Hotel Globo - Michał Muszalik

Kup ebooka

19.50 zł
15.60 zł (14,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I. Blisko

Silesia Superior. Opisanie krainy i mieszkańców

Nie zna morskiego odcienia błękitu,

kryształki soli w trawach jej nie spały.

Jest za to blisko delikatnych szczytów,

co tylko zimą noszą czepiec biały.

Kiedy stopnieje w rzekach lodu szkliwo,

to powracają tu kluczami ptaki.

Niech ich powroty nikogo nie dziwią:

znów nie dotarły do swojej Itaki.

A tuż pod nimi bezskrzydli wędrowcy

idą ogrzani słońca białą perłą.

Też są przejazdem, jakby trochę obcy,

więc dzierżą pamięć jak królewskie berło.

Losy ich da się, jak w krainach wszystkich,

wpisać pomiędzy dwa rejsy pokrótce:

w życie wpływają w czółenku kołyski

i stąd odchodzą w trumny ciasnej łódce.

Lecz osobliwy mają tutaj zwyczaj

zejść wiele głębiej niż drzewa korzenie

podziemne szlaki do kruszca wytyczać,

czym rozjuszają diabłów całe plemię.

Bytom niebiańskim też zabrali spokój:

wieże jak ostrza mają tu kościoły

i szczep nomadów pruje puch obłoków,

rzeźbiąc widziane później tam anioły.

Jeszcze w ich mowie przedziwną techniką

na twardej gamie gra rodzimy dialekt,

co jest miksturą z trzech różnych języków,

z całym indeksem tego wad i zalet.

I każde słowo jest szorstkim zaklęciem,

które na ląd ten cierpkim miodem ścieka.

Na ostateczne sensu odsłonięcie

komuś na pewno dane jest doczekać.

Lecz póki płyną kołyski i trumny,

a swej ojczyzny poszukują ptaki,

niech słońce znaczy wciąż rumieńcem dumnym

odczytujących pośród ścieżek znaki.

Z potoków schodzą chwilowe lodowce,

kręcą się koła szybów jak wrzeciona.

Jeszcze iść muszą bezskrzydli wędrowcy

i jest ta ziemia jeszcze niespełniona.