IMAGO - Fronczak Robert
36.35 zł
30.17 zł
(36,35 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
20 października, środa
Patrzę na jej spokojną, śliczną twarz. Skórę ma cienką i bladą, prawie białą. To efekt zatrzymanego krążenia. Nie oddycha, to oczywiste. Nie muszę tego sprawdzać, ale robię to codziennie, mimowolnie, czyniąc z tego element porannego rytuału.
Zupełnie jak te kwiaty, które stawiam tak, by mogła je zobaczyć. Nie ujrzy ich, a ja po kilku dniach wyrzucę uschnięty wiecheć i zastąpię go nowym bukietem z marketu.
Zapłakałbym, ale nie mogę. Z pewnością nie mam już gruczołów łzowych. Jak to mówią: narząd nieużywany zanika.
Odgarniam jasny kosmyk z jej czoła, przy okazji dotykając pozbawionej rumieńców skóry. Zimnej. Najwyżej siedem, osiem stopni, ale to dlatego, że w chacie jest równie chłodno. Ciało leży wystarczająco długo, by jego ciepłota zrównała się z temperaturą otoczenia.
Mnie to zimno nie przeszkadza. I tak często wychodzę. Gromadzę zapasy. Ostatnia partia przyniesionych kartoników piętrzy się jeszcze na dębowej ławie. Upchnę je do spiżarni za chwilę. Teraz muszę przez moment odpocząć i zjeść. Wezmę coś z poprzedniej wyprawy. Tej, podczas której okradłem magazyn Erbsen Markt. Te produkty mają krótsze terminy przydatności. Wybieram liofilizowaną kostkę opisaną jako koncentrat owocowy. Oczywiście bazą tej pulpy nie są prawdziwe owoce. Zresztą, mam to gdzieś.
Siadam przy oknie i patrzę na pokryte świeżym śniegiem zbocza. Sypnęło w nocy - pierwszy raz tej jesieni. Stromizny dobrze trzymają puch, więc będę musiał uważać. Poczekać z opuszczeniem chaty, aż znów zacznie padać. W lesie prędko nie odkryją moich śladów, ale gorzej na otwartej przestrzeni.
Żuję powoli owocowego gluta, przesuwając wzrokiem po ostrej alpejskiej grani oddzielającej mnie od świata. Jest piękna, ale daleko jej do mojej majestatycznej góry. Tej jedynej. Tej, której szczyt wypalił się we wspomnieniach z dzieciństwa.
Zaczyna delikatnie prószyć. W nocy, jeśli nie zacznie wiać ciepły fen, temperatura może mocno spaść. Spoglądam na stertę drewna przy kominku. Rzecz jasna, nie zamierzam rozpalać ognia. Dym uniósłby się ponad drzewami, a tego muszę unikać. Przygotowany stos czeka na właściwy moment.
Rzucam pustym kartonikiem przez cały pokój do stojącego przy wejściu wiadra. Trafiam. Nie jest źle. Mimo nasilających się bólów dłoni i ramion nie straciłem koordynacji. Powoli zaczynam się też przyzwyczajać do tego, że nadal chudnę.
Chyba ją przykryję. Wiem, że nie ma to większego znaczenia, ale nie chciałbym, by zamarzła.
Biorę stary, wypłowiały pled i dokładnie ją okrywam, pozostawiając twarz odsłoniętą. Niesforny kosmyk znów zsunął się jej na czoło. To pewnie przez przeciąg.
- Kocham cię.
Redaktor prowadząca Anna Niewiadomska
Redakcja Anna Niewiadomska
Korekta Magdalena Siry
Projektant okładki Robert Fronczak, Magdalena Mikołajczyk
projekt okładki z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji
? Fronczak Robert, 2026
? Robert Fronczak, Magdalena Mikołajczyk, projekt okładki, 2026
KSIĄŻKA PRZEZNACZONA JEST WYŁĄCZNIE
DLA OSÓB PEŁNOLETNICH (18+).
Witamy w roku 2055, w społeczeństwie podzielonym na zmodyfikowanych i wykluczonych.
Jan Keller - zwykły człowiek - odkrywa, że po standardowej zmianie mnożnika stał się mutacją, której system nie przewidział. Ucieka przed służbami, przemierzając mroczne zakamarki Pragi, aż dociera do serca rewolucji.
Europa stoi na krawędzi apokalipsy.
Czy Jan zdoła ocalić bliskich i powstrzymać katastrofę?
ISBN 978-83-8440-463-8
Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero