Historia świątecznej choinki - ks. Józef Naumowicz

Reflow text when sidebars are open.
Choinka trafia pod strzechy
Drzewko wigilijne przyszło do nas wprawdzie "od zachodniego sąsiada Niemca", ale "dziwnie prędko zyskało prawo obywatelskie w domu polskim", tak w 1926 roku pisała Felicja Gosieniecka, autorka Choinki polskiej. I stawiała trafną diagnozę szybkiej recepcji tego zwyczaju: "Może dlatego, że w smutnej porze zimowej [choinka] wnosi w zacisze domowe świeżość borów wiecznie zielonych, że raduje oczęta dzieci powodzią świateł jarzących, a może więcej jeszcze dlatego, że w rozłożystych konarach gwiazdkowego drzewka odkrywają mali poszukiwacze niejedną zdobycz słodką i pożądaną. Miał więc ten zwyczaj nowy swoje sympatyczne strony, które sprawiły, że zrósł się bardzo prędko z domem polskim; tak, że dziś wprost trudno wyobrazić sobie wieczór wigilijny bez choinki"[45].
Początkowo choinki, które, o czym już była mowa, na ziemi polskiej zaczęły swój pierwszy żywot w Gdańsku i Warszawie, spotykane były jedynie w miastach. Jak stwierdza Jan Stanisław Bystroń, przyjęły się najpierw w środowisku mieszczańskim i inteligenckim[46]. Nawet jednak w Warszawie, chociaż szybko zaczęły dominować w wigilijnym wystroju domu, współistniały z dawnymi zwyczajami, łącznie ze stawianiem snopków zboża w kątach izby.
Te stare tradycje jeszcze dłużej przetrwały w innych miastach, a także w środowisku ziemiańskim. We dworach w niektórych regionach nawet w okresie międzywojennym zachował się zwyczaj, by w salonie stawiać elegancką choinkę, a w izbie jadalnej, gdzie spożywano wieczerzę, umieszczać snop zboża i stół, a nawet podłogę, wyściełać sianem, słomą i zbożem. Zarówno dwór, jak i eleganckie wnętrza pałacowe musiały zmienić się w tym dniu w ubogą betlejemską stajenkę. We dworach zazwyczaj przestrzegano też zasady, aby choinkę do ostatniej chwili skrywać przed oczami najmłodszych. Jej ukazanie się wieczorem, rozświetlonej lampkami i obłożonej prezentami, miało być pamiętnym przeżyciem[47].
Ze środowisk miejskich choinkowy zwyczaj przeniósł się na wieś, powoli wypierając tradycyjne polskie ozdoby bożonarodzeniowe: gałązki jodłowe zawieszane pod sufitem czy snopek zboża stawiany w kącie izby w wigilijny wieczór. "Pod strzechy" jednak choinka trafiła dopiero w latach dwudziestych XX wieku, a ogólniej, w okresie międzywojennym. Najszybciej zadomowiła się w Wielkopolsce, chociaż także tam, jak stwierdził Józef Burszta na podstawie dokładnych badań terenowych, "pierwsze choinki pojawiają się po r. 1914. Zaczęli je u siebie stawiać bogatsi chłopi, bo biedni nie mieli ochoty na takie cuda"[48]. Wolniej ten zwyczaj wchodził na wieś małopolską, gdzie nie był rozpowszechniony aż do końca II Rzeczypospolitej, czyli do II wojny światowej[49].
Jakkolwiek zanikał zwyczaj ustawiania słomy czy siana na podłodze lub na stole, to jednak siano, teraz już "sianko", pozostało, chociaż jedynie w żłóbku oraz na talerzu czy w koszyczku, gdzie kładziono opłatki.
Ksawery Pillati, Boże Narodzenie w zakładzie dla głuchoniemych i ociemniałych, 1886.
Stare zwyczaje najdłużej zachowują kolędnicy, którzy obchodzą domy z różnymi dekoracjami, pieśniami i życzeniami. Trafnie nazwano ich "akwizytorami szczęścia"[50]. Towarzyszy im często gwiazda. Zanikł zwyczaj, który rozwijał się jedynie w niektórych regionach południowej Polski, by kolędnicy nosili także jodełkę choinkę, nieraz bogato przybraną. Zdarzają się jeszcze choinkowe ozdoby wykonywane z opłatków. "Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie opłatki są używane do celów liturgicznych, obrzędowych oraz jako tworzywo do przepięknych wyrobów sztuki ludowej"[51].
Ludowa tradycja szybko też stworzyła liczne legendy, które w sposób naiwny, ale wymowny opowiadają o znaczeniu i rodowodzie nowego zwyczaju. Wedle nich choinka przywołuje na pamięć drzewa rajskie i drzewo krzyża, ale wywodzi się także od drzewek betlejemskich: rosły one przy szopce, w której narodził się Jezus (legenda przyznaje jednak, że normalnie jodełki nie rosną w Palestynie), w cudowny sposób doświadczyły światła gwiazdy świecącej nad stajenką bądź też zostały ofiarowane Jezuskowi od Maryi, pasterzy bądź... niedźwiedzia, który "przyniósł choinkę do stajenki", oczywiście z "bombkami", jakie utworzyły się same na drzewku ciągnionym przez zwierzę po śniegu[52].
W istocie choinka stała się bardziej powszechna i uniwersalna, jak wiele innych zjawisk społecznych podlega tendencjom globalizacji, nawet jeśli pozostaje inna na Podhalu, a inna w wielkim mieście. Ale wraca też gdzieniegdzie moda na polską choinkę, czemu oczywiście przyświecają motywy odmienne niż na początku XX wieku czy w okresie międzywojennym. Taka moda wynika najczęściej z zainteresowania folklorem, który w coraz większym stopniu ze sfery życia przechodzi do muzeów[53]. Niekiedy inspiracją jest pamięć o pięknych zwyczajach z czasów dzieciństwa, która każe odszukiwać stare wzory dekoracji choinkowych wykonywanych własnoręcznie i przywracać tradycję, by ubierać swoje wigilijne drzewko w ozdoby z najstarszym, stuletnim rodowodem.
Wydawać by się mogło, że choinkę na Boże Narodzenie stawiano w Watykanie od zawsze. Jest ona bowiem obecnie stałym elementem świątecznego wystroju placu św. Piotra.
W okresie Bożego Narodzenia stoi tam pięknie wyeksponowana naprzeciw prastarych murów Bazyliki św. Piotra, w centrum wspaniałej kolumnady Berniniego, tuż przy egipskim obelisku.
Czy nie kłóci się to z wszechobecną dookoła harmonijną barokową architekturą? Raczej dodaje jej świątecznego blasku, a przede wszystkim skupia uwagę na tajemnicy Bożego Narodzenia.
Pierwsza choinka na placu św. Piotra
Wszystko zaczęło się dopiero w 1982 roku.
Od czterech lat trwał pontyfikat papieża Polaka Jana Pawła II. To on wyraził życzenie, by w centralnym miejscu Watykanu postawić choinkę.
Już od tylu wieków celebrowano Boże Narodzenie 25 grudnia, które jako święto pojawiło się właśnie w Rzymie około 330 roku. Od mniej więcej pół tysiąca lat rozwijał się zwyczaj przygotowywania świątecznego drzewka. Ale dopiero teraz zawitało ono do serca chrześcijaństwa.
Jan Paweł II nie tylko polecił postawić choinkę na placu św. Piotra, ale też o niej mówił w swych wystąpieniach, wyjaśniał jej znaczenie.
Gdy 1 stycznia 1983 roku spotkał się z polską młodzieżą w Sali Klementyńskiej, przypomniał, że "nasze polskie odczytanie Bożego Narodzenia jest szczególnie bogate i pełne zwyczajów, z których każdy jest jakimś wyrazem w odczytywaniu tajemnicy, będącej treścią święta". Papież wspomniał wtedy znaczenie opłatka wigilijnego, mówił o bogactwie teologicznym kolęd, wreszcie jako element tej tradycji wymieniał choinkę. Jej sens tłumaczył tak: "Co znaczy to drzewko? Osobiście myślę, że to drzewko jest symbolem drzewa życia, tego, o którym mowa jest w Księdze Rodzaju, i tego, które z Chrystusem razem zostało na nowo zasadzone w glebie ludzkości". Człowiek stracił do niego dostęp, ale "z chwilą kiedy Chrystus przyszedł na świat, to drzewo życia w Nim, przez Niego zostaje zasadzone na nowo w glebie życia ludzkości i rośnie razem z Nim, i dojrzewa do krzyża. Istnieje związek między drzewkiem wigilijnym Bożego Narodzenia a drzewem krzyża Wielkiego Piątku. W Chrystusie jest ten związek".
Choinka na placu św. Piotra i papież św. Jan Paweł II, Watykan, 1999.
Papież łączył symbolikę choinki z drzewem rajskim, a także z drzewem krzyża, pokazując tym samym, że od Bożego Narodzenia droga wiedzie do Wielkiego Piątku, ale ostatecznie ku zmartwychwstaniu, czyli do raju. To najgłębsza wymowa bożonarodzeniowej choinki.
Ważna jest już sama symbolika zielonego drzewka, ale zyskuje ono dodatkowe znaczenie, gdy zawieszamy na nim światła: "Piękna to tradycja i wymowna, tym bardziej, że te drzewka świecą. Symbolizują życie i światło. Chrystus jest życiem i światłem", podkreślał papież.
W słowach papieskich zawarte jest całe znaczenie drzewka: zawsze zielone jest archetypem życia, oświetlone symbolizuje też światło, które przyszło na świat. Jest czytelnym znakiem przypominającym o narodzeniu Jezusa. Stanowi zapowiedź i znak przyjścia na świat Chrystusa, który jest dla ludzkości drzewem życia z raju. Na drzewku zawiesza się też piękne ozdoby, aby w ten sposób przypomnieć dobrodziejstwa odkupienia.
Podczas audiencji 1 stycznia 1983 roku Jan Paweł II przyznawał także, że nie wyobrażał sobie świąt bez drzewka. I że bardzo je lubi: "Osobiście, chociaż mam już wiele lat, nigdy nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie Boże Narodzenie i kiedy mi to drzewko postawią w mieszkaniu. Jest w tym wszystkim głęboka wymowa, która jednoczy nas bez względu na wiek: zarówno starsi, jak i małe dzieci reagują podobnie, chociaż na innym poziomie świadomości"[1].
To wielkie przywiązanie do choinki papież musiał wynieść z dzieciństwa. Istotnie, w domu rodzinnym Emilii i Karola Wojtyłów w Wadowicach stała w święta choinka, a z pobliskiego kościoła przez otwarte okno dobiegał śpiew polskich kolęd. Potem towarzyszyła mu ona w każde Boże Narodzenie. Z tą tradycją w sercu kardynał Karol Wojtyła objął w 1978 roku tron Piotrowy w Rzymie, by w końcu do Wiecznego Miasta choinkę na stałe wprowadzić.
Stara i nowa tradycja
"To była w Rzymie zupełna nowość. Można powiedzieć rewolucja. Ani w domach, ani na placach miasta choinek w Boże Narodzenie się nie stawiało. A tu przyjeżdża papież z Polski i stawia drzewko nie tylko w papieskim apartamencie, ale i na placu Świętego Piotra", komentowała watykański nowy zwyczaj Brygida Grysiak w Opowieści o świętości Jana Pawła II, w której zebrała też świadectwa dawnego papieskiego sekretarza, obecnego arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego[2].
Istotnie, ponieważ zwyczaj ustawiania choinki rozwinął się najpierw w krajach północnych, zaalpejskich, gdzie zimy były bardziej surowe, tak że na ten czas zamierała przyroda, więc zawsze zielona jodła mogła tam stanowić dla ludzi bardziej wymowny znak. We Włoszech drzewka bożonarodzeniowego nie znano, może z wyjątkiem północnej części kraju, głównie Tyrolu leżącego blisko niemieckojęzycznej Austrii.
Jak w 1982 roku przyjęto je w Watykanie? Jedynie nieliczni watykańscy teologowie wyrażali pewną nieufność, uważając, że to zwyczaj wypływający z pobożności ludowej, który nie powinien być propagowany w takim miejscu.
Natomiast zarówno mieszkańcy Rzymu, jak i turyści oraz pielgrzymi z zagranicy przyjęli choinkę entuzjastycznie i z wielkim zainteresowaniem. "Lawina ruszyła. Włosi ten zwyczaj pokochali. Tak jak pokochali samego papieża, mówił ks. arcybiskup Mokrzycki. Od tamtej pory choinek we włoskich domach było więcej i więcej. Coraz więcej choinek było na ulicach i placach włoskich miast".
Obok choinki na placu św. Piotra w sposób niejako naturalny ustawiono szopkę. Razem były jeszcze mocniejszym znakiem. To przy nich zatrzymywały się tysiące rzymian i przybyszów z daleka i z bliska. Stały się one punktem docelowym rodzinnych i przyjacielskich przechadzek po Wiecznym Mieście. Choinka i ustawiona przy niej szopka wprowadzały bowiem na placu św. Piotra prawdziwy świąteczny klimat.
CHOINKA NA PLACU ŚW. PIOTRA, KTÓRĄ PODCZAS UROCZYSTEJ PASTERKI POKAZUJĄ TELEWIZJE CAŁEGO ŚWIATA, WCALE NIE BYŁA STAWIANA TAM OD ZAWSZE. MA SWOJE POCZĄTKI, I TO CAŁKIEM NIEDAWNO.
PIERWSZE DRZEWKO USTAWIONO NA GŁÓWNYM PLACU WATYKANU W 1982 ROKU NA ŻYCZENIE PAPIEŻA POLAKA -JANA PAWŁA II.
PAPIEŻ UWAŻAŁ, ŻE CHOINKA JEST SYMBOLEM BIBLIJNEGO DRZEWA ŻYCIA. LAMPKI NA CHOINCE PRZYPOMINAJĄ SWOIM BLASKIEM O JEZUSIE CHRYSTUSIE, ŚWIATŁOŚCI, KTÓRA PRZYSZŁA NA ŚWIAT, A PIĘKNE OZDOBY I SMAKOŁYKI - O DOBRODZIEJSTWACH ODKUPIENIA.
NA PLACU ŚW. PIOTRA CHOINKA SĄSIADUJE Z SZOPKĄ, KTÓRA JEST TRADYCJĄ RODZIMĄ, ITALSKĄ, WYWODZĄCĄ SIĘ OD ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU.
CHOINKĘ DO WATYKANU PRZYSYŁA KAŻDEGO ROKU INNY REGION EUROPY. W 1997 ROKU PRZYBYŁO TAM DRZEWKO Z POLSKICH TATR.
CHOINKOWY ZWYCZAJ ZAPOCZĄTKOWANY PRZEZ PAPIEŻA POLAKA KONTYNUUJĄ JEGO NASTĘPCY:
Nie było żadnych wątpliwości, że w następnym roku na placu musi być choinka. Ta pierwsza, przywieziona z podrzymskich lasów, nie była zbyt okazała. Wtedy austriacki Tyrol zgłosił się z inicjatywą, że przywiezie drzewko ze swego kraju. I tak zrodziła się tradycja: każdy następny świerk dla Watykanu będzie podarunkiem od innego regionu Europy. Szybko przyjął się zwyczaj obdarowywania papieża choinkami przez różne kraje i regiony. Najpierw był Tyrol, potem Bawaria, następnie różne regiony włoskie: Kalabria, Górna Adyga, Lombardia, Wenecja Euganejska. W kolejnych latach choinka pochodziła z Austrii, z Karyntii, Słowacji.
W Italii przez całe wieki symbolem Bożego Narodzenia była przede wszystkim szopka betlejemska. Już od XIII wieku, odkąd św. Franciszek z Asyżu ją wymyślił, jest nieodłącznym symbolem świąt. We włoskich kościołach mnożyły się rzeźbione sceny Bożego Narodzenia. Także prawie w każdej rodzinie włoskiej przez cały Adwent buduje się, skleja i rzeźbi świąteczne szopki, a przed świętami Ojciec Święty podczas modlitwy Anioł Pański święci figurki Dzieciątka Jezus, które w noc wigilijną są umieszczane w rodzinnych szopkach.
Teraz natomiast w Italii, która była ojczyzną żłóbka, obok szopki betlejemskiej dzięki Janowi Pawłowi II zaczęła królować także choinka.
Przypisy
6. Tradycja polska
[45] Tamże.
[46] Por. J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII, t. 2, Warszawa [1933], s. 33.
[47] T.A. Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy, Warszawa 2012, s. 97-103. Zob. M. Łozińska, W ziemiańskim dworze. Codzienność, obyczaje, święta, zabawy, Warszawa 2014.
[48] Kultura ludowa Wielkopolski, red. J. Burszta, t. 3, Poznań 1967, s. 28-29.
[49] Dokładniej na ten temat zob. K. Smyk, O dziejach zwyczaju bożonarodzeniowej choinki, "Quaestiones Selectae. Zeszyty Naukowe", z. 29, 2009, s. 7-26; K. Smyk-Płoska, Choinka jako znak światła, w: Folklor w badaniach współczesnych, red. L. Podziewska, A. Osińska, A. Mianecki, Toruń 2005, s. 219-232.
[50] Akwizytorzy szczęścia. O dawnych i współczesnych kolędnikach. Komentarz wystawy, opr. H. Czachowski, A. Kostrzewa-Majoch, H.M. Łopatyńska, Toruń 2004.
[51] M. Ginalska, Polskie Boże Narodzenie, Londyn 1961, s. 123.
[52] Te ludowe opowiadania zebrała: K. Smyk, Choinka..., s. 55-60. Zob. tejże, Lubelskie opowieści o choince, "Twórczość Ludowa", 2001, nr 1, s. 32-33; oraz: Krysban czyli jołeczka, przekazy o bożonarodzeniowej choince z Koniakowa (pow. Bielsko-Biała) i Podlewkowia (pow. Hajnówka), "Twórczość Ludowa" 2003, nr 1-2, s. 15-17.
[53] Zob. E. Wielgus, Tradycyjne ozdoby choinkowe na Kielecczyźnie, Kielce 2010 (s. 13-34: wzory tradycyjnych ozdób choinkowych).
7. Rzymska i papieska
[1] Jan Paweł II, Do Polaków przybyłych na Europejskie Spotkanie Młodych (1 I 1983), w: tenże, Nauczanie papieskie, t. 6,1 (1983, styczeń-czerwiec 1983), red. E. Weron, A. Jaroch, Poznań 1998, s. 5-6.
[2] Abp M. Mokrzycki, B. Grysiak, Miejsce dla każdego. Opowieść o świętości Jana Pawła II, Kraków 2013, s. 51.
Zwyczaj strojenia choinek na Boże Narodzenie zna cały bodaj chrześcijański świat. W wielu rejonach tę wzruszającą tradycję pielęgnuje się znacznie dłużej i być może w aurze większego przepychu niż w Polsce, ale to właśnie u nas ma ona wyjątkowy i niepowtarzalny charakter. Grudniowe święta z Wigilią, opłatkiem, kolędami, rodzinną atmosferą i konfesyjnym obrzędem - trudno wyobrazić sobie coś bardziej przejmującego i religijnie poruszającego. Bogactwo znaczeń i uczuć, które wiążą się zwłaszcza z wigilijnym drzewkiem ustawianym w domach, trafnie wyraził Julian Tuwim: "Wszechświat stał w pokoju / Świąteczną choinką", pisał w wierszu Choinka.
Istotnie, to drzewko może być "wszechświatem" sensów, symboli, obyczajowego kolorytu, a także ziemskich i nieziemskich mocy, radości i nadziei. Tak wiele mogą sugerować zielona jodła, sosna czy świerk, wniesione na święta do pokoju, pachnące igliwiem, pięknie przystrojone i lśniące światłami, z gwiazdą i włosami anielskimi, z szopką u stóp.
Przez pewną część roku kalendarzowego choinka króluje wokół nas, i to w coraz to nowych obszarach życia. W okresie świątecznym, a także długo przed nim i po nim, jest obecna na placach i ulicach miast, stoi w szkołach, szpitalach, rozmaitych urzędach, zdobi małe sklepiki i wielkie centra handlowe. Upiększa i oświetla świat, nastraja pozytywnie, budzi dobre emocje, wprowadza niecodzienny klimat. Od kilku wieków stanowi element chrześcijańskiego stylu bycia, choć ostatnio włącza się ją również w porządek typowo świecki. Boże Narodzenie bez choinki - to wydaje się raczej niemożliwe.
Ale co tak naprawdę znaczy obecność wśród nas zielonego drzewka? Jakie są korzenie tego obyczaju? Kto stoi u jego źródeł? Jak zmieniały się koloryty "choinkowych praktyk" na przestrzeni dziejów?
Historia magistra vitae, jak mawiali starożytni, również w przypadku choinki wiele może nauczyć. Jest też niezwykle ciekawa sama w sobie. Dlatego właśnie przybliżenie historii choinki stanowi zasadniczy cel tej książki.
Choinka-"wszechświat" niesie sobą wielorakie znaczenia i podlega rozmaitym interpretacjom i wyjaśnieniom.
Dla jednych to drzewko wigilijne, świąteczne, rajskie, Chrystusowe.
Dla innych po prostu nieodłączna część Gwiazdki.
Są i tacy, którzy uważają, że to tylko zwykłe drzewo, prosta ozdoba albo pozostałość dawnego kultu drzew, relikt obrzędów agrarnych, a nawet bałwochwalczy zabobon...
Czy możliwe jest przełamanie powyższych trudności interpretacyjnych?
Tak. Podjęta w niniejszym opracowaniu próba ukazania genezy i rozwoju tematyki związanej z choinką przynajmniej w jakimś stopniu pozwoli różne związane z nią kwestie rozjaśnić. Wcale nie po to, by bronić jakiejś określonej idei albo, co niestety się zdarza, dostosowywać realne fakty do przyjętych z góry założeń, ale po to, by na tyle, na ile to możliwe, ukazać rzeczywisty stan rzeczy; by pozwolić przemówić historycznym tekstom, sprawdzonym informacjom i świadectwom.
Ale nie tylko im. Osobnym, choć nie wyosobnionym głosem mówią bowiem w tej książce wybitni pisarze.
Naprawdę: musiał być poetą ten, kto wynalazł wigilijne drzewko, i on najlepiej rozumie, jak bardzo było potrzebne, podkreślał Konstanty Ildefons Gałczyński w zabawnym wierszu Kto wymyślił choinki? Z kolei Tomasz Eliot w Uprawie świątecznych drzewek twierdził, że nie chce poświęcać uwagi takim świętom i takiej choince, które są sprowadzone jedynie do wymiaru społecznego, komercyjnego, biesiadnego czy folklorystycznego. Bo wtedy świece na świątecznym drzewku tak naprawdę nie świecą i nie są jak gwiazdy, a anioł na czubku drzewka staje się tylko pustym ornamentem i niczym więcej. Wtedy, wskazuje poeta-filozof, traci się meritum, nie można tych obrzędów przeżyć ani właściwie wyrazić czy opisać.
Artystyczna, w węższym sensie, literacka wizja choinki staje się w istocie, by użyć słów Stendhala odnoszących się do powieści, "zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu". Literatura bowiem, choć posługuje się między innymi fikcją, we właściwy sobie sposób oddaje rzeczywistość, odzwierciedla panujące w danej epoce tradycje i zwyczaje. Także te bożonarodzeniowe, związane z choinką.