Historia największych oszustw finansowych - Marek Morawski

Reflow text when sidebars are open.
Z oszustwami spotykamy się niemal codziennie od literatury, poprzez kinematografię i czerwone paski najważniejszych programów informacyjnych po niekiedy własne przykre doświadczenia. Jednym z pierwszych przykładów oszustw z jakim każdy z nas zapewne się spotkał była bajkowa historia autorstwa Hansa Christiana Andersena "Nowe szaty cesarza", kiedy to próżny i miłujący ponad wszystko kunsztownie wykonane stroje władca, dał się wyprowadzić w pole przebiegłym tkaczom. Wykorzystując rozdmuchane ego władcy oraz próżność jego dworzan cwaniacy wyłudzili drogocenne materiały, w tym złote nici i najlepsze jedwabie. Wszystkie te materiały niezwłocznie sprzedawali bogacąc się przy tym kosztem królewskiego skarbca. Władcy natomiast przedstawili ową wspaniałą szatę zapewniając jednocześnie, iż jest ona niewidzialna dla każdego kto jest wyjątkowo głupi i nie nadaje się na zajmowany przez siebie urząd. W efekcie zarówno król jak i jego dworzanie i urzędnicy wznosili zachwyty na rzecz nieistniejącego stroju. Iluzja prysła gdy małe dziecko wypowiedziało wreszcie na głos to co wszyscy w rzeczywistości widzieli. Oszuści byli w tym czasie, już wraz z wyłudzonymi pieniędzmi, w bezpiecznej odległości poza murami miasta.
Historia z bajki Andersena to oczywiście fikcja ale mówiąca niezwykle dużo o ludzkiej naturze i to zarówno oszukanego jak i oszukującego. Na przestrzeni wieków znajdziemy zatem niezwykle dużo podobnych historii, które wykorzystywały podobne ludzkie podatności obnażając niekiedy ludzką chciwość czy naiwność.
Żyjemy w czasach gdy bokserska walka stulecia odbywa się co najmniej raz w roku, a nagłówki gazet krzyczą o największej aferze w historii co najmniej równie często. Ludzie oszukiwali, oszukują i będą się oszukiwać. Historia przeróżnych szwindli pokazuje, że niektórzy czynią to z niezwykłą kreatywnością i przebiegłością. Oszustwa towarzyszyły nam przez wieki i zmieniały się wraz z rozwojem społeczności, relacji handlowych czy technologii. Każdy z przekrętów pokazuje, że chęć posiadania brała górę nad indywidualnym poczuciem moralności oraz zwykłym strachem przed możliwym ujawnieniem całego przestępczego przedsięwzięcia.
Wraz z rozwojem szwindli rozwijały się też sposoby zabezpieczenia przed nimi. Pierwsze uregulowania prawne dotyczące relacji finansowych odnajdujemy już w spisanym w XVIII w. p.n.e. babilońskim Kodeksie Hammurabiego, w którym czytamy m.in.: "Jeśli kupiec dał agentowi handlowemu pieniądze jako pożyczkę bezprocentową, a on tam, gdzie poszedł, poniósł stratę, zwróci kupcowi kapitał".
Z czasem handel oraz związane z nim relacje i zależności zaczęły się intensywnie rozwijać, co pociągnęło za sobą również rozwój innowacyjnych metod wzbogacenia się cudzym kosztem. Z jednej strony pojawiali się inwestorzy gotowi zaryzykować, by pomnożyć swój majątek, z drugiej zaś rozwijały się metody i narzędzia usprawniające obrót pieniężny. Od barteru, poprzez obrót kruszcami po dzisiejsze globalne rynki obrotu walorami czysto spekulacyjnymi. Nowoczesna technologia zwiększyła skalę działania instytucji finansowych, a co za tym idzie i możliwości działania nieuczciwych uczestników rynku. W XV czy XVI wieku nieuczciwy handlarz mógł doprowadzić do ruiny co najwyżej pojedynczych kupców, a w najlepszym wypadku doprowadzić do fiaska jakiejś wyprawy handlowej. Na początku XX wieku zaczął funkcjonować mechanizm oparty na zasadach znanej nam obecnie przestępczości zorganizowanej, co pozwalało na prowadzenie działalności na znacznie większą skalę. Włoska czy Chicagowska mafia łączyła pospolitą przestępczość z wymuszeniami, handlem nielegalnym towarem, praniem pieniędzy i legalną działalnością. Praktyką stało się prowadzenie legalnych klubów i barów, które pod szyldem legalności dostarczały nielegalne towary i usługi jak alkohol (w czasach prohibicji), hazard czy prostytucja. Obecnie jedną z najniebezpieczniejszych form przestępczości finansowej są piramidy finansowe, które pod przykrywką niezwykle zyskownej inwestycji pozyskują kapitał od inwestorów chcących pomnożyć swoje oszczędności. W sytuacji gdy pieniądze te zostaną zdefraudowane nad całym przedsięwzięciem zawisa widmo utraty płynności. By zadowolić roszczenia klientów, niezbędne jest pozyskanie nowych wkładów od nowych inwestorów. Proceder kwitnie do czasu gdy braków kapitałowych nie da się już ukryć i piramida finansowa zawala się. Poszkodowanych jest wówczas z reguły wiele tysięcy osób, które nierzadko straciły w ten sposób oszczędności całego życia. Konstrukcja całego mechanizmu zakłada, że bankructwo prędzej czy później musi nastąpić. Finansowanie zysków uczestników wpłatami kolejnych nowo pozyskanych ma w końcu swoje granice.
Zakładając nawet, że każdemu uczestnikowi uda się zwerbować co najmniej sześciu kolejnych to niezwykle szybko zobaczymy ograniczenia tego systemu. Na pierwszym szczeblu mamy więc oszusta będącego założycielem piramidy, werbuje on pierwszych 6 uczestników. Na drugim szczeblu każdy z nowoprzybyłych werbuje po sześciu kolejnych, mamy więc 36 uczestników, z których każdy przyciąga kolejnych 6 itd. Zaledwie na 6 poziomie takiej piramidy liczba uczestników musiałaby o ok. 60% przekroczyć populację całej Polski, na 11 zbliżyłaby się do pełnej populacji Stanów Zjednoczonych, na 12 ponad czterokrotnie przekroczyłaby populację Unii Europejskiej, a już na 13 przekroczono by niemal dwukrotnie populację całej Ziemi[1].
W rzeczywistości piramidy działają na zdecydowanie mniejszą skalę. Częściej spotyka się przypadki systemów, które oszukały od kilkuset do kilku tysięcy osób. Nie trzeba też zwykle czekać zbyt długo na załamanie się takiej piramidy. Z nielicznymi wyjątkami systemy tego typu zawalają się najpóźniej po 2 latach działalności i to zdecydowanie nie dlatego, że wyczerpała się populacja chętnych do pomnażania swoich majątków. W praktyce piramidy finansowe są "zdmuchiwane z rynku" w efekcie niekorzystnej publikacji w prasie obnażającej przestępczy charakter całego przedsięwzięcia lub chwilowego załamania na rynku sprawiającego, że inwestorzy wolą nie lokować swojej gotówki w niepewnych przedsięwzięciach. Zdarza się też, że powodem zakończenia przestępczej działalności są prewencyjne działania władz i organów nadzorczych.
Piramidy finansowe niosą za sobą jeszcze dodatkowe ryzyko. W zglobalizowanym świecie mogą wywołać tzw. efekt domina pociągając za sobą całkiem sprawnie prosperujące legalne biznesy. Sytuacja ta jest o tyle niebezpieczna, że w czarnym scenariuszu może doprowadzić do wywołania paniki rynkowej i tzw. "szturmu na banki" czyli sytuacji gdy klienci masowo wypłacają swoje oszczędności zagrażając tym samym ich płynności i prowadząc w konsekwencji do powstania swoistej samonakręcającej się spirali kryzysu.
Świat finansów doświadczony już wielokrotnie tym mechanizmem dopracował się przez lata szeregu regulacji ograniczających ryzyko oraz skalę wystąpienia sytuacji zagrażającej jego bezpieczeństwu. Rynek międzybankowy oraz banki centralne podejmują szereg działań niwelujących ryzyko utraty płynności. Regulacje szczebla państwowego jak i regulaminy wewnętrzne instytucji finansowych zabraniają inwestowania w wątpliwej jakości usługi finansowe oferowane przez podmioty nie posiadające wymaganych licencji czy zezwoleń. Wszystkie te działania są jedynie niewielkim elementem całego mechanizmu jaki został przez lata wypracowany, by zapewnić bezpieczeństwo obrotu finansowego. Pomimo tych działań znajdą się i tak śmiałkowie, którzy w zmyślny sposób obejdą wypracowane zabezpieczenia by wzbogacić się cudzym kosztem.
W polskim ustawodawstwie definicję oszustwa znajdziemy w Kodeksie Karnym, który w Art. 286. §1. stwierdza, że "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8". Musi to być zatem aktywne działanie ukierunkowane na celowe wprowadzenie w błąd osoby rozporządzającej mieniem prowadzące do mylnego, przekłamanego wyobrażenia stanu rzeczywistego. Orzecznictwo traktuje to zagadnienie jednak zdecydowanie szerzej włączając w poczet niekorzystnego rozporządzenia np. utracone korzyści.
Interpretacja sądowa potwierdza szerokie spektrum czynów podchodzących pod cytowany wcześniej art. KK. W wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie (29 marca 2010, II AKa 43/10) czytamy: "niekorzystny charakter rozporządzenia może wyrazić się zarówno uszczerbkiem w tym majątku, jak i utracie przyszłych pożytków, a nawet samym pogorszeniem sytuacji majątkowej". W postanowieniu Sądu Najwyższego z 24 listopada 2009 (III KK 138/09) czytamy ponadto, że: "Powstanie szkody w mieniu nie jest koniecznym warunkiem do przyjęcia, że doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem" oraz wyrok Sądu Najwyższego z 13 stycznia 2010 (II KK 150/09), z którego dowiemy się iż: "wprowadzenie w błąd pokrzywdzonego polegało na złożeniu nieprawdziwego oświadczenia co do możliwości finansowych oskarżonego".
W praktyce oznacza to, że nie tylko nie musi dojść do faktycznej straty majątkowej, wystarczy, aby oszust wprowadził nas w błąd lub zataił informacje o faktycznym przedmiocie inwestycji oraz związanym z tym ryzykiem. Inwestor wprowadzony w błąd może zatem powołać się na oszustwo z art 286 §1 KK zanim jeszcze faktyczna strata zostanie poniesiona.
Abyśmy jednak mogli mówić o aferze gospodarczej całość musiałaby się odbywać dodatkowo w formie skoordynowanej zmowy ukierunkowanej na celowe działanie w celu uzyskania bezprawnych korzyści. Byłoby to dodatkowo działanie rozłożone w czasie, w którym uczestnicy zmowy wykorzystując przewagę posiadanej wiedzy o celu i mechanizmie świadomie doprowadzają osoby nie będące częścią spisku do błędnego rozporządzania majątkiem. Tajność jest tutaj warunkiem obowiązkowym, żaden przekręt nie byłby możliwy do wykonania w warunkach pełnej jawności.
O ile nie jest to warunek konieczny w aferach finansowych to przy przekrętach gospodarczych często występuje też element władzy, np. gdy urzędnik wykorzysta przysługujące mu uprawnienia i podejmie decyzję korzystną bezpośrednio jemu lub wspieranej przez niego grupie interesów. W takich przypadkach prędzej czy później z pewnością pojawi się też wątek korupcyjny.
Wszystkie przekręty ujęte w dalszej części mogły zostać szczegółowo opisane, a ich mechanizmy gruntownie przebadane dzięki temu, że prędzej czy później ujrzały światło dzienne. Oszuści zwykle są żywo zainteresowani zachowaniem ścisłej tajemnicy o swoim procederze, przynajmniej do czasu gdy wszystkie ślady zostaną zatarte, a oni sami będą mogli obserwować dalszy ciąg zdarzeń z bezpieczniej dla siebie pozycji. Przyczyn ujawnienia przestępczych działań jest wiele, od wytężonej pracy służb policyjnych, prokuratury, sądów, instytucji nadzorczych i kontrolnych (np. NIK, KNF itp.) poprzez działania samych przestępców, którzy konfliktując się między sobą "wsypują" siebie nawzajem, po działalność mediów i dziennikarzy śledczych.
Przekręty finansowe różnią się od tzw. przestępczości pospolitej tym, że ofiara nie jest w żaden sposób fizycznie przymuszana do oddania swojego majątku, a jedynie wprowadzana w błąd na tyle skutecznie, że sama go przekazuje. O ile przestępczość pospolita ma często charakter spontaniczny, oparty na siłowym wymuszeniu oddania wartościowych przedmiotów o tyle oszustwa działają w sposób bardziej przemyślany i zaplanowany. Działają też niestety na o wiele większą skalę. Jeden przebiegły szwindel finansowy może wywołać straty nieporównywalnie większe niż suma kilku różnych przestępstw pospolitych. Planowy charakter daje jednak pewną przewagę zarówno ustawodawcom jak i organom ścigania gdyż można podejmować próby ich wykrycia na etapie przygotowań. O ile trudno jest przewidzieć zamiary ulicznego rzezimieszka, który może zaatakować w sposób zupełnie chaotyczny i nieprzewidywalny to kolejne etapy budowy np. piramidy finansowej można zaobserwować zawczasu zanim jeszcze całość się zawali i pogrąży tysiące inwestorów.