Rozdział 1
Wprowadzenie
Chemik Linus Carl Pauling, zdobywca dwóch Nagród Nobla: w dziedzinie chemii oraz Pokojowej Nagrody, pisał: "Nauka to poszukiwanie prawdy". Bruce Alberts, w latach 1993-2005 przewodniczący amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk (National Academy of Sciences, NAS), zgodził się z jego zdaniem. "Nauka i kłamstwo nie mogą współistnieć - stwierdził Alberts w maju 2000 roku, cytując izraelskiego męża stanu Szimona Peresa. - Nie ma naukowego kłamstwa i nie można kłamać naukowo. Nauka to zasadniczo poszukiwanie prawdy".
Dla wielu ludzi przeciwieństwem nauki jest mit. Mit to opowieść, która zaspokaja subiektywną potrzebę albo odkrywa głębokie prawdy ludzkiej psychiki, jednak w powszechnym użyciu nie jest racjonalnym podejściem do obiektywnej rzeczywistości. "Większość naukowców krzywi się - stwierdził Roger Lewin, były redaktor czasopisma "Science" - gdy słowa "mit" używa się na określenie tego, co oni uważają za poszukiwanie prawdy". Oczywiście nauka zawiera elementy mityczne, tak jak każde przedsięwzięcie ludzkie. Naukowcy słusznie nie kryją niezadowolenia, kiedy ich wypowiedzi nazywane są mitami. Celem naukowca jest minimalizowanie subiektywnego przedstawiania rzeczywistości i maksymalizowanie obiektywizmu.
Poszukiwanie prawdy to zajęcie nie tylko szlachetne, ale także niezwykle użyteczne. Nauka, dostarczając możliwie najbliższego prawdy objaśnienia świata przyrody, umożliwia nam bezpieczniejsze, zdrowsze i bardziej produktywne życie. Gdyby nauka nie zajmowała się poszukiwaniem prawdy, nasze mosty nie wytrzymywałyby obciążeń, a nasze życie nie byłoby tak długie i nie zaistniałaby współczesna cywilizacja technologiczna.
Snucie opowieści może być również wartościowe. Bez nich nie mielibyśmy kultury. Ale nie powierzymy gawędziarzom budowy dróg ani przeprowadzania operacji medycznych. Do wykonywania takich zadań powoływani są ludzie, którzy dokładnie znają właściwości stali czy ludzkiego organizmu.
Rzetelność badań naukowych
Jakie kryteria muszą spełniać naukowcy, aby poznać tajemnice przyrody? Filozofowie nauki odpowiadali na to pytanie w rozmaity sposób, ale jedno nie ulega wątpliwości: każda teoria, która rości sobie pretensje do naukowości, musi w którymś momencie być skonfrontowana z rezultatami obserwacji albo wynikami eksperymentów. Według broszury na temat nauczania przedmiotów ścisłych wydanej przez amerykańską Narodową Akademię Nauk w 1998 roku "nauka polega na badaniu świata przyrody i weryfikowaniu teorii wyjaśniających jej działanie".
Teorie, które przetrwają wielokrotne testy, mogą zostać wstępnie uznane za prawdziwe. Ale jeśli między daną teorią a faktami zachodzi ciągła sprzeczność, to teoria musi być zmodyfikowana albo zastąpiona inną. Jak ujął to siedemnastowieczny filozof nauki Francis Bacon, aby władać naturą, musimy jej podlegać. Gdy nauka przestaje podlegać naturze, walą się mosty, a pacjenci umierają na stole operacyjnym.
Weryfikowanie teorii za pomocą faktów naukowych nigdy się nie kończy. W broszurze amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk słusznie zaznaczono, że "wszelka wiedza naukowa z zasady podlega zmianie, w miarę jak pojawiają się nowe fakty naukowe". Nie ma znaczenia, jak długo teoria utrzymywała się albo jak wielu naukowców obecnie w nią wierzy. Jeśli pojawiają się dowody naukowe, które zaprzeczają jej prawdziwości, należy teorię zrewidować, a nawet odrzucić. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia nie z nauką, tylko z mitem.
Aby obiektywnie ocenić teorię i nie zamienić jej w subiektywny mit, badania naukowe powinny odbywać się na forum publicznym, a nie zakulisowo. "Proces publicznej kontroli - czytamy w broszurze amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk - to niezbędna składowa nauki. Ma na celu eliminację stronniczości i subiektywności, ponieważ każdy musi mieć możliwość zdecydowania, czy proponowane wyjaśnienie jest zgodne z dostępnymi faktami naukowymi".
W kręgach naukowych proces ten nazywany jest "oceną środowiskową" (peer review). Niektóre twierdzenia naukowe dotyczą tak wąskich dziedzin, że prawdziwej oceny mogą dokonać tylko specjaliści. W takim przypadku "środowisko" to wąska grupa ekspertów. Jednak w większości przypadków przeciętny człowiek okazuje się tak samo kompetentny jak znakomicie wykształcony naukowiec. Gdyby teoria grawitacji zakładała, że ciężkie przedmioty będą spadać ku górze, nie potrzeba astrofizyka, aby zauważyć, że teoria jest błędna. Jeśli na rycinie zarodek wygląda inaczej niż w rzeczywistości, to nie potrzeba embriologa, żeby wykryć, że rysunek jest błędny.
Tak więc przeciętny człowiek, mając dostęp do faktów naukowych, jest w stanie zrozumieć i ocenić wiele twierdzeń naukowych. Zgodzono się z tym stwierdzeniem w broszurze amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, cytując wezwanie Thomasa Jeffersona, do "propagowania wiedzy wśród ludzi. Nie można znaleźć żadnego innego fundamentu zachowania wolności i szczęścia". I dalej: "Jefferson wyraźnie dostrzegał to, co stopniowo stawało się oczywiste dla wszystkich ludzi: los narodu zasadza się na zdolności jego obywateli do zrozumienia i wykorzystywania informacji na temat otaczającego ich świata".
Sędzia okręgowy James Graham powołał się na mądrość Jeffersona w maju 2000 roku w felietonie gazety wydawanej w Ohio. Graham napisał: "Nauka to nie mistyczne kapłaństwo. Każdy przeciętnie inteligentny człowiek przy pewnym wysiłku umysłowym jest w stanie zrozumieć i ocenić teorię naukową".
Zarówno broszura amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, jak i felieton prasowy sędziego Grahama powstały w kontekście trwającego sporu wokół teorii ewolucji. Jednak broszura została napisana w obronie teorii Karola Darwina, natomiast artykuł powstał w obronie niektórych jej krytyków. Innymi słowy, i obrońcy, i krytycy ewolucji darwinowskiej odwołują się do inteligencji i mądrości narodu amerykańskiego, aby on rozstrzygnął spór.
Niniejsza książka powstała w przekonaniu, że teorie naukowe w ogóle, a teoria ewolucji Darwina w szczególności, mogą być ocenione przez każdą inteligentną osobę mającą dostęp do faktów naukowych. Jednak zanim przyjrzymy się dowodom na rzecz teorii ewolucji, musimy zgłębić, czym jest ewolucja.
Czym jest ewolucja?
Według teorii ewolucji biologicznej wszystkie współcześnie żyjące organizmy to zmodyfikowane potomstwo wspólnego przodka, który żył w odległej przeszłości. Zgodnie z tym twierdzeniem ty i ja jesteśmy potomkami przodków zwierząt, przypominających małpy, a oni z kolei wywodzą się od jeszcze prymitywniejszych zwierząt.
Oto podstawowe znaczenie terminu "ewolucja" stosowane przez biologów. "Ewolucja biologiczna - zgodnie z broszurą amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk - wyjaśnia, że istoty żywe mają wspólnych wymarłych przodków. W miarę upływu czasu zmiany ewolucyjne prowadzą do powstawania nowych gatunków. Darwin nazwał ten proces dziedziczeniem z modyfikacją (descent with modification) i do dzisiaj jest to dobra definicja ewolucji biologicznej".
Dla Karola Darwina dziedziczenie z modyfikacją było źródłem pochodzenia wszystkich organizmów od pierwotnych form życia. W książce O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt Darwin napisał: "patrzę na wszystkie istoty żyjące nie jako na oddzielnie stworzone, lecz jako na potomstwo w prostej linii niewielu przodków". Obecnie żyjące organizmy tak bardzo różnią się od siebie, ponieważ, jak wierzył Darwin, zostały zmodyfikowane przez dobór naturalny: "Jestem prócz tego przekonany, że dobór naturalny jest najważniejszym, chociaż nie wyłącznym czynnikiem przekształcania gatunków".
Odpowiadając na krytykę, rzecznicy teorii Darwina twierdzą czasami, że ewolucja oznacza jedynie zmiany organizmu w czasie. Ale jest to wyraźny unik. Żaden rozsądny człowiek nie zaprzecza zmianom i Darwin nie musiał nas o tym przekonywać. Jeśli ewolucja oznaczałaby tylko zmianę w czasie, nie wywoływałoby to żadnych kontrowersji. Nikt jednak nie uważa, że ewolucja biologiczna to po prostu zmiana organizmu w czasie.
Tylko nieco mniej wymijające jest stwierdzenie, że istnieje coś takiego jak dziedziczenie z modyfikacją. Oczywiście, że istnieje, ponieważ organizmy w obrębie gatunku różnią się od siebie, choć jednocześnie są ze sobą spokrewnione przez dziedziczenie cech podlegających zmianie. Obserwujemy to w naszych rodzinach, a hodowcy zwierząt i roślin widzą to w swojej pracy. Ale nie o to chodzi.
Nikt nie wątpi, że w procesie naturalnej reprodukcji biologicznej następuje dziedziczenie z modyfikacją. Pytanie brzmi: czy taki rodzaj dziedziczenia jest podstwowym mechanizmem powstawania nowych gatunków - właściwie wszystkich gatunków? Podobnie jak zmiany w czasie, dziedziczenie z modyfikacją w obrębie gatunków nie wywołuje kontrowersji. Ale teoria ewolucji rości sobie pretensje do czegoś więcej. Otóż zawiera ona twierdzenie, że to dziedziczenie z modyfikacją wyjaśnia pochodzenie i zróżnicowanie wszystkich organizmów żywych.
Jedynym sposobem przekonania się o prawdziwości takiego twierdzenia jest jego weryfikacja poprzez obserwacje i eksperymenty naukowe. Podobnie jak inne teorie naukowe, teoria ewolucji musi być ustawicznie konfrontowana z faktami naukowymi. Jeśli jest z nimi niezgodna, należy ją poddać analizie i albo zmodyfikować, albo odrzucić - w przeciwnym razie nie będzie już teorią naukową, ale mitem.
Dowody na teorię ewolucji
Większość ludzi - łącznie z biologami - poproszona o przedstawienie dowodów na ewolucję darwinowską prezentuje ten sam zestaw przykładów, ponieważ wszyscy uczyli się biologii z tych samych podręczników. Najczęściej podawane przykłady to:
- kolba laboratoryjna z symulowaną atmosferą pierwotnej Ziemi, w której wyładowania elektryczne powodują powstanie związków chemicznych będących składnikami żywych komórek;
- ewolucyjne drzewo życia - odtworzone na podstawie olbrzymiej liczby ciągle odkrywanych skamieniałości w powiązaniu z informacją z dziedziny biologii molekularnej;
- podobny schemat budowy kości skrzydła nietoperza, płetwy żółwia, nogi konia i ludzkiej ręki wskazujący na ewolucyjne pochodzenie od wspólnego przodka;
- ryciny podobnych do siebie zarodków ukazujące, że płazy, gady, ptaki i ssaki, w tym ludzie, wywodzą się od zwierząt przypominających ryby;
- archeopteryks, skamielina ptaka z uzębionym dziobem i pazurami na skrzydłach, jako forma przejściowa między gadami a ptakami;
- krępaki nabrzozaki na pniach drzew ukazujące, w jaki sposób mimetyzm i ptaki drapieżne doprowadziły do powstania najsłynniejszego przykładu ewolucji przez dobór naturalny;
- zięby Darwina na wyspach Galapagos - trzynaście odrębnych gatunków, które powstały z jednego gatunku na skutek dywergencji, gdy proces doboru naturalnego doprowadził do zróżnicowania dziobów - zainspirowały Darwina do sformułowania teorii ewolucji;
- muszki owocowe z dodatkową parą skrzydeł pokazujące, że mutacje genetyczne mogą być źródłem ewolucji;
- schemat przypominający drzewo filogenetyczne skamieniałości koniowatych, który obala przebrzmiałą ideę, że ewolucja była ukierunkowana;
- ryciny, które przedstawiają przypominające małpy istoty ewoluujące w ludzi, by ukazać, że jesteśmy tylko zwierzętami i że nasze istnienie jest jedynie produktem ubocznym nieukierunkowanych procesów naturalnych.
Powyższe przykłady są często używane jako "dowody" przemawiające za teorią Darwina, nic dziwnego, że większość z nich została nazwana "ikonami" ewolucji. A jednak każdy ten przykład w jakiś sposób przeinacza prawdę.
Nauka czy mit?
Niektóre ikony ewolucji prezentują przypuszczenia albo hipotezy w taki sposób, jakby te koncepcje były naukowymi faktami, a są one, że użyję słów Stephena Jaya Goulda: "bezstronnym opisem zjawisk przyrody". Inne ukrywają zażarte spory między biologami, które mają poważne implikacje dla teorii ewolucji. Ale co najgorsze, część z nich jest całkowicie sprzeczna z powszechnie uznanymi dowodami naukowymi.
Większość biologów nie zdaje sobie z tego sprawy. Prawdę mówiąc, gros biologów zajmuje się dziedzinami bardzo odległymi od biologii ewolucyjnej. Znaczna część ich wiedzy o ewolucji pochodzi z podręczników biologii oraz tych samych artykułów prasowych i dokumentalnych programów telewizyjnych, które czyta i ogląda ogół społeczeństwa. A z kolei podręczniki i popularne prezentacje opierają się przede wszystkim na ikonach ewolucji, tak więc dla wielu biologów ikony stanowią dowody istnienia ewolucji.
Niektórzy biolodzy dostrzegli nieścisłości dotyczące konkretnych ikon, ponieważ wypaczają one wyniki ich własnych badań. Czytając specjalistyczną literaturę z dziedziny, którą się zajmują, zauważyli, że ikona jest myląca lub wręcz fałszywa. Ale przypuszczają, że jest to jednostkowy problem - uznając, że teorię Darwina potwierdzają fakty z innych dziedzin nauki. Jeśli przyjmą bez zastrzeżeń poprawność teorii, mogą odkładać na bok wątpliwości dotyczące ikony, którą na podstawie swojej wiedzy uważają za fałszywą.
Z drugiej strony, gdy wyrażają swoje wątpliwości, trudno im zyskać posłuch wśród kolegów, ponieważ - jak zobaczymy - krytykowanie teorii Darwina jest wyjątkowo niepopularne wśród anglojęzycznych biologów. Może więc dlatego problem ikon ewolucji nie jest szerzej znany. Wielu biologów będzie równie zaskoczonych, tak jak i ogół społeczeństwa, dowiadując się, jak poważne i powszechne są to zastrzeżenia.
W następnych rozdziałach porównam ikony ewolucji z opublikowanymi faktami naukowymi i ujawnię, że znaczna część tego, czego nauczamy na temat ewolucji, jest błędna. Fakt ten prowadzi do poważnych pytań podważających status teorii Darwina. Jeśli ikony ewolucji są najlepszymi dowodami potwierdzającymi prawdziwość teorii Darwina, a jednocześnie są fałszywe albo wprowadzają ludzi w błąd, to jak to świadczy o teorii? Czy jest to teoria naukowa, czy mit?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki