Historia Polski 1914-1989 - Ryszard Kaczmarek

Kup ebooka

104.00 zł
83.20 zł (82,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Oddawana do rąk Czytelników Historia Polski 1914-1989 jest częścią większej całości, na którą składają się podręczniki akademickie Wydawnictwa Naukowego PWN obejmujące dzieje Polski od czasów najdawniejszych do współczesności.

Praca ma charakter syntetyczny, zawiera wiele informacji faktograficznych, hierarchizowanych rzeczowo lub chronologicznie. Autor starał się jednak pokazać wydarzenia historyczne nie w postaci zbioru niezależnych fenomenów, ale jako strukturalną całość. Motywem przewodnim, hierarchizującym i porządkującym narrację historyczną, był proces odzyskiwania i utrzymania suwerenności przez Polskę. Takie ujęcie historii Polski XX w. wynika ze współczesnych badań historycznych, które w ostatnich kilkunastu latach przeżywają burzliwy rozwój, związany zarówno z udostępnieniem nowego zasobu źródłowego, jak i zmianami politycznymi, umożliwiającymi swobodną dyskusję naukową na tematy związane z historią najnowszą. Dzięki wielu opracowaniom monograficznym można dzisiaj zmierzać do syntezy opartej na bardziej przejrzystych dla Czytelnika, wydzielonych, najważniejszych procesach historycznych, a nie tylko oferować kompendium o charakterze faktograficznym.

Poczucie ogromu faktów i zdarzeń, które wypełniły wiek XX, wynika z prawie niemożliwego do ogarnięcia olbrzymiego zasobu źródłowego, którym dysponuje historyk dziejów najnowszych. Mieszczą się w nim nie tylko klasyczne źródła o proweniencji urzędowej, ale także publicystyka, literatura i prasa codzienna, a także typowa tylko dla tej epoki dokumentacja mechaniczna i elektroniczna. Prawdziwym wyzwaniem staje się konieczność uwzględniania jednocześnie olbrzymiego dorobku dostępnych wyników badań innych nauk, przede wszystkim społecznych, które z perspektywy historiograficznej nabierają charakteru źródłowego (materiały statystyczne, badania empiryczne z socjologii, psychologii, politologii, ekonomii itd.). To bogactwo przytłacza i zmusza do ciągłej selekcji, także źródeł o charakterze pierwszorzędnym, oraz pomijania z różnych powodów źródeł znajdujących się w nieuporządkowanych i niedostępnych zasobach. Historycy historii najnowszej często stają przed dylematem, czy podejmować interesujące i postulowane społecznie badania historyczne z przyjętym z góry założeniem ich niekompletności, czy też czekać na ich podjęcie do czasu uzyskania pełnej dostępności do źródeł. Praktyka badawcza bywa różna, co powoduje pojawianie się na rynku opracowań tylko częściowo odpowiadających oczekiwaniom odbiorców, a tym samym skazywanie ich na żmudne poszukiwanie odpowiedzi na pytania w rozproszonych pracach analitycznych i przyczynkarskich, nieraz szybko tracących aktualność. Wszystko to skłania do tworzenia opracowań syntetycznych, które chociaż w części mogłyby w sposób uporządkowany i zhierarchizowany przekazać Czytelnikowi wiedzę dotyczącą ostatniego stulecia polskiej historii, zgodną z obecnym stanem badań.

Postulat przystępności publikacji, również dla Czytelnika bez fachowego przygotowania historycznego, co dla autora było niezwykle ważne, wpłynął zarówno na ograniczenie części faktograficznej, jak i zawężenie możliwych do przyjęcia interpretacji historycznych. Językiem wykładu jest wprawdzie narracja na poziomie akademickim, ale pozbawiona warsztatu historycznego: odsyłaczy źródłowych, przypisów bibliograficznych i elementów krytyki źródłoznawczej. Dzięki temu wykład powinien być przystępny zarówno dla Czytelników przygotowanych do odbioru opracowań historycznych, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają interesować się historią najnowszą. W związku z tym, że wiele faktów historycznych jest zamieszczanych wyłącznie w specjalistycznych periodykach naukowych, a ich mnogość uniemożliwia przywoływanie wszystkich przykładów, na końcu pracy zamieszczono bibliografię wybranych książkowych opracowań historycznych z ostatnich kilkudziesięciu lat. Taki sposób podejścia jest ważny zarówno dla studentów (mogą oni dotrzeć do bardziej szczegółowych badań monograficznych), jak i dla tylko zainteresowanych historią Czytelników. Pozwala im zorientować się, jakie kontrowersje badawcze są dzisiaj obecne w dyskusjach historiograficznych i czego w istocie, zarówno na poziomie faktograficznym, jak i wyjaśniającym, dotyczą spory naukowe. Podobną rolę, chociaż bardziej edukacyjną i informacyjną, odgrywają mapy, tabele i uproszczone tablice synchroniczne, a także indeks nazwisk.

Przyjęcie tych wstępnych założeń spowodowało konieczność zredukowania materiału faktograficznego, który musiał zostać dostosowany do z góry przyjętych założeń syntezy. Ograniczenia te podporządkowano dwóm zasadom: przyjętym cezurom chronologicznym oraz ogólnej koncepcji pracy, opartej na tezie dominacji w dziejach XX-wiecznej Polski dążenia do uzyskania i utrzymania suwerenności kraju.

Historycy polscy, definiując cezury historyczne XX w., odrzucili możliwość prostego ujęcia tego stulecia datami krańcowymi 1901-2000. Dość zgodnie przyjęło się uważać, że mówiąc o dziejach tej epoki, obracamy się umownie w granicach od 1914-1918 do 1989/1990 r. Cezura początkowa została określona ze względu na zmiany wywołane I wojną światową. Wielka wojna okazała się kluczowa dla dziejów Europy, dając początek nowemu ładowi na naszym kontynencie. Zapoczątkowała jednocześnie zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w zorganizowanie systemu zbiorowego bezpieczeństwa, wówczas tylko przejściowo, oraz proces rozkładu systemu kolonialnego i początek procesu globalizacji. Ostatnio coraz częściej wskazuje się również na inną datę początkową historii najnowszej - rok 1945. Zmiany związane z przekształceniami politycznymi i cywilizacyjnymi po II wojnie światowej pozwalają na przyjęcie takiej propozycji. Wówczas XX w. jawiłby się jako epoka dwóch historycznych podokresów: postnowożytnego (od 1914-1918 do 1945) i tzw. historii najnowszej (1945-1989/1990). Zmiany wywołane II wojną światową były z pewnością dla Polski równie głębokie i trwałe jak te w 1918 r. Stały się nie tylko cezurą istotną w historii politycznej, z powodu ukształtowania systemu dwubiegunowego, ale także zapoczątkowały internacjonalizację życia społecznego, które po rozpadzie Związku Radzieckiego i rewolucji naukowo-technicznej były już determinowane przez standardy "globalnej wioski".

Cezura końcowa XX w. budzi kontrowersje ze względu na otwarte pytanie o możliwość analizy historycznej dla okresu, w którym brakuje dystansu historycznego i niemożliwe jest zastosowanie charakterystycznego dla historii czasu prospektywno-retrospektywnego. Granica ta w historii najnowszej ciągle przesuwa się do przodu. Jednak odejście już do przeszłości PRL-u oraz zmiany wywołane upadkiem Związku Radzieckiego, a potem odzyskaniem suwerenności przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej, wyraźnie wytyczają na lata 1989-1990 koniec epoki zapoczątkowanej I wojną światową i rewolucjami w Rosji, a potem ukształtowaniem dwubiegunowego świata. Dla Polski ta cezura jest również w pełni uzasadniona powrotem do suwerennej polityki niepodległego państwa. W tym zakresie można uznać koniec lat 80. XX w. za zamknięcie całej epoki historycznej, co najmniej w swoich bezpośrednich skutkach, a więc dającej się już analizować metodami historycznymi, a nie tylko politologicznymi czy socjologicznymi.

Z dzisiejszej perspektywy XX w. był dla Polski i narodu polskiego okresem przełomowym. Po trwającej 123 lata niewoli Polacy odzyskali na początku nowego stulecia niepodległość, wykorzystując do tego sprzyjającą koniunkturę polityczną, stworzoną w wyniku I wojny światowej. Nie znaleźli się w gronie tych narodów historycznych, które w zawierusze dziejów straciły bezpowrotnie swoją państwową niezawisłość. Odrodzenie Polski w 1918 r. można porównać tylko z budową państwa piastowskiego w X w., ponownym jego scaleniem w wieku XIII czy stworzeniem Rzeczypospolitej Obojga Narodów na przełomie XV i XVI w. Odzyskanie niepodległości postawiło jednocześnie przed rządzącymi krajem zadanie samodzielnego rozstrzygnięcia, jakimi strategicznymi celami politycznymi będą się kierować w polityce zagranicznej i jakie wizje polityczne, społeczne i ekonomiczne będą starali się realizować w polityce wewnętrznej. Problem przejęcia odpowiedzialności za przyszłość własnego narodu i państwa okazał się najważniejszy w polskiej polityce XX w. Ciągle trzeba było odpowiadać na fundamentalne pytanie, które zdeterminowało dzieje Polski w tym stuleciu - jakie są granice suwerenności państwa polskiego? W ślad za tym przez całe stulecie toczyła się dyskusja dotycząca zasad, na których miała się odbywać budowa odrodzonej Polski, zapewnienie jej bezpieczeństwa, a także dających gwarancje dobrobytu materialnego obywateli, bez obawy przekroczenia przy tym granic wytyczonych przez zasadę solidaryzmu społecznego.

Na początku nowego stulecia Polska zachowała w sprawach wewnętrznych wiele pozostałości swojej przedrozbiorowej suwerenności. Wprawdzie tylko w postaci rosyjskiego protektoratu, ale przetrwało jednak, choćby z nazwy, Królestwo Polskie, w Galicji istniały stabilne, autonomiczne struktury podtrzymujące narodową świadomość historyczną, w zaborze pruskim rozwijały się polskie organizacje polityczne, społeczne i kulturalne. Funkcjonowały język polski i kultura polska, a nawet jeżeli były rugowane z życia oficjalnego w państwach zaborczych, to istniały ciągle w domach Polaków we wszystkich trzech zaborach. Kolejne generacje Polaków marzyły jednak o tym, czego w ramach państw zaborczych nie można było zrealizować - o uzyskaniu pełnej niezależności w sprawach wewnętrznych i na arenie międzynarodowej. Stało się to ideą, którą było przeniknięte całe XIX stulecie, przekazaną w dziedzictwie pokoleniu, któremu przyszło tę niepodległość odzyskać. Pojęcie suwerenności państwowej jednak na świecie XX w. zasadniczo się zmieniło. Państwa, takie jak Polska, mogły zachować gwarancje swej suwerenności w stosunkach międzynarodowych tylko dzięki uzyskaniu poparcia mocarstw, a jednocześnie angażując się po jednej ze stron tworzących się w Europie bloków politycznych i wojskowych. Ten dylemat zaciążył nad całą polską polityką XX w. Po raz pierwszy brutalnie został zarysowany przez Romana Dmowskiego na początku XX stulecia w postaci pytania, z którym z zaborców należy współpracować: czy iść z Rosją przeciw Niemcom, czy z Niemcami przeciw Rosji? Dobrze rozumiał to pytanie także Józef Piłsudski, proponując już w niepodległej Polsce najpierw federację narodów słowiańskich, a potem politykę równych odległości do Moskwy i Berlina. W niepodległej Rzeczypospolitej kwestia suwerenności była próbą odpowiedzi na pytanie, na jak daleko idące koncesje są gotowi Polacy, aby ze strony swoich partnerów uzyskać gwarancje realnego bezpieczeństwa zewnętrznego, a także jak wiele Polska jest w stanie oddać ze swej niezależności, aby uzyskać trwałe zabezpieczenie granic i niepodległości. Przez całe stulecie ten dramatyczny wybór będzie dla polskich polityków swego rodzaju przekleństwem, dla większości z nich bowiem pełna niepodległość, o którą walczyły całe pokolenia w XIX w., była dobrem największym i niepodważalnym.

Takie decyzje trzeba było podejmować przy tym w świecie, w którym polska sprawa, polska perspektywa i polskie priorytety nie należały do najważniejszych w toczącym się procesie historycznym. Nawet najwybitniejsi politycy polscy przed 1945 r. nie decydowali ani o przebiegu wydarzeń europejskich, ani tym bardziej o rozstrzygnięciach globalnych. Historia Polski wpływała na dzieje Europy, ale to nie polska polityka i polscy politycy, nawet ci stojący wiele lat na czele państwa, przesądzali o kształcie międzynarodowych rozwiązań i kierunku działań dyplomatycznych. Interesy narodowe i państwowe należało więc realizować w XX w., akceptując zasady Realpolitik. Narzucało to konieczność zawierania kompromisów i budowania szerszych sojuszy przez kraj średni pod względem zajmowanej powierzchni i liczby ludności, będący w niekorzystnej sytuacji geopolitycznej, a słaby przy tym, jeśli chodzi o potencjał ekonomiczny. Ta zmiana pozycji Polski w XX w. nie zawsze była akceptowana w kraju. Chęć oceniania większości problemów europejskich i światowych, przede wszystkim przez pryzmat polskich interesów, często spotykała się z niezrozumieniem w salonach dyplomatycznych.

W 1939 r., po dwudziestu latach niepodległości, obrona pełnej suwerenności Polski zakończyła się klęską. Zarówno nadzieje oparte na dwustronnych sojuszach, jak i te związane z ułomnym systemem zbiorowego bezpieczeństwa, stworzonym wokół Ligi Narodów, okazały się płonnymi mrzonkami. Polska po II wojnie światowej w 1945 r. znalazła się ponownie w swojej historii pod protektoratem, tym razem radzieckim. Niewielkim pocieszeniem było, że tym razem nie sama, ale z całą grupą stworzonych w ramach "ładu powersalskiego" państw Europy Środkowo-Wschodniej. Do pozbawienia suwerenności doszło za pełną aprobatą mocarstw zachodnich, które w 1939 r. nie były w stanie zrealizować swoich sojuszniczych zobowiązań wobec Polski, teraz zaś, mimo nadziei polskiego podziemia niepodległościowego, nie zamierzały wszczynać nowej wojny w interesie narodów znajdujących się za "żelazną kurtyną". W Polsce boleśnie przekonano się o tym w drugiej połowie lat 40., kiedy nadzieje na nadejście gen. Władysława Andersa wraz z wojskami sojuszników okazały się tylko iluzją, podobnie jak nadzieje Węgrów w 1956 r. oraz Czechów i Słowaków w 1968 r., oczekujących daremnie na pomoc z Zachodu.

Pojawili się wówczas tacy politycy polscy, którzy odwołując się do ideologii komunistycznej i analizując sytuację międzynarodową zgodnie z zasadami Realpolitik, zaakceptowali kompromis tak daleko idący, że postawił on w ogóle pod znakiem zapytania potrzebę zachowania niepodległości. Czy państwo polskie było wobec tego po 1945 r. suwerenne? Czy raczej powstał radziecki protektorat, który można porównać do Królestwa Polskiego z lat 1815-1830, tak jak oceniał to w okresie zimnej wojny znany amerykański dyplomata George Kennan? A może należałoby, jak twierdziła z kolei m.in. Krystyna Kersten, a za nią i inni badacze, uznać konieczność rozdzielenia pojęć suwerenności i niepodległości? PRL byłaby wówczas niepodległa, ale niesuwerenna. Wydaje się, że większość tych analiz jest w swojej istocie ahistoryczna. Nie bierze pod uwagę dynamiki wydarzeń historycznych oraz wagi procesów kontynuacji i dyskontynuacji, determinujących główne różnice występujące między czterema etapami dziejów Polski Ludowej - tego bezpośrednio powojennego w latach 40., okresu stalinizmu w Polsce, dekady tzw. realnego socjalizmu i epilogu lat 80.

Formalnie Polska przez cały ten okres była niewątpliwie podmiotem prawa międzynarodowego, miała nawet status członka założyciela ONZ. PRL uznawały wszystkie państwa na świecie. Utrzymywała ona stosunki dyplomatyczne z krajami po obydwu stronach "żelaznej kurtyny". Miała własną armię, konstytucję, w jej granicach mieszkał naród polski, cieszący się prawem do rozwijania własnej kultury i nauki. Czy Polska była wobec tego przez cały okres powojenny krajem zniewolonego narodu? Politycznie z pewnością tak. Nie prowadziła samodzielnej polityki zagranicznej, mimo wewnętrznych i zewnętrznych atrybutów niezależności, którymi posługiwała się polska dyplomacja. W polityce wewnętrznej dopiero rok 1956 przyniósł zniesienie bezpośredniej ingerencji radzieckiej w sprawy polskie. Jednak nawet potem koniunkturalizm przywódców komunistycznych, ale także ich ideologiczne przekonania, których nie należy lekceważyć, powodowały, że byli oni zdolni do nadal daleko idących koncesji na rzecz wschodniego sąsiada pod hasłem obrony socjalizmu. Nie można mimo to całej historii Polski Ludowej widzieć wyłącznie przez pryzmat ponurych lat 1944-1956. Przełom, który nastąpił w czerwcu i październiku 1956 r., mimo że nie był ostatnim kryzysem społeczno-politycznym w dziejach PRL-u, uruchomił proces, który pozwolił zachować to, co było najbardziej istotną częścią spuścizny narodowej XIX w. - polską kulturę, szkolnictwo i tradycję narodową. Nawet jeżeli było to w wersji okrojonej i okaleczonej w wielu przypadkach, to jednak umożliwiającej wychowanie kolejnego pokolenia polskich patriotów. Dla polskiej kultury lata 60. i 70. były okresem prawdziwego rozkwitu. Ograniczenia polityczne nie były w stanie zahamować działań twórczych. Osiągnięcia kultury i sztuki, w tym także kultury masowej, dla większości Polaków żyjących w ubiegłym stuleciu były i pozostaną niebagatelnym polskim dorobkiem. Nie można przy tym zapominać, że w dużej mierze był on tworzony pod mecenatem komunistycznego państwa, nie zaś, jak w XIX w., tylko dzięki zbiorowej ofiarności społeczeństwa polskiego. Państwo wprawdzie koncesjonowało tę działalność, ideologizowało tematykę poruszaną w sferach kultury, które miały masowy, społeczny odbiór (literatura, film, oświata i nauka), a więc wpływało i cenzurowało kulturę polską, ale nie była to jednak sytuacja w jakikolwiek sposób porównywalna z XIX w.

Brak suwerenności po II wojnie światowej wielu Polaków kładło na karb geopolitycznego pragmatyzmu. To pojęcie, zrodzone na początku wieku, było drugim, obok niepodległości, biegunem kontinuum, w którym poruszał się Polak XX w. Zrozumienie sytuacji geopolitycznej w Europie i na świecie uważano za podstawowe dla zdefiniowania polskiego interesu narodowego. Ci, którzy uważali, że Polska nie jest w stanie trwać samodzielnie w powojennym świecie bez wzbudzenia globalnego konfliktu, stawali się zwolennikami daleko idących ustępstw na rzecz ograniczenia suwerenności państwa polskiego, uznając to za przejaw pragmatyzmu politycznego. Zrezygnujmy z części suwerenności, a zachowamy niepodległość - tak w uproszczeniu twierdzili zwolennicy tej koncepcji. Nieprzypadkowo dyskusje historyczne w Polsce Ludowej często dotyczyły przebrzmiałego już dawno, jak mogło by się wydawać, sporu pozytywistów z romantykami. To był nadal aktualny problem Polski XX w. Przed 1945 r. zwyciężyły koncepcje "romantyczne", po II wojnie światowej nowe władze przybrały szaty "pragmatyków" i "pozytywistów". Czy ci drudzy zdradzili interesy Polski? Nie ma co do tego wątpliwości, gdy byli winni zdrady stanu i zbrodni przeciw narodowi. Nic, z dzisiejszej perspektywy historycznej, nie może usprawiedliwić postępowania komunistów w latach 1944-1956. Najpierw świadomie, z własnej inicjatywy, podejmowali wielokrotnie współpracę z obcym mocarstwem, zdając sobie sprawę z osłabienia w ten sposób międzynarodowej pozycji Polski. Byli gotowi na każdy rodzaj współpracy, od wywiadowczej po polityczną, nawet jeżeli wiązało się to z cesjami terytorialnymi, ustępstwami gospodarczymi, represjami i katowaniem swoich współrodaków. Jedyne wytłumaczenie, które znajdowali po latach, dotyczyło planów sowietyzacji Polski przez Kreml, utworzenia kolejnej radzieckiej republiki. Biorąc pod uwagę realia polityczne lat 40., ten argument jest zupełnie chybiony. Nawet jeżeli takie plany pojawiały się w latach 1943-1944, to nigdzie w Europie Środkowo-Wschodniej nie zostały zrealizowane, poza republikami nadbałtyckimi, które zarówno ze względu na swoją historię, jak i wielkość trudno porównywać z Polską. Nie należy przy tym zapominać, że funkcjonowanie systemu stalinowskiego w Polsce było zażarcie bronione do lat 1955-1956 wszystkimi dostępnymi środkami represyjnymi, którymi dysponowała ówczesna ekipa rządząca, nawet już po zmianach, jakie zaszły w Związku Radzieckim. Pod wyrokami śmierci dla działaczy niepodległościowych i bohaterów polskich z okresu II wojny światowej podpisywali się zaś nie Rosjanie, ale Polacy.

Inny rodzaj pragmatyzmu, realizację ideologii nacjonalizmu komunistycznego, zaproponowano Polakom w drugiej części dziejów PRL-u. To również zakończyło się porażką, a ponadto przyniosło ze sobą utrwalenie narodowych stereotypów i obudziło demony z przeszłości, czego przykładem był przebieg wydarzeń w 1968 r. Ta druga część historii PRL-u, po 1956 r., mimo całego dramatyzmu toczących się wówczas wydarzeń, nadal istniejącej mizerii gospodarczej i beznadziei dotyczącej przyszłości państwa, odrodziła jednak także ideę odzyskania suwerenności, mimo że nikt nie liczył wówczas na szybkie spełnienie tego marzenia. Jednak w 1980 r. społeczeństwo polskie było dzięki temu gotowe na zmiany. Nie miało wątpliwości, po której stronie stanąć. Entuzjazm, który zapanował po podpisaniu porozumień sierpniowych w 1980 r., był zdumiewający, w kontekście panującej wówczas biedy i szybko pustoszejących sklepów. Świadczył o tym, że całe pokolenie powojenne zostało wychowane w ten sam sposób jak stulecie wcześniej, w poczuciu dumy z osiągnięć własnego narodu, nie tylko tych materialnych, ale i tych o wiele ważniejszych - duchowych. Większość Polaków postawiła wówczas suwerenność państwa ponad wszelkie inne wartości, nawet jeżeli metody doprowadzenia do niej były różne.

Swego rodzaju klamrą dla dziejów PRL-u w tym kontekście były lata 80. Niekiedy nazywa się je "straconą dekadą", ale równie dobrze można byłoby je nazwać "niepotrzebnym epilogiem". Polska nie musiała czekać tak długo na zmiany, które z dzisiejszej perspektywy historycznej wydają się nieuchronne. Na całej ekipie rządzącej w tym czasie ciąży nie tylko odpowiedzialność podtrzymywania przy życiu systemu komunistycznego. O wiele cięższy zarzut można sformułować w związku z zaniechaniem koniecznych reform. Nawet jeżeli nie chciano zmian politycznych, to trwanie przy polityce gospodarczej, która doprowadziła do katastrofy, obrona monopolu władzy metodami policyjnymi, nieraz niewiele różniącymi się od tych używanych w pierwszej połowie lat 50., nie mogą znaleźć innego wyjaśnienia historycznego poza jednym - chęcią trwania przy władzy i jej utrzymania we własnych rękach wszelkimi możliwymi środkami, co z pewnością wówczas już nie miało nic wspólnego z podkreślaną w propagandzie obroną socjalizmu. Jedyne słowa uznania dla ówczesnych rządzących można znaleźć u kresu dekady, kiedy pod naciskiem wydarzeń zaakceptowali "pokojową rewolucję". Konwulsje systemu pozbawionego swojego protektora na Wschodzie mogły trwać i w Polsce znacznie dłużej. Zawarcie kompromisu politycznego przy Okrągłym Stole, odejście od polityki konfrontacji z pewnością było zasługą także części ówczesnego obozu władzy.

Odrębnym od historii politycznej fenomenem egzystencji Polaków w XX w. była ciągła odbudowa własnego państwa - zjawisko zadziwiające i wielowymiarowe, przenikające zarówno dzieje społeczne, jak i gospodarcze oraz kulturowe. Społeczeństwo polskie nigdy nie osiągnęło w XX w. stanu względnej stabilizacji. Trudno to porównywać z jakimkolwiek innym krajem europejskim. Proces tworzenia państwa polskiego wielokrotnie od nowa odbywał się jednocześnie przy braku klarownej odpowiedzi na pytanie, jaki jest wspólny interes Polaków, czy są razem zdolni do budowy wspólnej Rzeczypospolitej i jaka ona powinna być, a także czy jest możliwe zrealizowanie marzenia Dmowskiego o narodzie zjednoczonym i solidarnym. Mocno tkwiące w świadomości społecznej Polaków przekonanie, że są gotowi do wspólnego działania tylko wyjątkowo, w obliczu kryzysów, rzeczywiście w dziejach XX w. znalazło wielokrotne potwierdzenie. Tak było w 1920, 1939, 1956 r., a także w latach 1980-1981. Przez większą część XX w. nie mieli jednak Polacy własnego, silnego państwa, czemu towarzyszyła destabilizacja ekonomiczna i dekompozycja społeczeństwa, podzielonego na zwalczające się wzajemnie grupy, nierozumiejące potrzeby definiowania wspólnego interesu społecznego. Oczekiwanie na zapanowanie sprawiedliwości społecznej, uczciwości w stosunkach między rządzonymi a rządzącymi oraz kierowanie się dobrem wspólnym przedkładanym nad indywidualny interes były tak samo ważnymi czynnikami determinującymi dzieje Polski w wieku XX, jak wielkie wydarzenia międzynarodowe. Destabilizacja, brak jasnych perspektyw życiowych, słabość państwa, niedostatek codziennego bytowania stały się doświadczeniem życiowym wielu pokoleń Polaków po 1918 r. W wieku XX Polak pragnął, tak samo mocno jak niepodległości narodowego bytu, stabilizacji własnej egzystencji. Ponieważ nie dawało mu jej własne państwo, starał się zazwyczaj dla siebie i dla własnego państwa tylko "robić swoje", jak to trafnie ujął już w PRL-u wybitny polski satyryk i autor tekstów piosenek, Wojciech Młynarski: "...dopóki nam się chce, Drobiazgów parę się uchowa: Kultura, sztuka, wolność słowa, dlatego Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?...". Te słowa dobrze oddają drugie marzenie Polaków w XX stuleciu, którym, oprócz wywalczenia suwerenności, było uzyskanie w niepodległym już państwie normalizacji i stabilizacji własnej egzystencji.

Po załamaniu się systemu demokratycznego w okresie międzywojennym, eksterminacji II wojny światowej, odstręczającym reżimie stworzonym na wzór radziecki, ograniczeniach siermiężnego socjalizmu marzenie o niepodległości ziściło się w 1990 r. Lata 80. całkowicie załamały zaufanie do państwa zdolnego zapewnić bezpieczną egzystencję Polakom. PRL u kresu swojej historii stała się politycznym i gospodarczym bankrutem, tracąc resztki kredytu zaufania, jakie miała u Polaków. Zadziwiające, że byli oni jednak w stanie, w tak skrajnie niesprzyjających warunkach, zrealizować na przełomie XX i XXI w. swe marzenia, nie tylko zbudowania suwerennej i bezpiecznej Rzeczypospolitej, ale także te dotyczące stabilizacji własnej egzystencji wśród innych narodów europejskich.

Rozdział 1Drogi do niepodległości(VIII 1914-IX 1918)

1.1. U progu wojny

1.1.1. Świadomość narodowa Polaków na początku XX w.

Ponadstuletni okres braku polskiej państwowości nie spowodował utraty przez Polaków ponadzaborowej świadomości narodowej. Jakie były najczęściej elementy tego pojęcia, występujące w różnych warstwach ówczesnego narodu polskiego, przede wszystkim wśród szlachty, ale także i wywodzącej się z niej w większości inteligencji oraz mieszczaństwa i chłopstwa, nie jest już tak łatwo zdefiniować. We wszystkich da się jednak wyodrębnić wspólnotę opartą na poczuciu odrębności językowej, religijnej i obyczajowej. W warunkach braku państwa polskiego coraz częstsze były jednak także różne normy zachowania i rytuały życia codziennego Polaków w Galicji, Królestwie Polskim i zaborze pruskim. Polacy, mimo że podzieleni między trzy mocarstwa zaborcze, tworzyli już na początku nowego stulecia nowoczesne społeczeństwo. Niechęć, a nierzadko wrogość do państw zaborczych spowodowała jednak, że nie towarzyszyła temu świadomość państwowa. To trudne dziedzictwo zaciążyło jeszcze wielokrotnie na dziejach Polski w XX w.

Obyczaj narodowy, traktowany jako polityczna manifestacja tożsamości narodowej, był zarezerwowany dla oświeconej elity, a poczucie odrębnej świadomości narodowej nie może być utożsamiane ze świadomością polityczną, której celem było dążenie do odbudowy państwa polskiego. Spośród tej mniejszej części społeczeństwa, która charakteryzowała się głębszym zrozumieniem celów narodowych, rekrutowali się członkowie jawnych i konspiracyjnych polskich organizacji narodowych, będący najbardziej aktywnymi uczestnikami polskiego życia politycznego. Zasadniczą kwestią dla tych świadomych polskich elit politycznych stawała się metoda walki o mgliście rysującą się w przyszłości możliwość sięgnięcia po niepodległość. Na przełomie XIX i XX w., po upadku w 1864 r. ostatniego wielkiego powstania narodowego - styczniowego - można wskazać na dwie trwałe postawy występujące w polskim ruchu niepodległościowym: pozytywistyczną i romantyczną. Reprezentanci tej pierwszej odsuwali w czasie możliwość odzyskania niepodległości, kierując się trzeźwą i realistyczną oceną rzeczywistości. Drudzy, niezrażeni upadkiem powstania, już od schyłku XIX w. czekali na korzystną dla polskich aspiracji narodowych sytuację międzynarodową, by wykorzystać ją do wywalczenia niepodległości. Obydwie orientacje nie wykluczały się, a wzajemnie uzupełniały, będąc jednocześnie źródłem ciągłych dyskusji nad najkorzystniejszym dla sprawy polskiej scenariuszem wydarzeń międzynarodowych oraz nad koniecznymi w przyszłości zachowaniami Polaków, które sprzyjałyby najbardziej odzyskaniu upragnionej niepodległości.

1.1.2. Kwestia polska w polityce międzynarodowej

W polityce międzynarodowej przez cały wiek XIX tzw. sprawa polska pozostawała trwałym elementem w dyplomatycznej rozgrywce, toczącej się między wielkimi mocarstwami. Gwarancje udzielone na tworzącym ład europejski kongresie wiedeńskim, a niedotrzymane później przez państwa zaborcze, przede wszystkim Rosję i Prusy, stwarzały możliwość podejmowania interwencji dyplomatycznych w momencie zaostrzenia się sytuacji międzynarodowej. Wykorzystywały to emigracyjne organizacje polskie, pretendujące do roli reprezentanta polskich interesów narodowych. Najbardziej znaczącym przykładem takich poczynań była najpierw aktywność obozu skupionego wokół ks. Adama Czartoryskiego, a potem usiłowania polskich polityków na emigracji w trakcie powstania styczniowego, które doprowadziły nawet do wydania protestacyjnych not dyplomatycznych przez Anglię i Francję, w których potępiono represyjną politykę rosyjską, realizowaną w Królestwie Polskim wbrew zobowiązaniom traktatowym z 1815 r.

Rozwiązanie sprawy polskiej mogło być na początku XX w. rozpatrywane z perspektywy międzynarodowej wyłącznie jako zaangażowanie się po stronie któregoś z istniejących już dwóch bloków polityczno-wojskowych - trójporozumienia albo trójprzymierza. Tradycyjne w polskim społeczeństwie sympatie do Anglii i Francji mogłyby wskazywać na naturalną skłonność do zbliżenia do tego pierwszego bloku. Alians tych państw z carską Rosją studził jednak zapał do takiego zbliżenia, z wyjątkiem polityków narodowej demokracji i bliskim im w poglądach politycznych części polskich posłów do Dumy. Rozczarowanie przywódcy endecji, Romana Dmowskiego, do ruchu neoslawistycznego i oderwanie w 1912 r., przy aprobacie Rosji, Chełmszczyzny od Królestwa Polskiego, zniweczyło definitywnie szanse na aktywną politykę u boku państw trójporozumienia, ponieważ Anglia i Francja podkreślały konsekwentnie, starając się nie zrażać swego sojusznika na Wschodzie, że sprawa polska jest wewnętrzną kwestią polityki rosyjskiej.

Bardziej optymistyczne wydawały się perspektywy powiązania planów polskich z państwami trójprzymierza, szczególnie Austrią. Nie tylko autonomia Galicji, ale przede wszystkim konkretne gesty rządu w Wiedniu (zgoda w 1910 r. na utworzenie "Strzelca", a dwa lata później centralizacja wszystkich związków strzeleckich pod komendą Józefa Piłsudskiego), w tym przede wszystkim przyzwolenie na utworzenie politycznej reprezentacji stronnictw polskich w 1912 r. - Komisji Tymczasowej Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych - dawały nadzieję na zaangażowanie monarchii naddunajskiej po stronie polskiej w razie konfliktu międzynarodowego. Słabością tej orientacji na państwa trójprzymierza była jednak łącząca się z tym projektem rezygnacja z rewindykacji ziem polskich, leżących na zachód od granic Królestwa Polskiego. Dyplomacja niemiecka była w tym zakresie nieustępliwa do końca wojny, w dużej mierze hamując skuteczność rozwiązania austro-polskiego.

1.1.3. Lojaliści

Innym rozwiązaniem sprawy polskiej, proponowanym w efekcie rozczarowania zarówno niedotrzymywaniem gwarancji międzynarodowych, jak i klęskami kolejnych powstań narodowych, stały się w polskiej myśli politycznej XIX w. programy lojalistyczne. Nie były one ideami nowymi. W projektach tych nawiązywano do pomysłów sięgających jeszcze XVIII w. i ówczesnych usiłowań połączenia interesów polskich najpierw z ekspansją imperialną Rosji, co było zamysłem politycznym ostatniego monarchy Rzeczypospolitej, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a potem z interesami Królestwa Prus w okresie szukania wsparcia międzynarodowego dla dzieła reform Sejmu Wielkiego. Obydwie te strategie polityczne, podobnie jak wiara w dobre intencje Austrii i wdzięczność Habsburgów za pokonanie Turków podczas polskiej interwencji wojskowej Jana III Sobieskiego w XVII w., okazały się wówczas złudne. Podobnie było ze wszystkimi rozwiązaniami lojalistycznymi w XIX w. Mocarstwa zaborcze zachowywały w tym względzie uzasadnioną ich interesami solidarność w niedopuszczaniu do zbyt dużych koncesji, nawet zmierzających tylko do autonomii ziem polskich. Zarówno eksperyment, którego celem było gwarantowanie przez mocarstwa europejskie ustroju i granic Królestwa Polskiego, realizowany za panowania Aleksandra I i Mikołaja I, jak i próby powrotu do odzyskania polskiego charakteru Królestwa w dobie reform Cesarstwa Rosyjskiego, co było zamysłem Aleksandra Wielopolskiego, nie znalazły wsparcia u władców Rosji i nie doprowadziły do utrzymania ograniczonej polskiej suwerenności. Podobne próby w zaborze pruskim, odwołujące się do gwarancji autonomii Wielkiego Księstwa Poznańskiego złożonych w Wiedniu, także okazały się niemożliwe do realizacji. Ostateczny kres takim nadziejom dało podjęcie przez kanclerza Otto Bismarcka polityki scalenia różnorodnych krajów niemieckich w jednolitą Rzeszę Niemiecką. Mimo że Kulturkampf został zapoczątkowany dla zrealizowania celów wewnątrzniemieckich, skutki prowadzonej w jego ramach germanizacji uniemożliwiły później szukanie rozwiązania kwestii polskiej u boku Cesarstwa Niemieckiego. Polityka niemiecka wobec sprawy polskiej była już od tej pory ciągle obarczona zaszłościami wynikającymi z konfliktów polsko-niemieckich doby Kulturkampfu. Część duchowieństwa na terenie zaboru pruskiego, ale także Górnego Śląska, Mazur i Pomorza nie ukrywała swoich propolskich sympatii bądź była od tej pory bezpośrednio zaangażowana w działalność polityczną. Nieufności polskiego Kościoła katolickiego do polityki państwa niemieckiego nie zmieniły już do wybuchu wojny ani zakończenie ostrej fazy konfliktu z katolikami po odejściu Bismarcka, ani zmiana na stanowisku arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego. Wiekowego arcybiskupa Edwarda Likowskiego zastąpił w 1915 r. arcybiskup Edmund Dalbor. Mimo podkreślania swojej lojalności względem państwa pruskiego i ostrożności w podejmowaniu decyzji, które mogłyby doprowadzić do ponownego konfliktu między polskimi katolikami a monarchią Hohenzollernów, nie udało się już odbudować wzajemnego zaufania. Lojalistyczna polityka nowego arcybiskupa gnieźnieńskiego, dla którego nadrzędna była misja Kościoła katolickiego, w gronie polskich polityków niepodległościowych spotykała się zresztą z ostrymi atakami za zbytnią ugodowość.

Największe nadzieje polscy lojaliści lokowali w habsburskiej monarchii naddunajskiej. Do połowy XIX w. jeszcze nic nie zapowiadało takiego rozwiązania. Panowanie Austriaków w Galicji było nie mniej represyjne niż rządy Prus i Rosji w pozostałych dwóch zaborach. Jednak wewnętrzne załamanie Cesarstwa Austriackiego po klęskach w wojnie włoskiej, a potem austriacko-pruskiej, w konsekwencji konieczność podjęcia reform wewnętrznych, otwierających drogę do daleko idącej autonomii krajów Przedlitawii, stworzyły również szansę dla Galicji i Księstwa Cieszyńskiego. Zakres swobód uzyskanych w Galicji na tle pozostałych zaborów był tak wielki, że w przededniu wybuchu I wojny światowej to rozwiązanie, jak się wydawało, dawało największe nadzieje. W innych zaborach Polacy mogli tylko marzyć o posiadaniu własnego uniwersytetu i urzędów, a tym bardziej o możliwości kształcenia w polskich szkołach powszechnych i średnich oraz wyższych uczelniach urzędników, inżynierów i nauczycieli. Politycy polscy nie tylko zdobywali w naddunajskiej monarchii doświadczenie parlamentarne, ale także piastowali wysokie stanowiska na dworze i w rządzie, dzięki czemu byli gotowi do kierowania skomplikowanym mechanizmem nowoczesnego państwa. Kraków i Lwów były zaś w odróżnieniu od Warszawy i Poznania z początku XX w. jednymi z centrów politycznych i kulturalnych europejskiego mocarstwa.

Nie mogą więc dziwić te same nadzieje, wyrażane zarówno przez konserwatystów krakowskich, którym przewodził ówczesny minister finansów Leon Biliński, jak i galicyjskich narodowych demokratów, z miejscowymi przywódcami endecji - Stanisławem Głąbińskim i Stanisławem Grabskim - którzy zaangażowali się w realizację rozwiązania trialistycznego u boku Austrii. Ci ostatni wsparli ten program nawet wbrew stanowisku Ligi Narodowej i Romana Dmowskiego, ulegając narastającym przed wojną nastrojom patriotycznym w Galicji, a potem nie chcąc oddać kierownictwa legionów wojskowych w ręce socjalistów i Józefa Piłsudskiego.

1.1.4. Koncepcje powstańcze

W przededniu wybuchu wojny świadomość historyczna tej części Polaków, która rozumiała cele walki narodowej, opierała się głównie na zbiorowej pamięci o powstaniach narodowych. Klęski wielkich XIX-wiecznych zrywów, okupione olbrzymimi stratami ludzkimi i materialnymi, nie spowodowały bowiem, mimo usiłowań zaborców, przyspieszenia procesu wynaradawiania. Przeciwnie, umacniało się po nich poczucie ponadzaborowej wspólnoty Polaków, cementowane przeżywanym wspólnie dramatem ofiar represji. We wszystkich zaborach starannie kultywowano rocznice lat 1794, 1831 i 1863, niezależnie od zakresu uczestnictwa w powstaniach mieszkańców Królestwa Polskiego, Poznańskiego czy Galicji. Pamięć o powstaniach narodowych, np. w postaci żałoby narodowej po upadku powstania styczniowego, której przestrzegali mieszkańcy wszystkich zaborów, a nie tylko Królestwa Polskiego, stawała się ważnym czynnikiem utrzymania jednolitej, wykraczającej poza granice zaborów "tkanki narodowej".

Klęska powstania styczniowego, ostatniego zrywu narodowego w XIX w. utopionego ponownie przez Rosję we krwi, stała się jednak ważną przesłanką do refleksji nad skutecznością dotychczasowej metody insurekcyjnej w dobie szybko rosnącej potęgi gospodarczej i militarnej trzech państw zaborczych, należących do grupy pięciu największych mocarstw światowych. Szanse zwycięstwa militarnego w tej sytuacji wydawały się iluzoryczne i nawet z punktu widzenia polskich polityków niepodległościowych, optujących za rozwiązaniem insurekcyjnym, realistyczna kalkulacja wskazywała raczej na konieczność oczekiwania na sprzyjający dla polskich aspiracji moment dziejowy, a nie kolejny pospieszny zryw. Wyraźny podział polityczny z tego powodu stał się szczególnie widoczny podczas głębokiego kryzysu, jaki dotknął Imperium Rosyjskie w czasie rewolucji lat 1905-1907, kiedy tylko część ugrupowań polskich była skłonna podjąć ryzyko kolejnego powstania. Narodowi Demokraci uznali, że pojawiła się szansa wykorzystania słabości Rosji do realizacji części programu narodowego drogą pokojową. Nawet wśród najbardziej aktywistycznie nastawionych socjalistów, zaliczanych do tzw. nurtu niepodległościowego, wyciągnięto wniosek z wydarzeń rewolucji, że realna możliwość wywalczenia suwerennego państwa polskiego z bronią w ręku istnieje tylko przy współpracy z którymś z wielkich mocarstw. W czasie I wojny światowej to przekonanie stanie się inspiracją utworzenia pod komendą Józefa Piłsudskiego polskich legionów walczących u boku Austrii.

1.1.5. Nacjonalizm polski

Tradycyjny jeszcze w XIX w. polski dylemat - powstanie czy podporządkowanie się zaborcom za cenę przetrwania narodu, u progu kolejnego stulecia nie był więc już tak prosty. Zmiany w Europie związane z ukształtowaniem się ruchów nacjonalistycznych, przede wszystkim we Włoszech, Niemczech i krajach monarchii austro-węgierskiej, zdeterminowały nowy kierunek myślenia. Dominację w życiu politycznym zaczęły zdobywać ruchy polityczne dążące do stworzenia własnego państwa narodowego bądź postulujące integrację i wzmocnienie już istniejących państw wokół idei solidarności narodowej. Na ich czele stawali działacze polityczni, dla których dobro własnego narodu było od tej pory punktem odniesienia wszystkich działań politycznych. Szczególnym przypadkiem tych ruchów, zwanych ogólnie nacjonalizmem, stał się w Europie Środkowo-Wschodniej syjonizm, propagujący ideę odtworzenia państwa izraelskiego po prawie dwóch tysiącleciach diaspory Żydów.

Odwołując się do tych nowoczesnych idei politycznych, nowe rozwiązanie kwestii narodowej zaproponował, kształtujący się także na ziemiach polskich, polski ruch nacjonalistyczny. Roman Dmowski, jego główny ideolog, dryfujący od koncepcji insurekcyjnej do przekonania o możliwości odzyskania suwerenności przy współpracy jednego z mocarstw, wskazywał wyraźnie na narastanie w polskich elitach politycznych przeświadczenia o konieczności zaakceptowania i wykorzystania istniejącego realnie europejskiego układu sił dla urzeczywistnienia polskich celów narodowych. Szokująca dla Polaków zaangażowanych w dotychczasowe działania narodowowyzwoleńcze propozycja Dmowskiego współpracy z Rosją w celu uzyskania niepodległości, w dobie rewolucji lat 1905-1907 pokazała, jak ta wizja przybliża polskie szanse. Rosja okazywała się słabym państwem, którego anachroniczny system społeczny i polityczny gwałtownie potrzebował reform, a to stwarzało szansę dla zniewolonych narodów żyjących w jej granicach. W Myślach nowoczesnego Polaka Dmowskiego została zapisana wizja uformowania na ideologicznie nowych podstawach więzi narodowej. Ta nowa i radykalna w swoich rozwiązaniach koncepcja docierała jednak prawie wyłącznie do elit społeczeństwa polskiego. Zapowiadając przekreślenie przeżytków dawnych podziałów stanowych, dawała szansę ukształtowania się narodu zdolnego do realizacji swych egoistycznie definiowanych celów. Wszystkie problemy związane z pozostałymi elementami programu polskich nacjonalistów, w tym szczególnie stosunek do mniejszości narodowych i przekonanie o ekskluzywności własnego programu politycznego, były tylko wynikiem tej koncepcji, w sposób naturalny konfliktującym obóz endecki z wszystkimi innymi ugrupowaniami.

Wybuch wojny, przy akceptacji stanowiska prorosyjskiego, spowodował po pierwszych zwycięstwach niemieckich szybkie przejście endecji na pozycje pasywistyczne. Zagrożenie dla narodu polskiego ze strony Cesarstwa Niemieckiego, postrzegane przez Dmowskiego jako najbardziej groźne, a przy tym wspieranie przez Austrię i Niemcy socjalistów polskich zmusiło Narodowych Demokratów do rezygnacji z angażowania się w czynną działalność polityczną. Cała nadzieja Dmowskiego opierała się na oczekiwaniu, że dojdzie do klęski Niemiec. Narzucenie tego rozwiązania działaczom endeckim we wszystkich zaborach okazało się jednak niemożliwe. Mimo wspólnych konferencji Ligi Narodowej w tej sprawie, odbywających się w latach 1912-1914, nadzieje na wypracowanie wspólnego stanowiska okazały się złudne, szczególnie ze względu na postawę polityków galicyjskich, którzy, ulegając nastrojom społecznym w pierwszym okresie wojny, zostali zmuszeni do akceptacji zaangażowania się po stronie Austrii.

1.1.6. Socjaliści a niepodległość Polski

Prawie jednocześnie z ukształtowaniem się ruchu nacjonalistycznego na ziemiach polskich zaczęły tworzyć się także ugrupowania socjalistyczne. Mimo w większości rolniczego charakteru ziem polskich jedynie z wyspowo rozrzuconymi ośrodkami przemysłowymi, idea równości, zgodna z hasłami polskiego ruchu demokratycznego, sięgającego czasów Tadeusza Kościuszki, Jarosława Dąbrowskiego i Bolesława Limanowskiego, dość szybko okazała się nad wyraz popularna nie tylko w wymiarze społecznym, ale i narodowym. W przededniu wybuchu wojny polscy socjaliści byli już jednak głęboko podzieleni zarówno programowo, jak i organizacyjnie. Wypracowana na kongresach II Międzynarodówki zasada odrzucenia wojny imperialistycznej, zaakceptowana przez dwie niewielkie partie reprezentujące tzw. rewolucyjną orientację w polskim ruchu robotniczym, Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy oraz PPS-Lewicę, okazała się mrzonką i w 1914 r. skazała na wegetację oba ugrupowania, które pozostały aż do rewolucji 1917 r. w Rosji na marginesie polskiego życia politycznego. Tylko PPS, działająca w trzech zaborach jako partia zarazem socjalistyczna i demokratyczna, z jednocześnie mocno zaakcentowanym programem narodowym, była w stanie konkurować z programem Narodowej Demokracji.

Zapewne znaczenie PPS nie byłoby aż tak wielkie, gdyby nie pojawienie się na scenie politycznej Józefa Piłsudskiego, który dla realizacji idei niepodległości Polski potrafił połączyć kilka nurtów politycznych. W obozie lewicy niepodległościowej obok PPS znalazły się, wywodzące się z tradycji endeckiej Zarzewie, organizacja młodzieżowa, z której rekrutowały się kadry do skautingu i drużyn strzeleckich, a także galicyjskie partie ludowe. Talent polityczny Piłsudskiego pozwolił socjalistom szybko zdominować na początku wojny te początkowo rozproszone poczynania. Sam Komendant na początku wojny zapewne był przekonany o zwycięstwie na froncie wschodnim państw centralnych i dlatego na ich pomocy opierał swe insurekcyjne plany w momencie wybuchu I wojny światowej.

Cztery lata działań wojennych, o skali do tej pory w Europie nieznanej, zweryfikowały wszystkie przewidywania polityczne, w tym także plany polskich polityków. Nikt nie potrafił przewidzieć, że ten tragiczny dla społeczeństw europejskich konflikt zakończy się klęską jednocześnie wszystkich państw zaborczych, mimo iż stanęły one po przeciwnych stronach frontu. Stwarzało to jednak niepowtarzalną szansę dla narodu polskiego na odbudowę własnego państwa po ponad stu latach niewoli.

1.2. I wojna światowa na ziemiach polskich. Działania militarne (sierpień-grudzień 1914)

1.2.1. Wybuch wielkiej wojny

Rozpoczęcie 28 lipca 1914 r. wojny między Austrią a Serbią było wstępem do konfliktu, którego skali i konsekwencji nikt w salonach dyplomatycznych Europy nie mógł przewidzieć. Kiedy 17 lipca Rosja potwierdziła swój sojusz z Serbią i ogłosiła mobilizację, a Niemcy po nieudanych próbach dyplomatycznych odpowiedziały złożeniem ultimatum, było oczywiste, że nikt nie jest już w stanie zapobiec wojnie. W dniu 1 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, a 3 sierpnia - Francji. Kiedy realizując plan feldmarszałka Alfreda Schlieffena wojska niemieckie zaatakowały neutralną Belgię, również Wielka Brytania i jej dominia stanęły u boku walczących już sojuszników z trójporozumienia. W ukształtowanych na początku wojny frontach ziemie polskie znalazły się w centrum walk tzw. frontu wschodniego; naprzeciwko siebie stanęły tu armia rosyjska z jednej strony i niemiecka oraz austro-węgierska z drugiej.

Z punktu widzenia sztabowców Cesarstwa Rosyjskiego Królestwo Polskie odgrywało kluczową rolę z powodu znaczącego potencjału gospodarczego, przede wszystkim przemysłowego. Problem militarny polegał na braku możliwości skutecznej obrony bardzo wysuniętego na zachód obszaru, dodatkowo okrążonego z trzech kierunków przez Niemcy i Austrię, co umożliwiło łatwe odcięcie Królestwa od reszty Imperium atakiem oskrzydlającym od północy i południa. To skłoniło dowództwo rosyjskie kilka lat przed wybuchem wojny do weryfikacji pierwotnych założeń strategicznych i zaprzestania inwestowania w zaawansowany już system twierdz (Zegrze, Modlin, Dęblin, Osowiec) oraz przyjęcie koncepcji koncentracji daleko na wschodzie, z podjęciem tylko działań opóźniających na ziemiach polskich. Ciężar ofensywy rosyjskiej skierowano zaś na Galicję.

W planach niemieckich front wschodni w 1914 r. miał znaczenie drugoplanowe. Główny ciężar ofensywy w tym teatrze działań wojennych przypadał Austrii, która swoje armie skoncentrowała w Galicji, gdzie miały zetknąć się z armią rosyjską. Tam też doszło do najcięższych walk w 1914 r. na froncie wschodnim. Duże nadzieje wiązano ze wsparciem przez Polaków wojsk państw centralnych, wkraczających do Królestwa Polskiego. Przewidywania te okazały się nierealistyczne, gdyż to rosyjską armię uważano za obrońców, a wkraczających Austriaków i Niemców potraktowano jako okupantów.

1.2.2. Odezwy głównodowodzących

Rozpoczęcie wojny 1 sierpnia stało się pretekstem do określenia przez państwa zaborcze ich planów w stosunku do kwestii polskiej. Już w dniu wybuchu wojny głównodowodzący armii rosyjskiej, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, wydał odezwę skierowaną bezpośrednio do Polaków, w której, wzywając do pojednania z Rosją, odwoływał się do jedności słowiańskiej i tradycji walki z naporem germańskim ("Z sercem otwartym, z ręką po bratersku wyciągniętą, kroczy na wasze spotkanie Wielka Rosja. Wierzy ona, iż nie zardzewiał miecz, który poraził wroga pod Grunwaldem"). Nie złożył jednak żadnych konkretnych propozycji rozwiązań ustrojowych, a przede wszystkim postulowanej przez endecję autonomii, której oczekiwano jako dowodu szczerości intencji rosyjskich. Mimo ogólnikowości odezwy z aplauzem przyjęli ją działacze Narodowej Demokracji oraz bliskich im partii: Polskiej Partii Postępowej, Stronnictwa Polityki Realnej i Polskiego Zjednoczenia Postępowego. Po wspólnym posiedzeniu tych partii 16 sierpnia 1914 r. grupa polskich polityków (m.in. Roman Dmowski, Władysław Grabski, Zdzisław Lubomirski, Maurycy Zamoyski) w specjalnej depeszy do księcia Mikołaja Mikołajewicza wyraziła swą radość i wzruszenie. Również w kościołach odbyły się z tej okazji msze dziękczynne. Odezwa została także przyjęta z satysfakcją przez sojuszników Rosji: Wielką Brytanię i Francję. Nie oznaczało to jednak jakiejkolwiek zmiany w ich stanowisku i dalej rządy obu tych mocarstw nie miały zamiaru angażować się we wsparcie dla sprawy polskiej. W Paryżu i Londynie konsekwentnie podtrzymywano stanowisko, że jest to wewnętrzną sprawą Rosji. Wycofanie się Rosji z Królestwa Polskiego rok później uczyniło bezprzedmiotową dyskusję o planach rosyjskich. Dopiero wtedy pojawiły się pierwsze, ogólnikowe oficjalne deklaracje Francji i Anglii co do przyszłych losów Polski.

W ślad za proklamacją rosyjską poszła sierpniowa, wspólna odezwa naczelnego dowództwa wojsk niemieckich i austro-węgierskich, w której oprócz propagandowych zapowiedzi uwolnienia od "hord azjatyckich" padła deklaracja, że wraz z wojskami państw centralnych nadejdzie "wolność i niepodległość". Szczególnie w Galicji, gdzie dowództwo austro-węgierskie wydało ponadto oddzielnie dodatkową proklamację odwołującą się do braterstwa broni z czasów wojen tureckich, wezwanie do wspólnej walki spotkało się ze wsparciem i adresami hołdowniczymi rad miejskich Krakowa i Lwowa, skierowanymi do cesarza Franciszka Józefa I.

1.2.3. Nieudana rosyjska ofensywa 1914 r.

Niemcy nie zamierzały początkowo podejmować działań ofensywnych na froncie wschodnim, ponieważ skoncentrowały się na działaniach na froncie zachodnim i jak najszybszym wyeliminowaniu z wojny Francji przed zakończeniem pełnej mobilizacji rosyjskiej. W pierwszym miesiącu kampanii przeprowadzono tylko niewielkie aneksje na granicy niemiecko-rosyjskiej kosztem ziem Królestwa Polskiego. Wysadzenie przez Rosjan 1 sierpnia mostów granicznych między Górnym Śląskiem a Zagłębiem Dąbrowskim nie zapobiegło szybkiemu zajęciu niebronionego Zagłębia Dąbrowskiego i Częstochowy przez oddziały niemieckie, złożone z pułków górnośląskich, które szybko, po tygodniu, zostały zastąpione przez nienajlepiej uzbrojonych żołnierzy śląskiego VI Korpusu Armijnego Landwehry pod dowództwem gen. Remusa von Woyrscha. Przekroczenie granicy nastąpiło 3 sierpnia. Niemcy zajęli bez walki Sosnowiec, Będzin oraz Częstochowę, zanim jeszcze rozpoczęła się ofensywa na froncie zachodnim. Już 8 sierpnia zorganizowano administrację okupacyjną w zajętym pasie wschodnim dawnej granicy z Królestwem - od zbombardowanego w pierwszych dniach wojny Kalisza do zajętego bez walki Będzina na południu. Na okupowanym terenie rozrzucano z krążącego zeppelina ulotki z niemiecką odezwą, w których zapewniano o przyjacielskich zamiarach i o wolności, która zostanie zagwarantowana uwolnionym z rosyjskiej niewoli Polakom.

Wojskom niemieckim, atakującym Królestwo Polskie na prawej flance, towarzyszyła, idąca od południowego wschodu, austriacka kawaleria należąca do 1 Armii. W dniu 8 sierpnia jej oddziały zajęły pograniczny Olkusz i Wolbrom, nawiązując kontakt taktyczny z wojskami niemieckimi. Już 9 sierpnia Naczelne Dowództwo armii austriacko-węgierskiej wydało, podobnie jak niemieckie, wezwanie do Polaków w Królestwie Polskim, w którym informowano, że wkraczające wojska przynoszą Polakom wolność i sprawiedliwość oraz zapewnią powrót do zachodniej kultury, kiedy "oswobodzą Królestwo Polskie od moskiewskiego jarzma".

Po tych początkowych sukcesach państw centralnych, do których należy zaliczyć również zwycięstwa niemieckiej 8 Armii, walczącej pod dowództwem ówczesnego gen. Paula von Hindenburga (zastąpił on na tym stanowisku gen. Maksymiliana von Prittwitz und Gaffrona) w bitwach pod Tannenbergiem (26-30 VIII) i nad jeziorami mazurskimi (8-10 IX), które powstrzymały ofensywę rosyjską w Prusach Wschodnich, od września 1914 r. rozpoczęło się na froncie wschodnim pasmo austriackich niepowodzeń.

Dnia 23 sierpnia 1914 r. austriacki szef sztabu generalnego, gen. Franz Conrad von Hötzendorf, rozpoczął zgodnie z planem ofensywę na całym froncie austriacko-rosyjskim. Po pierwszych sukcesach Austriaków w bitwach pod Kraśnikiem (23-25 VIII) i Komarowem (26 VIII-2 IX), podczas ofensywy skierowanej przeciwko wojskom rosyjskim należącym do frontu południowo-zachodniego, a dowodzonym przez gen. Mikołaja Iwanowa, we wrześniu ponieśli oni dotkliwą porażkę w Galicji. 3 września utracili Lwów, a potem, po kilkudniowej bitwie pod Lwowem i Rawą Ruską (6-11 IX), zostali zmuszeni do pospiesznego odwrotu na linię Sanu. Dnia 16 września wojska rosyjskie przystąpiły do oblężenia kluczowej dla obrony Małopolski twierdzy w Przemyślu, w której znajdowała się licząca ok. 130 tys. osób załoga. Związała ona część wojsk rosyjskich, a nieudane oblężenie prowadzone do początku października zakończyło się klęską wojsk rosyjskich usiłujących zdobyć tę potężną twierdzę.

Zagrożonej klęską armii austriackiej w Galicji Niemcy pospieszyli z pomocą po odsunięciu rosyjskiego zagrożenia w Prusach Wschodnich. W dniu 28 września 1914 r. 9. Armia niemiecka, sformowana pod dowództwem Hindenburga, ruszyła ze Śląska do ofensywy w kierunku Radomia. Tego samego dnia rozpoczęła się także pod dowództwem feldmarszałka Conrada kontrofensywa austriacka, która dotarła aż pod Warszawę i Dęblin. Plany Hindenburga i Conrada zostały jednak zniweczone po rozbiciu nad Sanem Austriaków osłaniających prawą flankę wojsk niemieckich. Rosjanie rozwinęli wówczas wielkie natarcie na Kraków i Poznań. Zmusiło to Hindenburga do podjęcia 27 października decyzji o odwrocie niemieckiej 9 Armii i sformowania linii obrony, która ofensywę rosyjską zatrzymała na przełomie listopada i grudnia, po bitwie pod Łodzią. Również Austriakom udało się zatrzymać wówczas Rosjan w bitwie pod Limanową (3-14 XII). Na początku grudnia 1914 r. walki już osłabły, a front wschodni ustabilizował się na linii: Wielkie Jeziora Mazurskie-Bzura-Rawka-Nida-Dunajec.

1.2.4. Okupacja Zagłębia Dąbrowskiego i Częstochowy

Obszar okupacji niemieckiej i austriackiej w 1914 r. był niewielki, ale ważny ze względów gospodarczych. Między sojusznikami szybko doszło do współzawodnictwa o zakres wcielenia okupowanych ziem polskich. Niemcy nie były skłonne zaakceptować forsowanego przez Wiedeń rozwiązania austro-polskiego i objęcia austriackim zarządem cywilnym całości okupowanych ziem Królestwa Polskiego, w tym tak cennych dla Rzeszy obszarów uprzemysłowionych. Kontrowersje dotyczyły zwłaszcza Zagłębia Dąbrowskiego. Bez decyzji na szczeblu rządowym można było zrealizować w 1914 r. tylko rozwiązania tymczasowe, oparte na porozumieniach zarządów wojskowych. Do dowódcy niemieckich oddziałów na Śląsku, gen. Woyrscha, Austriacy wysłali w sierpniu delegację, z hrabią Merweldtem na czele, mającą uregulować tę sprawę. Osiągnięto wówczas tylko prowizoryczne porozumienie i powołano tymczasowe zarządy cywilne z siedzibami w: Będzinie, Częstochowie i Wieluniu. Przetrwały one jako instytucje kierujące administracją cywilną do końca pierwszego roku wojny.

Podczas działań wojennych na przełomie października i listopada 1914 r. doszło do przegrupowania wojsk państw centralnych i na znaczną część Zagłębia Dąbrowskiego wkroczyły przejściowo wojska austriackie.

W połowie października, kiedy obszar Górnego Śląska oraz Zagłębia Dąbrowskiego znalazły się w strefie przyfrontowej i pojawiła się realna groźba powrotu Rosjan, Niemcy nakazali, jak się później okazało pochopnie, unieruchomienie wszystkich kopalni. Wstrzymano w ten sposób wydobycie, oceniane na 30 tys. wagonów miesięcznie. Ponadto, by uniemożliwić Rosjanom ewentualne rozpoczęcie wydobycia, zniszczono kotły maszyn parowych i urządzenia wyciągowe, zdewastowano instalacje elektryczne i wstrzymano odwadnianie, co doprowadziło do zalania wyrobisk i zdewastowania miejscowego górnictwa. Zimą, na przełomie 1914 i 1915 r. akcja ta spowodowała dotkliwy brak węgla kamiennego niezbędnego do ogrzewania gospodarstw domowych.

Od schyłku 1914 r. toczyły się rozmowy na wysokim szczeblu dowództw wojskowych i ministerstw, dotyczące ostatecznego rozgraniczenia kompetencji administracji niemieckiej i austriackiej w okupowanej części Królestwa Polskiego. Rezygnując z prowizorycznych zarządów wojskowych podporządkowanych miejscowym dowódcom, w grudniu 1914 r. utworzono dla całości ziem okupowanych niemiecki Zarząd Cywilny, na czele którego stanął najpierw Hans von Brandenstein, a potem Wolfgang von Kries (późniejszy szef niemieckiego zarządu Generalnego Gubernatorstwa w Warszawie). Zarząd Cywilny podlegał do czasu utworzenia Gubernatorstwa dowództwu frontu wschodniego (tzw. Ober-Ost), mieszczącemu się najpierw od stycznia 1915 r. w Kaliszu, a potem, po sukcesach militarnych państw centralnych na wschodzie, od maja w zajętej Warszawie. Po stronie austriackiej administracja cywilna nadal była podporządkowana zarządom wojskowym (tzw. Etappenverwaltung) z siedzibą najpierw w Miechowie i Piotrkowie, a od maja 1915 r. austriackiemu Generalnemu Gubernatorstwu. Taki podział utrzymano do czasu wydania Aktu 5 listopada w 1916 r.

Podczas austriacko-niemieckich rozmów, w grudniu 1914 r. dokonano również ostatecznego rozgraniczenia obszarów okupowanych. W tej sprawie 19 grudnia 1914 r. spotkali się w Opolu szefowie sztabów generalnych: niemieckiego - Erich von Falkenhayn i austriackiego Franz Conrad von Hötzendorff. Między 9 a 10 stycznia doszło w Poznaniu do kluczowych niemiecko-austriackich pertraktacji w tej sprawie. Austro-Węgry otrzymały wówczas część powiatu będzińskiego (bez Sosnowca i Będzina, ale z Dąbrową Górniczą) i mniejszą część powiatu częstochowskiego (w tym klasztor jasnogórski, który został enklawą austriacką), ocenianą jako mniej wartościową pod względem gospodarczym, a także powiat wieluński. Konferencja, która odbyła się w Katowicach w dniach 20-22 kwietnia, poświęcona szczegółowemu wytyczeniu granicy, nie wprowadziła już żadnych zasadniczych zmian do tego porozumienia, zatwierdzono tylko istniejący już stan rzeczy, zastrzegając jednak, że ustalenia te nie będą traktowane jak wiążące przy podpisywaniu traktatu pokojowego.

1.3. Naczelny Komitet Narodowy i Legiony Polskie w Galicji

1.3.1. Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych

Na początku wojny polskie dążenia niepodległościowe były oparte na rachubach szybkiego wybuchu powstania w zaborze rosyjskim. Wynikały one z przekonania, że możliwe jest w ramach monarchii austro-węgierskiej zrealizowanie tzw. rozwiązania trialistycznego. Ludy słowiańskie, obok Niemców i Madziarów, miały stać się trzecim, równoprawnym członem naddunajskiej monarchii. Dawało to realną szansę na odbudowę państwa polskiego i połączenia go unią personalną z Wiedniem. Z kolei dla państw centralnych tworzyło to sprzyjający układ polityczny, dający szansę potencjalnego wsparcia wysiłku militarnego masowym zaangażowaniem na froncie polskich ochotników.

Realizację takiego planu rozpoczęto jeszcze przed wybuchem wojny, kiedy w 1912 r. na zjeździe z udziałem przedstawicieli socjalistów (PPS-Frakcji Rewolucyjnej, Polskiej Partii Socjal-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego), demokratów (Polskiego Stronnictwa Postępowego) oraz części ugrupowań wywodzących się z narodowej demokracji (Narodowego Związku Robotniczego, Narodowego Związku Chłopskiego) utworzono Komisję Tymczasową Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych. Komisja rościła sobie pretensje do reprezentacji wszystkich polskich ugrupowań niepodległościowych. W przyjętej w grudniu 1912 r. odezwie wzywała Polaków do walki z Rosją u boku wojsk austriacko-węgierskich. W Komisji wyraźnie przeważały wpływy PPS-FR. Jej sekretarzem był Witold Jodko-Narkiewicz (później zastąpił go Leon Wasilewski), a komendantem wojskowym od grudnia 1912 r. mianowano J. Piłsudskiego, który podporządkował Komisji organizację Strzelec (w maju 1914 także powstające z inspiracji centroprawicy Polskie Drużyny Strzeleckie). W 1913 r. Komisja zrezygnowała z przymiotnika "tymczasowa", podkreślając w ten sposób roszczenie do reprezentowania całości polskich dążeń niepodległościowych u progu wojny, a nie tylko obozu aktywistycznego działającego u boku państw centralnych.

1.3.2. Centralny Komitet Narodowy

W opozycji do centrolewicowej KSSN w lipcu 1914 r. doszło również do skonsolidowania we wschodniej Galicji ugrupowań centroprawicowych, przede wszystkim narodowych demokratów i konserwatystów. We Lwowie powstał Centralny Komitet Narodowy, w skład którego weszły: Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, PSL "Piast", Narodowy Związek Chrześcijańsko-Ludowy i konserwatywne ugrupowanie podolaków.

Podporządkowały mu się tworzone na tym obszarze organizacje strzeleckie o proweniencji endeckiej: Sokół, Drużyny Bartoszowe i Polskie Drużyny Strzeleckie. Inicjatywa scalenia ugrupowań narodowych i konserwatywnych miała zahamować poczynania Piłsudskiego, zmierzającego do przejęcia kierownictwa nad całym ruchem niepodległościowym w Galicji.

1.3.3. Pierwsza kompania kadrowa

W lipcu 1914 r. z inicjatywy Piłsudskiego podjęto usilne starania zintegrowania przygotowań wojskowych, prowadzonych do tej pory za zgodą wywiadu austriackiego pod kontrolą KSSN i sformowania u boku armii austriackiej regularnych oddziałów pod polską komendą oraz z polskimi barwami narodowymi, które miałyby rozpalić kolejne powstanie narodowe w Królestwie Polskim. Ponieważ próby KSSN i Piłsudskiego uzyskania porozumienia z konserwatystami i demokratami galicyjskimi skończyły się po rozmowach prowadzonych w lipcu niepowodzeniem, jedyną szansą na realizację tego zamysłu było bezpośrednie wsparcie wojskowych władz austriackich. W momencie wybuchu wojny z Rosją 2 sierpnia Piłsudski uzyskał od kapitana wywiadu austriackiego, Józefa Rybaka, zgodę na zrealizowanie swego planu i zmobilizowanie wszystkich oddziałów strzeleckich.

W niepodległej Polsce do rangi symbolu urosła legenda wymarszu na front oddziałów Piłsudskiego, tzw. pierwszej kompanii kadrowej, z krakowskich Oleandrów. Oddział sformowany 3 sierpnia i złożony ze słuchaczy szkół oficerskich oraz związków strzeleckich liczył 144 żołnierzy, dowodzonych przez Tadeusza Kasprzyckiego. Rozkaz wymarszu otrzymano od austriackiego dowództwa Twierdzy Kraków 6 sierpnia i ruszono wtedy do granicy w kierunku Słomnik i Miechowa. Ochotnicy byli ogarnięci olbrzymim entuzjazmem, czemu sprzyjały podobne nastroje na krakowskich ulicach, na których mieszkańcy z zachwytem przyglądali się, niewidzianemu tutaj od ponad pół wieku, polskiemu wojsku. Radości tej nie mąciły ani braki w uzbrojeniu (kompanię wyposażono tylko w przestarzałe karabiny jednostrzałowe), ani widok części żołnierzy maszerujących z siodłami na plecach, ponieważ wielu nie dostało koni. Do granicy z Rosją nie było jednak daleko, znajdowała się ona ok. 10 km od Krakowa.

Cały plan Piłsudskiego opierał się na zamyśle szybkiego sformowania polskiej armii ochotniczej po wkroczeniu do Królestwa Polskiego, a potem powołania polskiego rządu. W tym celu przekazał KSSN informację o zawiązaniu się już w Warszawie Rządu Narodowego. Ta nieprawdziwa wiadomość miała umożliwić realizację zamysłu Piłsudskiego postawienia rządów państw centralnych przed faktami dokonanymi, a w konsekwencji oddania mu wyłącznego dowództwa nad polskimi działaniami niepodległościowymi, poza kontrolą polityczną KSSN. Jego rozczarowanie po wkroczeniu w granice Królestwa było więc olbrzymie, ponieważ do oddziałów polskich nie tylko nie garnęli się ochotnicy, ale wręcz przeciwnie, otaczała je atmosfera niechęci, a zaopatrzenie trzeba było zdobywać siłą, metodą rekwizycji. Okazało się, że często podkreślana przed wybuchem wojny przez polskie stronnictwa polityczne wspólnota celów narodowych w trzech zaborach była tylko ideą ogarniającą część elit politycznych. W Królestwie Polskim niechęć do angażowania się w niepewne przedsięwzięcie polityczne i kolejne powstanie, do tego jeszcze wspierane przez inne państwo zaborcze, była na początku XX w. większa niż nadzieja na wykorzystanie sprzyjającej sytuacji międzynarodowej do wszczęcia działań insurekcyjnych, co było jeszcze w poprzednim stuleciu oczekiwaniem powszechnym w kręgu działaczy niepodległościowych we wszystkich zaborach.

Nie tylko nie powstała ochotnicza polska armia w Królestwie Polskim, ale oddziałom Piłsudskiego nie udało się nawet dotrzeć do Warszawy. Na krótko zajęły jedynie Kielce. Załamanie planów było tym bardziej dramatyczne, że wojskowe władze austriackie, rozczarowane rezultatami całej tej wyprawy, 12 sierpnia zażądały wcielenia w całości oddziałów polskich do armii austriackiej.

1.3.4. Naczelny Komitet Narodowy

Sytuację zagrożonych likwidacją oddziałów polskich uratowała KSSN, która mimo nielojalności Piłsudskiego potrafiła znaleźć wyjście z impasu. Jej przywódcy doprowadzili do porozumienia z demokratami oraz konserwatystami galicyjskimi skupionymi w CKN i cieszącymi się zaufaniem Wiednia, co umożliwiło uzyskanie wsparcia politycznego Austriaków dla polskich działań wojskowych gwarantowanych przez Komisję. Działacze z ugrupowań centroprawicowych tworzących Komitet zdawali sobie z kolei sprawę, że przy zachowaniu postawy pasywistycznej istnieje możliwość dalszej, szybkiej utraty wpływów politycznych wśród Polaków. Wzorem powstań narodowych powołano więc wspólnie do życia w Galicji instytucję, która miała być zalążkiem prawdziwego rządu narodowego. W dniu 16 sierpnia 1914 r. rozwiązano KSSN i jednocześnie zainicjowano działalność Naczelnego Komitetu Narodowego. Baza polityczna Komitetu była szersza aniżeli tylko centrolewicowa koalicja, która tworzyła KSSN. Prezesem Komitetu został demokrata Juliusz Leo (potem kolejno Władysław Leopold Jaworski i Leon Biliński), a wiceprezesami: przywódca galicyjskich socjalistów - Ignacy Daszyński i przywódca ludowców - Wincenty Witos.

1.3.5. Legiony Polskie

Głównym zadaniem NKN miało być przygotowanie ochotniczych polskich oddziałów wojskowych do walki u boku armii austriackiej. Nadano im nazwę legionów, odwołując się do ponadstuletniej tradycji walki pod obcymi sztandarami o niepodległość Polski, a jednocześnie do demokratycznej formuły wypracowanej w podobnej formacji podczas wojen napoleońskich. Komitet uzyskał od władz austriackich potwierdzenie, że zgadza się na utworzenie oddziałów polskich w sile dwóch legionów. Ich podstawą miały być oddziały strzeleckie, organizowane przed wybuchem wojny pod komendą J. Piłsudskiego i przebywające w Królestwie. Na czele departamentu wojskowego NKN stanął ppłk Władysław Sikorski.

Początkowo, zgodnie z wstępnymi ustaleniami z władzami austriackimi, powstały zapowiadane Legiony: Wschodni i Zachodni. Piłsudski objął komendę tylko nad 1 pułkiem piechoty Legionu Zachodniego. Ostatecznie obydwa legiony rozwinęły się później w trzy brygady. Chrzest bojowy 1 pułk piechoty pod dowództwem Piłsudskiego przeszedł na froncie austriacko-rosyjskim. W dniach 3-14 grudnia 1914 r. uczestniczył w bitwie pod Limanową, podczas której zatrzymano na tym odcinku ofensywę rosyjską. Austriacy po stoczeniu bitwy zgodzili się na przekształcenie 19 grudnia 1914 r. 1. pułku w I Brygadę Legionów, pozostającą nadal pod komendą Piłsudskiego. Ta nowa jednostka uczestniczyła pod koniec grudnia w walkach na tym samym odcinku frontu austriacko-rosyjskiego, m.in. w bitwie pod Łowczówkiem nad Dunajcem.

1.3.6. POW

Fiasko planu Piłsudskiego wkroczenia do Królestwa Polskiego i przejęcia kontroli nad wszystkimi działaniami wojskowymi oraz politycznymi prowadzonymi u boku Austriaków skłoniło go już w sierpniu 1914 r. do sformowania nowej, tajnej organizacji wojskowej, której dowództwo przekazał początkowo Karolowi Rybasiewiczowi. Nie została ona podporządkowana NKN. Nadano jej 22 października nazwę Polska Organizacja Wojskowa i działała pod wyłączną kontrolą Piłsudskiego na obszarze Królestwa Polskiego oraz ziem dawnego zaboru rosyjskiego. Oparto ją na strukturze wojskowej (komendy, okręgi, obwody i podobwody). Jej komendantami od października 1914 r. byli kolejno: Tadeusz Żuliński, Michał Żymierski, Tadeusz Kasprzycki, a po kryzysie przysięgowym - Edward Rydz-Śmigły. Organizacja miała przygotowywać kadry dla przyszłego wojska polskiego oraz prowadzić akcję wywiadowczą na tyłach wojsk rosyjskich. Informację o jej istnieniu ujawniono dopiero w 1915 r., w momencie wkroczenia wojsk niemieckich do Warszawy.

1.4. Endecja i orientacja prorosyjska

1.4.1. Orientacja prorosyjska

W momencie wybuchu wojny dla endecji nadszedł moment zweryfikowania tworzonej od początku XX w. koncepcji rozwiązania sprawy polskiej przy współpracy z modernizującą się Rosją. Pierwsza inicjatywa polityczna była jednak znacznie spóźniona w porównaniu do działań aktywistów w Galicji. Dopiero 25 listopada 1914 r. Dmowski ogłosił utworzenie Komitetu Narodowego Polskiego z siedzibą w Warszawie, złożonego z polityków prorosyjskich należących do dwóch ugrupowań: Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego oraz prawicowego ugrupowania reprezentującego ziemiaństwo i bogatą burżuazję - Stronnictwa Polityki Realnej. Nazwa Komitetu miała nawiązywać do tradycji demokratycznej polskiej emigracji po powstaniu listopadowym. Na czele Komitetu, oprócz samego Dmowskiego, znalazł się Zygmunt Wielopolski. Głównym postulatem było uzyskanie, za zgodą Rosji, autonomii dla Królestwa Polskiego. Nawiązywano do lojalistycznego programu polskich ugodowców sprzed powstania styczniowego. Tocząca się wojna i brak ofert rządu rosyjskiego spowodowały jednak, że skupiono się wyłącznie na tworzeniu polskiego oddziału wojskowego, który u boku armii rosyjskiej miał stanąć do walki z Niemcami i Austrią.

1.4.2. Legion Puławski

Oddział taki, walczący pod komendą rosyjską, miał być odpowiedzią na sformowanie legionów walczących u boku państw centralnych. Przygotowania do stworzenia tzw. Legionu Puławskiego, który powstał z inicjatywy ziemianina Witolda Gorczyńskiego, rozpoczęły się jesienią 1914 r. W dniu 18 października ogłoszono nabór do tej ochotniczej jednostki, która pod koniec 1914 r. osiągnęła stan ok. 900 żołnierzy i oficerów.

Już 24 stycznia 1915 r. wcielono Legion do armii rosyjskiej. Potem walczył on na froncie jako samodzielna jednostka przez niecały rok. Zajęcie Królestwa Polskiego przez Niemców spowodowało, że taka inicjatywa straciła sens polityczny i w październiku 1915 r., już po opuszczeniu Polski, Legion został wcielony do tzw. Brygady Strzelców Polskich, walczącej w armii rosyjskiej.

1.4.3. Komitet Narodowy Polski

Nadzieje działaczy skupionych w warszawskim KNP (SND i SPR) były oparte na przeświadczeniu, że klęska Niemiec będzie oznaczała, zgodnie z przewidywaniami Dmowskiego, najpierw zahamowanie postępującej germanizacji zaboru pruskiego i stworzenie możliwości odtworzenia u boku Rosji autonomii poszerzonego o ziemie na zachodzie Królestwa Polskiego, a potem po zakończeniu wojny może nawet uzyskanie pełnej suwerenności dzięki osłabieniu Imperium Rosyjskiego. Wielu endeckim działaczom trudno było zaakceptować tę ugodowość. Także Dmowski był świadom tego, że nie jest równoprawnym partnerem dla Rosji i starał się nie konkretyzować politycznych oczekiwań, czekając na osłabienie Imperium. Stało się to trwałą podstawą całej koncepcji polityki endeckiej realizowanej do 1917 r., preferującej nie działanie, a wyczekiwanie. W ten sposób stworzono podstawy pod późniejszą koncepcję "pasywistów", której najważniejszym reprezentantem stali się narodowi demokraci.

Zajęcie Królestwa Polskiego w 1915 r. przerwało prace Komitetu, którego siedzibę formalnie przeniesiono do Piotrogrodu, ale KNP zaprzestał tam już swej działalności. Został formalnie rozwiązany w sierpniu 1917 r., po obaleniu caratu w Rosji i po wyjeździe Dmowskiego do Francji.

1.5. Austriacka i niemiecka okupacja Królestwa Polskiego

1.5.1. Kontrofensywa państw centralnych i zajęcie Królestwa Polskiego

Radykalna zmiana sytuacji na froncie polskim była związana z nową koncepcją strategiczną państw centralnych w drugim roku wojny. Po niepowodzeniach na zachodzie i ukształtowaniu się stabilnego frontu pozycyjnego w niemieckim sztabie przeważyła koncepcja ataku na wschodzie i wyeliminowania z wojny najpierw Rosji. Pierwsza próba ataku z Prus Wschodnich na Mazowsze w lutym 1915 r. nie powiodła się. Jednak wsparcie austriackie dla planów niemieckich, co wynikało z narastającego zagrożenia przekroczenia linii Karpat przez prowadzących ofensywę Rosjan, umożliwiło dwa miesiące później podjęcie ofensywy na wielką skalę przez obydwu sojuszników.

W dniu 1 maja 1915 r. rozpoczęła się wspólna austriacko-niemiecka ofensywa, prowadzona pod dowództwem gen. Augusta von Mackensena, której celem było wyparcie Rosjan z Karpat. Po przygotowaniu artyleryjskim z użyciem ponad 600 dział i gazów bojowych wojskom państw centralnych udało się dokonać decydującego przełamania frontu rosyjskiego pod Gorlicami, a pięć dni później zajęto Tarnów. W ten sposób odzyskano kontrolę nad Karpatami i wzięto ponad 30 tys. jeńców rosyjskich. Kontynuacja ofensywy pozwoliła na odbicie 22 czerwca zajętego rok wcześniej Lwowa.

Jednocześnie oddziały niemieckie stopniowo zajmowały opuszczone przez wojska rosyjskie Królestwo Polskie, które przez władze carskie zostało całkowicie ograbione. Zabrano wyposażenie większości zakładów przemysłowych oraz wywieziono zwierzęta gospodarskie. Rosjanie zdecydowali się nawet na ewakuację części ludności cywilnej. Całkowitą deportacją w głąb Rosji objęto ok. 250 tys. zamieszkałych w Królestwie i na Wołyniu Niemców. Przeprowadzono także masową ewakuację części Polaków, głównie przedstawicieli inteligencji i szlachty.

Mapa 1. Działania wojenne na froncie wschodnim podczas I wojny światowej 1914-1915

Wojska niemieckie 5 sierpnia zajęły bez większych walk Warszawę, a 25 sierpnia Brześć. Otworzyło to Niemcom drogę na Litwę: 4 września wkroczyli do Grodna, a 18 września do Wilna. Wtedy też front ustabilizował się na linii Dźwina-Baranowicze-Pińsk-Tarnopol-Czerniowce. Ziemie polskie znalazły się w całości pod kontrolą niemiecką i austriacką, bądź jako obszar zaborów, bądź pod okupacją państw centralnych.

1.5.2. Niemieckie i austriackie władze okupacyjne

Zajęcie Królestwa Polskiego przez wojska niemieckie i austriackie rozpoczęło prawie dwuletni okres bezpośredniej okupacji ziem byłego zaboru rosyjskiego przez obydwa państwa centralne. Od początku okupacji nie ukrywały one swych zamiarów traktowania tego obszaru jako rezerwuaru surowcowego, prowadząc stale rekwizycje, obciążając miasta kosztami wojny, co powodowało ich rosnące zadłużanie, oraz eksploatując rabunkowo zasoby leśne i rolne.

Zawarta 24 sierpnia 1915 r. umowa między dowództwem niemieckim i austro-węgierskim dzieliła ziemie okupowane na dwa generałgubernatorstwa. Niemieckie generałgubernatorstwo ze stolicą w Warszawie podlegało bezpośrednio cesarzowi, który mianował 4 września na stanowisko generał-gubernatora gen. Hansa von Beselera. Również Austriacy przyjęli podobny do niemieckiego system zarządu okupowanym terytorium. Generałgubernatorstwo ze stolicą w Kielcach (od października 1915 w Lublinie) podlegało także cesarzowi. Generał-gubernatorem został gen. mjr Erich Diller, zastąpiony w maju 1916 r. przez gen. Karla Kuka, a w kwietniu 1917 r. przez gen. Stanisława Marię Szeptyckiego.

Od początku na terenie okupacji niemieckiej władze niemieckie starały się utrzymywać współpracę z utworzonymi jeszcze w 1915 r. komitetami obywatelskimi, na czele których stał Zdzisław Lubomirski, późniejszy prezydent Warszawy. Komitety podkreślały swój apolityczny i wąski charakter, odnoszący się w zasadzie do spraw społeczno-gospodarczych. Stopniowo, za zgodą okupantów, rozszerzały się jednak ich kompetencje, a nawet, na krótko, przejęły one faktyczną kontrolę nad szkolnictwem i sądownictwem. Kiedy jednak samodzielnie zaczęły mianować sędziów, władze okupacyjne uznały, że zaczynają one aspirować do sprawowania funkcji półlegalnego rządu polskiego, co stało się przyczyną rozwiązania Centralnego Komitetu Obywatelskiego.

Od 1915 r. w obu generałgubernatorstwach wprowadzano w miastach byłego Królestwa Polskiego "samorząd" municypalny. Nie pochodził on jednak z wyboru, ale z nominacji okupantów. Dopiero wybory do rady miasta Warszawy w maju 1916 r. odbyły się na podstawie ogłoszonej ordynacji wyborczej, opartej na podziale na kurie, wyznaczane na podstawie cenzusu majątkowego i statusu zawodowego.

1.5.3. Aktywiści

Zajęcie Królestwa Polskiego przez państwa centralne spowodowało konsolidację stronnictw centrolewicowych, których celem od 1914 r. było rozwiązanie sprawy polskiej przy pomocy państw centralnych. Wielkie nadzieje wiązano z przybyciem do Warszawy Piłsudskiego, który jednak po przyjeździe 15 sierpnia ogłosił tylko oficjalnie istnienie POW, popierając jej działania jako zmierzające do uzyskania niepodległości. Odmówił jednocześnie wsparcia dla dalszego werbunku do legionów, dezawuując w ten sposób poczynania Departamentu Wojskowego NKN. W dniu 18 grudnia wystąpił zaś z samodzielną inicjatywą polityczną połączenia wszystkich aktywistów z Królestwa w ramach CKN. Ostatecznie w skład tak ukonstytuowanego bloku aktywistycznego, na czele z mianowanym jego przewodniczącym Arturem Śliwińskim, weszły: PPS, Narodowy Związek Robotniczy i PSL "Wyzwolenie". To ostatnie ugrupowanie było nowe na scenie politycznej. Ukształtowało się 5 grudnia 1915 r. z połączenia Związku Chłopskiego, Związku Ludu Polskiego i działaczy skupionych wokół pisma "Zaranie", stając zdecydowanie po stronie zwolenników obozu niepodległościowego i samego Piłsudskiego.

1.5.4. Legiony na froncie wschodnim

Mimo krytycznego stanowiska Piłsudskiego odnośnie do inicjatywy rozbudowy Legionów Polskich na przełomie kwietnia i maja 1915 r. przystąpiono do formowania w Kołomyi II Brygady. Składała się ona m.in. z żołnierzy walczących już wcześniej w Karpatach (stąd popularna nazwa Brygada Karpacka). Jej dowódcą został płk Ferdynand Küttner. Chrzest bojowy przeszła w bitwie pod Rarańczą, której kulminacyjnym momentem było starcie 13 czerwca 1915 r. pod Rokitną. W jego trakcie szarża ułanów II Brygady na okopy obsadzone przez piechotę doprowadziła do przełamania pozycji rosyjskich. W maju 1915 r. utworzono jeszcze III Brygadę Legionów, której dowództwo objął płk S. Szeptycki. Legiony były w całości zaangażowane na przełomie 1915 i 1916 r. w walkach na północnym Wołyniu. Najważniejszą ze stoczonych wówczas bitew było starcie pod Kostiuchnówką.

W tym momencie Piłsudski zrezygnował z dowodzenia I Brygadą, co było kontynuacją jego planu dezawuowania poczynań Departamentu Wojskowego NKN, przy jednoczesnej chęci zachowania wpływów wśród oficerów legionowych. Oficjalnym powodem jego dymisji było stworzenie nieformalnej Rady Pułkowników, która w listopadzie 1916 r. bezskutecznie wysuwała żądania polityczne skierowane do NKN.

Dowództwo I Brygady po odejściu Piłsudskiego objął wówczas płk Marian Januszajtis. II Brygada od lipca 1916 r. trafiła z kolei pod komendę płka Józefa Hallera. III Brygada Legionów znajdowała się kolejno pod dowództwem: płka S. Szeptyckiego, Wiktora Grzesickiego, Zygmunta Zielińskiego i Bolesława Roji. Ponieważ Legiony walczyły w tym okresie na tym samym froncie, formalnie naczelną komendę sprawowali nad nimi komendanci: najpierw gen. Karol Trzaska-Durski, od lutego 1916 r. gen. Stanisław Puchalski, od listopada 1916 r. płk S. Szeptycki, a od kwietnia 1917 r. płk Z. Zieliński.

1.5.5. Pasywiści

Klęska Rosji na froncie wschodnim w 1915 r. i przeniesienie centrum życia politycznego do Piotrogrodu spowodowało zmiany również w obozie pasywistycznym, ukształtowanym wokół endecji. Politycy niechętni państwom centralnym stworzyli środowisko polityczne, które manifestując swą neutralność do rozwiązań aktywistycznych u boku Niemiec i Austrii, biernie oczekiwało na rozwój wypadków wojennych. Już latem 1915 r. Zjednoczenie Narodowe zapoczątkowało ten proces jednoczenia "pasywistów". Dołączyli do nich politycy z SN-D i SPR. Jawnie głosili hasła nieangażowania się w życie polityczne, a z czasem skoncentrowali się na wsparciu usiłowań utworzenia polskiego ośrodka emigracyjnego u boku ententy.

1.5.6. Akt 5 listopada 1916 r.

Nową szansą dla aktywistów stała się inicjatywa okupacyjnych mocarstw centralnych. Wiosną 1916 r. z inicjatywy dyplomatów austriackich rozpoczęto rokowania na temat przyszłości Królestwa Polskiego. Status okupacyjny zgodnie uznawano od 1915 r. za tymczasowy i w istocie nieodpowiadający celom polityki wojennej obydwu mocarstw, mających nadzieję na sięgnięcie po rekruta z obszaru zamieszkiwanego przez kilka milionów Polaków. Przedłużająca się wojna niekorzystnie wpływała także na nastroje społeczne wśród Polaków, niezadowolonych z warunków życia i braku pozytywnych projektów rozwiązania sprawy polskiej. Zarówno koncepcja trialistyczna, jak i pasywne oczekiwanie na inicjatywę ententy okazały się w pierwszych latach wojny nieskuteczne. W dniu 3 maja 1916 r. doszło w związku z tym do licznych, legalnych manifestacji z okazji, traktowanej już jako święto ogólnonarodowe, rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Dopuszczenie do zorganizowania tych manifestacji odbierano jako widoczny gest państw centralnych, poprzedzający utworzenie państwa polskiego. Pojawiły się nawet nadzieje na odtworzenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów w jej dawnym kształcie. W dniu 3 listopada 1916 r. Wileński Komitet Polski, reprezentujący interesy Polaków na Wileńszczyźnie, zaproponował w przededniu ogłoszenia proklamacji powołującej do życia Królestwo Polskie włączenie Litwy do odradzającego się państwa polskiego, nawiązując do kształtu terytorialnego I Rzeczypospolitej sprzed 1772 r.

Już od początku 1916 r. trwały ożywione rokowania dyplomatyczne w sprawie utworzenia państwa polskiego o ograniczonej suwerenności. W deklaracji złożonej w Reichstagu 5 kwietnia 1916 r. przez kanclerza Niemiec Theobalda von Bethmann-Hollwega znalazło się po raz pierwszy stwierdzenie, że obydwa państwa centralne dążą do rozwiązania kwestii polskiej. Prący początkowo do aneksji prawie całego Królestwa Austriacy ostatecznie ustąpili Niemcom i na spotkaniu w Wiedniu, w sierpniu 1916 r., ministrowie spraw zagranicznych Niemiec - Gottlieb von Jagow i Austrii - Stefan Burian, w obecności Bethmann-Hollwega ustalili, że powstanie Królestwo Polskie, któremu zostanie przyznana ograniczona suwerenność.

Przyspieszeniu rozmów austriacko-niemieckich w sprawie polskiej sprzyjała tragedia rozgrywająca się na froncie zachodnim. Hekatomba w bitwach pod Verdun i nad Sommą skłaniała do poszukiwań rozwiązań na przyszłość, a poza tym zmuszała do sięgania do najgłębszych rezerw ludzkich i materiałowych z powodu odcięcia państw centralnych od dostaw zamorskich. Rachuby niemieckiego sztabu generalnego, kierowanego przez gen. Hindenburga i Ericha Ludendorffa, na wciągnięcie nowego rekruta polskiego do wojska niemieckiego były decydujące dla szybkiego przyjęcia rozwiązania politycznego, znanego później pod nazwą Akt 5 listopada. W kwaterze głównej Hindenburga w Pszczynie 18 października odbyły się kluczowe rokowania z udziałem wojskowych oraz polityków austriackich i niemieckich. Przygotowano również pospiesznie w Warszawie delegację polską, z rektorem Uniwersytetu Warszawskiego prof. Józefem Brudzińskim na czele, która podczas wizyt w Berlinie i Wiedniu zwróciła się z formalną prośbą o utworzenie niepodległego państwa polskiego.

W dniu 5 listopada 1916 r. z podpisami obydwu cesarzy, niemieckiego Wilhelma II i austriackiego Franciszka Józefa I, ukazały się dwa tak samo brzmiące manifesty, ogłoszone przez generał-gubernatorów: niemieckiego H. von Beselera w Warszawie i austro-węgierskiego K. von Kuka w Lublinie. Zapowiadały one utworzenie samodzielnego państwa polskiego z ziem polskich odebranych Rosji, ale bez wskazania jego precyzyjnych granic, z ogólnie określonym ustrojem jako dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. Zachęcano przy tym do tworzenia ochotniczej armii polskiej, która miała walczyć u boku państw centralnych. Mimo braku w manifeście zdefiniowanych granic Królestwa Polskiego było oczywiste, że nie obejmie ono Galicji i zaboru pruskiego. Nie zlikwidowano również okupacyjnego statusu obu mocarstw centralnych. Na mocy tego dokumentu obydwaj generał-gubernatorzy występujący w imieniu swoich monarchów przystąpili do budowy organów władzy nowego Królestwa Polskiego. Już następnego dnia po opublikowaniu Aktu, z nominacji obu generałów powołano do życia Tymczasową Radę Stanu jako namiastkę przyszłej, suwerennej władzy polskiej.

1.5.7. Polnische Wehrmacht

Odpowiedzialny za sformowanie armii polskiej był gen. Beseler. Po ogłoszeniu mobilizacji i utworzeniu punktów werbunkowych na początku 1917 r. doszło do formalnego powołania nowej formacji wojskowej pod nazwą Polnische Wehrmacht (Polskie Siły Zbrojne). Wkrótce okazało się jednak, że zapowiedzi utworzenia państwa polskiego były zbyt ogólnikowe, by mogły spowodować szybki napływ polskich ochotników do niemieckiego wojska. Fiasko prób mobilizacji Polaków skłoniło więc szybko Niemców do rezygnacji z zamysłu utworzenia ochotniczej armii polskiej. W dniu 10 kwietnia 1917 r. również Austria porzuciła plan masowej rekrutacji do Legionów. Już istniejące formacje przekazano pod komendę Niemcom, by chociaż formalnie powiększyć liczbę zaciągniętych do PSZ.

1.5.8. Kryzys przysięgowy

Nieskrywane przez Niemców nadzieje na szybką rozbudowę polskich oddziałów, które będą szybko gotowe do walki u boku Niemców na froncie okazały się tylko złudzeniami. Fiasko tego planu szybko zrozumiał Piłsudski, który początkowo wszedł w skład Tymczasowej Rady Stanu, legitymizując poczynania mocarstw centralnych, ale już latem 1917 r. sprowokował tzw. kryzys przysięgowy, by wycofać się z przyjętych zobowiązań. Starał się w ten sposób konsekwentnie budować wizerunek ponadpartyjnego przywódcy całego społeczeństwa polskiego. Ogłosił swoje wystąpienie z Rady pod pretekstem odmowy złożenia wymaganej przysięgi na braterstwo broni z armiami Austro-Węgier i Niemiec oraz wierność obydwu cesarzom.

Pod jego wpływem prawie całe I i II Brygady Legionów uczyniły tak samo, co spowodowało internowanie legionistów pochodzących z zaboru rosyjskiego w obozach w Beniaminowie i Szczypiornie, a tych pochodzących z Galicji wcielono do armii austriackiej. Samego Piłsudskiego, wraz z towarzyszącym mu Kazimierzem Sosnkowskim, Niemcy w nocy z 21 na 22 lipca aresztowali i przewieźli do twierdzy w Magdeburgu, w której przebywał od tej pory w odosobnieniu aż do końca wojny. Stał się w ten sposób symbolem oporu przeciwko zaborcom, w tym również przeciwko państwom centralnym, mimo prawie dwuletniej współpracy z nimi.

Po internowaniu Piłsudskiego kierownictwo polityczne nad obozem jego zwolenników politycznych przejęło zakonspirowane kierownictwo, tzw. Konwent Organizacji A, na czele którego stanął ze wskazania Komendanta Jędrzej Moraczewski. Konspirację wojskową kontynuowała także POW, którą dowodził Edward Rydz-Śmigły. Rozszerzono też obszar działalności tej organizacji najpierw na Galicję (tam przeniesiono też Komendę Główną), a pod koniec wojny na zabór pruski, gdzie na jej czele stanął Wincenty Wierzejewski.

Kryzys przysięgowy doprowadził także do głębokiego kryzysu w obozie aktywistów. Nie wszyscy potrafili zrozumieć plan polityczny Piłsudskiego i jego nagłe wycofanie się ze wspierania Niemiec i Austro-Węgier, które właśnie rozpoczęły realizację planu nadawania ograniczonej autonomii dla Polaków. Po aresztowaniu Piłsudskiego i fiasku werbunku do polskiego wojska ochotniczego również wśród Niemców zaczęło jednak narastać zniechęcenie do dalszego wspierania zamysłu odrodzenia, nawet w ograniczonym zakresie, państwa polskiego. Stało się to powodem rozwiązania 26 sierpnia 1917 r. Tymczasowej Rady Stanu.

1.5.9. Rząd Jana Kucharzewskiego

W dniu 12 września 1917 r. pełniący suwerenną władzę na obszarze okupowanym monarchowie Niemiec i Austro-Węgier, za pośrednictwem generał-gubernatorów Beselera i Szeptyckiego, wydali patent o reorganizacji oraz poszerzeniu zakresu suwerenności władz Królestwa Polskiego i powołaniu tzw. Najwyższej Władzy w postaci trzyosobowej Rady Regencyjnej. W jej skład weszli: arcybiskup Aleksander Kakowski, prezydent Warszawy Zdzisław Lubomirski i prezes honorowy SPR Józef Ostrowski. Do czasu powołania polskiego monarchy mieli być najwyższą władzą tymczasową, powołującą i nadzorującą inne organy władzy państwowej. Rada nie była jednak w swych działaniach w pełni samodzielna, nadzór nad nią sprawował niemiecki generał-gubernator, który miał prawo do wstrzymywania jej decyzji.

Rada Regencyjna już 7 grudnia 1917 r. powołała pierwszy cywilny rząd Królestwa Polskiego Jana Kucharzewskiego, znanego historyka i prawnika, związanego z narodową demokracją. Powołany przez niego gabinet, mimo dość iluzorycznej suwerenności, potrafił do czasu swej dymisji, nie starając się formułować dalekosiężnych celów politycznych, podjąć znaczące dzieło polonizacji administracji i sądownictwa na terenie obydwu okupacji. Kucharzewski miał zamiar również zrealizować zamysł stworzenia armii polskiej, tym razem już nie ochotniczej, ale z poboru, mającej liczyć docelowo 150 tys. żołnierzy. Uważał, że będzie to skutecznym zabezpieczeniem przed rewolucją i chaosem, jakie zapanowały w Rosji od 1917 r., a ich skutki już docierały do Polski. Powszechny opór przeciwko tym planom, utożsamianym z kolejną branką, spowodował jednak fiasko tego przedsięwzięcia. Rząd Kucharzewskiego utrzymał się przy władzy kilka miesięcy, do lutego 1918 r.

1.6. Komitet Narodowy Polski

1.6.1. Roman Dmowski w Szwajcarii

Po obaleniu caratu w Rosji odżyły nadzieje narodowych demokratów, oparte na rachubach zwycięstwa ententy. Jednak zanim do tego doszło, prognozy polityczne Dmowskiego, prawie przez dwa lata po opuszczeniu przez niego Królestwa, wydawały się chybione. Jego wyjazd z Warszawy do Piotrogrodu w 1915 r., mimo starań które podjął, nie spowodował powrotu sprawy polskiej na arenę dyplomatyczną. Niepowodzenia w działalności Komitetu i prac polsko-rosyjskiej komisji powołanej do sprawy ewentualnej autonomii Królestwa Polskiego skłoniły go do kolejnego wyjazdu przez Finlandię do Szwecji, a potem kolejno do Francji, Włoch i Szwajcarii, gdzie starał się o uznanie polskich aspiracji niepodległościowych.

Do 1917 r. państwa sprzymierzone, na czele z Francją, uzależniały jednak swoją interwencję od przyzwolenia rosyjskiego, a przygotowany przez Dmowskiego memoriał przekazany ambasadorowi rosyjskiemu w Paryżu - Aleksandrowi Izwolskiemu, dotyczący możliwej niepodległości Polski po zakończeniu wojny, nie został zaakceptowany przez Rosję. Czyniło to bezprzedmiotowymi wszystkie starania przywódcy endecji aż do przełomu politycznego spowodowanego rewolucją lutową, kiedy sytuacja Polski uległa raptownej zmianie.

1.6.2. KNP w Lozannie

Najpierw 27 marca 1917 r. Piotrogrodzka Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich wydała orędzie "Do narodu polskiego", w którym oznajmiała, że uznaje prawo Polski do całkowitej niepodległości. W dniu 30 marca 1917 r. także Rząd Tymczasowy ogłosił deklarację dotyczącą prawa Polaków do samostanowienia. W ślad za tym 14 kwietnia rząd francuski, nie tylko w imieniu własnym, ale także Wielkiej Brytanii i Włoch, złożył oświadczenie, że wyraża solidarność z Rosją w dążeniu do odbudowy Polski. Dmowski uznał ten moment za najkorzystniejszy do postawienia powtórnie na forum międzynarodowym kwestii polskiej, tym bardziej że już wcześniej, 22 stycznia 1917 r., prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson w orędziu skierowanym do Senatu wyraził przekonanie o konieczności odbudowy "zjednoczonej, niepodległej i samodzielnej Polski". Przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny w kwietniu nadawało tym słowom olbrzymią wagę polityczną, biorąc pod uwagę nadzieje aliantów na decydujący wkład, jaki nowe, zamorskie mocarstwo mogło wnieść w rozstrzygnięcie wojny. W ten sposób wiosną 1917 r. nastąpił zdecydowany przełom w stosunku ententy do sprawy polskiej. Polska powróciła jako temat w pertraktacjach dyplomatycznych prowadzonych przez wszystkie wielkie mocarstwa.

W lipcu 1917 r. Dmowski rozesłał czołowym przedstawicielom świata politycznego państw zachodnich memoriał "Problems of Central and Eastern Europe", w którym sformułował program terytorialny przyszłego, niepodległego państwa polskiego. Bezpośrednio po tym podjął starania o realizację najważniejszego przedsięwzięcia - utworzenia polskiego przedstawicielstwa u boku państw ententy. Powstało ono 15 sierpnia 1917 r. w neutralnej Szwajcarii - w Lozannie (później przeniesiono je do Paryża) - powtórnie pod nazwą Komitet Narodowy Polski. Dmowski, który stanął jako prezes na czele Komitetu, skupił w ten sposób wokół siebie na emigracji polityków głoszących hasło odbudowy Polski, przy poparciu państw ententy.

Komitet Narodowy Polski po dłuższych staraniach został uznany za oficjalne przedstawicielstwo Polaków: najpierw zrobiła to Francja (20 IX 1917), a potem kolejno Wielka Brytania (15 X), Włochy (30 X) i Stany Zjednoczone (10 XI). Komitet, odgrywając rolę tymczasowego rządu polskiego na emigracji, utrzymywał stałe przedstawicielstwa przy rządach sojuszniczych i w Szwajcarii, stając się u schyłku 1917 r. jedynym reprezentantem narodu polskiego uznawanym przez aliantów zachodnich.

1.6.3. Armia Polska we Francji

Formalne uznanie KNP ułatwiło podpisanie porozumienia, na mocy którego miała zostać utworzona samodzielna armia polska pod kontrolą polityczną Komitetu i zwierzchnictwem wojskowym Francji. Ochotnicy polscy składali przysięgę na wierność narodowi polskiemu i walczyli w mundurach francuskich (armia była potem nazywana potocznie od ich koloru "Błękitną Armią"), ale pod polskim sztandarem i z polskimi odznakami wojskowymi. Już 4 czerwca 1917 r., na mocy dekretu wydanego przez prezydenta Francji, zaczęto formowanie Armii Polskiej, prowadząc rekrutację wśród jeńców polskich z armii niemieckiej i austro-węgierskiej oraz dołączając do nich ochotników ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Brazylii. Początkowo jednostka liczyła ok. 35 tys. żołnierzy i oficerów, do końca wojny jej stan osobowy zwiększył się jednak do prawie 70 tys.

Ostateczny kształt, umundurowanie i dowodzenie tymi oddziałami pozostawało długo obiektem szczegółowych rokowań polsko-francuskich, zakończonych dopiero podpisaniem na początku 1918 r. konwencji wojskowej z KNP. Początkowo dowódcą Armii Polskiej został francuski oficer gen. Louis Archinard. Dopiero 4 października 1918 r. dowodzenie przejął gen. Józef Haller. Ten były dowódca II Brygady Legionów po bitwie pod Kaniowem wyjechał do Francji i został członkiem KNP w Paryżu. Niektóre oddziały polskie wzięły udział w końcowej fazie I wojny światowej na froncie zachodnim. 1. pułk strzelców walczył w Szampanii na przełomie lipca i sierpnia 1918 r., a 1. Dywizja Strzelców w październiku 1918 r. zakończyła szlak bojowy w Lotaryngii.

W dniu 28 września 1918 r., na podstawie umowy między rządem francuskim a KNP, przyznano Armii Polskiej we Francji status wojsk samodzielnych i sojuszniczych. W kwietniu 1919 r. została ona przewieziona do Polski, biorąc potem udział w walkach z Ukrainą i z Rosją Radziecką.

1.6.4. Orędzie prezydenta Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 r.

Mimo uznania przez mocarstwa europejskie KNP i utworzenia Armii Polskiej we Francji nie było w dalszym ciągu jasnej deklaracji w sprawie uzyskania niepodległości Polski i jej powojennych granic. Wysiłki Dmowskiego zmierzające do uzyskania takiego niebudzącego wątpliwości oświadczenia rządów ententy pozostawały bezowocne. Dlatego też umieszczenie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych sprawy polskiej jako jednego z 14 punktów planu pokojowego miało charakter przełomowy.

Zaprezentowany w styczniu w pełnej postaci program pokojowy w punkcie 13 stwierdzał: "Powinno być utworzone niepodległe państwo polskie, które winno obejmować ziemie, zamieszkane przez bezspornie polską ludność, mieć zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza, którego niezawisłość polityczna, gospodarcza, oraz całość terytorialna winny być zagwarantowane układem międzynarodowym". To poparcie Wilsona i energiczna działalność w Stanach Zjednoczonych niezwykle tam popularnego Ignacego Paderewskiego, wykorzystującego również swoją prywatną znajomość z prezydentem, były przełomem w spojrzeniu na sprawę polską. W ślad za oświadczeniem prezydenta Stanów Zjednoczonych poszło potępienie przez Wielką Brytanię rozbiorów w Izbie Gmin oraz w czerwcu deklaracja Francji Wielkiej Brytanii i Włoch, w której stworzenie Polski uznano za jeden z warunków zawarcia sprawiedliwego pokoju po zakończeniu wojny.

1.7. Wojska polskie w Rosji i konsekwencje pokoju brzeskiego

1.7.1. I Korpus Polski w Rosji

Wybuch rewolucji w Rosji w 1917 r. i deklaracje Rządu Tymczasowego, zapowiadającego prawo do samostanowienia narodu polskiego, spowodowały również zmianę sytuacji Polaków w Rosji, umożliwiając tworzenie odrębnych oddziałów wojskowych, traktowanych jako polskie formacje narodowe. W dniu 22 czerwca 1917 r. w Piotrogrodzie na I Ogólnym Zjeździe Wojskowych Polaków został powołany tzw. Naczelny Polski Komitet Wojskowy (Naczpol), który reprezentował Polaków służących do tej pory w armii rosyjskiej. Na czele Naczpolu stanął Władysław Raczkiewicz. Zamierzano jak najszybciej sformować odrębne oddziały wojskowe i zorganizować pomoc dla polskich rodzin rozrzuconych po całym byłym Cesarstwie Rosyjskim. W wyniku tej inicjatywy na przełomie lipca i sierpnia 1917 r. powstała na Białorusi największa tego typu jednostka - I Korpus Polski pod dowództwem gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego.

W dniu 24 lipca 1917 r. doszło do pierwszych samodzielnych walk oddziałów polskich I Korpusu na froncie wschodnim. 1. pułk ułanów polskich najpierw odniósł w bitwie pod Krechowcami zwycięstwo nad bandami maruderów z wojska rosyjskiego, a potem pokonał już na froncie oddziały niemieckie i austro-węgierskie. I Korpus Polski pod koniec 1917 r. liczył już ok. 29 tys. żołnierzy. Po przejęciu władzy w Piotrogrodzie przez bolszewików stanął on po stronie "białych", a 25 stycznia 1918 r. gen. Dowbor-Muśnicki wypowiedział oficjalnie posłuszeństwo dowództwu radzieckiemu, tocząc zimą 1918 r. zacięte walki z formującymi się dopiero oddziałami Armii Czerwonej. Korpus został zdemobilizowany po układzie brzeskim i przedłożeniu przez stronę niemiecką ultimatum w tej sprawie w maju 1918 r. Jego żołnierze w większości powrócili wówczas do kraju.

1.7.2. II i III Korpusy Polskie w Rosji

Oprócz I Korpusu w Rosji ogarniętej rewolucją, sformowały się również inne zwarte jednostki polskie. Od grudnia 1917 r. w Besarabii walczył II Korpus Polski, osiągając stan ok. 7 tys. żołnierzy i oficerów. Jego dowódcą został gen. Sylwester Stankiewicz. Oddziałom tym przyszło ostatecznie połączyć się z Polakami walczącymi od początku wojny pod komendą austriacką, rozczarowanymi postanowieniami pokoju brzeskiego, niezapewniającego powstania suwerennej Polski w przedrozbiorowych granicach. W nocy z 15/16 lutego 1918 r. II Brygada Legionów Polskich, z gen. J. Hallerem na czele, w bitwie pod Rarańczą przebiła się na Ukrainie przez front na stronę rosyjską. Oddziały II Korpusu Polskiego zostały wcielone w marcu 1918 r. do II Brygady Legionów Polskich, którą dowodził nadal płk J. Haller. Korpus został jednak otoczony przez Niemców pod Kaniowem i 11 maja poniósł klęskę (sam Haller z grupą żołnierzy i oficerów wyrwał się jednak z okrążenia i wyjechał do Francji, gdzie przejął dowództwo Armii Polskiej). Po kapitulacji część internowanych żołnierzy zbiegła i przedostała się do kraju bądź walczyła w innych polskich formacjach wojskowych w Rosji.

W grudniu 1917 r. powstał na Ukrainie także tzw. III Korpus Polski. Jego dowódcą był najpierw gen. Eugeniusz Michaelis de Henning, a później gen. Aleksander Osiński. Korpus liczył ok. 3 tys. żołnierzy i oficerów. Jego podstawowym zadaniem było stworzenie polskiej samoobrony przed atakami Ukraińców. W kwietniu 1918 r. oddział został internowany przez Austriaków i przemianowany na tzw. Lekką Brygadę III Korpusu, a w czerwcu 1918 r. zdemobilizowany.

1.7.3. Pokój w Brześciu w 1918 r.

Sytuację Polaków w Rosji zmieniło dopiero rozpoczęcie w Brześciu rozmów pokojowych, prowadzonych między państwami centralnymi a bolszewicką Radą Komisarzy Ludowych. Rządowi Kucharzewskiego odmówiono udziału w tych rokowaniach, motywując to odmową strony rosyjskiej, ale dopuszczono do nich przedstawicieli Ukraińskiej Republiki Ludowej. W dniu 9 lutego 1918 r., na mocy podpisanego traktatu, gubernia chełmska odłączona od Królestwa Polskiego już w 1912 r. została przyznana definitywnie Ukrainie. Pokój w Brześciu z Rosją Radziecką, podpisany 3 marca 1918 r., nie był uznawany przez ententę, ale jego warunki zostały przyjęte w Królestwie z oburzeniem. Potwierdzono w nich utratę przez Polskę na rzecz Ukrainy Chełmszczyzny, a co gorsza w tajnej konwencji Austro-Węgry obiecały wydzielić jako prowincję ukraińską wschodnią Galicję z Bukowiną. To rozstrzygnięcie zdyskredytowało w oczach Polaków nie tylko same państwa centralne, ale również ich sojuszników politycznych wywodzących się z grona "aktywistów".

1.8. Polskie organy władzy u schyłku wojny

1.8.1. Rada Regencyjna

W momencie załamania się militarnego okupujących ziemie polskie mocarstw centralnych, skompromitowanych politycznie w oczach Polaków po podpisaniu pokoju w Brześciu, ukształtowało się kilka niezależnych od siebie organów władzy. Pretendowały one do przejęcia kontroli nad całym obszarem odradzającej się Polski albo aspirowały tylko do roli tymczasowych, regionalnych ośrodków władzy.

Formalnie najpoważniejszym z nich pod koniec wojny w dalszym ciągu pozostawała Rada Regencyjna, która powołała pierwszy cywilny rząd Królestwa Polskiego pod przewodnictwem J. Kucharzewskiego. W dniu 4 lutego 1918 r. Rada nominowała także część członków ciała przedstawicielskiego, mającego stać się tymczasową władzą ustawodawczą - Radę Stanu Królestwa Polskiego (reszta jej składu została wybrana przez rady miejskie i sejmiki powiatowe). Radzie Stanu przekazano także prawo do powoływania władzy wykonawczej oraz kontrolę nad całym aparatem administracyjnym Królestwa Polskiego. Na jej czele stanął nominowany przez Radę Regencyjną Franciszek Pułaski, historyk, czołowy konserwatywny polityk z Galicji (prezes Stronnictwa Pracy Narodowej). Inauguracyjne posiedzenie Rady Stanu odbyło się 21 czerwca 1918 r., a na kolejnych (do czasu rozwiązania Rady 7 października było 14 sesji) przygotowywano zręby porządku prawno-ustrojowego Królestwa Polskiego, w tym projekt konstytucji oraz budżet. Część z opracowanych ustaw wykorzystano po odzyskaniu niepodległości, wydając je już z podpisem Naczelnika Państwa.

Mapa 2. Podział ziem polskich w 1918 r.

Rząd Kucharzewskiego przetrwał zaledwie trzy miesiące. W dniu 11 lutego 1918 r. jego ministrowie wraz z premierem na znak protestu przeciwko postanowieniom pokoju z Ukrainą i zgodzie na wcielenie do niej Chełmszczyzny podali się do dymisji. Od tej pory Rada Regencyjna nie potrafiła już odzyskać poparcia społecznego. Przez społeczeństwo polskie była traktowana jako niesuwerenna, podporządkowana bezwarunkowo państwom centralnym. Tej opinii nie zmieniły ciągłe przesunięcia na stanowiskach rządowych. W dniu 27 lutego powołano prowizoryczny gabinet pod kierownictwem Antoniego Ponikowskiego. Dotychczasowi ministrowie nadal kierowali w nim swoimi resortami, tymczasowy rząd miał trwać tylko do powołania przez Radę Regencyjną nowego, stabilnego gabinetu. Stało się to dopiero 4 kwietnia 1918 r. Na jego czele stanął były minister skarbu w rządzie Kucharzewskiego, ekonomista i prawnik Jan-Kanty Steczkowski. Nowy gabinet nie był już ciałem zdolnym do efektywnego rządzenia w obliczu coraz wyraźniej rysującej się pod koniec sierpnia 1918 r. klęski państw centralnych na froncie zachodnim.

Narastające i coraz bardziej dotkliwe skutki prowadzenia gospodarki wojennej, przede wszystkim braki w zaopatrzeniu, spowodowały w 1918 r. na ziemiach polskich szybką radykalizację postaw, szczególnie w dużych miastach oraz w okręgach przemysłowych. Partie robotnicze nawoływały do gruntownych zmian społecznych i politycznych, a jednocześnie coraz śmielej wysuwano hasła pełnej niezależności narodowej. Rada Regencyjna próbowała bezskutecznie opanować sytuację jesienią 1918 r., proklamując 7 października 1918 r. niepodległość i rozwiązując Radę Stanu Królestwa Polskiego, a pięć dni później formalnie przejmując kontrolę nad Polskimi Siłami Zbrojnymi znajdującymi się do tej pory pod kontrolą niemiecką. Zwieńczeniem tych działań miało być powołanie nowego gabinetu z pełnym składem ministrów. W dniu 27 października 1918 r. powstał rząd, na którego czele stanął Józef Świeżyński, jeden z przywódców obozu endeckiego, od 1915 r. prezes pasywistycznego Międzypartyjnego Koła Politycznego, które porozumiało się w sprawie utworzenia nowego gabinetu z Radą Regencyjną. Nie potrafił on już jednak znaleźć szerszego poparcia politycznego, a przede wszystkim nie był w stanie opanować sytuacji społecznej i zapewnić porządku na ulicach miast.

Dymisja Świeżyńskiego oznaczała utratę przez Radę Regencyjną możliwości sprawowania władzy. Powołanie 4 listopada kolejnego prowizorium rządowego, tym razem z prawnikiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Władysławem Wróblewskim na czele, było tylko rozwiązaniem tymczasowym. Przybycie 10 listopada 1918 r. do Warszawy uwolnionego z twierdzy w Magdeburgu J. Piłsudskiego, który ponadto w drodze powrotnej przeprowadził w Berlinie rozmowy z przedstawicielami rządu niemieckiego, stało się dla Rady Regencyjnej szansą podtrzymania legalizmu władz polskich podporządkowanych państwom centralnym. Najpierw Rada Regencyjna oddała Piłsudskiemu całą władzę wojskową, nominując go na Naczelnika Państwa, a 14 listopada przekazała mu także pełnię władzy cywilnej wraz ze wszystkimi swoimi dotychczasowymi kompetencjami, kończąc zarazem swoją działalność.

1.8.2. Naczelna Rada Ludowa

W połowie 1918 r. odmiennie niż w Królestwie Polskim ukształtowała się sytuacja na terenie zaboru pruskiego, traktowanego dalej przez Berlin jako integralna część państwa niemieckiego. Obóz polski miał silne i trwałe zaplecze polityczne przede wszystkim w Wielkopolsce, głównie dzięki wieloletniej działalności polityków i stronnictw związanych z Kołem Polskim w parlamencie Rzeszy (Reichstag) i w Sejmie Pruskim (Landtag). Większość z nich już od przełomu wieków należała do narodowej demokracji. Z jej inicjatywy w 1916 r. założono w Poznaniu Komitet Międzypartyjny. Przekształcony w lipcu 1918 r. w konspiracyjny Centralny Komitet Obywatelski za swoje zadanie uznawał już nie tylko obronę polskich interesów, ale przygotowywał się także do przejęcia władzy z rąk Niemców w momencie oczekiwanego załamania militarnego państw centralnych. Komitet ujawnił się 11 listopada i przekształcił się jednocześnie w Radę Ludową (od 14 listopada Naczelną Radę Ludową). Jej organem wykonawczym był Tymczasowy Komisariat NRL, działający w składzie: ks. Stanisław Adamski (Wielkopolska), Wojciech Korfanty (Górny Śląsk), Adam Poszwiński (Kujawy). Pretendował do roli jedynego organu władzy polskiej na terenach zaboru pruskiego oraz innych ziem państwa niemieckiego zamieszkiwanych w większości przez Polaków (dla nich powołano dwa podkomisariaty NRL: w Bytomiu dla Górnego Śląska i w Gdańsku dla Pomorza).

Naczelna Rada Ludowa była zdominowana przez działaczy endeckich. Nie uznawała ani zwierzchności rządu w Warszawie, ani później władzy Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego. Utrzymywała za to ściśle kontakty z ośrodkiem emigracyjnym i działającym już we Francji KNP. Nawiązał je już Komitet Międzypartyjny w 1917 r., a NRL oficjalnie ogłosiła podporządkowanie się Komitetowi w Paryżu, pozostając suwerenna w swoich decyzjach na terenach polskich aż do wybuchu powstania wielkopolskiego.

1.8.3. Polska Komisja Likwidacyjna i Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego

Odmiennie ukształtowała się w 1918 r. sytuacja w byłym zaborze austriackim i na tych terenach monarchii naddunajskiej, które w większości zamieszkiwali Polacy. Stronnictwa galicyjskie prawie do końca wojny kurczowo trzymały się rozwiązania austro-polskiego. Dopiero coraz wyraźniej rysująca się przewaga polityczna w czwórprzymierzu Niemiec, zdecydowanych na odtworzenie państwa polskiego o ograniczonej suwerenności, skłoniła do zmiany nastawienia polityków galicyjskich, którzy zrozumieli, że rozwiązanie trialistyczne nie jest realistyczne. Początkiem tego procesu było powstanie w 1917 r. Związku Międzypartyjnego, w którego składzie znalazły się: SDN, PSL "Piast" i Zjednoczenie Narodowe. Program Związku zakładał uzyskanie pełnej niepodległości. Symbolem ostatecznego kresu nadziei na sukces sprawy polskiej pod patronatem Habsburgów stało się rozwiązanie 15 października 1917 r. NKN.

Załamanie monarchii habsburskiej w październiku 1918 r. umożliwiło ukształtowanie się tymczasowych polskich organów władzy w Galicji i na Śląsku Cieszyńskim. W dniu 19 października na terenie wschodniej części Śląska Austriackiego, posiadającego odrębny status kraju Cesarstwa Austriackiego, utworzono Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego. W jej składzie znaleźli się reprezentanci wszystkich miejscowych partii politycznych. Na jej czele stanął działacz katolicki ks. Józef Londzin. Rada podporządkowała się w listopadzie, powstałej w Krakowie, Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Po ukształtowaniu się na tym samym obszarze czeskiego odpowiednika polskiej rady (Zemský Národni Výbor pro Slezsko), w oczekiwaniu na ostateczne rozstrzygnięcie kwestii granicznych, 5 listopada przedstawiciele obydwu tych tymczasowych organów władzy na Śląsku Cieszyńskim uzgodnili w dwustronnych rozmowach porozumienie o tymczasowym rozgraniczeniu stref wpływów, kierując się zasadami podziału etnicznego.

Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie powstała także na skutek rozpadu monarchii austro-węgierskiej, ale z inicjatywy polityków galicyjskich i później niż Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, dopiero 28 października 1918 r. Zgodnie z nazwą miała przejąć zwierzchność nad istniejącymi nadal urzędami austriackimi i zarządzać obszarem od Sanu po Księstwo Cieszyńskie do momentu powstania polskiego rządu. Jej prezesem został przywódca ludowców - Wincenty Witos, a rozbrajaniem oddziałów austriackich i tworzeniem oddziałów polskich dowodził mianowany na stanowisko komendanta wojskowego w Krakowie były oficer legionowy gen. Bolesław Roja.

Polska Komisja Likwidacyjna, w odróżnieniu od poznańskiej NRL, uznała legalność rządu w Warszawie po jego ukonstytuowaniu się w listopadzie, a zakres działania rozciągnęła z czasem na całą Galicję. Podporządkowała się jej nie tylko Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, ale 10 stycznia 1919 r. także Tymczasowa Komisja Rządząca we Lwowie. Komisja została wówczas zreorganizowana i od 28 stycznia 1919 r. działała pod nazwą Komisja Rządzącą dla Galicji i Śląska Cieszyńskiego oraz Górnej Orawy i Spiszu. Jej prezesem pozostał W. Witos.

1.8.4. Rząd lubelski

Oprócz inicjatywy Rady Regencyjnej na początku listopada 1918 r. samodzielny plan utworzenia rządu, roszczącego sobie pretensje do przejęcia władzy w całej Polsce, ale realizującego program lewicowy, próbowali urzeczywistnić czołowi działacze socjalistyczni, wsparci przez polityków PSL "Wyzwolenie" i POW. Liczyli oni ponadto na wsparcie tej inicjatywy ze strony Piłsudskiego po jego powrocie do kraju. W nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. w Lublinie na obszarze austriackiej części okupowanego Królestwa Polskiego ogłoszono powstanie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, popularnie zwanego rządem lubelskim. Na jego czele jako premier stanął przywódca PPSD Galicji i Śląska Cieszyńskiego Ignacy Daszyński.

Gabinet powstał wprawdzie w wyniku inicjatywy zwolenników Piłsudskiego, ale bez porozumienia z nim samym. Główną rolę, oprócz Daszyńskiego, odegrał w jego tworzeniu ppłk E. Rydz-Śmigły, któremu Piłsudski przed swoim aresztowaniem przekazał dowództwo nad POW, a w rządzie lubelskim objął dowództwo nad wojskiem polskim, co zdawało się wystarczającą gwarancją poparcia politycznego Komendanta dla tej inicjatywy. Przyjęty w dniu ogłoszenia powstania nowego rządu Manifest stał się ważnym aktem, zapowiadającym kierunek późniejszych zmian ustrojowych, szczególnie celów polityki społecznej odrodzonej Rzeczypospolitej w pierwszych, powojennych latach. Zapowiadano utworzenie republiki parlamentarnej z gwarancją szerokich swobód obywatelskich, a ponadto przeprowadzenie reformy rolnej i nacjonalizację kluczowych gałęzi przemysłu oraz komunikacji.

Rząd powołany w Lublinie przetrwał tylko kilka dni. Po powrocie Piłsudskiego do Warszawy Daszyński ugiął się przed żądaniem rozwiązania gabinetu (12 listopada). Naczelnik Państwa uznał go za "partyjny", reprezentujący tylko centrolewicę, a więc niezdolny do zapewnienia spokoju społecznego koniecznego dla budowy państwowości polskiej oraz zapewnienia bezpiecznych granic. Dymisja Daszyńskiego miała umożliwić rozpoczęcie przez Piłsudskiego rozmów na temat powstania koalicyjnego rządu wolnej już Rzeczypospolitej Polskiej, z udziałem także centroprawicy.

1.9. Społeczeństwo polskie po I wojnie światowej

1.9.1. Zmiany demograficzne

I wojna światowa spowodowała duże zmiany w strukturze społecznej na ziemiach polskich. W ciągu 5 lat nastąpił przede wszystkim znaczący ubytek liczby ludności. Biorąc pod uwagę granice Polski ukształtowane po 1918 r., obniżyła się ona o ponad 4 mln (prawie 14%), a największy spadek zanotowano na wschodzie Polski (tab.1).

Tabela 1. Ludność Polski (w tys.) mieszkająca w granicach z 1938 r. w latach 1914-1919

Obszar

Lata

1914

1919

województwa centralne

12 563

10 948

województwa wschodnie

5 377

3 852

województwa zachodnie

4 152

3 987

województwa południowe

8 218

7 495

Polska

30 310

26 282

Źródło: Historia Polski w liczbach. Państwo i społeczeństwo, t. 1, Warszawa 2003, tab. 42 (194), s. 185.

Znaczne zmniejszenie liczby ludności było nie tylko wynikiem bezpośrednich strat wojennych, ale także gwałtownego obniżenia się poziomu higieny, fatalnego stanu aprowizacji, szczególnie w miastach, oraz wzrastającej liczby zgonów z powodu rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Stan zdrowotny w dużej mierze niedożywionego społeczeństwa polskiego był gorszy niż przed wybuchem wojny. Szczególnie duże straty spowodowała rozwijająca się jesienią 1918 r. epidemia grypy (tzw. hiszpanka), ale i inne choroby zakaźne (ospa, dur brzuszny, czerwonka), właściwie nieodnotowywane już na początku XX w. na ziemiach polskich poza odosobnionymi przypadkami. Wpływały one na ujemny bilans demograficzny. Powodowało to spadek przyrostu naturalnego, który w Królestwie Polskim w latach 1915-1918 osiągnął współczynnik - 0,5 (na 26 urodzeń na tysiąc mieszkańców przypadało 26,5 zgonów). Jeszcze wyższy spadek tego współczynnika notowano w zaborze pruskim i na Górnym Śląsku, w których liczbę tę podwyższały straty na froncie Polaków walczących w szeregach armii niemieckiej. Współczynnik przyrostu naturalnego osiągnął na tych terenach zaledwie - 2,3 (na 21,5 urodzeń na tysiąc mieszkańców przypadało 23,8 zgonów). Proces ubytku ludności był jeszcze pogłębiany negatywnym saldem migracji, które za lata 1914-1918 na ziemiach polskich sięgnęło 3,66 mln osób.

1.9.2. Podziały narodowościowe i wyznaniowe

Według danych spisowych przeprowadzonych przed wybuchem I wojny światowej poza ziemiami zaboru pruskiego i kresów wschodnich ludność ziem polskich była prawie jednolita pod względem narodowościowym, jeżeli nie brać pod uwagę znacznej liczby żydów polskich. Najczęściej stosowanym miernikiem podczas spisów był wyznacznik obiektywny narodowości - język ojczysty. W Królestwie Polskim aż 72% ludności deklarowało język polski jako ojczysty (5,5% - niemiecki, 4,7% - inne języki pochodzenia słowiańskiego, głównie rosyjski, a 14,9% - żydowski). Te podziały w dużej mierze pokrywały się z wyznaniem: 76% deklarowało wyznanie katolickie, 5,3% - ewangelickie, 3,7% - prawosławne i 15% - tzw. mojżeszowe (judaizm).

Sytuacja ta wyglądała odmiennie na tzw. ziemiach zabranych, gdzie według oficjalnych (prawdopodobnie zaniżonych) danych, w guberniach litewskich i białoruskich Polacy stanowili 5,5%, a w ukraińskich (kijowskie, podolskie i wołyńskie) - 9,1%. Tutaj podziały narodowościowe nie pokrywały się już jednak z wyznaniowymi. W guberniach litewskich i białoruskich odnotowywano ponad 30% katolików, a na Ukrainie tylko 5,5%. W tym drugim przypadku należy jednak wziąć pod uwagę unitów, oficjalnie nieodnotowanych w tej statystyce. Wprawdzie metropolia unicka w Kijowie powstała już w 1596 r., ale została zlikwidowana po III rozbiorze, a w 1808 r. podzieliła jej los metropolia lwowska. Prześladowania unitów trwały przez cały okres zaborów, a wierni byli zmuszani do konwersji na prawosławie. Wybuch wojny stał się kolejnym etapem tych prześladowań, które trwały aż do wycofania się Rosjan z Galicji Wschodniej w 1915 r., co wpływało na deklaracje wyznaniowe miejscowej ludności.

W Galicji Polacy według ostatniego przedwojennego spisu liczyli 58,6% ogółu ludności, tzw. Rusini (przede wszystkim Ukraińcy, ale także i inne narody słowiańskie) - 40,2%, a Niemcy - 1,2%. Większość mieszkających tutaj żydów przyznawała się do narodowości polskiej (92,5%). Pod względem wyznaniowym podziały w Galicji były bardziej skomplikowane. Odmienne stosunki panowały w Galicji Zachodniej i Galicji Wschodniej. Ogółem w Galicji odnotowywano 46,5% katolików i 42,1% wyznawców Kościoła greckokatolickiego, jednak w części zachodniej mieszkało aż 88,6% katolików i zaledwie 3,2% grekokatolików, a na wschodzie sytuacja była odwrotna, na 61,7% grekokatolików przypadało zaledwie 25,3% katolików. Ludność wyznania "mojżeszowego" (10,9%) była pod tym względem rozmieszczona bardziej równomiernie, z niewielką przewagą na wschodzie. Specyficznie rysowały się problemy narodowościowe w drugim kraju austriackim zamieszkałym przez ludność polską - na Śląsku austriackim. Żyły tam obok siebie trzy grupy narodowościowe: Czesi, Niemcy i Polacy. Polacy dominowali we wschodniej części Śląska austriackiego (na Śląsku Cieszyńskim): w okręgu sądowym Jabłonków - 95-97%, w okręgu sądowym Cieszyn - ok. 75%, w okręgu sądowym Frysztat - ok. 80% (najmniej w okręgu Bohumin - 47%). Czesi stanowili tylko większość w sąsiadującym z Morawami okręgu sądowym Frydek (75-90%), w pozostałych zaś byli mniejszością (średnio 7-25%). Niemcy na obszarze Śląska Cieszyńskiego także stanowili mniejszość z tendencją rosnącą: w okręgu Bohumin - 10-26%, Frydek - 4-12%, Cieszyn - 3-11%. Odwrotnie przedstawiała się sytuacja na Śląsku Opawskim, gdzie mimo narastającej emigracji zarobkowej z Galicji Polacy stanowili mało znaczącą mniejszość (tylko w okręgu sądowym Polska Ostrawa, z powodu emigracji zarobkowej do okręgu Karwińsko-Ostrawskiego, odnotowywano ich aż 30%), a dominowali na tym obszarze Niemcy.

U progu I wojny światowej w zaborze pruskim były już widoczne skutki polityki germanizacyjnej. Według deklaracji językowych podział rozkładał się prawie po połowie: 49,8% deklarowało jako ojczysty język polski, a 50,1% - niemiecki. Jednak i tutaj była wyraźna dysproporcja regionalna: w Wielkopolsce język polski deklarowało ok. 65% mieszkańców, na Pomorzu Gdańskim jednak już tylko 35%. Dominowało wyznanie katolickie (niespełna 70% w Wielkopolsce), a drugim było ewangelickie (od 30% w Wielkopolsce do prawie 50% na Pomorzu Gdańskim), przy niewielkiej liczbie (ok. 1%) ludności żydowskiej. Na terenach zamieszkanych przez Polaków poza obszarem zaboru pruskiego, na Górnym Śląsku (rejencja opolska) liczba ludności deklarująca język polski wynosiła przy tendencji spadkowej jeszcze ok. 57% (byli to prawie wyłącznie katolicy), a na Mazurach (rejencja olsztyńska) - 49% (przy dominacji wyznania ewangelickiego, które w całej rejencji deklarowało ponad 70% mieszkańców).

1.9.3. Zmiany w strukturze zawodowej

Wywiezienie przez Rosjan dużej części wyposażenia zakładów przemysłowych z Królestwa Polskiego, a potem rabunkowa polityka niemiecka, spowodowały nie tylko załamanie produkcji, ale także raptowny spadek zatrudnienia robotników. Tylko ok. 14% z nich potrafiło znaleźć dla siebie po zakończeniu wojny zatrudnienie w zdewastowanych przedsiębiorstwach. Bezrobocie rejestrowane po wojnie sięgało, w połowie 1919 r., przy stałej tendencji rosnącej, ok. 350 tys. osób i zaczęło się zmniejszać dopiero po masowych powołaniach do armii polskiej na przełomie 1919 i 1920 r. Na skutek braku pracy następowała szybka pauperyzacja ludności, szczególnie w miastach, oraz radykalizacja nastrojów społecznych. Zmuszało to, przed ustabilizowaniem się sytuacji gospodarczej odrodzonego państwa polskiego, do poszukiwania doraźnych form pomocy charytatywnej. Już w styczniu 1915 r. biskup Adam Stefan Sapieha zdecydował się utworzyć Książęco-Biskupi Komitet Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny, który za pośrednictwem instytucji kościelnych miał nieść pomoc charytatywną potrzebującym. Podobną rolę odgrywały komitety obywatelskie w Królestwie Polskim.

Robotnicy i częściowo także rzemieślnicy niemogący znaleźć dla siebie zatrudnienia jako pracownicy najemni zasilali albo margines społeczny, albo decydowali się na emigrację w poszukiwaniu pracy. Ziemie polskie po rozpoczęciu przez Niemcy okupacji w 1915 r. były w ogóle traktowane jako prawie niewyczerpany rezerwuar siły roboczej. Rząd niemiecki zadecydował m.in. o zatrzymaniu na stałe do tej pory tylko sezonowo przyjeżdżających do Rzeszy Niemieckiej robotników, wielu było ich zwłaszcza w pruskich prowincji wschodnich. Przyznano im szczególny status tzw. jeńców cywilnych. Ich liczba została oszacowana na prawie 300 tys., pochodzili zarówno z Królestwa Polskiego, jak i z Galicji. Po 1915 r., w wyniku werbunku do pracy w Niemczech, częściowo także przymusowego, w głąb Rzeszy Niemieckiej wyjechało kolejne 130 tys. polskich robotników.

Temu odpływowi do Niemiec i zamykaniu zakładów przemysłowych towarzyszył spadek liczby robotników na terenie Królestwa Polskiego oraz nasilające się przeludnienie na wsi, pogłębione fatalną strukturą własnościową gospodarstw rolnych. Na przełomie wieków z rolnictwa i leśnictwa utrzymywało się ok. 56% ludności Królestwa Polskiego, 60% zaboru pruskiego i 73% Galicji. Według pierwszego powojennego spisu z 1921 r. dla województw centralnych (byłe Królestwo Polskie) współczynnik ten wzrósł (bez Warszawy) do 65%, w województwach wschodnich (byłe ziemie zabrane) sięgał aż 82%, w województwach zachodnich (były zabór pruski) spadł do 55%, a w województwach południowych (była Galicja) utrzymał się na poziomie 73%. Na obszarze całej powojennej Polski z rolnictwa i leśnictwa nadal dochody uzyskiwało średnio 65% ludności, czyli znacznie więcej niż przed wybuchem wojny.

Temu procesowi zwiększania się liczby zatrudnionych na wsi kosztem zatrudnienia w przemyśle towarzyszyła utrzymująca się niekorzystna struktura gospodarstw chłopskich, szczególnie w Galicji i Królestwie Polskim. Przed wybuchem wojny w Królestwie Polskim prawie 60% ogólnej liczby gospodarstw dysponowało zaledwie niespełna 20% użytków rolnych. W Galicji te proporcje wyglądały jeszcze gorzej - 80% gospodarstw zajmowało zaledwie 30% użytków rolnych. W zaborze pruskim sytuacja była odmienna. Mimo że duży odsetek stanowiły gospodarstwa niewielkie, do 5 ha (ponad 60% gospodarstw przy niecałych 10% zajmowanej powierzchni), to były to jednak głównie gospodarstwa robotników rolnych, a częściowo także zatrudnionych w przemyśle, mających wobec tego inne źródła utrzymania. Pozostała ziemia należała do wielkich właścicieli, zarówno junkrów, jak i kmieci (gburów, bauerów) i była prowadzona na wysokim poziomie technologicznym. W 1921 r. w Polsce nadal aż 61% ogólnej liczby gospodarstw dysponowało zaledwie 14% ogólnej powierzchni, co oznaczało w tej dominującej grupie znaczne rozdrobnienie i dominację produkcji drobnotowarowej, przede wszystkim podstawowych towarów spożywczych przeznaczonych do bezpośredniego spożycia przez członków rodzin chłopskich.

1.10. Straty wojenne w gospodarce na ziemiach polskich

1.10.1. Straty w przemyśle

Po zakończeniu wojny dopiero w odrodzonym państwie polskim dokonano pełnego bilansu strat. Bezpośrednie oszacowano na ok. 10 mld zł (2 mld ówczesnych dolarów), około połowy rocznego dochodu narodowego brutto Polski w latach 20. Najbardziej dotkliwe straty poniesiono w infrastrukturze, w wyniku zarówno wywózki przez Rosjan wyposażenia zakładów w 1915 r., jak i konfiskat niemieckich. Szacowano, że zniszczono ponad połowę mostów, 63% dworców kolejowych i 18% domów mieszkalnych. Stratami wojennymi zostały dotknięte głównie byłe zabory austriacki i rosyjski, w mniejszym stopniu pruski. Spadły wszystkie istotne wskaźniki produkcji przemysłowej. Według stanu z 1920 r., a więc jeszcze przed przyłączeniem całego potencjału zagłębia górnośląskiego, obniżyły się: wydobycie węgla prawie o 30%, produkcja ropy naftowej o 32%, wydobycie rudy żelaza o ponad 60%, a w byłym Królestwie Polskim produkcja żelaza prawie o 90% i produkcja przemysłu włókienniczego prawie o 60%.

1.10.2. Załamanie w rolnictwie

W rolnictwie straty były widoczne przede wszystkim przez ugorowanie coraz większego areału ziemi, które pod koniec wojny sięgnęło powierzchni 4,5 mln ha. Związany z tym spadek produkcji był zastraszający i tłumaczy gwałtowne załamanie aprowizacji pod koniec wojny. Produkcja pszenicy w porównaniu z okresem przedwojennym spadła w 1918 r. (bez zaboru pruskiego) prawie o 70%, żyta - prawie o 50%, jęczmienia - o 54%, owsa - o 56%, a zbiory podstawowego w jadłospisie polskiej wsi składnika codziennego pożywienia - ziemniaków - aż o ponad 40%. Spadek pogłowia zwierząt gospodarskich również był dramatyczny, w sumie prawie o 50% (37,5% bydła, 47% koni, 52% trzody chlewnej, 60% owiec).

1.10.3. Katastrofa zaopatrzeniowa

Szybko rosnąca inflacja oraz zwiększanie zadłużenia wewnętrznego w Królestwie Polskim, zarówno w budżetach miejskich, jak i centralnym, zmuszało do utrzymywania reglamentowania towarów przez przydziały kartkowe. Przydziały były zdecydowanie niewystarczające i malały w trakcie wojny. Blokada gospodarcza, którą objęto państwa centralne, zmuszała do poszukiwania zastępczych produktów (tzw. Ersatze). Niedobory tłuszczów zwierzęcych (przydziały kartkowe spadły do 50-70 g tygodniowo), wysokogatunkowej mąki, mięsa, cukru były coraz bardziej dokuczliwe, a towarzyszące temu słabsze zaopatrzenie w towary przemysłowe, wynikające z konieczności zaopatrzenia armii i braków surowcowych, pogłębiało nastroje społecznej frustracji. Te ostatnie wzmagała coraz skuteczniejsza blokada, jaką podjęła ententa wobec państw centralnych. Od 1 marca 1915 r. wprowadzono pierwsze kartki na chleb. Wówczas racje wynosiły 1400 g mąki (czyli ok. 2 kg chleba) na osobę na tydzień. Później były jednak stopniowo ograniczane, poza tym jakość chleba ulegała stałemu pogorszeniu z powodu domieszek, jakie obowiązkowo dodawano do mąki. Ostro zwalczano przy tym wszelkie ukrywanie inwentarza i zboża, by uniknąć nielegalnej dystrybucji. Ponieważ na wsi łatwiej niż w miastach można było uzyskać pełnowartościową mąkę z przechowywanego nielegalnie ziarna, władze niemieckie decydowały się nawet na skonfiskowanie wszystkich żaren domowych, uznając że znacznie prościej i skuteczniej będzie można ograniczyć wówczas ten proceder, ponieważ przemiał zboża w młynach był dokładnie kontrolowany już od początku wojny.

W 1918 r. doszło w końcu do katastrofy zaopatrzenia w towary spożywcze. Dzieci w szkołach miejskich zostały zobowiązane do zbierania pestek, liści pokrzywy, liści drzew, które były używane po wysuszeniu bądź jako dodatki do mąki, bądź bezpośrednio do przygotowywania posiłków. Na lekcjach pokazywano uczniom jak gotować z korzonków i dzikich jarzyn. Wprowadzony po raz pierwszy w Niemczech 15 kwietnia 1917 r. czas letni też miał służyć podobnym celom - oszczędności energii i wydłużeniu czasu pracy. Trochę lepsza sytuacja zaopatrzeniowa niż w zaborze pruskim panowała w Królestwie Polskim i w Galicji, jednak ogólnie system aprowizacji w artykuły spożywcze jesienią 1918 r. w państwach centralnych przestał być już wydolny i do załamania na froncie zachodnim doszła zapaść gospodarcza na zapleczu.

1.10.4. Próby przeciwdziałania skutkom wojny w Królestwie Polskim

Okres I wojny światowej nie był w pełni stracony dla polskiej gospodarki. Na początku wojny, jeszcze pod zaborem rosyjskim, wydarzeniem zapowiadającym nadchodzące radykalne zmiany w powojennym handlu było otwarcie w sierpniu 1914 r. pierwszego w stolicy wielkiego domu handlowego, znanej już od drugiej połowy XIX w. nowej formy sprzedaży w wielkich stolicach europejskich - Domu Towarowego Braci Jabłkowskich.

Z kolei po wkroczeniu Niemców do Królestwa wydarzeniem znaczącym był powrót do emisji polskiego pieniądza. W 1916 r. bank Polska Kasa Pożyczkowa rozpoczął wypuszczenie marki polskiej, co zapowiadało unifikację polskiej waluty. Trwała ona jednak jeszcze długo i zakończyła się dopiero wraz z integracją państwa polskiego, formalnie 1 września 1923 r., po wymianie marek niemieckich na polskie w przyznanej Rzeczypospolitej części Górnego Śląska. W czasie I wojny światowej sytuacja finansowa Królestwa nie była jednak stabilna i po ogłoszeniu Aktu 5 listopada uległa załamaniu jak w całych Niemczech. Finansowanie w latach 1914-1918 wydatków budżetowych Niemiec poprzez zadłużenie wewnętrzne (na ogólną liczbę kosztów wojny, wynoszącą 160 mld marek aż 98 mld marek pochodziło z zadłużenia wewnętrznego i zewnętrznego) doprowadziło w końcu schyłku wojny do olbrzymiej inflacji. Ilość pieniędzy na rynku w 1918 r., w porównaniu z rokiem 1914, wzrosła ponad jedenastokrotnie, co oznaczało utratę zaufania i do marki polskiej, powiązanej kursowo z walutą niemiecką.

1.11. Oświata, nauka, kultura

1.11.1. Inteligencja

Na ziemiach polskich już od połowy XIX w., obok stopniowo odchodzącego w przeszłość dawnego podziału stanowego, coraz większą rolę zaczęła odgrywać nowa stratyfikacja klasowo-warstwowa na: burżuazję, robotników, chłopów oraz zajmującą coraz silniejszą pozycję w życiu społecznym, szczególnie miast, inteligencję. To rozwarstwienie zależało już nie od urodzenia, ale od rodzaju zatrudnienia i osiąganych dochodów.

Inteligencja wzorce obyczajowe czerpała jednak na ziemiach polskich z tradycji szlacheckiej, aczkolwiek nie była grupą homogeniczną i w dużym stopniu wywodziła się ze środowisk mieszczańskich i chłopskich. Prestiż tej grupy stopniowo wzrastał na ziemiach polskich, głównie z racji zajmowania coraz wyższych stanowisk w hierarchii urzędniczej oraz kształtowania się tej grupy jako głównej warstwy opiniotwórczej. Inteligencja wyróżniała się głównie swoim średnim i wyższym wykształceniem, ale także wykonywanymi zawodami, znajdując najczęściej zatrudnienie w urzędach i oświacie. Jej przedstawiciele, zależnie od zdobytego wykształcenia, pełnili w społeczeństwie funkcje naukowe, kulturowe oraz ideologiczne i organizacyjne. Inteligencja oznaczała kategorię świadomościową, praktycznie nieujmowaną w klasycznych źródłach statystycznych. Jej specyfika polegała na oderwaniu od innych warstw społecznych zarówno pod względem zajmowanej pozycji społecznej jej przedstawicieli, jak i interesów grupowych. Zaliczali się do niej zarówno przedstawiciele określonych grup zawodowych, wcześniej określanych jako wolne zawody (np. lekarze, adwokaci), którzy w większości utracili jednak w ciągu ostatnich dwóch stuleci ten status, stając się pracownikami najemnymi, głównie w administracji państwowej, jak i ci którzy wykonywali szczególne funkcje społeczne (przede wszystkim kulturowe), czemu przypisywano konieczność posiadania przez jej przedstawicieli wyjątkowych cech: konfesyjnych, etycznych czy naukowych. To ostatnie znaczenie dodatkowo komplikuje uzyskanie jasności terminologicznej, ponieważ wydziela z inteligencji inną grupę, określaną najczęściej mianem intelektualistów, czyli warstwy społeczno-zawodowej wewnątrz inteligencji, zajmującej się twórczością naukową i artystyczną. W historii kultury pojęcie to często można znaleźć jako węższe znaczenie terminu inteligencja, utożsamianego w tym przypadku z grupą ludzi, których wyróżnikiem jest nie tylko wykształcenie wyższe, ale także prestiż społeczny.

Na ziemiach polskich proces kształtowania się inteligencji w XIX w. wyglądał inaczej niż na zachodzie. Grupa ta powstawała jako kontynuacja pozbawionej własnego państwa szlachty polskiej, nierzadko zubożałej i już nieposiadającej własnego majątku. Nie wywodziła się więc z burżuazji. W odróżnieniu od inteligencji w Europie Zachodniej nie "szybowała swobodnie ponad klasami", ale wprost przeciwnie, była grupą silnie zakorzenioną w tradycji ziemiańsko-szlacheckiej, nawet kiedy się z niej bezpośrednio nie wywodziła. W chwili kiedy w pierwszej połowie XX w. wśród inteligencji zaczęli dominować, co najmniej pod względem ilościowym, przedstawiciele nauk przyrodniczych i ścisłych, w Polsce nadal podstawowym wyróżnikiem tej grupy pozostało klasyczne wykształcenie humanistyczno-prawne. Na zachodzie klasa średnia stawała się głównym czynnikiem wspomagającym budowę nowoczesnego państwa narodowego. Na ziemiach polskich pozostała wprawdzie grupą forsującą postęp i modernizację, ale wbrew istniejącemu państwu, które traktowano jako obce. Była wobec tego bardziej opiniotwórcza niż profesjonalna.

1.11.2. Szkolnictwo powszechne i średnie

Mogłoby się wydawać, że wojna nie powinna sprzyjać pozytywnym zmianom w kulturze i oświacie. Jednak na ziemiach polskich, do tej pory pozbawionych instytucji oświatowych, był to ważny moment odrodzenia polskiej edukacji, ze szkolnictwem wyższym włącznie. Dotyczy to przede wszystkim stworzonego przez państwa centralne Królestwa Polskiego. W szkolnictwie powszechnym, już wówczas polskim, liczba dzieci uczęszczających do szkół wzrosła z 24% w 1914 r. do 46% w ostatnim roku wojny. Było to jednak i tak nadal mniej niż w Galicji, a tym bardziej w zaborze pruskim. Przed wybuchem wojny pisać i czytać potrafiło w Królestwie Polskim ok. 40% ludności, w Galicji ok. 41% przy dużej dysproporcji na korzyść Galicji Zachodniej, a w zaborze pruskim, na Śląsku i Mazurach znajomość czytania i pisania na przełomie wieków była już powszechna. W odradzającej się Polsce stało się to jednym ze źródeł znacznej dysproporcji ekonomicznej i kulturowej między ziemiami byłych trzech zaborów.

Podobnie na korzyść zaboru pruskiego rozkładały się również stosunki w szkolnictwie średnim, odgrywającym tak ważną rolę edukacyjną w kształtowaniu polskiej inteligencji. W przededniu wybuchu wojny w zaborze pruskim w 1318 szkołach średnich (230 gimnazjów ogólnokształcących i 1088 placówek kształcenia zawodowego) na 1000 mieszkańców kształciło się aż 21 uczniów. Za to w 130 szkołach średnich w Galicji i 282 w Królestwie Polskim miejsce znajdowało już tylko 5 uczniów na 1000 mieszkańców. Jednak nie należy przy tym zapominać o całkowitym zgermanizowaniu szkolnictwa średniego w Niemczech, gdzie dostęp do gimnazjów i szkół zawodowych był wprawdzie znacznie większy niż na innych ziemiach polskich, ale stawały się one jednocześnie miejscem szybkiej akulturacji Polaków. Taki proces nie zachodził ani w Królestwie Polskim, ani tym bardziej w całkowicie polskim szkolnictwie średnim Galicji.

1.11.3. Polskie szkoły wyższe

W instytucjonalnym szkolnictwie wyższym, obok już istniejących w austriackiej Galicji polskich szkół wyższych (Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Lwowski, Politechnika Lwowska, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, Akademia Weterynaryjna we Lwowie, Akademia Rolnicza w Dublanach), zaczęły się kształtować nowe polskie uczelnie, które mogły stopniowo przejmować zadania edukacyjne i kształcić kadry niezbędne później w odbudowie państwa polskiego. Początkiem tworzenia się polskiego szkolnictwa akademickiego na terenach okupowanych przez Niemców stało się założenie jeszcze przed wybuchem wojny Towarzystwa Kursów Naukowych, pomyślanego jako polska prywatna uczelnia wyższa, mająca kontynuować tradycję Uniwersytetu Latającego. W 1918 r. z tej inicjatywy zrodziła się już w niepodległej Polsce Wolna Wszechnica Polska.

Największe znaczenie miało utworzenie państwowych polskich szkół wyższych w Warszawie. Za zgodą władz niemieckich przekształcono dotychczasowy rosyjski Uniwersytet Cesarski w polski Uniwersytet Warszawski, na czele którego stanął jako rektor prof. Józef Brudziński, wybitny pediatra, później członek Rady Stanu. Również w 1915 r. powstała Politechnika Warszawska. Sięgała ona swą tradycją czasów zaboru rosyjskiego i utworzonego w 1898 r. Instytutu Politechnicznego, ale po ewakuowaniu prawie w całości w głąb Rosji jego pracowników i wyposażenia, po uzyskaniu zgody władz niemieckich tę tak istotną dla potrzeb nowoczesnego społeczeństwa szkołę kształcącą inżynierów i techników zorganizowano od nowa, już z polskimi kadrami i polskim językiem nauczania. W 1917 r. Politechnika została definitywnie przejęta przez polskie władze Królestwa. Podobne znaczenie dla polskiej nauki miało utworzenie przez Leona Pawła Marchlewskiego Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Dotychczas istniejąca placówka rosyjska została przez austriackie władze okupacyjne przekazana władzom Królestwa, co umożliwiło kształcenie już polskiej kadry agronomów. W 1915 r. powstała również w Warszawie Szkoła Nauk Społecznych i Handlowych, przekształcona w 1918 r. w dwuletnią Szkołę Nauk Politycznych. Stała się ona później miejscem kształcenia znaczącej grupy polskich urzędników i dziennikarzy.

1.11.4. Odkrycia i wynalazki polskich naukowców

Mimo wojny nie brakowało w naukach przyrodniczych osiągnięć, których autorami byli polscy uczeni, pracujący w tych trudnych warunkach na ziemiach polskich i w państwach zaborczych. Na zapleczu frontu wschodniego udawało się zrealizować przedsięwzięcia kładące podwaliny pod późniejszy rozwój nauki w odrodzonym państwie polskim. Najbardziej spektakularnym przykładem było wykorzystanie przez Ignacego Mościckiego rezultatów własnych badań elektrochemicznych, zapoczątkowanych jeszcze podczas jego pobytu za granicą. We Lwowie w 1916 r. założył, zajmując już stanowisko dziekana wydziału chemicznego, Instytut Badań Naukowych i Technicznych "Metan", gdzie prowadził z powodzeniem poszukiwania nad nowymi możliwościami destylacji ropy naftowej.

Brak zasobnej kasy mecenatu państwowego powodował, że kariery naukowe Polaków najczęściej przebiegały jednak poza granicami kraju.Jedyna do dzisiaj noblistka polska z nauk przyrodniczych - Maria Skłodowska-Curie - w czasie I wojny światowej zorganizowała we Francji mobilne pogotowie złożone z kilkunastu pojazdów wyposażonych w aparaty rentgenowskie służące do prześwietlania rannych żołnierzy w lazaretach, a na zapleczu całą sieć stacji radiologicznych służących do badań rannych. Dalej też prowadziła w Paryżu eksperymenty fizyczne i chemiczne.

Zapowiedzią powstania polskiej szkoły matematycznej i jej międzywojennych sukcesów były prace Wacława Sierpińskiego. Ewakuowany przez władze rosyjskie najpierw do Wiatki, a potem dzięki współpracy z rosyjskim matematykiem Mikołajem Łuzinem, mając szanse pracy już w Moskwie, skonstruował jeden z pierwszych fraktali (tzw. obiekty samopodobne), który nazwano "dywanem Sierpińskiego". Prace nad badaniem właściwości fraktali znalazły później szerokie zastosowanie, szczególnie w badaniach nad zachowaniem danych w różnych naukach szczegółowych (m.in. w tomografii komputerowej).

Wielkim echem w Polsce odbijały się sukcesy inżynierskie odnoszone przez Gabriela Narutowicza w Szwajcarii. Współpracując z firmą Luisa Kürsteinera i wykorzystując najnowsze wówczas osiągnięcia naukowe w dziedzinie elektrotechniki, związane z możliwością przesyłania na duże odległości energii elektrycznej z wykorzystaniem transformatorów, od początku XX w. był już uznanym specjalistą angażowanym przy budowie elektrowni wodnych. W latach 1917-1920 zrealizował największą tego rodzaju inwestycję - elektrownię wodną Mühleberg na rzece Aare koło Berna, o mocy 48 MW. Jego dokonania były ogólnie znane w całej Europie, a w Szwajcarii zaufanie, którym go darzono, spowodowało powierzenie mu później zadania przewodniczenia międzynarodowej komisji do spraw regulacji Renu.

1.11.5. Literatura

Okres I wojny światowej miał charakter przełomowy dla kształtowania polskiej awangardy w literaturze i sztukach pięknych. Tradycję ekspresjonistyczną, nawiązującą do lewicującego prądu w niemieckim modernizmie, w czasie I wojny światowej reprezentowała grupa artystów poznańskich, skupiona wokół założonego w 1917 r. przez pisarza, malarza i teoretyka sztuki Jerzego Hulewicza i jego brata Witolda czasopisma "Zdrój". Współredaktorem pisma był nadal aktywny, duchowy przywódca polskiego ekspresjonizmu, Stanisław Przybyszewski. Główną ideą pisma było dążenie do duchowego odrodzenia całej ludzkości w chwili nadejścia katastrofy dziejowej.

Wydarzeniem o wielkiej randze artystycznej w dziedzinie literatury polskiej okazało się uformowanie w 1916 r. w Warszawie grupy pisarzy, którzy wejdą później do grupy "Skamandra". Byli to twórcy wywodzący się z młodzieży studiującej już na polskim Uniwersytecie Warszawskim. W marcu 1916 r. rozpoczęto wydawanie ich miesięcznika "Pro Arte et Studio", którego redaktorem naczelnym został początkowo tłumacz Edward Boyé, jednak już wkrótce główną rolę zaczęli w nim odgrywać późniejsi skamandryci, stojący w opozycji do modernizmu, na czele z Janem Lechoniem i Julianem Tuwimem.

1.11.6. Sztuki piękne

Najbardziej widoczne zmiany zachodziły jednak w sztukach pięknych, gdzie poszukiwanie nowej formy było zapowiedzią dotarcia i na ziemie polskie awangardowego nurtu obecnego już mocno w sztuce europejskiej. Tę zmianę pokoleniową i artystyczną reprezentowały trzy grupy: Formiści, grupa "Bunt" oraz grupa "Jung Idysz".

Pierwsza z grup ukształtowała się w 1917 r. Krakowie jeszcze pod nazwą Ekspresjonistów Polskich (dopiero po zakończeniu wojny używano do czasu jej rozpadu w 1922 r. nazw Formiści Polscy lub Formiści). Jej członkowie dążyli do znalezienia nowych środków wyrazu artystycznego, "nowej formy". Należeli do niej m.in.: Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, Tymon Niesiołowski, Andrzej i Zbigniew Pronaszkowie oraz Stanisław Ignacy Witkiewicz. Formiści, nawiązując do awangardowych kierunków w sztuce (ekspresjonizmu, futuryzmu i kubizmu), starali się odnaleźć w tej formie środki wyrazu specyficzne dla narodowych treści. Stąd fascynacja rodzimą tradycją artystyczną i folklorem, szczególnie podhalańskim, jako źródłami inspiracji.

Odmienne były źródła inspiracji ekspresjonistów skupionych wokół poznańskiego "Zdroju". Twórcom tej grupy, nazwanej "Bunt", piętno nadawał autorytet, jakim cieszył się S. Przybyszewski. Nowe impulsy czerpali oni z awangardy niemieckiej. Nawiązywano jednak i do polskiego romantyzmu, szczególnie jego mesjańskiego nurtu. Twórcy tej grupy (J. Hulewicz, Stefan Szmaj, Władysław Skotarek, Stanisław i Małgorzata Kubiccy, Jan Jerzy Wroniecki, Artur Maria Swinarski), szukając impulsów do narodowego odrodzenia Polaków, sięgali do artystycznych eksperymentów, mających oddziaływać na odbiorcę ekspresją formy. Te poczynania uwalniające artystów od naśladowania natury i sięgania do prostej symboliki były bliskie również Formistom, którzy u schyłku wojny podjęli współpracę z "Buntem".

Trzecią z awangardowych grup, które powstały na ziemiach polskich w okresie wojny, była żydowska "Jung Idysz". Jej animatorem stał się poeta i grafik Mojżesz Broderson. Również i artyści tej grupy (Jankiel Adler, Henryk Barciński, Wincenty Brauner, Ida Braunerówna, Pola Lindenfeldówna, Marek Szwarc i Salomon Blat) poszukiwali dróg odrodzenia, tym razem jednak żydowskiej tradycji narodowej, sięgając jednak nie tylko do przeszłości judaizmu w Polsce, zarówno tej odnoszącej się do ortodoksyjnej synagogi, jak i tej wywiedzionej z chasydyzmu, ale także w charakterystyczny dla tej grupy synkretyczny sposób bliski twórczości Chagalla. Bogato czerpali także z tradycji chrześcijańskiej. Używając nowej, uproszczonej i zgeometryzowanej formy oraz operując kontrastem rozproszonych świateł, w kompozycji wprost nawiązywali do tradycji niemieckiego ekspresjonizmu, co również zbliżało ich do "Buntu".

Tym awangardowym działaniom nie patronowały jednak kształtujące się wówczas instytucje kulturalne, którym zlecono troskę nad zachowaniem polskiego dziedzictwa kulturowego. Te były nadal zdominowane przez zwolenników modernizmu. Już w 1916 r. miasto Warszawa podjęło wysiłek przekształcenia dotychczasowego Muzeum Sztuk Pięknych w Muzeum Narodowe, dołączając do niego zasoby innych zbiorów, głównie znajdujących się w dyspozycji Uniwersytetu Warszawskiego. Kolekcja ta stała się od tej pory główną instytucją gromadzącą polskie malarstwo, rzeźbę, sztukę zdobniczą i numizmaty.