1.
To był ostatni egzamin i prawdopodobnie ostatni dzień na uniwersytecie. Lekka nostalgia ogarnęła chyba wszystkich uczestników wymiany, bo już przed salą wykładową nie było tak wesoło jak zwykle, a nie był to z pewnością stres przed zaliczeniem. Cała grupa zdążyła zżyć się przez ten rok, trudno więc się było dziwić, że każdemu udzielał się teraz ten podły nastrój, skoro już w przyszłym tygodniu wszyscy mieli być daleko stąd. Przez ten rok zawiązały się nie tylko przyjaźnie, ale też związki, które teraz miały zostać wystawione na ogromną próbę. Na wydziałowym korytarzu było ciszej niż zwykle, a większość studentów oczekiwała na egzamin w zamyśleniu.
Gloria też przeżywała koniec roku akademickiego, ale nie dlatego, że szkoda jej było przyjaciół. Owszem, to też, ale przede wszystkim martwił ją powrót do Polski. Dla niej studia w Barcelonie były przede wszystkim ucieczką przed codziennością, z którą mierzyła się w kraju. Gdy pewnego dnia Karol, jej przyjaciel i przewodniczący samorządu uczniowskiego, zasugerował jej, że mogłaby spróbować złożyć papiery na Erasmusa, bo właśnie zwolniło się jedno roczne miejsce w Barcelonie z puli jej wydziału, w pierwszej chwili pomyślała, że po prostu sobie żartuje. Ale on mówił poważnie. "Gloria, potrzebujesz dystansu do tego wszystkiego, a w Hiszpanii przez cały rok świeci słońce" - powiedział jej wtedy. "Doświadczysz autentycznego języka i kultury z pierwszej ręki, jeśli chcesz być tłumaczką, to bardzo ważne. Przemyśl to, proszę, bo taka okazja rzadko się zdarza. Te kierunki są najbardziej oblegane, trudno się dostać na listę. A ty, wystarczy, że do jutra podrzucisz swój wniosek i list motywacyjny, rozmowa rekrutacyjna to będzie tylko formalność, sprawdzają głównie znajomość języka. Nie wydaje ci się, że to los uśmiecha się do ciebie?" Nie dała mu wtedy od razu odpowiedzi, ale kolejnego dnia przekazała komplet dokumentów. Nie wiedziała, czy był to dziwny zbieg okoliczności czy przeznaczenie, że spotkała go tamtego dnia, propozycja wyjazdu na Erasmusa spadła jej wtedy jak z nieba. Ostatnimi czasy o niczym innym nie myślała jak tylko o tym, by wreszcie się stąd wyrwać, by choć przez chwilę tu nie być.
I tym sposobem we wrześniu pojawiła się tutaj, w hiszpańskim, nadmorskim mieście, by rozpocząć czwarty rok iberystyki. Te dziesięć miesięcy minęło szybko, za szybko, bo Gloria wcale nie czuła się gotowa, by wracać do domu.
- To co, ostatnia prosta i czas się pożegnać ze słoneczną Hiszpanią? - zagadnął Łukasz, gdy Gloria i Julka, jego dziewczyna, siedziały właśnie na jednym z parapetów, doczytując notatki.
Gloria i Łukasz przyjechali z Krakowa, z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a Julia i Kamil, czwarty z Polaków, z Wrocławia. Wraz z kilkoma innymi osobami tworzyli naprawdę zgraną paczkę.
- Niestety - odpowiedziała Gloria krótko.
- Mam nadzieję, że dzisiaj dasz się wyciągnąć na pożegnalną imprezkę? Słyszałaś, że wszyscy spotykamy się w Los Locos? Julka na ciebie liczy. - Spojrzał na swoją dziewczynę.
- Dzisiaj nie odmówię. - Gloria przeniosła wzrok na przyjaciółkę, która uśmiechnęła się szeroko, a potem zadowolona pocałowała Łukasza.
- Mówiłem, że ją przekonam - odparł dumnie.
- Nie musiałeś się też za bardzo wysilać - zaśmiała się Gloria. - Dzisiaj okazja jest wyjątkowa, i tak miałam zamiar przyjść.
- A Julka tak się czaiła, bo bała się, że znów odmówisz!
- To, że z reguły nie przepadam za imprezami, nie oznacza, że dziś nie przyjdę się ze wszystkimi pożegnać. Bo przecież dlatego się spotykamy w Los Locos, prawda? - Rzuciła Łukaszowi spojrzenie przez ramię, a potem uścisnęła dłoń przyjaciółki. - Tylko nie oczekujcie ode mnie dzikiej zabawy, to nadal nie w moim stylu - zaznaczyła.
- Najważniejsze, że będziesz! - Julka przytuliła Glorię serdecznie, a potem zaczęła przekomarzać się z Łukaszem.
Gloria z uśmiechem przysłuchiwała się tej ich zabawnej sprzeczce, podczas której Julka próbowała wyperswadować Łukaszowi pomysł zawodów w piciu kolorowych szotów z kolegami, a on usilnie ją przekonywał, że to ostatnia taka okazja. Był zdecydowanie typem imprezowicza i wolnego ducha, do tej pory Gloria zastanawiała się, jakim cudem Julce udało się go usidlić. Odpowiedź była chyba prosta: Julka też uwielbiała swobodny styl życia. Choć bywała także niepoprawną romantyczką, od czasu do czasu oczekującą porywów serca i ze strony Łukasza, podczas gdy on zwykle oszczędnie wyrażał uczucia. I o to najczęściej się sprzeczali. Koniec końców jednak tworzyli naprawdę zgraną parę i chyba do obojga nie docierało jeszcze, że rok akademicki się kończy, a oni będą musieli wrócić na dwie różne uczelnie, odległe o niemal trzysta kilometrów od siebie. A może mieli już dla siebie inne plany na przyszłość?
Prowadzący zajęcia z historii języka właśnie przyszedł i rozprawiał się z zamkiem w drzwiach, dlatego studenci z ich grupy zaczęli powoli zbierać się z korytarza i kierować w stronę wejścia. Ktoś jeszcze powtarzał materiał, ktoś inny dopytywał o to, kiedy mają być wyniki. A kiedy wszyscy zgodnie z prośbą profesora rozsiedli się w dużych odstępach między sobą, na sali znów zapanowało to charakterystyczne napięcie. Profesor Martinez powitał ich na ostatnim egzaminie, życzył powodzenia, a potem rozdał prace. Chyba każdy zauważył, że tym razem wyjątkowo nie chodził po sali, tylko siedział przy swoim biurku i uzupełniał jakieś dokumenty. Najwyraźniej na sam koniec postanowił przymknąć oko na ewentualną współpracę swoich studentów w czasie egzaminu. Zresztą, jak się okazało, sam egzamin nie należał do najtrudniejszych. Przynajmniej dla Glorii, która wyjątkowo lubiła tę tematykę. Pół godziny przed końcem wyznaczonego czasu siedziała więc z uzupełnionym testem i częścią opisową, wpatrując się w dal, w widok za oknem. Będzie jej brakowało tego rozległego dziedzińca na kampusie, na którym w ciepłe dni zwykle spędzała przerwy między zajęciami, pomyślała. Miała nawet swoją ulubioną ławkę i stolik pod jednym z drzew. Gdyby potrafiła cofnąć czas... Najchętniej przeżywałaby ten rok wciąż od nowa. I nie dlatego, że był jakoś szczególnie przełomowy. Po prostu był inny. Zdobyła nowe doświadczenia, poznała wielu wspaniałych ludzi, zakochała się w Barcelonie. Ale czy udało jej się nabrać dystansu, znaleźć spokój? Na pewno nie wydarzyło się nic, co zmieniłoby diametralnie jej życie. Nawet nie podjęła kluczowej decyzji co do dalszych planów. A tego właśnie oczekiwała od samej siebie. Tymczasem żyła już wizją powrotu do Polski, do domu, w którym ani trochę nie czuła się szczęśliwa, i już sama myśl o tym na nowo ją stresowała, powodując nieprzyjemne skurcze żołądka.
W końcu na zegarze wybiła jedenasta i profesor Martinez ogłosił koniec egzaminu. Życzył wszystkim pozytywnych wyników i dalszych sukcesów w nauce, a żegnając się, nawet zażartował, że może kogoś oblać na życzenie, gdyby ktoś z grupy chciał przedłużyć sobie wakacje i zafundować poprawkę w Barcelonie. Musiałby chyba oblać większość grupy, bo tylko jednostki nie mogły doczekać się powrotu do swoich ojczystych krajów, reszta studentów nie wyobrażała sobie wyjazdu z tego uroczego kraju.
Klub Los Locos, przy plaży Barceloneta, stał się ich stałym punktem imprezowym przez ten rok. Co prawda studenci z programu Erasmusa głodni zwiedzania na początku eksplorowali miasto, chłonąc wszystkie zachwycające widoki, zaułki, plaże, wykorzystując wolny czas w każdy możliwy sposób i o każdej porze, ostatecznie to właśnie tutaj spotykali się najczęściej. Nie było wieczoru, żeby nie spotkać tam choć jednego znajomego z grupy. Stali się na tyle częstymi gośćmi, że nawet barmani już ich pamiętali, niektórych nawet z imienia. A Paolo z Włoch i Marcel z Portugalii już załatwili sobie tu pracę na wakacje. Gloria też czasem wychodziła ze znajomymi na drinka, ale znacznie bardziej lubiła wieczorami przesiadywać na plaży, wsłuchiwała się w szum fal i dobiegającą z baru latynoską muzykę. Imprezowanie do białego rana zupełnie nie było dla niej.
- Co zakładasz na imprezkę? - zapytała Julka, stojąc przed lustrem i przykładając do siebie entą sukienkę.
Gloria siedziała na swoim łóżku z kolanami podciągniętymi pod brodę i czytała kolejną książkę pobraną na czytnik. Te papierowe, które zabrała z Polski, przeczytała w pierwszym miesiącu pobytu tutaj, dlatego zdecydowała, że dobrym wyjściem będzie zakupienie czytnika. W innym razie, wracając do domu, musiałaby zamówić osobny transport na same książki. Uwielbiała czytać.
- W sumie to myślałam, że pójdę tak. - Zerknęła na swoje ubranie.
Miała na sobie dżinsowe szorty, biały top i luźną, błękitną koszulę - w takim swobodnym zestawie czuła się najlepiej. Strojenie się w obcisłe sukienki i wysokie buty zupełnie jej nie kręciło. W przeciwieństwie do Julki, która lubiła zadbać o właściwą do okazji prezencję. Dobieranie fatałaszków zdawało się sprawiać jej sporą przyjemność. Zerknęła na Glorię zdziwiona.
- Ale... wiesz, pewnie będzie muzyka, jakieś tańce...
- Wiesz, że nie tańczę - odparła Gloria, nie odrywając wzroku od czytnika.
- No tak... - zamyśliła się na chwilę Julka, a po chwili zapytała: - Myślisz, że przesadzam?
- Z czym? - Tym razem to Gloria popatrzyła na Julkę bez zrozumienia.
- No, z tym strojeniem się. - Wzruszyła ramionami.
- Jeśli czujesz się lepiej w świecącej kiecce i pełnym makijażu, to się nie zastanawiaj. To twój komfort - odpowiedziała Gloria z uśmiechem.
- Właśnie nie wiem, czy będę. - Julka opuściła wieszak z czarną, cekinową sukienką. - Nie chcę przesadzić, a... - Zacisnęła usta i spuściła na chwilę wzrok. - To być może ostatni taki wieczór z Łukaszem... - dodała ciszej.
Gloria zrobiła zaskoczoną minę.
- Myślisz, że to nie ma sensu, co? - zapytała nagle i usiadła na swoim łóżku.
- Impreza? - Gloria udała, że nie wie, o co chodzi.
- Nie... Ja i Łukasz. To znaczy... no skoro i tak wyjeżdżamy - spuściła nos na kwintę.
- Nie rozmawialiście o powrocie i o tym, co dalej? - Gloria odłożyła czytnik na łóżko i popatrzyła na przyjaciółkę.
- Łukasz unika tematu. Nie chcę na niego naciskać, on wciąż powtarza, że jakoś się to ułoży, ale żadnych konkretów. Wiesz, obawiam się, że wrócimy do Polski i to wszystko, co jest między nami, rozejdzie się po kościach i on to po prostu akceptuje.
- To może zapytaj go o to wprost? Próbowałaś?
- Chyba boję się odpowiedzi.
- I chcesz do wyjazdu rwać sobie włosy z głowy, zastanawiając się, jaki Łukasz ma plan? Poza tym chodzi też o ciebie, masz prawo mieć jakieś plany na przyszłość. Musicie w końcu porozmawiać, nie unikniecie tego. Jesteście dorośli, nawet jeśli zachowanie Łukasza czasami budzi co do tego wątpliwości - odparła Gloria, uśmiechając się wymownie na koniec, by nieco rozładować atmosferę.
- Wiesz, w sumie to masz rację. Nie ma co tego odkładać, i tak jest wystarczająco późno. Postaram się pogadać z nim jeszcze dzisiaj. Dziękuję! - powiedziała Julka z determinacją w głosie, pocałowała Glorię w policzek, po czym wróciła do przeglądania swojej garderoby, raz po raz podpytując o coś Glorię, która cierpliwie starała się doradzać koleżance.
- A może... Może ty mogłabyś podpytać delikatnie Łukasza, co zamierza? - zagaiła znowu niepewnie tuż przed wyjściem. - Albo zasugerować, że powinien się określić?
- Jeśli ci na tym zależy, to mogę - westchnęła Gloria. - Ale wydaje mi się, że poradzicie sobie beze mnie - dodała po chwili. - Coś czuję, że Łukasz jeszcze cię zaskoczy. - Puściła do przyjaciółki oko.
Wstała i wyciągnęła do niej rękę. Twarz Julki powoli zaczynała jaśnieć uśmiechem. Popatrzyła na Glorię i uścisnęła jej dłoń.
- Dziękuję, jesteś kochana - powiedziała. - Chyba właśnie coś takiego potrzebowałam usłyszeć. W końcu: kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, prawda?
- Prawda - przytaknęła wesoło Gloria, a Julka, poczuwszy przypływ odwagi, zadarła brodę do góry. - To co? Idziemy? Najwyższy czas - zasugerowała, wskazując na zegar wiszący nad drzwiami do pokoju.
Gloria skinęła tylko głową, podeszła do lustra i przeczesała długie blond włosy, a następnie związała je w wysoki kucyk, poprawiła koszulę, wsunęła na stopy sandały na płaskiej podeszwie, złapała plecak i dała znak koleżance, że jest gotowa. Wyglądały zupełnie inaczej, jakby nie szły na tę samą, ale na dwie różne imprezy. Julka ubrała się seksownie, Gloria codziennie, zwyczajnie. Ale właśnie to było w tej wymianie największym atutem: czterdzieści zupełnie innych osób, z odmiennych krajów, kultur, o różnych upodobaniach, a potrafiły one stworzyć tak zgraną, mocno ze sobą zżytą grupę. I właśnie teraz, gdy zdążyli się do siebie przywiązać, wszyscy zmierzali na pożegnalną imprezę. Gloria zdała sobie sprawę, jak bardzo będzie jej brakować Hiszpanii: ludzi, miasta, hiszpańskiego temperamentu, tolerancji, nawet flamenco.
Kiedy zmierzały z Julką w stronę wyjścia, gdzie czekał zamówiony tuż przed wyjściem z pokoju uber, dołączyły do nich dwie Hiszpanki, Gianna i Maria - też wybierały się dziś do Los Locos, by pożegnać zagranicznych przyjaciół. Bo studenci z wymiany, mimo że trzymali się razem, zdążyli się zaprzyjaźnić również z rodowitymi Hiszpanami. Siłą rzeczy: studiowali ten sam kierunek albo na tej samej uczelni, spotykali się na wspólnych zajęciach, wykładach albo w akademiku. Zapowiadało się więc huczne pożegnanie. Gloria po raz kolejny poczuła nieprzyjemny ścisk w żołądku. Tym razem bynajmniej nie był spowodowany niechęcią do imprezy. Trudno jej się było rozstać z Barceloną. Tym bardziej że w Polsce nikt nie czekał na nią z otwartymi ramionami.
Kiedy dojechały pod klub i wysiadały przy deptaku prowadzącym na plażę, jeszcze przed wejściem do baru dobiegły ich głośna wakacyjna muzyka i roześmiane głosy.
- Szybko się zaczęło - powiedziała Gloria, unosząc nieznacznie ramiona, jakby chciała się skulić w sobie.
- Nie słyszałaś, jak Włosi mówili po egzaminie, że jadą prosto na plażę? - zaśmiała się Julka.
Gloria tylko pokręciła głową, po czym dodała:
- Powodzenia, jeśli będą chcieli dotrwać do końca imprezy.
- Podejrzewam, że zrobią to, co zwykle.
- Czyli?
- Szybka kąpiel w morzu dla otrzeźwienia i do rana dadzą radę - odpowiedziała Julka. - I te nieszczęsne zawody... - westchnęła, przewróciwszy oczami, gdy przypomniała sobie, o co spierali się z Łukaszem.
Gloria tylko pokręciła głową. Nie podzielała entuzjazmu upijania się do utraty świadomości, ale jeśli kogoś to bawiło, nie zamierzała tego komentować.
Słońce było już coraz niżej nad horyzontem, ale wciąż jeszcze mocno rozgrzewało powietrze. Jak na czerwiec w Hiszpanii przystało, było gorąco i duszno, choć chyba nikomu tutaj to nie przeszkadzało. Zresztą, niebawem miały rozpocząć się wakacje, a to wręcz idealna pogoda do wylegiwania się na plaży. Wielu turystów już teraz z niej korzystało, plaża Barceloneta mimo późnego popołudnia wciąż tętniła życiem. Choć muzyka z Los Locos dobiegała do uszu najwyraźniej, w oddali dało się słyszeć melodie także z innych barów czy restauracji. Plaża słynęła zresztą z tego, że każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie, nie tylko fanatycy słońca i opalania się, ale też turyści głodni rozrywek, dobrej zabawy przy muzyce czy sportów wodnych. To był istny turystyczny raj i być może właśnie dlatego Gloria unikała tego miejsca, gdy tylko mogła. Tłumy plażowiczów, pokrzykiwania podpitych ludzi i tłok - to zdecydowanie nie były jej klimaty. Ale dzisiaj starała się być ponad to, dzisiaj najważniejsi byli ludzie, z którymi już niebawem miała się rozstać.
W Los Locos faktycznie była już spora część ich erasmusowej grupy, tak naprawdę można tu było spotkać całą uczelnię. Niemal wszystkie stoliki były już zajęte lub zarezerwowane, a przy barze zaprzyjaźnieni barmani wydawali kolorowe drinki, jedne po drugich, wykrzykując wesoło, że to na cześć najbardziej zakręconych studentów pod słońcem. Łukasz i Kamil też już byli na miejscu, siedzieli z Paolem i Marcelem na wysokich krzesłach i bębnili właśnie w blat, naśladując werble, podczas gdy wysoki barman nalewał drinka do ostatniego już kieliszka. Gdy tylko go napełnił, siedzący przy barze hurmem zakrzyknęli i wznieśli kolejny toast. Gloria mimowolnie uśmiechnęła się szeroko, a potem, kiedy zauważyła, że Łukasz odwrócił się w ich stronę i zeskoczył od razu z krzesła, by do nich podjeść, kątem oka zerknęła na Julkę.
- Jesteście w końcu! - ucieszył się i nachylił się w stronę Julki, by cmoknąć ją w usta, a potem uścisnął Glorię.
- I tak wydaje mi się, że jesteśmy przed czasem, tylko ktoś tu zaczął bardzo wcześnie - odpowiedziała Julka z przekąsem, wyrażając swoje niezadowolenie ze stanu Łukasza.
Chłopak tylko przewrócił oczami i objął swoją dziewczynę w pasie.
- A na co tu czekać? Ostatnia wspólna imprezka, trzeba wykorzystać każdą chwilę! Chodźcie, Claudio do dwudziestej robi wszystkim drinki na koszt firmy! To się nazywa gest, co? - zaśmiał się Łukasz.
- Ktoś tu chyba wykorzystuje promocję aż nadto! Dotrwasz chociaż do tej dwudziestej? - zapytała Julka nerwowo.
- Daj spokój! Szybka kąpiel w morzu i będę jak nowo narodzony! To co, idziecie? - ponaglił dziewczyny, które wciąż stały przy wejściu.
- Tak, słyszałam o tym mało rozsądnym sposobie... - Gloria upomniała go spojrzeniem i zerknęła porozumiewawczo na Julkę, a widząc jej niezadowolenie, dodała szybko: - Wiecie co, ja w pierwszej kolejności idę do toalety. Możecie zająć mi miejsce przy barze.
Łukasz kiwnął tylko głową, a Gloria mrugnęła do Julki dyskretnie i skierowała się w stronę korytarza. Stała przy umywalce w toalecie dobrych dziesięć minut, by dać Julce jak najwięcej czasu z Łukaszem. Miała nadzieję, że uda im się teraz porozmawiać, póki Łukasz nie był jeszcze pijany.
Kiedy wyszła z łazienki, miała w planie przyłączyć się do grupki znajomych siedzących przy jednym ze stolików w drugim końcu sali, by nie przeszkadzać Julce i Łukaszowi. Zerknęła tylko w ich stronę, rozmawiali, a po żywej gestykulacji Julki odniosła wrażenie, że nie jest to zbyt przyjemna rozmowa. Przemknęła więc między ludźmi, raz po raz spoglądając w stronę baru, i ze smutkiem musiała przyznać, że chyba nie wszystko szło po myśli przyjaciółki. Zwłaszcza gdy Julka w pewnym momencie zeskoczyła ze stołka i zdenerwowana wyszła z baru. Gloria, przeprosiwszy znajomych, wyszła za nią. Dogoniła ją przy barierce oddzielającej podest od piasku na plaży.
- Nie poszło najlepiej? - zapytała ostrożnie.
- Powiedział, że nie chce teraz o tym rozmawiać. Więc zapytałam, czy w ogóle o tym myśli, czy jest mu to obojętne. To powiedział, że myśli, ale akurat dzisiaj chciałby się skupić na tej imprezie. I żebym na niego nie naciskała, bo robi się nieprzyjemnie.
- Cały Łukasz. - Gloria pogładziła Julkę po ramieniu.
- Tak, wiem, zdążyłam go poznać i nawet przyzwyczaić się do jego uczuciowości, ale akurat teraz, kiedy niedługo będziemy musieli wrócić do Polski, każde do swojego domu... - Julce zaszkliły się oczy.
- Spokojnie, może faktycznie dziś nie jest już w stanie. Trochę jednak wypił... - starała się znaleźć wytłumaczenie Gloria.
- Chciałabym... - zaczęła Julka, ale ktoś właśnie krzyknął w ich stronę, żeby przyszły w końcu do stolika.
- Idź. Ja potrzebuję chwili i zaraz do was dołączę - poprosiła Julka.
Gloria upewniła się tylko, że przyjaciółka na pewno chce zostać sama, a potem ruszyła do środka. Łukasz siedział już wśród przyjaciół i jak zwykle był duszą towarzystwa. Jakby faktycznie zupełnie nie obchodziły go zmartwienia Julki. A może właśnie tak radził sobie z emocjami? Gloria rzuciła mu wymowne spojrzenie, próbując zgadnąć, o czym myśli, a on tylko westchnął. Wiedział doskonale, że dziewczyny rozmawiały na jego temat. Na chwilę spuścił z tonu, zajmując się kolejnym drinkiem. Gdy Julka podeszła do ich stolika, podniósł wzrok, ale teraz ona zdawała się nie zwracać na niego uwagi. Didżej właśnie zaprosił wszystkich na parkiet, popłynęła gorąca latynoska muzyka. Julka wzięła głęboki wdech, opróżniła na raz jeden ze stojących na stoliku kieliszków z kolorowym szotem, zatarła dłonie i obejrzała się za siebie.
- Ja się idę w końcu zabawić, a wy? - zapytała, rzucając w kierunku Łukasza pogardliwe spojrzenie.
Chłopak tylko pokręcił głową i sam sięgnął po kolejny kieliszek.
- A ja do ciebie chętnie dołączę! - rzuciła nagle Gloria i wstała od stolika, nie zwracając uwagi na Łukasza.
Julka popatrzyła na nią zaskoczona, ale nic nie powiedziała, tylko razem z Glorią ruszyła w stronę bawiących się już między stolikami znajomych.
- Przecież ty nie tańczysz - rzuciła lakonicznie Julka.
- Ale dzisiaj zrobię wyjątek. - Gloria uśmiechnęła się do niej wymownie, choć dopiero teraz zaczęło do niej docierać, w co się wpakowała.
Przecież naprawdę nie lubiła i nie potrafiła tańczyć, jej ruchy na parkiecie ograniczały się zwykle do podrygiwania nogami i przypadkowego machania rękami, rzadko skoordynowanych. Do tego ten uraz barku, przez który jej ramię było jeszcze bardziej ograniczone. Dlatego potrzebowała dodatkowego rozluźnienia, żeby zagłuszyć skrępowanie, jakie ją właśnie ogarnęło.
- Chociaż... Wiesz co, może najpierw jeszcze czegoś się napijemy? - zaproponowała w połowie drogi na parkiet, czuła, że wpada w panikę.
- Jesteś pewna? - zaśmiała się Julka.
- Tego, że bez alkoholu nie wejdę na parkiet? Jestem - próbowała żartować Gloria.
- Gloria, wiesz, że nie musisz... - zwróciła się do niej Julka, gdy znów stały przed barem. - To ja chcę wkurzyć Łukasza, ty nie musisz się poświęcać, wiem, że to nie w twoim stylu.
Gloria wzięła głęboki wdech, a potem zwróciła się do barmana, by nalał im dwa kieliszki wódki. Jeden podsunęła Julce, potem podniosła swój.
- Wiem. Ale bardzo chcę się zabawić z moją przyjaciółką. Choć ten jeden raz podczas całego naszego pobytu tutaj. - Uśmiechnęła się. - I może będę tego żałować, ale kiedy, jak nie dziś? Kto wie, kiedy się spotkamy po powrocie. - Wzruszyła ramionami.
- I za to się napijmy. Za ten powrót, bo powiem ci, że ja to już się trochę stęskniłam za domem, a ty?
Gloria zamrugała nerwowo, po czym po prostu wychyliła kieliszek. Jej niezbyt śpieszyło się do Polski, do domu i do tego, przed czym stamtąd uciekła. Nie chciała kontynuować tematu, dlatego zaproponowała, by szybko wracały na parkiet, zanim jej się odmieni. Właśnie zrobiły w tył zwrot i natknęły się na Carlosa, kolegę z grupy, Portugalczyka, który niepewnie poprosił Julkę do tańca. Dziewczyny wymieniły zaskoczone spojrzenia, a potem Gloria uśmiechnęła się szeroko i dała Julii znak, by ta się nie wahała, tylko bawiła jak najlepiej. Kiedy została przy barze sama, skinęła na barmana.
- Jeszcze raz to samo? - zapytał, przecierając blat.
- Nie, tym razem coś bezalkoholowego - odpowiedziała pogodnie.
Barman przygotował jej orzeźwiającego, owocowego drinka, Gloria podziękowała. Dopiwszy spokojnie, zeskoczyła z hokera i cichaczem wyślizgnęła się z baru - tak, by nikt jej nie zauważył i przypadkiem nie postanowił zatrzymać. Zerknęła tylko w stronę stolika, przy którym siedzieli znajomi. Łukasz niewzruszony wypijał właśnie następną kolejkę. Gloria pokręciła tylko głową, ale nie zamierzała się wtrącać w sprawy znajomych.