[W pałacu Hetmana na wsi.]
[Szczęsny, Amelia]
SZCZĘSNY
Piosenki świata zaczynają się od fałszywych akordów - a kończą
się gwałtownym zerwaniem strun - stłuczeniem harfy...
AMELIA
Smutny jesteś... zdziwaczałeś...
SZCZĘSNY
Nudzę się.
AMELIA
Szukaj zabaw.
SZCZĘSNY
O!... nie potrzeba daleko szukać... Ojciec mój sprowadził mi
dziesięciu arlekinów ewolucyjnych - otoczył mię płatnymi
trefnisiami... i prawdziwie, że nieraz dziecinniejąc śmieję się do
rozpuku, powiązawszy te wszystkie karciane figury jedną nitką,
która pociągniona, nadaje skoczne ruchy i zwroty całej psiarni
darmojadów.
AMELIA
Ojciec nasz nie może pojąć nagłej zmiany twojego charakteru i
dlatego używa wszelkich sposobów, aby ciebie z nieczynnego życia
obudzić, wyrwać i między ludźmi postawić na wysokim
szczeblu...
SZCZĘSNY
Ojciec ma dla mnie wysoki ojcowski szacunek...
AMELIA
Jak to?...
SZCZĘSNY
Szacuje mnie jak Holender rzadkiego tulipana... szanuje mnie
jako rzadką osobę, której nie płaci - a która go kochać musi
AMELIA
To więc ja powinna bym droższą jeszcze być dla ojca osobą, bo
mnie nie kocha, a ja mu płacę miłością. Zdaje się, że wszelkie
uczucia moje zamykają się w miłości dla ojca... Nieprawdaż,
Szczęsny, że on dobry i wielki człowiek?
SZCZĘSNY
Tak... hetman... wielki, jak hetman...
AMELIA
Pomyśl, bracie mój, że on podpiera spróchniały tron Stanisława
Augusta.
SZCZĘSNY
Tak, on podpiera tron Stanisława...
AMELIA
Jakie ty dziwne echo masz w ustach...
SZCZĘSNY
Trzy razy tylko powtarza twoje pochwały, a na pochwały i
uwielbienie obcych ludzi ani razu.
AMELIA
Dlaczego?
SZCZĘSNY
Śmiesznie jest, kiedy syn ojca chwali... a potem, raz
pochwaliłem ojca przy ludziach, to ml zaraz zapłacił... tureckim
koniem...
AMELIA
Cóż powiedziałeś ludziom o naszym ojcu?
SZCZĘSNY
Co? Oto mówiłem, że lepszy od brata swego, a nam stryja,
biskupa, bo nie włożył fioletowej sukni -
AMELIA
Stój! stój!... gorzki jesteś - i obrażasz dziewiczą i czystą
wiarę siostry twojej... Także nieszczęśliwy jest biedny starzec, że
w sercu syna nie ma dla niego poważnego uczucia, miłości,
sprawiedliwego sądu?... Patrz na te siwe głowy starców, które się
przed nim schylają - patrz na oznaki zasług błyszczące na jego
piersiach... a potem rzuć okiem na twoją samotność - na nieczynność
życia...
SZCZĘSNY
Jestem niczym.
AMELIA
Dlaczego nie starasz się zostać użytecznym?...
SZCZĘSNY
Nie mogę - nie mogę... nie chcę...
AMELIA
Ty masz jakąś tajemnicę... może miłość...
SZCZĘSNY
Może miłość...
AMELIA
Wyznaj mi wszystko, bracie miły... Ach! jak musi być szczęśliwa
ta dziewica, którą ty kochasz... Ty nie odpowiesz jej nigdy z
gorzką ironią... ty musisz być przy niej wzniosły i piękny. Ja znam
duszę twoją, znam ją aż do najgłębszych uczuć i tajemnic... Gdybym
nie była twoją siostrą, to musiałabym zostać twoją narzeczoną...
albo... mniszką.
SZCZĘSNY
Co ty mówisz?... Jestem taki roztargniony, że nie słyszałem ani
słowa... Już późno... powoje błękitne w twoim wieńcu otwierają się
na księżyc... Idź, siostro, i czytaj biblią, moja
świętoszko...
AMELIA
Dobrej nocy!... Zawołaj maleńkiego Michasia, braciszka, muszę
go rozebrać - i zmówić z nim pacierz. Czy ty mnie nie pocałujesz za
to, że twojego braciszka uczę modlić się za ciebie?...
SZCZĘSNY
Dobrze robisz, że przez usta dziecka posyłasz modlitwy do
nieba. Błogosławieni maluczcy...
AMELIA
Czy mnie nie pocałujesz, bracie?...
SZCZĘSNY
Nie...
AMELIA
Dobrej nocy!
Odchodzi smutna.
SZCZĘSNY
Jak oświecone prawe skrzydło pałacu! Ojciec ucztuje w gronie
pochlebników - i płaci za śmiech i żarty; bo żarty i śmiech stały
się prawdziwie rzadkim towarem w Polszcze... O smutek! smutek!
Czasem jakaś błyskawica pokazuje mi nicość wszystkiego, a nawet
nicość samej myśli marzącej o nicości... Czasem zdaje mi się, że
świat wart małpiarskich przymileń się twarzy...
MICHAŚ
wpada
Cha! cha! cha! braciszku!...
SZCZĘSNY
Z czego się śmiejesz, chłopcze?...
MICHAŚ
Przez dziurkę od klucza patrzałem do jadalnej sali... Tata nasz
z piórem brylantowym, piękny jak w książce obrazek Pana
Boga...
SZCZĘSNY
Gdzie twoja piastunka?
MICHAŚ
W kuchni; a ja wolny jak ptaszek.
SZCZĘSNY
Amelka czeka na ciebie - idź, zmów pacierz.
MICHAŚ
Ale posłuchaj no, braciszku, co ja widziałem. Papa nasz nalał
wielką dudkę szklaną - i zawołał: "Zdrowie naszej Kasi!" - Otóż
kiedy zawołał: "Zdrowie naszej Kasi", wszyscy wstali jak świeczki -
a jeden staruszek, biały jak gołąb, siedział na końcu stoła... i
nie wstał. Nasz tata zamalował go w papę... paf!... i staruszek
wywrócił się jak moja drewniana lalka...
SZCZĘSNY
Okropność! okropność!...
Chce wybiec z sali.
Michasiu! gdyby twoja mama żyła, płakałaby nad tobą!
MICHAŚ
Za co?
SZCZĘSNY
Idź mi zaraz, chłopcze, do siostry! To, co widziałeś przez
dziurkę od klucza, był to obrazek, taki jak ten...
MICHAŚ
A dlaczego ludzie się ruszali?
SZCZĘSNY
Ja ci powiadam, że tata śpi - a to był obrazek... idź i nie mów
nic Amelce, bo się będzie śmiać z ciebie, że ty się śmiejesz z
obrazka. Pocałuj Amelkę w czoło.
Wtrąca go do pokoju Amelii.
Ach, te ściany - to prawdziwa Sodoma! Starca, że nie pił
zdrowia północnej nierządnicy, uderzyć w policzek? A gdybym ja ojca
napiętnował znakiem?... Cicho!... Trzeba jednak tego starca
ratować...
KSIŃSKI
[wchodzi]
Ojciec twój każe, abyś przyszedł na ucztę...
SZCZĘSNY
A ten starzec? Co się stało ze starcem?! Ksiński, idź, powiedz
zhańbionemu, niech tu przyjdzie - ja mu dam karabelę... i
zemstę!
KSIŃSKI
Nad ojcem!
SZCZĘSNY
Syn za ojca stanie. Powiedz mu: zrobię się starym jak on - że
będę miał drżącą rękę jak starzec... że... idź, powiedz mu, jeżeli
ma dzieci, niech się o dzieci nie lęka.
KSIŃSKI
Daj mi rękę...
SZCZĘSNY
Czy ty myślisz, że gram komedią?
KSIŃSKI
Nie! bądź spokojny o tego starca. Skoro twój ojciec uderzył go
w policzek, zwalił się pod stół - a potem nagle skoczył na nogi i
zaczerwieniony
SZCZĘSNY
Co?... Zarąbał... mego...
KSIŃSKI
Nie!... nie!... ukłonił się nisko - i rzekł: "Dziękuję jaśnie
oświeconemu panu memu hetmanowi, że mnie przebudził bom był
zasnął"...
SZCZĘSNY
Ha!... tak powiedział?!... Czy śmieli się?...
KSIŃSKI
Śmieli się jak wariaty...
SZCZĘSNY
A ty?
KSIŃSKI
Pomyślałem sobie, że czytał Ewangelią... i śpiąc śniło mu się,
że był świętym Piotrem...
SZCZĘSNY
Wróć na ucztę... i pij za mnie i za siebie...
[TU BRAK W RĘKOPISIE KARTY]
KARZEŁ
...wyskoczy ci na połach munduru Adama krzyż albo klucz
szambelański. Uręczam, że zezwoliłbyś na zieloną kuracją...
KSIŃSKI
Błaźnie, obiję!
KARZEŁ
Bij - ale słuchaj! Będziesz, panie Ksiński, posłem z
Mediolanu?...
KSIŃSKI
Ale mię Sforka pozna...
KARZEŁ
Ugalonujemy ciebie jak zebrę, panie Ksiński. Zje diabła, nim
odkryje, że zebra jest Ksiński... On ciebie zawsze widział bez
galonów i brał za Chrystusowego konia...
KSIŃSKI
Wysmagam, psie!...
KARZEŁ
Będę wysmugłym... a ty, panie Ksiński, będziesz posłem z
Mediolanu. Tylko jeżeli ciebie zaprosi pan Sforka na obiad, to nie
jedz nic prócz sałaty - bo pan Sforka przekonany, że Włochy żyją
liściami...
KSIŃSKI
Powiedz mi, karle, coś odkrył w postępowaniu pana Szczęsnego; a
może pohandlujemy z tobą słowem dobrze...
KARZEŁ
Odkryłem, że pan Szczęsny kocha się.
KSIŃSKI
W kim?
KARZEŁ
Wróciwszy tu z Warszawy pan Szczęsny przepędzał dnie całe w
łódce na stawie, wywrócony twarzą do nieba. Otóż razu jednego na
staw nasz przyleciało parę białych łabędzi. Pan Sforka zagrabił je,
jako należące do pana Horsztyńskiego z pobliskiej wioski, z którym
pan hetman ma jakieś zatargi. Pani Horsztyńska przyjechała sama nad
staw nasz kolaską - i pan Szczęsny oddał na prośbę jej białe
ptaszki. Ale tak długo rozmawiali o łabędziach, że... eta,
etc...
KSIŃSKI
Któż jest ten pan Horsztyński?
KARZEŁ
Stary konfederat barski. Wpadł niegdyś w r,ęce Drewicza i
Moskale zaprowadzili go do kościoła - położyli krzyżem na wznak i
gromnicami zapalonymi kapali na oczy. Dziś nie potrzebuje
okularów.
KSIŃSKI
I pan Szczęsny przypawił mu to, czego w zwierciedle mężom nawet
nieślepym widzieć nie można... Jakże? Ten stary ma młodą żonę? Bo
młoda być musi...
KARZEŁ
Była to biedna dziewczyna, wychowana w klasztorze. Matka jej
zwariowała i znaleziono ją utopioną w rowie błotnistym. Doktor
przepowiedział, że młoda panna Salomea wzięła dziedziczne
usposobienie do melancholii, i dlatego panienka, mająca za posag
ekspektatywę wariacji, nie mogła się spodziewać męża młodego - ani
bogatego. Pan Horsztyński, ani młody, ani bogaty, ofiarował jej
swoją rękę... i dziś... żałuje może danego pierścionka więcej niż
wykapanych gromnicami oczu. Ale sądzę, że starzec nie wie o niczym,
bo pan Szczęsny zgrabny chłopak w takich rzeczach.
KSIŃSKI
Powiedzże mi, moja beczułko śledzi holenderskich, co to ma
obchodzić pana hetmana, że pan hetmanowicz zbałamucił żonę ślepego
człowieka?
KARZEŁ
Panie Ksiński, zgódź się naprzód na to, że ja mam więcej rozumu
od ciebie.
Rzecz nie dowiedziona!
KARZEŁ
Wszakże nie jesteś zupełnie, panie Ksiński, pozbawiony zdrowego
rozsądku. Mów zatem, że szukasz rozumu, gdziekolwiek bądź sądzisz,
że się znajduje.
KSIŃSKI
Z czego to wnosisz?
KARZEŁ
Kiedy wczoraj dano kurczęta, uważałem, że z wielką rozwagą
wyjadałeś móżdżki w główkach kurczęcych...
KSIŃSKI
Dalibóg, że ten błazen kpi ze mnie...
KARZEŁ
Panie Ksiński, jakże można tak posądzać? A, wstydź się!
KSIŃSKI
Pamiętaj, że ze mną niebezpiecznie...
KARZEŁ
Boję się ciebie, bo jak się wyciągniesz, to podobny jesteś do
pamfila.
KSIŃSKI
A ty krótki! ty niźniku - ty kulko!...
Wybiega za uciekającym Karłem