Rozdział 2
Los Angeles, Kalifornia
14 maja 2021, piątek
Minivan marki Honda stał zaparkowany na platformie dźwigu hydraulicznego, tuż obok basenu w szkolnym ośrodku rekreacyjnym. Avery wybrała ten model wozu, bo był najpopularniejszy wśród klasy średniej. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych najczęściej jeździli właśnie minivanami. Utopienie wartego szesnaście tysięcy dolarów BMW w szkolnym basenie mogłoby być ciekawym widowiskiem, ale o wiele lepszym sposobem na zrealizowanie tego było pokazanie mamom na pełen etat, jak wydostać się z pojazdu, którym same jeżdżą.
Avery po raz trzeci w ciągu minuty sprawdziła pasy bezpieczeństwa. Christine Swanson, jej producentka wykonawcza, zaśmiała się, zaglądając do środka przez opuszczoną szybę.
- Wszystko okej? - zapytała.
Avery kiwnęła głową.
- Pokaż mi jeszcze raz sygnał bezpieczeństwa - powiedziała Christine.
Słuchając polecenia producentki, wyprostowała cztery palce i dwukrotnie przeciągnęła nimi po szyi.
- Jeśli spanikujesz albo zapomnisz, co robić, pokaż ten sygnał, a nurkowie wyciągną cię w ciągu kilku sekund. Rozumiesz?
Avery pokiwała głową.
- Mów do mnie, Avery! Muszę słyszeć twój głos!
- Tak, Christine! Zrozumiałam, do cholery. Zaczynajmy.
- Za chwilę zanurzymy samochód, w którym siedzisz - powiedziała spokojnym głosem Christine, starając się uspokoić lekko spanikowaną Avery. - Chcę się tylko upewnić, że myślisz trzeźwo.
- Oczywiście, że nie myślę trzeźwo, Chris. Gdyby tak było, nie podejmowałabym się czegoś takiego. Ale jeśli zaraz tego nie zrobimy, puszczą mi nerwy. Więc po prostu zaczynajmy.
Producentka pokiwała głową.
- Okej. Dasz sobie radę.
Christine odsunęła się od auta, wsunęła palce do ust i gwizdnęła. Dźwięk ten odbił się echem od ścian ośrodka sportów wodnych.
- Kręcimy!
Rozległo się buczenie, a platforma, na której stał samochód, zaczęła piąć się do góry. Avery chwyciła kierownicę tak mocno, że pobielały jej knykcie, jakby jechała podczas olbrzymiej ulewy i nic nie widziała. Zamknęła okno, a wszystkie dźwięki z zewnątrz - krzyki producentów, instrukcje inżynierów nadzorujących dźwig, warkot maszyny i pomruki trzystu obserwatorów, którzy zajęli miejsca na trybunach i robili za publikę - zniknęły. Słyszała jedynie swój przyspieszony oddech. Zniknął nawet zapach chloru.
Dźwig przestał wznosić platformę, a samochód zatrząsł się, gdy ta zaczęła się przechylać. Przód minivana skierował się ku dołowi, w kierunku wody. Inżynierowie, którzy konsultowali tę akcję, zadecydowali, że trzydzieści osiem stopni to idealny kąt pochylenia, najlepiej odzwierciedlający pojazd zjeżdżający z drogi do wody. Avery miała wrażenie, jakby zwisała z urwiska. Pas bezpieczeństwa zaciskał się na jej klatce piersiowej, gdy grawitacja zaczęła ciągnąć ją w stronę kierownicy. Wyprostowała nogi, by nie zsunąć się z siedzenia.
Cały ośmiopasmowy, zatwierdzony przez federację sportów wodnych basen pojawił się w zasięgu jej wzroku, gdy minivan zsuwał się po platformie. Na powierzchni wody odbijały się światła reflektorów rozstawionych wokół zbiornika. Widziała gotowych do działania nurków. Bąbelki powietrza z ich butli wzburzały wodę, gdy czekali, aż Avery znajdzie się pod powierzchnią. Podczas planowania całej akcji wyobrażała sobie, że ich obecność ukoi jej nerwy. Świadomość, że są blisko i że w każdej chwili mogą jej pomóc, powinna ją uspokoić, gdy samochód się zanurzy. Wiedziała, że musi tylko dać im sygnał, żeby od razu wydostali ją z pojazdu, i to powinno dodać jej pewności siebie. Jednak teraz, gdy zwisała nad basenem, a jej ciało napierało na pas bezpieczeństwa, nie czuła już spokoju i straciła pewność siebie. Sprawy mogły potoczyć się źle. Co jeśli nie zdoła wykorzystać technik, których nauczyli ją specjaliści? Co jeśli przestanie trzeźwo myśleć i nie zdoła przypomnieć sobie, co robić? Co jeśli pas się zatnie od impetu, z jakim samochód uderzy w wodę? Co jeśli szyba nie rozbije się tak, jak powinna? A jeśli nurkowie nie zobaczą sygnału? Co jeśli...
Z zamyślenia wyrwało ją uczucie spadania. Uprząż trzymająca samochód została zwolniona. Miała wrażenie, jakby zsuwanie się z platformy i spadanie do wody trwało wieczność. Podczas tych kilku sekund, które ciągnęły się w nieskończoność, Avery dostrzegła wycelowaną w nią kamerę, jedną z ośmiu rozstawionych wokół basenu. Cztery kamerki GoPro znajdowały się w samochodzie, a czerwone kontrolki, które na nich migały, nagle zdawały się o wiele wyraźniejsze. Chwilę przed tym, jak samochód uderzył w taflę wody, Avery dostrzegła kątem oka wielki ekran, na którym miała zostać wyświetlona jej próba wydostania się z pojazdu, dzięki czemu cała publiczność zgromadzona na trybunach będzie się mogła temu przyglądać. Potem minivan wpadł do basenu.
Uderzenie wstrząsnęło jej ciałem. Pas bezpieczeństwa wpił się w mostek, głowa poleciała do przodu. Auto przebiło powierzchnię wody i zaczęło się wynurzać, ciągnięte ku górze przez zgromadzone w środku powietrze. Pojazd kołysał się przez chwilę na wodzie, a potem zaczął równomiernie opadać. Woda wlewała się do wnętrza przez każdą możliwą szczelinę. Avery walczyła z paniką, która chciała przejąć nad nią kontrolę. Choć z drugiej strony panika była dobra. Oznaczała, że Avery była świadoma swojego położenia i nie zamarła z przerażenia, co w takich sytuacjach się zdarzało, o czym podczas przygotowań mówili jej specjaliści. W sytuacjach tego typu mówiło się także o "przeniesieniu", co było reakcją umysłu na traumatyczną sytuację. Chodziło w tym o to, że mózg starał się połączyć obecną sytuację z jakimś doświadczeniem z przeszłości. Gdy płat czołowy zapętla się w swoich procesach, ciało zastyga i czeka na wskazówki od mózgu. Właśnie w tym momencie mówi się, że człowiek jest "sparaliżowany z przerażenia".
Na szczęście dla Avery, w jej przypadku tak się nie stało. Synapsy w jej mózgu zaskoczyły i pozostała w tym miejscu, walcząc z wodą, której przybywało. Przypomniała sobie dzień, gdy jej żaglówka zatonęła u wybrzeży Manhattanu i o mało wtedy nie umarła. Nie była w stanie o tym myśleć i nie wspominać swojego brata. Teraz myśli o Christopherze ściągnęły ją do teraźniejszości, do wnętrza minivana. Samochód opadał szybko na dno. Rozważyła pokazanie sygnału nurkom i przerwanie tego szaleństwa. Ale wtedy przypomniała sobie o Kelly Rosenstein, matce, która nie miała możliwości przerwać tego, przez co przechodziła, bo utknęła z czwórką dzieci w tonącym samochodzie. To cud, że Kelly pozostała skoncentrowana i wydostała się z auta, ratując także maluchy. Co było jeszcze bardziej niesamowite, uratowanie swojego życia przypisała obejrzeniu odcinka American Events. Jeśli to, czego Avery nauczyła się przez ostatni tydzień od ekspertów od przetrwania, mogło zostać wykorzystane, by pokazać innym, jak ratować własne życie, musiała się tego podjąć.
Gdy wnętrze samochodu wypełniało się wodą, Avery odpięła pas bezpieczeństwa. Odwróciła się bokiem na fotelu kierowcy i uniosła nogi ponad wodę, stopami w stronę drzwi. Zaparła się o środek deski rozdzielczej i wycelowała piętą w róg szyby od strony kierowcy. Eksperci powiedzieli jej, że trafienie w prawy róg będzie kluczowe. Miejsce, w którym szkło stykało się z obramowaniem, stanowiło najsłabszą część. Uderzenie go prawidłowo mogło sprawić, że szyba zostanie wypchnięta w całości. Gdyby kopała w środek szyby, ta rozbiłaby się i pokaleczyłaby jej stopę. Otwarcie drzwi nie wchodziło w grę, bo woda wypełniała już samochód do połowy, dlaczego ciśnienie panujące w środku było za duże.
Avery zgięła nogę, przyciągając kolano do twarzy. Prawą ręką chwyciła za kierownicę, lewą za zagłówek fotela, i kopnęła w róg okna. Podczas uderzenia zamknęła oczy i czekała, aż woda dostanie się przez otwór do środka. Gdy nic się nie stało, otworzyła oczy. Nie wybiła szyby. Samochód znajdował się coraz głębiej, a woda w środku sięgała już dolnej części okna. Zacisnęła powieki i kopnęła ponownie. Tym razem od kąta rozeszła się pajęczyna pęknięć. Wyczuwając kamerki wokół siebie, raz jeszcze ugięła nogę i kopnęła z całej siły. Natychmiast poczuła napływającą do środka wodę. Była zimniejsza niż sobie wyobrażała, a wdzierała się do samochodu w takim tempie, że w kilka sekund jej głowa znalazła się pod wodą.
Zaczęła panikować, gdy zdała sobie sprawę, że zapomniała o jednej rzeczy przekazanej przez osoby, które ją przygotowywały - nie zaczerpnęła oddechu przed kopnięciem w szybę. Ostrzegano ją, że po tym, jak wybije szybę, woda zaleje wnętrze w ciągu sekund i nie będzie miała na to drugiej szansy. Rzecz w tym, że nie tylko zapomniała wziąć wdech, ale te trzy kopnięcia ją wyczerpały. Naprawdę potrzebowała odetchnąć. Przez chwilę nie wiedziała, co robić, ale rozejrzała się dookoła. Pod wodą było cicho i widziała wyraźniej, niż zakładała. Zmusiła się do zachowania spokoju. Gdy człowiek mierzy się z sytuacją, w której chodzi o przetrwanie, opanowanie jest podstawową zasadą.
Gdy minivan wylądował na dnie basenu, Avery zamknęła oczy i pozwoliła uszom na przywyknięcie do ciśnienia. Dotknięcie przez auto podłoża okazało się o wiele łagodniejsze niż zderzenie z taflą wody po tym, jak zostało zrzucone z platformy. Otworzyła oczy i w oknie od strony kierowcy zobaczyła kamerzystę, który ją nagrywał. Widziała też nurków, czekających na sygnał. Nie zrobiła tego. Wysunęła nogi za okno, chwyciła się ramy okna i wyślizgnęła zwinnie z samochodu. Ustawiła się głową w stronę powierzchni, pokazała kamerzyście uniesione kciuki i zaczęła płynąć w górę.
Podwodny materiał filmowy wyszedł fantastycznie. Christine wyprodukowała niesamowity odcinek, a do sieci i mediów społecznościowych wypuszczono zapowiedzi z datą emisji, która miała nastąpić pod koniec maja. Gdy odcinek Minivan miał swoją premierę, Avery Mason wraz ze swoim programem American Events osiągnęła najwyższą oglądalność w jego historii.