Machina wojenna
Wstęp do wydania polskiego
Jesienią 2025 roku mija 100 lat od traktatu w Locarno, który był jednym z pierwszych kroków na drodze do demontażu ładu wersalskiego, ustalonego po I wojnie światowej. Pomimo ambicji jego twórców, nie zakończył on konfliktów w Europie, a wręcz stał się główną przyczyną wybuchu kolejnej wojny światowej dwie dekady po zakończeniu pierwszej. Z punktu widzenia Polaków, ale też innych narodów zamieszkujących Europę Środkową i Wschodnią, I wojna światowa w świadomości zbiorowej nie jest tak wielką traumą, jak II wojna, chociaż straty w niej poniesione były przecież ogromne. Szacunki są różne, ale można przyjąć, że zginęło ok. 450-500 tys. Polaków w mundurach państw zaborczych, a blisko dwukrotnie tyle odniosło rany. Straty ludności cywilnej na ziemiach polskich mogły sięgnąć nawet 300 tys. osób lub więcej. Koniec wojny to również epidemie, m.in. grypy "hiszpanki", ale też ospy, tyfusu i innych. Pomimo tych wszystkich tragedii Polska zyskała jedną, niezwykłą rzecz: niepodległość. Z tego względu narracja o przebiegu i skutkach Wielkiej Wojny wygląda w polskiej historiografii nieco inaczej. Wszystko widzimy przez pryzmat odrodzenia państwa polskiego, a postanowienia traktatu wersalskiego, tworzące nowy ład w Europie, były w interesie utworzonej wtedy II Rzeczpospolitej. Innymi słowy, odrodzona Polska stała się beneficjentem tego nowego układu sił, w którym zarówno Niemcy, jak i Rosja (już sowiecka) były osłabione i w zasadzie wykluczone z decydowania o losach kontynentu.
Pytanie o to, dlaczego państwa Zachodu pozwoliły na rewizję tych postanowień, zajmowało historyków przez całe dekady, ale najlepszą chyba odpowiedź daje na to właśnie przebieg I wojny światowej. Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone poniosły olbrzymie ofiary, by pokonać państwa centralne. Ten wysiłek odbił się na kulturze Zachodu, na zupełnie innym pojmowaniu polityki międzynarodowej i konfliktów niż w Europie Środkowej i Wschodniej. Warto też zauważyć, że od czasu tego konfliktu Europa przestała być politycznym centrum świata. Na znaczeniu zyskały Stany Zjednoczone, które przystąpiły bezpośrednio do wojny, jednak miały decydujący wpływ na jej przebieg dzięki dostawom materiałów wojennych i żywności aliantom. Był to początek uzależnienia Starego Kontynentu od Ameryki, które ukształtowało zarówno świat dwudziestowieczny, jak i współczesny. I wojna światowa oznaczała koniec dominacji europejskiej trwającej wiele wieków, a więc stanowiła niezwykle istotną cezurę. To również ten konflikt nadał rozpęd największym totalitaryzmom XX wieku: bolszewizmowi, faszyzmowi i nazizmowi. Nie da się zrozumieć istoty żadnego z tych ruchów bez zrozumienia tego, czym była Wielka Wojna.
Chociaż na polskim rynku wydawniczym istnieje wiele publikacji na temat I wojny światowej, zarówno naukowych, jak i popularnych, ta zasługuje na wyróżnienie. Jej autor, Michael Howard (1922-2019), był wybitnym brytyjskim historykiem, którego prace z zakresu historii wojskowości wytyczyły nowe standardy. Wojna w jego narracji to nie ciąg bitew i liczby żołnierzy, lecz szereg dylematów na poziomie taktycznym, strategicznym, ale też politycznym i społecznym. Niniejsza pozycja jest przykładem bardzo sprawnego przedstawienia konfliktu na tych płaszczyznach, czym wyróżnia się na tle innych opracowań. Tak, jak w przypadku innych książek z serii Krótkie Wprowadzenie, jest napisana zwięźle i w bardzo przystępny sposób przedstawia Czytelnikowi wydarzenia wojenne.
Tłumaczenie książki M. Howarda ukazuje się też w szczególnym czasie, gdy w Europie toczy się wojna na skalę nieznaną od dekad. Tym bardziej aktualne zdają się rozważania autora na temat tego, jak łatwo jest wojnę wywołać, a jak trudno zakończyć. Raz wprawiona w ruch machina wojenna nie chce się zatrzymać, zaś kalkulacje polityczne kosztują życie setek tysięcy ludzi. Trudno jest powiedzieć, że historia nas czegoś uczy, a jednak wydaje się, że warto spojrzeć na I wojnę światową jako na konflikt międzynarodowy, w którym strony kierowały się wartościami uniwersalnymi dla rodzaju ludzkiego: chciwością, żądzą zemsty, polityczną ambicją, ale też poczuciem sprawiedliwości, humanitaryzmem czy chęcią obrony wartości demokratycznych.
W 2025 roku toczą się również rozmowy o potencjalnych zmianach w zakresie sojuszy i postaw wielkich mocarstw. W latach 1914-1918 skończyła się dominacja Europy na wielu polach, a rozpoczął szybki marsz Stanów Zjednoczonych w kierunku stania się światowym hegemonem. Jeszcze kilka lat przed Wielką Wojną wydawało się to zupełnie niemożliwe, a jednak nawet najwięksi sceptycy stali się świadkami całkowitego przebiegunowania politycznego świata. To również cenna lekcja płynąca z historii - obowiązujący porządek światowy nie jest dany raz na zawsze. W takim kontekście prezentowana publikacja w języku polskim może być umieszczona w szerszym aspekcie rozważań nad przeszłością i teraźniejszością - a może i przyszłością?
Marcin Szymański