2
28 listopada 1944
Konwój złożony z dwunastu samochodów i trzech ciężarówek przewożący nowy Rząd Tymczasowy Albanii z Beratu do Tirany opuścił Elbasan we wczesnych godzinach porannych. Słońce jeszcze nie wzeszło, ale jasna poświata na porannym niebie zapowiadała piękny jesienny dzień. Pogoda była wspaniała przez całą drugą połowę listopada 1944 roku. Tłum czekał godzinami przed noszącym osobliwą nazwę hotelem Moderno, gdzie rząd ulokował się na noc. Entuzjastyczni kibice, ciekawscy widzowie i aktywiści przybyli tam tylko z jednego powodu - aby rzucić okiem na nowego trzydziestosześcioletniego premiera Albanii. Po chwili on sam pojawił się na balkonie i wygłosił pełne euforii przemówienie. Tłum wiwatował i rozległy się gromkie brawa.
Rząd wyruszył z Beratu 27 listopada. Konwój, który stanowił mieszaninę pojazdów różnych marek i wielkości, otwierały i zamykały dwie duże ciężarówki. Wiozły partyzantów z batalionu specjalnego odpowiedzialnego za ochronę Sztabu Generalnego, swojego rodzaju zaimprowizowaną gwardię narodową, która wszędzie towarzyszyła rządowi. Liri Belishova, wysłanniczka rządu, która przybyła do Tirany trzy dni wcześniej, zapewniła, że siły partyzanckie zabezpieczają każdy metr drogi z Beratu do Elbasanu.
Enver Hoxha podróżował czwartym samochodem - fordem, który niedawno został skonfiskowany jego właścicielowi w Korczy. Razem z nim w samochodzie jechał Omer Nishani, przewodniczący Antyfaszystowskiej Rady Wyzwolenia Narodowego. Po drodze nigdzie się nie zatrzymywali, z wyjątkiem przymusowego postoju na brzegu rzeki Shkumbin, niedaleko Rrogozhiny. Stary most został wysadzony w powietrze, więc premier i ministrowie Rządu Tymczasowego musieli przeprawić się przez rzekę tratwą. Dla zaoszczędzenia czasu po drugiej stronie czekał na nich nowy konwój samochodów. Enver Hoxha rozsiadł się wygodnie w mercedesie, który kilka godzin wcześniej był własnością Ibrahima Biçakçiu, ustępującego premiera kolaboracyjnego rządu i dobroczyńcy Hoxhy we wczesnych latach wojny.
Konwój nie skorzystał z krótszej trasy, która zaprowadziłaby go do miast Kavaja, Durrës i wreszcie do Tirany. Podobno otrzymano informacje, że droga jest zaminowana. Był jednak inny powód, dla którego rząd nie spieszył się z dotarciem do Tirany. Plan zakładał wielkie wkroczenie do stolicy dokładnie 28 listopada, w Święto Niepodległości Albanii. Mając to na uwadze, skierowali się do Elbasanu i spędzili noc w hotelu Moderno, najważniejszym w mieście. Po raz pierwszy ustawiono uzbrojonych partyzantów przed głównym wejściem i drzwiami pokoju, w którym miał nocować premier.
Następny etap podróży, z Elbasanu do Tirany, zajął niewiele ponad dwie godziny. Stolica została wyzwolona. Po wycofaniu się wojsk niemieckich jedenaście dni wcześniej władzę objął nowy Rząd Tymczasowy, który przekazał zadanie zarządzania stolicą dowódcy wojskowemu Mehmetowi Shehu. Trzydziestojednoletni dowódca partyzantów kształcił się w Amerykańskiej Szkole Zawodowej w Tiranie (znanej również jako Szkoła Harry'ego Fultza), a następnie został wydalony z akademii wojskowej w Neapolu, ponieważ uznano go za komunistycznego awanturnika. Brał udział w hiszpańskiej wojnie domowej, gdzie awansował i został dowódcą międzynarodowego batalionu ochotników składającego się głównie z Włochów.
Gdy zbliżali się do Tirany, czterej motocykliści z Armii Narodowo-Wyzwoleńczej (ANW) dołączyli w charakterze gwardii honorowej w paradnym szyku wojskowym. Shehu wyszedł, by powitać rząd na rondzie w pobliżu wioski Sauk leżącej na obrzeżach miasta. Na samym środku ronda stał podziurawiony kulami i ledwo czytelny znak drogowy wskazujący drogę do stolicy.
Mehmet Shehu stanął na baczność, a gwardia honorowa zasalutowała nowemu szefowi rządu, wysokiemu i przystojnemu młodemu mężczyźnie ubranemu w zapięty pod szyję elegancki mundur z insygniami pułkownika. Wbrew partyzanckiemu zwyczajowi ostatnich trzech lat, premier nie uściskał Mehmeta Shehu, dowódcy, którego siły wyzwoliły Tiranę, ani żadnego z oficjeli, którzy wyszli mu na powitanie. Po prostu z zaciśniętą pięścią uznał ich obecność, zasalutował strażnikom i wrócił do samochodu. Konwój ruszył następnie w kierunku Pałacu Królewskiego położonego na wzgórzach Sauk, gdzie partyzanci utworzyli Sztab Generalny.
Hoxha spędził zaledwie kilka minut w pałacu wybudowanym przez Francesco Jacomoniego, byłego wicekróla Włoch. Była to jego pierwsza wizyta w wykwintnym budynku, ale nie wydawał się być pod szczególnym wrażeniem. W istocie w ciągu czterdziestu jeden lat sprawowania funkcji najwyższego władcy Albanii nie spędził ani jednej nocy w okazałym i eleganckim gmachu.
Konwój następnie kontynuował podróż przez plac Skanderbega (nazwany na cześć bohatera narodowego Albanii) i nowym bulwarem, który biegł od centrum miasta do wzgórz położonych na południe od stolicy. Bulwar był otoczony budynkami ministerialnymi, a gdzieś w połowie drogi znajdował się luksusowy hotel Dajti zbudowany przez Włochów. Naprzeciwko hotelu wzniesiono podium na defiladę. Na południowym krańcu bulwaru, w pobliżu siedziby Dopolavoro2, sformowały już szeregi formacje partyzanckie, gotowe do ceremonii. Wyglądały wspaniale z błyszczącą bronią i w nowiutkich brytyjskich mundurach. Ci mężczyźni wyszli z wojny zwycięsko i chcieli teraz zobaczyć, kto jest ich dowódcą. Większość z nich nigdy nie miała okazji zobaczyć go osobiście, a tylko nieliczni byli w stanie rozpoznać go ze zdjęcia w broszurach, które rozdawano w sierpniu tego roku.
Samochody nie zatrzymały się przed hotelem Dajti, ale gdzieś w pobliżu włoskiego poselstwa, które kilka dni wcześniej było siedzibą regencji. Nie wiadomo, dlaczego zdecydowano, by się tam zatrzymać. Wszyscy wysiedli z samochodów i udali się pieszo do pomnika generała Telliniego, a następnie ulicą Kacelego w kierunku placu Skanderbega. Hoxha instynktownie zatrzymał się przed uszkodzonym minaretem meczetu Ethema Beja, pozwalając gorączkowo klikającym aparatom uchwycić ten moment. Szefowie propagandy zadbali o to, by wielkie wejście rządu zostało odpowiednio uchwycone na fotografii i filmie.
Następnie udano się w kierunku hotelu Dajti. Pośrodku grupy, nieco przed innymi, szedł Enver Hoxha, człowiek wybrany na szefa rządu na kongresie w Përmet na początku maja. Chociaż miał stopień pułkownika i zajmował stanowisko szefa Sztabu Generalnego Armii Narodowo-Wyzwoleńczej, był nadal stosunkowo mało znany. Jako młody polityk, niezwiązany ze starą klasą, zajmował się polityką niezbyt długo i wielu ludziom jego nazwisko nic nie mówiło. Przez całą wojnę był raczej nieznany; działał pod pseudonimami, takimi jak "Taras" (od Tarasa Bulby, rosyjskiego bohatera bardzo popularnego brytyjskiego filmu, który wyświetlano w Albanii w latach trzydziestych, z udziałem Harry'ego Baura, którego podobno Hoxha przypominał) lub "Shpati" (od górzystego terenu w środkowej Albanii, gdzie schronił się przed Niemcami). Przez pewien czas ukrywał się w Tiranie, w domu swojej siostry i jej męża Bahriego Omariego. Tylko garstka osób pamiętała go z wcześniejszych czasów, kiedy pracował w sklepie alkoholowym i tytoniowym Flora, należącym do kolaboracyjnego premiera Ibrahima Biçakçiu, który niedawno ustąpił ze stanowiska i trafił do więzienia. Hoxhę i jego przyjaciela Esata Dishnicę, siostrzeńca milionera Biçakçiu, dość dobrze znano w niektórych kręgach w Korczy, ale w stolicy było inaczej. Ci, którzy znali lub przyjaźnili się z tym młodym człowiekiem przed wojną, nigdy nie dostrzegli w nim szczególnej skłonności do polityki. Nikt nie potrafił wyjaśnić, co takiego wydarzyło się w ciągu następnych trzech lat, że z niezainteresowanego, przypominającego dandysa sklepikarza przemienił się w komunistycznego bojownika i politycznego przywódcę.
Oczywiście niewiele osób zdawało sobie wtedy sprawę z tego, że ten młody człowiek pozbawiony wyraźnych talentów odkrył właśnie swoją życiową pasję: politykę. W niecałe trzy lata ta nowa namiętność, w połączeniu z niemal demonicznym dążeniem do władzy i dominacji, wyniosła go na czoło albańskich komunistów i Ruchu Wyzwolenia Narodowego. Miał trzymać wodze władzy i sterować Albanią na wzburzonych morzach przez następne czterdzieści jeden lat.
Większości ludzi przyzwyczajonych do premierów wywodzących się z wpływowych rodzin o wieloletnich tradycjach politycznych jego nazwisko nic nie mówiło. Bez dyplomu uniwersyteckiego, z niezbyt chlubną karierą niegdysiejszego nauczyciela na zastępstwie w liceum w Korczy, syn przeciętnej rodziny z Gjirokastry, której jedynym powodem do sławy były bliskie związki z Bahrim Omarim - posłem i zagorzałym przeciwnikiem króla Zoga - Enver Hoxha był zupełnie nikim.
W powojennej Tiranie mało ludzi było skłonnych traktować nowy rząd poważnie. W ostatnich miesiącach wojny Albania widziała wielu premierów, których część piastowała urząd krócej niż jeden dzień. Ale Hoxha miał inne plany - był tam, żeby trwać na stanowisku. Szykował się, by się stać potężną figurą, nie pozostawiając niczego przypadkowi. Po przybyciu do Tirany nowy premier zaciśniętą pięścią pozdrowił dowódcę sił partyzanckich, które właśnie wyzwoliły miasto - koniec uścisków między towarzyszami broni - i udał się prosto do centrum. Po dwóch latach nieobecności powracał jako najpotężniejszy człowiek w kraju.
Skąd wziął się ten nowy przywódca polityczny? Jakie było pochodzenie człowieka, który miał rządzić krajem? Był mężczyzną, który dowodził tak zwaną wojną narodowowyzwoleńczą i metodycznie eliminował wszystkich swoich rywali i przeciwników, jednego po drugim, ale za czym tak naprawdę się opowiadał? Jakie zdolności i talenty on, "człowiek nadziei", miał wnieść w służbę powojennych wysiłków na rzecz odbudowy Albanii?
Przez kolejne dziesięciolecia Enver Hoxha narzucał historii własne warunki. Bezwstydnie manipulował relacjami historycznymi i odsuwał na bok lub fizycznie eliminował rywali politycznych i świadków, aby zapewnić sobie dominację jako jedyny bohater albańskiej historii. W przeciwieństwie do innych dyktatorów te wyrachowane manipulacje i eliminacje były cechą jego przywództwa od samego początku jego kariery jako szefa rodzącej się Komunistycznej Partii Albanii (KPA), kiedy jeszcze działał w podziemiu i nie cieszył się ugruntowaną pozycją władcy, na jakiej miał później stać.
W latach dziewięćdziesiątych podjęto kilka prób opowiedzenia historii dojścia Envera Hoxhy do władzy, ale autorzy nie byli w stanie tego zrobić bez uciekania się do przesady, nieuzasadnionego oczerniania i uprzedzeń. Ich celem było zrzucenie Hoxhy z każdego możliwego piedestału poprzez zakwestionowanie podstawowych faktów: Czy naprawdę był komunistą? Czy naprawdę był kluczową postacią w partii, czy po prostu uzurpował sobie przywództwo? Niemal nikt nie rozumiał, że te sprawy mają niewielkie lub żadne znaczenie. Nie miało sensu liczenie, czy Hoxha przyłączył się do ruchu komunistycznego jako pierwszy, drugi czy dziesiąty. Enver Hoxha udowodnił, że potrafi wyprzedzić każdy ruch o krok. Wykorzystywał wewnętrzną walkę na swoją korzyść, umiejętnie manewrował wśród różnych komunistycznych przywódców, zdobywał ich zaufanie, narzucał się im, wspinał się na szczyt i w końcu pozbywał się ich, jednego po drugim.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
PEŁNY SPIS TREŚCI:
Przedmowa
Spis skrótów
Śmierć puka do drzwi
28 listopada 1944
Z Gjirokastry do Korczy
Z Francji do Belgii: porzucenie szkoły
Nauczyciel "edukacji moralnej"
Założyciel partii komunistycznej
Przywódca o żelaznej pięści
Nacjonaliści i komuniści
Szef rządu tymczasowego
Posiedzenie plenarne w Beracie - interludium
Tirana i ślub
Rządy terroru
Wycofanie wojsk brytyjskich i amerykańskich
Jugosłowianie: miłość przemieszana z nienawiścią
Stalin i Związek Radziecki
Blloku
Enver Hoxha i Matka Teresa
Rozdwojona osobowość
Zespół medyczny
Wielkie czystki
Upadek premiera
Ostatnia czystka
Lata samotności
Śmierć i jej pokłosie
Chronologia
Słownik najważniejszych postaci
Bibliografia
Ilustracje
2 Dopolavoro, właść. Opera Nazionale Dopolavoro (OND) - włoska faszystowska organizacja rekreacyjno-wypoczynkowa dla dorosłych (przyp. tłum.).