Przedmowa
Jak większość ludzi fascynuje mnie ludzkie ciało, ale w przeciwieństwie do wielu osób, które rozsądnie ograniczają zainteresowanie tym obszarem do wieczorów czy weekendów, ja uczyniłem je głównym sensem mojej kariery zawodowej. Mam ogromne szczęście być profesorem na Uniwersytecie Harvarda, gdzie wykładam oraz badam, jak i dlaczego ludzkie ciało ma takie, a nie inne cechy. Praca i zainteresowania pozwalają mi być wszechstronnym rzemieślnikiem. Oprócz prowadzenia działalności dydaktycznej ze studentami badam skamieniałości, podróżuję do interesujących zakątków świata, aby obserwować, jak ludzie korzystają ze swoich ciał, i przeprowadzam eksperymenty laboratoryjne nad funkcjonowaniem organizmów ludzkich oraz zwierzęcych.
Jak większość profesorów uwielbiam rozmawiać i odpowiadać na pytania. Wśród pytań, które często było mi zadawane, pojawiało się jednak także to, którego najbardziej się obawiałem: "Jak będą wyglądać ludzie w przyszłości?". Nienawidziłem tego pytania! Jestem profesorem biologii ewolucyjnej człowieka, co oznacza, że badam przeszłość, a nie to, co nas czeka. Nie jestem wróżbitą, a to pytanie przywodzi mi na myśl tandetne filmy science fiction, które przedstawiają ludzi w odległej przyszłości jako osobniki z ogromnymi mózgami, bladymi i drobnymi ciałami w błyszczących ubraniach. Moja odruchowa odpowiedź zawsze brzmiała mniej więcej tak: "Kultura nie jest głównym napędem ewolucji człowieka". To zdanie pada często jako odpowiedź udzielana przez wielu moich kolegów na to samo pytanie.
Zmieniłem jednak zdanie na ten temat i teraz uważam przyszłość ludzkiego ciała za jedną z najważniejszych kwestii, nad którą należy się pochylić. Żyjemy w paradoksalnych czasach dla naszych ciał. Z jednej strony, jest to prawdopodobnie najzdrowsza era w historii ludzkości. Jeśli mieszkasz w kraju rozwiniętym, możesz oczekiwać, że całe twoje potomstwo przeżyje dzieciństwo, dożyje sędziwego wieku i zostanie rodzicami oraz dziadkami. Pokonaliśmy lub stłumiliśmy wiele chorób, które kiedyś masowo zabijały ludzi: ospę, odrę, polio i dżumę. Ludzie są wyżsi, a dawniej zagrażające życiu schorzenia, takie jak zapalenie wyrostka robaczkowego, czerwonka, złamanie nogi czy anemia, można łatwo wyleczyć. Co prawda w niektórych krajach nadal występuje niedożywienie i zbyt wiele chorób, ale te problemy są często wynikiem złych rządów i nierówności społecznej, a nie braku żywności czy wiedzy medycznej.
Z drugiej strony, moglibyśmy sobie radzić znacznie lepiej. Fala otyłości i przewlekłych, możliwych do uniknięcia chorób oraz niepełnosprawności zalewa cały świat. Do chorób, którym można zapobiec, należą niektóre rodzaje nowotworów, cukrzyca typu drugiego, osteoporoza, choroby serca, udary, choroby nerek, niektóre alergie, demencja, depresja, lęk, bezsenność i inne schorzenia. Miliardy ludzi cierpi również na dolegliwości takie jak ból dolnej części pleców, płaskostopie, zapalenie rozcięgna podeszwowego, krótkowzroczność, zapalenie stawów, zaparcia, refluks żołądkowy i zespół jelita drażliwego. Niektóre istnieją od dawna, ale wiele z nich jest nowych lub ostatnio gwałtownie wzrosła częstość ich występowania i intensywności. Do pewnego stopnia choroby te nasilają się, ponieważ ludzie żyją dłużej, ale większość pojawia się u osób w średnim wieku. Ta zmiana epidemiologiczna powoduje nie tylko zubożenie społeczeństw, lecz także problemy ekonomiczne. Wraz z przechodzeniem na emeryturę osób z wyżu demograficznego ich przewlekłe choroby obciążają systemy opieki zdrowotnej i hamują rozwój gospodarek. Co więcej, obraz w szklanej kuli wygląda źle, ponieważ choroby te stają się coraz powszechniejsze w miarę rozprzestrzeniania się rozwoju cywilizacyjnego na całej planecie.
Wyzwania zdrowotne, przed którymi stoimy, wywołują burzliwą dyskusję na całym świecie wśród rodziców, lekarzy, pacjentów, polityków, dziennikarzy, naukowców i innych. Wiele uwagi poświęcono otyłości. Dlaczego ludzie tyją? Jak schudnąć i zmienić dietę? Jak zapobiegać nadwadze u dzieci? Jak zachęcać je do ćwiczeń? Ze względu na pilną potrzebę pomocy chorym intensywnie pracujemy również nad opracowywaniem nowych leków na coraz powszechniejsze choroby niezakaźne. Jak leczyć i zapobiegać nowotworom, dolegliwościom serca, cukrzycy, osteoporozie i innym chorobom, które najprawdopodobniej znikną z nami i naszymi bliskimi?
Gdy lekarze, pacjenci, naukowcy oraz rodzice debatują i zgłębiają odpowiedzi na te pytania, podejrzewam, że niewielu wraca myślami do dawnych lasów Afryki, gdzie nasi przodkowie oddzielili się od małp i wyprostowali. Rzadko myślą o Lucy czy neandertalczykach, a jeśli już rozważają ewolucję, to zazwyczaj po to, by uznać oczywisty fakt, że kiedyś byliśmy jaskiniowcami (cokolwiek to znaczy), co być może sugeruje, że nasze ciała nie są dobrze przystosowane do współczesnego stylu życia. Pacjent z zawałem serca potrzebuje natychmiastowej opieki medycznej, a nie lekcji o ewolucji człowieka.
Jeśli kiedykolwiek dostanę zawału serca, ja również chcę, aby mój lekarz skupił się na mnie i medycznej pomocy, a nie na ewolucji. Ta książka jednak dowodzi, że powszechny brak refleksji społeczeństwa nad ewolucją człowieka jest głównym powodem, dla którego nie udaje się zapobiegać chorobom, których można uniknąć. Nasze ciała mają swoją historię - historię ewolucyjną - która jest niezwykle ważna. Po pierwsze, ewolucja wyjaśnia, dlaczego są takie, jakie są, a tym samym dostarcza wskazówek, jak unikać chorób. Dlaczego jesteśmy tak podatni na tycie? Dlaczego czasami dławimy się jedzeniem? Dlaczego nasze stopy się spłaszczają? Dlaczego bolą nas plecy? Ważnym powodem, dla którego warto rozważyć historię ewolucyjną ludzkiego ciała, jest zrozumienie, do czego jest, a do czego nie jest przystosowane. Odpowiedzi na te pytania są trudne i nieintuicyjne, ale mają głębokie implikacje dla zrozumienia, co sprzyja zdrowiu i chorobie oraz dlaczego ciała czasami naturalnie chorują. Wreszcie, myślę, że najważniejszym powodem badania historii ludzkiego ciała jest to, że ona cały czas trwa i wciąż ewoluujemy. Jednak obecnie najpotężniejszą formą ewolucji nie jest ewolucja biologiczna, jak ta opisana przez Darwina, ale ewolucja kulturowa, w której rozwijamy i przekazujemy nowe idee oraz zachowania dzieciom, przyjaciołom i innym osobom. Niektóre z nowych zachowań - zwłaszcza spożywanie określonych pokarmów i wykonywanie (lub nie) pewnych czynności - powodują, że chorujemy.
Ewolucja człowieka jest ciekawa, fascynująca i pouczająca, a znaczna część tej książki zgłębia niesamowitą podróż, która doprowadziła do powstania naszych ciał. Staram się również podkreślić postęp, jaki osiągnęły rolnictwo, przemysł, medycyna i inne dziedziny, dzięki którym obecna epoka stała się jak dotąd najlepszym okresem dla człowieka. Nie jestem jednak Panglossem[I], a ponieważ naszym wyzwaniem jest poprawa jakości życia, ostatnie kilka rozdziałów skupia się na tym, jak i dlaczego chorujemy. Gdyby Tołstoj pisał tę książkę, być może napisałby, że "wszystkie zdrowe ciała są takie same; każde niezdrowe ciało jest niezdrowe na swój sposób"[II].
Główne tematy tej książki - ewolucja człowieka, zdrowie i choroby - są rozległe i złożone. Dołożyłem wszelkich starań, aby fakty, wyjaśnienia i argumenty były proste i jasne, bez ich spłycania lub pomijania istotnych kwestii, zwłaszcza w przypadku poważnych chorób, takich jak rak piersi i cukrzyca. Dodałem również wiele odnośników, w tym strony internetowe, dzięki którym można zgłębić temat. Kolejnym wyzwaniem było znalezienie równowagi między rozległością a głębią tematu. To, dlaczego nasze ciała są takie, jakie są, jest po prostu zbyt obszernym tematem, aby go omówić, ponieważ ciała są bardzo złożone. Dlatego skupiłem się tylko na kilku aspektach ewolucji organizmów, jak te odnoszące się do diety i aktywności fizycznej, a na każdy poruszany temat przypada co najmniej dziesięć, których nie rozważam. To samo zastrzeżenie dotyczy ostatnich rozdziałów, koncentrujących się na zaledwie kilku chorobach, które wybrałem jako przykłady poważniejszych problemów ludzkości. Co więcej, wyniki badań w tych dziedzinach szybko się zmieniają. Nieuchronnie więc część moich rozważań wkrótce stanie się nieaktualna. Przepraszam.
Na koniec w krótkich słowach podsumowuję książkę przemyśleniami na temat tego, jak wykorzystać lekcje płynące z przeszłości ludzkiego ciała w jego przyszłości. Od razu wyjawię prawdę i przejdę do sedna mojej argumentacji. Nie ewoluowaliśmy, aby być zdrowymi, ale podlegaliśmy selekcji, by mieć jak najwięcej potomstwa w zróżnicowanych, trudnych warunkach. W konsekwencji nigdy nie ewoluowaliśmy, aby podejmować racjonalne decyzje dotyczące tego, co jeść lub jak ćwiczyć w stanie obfitości i komfortu. Co więcej, interakcje między ciałami, które odziedziczyliśmy, środowiskiem, które tworzymy, i decyzjami, które czasami podejmujemy, uruchomiły podstępną pętlę sprzężenia zwrotnego. Zapadamy na choroby przewlekłe, robiąc to, do czego ewolucyjnie zostaliśmy stworzeni, ale w warunkach, do których nasze ciała są słabo przystosowane, a następnie przekazujemy te same schorzenia dzieciom, które również chorują. Jeśli chcemy zatrzymać to błędne koło, musimy się dowiedzieć, jak z szacunkiem i rozsądkiem nakłaniać, naciskać, a czasem zmuszać się do jedzenia produktów sprzyjających zdrowiu i do większej aktywności fizycznej. Również do tego ewoluowaliśmy.
1WprowadzenieDo czego przystosowani są ludzie?
Jeśli zaczniemy spierać się o przeszłość i teraźniejszość, okaże się, że straciliśmy przyszłość.
WINSTON CHURCHILL
Czy słyszeliście kiedyś o "Tajemniczej Małpie", która stanowiła element towarzyszący Narodowej Konwencji Republikanów w Tampie na Florydzie w 2012 roku? Małpa, o której mowa, to zbiegły makak rezus, żyjący przez ponad 3 lata na ulicach miasta, szukający jedzenia w śmietnikach, unikający samochodów i sprytnie uciekający przed sfrustrowanymi urzędnikami ds. dzikiej przyrody. Stał się lokalną legendą, a gdy hordy polityków i dziennikarzy zjechały do miasta na konwencję, Tajemnicza Małpa zyskała również międzynarodową sławę. Politycy szybko wykorzystali historię zwierzęcia jako okazję do promowania swoich poglądów. Libertarianie i liberałowie uznali uporczywe unikanie przez małpę schwytania za symbol instynktownego dążenia do uwolnienia od niesprawiedliwych ingerencji w wolność ludzi (i małp). Natomiast konserwatyści interpretowali lata nieudanych prób schwytania zwierzęcia jako symbol nieudolnego, marnotrawnego rządu. Dziennikarze nie mogli się powstrzymać od opowiedzenia historii Tajemniczej Małpy i jej potencjalnych chwytających jako metafory politycznego cyrku rozgrywającego się gdzie indziej w mieście. Większość ludzi po prostu zastanawiała się, co samotny makak robi na przedmieściach Florydy, gdzie ewidentnie nie powinno go być.
Jako biolog i antropolog postrzegałem Tajemniczą Małpę oraz reakcje, które budziła, inaczej - jako symbol ewolucyjnie naiwnego i niespójnego postrzegania miejsca człowieka w przyrodzie. Na pierwszy rzut oka zachowanie małpy jest przykładem tego, jak niektóre zwierzęta doskonale radzą sobie w warunkach, do których pierwotnie nie były przystosowane. Makaki rezus ewoluowały w południowej Azji, gdzie ich zdolność do poszukiwania różnorodnego pokarmu pozwala im zamieszkiwać łąki, lasy, a nawet regiony górskie. Dobrze radzą sobie również we wsiach, miasteczkach i miastach, są także powszechnie wykorzystywane jako zwierzęta laboratoryjne. Pod tym względem umiejętność przetrwania Tajemniczej Małpy dzięki śmieciom w Tampie nie jest zaskakująca. Jednak powszechne przekonanie, że makak żyjący na wolności nie pasuje do miasta na Florydzie, ujawnia, jak błędnie stosujemy ten sam tok rozumowania w stosunku do ludzi. Z perspektywy ewolucyjnej obecność małpy w Tampie nie była bardziej niespójna niż obecność zdecydowanej większości populacji ludzkiej żyjącej w miastach, na przedmieściach i w innych współczesnych środowiskach.
Ty i ja żyjemy mniej więcej tak daleko od naszego naturalnego środowiska jak Tajemnicza Małpa. Ponad 600 pokoleń temu wszyscy ludzie byli myśliwymi-zbieraczami. Stosunkowo do niedawna - bo to mgnienie oka w ewolucyjnym świecie - twoi przodkowie żyli w małych grupach liczących mniej niż 50 osób. Regularnie przemieszczali się z jednego obozu do drugiego i przetrwali dzięki zbieractwu roślin, a także polowaniom i rybołówstwu. Nawet po wynalezieniu rolnictwa, co miało miejsce ok. 10 tys. lat temu, większość rolników nadal mieszkała w małych wioskach, ciężko pracowała, aby wyprodukować wystarczającą ilość pożywienia dla siebie, i nigdy nie wyobrażała sobie egzystencji, która jest dziś powszechna w miejscach takich jak Tampa na Florydzie, gdzie ludzie uważają za coś oczywistego samochody, toalety, klimatyzację, telefony komórkowe i mnóstwo wysoko przetworzonej, bogatej w kalorie żywności.
Z przykrością donoszę, że Tajemnicza Małpa została w końcu schwytana w październiku 2012 r. Jak bardzo powinniśmy się martwić, że zdecydowana większość ludzi funkcjonuje, tak jak kiedyś Tajemnicza Małpa, w nowych warunkach, do których nasze ciała nie były pierwotnie przystosowane? Pod wieloma względami odpowiedź brzmi "nie bardzo", ponieważ poziom życia na początku XXI w. jest całkiem wysoki dla przeciętnego człowieka, a ogólnie rzecz biorąc, nasz gatunek kwitnie, w dużej mierze dzięki postępowi socjalnemu, medycznemu i technologicznemu, jaki dokonał się w ciągu ostatnich kilku pokoleń. Na świecie żyje ponad 8 mld ludzi, z których znaczna część oczekuje, że ich dzieci i wnuki dożyją, gdy tylko będą chciały, siedemdziesiątki lub dłużej. Nawet kraje o powszechnym ubóstwie poczyniły ogromne postępy: średnia długość życia w Indiach w 1970 r. wynosiła mniej niż 50 lat, a obecnie przekracza 65 lat[1]. Miliardy ludzi będą żyć dłużej, będą wyżsi i będą cieszyć się większym komfortem życia niż większość królów i królowych w przeszłości.
Jednak, choć sytuacja jest dobra, mogłaby być znacznie lepsza, a powodów do obaw o przyszłość ludzkiego ciała jest wiele. Grozi nam, oprócz potencjalnych efektów zmian klimatycznych, również ogromny wzrost populacji w połączeniu z transformacją epidemiologiczną. Ponieważ coraz więcej osób żyje dłużej, a mniej umiera młodo z powodu chorób wywołanych infekcjami lub niedoborem pożywienia, wykładniczo więcej osób w średnim i starszym wieku cierpi na przewlekłe choroby niezakaźne, które kiedyś były rzadkie lub nieznane[2]. Rozpieszczona przez bogactwo większość dorosłych w krajach rozwiniętych, takich jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, nie jest w pełni sprawna i ma nadwagę. Jednocześnie na całym świecie gwałtownie rośnie liczba otyłych dzieci, zwiastując pojawienie się miliardów kolejnych niesprawnych i otyłych osób w nadchodzących dekadach. Słaba kondycja fizyczna i nadwaga z kolei wiążą się z chorobami serca, udarami i różnymi nowotworami, a także wieloma kosztownymi, przewlekłymi chorobami, takimi jak cukrzyca typu 2 i osteoporoza. Wzorzec niepełnosprawności również zmienia się w niepokojący sposób, ponieważ coraz więcej osób na całym świecie cierpi na alergie, astmę, krótkowzroczność, bezsenność, płaskostopie i inne problemy. Mówiąc zwięźle, niższa śmiertelność jest zastępowana wyższą zachorowalnością (złym stanem zdrowia). Do pewnego stopnia ta zmiana następuje, ponieważ mniej osób umiera w młodości z powodu chorób zakaźnych, ale nie możemy mylić chorób, które stają się częstsze u osób starszych, z chorobami, które są w rzeczywistości spowodowane naturalnym starzeniem się[3]. Zachorowalność i śmiertelność w każdym wieku znacząco zależą od stylu życia. Mężczyźni i kobiety w wieku od 45 do 79 lat, którzy są aktywni fizycznie, jedzą dużo owoców i warzyw, nie palą i spożywają alkohol w umiarkowanych ilościach, są średnio narażeni na o jedną czwartą mniejsze ryzyko zgonu w ciągu danego roku niż osoby mające niezdrowe nawyki[4].
Gwałtowny wzrost zapadalności na choroby przewlekłe tak wielu osób zwiastuje nie tylko eskalację cierpienia, lecz także gigantyczne koszty leczenia. W Stanach Zjednoczonych każdego roku na opiekę zdrowotną wydaje się ponad 8 tys. dol. na osobę, co stanowi prawie 18 % produktu krajowego brutto (PKB) tego kraju[5]. Znaczna część pieniędzy jest przeznaczana na leczenie chorób, którym można zapobiec, takich jak cukrzyca typu 2 i choroby serca. Inne kraje wydają mniej na opiekę zdrowotną, ale ich koszty rosną w niepokojącym tempie wraz ze wzrostem powszechności chorób przewlekłych (na przykład Francja wydaje obecnie ok. 12 % swojego PKB na opiekę zdrowotną[III]. Jak wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców poradzą sobie z tymi chorobami i ich kosztami kraje rozwijające się, takie jak Chiny, Indie? Oczywiste jest, że musimy obniżyć koszty opieki zdrowotnej i opracować nowe, niedrogie metody leczenia dla miliardów obecnych i przyszłych chorych ludzi. Czy jednak nie byłoby lepiej w pierwszej kolejności zapobiegać chorobom? Ale jak to zrobić?
Wróćmy do historii Tajemniczej Małpy. Jeśli ludzie uznali za konieczne usunięcie małpy z przedmieść Tampy, gdzie nie ma dla niej miejsca, to może powinniśmy również przywrócić jej dawnych ludzkich sąsiadów do bardziej normalnego biologicznego stanu. Chociaż ludzie, podobnie jak makaki rezus, mogą przetrwać i rozmnażać się w różnorodnych środowiskach (w tym na przedmieściach i w laboratoriach), czyż nie cieszylibyśmy się lepszym zdrowiem, gdybyśmy jedli żywność, do której jesteśmy przystosowani, i ćwiczyli tak, jak robili to nasi przodkowie? Myśl, że ewolucja przystosowała ludzi głównie do przetrwania i rozmnażania się jako łowcy-zbieracze, a nie jako rolnicy, robotnicy fabryczni czy pracownicy umysłowi, inspiruje rosnący ruch współczesnych jaskiniowców. Zwolennicy tego stylu życia twierdzą, że byłbyś zdrowszy i szczęśliwszy, gdybyś jadł i ćwiczył podobnie jak twoi przodkowie z epoki kamienia łupanego. Możesz zacząć od przyjęcia "paleodiety". Jedz dużo mięsa (oczywiście od zwierząt hodowanych na pastwiskach), a także orzechów, owoców, nasion i roślin liściastych, i unikaj wszelkiej przetworzonej żywności z węglowodanami złożonymi i prostymi cukrami. Jeśli naprawdę poważnie podchodzisz do tej kwestii, uzupełnij swoją dietę o robaki i nigdy nie jedz zbóż, produktów mlecznych ani niczego smażonego. Możesz również włączyć do swojego codziennego rytuału więcej paleolitycznych aktywności. Spaceruj lub biegaj 10 km dziennie (oczywiście boso), wspinaj się na drzewa, ścigaj wiewiórki w parku, rzucaj kamieniami, unikaj krzeseł i śpij na deskach zamiast na materacu. Prawdę mówiąc, zwolennicy prymitywnego stylu życia nie namawiają cię do rzucenia pracy, przeprowadzki na pustynię Kalahari i porzucenia wszystkich najlepszych wygód współczesnego życia, takich jak toalety, samochody i internet (co jest niezbędne, aby blogować o swoich doświadczeniach z epoki kamienia łupanego z innymi podobnie myślącymi ludźmi). Sugerują tylko, abyś przemyślał, jak korzystasz ze swojego ciała, a zwłaszcza to, co jesz, i jak ćwiczysz.
Czy jednak mają rację? Skoro bardziej paleolityczny styl życia jest ewidentnie zdrowszy, dlaczego więcej ludzi tak nie żyje? Jakie są jego wady? Z jakich pokarmów i aktywności powinniśmy zrezygnować, a jakie przyjąć? Chociaż oczywiste jest, że ludzie są słabo przystosowani do objadania się śmieciowym jedzeniem i wysiadywania na krzesłach przez cały dzień, nasi przodkowie nie ewoluowali, by jeść udomowione zwierzęta i rośliny, czytać książki, brać antybiotyki, pić kawę i biegać boso po ulicach zasypanych szkłem.
Te i inne kwestie rodzą fundamentalne pytanie, które stanowi sedno tej książki: "Do czego przystosowane są ludzkie ciała?".
To niezwykle trudne pytanie, na które należy odpowiedzieć i które wymaga różnych podejść. Jednym z nich jest zbadanie historii ewolucji ludzkiego ciała. Jak i dlaczego nasze ciała ewoluowały, by stać się takimi, jakie są? Do jedzenia jakich pokarmów ewoluowaliśmy? Do wykonywania jakich aktywności ewoluowaliśmy? Dlaczego mamy duże mózgi, nie mamy futra, posiadamy wysklepione stopy i inne charakterystyczne cechy? Jak zobaczymy, odpowiedzi na te pytania są fascynujące, często hipotetyczne, a czasem sprzeczne z intuicją. Pierwszym krokiem jest jednak rozważenie głębszego, bardziej drażliwego pytania: czym jest "przystosowanie"? W rzeczywistości pojęcie przystosowania (adaptacji) jest niezwykle trudne do zdefiniowania i zastosowania. To, że ewolucyjnie przystosowaliśmy się do spożywania konkretnych pokarmów lub wykonywania określonych czynności, nie oznacza, że są one dla nas dobre, ani że inne pokarmy i zachowania nie są lepsze. Zanim więc zajmiemy się historią ludzkiego ciała, zastanówmy się, w jaki sposób koncepcja przystosowania wywodzi się z teorii doboru naturalnego, co ten termin naprawdę oznacza i czy dzisiaj może być ważny dla naszego organizmu.
Jak działa dobór naturalny?
Podobnie jak seks, ewolucja wywołuje silne reakcje zarówno wśród osób, które badają ją zawodowo, jak i tych, którzy uznają ją za tak błędną i niebezpieczną, że nie powinno się jej uczyć w szkole. Jednak pomimo licznych kontrowersji i namiętnej ignorancji, idea, że ewolucja zachodzi, nie powinna budzić kontrowersji. To po prostu zmiana w czasie. Nawet zagorzali kreacjoniści zdają sobie sprawę, że Ziemia i zamieszkujące ją gatunki nie zawsze były takie same. Kiedy Darwin w 1859 r. opublikował swoje dzieło O powstawaniu gatunków, naukowcy wiedzieli już, że dawne fragmenty dna oceanicznego, pełne muszli i morskich skamieniałości, w jakiś sposób zostały wypchnięte na górskie szczyty. Odkrycie skamieniałości mamutów i innych wymarłych organizmów świadczyło o głębokich zmianach zachodzących w świecie. Radykalne w teorii Darwina było jej zdumiewająco kompleksowe wyjaśnienie, w jaki sposób ewolucja zachodzi poprzez dobór naturalny, bez żadnego pośrednictwa[6].
Dobór naturalny to niezwykle prosty proces będący zasadniczo wynikiem trzech powszechnych zjawisk. Pierwszym z nich jest zmienność: każdy organizm różni się od innych przedstawicieli tego samego gatunku. Twoja rodzina, sąsiedzi i inni ludzie różnią się znacznie pod względem masy ciała, długości nóg, kształtu nosa, osobowości itp. Drugim zjawiskiem jest dziedziczność genetyczna: niektóre ze zmienności występujących w każdej populacji są dziedziczone, ponieważ rodzice przekazują swoje geny potomstwu. Twój wzrost jest znacznie bardziej dziedziczny niż osobowość, a język, którym się posługujesz, w ogóle nie zależy od podstaw genetycznych. Trzecim i ostatnim zjawiskiem jest zróżnicowany sukces reprodukcyjny: wszystkie organizmy, w tym ludzie, różnią się liczbą potomstwa, które przeżywa i może się rozmnażać. Często różnice w sukcesie reprodukcyjnym wydają się niewielkie i nieistotne (mój brat ma o jedno dziecko więcej niż ja), ale mogą być zasadnicze i znaczące, gdy jednostki muszą walczyć lub konkurować o przetrwanie i możliwość rozmnażania się. Każdej zimy ginie ok. 30-40 % wiewiórek w moim sąsiedztwie, tak jak podobny odsetek ludzi podczas wielkich głodów i zaraz. Dżuma w latach 1348-1350 unicestwiła co najmniej jedną trzecią populacji ludności Europy.
Jeśli zgadzasz się, że występują zmienność, dziedziczność i zróżnicowany sukces reprodukcyjny, musisz zaakceptować istnienie doboru naturalnego, ponieważ jest on nieuniknionym rezultatem tych połączonych zjawisk. Niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, dobór naturalny po prostu zachodzi. Formalnie rzecz biorąc, ten proces występuje zawsze, gdy osobniki z dziedzicznymi zmiennościami różnią się liczbą potomstwa, które przeżyło, w porównaniu z innymi osobnikami w populacji (innymi słowy, różnią się względnym dostosowaniem)[7]. Dobór naturalny występuje najczęściej i najsilniej, gdy organizmy dziedziczą rzadkie, niekorzystne cechy, takie jak hemofilia (niezdolność do tworzenia skrzepów krwi), które upośledzają zdolność osobnika do przeżycia i rozmnażania się. Takie cechy rzadziej są przekazywane następnemu pokoleniu, co zmniejsza lub eliminuje je z populacji. Ten rodzaj filtra nazywa się doborem negatywnym i często prowadzi do braku zmian w populacji w czasie, utrzymując status quo. Czasami jednak dobór pozytywny występuje, gdy organizm dziedziczy przypadkowo adaptację, nową dziedziczną cechę, która pomaga mu przetrwać i rozmnażać się lepiej niż konkurenci. Cechy adaptacyjne ze swej natury mają tendencję do większej częstotliwości występowania z pokolenia na pokolenie, powodując zmiany w czasie.
Na pierwszy rzut oka przystosowanie wydaje się prostą koncepcją, którą równie łatwo można zastosować wobec ludzi, Tajemniczych Małp i innych istot żywych. Jeśli gatunek wyewoluował - a zatem jest prawdopodobnie "przystosowany" do określonej diety lub siedliska - to jego przedstawiciele powinni odnosić największy sukces, jedząc te pokarmy i żyjąc w tych warunkach. Nie mamy trudności z zaakceptowaniem na przykład, że lwy są przystosowane do afrykańskiej sawanny, a nie do lasów strefy umiarkowanej, bezludnych wysp czy ogrodów zoologicznych. Zgodnie z tą samą logiką, jeśli lwy są dostosowane, a zatem najlepiej przystosowane, do Serengeti, to czyż ludzie nie są przystosowani, a zatem optymalnie dostosowani, do życia jako łowcy-zbieracze? Z wielu powodów odpowiedź brzmi "niekoniecznie", a rozważenie, jak i dlaczego tak się dzieje, ma głębokie implikacje dla dociekań, jak ewolucyjna historia ludzkiego ciała ma związek z jego teraźniejszością i przyszłością.
Ciernista koncepcja przystosowania
Twoje ciało ma tysiące oczywistych adaptacji. Gruczoły potowe pomagają ci utrzymać temperaturę, mózg pomaga ci myśleć, a enzymy jelitowe pomagają ci trawić. Te atrybuty są adaptacjami, ponieważ są użytecznymi, odziedziczonymi cechami, ukształtowanymi przez dobór naturalny i sprzyjającymi przetrwaniu oraz reprodukcji. Zazwyczaj przyjmujesz te przystosowania za pewnik, a ich adaptacyjna wartość często staje się widoczna dopiero wtedy, gdy przestają działać właściwie. Możesz na przykład uważać woskowinę uszną za bezużyteczną niedogodność, ale ta wydzielina jest w rzeczywistości pożyteczna, ponieważ pomaga zapobiegać infekcjom ucha. Jednak nie wszystkie cechy naszego ciała są adaptacjami (nie mogę wymyślić niczego pożytecznego na temat moich dołeczków w policzkach, włosów w nozdrzach ani skłonności do ziewania), a wiele adaptacji działa w sposób sprzeczny z intuicją lub nieprzewidywalny. Docenienie tego, do czego jesteśmy przystosowani, wymaga od nas zidentyfikowania prawdziwych przystosowań i zinterpretowania ich znaczenia. Łatwiej to jednak powiedzieć, niż zrobić.
Pierwszym problemem jest określenie, które cechy są adaptacjami i dlaczego. Rozważmy genom, który jest sekwencją ok. 3 mld par cząsteczek (zwanych parami zasad) kodujących nieco ponad 20 tys. genów. W każdej chwili twojego życia tysiące komórek ciała replikuje te miliardy par zasad, za każdym razem z niemal idealną dokładnością. Logiczne byłoby wnioskować, że te miliardy linii kodu to niezbędne adaptacje, ale okazuje się, że prawie jedna trzecia genomu nie ma żadnej wyraźnej funkcji, lecz istnieje, ponieważ w jakiś sposób została dodana lub utraciła swoją funkcję na przestrzeni wieków[8]. Twój fenotyp (cechy, które możesz zaobserwować, takie jak kolor oczu czy rozmiar wyrostka robaczkowego) jest również pełen cech, które być może kiedyś odgrywały użyteczną rolę, ale już jej nie mają, lub które są po prostu produktami ubocznymi twojego rozwoju[9]. Zęby mądrości (jeśli nadal je masz) istnieją, ponieważ je odziedziczyłeś, i wpływają na twoją zdolność do przetrwania i reprodukcji nie bardziej niż wiele innych cech, które możesz mieć, takie jak dwustawowy kciuk, ucho, którego dolny płatek jest przyczepiony do skóry policzka, czy sutki u mężczyzn. Błędne jest więc założenie, że wszystkie cechy są adaptacjami. Co więcej, choć łatwo jest wymyślać historie "tak na wszelki wypadek" na temat wartości adaptacyjnej każdej cechy (absurdalnym przykładem jest to, że nosy ewoluowały, by trzymać okulary), jednak wymaga to naukowego sprawdzenia, czy konkretne właściwości są faktycznie adaptacjami[10].
Chociaż nie są one tak powszechne i łatwe do zidentyfikowania, jak mogłoby się wydawać, nasze ciało jest nimi mimo wszystko przepełnione. Jednak to, co czyni przystosowanie prawdziwie adaptacyjnym (czyli poprawia zdolność osobnika do przetrwania i rozmnażania się), często zależy od kontekstu. To stwierdzenie było w istocie jednym z kluczowych spostrzeżeń, jakie Darwin poczynił podczas słynnej podróży dookoła świata na pokładzie statku Beagle. Darwin wywnioskował (po powrocie do Londynu), że różnice w kształcie dziobów u zięb z Wysp Galapagos są adaptacjami do zdobywania różnych pokarmów. W porze deszczowej dłuższe i cieńsze dzioby pomagają ziębom zdobywać preferowane pokarmy, takie jak owoce kaktusów i kleszcze, natomiast w okresach suchych krótsze i grubsze dzioby pomagają ziębom żerować na mniej pożądanym pokarmie, takim jak nasiona, które są twardsze i mniej odżywcze[11]. Kształty dziobów, które są genetycznie dziedziczne i różnią się w obrębie populacji zięb z Galapagos, podlegają zatem doborowi naturalnemu. Ponieważ wzorce opadów zmieniają się sezonowo i rocznie, zięby z dłuższymi dziobami wydają stosunkowo mniej potomstwa w okresach suszy, a zięby z krótszymi dziobami mają stosunkowo mniej potomstwa w porach deszczowych, co powoduje zmianę udziału osobników z krótkimi i długimi dziobami. Te same procesy dotyczą innych gatunków, w tym ludzi. Wiele ludzkich cech, takich jak wzrost, kształt nosa i zdolność trawienia pokarmów (na przykład mleka), jest dziedzicznych i wyewoluowało w niektórych populacjach ze względu na specyficzne warunki środowiskowe. Na przykład jasna skóra nie chroni przed oparzeniami słonecznymi, ale jest adaptacją, która pomaga komórkom pod powierzchnią skóry syntetyzować wystarczającą ilość witaminy D w strefach klimatu umiarkowanego o niskim poziomie promieniowania ultrafioletowego zimą[12].
Jeśli przystosowania zależą od okoliczności, to które czynniki mają największe znaczenie? Tutaj sprawy mogą się znacząco komplikować. Ponieważ adaptacje to, z definicji, cechy, które pomagają ci mieć więcej potomstwa niż inni w twojej populacji, to wynika z tego, że dobór pod kątem przystosowania będzie działał najsilniej wtedy, gdy liczba przeżywających potomków zacznie się zmieniać. Mówiąc wprost, adaptacje ewoluują najsilniej, gdy sytuacja staje się trudna. Na przykład twoi przodkowie sprzed ok. 6 mln lat spożywali głównie owoce, ale to nie znaczy, że ich zęby były przystosowane tylko do gryzienia fig i winogron. Gdy rzadkie, ale głębokie susze powodowały niedobór owoców, osobniki z większymi, grubszymi zębami trzonowymi, które pomagały im żuć inne, mniej preferowane pokarmy, takie jak twarde liście, łodygi i korzenie, miałyby silną przewagę selekcyjną. W tym samym duchu niemal powszechna tendencja do pragnienia wysokokalorycznego jedzenia, takiego jak ciasto i cheeseburgery, i magazynowania nadmiaru kalorii w postaci tłuszczu nie przystaje do dzisiejszych warunków nieustannej obfitości, ale musiała być bardzo korzystna w przeszłości, gdy dostęp do pożywienia był rzadszy i było ono mniej kaloryczne.
Adaptacje niosą również ze sobą koszty, które równoważą ich korzyści. Za każdym razem, gdy wykonujesz jakąś czynność, nie możesz robić czegoś innego. Co więcej, wraz z nieuchronną zmianą warunków względne koszty i korzyści poszczególnych modyfikacji również ulegają zmianie w zależności od kontekstu. Wśród zięb z Galapagos duże dzioby są mniej skuteczne w żerowaniu na kaktusach, natomiast cienkie są mniej przydatne w pobieraniu twardych nasion, a dzioby o średniej długości są mniej efektywne w zjadaniu obu rodzajów pokarmu. U ludzi krótkie nogi są korzystne w celu zachowania ciepła w zimnym klimacie, ale niekorzystne dla efektywnego chodzenia lub biegania na duże odległości. Jedną z konsekwencji tych i innych kompromisów jest to, że dobór naturalny rzadko, jeśli w ogóle, osiąga perfekcję, ponieważ środowiska stale się zmieniają. Wraz ze zmianami opadów, temperatury, pokarmu, drapieżników, ofiar i innych czynników zmienia się również, sezonowo, corocznie i w dłuższych okresach, wartość adaptacyjna każdej cechy. Przystosowania osobnika są zatem niedoskonałym produktem niekończącej się serii stale zmieniających się kompromisów. Dobór naturalny nieustannie popycha organizmy w kierunku optymalizacji, ale jej osiągnięcie jest prawie zawsze niemożliwe.
Doskonałość może być nieosiągalna, lecz ciała funkcjonują zadziwiająco dobrze w szerokim zakresie okoliczności dzięki sposobowi, w jaki ewolucja kumuluje przystosowania w organizmach, podobnie jak prawdopodobnie gromadzisz nowe akcesoria kuchenne, książki czy elementy garderoby. Twoje ciało to zbiór adaptacji, które gromadziły się przez miliony lat. Analogią do efektu tego miszmaszu jest palimpsest - starożytna strona manuskryptu, na której treści zapisywano wielokrotnie. Zawiera ona zatem wiele warstw tekstów, które z czasem zaczynają się mieszać, gdy górne zapisy się zacierają. Podobnie jak palimpsest ciało ma wiele powiązanych adaptacji, które czasami ze sobą kolidują, ale innym razem działają łącznie, pomagając efektywnie funkcjonować w różnorodnych warunkach. Zastanów się nad swoją dietą. Ludzkie zęby są doskonale przystosowane do jedzenia owoców, ponieważ ewoluowaliśmy od małp, które żywiły się głównie owocami, ale wyjątkowo nieskuteczne w żuciu surowego mięsa, zwłaszcza twardej dziczyzny. Później wyewoluowaliśmy inne adaptacje, takie jak umiejętność przekształcania kamieni w narzędzia i gotowania, co pozwala nam teraz jeść mięso, kokosy, pokrzywy i praktycznie wszystko, co nie jest trujące. Jednak liczne, wzajemnie oddziałujące adaptacje czasami prowadzą do kompromisów. Jak wyjaśnię w dalszych rozdziałach, ludzie wyewoluowali adaptacje do chodzenia i biegania w pozycji wyprostowanej, ale ograniczyło to naszą zdolność do szybkiego sprintu lub wspinaczki z dużą zwinnością.
Ostatnia i najważniejsza cecha dotycząca adaptacji to w istocie kluczowe zastrzeżenie: żaden organizm nie jest w pierwszym rzędzie przystosowany do zdrowia, długowieczności, szczęścia ani osiągania wielu innych celów, do których dążą ludzie. Przypominam, że adaptacje to cechy ukształtowane przez dobór naturalny, które sprzyjają względnemu sukcesowi reprodukcyjnemu (dostosowaniu). W konsekwencji ewoluują, aby promować zdrowie, długowieczność i szczęście tylko w takim zakresie, w jakim te cechy sprzyjają zdolności osobnika do posiadania większej liczby przeżywających potomków. Wracając do wcześniejszego tematu, ludzie ewolucyjnie są podatni na otyłość nie dlatego, że nadmiar tłuszczu poprawia zdrowie, ale dlatego, że zwiększa płodność. Podobnie skłonności naszego gatunku do zamartwiania się, lęku i stresu powodują wiele smutku i nieszczęść, ale są to dawne adaptacje do unikania niebezpieczeństwa lub radzenia sobie z nim. Ewoluowaliśmy nie tylko do współpracy, innowacji, komunikacji i opieki, lecz także do oszukiwania, kradzieży, kłamania i mordowania. Wiele ludzkich adaptacji niekoniecznie ewoluowało zatem w celu promowania dobrostanu fizycznego lub psychicznego.
Podsumowując, próba odpowiedzi na pytanie, do czego przystosowani są ludzie, jest paradoksalnie jednocześnie prosta i skomplikowana. Z jednej strony, najbardziej fundamentalną odpowiedzią jest to, że ludzie są przystosowani do posiadania jak największej liczby dzieci, wnuków i prawnuków. Z drugiej strony, to, w jaki sposób cechy naszych ciał faktycznie są przekazywane następnemu pokoleniu, odbiega od oczywistości. Ze względu na złożoną historię ewolucji nie jesteśmy przystosowani do żadnej konkretnej diety, siedliska, środowiska społecznego ani schematu ćwiczeń. Z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak optymalne zdrowie. W rezultacie ludzie - tak jak Tajemnicza Małpa - nie tylko przetrwają, lecz także czasami rozkwitną w nowych warunkach, do których nie ewoluowali (na przykład na przedmieściach Florydy).
Skoro ewolucja nie dostarcza łatwych do przestrzegania wytycznych dotyczących utrzymania zdrowia lub zapobiegania chorobom, to dlaczego ktokolwiek zainteresowany swoim dobrostanem miałby zastanawiać się nad tym, co wydarzyło się w ewolucji człowieka? Jaki związek z naszym organizmem mają małpy człekokształtne, neandertalczycy i wczesnoneolityczni rolnicy? Potrafię wymyślić dwie bardzo ważne odpowiedzi. Jedna dotyczy przeszłości ewolucyjnej, a druga jest związana z teraźniejszością i przyszłością ewolucyjną.
Dlaczego ewolucyjna przeszłość człowieka ma znaczenie?
Wszyscy ludzie i każdy organizm mają swoją historię. Twoje ciało w rzeczywistości może też wiele opowiedzieć. Jedna opowieść to historia twojego życia, biografia: to, kim byli twoi rodzice i jak się poznali, gdzie dorastałeś i jak twoje ciało zostało ukształtowane przez zmienne koleje losu. Druga historia jest związana z ewolucją: to długi łańcuch zdarzeń, który przekształcał ciała twoich przodków z pokolenia na pokolenie przez miliony lat i sprawił, że twoje ciało różniło się od ciała Homo erectus, ryby i muszki owocowej[13]. Obie historie są warte poznania i mają pewne wspólne elementy: postaci (w tym domniemanych bohaterów i złoczyńców), scenerię, zdarzenia losowe, zwycięstwa i porażki[14]. Do obu można również podejść naukowo, formułując je jako hipotezy, których założenia można kwestionować i odrzucać.
Ewolucyjna historia ludzkiego ciała jest bardzo interesująca. Jedną z najcenniejszych lekcji jest to, że nie jesteśmy gatunkiem nieuniknionym: gdyby okoliczności były inne, choćby nieznacznie, stalibyśmy się zupełnie innymi stworzeniami (lub najprawdopodobniej w ogóle byśmy nie istnieli). Dla wielu ludzi jednak głównym powodem opowiadania (i testowania) historii ludzkiego ciała jest rzucenie światła na to, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Dlaczego mamy duże mózgi, długie nogi, szczególnie widoczne pępki i inne wyjątkowe cechy? Dlaczego chodzimy tylko na dwóch nogach i komunikujemy się za pomocą języka? Dlaczego tak często współpracujemy i gotujemy? Powiązanym, pilnym i praktycznym powodem, dla którego warto zastanowić się nad ewolucją ludzkiego ciała, jest pomoc w ocenie tego, do czego jesteśmy, a do czego nie jesteśmy przystosowani, jak również odpowiedź na pytanie, dlaczego chorujemy. Poznanie przyczyn chorób jest niezbędne do ich zapobiegania i leczenia.
Aby to zrozumieć, rozważmy przykład cukrzycy typu 2, choroby, której prawie całkowicie można zapobiec, a jednak zapadalność na nią gwałtownie rośnie na całym świecie. Choroba pojawia się, gdy komórki w całym ciele przestają reagować na insulinę, hormon, który usuwa cukier z krwiobiegu i magazynuje go w postaci tłuszczu. Kiedy pojawia się niezdolność do reakcji na insulinę, organizm zaczyna się zachowywać jak zepsuty system grzewczy, który nie dostarcza ciepła z pieca do reszty domu, powodując przegrzanie samego urządzenia, podczas gdy dom zamarza. W przypadku cukrzycy poziom cukru we krwi stale rośnie, co z kolei stymuluje trzustkę do produkcji jeszcze większej ilości insuliny, ale nie przynosi to żadnych skutków. Po kilku latach zmęczona trzustka nie jest w stanie produkować wystarczającej ilości insuliny, a poziom cukru we krwi jest stale wysoki. Zbyt wysoki poziom cukru we krwi jest toksyczny i powoduje poważne problemy zdrowotne, a ostatecznie śmierć. Na szczęście rozwój medycyny pozwolił na wczesne rozpoznawanie i leczenie objawów cukrzycy, umożliwiając milionom diabetyków przeżycie dziesiątków lat.
Na pierwszy rzut oka ewolucyjna historia ludzkiego ciała wydaje się nieistotna dla leczenia pacjentów z cukrzycą typu 2. Ponieważ tacy pacjenci potrzebują pilnej, kosztownej opieki, tysiące naukowców bada obecnie mechanizmy przyczynowe tej choroby, takie jak to, w jaki sposób otyłość powoduje, że niektóre komórki stają się oporne na insulinę, jak przeciążone komórki produkujące insulinę w trzustce przestają funkcjonować i jak pewne geny, a inne nie, predysponują do tej choroby. Takie badania są niezbędne, aby poprawić leczenie. Ale co z zapobieganiem chorobie? By nie dopuścić do zachorowania lub innego złożonego problemu, trzeba znać nie tylko ich bezpośrednie, przyczynowe mechanizmy, lecz także ich głębsze korzenie. Dlaczego występują? Dlaczego w przypadku cukrzycy typu 2 ludzie są tak podatni na tę chorobę? Dlaczego nasze ciała czasami źle radzą sobie z nowoczesnym stylem życia, co prowadzi do cukrzycy typu 2? Dlaczego u niektórych występuje większe ryzyko wystąpienia danej dolegliwości? Dlaczego nie stajemy się skuteczniejsi w zachęcaniu ludzi do spożywania zdrowszej żywności i większej aktywności fizycznej w celu zapobieganiu chorobie?
Próby odpowiedzi na te i inne "dlaczego" skłaniają nas do rozważenia historii ewolucji ludzkiego ciała. Nikt nigdy nie wyraził tego nakazu lepiej niż pionier genetyki Theodosius Dobzhansky, który napisał słynne słowa: "Nic w biologii nie ma sensu, jeśli nie odnosi się do ewolucji"[15]. Dlaczego? Ponieważ życie to przede wszystkim proces, w którym żywe organizmy wykorzystują energię do tworzenia kolejnych żywych organizmów. Jeśli więc chcesz wiedzieć, dlaczego wyglądasz, funkcjonujesz i chorujesz inaczej niż twoi dziadkowie, twój sąsiad czy Tajemnicza Małpa, musisz poznać historię biologiczną - długi łańcuch procesów, dzięki którym ty, twój sąsiad i małpa staliście się różni. Co więcej, ważne szczegóły tej historii sięgają wielu, wielu pokoleń wstecz. Różnorodne adaptacje twojego ciała zostały dobrane tak, aby pomóc twoim przodkom przetrwać i rozmnażać się w niezliczonej liczbie odległych form, nie tylko jako łowcy-zbieracze, ale także jako ryby, małpy, małpy człekokształtne, australopiteki, a ostatnio jako rolnicy. Te adaptacje wyjaśniają i ograniczają normalne funkcjonowanie organizmu w zakresie trawienia, myślenia, rozmnażania, snu, chodzenia, biegania i wielu innych aspektów. Wynika z tego, że uwzględnienie długiej historii ewolucji organizmu pomaga wyjaśnić, dlaczego ty i inni chorujecie lub doznajecie urazów, gdy zachowujecie się w sposób, do którego jesteście słabo lub niewystarczająco przystosowani.
Wracając do wyjaśnienia, dlaczego ludzie zapadają na cukrzycę typu 2: odpowiedź nie leży wyłącznie w mechanizmach komórkowych i genetycznych, które ją wywołują. Dokładniej rzecz biorąc, cukrzyca stanowi narastający problem, ponieważ ludzkie ciała, podobnie jak organizmy naczelnych żyjących w niewoli, były przystosowane przede wszystkim do bardzo odmiennych warunków. W rezultacie jesteśmy niewystarczająco zaadaptowani do radzenia sobie ze współczesnymi dietami i brakiem aktywności fizycznej[16]. Miliony lat ewolucji sprzyjały przodkom, którzy pragnęli bogatych w energię pokarmów, w tym węglowodanów, takich jak cukier (będący kiedyś rzadkością), i którzy skutecznie magazynowali nadmiar kalorii w postaci tłuszczu. Ponadto niewielu, jeśli w ogóle, twoich odległych przodków miało szansę zachorować na cukrzycę z powodu braku aktywności fizycznej i picia dużej ilości napojów gazowanych oraz jedzenia pączków. Najwyraźniej nasi protoplaści nie doświadczyli również silnej selekcji, która pozwoliłaby im przystosować się do przyczyn współczesnych chorób i niepełnosprawności, takich jak miażdżyca tętnic, osteoporoza i krótkowzroczność. Podstawową odpowiedzią na pytanie, dlaczego tak wielu ludzi zapada obecnie na choroby, które wcześniej były rzadkie, jest to, że wiele cech organizmu było adaptatywnych w środowiskach, w których ewoluowaliśmy, nie przystosowują nas one jednak do nowoczesnego otoczenia, które stworzyliśmy. Ta koncepcja, znana jako hipoteza niedopasowania, stanowi sedno nowej, rozwijającej się dziedziny medycyny ewolucyjnej, która stosuje biologię ewolucyjną w leczeniu chorób i do utrzymania zdrowia[17].
Hipoteza niedopasowania jest tematem drugiej części książki, ale aby ustalić, które choroby są, a które nie są spowodowane ewolucyjnymi niedopasowaniami, konieczne jest wyjście poza powierzchowne rozważenie ewolucji człowieka. Niektóre uproszczone zastosowania hipotezy niedopasowania zakładają, że skoro ludzie ewoluowali, by stać się łowcami-zbieraczami, jesteśmy zatem optymalnie przystosowani do łowiecko-zbierackiego trybu życia. Takie myślenie może prowadzić do naiwnych rozwiązań opartych na tym, co jedli i robili Buszmeni z Kalahari lub Inuici z Alaski. Jednym z problemów jest to, że sami łowcy-zbieracze nie zawsze są zdrowi i reprezentują bardzo zróżnicowaną grupę, głównie dlatego, że zamieszkują różnorodne środowiska, w tym pustynie, lasy deszczowe, puszcze i arktyczną tundrę. Nie ma jednego idealnego trybu życia łowcy-zbieracza. Co ważniejsze, jak wspomniano wcześniej, dobór naturalny niekoniecznie przystosował ich (i każde inne stworzenie) do zdrowia, ale do posiadania jak największej liczby potomstwa, które by przeżyło i mogło się rozmnażać. Warto również powtórzyć, że ciała ludzkie (w tym ciała łowców-zbieraczy) to palimpsestowe kompilacje adaptacji, które kumulowały się i modyfikowały przez niezliczone pokolenia. Zanim nasi przodkowie stali się łowcami-zbieraczami, byli dwunożnymi małpokształtnymi, a jeszcze wcześniej małpami, małymi ssakami itd. Od tego czasu niektóre populacje wykształciły nowe adaptacje po to, aby stać się rolnikami. W związku z tym nie istnieje jedno środowisko, do którego ewoluował ludzki organizm i do którego jest przystosowany. Aby zatem odpowiedzieć na pytanie: "Do czego jesteśmy przystosowani?", musimy realistycznie przyjrzeć się nie tylko łowcom-zbieraczom, lecz także długiemu łańcuchowi wydarzeń, które doprowadziły do ewolucji łowiectwa i zbieractwa, a także temu, co wydarzyło się od czasu, gdy zaczęliśmy uprawiać ziemię. Analogicznie próba zrozumienia, do czego przystosowane jest ludzkie ciało, przez skupienie się jedynie na łowcach-zbieraczach, jest jak próba przewidzenia wyniku meczu futbolu amerykańskiego po obejrzeniu zaledwie fragmentu czwartej kwarty.
Podsumowując, wiele możemy zyskać, rozważając wnikliwiej historię ewolucji ludzkiego ciała, jeśli chcemy zrozumieć, do czego ludzie są przystosowani (a do czego nie). Jak każda historia rodzinna, ewolucja naszego gatunku jest fascynująca, ale myląco chaotyczna i pełna luk. Próba poznania drzewa genealogicznego ludzkich przodków może sprawić, że śledzenie losów bohaterów Wojny i pokoju będzie się wydawać dziecinnie proste. Jednak ponad wiek intensywnych badań przyniósł spójne i powszechnie akceptowane zrozumienie tego, jak nasza linia ewoluowała od małp żyjących w afrykańskim lesie do współczesnych ludzi zamieszkujących większość globu. Pomijając szczegóły drzewa genealogicznego, historię ludzkiego ciała można sprowadzić do pięciu głównych transformacji. Żadna z nich nie była nieunikniona, ale każda zmieniła ciała naszych przodków na różne sposoby, dodając nowe adaptacje i usuwając inne.
TRANSFORMACJA PIERWSZA: Najwcześniejsi protoplaści człowieka oddzielili się od małp człekokształtnych i ewoluowali, stając się dwunożnymi istotami o wyprostowanej sylwetce.
TRANSFORMACJA DRUGA: Potomkowie pierwszych przodków, australopiteki, wykształcili przystosowania umożliwiające im zdobywanie i spożywanie szerokiej gamy pokarmów innych niż głównie owoce.
TRANSFORMACJA TRZECIA: Około 2 mln lat temu najwcześniejsi przedstawiciele rodzaju ludzkiego wyewoluowali ciała niemal (choć nie całkowicie) przypominające współczesnych ludzi i nieco większe mózgi, co pozwoliło im stać się pierwszymi łowcami-zbieraczami.
TRANSFORMACJA CZWARTA: Gdy dawni łowcy-zbieracze rozkwitali i rozprzestrzeniali się na znaczną część Starego Świata, wyewoluowali jeszcze pojemniejsze mózgi i większe, wolniej rosnące ciała.
TRANSFORMACJA PIĄTA: Współcześni ludzie wyewoluowali szczególne zdolności językowe, kulturowe i kooperacyjne, które pozwoliły nam szybko rozprzestrzenić się po całym świecie i stać się jedynym ocalałym gatunkiem ludzkim na planecie.
Dlaczego ewolucja ma znaczenie również dla teraźniejszości i przyszłości?
Czy uważasz, że ewolucja jest związana jedynie z przeszłością? Ja tak kiedyś myślałem. Podobnie napisano w moim słowniku, który definiuje ewolucję jako "proces, w którym różne rodzaje organizmów żywych rozwinęły się i zróżnicowały z wcześniejszych form w historii Ziemi". Nie jestem zadowolony z tej definicji, ponieważ ewolucja (którą wolę definiować jako zmianę w czasie) jest również dynamicznym procesem, który trwa do dziś. Wbrew temu, co niektórzy zakładają, ludzkie ciało nie przestało ewoluować po zakończeniu paleolitu. Zamiast tego dobór naturalny wciąż nieubłaganie postępuje i będzie trwał tak długo, jak ludzie dziedziczą zmiany, które wpływają, choćby w niewielkim stopniu, na liczbę ich potomstwa, które przetrwa i będzie się rozmnażać. W rezultacie nasze ciała nie są dokładnie takie same jak ciała naszych przodków sprzed kilkuset pokoleń. Podobnie, nasi potomkowie za setki pokoleń również będą się od nas różnić.
Co więcej, ewolucja nie dotyczy tylko biologii. To, jak geny i ciała zmieniają się z biegiem czasu, jest niezwykle ważne, ale inną istotną dynamiką, którą należy rozważyć, jest ewolucja kulturowa, obecnie najpotężniejsza siła zmian na planecie, radykalnie przekształcająca nasze organizmy. Kultura to w istocie to, czego ludzie się uczą, dlatego kultury ewoluują. Jednak zasadnicza różnica między ewolucją kulturową a biologiczną polega na tym, że kultura nie zmienia się wyłącznie losowo, ale również przez intencję, a źródłem tej zmiany może być każdy, nie tylko rodzice. Kultura może zatem ewoluować z zapierającą dech w piersiach szybkością i w zaskakującym stopniu. Ludzka ewolucja kulturowa rozpoczęła się miliony lat temu, ale gwałtownie przyspieszyła po pojawieniu się współczesnego człowieka ok. 200 tys. lat temu i obecnie osiągnęła zawrotne tempo. Patrząc wstecz na ostatnie kilkaset pokoleń, widzimy, że dwie transformacje kulturowe miały kluczowe znaczenie dla ludzkiego ciała i należy je dodać do powyższej listy transformacji ewolucyjnych.
TRANSFORMACJA SZÓSTA: Rewolucja rolnicza, kiedy ludzie zaczęli uprawiać ziemię, zamiast polować i zbierać.
TRANSFORMACJA SIÓDMA: Rewolucja przemysłowa, która rozpoczęła się, gdy zaczęliśmy używać maszyn, aby zastąpić pracę człowieka.
Chociaż te dwie ostatnie transformacje nie doprowadziły do powstania nowych gatunków, trudno przecenić ich znaczenie dla historii ludzkiego ciała, ponieważ radykalnie zmieniły to, co jemy, jak pracujemy, śpimy, regulujemy temperaturę ciała, wchodzimy w interakcje, a nawet się wypróżniamy. Chociaż te i inne zmiany środowiskowe naszych organizmów pobudziły dobór naturalny, w większości oddziaływały na odziedziczone przez nas ciała w sposób, którego jeszcze nie rozumiemy. Niektóre z tych interakcji były korzystne, zwłaszcza pozwalając nam na posiadanie większej liczby dzieci. Inne jednak okazały się szkodliwe, w tym wiele nowych chorób związanych z niedopasowaniem, spowodowanych zakażeniem, niedożywieniem i brakiem aktywności fizycznej. W ciągu ostatnich kilku pokoleń nauczyliśmy się, jak pokonać lub ograniczyć wiele z tych schorzeń, ale częstość występowania i intensywności innych przewlekłych, niezakaźnych chorób związanych z niedopasowaniem - wielu z nich związanych z otyłością - obecnie gwałtownie rośnie. Według wszelkich standardów ewolucja ludzkiego ciała jest daleka od zakończenia z powodu gwałtownych zmian kulturowych.
Chcę zatem stwierdzić, że w odniesieniu do ludzi błyskotliwe stwierdzenie Dobzhansky'ego, że "nic w biologii nie ma sensu, jeśli nie odnosi się do ewolucji", dotyczy nie tylko ewolucji poprzez dobór naturalny, lecz także ewolucji kulturowej. Idąc o krok dalej, ponieważ ewolucja kulturowa jest obecnie dominującą siłą zmian ewolucyjnych oddziałujących na organizm ludzki, wynika z tego, że możemy lepiej zrozumieć, dlaczego więcej osób zapada na przewlekłe niezakaźne choroby niedopasowania i jak im zapobiegać, biorąc pod uwagę interakcje między ewolucją kulturową a naszymi odziedziczonymi, wciąż ewoluującymi ciałami. Te połączenia czasami uruchamiają niefortunną dynamikę, która zazwyczaj działa następująco: najpierw chorujemy na niezakaźne choroby niedopasowania spowodowane słabą lub nieadekwatną adaptacją naszych organizmów do nowych środowisk, które stworzyliśmy w kulturze. Następnie, z różnych powodów, czasami nie udaje nam się zapobiegać tym chorobom. Niekiedy nie rozumiemy ich przyczyn na tyle dobrze, by im zapobiec. Często profilaktyka zawodzi, ponieważ trudna lub wręcz niemożliwa jest zmiana nowych czynników środowiskowych odpowiedzialnych za niedopasowanie. Czasami wręcz promujemy choroby niedopasowania, lecząc objawy tak skutecznie, że nieświadomie utrwalamy przyczyny. Jednak we wszystkich przypadkach, nie zajmując się nowymi przyczynami środowiskowymi chorób niedopasowania, pozwalamy na powstanie błędnego koła, przez które schorzenie pozostaje powszechne, a czasem staje się wszechobecne lub cięższe. Ta pętla sprzężenia zwrotnego nie jest formą ewolucji biologicznej, ponieważ nie przekazujemy chorób niedopasowania bezpośrednio dzieciom. Jest to raczej forma ewolucji kulturowej, gdyż przekazujemy środowiska i zachowania, które je powodują.
Wybiegam jednak nieco w przyszłość i historię ludzkiego ciała. Zanim zastanowimy się nad wzajemnymi oddziaływaniami ewolucji biologicznej i kulturowej, najpierw musimy rozważyć długą historię ewolucji, to, jak rozwinęliśmy zdolność do tworzenia kultury i do czego ludzkie ciało jest naprawdę przystosowane. Ta eksploracja wymaga cofnięcia się o ok. 6 mln lat do lasu gdzieś w Afryce...