Illumi II - Lili Hornet
8.52 zł
7.07 zł
(7,23 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Alicja urodziła się 29 lutego 1992 roku.
Pod magiczną liczbą siedem, w roku przestępnym, na świat przyszła kruszynka z granatowymi, lekko skośnymi oczami. Oczami, które niedługo później miały przybrać wilczego wyrazu jak u jej ojca i stać się szaro-szmaragdowe, jak celtyckie lasy Brytanii.
Przez miesiące poprzedzające narodziny dziewczynki, życie Sary i Sebastiana kręciło się wokół procesu adaptacji do nowego świata oraz oczekiwania na córkę.
Wuj Henryk wiadomość o powiększeniu rodziny Spell przyjął ze spokojem. Nie był szczególnie zachwycony tym faktem, ale co się stało to się nie odstanie, dom jest duży i na pewno wszyscy się pomieszczą. Zaznaczył jednak, że oczekuje, iż dziecko będzie na górze ze swoją matką, a młodzi nie będą go angażować w opiekę. Był na to stanowczo za stary...
Sara, miesiące ciąży wykorzystywała do nauki angielskiego. Kazała mężowi mówić do siebie tylko w tym języku, poza tym zapisała się na kurs i trzy razy w tygodniu brała lekcje. Po pół rocznym, intensywnym treningu, rozmawianie zaczęło iść dziewczynie sprawniej. Co prawda nadal myślała w mowie ojczystej i nie była jeszcze w stanie używać trudniejszych zwrotów, starała się jednak i konsekwentnie dążyła do celu, którym było porozumiewanie się z otoczeniem po amerykańsku.
Sebastian miał mnóstwo zajęć, momentami zapominał jak się nazywa, a wieczorami padał zmęczony i natychmiast zasypiał. Zaczął pracę u wuja, co wiązało się z częstymi wyjazdami. Kiedy był w domu remontował ich pokoje i zawsze towarzyszyła mu przy tym Sara. Ostatnio mieli tak mało czasu dla siebie, więc gdy tylko przyjeżdżał nie odstępowała ukochanego mężczyzny na krok. Oboje byli spragnieni swojego towarzystwa i ciepła, seks uprawiali do późnych miesięcy jej ciąży, gdy tylko nadarzała się okazja i energia na zatopienie w intymności.
Na początku Sebastian miał spore problemy z wytrzymaniem ciśnienia podczas stosunków, trwało to tak do piątego miesiąca ciąży, kiedy jej brzuch był jeszcze mało widoczny, za to piersi i pupa zrobiły się nadzwyczaj okazałe i kuszące. Miał na nią ochotę cały czas.. a jeszcze te feromony, które wydzielała.. Nie mógł odkleić od żony wzroku, niejednokrotnie chodził po domu ze wzwodem jak nastolatek, kryjąc się zażenowany przed Henrykiem.
Jak już znaleźli moment dla siebie, narastały w nim ciężkie do poskromienia żądze.
Powstrzymywał się oczywiście, nieustannie trzeźwo przytaczając świadomość fakt, iż ukochana jest w ciąży i trzeba obchodzić się z nią delikatnie. To, że uruchamiała w nim tak pierwotne, samcze instynkty stanowiło jego osobisty, wewnętrzny problem. Sara była jego najcudowniejszą kobietą i chciał okazywać jej szacunek oraz troskę, nie zmieniało to jednak prawie sadystycznego podniecenia, które teraz wywoływał w nim widok i zapach jej ciała.
Elfy i ich potomkowie zawsze uwielbiali seks. Dawał bowiem sporą dawkę emocji, które zazwyczaj tak trudno było im wskrzesić w swoich umysłach. Co ciekawsze, stosunki płciowe między przedstawicielami tego gatunku były zazwyczaj bardzo brutalne i ostre. Zarówno elfickie kobiety jak i mężczyźni potrzebowali mocnych wrażeń, wiec przekraczali granice ludzkiej przyzwoitości, posługując się różnymi przedmiotami, wiązaniami, nakłuciami, łączyli przyjemności z bólem w celu uzyskania silniejszych doznań. Sądzę, że możemy ich spokojnie nazwać prekursorami dzisiejszego BDSM.
Sebastian, walczył ze swoimi skłonnościami i starał się być najdelikatniejszym kochankiem jakiego mogłaby mieć ciężarna kobieta. Chował głęboko w umyśle swe wizje hardcorowego seksu z żoną.
Trwało to kilka miesięcy, ta jego ciągła batalia z genetycznie zaprogramowaną potrzebą mocnych, fizycznych odczuć, która tak silnie ujawniła się akurat teraz, w trakcie stanu błogosławionego...
Po jakimś czasie nawet zaczął jej unikać i wymigiwał się od stosunków. Kosztowały go bowiem tyle samodyscypliny...
Sara widziała, że coś się dzieje z jej Sebastianem, tylko nie bardzo miała odwagę, żeby usłyszeć odpowiedź z jego ust. Dla niej sytuacja wydawała się jasna - przytyła i już mu się nie podoba.
Pewnego wieczora, po zakończonym kilka minut wcześniej seksie, postanowiła jednak, że poruszy ten temat. Sposób w jaki się z nią kochał zupełnie jej nie odpowiadał, był taki nieobecny, zamyślony.. Nie patrzył na nią, nie dotykał jak kiedyś.
- Czy ja cię już nie pociągam? - zapytała leżąc wtulona w jego ramiona.
- Słucham?! - odparł zaskoczony - Skąd tak głupie pytanie?
- Bo widzę, że jesteś ostatnio jakiś nieobecny.. nie patrzysz na mnie, nie liżesz tam gdzie kiedyś... - odpowiedziała spokojnie, wtapiając się jednak mocniej w jego ciało, jakby szukała schronienia.
- To zupełnie nie tak głupolku... - powiedział całując ją w czubek głowy.
- No to jak? Wytłumacz mi proszę, bo nie wiem co mam myśleć. To przez tą ciążę, prawda? Uważasz, że nie jestem już ładna? - dopytywała.
Gdy odpowiedziała jej cisza, odchyliła głowę i spojrzała mu w twarz. Oświetlał ich jedynie blask latarni stojącej w ogrodzie, widzieli się jednak bardzo wyraźnie, oboje doskonale rozpoznawali rzeczywistość w półmroku.
- Uważam... - zaczął, powoli ubierając myśli w słowa - Uważam, że nigdy nie byłaś bardziej seksowna i pociągająca. - dokończył pewnie.
- No jakoś tego nie widzę. - odprychnęła niedowierzając i przewróciła oczami.
- Pamiętaj, że obiecałem mówić ci zawsze prawdę. Nie kłamię. - wyszeptał, świdrując ją spojrzeniem. - Nigdy nie podniecałaś mnie bardziej niż teraz, gdybyś mogła zobaczyć rzeczy, które robię z tobą w mojej głowie, nie miałabyś wątpliwości, że to fakt. - uśmiechnął się dziko, pocałował w czoło i pogładził jej włosy.
- Może byśmy tych rzeczy spróbowali w rzeczywistości? - zaproponowała, spoglądając na niego ufnie z dołu.
- "Moja słodka dziewczynko - pomyślał patrząc prosto w jej źrenice - obawiam się, że mogłabyś ich nie przeżyć..." - dokończył myśl, uśmiechając się zarówno ze słodyczą jak i z ironią.. Jakże Sara uwielbiała mimikę jego twarzy.
Na głos za to powiedział:
- Może kiedyś część z nich spróbujemy zrobić, ale na pewno nie teraz, gdy nosisz w sobie nasze dziecko. Poza tym za bardzo cię szanuję i jesteś dla mnie zbyt cenna, żeby do większości moich fantazji miało kiedykolwiek dojść...
- Uuuuuu, aż tak ostro? To może rzeczywiście, wstrzymajmy się na razie... - przytaknęła ulegle, czując dziwny dreszcz na skórze spowodowany jego świdrującym, pierwotnym spojrzeniem.
- Czyli zachowujesz się wstrzemięźliwie, bo cię za bardzo podniecam, a nie za mało - podsumowała z maksymalną elokwencją - Hmmm... tak szczerze mówiąc, to mi osobiście z taką wiedzą lepiej. Doskonale wybrnąłeś z tej konfrontacji, mój perfekcyjny mężu - dokończyła, wyciągnęła szyję i pocałowała go namiętnie w usta.
Momentalnie sprawiała, że wszystkie jego mroczne pragnienia odlatywały.
Dziewczyna jednak, jak to niepokorna dusza driady, uwielbiała igrać z niebezpieczeństwem. Wbrew temu co podpowiadały jej wnętrzności - "nie drażnij dzikiego zwierza", postanowiła sprawdzić słowa Sebastiana.
Uwielbiała jego mroczną, skrywaną przed światem stronę, fascynowała ją totalnie.. Wiedziała, że mąż trzyma w sobie zamkniętego socjopatę i niejednokrotnie kobietę ciągnęło, by się z nim pobawić. Sprawdzić jak długo ukochany może utrzymać w ryzach dziką naturę.
Usiadła na nim okrakiem, a duże piersi dotknęły jego lekko owłosionego torsu. Łono mocno wcisnęła pomiędzy nogi, tak że doskonale czuła jak jego penis robi się coraz grubszy i sztywniejszy. Zaskoczyło ją, że już stał, przecież dopiero co miał orgazm. Była jednak mocno zadowolona z osiągniętego efektu.
- Wrrr.. - warknął na nią i ugryzł w usta.
- Twoje zachowanie nie pomaga mi w hamowaniu popędów.. - wyszeptał świszcząco, ciężko oddychając.
- Tylko sprawdzam czy mi nie ściemniasz i nadal na ciebie działam tak jak twierdzisz - odpowiedziała z wyzywającym uśmiechem i wsłuchiwała w jego ciężki oddech - Widzę jednak, że mówisz prawdę.
Spostrzegła jego zaciśnięte pięści i bardzo nieobecne oczy..
Tym razem posłuchała swoich instynktów, które krzyczały "uciekaj". Nie wiedziała co ją tak przeraziło w Sebastianie, chyba najbardziej ta nagła pustka w źrenicach. Jakby jakaś inna istota przejęła władze nad umyłem jej męża..
Pogłaskała go delikatnie po policzku i zeszła z niego. On w tym momencie głęboko nabrał powietrza w płuca i odetchnął jak po tonięciu.
- Idę się umyć, cieszę się, że sobie to wyjaśniliśmy. - powiedziała udając twardą. Nogi jednak uginały się pod Sarą.
Zostawiła go samego, lekko spoconego i z walącym sercem. On wrócił już myślami do siebie, przejmując kontrolę nad żądzami.
Leżał na łóżku i wpatrywał się w sufit. Zastanawiał się jak jego żona to robi, że po niedawno odbytym stosunku już był znów gotów do działania. Na dodatek po całym dniu pracy. Czuł, że musi rozładować podniecenie, które w nim wzbudziła, dla własnego psychicznego dobra.
Wiedział, że Sary nie będzie przez dłuższy czas i, że następny seks nie wchodzi w grę, gdyż ukochana potrzebowała sporo snu, odkąd była w ciąży. Postanowił więc zagłębić się w obscenicznych marzeniach i sam pozbyć się pulsującego we wnętrznościach napięcia. Chwycił swojego grubego członka i zaczął przesuwać dłonią w dół i w górę. Wpadając powoli w rytm. Głowę położył na poduszce i zamknął oczy.
Umysł natychmiast oczyścił się ze wszystkich dylematów i problemów. Uczucie czystej przyjemności zaczęło zalewać jego zwoje. Dłoń nadal przesuwała się w górę i w dół, teraz jednak mocniej zaciśnięta, poruszała się energiczniej. Mijały minuty, a on powoli odpływał. Nie było już erotycznych, perwersyjnych wizji z jego Sarą. Teraz pojawiło się jedynie światło i rozkosz w głowie. Energia drgająca w każdej komórce fizycznego ciała. A potem moment, gdy te drgania osiągają swój zenit i wybuchają! Orgazm, którego Sebastian tak potrzebował, po dziwnym przedstawieniu jakie wcześniej zgotowała mu żona.
Kobieta nie miała pojęcia, jak potężną chuć wzbudza w swoim mężu.. jednak znając Sarę, nawet posiadanie tej wiedzy, niewiele zmieniłoby w jej postępowaniu..
Może Sebastian trochę nie doceniał swej wybranki, zapominał, że niejednokrotnie zaskakiwała go w przeszłości przekonaniami, jak i swobodnym odbiorem kontrowersyjnych tez, które wypowiadał. Mężczyźni najczęściej uważają, iż partnerki są zbyt pruderyjne lub za delikatne, by spełniać większość ich fetyszy. Często jest to prawdą, konsekwencją wychowania w świecie, który nie uczy czerpania przyjemności z fizyczności oraz podążania za fantazjami. Czasem jednak panowie po prostu nas nie doceniają, pamiętajmy bowiem, że to kobiety mają najbardziej wybujałą wyobraźnie i niekiedy wystarczy ją jedynie umiejętnie rozbudzić.
Sara czekała cały ranek, aż jej mąż się obudzi, by opowiedzieć mu, co wydarzyło się w nocy. Gdy tylko Sebastian rozpoczął poranne przeciąganie, podbiegła uradowana do łóżka.
- Nie śpisz? - usiadła tuż przy nim pytając.
- No chyba nie.. coś ty taka podekscytowana od świtu? - powiedział i rozdziawił paszczę w długim ziewnięciu.
Dziewczyna z lekko naburmuszoną miną poczekała aż skończy poranne rytuały.
- Świt to był pięć godzin temu. - burknęła, poprawiając go.
Uśmiechnął się do niej przymilnie i nie mogła już dłużej dusić emocji.
- Poznałam imię! - pisnęła przejęta.
- Co to znaczy, bo nie nadążam... - powiedział, drapiąc się zaspany po kędzierzawej czuprynie.
Sara opowiedziała mu ze szczegółami swój sen. Pamiętała go wyjątkowo dokładnie, znała doskonale każdy szczegół, tak jak detale reszty dziwnych zdarzeń, które w ostatnim czasie ją nawiedzały. Sebastian słuchał z wielkim zainteresowaniem. Lubił kiedy opowiadała mu o czymś podekscytowana, gestykulowała wtedy mocno i robiła takie słodkie miny. Kochał jej energię i radość życia.
- Jasna cholera. - skwitował, kiedy skończyła opowiadać i czekała na jego reakcję.
Po chwili dodał z rezygnacją w głosie.
- Czyli mówisz, że będzie wysoka i ładna, no to będą z nią same problemy...
- To?! To, cię najbardziej frapuje w całej mojej opowieści?!! - krzyknęła lekko urażona.
Przysunął się i przyłożył głowę do brzucha Sary, zaczął do niego mówić.
- Oczywiście, że tatusia martwi zbyt duża uroda jego córci, bo będzie mu trudno ją upilnować - skierował słowa do małej istotki - Cieszy natomiast tatusia wyjątkowość jego dziewczynki, jeszcze nie przyszła na świat, a już tak namieszała w naszych sercach i umysłach. - powiedział i pocałował żonę w brzuch.
Następne słowa skierował już wprost do niej.
- Sądzę, że Alicja to idealne imię, przecież już pochodzi z krainy czarów, bo jak inaczej mogę nazwać to czym jest życie z jej mamą.
Sara patrzyła na męża z miłością w oczach, wiedziała, że we dwie są dla niego całym światem. Rozczulał ją wszystkim, zawsze idealnie potrafił wybrnąć z sytuacji, czarować w swój niepowtarzalny, urokliwo-łobuzerski sposób. Z tą zawadiacką czupryną i błyskiem w wilczych oczach, był tak ujmujący, że nigdy nie była w stanie dłużej się na Sebastiana złościć.
Niejednokrotnie przychodziło dziewczynie do głowy, iż mężczyźni tak się nie zachowują, są agresywni i wulgarni, czasem prości i sympatyczni, ale najczęściej nudni i nijacy. Zresztą ta surowa ocena dotyczyła też kobiet. Normalni ludzie nie mówią tak pięknych rzeczy, nie patrzą takim wzrokiem... to muszą być owe elfickie cechy męża. Była pewna, że głos mówił prawdę o ich pochodzeniu, zbyt wiele widziała i doświadczyła, by mu nie wierzyć.
Po chwili powiedziała.
- Sam chciałeś imię z baśni, spełniła tylko twoją prośbę. Nasza Alicja z innego świata. Gdybyś ty widział jej oczy, miały w sobie taki wyraz, te korzenie.. Na myśl przyszedł mi od razu głos, który słyszeliśmy oboje. Tylko ona była bardziej ludzka, bardziej fizycznie nieszczęśliwa. Nie jestem w stanie tego opisać.
- Nie musisz kochanie, będziemy mieli jej w nadmiarze gdy dorośnie. - powiedział siadając obok Sary. - Zdaję sobie sprawę, że nasze dziecko jest wyjątkowe i dzieją się dziwne rzeczy wokół niej. Zresztą zaczęły się dziać jeszcze przed jej poczęciem, ale ja nie chciałbym ich zbyt głęboko analizować. Wydaje mi się, że i tak nie jestem w stanie pojąć tego co zostało tu zaplanowane. Chcę za to, bardzo chcę! - zrobił wymowną przerwę i złapał jej policzki w swoje dłonie, po czym długo całował w usta. Oderwał się po chwili by dokończyć - Chcę się cieszyć z moją cudowną żoną i już niedługo z córką Alicją. A tym czasem może pójdziemy zrobić śniadanie? Umieram z głodu, spałem chyba z dwanaście godzin!
- Na co masz ochotę mój ukochany? - zapytała Sara wstając z łóżka.
- Dzisiaj pan domu robi jajecznicę, bo moja żona potrzebuje dużo białka po nocnych wędrówkach. - powiedział podnosząc się zaraz za nią i ubierając spodnie.
Sara znów zastygła wzrokiem na jego idealnie smukłym ciele. Nie mogła uwierzyć, że miała tyle szczęścia w życiu. A jaką szczęściarą będzie jej córka dziedzicząc takie geny.