Historyjka Pierwsza
Niponek i Jego Rodzina
Czy słyszycie?
Tuż za oknem taki gwar!
Tyle ruchu i swawoli,
tyle zamieszania! Szał!
Kto to? Co to?
Czy widzicie ptaszków roje?
To wróbelki zaczynają
sprzątać swe pokoje!
Uwijają się wesoło
między listeczkami.
Przefruwając z gałązeczek,
wietrzą skrzydełkami
każdy kątek i zakątek
swojego mieszkania.
Aby czysto było wszędzie,
potrzeba starania!
Tak rozpoczął nowy dzionek
wróbelek Niponek,
a z nim żona zwana pięknie
panią Niponkową.
Niech nie myśli sobie ktoś,
że smutny był ich domek,
bo już mieli dzieci dwoje
na dobry początek.
Starszy synek - Niponilek,
wielką był pociechą,
zaś córeczka - Niponeczka,
ich wielką nadzieją!
W Niponkowie sobie żyli
wśród innych wróbelków.
Wszystkie miały mnóstwo mieszkań
pośród krzaczków wielu!
Niponkowo to siedziba
nie tylko Niponków,
bo to ptaszki towarzyskie,
lgnące do swych ziomków(*).
Założyły z całą bracią
mocne gniazdka nowe
i nazwały po naradzie
właśnie Niponkowem!
Sprytnie sobie wymyśliły,
że najlepiej będzie
mieć bliziutko i do lasku,
i do wody - wszędzie.
Tam dolecieć szybko może
dorosły i dziecię,
by napełnić brzuch posiłkiem
najlepszym, w to wierzę!
Także łąki, pola wokół,
pełne kwiatków, muszek,
wielką były ich spiżarnią
aż na piątkę z plusem!
Dobrze im się żyje wiosną,
latem i jesienią,
ale zimą krucho bywa,
bo brak jest jedzenia...
W Niponkowie jednak mieszka
wielu dobrych ludzi,
więc się ptaszki już nie martwią,
każdy da okruszki.
Chleb i ziarno oraz kaszę
znajdują w karmnikach,
mają siły do latania
i zabaw bez liku.
Myślę, że już o Niponkach
prawie wszystko wiecie,
skoro poznaliście dobrze
tatę, mamę, dzieci.
Tak, jak w każdej jest rodzinie,
gdzie kochają się i lubią,
tak i ludzie w swych pieleszach(**)
czasem się poczubią!
Zawsze jednak to się liczy,
że w zgodzie najlepiej,
wszyscy sobie chętnie służą
i wtedy najcieplej!
Bo nieważne, czyś człowiekiem,
ptaszkiem lub motylem,
robaczkiem czy pieskiem,
milej płyną chwile
z tymi, co cię kochają
zawsze i wzajemnie,
czyniąc świat pięknym,
w którym jest bezpiecznie!
Dlatego rodzinka wróbelka Niponka
podróżuje czasem,
kiedy świeci słonko,
do bliskiego lasu,
w kwietniu oraz maju,
bo babcie i dziadziowie
są w Brzozowym Gaju!
Miejsce tam sobie wybrali
niedaleko dzieci,
by często do nich latać
i wnuczki odwiedzić.
Babcia Niponilia
i dziadek Niponil
mieli gospodarstwo
udane nad podziw.
Chętnie się wszystkim dzielili
z rodziną Niponka,
lubili z dziećmi poćwierkać,
poganiać się w berka.
Za to babcia Nipozja
i dziadzio Nipozyl,
dumni byli z córeczki,
szanowali zięcia,
lecz pasjami lubili
do snu dzieci układać,
przedtem im bajeczki
zanucić, poskładać.
Znad Brzozowego Gaju,
spośród czystych wód
przewożą na skrzydłach jadło,
bo mają go w bród.
Konfitury smażą smaczne,
mając wiele czasu.
Warzą(***) całe jagód łany
z pobliskiego lasu.
Marmoladę robią także
i korę suszoną.
Czasem nawet są w słoiczkach
podroby ze stonóg!
Niektórych jednak członków
rodziny Niponka
zagnało aż nad morze,
gdzie ciotka Nipotka
wraz z wujem Nipotem,
ich synem Nipotkiem,
osiedli tuż przy plaży
bialutkiej, sopockiej.
Słonko tam latem przygrzewa
i z mewami gada,
a oni lubią sobie
z wiatrami polatać.
Wróćmy jednak teraz
do starych znajomych,
by się przyjrzeć, jak żyją
w swych ojczystych stronach.
Tam z każdym można pogwarzyć,
poćwierkać, pośpiewać,
potańczyć sobie z chmurkami,
pobawić się w berka.
Można z gracją i zwinnie
ganiać z motylkami,
skrzydełka gimnastykować,
bujać wraz z listkami.
Kto lubi, może z kolegą
pobrykać wesoło,
złapać kogoś za ogon,
śmiać się, skakać w koło!
Można brzmieć z owadami,
a choćby i z trzmielem.
Żyć z każdym,
jakby najlepszym
był on przyjacielem.
Myślę sobie nieśmiało,
że i wy, kochani,
macie podobnie w życiu,
lubicie się bawić.
Macie rodziny często rozsiane po świecie,
lecz odwiedzacie się czasem,
bo przecież tęsknicie.
Teraz, dzieci,
dobrze uczynicie,
biorąc do rączek pędzle,
kredki, czy nożyce,
papier duży i mały,
barwny, także biały,
by sobie namalować
świat Niponków cały!
Ziomkowie - rodacy, osoby pochodzące z tego samego kraju.
Pielesze - domowe zakątki, własna siedziba.
Warzyć - gotować.