Kiedy wariat przestał być więźniem, a stał się pacjentem
Minęły ponad dwa wieki od powstania zakładu leczącego zaburzenia psychiczne w Sorau. Dziś na tym terenie działają oba żarskie szpitale: 105. Kresowy Szpital Wojskowy i Szpital na Wyspie.
Doktor Hans Schulze, który napisał monografię instytucji w 100-lecie założenia (w 1912 r.), powstanie zakładu psychiatrycznego w Sorau, określił jako: "chwalebny rozdział w historii stanów Dolnych Łużyc[1], które w trudnym czasie wojen napoleońskich, wspierane i korzystające z doradztwa rozumiejącego sytuację rządu, znalazły odwagę i środki, aby wykonać tę ważną dla społeczeństwa pracę. Od skromnych początków instytucja stopniowo rosła do obecnej wielkości i znaczenia. Ewoluując, różniąc się stylem, budynki kompleksu szpitalnego dają żywy obraz rozwoju opieki psychiatrycznej w okresie ostatniego wieku." A zatem przed ponad stu laty była to już duża i znana placówka o ważnych osiągnięciach dla rozwoju psychiatrii.
Pałac Zabaw w Żarach na początku XX w.
Pierwszym i początkowo głównym gmachem instytucji był barokowy pałac wzniesiony w 1723 r. przez kochającego przepych hrabiego Erdmanna II von Promnitz (1683 - 1745). Nosił on niemiecką nazwę "Tummelhaus". Nazwa pochodziła od rzeczownika "tummeln", czyli po polsku "hasać" lub "pląsać". Inna nazwa to "Lusthaus", od "żądzy", czy wręcz "pożądania". Krótko mówiąc poprawną nazwą w naszym języku wydaje się "Pałac Zabaw".
Pałac Zabaw w 2006 r.
Pałac przy zamku w pobliżu miejskiego rynku był rezydencją reprezentacyjną, w której przebywały damy dworu, nie byle kogo, bo księżniczki Anny Marii Sachsen-Weißenfels z rodu Wettynów, żony Erdmanna II. Dlatego do Żar przybywali jej krewni - elektorowie sascy i królowie polscy: August II Mocny i August III Sas. W takim miejscu rządził ścisły reżim etykiety dworskiej. Dlatego za parkiem dworskim, powstał ów Tummelhaus, gdzie ulokowani zostali dworzanie hrabiego Promnica. Odbywały się tu o wiele luźniejsze męskie zabawy i dworskie rozrywki. W oddaleniu od miasta wścibskie oczy żarskich mieszczan nie krępowały arystokratycznych uciech.
Syn Erdmanna II, czyli Johann Erdmann Promnitz (1719 - 1785), po barwnym życiu poszukiwacza przygód, w 1765 r. zrzekł się państwa stanowego Żary - Trzebiel, dóbr Drehna oraz Vetschau i udał się do Merseburga z roczną dożywotnią rentą 12 000 talarów. Główny pałac miejski hrabiego Promnitza stał się własnością korony saskiej i był używany przez królów z dynastii Wettynów jako miejsce pobytu podczas podróży do Polski (na mocy konstytucji 3 maja, saska dynastia miała powrócić na tron polski, a od 1807 r. Księstwo Warszawskie i Saksonię znowu połączyła unia personalna). Natomiast Tummelhaus kilkakrotnie zmieniał właścicieli. I tak Pałac Zabaw nabył żarski kupiec Zygmunt August Petri (1752 - 1826) i założył w 1784 r. przestronnych pokojach farbiarnię i manufakturę sukna, aż w końcu pałac został wykupiony przez stany Dolnych Łużyc w 1810 r. Przekształcono go w zakład opiekuńczy dla ubogich i instytut pracy dla Dolnych Łużyc i okręgu chociebuskiego (Chociebuż, czyli Cottbus, pisało się wtedy jeszcze jako Kottbus).
Dom wariatów - obraz namalowany przez Francisco Goya w l. 1815 - 1819
Szpital psychiatryczny w Sorau powstał jako zakład pomocniczy więzienia w Luckau. Na początku XIX wieku nastąpiło połączenie więzień i, jak to ówcześnie określano, "domów wariatów". Te drugie rozwijały się w XVII i XVIII wieku, były nadal dość powszechne w krajach niemieckich. Należy pamiętać, że ówczesne więzienie służyło swoistej reedukacji i resocjalizacji skazanych. Nie więziono zdemoralizowanych przestępców, bo ci trafiali w ręce kata. Sznur, lub topór szybko rozwiązywał kwestię kary dla morderców, czy złodziei. Do więzienia trafiali za to włóczędzy, osoby o niechlujnym wyglądzie, uciekający słudzy, krnąbrne dzieci itp. Powstanie więzień było ściśle związane z organizacją w czasach oświecenia publicznej opieki nad ubogimi. Natomiast o umieszczeniu w więzieniu osoby uznanej za obłąkaną decydowała przede wszystkim potrzeba opieki instytucjonalnej i ochrony społeczeństwa przed szkodliwymi dla społeczności działaniami tejże osoby. Jak głosi napis na dawnym więzieniu w Celle: "Puniendis facinorosis, eustodiendis mente captis haec domus aedificata est" (czyli "Ten dom został zbudowany z myślą ukarania przestępców i trzymania ich w niewoli").
Ścisła separacja chorych psychicznie od rzeczywistych więźniów zwykle nie miała miejsca. Tylko sporadycznie, jak we wspomnianym Celle, więzienie i dom wariatów były od siebie fizycznie oddzielone. Odzież była prawie wszędzie taka sama dla wszystkich osadzonych, tak więc w Luckau była to półżółta, pół szara koszula. Nadzór nad chorymi psychicznie sprawowali zwykle inni więźniowie. Kary, z których niektóre były bardzo okrutne, stosowano bez rozróżnienia na zdrowych i chorych psychicznie. Leczenie odbywało się tylko w wyjątkowych przypadkach. Warunki higieniczne w ówczesnych zakładach karnych były dramatyczne.
Johann Christian Reil na portrecie z 1811 r.
Johann Christian Reil (1759 - 1813)[2] opisywał drastyczne warunki panujące w takich instytucjach w swoich "Rapsodiach"[3] wydanych pośmiertnie w 1818 r: "Zamknęliśmy te nieszczęsne stworzenia, jak przestępców w lochach i opuszczonych więzieniach, obok dziupli sowy w opustoszałych rozpadlinach przedzierają się przez bramy miasta lub do wilgotnych piwnic więziennych, gdzie nigdy nie przeniknie żadne współczujące spojrzenie filantropa, i tam, przywiązani do łańcuchów, gniją we własnych nieczystościach. Są narażeni na ciekawość tłumu, a naczelnik szukający zysku ciągnie ich jak egzotyczne bestie, by rozbawić biernego widza. W większości szpitali dla obłąkanych pokoje są ciasne, duszne, ciemne, przepełnione, zimą zimne jak jaskinie niedźwiedzi polarnych na biegunie północnym, a latem wystawione na ogień obrzydliwego Syriusza. Brakuje przestronnych miejsc do ćwiczeń, miejsca do uprawy ziemi. Ustanowienie tych szalonych domów wariatów nie wypełnia celu izolowania, a tym bardziej uzdrowienia chorych."
Minister Gottlob Adolf Ernst von Nostitz und Jänkendorf
Zmieniło się to za sprawą Christiana Augusta Fürchtegott Hayner'a (1775 - 1837), którego zwolennikiem humanitarnych wysiłków na rzecz ochrony osób psychicznie chorych był saski minister Gottlob Adolf Ernst von Nostitz und Jänkendorf (1765 - 1836). To właśnie dzięki niemu w obliczu przeludnienia więzienia w Luckau w 1812 roku, stany łużyckie zgodziły się przenieść chorych psychicznie do nowo nabytego Tummelhaus w Sorau. Teraz pierwotny projektu zakładu pracy miał zostać przekształcony w specjalne sanatorium oparte na modelu Sonnenstein, czyli pierwszego w krajach niemieckich specjalnie założonego przez Hayner'a szpitala psychiatrycznego. Został on otwarty 11 czerwca 1811 r.
Niecałe półtora roku później - 16 listopada 1812 r. opublikowany został dekret generalny króla saskiego i księcia warszawskiego Fryderyka Augusta I Wettyna (1750 - 1827). Sporządzony został de facto przez Nostiza i zatwierdzony przez przewodniczącego stanów Dolnych Łużyc, Hansa Carla Freiherr von Manteuffel'a. Można tę datę uznać za akt założycielski żarskiego zakładu psychiatrycznego, choć rozpoczął on faktyczną działalność nieco wcześniej - 7 października 1812 r.
Król Saksonii i Książę Warszawski Fryderyk August I Wettyn
Więzienie w Łukowie/Luckau w latach 30. XX w.
"Koło Haynera (Hohles Rad) Według Christiana Augusta Fürchtegott Haynera (1818), używano go do "...przywołania rozproszonej osoby z powrotem do siebie, aby wyciągnąć zaabsorbowaną osobę ze świata snów do świata rzeczywistego."
Zakład Sonnenstein - wzorzec dla podobnych placówek w Saksonii i innych krajach niemieckich.
Niespokojne początki 1812 - 1815
Akt założycielski żarskiego ośrodka leczenia osób z zaburzeniami psychicznymi wydany przez króla Saksonii i księcia warszawskiego Fryderyka Augusta I zakładał, że żarska placówka powstała przede wszystkim w celu odciążenia zakładu karnego w Luckau: "dzięki umieszczeniu i uzdrawianiu obłąkanych i chorych psychicznie".
Owo królewskie rozporządzenie zawierało najważniejsze wytyczne, które zbliżone były do zasad współczesnego leczenia psychiatrycznego. Godny uwagi jest fakt daleko idących zapisów dotyczących ochrony wolności osobistej w przypadku podejrzenia choroby psychicznej.
Każdy przyjmowany w żarskim ośrodku pacjent musiał mieć zaświadczenie od lekarza z danymi, które pozwalały określić jego stan psychiczny, stwierdzenie konieczności leczenia oraz określenie ryzyka związanego z pacjentem. Zaświadczenie to podlegało specjalnej urzędowej kontroli: przede wszystkim rzekome zagrożenie stwarzane przez pacjenta i konieczność opieki w placówce musiały być jednoznaczne udowodnione i uzasadnione, a nie oparte jedynie na doniesieniach ze słyszenia czy informacjach zainteresowanych stron. Stwierdzenie potrzeby leczenia miało być oparte przede wszystkim na przesłuchaniach policyjnych, zeznaniach świadków, zaświadczeniach i innych dokumentach, które musiały zostać zgromadzone przed przeniesieniem pacjenta do Sorau.
Plany Pałacu Zabaw (u góry widok od południa, na dole od północy)
W końcu sam pacjent podlegał przesłuchaniu sądowemu, podczas którego mógł wyrazić zgodę na leczenie, a jeśli był do tego niezdolny, to zgodę na leczenie wyrażał opiekun takiej osoby (np. krewny).
Przeniesienie oddziału psychiatrycznego z Luckau do Żar miało miejsce 7 października 1812 r. Budynek Pałacu Zabaw został sprawdzony przez saskich królewskich komisarzy: nadradcę von Reinsperga i inspektora okręgowego Lessinga. A zatem przybyło do Żar 24 mężczyzn i 8 pacjentek, których przetransportowały wozy zaprzężone w sześć par koni. Konwój eskortowany był przez żandarmów.
Nowe miejsce zrobiło na pacjentach i personelu bardzo dobre wrażenie. Spisany wtedy protokół chwalił lokalizację ze względu na dobre i zdrowe powietrze (pamiętajmy, że ówcześnie wciąż silne były przekonania o przemożnie negatywnym wpływie złego powietrza, a więc wilgotnego i stęchłego na zdrowie). Doceniano lokalizację Pałacu Zabaw, przestronne i jasne pokoje oraz: "wspaniały widok na malowniczą dolinę i piękne miasto, które od razu daje wyraźną zachętę do rozweselania nieszczęśników".
Zachodnie skrzydło Pałacu Zabaw w 2009 r. (widok od północy)
Personel, który przybył z Luckau składał się z jednego nadinspektora, pięciu strażników i dwóch strażniczek. Strażnicy byli de facto skazanymi przestępcami z zakładu karnego Luckau, z których część nadal musiała odsiedzieć dłuższe wyroki więzienia. Dopiero z czasem i kończącą się karą mieli być zastępowani docelowymi "wolnymi" strażnikami, czyli osobami, które były zatrudniane do pracy w żarskiej placówce. Pierwszym lekarzem Zakładu dla Obłąkanych został lekarz okręgowy (Landarzt) dr Johann Balthasar Wollkopf (1773 -1813).[1]
Wszyscy pacjenci, którzy trafili do Żar, byli objęci zapiskami w dziennikach, które prowadzono w Luckau, a następnie kontynuowano w Żarach. Dyrektor więzienia w Luckau, choć pozostał na dawnym miejscu, żywo interesował się żarskimi pacjentami, pisząc listy do nadzorcy w Żarach. W jednym z nich napisał: "Dla tych nieszczęśników na całym świecie nie ma nic więcej do rozkoszowania się niż obfita i dobrze przygotowana dieta." A zatem najbardziej zainteresowany był fizycznym samopoczuciem więźniów, bo o terapii na razie nie było mowy, tym bardziej, że położenie żarskiej placówki mocno się skomplikowało.
Oto w styczniu 1813 r. do Sorau zaczęli w dużej liczbie przybywać żołnierze rozbitej i rozproszonej w Rosji Wielkiej Armii Napoleona I Bonaparte (1769 - 1821). Według historyka, pastora Johanna Gottloba Worbsa (1760 - 1833), który był świadkiem tych wydarzeń, codziennie przybywało do miasta 40-60 wozów z chorymi i rannymi. Wielu miało odmrożenia, a część chorowała na coś, co określano jako "Nervenfieber" - gorączkę nerwową. Dziś wiemy, że napoleońskiej armii największych strat nie zadał rosyjski feldmarszałek Michaił Kutuzow (1745 - 1813), ani "Generał Mróz", lecz tyfus, który roznosiły wszy. Zakażenie pałeczkami Riketsji objawiało się nie tylko wysoką gorączką, ale też majaczeniem i silnymi objawami neurologicznymi.
Epidemia rozszerzyła się na cywilów. Zmarło około dwustu mieszczan, a wśród nich lekarz Carl Gotthelf Kummer (1767 - 1813) ojciec słynnego matematyka Ernsta Eduarda Kummera (1810 - 1893).
O ile w latach 1811 - 1812 umierało w Żarach i okolicy ok. 170 osób rocznie, to w 1813 r. liczba zmarłych wyniosła aż 376 osób. Ostatnia fala francuskich niedobitków przewinęła się przez Żary 25 lutego 1813 r. - byli to członkowie oddziałów rozbitych przez Rosjan 13 lutego w bitwie pod Kaliszem.
W związku z tymi wydarzeniami przybyło nie tylko zmarłych, ale też chorych w Żarach. Teraz byli to głównie żołnierze oddziałów napoleońskich. Ich liczbę szacowano na około tysiąca i starano się ulokować gdziekolwiek. W takiej sytuacji pacjenci z Pałacu Zabaw nie byli obiektem szczególnej troski. Dlatego według szpitalnej monografii dr Hansa Schulze, postanowiono na polecenie sztabu księcia von Eckmühl i sprzymierzonych oddziałów saskich zamienić Pałac Zabaw na kolejny polowy szpital. A co z pacjentami? Rozkaz Napoleona brzmiał: "Que son chasse ces fous" - "Odpędź tych głupców".
A zatem z ciepłych murów Pałacu Zabaw pacjenci zakładu psychiatrycznego trafili tymczasowo do miejskiego zamku. Dopiero w marcu 1813 r., dzięki energicznej interwencji nadradcy von Reinsperga, placówka mogła powrócić do pierwotnego przeznaczenia. Niemniej Tummelhaus został wcześniej gruntownie zdezynfekowany by przyjąć dawnych pacjentów. Według raportu nadradcy powrót przebiegł spokojnie, a każdy z pacjentów wrócił do swojego dawnego pokoju.
Pałac Zabaw miał być pierwotnie budynkiem zbudowanym na planie podkowy. Składał się ówcześnie z trzypiętrowego skrzydła i drugiego częściowo trzykondygnacyjnego. Generalnie stanowił mieszaninę stylów, a do tego nie do końca był ukończony. Mieszkania mężczyzn cierpiących na padaczkę znajdowały się na parterze skrzydła, a pozostałych pacjentów płci męskiej umieszczono na drugim i trzecim piętrze. W budynku centralnym znajdowała się jadalnia dla chorych obu płci, a na drugim piętrze kaplica i hol w którym ulokowano pacjentów posiadających także inne schorzenia, pokoje mieszkalne dla pacjentów płci męskiej wywodzących się z wyższych sfer i rekonwalescentów, a wreszcie pomieszczenie, w którym znajdowała się mała biblioteka i zlokalizowano aptekę.
Znaczki pieczętne: dyrekcji i dyrektora żarskiego Zakładu dla Obłąkanych
Panorama miasta od południowego wschodu z 1800 r.
Teren Zakładu na początku istnienia - lata 20. XIX w.
Dzieło doktora Schniebera 1816 - 1855
Utworzona w 1825 r. Rada Dyrektorska Zakładu dla Obłąkanych w Sorau musiała liczyć się z tym, że po każdej odbywającej się co pół roku konferencji urzędowy inspektor odbywał wizytę w placówce. Każdy chory miał wtedy możliwość osobistego kontaktu i przedstawienia mu wszelkich życzeń i skarg. Pod warunkiem, że był w stanie rozmawiać...
Żarski pacjent w kaftanie bezpieczeństwa
W latach 1812 - 1843 w zakładzie znalazło opiekę ogółem 620 osób. Z tego 132 osoby można było zwolnić jako wyleczone, 57 pacjentów zostało przeniesionych do innych instytucji lub przekazanych rodzinie, a 293 osoby zmarły w trakcie pobytu. Rzucający się w oczy wysoki odsetek zgonów w stosunku do liczby wyleczonych można wytłumaczyć faktem, że zakład dla obłąkanych w Sorau nie był pierwotnie wyłącznie ośrodkiem terapeutycznym. Kierowano tu osoby, które określano jako "nieuleczalnych szaleńców", chorych na demencję lub obłąkanych pacjentów z padaczką. W pierwszych latach takim osobom aplikowano środki znieczulające, wymiotne i narkotyki. Stosowano też zimne bicze wodne, a nawet nadużywano siły fizycznej. Praca z pacjentami uznanymi za nieuleczalnych zasadniczo polegała na uczeniu ich czystości i wymuszaniu uległości. Oni nie byli w stanie nawet zgłosić swych skarg urzędowemu inspektorowi. Z czasem zaczęło się to jednak zmieniać.
Dawny korytarz szpitalny Pałacu Zabaw
Pierwszym psychiatrą w placówce był lekarz rejonowy i więzienny z Sorau, doktor Johannes Traugott Schnieber. Rozpoczął pracę w styczniu 1816 r. i przez niemal 40 lat pracy rozwinął tu swą niezwykle owocną działalność. Był on człowiekiem o wszechstronnym wykształceniu ogólnomedycznym i psychiatrycznym. Był też filantropem udzielającym pomocy ubogim i potrzebującym, bez względu na ich status materialny i społeczny. Należał do propagatorów homeopatii, czyli formy terapii zaproponowanej w 1796 r. przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna. Polegała ona na zażywaniu bardzo mocno rozcieńczonych substancji, które miały leczyć choroby o symptomach podobnych do powodowanych przez te same substancje w stężeniach szkodliwych. Choć jest to pogląd uważany za pseudonaukowy, to i do dziś są zwolennicy tej metody.
Christian Friedrich Samuel Hahnemann (ur. 10 kwietnia 1755 r. w Miśni, zm. 2 lipca 1843 r. w Paryżu)
Osiągnięcia doktora Schniebera, który z czasem objął kierownictwo nad zakładem, obserwowali z zainteresowaniem lekarze z innych miast w których znajdowały się zakłady psychiatryczne. Był wnikliwym obserwatorem i diagnostą. Jego raporty z autopsji zmarłych pacjentów zawierały liczne interesujące ustalenia, które wskazują na duże umiejętności patologiczno-anatomiczne.
Jako psychiatra Schnieber stał mocno na gruncie somatycznym. W swoich doświadczeniach i obserwacjach, wyrażał pełne przekonanie, że zaburzenia psychiczne zawsze muszą mieć podłoże fizyczne. Do wyjaśnienia powiązań somatycznych i psychologicznych posłużył się porównaniem, że wirtuoz, który gra nieczyste i nieharmonijne akordy, robi to tylko na wadliwym instrumencie. Uważał zatem, że przyczyną schorzeń umysłowych zawsze są uszkodzenia mózgu, których nie zawsze ówczesna nauka nie była w stanie zidentyfikować.
Jako praktyk opowiadał się za nomenklaturą opartą na najbardziej widocznych zespołach objawów. Za dwa bieguny zaburzonej aktywności umysłowej uważał manię i kretynizm, a za szczególnie charakterystyczne choroby psychiczne uznawał szaleństwo i obłęd rzeczywisty. W obłędzie dostrzegł częściowe lub ogólne zakłócenie zdolności myślenia i osądzania. Przez szaleństwo Schnieber rozumiał chorobę, której towarzyszyły głównie napady urojeniowe. Tworzyły one pacjentowi zupełnie nowy świat, w którym żył. Rozmawiał z niewidzialnymi ludźmi, takimi jak osoba śpiąca w swoim świecie marzeń.
W raportach medycznych Schniebera pojawiają się również opisy epileptycznych zaburzeń psychicznych. Wyróżniał epilepsję z obłędem i napadami wściekłości oraz epilepsję ze złym samopoczuciem.
Podejście terapeutyczne Schniebera było jak najbardziej postępowe, ponieważ w różny sposób starał się zmniejszyć cierpienia pacjentów. Na sercu leżała mu szczególnie ich godność. Schnieber, powodowany przedmiotowym traktowaniem pacjentów i własnym humanizmem, zaproponował, aby chorych, których wówczas nazywano lekceważąco obłąkanymi, nazywać chorymi psychicznie lub niewolnymi umysłami.
Schnieber sprawił, że w zakładzie zatrudniono duchownego, ponieważ jego zdaniem nabożeństwa z muzyką przyczyniały się do uspokojenia i pocieszenia chorych, co wspierało proces leczenia z choroby. Na niedzielne nabożeństwa w swym zakładzie zapraszał mieszkańców miasta i okolicznych wsi. Chodziło o to, by dać pacjentom poczucie, że żyją normalnym życiem i są równi ludziom zdrowym. Przy tym starał się przekonywać lokalną społeczność, że pacjentów nie powinni się obawiać, ani otaczać ostracyzmem społecznym. Uważał, że nowoczesna psychiatria nie jest możliwa bez jednoczesnej opieki duszpasterskiej.
W ośrodku zainstalowano krzesła obrotowe wymyślone przez angielskiego doktora Josepha Masona Cox (1763 - 1818). Ów uważał, że należy wywołać zmiany w przepływie krwi w głowie i ciele. Praktykę tę zalecał lekarz i przyrodnik Erasmus Darwin (1731-1802) - dziadek słynnego Karola od ewolucji. Pacjent przywiązany do krzesła lub łóżka był kręcony w sposób oscylacyjny lub kołowy w różnym tempie. Pojawiały się nudności, wymioty i konwulsje, ale potem często następował odświeżający sen.
Erasmus Robert Darwin (12 grudnia 1731 r. w Elton/Nottinghamshire, zm. 18 kwietnia 1802 r. w Derby)
Udoskonalone modele krzeseł Coksa przybyły do Żar z berlińskiego szpitala Charité. Wprawiały pacjenta w ruch nawet do 120 obrotów na minutę. Mimo, że pochodziły z tak renomowanej placówki, doktor Schnieber nakazał ostrożne ich stosowanie, tylko w obecności lekarza, co bardzo wyraźnie podkreślał. A więc wiemy, już skąd w mowie potocznej wzięło się powiedzenie, że ktoś jest "zakręcony"...
Sława ośrodka, którym kierował doktor Schnieber sprawiła, że kierowano do Sorau coraz większą liczbę pacjentów z zastrzeżeniem, że pierwszeństwo mają osoby z Dolnych Łużyc i okręgu chociebuskiego (Cottbus), jako terenów założycielskich placówki.
Ośrodek rozrastał się. Do Pałacu Zabaw dostawiono jednopiętrową dobudówkę w której urządzono m.in. stolarnię, gabinet sekcji zwłok oraz pralnię. W 1836 r. oddano do użytku nowy budynek, obok pałacu, w którym zamieszkiwały pacjentki płci żeńskiej, więc nazywano go Domem Kobiet. Było tu też izolatorium dla agresywnych pacjentów ze ścianami wyłożonymi miękkim drewnem. Wobec tego Pałac Zabaw stał się Domem Mężczyzn.
Poziome krzesło obrotowe w żarskim zakładzie
Pionowe krzesło obrotowe w żarskim zakładzie
Do żarskiego Irrenanstaltt należało pole uprawne, gdzie pacjenci pracowali i ogród, którymi się opiekowali (istniała w nim już w 1846 r. altana). Mężczyźni pracowali m.in. w stolarni, kobiety zajmowały się robótkami ręcznymi, pacjenci czytali, grali w szachy, lub rysowali. Można powiedzieć, że funkcjonowały tu warsztaty terapii zajęciowej. Ale tylko dla pacjentów z wyższych sfer, bo ci z niższych musieli wykonywać cięższe prace porządkowe, domowe i rzemieślnicze. Tak samo dieta zależała od stanu społecznego, ale też uwzględniano stan zdrowia pacjenta. Niemniej pensjonariusz arystokratycznego pochodzenia mógł mieć w zakładzie własnego kucharza. Na jego dietę składała się pieczeń i kompot dwa razy w tygodniu w południe oraz gotowane mięso i warzywa pięć razy w tygodniu. Na śniadanie kawa lub mleko z bułką, na kolację zupy z chleba, mąki, płatków owsianych, wędzonej kiełbasy, szynki, pieczeni na zimno itp. W dni świąteczne podawano wino i ciasto W 1843 r. w żarskim zakładzie mieszkało 78 mężczyzn i 60 kobiet, a dr Schnieber zauważał, że ważną rolę w leczeniu odgrywała codzienna gimnastyka.
Doktor Johann Traugott Schnieber zmarł w 1855 r. Jego syn Alfred został Sekretnym Radcą Sanitarnym w Zgorzelcu. Urodził się 4 lutego 1821 w Żarach, gdzie ukończył miejscowe gimnazjum, po którym w 1839 r. wstąpił na medycynę na uniwersytecie w Lipsku. Studiował także we Wrocławiu i Berlinie, gdzie otrzymał tytuł doktora medycyny. Praktykował w innym łużyckim mieście, czyli Lubaniu, a następnie w Zgorzelcu. Interesował się filozofią i reformą szkolnictwa. Od 1854 r. był członkiem Górnołużyckiego Towarzystwa Naukowego. Zmarł po krótkiej chorobie 12 kwietnia 1886 r. Miał trójkę dzieci - dwie córki i syna Rudolfa, który był referendarzem we Wrocławiu.
[1] Wartości obliczone na podstawie: Bundesbank, Kaufkraftäquivalente historischer Beträge in deutschen Währungen 2024
[2] Pojęcie wprowadzone w 1869 r. przez Francisa Galtona, kuzyna Karola Darwina, które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt, aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone. Z czasem te poglądy zaczęto przenosić na ludzką populację.
[3] Kolejne to: 3. zespół maniakalno-depresyjny, 4. dziedziczna padaczka, 5. pląsawica Huntingtona, 6. dziedziczna ślepota, 7. dziedziczna głuchota, 8. jakakolwiek poważna deformacja dziedziczna.
[4] Jeden z twórców ergoterapii (psychoterapii pracą). Zgodnie ze swoimi poglądami zalecał rygorystyczne zwalczanie bierności, braku współpracy i zaniedbania obowiązków przez pacjentów. Simon, jako zdeklarowany darwinista społeczny opowiadał się nie tylko za przymusową sterylizacją "istot podrzędnych" i "balastowych", ale także za ich eliminacją, którą nazwał "odkupieniem". Potępił "rozpieszczoną opiekę" nad kalekami, słabymi i chorowitymi i dlatego z zadowoleniem przyjął dojście Hitlera do władzy. Postrzegał narodowosocjalistyczną politykę rasową i zdrowotną jako okazję do zwalczania "społecznego pasożytnictwa". W 1929 r. Simon stwierdził: "Żyjemy w epoce ogólnej opieki nad wszystkim, co słabe, chore i niesprawne!". I dalej pytał: "Czy stopniowo dochodzimy do punktu, w którym jedna połowa naszego ludu opiekuje się drugą, słabszą? połową?" W 1931 r. zdefiniował grupę ludzi rzekomo gorszych: "słabych fizycznie, chorowitych, słabeuszy, imbecyli, kalek, osób chorych psychicznie" z uzasadnieniem: "Potrzebujemy twardej płci; Tylko coś takiego może zwyciężyć w walce narodów".
[5] Metoda polegająca na wywoływaniu powtarzanych stanów ciężkiej hipoglikemii i śpiączki przy użyciu wstrzyknięć insuliny. Metodę tę wprowadził Manfred Sakel w 1933 r. Inspiracją tej formy leczenia było domniemanie, iż odkryta w 1922 r. insulina może mieć znaczenie w patogenezie schizofrenii.
[6] Syntetyczny lek działający pobudzająco na rdzeń przedłużony. W dużych dawkach powoduje pobudzenie kory mózgowej, przejawiające się drgawkami.
[7] Akcję wstrzymano 24 sierpnia 1941 r. po przedostaniu się do publicznej wiadomości informacji o Akcji T 4. Wywołało to protesty kół kościelnych, zwłaszcza po publicznym kazaniu, wygłoszonym 3 sierpnia 1941 r. w kościele St. Lamberti w Monastyrze/Münster przez katolickiego biskupa Clemensa Augusta hrabiego von Galena. Duchowny w kazaniu nazwał "zabijanie z litości" zwyczajnym morderstwem: "Biada ludowi Niemiec, gdzie zabija się niewinnych, a ich mordercy pozostają bezkarni. (...) Nie mamy do czynienia z maszynami, końmi i krowami, których jedyny cel polega na służeniu ludzkości, wytwarzaniu dóbr dla człowieka. Maszyny można złomować, a zwierzęta zaprowadzić do rzeźni, kiedy nie spełniają już swoich funkcji. Nie! Tu mamy do czynienia z ludzkimi istotami, naszymi bliźnimi, naszymi braćmi i siostrami. Z biednymi chorymi ludźmi - jeśli chcecie: ludźmi nieproduktywnymi. Ale czy utracili oni prawo do życia? Czy wy i ja sam mamy prawo żyć tylko tak długo, jak długo jesteśmy użyteczni, dopóki inni uznają nas za takich?". Kazanie powielane w wielu egzemplarzach było kolportowane w całym kraju. Mówiło o nim radio BBC. Jego czytanie było karane zesłaniem do obozu koncentracyjnego. Przeciwko Galenowi nie podjęto żadnych sankcji z obawy przed opinią społeczną. Jednak po zamachu na Hitlera w lipcu 1944 r. biskupa zamknięto w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Zmarł po wojnie w 1946 r. (w 2005 r. został ogłoszony przez papieża Benedykta XVI błogosławionym).
[8] 17 listopada 1942 r. zwołano w Monachium tajną naradę na której nieoficjalnie wznowiono akcję T4. Zalecano na niej stosowanie "specjalnej diety" dla "beznadziejnie chorych pacjentów" prowadzącej do "powolnej śmierci, która powinna nastąpić po mniej więcej trzech miesiącach". Wynikiem tej narady była tajna dyrektywa wydana w Berlinie 30 listopada 1942 r. skierowana do wszystkich szpitali psychiatrycznych, nakazująca głodzenie pacjentów. Zgodnie z nią "w związku z wojenną sytuacją żywnościową i zdrowiem pacjentów istniejących szpitali", pacjentów "u których nie uzyskuje się wyraźnych postępów w leczeniu" należało "bezzwłocznie" poddać "specjalnej diecie", w domyśle głodowej jak np. "dieta beztłuszczowa" wymyślona i stosowana przez dr Valentina Faltlhausera, która w ciągu trzech miesięcy doprowadzała do obrzęków głodowych. Składała się ona wyłącznie z warzyw - ziemniaków i ogórków - gotowanych na wodzie.
[9] https://www.kreiszeitung.de/lokales/verden/erinnerung-ermordete-juden-1467178.html dostęp: 15 kwietnia 2024 r.