Blanka
Pierwszą rzeczą, jaką Blanka usłyszała po przebudzeniu w poranek dziesiątego kwietnia, były słowa starszej córki:
- Mamo, pójdziemy dziś na plac zabaw?
Blanka jeszcze spała, kiedy Michalina wskoczyła na jej łóżko w piżamie. Zaspana odruchowo zerknęła na śpiącą obok Tosię, żeby sprawdzić, czy starsza siostra nie trąciła jej łokciem ani kolanem. Na szczęście półtoraroczna dziewczynka wciąż słodko spała. Blanka uwielbiała ten widok. Jej śpiące dzieci wydawały jej się najcudowniejszymi istotami na świecie.
Michalina ponowiła pytanie, a do Blanki dotarło wreszcie, że koniec spania. Usiadła na łóżku i wzięła na kolana czteroletnią córeczkę.
- Pójdziemy. Obiecuję ci, że pójdziemy - powiedziała, przeczesując palcami jej splatane włosy.
- No to ubieraj się, mamo!
- Wstrzymaj wodze, mała kowbojko. Słońce dopiero wstało, dzień jeszcze się dobrze nie zaczął.
- Ale ja chcę się pobawić z Helenką! Umówiłyśmy się, że weźmiemy dziś na plac zabaw swoje naczynia i ugotujemy zupę!
- Coś mi się wydaje, że Helenka to jeszcze słodko śpi.
Michasia posmutniała.
- Naprawdę tak sądzisz?
- Może my też się pobawimy w spanie?
- Nie żartuj sobie, mamusiu.
- Mam pomysł, wiesz? - Blanka pogłaskała jej pyzaty policzek. - Najpierw się ubierzemy, umyjemy i zjemy śniadanie, a potem zadzwonię do pani Klaudii i spytam, o której wybiera się z Helenką i Julkiem na plac zabaw, okej?
- No dobra - zgodziła się Michasia. - To budzimy Antosię i idziemy.
Blanka zerknęła na młodszą córeczkę, której jakimś cudem nie obudziła rozmowa.
- Może Tośka niech sobie jeszcze pośpi. Chodź, znajdę ci w szafie jakąś ładną bluzkę i spodnie.
- Ale ja chcę sukienkę!
Blanka odetchnęła głęboko.
- W porządku. To nawet dobrze być w życiu asertywną - odparła ugodowo.
Wolała nie prowokować awantury, gdy Tosia jeszcze spała. Starsza córka miała silny charakter i była dość uparta. Blanka ulegała, gdy nie chodziło o ważne rzeczy, bo jej obstawanie przy swoim nie raz skończyło się awanturą. A afera z samego rana zwykle nie wróżyła niczego dobrego. Blanka była mamą na tyle długo, żeby zdążyć się o tym przekonać.
Gdy Michasia włożyła ubranie, obudziła się Tośka. Blanka ubrała i ją, po czym narzuciła na siebie szlafrok i zabrała dziewczynki do toalety. Potem zeszły do kuchni, po której krzątał się jej mąż - wysoki, szczupły brunet o ciemnych oczach i najpiękniejszych ustach na świecie.
Paweł był informatykiem w pobliskiej firmie WECOOL, w której pracował również Tomek, mąż Klaudii. Paweł jednak częściowo wykonywał swoje obowiązki z domu. Po pandemii prezes firmy zgodził się na takie rozwiązanie w jego przypadku, gdy przekonał się, że to się sprawdza i Paweł pracuje tak samo wydajnie zza swojego prywatnego biurka.
- Cześć - przywitała męża i podeszła do niego z Tosią na rękach.
Za nią do kuchni przydreptała Michalina, która zdążyła już przynieść z salonu pluszową pandę. Paweł nachylił się nad żoną i cmoknął ją w usta.
- Hej. Wcześnie wstałyście.
- A która jest godzina?
- Kilka minut po siódmej. Myślałem, że jeszcze sobie pośpicie, dlatego nawet nie uruchamiałem ekspresu do kawy, żeby hałas nie obudził dziewczynek.
- Jak widzisz, nasze córki nie dały mi dzisiaj zbyt długo pospać. - Blanka postawiła Tosię na podłodze, a dziewczynka od razu podeszła do siostry zaintrygowana przyniesioną przez nią zabawką.
- To co? Włączamy ten ekspres?
- Co za oczywiste pytanie.
Paweł uśmiechnął się i nacisnął guzik. Blanka wyjęła z lodówki mleko i garnek ze zmywarki. Zaczęła przygotowywać dziewczynkom płatki na mleku.
- Osłodzić ci kawę? - spytał ją Paweł, gdy się krzątała.
- Poproszę.
- Ja wypiję swoją chyba już w gabinecie - mruknął.
- Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że przypilnujesz dziewczynki, jak będą jadły, a ja w tym czasie umyję włosy.
- No dobra. Idź. Popatrzę na nie.
- I na mleko. Jesteś kochany!
Gdy Paweł stanął przy płycie indukcyjnej, Blanka poszła do łazienki na piętrze. Odkręciła wodę, a wtedy ta zaczęła dziwnie pryskać i po łazience rozeszły się dźwięki przypominające strzelanie albo charkanie. Dziwne - przemknęło przez głowę Blanki. Na pewno nie zamierzała rezygnować z mycia głowy tylko dlatego, że w rurach zgromadziło się jakimś cudem powietrze. Zmoczyła włosy, zamknęła strumień wody i sięgnęła po szampon. Sprawnie wtarła go w mokre pasma oraz w skórę głowy, ale gdy chciała spłukać pianę, spotkała ją przykra niespodzianka. Z prysznica nic nie poleciało. Usłyszała tylko głuche bulgotanie. No pięknie!
- Paweł! - zawołała na całe gardło.
Kilka chwil później mężczyzna był na górze, a wraz z nim przyszły do łazienki zaciekawione dziewczynki.
- Coś się stało?
- Woda się skończyła.
- Jak to się skończyła? Przecież to niemożliwe.
- A jednak - jęknęła.
By udowodnić, że nic sobie nie wymyśliła, znowu uniosła dźwignię nad kranem.
- Faktycznie, nie leci - mruknął zdumiony Paweł.
Blanka posłała mu wymowne spojrzenie.
- No przecież powiedziałam ci o tym przed chwilą. I jak ja w tej sytuacji mam spłukać pianę z włosów?
- Przynieść ci butelkę mineralnej z kuchni?
Jankowska nie była zadowolona z tego, że będzie musiała polać sobie głowę chłodną wodą, ale w tej sytuacji chyba nie miała innego wyjścia.
- Przynieś.
- To miej oko na dziewczynki.
Michalina od razu zaczęła wypytywać mamę, dlaczego nie ma wody, a Tosia wykorzystała okazję i zaczęła rozwijać papier toaletowy.
- Tośka! - upomniał ją Paweł, gdy wrócił do łazienki. - Ile razy mówiliśmy ci, że papier toaletowy to nie jest zabawka?
Blanka spłukała wreszcie włosy. Nie było to raczej przyjemne doświadczenie, dlatego szybko owinęła sobie głowę ręcznikiem i wyjęła z szafki szczotkę do włosów, odżywkę bez spłukiwania oraz suszarkę.
- A my może chodźmy z powrotem na dół. - Paweł przywołał do siebie dziewczynki. - Na pewno nie chcecie, żeby mleko wam wystygło.
- Ja chcę zostać z mamą! - zaprotestowała Michasia.
Ojcu ostatecznie udało się przekonać ją do swojego pomysłu i Blanka znowu została w łazience sama. Spryskała włosy odżywką i rozczesała je, ale nim włączyła suszarkę, wyjęła z kieszeni szlafroka telefon i wysłała wiadomość do Klaudii:
"U Was też nie ma wody?"
Ciepłe powietrze suszarki i błogi szum sprawiły, że jakoś udało jej się pozbyć nieprzyjemnego uczucia chłodu, które ogarnęło ją, gdy spłukiwała włosy wodą z butelki. Kiedy skończyła, zrobiła szybki makijaż, ubrała się i zeszła do kuchni. Kiedyś poświęcała znacznie więcej czasu na poranne zabiegi pielęgnacyjne i malowanie, ale odkąd została mamą, mnóstwo czynności wykonywała w pośpiechu.
Dziewczynki były już po śniadaniu. Michasia tuliła maskotkę, Tosia przy lodówce bawiła się magnesami przedstawiającymi zwierzątka, a Paweł wycierał właśnie ze stołu porozlewane mleko.
- Daj, dokończę to. - Blanka wyciągnęła rękę po ścierkę.
Paweł jednak nie oddał jej szmatki.
- Zrób sobie śniadanie. Jak już zacząłem, to skończę.
Blanka uśmiechnęła się i wyjęła z lodówki jogurt.
- A jeśli chodzi o wodę... - Wzięła z szuflady łyżeczkę i oparła się plecami o kuchenny blat. - Napisałam do Klaudii, czy nie ma czasem tego samego problemu.
- Może jest jakaś awaria w naszej wioskowej hydroforni? - zasugerował Paweł. - Może powinnaś zadzwonić do swojego taty i spytać, czy nic o tym nie wie? W końcu jest sołtysem.
- Dobra myśl. Nie wiem, czemu sama od razu na to nie wpadłam.
- Ja też chcę porozmawiać z dziadkiem! - ożywiła się Michalina.
- Dobrze, dobrze. Ty też będziesz mogła sobie z nim pogadać. - Blanka się uśmiechnęła, lecz nim wykonała telefon, coś jej się przypomniało. - Paweł, słuchaj... - Popatrzyła na męża z niepokojem.
- No?
- A jak oni nam tę wodę odcięli? Mam oczywiście na myśli wodociągi.
Jankowski się zaśmiał.
- Ty głupio nie rechocz. Właśnie sobie przypomniałam, że kilka tygodni temu przyszedł mi na maila rachunek za wodę, a ja chyba go nie opłaciłam.
- Zdarzało ci się to wcześniej?
- Zwariowałeś? Przecież dobrze wiesz, że zawsze załatwiam takie rzeczy od razu. No prawie zawsze...
Paweł posłał jej pytające spojrzenie.
- No dobra, czasami mam jakieś drobne opóźnienie, ale przecież zawsze w końcu płacę, nie? Kurczę, ale tego ostatniego to chyba jednak... Zwyczajnie zapomniałam.
- Jak dawno dostałaś ten rachunek?
- A bo ja wiem? Cztery, może pięć tygodni temu. Miałam go na pewno opłacić do końca marca.
- Dziesięć dni to żadne spóźnienie - mruknął Paweł. - Jakoś nie wydaje mi się, żeby wodociągi odcinały wodę osobom, które opłacą rachunek kilka dni później. Myślę, że to mogłoby się stać dopiero wtedy, gdybyś zapomniała o kilku fakturach.
- Ale pewności nie masz, co nie? - Blanka nie była przekonana. - A jeśli to przeze mnie?
Paweł pokręcił głową, lecz zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, rozległ się dźwięk telefonu Blanki.
- To moja mama - rzuciła do męża i odebrała. - No cześć, mamuś. - Słuchała przez chwilę, po czym skwitowała: - Rychło w czas. Już zdążyliśmy się z Pawłem zorientować, że jest problem z dostawą wody. Wiadomo, jak długo to potrwa? Nie wiem, czy jechać do miasta po zapas mineralnej. Mamy w domu raptem kilka butelek. - Zamilkła, słuchając wyjaśnień matki, po czym stwierdziła: - To chyba pojadę na te zakupy. Wy nie potrzebujecie niczego ze sklepu? No dobrze. Jasne, mamo. Dzięki za telefon. I spokojnego dnia w pracy! - Odłożyła telefon i przekazała Pawłowi to, co usłyszała od mamy: - Woda będzie dopiero koło czwartej. Przecieka zawór i hydraulicy już naprawiają usterkę.
- To co? Kto z nas jedzie na zakupy?
- Ja pojadę i zabiorę ze sobą dziewczynki - oznajmiła stanowczym głosem. - Wiem, że musisz pracować.
- Dzięki, kotku. To wszystko przez niedawną awarię serwera w naszej firmie. Do tej pory walczę z jej skutkami i przywracam kolejne elementy bazy danych, którą utraciliśmy.
- W porządku. Właściwie to chętnie się przejdę po sklepach.
- Jedziemy na zakupy, mamusiu? - podłapała Michasia. - Kupimy czekoladowe jajeczka z zabawkami w środku?
- Jajo! Chcę jajo! - zawołała jej siostra.
Blanka z Pawłem wymienili rozbawione spojrzenia.
- Tylko nie roztrwońcie wszystkiego, co mamy na koncie, okej? - zawołał ze śmiechem Jankowski. - Może jednak to ja powinienem pojechać na te zakupy?
- Bardzo zabawne. - Blanka zganiła go spojrzeniem, bo była raczej rozsądną osobą i nie miała w zwyczaju szastania pieniędzmi na prawo i lewo.
- Bawcie się dobrze. - Paweł podszedł do żony i cmoknął ją w policzek. - Zamknij dom, jak będziecie wychodziły, okej? Zadekuję się w gabinecie na piętrze i założę słuchawki. Mógłbym nie usłyszeć, gdyby ktoś przyszedł.
- W porządku. Przekręcę klucz w zamku.
Paweł wyszedł z kuchni, a Blanka zwróciła się do dziewczynek:
- To co? Wkładamy buty i idziemy do auta?
- Hura! Zakupy! - ożywiła się Michasia. - Ale kupisz nam po czekoladowym jajeczku?
Blanka znów się zaśmiała. Czuła, że nie da rady odmówić tej prośbie.
- Coś tam będziecie mogły sobie wybrać - mruknęła.
Zakupy przebiegły sprawnie, Blanka oczywiście kupiła córkom po czekoladowym jajku, a gdy wracały do domu, odebrała telefon od Klaudii.
- Hej. - Z głośników samochodowych popłynął głos Zakrockiej.
- Cześć, cześć. Dobrze cię słyszeć.
- Możesz rozmawiać? Słyszę jakiś szum w tle.
- Jadę autem. Właśnie wracam z dziewczynkami z zakupów.
- Niech zgadnę: byłyście po wodę?
Blanka się zaśmiała.
- Skąd wiedziałaś?
- Bardzo zabawne.
- Też byłaś już na zakupach?
- Na szczęście mamy zapas w domu. A tak w ogóle to chciałam cię przeprosić, że nie odpowiedziałam na twoją wiadomość od razu, tylko dzwonię dopiero teraz - ukorzyła się Klaudia. - Zajmowałam się dziećmi i nie miałam pod ręką telefonu.
- Nie szkodzi.
- Macie jakieś plany na resztę dnia? - zagadnęła Zakrocka. - Hela z Julkiem od rana suszą mi głowę, że chcieliby pobawić się z Michalinką i Tosią.
- Właściwie to też chciałam zaproponować ci dzisiaj wspólne wyjście na plac zabaw.
- Tak? To cudownie się składa. W takim razie o której się widzimy?
Blanka zerknęła na zegarek zamontowany na desce rozdzielczej.
- Pasuje wam za pół godziny?
- Jasne.
- No to świetnie. W takim razie do zobaczenia!
- Do zobaczenia - pożegnała się Klaudia.
Blanka nie widziała przyjaciółki od kilku dni, dlatego ucieszyła się na spotkanie. Czasami, gdy spędzała całe dnie sama z dziećmi, jak na przykład ostatnio, kiedy Paweł miał dużo pracy, tęskniła za towarzystwem innych dorosłych. Dziewczynki były cudowne, lecz rozmawianie o ulubionych postaciach z ich bajek i rozwiązywanie dziecięcych problemów zwyczajnie ją po pewnym czasie nudziło. Nie mogła się doczekać dzisiejszych sąsiedzkich ploteczek z Zakrocką. Może powinna zaprosić na plac zabaw również Wiktorię? Wspomniała ostatnio, że teraz będzie miała kilka dni wolnych od pracy.