Rozdział 1
Niepodległość Peru, 1820-1830
1.1. Sytuacja społeczno-polityczna u progu niepodległości
Truizmem będzie stwierdzenie, że niepodległość Republiki Peru nie może być oddzielana od szerszego kontekstu dziejów kontynentu amerykańskiego przełomu XVIII i XIX wieku. Była zwieńczeniem trwającego ponad dwie dekady procesu, w którym absolutystyczne monarchie europejskie próbowały hamować ekspansję republikańskiego liberalizmu, lecz po drugiej stronie Atlantyku żądni władzy i swobód Americanos chwycili za broń, walcząc o wyzwolenie "swojej Ameryki" spod zależności kolonialnej. Dla monarchii hiszpańskiej utrata Limy oznaczała koniec ery imperialnej. Dla narodów-państw amerykańskich usunięcie władzy hiszpańskiej z Miasta Królów było koniecznym aktem przypieczętowania ich pragnienia wolności.
Burbonowie, dynastia pochodzenia francuskiego, której członkowie z początkiem XVIII wieku zasiedli na tronie hiszpańskim, byli w pełni świadomi upadku hiszpańskiego systemu imperialnego. Żmudny proces reform administracyjnych, gospodarczych i społecznych rozpoczął się jeszcze w sposób umiarkowany i powolny za panowania Filipa V (1700-1746), lecz przyspieszył w czasach Karola III (1759-1788). Wprowadzono model rządów, który sprawdził się już na terenie Francji, a który miał zrewolucjonizować skostniałe struktury administracji i przyczynić się do postępu i modernizacji państwa: oświecony despotyzm. Program reform realizowano jednocześnie na Półwyspie i na terenie posiadłości zamorskich, i budził on zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie Atlantyku kontrowersje i opór. Wzmocniono władzę monarchy, podkreślano konieczność jedności imperium, głoszono nadrzędną zasadę porządku społecznego i sprawnego funkcjonowania instytucji publicznych dla dobra poddanych. Wicekrólestwo Peru dzięki cennym zasobom naturalnym (przede wszystkim kopalniom srebra) było niewątpliwie najcenniejszym klejnotem w imperialnej koronie. Ścisłe związki Limy z metropolią sprawiały, że elity kreolskie Wicekrólestwa były bardzo konserwatywne, rojalistyczne i silnie związane z Madrytem. Reformy burbońskie, wprowadzane w ciągu XVIII wieku na terenie Hispanoameryki miały służyć lepszemu zarządzaniu posiadanymi przez Hiszpanię terytoriami, ważną ich częścią były więc nowe podziały administracyjne, choć nie wszędzie przyniosły pozytywne skutki. Wicekrólestwo Peru zostało podzielone na mniejsze jednostki: w 1739 roku utworzono Wicekrólestwo Nowej Grenady ze stolicą w Santa Fé de Bogotá, a w 1776 roku Wicekrólestwo La Platy ze stolicą w Buenos Aires. Dalsze podziały administracyjne dotyczyły nowych jednostek regionalnych - pojawiły się intendencje, których na terenie Wicekrólestwa Peru było siedem: Trujillo, Tarma, Lima, Huancavelica, Huamanga, Cusco i Arequipa, natomiast intendecja Puno do 1796 roku znajdowała się w granicach Wicekrólestwa La Platy. Strefa wschodnia, czyli bardzo słabo jeszcze znany i właściwie jedynie formalnie skolonizowany obszar Amazonii, administracyjnie stanowił okręg wojskowy określany mianem Dowództwa Generalnego Maynas (Comandancia General Maynas). Nowe podziały administracyjne oznaczały dla Limy utratę dotychczasowego prestiżu i dominującej pozycji politycznej na kontynencie, którą cieszyła się przez lata panowania dynastii Habsburgów. Pod rządami Buenos Aires znalazły się terytoria Górnego Peru (tereny dzisiejszej Boliwii), z niezwykle cenną, potężną kopalnią srebra w Potosí. Wprowadzenie w 1773 roku dekretu o wolnym handlu umożliwiło usamodzielnienie się regionu La Platy, pozostawiając port w Callao po tej "złej" stronie kontynentu - dynamika handlu przeniosła się w strefę atlantycką, stawiając porty Pacyfiku na straconej pozycji. Wprowadzane w ciągu XVIII wieku decyzje dotyczące obsadzania stanowisk odbiły się negatywnie na pozycji Kreolów i Metysów, wspierały bowiem uprzywilejowany status przysyłanych do Ameryki z Hiszpanii peninsulares, którzy obejmowali najważniejsze urzędy świeckie i kościelne. Jednocześnie skargi na nadużywających swojej pozycji, skorumpowanych sędziów i urzędników słane do Hiszpanii nie przynosiły zadowalających rezultatów. Imperium miało być przede wszystkim opłacalne i wypłacalne - administracja hiszpańska wprowadzała coraz to nowsze podatki i obciążenia finansowe, które uderzały najmocniej w najniższe warstwy społeczne, przede wszystkim w ludność chłopską, indiańską, najbardziej obciążoną pracą i zobowiązaniami podatkowymi. Decyzje Madrytu wywoływały więc powszechne niepokoje społeczne i polityczne, doprowadzając w ciągu całego stulecia do wybuchu buntów i rebelii różnego kalibru, zarówno w środowisku odczuwających mocno niedosyt władzy i przywilejów warstw wyższych, jak i w kręgach indiańskich. Rebelie i bunty tubylcze zbiegały się z kataklizmami naturalnymi - trzęsieniami ziemi, anomalią El Ni?o, falami nieurodzaju oraz powtarzającymi się epidemiami żółtej febry czy malarii, zbierającymi na niektórych terytoriach okrutne żniwo wielu tysięcy ofiar. Peter F. Klarén (2012) podaje, że tylko w okresie lat 1730-1780 miało miejsce niemal sto zbrojnych wystąpień przeciw władzy kolonialnej. Kilka lokalnych powstań odbiło się szerokim echem na terenie całego Wicekrólestwa, przybierając formę wieloletnich wojen partyzanckich. Pojawiały się w nich hasła o zniesieniu niewolnictwa; radykalizowały postawy sprzeciwu wobec władzy złych urzędników i fatalnej administracji. Z czasem rebelie stały się zalążkiem koncepcji wyzwoleńczych i narzędziem walki o reformy w duchu haseł oświeceniowych, których domagali się zarówno Kreole, jak i szlachta indiańska.
Pierwszy cykl powstań z lat 30. XVIII wieku zapoczątkowała seria rewolt indiańskich na południu kraju, gdzie pod przywództwem Andrésa Ignacio Casmy Condori de Azángaro doszło do zabicia rezydujących w Azángaro, Carabai i Cotabambas wicekrólewskich urzędników corregidores. Bunt został brutalnie stłumiony, a uczestnicy rebelii ukarani przykładnie szybkimi wyrokami śmierci lub dożywotniej pracy w kopalniach w Potosí i Huancavelice. Kolejna fala przyniosła słynne powstanie, które wybuchło w 1742 roku wśród Indian Montanii peruwiańskiej pod przywództwem Metysa, Juana Santosa Atahualpy, samozwańczego potomka ostatniego władcy imperium Inków. W powstaniu tym postulaty polityczne mieszały się z przesłaniem andyjskiego mesjanizmu. Juan Santos, ogłaszając się władcą odrodzonego Tahuantinsuyu (państwa Inków), zapowiadał początek nowej ery rządów indiańskich, które miały przynieść czas dobrobytu dla mieszkańców Andów i przywrócić kosmiczny ład, zaburzony wraz ze śmiercią Atahualpy w 1533 roku. Nawoływał do wygnania Hiszpanów oraz ich czarnych niewolników z Peru i ogłaszał koniec ucisku kolonialnego. Hasła te padały na podatny grunt, inspirując do walki mieszkańców regionów zarówno selvy, jak i sierry, i Hiszpanie zaczęli poważnie obawiać się rebelii o panandyjskim zasięgu. Powstanie zakończyło się jednak właściwie bez rozstrzygnięcia. Wojskom wicekrólewskim nie udało się pokonać powstańców ani odebrać opanowanych przez nich terytoriów, ale walka wyzwoleńcza nie postępowała. Sytuacja była patowa; powstanie trwało jeszcze kilka lat, lecz do 1756 roku stopniowo gasło, a sam przywódca Juan Santos zniknął w niejasnych okolicznościach, być może, zamordowany przez jednego ze swoich dowódców. Rebelia Juana Santosa Atahualpy nie osłabiła jeszcze struktur porządku kolonialnego, lecz odcisnęła trwały ślad w świadomości mieszkańców Peru: po raz pierwszy ktoś tak odważnie wystąpił przeciw władzy hiszpańskiej, obwołując się Inką i nawiązując do dawnej, prekolumbijskiej tradycji rządów. Juan Santos, nazywany prekursorem wolności Peru (el precursor de la libertad del Perú), zainicjował tym samym serię powstań o specyficznym, mesjanistycznym charakterze, które w latach 70. XVIII wieku przetoczyły się przez regiony południowe Wicekrólestwa (Arequipa, La Paz, Cusco), a w latach 80. objęły nie tylko obszary Dolnego, lecz również Górnego Peru.
Wydarzenia z lat 1780-1783 określa się w historiografii peruwiańskiej mianem "pierwszej wojny o niepodległość Peru". Przywódcą i bohaterem potężnej rebelii został José Gabriel Condorcanqui (1740?-1781), który na cześć ostatniego z władców dynastii inkaskiej przybrał imię Túpaca Amaru II, a głoszone przez niego hasła wyzwolenia spod złych rządów Hiszpanii stały się impulsem dla kształtowania interesującego nurtu nacjonalizmu neo-inkaskiego, opartego na wciąż żywej wśród mieszkańców Andów idei odrodzenia państwa Tahuantinsuyu. Condorcanqui należał do elity indiańskiej, którą Hiszpanie uznawali i której przywileje zostały zachowane, choć pod kontrolą corregidores. Był człowiekiem dobrze wykształconym (uczył się w jezuickim kolegium San Francisco de Borja w Cusco), obytym, obracał się w kręgach kreolskich Cusco i Limy, dowiadywał i uczył wielu nowinek politycznych i filozoficznych z Europy. Nie ukrywał też swojej fascynacji historią państwa Tahuantinsuyu, o którym wiedzę czerpał z wydanej w początkach XVII wieku słynnej kroniki "O Inkach uwagi prawdziwe" autorstwa Inki Garcilaso de la Vegi, apologety Inków i ich sprawiedliwych rządów. W latach 70. XIX wieku odziedziczył funkcję kacyka trzech wsi w prowincji Canas (Surimana, Tungasuca i Pampamarca w dzisiejszym departamencie Cusco), był również właścicielem karawany 350 mułów, których używał do transportu towarów na trasie z Limy do Cusco i Potosí, a także posiadaczem plantacji krzewów koki i udziałów w kopalniach srebra i złota. Już od końca lat 70., domagając się od administracji hiszpańskiej oficjalnego uznania swoich tytułów i przywilejów szlacheckich i starając o audiencję u wicekróla, występował jednocześnie z żądaniem reform agrarnych, zniesienia obowiązku pracy w kopalniach w uciążliwym systemie mity, zlikwidowania niesprawiedliwego systemu dystrybucji dóbr (reparto), poprawy warunków pracy w manufakturach tekstylnych na terenie prowincji Canas, ukrócenia nadużyć, których dopuszczali się lokalni urzędnicy hiszpańscy, oraz powołania odrębnego okręgu sądowniczego w Cusco, by usprawnić i uniezależnić regionalny system sądowniczy od jedynej wówczas audiencji Wicekrólestwa z siedzibą w Limie. Petycje i interwencje Condorcanquiego pozostawały jednak bez odpowiedzi i doszło do wybuchu rebelii. Powstanie rozpoczęło się 4 listopada 1780 roku od aresztowania i publicznego stracenia w Tincie corregidora prowincji Canas i Canchis, José Antonio Arriagi. Następnie Condorcanqui udał się na północ, szukając wsparcia wśród mieszkańców okolicznych haciendas i pueblos, którzy dołączali z zapałem do rebelii, choć rzadko byli uzbrojeni w broń palną, a najczęściej jedynie w kilofy, kije i topory. Po stronie rebelii opowiedzieli się niektórzy Kreole, niezadowoleni ze złych rządów centrali wobec prowincji, nadmiernych podatków i braku dostępu do wyższych stanowisk. Wraz z postępem działań powstańczych, zarówno Condorcanqui, jak i pozostali przywódcy rebelii zaczęli odwoływać się do dziedzictwa rządów inkaskich. Zrodziła się idea utworzenia niepodległego państwa, w którym wszyscy żyliby na równych prawach pod sprawiedliwymi rządami potomków szlachty inkaskiej. Kiedy José Gabriel, powołując się na swoje pokrewieństwo z ostatnim władcą Inków, przybrał przydomek Túpaca Amaru II, zaczęto go tytułować "Inką, królem Peru z Bożej Łaski", "Wyzwolicielem" i "Odkupicielem". I choć w zamyśle Túpaca Amaru II kryła się zapewne wizja idealnego państwa opisana w kronice Inki Garcilaso de la Vegi, nie rezygnował przy tym całkowicie z porządku kolonialnego i nie odrzucał osiągnięć kulturowych nabytych w czasach kolonizacji hiszpańskiej. Nowe, XVIII-wieczne państwo neo-inkaskie nie miało być wierną rekonstrukcją przedhiszpańskiego Tahuantinsuyu. Celem był nowy rząd, oparty na tradycji Inków, która przetrwała mimo presji europejskiej kultury, ale również nowe społeczeństwo, tworzone przez wszystkich urodzonych na terenie Peru, których Túpac Amaru II jako pierwszy nazwał los peruanos. Do mobilizacji powstańców Condorcanqui wykorzystywał tradycyjną sieć powiązań rodzinnych i zależności patronazgo, dlatego też jego wezwanie do buntu spotkało się z największym odzewem w jego rodzimych stronach - w prowincjach Canas, Canchis i Quispicanchis. Lecz mieszkańcy prowincji Calca, Lares, Cotabamba czy Abancay odnosili się już do rebelii sceptycznie, a nawet występowali przeciwko powstaniu, wspierając ofensywne działania oddziałów Wicekrólestwa. Wśród dowódców wojsk pacyfikujących rebelię znaleźli się kacyk z Chincheros, Mateo García Pumacahua i kacyk z Andahuaylas, Vicente Choquecahua. Nie poparli, a nawet wystąpili otwarcie przeciwko powstańcom niektórzy przedstawiciele lokalnej szlachty - przede wszystkim reprezentanci la nobleza inca, potomkowie królewskich rodów inkaskich pełniący jako elektorzy funkcję oficjalnych doradców administracji hiszpańskiej. Chcąc zachować przywileje i tytuły, pozostawali lojalni wobec Madrytu i Limy, a Condorcanquiego nazywali uzurpatorem.
18 listopada doszło do pierwszego poważniejszego starcia z mniej liczebnymi i słabo rozmieszczonymi oddziałami milicji z Cusco, które powstańcy pokonali w bitwie pod Sangararą, zaś 27 listopada w Tincie José Gabriel wygłosił odezwę, w której wyłożył przyczyny wybuchu powstania i swoje postulaty. Głosił, że działa z polecenia króla Hiszpanii, występując przeciw skorumpowanym, zepsutym rządom corregidores. Postulował usunięcie złych urzędników, zniesienie systemu kastowego i abolicję. Zamiast jednak zaatakować i zdobyć szybko bezbronne Cusco, Condorcanqui zdecydował się wstrzymać działania zbrojne i pozwolić odpocząć swoim oddziałom. W prowincji Quispicanchis rebelianci podzielili się - część wróciła do Tinty, aby zebrać posiłki i broń, a część dowodzona przez Condorcanquiego udała się na południe, aby rozszerzyć ofensywę na obszary wokół jeziora Titicaca. Opóźnienie ataku na Cusco okazało się poważnym błędem taktycznym. Wicekról Agustín de Jáuregui i hiszpański visitadore José Antonio de Areche zyskali czas, by zebrać około siedemnastu tysięcy żołnierzy w Limie (oddziały pomocnicze sprowadzano nawet z odległej Kartageny na terenie dzisiejszej Kolumbii) i wysłać ich na południe, by przygotowali obronę miasta. Kiedy José Gabriel powrócił z południa i 1 stycznia 1781 roku rozpoczął oblężenie Cusco, napotkał już na silny opór nie tylko ze strony armii wicekrólewskiej przysłanej ze stolicy, lecz również Hiszpanów, którzy zbiegli przed powstańcami z okolicznych prowincji. Miasta nie udało się zdobyć i był to punkt krytyczny rebelii - straciła swój impet, a wielu Metysów i Kreolów utraciło wiarę w jej powodzenie i zdecydowało się przejść na stronę hiszpańską.
Druga faza powstania miała bardzo gwałtowny, krwawy przebieg. Dokładny jego zasięg jest trudny do ustalenia, ponieważ w tym okresie sytuacja na terenie Wicekrólestwa Peru była bardzo napięta i dochodziło do wielu lokalnych buntów. Część historyków jest zdania, że działalność tupacamaristas nie wyszła poza rejon najbliższy Cusco; inni twierdzą, że rebelia podpaliła całe południe Dolnego Peru, a odezwy słane przez Condorcanquiego do kacyków rezydujących w Limie, Buenos Aires, Santiago de Chile i Granadzie zaowocowały powstaniem filii buntu również na tych tak odległych przecież terytoriach. W tym samym czasie potężna rebelia wybuchła także na terenie Górnego Peru. W grudniu 1780 roku na czele powstania w La Paz stanął kacyk Ajmara, Julián Apaza Nina, który przybrał przydomek Túpaca Katari (na cześć zarówno ostatniego władcy Inków Túpaca Amaru, jak i Tomasa Katari, lidera jednego z buntów antyhiszpańskich z XVIII wieku) i któremu towarzyszył krewny Túpaca Amaru II, Diego Cristóbal Túpac Amaru. Tymczasem rząd powstańczy Condorcanquiego gromadził nowe siły w Tincie i Tungasuce, wyzwalając jednocześnie spod władzy hiszpańskiej terytoria południowe wokół jeziora Titicaca. Na zajmowanych (wyzwalanych spod władzy hiszpańskiej) terenach tworzono szybko nową strukturę administracyjną - ogłaszano abolicję dla tych, którzy przyłączali się do rebelii, i powoływano radę, do której wybierano ludzi ze wszystkich kast (Indian, wyzwoleńców, Kreolów, Metysów). Indianie, którzy dołączali do Túpaca Amaru II, odbijali sobie lata upokorzeń i ciemiężenia, grabiąc posiadłości hiszpańskie i mordując ich właścicieli. Warto wspomnieć, że od samego początku powstania niezwykle ważną w nim rolę odgrywała żona José Gabriela, Micaela Bastidas Puyucahua. Odpowiadała za komunikację i logistykę, organizując siatkę informatorów i posłańców, którzy krążyli między oddziałami. Dbała również o aprowizację i uzbrojenie dla powstańczego wojska, a było to zadanie niezwykle trudne, gdyż w świetle prawa Indianie nie mogli posiadać broni, własnej zatem nie mieli.
W bitwie pod Tintą, która rozegrała się na wiosnę 1781 roku, wojska wicekrólewskie pokonały oddziały rebeliantów i w ciągu kilku kolejnych miesięcy powstanie zostało stłumione. 6 kwietnia Túpac Amaru II z częścią powołanego przez siebie rządu oraz członkami rodziny zostali pojmani i uwięzieni. "Inkaskiego króla" i jego żonę skazano na śmierć, a pokazowe tortury i brutalną egzekucję przywódców rebelii wykonano 18 maja na głównym placu w Cusco. Túpac Amaru II musiał przyglądać się torturom, którymi ukarano Micaelę Bastidas, ich starszego syna, Hipólita Túpaca Amaru i wielu najbliższych towarzyszy broni. Sam najpierw był rozrywany przez konie, a następnie został ścięty i poćwiartowany. Części jego ciała rozesłano ku przestrodze w różne strony Wicekrólestwa (głowę do Tinty, gdzie zatknięto ją na kiju przy bramie do miasta; ręce do Tungasuki i Carabai, stopy do Santa Rosa), a korpus spalono i popiół rozsypano na wietrze. Po egzekucji w Cusco wojska hiszpańskie zostały skierowane do pacyfikacji powstania Túpaca Katari, którego już w listopadzie 1781 roku schwytano i skazano na śmierć. Procesy o tupakamaryzm ciągnęły się jeszcze przez wiele lat, a represje sięgnęły kolejnych pokoleń. Powstanie pochłonęło ponad 100 tysięcy ofiar, czyli około 10% ówczesnej populacji Wicekrólestwa, pozostawiając w pamięci jego mieszkańców traumę i pogłębiając przepaść między tubylczym (niebezpiecznym, dzikim) i kreolskim sektorem społeczeństwa. Doprowadziło do zbliżenia Kreolów i Hiszpanów przeciwko zagrożeniu, które stwarzały tubylcze masy, gdyż uświadomiło im bowiem, jakie mogą być rezultaty mobilizacji ciemiężonych i coraz bardziej ogarniętych frustracją najbiedniejszych grup społecznych. Represje objęły w sposób dotkliwy również elity indiańskie, zlikwidowano bowiem funkcję kacyków, zniesiono instytucję elektorów w Cusco i zakazano jakiegokolwiek pielęgnowania tradycji inkaskiej. Dekret visitadore Areche wydany po egzekucji Túpaca Amaru II zabraniał używania języka keczua, noszenia tradycyjnych inkaskich strojów, posługiwania się symbolami rodowymi, malowania portretów przodków, funkcjonowania jakichkolwiek inkaskich instytucji, a nawet wystawiania tak modnych w XVIII wieku sztuk teatralnych, w których opisywano dzieje Inków. Kronika Inki Garcilaso de la Vegi trafiła na listę dzieł zakazanych jako źródło niebezpiecznych dla władzy hiszpańskiej idei. Powstanie wywołało jednak refleksje na temat kondycji administracji Wicekrólestwa i dla uniknięcia podobnych zdarzeń w przyszłości zdecydowano o wprowadzeniu pewnych reform. Zlikwidowano znienawidzoną, i wskazywaną jako główne źródło zła instytucję corregidores, których zastąpili intendenci pracujący pod skutecznym nadzorem władz centralnych w Limie. W 1784 roku zniesiono system reparto i mitę, a w maju 1787 roku powołano nowy okręg sądowniczy - Królewską Audiencję Cusco. Nowa audiencja obejmowała jurysdykcją tereny Carabai, Lampy i Azángaro (wcześniej należące przez pewien czas do intendencji Puno w granicach Wicekrólestwa La Platy, którą w 1796 roku włączono na powrót w granice Wicekrólestwa Peru). Tym samym postulaty Túpaca Amaru II, za które poniósł tak okrutną śmierć, ostatecznie zostały zrealizowane. Niemniej jednak, pod koniec XVIII wieku, na skutek represji i prześladowań liderów i przedstawicieli szlachty indiańskiej ruch nacional neo-inka pomału zamierał. Na pierwsze miejsce wysunął się ruch patriotów, którzy reprezentowali odmienną koncepcję nacjonalizmu kreolskiego. Według Nathaniela de Gutierreza (1991) Kreole peruwiańscy (zwłaszcza środowisko elit Limy), zainteresowani dobrymi kontaktami z Hiszpanią i nadal silnie związani z tradycją hiszpańską, nie wspominali nic o inkaskiej przeszłości kraju, odrzucając możliwość odrodzenia tradycji rządów przedhiszpańskich. Brutalne rebelie z hasłami powrotu władzy Inków wywoływały nieopisany strach nie tyle przed żądaniami rewindykacyjnymi Indian, lecz przed krwawą rzezią białych i skutecznie hamowały zapędy wyzwoleńcze wśród peruwiańskich elit liczących na ochronę hiszpańskiego wojska, gdyby do takich rzezi doszło.
Do destabilizacji władzy kolonialnej i osłabienia pozycji Hiszpanii w Ameryce przyczynił się gwałtowny bieg wydarzeń na europejskiej scenie politycznej przełomu XVIII i XIX wieku. Wojny Napoleońskie (1799-1815) doprowadziły do podporządkowania kolejnych państw kontroli Francji, a jednym z nich stała się również słaba politycznie, nieudolnie zarządzana przez Karola IV Hiszpania. W sierpniu 1808 roku mieszkańcy Wicekrólestwa Peru z niedowierzaniem przyjęli wiadomość o uwięzieniu swojego władcy i zmuszeniu go do abdykacji na rzecz syna, Ferdynanda. Ani poddani Półwyspu, którzy chwycili za broń przeciwko wojskom Napoleona Bonapartego, ani mieszkańcy Wicekrólestw nie uznali Józefa I, brata Napoleona, który jeszcze w tym samym roku zasiadł na tronie w Madrycie. Nie zaakceptowali też liberalnej konstytucji ogłoszonej w 1812 roku w Bayonne, której autorzy mieli na celu przeniesienie do Hiszpanii części reform politycznych i społecznych wprowadzanych wówczas we Francji. W czasie kiedy na Półwyspie Iberyjskim wybuchały powstania antyfrancuskie i działała partyzantka wymierzona we francuską okupację kraju, w różnych częściach Hispanoameryki, w tym w Buenos Aires, Chuquisace, La Paz i Quito, powoływano autonomiczne junty, które kwestionowały francuskie rządy, choć nie próbowały jeszcze radykalnie zmieniać porządku kolonialnego i zrywać więzi łączących je z metropolią. Kryzys wywołany przez vacatio regis w Madrycie doprowadził również do istotnych zmian na politycznej i militarnej scenie Wicekrólestwa Peru. Wicekról José Fernando de Abascal y Sousa (1743-1821), głęboko zaniepokojony zarówno wydarzeniami na Półwyspie Iberyjskim, jak i buntami na terenach Ameryki, natychmiast podjął działania wzmacniające kontrolę polityczną w kraju. Powołał Królewską Armię Peru i uczynił z Wicekrólestwa bastion lojalności wobec monarchii hiszpańskiej oraz centrum obrony przed rewolucyjnymi poczynaniami w Buenos Aires i La Paz. W tym celu mianował dowódcą wojskowym oddziałów stacjonujących w Cusco i przewodniczącym Królewskiej Audiencji Cusco generała brygady José Manuela de Goyeneche y Barredę, lojalnego Kreola pochodzącego z Arequipy. Jego zadaniem było zorganizowanie wyprawy wojskowej i pacyfikacja ośrodków antyhiszpańskiej rebelii na południu kontynentu. Utworzono kontyngent 5000 milicjantów z Cusco, Arequipy i Puno, którego uzupełnieniem były oddziały popierających wicekróla kacyków Mateo Garcíi Pumacahui i José Domingo Choquehuanki (obaj kilkanaście lat wcześniej byli aktywnymi przeciwnikami powstania Túpaca Amaru II). To oni zadali klęskę siłom rewolucyjnym z Chuquisaki i La Paz. Udana interwencja wojskowa i upadek lokalnych junt ujawniły nie tylko kontrrewolucyjną postawę wicekróla Abascala. Uznał on, że jest to doskonała okazja, by odzyskać dla Limy terytoria Górnego Peru, utracone na rzecz Wicekrólestwa La Platy w wyniku reform burbońskich i wprowadzonych wówczas nowych podziałów administracyjnych. Dążąc do politycznego i gospodarczego wzmocnienia pozycji Limy, w lipcu 1810 roku Abascal ogłosił ponowne przyłączenie Górnego Peru do Wicekrólestwa Peru. Spór o Górne Peru, terytorium o sporej populacji, na którym znajdowały się cenne kopalnie srebra i rozległe tereny atrakcyjne rolniczo, doprowadził do zbrojnej konfrontacji z niepodległym już rządem Buenos Aires - w czerwcu 1811 roku Goyeneche y Barreda pokonał w bitwie pod Huaqui siły La Platy dowodzone przez generała Antonio Gonzáleza Valcárcela i Juana José Castellego. W ciągu kilku następnych tygodni wszystkie prowincje Górnego Peru, w tym La Paz, Cochabamba, Chuquisaca i Potosí, znalazły się pod kontrolą wicekróla Abascala. Udany wysiłek rojalistów peruwiańskich nałożył jednak na Królewską Audiencję Cusco nadzwyczajne obciążenia finansowe, a utrzymująca się w kolejnych latach niestabilność polityczna i intensywna działalność militarna w regionie nie sprzyjały oczekiwanemu rozwojowi gospodarczemu - górnictwo uległo stagnacji, spadł znacząco eksport, a wzrósł przemyt i zwiększyły się koszty związane z zarządzaniem administracją. Sytuacja na terenach Górnego Peru wywoływała więc coraz większe niezadowolenie i rozłam w dotychczasowym bastionie rojalizmu.
Do niestabilnej sytuacji politycznej przyczyniał się również spór między absolutystycznie nastawionym rządem Abascala a zwolennikami liberalnych reform ogłoszonych przez Juntę Centralną z Kadyksu, która od 1808 roku próbowała utrzymać jakieś pozory władzy w imieniu uwięzionego Ferdynanda VII. 19 marca 1812 roku, podczas nadzwyczajnego posiedzenia Kortezów, w którym uczestniczyli deputowani z Hiszpanii, Ameryki i Azji, ogłoszono pierwszą hiszpańską konstytucję. Jej historyczne znaczenie podkreśla dodatkowo fakt, że była jedną z najbardziej liberalnych ustaw zasadniczych w tamtym okresie1. W trakcie obrad nad ostateczną wersją dokumentu poruszano wiele tematów, które szczególnie leżały na sercu mieszkańcom kolonii, między innymi kwestię statusu politycznego i uznania praw wyborczych Indian i Metysów. Konstytucja z Kadyksu przyznawała obywatelstwo hiszpańskie i równość praw osobom urodzonym na dowolnym terytorium należącym do korony hiszpańskiej, co w praktyce miało oznaczać jedność i integralność wszystkich posiadłości Hiszpanii. Wicekról Abascal, mimo że oficjalnie uznał Juntę Centralną z Kadyksu jako instytucję reprezentującą władzę hiszpańską, nie podzielał jednak entuzjazmu wobec liberalizacji rządów kolonialnych, która miała prowadzić do poszerzenia partycypacji politycznej. Był zdania, że decyzje odnoszące się do równości wszystkich wobec prawa nie uwzględniają faktycznych realiów, w których funkcjonowało społeczeństwo kolonialne, i będą prowadzić do nadużyć. Sprzeciwiał się także zdecydowanie zadekretowanemu przez Juntę już w 1811 roku zniesieniu trybutu płaconego przez Indian, które zagrażało finansom Wicekrólestwa i podważało kolonialny system kontroli siły roboczej. Obstrukcjonizm wicekróla doprowadził do konfrontacji ze zwolennikami liberalnych reform i wybuchu w latach 1811-1814 lokalnych rebelii w kilku prowincjach Wicekrólestwa Peru. Powstania te miały wyraźnie antylimeński charakter i wśród domagających się zdecydowanej interwencji i ich pacyfikacji elit stolicy budziły poważne obawy o utratę dominującej pozycji politycznej. Cykl buntów regionalnych rozpoczęła rebelia, która wybuchła w czerwcu 1811 roku w Tacnie, regionie powiązanym gospodarczo z Górnym Peru, przez który prowadził ważny szlak peruwiańskiego eksportu wina, ryżu, oliwy i owoców. Na czele buntu stanął Kreol Francisco Antonio de Zela, urzędnik wicekrólewskiego skarbca, który wykorzystał wspomnianą próbę odbicia Górnego Peru przez wojska La Platy i ogłosił powstanie autonomicznego rządu. Dowodzone przez niego oddziały zaatakowały koszary wojskowe w Tacnie, ogłaszając Zelę głównym dowódcą wojskowym, Rabino Gabino Barriosa dowódcą oddziałów piechoty, a kacyka Toribio Arę dowódcą dywizji kawalerii. Porażka generała Castellego w bitwie pod Huaqui oznaczała jednocześnie kres rebelii w Tacnie - armia wicekrólestwa szybko spacyfikowała powstańców, zaś sam Zela został aresztowany i wysłany do Limy. Skazano go na dożywotnie więzienie w Chagres w Panamie, gdzie zmarł w 1819 roku. W 1813 roku podjęto w Tacnie kolejną próbę ogłoszenia autonomii, ponownie wykorzystując wsparcie sił z La Platy, tym razem pod dowództwem generała Manuela Belgrano. Bunt został szybko opanowany przez wojska hiszpańskie wysłane z Arequipy. W lutym 1812 roku wybuchło powstanie w centrum Wicekrólestwa, wzniecone przez około 4000 Indian, którzy zaatakowali stolicę intendencji Tarma w Huánuco. Zaskoczone rebelią władze, elity i wojsko w panice opuścili miasto, pozostawiając je na łasce Indian, którzy przez trzy dni plądrowali posiadłości Hiszpanów. Powołana przez Indian, Metysów i wyzwoleńców Junta ogłosiła lojalność wobec króla Ferdynanda VII, a hasłem przewodnim rebelii stało się "Śmierć złym rządom!" i "Precz z chapetones2!". Wysłane z Cerro de Pasco i Tarmy oddziały wojska pod dowództwem José Gonzáleza de Prady zostały pokonane w bitwie pod Ambo, co tylko dodało odwagi rebeliantom i zachęciło okoliczną ludność do przyłączenia się do armii improwizowanej na szybko pod przywództwem kacyka Norberto Aro i burmistrza Huamalíes, José Rodrígueza. Już jednak w połowie marca oddziały Gonzáleza de Prady pokonały powstańców i wkroczyły do wyludnionego, zdewastowanego Huánuco. Wszyscy przywódcy rebelii zostali pojmani i skazani na śmierć.
Powstanie, które wybuchło w Cusco, było na tle rebelii regionalnych buntem o największym zasięgu i stanowiło najpoważniejsze wyzwanie rzucone rządom centralnym z Limy. Źródłem rebelii były przedłożone na jesieni 1813 roku przez członków rady miejskiej w Cusco żądania wzmocnienia pozycji władz samorządowych, oparte na zapisach liberalnej konstytucji z Kadyksu. Domagano się powołania niezależnych od rządu wicekrólewskiego deputowanych prowincji cuskeńskiej i wyrażano sprzeciw wobec absolutystycznych rządów wicekróla Abascala. Sędzia Królewskiej Audiencji Cusco uznał te żądania za bunt i nakazał aresztować nawołujących do autonomii członków rady - braci José, Vicente i Mariano Angulo Torres oraz José Gabriela Béjara, Juana Carbajala i Pedro Tudelę. Wszyscy reprezentowali ambitne i żądne władzy kręgi kreolsko-metyskich elit Cusco. W ciągu kolejnych miesięcy napięcie polityczne w Cusco rosło. 3 sierpnia 1814 roku liderzy powstania zorganizowali zamach stanu - aresztowano sędziów, a przewodniczący Audiencji Cusco, Manuel Pardo Ribadeneira, został usunięty ze stanowiska. Istotnym wsparciem dla antyrządowej rebelii było przyłączenie się do powstania brygadiera wojsk rojalistycznych, znanego nam już kacyka z Chinchero, Mateo Garcíi Pumacahui. Początkowo obiecał wsparcie 4000 ludzi, lecz jego popularność i pochodzenie z elit tubylczych sprawiły, że na jego wezwanie do powstania zaczęli dołączać Indianie Quechua i Aymara. Przyciągały ich ponownie hasła powrotu do tradycji rządów inkaskich i deklarowane przez przywódców zamachu zamiary utworzenia potężnego, niepodległego państwa ze stolicą w Cusco. Dzięki temu udało się powołać armię 20 000 Indian, która wsparła zbrojnie powstanie Kreolów i Metysów z Cusco. Na czele niezależnego rządu Junty Cusco, która legitymizowała swoją władzę postanowieniami konstytucji z Kadyksu, stanęli Mateo García Pumacahua oraz Juan Tomás Moscoso i Domingo Luis Astete. José Angulo objął stanowisko Jefe Máximo rewolucji i kapitana generalnego prowincji Cusco, Puno, Huamanga i La Paz. Rebelię poparła również część duchowieństwa, w tym sam biskup Cusco, José Pérez y Armendáriz, który przydzielił kapelanów do oddziałów rewolucyjnych, a 8 września celebrował uroczystą mszę w cuskeńskiej katedrze, błogosławiąc powstańcze, biało-niebieskie sztandary. Celem Junty było rozszerzenie buntu i wyzwolenie spod rządów Limy całego Wicekrólestwa Peru. By to osiągnąć, zorganizowano trzy ekspedycje wojskowe. Pierwsza, pod przywództwem Juana Manuela Pinelo i proboszcza diecezji Cusco, Ildefonso de la Mu?ecasa, opuściła Cusco w połowie sierpnia i udała się do Puno i La Paz, otrzymując po drodze wsparcie tysięcy rdzennych mieszkańców dystryktów Azángaro i Carabaya. 26 sierpnia wojsko powstańcze zajęło bez większego oporu Puno i kontynuowało marsz, docierając 24 września do La Paz, które zostało zajęte po dwóch dniach walki. Powołano Juntę La Paz, do której weszli José Astete, Eugenio Medina i José Agustín Arze. Druga z ekspedycji wojskowych, pod dowództwem Manuela Hurtado de Mendozy, Mariano Angulo i duchownego José Gabriela Béjara, skierowała się na północ, do Huamangi (Ayacucho). Miasto zostało zdobyte 20 września i Hurtado de Mendoza zarządził marsz w kierunku Huancayo. W bitwie pod Huantą, której milicja opowiedziała się przeciwko insurgentom, doszło do klęski wojsk powstańczych i ich wycofania się z Huamangi. Trzecia ekspedycja, pod dowództwem Mateo Garcíi Pumacahui i Vicente Angulo, realizowała kampanię wyzwoleńczą w regionie Arequipy. Do bitwy pod La Apachetą, do której doszło 10 listopada, stanął intendent Arequipy José Gabriel Moscoso, a jego oddziały wspierały posiłki wojskowe przysłane z Limy. Zwycięstwo armii powstańczej umożliwiło Garcíi Pumacahui triumfalny wjazd do Arequipy, gdzie pod naciskiem wojsk przysłanych z Cusco rada miasta uznała juntę z José Angulo na czele. Już jednak 30 listopada 1814 roku, na wieść o szykowanej ofensywie wojsk wicekrólewskich García Pumacahua i Vicente Angulo postanowili wycofać się z miasta i powrócić do Cusco, wobec czego władze Arequipy natychmiast podjęły decyzję o odnowieniu więzów lojalności z wicekrólem Abascalem. Dalsze działania militarne skupiły się na terenach Górnego Peru. Armią Wicekrólestwa dowodzili generał Joaquín de la Pezuela i doświadczony brygadier Juan Ramírez Orozco, którzy stopniowo odzyskiwali kontrolę nad zajętymi przez patriotów cuskeńskich terenami. Do lutego 1815 roku wojska powstańcze musiały wycofać się z Oruro i La Paz. Do decydującego starcia doszło 11 marca pod Umachiri niedaleko Puno. Przewaga techniczna i większe doświadczenie regularnego wojska Ramíreza przechyliło szalę zwycięstwa na stronę sił hiszpańskich. 12 maja 1815 roku oddziały wicekrólewskie weszły do Cusco, kładąc kres autonomii powstańczego rządu. Być może, gdyby wsparcie Kreolów z większych ośrodków miejskich trwało dłużej, buntownicy odnieśliby zwycięstwo nad centralistyczną hegemonią Limy. Tymczasem wszystko zakończyło się zdecydowanym triumfem po stronie hiszpańskiej i radykalnymi decyzjami co do losu przywódców powstania: Mateo Pumacahua został schwytany w Sicuani i skazany na śmierć; podobny los spotkał braci Angulo i pozostałych przywódców, którzy zostali straceni na głównym placu w Cusco.
Przywrócenie absolutystycznego systemu rządów po powrocie Ferdynanda VII na tron Hiszpanii w 1814 roku oznaczało zawieszenie liberalnej konstytucji z Kadyksu, wprowadzenie cenzury prasy, wznowienie działalności Inkwizycji i (z wyjątkiem La Platy) zdławienie rewolucyjnych ruchów w niemal całej Hispanoameryce. Represje wobec dysydentów kreolskich oraz odmowa jakichkolwiek ustępstw na rzecz liberalnych reform i poprawy relacji między metropolią i jej zamorskimi posiadłościami doprowadziły do ostatecznego rozłamu wśród elit i wzmocnienia poczucia odrębności hiszpańskich Americanos w opozycji do znienawidzonych peninsulares. W manifeście politycznym zatytułowanym Manifestación histórica y política de la revolución en América (znanym jako "28 powodów"), napisanym w 1816 roku i opublikowanym w Buenos Aires w 1818 roku przez jednego z wybitnych arystokratów limeńskich José Mariano de la Riva-Agüero (1783-1858), odnajdziemy całą listę krzywd, których doznawali owi Americanos ze strony metropolii. Riva-Agüero krytykował nadmierne przywileje ekonomiczne peninsulares, monopol handlu i nieumiarkowane obciążenia fiskalne, fatalną administrację publiczną, której beneficjentami byli tylko Hiszpanie, despotyzm władz centralnych i nieliczenie się z opiniami i postulatami mieszkańców kolonii. A jednak, mimo tak jasno zdefiniowanych problemów i rosnącego niezadowolenia z rządów hiszpańskich i funkcjonowania administracji kolonialnej, Kreole peruwiańscy wciąż uważali, że lepiej utrzymywać postawy rojalistyczne i podtrzymywać związki z Madrytem. Czuli, że o wiele więcej więzi intelektualnych i duchowych łączy ich z Hiszpanią niż z ludnością tubylczą, której się po prostu bali, pamiętając krwawe rebelie z końca XVIII wieku. Cieniem kładła się zwłaszcza pamięć o powstaniu Túpaca Amaru II, która paraliżowała aktywność sił antykolonialnych na większą skalę. Nieskuteczność mieszkańców Wicekrólestwa w próbach samodzielnego uzyskania niepodległości mogła wynikać również z chłodnych kalkulacji o charakterze ekonomicznym i poważnych obaw o konsekwencje zerwania z monarchią hiszpańską dla rozwoju gospodarczego, inwestycji i obecności Limy na światowym rynku wymiany dóbr. Elity kreolskie dostrzegały, że na niepodległości będą zyskiwać przede wszystkim terytoria położone po stronie Atlantyku (dzisiejsze tereny republiki Wenezueli, Kolumbii, Urugwaju czy Argentyny), z bezpośrednim dostępem do rynków europejskich. Natomiast terytoria po stronie Pacyfiku - tak jak Peru - po utracie kontroli hiszpańskiej pozostaną w izolacji, mając znacznie utrudnione kontakty handlowe z Europą. Ostatecznie zatem impuls prowadzący do niepodległości Wicekrólestwa zależał od działania sił zewnętrznych - armii wyzwoleńczych, które przybyły do Limy z południa i północy kontynentu.
1.2. Kampanie wyzwoleńcze i instytucjonalizacja państwa
Proces wyzwalania Wicekrólestwa Peru spod władzy hiszpańskiej jest w historiografii peruwiańskiej dzielony na kilka etapów. Kampania wyzwoleńcza rozpoczęła się 8 września 1820 roku wraz z lądowaniem w zatoce Paracas ekspedycji pod dowództwem generała José de San Martína, a zakończyła w styczniu 1826 roku, kiedy w królewskim forcie Real Felipe w porcie Callao opuszczono ostatnią hiszpańską flagę. Dwie kluczowe daty, które stały się symbolami wojny o nieodległość Peru, to proklamacja niepodległości z 28 lipca 1821 roku oraz zwycięstwo armii patriotów w bitwie nieopodal Ayacucho z 9 grudnia 1824 roku i podpisanie aktu formalnej kapitulacji przez dowódcę wojsk rojalistów, generała José de Canteraca. Niepodległość Peru to nie tylko dwie daty, ale również i dwie kampanie wojskowe, realizowane równolegle z dwóch stron kontynentu: od południa, pod dowództwem generała José de San Martína, oraz od północy, pod dowództwem wenezuelskich Libertadores, generała Simóna Bolívara i generała Antonio José de Sucre.
Niepodległość Wicekrólestwa La Platy ogłoszona ostatecznie 9 lipca 1816 roku podczas Kongresu Zjednoczonych Prowincji w Tucumán stanowiła punkt wyjściowy dla dalszych wysiłków, by wyzwolić z reżimu kolonialnego pozostałe obszary Ameryki Południowej. Siły patriotyczne pod dowództwem generała José de San Martína (1778-1850) po morderczym marszu przekroczyły Andy i w lutym 1817 roku pokonały wojska rojalistów w bitwie pod Chacabuco. Zaskoczenie kampanią prowadzoną przez "Armię Andów" od wschodu pozwoliło szybko przejąć kontrolę nad Santiago de Chile i zająć główny port Kapitanii Generalnej Chile w Valparaíso. W lutym 1818 roku ogłoszono niepodległość Republiki Chile, którą przypieczętowało zwycięstwo wojsk patriotów chilijskich i argentyńskich w bitwie pod Maipú w kwietniu tego roku. Następnym krokiem było utworzenie eskadry, która pod dowództwem doświadczonego angielskiego admirała Thomasa Cochrane'a nękała hiszpańskie statki i porty na południu Pacyfiku. Zarówno Zjednoczone Prowincje La Platy, jak i Republika Chile były bardzo zainteresowane niepodległością Peru. Oprócz pryncypialnej kwestii wyzwolenia całego kontynentu spod hiszpańskiego panowania, wciąż tliło się pragnienie Buenos Aires, by podporządkować i włączyć w granice La Platy terytoria Górnego Peru. Nowy rząd w Santiago de Chile kierowany przez Bernardo O'Higginsa dążył natomiast do nawiązania zerwanych po ogłoszeniu niepodległości kontaktów handlowych, które przez lata łączyły chilijskich producentów pszenicy z właścicielami plantacji trzciny cukrowej na peruwiańskim wybrzeżu. Sam generał San Martín był natomiast przekonany, że dopóki Wicekrólestwo Peru pozostaje bastionem sił rojalistycznych, niepodległość Zjednoczonych Prowincji La Platy nie jest zabezpieczona i należy dążyć do pełnego wyzwolenia całego kontynentu spod władzy Hiszpanii. 5 lutego 1819 roku podpisano porozumienie, na mocy którego utworzono armię wyzwoleńczą pod dowództwem generała San Martína i admirała Cochrane'a. Jej zadaniem było doprowadzenie całego procesu niepodległościowego do końca. Koszty budowy floty wojennej i specjalnej ekspedycji wysłanej na północ pokrywał głównie rząd chilijski, przy wsparciu finansowym Wielkiej Brytanii. Przygotowując grunt pod przyszłe działania, eskadra admirała Cochrane'a operowała wzdłuż wybrzeży peruwiańskich na wysokości Huaury, Supe, Huarmey i Paity, spotykając się zresztą z przychylnym nastawieniem Peruwiańczyków. Cochrane prowadził dynamiczną akcję propagandową, śląc odezwy, dostarczając patriotyczną propagandę i rozpowszechniając deklaracje niepodległościowe, podpisane przez generała San Martína. By zyskać wsparcie wszystkich sektorów społeczeństwa peruwiańskiego, ogłaszano również zniesienie niewolnictwa, zapewniano o udziale Kreolów w tworzeniu przyszłego rządu i deklarowano braterstwo z ludnością tubylczą. Flota Armii Wyzwolenia Peru wypłynęła z portu w Valparaíso w sierpniu 1820 roku. Tworzyło ją osiem okrętów wojennych uzbrojonych w 247 dział, 16 statków transportowych i 11 kanonierek. O wyzwolenie Peru z jarzma kolonialnego miało walczyć zaledwie 4118 żołnierzy, z których 1805 było Chilijczykami, a pozostali to weterani "Armii Andów" z La Platy oraz ochotnicy angielscy, irlandzcy i północnoamerykańscy.
7 września ekspedycja wpłynęła do zatoki Paracas i następnego dnia zajęła port w Pisco (około 240 km na południe od Limy). Senat chilijski wyposażył San Martína w bardzo ogólne instrukcje, w których wskazywano, że armia wyzwalająca powinna szanować wolę ludności peruwiańskiej, i podkreślano konieczność uzyskania poparcia dla działań wyzwoleńczych ze strony patriotów peruwiańskich. Uznano również, że nie należy narzucać żadnej formy rządu, ale przyjąć taką, która wywodzi się z "woli ludu". Rekomendowano ochronę religii katolickiej, respektowanie istniejących tytułów i hierarchii oraz "niewprowadzanie niczego nowego" w kwestii niewolnictwa3. San Martín mógł zatem jedynie inspirować i wspomagać działania Peruwiańczyków. Uznał, że już sama obecność armii wyzwoleńczej zachęci ich do walki przeciwko Hiszpanii, i zakładał, że rady miejskie kolejnych wyzwalanych miast będą powoływać junty i wybierać niezależnych przywódców politycznych dla swoich regionów. Niemal w tym samym czasie, kiedy wojska Armii Wyzwolenia lądowały na peruwiańskim wybrzeżu, nowy rząd w Madrycie przywrócił liberalną konstytucję. Otworzyło to drogę ku negocjacjom z amerykańskimi patriotami na temat pewnych ustępstw politycznych, przy pozostaniu w ramach monarchii. Wicekról Peru Joaquín de la Pezuela (1761-1830) zaproponował więc zawieszenie broni i kierując się zasadą, że zły pokój jest lepszy, niż dobra wojna, wysłał do generała San Martína list z propozycją negocjacji. Do spotkania komisarzy pokojowych obu stron doszło we wrześniu i październiku 1820 roku w Miraflores na południowych obrzeżach Limy. Wysłannicy wicekróla przekonywali, że wobec przywrócenia zawieszonej w 1814 roku liberalnej konstytucji z Kadyksu i wprowadzenia liberalnych reform w Hiszpanii, żądania strony peruwiańskiej są bezpodstawne. Delegaci San Martína nie rozmawiali jednak o konstytucji i nie negocjowali przyzwolenia na wprowadzenie politycznych reform, lecz skupili się na głównym celu misji wojsk wyzwoleńczych - uzyskaniu przez Peru bezwarunkowej niepodległości. Zaproponowali ustanowienie monarchii konstytucyjnej, z władcą wybranym spośród europejskich książąt. Delegaci wicekróla, mimo że dostrzegli w takiej propozycji szansę na porozumienie i uniknięcie otwartego konfliktu zbrojnego, nie byli upoważnieni przez Madryt do uznania niepodległości Wicekrólestwa, rozmowy zakończyły się więc fiaskiem i rozpoczęły się działania wojenne.
Strategia generała San Martína nie polegała na agresywnej ofensywie, lecz pozyskiwaniu zwolenników niepodległości Peru i wzbudzeniu entuzjazmu wyzwoleńczego. Pierwsze miesiące kampanii nastrajały pozytywnie. Między wrześniem 1820 roku a styczniem 1821 roku mieszkańcy sporej część północnych terytoriów Wicekrólestwa dołączyli do strony patriotycznej. Admirał Cochrane w brawurowej akcji z 6 listopada 1820 roku zdobył najpotężniejszy okręt wicekrólewskiej marynarki wojennej, Esmeraldę. Oprócz znacznego ograniczenia zdolności ofensywnych rojalistów, było to również spore upokorzenie dla wicekróla Pezueli. Podczas gdy San Martín zmierzał w kierunku Huaury, generał Juan Antonio Álvarez de Arenales wyparł oddziały rojalistów strzegące nadmorskich miast Palpa i Nasca. Następnie zajął opuszczoną przez rojalistów haciendę oraz port w Ice i udał się w głąb sierry, docierając do Huamangi, Jauja i Huancayo, a w grudniu 1820 roku do Tarmy i do górniczego centrum w Cerro de Pasco. We wszystkich tych ośrodkach, zgodnie z przyjętym protokołem, ogłaszano uroczyście niepodległość, powoływano oddziały lokalnej milicji oraz włączano do armii wyzwoleńczej miejscową ludność. Wśród tych, którzy opowiedzieli się za niepodległościową sprawą, znaleźli się reprezentanci elit kreolskich, tacy jak wspomniany José de la Riva-Agüero czy José Bernardo de Torre Tagle y Portocarrero (markiz Torre Tagle, 1779-1825), przewodniczący intendencji Trujillo, który 29 grudnia 1820 roku ogłosił niepodległość regionów Piura, Cajamarca, Lambayeque, Tumbes, San Martín, Amazonas i Huaylas. W styczniu uroczyste proklamacje niepodległości ogłoszono w Chachapoyas, Jaén i Maynas. Nie brakowało i przypadków takich jak w Tarmie, Jauja czy Cerro de Pasco, gdzie żołnierze wojska rojalistów po prostu dezerterowali i dołączali do oddziałów patriotów. Trzeba jednak wspomnieć, że zapewnienia armii wyzwoleńczej o nienaruszaniu praw własności i majątków nie były przestrzegane - by móc zapewnić aprowizację i wypłatę żołdu dla uczestniczących w kampanii żołnierzy, przejmowano urzędy celne i skarbce (zarówno na terenie portów, jak i osiedli górniczych), przywłaszczając zgromadzone w nich fundusze rządowe, konfiskując surowce i rekwirując towary należące do kupców hiszpańskich i tych, którzy sprzeciwiali się działaniom wyzwoleńczym. Fortuna zdawała się sprzyjać armii patriotów, tymczasem rząd wicekróla Pezueli był bliski upadku. Brakowało środków na utrzymanie armii i marynarki wojennej do obrony wybrzeża, w szeregach rojalistów rosło zniechęcenie, a kolejne triumfy oddziałów Armii Wyzwolenia na północy skłaniały do przejścia na jej stronę. W początkach 1821 roku doszło do dezercji batalionu Numancia, jednego z najbardziej doświadczonych oddziałów wojsk wicekrólewskich. Nieudolność wicekróla Pezueli i pogłoski o planowanej kapitulacji doprowadziły 29 stycznia do wojskowego zamachu stanu wśród żołnierzy stacjonujących w Aznapuquio. Zażądali od wicekróla złożenia mandatu i przekazania dowództwa armii generałowi José de La Sernie (1770-1832). Był to więc pierwszy z wojskowych zamachów stanu, który zainicjował wzrastającą w ciągu kolejnych lat ingerencję armii w sferę peruwiańskiej polityki. Generał La Serna objął również stanowisko najwyższego przywódcy politycznego, zastępując oficjalnie Pezuelę na tronie wicekróla, co zostało zaaprobowane i formalnie zatwierdzone przez rząd w Madrycie w 1824 roku. Zgodnie z królewskimi instrukcjami nowy wicekról zaproponował San Martínowi wznowienie negocjacji pokojowych. Spotkania odbywały się od maja do czerwca 1821 roku w hacjendzie Punchauca, w dolinie rzeki Chillón na północ od Limy, a następnie ponownie w Miraflores. Tym razem wicekról i generał argentyński stanęli twarzą w twarz, próbując dojść do porozumienia. San Martín domagał się pełnej niepodległości Peru, jednocześnie proponując wicekrólowi powołanie tymczasowego rządu, w którym La Serna pełniłby funkcję regenta do czasu, aż Hiszpania nie przysłałaby europejskiego księcia, by objął peruwiański tron. La Serna, który oczekiwał wojskowego wsparcia ze strony Hiszpanii, odrzucał propozycję utworzenia Królestwa Peru, ponieważ ostatecznie oznaczałoby to uznanie niepodległości Wicekrólestwa, do czego nie był upoważniony. Negocjacje zakończyły się zatem - tak jak poprzednio - niepowodzeniem.
Generał La Serna uznał, że dalsze pozostawanie w Limie nie tylko nie przyniesie żadnych korzyści Hiszpanii, lecz może również okazać się niebezpieczne wobec ofensywy Armii Wyzwolenia, podjął więc decyzję o wycofaniu oddziałów ze stolicy i skoncentrowaniu wojsk na terenach sierry. 6 lipca 1821 roku oddziały rojalistów opuściły Limę; pozostał jedynie batalion pod dowództwem generała José de La Mara, który strzegł twierdzy Real Felipe w porcie Callao. Niespodziewany manewr La Serny zaskoczył nie tylko San Martína, lecz przede wszystkim mieszkańców bezbronnej od tej pory Limy. Zdezorientowana arystokracja hiszpańska i kreolska (ci, którzy nie przenieśli się do Cusco razem z wojskiem), obawiając się o swoje życie i majątki, chroniła się w forcie Callao lub w klasztorach, oczekując najgorszego nie tyle ze strony wojsk wyzwoleńczych, ile ze strony samych mieszkańców Peru: panicznie bano się rewolty mas, buntu niewolników i kolorowej społeczności zamieszkującej zarówno samą stolicę, jak i okoliczne miejscowości. Obawy przed rewoltą ludową i anarchią zostały rozwiane przez oddziały San Martína, które 10 lipca 1821 roku wkroczyły do Limy. 15 lipca w miejskim ratuszu zwołano zgromadzenie notabli miasta, którzy zgodnie z wcześniej realizowanymi procedurami podpisali Akt Nieodległości Peru. Następnie, 28 lipca 1821 roku San Martín, stając przed około 16-tysięcznym tłumem zgromadzonym na głównym placu Limy, proklamował oficjalnie niepodległość Peru. Powtórzył swoje wystąpienie kolejno na Plaza de la Merced, Plaza Santa Ana i na koniec Plaza de Inquisición. Trzymając w ręku nowy sztandar niepodległego państwa i wznosząc okrzyk Niech żyje kraj!, Niech żyje wolność!, Niech żyje niepodległość!, oznajmiał uroczyście, że oto sprawiedliwości stało się zadość i od tego momentu, z woli narodu, Peru jest wolne i suwerenne.
3 sierpnia generał San Martín został oficjalnie mianowany najwyższym dowódcą wojskowym i politycznym Peru, przyjmując oficjalny tytuł Protektora Niepodległości Peru. Wydano decyzję o wydaleniu z kraju Hiszpanów i rojalistów, chyba że otwarcie dołączali do wyzwolicieli. Z około 10 000 peninsulares zamieszkujących wówczas stolicę (Lima była najbardziej hiszpańskim miastem Ameryki Południowej) pozostała grupa zaledwie około 1000 osób. Jednym z pierwszych działań podjętych przez San Martína w stolicy było również zażądanie kwoty 150 000 pesos od kupców, którzy udzielali kredytów i pożyczek rządowi wicekróla. Teraz mieli udzielać pożyczek rewolucjonistom za pośrednictwem Izby Handlowej. Poszukując środków na utrzymanie armii i pokrycie kosztów nowej administracji, San Martín zwrócił się także do Rady Miejskiej stolicy o pożyczkę w wysokości 30 000 pesos, która miała być rozdzielona między osoby niewchodzące w skład korpusu handlowego, a jej hipotekę stanowił dochód państwa, z rocznymi odsetkami w wysokości 6%. Gmina musiała także dostarczać kwatermistrzowi państwowemu i wojskowemu koce, ubrania, racje żywnościowe, zapasy yerba mate i drewna opałowego. Najważniejszym jednak zadaniem okresu Protektoratu San Martína (lata 1821-1823) stała się reorganizacja administracji nowego państwa: tworzenie nowych instytucji i stanowisk, ustalanie uposażeń i mianowanie urzędników sektora publicznego. Powołano Radę Ministrów i Radę Stanu. Pierwszymi członkami gabinetu San Martína zostali: Kolumbijczyk Juan García del Río na stanowisku ministra spraw zagranicznych; Argentyńczyk z Tucumán Bernardo de Monteagudo na stanowisku ministra wojny i marynarki wojennej, oraz wybitny limeński polityk i intelektualista Hipólito Unanue jako minister finansów. Generał San Martín zniósł niektóre podatki, w tym osobistą służebność i trybut indiański. Zgodnie z deklaracjami głoszonymi w czasie kampanii wyzwoleńczej uwolnił niewolników służących w armii patriotów i ogłosił prawo "wolnego łona". Utrzymał tytuły szlacheckie nadane w okresie kolonialnym, a wszyscy wolni mężczyźni otrzymali obywatelstwo peruwiańskie (także Hiszpanie, którzy zdecydowali się poprzeć niepodległość). Zniósł kary cielesne, wprowadził wolność prasy, choć jeszcze nie wolność wyznania - pozycja Kościoła katolickiego pozostała niezachwiana, a katolicyzm był oficjalnym i jedynym dopuszczalnym wyznaniem na terenie państwa. Spisano nowy kodeks handlowy, który wprowadzał wolność handlu i uwalniał peruwiańskie porty od hiszpańskiego monopolu. Utworzenie w 1822 roku Muzeum Narodowego i Biblioteki Narodowej miało być potwierdzeniem autonomii nie tylko politycznej, ale również intelektualnej, a w kontekście procesów narodowotwórczych także wyrazem dążeń do zjednoczenia narodu peruwiańskiego - pokazania swojego dziedzictwa, niezależnego od wpływów europejskich. Mocnym tego wyrazem było ustanowienie przez San Martína najwyższego oznaczenia Peru - Orderu Słońca, który nawiązywał do tradycji panowania dynastii inkaskiej. Wraz z proklamowaniem niepodległości pojawiły się również nowe symbole niepodległego państwa. Jako hymn wybrano poemat patriotyczny "Marsz Narodowy Peru" autorstwa José de la Torre Ugarte, do którego muzykę skomponował José Bernardo Alcedo. Na nowym godle Peru znalazły się symbole reprezentujące trzy najważniejsze bogactwa kraju: po lewej stronie wikunia na niebieskim tle (symbol bioróżnorodności, bogatej fauny peruwiańskiej; wikunia stoi na tle błękitu nieba andyjskiego, symbolizując wolność); po prawej stronie drzewo Quina (drzewo chinowe) symbolizujące bujność flory peruwiańskiej; na dole zaś umieszczono róg obfitości z wysypującymi się 25 złotymi monetami symbolizującymi zasobność regionu w cenne kruszce. To, jak miał wyglądać sztandar narodowy Peru, według legendy przyśniło się San Martínowi jeszcze w trakcie kampanii andyjskiej w 1820 roku. Znalazły się na nim poprzeczne pasy - dwa czerwone i jeden biały - symbolizujące sprawiedliwość, pokój i krew tysięcy bohaterów, którzy oddali życie w walce o suwerenność kraju, a pośrodku wyobrażenie łańcucha gór (Andów), ze wschodzącym w tle słońcem, otoczone wieńcem laurowym4.
Protektorat miał być jedynie stanem przejściowym, przy czym San Martín nie rezygnował z planów monarchicznych, wyrażając przekonanie, że kraj tak rozległy i tak bardzo podzielony etnicznie i rasowo jak Peru nie jest przygotowany do systemu rządów republikańskich. Monarchia dawała gwarancję utrzymania jedności, a zachowanie przywilejów i statusu arystokracji miało zapewnić stabilną organizację nowej administracji. W celu poparcia swojej idei monarchistycznej San Martín wysłał zaufanych współpracowników ze specjalną misją do Europy. Ich zadaniem było nie tylko uzyskanie uznania niepodległości Peru przez Wielką Brytanię i zagwarantowanie wsparcia finansowego dla dalszych kampanii wojennych, lecz również pozyskanie dla tronu peruwiańskiego przedstawiciela któregoś z rodów europejskich. W międzyczasie w Limie wraz z ministrem Bernardo de Monteagudo założył Towarzystwo Patriotyczne - elitarny, skupiający zaledwie czterdzieści osób klub polityczny, którego członkowie debatowali na temat najdogodniejszej formy rządów w kraju. Część z nich, arystokraci i posiadacze majątków ziemskich, udzielała poparcia koncepcji monarchistycznej San Martína, bronionej przez ministrów Monteagudo i Unanue. Część jednak prezentowała postawy liberalne, opowiadając się za systemem republikańskim. Ich reprezentantem był José Faustino Sánchez Carrión (1787-1825), przedstawiciel młodego pokolenia Kreolów, który pod pseudonim "El Solitario de Sayán" publikował w limeńskiej prasie artykuły piętnujące chęć utrzymywania stanu zależności i podrzędności narodu peruwiańskiego wobec władzy, której źródłem miała pozostać Europa.
Tymczasem La Serna po opuszczeniu Limy dotarł do Huamangi i Abancay, by po trzech miesiącach spędzonych w Jauja i Huancayo osiedlić się ostatecznie w Cusco. W ten sposób spełniło się marzenie ambitnych elit cuskeńskich, które "od zawsze" rywalizowały z Limą: historyczna stolica Inków przez kolejne trzy lata pełniła de facto funkcję ostatniej stolicy Wicekrólestwa. Warto wspomnieć, że na terenach prowincji południowych oddziały wicekrólewskie cieszyły się wsparciem ze strony ludności tubylczej oraz części lokalnych elit kreolskich. Obie grupy wolały pozostać lojalne wobec rojalistów, choć kierowały nimi odmienne pobudki. Armią rojalistów dowodzili Hiszpanie, ale wielu jej oficerów było Metysami i Kreolami, dla których kariera wojskowa stanowiła furtkę do podwyższenia statusu społecznego i przepustkę do kariery politycznej. Liderzy tubylczy zaś dostrzegali we wspieraniu wicekróla szansę na wywalczenie dla siebie ustępstw fiskalnych lub korzyści gospodarczych, na przykład intratnych nadań ziemi. Terytorium Wicekrólestwa Peru zostało podzielone na dwie części: na północy i w centrum dominowali patrioci pod przywództwem generała San Martína, na rozległych terenach wyżyn południowych władza znajdowała się w rękach rojalistów, lojalnych wobec generała La Serny. Terytoria tworzące Protektorat podzielono na departamenty: Trujillo, Tarma, Huaylas i Lima, każdy pod dowództwem prezydenta i gubernatora. Ich odpowiednikami na terytoriach opanowanych przez rojalistów na południu były delegatury (diputaciones): Arequipa, Cusco, Huamanga, Huancavelica i Puno, zarządzane przez subdelegados mianowanych przez La Sernę. Obaj przywódcy mieli podobne strategie: zależało im na wzmocnieniu swoich armii, dostosowaniu struktur administracyjnych i politycznych do potrzeb wojny oraz przekonaniu Peruwiańczyków o swojej przewadze. Po obu stronach pożądanym modelem politycznym była monarchia konstytucyjna; różnica polegała na tym, że San Martín złożył Peruwiańczykom obietnicę niepodległości, podczas gdy rząd La Serny gwarantował ciągłość więzi z hiszpańską monarchią. Obie strony zaczęły też wykorzystywać do walki oddziały tzw. montoneros, rekrutujące się z mieszkańców najbliższych prowincji. W Huamandze stronnictwo patriotyczne uzyskało wsparcie ze strony morochucos z Cangallo, z kolei rojaliści zwerbowali tubylców z wyżynnych okolic Huanty, którymi dowodził José Antonio Navala. Sprawy komplikował jednak fakt nieuznawania oddziałów montoneros za część regularnej armii. O ile partyzanci niekiedy wspierali działania wyzwoleńcze, przemieszczając się wraz z którymś z oddziałów i podporządkowując rozkazom dowództwa centralnego, o tyle montoneros działali niezależnie, z zaskoczenia i bez poczucia karności wobec Sztabu Generalnego. By dopełnić obrazu, należy wspomnieć i o właścicielach majątków ziemskich - hacendados, którzy korzystając z zamętu wojny, formowali swoje prywatne armie i rozstrzygali stare, lokalne konflikty. Coraz częściej dochodziło też wśród indiańskich chłopów do niesubordynacji, grabieży, odmowy płacenia trybutu. Pełne przemocy czasy sprawiały, że między działaniami wojennymi, a zwykłym bandytyzmem przebiegała bardzo cienka linia.
Początkowo przychylne nastawienie warstw wyższych wobec generała San Martína stopniowo zaczęło się zmieniać. W roli Protektora nie zadowolił bowiem nikogo - dla zachowawczych Peruwiańczyków był zbyt rewolucyjny, dla oficerów swojej armii zbyt konserwatywny. Coraz bardziej niechętnie odnoszono się do arbitralnych decyzji ministra Monteagudo, który systematycznie prześladował peninsulares, konfiskując ich majątki, i przyjmował coraz bardziej radykalną, antyhiszpańską postawę. Negatywne nastawienie wobec jego rządów wynikało również z krytycznego podejścia do pochodzenia ministra - arystokracji limeńskiej zaczęło wyraźnie przeszkadzać to, że rząd Protektoratu tworzą w głównej mierze obcokrajowcy, nowicjusze bez tytułów i majątków, którzy przybyli do Peru z San Martínem i zastąpili na najważniejszych stanowiskach peninsulares, usuwając w cień elity lokalne. Demoralizacja i osłabienie zapału wojennego zaczęły się również szerzyć wśród oddziałów Armii Wyzwolenia. Nie udawało się uzyskać przewagi militarnej, wręcz przeciwnie - wojska rojalistów zaczęły na niektórych obszarach zdobywać popularność i przyciągać coraz większą liczbę ochotników. Armia patriotów, słabo wynagradzana i borykająca się z brakiem aprowizacji i wyposażenia, zaczęła tracić szeregi. Ochotnicy zniechęcali się i opuszczali Peru, a ani Chile, ani La Plata nie chciały już dłużej udzielać im wsparcia. Poważnym ciosem było wycofanie się z działań zbrojnych oddziałów admirała Cochrane'a, który protestował w ten sposób przeciwko opóźnieniom w wypłacie żołdu dla swoich żołnierzy. Braki kadrowe i problemy finansowe stały się najgroźniejszym wrogiem San Martína. Zdewastowana gospodarka peruwiańska, emigracja lub wypędzenie Hiszpanów oraz wymuszane kontrybucje wojenne doprowadziły do ruiny sektor handlu i produkcji, wywołując powszechne niezadowolenie wśród warstw wyższych, a głód i choroby pośród tych najbiedniejszych.
W grudniu 1821 roku San Martín wezwał Peruwiańczyków, aby wybrali swoich przedstawicieli i powołali Kongres. Pierwszy Kongres Peru rozpoczął obrady w Limie 20 września 1822 roku. Przewodniczył mu Francisco Xavier de Luna Pizarro (późniejszy arcybiskup Limy), a w jego skład weszło 79 posłów stałych oraz 38 zastępców. Deputowani wyzwolonych już departamentów (Limy, Tarmy, Trujillo, Huaylas) zostali wybrani bezpośrednio ze swoich okręgów; przedstawicieli terytoriów okupowanych (delegatur Arequipy, Cusco, Huamangi, Huancaveliki i Puno) wybrano w Limie spośród mieszkańców pochodzących z tych regionów. W międzyczasie generał San Martín, poszukując wsparcia militarnego, by zakończyć wojnę o niepodległość Peru, postanowił udać się do Quito, gdzie przebywał Simón Bolívar, słynny dowódca kampanii wyzwoleńczych na północy kontynentu. Dwaj zasłużeni Libertadores (Wyzwoliciele) spotkali się pod koniec lipca 1822 roku w porcie Guayaquil. Spotkania i rozmowy trwały cztery dni, a ich treść była długo owiana tajemnicą, ponieważ nie sporządzono żadnej oficjalnej notatki czy raportu. Antonio Zapata (2021) podaje jednak, że w Archiwum Generalnym Ekwadoru odnaleziono zeszyt sekretarza Simóna Bolívara, w którym wedle ówczesnego zwyczaju znalazły się kopie przesyłanej przez generała korespondencji. Dokument został źle skatalogowany i dopiero niedawno odnalazł go i opublikował kolumbijski historyk Armando Martínez. Pośród skopiowanych dokumentów znalazł się raport Bolívara przygotowany dla generała Antonio José de Sucre, informujący go o szczegółach rozmowy z San Martínem5. Według tego raportu San Martín był rozczarowany postawą oficerów Armii Wyzwolenia. Przyznawał, że jest gotów oddać dowództwo w Peru i udać się na emeryturę do Mendozy. Potrzebował zdecydowanego zwycięstwa militarnego, które pozwoliłoby mu opuścić Peru z honorem, i przybywał do Guayaquil, aby prosić Bolívara o posiłki wojskowe. Z raportu wynika również, że generałowie nie rozmawiali na temat przyłączenia portu Guayaquil do Peru, o czym przez lata spekulowano; wręcz przeciwnie - już na samym początku rozmów San Martín zaznaczył, że nie angażuje się w tę kwestię i nie będzie się sprzeciwiał przyłączeniu portu do Republiki Kolumbii. Kluczowa rozbieżność między generałami dotyczyła jednak losu Peru po uzyskaniu niepodległości na całym terytorium. Jak wiemy, San Martín opowiadał się za monarchią konstytucyjną, widząc na tronie peruwiańskim przedstawiciela arystokracji europejskiej. Bolívar natomiast, jako zwolennik systemu republikańskiego, zdecydowanie się temu sprzeciwiał. W jego interesie było propagowanie koncepcji politycznej, którą wprowadzał na terytoriach Wenezueli i Kolumbii, a ewentualną obecność monarchy europejskiego w Limie uważał za zagrożenie dla jeszcze kruchej wolności i suwerenności narodów amerykańskich. W sposób pośredni dał też do zrozumienia, że jeśli Peruwiańczycy pragną monarchii, on nie będzie się temu sprzeciwiał, ale odmówi wysłania posiłków wojskowych, ponieważ nie zamierza wspierać jakichkolwiek działań prowadzących do utrzymania znienawidzonego systemu władzy. Stanowisko Bolívara przekreśliło plany San Martína, który zrozumiał, że musi ustąpić. Po powrocie San Martína do Limy obradujący właśnie Kongres Peru zaproponował mu władzę dyktatorską oraz oficjalny tytuł Fundatora Niepodległości Peru, lecz generał odmówił, złożył przed Izbą rezygnację ze stanowiska i we wrześniu 1822 roku wyjechał z Peru6. Wraz z odejściem San Martína upadł projekt monarchii peruwiańskiej. Władza pozostawała w rękach trzyosobowej Naczelnej Rady Zarządzającej powołanej przez Kongres. W jej skład weszli: José de La Mar, Manuel Salazar y Baquíjano oraz Felipe Antonio Alvarado. Rozpoczęto również prace nad ustawą zasadniczą, powołując Konstytuantę, do której wybrano najwybitniejszych przedstawicieli duchowieństwa i akademii (prawników, ekonomistów, naturalistów): Justo Figuerolę, Francisco Xaviera de Lunę Pizarro, José Joaquína de Olmedo, Manuela Péreza de Tudelę oraz Hipólito Unanue. 17 grudnia 1822 roku zostały zaprezentowane "Podstawy Konstytucji Politycznej" (Bases de la Constitución Política), dokument, w którym potwierdzano, że od tej pory wszystkie prowincje Peru stanowią jeden organizm i tworzą naród peruwiański, nazywany Republiką Peruwiańską (República Peruana). Stwierdzano również, że Republika ta jest niezależna od monarchii hiszpańskiej i jakiejkolwiek obcej dominacji.
W styczniu 1823 roku oddziały armii patriotów zostały pokonane pod Taratą i Moqueguą. Przez niemal rok Republika Peruwiańska była zdana jedynie na własne siły, a to wystarczyło, by obnażyć nieudolność i nieskuteczność dowództwa w kontynuowaniu walki o pełną niepodległość i zjednoczenie kraju. Powołanie Rady Zarządzającej w Limie umożliwiło uruchomienie specjalnego planu działań zbrojnych, określanych jako expediciones intermedias, które polegały na atakowaniu wojsk rojalistów przez oddziały patriotów stacjonujące w mniejszych, pośrednich portach rozlokowanych na południowym wybrzeżu Peru, między Moqueguą i Aricą. Pierwsza ekspedycja pośrednia dowodzona przez generała Andrésa de Santa Cruza i pułkownika Agustína Gamarrę była jednocześnie pierwszą, w pełni peruwiańską ekspedycją wojskową, która wzbudziła niewielką falę patriotycznego optymizmu. Po początkowych sukcesach została jednak pokonana przez oddziały rojalistów i wróciła do Limy osłabiona i upokorzona. Ofensywa zakończona porażką zdyskredytowała Kongres i Radę, wobec czego armia stacjonująca w Limie dokonała pierwszego w historii niepodległego już Peru wojskowego zamachu stanu. Naczelna Rada Zarządzająca została odwołana, a władzę w państwie pod naciskiem armii przejął w lutym 1823 roku José de la Riva-Agüero, tytułując się "pierwszym prezydentem Republiki Peru". Rojaliści nazywali wzgardliwie kierowane przez niego państwo "Republiką Iluzoryczną", administracja Riva-Agüero rozpoczęła jednak rządy ze wsparciem finansowym w wysokości 1,2 miliona funtów szterlingów, które pozyskali wysłannicy San Martína w Londynie, dzięki czemu zainicjowano przygotowania do kolejnej ofensywy przeciwko wojskom La Serny. Utworzono Akademię Wojskową, zwiększono liczebność oddziałów i rozpoczęto szkolenie żołnierzy, którzy w maju 1823 roku wzięli udział w drugiej ekspedycji pośredniej dowodzonej przez Santa Cruza i Gamarrę. Niestety, i ta wyprawa nie zakończyła się sukcesem. W sierpniu, po opanowaniu Oruro i La Paz, oddziały peruwiańskie starły się z wojskami rojalistów w bitwie pod Zepitą nad brzegiem jeziora Titicaca. Choć siły La Serny nie odniosły decydującego zwycięstwa, zmusiły generała Santa Cruza do szybkiego odwrotu na wybrzeże i pośpiesznej ewakuacji wojska w porcie w Ilo. W międzyczasie doszło również do okupacji opuszczonej przez siły zbrojne patriotów Limy, w której stacjonował tylko niewielki oddział pomocniczy Kolumbijczyków - 18 czerwca generał José de Canterac wkroczył do miasta na czele 9000 żołnierzy. Zajęcie Limy przez wojsko rojalistów, konieczność ewakuacji ludności i członków Kongresu ze stolicy do portu Callao oraz porażka armii patriotów na południu zaostrzyły atmosferę konfrontacji między deputowanymi a prezydentem Riva-Agüero. Scenę polityczną Peru ogarnął instytucjonalny chaos, kiedy zwołany ponownie w Limie Kongres podjął decyzję o obaleniu głowy państwa i powołaniu w sierpniu 1823 roku markiza Torre Tagle na stanowisko najpierw Jefe Supremo (Najwyższego Przywódcy), a następnie prezydenta Republiki. Riva-Agüero był więc pierwszym w historii Peru prezydentem, który zdobył władzę w wyniku zamachu stanu, i również pierwszym, który stracił urząd z powodu konfliktu między władzą wykonawczą i ustawodawczą. Nie uznał zresztą decyzji Izby i wraz z częścią sprzyjających mu posłów przeniósł swój rząd do Trujillo. Tam ogłosił, że nadal utrzymuje mandat prezydencki, nakazał rozwiązanie Kongresu w Limie i powołał nową instytucję - 10-osobowy Senat. W 1823 roku Republika miała zatem dwóch prezydentów jednocześnie, choć nie była jeszcze tak naprawdę w pełni niepodległa. Wobec patowej sytuacji politycznej deputowani z Trujillo zwrócili się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu kryzysu i wsparcie wojskowe do generała Simóna Bolívara. Ten nie od razu przybył do Peru; Kolumbia odmawiała wsparcia finansowego na realizację kampanii południowej i kolumbijski Kongres nie wyraził zgody na to, by Bolívar opuścił granice państwa. Do Peru został więc wysłany wenezuelski generał Antonio José de Sucre, który w randze Najwyższego Dowódcy Wojskowego Peru dowodził oddziałem 6000 kolumbijskich żołnierzy.
W samym środku tak poważnego kryzysu politycznego, 12 listopada 1823 roku Torre Tagle ogłosił pierwszą konstytucję Republiki Peru. Pierwsza część ustawy zasadniczej dotyczyła narodu, terytorium, religii i obywatelstwa. Druga definiowała formę rządu i prerogatywy władzy. Trzecia określała zasady funkcjonowania i zachowania władzy. Konstytucja ustanawiała republikański system rządów, odrzucając tym samym definitywnie jakiekolwiek wcześniejsze plany monarchistyczne. Określała warunki obywatelstwa w oparciu o zasadę ius solis (w artykule 10, ust. 1 zapisano: "Wszyscy wolni ludzie urodzeni na terytorium Peru są Peruwiańczykami") oraz kompetencje władz państwa, podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Władza ustawodawcza znajdowała się w rękach jednoizbowego Kongresu, powołano jednak również Senat, który miał pełnić funkcję instytucji nadzorującej władzę ustawodawczą i wykonawczą. Władza wykonawcza spoczywała w rękach prezydenta Republiki, który powoływał trzyosobową Radę Ministrów. W jej skład wchodzili: minister do spraw państwa i stosunków zagranicznych, minister do spraw wojny i marynarki wojennej oraz minister do spraw finansów. Konstytucja gwarantowała prawo własności, wolność słowa oraz równość i wolność wszystkich obywateli, z wyjątkiem swobody wyznania - oficjalną i jedyną tolerowaną religią w państwie pozostawał katolicyzm. Wprowadzała również prawo "wolnego łona" - od momentu jej ogłoszenia nikt już nie miał rodzić się niewolnikiem. Niestety, konstytucja ta właściwie nigdy nie weszła w życie, ponieważ już na dzień przed jej oficjalnym ogłoszeniem Kongres nakazał zawieszenie wszystkich artykułów, które kolidowały ze specjalnymi uprawnieniami przyznanymi Simónowi Bolívarowi. Libertadore z północy przybył do Peru 1 września 1823 roku, by ustabilizować sytuację w państwie i doprowadzić dzieło niepodległościowe do końca. Bolívar, co prawda, uznał formalnie Kongres w Limie i rząd Torre Tagle, lecz przejmując rolę głównodowodzącego siłami zbrojnymi, w rzeczywistości lekceważył przedstawicieli władzy peruwiańskiej i sprawował rządy dyktatorskie.
Ostatecznie oddziały Riva-Agüero na północy zostały pokonane, powołane w Trujillo instytucje rozwiązane, a sam prezydent aresztowany i deportowany z kraju. Obóz patriotyczny skupił się wokół Bolívara, który zlecił Torre Tagle prowadzenie negocjacji z rojalistami, by wybadać możliwości zawarcia ugody z wicekrólem La Serną i uzyskać korzystne warunki zawieszenia broni. Sprawą priorytetową była reorganizacja armii, ponieważ po klęsce wspomnianych ekspedycji pośrednich oddziały peruwiańskie znajdowały się w zupełnej rozsypce. Oczekując na przybycie posiłków wojskowych z północy (dotarły do Peru dopiero na wiosnę 1824 roku), Bolívar zadekretował więc kwoty poborowe na terenie już wyzwolonych prowincji północnych: z Cajamarki i Chioty 1560 żołnierzy; z Piury 1104, Huamachuco 960. Pobór zorganizowano również w Trujillo, Huánuco i Jauja. Fundusze na wyposażenie wojska udało się zdobyć dzięki wynegocjowanej kolejnej pożyczce w Londynie oraz konfiskacie majątków Hiszpanów (którzy zdecydowali się lub zostali zmuszeni do opuszczenia Peru), a także majątków kościelnych (jasno określone dyrektywy Bolívara nakazywały zabrać z kościołów i klasztorów wszystko to, co można było przetopić i przeznaczyć na wydatki wojenne, konfiskowano więc srebrną i złotą biżuterię, ozdoby i wota). W miastach organizowano zbiórki rzeczowe: Piura i Lambayeque dostarczały obuwie; Huamachuco mundury, koce i siodła; Chota, Jaén i Chachapoyas sukna i skóry; Cajamarca liny; Trujillo olej i płótno; pozostałe ośrodki konie, bydło, muły, mięso i mydło. Produkcja wszystkich warsztatów została podporządkowana potrzebom wojska - kowale i stolarze zaopatrywali oddziały w gwoździe, druty, podkowy i wozy. Mimo tych wszystkich starań kryzys finansowy utrzymywał się, państwo tonęło w długach, co uniemożliwiało zorganizowanie silnej i dobrze wyposażonej ekspedycji wojskowej, która zakończyłaby ostatecznie działania zbrojne. Z początkiem 1824 roku wojna niepodległościowa w Peru osiągnęła punkt krytyczny. Bolívar przeniósł swój sztab do Pativilki (około 200 km na północ od stolicy), gdzie zmożony chorobą i przykuty na kilka miesięcy do łóżka oczekiwał niecierpliwie na przybycie pomocniczych oddziałów kolumbijskich. W lutym siły rojalistów dowodzone przez generała José de Canteraca ruszyły ponownie na Limę. Miasto upadło właściwie bez walki, a zarówno przedstawiciele rządu, jak i Kongresu byli po raz kolejny zmuszeni do ewakuacji i szukania schronienia w forcie Real Felipe w porcie Callao.
By proces niepodległości Peru dobiegł wreszcie końca, musiało dojść do decydującego starcia między siłami rojalistów i patriotów. Simón Bolívar wiedział, że ostateczna bitwa musi odbyć się w górach, gdzie stacjonowały skoncentrowane oddziały wicekróla La Serny. Choroba wysokościowa soroche u żołnierzy i zwierząt była jednym z problemów, z którymi trzeba się było liczyć. Pierwsza bitwa między oddziałami kawalerii rozegrała się 6 sierpnia 1824 roku na równinie Junín, na wysokości 4100 m n.p.m. i choć wojsko rojalistów zostało pokonane, to nie doszło do podpisania kapitulacji i konieczne było kolejne starcie. Wykorzystując moment osłabienia i rozproszenia sił przeciwnika, Bolívar powrócił na wybrzeże, gdzie udało się odzyskać z rąk rojalistów Limę. Wyczerpująca dla obu stron kampania rozpoczęła się ponownie na terenie sierry kilka miesięcy później. Do decydującego starcia doszło 9 grudnia 1824 roku na Pampa de la Quinua niedaleko miasta Huamanga (Ayacucho). Oddziały rojalistów liczyły około 9300 żołnierzy, w większości Peruwiańczyków dowodzonych przez wicekróla José de La Sernę. Oddziały republikańskie, w których walczyli Peruwiańczycy, Kolumbijczycy, Chilijczycy i ochotnicy z La Platy, liczyły około 5700 żołnierzy. Dowodził nimi generał Antonio José de Sucre, który przed bitwą zagrzewał patriotów do walki: Żołnierze! Los Ameryki Południowej zależy od dzisiejszego wysiłku! Dzień chwały zwieńczy waszą godną podziwu wytrwałość! Bitwa rozpoczęła się około 10 rano i po kilku godzinach oddziały patriotów odniosły zwycięstwo, zmuszając rojalistów do odwrotu. Wicekról La Serna został ranny i schwytany; zastąpił go generał Canterac, lecz w obliczu nieuchronnej porażki zdecydował się negocjować z Sucre warunki pokoju i ostatecznie podpisać akt kapitulacji. Mimo że Kapitulacja z Ayacucho jest datowana na 9 grudnia, w rzeczywistości negocjacje trwały dwa dni - ważyły się wszak losy definitywnej niepodległości Ameryki Południowej. Uznano w niej niepodległość Republiki Peru i pełną kapitulację wszystkich oddziałów rojalistów stacjonujących na jej terytorium, którym pozwolono opuścić Peru z zachowaniem wszystkich honorów lub pozostać w kraju pod warunkiem złożenia przysięgi na wierność niepodległej Republice. Władze Peru przejmowały wszystkie hiszpańskie garnizony, obiekty wojskowe i magazyny z bronią. Zdecydowano także o powołaniu specjalnych, mieszanych komisji w celu uporządkowania spraw administracyjnych, koniecznych do przekazania władzy i zarządzania państwem na całym wyzwolonym terytorium. Wśród postanowień 18 artykułów Kapitulacji znalazło się również szereg ustępstw na rzecz rojalistów. Wszystkim żołnierzom, którzy wyrazili chęć powrotu do Hiszpanii, obiecano pokrycie kosztów podróży, a do czasu ich wyjazdu z Peru rząd miał im wypłacać przynajmniej połowę dotychczasowej pensji. Zachowano i uznano oficjalnie ich stopnie wojskowe, co miało ułatwić ewentualne dołączenie do szeregów armii peruwiańskiej. Rząd Peru zobowiązał się również pokryć wszystkie wydatki, które rojaliści ponieśli, prowadząc kampanię wojenną przeciwko patriotom, i uznawał oficjalnie dług, który wygenerowała w Hiszpanii wojna niepodległościowa. Warto wspomnieć, że niektórzy z hiszpańskich urzędników i oficerów nie zaakceptowali postanowień Kapitulacji z Ayacucho, twierdząc, że nie została podpisana przez wicekróla La Sernę, zatem nie była aktem prawnym zobowiązującym ich do czegokolwiek. Do kwietnia 1825 roku pacyfikowano jeszcze oddziały w Górnym Peru, a ostatnim aktem kampanii wyzwoleńczej było odbicie z rąk hiszpańskich twierdzy Real Felipe w porcie Callao w styczniu 1826 roku.
Il. 1. Pomnik z Pampa de la Quinua, Ayacucho
Il. 2. Pomnik z Ayacucho - detal
Stosunkowo szybko przyszło wyzwolenie Górnego Peru. Wyprawa z 1823 roku, którą dowodzili Agustín Gamarra i Andrés de Santa Cruz, nie przyniosła jeszcze zwycięstwa (choć opanowali La Paz i Oruro), lecz konflikt w szeregach rojalistów zadziałał na korzyść kampanii peruwiańskiej. Po wygranej pod Ayacucho generał Sucre udał się na południe i już w styczniu 1825 roku patrioci zdobyli La Paz, a rozstrzygająca, zwycięska bitwa rozegrała się w kwietniu 1825 roku pod Tumuslą. Górne Peru dążyło do uzyskania niezależności nie tylko od Hiszpanii, lecz również od Limy i La Platy. Ta ostatnia zrzekła się roszczeń do swej północnej prowincji, pozostali więc Kreole limeńscy, którzy lobbowali za włączeniem Górnego Peru do Republiki Peru. Simón Bolívar i Antonio José de Sucre zdecydowali jednak o utworzeniu odrębnego państwa, obawiając się powstania tak potężnego tworu politycznego, jakim byłoby połączone Dolne i Górne Peru. 6 sierpnia 1825 roku Kongres prowincji Górnego Peru zebrany w Chuquisace (dz. Sucre) proklamował więc niepodległość Republiki Boliwii.
Z początkiem 1825 roku wojna o niepodległość Peru praktycznie dobiegła końca. Oczekiwano, że wkrótce nastąpi kres dyktatorskich rządów Bolívara i zostanie przywrócona zawieszona konstytucja z 1823 roku. Tak się jednak nie stało, ponieważ Kongres podjął decyzję o przedłużeniu Bolívarowi prerogatyw na kolejny rok, a sam w marcu 1826 roku został rozwiązany. W tym też czasie Bolívar opracował i ogłosił nową konstytucję Peru, przygotowaną bez jakichkolwiek konsultacji czy obrad Konstytuanty. Zatwierdzony przez Kolegium 58 Elektorów Republiki w sierpniu 1826 roku dokument stanowił, że Simón Bolívar jest dożywotnim prezydentem Peru. Ceremonia ślubowania na wierność nowej ustawie zasadniczej nie wzbudziła oczywiście pozytywnych emocji wśród mieszkańców Limy. Opłacony tłum niechętnie wiwatował na cześć narzuconej właściwie siłą konstytucji i samego Bolívara, którego samowola i autorytarne podejście zaczęły budzić szczerą niechęć w środowisku peruwiańskich elit. Jednocześnie niespokojna sytuacja polityczna i rosnąca w siłę opozycja w Wielkiej Kolumbii zmusiła Wyzwoliciela do przekazania władzy w ręce powołanej przez niego Rady Rządowej i do pośpiesznego opuszczenia Peru. Jego wyjazd na początku września 1826 roku doprowadził do rozprężenia sceny politycznej i niesubordynacji pozostawionych w Peru oddziałów kolumbijskich, które domagały się wypłaty żołdu i wydania oficjalnego rozkazu powrotu do domu. W styczniu 1827 roku, w środowisku liberałów pod przywództwem Lorenzo de Vidaurre i Francisco Javiera Mariáteguiego doszło do buntu przeciwko arogancji pozostawionych w Peru poruczników Bolívara, wysokim kosztom utrzymania jego żołnierzy i treści nowej konstytucji, którą uznano za nielegalną. Bunt doprowadził do zniesienia postanowień nowej ustawy (obowiązywała zatem zaledwie 49 dni). Kolejne decyzje, by przywrócić w Peru porządek i wprowadzić jakiś ład polityczny, zapadały szybko w ciągu kilku następnych miesięcy: 28 lutego zarządzono wybory do Kongresu, w czerwcu oficjalnym dekretem uznano konstytucję Bolívara za nieważną, a jego mianowanie na dożywotniego prezydenta za bezpodstawne. Następnie rozpisano wybory i w lipcu 1827 roku były gubernator Guayaquil, generał José de La Mar (1776-1830), został wybrany na konstytucyjnego prezydenta Peru. 18 marca 1828 roku ratyfikowano kolejną ustawę zasadniczą Republiki. O ile pierwsza konstytucja Peru była inspirowana konstytucją rewolucyjnej Francji, o tyle ta z 1828 roku była wzorowana na konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki. Oficjalnie obowiązywała zaledwie do 1834 roku, lecz stała się wzorem dla wszystkich pozostałych konstytucji Peru ogłaszanych w ciągu XIX wieku, nazywana la madre de todas las constituciones - matką wszystkich konstytucji. Podtrzymano w niej zasadę suwerenności państwa opartą na modelu trójpodziału władzy - ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Zmianą było wprowadzenie dwuizbowego Kongresu (izby senatorskiej i poselskiej, które spotykały się raz w roku), do którego wybierano przedstawicieli co dwa lata. Posłowie reprezentowali prowincje, a senatorowie departamenty. Władza wykonawcza spoczywała w rękach Prezydenta Republiki, którego kadencja trwała cztery lata. Towarzyszył mu wiceprezydent, który musiał go zastępować w konkretnie wskazanych przypadkach. Wybór prezydenta i wiceprezydenta odbywał się pośrednio, przez kolegia elektorów, a natychmiastowa reelekcja była dozwolona tylko raz. Podtrzymano również nadrzędną pozycję Kościoła katolickiego, uznając, że religia katolicka jest jedynym dopuszczalnym i tolerowanym w państwie peruwiańskim wyznaniem.
Wraz z wyborem generała La Mara na prezydenta Peru Republika została pozbawiona wsparcia i ochrony ze strony Libertadores. Budowa wolnego, suwerennego państwa wiązała się jednak z prawdziwymi wyzwaniami - nowe władze musiały zaradzić zdewastowanej gospodarce oraz stawić czoła podzielonemu społeczeństwu i konfliktom granicznym z sąsiednimi krajami.
1.3. Niepodległa Republika - rewolucyjna zmiana czy kontynuacja?
Dyskusja na temat źródeł niepodległości Peru to interesujące zagadnienie. Niemal od początku historiografii peruwiańskiej datę 28 lipca 1821 roku i proklamację niepodległości ogłoszoną przez generała José de San Martína w Limie uznawano za akt narodzin suwerennego państwa. Ale tak prowadzona narracja napotykała na pewne trudności - jak bowiem wytłumaczyć fakt, że bohaterami niepodległości peruwiańskiej nie byli sami Peruwiańczycy? Że jej protagonistami były wojska argentyńsko-chilijskie i generał, który przybył z La Platy? A proklamowana przez San Martína niepodległość została potwierdzona dopiero trzy lata później, lecz stało się to dzięki zwycięstwu armii, w której Peruwiańczycy stanowili zaledwie jedną trzecią i którą dowodził wenezuelski generał?
Kolejne rocznice proklamacji z Limy skłaniały historyków do refleksji nad charakterem ruchu wyzwoleńczego w Peru, a ich interpretacje nie zawsze się pokrywały. Debata na temat znaczenia lat 20. XIX wieku toczyła się przez cały okres republikański i właściwie trwa do dziś, ożywiona ostatnio w kręgu historyków peruwiańskich kolejną, okrągłą rocznicą niepodległościową i uroczystymi obchodami Bicentenario - dwusetlecia niepodległości Peru. Dotyczyła i dotyczy kształtowania państwowości peruwiańskiej w początkach XIX wieku w kontekście nie tylko zmian politycznych czy gospodarczych, ale również transformacji społecznych, kulturowych i tożsamościowych. Pojawia się w niej fundamentalne pytanie - czy Peruwiańczycy sami osiągnęli niepodległość, czy też została im ona narzucona przez armie wyzwoleńcze z La Platy, Chile i Wielkiej Kolumbii? Już w trakcie obchodów stulecia niepodległości w 1921 roku ówcześni intelektualiści podkreślali, że może i po stronie Peru nie pojawił się żaden wspaniały przywódca na miarę San Martína czy Bolívara, ale w czasie ostatecznej konfrontacji z wojskami wicekróla La Serny wśród elit kreolskich działało wielu bohaterów, którzy zdefiniowali peruwiański charakter procesu emancypacyjnego. Jako moment narodzin niepodległej Republiki Peru wskazywano wówczas rok 1822, czyli czas powołania pierwszego Kongresu, w którym zasiadali deputowani reprezentujący wyzwolone spod władzy hiszpańskiej terytoria. Wraz z upływem czasu zmieniała się również interpretacja rebelii Túpaca Amaru II, która zaczęła stanowić oś rozważań na temat początków ruchów niepodległościowych na terenie Peru. Podejście krytyczne w historiografii peruwiańskiej, które dominowało jeszcze do lat 70. XX wieku, opierało się na tezie, że powstanie z 1780 roku wybuchło przede wszystkim jako sprzeciw wobec gospodarczych i fiskalnych reform ery Burbonów oraz reakcja na ucisk reżimu kolonialnego i nie pojawiły się w nim jeszcze hasła stricte niepodległościowe. Miał to być jeden z wielu buntów, który zwieńczył cały cykl powstań indiańskich targających obszarem andyjskiej sierry niemal od początków XVIII wieku. Jego wyjątkowym na tle pozostałych rebelii rysem były hasła wywodzące się z silnie zakorzenionej tradycji andyjskiego mesjanizmu, "andyjskiego odrodzenia", i oczekiwanie powrotu władzy Inków. Historia rebelii i sam jej przywódca zaczęli jednak zyskiwać na znaczeniu w drugiej połowie XX wieku, w kontekście rewolucyjnych reform realizowanych przez juntę generała Juana Velasco Alvarado (1968-1975). Nacjonalistyczny wydźwięk rewolucji, której głównymi bohaterami mieli być indiańscy chłopi, uczynił Túpaca Amaru II "prekursorem walk wyzwoleńczych Peru" i jednym z Wyzwolicieli (Libertadores), którzy przyczynili się do obalenia jarzma kolonialnego. W nowej interpretacji początków ruchów niepodległościowych Túpac Amaru II został bohaterem całego cyklu anty- kolonialnych powstań, który miał rozpocząć się na terenie Peru jeszcze pod koniec XVIII wieku, a jego zwieńczeniem były kampanie realizowane w latach 20. XIX wieku pod dowództwem generałów José de San Martína i Simóna Bolívara.
Atmosfera przygotowań do jubileuszu 150-lecia niepodległości inspirowała debatę na temat źródeł peruwiańskiego nacjonalizmu. W tym samym czasie w Limie pracował zespół historyków z Narodowego Uniwersytetu Świętego Marka oraz z Pontyfikalnego Uniwersytetu Katolickiego, który opracowywał monumentalny Zbiór Dokumentów Niepodległości Peru (Colección Documental de la Independencia del Perú). José Agustín de la Puente y Candamo (2013), profesor Pontyfikalnego Uniwersytetu Katolickiego, który był jednym z członków zespołu, wskazywał, że kluczowe procesy narodowotwórcze i potrzeba emancypacji miały korzenie już w późnych latach istnienia Wicekrólestwa Peru i wiązały się z fenomenem "patriotyzmu geograficznego": Kreole uświadomili sobie silne więzi łączące ich z terytorium, na którym się urodzili - z la patria peruana. Idea zerwania z Hiszpanią dojrzewała więc najpierw w sercach i umysłach, zanim zmaterializowała się w konkretnych działaniach. Wyraźnie nacjonalistyczny charakter miało według historyka założenie w Limie w 1790 roku Towarzystwa Miłośników Kraju (Sociedad de Amantes del País), którego członkowie uzyskali zgodę na wydawanie własnego periodyku Mercurio Peruano - gazety przeznaczonej do rozpowszechniania prac naukowych i prezentowania projektów reform gospodarczych. Pismo ukazywało się w latach 1791-1794, a jednym z jego redaktorów był późniejszy minister finansów w rządzie San Martína, Hipólito Unanue. Tym samym twórcy peruwiańskiego oświecenia byli także kreatorami początków niepodległej Republiki. Odmienną i bardzo kontrowersyjną jak na tamte czasy interpretację procesu niepodległościowego w Peru zaproponowali Heraclio Bonilla i Karen Spalding w eseju La independencia en el Perú: las palabras y los hechos, opublikowanym w 1972 roku w Instytucie Studiów Peruwiańskich w Limie. Zaprzeczając oficjalnej nacjonalistycznej wersji, w której interpretowano proces wyzwoleńczy jako wspólne osiągnięcie wszystkich Peruwiańczyków, przedstawili tezę o niepodległości, która została Republice "przyznana", "nadana". Jej aktorami byli przede wszystkim rewolucjoniści kreolscy pochodzący z różnych stron Hispanoameryki, a Peruwiańczykom nie pozostało nic innego, jak zaakceptować zarówno działania armii wyzwoleńczych, jak i sam akt proklamacji z 28 lipca 1821 roku. Teza Bonilli i Spalding łączyła utrzymujące się, konserwatywne (rojalistyczne) postawy Kreolów peruwiańskich ze strachem przed buntem mas i pamięcią o brutalnym powstaniu Túpaca Amaru II z końca XVIII wieku. W obliczu zagrożenia porządku społecznego Kreole ci opowiadali się za "płaszczem ochronnym" wojsk Hiszpanii i pragnęli utrzymać porządek kolonialny, a niepodległość zaakceptowali dopiero po tym, jak narzuciły ją armie wyzwoleńcze San Martína i Simóna Bolívara. Autorzy eseju zaprzeczali tym samym, by na terenie przyszłego niepodległego państwa rozwijały się jakiekolwiek koncepcje nacjonalistyczne i idee wolnościowe. Kreole peruwiańscy nie byli przekonani co do korzyści płynących z uzyskania niepodległości, ponieważ ich interesy gospodarcze i finanse były ściśle związane z metropolią i porządkiem wprowadzonym przez Hiszpanię. Po gwałtownych rewoltach tubylczych, które pod koniec XVIII wieku przetoczyły się przez region andyjski, społeczeństwo Peru było bardzo podzielone i różne jego sektory wrogo do siebie nastawione. Panowało przekonanie, że mobilizowanie mas chłopskich (np. do udziału w walkach powstańczych) może być niebezpieczne, może wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do rewolty, która obróci się przeciwko elitom kreolskim i metyskim, zagrażając ich interesom, a może nawet ich życiu. To dlatego upadek starego reżimu wynikał z interwencji obcych armii, najpierw sił z południa pod dowództwem generała José de San Martína, a następnie wojsk przysłanych z północy, pod dowództwem generałów Simóna Bolívara i Antonio José de Sucre.
Pogląd o jedynie zewnętrznych czynnikach, które doprowadziły do obalenia władzy kolonialnej w Limie ("niepodległość, która została przyznana"), mógł również wynikać z faktu, że rewolty, które wybuchały w pierwszych latach XIX wieku na terenie Wicekrólestwa, nie były włączane do tradycyjnej chronologii niepodległościowej Republiki Peru. Albo miały charakter buntów o znaczeniu lokalnym, albo rozgrywały się na terenach Górnego Peru, które ostatecznie nie znalazło się w granicach niepodległego państwa, albo nie odnosiły sukcesu na większą skalę i nie przynosiły długofalowych rezultatów. Zdaniem Carlosa Contrerasa i Marcosa Cueto (2013) jedynie bunt z Cusco pod przywództwem braci José i Vicente Angulo Torres, José Gabriela Béjara oraz brygadiera Mateo Garcíi Pumacahui można uznać za najpoważniejszą, a przy tym w pełni autonomiczną próbę emancypacji podjętą przez Peruwiańczyków. Opinię tę podzielał również wybitny historyk peruwiański, Jorge Basadre (2005), który twierdził, że powołanie w 1814 roku antyrządowej Junty Cusco było dowodem na istnienie niezależnych, lokalnych, separatystycznych dążeń Peruwiańczyków już na długo przed przybyciem wyzwoleńczej armii dowodzonej przez generała José de San Martína.
W XX-wiecznej historiografii peruwiańskiej pojawiły się też równolegle głosy, że celebrowana data 28 lipca 1821 roku nie była tak naprawdę momentem zerwania z kolonialną przeszłością i aktem rozpoczęcia nowego etapu w historii Peru. Oznaczała jedynie formalną zmianę polityczną (i to na ograniczonym terytorium), a nie integralną transformację podstaw ekonomicznych i społecznych całego kraju. Proces przejścia z pozycji prowincji imperium hiszpańskiego do niezależnego narodu-państwa dokonał się tylko powierzchownie i właściwie bez większych praktycznych konsekwencji. Niepodległa Republika Peru nie była już wprawdzie kolonią, oficjalnie zmienił się jej status polityczny, lecz nie nastąpiły istotne zmiany struktur społeczno-gospodarczych. Kolejne lata wykazały, że podrzędny stosunek peruwiańskiej gospodarki wobec Europy pozostał ten sam, nastąpiła jedynie zamiana hegemona: wcześniejszy monopol imperium hiszpańskiego został zastąpiony dominacją Wielkiej Brytanii, przede wszystkim uzależnieniem handlowo-finansowym Limy od Londynu. Pod względem gospodarczym Republika była więc nadal zależna, już nie wobec Hiszpanii, ale potężnej finansowo i gospodarczo Anglii; stała się "neo-kolonią brytyjską". Problemy społeczne, które nabrzmiewały zwłaszcza pod koniec okresu kolonialnego, nie zniknęły, a wręcz przeciwnie - utrzymywały się i ewoluowały w nowe formy dyskryminacji i marginalizacji sporych grup społeczeństwa peruwiańskiego. Niewolnictwo utrzymywało się aż do połowy XIX wieku, a postulat braterstwa i równości ograniczały ustawy odmawiające pełni praw obywatelskich kobietom, analfabetom czy ubogim.
Zastanawiając się nad przebiegiem procesu wyzwoleńczego w Peru, musimy wziąć pod uwagę, że elity limeńskie były niezwykle dumne ze swojego miasta, jego historii i znaczenia politycznego, którym cieszyło się przez niemal trzy stulecia jako stolica potężnego Wicekrólestwa Peru. Fakt pojawienia się w Limie armii wyzwoleńczej San Martína i konieczność podporządkowania się patriotom przybywającym z dalekiego południa były dla nich początkowo trudne do zaakceptowania. Narastająca wśród nich frustracja prowadziła do rosnącej niechęci wobec obcokrajowców, którzy zajmowali najważniejsze stanowiska w niepodległym rządzie. Według Mariny Zuloagi (2021), arystokraci peruwiańscy nie mogli pogodzić się z faktem, że na ich terytoriach władzę przejmują Kreole wywodzący się z obszarów, które jeszcze nie tak dawno podlegały ich kontroli i były zależne od Limy. Musieli godzić się na ich obecność, bo nawet mimo wysokich stopni wojskowych, które osiągnęli przedstawiciele takich rodów, jak Riva-Agüero czy Torre Tagle, nie byli zawodowymi żołnierzami i brakowało im doświadczenia, umiejętności taktycznych, nie mówiąc o geniuszu wojskowym takich generałów jak José de San Martín czy Simón Bolívar. Było oczywiste, że bez pomocy zewnętrznych sił zbrojnych nie byliby w stanie osiągnąć sukcesu, jednocześnie jednak nie mogli pogodzić się ze sprowadzeniem ich do roli jedynie "widzów" lub drugoplanowych "statystów" procesów politycznych, które przecież bezpośrednio ich dotyczyły. Być może, z tej frustracji wynikały decyzje prezydenta Riva-Agüero, który próbował stworzyć niezależne środowisko patriotów w Trujillo oraz "znacjonalizować" niepodległość Peru poprzez powołanie peruwiańskich oddziałów pod dowództwem Andrésa de Santa Cruza i Agustína Gamarry. Niestety, obie dowodzone przez nich ekspedycje pośrednie zakończyły się niepowodzeniem, a przywództwo prezydenta zostało zlikwidowane przez interwencję Bolívara, który zmusił go do opuszczenia kraju.
Warto również zwrócić uwagę, że sprawa niepodległościowa rozgrywała się nie tylko w sferze militarnej, lecz również ideologicznej. Władze hiszpańskie w Limie obawiały się propagandy wyzwoleńczej i "rewolucyjnej zarazy", którą propagowali emisariusze z terenów La Platy. Przyłączenie się Peruwiańczyków do antyhiszpańskiego buntu było dla nich kwestią przetrwania i umocnienia niepodległości na kontynencie. Trzeba pamiętać, że oba bunty z Tacny, powstanie z Huánuco, a przede wszystkim rebelia z Cusco były ruchami powiązanymi z kampaniami wojskowymi generałów z La Platy, inspirowanymi hasłami o zjednoczeniu całego Górnego Peru. Wprowadzenie na mocy liberalnej konstytucji z Kadyksu wolności prasy miało również niebagatelne znaczenie. Kolportowano na tereny Wicekrólestwa Peru pisma takie jak El Peruano czy Diario Secreto, z których kreolsko-metyskie elity mogły czerpać informacje o debatach toczonych przez Kortezy na temat uwolnienia handlu, reprezentacji politycznej czy równości wobec prawa wszystkich mieszkańców posiadłości Hiszpanii. W większych ośrodkach miejskich krążyły również odręczne kopie anonimowych broszur pisanych w języku hiszpańskim, keczua i ajmara, w których krytykowano złą administrację, piętnowano nadużycia peninsulares i podżegano do buntu. Publikacje te stanowiły zalążek działalności konspiracyjnej przeciwko rojalistom i inspirowały do podjęcia bardziej zdecydowanych działań już w trakcie kampanii wyzwoleńczych lat 20. XIX wieku.
W świetle współczesnych badań trudno zaprzeczyć, że niezależność od Hiszpanii była istotnym punktem zwrotnym w historii Peru i że na wielu płaszczyznach oznaczała jednak prawdziwą rewolucję. Lata 20. zapoczątkowały żmudny proces konstruowania państwowości opartej na nowej formie rządów, rozwoju niezależnej od monopolu hiszpańskiego polityki gospodarczej, definiowania na nowo wytycznych polityki zagranicznej oraz kształtowania tożsamości narodu peruwiańskiego w oparciu o nowe idee i wyobrażenia na temat tego, co rdzennie peruwiańskie.
Mapa 2. Republika Peru, zasięg granic w 1821 roku
Pierwsze lata niepodległości Republiki wiązały się przede wszystkim z poważnym kryzysem ekonomicznym. Kształtowanie niezależnej gospodarki stanowiło dla młodego państwa nie lada wyzwanie. Sygnały zwiastujące koniec dobrej koniunktury pojawiły się niemal jednocześnie w sferze handlu, rolnictwa komercyjnego, górnictwa i finansów - sektorów ściśle przecież ze sobą powiązanych. Handel zagraniczny, zwłaszcza eksport, znacznie się zmniejszył. W trakcie kampanii wyzwoleńczych statki handlowe, których nie wykorzystywano do działań ofensywnych, były używane do transportu żołnierzy i zaopatrzenia wzdłuż wybrzeża, a po zakończeniu manewrów zbrojnych zostały przejęte przez admirała Cochrane'a, który włączył je do floty handlowej Chile. Odległość Limy od rynków europejskich oraz fakt, że uzyskała niepodległość jako ostatnia, pozostawiły młodą Republikę w tyle za sąsiadami konkurującymi o intratne traktaty handlowe z Europą i Stanami Zjednoczonymi. Oddzielenie Peru od imperium hiszpańskiego uwypukliło to, czego się obawiano - izolację gospodarczą w czasie, gdy światowy handel zaczął rozwijać się w zawrotnym tempie. Główną jego strefą był obszar północnego Atlantyku (z rosnącymi w siłę rynkami północnoamerykańskimi i silną pozycją kolonii europejskich w sferze karaibskiej, takich jak brytyjska Jamajka czy hiszpańska Kuba i Portoryko). Z dogodnych połączeń handlowych i rosnącego zapotrzebowania rynków europejskich na cukier, mięso, skóry, bawełnę i kawę korzystały niektóre kraje strefy południowej, takie jak Wenezuela, Brazylia, Urugwaj czy Argentyna, monopolizujące ich produkcję i eksport. Usytuowanie Republiki Peru "po złej stronie kontynentu" sprawiło, że pacyficzne porty peruwiańskie znajdowały się daleko od głównych arterii światowej wymiany towarów. Pesymistyczne prognozy elit limeńskich sprawdziły się: po uzyskaniu niepodległości peruwiańska gospodarka była bardziej odizolowana od Europy niż w czasach reżimu kolonialnego. Ucieczka lub po prostu emigracja z Peru sporej liczby ludzi wykształconych, ekspertów w dziedzinach rzemiosła i handlu pozostawiła państwo bez odpowiednich zasobów ludzkich. Ci, którzy decydowali się wyjechać do Hiszpanii, zabierali ze sobą majątek ruchomy, "dekapitalizowali" zatem peruwiańską gospodarkę. Następowała również powolna "ekonomiczna decentralizacja" państwa, wynikająca z rosnącej niezależności poszczególnych prowincji, które rozwijały się w oparciu o powiązania i kontakty regionalne, a niezależnie od osłabionej i oddalonej od reszty świata stolicy.
Bliskość targu w Limie i obecność kopalni srebra w Cerro de Pasco przyczyniły się do nadania centralnym wyżynom Peru bardziej komercyjnego i przemysłowego charakteru. Wybrzeże centralne i północne to obszary, na których utrzymał się system plantacji kakao, trzciny cukrowej i bawełny funkcjonujący dzięki pracy niewolników. Wojna o niepodległość odbiła się jednak negatywnie na gospodarce plantacyjnej. Istotnym problemem okazał się brak siły roboczej spowodowany zarówno ucieczkami niewolników oraz chłopów indiańskich, którzy zaciągali się, by walczyć w szeregach armii wyzwoleńczych, jak i chorobami, które dziesiątkowały oddziały jednej i drugiej strony. Na obszarach południowej sierry system produkcji opierał się na tradycyjnych, większych i mniejszych haciendas. Na terenie wielu gospodarstw znajdowała się odpowiednia infrastruktura przemysłowa, pozwalająca im pełnić funkcję lokalnych manufaktur słynących z produkcji wina, rumu i mocniejszych trunków lub mydła, produktów skórzanych i pięknych tkanin. W trakcie kampanii wyzwoleńczych dotknął je jednak poważny kryzys produkcji ponieważ to obszar sierry był scenerią gwałtownych konfrontacji między wojskami rojalistów i patriotów. Jedni i drudzy rekwirowali plony, konfiskowali inwentarz, a działania wojenne doprowadziły do dewastacji obszarów rolniczych. W najtrudniejszej sytuacji znalazł się przemysł wydobywczy, podstawa gospodarki peruwiańskiej jeszcze z czasów kolonialnych. W wyniku zalania, zaniedbania, wojen i emigracji właścicieli upadły kopalnie srebra. Dane dotyczące produkcji tego kruszcu zebrane przez historyków Johna Fishera (1977) i José Deustuę (1986) wskazują na znaczny spadek, który odnotowano w pierwszych dwóch dekadach XIX wieku, średnio ze 120 ton rocznie w okresie 1801-1805 do jednej tony w latach 20. W regionie Cerro de Pasco, które pod koniec XVIII wieku konkurowało z Potosí w wydobyciu i eksporcie cennych kruszców, eksploatacja utrzymała się, choć realizowano ją na stosunkowo niewielką skalę, przy zastosowaniu bardzo podstawowej technologii i korzystając z pracy niewielkiej liczby indiańskich robotników. Pozyskanie siły roboczej stanowiło zresztą równie poważny problem, jak w przypadku plantacji na wybrzeżu. Ponieważ system mity górniczej został ostatecznie zlikwidowany przez Kortezy w 1812 roku, starano się przyciągnąć robotników dobrymi zarobkami, a nawet obietnicą dzielenia się z nimi zyskami z działania kopalni. Musieli jednak sami zakupić narzędzia potrzebne do pracy oraz zorganizować transport. Indianie zgadzali się pracować w kopalniach w systemie "huachaca", polegającym na uzyskaniu pozwolenia na pracę na własny użytek przez jeden dzień w tygodniu. Wynagrodzeniem był pozyskany urobek, co sprytnie wykorzystywano, wydobywając ze sztolni najcenniejsze i największe bryły kruszców właśnie w ciągu tego jednego dnia pracy na własne konto. W okresach prac rolnych (miesiące siewu i żniw) znalezienie robotników było prawie niemożliwe, ponieważ Indianie woleli zajmować się gospodarstwem, które zapewniało im bardziej regularne dochody. Brak pracowników i brak pewności, że można na nich liczyć w odpowiednim czasie, były najczęstszą przyczyną skarg właścicieli kopalni. Poza pracą w kopalniach chłopi pozyskiwali cenne kruszce także na własną rękę. Szwajcarski podróżnik Johann Jacob von Tschudi (1846), który podróżował po Peru w latach 1838-1842, wspominał, że w prowincji Huarochirí, w górach położonych najbliżej Limy chłopi pracowali w opuszczonych kopalniach, pozyskując nawet 80 ładunków rudy, którą następnie oczyszczali i wytapiali w prymitywnych, budowanych własnoręcznie piecach. W ten sposób pozyskiwali srebro, aby móc pokryć swoje wydatki.
Niższa produkcja srebra i związany z tym spadek wartości eksportu spowodowały erozję dochodu państwa, ponieważ był on w dużej mierze zasilany opłatami celnymi i podatkami płaconymi przez kupców i właścicieli kopalń. Stan finansów publicznych był katastrofalny. Już w momencie proklamacji niepodległości kraj był obciążony znacznym długiem, a dodatkowym ciężarem stały się wydatki wojskowe: opłacanie żołdu i zapewnienie aprowizacji dla żołnierzy armii wyzwoleńczych generałów San Martína i Bolívara (około 20 000 - 25 000 ludzi). Działania armii patriotów, które wyzwalały Peru z jarzma kolonialnego, okazały się niezwykle kosztowne. Płacono żołnierzom przybywającym nie tylko z Chile czy Kolumbii, ale również tym z Europy, którzy po zakończeniu wojen napoleońskich szukali zatrudnienia i spodziewali się dobrze zarobić, walcząc w oddziałach republikańskich na terenie Ameryki. W latach 20. XIX wieku zaciągnięto pożyczki od inwestorów brytyjskich na łączną kwotę 1 816 000 funtów szterlingów. Środki pozyskane dzięki pożyczkom zagranicznym znikały jednak w szybkim tempie, a sytuacja polityczna i gospodarcza Peru nie wskazywała na to, że kredytodawcy szybko odzyskają pieniądze. W ciągu kilku lat zadłużenie zagraniczne Peru przekroczyło pięciokrotnie roczny dochód państwa, a do 1848 roku wzrosło do szacunkowej kwoty 4 380 530 funtów szterlingów. Poszukując źródeł finansowania instytucji publicznych, już w 1826 roku wydano dekret nacjonalizujący część majątku kościelnego oraz nakaz likwidacji klasztorów, w których pracowało mniej niż ośmiu zakonników, a w miastach ograniczano liczbę tych, które należały do tego samego zakonu. Majątek zlikwidowanych instytucji kościelnych przechodził na własność państwa, a infrastruktura służyła celom charytatywnym i oświatowym - w odbieranych dominikanom, franciszkanom i augustianom zabudowaniach otwierano szkoły, domy opieki i szpitale. Do 1840 roku tylko w diecezjach Limy i Trujillo zlikwidowano ponad 60 klasztorów, a skonfiskowany majątek, szacowany na ponad 2 miliony pesos, służył finansowaniu szkół, hospicjów i urzędów państwowych.
Trzeba przy tym zauważyć, że konfiskata części majątków kościelnych nie zachwiała mocną pozycją polityczną i ekonomiczną, którą cieszył się Kościół katolicki w Peru właściwie aż do końca XIX wieku. Pierwsze decyzje ustawodawcze Republiki gwarantowały zachowanie jego przywilejów. Pierwsze konstytucje peruwiańskie (1823, 1839) w kwestii wyznania wzorowały się na konstytucji hiszpańskiej z 1812 roku, która obowiązywała w Peru aż do uzyskania niepodległości. Oznaczało to dominację "religii katolickiej, rzymskiej i apostolskiej" z wyłączeniem praktykowania jakiegokolwiek innego wyznania. Wybiegając nieco naprzód - podobne zapisy odnajdziemy w ustawach zasadniczych z lat 1856, 1860 i 1867, które do początków XX wieku utrzymywały zobowiązanie państwa do zapewnienia Kościołowi katolickiemu monopolu religijnego i niedopuszczenia do publicznego praktykowania żadnej innej religii. Mocna pozycja ekonomiczna Kościoła katolickiego wywodziła się natomiast z charakterystycznych dla czasów kolonialnych hojnych donacji ze strony Kreolów oraz środków uzyskiwanych z dziesięcin, spisów ludności i funkcjonowania duszpasterstw, które w dużej mierze opierały się na przymusowym opodatkowaniu produkcji rolno-hodowlanej i pracy Indian. Kolejnym (i jakże istotnym w początkach niepodległości) źródłem władzy był monopol Kościoła na zarządzanie wszelkimi statystykami demograficznymi, poprzez prowadzenie parafialnych ksiąg chrztów, ślubów i zgonów. Bez tych danych bardzo trudno byłoby zarządzać miejscową siłą roboczą czy pobierać podatki. Statystyki kościelne wykorzystywano więc w administracji publicznej do 2. połowy XIX wieku.
1.4. Społeczeństwo Republiki w początkach niepodległości
Skomplikowane początki niepodległej historii Peru wynikały z utrzymującej się spuścizny specyficznych stosunków społecznych epoki kolonialnej. Społeczeństwo Wicekrólestwa Peru było bardzo rozwarstwione i przesiąknięte uprzedzeniami na tle rasowym. Ci, którzy zajmowali najwyższe i najważniejsze stanowiska administracji świeckiej i kościelnej, to biali mężczyźni - grupa wąska, bardzo elitarna. W patriarchalnym i paternalistycznym porządku niewielka liczebnie klasa rządząca (peninsulares i nieliczni Kreole) dominowała nad większością populacji złożonej z tubylców, wyzwoleńców i bardzo heterogenicznej grupy kast, której przedstawicieli zasadniczo traktowano i postrzegano jak "niepełnoletnich", pozbawionych rozumu i niezdolnych do samostanowienia (menores de edad, gente sin razón). Elita kreolska, która wypowiedziała posłuszeństwo Hiszpanii, oparła, co prawda, swoją koncepcję państwa na rewolucyjnych ideach suwerenności ludu i władzy w jego rękach, lecz była to jedynie teoria. W praktyce wzniosłe hasła liberalne posłużyły Kreolom tylko do zakwestionowania władzy metropolii i dominującej pozycji Hiszpanów. Kolejne lata niepodległości ukazywały rozdźwięk między hasłami Libertadores a rzeczywistością państwa, którego stali się liderami. Podziały, rasizm, hierarchiczność i elitaryzm - to bagaż społeczny, który wniesiono do Republiki i który stanowił oś konfliktów politycznych, etnicznych oraz rasowych przez kolejne dekady.
Ostatni spis kolonialny, przeprowadzony przez wicekróla Gila de Taboadę w 1792 roku, wykazał około 1 100 000 mieszkańców Wicekrólestwa. W dokumencie nie uwzględniono jednak Puno, które w tym czasie znajdowało się w granicach Wicekrólestwa La Platy i powróciło do Peru dopiero w 1796 roku. Ponad połowę populacji (około 650 000 osób) stanowili wówczas Indianie; następną pod względem liczebności była populacja Metysów licząca około 245 000 osób. Hiszpanie i Kreole tworzyli grupę około 140 000 osób, a najmniej liczną populację około 89 000 osób - Afrykanie (niewolnicy i wyzwoleńcy) oraz kasty (społeczność kolorowa). Ludność tubylcza zamieszkiwała przede wszystkim obszary wiejskie, rozległe tereny sierry centralnej i południowej, tworząc niemal jednorodne etnicznie regiony (zwłaszcza w obrębie intendencji Cusco, Huamanga), na których trudno było spotkać białego człowieka. Natomiast ludność pochodzenia afrykańskiego skupiała się przede wszystkim na terenach haciendas trzciny cukrowej, bawełny i ryżu na wybrzeżu centralnym i północnym oraz szczególnie na terenie intendencji Limy. Jak wspomniałam, koncentracja ludności niewolniczej wokół Limy może tłumaczyć tak długo utrzymującą się lojalność elit stolicy wobec władz kolonialnych. Nie chciano narażać na niebezpieczeństwo swoich interesów, ani tym bardziej własnego życia, wzniecając rewoltę, którą trudno byłoby opanować bez pomocy wojsk hiszpańskich. Lima nie była bezpośrednio zagrożona okrutną rebelią Túpaca Amaru II i buntami społeczności tubylczych w Andach, lecz to, czego obawiano się w stolicy, to krwawy odwet niewolników pracujących na plantacjach rozlokowanych wokół miasta i społeczności kolorowej, stanowiącej jedną trzecią jego mieszkańców.
Próba oszacowania liczebności i rozmieszczenia ludności Peru po uzyskaniu niepodległości jest dość trudna. Ogólny chaos administracyjny, brak kompetentnych ludzi i stabilnych instytucji (prócz wspomnianych rejestrów prowadzonych przez Kościół) uniemożliwiały prowadzenie rzetelnej dokumentacji i utrudniały przeprowadzenie spisu ludności nowego państwa. Na podstawie rejestru datowanego na 1827 rok, odnalezionego w archiwach Limy przez Paula Gootenberga (1995) szacuje się, że populacja Republiki Peru u progu niepodległości liczyła 1 516 693 osoby. Na podstawie spisu z 1836 roku Jorge Basadre (2005) podaje nieco niższą liczbę 1 313 736 mieszkańców. W połowie wieku XIX populacja Peru była szacowana już na około 2 000 000, a wzrost ten wynikał nie tylko z przyrostu naturalnego, lecz był również rezultatem pojawienia się imigrantów z Europy i Chin.
Populacja Kreolów i peninsulares, którzy zdecydowali się pozostać w Peru, stanowiła wciąż zdecydowaną mniejszość (zaledwie około 10%). To spośród tej grupy wywodzili się jednak właściciele kopalni, bogaci kupcy i armatorzy, właściciele potężnych majątków ziemskich - plantacji trzciny cukrowej, bawełny, ryżu oraz winnic rozlokowanych wzdłuż wybrzeża i gospodarstw rolno-hodowlanych na terenach sierry. Większość Kreolów mieszkała w ośrodkach miejskich, choć trzeba pamiętać, że miasta peruwiańskie w początkach XIX wieku były stosunkowo małe. Tylko w Limie liczba mieszkańców przekroczyła 50 000; miasta takie jak Arequipa, Cusco i Trujillo liczyły około 20 000, a zaledwie po kilka tysięcy mieszkańców takie miasta północy i wybrzeża, jak Piura, Lambayeque, Cajamarca i Callao, czy miasta na terenie sierry, jak Jauja i Huamanga. Jako elity wykształcone, piśmienne, z dostępem do edukacji (płatnej) Kreole starali się zmonopolizować wszystkie najważniejsze stanowiska w kraju, a ograniczać do nich dostęp innym grupom - Metysom, a już z pewnością przedstawicielom społeczności tubylczych. Obejmowali wysokie stanowiska wojskowe oraz główne stanowiska administracji cywilnej i kościelnej. Wyzwania w zarządzaniu nowym tworem politycznym były ogromne, przede wszystkim ze względu na brak doświadczenia i brak wiedzy na temat tego, jak funkcjonuje administracja publiczna. Jeszcze pod koniec rządów burbońskich dostęp do urzędów i stanowisk był Kreolom znacząco ograniczany, zwłaszcza od kiedy decyzją ministra José de Gálveza (1776-1787) zaczęto zastępować urzędników urodzonych na terenie Ameryki osobami specjalnie sprowadzanymi z Hiszpanii. Po 1790 roku antykreolska polityka Madrytu niemal zupełnie wykluczyła osoby urodzone w koloniach z podziału stanowisk rządowych, choć Kreole domagali się dostępu do przynajmniej jednej trzeciej z nich. W okresie wojen wyzwoleńczych i w pierwszych latach istnienia Republiki Kreole opowiadali się niekiedy po stronie liberałów, którzy proponowali federalny model państwa, swobodę handlu i produkcji oraz prezentowali postawy antyklerykalne. Częściej jednak reprezentowali środowisko konserwatystów, którzy głosili potrzebę silnej, scentralizowanej władzy, państwową kontrolę handlu, prezentowali postawy ksenofobiczne, a powiązani blisko ze środowiskiem Kościoła odnosili się niechętnie wobec jakichkolwiek nowinek ideologicznych i gwałtownych reform społecznych. Trzeba jednak przyznać, że w 1. połowie XIX wieku ani liberałowie, ani konserwatyści nie wprowadzali jeszcze radykalnych zmian, ponieważ wciąż u władzy było pokolenie, które podzielało opinię o "arystokratycznej dominacji" i supremacji białych elit nad pozostałymi grupami społeczeństwa peruwiańskiego.
Około jednej czwartej populacji Peru stanowili Metysi, którzy mieszkali głównie w miastach na wybrzeżu i w niektórych większych ośrodkach miejskich na terenie sierry, zwłaszcza w Cusco. Byli rolnikami, właścicielami karawan mułów, poganiaczami lub rzemieślnikami. Zmonopolizowali urzędy i stanowiska niższej rangi - zasiadali w radach miejskich, pełnili funkcję burmistrzów (alcaldes) lub poborców podatków. Korzystali też z faktu, że po proklamacji niepodległości i ostatecznej kapitulacji wojsk rojalistów wielu Hiszpanów zdecydowało się opuścić Peru, i dzięki znajomości prawa, układom i korupcji przejmowali pozostawione przez nich majątki oraz ziemie, wykupując je po okazyjnych cenach. Szansę na awans społeczny i dostęp do warstw uprzywilejowanych gwarantowała im również kariera wojskowa.
Zdecydowaną większość, szacowaną na około 62% mieszkańców Republiki Peru, stanowiła ludność tubylcza. Była to zróżnicowana etnicznie i kulturowo społeczność, posługująca się swoimi językami, żyjąca według własnych tradycji i zwyczajów, zasadniczo niepiśmienna i nieznająca nawet języka hiszpańskiego. W czasach kolonialnych rdzenni mieszkańcy regionu andyjskiego zamieszkiwali (z obowiązku i przydziału) w tzw. pueblos de indios - indiańskich gminach pod ścisłą kontrolą administracji hiszpańskiej. Zostali dosłownie zredukowani terytorialnie, społecznie i politycznie, funkcjonując pod nadzorem urzędników królewskich (corregidores) i przedstawicieli Kościoła, których zadaniem była kontrola podatków, obowiązku pracy, ewangelizacji i procesu hispanizacji tubylców. Indianie dysponowali ograniczoną władzą lokalną (lokalne samorządy), własnym sądownictwem (w oparciu o system prawa zwyczajowego w obrębie pueblos de indios) oraz mieli zagwarantowane prawo do ziem kolektywnych, czyli wspólnie uprawianych i zarządzanych przez każdą wspólnotę tierras comunales w promieniu około 1 km od centrum pueblo. Płacili pogłówne, trybut i dziesięcinę. Byli też oficjalnie objęci protektoratem korony hiszpańskiej, co miało ich chronić przed wyzyskiem i nadużyciami ze strony Kreolów i Metysów. Wraz z ogłoszeniem nieodległości i budową struktur nowego państwa, tak jak wcześniej środkami administracyjnymi podzielono społeczeństwo Wicekrólestwa na dwie republiki (república de los espa?oles oraz república de los indios), tak teraz również środkami administracyjnymi - ustawami, artykułami zapisanymi w konstytucjach, dekretami - zaczęto wprowadzać koncepcję państwa unitarnego, jednolitego kulturowo, religijnie, prawnie i politycznie. Wszyscy mieli być równi wobec prawa, zaczęto więc znosić jeden za drugim wytwory kolonialnego systemu (trybut, służba osobista), tak by wolność i równość stała się rzeczywista. Już w sierpniu 1821 roku generał San Martín inspirowany hasłami Rewolucji Francuskiej ogłosił, że należy usunąć takie pojęcia jak indio, natural czy indígena, ponieważ rdzenni mieszkańcy Peru mieli być dziećmi i obywatelami Republiki, i powinni być nazywani Peruwiańczykami (los peruanos). Formalną równość wszystkich obywateli Republiki Peru (igualdad entre todos los ciudadanos) potwierdzał dekret ogłoszony przez Simóna Bolívara w Trujillo 8 kwietnia 1824 roku. Równe prawa dla wszystkich oznaczały jednak odejście od wszelkich form pluralizmu na rzecz wprowadzenia jednego systemu prawnego, jednego języka urzędowego (i był to język hiszpański, choć w Peru posługiwało się nim zaledwie około 10-12% populacji), jednego systemu edukacji i jednej formy kultury. Nie istniał już podział na dwie republiki, na municypia dla białych i pueblos de indios dla tubylców - od teraz wszyscy mieli funkcjonować w obrębie jednej Republiki, do której praw ludność tubylcza musiała się dostosować. Straciła protektorat królewski, nie stanowiła już grupy "pod opieką" korony, wobec której stosowano odrębne sądownictwo. Stopniowo odchodzono od zasady legal pluralism: uznawania zwyczajów i obyczajów tubylczych, uznawania ich praw kolektywnych, jurysdykcji i autorytetu ich liderów, zwanych caciques. Zgodnie z koncepcjami liberalnymi wprowadzono zasadę własności indywidualnej, co oznaczało likwidację wspólnotowego prawa własności ziem i parcelację gruntów wspólnotowych (repartición de las tierras). Były to decyzje obce tradycji kolektywnej, w której funkcjonowały społeczności andyjskie. Indianie nie rozumieli zawiłości prawa i procedur administracyjnych, byli więc bezlitośnie pozbawiani ziem, bo nie wiedzieli, gdzie i jakie dokumenty należy złożyć, by zagwarantować sobie ich posiadanie. Niepiśmiennych, nieznających języka hiszpańskiego bez skrupułów oszukiwano. W miarę jak Simón Bolívar lepiej rozumiał specyfikę Peru, osłabił nieco swoją liberalną politykę agrarną. By chronić ludność tubylczą przed pazernością spekulantów, zagwarantować jej prawo własności ziem, a jednocześnie zaspokoić fiskalne potrzeby państwa, 4 lipca 1825 roku w Cusco ogłosił dekret, który korygował wcześniejsze zasady podziału i sprzedaży gruntów. W zatwierdzonym przez Kongres w 1828 roku nowym dokumencie postanowiono, że swoboda sprzedaży gruntów należących do Indian zacznie obowiązywać dopiero od 1850 roku i będzie uwarunkowana umiejętnością pisania i czytania ich właścicieli. Z jednej strony zatem Bolívar podjął decyzje, które chroniły społeczność tubylczą, z drugiej jednak dekretem z 1825 roku likwidował dziedziczenie stanowiska i funkcję caciques. Źródłem prawa i porządku miały być tylko instytucje publiczne, a przedstawicielami władzy urzędnicy państwowi. Od momentu ogłoszenia dekretu caciques byli więc postrzegani jako uzurpatorzy, którzy przywłaszczyli sobie rolę autorytetów i reprezentantów społeczności indiańskich. Lokalni liderzy - nieuznani również w konstytucji z 1823 i 1828 roku - byli prześladowani i karani za swoją działalność, jeśli nie dostosowywali się do wprowadzanych norm.
Rozmieszczenie liczących średnio po kilkaset rodzin wspólnot tubylczych na terytorium państwa było niejednolite: Indianie stanowili około 45% mieszkańców w departamencie La Libertad (który w tym czasie obejmował wszystkie terytoria północne i północno-wschodnie państwa, czyli dzisiejsze departamenty La Libertad, Amazonas, Cajamarca, Piura i Lambayeque), ale aż 94% w departamencie Puno na południu kraju. Były to przede wszystkim wspólnoty rolnicze, utrzymujące się z uprawy kukurydzy, ziemniaków i quinoa oraz dodatkowo z hodowli i pasterstwa (na terenach sierry centralnej i południowej lam, alpak i owiec, a na północy bydła). Nadwyżkę produkcji rolnej sprzedawano na coniedzielnych targach w większych miejscowościach, przy okazji dokonując zakupu lub wymiany potrzebnych narzędzi, sprzętów kuchennych czy ubrań. Wciąż jeszcze utrzymywał się system wymiany barterowej, choć oczywiście znano i stosowano niekiedy pieniądz. Rzadko praktykowana i właściwie nieznana (poza kopalniami) forma pracy najemnej za wynagrodzeniem sprawiała, że do robót publicznych na wczesnym etapie funkcjonowania państwa nadal wykorzystywano tradycyjny system pracy wspólnotowej minka. Opierał się on na umowie z daną gminą i zobowiązaniu do wykonania prac, które miały służyć wszystkim, na przykład przy naprawie drogi lub budowie mostu. Zatrudnieni chłopi otrzymywali wyżywienie, a następnie mogli korzystać z infrastruktury bezpłatnie (Kreole i Metysi płacili myto). Na terenie sierry, prócz rolnictwa i hodowli bydła Indianie pracowali też w górnictwie. Stosowano proste metody pozyskiwania kruszców, które tak jak w czasach kolonialnych wciąż poddawano procesom rafinacji przy użyciu rtęci. W osiedlach na wybrzeżu Indianie trudnili się pozyskiwaniem soli z naturalnych solnisk i zajmowali rzemiosłem związanym z rybołówstwem. Wykorzystywali przy tym tradycyjne, sięgające jeszcze czasów przedhiszpańskich metody wyplatania koszy, sieci i lin, a na połów wypływali na lekkich tratwach z trzciny totora.
Populacja rdzenna, mimo oficjalnych postulatów i dekretów o "braterstwie" (podczas pierwszego posiedzenia Kongresu Peru we wrześniu 1822 roku zwrócono się do nich słowami "nasi najmilsi bracia"), nie partycypowała w życiu politycznym kraju, a marginalizację powodował głównie fakt nieuznawania społeczności tubylczych za zdolnych do politycznej aktywności. Bardzo trudno im było przełamać bariery ekonomiczne i społeczne, które wynikały w dużej mierze z utrzymującego się wysokiego poziomu analfabetyzmu, braku jakiegokolwiek wykształcenia (do którego dostęp ograniczano) i braku znajomości swoich praw. Do tego dochodziły silnie zakorzenione obawy elit kreolskich przed mieszkańcami sierry, które w poważnym stopniu zaważyły na wzajemnych stosunkach obu części społeczeństwa niepodległego kraju (wybrzeża i rejonu wyżyn) i na utrzymującym się, stereotypowym postrzeganiu społeczności indiańskich do końca XIX wieku.
Kiedy w deklaracji niepodległości generał José de San Martín odwoływał się do równości wszystkich peruanos, jego słowa nie oznaczały wyzwolenia osób, które znajdowały się wówczas w niewoli. Rozporządzenie San Martína ogłoszone w 1821 roku dotyczyło wprowadzenia prawa "wolnego łona" - od tamtej pory nikt już nie miał urodzić się niewolnikiem. Zapis o abolicji pojawił się w pierwszej Konstytucji z 1823 roku, ale koleje losu, konserwatywne podejście właścicieli plantacji, a przede wszystkim ogromne zapotrzebowanie na siłę roboczą sprawiały, że utrzymywał się zarówno handel niewolnikami, których sprowadzano z obszaru karaibskiego, jak i forma niewolniczej pracy, którą przedłużano różnymi środkami, na przykład wprowadzając prawo właścicieli do trzymania niewolników "pod kuratelą" do 21. roku życia dla mężczyzn i 20. roku życia dla kobiet. Niemniej jednak, spis z 1827 roku wykazał, że liczba niewolników spadła z ponad 89 000 do około 50 400, rosła natomiast populacja wyzwoleńców (libertos), szacowana w pierwszych latach niepodległości na około 35 000 - 40 000 osób. Jednym ze sposobów uzyskania wolności w tamtych burzliwych czasach było dołączenie do wojska rojalistów lub do któregoś z oddziałów armii wyzwoleńczej. Prawie połowę eskadry admirała Cochrane'a i dwie trzecie armii generała San Martína stanowili żołnierze pochodzenia afrykańskiego, których zresztą ceniono za odwagę i wytrwałość. Aby przyciągnąć niewolników w szeregi armii wicekrólewskiej, Joaquín de la Pezuela obiecał im wolność, żołd i równe traktowanie w zamian za pięć lat służby i walki z wrogami Hiszpanii. Spora część niewolników wykorzystała zawieruchę wojenną i konflikty regionalne i zdecydowała się po prostu na ucieczkę z plantacji. Czy to w górach, czy na odludnych obszarach wybrzeża zbiedzy zakładali własne osiedla, dołączając do oddziałów montoneros lub tworząc funkcjonujące poza systemem i kontrolą państwa społeczności zwane palenques. Nie przybrały one jednak nigdy takich rozmiarów ani wystarczająco trwałych struktur organizacyjnych, by stać się zalążkiem większych ruchów społecznych prowadzących na przykład do rewolucji antyniewolniczej. Ponieważ przez cały okres kolonialny, z wyjątkiem bractw religijnych, nie powstały żadne odrębne instytucje Afrykanów, również w początkach niepodległości nie wykształciła się wśród nich forma odmiennej organizacji społecznej. Stopniowo przywracano porządek i zwiększano kontrolę na plantacjach, starając się ograniczać ucieczki i uniemożliwiać funkcjonowanie osiedli zbiegów.
Afrykańscy niewolnicy byli skupieni przede wszystkim na terenie intendencji Limy, która obejmowała wówczas tereny aż po prowincję Ancash na północy i plantacyjne obszary wokół Iki na południu. Pracowali głównie w potężnych gospodarstwach rolnych - tak jak w czasach kolonialnych, tak i w niepodległej już Republice byli główną siłą roboczą haciendas cukrowych, plantacji bawełny, ryżu i pszenicy rozmieszczonych wzdłuż centralnego i północnego wybrzeża Peru. Praca na plantacjach i w młynach cukrowych ingenios była bardzo ciężka, przydział do tych miejsc traktowano więc jako rodzaj kary, a status robotników plantacyjnych był najniższy w niewolniczej hierarchii. Każdy dzień roboczy rozpoczynał się mszą, następnie pracowano od siódmej do czwartej lub szóstej po południu, z dwugodzinną przerwą w południe. Każdy niewolnik otrzymywał rocznie dwa zestawy ubrań roboczych. Ponieważ ze względów bezpieczeństwa stosowano politykę rozpraszania i segregacji niewolników wywodzących się z jednej etni, relacje wewnątrz populacji Afrykanów opierały się przede wszystkim na związkach rodzinnych. Na niektórych plantacjach małżeństwa otrzymywały niewielką działkę pod uprawę roli na własny użytek. Sprowadzanie niewolników było kosztowne, średnia długość ich życia krótka, a śmiertelność wysoka, zachęcano więc kobiety do posiadania jak największej liczby dzieci. Jeśli urodziły ich kilkoro, mogły zyskać wolność lub oferowano im pracę za wynagrodzeniem w wybrane dni w tygodniu. Dzięki temu miały możliwość zgromadzenia odpowiednich środków, by wykupić wolność swoją i męża (akt manumisión). Prócz pracy na plantacjach niewolnicy stanowili również główną siłę roboczą w miastach. Do połowy XIX wieku w Limie mieszkało prawdopodobnie około 4000 niewolników, którzy reprezentowali zróżnicowaną etnicznie i - dzięki możliwościom pracy zarobkowej - także ekonomicznie grupę. Może właśnie ta różnorodność wpływała na brak większych buntów i rebelii z ich strony w stolicy. Pracowali jako tragarze, sprzedawcy wody, wykwalifikowani robotnicy w zakładach produkcyjnych - piekarniach, młynach, warsztatach murarskich, szewskich czy kowalskich. Zatrudnienie w warsztatach wiązało się z otrzymywaniem niewielkiej pensji, której część oddawano właścicielowi, a część można było odłożyć, by móc wykupić swoją wolność. Najmniej liczna grupa Afrykanów to służący w zamożnych rezydencjach elit kreolskich. Ich posiadanie było przywilejem warstw wyższych i ze względu na wysoki koszt zakupu świadczyło o majętności rodziny. Kobiety pracowały jako mamki, opiekunki do dzieci, kucharki i osobiste służące dam. Elegancko ubrani lokaje towarzyszyli swoim panom w trakcie spotkań towarzyskich, a woźnice wozili ich w karocach do teatru czy na wieczorne bale.
Twórcy Republiki Peru pragnęli stworzyć państwo zintegrowane wewnętrznie. Charakterystyczny dla pierwszych dekad niepodległości Peru paternalizm wobec warstw niższych i przekonanie o ich koniecznej, sterowanej odgórnie, przymusowej integracji określa się mianem indigenizmu republikańskiego (indigenismo republicano). Była to koncepcja jedności narodu zgodnie z hasłem: una sola nación, un solo estado [jeden naród - jedno państwo], którą definiowało dążenie do całkowitej asymilacji Indian i społeczności kolorowej do głównego trzonu kreolsko-metyskiego. Idea ta opierała się na brzmiących dość abstrakcyjnie w warunkach peruwiańskich hasłach rewolucji francuskiej i liberalnej zasadzie równości wszystkich obywateli, lecz - jak wspomniałam - w praktyce oznaczała zanegowanie różnic kulturowych i jakiejkolwiek autonomii wspólnot tubylczych. W rzeczywistości nie mogło być mowy o jedności i równości - wspólnoty tubylcze, mimo że stanowiły liczebną większość populacji Republiki, zostały wykluczone z procesu decyzyjnego i dostępu do władzy, stając się mniejszością w sensie politycznym, ekonomicznym, społecznym i kulturowym. Ani dekrety Bolívara, ani odezwy San Martína, ani też zapisy konstytucji z 1823 czy 1828 roku nie uczyniły z tubylców pełnoprawnych obywateli państwa - nie stali się oni "bardziej peruwiańscy". Nie zmniejszył się stopień ich dyskryminacji i marginalizacji. Nie zniknęła służebność, a po formalnym zniesieniu obowiązkowego trybutu i pogłównego w latach 20. XIX wieku oba instrumenty kontroli i wyzysku indiańskiej siły roboczej zostały przywrócone i utrzymywały się do połowy stulecia. Decyzje natury politycznej i gospodarczej nie współgrały z głoszonymi jednocześnie ideami na temat tożsamości peruwiańskiej. Poszukując korzeni młodego narodu peruwiańskiego i starając się legitymizować jego powstanie, odwoływano się do dziedzictwa państwa Inków Tahuantinsuyu, które w przekonaniu elit kreolskich nie miało już być wyłącznie dziedzictwem Indian, lecz wszystkich Peruwiańczyków. Koncepcja propagowana przez nacjonalistów kreolskich odwoływała się, tak jak i w odniesieniu do porządku prawnego i systemu politycznego, do pojęć abstrakcyjnych. Zakładała, że jeszcze przed przybyciem konkwistadorów istniał na terenie regionu andyjskiego organizm polityczny zwany "Peru", który zamieszkiwali "Peruwiańczycy". Historiografia kreolska połowy XIX wieku przedstawiała epokę kolonialną jako czas ciemności i ucisku; okres, w którym kiedyś dumni i niezależni "Peruwiańczycy" zostali odsunięci od władzy i byli nieustannie ciemiężeni przez Hiszpanów. W takim kontekście niepodległość wywalczona przez armie patriotów pod przywództwem Libertadores była "wyzwoleniem narodowym": oto Peruwiańczycy odzyskali swoją utraconą suwerenność po trzystu latach zniewolenia. Włączano historię okresu prekolumbijskiego do historii narodu-państwa Peru, ponieważ to dawało młodej Republice pożądany kontekst "długiego trwania", przydawało narodowi peruwiańskiemu tak potrzebnej głębi historycznej, a samym peruanos pozwalało kształtować przekonanie, że ich państwo istniało "od zawsze". Dzieje prekolumbijskie regionu andyjskiego stały się w XIX wieku "prehistorią" narodu peruwiańskiego, choć potomkom twórców potężnej niegdyś cywilizacji odmawiano dostępu do władzy i zdolności zrozumienia zasad funkcjonowania nowego-starego państwa7.
Oceniając krytycznie pierwszy etap niepodległości Republiki Peru, można uznać, że "rodziła się w bólach", odnotowując więcej strat niż zysków z nowej sytuacji politycznej. Formowała się obarczona wieloma słabościami systemu politycznego epoki kolonialnej, w rozdartym i skonfliktowanym społeczeństwie oraz w zapaści gospodarczej. Rozbieżności co do modelu rządów i konflikty między władzą wykonawczą a ustawodawczą wynikające ze ścierania się interesów jednostek i braku poszanowania dla zasad funkcjonowania instytucji publicznych kształtowały specyficzną kulturę polityczną, która charakteryzowała się niskim poziomem zaufania wobec elit rządzących i ich słabym autorytetem wśród społeczeństwa. Brakowało grupy, której dominującą pozycję i rolę zaakceptowaliby wszyscy inni. Dezorganizacja finansów publicznych wymuszała uzależnienie od wsparcia finansowego z zewnątrz, skazując Republikę na funkcjonowanie w systemie stosunków neokolonialnych, narzuconym w ramach "nieformalnego imperium" Wielkiej Brytanii. Niski poziom rozwoju infrastruktury - zarówno transportowej, jak i przemysłowej - utrudniał znacząco rozwój gospodarczy, komunikację i integrację rozległych przecież obszarów państwa. Głęboki dystans, który dzielił poszczególne grupy społeczne i etniczne (przede wszystkim społeczność tubylczą i mniejszość kreolską), brzmiące abstrakcyjnie dla wielu pojęcie "obywatelstwa" oraz wciąż utrzymujące się niewolnictwo znacząco utrudniały tworzenie wspólnoty narodowej. Niepowodzenie procesu kształtowania nowego, zintegrowanego narodu peruwiańskiego w pierwszych latach istnienia Republiki wynikało z faktu, że usiłowano zinstytucjonalizować i zjednoczyć naród, dla którego model rządów republikańskich (w założeniu demokratycznych) nie oznaczał natychmiastowego końca dawnych asymetrii i antagonizmów społecznych.
1 Konstytucja z Kadyksu obwiązywała na wszystkich terytoriach znajdujących się w 1812 roku pod panowaniem korony hiszpańskiej, nie została zatem uznana jedynie w La Placie i Nowej Granadzie. Wprowadzała system monarchii konstytucyjnej, trójpodział władzy, pośrednie prawo wyborcze dla mężczyzn, wolność prasy, prawo własności prywatnej i wolność produkcji. Została zawieszona 4 maja 1814 roku, po powrocie Ferdynanda VII na tron. Przywrócono ją w latach rządów liberałów w Madrycie i stosowano ponownie w okresie 1820-1823, a następnie krótko między rokiem 1836 a 1837, do czasu uchwalenia nowej ustawy w 1837 roku.
2 Wzgardliwe określenie stosowane wobec Hiszpanów, które możemy tłumaczyć jako "żółtodziób". Nazywano tak przede wszystkim przysyłanych z Hiszpanii urzędników, którzy mimo braku doświadczenia obejmowali ważne stanowiska.
3 Warto wspomnieć, że te ogólne instrukcje senatu chilijskiego nie były znane w Peru do czasu ich opublikowania przez Manuela Odriozolę dopiero około 1870 roku.
4 W 1825 roku Kongres zaaprobował nowy sztandar zaproponowany przez Simóna Bolívara. Utrzymano kolorystykę pasów, a pośrodku znalazł się herb Peru, z jednej strony otoczony gałązką palmową, z drugiej gałązką laurową. Ostateczna wersja symboli narodowych Peru, po kilku niewielkich zmianach, została ustalona w 1950 roku.
5 Za: A. Zapata 2021, Lucha política y crisis social en el Perú republicano, 1821-2021, PUCP, Lima, s. 34.
6 W styczniu 1823 roku dotarł do Buenos Aires, gdzie został oskarżony o udział w spisku. Zniechęcony wewnętrznymi walkami między federalistami i centralistami zdecydował o opuszczeniu La Platy i w 1824 roku odpłynął do Europy. Zamieszkał we Francji, gdzie zmarł w 1850 roku.
7 Ambiwalentne podejście do wspólnot tubylczych prezentował sam Simón Bolívar, który z jednej strony podczas kampanii w Peru przysięgał na prochy Atahualpy, ostatniego władcy Tahuantinsuyu, że pomści cierpienie i krzywdy, których Indianie doznawali ze strony Hiszpanów. Z drugiej jednak, jak typowy przedstawiciel kasty uprzywilejowanej, potomek właścicieli potężnych plantacji kawy i kakao odnosił się z niechęcią do społeczności tubylczych i był zdania, że owi indios nie są zdolni do pojęcia jakiejkolwiek koncepcji politycznej, zwłaszcza idei rządów republikańskich. Niekiedy postrzegał ich jako "dobrych dzikusów", a niekiedy opisywał w swych listach jako ignorantów i kłamców bez żadnych zasad moralnych, którzy zasługiwali jedynie na to, by rządzili nimi inni.