Hotel Balkan - Miroslava Kuľková
34.00 zł

Reflow text when sidebars are open.
SERIA PRZEKŁADÓW prowadzona przez Aleksandrę Małecką i Piotra Mareckiego
- Napitki & literatura. Antologia opowiadań holenderskich i flamandzkich, pod redakcją Barbary Kalli i Bożeny Czarneckiej, przełożyły Barbara Kalla, Bożena Czarnecka i Ewa Dynarowicz
- Ambrose Bierce, Diabli dykcjonarz, przełożył Mateusz Kopacz
- Anthony Joseph, Afrykańskie korzenie UFO, przełożyła Teresa Tyszowiecka blasK!
- Robert Burton, Anatomia melancholii, wybrał i przełożył Michał Tabaczyński
- Jean Ray, Malpertuis, przełożył Jakub Polaszczyk
- Ni?a Weijers, Konsekwencje, przełożyła Jadwiga Jędryas
- Ishmael Reed, Mambo dżambo, przełożyła Teresa Tyszowiecka blasK!
- Katarína Kucbelová, Czepiec, przełożyła Katarzyna Dudzic-Grabińska
- Peter Markus, Bob albo mężczyzna na łodzi, przełożył Piotr Siwecki
- Antologia opowiadań. Ruska klasyka, zestawił i przełożył Daniel Majling, przepisała Weronika Gogola
- Kathy Acker, Krew i flaki w szkole średniej, przełożył Andrzej Wojtasik
- Judith Schalansky, Spis paru strat, przełożył Kamil Idzikowski
- Łeś Bełej, Plan naprawy Ukrainy, przełożyli Aleksandra Brzuzy, Maciej Piotrowski, Ziemowit Szczerek
- Nicol Hochholczerová, Tego pokoju nie da się zjeść, przełożył Rafał Bukowicz
- Barbora Hrínová, Jednorożce, przełożyła Olga Stawińska
- Iceberg Slim, Alfons. Historia mojego życia, przełożyła Teresa Tyszowiecka blasK!
- Sergiej Sergiejewicz Sajgon, Brud [*khaki], przełożyła Aleksandra Brzuzy
- Katja Gorečan, Książeczka macierzyńska, przełożył Miłosz Biedrzycki
- Joost de Vries, Republika, przełożył Jan Pędziński
- Harry Josephine Giles, Port hwjezdny Topjo, przełożył Krzysztof Bartnicki
- Judith Schalansky, Szyja żyrafy, przełożył Kamil Idzikowski
- Peter Markus, Dobrze, bracie, przełożył Piotr Siwecki
- Miroslava Kuľkova, Hotel Balkan, przełożył Rafał Bukowicz
KOLEJNE KSIĄŻKI W SERII
- Ivan Međeši, Jedzenie, przełożyły Olga Stawińska i Magdalena Bystrzak
- Kathy Acker, Imperium postradanych zmysłów, przełożył Patrick Leftwich
Wrony Sarajewa
W tym mieście ludzie nie pijają cappuccino - jego kolor przypomina im wodę, w której myli naczynia podczas czteroletniego oblężenia w latach dziewięćdziesiątych. Kawę pija się tu czarną i zagryza kostką cukru.
W Sarajewie każdy ma wspomnienia, o których nie mówi. Niektórzy byli wtedy zbyt młodzi. Jedyne, co im zostało, to powracające koszmary, z których budzą się z krzykiem, zlani potem.
Niektórzy pamiętają aż nadto. Często zrywają się, nie tylko ze snu.
Ulicę Ferhadija dzieli linia i napis "East meets West". Po prawej są niskie osmańskie domeczki z drewnianymi dachami i sędziwe meczety, po lewej - austro-węgierskie pałace i kościoły. Jakby habsburska zabudowa też respektowała granice dwóch metaforycznych płyt tektonicznych.
Na Islandii jest podobno miejsce, gdzie dwie prawdziwe kry - amerykańska i europejska - na krótkim odcinku przedarły się na powierzchnię. Człowiek może tam teraz stanąć w rozkroku między kontynentami. Z roku na rok szczelina się powiększa.
A ja stoję teraz nad metaforyczną przepaścią w Sarajewie. Mam ją opisać, zebrać o niej dane, a w wywiadach z silnymi mężczyznami i kobietami Bałkanów znaleźć odpowiedzi na pytania, jak psują się relacje i jak się je naprawia.
Kiedy biegnę wzdłuż Miljacki, od tyłu atakuje mnie wrona. Bezbłędnie i z pełną premedytacją celuje w ludzką głowę. Wrony mają doskonałą pamięć i dożywają nawet stu lat, mówi pani, która przybiega z pobliskiej ławeczki. Przegląda mi włosy w poszukiwaniu rany.
Zbłąkane kule z czasów wojny często kończyły w czarnym upierzeniu, a wrony nie zapominają.
Biegnę dalej.
Nieregularny trening staje się palącą potrzebą. Oby dalej, oby szybciej. Mniej sacharydów, mniej białka, mniej strawy - mniej mnie. Wiatr we włosach i czubki palców ledwo dotykające spękanego asfaltu. To już uzależnienie. Nabieram przekonania, że nogi nigdy nie odmówią mi posłuszeństwa.
Wraz z bieganiem odkrywam w sobie zamiłowanie do minimalizmu. Puste białe pomieszczenia, tylko łóżko, szafa, stół i krzesło. Laptop, a w nim zapiski o Bałkanach. Pokój z numerem na drzwiach zapewnia mi pełną anonimowość. Tak wygląda pomieszkiwanie w hotelach.
Sarajewo staje się od razu moją drugą skórą.