Historia gospodarcza - Janusz Skodlarski

Kup ebooka

104.00 zł
83.20 zł (64,48 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od Autora

Obec­nie nie ma na ryn­ku wy­daw­ni­czym pod­ręcz­ni­ka z hi­sto­rii go­spo­dar­czej, któ­ry, łą­cząc głów­ne ele­men­ty hi­sto­rii go­spo­dar­czej Pol­ski z roz­wo­jem go­spo­dar­ki świa­to­wej, obej­mo­wał­by okres od śre­dnio­wie­cza do cza­sów naj­now­szych. Ist­nie­je tak­że po­trze­ba uka­za­nia po­wią­zań eko­no­micz­nych Pol­ski z go­spo­dar­ką świa­to­wą na prze­strze­ni dzie­jów, zwłasz­cza dziś, kie­dy nasz kraj po­wró­cił do go­spo­dar­ki ryn­ko­wej.

W związ­ku z tym po­wsta­ła pra­ca, uj­mu­ją­ca za­gad­nie­nia go­spo­dar­cze do 2010 r. Sta­ra­łem się też nadać in­te­gral­ny cha­rak­ter po­szcze­gól­nym roz­dzia­łom, tj. od­no­sić pro­ble­my go­spo­dar­ki pol­skiej do tren­dów go­spo­dar­ki świa­to­wej. Nie­kie­dy było to nie­moż­li­we ze wzglę­du na od­mien­ność zja­wisk eko­no­micz­nych oraz róż­ni­ce w cza­sie ich wy­stę­po­wa­nia. Od­ręb­ną po­stać ma roz­dział 3 (Roz­kwit i upa­dek go­spo­dar­ki fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­nej), roz­dział 14 (Go­spo­dar­ka w Związ­ku Ra­dziec­kim 1917-1945), roz­dział 19 (Nowy ład eko­no­micz­ny 1990-2010) oraz roz­dział 20 (Po­wrót do sys­te­mu ryn­ko­we­go w Pol­sce. Sta­bi­li­za­cja i trans­for­ma­cja ustro­jo­wa 1990-2010).

W pre­zen­to­wa­nym pod­ręcz­ni­ku hi­sto­rii go­spo­dar­czej pod­ją­łem pró­bę uwzględ­nie­nia ele­men­tów teo­rii eko­no­mii i hi­sto­rii my­śli eko­no­micz­nej. Eko­no­mi­ści bar­dzo czę­sto się­ga­li w prze­szłość i pro­wa­dzi­li nie­raz wła­sne sa­mo­dziel­ne ba­da­nia z dzie­dzi­ny hi­sto­rii go­spo­dar­czej. Całe roz­dzia­ły o tre­ści hi­sto­rycz­no-go­spo­dar­czej spo­ty­ka­my już u Ada­ma Smi­tha, a nie­miec­ka szko­ła hi­sto­rycz­na swo­je za­in­te­re­so­wa­nia eko­no­micz­ne opie­ra­ła na ba­da­niach hi­sto­rycz­nych. Pra­ce Ka­ro­la Mark­sa i Joh­na Gal­bra­itha mogą być przy­kła­dem wła­ści­we­go wy­ko­rzy­sta­nia ma­te­ria­łów hi­sto­rycz­nych do udo­wod­nie­nia tez z eko­no­mii po­li­tycz­nej. Na na­szym grun­cie taką pró­bę pod­jął Ste­fan Ku­row­ski w książ­ce Hi­sto­rycz­ny pro­ces wzro­stu go­spo­dar­cze­go (War­sza­wa 1963).

Hi­sto­ria go­spo­dar­cza słu­ży we­ry­fi­ka­cji em­pi­rycz­nej for­mu­ło­wa­nych przez eko­no­mię uogól­nień, zwłasz­cza dłu­go­okre­so­wych, do­ty­czą­cych da­nej for­ma­cji spo­łecz­no-eko­no­micz­nej. Ma­te­riał hi­sto­rycz­ny sta­no­wi ich ilu­stra­cję, po­zwa­la je le­piej zro­zu­mieć. Nie­wy­klu­czo­ne, że w trak­cie tej we­ry­fi­ka­cji mogą być for­mu­ło­wa­ne od­mien­ne uogól­nie­nia. Po­wszech­na hi­sto­ria go­spo­dar­cza ma pod­sta­wo­we zna­cze­nie dla ba­dań w dzie­dzi­nie eko­no­mii. Ogól­niej­szy, prze­waż­nie, cha­rak­ter tez i fak­to­gra­fii z jej za­kre­su, w po­rów­na­niu z hi­sto­rią po­szcze­gól­nych państw, po­wo­du­je, że są bar­dziej przy­dat­ne dla teo­rii eko­no­mii.

Nie­uwzględ­nia­nie ba­dań hi­sto­rii go­spo­dar­czej może do­pro­wa­dzić do sy­tu­acji, w któ­rej eko­no­mi­ści w swych roz­wa­ża­niach będą się ucie­kać do bu­do­wa­nia mo­de­li fik­cyj­nych. Wy­ni­ka to z fak­tu, że mo­de­le eko­no­micz­ne mu­szą opie­rać się na rze­czy­wi­stym prze­bie­gu pro­ce­su go­spo­dar­cze­go i mu­szą temu prze­bie­go­wi od­po­wia­dać. Ka­te­go­rie, pra­wa i teo­rie eko­no­micz­ne prze­sta­ją być rze­czy­wi­ste, je­śli w pa­rze z ich cha­rak­te­rem lo­gicz­nym nie idzie wia­ry­god­ność hi­sto­rycz­na. To oczy­wi­ście nie prze­szka­dza, aby abs­trak­cje eko­no­mii wy­kra­cza­ły poza za­sięg hi­sto­rycz­ny.

Teo­ria eko­no­mii wy­wie­ra za­ra­zem istot­ny wpływ na roz­wój hi­sto­rii go­spo­dar­czej. Więk­szość ba­da­czy po­wta­rza za Wer­ne­rem Som­bar­tem, że "bez teo­rii nie ma hi­sto­rii". Już w ba­da­niach Fran­cisz­ka Bu­ja­ka i Jana Rut­kow­skie­go ujaw­ni­ły się związ­ki hi­sto­rii go­spo­dar­czej z eko­no­mią. Póź­niej­si wy­bit­ni hi­sto­ry­cy, tacy jak: An­drzej Gro­dek, Wi­told Kula i Je­rzy To­pol­ski, opo­wia­da­li się za uwzględ­nia­niem teo­rii eko­no­mii w ba­da­niach hi­sto­rycz­nych. Sami też re­ali­zo­wa­li z po­wo­dze­niem ten nie­ła­twy po­stu­lat w prak­ty­ce.

Za­sto­so­wa­nie uogól­nień ma znacz­ną war­tość dla stu­diu­ją­cych na­uki eko­no­micz­ne. W ta­kim uję­ciu hi­sto­ria go­spo­dar­cza może sta­no­wić wstęp do na­ucza­nia eko­no­mii bądź jej uzu­peł­nie­nie, czy­li ilu­stra­cję opi­so­wą.

Pra­gnę pod­kre­ślić, że moje wy­sił­ki zmie­rza­ły przede wszyst­kim do uwy­pu­kle­nia czyn­ni­ków wzro­stu go­spo­dar­cze­go i uwa­run­ko­wań zmian ko­niunk­tu­ral­nych. W tym celu sta­ra­łem się wy­ła­niać i hie­rar­chi­zo­wać zja­wi­ska i pro­ce­sy hi­sto­rycz­ne w sze­ro­kich prze­kro­jach chro­no­lo­gicz­nych, uwzględ­nia­jąc tło po­li­tycz­ne oraz prze­mia­ny spo­łecz­ne i kul­tu­ro­we. Po­nad­to, tam gdzie było to moż­li­we, po­szu­ki­wa­łem związ­ków, róż­nic i po­do­bieństw ro­dzi­me­go ukła­du go­spo­dar­cze­go z eko­no­mi­ką eu­ro­pej­ską i świa­to­wą.

Zda­ję so­bie spra­wę, że uj­mu­jąc ca­ło­ścio­wo dzie­je go­spo­dar­cze Pol­ski i świa­ta, po­mi­ną­łem wie­le waż­nych za­gad­nień go­spo­dar­czo-spo­łecz­nych. Mu­sia­łem się jed­nak de­cy­do­wać na se­lek­cję za­gad­nień, aby nie prze­kro­czyć ob­ję­to­ści pod­ręcz­ni­ka.

Hi­sto­ria go­spo­dar­cza jest prze­zna­czo­na przede wszyst­kim dla wy­kła­dow­ców i stu­den­tów szkół wyż­szych, aka­de­mii i wy­dzia­łów eko­no­micz­nych oraz dla stu­den­tów na kie­run­kach hi­sto­rycz­nych i po­li­to­lo­gicz­nych oraz na eu­ro­pe­isty­ce. Po­win­na też wzbu­dzić za­in­te­re­so­wa­nie wśród pu­bli­cy­stów i dzia­ła­czy go­spo­dar­czych.

3Rozkwit i upadek gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej

3.1. Prze­mia­ny w rol­nic­twie eu­ro­pej­skim XV-XVIII w.

Do poł. XV w. pro­ces roz­wo­ju go­spo­dar­czo-spo­łecz­ne­go Eu­ro­py Za­chod­niej i Wschod­niej, czy­li ogól­ne ten­den­cje roz­wo­ju feu­da­li­zmu obu czę­ści Eu­ro­py, mimo pew­nych róż­nic (głów­nie gę­sto­ści za­lud­nie­nia i stop­nia roz­wo­ju miast), były po­dob­ne. Już jed­nak od poł. XV w. ro­ze­szły się dro­gi roz­wo­ju eu­ro­pej­skiej go­spo­dar­ki feu­dal­nej (du­alizm agrar­ny).

Eu­ro­pa Za­chod­nia roz­luź­ni­ła gor­set pod­dań­stwa i pre­fe­ro­wa­ła pro­ce­sy kształ­tu­ją­ce ry­nek to­wa­rów i ry­nek siły ro­bo­czej. W oma­wia­nym okre­sie pańsz­czy­zna ule­gła zu­peł­nej li­kwi­da­cji, po­dob­nie jak pod­dań­stwo oso­bi­ste i grun­to­we. Za­leż­ność grun­to­wa prze­kształ­ca­ła się po­wo­li w sto­su­nek dzier­ża­wy grun­tu. W kra­jach za­chod­nich za­ni­ka­ła ty­po­wa dla ustro­ju feu­dal­ne­go wła­sność wspól­na (po­dzie­lo­na) na rzecz in­dy­wi­du­al­ne­go po­sia­da­nia zie­mi. Jed­no­cze­śnie po­stę­po­wa­ło za­ni­ka­nie wspól­not grun­to­wych i praw użyt­ko­wych na grun­tach cu­dzych.

Pod­sta­wo­wym świad­cze­niem stał się czynsz pie­nięż­ny. Za­mia­na ren­ty od­rob­ko­wej na ren­tę pie­nięż­ną po­wo­do­wa­ła, że chłop mu­siał pro­du­ko­wać na sprze­daż. Go­spo­dar­stwa feu­da­łów prze­sta­wia­ły się na na­jem­ną siłę ro­bo­czą. Zmia­ny te sprzy­ja­ły roz­wo­jo­wi in­ten­syw­nej go­spo­dar­ki w rol­nic­twie. Wzro­sła rola ka­pi­ta­łu agrar­ne­go. Szlach­ta (spo­ra­dycz­nie tak­że chło­pi) in­we­sto­wa­ła ka­pi­tał za­ku­mu­lo­wa­ny w rol­nic­twie w róż­ne przed­się­wzię­cia prze­my­sło­we. W ten oto spo­sób, uj­mu­jąc skró­to­wo, kształ­to­wa­ły się sto­sun­ki ka­pi­ta­li­stycz­ne w Eu­ro­pie Za­chod­niej.

In­a­czej przed­sta­wia­ła się sy­tu­acja w dru­giej czę­ści Eu­ro­py. W Eu­ro­pie Wschod­niej był wi­docz­ny na­wrót do ostrzej­szych form pod­dań­stwa i brak bodź­ców do upo­wszech­nia­nia in­ten­syw­nych form go­spo­da­ro­wa­nia. Wi­told Kula wy­mie­nił na­stę­pu­ją­ce ele­men­ty ustro­ju go­spo­dar­cze­go ów­cze­snej Pol­ski, któ­re w uprosz­cze­niu cha­rak­te­ry­zu­ją tak­że sto­sun­ki go­spo­dar­cze w in­nych pań­stwach środ­ko­wo-wschod­niej Eu­ro­py: (1) przy­tła­cza­ją­ca do­mi­na­cja rol­nic­twa w eko­no­mi­ce, (2) zie­mia nie jest to­wa­rem głów­nie z dwu po­wo­dów - szla­chec­kie­go mo­no­po­lu po­sia­da­nia zie­mi i mniej­szej do­cho­do­wo­ści ma­jąt­ków ziem­skich od sto­py pro­cen­to­wej po­ży­czek pie­nięż­nych, (3) cał­ko­wi­ty po­dział sił wy­twór­czych w rol­nic­twie mię­dzy wieś i fol­wark, (4) efek­tyw­ne in­sty­tu­cjo­nal­ne ba­rie­ry mo­bil­no­ści spo­łecz­nej i geo­gra­ficz­nej, zwłasz­cza chło­pów (pod­dań­stwo), (5) wszy­scy chło­pi gros świad­czeń uisz­cza­ją w ro­bo­ciź­nie, (6) prze­twór­stwo rze­mieśl­ni­cze i prze­my­sło­we uję­te w ra­mach wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej lub w or­ga­ni­za­cji ce­cho­wej, (7) brak ogra­ni­czeń praw­nych, któ­re krę­po­wa­ły­by swo­bo­dę szla­chec­kich de­cy­zji go­spo­dar­czych, (8) duża skłon­ność szlach­ty do kon­sump­cji luk­su­so­wej, (9) ist­nie­nie w do­stęp­nym ko­mu­ni­ka­cyj­nie pro­mie­niu kra­jów sil­niej go­spo­dar­czo roz­wi­nię­tych, (10) brak in­ter­wen­cji pań­stwa w ży­cie go­spo­dar­cze (na­wet ta­kich, jak cła o cha­rak­te­rze pro­tek­cyj­nym).

Pod­sta­wą tego sys­te­mu była go­spo­dar­ka fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­na. Isto­ta jej po­le­ga­ła na tym, że feu­dal­ni wła­ści­cie­le two­rzy­li w ob­rę­bie swo­ich wło­ści wła­sne go­spo­dar­stwa rol­ne (fol­war­ki), upra­wia­ne przy po­mo­cy pańsz­czyź­nia­nej siły ro­bo­czej. W po­cząt­ko­wym okre­sie roz­wo­ju go­spo­dar­ki fol­warcz­nej (XV i 1 poł. XVI w.) ko­rzy­sta­no z pra­cy pańsz­czyź­nia­nej jesz­cze w dość skrom­nym wy­mia­rze. Dużą rolę speł­nia­li wów­czas pra­cow­ni­cy na­jem­ni. W póź­niej­szych la­tach fol­wark funk­cjo­no­wał głów­nie dzię­ki pra­cy chło­pów pańsz­czyź­nia­nych. Wzro­sła za­leż­ność oso­bi­sta chło­pa od feu­da­ła - chłop wraz ze swym go­spo­dar­stwem zo­stał cał­ko­wi­cie pod­po­rząd­ko­wa­ny panu. Z tego wzglę­du w li­te­ra­tu­rze hi­sto­rycz­nej mówi się o wtór­nym pod­dań­stwie chło­pów.

W XVI-XVIII w. sys­tem fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­ny był do­mi­nu­ją­cą for­mą or­ga­ni­za­cji pro­duk­cji rol­nej w pań­stwach środ­ko­wo-wschod­niej Eu­ro­py. Naj­peł­niej roz­wi­nął się na te­re­nach wschod­nio­nie­miec­kich (na wschód od Łaby) oraz na zie­miach pol­skich, ukra­iń­skich, bia­ło­ru­skich i li­tew­skich, w mniej­szym stop­niu na ob­sza­rze Czech, Sło­wa­cji i na Wę­grzech.

W 2 poł. XVI w. w Eu­ro­pie Za­chod­niej roz­po­czął się wy­raź­ny, dłu­go­trwa­ły ruch zwyż­ko­wy cen na wszel­kie­go ro­dza­ju do­bra, okre­śla­ny jako re­wo­lu­cja cen.

W XVI w. ceny żyw­no­ści w Eu­ro­pie wzro­sły 4-5 razy w sto­sun­ku do 2-3-krot­ne­go wzro­stu cen pro­duk­tów rze­mieśl­ni­czych i wy­na­gro­dzeń pie­nięż­nych. Jed­ną z przy­czyn tych prze­mian był na­pływ wiel­kiej ilo­ści krusz­ców do Eu­ro­py po od­kry­ciach geo­gra­ficz­nych. Do 1550 r. Hisz­pa­nie spro­wa­dzi­li z No­we­go Świa­ta zło­to i sre­bro o war­to­ści po­nad 38 mln pe­sos. Obec­nie ge­ne­zę re­wo­lu­cji cen wią­że się głów­nie z roz­wo­jem gór­nic­twa krusz­co­we­go w Eu­ro­pie oraz z roz­po­wszech­nie­niem się sub­sty­tu­tów pie­nią­dza krusz­co­we­go (li­sty kre­dy­to­we i we­ksle).

Eks­pan­sja ko­lo­nial­na przy­czy­ni­ła się do pew­nej, acz­kol­wiek bar­dzo nie­rów­no­mier­nej po­pra­wy sto­py ży­cio­wej spo­łe­czeń­stwa w Eu­ro­pie Za­chod­niej. Zwięk­szył się tak­że przy­rost na­tu­ral­ny. W la­tach 1500-1750 lud­ność Eu­ro­py wzro­sła z 69 do 140 mln. W re­zul­ta­cie po­ja­wi­ła się trwa­ła ten­den­cja zwyż­ko­we­go po­py­tu na pro­duk­ty żyw­no­ścio­we (głów­nie zbo­że). Był to czyn­nik, któ­ry wpły­nął na przy­sto­so­wa­nie się ustro­ju rol­ne­go w kra­jach środ­ko­wo-wschod­niej Eu­ro­py do zmie­nio­nej sy­tu­acji na ryn­ku za­chod­nio­eu­ro­pej­skim. Przede wszyst­kim jed­nak ten­den­cja ta przy­śpie­szy­ła wy­kształ­ce­nie się sto­sun­ków ka­pi­ta­li­stycz­nych w rol­nic­twie Za­cho­du.

W XVI-XVIII w. rol­nic­two było nadal pod­sta­wą utrzy­ma­nia więk­szo­ści miesz­kań­ców Zie­mi. Jed­nak­że z każ­dym wie­kiem ma­lał jego udział w wy­twa­rza­niu do­cho­du na­ro­do­we­go. Pod kon. XVII w. w Eu­ro­pie Za­chod­niej miesz­ka­ło na wsi ok. 85% po­pu­la­cji. W poł. XVIII w. za­trud­nie­nie w rol­nic­twie znaj­do­wa­ło 65% An­gli­ków i 75% Fran­cu­zów, Szwe­dów i We­ne­cjan; w tym sa­mym cza­sie rol­nic­two wy­twa­rza­ło 40-45% PKB An­glii i ok. 60% - Fran­cji.

Prze­obra­że­nia w sek­to­rze wiej­skim w An­glii na­bra­ły nie­by­wa­łe­go przy­śpie­sze­nia w 2 poł. XVIII w. W koń­cu tego wie­ku już tyl­ko tro­chę wię­cej niż 1/3 czyn­nej za­wo­do­wo lud­no­ści była za­trud­nio­na w rol­nic­twie. W Wiel­kiej Bry­ta­nii, po raz pierw­szy w hi­sto­rii, je­den czło­wiek ży­wił trzech lu­dzi za­ję­tych inną pra­cą. W prak­ty­ce ozna­cza­ło to, że jed­no go­spo­dar­stwo mo­gło do­star­czyć żyw­no­ści 12-15 lu­dziom. Po­dob­ne tem­po prze­obra­żeń osią­gnę­ły je­dy­nie Ni­der­lan­dy. Wzro­sła wy­daj­ność plo­nów z hek­ta­ra w przo­du­ją­cych kra­jach Eu­ro­py. W XVII w. w An­glii i Ni­der­lan­dach uzy­ski­wa­no 7 zia­ren z jed­ne­go, a pod kon. XVIII w. - już 10 zia­ren. Na prze­wa­ża­ją­cych ob­sza­rach do­mi­no­wa­ła jed­nak go­spo­dar­ka eks­ten­syw­na. W okre­sie 1500-1800 śred­nia wy­daj­ność z hek­ta­ra utrzy­my­wa­ła się na po­zio­mie 5 zia­ren z jed­ne­go.

Osią­gnię­cia te były moż­li­we dzię­ki pro­wa­dze­niu go­spo­dar­ki in­ten­syw­nej. Udo­sko­na­la­no sys­te­my upraw; trój­po­lów­kę za­czął wy­pie­rać pło­do­zmian, któ­ry pla­no­wa­no na­wet na kil­ka­na­ście lat na­przód. Więk­szą też wagę przy­kła­da­no do na­wo­że­nia. Upo­wszech­nio­no m.in. wap­no­wa­nie gleb. Po­stęp tech­nicz­ny w rol­nic­twie był nie­wiel­ki. Osią­gnię­ciem sta­ło się za­sto­so­wa­nie me­cha­nicz­nych siew­ni­ków i młoc­karń. Przy­kła­dem in­ten­syw­ne­go rol­nic­twa był sys­tem nor­fol­ski. Po­le­gał on na sto­so­wa­niu pło­do­zmia­nu, wzmo­żo­nym na­wo­że­niu, gro­dze­niu, dłu­gich za­go­nach i po­wsta­wa­niu wiel­kich farm. Hrab­stwo Nor­folk w okre­sie naj­więk­sze­go roz­wo­ju eks­por­to­wa­ło wię­cej zbo­ża niż resz­ta An­glii.

W rol­nic­twie po­ja­wi­ły się nowe upra­wy. W poł. XVIII w. ziem­nia­ki były już co­dzien­nym po­ży­wie­niem w naj­bar­dziej po­stę­po­wych re­gio­nach. Co­raz więk­szy are­ał prze­zna­cza­no na ro­śli­ny pa­stew­ne (bru­kiew, bu­ra­ki i mar­chew) oraz prze­my­sło­we (len, rze­pak, barw­ni­ki ro­ślin­ne, chmiel i ty­toń). Praw­do­po­dob­nie z Ame­ry­ki przy­by­ła fa­so­la i po­mi­do­ry.

Zna­mien­ną ce­chą tych cza­sów sta­ła się po­stę­pu­ją­ca spe­cja­li­za­cja go­spo­darstw. Go­spo­da­rze po­rzu­ca­li upra­wy mniej zy­skow­ne i zaj­mo­wa­li się bar­dziej opła­cal­ny­mi. Na przy­kład w Ni­der­lan­dach ogrom­ne zy­ski osią­ga­no z upraw tu­li­pa­nów, urze­tu i laki. Spe­cja­li­za­cja nie omi­nę­ła tak­że ho­dow­li. W An­glii - głów­nie ze wzglę­du na po­trze­by prze­my­słu - pre­fe­ro­wa­no ho­dow­lę ra­so­wych owiec. W Ni­der­lan­dach sta­wia­no przede wszyst­kim na chów by­dła i trzo­dy chlew­nej.

3.2. Prze­słan­ki przej­ścia do go­spo­dar­kifol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­nej w Pol­sce

Spa­dek do­cho­dów szlach­ty a wzrost jej po­trzeb. W Pol­sce u schył­ku śre­dnio­wie­cza, głów­nie w wy­ni­ku ob­ni­że­nia się re­al­nej war­to­ści czyn­szów, po­ja­wi­ła się ten­den­cja do spad­ku do­cho­dów szlach­ty. Czynsz utrzy­my­wał się nadal, ale tra­cił uprzed­nie zna­cze­nie go­spo­dar­cze wo­bec wzro­stu cen wy­ro­bów rze­mio­sła, usług i zbo­ża oraz ogól­ne­go spad­ku siły na­byw­czej pie­nią­dza. Efekt spad­ku war­to­ści rent po­głę­bi­ło znacz­ne po­więk­sze­nie się sta­nu szla­chec­kie­go w Pol­sce.

Za­ra­zem ro­sły po­trze­by zwią­za­ne z prze­cho­dze­niem ry­cer­stwa do za­jęć zie­miań­skich, z roz­wo­jem ich świa­do­mo­ści i kul­tu­ry (wpły­wy re­ne­san­su) oraz dą­że­niem do co­raz bar­dziej wy­god­ne­go ży­cia do­mo­we­go. Po­zy­cja szlach­ty w Pol­sce wy­ma­ga­ła od­po­wied­nie­go sta­tu­su ma­te­rial­ne­go oraz utrwa­le­nia i za­bez­pie­cze­nia go w sta­no­wym spo­łe­czeń­stwie. Ujaw­ni­ła się za­tem ro­sną­ca dys­pro­por­cja mię­dzy do­cho­da­mi a po­trze­ba­mi. Zmie­rza­jąc do po­pra­wy swych do­cho­dów, szlach­ta do­strze­gła ko­niecz­ność uak­tyw­nie­nia się eko­no­micz­ne­go. Czyn­ni­ka­mi sprzy­ja­ją­cy­mi re­ali­za­cji tego celu było po­ja­wie­nie się do­god­nych wa­run­ków zby­tu pło­dów rol­nych na ryn­ku we­wnętrz­nym i za­gra­nicz­nym (gwał­tow­ny wzrost cen i ro­sną­cy po­pyt) oraz pod­dań­stwo chło­pów. Wią­za­ło się to z uzy­ska­niem przez szlach­tę do­mi­na­cji po­li­tycz­nej w pań­stwie.

Wzrost po­py­tu we­wnętrz­ne­go i ze­wnętrz­ne­go. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu nie­jed­no­krot­nie for­su­je się po­gląd, że de­cy­du­ją­ce zna­cze­nie dla ukształ­to­wa­nia się go­spo­dar­ki fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­nej w Pol­sce miał ro­sną­cy po­pyt Eu­ro­py Za­chod­niej na zbo­że. Z tezą tą nie moż­na się zgo­dzić, zwa­żyw­szy na fakt, że prze­mia­ny go­spo­dar­cze i spo­łecz­ne w Pol­sce były głów­nie uza­leż­nio­ne od po­jem­no­ści ryn­ku we­wnętrz­ne­go. Szlach­ta pol­ska już w XV w. zwięk­szy­ła pro­duk­cję rol­ną, dą­żąc do za­spo­ko­je­nia ro­sną­ce­go wy­raź­nie po­py­tu na żyw­ność.

Po­jem­ność ryn­ku we­wnętrz­ne­go wzro­sła po­waż­nie w XV i XVI w., kie­dy do­ko­nał się szyb­ki roz­wój miast, rze­mio­sła i han­dlu. Udział lud­no­ści miej­skiej w ogól­nym za­lud­nie­niu kra­ju osią­gnął w XVI w. nie­mal 25%. W 2 poł. XVI w. na ob­sza­rze Ko­ro­ny i Prus Kró­lew­skich było po­nad 700 miast i mia­ste­czek. W okre­sie tym lud­ność Gdań­ska prze­kro­czy­ła 40 tys., Kra­ków zbli­żał się do 20 tys., wcze­śniej licz­bę tę osią­gnął Wro­cław. Po­znań li­czył już ok. 15-16 tys. miesz­kań­ców. Szyb­ko roz­wi­ja­ła się War­sza­wa i Lu­blin (po 10 tys. miesz­kań­ców).

Za pa­no­wa­nia Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go na­stę­pu­je dy­na­micz­ny wzrost pro­duk­cji rze­mieśl­ni­czej oraz jej spe­cja­li­za­cja. Ce­chy za­pew­nia­ły swym człon­kom mo­no­pol pro­duk­cji, ogra­ni­cza­jąc rów­no­cze­śnie wa­run­ki wy­twór­czo­ści i zby­tu wy­ro­bów rze­mio­sła.

W no­wych wa­run­kach na­stą­pił tak­że wzrost to­wa­ro­wo­ści go­spo­dar­ki chłop­skiej. W XV w. szlach­ta była za­in­te­re­so­wa­na, aby chłop mógł jak naj­le­piej sprze­dać w mie­ście swo­je pro­duk­ty, gdyż od tego za­le­ża­ła wy­so­kość i re­gu­lar­ność uzy­ski­wa­nych przez nią czyn­szów pie­nięż­nych. Usta­wo­daw­stwo szla­chec­kie tej epo­ki sta­ra się w za­sa­dzie bro­nić chło­pów przed wszel­ki­mi nad­uży­cia­mi, ja­kich mo­gli do­pusz­czać się miesz­cza­nie, czy to w za­kre­sie miar i wag, czy też wy­so­ko­ści cen. Po­sta­no­wie­nia ta­kie za­wie­ra­ją sta­tu­ty nie­szaw­skie (1454), w któ­rych po­nad­to zo­bo­wią­za­no wo­je­wo­dów do ogła­sza­nia cen­ni­ków wy­ro­bów rze­mieśl­ni­czych, ma­ją­cych obo­wią­zy­wać w mia­stach.

Moż­li­wo­ści eks­por­to­we na­ra­sta­ły stop­nio­wo i w ska­li glo­bal­nej mia­ły zna­cze­nie dużo mniej­sze, niż im się to czę­sto przy­pi­su­je. Sta­no­wi­ły one ele­ment do­dat­ko­wy i na­der zmien­ny, któ­ry wzmoc­nił ro­sną­ce ten­den­cje po­py­to­we. W 2 poł. XVI w. fol­wark zmo­no­po­li­zo­wa­ły nie­mal w ca­ło­ści eks­port zbo­ża, nie prze­zna­cza­ły jed­nak wię­cej niż 10% swej pro­duk­cji wo­bec ok. 40-50% sprze­da­wa­nych na ryn­ku lo­kal­nym. Wy­so­kie kosz­ty trans­por­tu po­wo­do­wa­ły, że wy­wóz zbo­ża przez Gdańsk opła­cał się tyl­ko wła­ści­cie­lom więk­szych ma­jąt­ków, i to po­ło­żo­nych w do­god­nych dla spła­wu oko­li­cach.

Zna­mien­ne jest to, że kosz­ty pro­duk­cji zbo­ża ob­ni­ża­ła dar­mo­wa pra­ca chło­pów, co spra­wia­ło, że mimo wy­so­kich kosz­tów trans­por­tu wła­ści­ciel fol­war­ku go­dził się za­zwy­czaj na cenę za­pro­po­no­wa­ną mu przez kup­ców gdań­skich i ho­len­der­skich. Czyn­ni­kiem za­sad­ni­czym dla szlach­ci­ca był glo­bal­ny do­chód, umoż­li­wia­ją­cy mu za­spo­ko­je­nie po­trzeb god­nych jego sta­tu­su spo­łecz­ne­go, dla kup­ca na­to­miast - od­po­wied­ni zysk od wło­żo­ne­go ka­pi­ta­łu. Wła­ści­ciel fol­war­ku nie kie­ro­wał się zy­skiem wy­ni­ka­ją­cym z re­la­cji do war­to­ści ka­pi­ta­łu za­an­ga­żo­wa­ne­go w pro­duk­cję i han­del.

War­to do­dać, że pol­ski eks­port zbo­ża w XVI i w 1 poł. XVII w. za­spo­ka­jał naj­wy­żej 1-2% ogól­ne­go za­po­trze­bo­wa­nia na ten pro­dukt w Eu­ro­pie Za­chod­niej, a 3-6% kon­sump­cji zbo­żo­wej miesz­kań­ców miast Za­cho­du.

Re­wo­lu­cje cen. Pe­wien wpływ na roz­wój fol­war­ku szla­chec­kie­go wy­war­ła re­wo­lu­cja cen, któ­ra do­ko­na­ła się w Eu­ro­pie Za­chod­niej w XVI w. Ści­słe związ­ki han­dlo­we Pol­ski z wie­lo­ma kra­ja­mi za­chod­ni­mi spo­wo­do­wa­ły, że po­stę­pu­ją­cy tam prze­wrót cen ogar­nął rów­nież zie­mie pol­skie. Bi­lans han­dlo­wy pol­ski kształ­to­wał się w XVI w. do­dat­nio dzię­ki wzma­ga­ją­ce­mu się eks­por­to­wi zbo­ża i drew­na, w związ­ku z czym na­pły­wa­ły do kra­ju z za­gra­ni­cy krusz­ce szla­chet­ne w po­sta­ci gru­bej mo­ne­ty - zło­tych du­ka­tów i srebr­nych ta­la­rów. Zwięk­sza­ją­cy się po­nad po­trze­by ów­cze­snej go­spo­dar­ki kra­jo­wej obieg pie­nią­dza po­wo­do­wał jego de­pre­cja­cję i ogól­ny wzrost cen. Siłę na­byw­czą pie­nią­dza osła­biał tak­że im­port to­wa­rów z kra­jów za­chod­nio­eu­ro­pej­skich, na­by­wa­nych tam po co­raz to wyż­szych ce­nach.

Sta­bil­ność wa­lu­ty kra­jo­wej za­le­ża­ła więc osta­tecz­nie od ko­niunk­tu­ry na eks­por­to­wa­ne zbo­że i pro­duk­ty le­śne. Ni­ska wy­daj­ność rol­nic­twa nie sprzy­ja­ła jed­nak kon­ku­ren­cyj­no­ści pol­skie­go zbo­ża w okre­sach za­ła­ma­nia ko­niunk­tu­ry. Do­dat­ko­we trud­no­ści go­spo­dar­cze wy­ni­ka­ły z funk­cjo­no­wa­nia trzech od­mien­nych sys­te­mów pie­nięż­nych w jed­nym pań­stwie (ko­ron­ny, pru­ski i li­tew­ski) oraz za­lew mo­ne­ty ślą­skiej, emi­to­wa­nej w Świd­ni­cy.

Uni­fi­ka­cji sys­te­mu wa­lu­to­we­go pod­jął się w la­tach 1526-28 Zyg­munt I Sta­ry. Wpro­wa­dził on jed­nost­kę ob­ra­chun­ko­wą - zło­ty pol­ski o war­to­ści 30 srebr­nych gro­szy. Nie uda­ło się jed­nak do koń­ca prze­ła­mać od­mien­no­ści sys­te­mu ko­ron­ne­go i li­tew­skie­go. W obie­gu funk­cjo­no­wa­ły wów­czas m.in. du­ka­ty ko­ron­ne, szó­sta­ki pru­skie oraz gro­sze (ko­ron­ne i gdań­skie). Spa­dek war­to­ści pol­skie­go pie­nią­dza do­pro­wa­dził do tego, że Zyg­munt Au­gust za­czął bić mo­ne­ty zło­te, zwa­ne pół­kop­ka­mi (30 gro­szy, czy­li pół kopy - kopa 60 gro­szy). Obo­wiąz­ki głów­nej men­ni­cy pań­stwo­wej prze­ję­ła men­ni­ca wi­leń­ska.

W Pol­sce w XVI w. w naj­więk­szym stop­niu wzro­sły ceny zbóż. W tym okre­sie owies po­dro­żał w War­sza­wie, Kra­ko­wie i Gdań­sku 5-krot­nie, a we Lwo­wie aż 8-krot­nie, na­to­miast żyto w Kra­ko­wie i Gdań­sku - 5-krot­nie. Mniej­szy wzrost cen wy­ka­zy­wa­ły pro­duk­ty żyw­no­ścio­we po­cho­dze­nia zwie­rzę­ce­go. Mię­so w Kra­ko­wie, Lwo­wie i Gdań­sku po­dro­ża­ło 4-krot­nie, ma­sło w Kra­ko­wie - 4-krot­nie, w Gdań­sku - 3-krot­nie. Opra­co­wa­ne dla Lwo­wa, Kra­ko­wa i Gdań­ska in­dek­sy grup to­wa­ro­wych wska­zu­ją, że w XVI w. ceny środ­ków żyw­no­ści wzro­sły tam o 300%, ar­ty­ku­łów odzie­żo­wych ko­lej­no o 60, 90 i 100%, ma­te­ria­łów bu­dow­la­nych o 60, 100 i 90%, ogó­łu zaś to­wa­rów o 114, 200 i 200%. Pła­ce ro­bot­ni­ków zwięk­szy­ły się w tych mia­stach o 100%.

Z ze­sta­wie­nia ru­chów cen wy­ni­ka więk­sza opła­cal­ność pro­duk­cji rol­ni­czej (zbo­żo­wo-ho­dow­la­nej) w po­rów­na­niu z pro­duk­cją rze­mieśl­ni­czą. Wśród pro­duk­tów rol­ni­czych naj­bar­dziej opła­cal­na była pro­duk­cja zbóż (rys. 1). Szyb­szy wzrost cen zbo­ża niż to­wa­rów prze­my­sło­wych sta­no­wił bo­dziec do zwięk­sze­nia pro­duk­cji rol­nej, po­mna­żał do­cho­dy szlach­ty i pod­no­sił jej po­zy­cję eko­no­micz­ną i spo­łecz­ną.

Rys. 1. Re­wo­lu­cja cen w Kra­ko­wie w la­tach 1500-80

Źró­dło: J. Ta­zbir, Za­rys hi­sto­rii Pol­ski, War­sza­wa 1980, s. 192.

Szlach­ta dą­ży­ła do wpro­wa­dze­nia swo­bo­dy han­dlo­wej, ale mia­ła na wzglę­dzie tyl­ko wol­ność eks­por­tu pro­duk­tów rol­nych. Jed­no­stron­ne po­dej­ście do tej kwe­stii spo­wo­do­wa­ło, że nie wy­kształ­ci­ła się peł­na i kon­se­kwent­na dok­try­na wol­ne­go han­dlu. Li­be­ra­lizm han­dlo­wy szlach­ty prze­ja­wiał się naj­sil­niej w po­li­ty­ce cel­nej. Cła mia­ły w Pol­sce czy­sto fi­skal­ny cha­rak­ter, nie były na­rzę­dziem po­li­ty­ki go­spo­dar­czej pań­stwa. W 1496 r. szlach­ta zo­sta­ła zwol­nio­na od opłat cel­nych za wy­wóz to­wa­rów wy­two­rzo­nych w ich do­brach oraz od to­wa­rów im­por­to­wa­nych na wła­sne po­trze­by.

Pe­wien wpływ na roz­wój go­spo­dar­ki fol­warcz­nej, a w szcze­gól­no­ści na ko­niecz­ność za­cho­wa­nia do­dat­nie­go bi­lan­su han­dlo­we­go, mie­li pol­scy bu­lio­ni­ści (Woj­ciech Gost­kow­ski, Szy­mon Sta­ro­wol­ski, Sta­ni­sław Ci­kow­ski i inni)[1]. Ich pro­gram go­spo­dar­czy zmie­rzał do za­cho­wa­nia agrar­nej struk­tu­ry kra­ju, po­nie­waż wi­dzie­li w niej istot­ny wa­ru­nek utrzy­ma­nia "wol­no­ści" i prze­wa­gi po­li­tycz­nej szlach­ty. Po­pie­ra­li oni zwłasz­cza go­spo­dar­kę fol­warcz­ną, któ­ra sta­no­wi­ła głów­ne źró­dło eks­por­tu. Eks­port za­pew­niał do­dat­ni bi­lans krusz­co­wy, a ob­fi­tość krusz­ców - zda­niem bu­lio­ni­stów - po­trzeb­na była do re­ali­za­cji woj­sko­wych i ad­mi­ni­stra­cyj­nych funk­cji szla­chec­kie­go pań­stwa.

Wzrost pod­dań­stwa. W 2 poł. XV i w XVI w. po­li­ty­ka go­spo­dar­cza Pol­ski sta­wa­ła się co­raz bar­dziej za­leż­na od in­te­re­sów wiel­kich wła­ści­cie­li ziem­skich. Pań­stwo uła­twia­ło roz­wój sek­to­ra fol­warcz­ne­go. W okre­sie tym na­stę­po­wa­ło stop­nio­we za­ostrze­nie pod­dań­stwa w wy­ni­ku: ogra­ni­cze­nia swo­bo­dy opusz­cza­nia wsi nie tyl­ko przez użyt­kow­ni­ków go­spo­dar­stwa, ale i jego dzie­ci (przy­wi­lej piotr­kow­ski - 1496); wy­łą­cze­nia skarg pod­da­nych prze­ciw pa­nom z kom­pe­ten­cji są­dów pu­blicz­nych (1518) oraz usta­wo­we­go na­rzu­ce­nia obo­wiąz­ku pańsz­czy­zny na fol­war­ku pań­skim (1520). Ogól­no­kra­jo­we mi­ni­mum pańsz­czy­zny kmie­cia z 1 łanu usta­lo­no na 1 dzień ty­go­dnio­wo. Pod­dań­stwo chło­pów, sank­cjo­no­wa­ne przez praw­ne ogra­ni­cze­nia, od­no­szą­ce się do swo­bo­dy oso­bi­stej, sto­sun­ku do zie­mi oraz są­dow­nic­twa, było od­bi­ciem do­mi­nu­ją­cej po­zy­cji po­li­tycz­nej szlach­ty w pań­stwie.

Na­rzu­ce­nie sys­te­mu pod­dań­stwa wy­ja­śnia czę­ścio­wo, dla­cze­go szlach­ta za­ję­ła się głów­nie pro­duk­cją zbo­ża. To dar­mo­wa siła ro­bo­cza i pod­dań­stwo umoż­li­wia­ły roz­wój pra­co­chłon­nej pro­duk­cji rol­nej. Roz­wo­jo­wi pro­duk­cji sprzy­ja­ły tak­że do­god­ne wa­run­ki zby­tu pło­dów rol­nych na ryn­ku kra­jo­wym i za­gra­nicz­nym oraz wa­run­ki na­tu­ral­ne ziem pol­skich.

3.3. Fol­wark pańsz­czyź­nia­ny i jego isto­ta

Szlach­ta za­in­te­re­so­wa­na roz­wo­jem pro­duk­cji rol­nej przy­stą­pi­ła do po­więk­sza­nia grun­tów fol­warcz­nych. Eks­pan­sja szlach­ty, do poł. XVI w., była skie­ro­wa­na na go­spo­dar­stwa so­łec­kie, do­pro­wa­dza­jąc (przez wy­kup) do pra­wie cał­ko­wi­tej ich li­kwi­da­cji; nie­licz­ne za­cho­wa­ły się je­dy­nie w do­brach kró­lew­skich i du­chow­nych. Czę­sto zaj­mo­wa­no pod upra­wę łąki, zwłasz­cza na zie­miach ru­skich. W wo­je­wódz­twach za­chod­nich jed­nym z naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych spo­so­bów roz­sze­rze­nia go­spo­dar­stwa fol­warcz­ne­go było zaj­mo­wa­nie pól po wło­ścia­nach zbie­głych na wschód. Wy­jąt­ko­wo po­więk­sza­no are­ał fol­warcz­ny, kar­czu­jąc lasy.

Głów­ny jed­nak re­zer­wu­ar grun­tów fol­warcz­nych sta­no­wi­ły zie­mie chłop­skie, w tym przede wszyst­kim tzw. pust­ki, któ­re w 1 poł. XVI w. wy­stę­po­wa­ły na zie­miach pol­skich dość po­wszech­nie. W mia­rę jed­nak wy­czer­py­wa­nia się re­zer­wy grun­tów wiej­skich fol­wark za­czął uszczu­plać bez­po­śred­nią wła­sność chło­pów. Do­cho­dzi­ło do ru­gów chłop­skich, głów­nie czę­ścio­wych, po­le­ga­ją­cych na za­bie­ra­niu chło­pom nad­wy­żek zie­mi, prze­no­sze­niu ich na mniej­sze na­dzia­ły czy zie­mie do­tąd nie­upra­wia­ne i przy­łą­cza­niu tych ziem do fol­war­ku.

Trud­no jest roz­strzy­gnąć, czy roz­wój fol­war­ku po­cią­gnął za sobą spa­dek ilo­ści zie­mi chłop­skiej. An­drzej Wy­czań­ski do­wo­dzi, że do 1570 r. eks­pan­sja fol­war­ku nie na­ru­szy­ła sta­nu po­sia­da­nia kmie­ce­go. Do­pie­ro w la­tach póź­niej­szych ma­le­je are­ał chłop­ski.

Fot. 2. Bona Sfo­rza (1494-1557)

Nie ule­ga na­to­miast wąt­pli­wo­ści, że na zie­miach pol­skich no­tu­je się dal­szy wzrost po­wierzch­ni pól upraw­nych. Po­ja­wi­ły się one na ob­sza­rach przed­tem nie­użyt­ko­wa­nych, m.in. na Pod­ha­lu oraz te­re­nach nad­rzecz­nych No­te­ci i Wi­sły. Za pa­no­wa­nia dwóch ostat­nich Ja­giel­lo­nów wzro­sły znacz­nie upra­wy na Rusi Czer­wo­nej i Li­twie. Za spra­wą Bony Sfo­rzy, żony Zyg­mun­ta I Sta­re­go, na­si­lo­no ko­lo­ni­za­cję puszcz i pust­ko­wi. Żąd­na wła­dzy kró­lo­wa przy­czy­ni­ła się tak­że do in­ten­sy­fi­ka­cji go­spo­dar­ki fol­warcz­nej w swo­ich do­brach na Ma­zow­szu. Na Li­twie za­po­cząt­ko­wa­ła ona re­for­mę agrar­ną tzw. po­mia­rę włócz­ną, któ­rą kon­ty­nu­ował Zyg­munt Au­gust. Re­for­ma agrar­na Bony Sfo­rzy była naj­śmiel­szym eks­pe­ry­men­tem go­spo­dar­czym w do­tych­cza­so­wej hi­sto­rii Pol­ski. Je­rzy Ochmań­ski słusz­nie uwa­ża, że dzie­ło kró­lo­wej było ewe­ne­men­tem w ska­li eu­ro­pej­skiej. Do­pro­wa­dzi­ła ona do praw­dzi­wej re­wo­lu­cji w sto­sun­kach eko­no­micz­nych na ob­sza­rze opóź­nio­nym go­spo­dar­czo i cy­wi­li­za­cyj­nie, gdzie wszel­kie prze­mia­ny do­ko­ny­wa­ły się za­wsze bar­dzo po­wo­li. Skut­ki po­mia­ry włócz­nej na Li­twie moż­na po­rów­nać z efek­ta­mi osad­nic­twa na pra­wie nie­miec­kim na zie­miach pol­skich. Re­for­ma Bony spo­wo­do­wa­ła przej­ście od do­mi­na­cji go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej do roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wo-pie­nięż­nej. Na roz­le­głych ob­sza­rach Pod­la­sia i Po­le­sia po­ja­wił się pie­niądz i to­war. Ko­niecz­no­ścią sta­ło się prze­pro­wa­dze­nie re­for­my w dzie­dzi­nie skar­bo­wo­ści. Mimo sil­ne­go opo­ru moż­no­wład­ców li­tew­skich ska­so­wa­no i unie­waż­nio­no wie­le przy­wi­le­jów do­ży­wot­nich na sta­ro­stwa, zam­ki i dzier­ża­wy. Jed­no­cze­śnie przy­ję­to uchwa­ły do­ty­czą­ce re­je­stra­cji wszel­kich źró­deł do­cho­dów oraz spra­wie­dli­we­go usta­le­nia po­dat­ków i po­win­no­ści lud­no­ści osia­dłej w do­brach pań­stwo­wych. Były to de­cy­zje o cha­rak­te­rze re­wo­lu­cyj­nym, jak pi­sze Wła­dy­sław Po­cie­cha. W wy­ni­ku tej re­for­my do­cho­dy na Li­twie wzro­sły prze­szło 2-krot­nie. Nie tyl­ko zwięk­szy­ły się do­cho­dy pań­stwo­we, ale tak­że szlach­ty i wło­ścian.

Pod kon. XVI w., po unii lu­bel­skiej, ruch ko­lo­ni­za­cyj­ny prze­niósł się na Wo­łyń i Po­do­le, a póź­niej na Ukra­inę. W poł. XVII w. na­stą­pi­ło (w związ­ku z woj­na­mi) za­ła­ma­nie się tego pro­ce­su.

Wraz z roz­wo­jem go­spo­dar­czym ro­sła gę­stość za­lud­nie­nia kra­ju. W 1 poł. XVII w. lud­ność Rze­czy­po­spo­li­tej prze­kro­czy­ła 10 mln miesz­kań­ców. W la­tach 1340-1650 na zie­miach Ko­ro­ny na­stą­pił prze­szło 3-krot­ny wzrost za­lud­nie­nia. Skład spo­łecz­ny przed­sta­wiał się na­stę­pu­ją­co: 67% sta­no­wi­li chło­pi, 23% - miesz­cza­nie, 10% - szlach­ta. Po unii lu­bel­skiej wzmo­gła się mi­gra­cja na sła­biej za­lud­nio­ne te­re­ny ru­skie i li­tew­skie.

Tab. 1. Struk­tu­ra spo­łecz­na Pol­ski w XVI w. na tle po­rów­naw­czym (w %)

Stan

Pol­ska (Ko­ro­na) XVI w.

Hisz­pa­nia XVI w.

Fran­cja XVIII w.

An­glia XVII w.

Szlach­taDu­cho­wień­stwoMiesz­cza­nieChło­pi

100

00,5

200

69,5

10

02

20

68

01

01

20

78

03,7

 

96,3

Źró­dło: A. Wy­czań­ski (red.), Pol­ska w epo­ce Od­ro­dze­nia, War­sza­wa 1986, s. 245.

Struk­tu­ra sta­no­wa spo­łe­czeń­stwa pol­skie­go w XVI w. mia­ła cha­rak­ter zbli­żo­ny do struk­tu­ry in­nych kra­jów eu­ro­pej­skich. Róż­ni­ce wy­stę­po­wa­ły w od­nie­sie­niu do sfer wyż­szych. Po pierw­sze, w Pol­sce kler był mniej licz­ny niż w Hisz­pa­nii i Fran­cji. Po dru­gie, li­czeb­ność szlach­ty pol­skiej (oce­nia­na tak­że na 8%) znaj­do­wa­ła je­dy­nie od­po­wied­nik w za­sob­nej w bied­nych hi­dal­gów Hisz­pa­nii.

Głów­nym kie­run­kiem go­spo­dar­czej dzia­łal­no­ści fol­war­ku była pro­duk­cja zbo­ża. Naj­wię­cej zbie­ra­no żyta, w dal­szej ko­lej­no­ści - owsa, jęcz­mie­nia i psze­ni­cy. W przy­bli­że­niu żyto zaj­mo­wa­ło ok. 35-60% grun­tów upraw­nych, owies - 25-50%, psze­ni­ca - 5-20%. W la­tach 60. i 70. XVI w. rocz­ną pro­duk­cję zbo­żo­wą Ma­ło­pol­ski, Wiel­ko­pol­ski i Ma­zow­sza sza­cu­je się na ok. 1 200 tys. ton, w tym 600 tys. ton żyta. Na spo­ży­cie w mia­stach prze­zna­cza­no ok. 20% ca­łej pro­duk­cji, resz­ta przy­pa­da­ła na kon­sump­cję lud­no­ści wiej­skiej i eks­port.

Prze­cięt­ne plo­ny 4 zbóż w XVI w. w fol­war­kach Ko­ro­ny się­ga­ły 5 zia­ren (l ziar­no = 1,4 q/ha), tj. ok. 7 q/ha, w tym żyta i owsa ok. 4,8 zia­ren (ok. 6,7 q/ha), jęcz­mie­nia 6,2 (8,7 q/ha) oraz psze­ni­cy - 4,9 (6,8 q/ha). Po­dob­ne plo­ny osią­ga­no w tym okre­sie w Eu­ro­pie Za­chod­niej. Rol­nic­two na zie­miach Ko­ro­ny nie od­bie­ga­ło za­tem po­zio­mem od rol­nic­twa za­chod­nio­eu­ro­pej­skie­go. Przy­to­czo­ne dane na­le­ży trak­to­wać bar­dzo orien­ta­cyj­nie, po­nie­waż wy­li­czo­no je na pod­sta­wie nie­kom­plet­nych ma­te­ria­łów po­cho­dzą­cych z du­żych ma­jąt­ków ziem­skich.

Mniej­sze zna­cze­nie w rol­nic­twie mia­ła ho­dow­la. Na nie­któ­rych te­re­nach była ona jed­nak waż­nym, a na­wet głów­nym źró­dłem do­cho­du, np. chów wo­łów na Ukra­inie lub owiec w za­chod­niej Wiel­ko­pol­sce i na Po­mo­rzu. Ho­dow­la roz­wi­ja­ła się głów­nie w go­spo­dar­stwach chłop­skich. Wy­ją­tek sta­no­wi­ły ko­nie ho­do­wa­ne pra­wie wy­łącz­nie w stad­ni­nach wiel­ko­pań­skich. Tyl­ko na Po­do­lu i Ukra­inie spo­ty­ka się fol­war­ki spe­cja­li­zu­ją­ce się w ho­dow­li. W wie­lu fol­war­kach roz­wi­ja­no też bar­dzo do­cho­do­wą go­spo­dar­kę ryb­ną, zwłasz­cza w za­chod­niej Ma­ło­pol­sce i na Ślą­sku, oraz le­śną - Ma­zow­sze i Li­twa.

Waż­nym dzia­łem wy­twór­czo­ści fol­warcz­nej było prze­twór­stwo rol­ne. W fol­war­kach szla­chec­kich naj­czę­ściej wy­stę­po­wa­ły bro­wa­ry i sło­dow­nie, któ­re sta­no­wi­ły ok. 70% ca­łe­go prze­twór­stwa. Po­waż­ną po­zy­cję zaj­mo­wa­ły mły­ny i tar­ta­ki. Za­kła­dy prze­twór­cze cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się na ogół mie­sza­ną or­ga­ni­za­cją feu­dal­no-ka­pi­ta­li­stycz­ną. Pra­ce wy­ma­ga­ją­ce kwa­li­fi­ka­cji po­wie­rza­no pra­cow­ni­kom na­jem­nym, za­ję­cia pro­ste wy­ko­ny­wa­li na­to­miast chło­pi pańsz­czyź­nia­ni. Przy fol­war­kach osie­dla­no też rze­mieśl­ni­ków, któ­rzy za­spo­ka­ja­li pod­sta­wo­we po­trze­by dwo­ru i lud­no­ści chłop­skiej.

Naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chą fol­war­ku było prze­zna­cza­nie jego pro­duk­cji na zbyt oraz opar­cie się na pańsz­czyź­nie jako głów­nym źró­dle siły ro­bo­czej. W XVI i 1 poł. XVII w. oko­ło po­ło­wę glo­bal­nej pro­duk­cji 4 zbóż z go­spo­darstw fol­warcz­nych prze­zna­cza­no na sprze­daż. Wyż­szy sto­pień to­wa­ro­wo­ści uzy­ski­wa­ła pro­duk­cja zbo­żo­wa w fol­war­kach ma­gnac­kich. Ry­nek lo­kal­ny za­si­la­ły głów­nie fol­war­ki zie­miań­skie, fol­war­ki wiel­kiej wła­sno­ści uczest­ni­czy­ły na­to­miast z po­wo­dze­niem w eks­por­cie zbo­ża do Eu­ro­py Za­chod­niej. Naj­ko­rzyst­niej­sze wa­run­ki mia­ły fol­war­ki po­ło­żo­ne w nie­zbyt du­żej od­le­gło­ści od Wi­sły, Bugu, Nie­mna i Dźwi­ny.

W tym cza­sie ukształ­to­wa­ły się for­tu­ny Za­moy­skich, Lu­bo­mir­skich, Po­toc­kich, Ra­dzi­wił­łów, Ostrog­skich, Wi­śnio­wiec­kich, Za­sław­skich i in­nych ma­gna­tów. Do­bra ich li­czy­ły set­ki wsi. Wiel­cy po­sia­da­cze bar­dziej niż szlach­ta an­ga­żo­wa­li się w pro­duk­cję ryn­ko­wą. Do­cho­dy z niej sta­no­wi­ły pod­sta­wę za­moż­no­ści "pań­ste­wek" ma­gnac­kich.

Wraz z roz­wo­jem go­spo­dar­ki fol­warcz­nej rósł eks­port zbóż na Za­chód. Wy­wóz zbo­ża przez Gdańsk przed­sta­wiał się na­stę­pu­ją­co: w 1470 r. - 2,2 tys. łasz­tów (łaszt żyta wa­żył ok. 2190 kg), w 1530 r. - 10,2 tys., w 1583 r. - 62,8, w 1618 r. - 116,3 tys. (apo­geum). Eks­port zbo­ża wpły­nął w za­sad­ni­czy spo­sób na zmia­nę bi­lan­su han­dlo­we­go Pol­ski z Za­cho­dem. Miej­sce do­tych­cza­so­we­go bi­lan­su ujem­ne­go za­jął pod kon. XV i utrzy­mał do poł. XVII w. bi­lans do­dat­ni (przy­bli­żo­ny sto­su­nek war­to­ści wy­wo­zu do przy­wo­zu jak 1:0,66). Ogól­nie, dy­na­mi­ka pol­skie­go eks­por­tu ule­gła w 2 poł. XVI w. wy­raź­ne­mu przy­śpie­sze­niu. W la­tach 1568-90 war­tość wy­wo­zu zbo­ża wzro­sła z 1000 do 2 620 tys. zło­tych, wo­łów - z 350 do 525 tys. sztuk, pro­duk­tów le­śnych (po­pio­łu, skór, wo­sku) - do 513 tys. zło­tych. Na­pły­wa­ją­ce środ­ki fi­nan­so­we gro­ma­dzi­li w swych rę­kach kup­cy gdań­scy oraz wła­ści­cie­le fol­war­ków. Sta­ła po­pra­wa terms of tra­de[2] dla pro­du­cen­tów i sprze­daw­ców zbo­ża po­zwa­la­ła szlach­cie i ma­gna­tom na osią­ga­nie ko­rzy­ści z han­dlu bez ko­niecz­no­ści in­we­sto­wa­nia. Jed­nak­że losy nad­wyż­ki bi­lan­su han­dlo­we­go nie przed­sta­wia­ły się ko­rzyst­nie z punk­tu wi­dze­nia wzro­stu go­spo­dar­cze­go. Ogól­nie - jak twier­dzi Je­rzy To­pol­ski - szlach­ta nie była za­in­te­re­so­wa­na dzia­łal­no­ścią in­we­sty­cyj­ną.

Mapa 5. La­ty­fun­dia znacz­niej­szych ro­dzin ma­gnac­kich i ar­cy­bi­skup­stwa gnieź­nień­skie­go w XVI-XVII w.

Do­cho­dy szlach­ty i ma­gna­tów ro­sły, ale nie prze­kła­da­ły się one na za­sob­ność skar­bu kró­lew­skie­go. Róż­ni­co­wa­nie się po­trzeb wy­mu­si­ło do­ko­na­nie za cza­sów Zyg­mun­ta III Wazy (1587-1632) po­dzia­łu skar­bu na do­bra sto­ło­we (zwa­ne też eko­no­mia­mi), prze­zna­czo­ne na za­opa­trze­nie kró­la i dwo­ru, oraz skarb pu­blicz­ny, prze­zna­czo­ny na po­trze­by pu­blicz­ne. Pod­sta­wę do­cho­dów skar­bu pu­blicz­ne­go sta­no­wi­ły sta­ro­stwa (kró­lewsz­czy­zny), cła oraz po­głów­ne chrze­ści­jań­skie, ży­dow­skie i ta­tar­skie. Nie­sta­łym źró­dłem do­cho­dów były po­dat­ki uchwa­la­ne każ­do­ra­zo­wo przez sejm. Gros wy­dat­ków skarb pu­blicz­ny prze­zna­czał na ar­mię. Ad­mi­ni­stra­cja pań­stwo­wa utrzy­my­wa­ła się z kró­lewsz­czyzn, a oświa­ta była w rę­kach in­sty­tu­cji re­li­gij­nych.

W XVI w. Rze­czy­po­spo­li­ta prze­ży­wa­ła okres swej świet­no­ści. Go­spo­dar­ka fol­warcz­na była sty­mu­la­to­rem po­stę­pu. Sy­tu­acja by­to­wa spo­łe­czeń­stwa ule­gła od­czu­wal­nej po­pra­wie. W poł. XVI w. za l łaszt żyta szlach­cic mógł ku­pić mniej niż po­ło­wę "ko­szy­ka" (10 łok­ci suk­na, 1 szy­nę że­la­za, 1 szkop wina oraz po 1 ka­mie­niu pie­przu, ryżu i cu­kru), na­to­miast w koń­cu tego wie­ku - już pra­wie cały taki "ko­szyk".

Po­ziom od­ży­wia­nia za­le­żał od spo­łecz­ne­go sta­tu­su kon­su­men­ta. Szlach­ta i ma­gna­ci spo­ży­wa­li nad­mier­ne ilo­ści żyw­no­ści. Wy­ży­wie­nie chło­pów było do­stat­nie, ale skrom­ną w nim część sta­no­wi­ły biał­ka i tłusz­cze (tab. 2).

Tab. 2. Prze­cięt­na dzien­na ra­cja żyw­no­ścio­wa w Ko­ro­nie w XVI w.

Wy­szcze­gól­nie­nie

Chłop

Szlach­cic

Ma­gnat

Licz­ba ka­lo­rii

Udział (%): wę­glo­wo­da­nów

Udział (%): biał­ka

Udział (%): tłusz­czów

War­tość pie­nięż­na (gr)

00(poł. XVI w.)

3 50000

00082,30

00011,00

00006,70

 

00000,30

5 30000

00078,50

00013,60

00007,90

 

00000,60

6 30000

00069,50

00018,80

00017,70

 

00001,20

Źró­dło: J. Ta­zbir (red.), Za­rys hi­sto­rii Pol­ski, War­sza­wa 1980, s. 191.

Pod­sta­wo­we źró­dło do­cho­dów wiel­kich wła­ści­cie­li ziem­skich sta­no­wi­ły do­cho­dy uzy­ski­wa­ne z go­spo­darstw fol­warcz­nych. Udział do­cho­dów w ma­jąt­kach ziem­skich przed­sta­wiał się na­stę­pu­ją­co: fol­war­ki - 40,4%, czyn­sze i da­ni­ny ze wsi - 27,3%, osa­dy miej­skie - 24,6%, inne do­cho­dy - 7,7%. Wy­ni­ka z tego, że ist­nia­ła jesz­cze w tym okre­sie rów­no­wa­ga mię­dzy do­cho­da­mi z go­spo­dar­ki wła­snej a zy­ska­mi pły­ną­cy­mi z in­nych źró­deł. W XVI w. z 1 łanu grun­tu fol­warcz­ne­go osią­ga­no w gra­ni­cach 35-55 zło­tych pol­skich rocz­nie, w go­spo­dar­stwie chłop­skim na­to­miast znacz­nie mniej - 20-30 zło­tych pol­skich. W tym sa­mym okre­sie 74,5% do­cho­du do­star­cza­ła pro­duk­cja zwie­rzę­ca.

Chło­pi tyl­ko w nie­wiel­kim stop­niu ko­rzy­sta­li z do­brej ko­niunk­tu­ry. Jed­nak­że po­pra­wa ich sy­tu­acji by­to­wej była wy­raź­nie od­czu­wal­na. W XV i XVI w. wzro­sła sto­pa ży­cio­wa miesz­kań­ców wsi, zwłasz­cza tych bo­gat­szych. Uwi­docz­nia się głów­nie za­moż­ność go­spo­darstw więk­szych, to­wa­ro­wych, któ­re - mimo pew­nych ogra­ni­czeń zwią­za­nych z kształ­tu­ją­cym się sys­te­mem pańsz­czyź­nia­nym - mia­ły jesz­cze sze­ro­ki za­kres sa­mo­dziel­no­ści. Ozna­ką za­moż­no­ści chło­pa były po­waż­ne zmia­ny w jego ży­ciu kul­tu­ral­nym. Sy­no­wie chłop­scy mo­gli prze­cho­dzić do miast, szko­lić się w rze­mio­śle albo też uczęsz­czać do ów­cze­snych szkół, nie wy­łą­cza­jąc Aka­de­mii Kra­kow­skiej. Czyn­nik "ryn­ku" sta­wiał jed­nak w gor­szym po­ło­że­niu go­spo­dar­stwa mniej­sze, co pro­wa­dzi­ło do po­głę­bie­nia zróż­ni­co­wa­nia ma­jąt­ko­we­go i spo­łecz­ne­go lud­no­ści wiej­skiej. Za­ostrze­nie pod­dań­stwa wpły­nę­ło ujem­nie na efek­ty go­spo­dar­ki wło­ściań­skiej. Chło­pi stop­nio­wo ogra­ni­cza­li swój udział w wy­mia­nie to­wa­ro­wej, co, po­czy­na­jąc od przeł. XVI i XVII w., od­bi­ło się nie­ko­rzyst­nie na sta­nie ryn­ku.

Roz­wo­jo­wi fol­war­ku to­wa­rzy­szył wzrost wy­mia­ru pańsz­czy­zny. Już w poł. XVI w. obo­wią­zy­wa­ły 3 dni w ty­go­dniu z l łanu, w poł. XVII w. za­zwy­czaj - 4-5 dni, w koń­cu tego stu­le­cia i w XVIII w. - już 5-6, a na­wet po­wy­żej 10 dni pańsz­czy­zny sprzę­żaj­nej. Go­spo­dar­stwa mniej­sze pół- i ćwierć­ła­no­we były ob­cią­żo­ne nie­pro­por­cjo­nal­nie dużą licz­bą dni pańsz­czy­zny w sto­sun­ku do go­spo­darstw więk­szych. W la­tach 1551-80 chło­pi pańsz­czyź­nia­ni upra­wia­li 63% zie­mi szlach­ty.

W okre­sie roz­kwi­tu fol­wark dys­po­no­wał za­zwy­czaj pra­cą 5-10 kmie­ci na l łan fol­warcz­ny w ob­rę­bie wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej. Po­nad­to do­dat­ko­wo za­trud­nia­no w nim bar­dziej wy­spe­cja­li­zo­wa­nych pra­cow­ni­ków, m.in. bo­ro­wych, miel­ca­rzy, sta­wo­wych, woź­ni­ców.

W Pru­sach Kró­lew­skich i na nie­któ­rych in­nych te­re­nach roz­wi­nął się od­mien­ny typ fol­war­ku, opar­ty głów­nie, lub na­wet wy­łącz­nie, na pra­cy na­jem­nej, co wy­ni­ka­ło ze spe­cy­fi­ki re­gio­nal­nych sto­sun­ków eko­no­micz­no-wła­sno­ścio­wych wsi. Prze­wa­ża­ły tu fol­war­ki za­trud­nia­ją­ce od kil­ku­na­stu do kil­ku­dzie­się­ciu sta­łych ro­bot­ni­ków rol­nych. Na opła­tę ro­bo­ci­zny i in­wen­tarz prze­zna­cza­no w Pru­sach Kró­lew­skich 16%, w nie­któ­rych wy­pad­kach do 50% wpły­wów pie­nięż­nych, pod­czas gdy na fol­war­kach czer­wo­no­ru­skich wy­dat­ki na ten cel wy­no­si­ły za­le­d­wie 5%. Za­ple­cze fol­war­ków śred­niej i drob­nej szlach­ty sta­no­wi­ła na ogół 1 wieś, nie­kie­dy jej część. Na 1 łan grun­tów fol­warcz­nych przy­pa­dał 1 kmieć, czę­sto było ich jesz­cze mniej, co zmu­sza­ło fol­wark do naj­mu oraz do utrzy­ma­nia znacz­ne­go sprzę­ża­ju.

Wiel­kość fol­war­ku była zróż­ni­co­wa­na: od l łanu lub na­wet mniej w ma­jąt­kach szla­chec­kich do kil­ku­na­stu, a na­wet kil­ku­dzie­się­ciu ła­nów grun­tów or­nych w do­brach wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej. Znacz­nie więk­sze roz­drob­nie­nie po­sia­dło­ści szla­chec­kich wy­stę­po­wa­ło w za­chod­niej czę­ści Pol­ski niż we wschod­niej: w Wiel­ko­pol­sce i Ma­ło­pol­sce prze­wa­ża­ły zde­cy­do­wa­nie ma­jąt­ki jed­no­wio­sko­we.

W wa­run­kach roz­kwi­tu go­spo­dar­ki fol­warcz­nej po­ja­wi­ły się po­ten­cjal­ne moż­li­wo­ści roz­wo­ju sił wy­twór­czych. Wła­ści­cie­le fol­war­ków dys­po­no­wa­li znacz­ny­mi do­cho­da­mi, prze­zna­cza­li je jed­nak głów­nie na kon­sump­cję, część pod­le­ga­ła te­zau­ry­za­cji[3], a tyl­ko nie­znacz­ne sumy szły na in­we­sty­cje. Dar­mo­wa siła ro­bo­cza po­zwa­la­ła osią­gać ren­tę bez więk­szych na­kła­dów in­we­sty­cyj­nych. Sto­pa zy­sku była wpraw­dzie ni­ska, ale do­chód glo­bal­ny do­cho­dził do znacz­nych roz­mia­rów. Roz­wój sił wy­twór­czych oka­zy­wał się nie­współ­mier­ny do ist­nie­ją­cych moż­li­wo­ści.

W XVI w. upo­wszech­nio­no w Pol­sce za­sto­so­wa­nie koła wod­ne­go. Wy­zy­ska­nie ener­gii wod­nej sta­ło się bar­dziej róż­no­rod­ne. Mły­ny słu­ży­ły do prze­mia­łu zbo­ża oraz do wie­lu prac w gór­nic­twie i hut­nic­twie. Dzię­ki ener­gii wod­nej me­cha­ni­zo­wa­no pra­ce w fo­lu­szach su­kien­ni­czych, w szli­fier­niach, tar­ta­kach, ole­jar­niach oraz w prze­my­śle skó­rza­nym (do wy­twa­rza­nia garb­ni­ka i po­le­wa­nia skór). W su­kien­nic­twie obok ręcz­ne­go wrze­cio­na po­ja­wił się ko­ło­wro­tek umoż­li­wia­ją­cy roz­wój i udo­sko­na­le­nie przę­dzal­nic­twa weł­ny i lnu.

W XV i XVI w. co­raz czę­ściej do ro­bót po­lo­wych uży­wa­no płu­ga. Kosa, sto­so­wa­na w za­sa­dzie do ko­sze­nia traw, stop­nio­wo, w mia­rę ulep­sza­nia ostrza, by­wa­ła uży­wa­na głów­nie na po­gra­ni­czu ślą­skim do ko­sze­nia zbóż.

Po­pra­wie ule­gło na­wo­że­nie gle­by. Roz­wój ho­dow­li umoż­li­wiał bar­dziej in­ten­syw­ne na­wo­że­nie obor­ni­kiem. W poł. XVI w. za­po­cząt­ko­wa­no użyź­nia­nie pól szla­mem ze sta­wów, co wią­za­ło się z roz­wi­nię­tą ho­dow­lą ryb. Zda­rza­ły się rów­nież przy­pad­ki od­wad­nia­nia pól.

Bar­dziej świa­tli zie­mia­nie sta­ra­li się łą­czyć prak­tycz­ne umie­jęt­no­ści z teo­re­tycz­ną zna­jo­mo­ścią me­tod go­spo­da­ro­wa­nia. Świad­czy o tym cho­ciaż­by prze­tłu­ma­cze­nie na ję­zyk pol­ski wło­skie­go dzie­ła Pio­tra Cre­scen­ty­na, Opus ru­ra­lium com­mo­do­rum li­bri XII. Moż­na mnie­mać, że prak­tycz­na wie­dza chłop­ska do­ty­czą­ca go­spo­da­ro­wa­nia nie była gor­sza od umie­jęt­no­ści szla­chec­kich, sko­ro An­zelm Go­stom­ski, au­tor pierw­szej ory­gi­nal­nej książ­ki pol­skiej o rol­nic­twie, za­ty­tu­ło­wa­nej Go­spo­dar­stwo, przy­ka­zu­je swym ofi­cja­li­stom uczyć się sztu­ki go­spo­da­ro­wa­nia od wło­ścian.

Na­le­ży zda­wać so­bie spra­wę, że tyl­ko część wła­ści­cie­li fol­war­ków była za­in­te­re­so­wa­na wdra­ża­niem po­stę­pu w rol­nic­twie. Wraz z na­dej­ściem kry­zy­su (XVII w.) na­stą­pił re­gres w agro­tech­ni­ce.

W okre­sie roz­wo­ju go­spo­dar­ki fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­nej do­ko­na­ła się istot­na zmia­na struk­tu­ry go­spo­dar­czej. Go­spo­dar­stwo chłop­skie utra­ci­ło swą sa­mo­dziel­ność i sta­ło się je­dy­nie ele­men­tem pew­nej ca­ło­ści, w któ­rej do­mi­nu­ją­cą po­zy­cję uzy­skał fol­wark pań­ski. Zmia­na ta była wy­ni­kiem po­za­eko­no­micz­nej (po­li­tycz­nej) wła­dzy szlach­ty w pań­stwie i w XVI w. za­pro­cen­to­wa­ła do­bry­mi efek­ta­mi eko­no­micz­ny­mi. Wów­czas też fol­wark speł­niał po­zy­tyw­ną rolę w pol­skiej go­spo­dar­ce.

3.4. Kry­zys sys­te­mu fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­ne­go

W 2 poł. XVII i w 1 poł. XVIII w. wy­stą­pił ostry kry­zys sys­te­mu fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­ne­go. To­wa­rzy­szył mu ogól­ny upa­dek go­spo­dar­czy rol­nic­twa, rze­mio­sła i han­dlu. Na stan ów zło­ży­ło się wie­le przy­czyn. Do naj­waż­niej­szych na­le­ży za­li­czyć: przy­czy­ny po­li­tycz­no-ustro­jo­we, na­wrót do go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej w sek­to­rze chłop­skim, upa­dek miast, de­pre­sję cen zbóż w Eu­ro­pie Za­chod­niej oraz wy­nisz­cza­ją­ce woj­ny, epi­de­mie i klę­ski gło­du.

Przy­czy­ny po­li­tycz­no-ustro­jo­we. W XVII w., a zwłasz­cza w 2 po­ło­wie tego stu­le­cia, po­zy­cja po­li­tycz­na szlach­ty zo­sta­ła po­waż­nie osła­bio­na. De­cy­du­ją­cy wpływ na wła­dzę w pań­stwie wy­wie­ra­ła oli­gar­chia ma­gnac­ka, któ­ra za­wład­nę­ła apa­ra­tem i ma­jąt­kiem pań­stwo­wym, si­ła­mi zbroj­ny­mi oraz wy­mia­rem spra­wie­dli­wo­ści. Ma­gna­ci pia­sto­wa­li naj­waż­niej­sze sta­no­wi­ska i god­no­ści, trak­tu­jąc je przede wszyst­kim jako śro­dek umoc­nie­nia swych wpły­wów, po­zy­cji swe­go rodu czy też stron­nic­twa ma­gnac­kie­go. Z cza­sem ego­izm i pry­wa­ta sta­ły się głów­nym mo­ty­wem w ich dzia­łal­no­ści pu­blicz­nej. Jed­no­cze­śnie po­stę­po­wa­ła de­mo­ra­li­za­cja szlach­ty, sta­wa­ła się ona do­god­nym na­rzę­dziem w ręku ma­gna­tów.

Rzą­dy ma­gna­tów i po­sta­wa szlach­ty do­pro­wa­dzi­ły do dez­or­ga­ni­za­cji cen­tral­ne­go or­ga­nu wła­dzy - sej­mu. Wy­ko­rzy­stu­jąc za­sa­dę li­be­rum veto, ma­gna­ci zry­wa­li sej­my, aby nie do­pu­ścić do uchwał dla nich nie­po­żą­da­nych. W dru­giej po­ło­wie pa­no­wa­nia Jana So­bie­skie­go więk­szość sej­mów zo­sta­ła ze­rwa­na. Anar­chia po­głę­bi­ła się w okre­sie rzą­dów sa­skich, np. za Au­gu­sta III ani je­den sejm zwy­czaj­ny nie do­szedł do skut­ku. W mia­rę jak dzia­łal­ność sej­mu była co­raz bar­dziej pa­ra­li­żo­wa­na, do więk­sze­go zna­cze­nia do­cho­dzi­ły sej­mi­ki. Zy­ski­wa­ły one sze­ro­kie upraw­nie­nia skar­bo­we, woj­sko­we i ad­mi­ni­stra­cyj­ne, co do­pro­wa­dzi­ło do de­cen­tra­li­za­cji wła­dzy pań­stwo­wej. Sej­mi­ki sta­ły się naj­do­god­niej­szą dla ma­gna­tów for­mą rzą­dze­nia kra­jem. Za­ni­kło za­in­te­re­so­wa­nie spra­wa­mi ogól­no­pań­stwo­wy­mi, co­raz wię­cej moż­nych i szlach­ty było na usłu­gach ob­cych dwo­rów, a pań­stwa ościen­ne in­ge­ro­wa­ły w spra­wy we­wnętrz­ne Rze­czy­po­spo­li­tej.

Na­wrót do go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej w sek­to­rze chłop­skim. W oma­wia­nym okre­sie dała o so­bie znać pod­sta­wo­wa sprzecz­ność feu­da­li­zmu - zwią­za­na z ist­nie­niem przy­mu­su po­za­eko­no­micz­ne­go - jaka za­cho­dzi­ła mię­dzy szla­chec­ką wła­sno­ścią a pro­duk­cją wy­ko­ny­wa­ną rę­ko­ma po­zba­wio­nych tej wła­sno­ści chło­pów. Od­bi­ja­ło się to nie­ko­rzyst­nie na go­spo­dar­ce ryn­ko­wej, co w re­zul­ta­cie było tak­że nie­po­myśl­ne dla szlach­ty. Po­głę­bia­ła się rów­nież sprzecz­ność mię­dzy po­zio­mem do­cho­dów a po­zio­mem po­trzeb szlach­ty. Pró­by prze­zwy­cię­że­nia tej sprzecz­no­ści pro­wa­dzi­ły do roz­wi­nię­cia pod­dań­stwa i pańsz­czy­zny oraz zmniej­sze­nia pro­duk­cji to­wa­rów prze­zna­czo­nych na zbyt. W XVII w. sto­pa wy­zy­sku chło­pa wzro­sła kil­ka­krot­nie. Szlach­ta ha­mo­wa­ła w ten spo­sób ewo­lu­cję sa­mo­dziel­nych go­spo­darstw chłop­skich i go­spo­darstw so­łec­kich, przy­czy­nia­jąc się do ich pau­pe­ry­za­cji.

Chłop przy­gnie­cio­ny cię­ża­rem pańsz­czy­zny miał co­raz mniej cza­su na za­ję­cie się wła­snym go­spo­dar­stwem, bra­ko­wa­ło mu też środ­ków do na­by­cia lep­szych na­rzę­dzi. Po­nad­to świad­cze­nie ren­ty od­rob­ko­wej ab­sor­bo­wa­ło sprzę­żaj oraz siłę ro­bo­czą go­spo­darstw chłop­skich, co spra­wia­ło, że nie mo­gły być wy­zy­ska­ne do sta­ran­niej­szej upra­wy wła­snych grun­tów lub pod­ję­cia in­nych za­jęć za­rob­ko­wych.

W okre­sie tym zmniej­szył się are­ał grun­tów chłop­skich. W do­brach ar­cy­bi­skup­stwa gnieź­nień­skie­go w 1 poł. XVII w. chło­pi upra­wia­li ok. 70% ca­ło­ści zie­mi upraw­nej, w 2 po­ło­wie stu­le­cia tyl­ko 50%.

Ode­rwa­nie pro­du­cen­ta chłop­skie­go od ryn­ku zna­la­zło od­bi­cie w ma­le­ją­cej pro­duk­cji zbo­żo­wej, zwłasz­cza żyta, przy jed­no­cze­snym wzro­ście upraw gro­chu, ta­tar­ki i pro­sa. Ogól­na pro­duk­cja go­spo­darstw chłop­skich ule­gła rów­nież skur­cze­niu. Wy­raź­ny był też spa­dek po­gło­wia zwie­rząt ho­dow­la­nych. Je­że­li przyj­mie­my za 100 stan z 1642 r. w do­brach klu­cza wie­luń­skie­go, to dla roku 1710 otrzy­ma­my wskaź­ni­ki: dla koni - 17, dla wo­łów - 34, dla krów - 26.

W kon­se­kwen­cji na­si­li­ły się ten­den­cje po­wro­tu do go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej. Mniej wy­daj­na sta­wa­ła się też pra­ca chło­pów pańsz­czyź­nia­nych na zie­mi fol­warcz­nej. Plo­ny 4 zbóż spa­dły do 3-4 q/ha. Po­stę­pu­ją­cy kry­zys w rol­nic­twie oraz upa­dek miast, rze­mio­sła i han­dlu ha­mo­wa­ły roz­wój sił wy­twór­czych, za­rów­no w sek­to­rze chłop­skim, jak i fol­warcz­nym.

Cha­rak­te­ry­stycz­ne dla tego okre­su było przy­śpie­sze­nie pro­ce­su kur­cze­nia się war­stwy chło­pów peł­no­rol­nych, kmie­ci, a po­więk­sza­nia się warstw za­grod­ni­ków, cha­łup­ni­ków i ko­mor­ni­ków. W la­tach 1616-61 w kró­lewsz­czy­znach wo­je­wództw po­znań­skie­go, ka­li­skie­go i sie­radz­kie­go udział kmie­ci w sto­sun­ku do in­nych ka­te­go­rii lud­no­ści wiej­skiej zmniej­szył się z 53 do 38%, drob­nych kmie­ci i za­grod­ni­ków wzrósł na­to­miast z 35 do 41%, a cha­łup­ni­ków z l do 8%. W na­stęp­nych la­tach pro­ces ten po­głę­biał się, ale już nie w tak szyb­kim tem­pie.

Wzrost uci­sku feu­dal­ne­go oraz za­ostrze­nie pod­dań­stwa pro­wa­dzi­ły do ogól­ne­go ob­ni­że­nia się sto­py ży­cio­wej, tj. po­wszech­nej pau­pe­ry­za­cji lud­no­ści wiej­skiej. Ro­sło wśród chło­pów po­czu­cie krzyw­dy spo­łecz­nej. W kon­se­kwen­cji do­szło do na­si­le­nia się an­ta­go­ni­zmów mię­dzy pa­na­mi a ich pod­da­ny­mi. Naj­częst­szą jej for­mą był bier­ny, co­dzien­ny opór chłop­stwa oraz ma­so­we zbie­go­stwo chło­pów, np. w do­brach ka­pi­tu­ły gnieź­nień­skiej w 1 poł. XVIII w. za­no­to­wa­no ok. 450 wy­pad­ków zbie­go­stwa. Czę­stą for­mą opo­ru zbio­ro­we­go sta­ła się też od­mo­wa peł­nie­nia po­win­no­ści. W sta­ro­stwie ło­sic­kim na Pod­la­siu w 1701 r. tyl­ko w cią­gu 6 mie­się­cy pod­da­ni z 2 wsi nie wy­peł­ni­li 5175 dni pańsz­czy­zny oraz wstrzy­ma­li da­ni­ny na ok. 3000 zło­tych pol­skich.

Cha­rak­te­ry­stycz­ne, że wbrew dą­że­niom usta­wo­daw­ców prze­pi­sy do­ty­czą­ce zbie­go­stwa nie wpły­nę­ły na jego zmniej­sze­nie, prze­ciw­nie, wraz ze wzro­stem za­leż­no­ści oso­bi­stej chło­pa od pana do­cho­dzi­ło do na­si­le­nia zbie­go­stwa i opo­ru wo­bec wła­ści­cie­li.

W Pol­sce nie do­szło do wiel­kich wy­stą­pień zbroj­nych chłop­stwa. W XVII w. na­si­li­ły się bun­ty chłop­skie, ale głów­nie o za­się­gu lo­kal­nym (Pod­gó­rze, Pod­ha­le, Kur­piowsz­czy­zna) bądź też re­gio­nal­nym (po­wsta­nie Chmiel­nic­kie­go na Ukra­inie - 1648).

Mimo ob­ni­że­nia się sto­py ży­cio­wej, sta­tus ma­te­rial­ny wło­ścian i miesz­czan pol­skich nie od­bie­gał zbyt­nio od po­ło­że­nia chło­pów i miesz­czan za­chod­nio­eu­ro­pej­skich. Fer­nand Brau­del w swym wie­ko­pom­nym dzie­le Kul­tu­ra ma­te­rial­na, go­spo­dar­ka i ka­pi­ta­lizm (XV-XVIII w.) pi­sze, że w XVIII w. w Eu­ro­pie Za­chod­niej spa­dło wy­raź­nie rocz­ne spo­ży­cie żyw­no­ści, zwłasz­cza mię­sa. Eu­ro­pa Wschod­nia ob­fi­to­wa­ła na­to­miast w mię­so i jego prze­two­ry. Pol­ska eks­por­to­wa­ła duże ilo­ści by­dła. Po­la­cy nie mu­sie­li tak bar­dzo ogra­ni­czać swo­ich po­trzeb kon­sump­cyj­nych, jak miesz­kań­cy Eu­ro­py Za­chod­niej. Uwa­ża on, że nie na­le­ży trak­to­wać zbyt do­słow­nie "li­te­rac­kich la­men­tów" nad dolą bied­nych chło­pów i miesz­czan. Wa­run­ki miesz­ka­nio­we bie­do­ty za­chod­nio­eu­ro­pej­skiej były zbli­żo­ne do pol­skich stan­dar­dów. W pro­to­ko­łach bur­gundz­kich wspo­mi­na się o "lu­dziach śpią­cych na sło­mie [...] bez łó­żek i in­nych me­bli", od­dzie­lo­nych "od pro­siąt je­dy­nie prze­pie­rze­niem z łyka".

Upa­dek miast. W 2 poł. XVII w. ujaw­ni­ły się w peł­ni skut­ki ego­istycz­nej, an­ty­miesz­czań­skiej po­li­ty­ki szlach­ty. Usta­lo­ne przez wo­je­wo­dów ceny obo­wią­zu­ją­ce w mia­stach uwzględ­nia­ły głów­nie in­te­res szlach­ty, rze­mieśl­ni­cy i kup­cy bo­ry­ka­li się z co­raz więk­szy­mi trud­no­ścia­mi. Pa­no­wie feu­dal­ni de­cy­do­wa­li o spra­wach miej­skich, na­kła­da­li na mia­sta nie­po­mier­nie wy­so­kie po­dat­ki, do­ma­ga­li się róż­no­rod­nych świad­czeń i usług. Szlach­ta pol­ska nie do­ce­nia­ła roli rze­mio­sła i han­dlu. Za­ję­cia te uzna­ła dla swe­go sta­nu za hań­bią­ce, cze­mu dała wy­raz w usta­wie sej­mo­wej z 1505 r. Po­nad­to kry­zys go­spo­dar­ki fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­nej spo­wo­do­wał kur­cze­nie się ryn­ku na wy­ro­by rze­mio­sła.

Upa­dek miast przy­pie­czę­to­wa­ły wy­nisz­cza­ją­ce woj­ny, któ­re ogar­nę­ły zie­mie pol­skie w 2 poł. XVII i w 1 poł. XVIII w. Szcze­gól­nie de­struk­cyj­ny cha­rak­ter mia­ły woj­ny ze Szwe­cją oraz woj­na pół­noc­na. Wie­le miast zo­sta­ło znisz­czo­nych w 80-90%, uby­tek lud­no­ści miej­skiej po woj­nach szwedz­kich sza­cu­je się na 60-80%. Duże mia­sta, ta­kie jak War­sza­wa, Po­znań i Kra­ków, utra­ci­ły co naj­mniej po­ło­wę swej lud­no­ści. Na ob­sza­rze Wiel­ko­pol­ski na sku­tek wo­jen za­lud­nie­nie miast zmniej­szy­ło się o 60-70%. Na Ma­zow­szu spa­dek lud­no­ści w mia­stach był jesz­cze więk­szy. Przyj­mu­je się, że w la­tach 1650-75 licz­ba lud­no­ści pol­skiej na ob­sza­rze Rze­czy­po­spo­li­tej spa­dła o ok. 33%. Pod kon. XVII w. licz­ba wsi opu­sto­sza­łych lub zu­peł­nie znisz­czo­nych w kró­lewsz­czy­znach Prus Kró­lew­skich się­ga­ła ok. 30%, na Ma­zow­szu - 10%, na Po­do­lu - 15%.

Znisz­cze­nia wo­jen­ne oraz to­wa­rzy­szą­ce im klę­ski ele­men­tar­ne (głód, za­ra­zy, po­wo­dzie, su­sze, sza­rań­cze) po­głę­bi­ły upa­dek kul­tu­ry rol­nej. Wi­docz­ny był re­gres w tech­ni­ce rol­nej. Zwięk­szył się stan li­czeb­ny na­rzę­dzi drew­nia­nych i na więk­szą ska­lę za­czę­to po­słu­gi­wać się po­now­nie so­chą i żar­na­mi.

Spa­dek cen zbóż w Eu­ro­pie Za­chod­niej. W 2 poł. XVII w. wy­stą­pi­ła w Eu­ro­pie Za­chod­niej ten­den­cja do spad­ku cen na żyw­ność, naj­pierw na mię­so, a póź­niej tak­że na zbo­że. Rze­czy­po­spo­li­ta, bli­sko po­wią­za­na z ryn­ka­mi za­chod­nio­eu­ro­pej­ski­mi, do­tkli­wie od­czu­ła te zmia­ny.

De­pre­sja utrzy­my­wa­ła się do poł. XVIII w. Za­sad­ni­czy wpływ na pol­ski han­del za­gra­nicz­ny mia­ła Fran­cja i Ho­lan­dia. Fran­cja w han­dlu eu­ro­pej­skim zaj­mo­wa­ła pierw­sze miej­sce. W rę­kach Ho­len­drów znaj­do­wał się pra­wie cały trans­port zbo­ża na Bał­ty­ku. Mi­ni­ster Lu­dwi­ka XIV, Jean Bap­ti­ste Col­bert, re­ali­zu­jąc bez­względ­ną i dra­stycz­ną po­li­ty­kę ceł im­por­to­wych, zre­du­ko­wał do nie­zbęd­ne­go mi­ni­mum przy­wóz pro­duk­tów z za­gra­ni­cy. Ho­lan­dia, uwi­kła­na w 2 poł. XVII w. w woj­ny z An­glią i Fran­cją, tra­ci­ła stop­nio­wo sil­ną po­zy­cję eko­no­micz­ną w Eu­ro­pie. W tej sy­tu­acji eks­port pol­skie­go zbo­ża na Za­chód ma­lał. W 2 poł. XVII w. oscy­lo­wał on w gra­ni­cach 30 tys. łasz­tów rocz­nie. Dno w eks­por­cie zbo­ża przy­pa­dło na rok 1659, gdy za gra­ni­cę wy­wie­zio­no tyl­ko 541 łasz­tów.

Fot. 3. Jean Bap­ti­ste Col­bert (1619-1683)

LI­TE­RA­TU­RA ZA­LE­CA­NA

Brau­del F. Kul­tu­ra ma­te­rial­na, go­spo­dar­ka i ka­pi­ta­lizm. XV-XVIII wiek, t. I-III, War­sza­wa 1992

Kam­ler M., Fol­wark szla­chec­ki w Wiel­ko­pol­sce w la­tach 1580-1655, War­sza­wa 1996

Kula W., Teo­ria eko­no­micz­na ustro­ju feu­dal­ne­go, War­sza­wa 1983

Le­skie­wi­czo­wa J. (red.), Za­rys hi­sto­rii go­spo­dar­stwa wiej­skie­go w Pol­sce, t. I-II, War­sza­wa 1964

Mad­di­son A., Pha­ses of Ca­pi­ta­list De­ve­lop­ment, Oxford 1982

Ru­siń­ski W., Za­rys hi­sto­rii go­spo­dar­czej po­wszech­nej. Cza­sy no­wo­żyt­ne i naj­now­sze (1500-1949), wyd. 2, War­sza­wa 1973

Rut­kow­ski J., Ba­da­nia nad po­dzia­łem do­cho­dów w Pol­sce w cza­sach no­wo­żyt­nych, t. I, Kra­ków 1938

To­pol­ski J., Go­spo­dar­ka pol­ska a eu­ro­pej­ska w XV-XVIII wie­ku, Po­znań 1977

Wój­cik Z., Hi­sto­ria po­wszech­na XVI-XVII wie­ku, War­sza­wa 1991

Wy­czań­ski A., Stu­dia nad fol­war­kiem szla­chec­kim w Pol­sce w la­tach 1500-1580, War­sza­wa 1960

1Rolnictwo podstawą rozwoju gospodarczego

1.1. Isto­ta feu­da­li­zmu

W li­te­ra­tu­rze hi­sto­rycz­nej po­ję­cie feu­da­li­zmu nie jest ja­sno okre­ślo­ne. Trud­no jest bo­wiem zna­leźć od­po­wied­nią for­mu­łę uj­mu­ją­cą ca­ło­kształt sto­sun­ków go­spo­dar­czo-spo­łecz­nych w okre­sie od roz­pa­du wspól­no­ty pier­wot­nej (bądź też sys­te­mu nie­wol­nic­twa) do peł­ne­go ukształ­to­wa­nia się sys­te­mu ka­pi­ta­li­stycz­ne­go. W tej sy­tu­acji, za­miast po­da­nia de­fi­ni­cji ustro­ju feu­dal­ne­go, omó­wi­my trzy za­sad­ni­cze jego ce­chy:

(1) ukształ­to­wa­nie się sys­te­mu pod­le­gło­ści praw­nej i go­spo­dar­czej jed­nych grup spo­łe­czeń­stwa feu­dal­ne­go wzglę­dem in­nych grup spo­łecz­nych,

(2) do­mi­na­cja go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej,

(3) de­cen­tra­li­za­cja ryn­ków to­wa­ro­wych.

W spo­łe­czeń­stwie feu­dal­nym wy­kształ­ci­ły się trzy sta­ny: chłop­ski, miesz­czań­ski i szla­chec­ki. Pro­ces wy­od­ręb­nie­nia się po­szcze­gól­nych sta­nów był dłu­go­trwa­ły. W po­cząt­ko­wym okre­sie ustrój feu­dal­ny ce­cho­wa­ła duża mo­bil­ność spo­łecz­na. Póź­niej jed­nak, gdy ugrun­to­wa­ła się uprzy­wi­le­jo­wa­na po­zy­cja szlach­ty, za­bro­ni­ła ona zmian przy­na­leż­no­ści sta­no­wej.

Wza­jem­na za­leż­ność grup lud­no­ści wcho­dzą­cych w skład spo­łe­czeń­stwa feu­dal­ne­go ukła­da­ła się w sys­tem hie­rar­chii, two­rzą­cej ro­dzaj dra­bi­ny spo­łecz­nej. W naj­bar­dziej roz­wi­nię­tej for­mie sys­tem ten kształ­to­wał się w Eu­ro­pie Za­chod­niej. Pan feu­dal­ny spra­wo­wał bez­po­śred­nią wła­dzę nad lud­no­ścią chłop­ską. On sam z ko­lei od­da­wał się pod opie­kę moż­niej­sze­go od sie­bie feu­da­ła (hra­bie­go, księ­cia), czę­sto, zresz­tą, był zmu­sza­ny do przy­ję­cia tej opie­ki. W ten spo­sób sta­wał się wa­sa­lem (z ty­tu­łu pod­le­gło­ści oso­bi­stej), a za­ra­zem len­ni­kiem (z ty­tu­łu pod­po­rząd­ko­wa­nia swych dóbr). Nie­jed­no­krot­nie zda­rza­ło się, że i ten moż­ny pan pod­le­gał ja­kie­muś jesz­cze po­tęż­niej­sze­mu do­stoj­ni­ko­wi. Nad ostat­nim pie­czę spra­wo­wał pa­nu­ją­cy.

W sto­sun­kach za­chod­nio­eu­ro­pej­skich za­leż­ność feu­dal­na wy­stę­po­wa­ła w trzech for­mach: grun­to­wej, oso­bi­stej i są­do­wej. Z każ­dą for­mą były zwią­za­ne osob­ne świad­cze­nia feu­dal­ne i eg­ze­kwo­wa­ne naj­czę­ściej przez tego sa­me­go pana feu­dal­ne­go. Cza­sem jed­nak funk­cjo­no­wa­ły nie­za­leż­nie od sie­bie; chłop był pod­da­nym grun­to­wym jed­ne­go, a pod­da­nym są­do­wym in­ne­go feu­da­ła.

Pro­ces feu­da­li­za­cji w Eu­ro­pie Za­chod­niej za­koń­czył się w X-XI w. W tym cza­sie wy­kształ­ci­ły się osta­tecz­nie for­my feu­dal­nych świad­czeń lud­no­ści pod­da­nej na rzecz dwo­ru (ren­ty feu­dal­ne). W po­szcze­gól­nych kra­jach wy­ka­zy­wa­ły one da­le­ko idą­ce zróż­ni­co­wa­nie. Naj­bar­dziej kla­sycz­ną dro­gę pro­ces ten od­był w An­glii, pół­noc­no-za­chod­niej Fran­cji i pół­noc­no-za­chod­nich Niem­czech. Pod­sta­wo­we funk­cje speł­nia­ła tu ro­bo­ci­zna i da­ni­ny w na­tu­rze. Z cza­sem co­raz więk­szą rolę od­gry­wa­ły świad­cze­nia do­raź­ne o cha­rak­te­rze po­dat­ków po­śred­nich. Ob­ło­żo­no nimi nie­mal wszyst­kie źró­dła do­cho­du w ob­rę­bie wsi. Roz­bu­do­wa­no też sys­tem mo­no­po­li dwor­skich. Były ob­sza­ry, gdzie chłop za­cho­wał więk­szy sto­pień nie­za­leż­no­ści go­spo­dar­czej. W pół­noc­nej Ho­lan­dii pańsz­czy­zna w ogó­le nie zo­sta­ła wpro­wa­dzo­na, a na Pół­wy­spie Skan­dy­naw­skim, w Hisz­pa­nii i we Wło­szech świad­cze­nia na rzecz dwo­ru nie były tak do­tkli­we.

Feu­da­lizm w Eu­ro­pie Za­chod­niej wy­kształ­cił się jesz­cze przed po­wsta­niem pań­stwa pol­skie­go. W Pol­sce nie do­szło do ukształ­to­wa­nia hie­rar­chii len­nej, na­to­miast wład­ca prze­jął od wspól­not te­ry­to­rial­nych i ple­mien­nych zwierzch­nią wła­sność ca­łej zie­mi (re­ga­le ziem­ne). Tę wła­sność oraz po­win­no­ści chłop­skie prze­ka­zy­wa­li wład­cy Ko­ścio­ło­wi i moż­nym (im­mu­ni­te­ty), uwal­nia­jąc two­rzą­cą się w ten spo­sób wła­sność feu­dal­ną od in­ge­ren­cji pa­nu­ją­ce­go. Po­dob­nie peł­ną wła­sność zie­mi, ogra­ni­czo­ną je­dy­nie obo­wiąz­kiem służ­by woj­sko­wej, osią­gnę­li ry­ce­rze. Do kla­sy feu­dal­nych po­sia­da­czy na­le­żał też Ko­ściół, a ści­ślej - bi­sku­pi i opa­ci. Po­zy­cja Ko­ścio­ła umac­nia­ła się wraz z co­raz więk­szym od­dzia­ły­wa­niem re­li­gii na ży­cie spo­łecz­ne, wspie­ra­niem or­ga­ni­zmu pań­stwo­we­go przez ko­ściel­ne in­sty­tu­cje i struk­tu­ry oraz roz­wo­jem wła­snych pod­staw ma­te­rial­nych.

Stan szla­chec­ki był szcze­gól­nie uprzy­wi­le­jo­wa­ny. W jego rę­kach po­zo­sta­wa­ła wła­dza po­li­tycz­na. Stan chłop­ski znaj­do­wał się w sy­tu­acji naj­trud­niej­szej. Lud­ność chłop­ska była bar­dzo zróż­ni­co­wa­na. W skład tej gru­py spo­łecz­nej wcho­dzi­li wol­ni wła­ści­cie­le, a tak­że nie­wol­ni­cy osa­dze­ni na roli. Chło­pi w do­brach ksią­żę­cych (kró­lew­skich) pod­le­ga­li bez­po­śred­nio pa­nu­ją­ce­mu.

Cha­rak­te­ry­stycz­ne jest to, że w okre­sie po­cząt­ko­wym feu­da­li­zmu do­mi­nu­je go­spo­dar­ka na­tu­ral­na. Ten sys­tem eko­no­micz­ny na­le­ży w prak­ty­ce ro­zu­mieć jako ten­den­cję do sa­mo­wy­star­czal­no­ści. W go­spo­dar­ce na­tu­ral­nej prze­wa­ża­ją­ca część wy­twa­rza­nych dóbr, a zwłasz­cza siły ro­bo­czej, nie prze­cho­dzi przez ry­nek. Nie ma za­tem war­to­ści wy­mien­nej, któ­ra mo­gła­by de­cy­do­wać o opty­mal­nym spo­so­bie ich wy­ko­rzy­sta­nia w pro­ce­sie go­spo­da­ro­wa­nia. Ty­po­wą jed­nost­ką pro­duk­cyj­ną jest drob­ne, sa­mo­wy­star­czal­ne go­spo­dar­stwo chłop­skie.

Rol­ni­cy ob­cią­że­ni sta­ły­mi da­ni­na­mi i licz­ny­mi po­win­no­ścia­mi mie­li ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści re­gu­lar­nej eks­plo­ata­cji wła­snych go­spo­darstw. Nad­wyż­ka chłop­skiej siły ro­bo­czej była wy­ko­rzy­sty­wa­na do wy­ko­ny­wa­nia prac rze­mieśl­ni­czych i za­jęć spe­cjal­nych (lud­ność słu­żeb­na).

Tej gru­pie spo­łecz­nej, wy­ko­nu­ją­cej za­ję­cia spe­cja­li­stycz­ne na uży­tek zwierzch­no­ści, ła­go­dzo­no wy­miar ich dzie­dzi­czo­nych ob­cią­żeń. Or­ga­ni­za­cja go­spo­dar­ki w Pol­sce w okre­sie wcze­snej mo­nar­chii pia­stow­skiej była na­sta­wio­na na trwa­łe przy­sto­so­wa­nie rze­czo­wej struk­tu­ry chłop­skich świad­czeń do bi­lan­su prze­wi­dy­wa­nych po­trzeb grup rzą­dzą­cych.

Jed­nak­że na­wet w tym sys­te­mie wy­twa­rza­no nie­wiel­ką nad­wyż­kę pro­duk­tów, któ­ra po­zwa­la­ła na funk­cjo­no­wa­nie wy­mia­ny to­wa­ro­wej o lo­kal­nym na ogół za­się­gu. Rolę ośrod­ków ryn­ku lo­kal­ne­go od­gry­wa­ły po­cząt­ko­wo przede wszyst­kim osa­dy tar­go­we i do pew­ne­go stop­nia pod­gro­dzia. W okre­sie póź­niej­szym wy­mia­na to­wa­ro­wa kon­cen­tro­wa­ła się w mia­stach. Ryn­ki lo­kal­ne w ustro­ju feu­dal­nym cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się do­mi­na­cją w wy­mia­nie to­wa­ro­wej ar­ty­ku­łów po­cho­dze­nia rol­ni­cze­go, nie­wiel­kim za­się­giem te­ry­to­rial­nym (za­zwy­czaj w pro­mie­niu 10-30 km od ośrod­ka miej­skie­go), dużą rolą co­ty­go­dnio­wych tar­gów, bez­po­śred­nim cha­rak­te­rem wy­mia­ny pro­du­cent-kon­su­ment.

W okre­sie schył­ko­wym śre­dnio­wie­cza każ­de mia­sto było ośrod­kiem ryn­ku lo­kal­ne­go, obej­mu­ją­ce­go głów­nie to­wa­ry pierw­szej po­trze­by i pro­duk­ty rol­ne. Więk­sze na­to­miast ośrod­ki miej­skie two­rzy­ły cen­tra ryn­ków re­gio­nal­nych o bar­dziej zło­żo­nym skła­dzie wy­mie­nia­nych to­wa­rów.

1.2. Ustrój rol­ny

Na za­cho­dzie Eu­ro­py kla­sycz­ny sys­tem za­mknię­tej go­spo­dar­ki dwor­skiej wy­kształ­cił się we wcze­snym śre­dnio­wie­czu. Jego pod­sta­wo­wym ele­men­tem była od­ręb­na włość feu­dal­na, okre­śla­na w li­te­ra­tu­rze hi­sto­rycz­nej jako ma­no­rial­na, od jej an­giel­skiej na­zwy - ma­nor. Zie­mia wcho­dzą­ca w skład ma­jąt­ku feu­da­ła była po­dzie­lo­na na dwie czę­ści: pań­ską i chłop­ską. W pierw­szej czę­ści, dwor­skiej, znaj­do­wa­ły się za­bu­do­wa­nia pań­skie i ogród oraz pola upraw­ne, pa­stwi­ska i inne użyt­ki, utrzy­my­wa­ne bez­po­śred­nio przez dwór. Dru­ga część po­sia­dło­ści obej­mo­wa­ła łany chłop­skie, ob­cią­żo­ne ren­tą feu­dal­ną na rzecz wła­ści­cie­la - feu­da­ła. Sys­tem ma­no­rial­ny nie był je­dy­ną for­mą wła­da­nia zie­mią. Na­wet w An­glii i Fran­cji, gdzie ten sys­tem upo­wszech­nił się naj­sze­rzej, funk­cjo­no­wa­ły licz­ne małe go­spo­dar­stwa na­le­żą­ce do drob­nej szlach­ty.

W XII i XIII w. sys­tem ma­no­rial­ny za­czął ule­gać stop­nio­we­mu roz­kła­do­wi. Wpły­nę­ło na to kil­ka przy­czyn. Po pierw­sze, roz­wój han­dlu i wzrost zna­cze­nia wy­mia­ny pie­nięż­nej po­wo­do­wał, iż czynsz w pie­nią­dzu był dla feu­da­ła bar­dziej ra­cjo­nal­nym świad­cze­niem. Chłop zaś, sta­jąc się w co­raz więk­szym za­kre­sie do­staw­cą na ry­nek lo­kal­ny, miał moż­ność po­zy­skać pie­nią­dze na opła­ce­nie czyn­szu. Po dru­gie, wzmo­żo­na dzia­łal­ność osad­ni­cza przy­nio­sła ze sobą czynsz pie­nięż­ny jako wy­łącz­ne lub pra­wie wy­łącz­ne świad­cze­nie feu­dal­ne. Po trze­cie, do­tych­cza­so­wy sys­tem eks­plo­ata­cji chło­pa sta­wał się co­raz mniej efek­tyw­ny. Co wię­cej, wy­wo­ły­wał ma­so­wy i zde­cy­do­wa­ny opór wsi.

W re­zul­ta­cie do koń­ca XIV w. w ca­łej nie­mal Eu­ro­pie Za­chod­niej ren­ta od­rob­ko­wa (pańsz­czy­zna) ule­gła zu­peł­nej li­kwi­da­cji lub da­le­ko idą­ce­mu ogra­ni­cze­niu. Tem­po prze­mian agrar­nych nie było rów­no­mier­ne we wszyst­kich kra­jach. Prze­wod­nic­two w tym za­kre­sie na­le­ża­ło nie­wąt­pli­wie do An­glii.

W in­nych wa­run­kach kształ­to­wał się ustrój agrar­ny w środ­ko­wej i wschod­niej Eu­ro­pie. Na zie­miach pol­skich w X-XI w. wła­dza pań­stwo­wa, przy współ­udzia­le moż­nych i ry­cer­stwa, zor­ga­ni­zo­wa­ła sys­tem fi­skal­ny oraz wła­sny sek­tor go­spo­dar­czy obej­mu­ją­cy pro­duk­cję i usłu­gi w po­sta­ci spe­cjal­nych wsi słu­żeb­nych. Sek­tor ów za­spo­ka­jał po­trze­by pań­stwa i był do­sto­so­wa­ny do sła­bo roz­wi­nię­tych sto­sun­ków ryn­ko­wych na zie­miach pol­skich. Całe pań­stwo, w tym i zie­mia, sta­no­wi­ło wła­sność pa­try­mo­nial­ną pa­nu­ją­ce­go, któ­ry utoż­sa­miał się z pań­stwem. Wol­ni chło­pi byli trak­to­wa­ni jako pod­da­ni pań­stwa, peł­niąc usłu­gi na jego rzecz w po­sta­ci pańsz­czy­zny, da­nin, pod­wód, stró­ży i in­nych.

Pod wpły­wem roz­wo­ju war­stwy moż­nych oraz po­stę­pów go­spo­dar­ki ryn­ko­wej do­ko­ny­wał się roz­kład tego spe­cy­ficz­ne­go sys­te­mu. Przez nada­nia zie­mi oraz tzw. przy­wi­le­je im­mu­ni­te­to­we wy­kształ­ci­ła się ty­po­wo już feu­dal­na war­stwa wła­ści­cie­li zie­mi za­in­te­re­so­wa­na bez­po­śred­nio go­spo­da­ro­wa­niem. Naj­więk­szym feu­dal­nym wła­ści­cie­lem był ksią­żę. Szczy­to­wy okres roz­wo­ju wła­sno­ści ksią­żę­cej przy­pa­da na 2 poł. X w. Ten stan rze­czy nie utrzy­mał się zbyt dłu­go, po­nie­waż wzmo­gło się nie­ba­wem roz­daw­nic­two po­sia­dło­ści ksią­żę­cych na rzecz osób świec­kich i in­sty­tu­cji ko­ściel­nych.

Ksią­żę, umac­nia­jąc swą wła­dzę przy po­par­ciu feu­da­łów, zjed­ny­wał so­bie ich przy­chyl­ność m.in. nada­wa­niem zie­mi. Nada­nia mia­ły rów­nież na celu za­gwa­ran­to­wa­nie ry­cer­skiej służ­by woj­sko­wej. Sta­no­wi­ły one czyn­nik przy­śpie­sza­ją­cy pro­ces prze­kształ­ca­nia się dzie­dzi­ców-ro­dow­ców z pro­stych ry­ce­rzy w wiel­kich wła­ści­cie­li ziem­skich. Nada­nia te były z re­gu­ły dzie­dzi­czo­ne. Prze­waż­nie nada­wa­no zie­mie po­ło­żo­ne z dala od ośrod­ków osad­ni­czych, na gra­ni­cach dziel­nic, na ob­sza­rach nie­ek­splo­ato­wa­nych do­tych­czas rol­ni­czo.

Obok nadań były i inne moż­li­wo­ści po­wsta­wa­nia ma­jąt­ków feu­dal­nych. Nie­któ­rzy feu­da­ło­wie po­więk­sza­li swo­je po­sia­dło­ści, zaj­mu­jąc zie­mie bę­dą­ce do­tąd pust­ko­wiem. Od XII w. znacz­ny udział w po­wsta­wa­niu wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej mia­ło kup­no oraz sca­la­nie roz­rzu­co­nych po­sia­dło­ści przez związ­ki ro­dzin­ne lub za­mia­nę.

Naj­licz­niej­szą gru­pę feu­da­łów świec­kich sta­no­wi­li wła­ści­cie­le po­sia­da­ją­cy 1-2 wsie. Naj­czę­ściej spo­ty­ka­my ich na Ślą­sku, znacz­nie rza­dziej w po­zo­sta­łych dziel­ni­cach Pol­ski.

Naj­więk­szy­mi po ksią­żę­tach wła­ści­cie­la­mi ziem­ski­mi były bi­skup­stwa i klasz­to­ry. Do­bra ko­ściel­ne, bez wy­jąt­ku, za­wdzię­cza­ją swo­je po­wsta­nie da­ro­wi­znom ksią­żę­cym i ry­cer­skim. Nada­nia na rzecz Ko­ścio­ła były po­dyk­to­wa­ne czyn­ni­ka­mi na­tu­ry re­li­gij­nej, a tak­że mo­ty­wa­mi do­cze­sny­mi. Ksią­żę­ta i świec­cy feu­da­ło­wie do­ce­nia­li rolę Ko­ścio­ła w utrwa­la­niu i za­bez­pie­cza­niu ich pa­no­wa­nia i hoj­nie ob­da­rza­li ma­jąt­ka­mi ziem­ski­mi bi­skup­stwa oraz klasz­to­ry.

Bi­skup­stwa ode­gra­ły pio­nier­ską rolę w sta­no­wie­niu władz­twa grun­to­we­go, znacz­nie wy­prze­dza­jąc pod tym wzglę­dem wła­sność ziem­ską moż­nych, a na­wet klasz­to­rów. Roz­bu­do­wa or­ga­ni­za­cji ko­ściel­nej po­chła­nia­ła co­raz więk­sze kosz­ty i trze­ba było uzu­peł­nić upo­sa­że­nie bi­skupstw od­po­wied­nio roz­le­gły­mi do­bra­mi ziem­ski­mi. W związ­ku z tym w za­się­gu bi­skupstw zna­la­zła się po­kaź­na licz­ba chło­pów-dzie­dzi­ców, zwa­nych w bul­li z 1136 r. "po­sia­da­cza­mi" (po­sse­so­res).

Roz­daw­nic­two zie­mi na rzecz feu­da­łów du­chow­nych ule­gło po­wol­ne­mu za­ha­mo­wa­niu oko­ło poł. XIII w. Rów­no­cze­śnie z tym zja­wi­skiem, spo­wo­do­wa­nym nie­wąt­pli­wie wy­czer­py­wa­niem się re­zerw zie­mi sku­pio­nej w rę­kach moż­nych i ry­cer­stwa oraz per­spek­ty­wa­mi pod­nie­sie­nia jej ren­tow­no­ści w związ­ku z oży­wie­niem go­spo­dar­czym, in­sty­tu­cje ko­ściel­ne sta­ra­ły się co­raz czę­ściej dro­gą kup­na po­mno­żyć swe do­bra ziem­skie.

Mapa 1. Ko­ściół w Pol­sce ok. 1200 r.

Da­le­ko idą­ce zmia­ny ustro­ju agrar­ne­go spo­wo­do­wa­ły im­mu­ni­te­ty. W Pol­sce za­czę­to je nada­wać w XII w., naj­pierw w do­brach ko­ściel­nych. Im­mu­ni­tet eko­no­micz­ny (skar­bo­wy) po­le­gał na cał­ko­wi­tym lub czę­ścio­wym zwol­nie­niu lud­no­ści za­miesz­ka­łej w ma­jąt­kach feu­da­łów du­chow­nych lub świec­kich, któ­re zo­sta­ły ob­ję­te tym przy­wi­le­jem, od okre­ślo­nych da­nin i po­sług na rzecz pa­nu­ją­ce­go księ­cia. W po­cząt­ko­wym okre­sie zwol­nie­nia­mi skar­bo­wy­mi obej­mo­wa­no prze­waż­nie po­je­dyn­cze miej­sco­wo­ści na­le­żą­ce do da­ne­go wła­ści­cie­la. Póź­niej po­ja­wi­ły się im­mu­ni­te­ty ge­ne­ral­ne, od­no­szą­ce się do ca­ło­ści ma­jąt­ku po­szcze­gól­nych feu­da­łów. Z tego wzglę­du na pierw­szy plan wy­su­nę­ły się naj­sil­niej­sze ma­jąt­ko­wo i po­li­tycz­nie in­sty­tu­cje feu­dal­ne, ja­ki­mi były bi­skup­stwa. Upraw­nie­nia zdo­by­wa­ły one nie­raz w ostrej wal­ce z wła­dzą świec­ką.

Im­mu­ni­tet są­do­wy ogra­ni­czał lub wy­łą­czał są­dow­nic­two urzęd­ni­ków ksią­żę­cych, a tak­że sa­me­go księ­cia, nad pod­da­ny­mi osia­dły­mi w im­mu­ni­zo­wa­nych do­brach. Wład­ca zrze­kał się zwy­kle wła­dzy są­dow­ni­czej w spra­wach mniej­szej wagi, re­zer­wo­wał so­bie na­to­miast roz­pa­try­wa­nie i osą­dza­nie prze­stępstw kry­mi­nal­nych, za któ­re cze­ka­ły wi­no­waj­cę su­ro­we wy­ro­ki, do kary śmier­ci włącz­nie.

Wła­ści­ciel ziem­ski ob­da­rzo­ny przy­wi­le­jem mógł za­trzy­mać dla sie­bie wszyst­kie da­ni­ny przy­słu­gu­ją­ce do tej pory księ­ciu. Był on za­tem bar­dziej niż po­przed­nio za­in­te­re­so­wa­ny ra­cjo­nal­ną go­spo­dar­ką swej wło­ści, po­nie­waż dzię­ki temu uzy­ski­wał więk­sze do­cho­dy. Po­nad­to nowe źró­dło do­cho­du sta­no­wi­ły opła­ty są­do­we, po­bie­ra­ne od chło­pów ska­za­nych wy­ro­kiem sądu pań­skie­go. Otrzy­ma­nie im­mu­ni­te­tu było po­cząt­ko­wo ko­rzyst­ne rów­nież i dla chło­pów, pan bo­wiem we wła­snym in­te­re­sie dbał o pod­nie­sie­nie go­spo­dar­ki chłop­skiej.

Jed­nak­że w mia­rę upły­wu cza­su chło­pi dzię­ki im­mu­ni­te­tom po­pa­da­li w co­raz więk­szą za­leż­ność od feu­da­łów i sta­wa­li się w ten spo­sób ich pod­da­ny­mi. Im­mu­ni­te­ty były uko­ro­no­wa­niem dłu­go­trwa­łych prze­mian spo­łecz­no-go­spo­dar­czych, pro­wa­dzą­cych stop­nio­wo do ujed­no­li­ce­nia sta­tu­su licz­nych ka­te­go­rii bez­po­śred­nich pro­du­cen­tów rol­nych i pod­po­rząd­ko­wa­nia ich wła­dzy pana.

Ma­la­ła rów­nież wol­na wła­sność chłop­ska. Uza­leż­nie­nie lud­no­ści wy­ra­ża­ło się przede wszyst­kim w ukształ­to­wa­niu się feu­dal­ne­go sto­sun­ku do zie­mi. Feu­dał przej­mo­wał zie­mię na wła­sność, po­zo­sta­wia­jąc pod­da­ne­mu jej użyt­ko­wa­nie albo też wła­sność użyt­ko­wą, dzie­dzicz­ną lub cza­so­wą. Po­stę­po­wał też pro­ces roz­war­stwie­nia go­spo­darstw kmie­cych. Wy­two­rzy­ła się war­stwa ma­ło­rol­nych (głów­nie w za­chod­nich dziel­ni­cach kra­ju), póź­niej­szych za­grod­ni­ków, któ­rzy nie byli w sta­nie utrzy­my­wać wła­sne­go sprzę­ża­ju, tj. zwie­rząt jako siły po­cią­go­wej. Po­ja­wi­li się tak­że bez­rol­ni, czy­li cha­łup­ni­cy i ko­mor­ni­cy, któ­rzy za­cho­wa­li tyl­ko reszt­ki sa­mo­dziel­no­ści go­spo­dar­czej - wła­sne go­spo­dar­stwo do­mo­we i pew­ną swo­bo­dę w wy­naj­mo­wa­niu się do pra­cy.

Roz­wój pod­dań­stwa wpły­nął na zwięk­sze­nie cię­ża­rów dwor­skich lud­no­ści wiej­skiej. Kształ­to­wa­nie się po­win­no­ści feu­dal­nych było istot­nym ele­men­tem w pro­ce­sie po­wsta­wa­nia i or­ga­ni­zo­wa­nia wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej. Ge­ne­za świad­czeń dwor­skich jest mało zna­na. Głów­nym źró­dłem do­cho­du feu­da­łów była po­bie­ra­na od chło­pa ren­ta na­tu­ral­na. Po­cząt­ko­wo da­ni­ny uisz­cza­no głów­nie w by­dle, nie­ro­ga­ciź­nie i dro­biu. W mia­rę roz­wo­ju rol­nic­twa i wzro­stu pro­duk­cji zbo­żo­wej po­da­tek ten ścią­ga­no w po­sta­ci pro­duk­tów zbo­żo­wych (psze­ni­cy, żyta i owsa). Obok ren­ty na­tu­ral­nej wy­stę­po­wał czynsz pie­nięż­ny, dzie­się­ci­na, świad­cze­nia na rzecz pań­stwa (stan), po­win­no­ści trans­por­to­wo-ko­mu­ni­ka­cyj­ne i inne. Oprócz tego spo­ty­ka się pańsz­czy­znę jako obo­wią­zek od­ro­bie­nia okre­ślo­nej licz­by dni w roku lub wy­ko­na­nia okre­ślo­nej ro­bo­ty, np. sko­sze­nia łąki czy zwie­zie­nia pew­nej ilo­ści drew­na.

Wraz z upo­wszech­nie­niem się im­mu­ni­te­tów ule­ga­ły stop­nio­wej li­kwi­da­cji re­ga­lia (upraw­nie­nia przy­słu­gu­ją­ce wy­łącz­nie pa­nu­ją­cym). Naj­więk­sze­go zna­cze­nia go­spo­dar­cze­go na­bie­ra­ły pra­wa do­ty­czą­ce: eks­plo­ata­cji bo­gactw na­tu­ral­nych (pra­wo prze­trwa­ło do XVI w.), usta­na­wia­nia i po­bie­ra­nia ceł, bi­cia mo­ne­ty (utrzy­ma­ne w za­sa­dzie do roz­bio­rów), lo­ka­cji miast oraz pra­wo tar­gu, dro­go­we (przy­mus droż­ny), le­śno-ło­wiec­kie i młyń­skie. Po­waż­nym czyn­ni­kiem wła­dzy mo­nar­szej były re­ga­lia gro­do­we (wy­łącz­ne pra­wo bu­do­wy i po­sia­da­nia gro­dów prze­strze­ga­ne do XVI w.).

Po­bór czę­ści plo­nów wy­pro­du­ko­wa­nych w drob­nych go­spo­dar­stwach prze­sta­wał z cza­sem za­do­wa­lać wła­ści­cie­li ziem­skich. Przy­stą­pi­li oni do go­spo­dar­czej re­or­ga­ni­za­cji swo­ich po­sia­dło­ści. Re­or­ga­ni­za­cja ta po­szła w dwu kie­run­kach: prze­pro­wa­dze­nia spe­cja­li­za­cji pra­cy wśród drob­nych go­spo­darstw oraz two­rze­nia wła­snych fol­war­ków, ukie­run­ko­wa­nych na pro­duk­cję ho­dow­la­ną i zbo­żo­wą.

Pod­sta­wo­wą jed­nost­ką pro­duk­cyj­ną na wsi śre­dnio­wiecz­nej było jed­no­ła­no­we (ok. 16 ha) go­spo­dar­stwo kmie­ce. Jego po­wierzch­nię upraw­ną (bez ugo­ru) okre­śla się na ok. 8,5 ha, a prze­cięt­ny in­wen­tarz żywy na 6 sztuk zwie­rząt po­cią­go­wych (za­zwy­czaj 4 woły i 2 ko­nie), 3 kro­wy oraz owce, kozy, nie­ro­ga­ci­znę i drób. Kil­ka­krot­nie więk­sze go­spo­dar­stwa po­sia­da­li soł­ty­si, któ­rym zie­mie upra­wia­li za­grod­ni­cy, tj. chło­pi osa­dze­ni na nie­wiel­kich dział­kach zie­mi, do­ra­bia­ją­cy pra­cą w in­nych go­spo­dar­stwach.

Fol­war­ki wła­ści­cie­li ziem­skich zaj­mo­wa­ły, w po­rów­na­niu z go­spo­dar­stwa­mi wło­ściań­ski­mi, dość mały ob­szar. Pol­ska w XIII i XIV w. była nadal kra­jem drob­nej upra­wy go­spo­darstw chłop­skich w ob­rę­bie wiel­kiej wła­sno­ści.

Pierw­sze fol­war­ki za­czę­to two­rzyć w do­brach ko­ściel­nych, póź­niej w ma­jąt­kach szla­chec­kich. For­mę zbli­żo­ną do fol­war­ku sta­no­wi­ły go­spo­dar­stwa soł­ty­sów.

Głów­ne zna­cze­nie w upra­wie po­lo­wej mia­ło żyto, owies, psze­ni­ca i jęcz­mień. No­wym zbo­żem była ta­tar­ka, co­raz mniej­szą rolę od­gry­wa­ło pro­so. Struk­tu­ra za­sie­wów jest trud­na do usta­le­nia. W za­leż­no­ści od ro­dza­ju gle­by prze­wa­gę mia­ło żyto lub owies. Dla orien­ta­cji moż­na przy­jąć na­stę­pu­ją­cy sche­mat: żyto zaj­mo­wa­ło ok. 40% are­ału upraw­ne­go, owies - ok. 38%, psze­ni­ca - ok. 10%, jęcz­mień - ok. 6%, resz­ta przy­pa­da­ła na inne upra­wy.

Duży wpływ na zmia­ny w ustro­ju rol­nym mia­ło osad­nic­two na pra­wie nie­miec­kim, któ­re upo­wszech­ni­ło się na zie­miach pol­skich w XIII-XIV w.

Wcze­śniej, w Pol­sce pia­stow­skiej, upo­wszech­ni­ło się osad­nic­two na pra­wie pol­skim, a jego roz­wój przy­pa­da głów­nie na XII w. i w źró­dłach z tego okre­su wy­stę­pu­je ono tak­że jako osad­nic­two "zwy­cza­jem wol­nych go­ści". Jego siłą na­pę­do­wą był ży­wio­ło­wy ruch lud­no­ści chłop­skiej, or­ga­ni­za­to­ra­mi zaś - pa­no­wie feu­dal­ni. Osad­nic­two na pra­wie pol­skim obej­mo­wa­ło po­cząt­ko­wo "go­ści" - oso­bi­ście wol­nych lub zbie­gów z cu­dzych dóbr.

Istot­ną ce­chą osad­nic­twa na pra­wie pol­skim było za­pew­nie­nie osad­ni­kom pra­wa opusz­cza­nia dóbr (po wy­peł­nie­niu okre­ślo­nych umo­wą wa­run­ków). "Go­ście" osa­dza­ni na zie­miach do­tych­czas nie­upra­wia­nych otrzy­my­wa­li na kil­ka pierw­szych lat zwol­nie­nie od cię­ża­rów na rzecz pana, zwa­ne naj­czę­ściej wol­ni­zną.

Nowe moż­li­wo­ści osad­ni­cze po­ja­wi­ły się na pocz. XIII w. Wte­dy do­tar­ła na zie­mie pol­skie znacz­na gru­pa przy­by­szów z Nie­miec, któ­ra upo­wszech­ni­ła pod­sta­wo­we za­sa­dy pra­wa nie­miec­kie­go oraz wy­pró­bo­wa­ną na Za­cho­dzie tech­ni­kę za­kła­da­nia no­wych wsi i miast, ści­śle po­wią­za­ną z bar­dziej wy­daj­ny­mi sys­te­ma­mi rol­nic­twa i no­wy­mi tech­ni­ka­mi rze­mieśl­ni­czy­mi.

Ko­lo­ni­za­cji nie­miec­kiej po­wo­du­ją­cej osa­dza­nie ca­łych wsi na pra­wie nie­miec­kim to­wa­rzy­szy­ły prze­mia­ny w sy­tu­acji pol­skiej lud­no­ści za­leż­nej. Prze­nie­sie­nie pol­skiej wsi na pra­wo nie­miec­kie ozna­cza­ło wpro­wa­dze­nie bar­dziej roz­wi­nię­tych form ustro­jo­wo-praw­nych.

Isto­tą pra­wa nie­miec­kie­go było usta­no­wie­nie sta­łych czyn­szów. Pod­sta­wo­wym świad­cze­niem na rzecz wła­ści­cie­la sta­ła się ren­ta pie­nięż­na. Ogra­ni­cze­niu ule­gła na­to­miast ren­ta na­tu­ral­na i od­rob­ko­wa. Na przy­kład w Wiel­ko­pol­sce w naj­daw­niej­szych do­ku­men­tach lo­ka­cyj­nych naj­czę­ściej wy­stę­pu­je czynsz w wy­so­ko­ści 1/4 grzyw­ny i 12 miar trzech zbóż, tj. psze­ni­cy, żyta i owsa, rocz­nie. Póź­niej­sze do­ku­men­ty po­da­ją no­mi­nal­nie wyż­sze czyn­sze pie­nięż­ne: za­miast 6 skoj­ców w XIII w., w XIV w. ty­po­wy był czynsz 9 skoj­ców, a w XV stu­le­ciu do­cho­dził na­wet do 35 skoj­ców. Z cza­sem sto­su­nek czę­ści pie­nięż­nej do świad­czeń w na­tu­ral­nej ren­cie wy­ka­zy­wał ten­den­cję do wzro­stu, co do­wo­dzi dal­sze­go roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej. Na wy­so­kość czyn­szu wpły­wał tak­że spa­dek war­to­ści pie­nią­dza.

Zmia­nie uległ sta­tus praw­ny lud­no­ści chłop­skiej. Pra­wo nie­miec­kie obej­mo­wa­ło cały ze­spół norm i zwy­cza­jów za­pew­nia­ją­cych no­wym osad­ni­kom czy miesz­kań­com osad prze­no­szo­nych na to pra­wo róż­ne ko­rzy­ści i przy­wi­le­je. Wstęp­nym wa­run­kiem wpro­wa­dze­nia pra­wa nie­miec­kie­go w da­nej wsi było za­pew­nie­nie jej im­mu­ni­te­tu eko­no­micz­ne­go i są­do­we­go. Zwol­nie­nie od czę­ści lub ca­ło­ści uciąż­li­wych świad­czeń na rzecz pań­stwa, tzw. cię­ża­rów pra­wa ksią­żę­ce­go, stwa­rza­ło dla osad­ni­ków ko­rzyst­ną per­spek­ty­wę.

Nowi osad­ni­cy byli zwol­nie­ni od opłat i czyn­szów przez pierw­sze lata nie­zbęd­ne do za­go­spo­da­ro­wa­nia się. Po­zwa­la­ła na to tzw. wol­ni­zna, któ­rej okres za­le­żał od wa­run­ków, na ja­kich lo­ko­wa­no wieś (na te­re­nach upraw­nych czy na "su­ro­wym ko­rze­niu") i mógł wy­no­sić 2-24 lat.

Chłop osia­dły na pra­wie nie­miec­kim nie był przy­wią­za­ny do zie­mi. Mógł ją opu­ścić, uczy­niw­szy za­dość swo­im zo­bo­wią­za­niom. Mu­siał zwy­kle dać na swo­je miej­sce rów­nie za­sob­ne­go w in­wen­tarz za­stęp­cę lub opła­cić czynsz za lata wol­ne, je­że­li opusz­czał zie­mię przed upły­wem lat, w cza­sie któ­rych miał ko­rzy­stać z wol­ni­zny.

Upo­wszech­nie­nie się sys­te­mu czyn­szo­we­go pro­wa­dzi­ło do zwięk­sze­nia go­spo­dar­czej sa­mo­dziel­no­ści chło­pa oraz osła­bie­nia pod­dań­stwa. Wpły­nę­ło ko­rzyst­nie na wzrost wy­daj­no­ści pra­cy, po­nie­waż chłop był obec­nie za­in­te­re­so­wa­ny bar­dziej niż po­przed­nio re­zul­ta­ta­mi swej pra­cy. Po uisz­cze­niu bo­wiem da­ni­ny i czyn­szu resz­ta plo­nów sta­no­wi­ła jego wła­sność, któ­rą mógł swo­bod­nie dys­po­no­wać. Rów­nież i wła­ści­cie­le dóbr byli naj­czę­ściej za­in­te­re­so­wa­ni w oczyn­szo­wa­niu, gdyż zwięk­sza­ło ono ich do­cho­dy, a zwłasz­cza przy­spa­rza­ło im po­żą­da­nych środ­ków fi­nan­so­wych.

1.3. Po­stęp agro­tech­nicz­ny

Po­stęp w rol­nic­twie do­ko­ny­wał się za­rów­no w za­kre­sie sys­te­mów upraw, jak i do­sko­na­le­nia na­rzę­dzi rol­ni­czych. Prze­ło­mo­we zna­cze­nie mia­ło wpro­wa­dze­nie trój­po­lów­ki, obok po­wszech­nie do­tąd sto­so­wa­nej dwu­po­lów­ki.

Dwu­po­lów­ka była sys­te­mem rol­nym, w któ­rym jed­no pole znaj­do­wa­ło się pod upra­wą, dru­gie na­to­miast le­ża­ło odło­giem; trój­po­lów­ka na­to­miast po­le­ga­ła na po­dzia­le upraw­nych pól na trzy co­rocz­nie prze­mien­ne dział­ki: ozi­me, jare i ugo­ru­ją­ce.

Trój­po­lów­ka roz­wi­nę­ła się w związ­ku ze wzmo­żo­ną upra­wą zbóż ozi­mych, a zwłasz­cza żyta. Sys­tem ten po­cią­gnął za sobą bar­dziej rów­no­mier­ny roz­kład ro­bót po­lnych w roku. Sto­so­wa­no na ogół 2-krot­ną orkę je­sien­ną pod ozi­mi­ny i jed­ną orkę wio­sen­ną pod zbo­ża jare. Przy­czy­niał się też do utrzy­ma­nia ży­zno­ści gle­by (od­po­czy­nek i na­wo­że­nie przez wy­pa­sa­ne na ugo­rze by­dło).

Upo­wszech­nie­nie się tego sys­te­mu w Eu­ro­pie na­stą­pi­ło w XII-XIII w. W nie­któ­rych kra­jach sto­so­wa­no go kil­ka wie­ków wcze­śniej. "Kla­sycz­ną" trój­po­lów­kę naj­sze­rzej wpro­wa­dzo­no w An­glii, w za­chod­nich Niem­czech oraz we Fran­cji na pół­noc od Lo­ary.

Dzię­ki wy­ko­rzy­sta­niu tej in­no­wa­cji zwięk­szo­no wy­daj­ność zie­mi. Pro­duk­tyw­ność ro­dzi­ny chłop­skiej wzro­sła co naj­mniej o 50%. Po­nad­to ma­jąc do dys­po­zy­cji więk­szy are­ał grun­tów rol­nych, wpro­wa­dzo­no do upra­wy nowe ro­śli­ny, bo­gat­sze w skład­ni­ki od­żyw­cze. Po­wszech­nie upra­wia­no groch, bób i so­cze­wi­cę oraz wa­rzy­wa (rze­pę, mar­chew, ce­bu­lę i ka­pu­stę). No­wo­ścią była ho­dow­la ko­no­pi i lnu oraz ziół far­biar­skich (urze­tu, ma­rzan­ny i sza­fra­nu). Przy­wró­co­no, po­pu­lar­ną w sta­ro­żyt­no­ści, upra­wę wi­no­ro­śli. Do­ko­na­ło się też swo­iste umię­dzy­na­ro­do­wie­nie upraw; z ba­se­nu śród­ziem­no­mor­skie­go, Azji i Afry­ki prze­nie­sio­no na grunt pół­noc­nej Eu­ro­py nowe od­mia­ny wa­rzyw i owo­ców. Od Ara­bów na­uczo­no się upra­wiać ba­weł­nę, trzci­nę cu­kro­wą, owo­ce cy­tru­so­we, a na­wet ryż. W re­gio­nach, w któ­rych nie moż­na było sa­dzić oli­wek, za­czę­to ho­do­wać rze­pak, z któ­re­go tło­czo­no olej.

Po­stęp do­ko­ny­wał się tak­że w ho­dow­li. Na przy­kład w Skan­dy­na­wii ho­dow­la zwie­rząt mia­ła więk­sze zna­cze­nie niż upra­wa roli. Wciąż naj­po­pu­lar­niej­sze było by­dło, owce i trzo­da chlew­na. Re­wo­lu­cyj­na oka­za­ła się ho­dow­la koni. Koszt utrzy­ma­nia koni był wpraw­dzie znacz­nie wyż­szy niż po­zo­sta­łych zwie­rząt, ale ich uży­tecz­ność oka­za­ła się dużo więk­sza. Wy­ko­rzy­sty­wa­no je do ce­lów woj­sko­wych, jako śro­dek trans­por­tu, oraz przy pra­cach po­lo­wych. Dzię­ki za­sto­so­wa­niu w IX w. pod­ków oraz wy­na­le­zie­niu w X w. cho­mą­ta uży­wa­no koni co­raz czę­ściej do orki, jako że były szyb­sze i bar­dziej wy­trzy­ma­łe od wo­łów. Jed­nak­że na bar­dziej wy­daj­ne zwie­rzę­ta po­cią­go­we mo­gły po­zwo­lić so­bie tyl­ko bo­gat­sze wsie, znaj­du­ją­ce się głów­nie w pół­noc­no-za­chod­niej Eu­ro­pie.

Istot­ną rolę w roz­wo­ju rol­nic­twa ode­gra­ły nowe i ulep­szo­ne na­rzę­dzia. Prze­ło­mo­we zna­cze­nie mia­ło zwłasz­cza za­sto­so­wa­nie że­la­zne­go płu­ga. Cięż­ki pług, za­opa­trzo­ny w krój, le­miesz i od­kład­ni­cę, po­zwa­lał na szyb­szą, a za­ra­zem głęb­szą i do­kład­niej­szą orkę niż przy uży­ciu daw­ne­go ra­dła. Za­stą­pie­nie drew­nia­nej so­chy ra­dłem z że­la­zną ra­dli­cą było rów­nież osią­gnię­ciem i pod­no­si­ło wy­daj­ność plo­nów. Za­czę­to tak­że sto­so­wać że­la­zne bro­ny ra­mo­we. Tań­sze i ła­two do­stęp­ne że­la­zo po­zwo­li­ło na ulep­sze­nie ta­kich na­rzę­dzi, jak: ry­dle, wi­dły, mo­ty­ki, gra­bie, sier­py i sie­kie­ry. Cep prze­gu­bo­wy przy­śpie­szył młóc­kę zbo­ża, a kosa - ko­sze­nie łąk.

Na zie­miach pol­skich od XII w. co­raz po­wszech­niej sto­so­wa­no trój­po­lów­kę nie­re­gu­lar­ną, któ­ra stop­nio­wo wy­pie­ra­ła go­spo­dar­kę dwu­po­lo­wą. Pola po­ło­żo­ne w po­bli­żu do­mostw czę­ścio­wo na­wo­żo­no i sta­ran­nie pie­lę­gno­wa­no. Na­to­miast bar­dziej od­le­głe upra­wia­ne były mniej in­ten­syw­nie. Sto­so­wa­no tu dłuż­sze odło­go­wa­nie.

W okre­sie wpro­wa­dza­nia go­spo­dar­ki czyn­szo­wej zmniej­szy­ło się zna­cze­nie ho­dow­li w ma­jąt­kach feu­dal­nych, wzro­sła na­to­miast ho­dow­la w go­spo­dar­stwach chłop­skich. Roz­wój su­kien­nic­twa w mia­stach wy­wo­łał za­po­trze­bo­wa­nie na weł­nę i przy­czy­nił się do wzro­stu cho­wu owiec. Na ob­sza­rach ni­zin­nych ho­dow­la owiec upo­wszech­ni­ła się głów­nie na Ślą­sku i w nie­któ­rych re­jo­nach Wiel­ko­pol­ski.

W oma­wia­nym okre­sie na­stą­pi­ło wy­dat­ne udo­sko­na­le­nie na­rzę­dzi rol­ni­czych, zwłasz­cza w do­mi­nu­ją­cej go­spo­dar­ce sprzę­żaj­nej. Pola upra­wia­no ra­dłem za­opa­trzo­nym w że­la­zną ra­dli­cę. Pod kon. XII w. za­czę­to w Pol­sce spo­ra­dycz­nie uży­wać płu­ga.

Na znacz­nych ob­sza­rach kra­ju po­słu­gi­wa­no się jed­nak nadal ra­dłem. W nie­któ­rych re­jo­nach na wschód od Wi­sły, szcze­gól­nie na wschod­nim Ma­zow­szu i Pod­la­siu, dość czę­sto pro­wa­dzo­no orkę so­cha­mi. W tym cza­sie upo­wszech­nia się bro­no­wa­nie. Co­raz czę­ściej uży­wa­no bron z że­la­zny­mi zę­ba­mi. Do bro­ny za­przę­ga­no przede wszyst­kim ko­nia, któ­ry do tej czyn­no­ści nada­wał się le­piej niż po­wol­ny wół. Po­wszech­ne tak­że sta­ło się wy­po­sa­ża­nie go­spo­darstw w woły i ko­nie ro­bo­cze, cze­mu sprzy­ja­ło wcho­dze­nie w uży­cie (za­pew­ne w XIV w.) kos do ści­na­nia tra­wy i owsa. W XIII i XIV w. ma­so­wo uży­wa­no wo­zów, zna­nych już znacz­nie wcze­śniej, ale bar­dziej udo­sko­na­lo­nych. Od XIV w. po­ja­wia­ły się wia­do­mo­ści o wo­zach "oku­tych" - z że­la­zny­mi ob­rę­cza­mi na ko­łach i róż­ny­mi czę­ścia­mi że­la­zny­mi, któ­re wzmac­nia­ły ich kon­struk­cje.

1.4. Po­ło­że­nie lud­no­ści

W Eu­ro­pie Za­chod­niej od X do XIII w. po­stę­po­wał po­wol­ny, ale sta­ły wzrost go­spo­dar­czy. Ulep­sza­nie sys­te­mu upra­wy roli oraz prze­ja­wy po­stę­pu tech­nicz­ne­go wpły­nę­ły nie­wąt­pli­wie na uzy­ski­wa­nie wyż­szych plo­nów i ogól­ną po­pra­wę sy­tu­acji rol­nic­twa, pod­sta­wo­wej pod­ów­czas dzie­dzi­ny pro­duk­cji. Go­spo­dar­ka feu­dal­na, któ­ra do­tych­czas pro­du­ko­wa­ła je­dy­nie na po­kry­cie wła­snych po­trzeb, za­czę­ła przy­no­sić nad­wyż­ki. Rów­no­cze­śnie jed­nak wzra­sta­ła sto­pa ży­cio­wa feu­da­łów i znacz­na część tych nad­wy­żek w for­mie zwięk­szo­nej ren­ty na­tu­ral­nej prze­cho­dzi­ła do rąk pana.

W tej sy­tu­acji po­wo­li po­lep­sza­ło się po­ło­że­nie lud­no­ści chłop­skiej. Do­pie­ro w XII, a zwłasz­cza w XIII w., w wy­ni­ku pro­ce­su oczyn­szo­wa­nia i zmniej­sze­nia wy­so­ko­ści da­nin, sto­pa ży­cio­wa wło­ścian ule­gła wy­raź­nej po­pra­wie. Wraz z upły­wem cza­su stan ten, po­dob­nie jak szla­chec­ki i miesz­czań­ski, uległ da­le­ko idą­ce­mu roz­war­stwie­niu.

Wiek XIV przy­niósł Eu­ro­pie Za­chod­niej za­stój, któ­ry w wie­lu kra­jach prze­ro­dził się w ostry kry­zys. Trud­no­ści go­spo­dar­cze zo­sta­ły po­głę­bio­ne przez na­wie­dza­ją­ce ją klę­ski ele­men­tar­ne. Ka­ta­stro­fal­ne skut­ki spo­wo­do­wa­ła epi­de­mia tzw. czar­nej śmier­ci, któ­ra dzie­siąt­ku­jąc od 1348 r. lud­ność Eu­ro­py, przy­czy­ni­ła się do za­ła­ma­nia jej eko­no­mi­ki. W la­tach 1348-50 zmar­ło po­wy­żej 1/3 lud­no­ści Eu­ro­py. Czar­na śmierć omi­nę­ła Pol­skę. W ta­kich wa­run­kach po­gor­szył się sta­tus ma­te­rial­ny chłop­stwa, mimo że pod­dań­stwo sta­wa­ło się zja­wi­skiem co­raz rzad­szym. Zda­rza­ło się też, że chło­pi, zmu­sze­ni przez swych pa­nów do wy­ku­py­wa­nia się z pod­dań­stwa, po­pa­da­li w cięż­kie za­dłu­że­nie u li­chwia­rzy, co do­pro­wa­dza­ło ich do cał­ko­wi­tej ru­iny.

Epi­de­mie, nie­uro­dza­je i nie­usta­ją­ce woj­ny po­gar­sza­ły po­ło­że­nie lud­no­ści wiej­skiej, sta­no­wiąc po­dat­ne pod­ło­że dla wszel­kie­go ro­dza­ju ru­chów an­ty­feu­dal­nych. Na pocz. XIV w. do­szło do woj­ny chłop­skiej w pół­noc­nych Wło­szech. Na lata 1323-28 przy­pa­da bunt chło­pów flan­dryj­skich. Wy­stą­pi­li oni prze­ciw uci­sko­wi ze stro­ny szlach­ty oraz ma­te­ria­li­za­cji ży­cia kle­ru. W la­tach 50. do­szło do ma­so­wych za­bu­rzeń we Fran­cji, zwa­nych po­gar­dli­wie ża­ke­rią (od po­pu­lar­ne­go imie­nia wśród chłop­stwa - Ja­cqu­es). Sze­ro­ki za­sięg spo­łecz­ny (chło­pi wraz z po­spól­stwem w mia­stach) mia­ło po­wsta­nie w An­glii w 1381 r., na cze­le któ­re­go sta­nął Wat Ty­ler.

Od­mien­nie w śre­dnio­wie­czu kształ­to­wał się sta­tus ma­te­rial­ny pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa. Prze­mia­ny (ustro­jo­we, or­ga­ni­za­cyj­ne i tech­nicz­ne), któ­re były zwią­za­ne z po­wsta­niem i roz­wo­jem wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej (X-XII w.), do­pro­wa­dzi­ły do roz­wo­ju rol­nic­twa i wzro­stu jego wy­daj­no­ści.

Oce­na wy­daj­no­ści rol­nic­twa w koń­cu śre­dnio­wie­cza jest wy­so­ce hi­po­te­tycz­na. Na pod­sta­wie frag­men­ta­rycz­nych da­nych od­no­szą­cych się do go­spo­darstw chłop­skich sza­cu­je się prze­cięt­ny plon 4 zbóż na 4-5 zia­ren z 1 ziar­na wy­sie­wu, co przy upra­wie trój­po­lo­wej po­win­no dać 55-69 q/łana. Orien­ta­cyj­ne plo­ny we wcze­snym śre­dnio­wie­czu wy­no­si­ły 2-3 ziar­na, na­stą­pił za­tem pra­wie 2-krot­ny wzrost wy­daj­no­ści w pol­skim rol­nic­twie w okre­sie schył­ku śre­dnio­wie­cza. Zbli­żo­ne plo­ny osią­ga­no wów­czas w Eu­ro­pie Za­chod­niej.

Tym po­zy­tyw­nym pro­ce­som to­wa­rzy­szy­ło stop­nio­we uza­leż­nia­nie co­raz to no­wych ka­te­go­rii lud­no­ści od moż­nych oraz stop­nio­wy wzrost jej wy­zy­sku. Z cza­sem bę­dzie się po­głę­biać dys­pro­por­cja mię­dzy wła­ści­cie­la­mi a ich pod­da­ny­mi w ko­rzy­sta­niu z efek­tów po­stę­pu go­spo­dar­cze­go. Do­pro­wa­dzi­ła ona do an­ta­go­ni­zmów, któ­re ujaw­ni­ły się już m.in. w po­wsta­niu lu­do­wym w la­tach 40. XI w. Po stłu­mie­niu tego po­wsta­nia głów­ną for­mą opo­ru prze­ciw wy­zy­sko­wi sta­ło się zbie­go­stwo chło­pów, tj. po­rzu­ca­nie grun­tów pań­skich i szu­ka­nie miej­sca na te­re­nach, gdzie wy­zysk był mniej uciąż­li­wy. Przej­ście do go­spo­dar­ki czyn­szo­wej oraz ogól­ne po­lep­sze­nie sy­tu­acji eko­no­micz­no-spo­łecz­nej wsi spo­wo­do­wa­ło, że wy­stą­pie­nia chłop­skie na­le­ża­ły do rzad­ko­ści.

W XIV w., kie­dy Eu­ro­pa Za­chod­nia prze­ży­wa­ła za­ła­ma­nie eko­no­mi­ki i po­gor­sze­nie sto­py ży­cio­wej spo­łe­czeń­stwa, pa­no­wa­nie Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go do­pro­wa­dzi­ło w Pol­sce do wzro­stu za­moż­no­ści pań­stwa. Po­pra­wę po­zio­mu ży­cia od­czu­ło całe spo­łe­czeń­stwo. Wszyst­kie sta­ny - szlach­ta, miesz­cza­nie, chło­pi - żyły w do­bro­by­cie (oczy­wi­ście od­po­wied­nim do ich sta­tu­su spo­łecz­ne­go). Do­ko­na­ło się to mimo szyb­sze­go niż po­przed­nio przy­ro­stu lud­no­ści. Sza­cu­je się, że w 2 poł. XIV w. lud­ność Pol­ski prze­kro­czy­ła 1 800 tys. miesz­kań­ców.

Cha­rak­te­ry­stycz­ne, że w tym cza­sie więk­szość zie­mi upraw­nej - znacz­nie wię­cej niż w Eu­ro­pie Za­chod­niej - znaj­do­wa­ła się w po­sia­da­niu wło­ścian i na­pły­wa­ją­cych osad­ni­ków. Pol­ska nad­ro­bi­ła dy­stans do naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych kra­jów, a co naj­waż­niej­sze, wa­run­ki ży­cia sta­nów niż­szych (chło­pów i miesz­czan) ule­gły zde­cy­do­wa­nej po­pra­wie. Może nie­co prze­sa­dzał To­masz Święc­ki, ale do­brze zi­lu­stro­wał ów­cze­sną ten­den­cję, pi­sząc: "Wy­twor­niej ży­je­my od wszyst­kich na­ro­dów eu­ro­pej­skich, eu­ro­pej­scy ma­gna­ci więk­szą część swych do­cho­dów na wina i za­gra­nicz­ne przy­pra­wy tra­wią. Prze­sta­wa­li daw­ni Po­la­cy na chle­bie żyt­nim i pi­wie z jęcz­mie­nia lub psze­ni­cy zro­bio­nem, dziś na­wet niż­sze sta­ny chle­ba pszen­ne­go i wina na sto­łach uży­wa­ją" (T. Święc­ki, Opis sta­ro­żyt­nej Pol­ski, Kra­ków 1861, s. 40).

LI­TE­RA­TU­RA ZA­LE­CA­NA

Ca­me­ron R., Hi­sto­ria go­spo­dar­cza świa­ta. Od pa­le­oli­tu do cza­sów naj­now­szych, War­sza­wa 1996

Gro­dec­ki R., Po­cząt­ki im­mu­ni­te­tu w Pol­sce, Lwów 1930

In­glot S., Hi­sto­ria spo­łecz­na i go­spo­dar­cza śre­dnio­wie­cza, Wro­cław 1949

In­glot S. (red.), Hi­sto­ria chło­pów pol­skich, t. I, War­sza­wa 1970

Kor­ta W., Roz­wój wiel­kiej wła­sno­ści feu­dal­nej na Ślą­sku do po­ło­wy XIII wie­ku, Wro­cław 1964

Ku­li­szer J., Po­wszech­na hi­sto­ria go­spo­dar­cza śre­dnio­wie­cza i cza­sów no­wo­żyt­nych, t. I, War­sza­wa 1961

Mo­dze­lew­ski K., Chło­pi w mo­nar­chii wcze­sno­pia­stow­skiej, Wro­cław 1987

Ty­mie­niec­ki K., Hi­sto­ria chło­pów pol­skich, t. I, War­sza­wa 1965

5Ustrój rolny i rewolucja agrarna

5.1. Zmia­ny struk­tu­ral­ne w rol­nic­twie eu­ro­pej­skim

W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu przyj­mu­je się, że ok. 1870 r. w ca­łej Eu­ro­pie na­stą­pi­ła li­kwi­da­cja za­leż­no­ści chło­pa od feu­dal­ne­go wła­ści­cie­la i zo­sta­ły znie­sio­ne ob­cią­że­nia feu­dal­ne. Pro­ces prze­bu­do­wy ustro­ju feu­dal­ne­go wy­ka­zy­wał jed­nak znacz­ne róż­ni­ce re­gio­nal­ne. Po­szcze­gól­ne ob­sza­ry ce­cho­wał roz­ma­ity sto­pień to­wa­ro­wo­ści rol­nic­twa i jego po­wią­za­nia z ryn­kiem. Prze­obra­że­nia te były naj­bar­dziej za­awan­so­wa­ne w Eu­ro­pie Za­chod­niej. W pro­ce­sie tych zmian zde­cy­do­wa­nie przo­do­wa­ło rol­nic­two an­giel­skie.

W An­glii roz­pad feu­dal­nej struk­tu­ry agrar­nej za­koń­czył się za­sad­ni­czo w XVIII w. Chło­pi an­giel­scy już od daw­na cie­szy­li się wol­no­ścią oso­bi­stą, ist­nia­ły na­to­miast znacz­ne róż­ni­ce w za­kre­sie po­sia­da­nia zie­mi i ty­tu­łach wła­sno­ści. Wol­ni, za­moż­niej­si po­sia­da­cze prze­trwa­li pro­ce­sy ogra­dza­nia i li­kwi­da­cję "pól otwar­tych". Część z nich dro­gą kup­na czy za­gar­nia­nia wspól­not grun­to­wych zwięk­szy­ła na­wet ob­szar swych go­spo­darstw i za­mie­ni­ła się stop­nio­wo w ka­pi­ta­li­stycz­nych far­me­rów. Więk­szość z nich po­sia­da­ła jed­nak małe go­spo­dar­stwa nie­prze­kra­cza­ją­ce 4 ha grun­tu. W 1795 r. far­me­rzy sta­no­wi­li 47% lud­no­ści chłop­skiej, cha­łup­ni­cy - 35%, ro­bot­ni­cy wiej­scy - 18%.

W poł. XIX w. utrwa­li­ła się cha­rak­te­ry­stycz­na dla An­glii struk­tu­ra go­spo­darstw rol­nych. Do­ko­nał się pro­ces kon­cen­tra­cji zie­mi. Wiel­ka wła­sność za­ję­ła miej­sce go­spo­darstw chłop­skich. Far­my li­czą­ce co naj­mniej 100 akrów (40,5 ha) zaj­mo­wa­ły 78% po­wierzch­ni upraw w An­glii. W tej gru­pie wiel­kie po­sia­dło­ści (po­wy­żej 300 akrów) sta­no­wi­ły 1/13 wszyst­kich go­spo­darstw rol­nych, ale dys­po­no­wa­ły prze­szło 1/3 ob­sza­ru rol­ni­cze­go kra­ju. Pod­sta­wą w rol­nic­twie sta­ło się duże go­spo­dar­stwo far­mer­skie, ści­śle zwią­za­ne z ryn­kiem i za­trud­nia­ją­ce na­jem­ną siłę ro­bo­czą. Więk­szość lud­no­ści bez­rol­nej wchło­nął dy­na­micz­nie roz­wi­ja­ją­cy się prze­mysł. Utrzy­my­wa­ła się ten­den­cja do kon­cen­tra­cji zie­mi w rę­kach far­me­rów. Na po­cząt­ku lat 80. XIX w. na ob­sza­rze An­glii i Wa­lii funk­cjo­no­wa­ło 250 tys. go­spo­darstw, w 1911 r. było ich już tyl­ko 209 tys. Pro­ces kon­cen­tra­cji zie­mi po­stę­po­wał szyb­ko, po­nie­waż przed­sta­wi­cie­le szlach­ty mie­li de­cy­du­ją­cy głos w par­la­men­cie, a niż­sza szlach­ta spra­wo­wa­ła rzą­dy na wsi.

W przed­dzień Wiel­kiej Re­wo­lu­cji Fran­cu­skiej chłop we Fran­cji był już z re­gu­ły dzie­dzicz­nym po­sia­da­czem użyt­ko­wa­nych przez sie­bie grun­tów. Jed­nak­że nadal od­czu­wał znacz­ne i róż­no­rod­ne cię­ża­ry feu­dal­ne. Sza­cu­je się, że przed 1789 r. świad­cze­nia na rzecz feu­da­ła, Ko­ścio­ła i pań­stwa po­chła­nia­ły ok. 60% przy­cho­dów chłop­skich, nie li­cząc po­dat­ków bez­po­śred­nich i po­śred­nich. Od­se­tek w peł­ni wol­nych chło­pów, na po­do­bień­stwo fre­ehol­de­rów an­giel­skich, był nie­wiel­ki. Struk­tu­ra wła­sno­ści ziem­skiej wy­ka­zy­wa­ła rów­nież, w po­rów­na­niu z An­glią, znacz­ne róż­ni­ce. Prze­wa­ża­ły zde­cy­do­wa­nie drob­ne go­spo­dar­stwa chłop­skie. W za­leż­no­ści od re­gio­nu kra­ju 11-35% użyt­ków rol­nych znaj­do­wa­ło się w bez­po­śred­niej upra­wie dwor­skiej, ok. 6% sta­no­wi­ła wła­sność ko­ściel­na, nie­wiel­ki od­se­tek grun­tów na­le­żał do miesz­czan. Z roku na rok po­więk­sza­ła się gru­pa bez­rol­nych i ma­ło­rol­nych. Wszyst­ko to sprzy­ja­ło wzro­sto­wi na­stro­jów re­wo­lu­cyj­nych na wsi fran­cu­skiej. La­tem 1789 r. zroz­pa­cze­ni chło­pi pa­li­li zam­ki i bu­dyn­ki szla­chec­kie oraz nisz­czy­li re­je­stry dwor­skie. Tuż po wy­bu­chu re­wo­lu­cji rząd re­wo­lu­cyj­ny wy­dał de­kret zno­szą­cy cał­ko­wi­cie za­leż­ność chło­pa od pana oraz po­win­no­ści chłop­skie z ty­tu­łu pod­dań­stwa oso­bi­ste­go i są­do­we­go. W na­stęp­stwie ma­so­wych bun­tów i pro­te­stów chło­pi otrzy­ma­li na wła­sność użyt­ko­wa­ną przez sie­bie zie­mię. De­cy­zja ta utrwa­li­ła ist­nie­ją­ce we Fran­cji roz­drob­nie­nie go­spo­darstw chłop­skich i była głów­ną przy­czy­ną ni­skiej wy­daj­no­ści rol­nic­twa fran­cu­skie­go. W wy­ni­ku re­wo­lu­cji bur­żu­azyj­nej ustrój feu­dal­ny we Fran­cji uległ cał­ko­wi­tej li­kwi­da­cji. Skon­fi­sko­wa­ne ma­jąt­ki Ko­ścio­ła i szlach­ty-emi­gran­tów prze­szły w ręce za­moż­niej­szych chło­pów i miesz­czan. Naj­mniej sko­rzy­sta­li, mimo wcze­śniej­szych za­po­wie­dzi, chło­pi bez­rol­ni i ma­ło­rol­ni. Re­wo­lu­cja utrwa­li­ła struk­tu­rę agrar­ną we Fran­cji.

W in­nych kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej zno­szo­no stop­nio­wo po­zo­sta­ło­ści ustro­ju feu­dal­ne­go. W Ho­lan­dii chło­pi już w XVIII w. prze­ję­li na wła­sność użyt­ko­wa­ne do­tych­czas go­spo­dar­stwa. Część zie­mi zna­la­zła się w po­sia­da­niu bur­żu­azji. W Bel­gii sto­sun­ki feu­dal­ne na wsi znie­sio­no w la­tach re­wo­lu­cji fran­cu­skiej (1795). W re­zul­ta­cie ukształ­to­wa­ła się struk­tu­ra agrar­na po­dob­na do fran­cu­skiej. We Wło­szech feu­dal­na za­leż­ność chło­pa opie­ra­ła się na sys­te­mie dzier­żaw. Osta­tecz­na li­kwi­da­cja sto­sun­ków feu­dal­nych do­ko­na­ła się tam pod kon. XVIII i na pocz. XIX w. Chło­pi hisz­pań­scy, mimo że uzy­ska­li wol­ność oso­bi­stą, w więk­szo­ści byli dzier­żaw­ca­mi, znacz­nie rza­dziej wła­ści­cie­la­mi upra­wia­nych grun­tów.

Rol­nic­two nie­miec­kie do­sto­so­wy­wa­ło się rów­nież do wy­mo­gów ryn­ku. W po­szcze­gól­nych kra­jach nie­miec­kich sto­su­nek chło­pa do pana feu­dal­ne­go był zróż­ni­co­wa­ny. Za­chod­ni ob­szar Nie­miec sta­no­wił do­me­nę tzw. władz­twa grun­to­we­go. W sys­te­mie tym ma­jąt­ki feu­da­łów od­gry­wa­ły mi­ni­mal­ną rolę, np. w Nad­re­nii nie było ich pra­wie zu­peł­nie. Wy­so­ką po­zy­cję ma­te­rial­ną dwo­ru za­pew­nia­ły czyn­sze pie­nięż­ne. Po­śred­ni ob­szar sta­no­wi­ła Ba­wa­ria. Fol­war­ki wy­stę­po­wa­ły tu licz­niej niż na za­cho­dzie Nie­miec. Wschod­nie Niem­cy zdo­mi­no­wał sys­tem fol­warcz­no-pańsz­czyź­nia­ny z pod­dań­stwem oso­bi­stym, są­do­wym i grun­to­wym. Pod­sta­wo­wy cię­żar feu­dal­ny sta­no­wi­ła pańsz­czy­zna. Na tym ob­sza­rze funk­cjo­no­wa­ły tak­że go­spo­dar­stwa chłop­skie, nie były one jed­nak w sta­nie sku­tecz­nie kon­ku­ro­wać z po­sia­dło­ścia­mi jun­kier­ski­mi, pro­du­ku­ją­cy­mi na sze­ro­ki ry­nek.

Pro­ces uwłasz­cze­nia, na ob­sza­rach na wschód od Łaby, roz­po­czął się naj­wcze­śniej w Pru­sach w 1808 r. i za­koń­czył się do­pie­ro w roku 1857. Była to tzw. pru­ska dro­ga do ka­pi­ta­li­zmu w rol­nic­twie, któ­ra po­le­ga­ła na od­gór­nych re­gu­la­cjach praw­nych, wdra­ża­nych stop­nio­wo w 1 poł. XIX w. Uwłasz­cze­nie wzmoc­ni­ło stan po­sia­da­nia wła­ści­cie­li fol­war­ków kosz­tem zmniej­sze­nia are­ału go­spo­darstw chłop­skich. Chło­pi utra­ci­li w su­mie 1 mln ha zie­mi. Edyk­ty re­gu­la­cyj­ne nie ob­ję­ły drob­nych go­spo­darstw i zo­bo­wią­zy­wa­ły do peł­ne­go uisz­cze­nia od­szko­do­wa­nia za znie­sie­nie ob­cią­żeń feu­dal­nych.

W mo­nar­chii au­stro-wę­gier­skiej do­pie­ro pod wpły­wem Wio­sny Lu­dów w 1848 r. sejm wie­deń­ski uchwa­lił usta­wę o cał­ko­wi­tej li­kwi­da­cji po­win­no­ści feu­dal­nych i uwłasz­cze­niu chło­pów we wszyst­kich kra­jach wcho­dzą­cych w skład ce­sar­stwa. Usta­wa au­striac­ka była ko­rzyst­niej­sza dla chło­pa niż pru­skie prze­pi­sy uwłasz­cze­nio­we. Ob­ję­ła ona wszyst­kie go­spo­dar­stwa, a za uwłasz­cze­nie usta­la­ła czę­ścio­we od­szko­do­wa­nie. Chło­pi mie­li pła­cić 1/3 kwo­ty od­szko­do­wa­nia za prze­ję­tą zie­mię w cią­gu 20 lat.

Prze­mia­ny ustro­jo­we za­cho­dzą­ce w rol­nic­twie na ob­sza­rze środ­ko­wej i wschod­niej Eu­ro­py były pro­ce­sa­mi bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny­mi. Cha­rak­te­ry­zo­wa­ły je wiel­kie skraj­no­ści. Po re­gu­la­cji utrzy­my­wa­ły się nadal go­spo­dar­stwa ob­szar­ni­cze (fol­war­ki), a część chło­pów nie zo­sta­ła ob­ję­ta po­sta­no­wie­nia­mi uwłasz­cze­nio­wy­mi. Na in­nych te­re­nach znie­sio­no za­leż­ność oso­bi­stą i są­do­wą chło­pa, ale zie­mię przy­zna­wa­no feu­da­ło­wi, dzię­ki cze­mu umac­nia­ły się go­spo­dar­stwa fol­warcz­ne. Po­nad­to w tej czę­ści Eu­ro­py za­cho­wy­wa­ły się dłu­go i w licz­nych od­mia­nach prze­żyt­ki epo­ki feu­dal­nej, np. wspól­no­ty grun­to­we, wza­jem­ne pra­wa użyt­ko­wa­nia, sza­chow­ni­ca pól, usta­wa ło­wiec­ka.

Dłu­go utrzy­my­wa­ły się sto­sun­ki feu­dal­ne w rol­nic­twie ro­syj­skim. Klę­ska mi­li­tar­na Ro­sji w woj­nie krym­skiej (1853-56) przy­śpie­szy­ła dzia­ła­nia kół li­be­ral­no-de­mo­kra­tycz­nych, zmie­rza­ją­ce do prze­bu­do­wy ustro­ju wsi. Ro­sło też nie­za­do­wo­le­nie chło­pów. W la­tach 1826-61 za­no­to­wa­no na ob­sza­rze Ro­sji ok. 1200 ma­so­wych wy­stą­pień chłop­skich. W 1861 r. rząd ogło­sił de­cy­zję o uwłasz­cze­niu. Akt ten róż­nił się znacz­nie od eu­ro­pej­skich re­gu­la­cji praw­nych. Zie­mię otrzy­ma­li chło­pi nie na wła­sność, lecz w bez­ter­mi­no­we użyt­ko­wa­nie. Na rzecz po­sia­da­czy feu­dal­nych wy­zna­czo­no wy­so­ki ekwi­wa­lent pie­nięż­ny, a na okres przej­ścio­wy zo­sta­ła do­pusz­czo­na rów­nież pańsz­czy­zna. We­dług sza­cun­ko­wych ob­li­czeń chło­pi ro­syj­scy za­pła­ci­li do 1906 r. prze­szło 2 mld ru­bli z ty­tu­łu od­szko­do­wań za uwłasz­cze­nie.

Re­for­my agrar­ne na Pół­wy­spie Bał­kań­skim były znacz­nie opóź­nio­ne w po­rów­na­niu z in­ny­mi pań­stwa­mi eu­ro­pej­ski­mi i mia­ły skom­pli­ko­wa­ny prze­bieg. Czę­ścio­we uwłasz­cze­nie w 1 poł. XIX w. prze­pro­wa­dzi­li Tur­cy. Kra­je Pół­wy­spu Bał­kań­skie­go uwol­ni­ły się spod pa­no­wa­nia tu­rec­kie­go w 2 poł. XIX w. i wów­czas do­ko­na­ła się osta­tecz­na li­kwi­da­cja ren­ty feu­dal­nej.

5.2. Nowy ustrój agrar­ny na zie­miach pol­skich

Uwłasz­cze­nie prze­pro­wa­dzo­ne w XIX w. ozna­cza­ło nada­nie chło­pom pra­wa wła­sno­ści do ca­ło­ści lub czę­ści użyt­ko­wa­nej przez nich zie­mi w za­mian za uisz­czo­ne bez­po­śred­nio bądź po­śred­nio od­szko­do­wa­nie. Za­ra­zem zo­sta­ły zli­kwi­do­wa­ne sto­sun­ki pod­dań­cze oraz znie­sio­ne bez od­szko­do­wa­nia cię­ża­ry feu­dal­ne po­no­szo­ne przez chło­pów z ty­tu­łu pod­dań­stwa oso­bi­ste­go i są­do­we­go.

Prze­mia­ny ustro­jo­we w rol­nic­twie pol­skim do­ko­na­ły się w róż­nym cza­sie i w róż­nych for­mach.

Pro­ces uwłasz­cze­nia zo­stał za­po­cząt­ko­wa­ny w za­bo­rze pru­skim. Na mocy roz­po­rzą­dze­nia rzą­du pru­skie­go z 27 lip­ca 1808 r. zie­mię na wła­sność otrzy­ma­li chło­pi z do­men kró­lew­skich, jed­nak ceną był wy­so­ki okup za pańsz­czy­znę.

W 1811 r. uka­zał się edykt re­gu­la­cyj­ny, któ­ry roz­po­czął wła­ści­wy pro­ces uwłasz­cza­nia we wschod­nich pro­win­cjach pań­stwa pru­skie­go (Śląsk, Po­mo­rze). Isto­ta re­gu­la­cji po­le­ga­ła na przej­ściu go­spo­darstw las­syc­kich (pra­wo las­syc­kie wy­klu­cza­ło dys­po­no­wa­nie go­spo­dar­stwem) w pod­le­głą wła­sność chło­pa oraz znie­sie­niu wie­lu po­win­no­ści ob­cią­żeń feu­dal­nych, zwłasz­cza pańsz­czy­zny. Feu­dał po­zo­sta­wał jed­nak, choć w mniej­szym stop­niu, zwierzch­nim wła­ści­cie­lem grun­tów z wła­dzą są­do­wą i po­li­cyj­ną. Mógł on jesz­cze ko­rzy­stać z pańsz­czy­zny po­moc­ni­czej do 20 dni w roku przez ko­lej­nych 12 lat. Uwłasz­cze­niu pod­le­ga­ły tyl­ko go­spo­dar­stwa utrzy­mu­ją­ce co naj­mniej parę zwie­rząt po­cią­go­wych. Chło­pi ubo­dzy, któ­rzy wy­ko­ny­wa­li pańsz­czy­znę pie­szą (ręcz­ną), zo­sta­li wy­łą­cze­ni z re­for­my.

Od­szko­do­wa­nie za uwłasz­cze­nie było wy­so­kie. Wy­bór ro­dza­ju od­szko­do­wa­nia za­le­żał od feu­da­łów. Spła­ta po­le­ga­ła głów­nie na od­da­niu wła­ści­cie­lo­wi fol­war­ku czę­ści go­spo­dar­stwa. Po­sia­da­cze dzie­dzicz­ni mu­sie­li od­stą­pić feu­da­ło­wi trze­cią część zie­mi, nie­dzie­dzicz­ni - po­ło­wę. Go­spo­dar­stwa mniej­sze mia­ły moż­li­wość wy­pła­ce­nia od­szko­do­wa­nia w na­tu­rze lub w pie­nią­dzu. Moż­li­wa też była czę­ścio­wa spła­ta w ro­bo­ciź­nie.

Pod na­ci­skiem szlach­ty rząd pru­ski w 1816 r. ogra­ni­czył krąg go­spo­darstw pod­le­ga­ją­cych uwłasz­cze­niu. Usta­lo­no, że poza zdol­no­ścią do utrzy­ma­nia sprzę­ża­ju mu­szą one wy­ka­zać, że ist­nie­ją co naj­mniej od 1774 r. W ten spo­sób wy­łą­czo­no z re­for­my znacz­ną część za­grod­ni­ków.

Edykt z 1821 r. umoż­li­wił chło­pom re­lu­icję rent feu­dal­nych, czy­li wy­ku­pie­nie się od świad­czeń, za kwo­tę od­po­wia­da­ją­cą 25-krot­nej war­to­ści ren­ty rocz­nej. Dzię­ki tej pro­ce­du­rze pod­le­gła wła­sność chłop­ska mo­gła prze­kształ­cić się we wła­sność peł­ną.

W 1823 r. uwłasz­cze­niem ob­ję­to Wiel­ko­pol­skę, zie­mię cheł­miń­ską i mi­cha­łow­ską. Pod­sta­wą re­gu­la­cji były za­sad­ni­cze po­sta­no­wie­nia edyk­tu z 1811 r. Usta­wa za­wie­ra­ła jed­nak da­lej idą­ce ogra­ni­cze­nia ka­te­go­rii go­spo­darstw pod­le­ga­ją­cych uwłasz­cze­niu. Za­strze­ga­ła bo­wiem, że mu­szą to być go­spo­dar­stwa sprzę­żaj­ne ist­nie­ją­ce już od roku 1772.

W 1827 r. wpro­wa­dzo­no no­we­lę do ustaw uwłasz­cze­nio­wych do­ty­czą­cych Gór­ne­go Ślą­ska. Do­pusz­cza­ła ona moż­li­wość nada­nia zie­mi na wła­sność za­grod­ni­kom, je­śli po­sia­da­li oni sprzę­żaj i 25 mórg mag­de­bur­skich (6,25 ha) zie­mi śred­niej ja­ko­ści. Po­sta­no­wie­nie to stwa­rza­ło chło­pom sy­tu­ację ko­rzyst­niej­szą niż de­kla­ra­cja z 1816 r.

Po Wio­śnie Lu­dów w 1850 r. wła­dze pru­skie wy­da­ły usta­wę, któ­ra roz­sze­rzy­ła za­kres re­gu­la­cji na mniej­sze, nie­sprzę­żaj­ne go­spo­dar­stwa chłop­skie, uprzed­nio nie­pod­le­ga­ją­ce pro­ce­du­rze uwłasz­cze­nio­wej. Wpro­wa­dzi­ła ona tak­że ko­rzyst­niej­sze dla chło­pów za­sa­dy re­lu­icji oraz znio­sła zwierzch­nią wła­sność feu­da­ła nad grun­ta­mi chłop­ski­mi. Nie zo­sta­ły jed­nak uwłasz­czo­ne grun­ty, któ­re ty­tu­łem wy­na­gro­dze­nia za pra­cę użyt­ko­wa­ła służ­ba fol­warcz­na, ani też go­spo­dar­stwa nowe, nie­ob­ję­te obo­wiąz­kiem po­now­ne­go ob­sa­dze­nia w ra­zie opusz­cze­nia ich przez chło­pa.

W 1857 r. rząd wy­dał prze­pis na­ka­zu­ją­cy zgło­sze­nie do koń­ca 1858 r. wszel­kich pre­ten­sji z ty­tu­łu znie­sie­nia po­win­no­ści wło­ściań­skich. Osta­tecz­nie pro­ces uwłasz­cze­nia chło­pów i se­pa­ra­cji grun­tów w za­bo­rze pru­skim za­koń­czył się w 1865 r.

Na roz­wią­za­nie kwe­stii agrar­nej w Ga­li­cji wpływ wy­war­ły ru­chy spo­łecz­ne na­stę­pu­ją­ce ko­lej­no po so­bie, tj. po­wsta­nie kra­kow­skie, ra­ba­cja ga­li­cyj­ska i Wio­sna Lu­dów. Pod pre­sją wy­da­rzeń re­wo­lu­cyj­nych Fer­dy­nand I pod­pi­sał 17 kwiet­nia 1848 r. re­skrypt uwłasz­cza­ją­cy chło­pów w za­bo­rze au­striac­kim. Po­sta­no­wie­nie ob­ję­ło wszyst­kich wło­ścian bez wzglę­du na wiel­kość po­sia­da­ne­go go­spo­dar­stwa, użyt­ku­ją­cych zie­mię za­pi­sa­ną w re­je­strach grun­to­wych jako wła­sność ru­sty­kal­ną (chłop­ską), a tak­że użyt­ku­ją­cych sta­łe na­dzia­ły zie­mi do­mi­ni­kal­nej (dwor­skiej). Wy­łą­czo­no na­to­miast spod uwłasz­cze­nia grun­ty pań­skie bę­dą­ce w cza­so­wej dzier­ża­wie chło­pów. Re­for­ma po­mi­ja­ła tak­że wszyst­kich bez­rol­nych na wsi.

Pa­tent ce­sa­rza z 1848 r. zniósł wszel­kie dzier­ża­wy grun­to­we wy­ni­ka­ją­ce ze sto­sun­ku pod­dań­cze­go (pańsz­czy­zny, da­ni­ny, czyn­sze), prze­wi­du­jąc rzą­do­we od­szko­do­wa­nia dla dzie­dzi­ców. Od­szko­do­wa­nia na­leż­ne dwo­ro­wi ob­li­cza­no w na­stę­pu­ją­cy spo­sób: z kwo­ty uzy­ska­nej przez prze­li­cze­nie na pie­nią­dze wszyst­kich cię­ża­rów dwor­skich skre­śla­no ok. 1/3, a resz­tę na­leż­no­ści po po­ło­wie mia­ły spła­cić ob­szar­ni­kom wła­dze cen­tral­ne w Wied­niu oraz rząd kra­jo­wy w Ga­li­cji. W za­bo­rze au­striac­kim nie wpro­wa­dzo­no, w prze­ci­wień­stwie do in­nych pro­win­cji ce­sar­stwa, bez­po­śred­nich spłat chłop­skich. Już jed­nak w 1849 r. rząd wie­deń­ski przy­stą­pił do two­rze­nia fun­du­szu in­dem­ni­za­cyj­ne­go opar­te­go na do­dat­ko­wych po­dat­kach lud­no­ści. Fun­dusz ten wy­da­wał wła­ści­cie­lom fol­war­ków ob­li­ga­cje (li­sty in­dem­ni­za­cyj­ne) na całą na­leż­ną sumę od­szko­do­wa­nia w wy­so­ko­ści 5%. Li­sty in­dem­ni­za­cyj­ne były wy­ku­py­wa­ne do 1898 r. Ich war­tość gieł­do­wa sta­no­wi­ła ok. 70% war­to­ści no­mi­nal­nej. Od­szko­do­wa­nia ob­cią­ża­ły w 71% bu­dżet kra­jo­wy i sta­no­wi­ły przed­miot wie­lo­let­nich spo­rów władz ga­li­cyj­skich z wie­deń­ski­mi. Na po­kry­cie tych kosz­tów usta­no­wio­no w 1853 r. do­da­tek do tzw. kra­jo­wych po­dat­ków, któ­ry stop­nio­wo wzrósł do 51%. Pa­tent z 1849 r. zniósł bez­płat­nie pańsz­czy­znę cha­łup­ni­ków i ko­mor­ni­ków, a tak­że ju­rys­dyk­cję pa­try­mo­nial­ną nad miesz­kań­ca­mi gmin wiej­skich. Jed­nak­że na ob­sza­rach dwor­skich, któ­re nie były włą­czo­ne do gmi­ny, dzie­dzic otrzy­mał te same upraw­nie­nia co urząd gmi­ny.

Usta­wa nie prze­wi­dy­wa­ła li­kwi­da­cji wspól­not grun­to­wych i ser­wi­tu­tów[1]. Za­czę­to je zno­sić do­pie­ro w la­tach 60. Jesz­cze dłu­żej utrzy­mał się w Ga­li­cji dwor­ski mo­no­pol pro­pi­na­cyj­ny i usta­wa ło­wiec­ka.

W Kró­le­stwie Pol­skim uwłasz­cze­nie po­prze­dził okres re­form czyn­szo­wych. W 1861 r. opór prze­ciw­ko pańsz­czyź­nie do­pro­wa­dził do za­mia­ny jej na okup pie­nięż­ny. Rząd po­wstań­czy 22 stycz­nia 1863 r. uchy­lił obo­wią­zu­ją­ce chło­pów czyn­sze, pańsz­czy­znę i inne obo­wiąz­ki, z wy­jąt­kiem po­dat­ków, prze­wi­du­jąc in­dem­ni­za­cję ze skar­bu pań­stwa i anu­lu­jąc usta­wo­daw­stwo za­bor­cy w spra­wie chłop­skiej. Chło­pom bez­rol­nym wal­czą­cym w sze­re­gach po­wstań­czych obie­ca­no po woj­nie mi­ni­mum 3-mor­go­we go­spo­dar­stwa.

Aby od­cią­gnąć chło­pów od po­wsta­nia, rząd car­ski wy­dał w mar­cu 1864 r. uka­zy uwłasz­cze­nio­we. Da­wa­ły one chło­pom na wła­sność użyt­ko­wa­ne przez nich grun­ty i zno­si­ły wszel­kie świad­cze­nia na rzecz dwo­rów. W Kró­le­stwie Pol­skim wy­kup zo­stał za­ma­sko­wa­ny w for­mie po­dat­ków i, jak pi­sze Sta­ni­sław Śre­niow­ski, był to wy­kup po­win­no­ści, a nie grun­tów. Po­nad­to chło­pi mo­gli do­ma­gać się zwro­tu utra­co­nych bez ekwi­wa­len­tu te­re­nów, któ­re w 1846 r. znaj­do­wa­ły się w ta­be­lach pre­sta­cyj­nych. Za­wie­ra­ły one spi­sy go­spo­darstw, ich upraw­nie­nia i ob­cią­że­nia. Bez­rol­ni mo­gli ubie­gać się o tzw. pust­ki lub o na­dzia­ły z dóbr po­du­chow­nych. Ro­syj­skim wła­ści­cie­lom ma­jo­ra­tów przy­zna­no do­dat­ko­we od­szko­do­wa­nie i w ich do­brach bar­dziej ogra­ni­czo­no chłop­skie upraw­nie­nia.

Wła­dzom za­bra­kło kon­se­kwen­cji w roz­wią­za­niu kwe­stii ser­wi­tu­tów. Wła­ści­cie­le fol­war­ków za­trzy­ma­li lasy i pa­stwi­ska, chło­pi za­cho­wa­li pra­wo do ko­rzy­sta­nia z nich. Po­sta­no­wie­nie to unie­moż­li­wia­ło pro­wa­dze­nie ra­cjo­nal­nej go­spo­dar­ki na te­re­nach ob­ję­tych upraw­nie­nia­mi ser­wi­tu­to­wy­mi. Pod­le­ga­ły one ra­bun­ko­wej i nad­mier­nej eks­plo­ata­cji, po­nie­waż nie dbał o nie ani dwór (for­mal­ny wła­ści­ciel), ani też wieś (użyt­kow­nik bez pra­wa wła­sno­ści).

W 1866 r. rząd car­ski zre­for­mo­wał ustrój ad­mi­ni­stra­cyj­ny wsi. Utwo­rzo­ne zo­sta­ły gro­ma­dy wiej­skie bez ob­sza­ru dwor­skie­go z wy­bra­nym przez wieś soł­ty­sem oraz gmi­ny zbio­ro­we obej­mu­ją­ce wieś i fol­wark, w któ­rych chło­pi-go­spo­da­rze oraz ob­szar­ni­cy mie­li rów­ny głos. Na cze­le gmi­ny stał wy­bie­ra­ny przez ogół wójt.

Uwłasz­cze­nie w Kró­le­stwie Pol­skim, w po­rów­na­niu z po­zo­sta­ły­mi za­bo­ra­mi, było znacz­nie ko­rzyst­niej­sze dla chło­pa. Mia­ło ono naj­szer­szy za­sięg. Zie­mię na wła­sność otrzy­ma­li nie tyl­ko do­tych­cza­so­wi po­sia­da­cze, ale tak­że część bez­rol­nych. W od­róż­nie­niu od za­bo­ru pru­skie­go i au­striac­kie­go chło­pi w Kró­le­stwie Pol­skim nie pła­ci­li z ty­tu­łu uwłasz­cze­nia żad­ne­go od­szko­do­wa­nia. Re­for­ma w Kró­le­stwie usta­no­wi­ła bar­dziej de­mo­kra­tycz­ny ustrój ad­mi­ni­stra­cyj­ny wsi. W za­bo­rze pru­skim i au­striac­kim fol­wark pań­ski two­rzył wraz z jego miesz­kań­ca­mi osob­ną gmi­nę, w któ­rej wła­ści­ciel miał de­cy­du­ją­cy głos. Przy­po­mnij­my, że w Kon­gre­sów­ce funk­cjo­no­wa­ła gmi­na zbio­ro­wa, obej­mu­ją­ca za­rów­no wsie chłop­skie, jak i dwor­skie fol­war­ki.

Krzysz­tof Gro­niew­ski oce­nia, że na te­re­nie ca­łe­go kra­ju uwłasz­cze­nie ob­ję­ło po­nad 1 mln go­spo­darstw chłop­skich; naj­wię­cej w Kró­le­stwie Pol­skim i Ga­li­cji - bo po­nad 0,5 mln; naj­mniej w za­bo­rze pru­skim - po­nad 130 tys. (do 1848 r.). Naj­dro­żej za uwłasz­cze­nie za­pła­ci­li chło­pi w za­bo­rze pru­skim. W prze­li­cze­niu na hek­tar kosz­ty były tu 2-krot­nie więk­sze niż w in­nych za­bo­rach. Zli­kwi­do­wa­ną na zie­miach pol­skich pańsz­czy­znę sza­cu­je się na ok. 100 mln dnió­wek (w prze­li­cze­niu na dni pie­sze).

W wy­ni­ku re­for­my naj­więk­sze go­spo­dar­stwa chłop­skie po­wsta­ły na te­re­nie za­bo­ru pru­skie­go. Na Po­mo­rzu prze­cięt­na ich po­wierzch­nia obej­mo­wa­ła 70-80 wiel­kich mórg mag­de­bur­skich (ok. 39-45 ha), w Wiel­ko­pol­sce - 55 mórg (ok. 31 ha), a na Ślą­sku - 25-30 mórg (ok. 14-17 ha). W Kró­le­stwie Pol­skim prze­cięt­na wiel­kość go­spo­darstw wło­ściań­skich wy­no­si­ła 12,2 mor­gi (ok. 7 ha). Naj­mniej­sze go­spo­dar­stwa chłop­skie znaj­do­wa­ły się w Ga­li­cji, gdzie w wie­lu okrę­gach po­wierzch­nia ich nie prze­kra­cza­ła 5 mórg (ok. 3 ha).

Ogól­nie pro­ces uwłasz­cze­nio­wy spo­wo­do­wał, że go­spo­dar­stwa chłop­skie utra­ci­ły część do­tych­czas użyt­ko­wa­nej zie­mi (rys. 4). Wie­lu wło­ścian nie było w sta­nie uiścić opłat za prze­ję­cie zie­mi na wła­sność. Fol­wark na­to­miast roz­sze­rzył znacz­nie are­ał grun­tów upraw­nych.

Rys. 4. Stan po­sia­da­nia grun­tów upraw­nych przed i po uwłasz­cze­niu

Sy­tu­acja po­szcze­gól­nych za­bo­rów pod tym wzglę­dem była dość zróż­ni­co­wa­na. W wy­ni­ku re­gu­la­cji na Ślą­sku i Po­mo­rzu Za­chod­nim ob­szar­ni­cy uzy­ska­li ok. 50% zie­mi chłop­skiej. W Po­znań­skiem chło­pi utra­ci­li 1/6 po­sia­da­nej zie­mi, gdy tym­cza­sem w ca­łych Pru­sach prze­cięt­nie 1/3. W Wiel­kim Księ­stwie Po­znań­skim chło­pi byli le­piej trak­to­wa­ni niż w in­nych pro­win­cjach pru­skich, co wy­ni­ka­ło głów­nie ze wzglę­dów po­li­tycz­nych, z chę­ci osła­bie­nia po­zy­cji pol­skie­go zie­miań­stwa.

W szcze­gó­łach sy­tu­acja przed­sta­wia­ła się na­stę­pu­ją­co. Na ob­sza­rze Wiel­ko­pol­ski w la­tach 1823-59 do fol­war­ków włą­czo­no 1372 go­spo­dar­stwa sprzę­żaj­ne (3% ich ogól­nej licz­by). Stra­ty chło­pów wiel­ko­pol­skich oce­nio­no na 215 852 mor­gi mag­de­bur­skie. Do 1865 r. ok. 89 tys. wło­ścian wy­ku­pi­ło po­win­no­ści feu­dal­ne (ro­bo­ci­zna, da­ni­ny, ser­wi­tu­ty).

Na Po­mo­rzu Gdań­skim w re­jen­cji kwi­dzyń­skiej przy­łą­czo­no do ob­sza­rów dwor­skich 124 tys. mórg zie­mi chłop­skiej (zli­kwi­do­wa­no 896 go­spo­darstw sprzę­żaj­nych); w po­wie­cie choj­nic­kim - 9,5 tys. mórg; w re­jen­cji gdań­skiej stra­ty wy­nio­sły 113 go­spo­darstw. Wieś po­mor­ska stra­ci­ła wię­cej zie­mi niż wieś ślą­ska. Z ko­lei na Gór­nym Ślą­sku włą­czo­no wię­cej go­spo­darstw chłop­skich do fol­war­ków niż na Po­mo­rzu Gdań­skim. Na Gór­nym Ślą­sku wy­kup po­win­no­ści miał więk­sze zna­cze­nie spo­łecz­ne niż re­gu­la­cja. W okre­sie uwłasz­cze­nia na Gór­nym Ślą­sku po­win­no­ści wy­ku­pi­ło 95 tys. go­spo­darstw, na Po­mo­rzu Gdań­skim na­to­miast - po­nad 31 tys.

Stra­ty chłop­skie w Pru­sach Wschod­nich sza­cu­je się na 13%, tj. 157 tys. mórg mag­de­bur­skich zie­mi. Do 1848 r. po­win­no­ści feu­dal­ne wy­ku­pi­ło po­nad 3000 chło­pów.

Wieś w za­bo­rze pru­skim wy­szła z re­form uwłasz­cze­nio­wych spau­pe­ry­zo­wa­na - stra­ci­ła część grun­tów oraz mu­sia­ła pła­cić ren­tę w na­tu­rze i go­tów­ce. Re­gu­la­cja wpły­nę­ła na roz­war­stwie­nie wsi. W 1861 r. w po­sia­da­niu chło­pów znaj­do­wa­ło się 39% zie­mi. Go­spo­darstw kar­ło­wa­tych nie po­więk­szo­no do roz­mia­rów za­pew­nia­ją­cych im sa­mo­dziel­ność eko­no­micz­ną, a chło­pów bez­rol­nych cał­ko­wi­cie po­mi­nię­to w pro­ce­sie re­gu­la­cji. Bez­rol­ni sta­li się re­zer­wu­arem ta­niej siły ro­bo­czej. Fol­wark na­to­miast umoc­nił i roz­sze­rzył swą po­zy­cję go­spo­dar­czą. Go­spo­dar­stwa fol­warcz­ne li­czą­ce po­wy­żej 100 ha po­sia­da­ły po­nad 50% ogól­nej po­wierzch­ni zie­mi, a ra­zem z więk­szy­mi go­spo­dar­stwa­mi chłop­ski­mi - 2/3 ca­łe­go are­ału pól. Więk­szość pro­duk­cji rol­nej po­cho­dzi­ła za­tem z du­żych go­spo­darstw. W wy­ni­ku uwłasz­cze­nia w za­bo­rze pru­skim ukształ­to­wał się ustrój rol­ny umoż­li­wia­ją­cy sto­so­wa­nie no­wo­cze­snej agro­tech­ni­ki.

W Ga­li­cji uwłasz­czo­no 545 936 go­spo­darstw, zno­sząc 8 mln dnió­wek sprzę­żaj­nych i 16,9 mln dnió­wek pie­szych pańsz­czy­zny oraz inne świad­cze­nia o war­to­ści 0,5 mln flo­re­nów. Re­for­ma w za­bo­rze au­striac­kim nie po­więk­szy­ła jed­nak w spo­sób istot­ny sta­nu po­sia­da­nia go­spo­darstw chłop­skich. W la­tach 1857-88 fol­war­ki utra­ci­ły na rzecz go­spo­darstw wło­ściań­skich tyl­ko ok. 4% swej po­wierzch­ni. Pod kon. XIX w. chło­pi dys­po­no­wa­li ok. 59% ogól­ne­go are­ału. Do 1873 r. zie­mię otrzy­ma­ło 35% bez­rol­nych.

We­dług Fran­cisz­ka Bu­ja­ka, uwłasz­cze­nie spo­wo­do­wa­ło wzrost licz­by go­spo­darstw chłop­skich o 35%. Zwięk­szy­ła się wy­raź­nie licz­ba go­spo­darstw ma­łych, a spa­dła licz­ba go­spo­darstw śred­nich i du­żych. W la­tach 1859-82 od­se­tek go­spo­darstw 20-50-hek­ta­ro­wych zmniej­szył się z 4,3 do 0,8%, a go­spo­darstw 10-20-hek­ta­ro­wych - z 10,8 do 4,8%. Spa­dła tak­że licz­ba go­spo­darstw śred­nich 2-5-hek­ta­ro­wych - z 25,4 do 20,2, i 5-10-hek­ta­ro­wych - z 23,6 do 14,5%. Jed­no­cze­śnie wzro­sła znacz­nie licz­ba go­spo­darstw kar­ło­wa­tych (do 2 ha) z 35,6 do 59,6%.

Chło­pi ga­li­cyj­scy po­nie­śli też naj­więk­sze kosz­ty in­dem­ni­za­cji. W za­bo­rze au­striac­kim ogól­na suma od­szko­do­wań się­gnę­ła 485 mln ko­ron, w tym skarb pań­stwa za­pła­cił osta­tecz­nie po dłu­go­let­nim spo­rze 171 mln ko­ron, Ga­li­cja zaś wnio­sła 314 mln ko­ron. Z kwo­ty 314 mln na wiel­ką wła­sność przy­pa­dło 24%, na mia­sta - 35%, i na go­spo­dar­stwa chłop­skie - 41% (129 mln).

Re­for­my uwłasz­cze­nio­we w Ga­li­cji, mimo że były ko­rzyst­niej­sze dla chło­pa niż re­gu­la­cja pru­ska, nie roz­wią­za­ły pod­sta­wo­wych pro­ble­mów spo­łecz­nych. Uwłasz­cze­nie po­głę­bi­ło pro­ces roz­drob­nie­nia go­spo­darstw, co spra­wi­ło, że sy­tu­acja eko­no­micz­na chło­pów jesz­cze się po­gor­szy­ła. Ubo­gie go­spo­dar­stwa wło­ściań­skie nie mia­ły środ­ków na in­ten­sy­fi­ka­cję pro­duk­cji rol­nej. Na wsi ga­li­cyj­skiej ewo­lu­cja ustro­ju agrar­ne­go nie sprzy­ja­ła wdra­ża­niu po­stę­pu agro­tech­nicz­ne­go.

W Kró­le­stwie re­for­ma z 1864 r. spo­wo­do­wa­ła wzrost are­ału chłop­skie­go o ok. 600 tys. mórg, tj. o 8% w po­rów­na­niu ze sta­nem sprzed uwłasz­cze­nia. Do 1900 r. wła­sność chłop­ska wzro­sła o ko­lej­ne 20%.

Był to re­zul­tat ko­rzyst­niej­szy niż w in­nych za­bo­rach, gdzie ob­szar pól chłop­skich albo znacz­nie się zmniej­szył (za­bór pru­ski), albo - przy for­mal­nie nie­zmie­nio­nym sta­nie - uległ fak­tycz­ne­mu skur­cze­niu pod­czas póź­niej­szej li­kwi­da­cji ser­wi­tu­tów (Ga­li­cja). W za­bo­rze ro­syj­skim ob­szar­ni­cy za­cho­wa­li 5,8 mln ha, tj. 56,5% ca­łe­go ob­sza­ru zie­mi, a chło­pi po­sia­da­li tyl­ko 4,9 mln ha (44,5%) ogó­łu grun­tów.

W wy­ni­ku uwłasz­cze­nia wzro­sła o ok. 140 tys. licz­ba go­spo­darstw. Zło­ży­ło się nań 50 tys. go­spo­darstw utwo­rzo­nych z pu­stek, ty­leż samo go­spo­darstw cze­la­dzi dwor­skiej, użyt­ku­ją­cej już wcze­śniej ka­wał­ki zie­mi, i po­nad 40 tys. go­spo­darstw wy­dzie­lo­nych w do­brach po­du­chow­nych. Mniej wię­cej po­ło­wa chło­pów bez­rol­nych, tj. 175 tys. ro­dzin, otrzy­ma­ła ok. 500 tys. ha zie­mi. Część lud­no­ści wiej­skiej nie­po­sia­da­ją­cej zie­mi uda­wa­ła się do miast. Od lat 70. XIX w. na­si­li­ła się emi­gra­cja do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, póź­niej do Ame­ry­ki Po­łu­dnio­wej i se­zo­no­wa do za­bo­ru pru­skie­go.

Re­for­ma w Kró­le­stwie Pol­skim po­głę­bi­ła roz­mia­ry ma­ło­rol­no­ści. W okre­sie 1872-1904 wzrósł wy­raź­nie od­se­tek go­spo­darstw o po­wierzch­ni 3-15 mórg (z 40,5 do 63,9%). Jed­no­cze­śnie zmniej­szy­ła się licz­ba go­spo­darstw o po­wierzch­ni po­nad 15 mórg (z 37,6 do 22,2%). Go­spo­darstw włó­ko­wych (ok. 30 mórg) i więk­szych było nie­speł­na 7%. Sku­pi­ły one 18% zie­mi chłop­skiej. Utwo­rzo­no, nie­licz­ne, chłop­skie pa­row­łó­ko­we fol­war­ki, np. Pa­weł Mi­row­ski, wła­ści­ciel 50 mórg, ku­pił 258-mor­go­wy fol­wark So­wi­ce-Dą­brów­ka w po­wie­cie łódz­kim. W za­bo­rze pru­skim były przy­pad­ki więk­szych fol­war­ków chłop­skich.

Do 1914 r. chło­pi Kró­le­stwa Pol­skie­go za­pła­ci­li z ty­tu­łu wy­ku­pu zie­mi po­nad 110 mln ru­bli, miesz­cza­nie zaś i rol­ni­cy - ok. 6 mln ru­bli. Spła­ty te po­kry­ły kosz­ty in­dem­ni­za­cji wraz z pro­cen­ta­mi. Po­mo­cy fi­nan­so­wej zwią­za­nej z ak­cją par­ce­la­cyj­ną udzie­lał Bank Wło­ściań­ski. W cią­gu 5 lat po­nad 17 tys. chło­pów uzy­ska­ło po­życz­ki w wy­so­ko­ści 6,8 mln ru­bli przy 2,6 mln do­płat z fun­du­szu na­byw­ców.

Re­for­ma z 1864 r. zno­si­ła sto­sun­ki feu­dal­ne w rol­nic­twie Kró­le­stwa Pol­skie­go i wpły­nę­ła na przy­śpie­sze­nie go­spo­dar­ki ryn­ko­wej. Roz­wój ka­pi­ta­li­zmu ha­mo­wa­ły jed­nak licz­ne re­lik­ty feu­dal­ne za­ko­rze­nio­ne moc­no w re­aliach spo­łecz­no-go­spo­dar­czych, zwłasz­cza Kró­le­stwa Pol­skie­go i Ga­li­cji. Do naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych na­le­ży za­li­czyć (poza wy­mie­nio­ny­mi ser­wi­tu­ta­mi): or­dy­na­rię, sza­chow­ni­cę i od­ro­bek.

Tab. 5. Zmia­ny struk­tu­ry go­spo­darstw chłop­skich w Kró­le­stwie Pol­skim w la­tach 1872 i 1904

Ka­te­go­ria go­spo­darstw (w mor­gach)

Go­spo­dar­stwa da­nej ka­te­go­rii (w %)

1872

1904

Do 3

3-15

Po­nad 15

21,9

40,5

37,6

13,9

63,9

22,2

Źró­dło: W. Piąt­kow­ski, Idee agrar­ne ugru­po­wań po­li­tycz­nych w Kró­le­stwie Pol­skim w la­tach 1892-1918, Łódź 1992, s. 14.

Or­dy­na­ria to część wy­na­gro­dze­nia udzie­la­na pra­cow­ni­kom rol­nym w na­tu­rze (pro­duk­ty rol­ne, pa­sza, opał itp.). Znacz­ny udział na­tu­ra­liów upo­dab­niał wy­na­gro­dze­nie or­dy­na­riu­sza do do­cho­du chło­pa pańsz­czyź­nia­ne­go, co mia­ło nie­wie­le wspól­ne­go z go­spo­dar­ką ka­pi­ta­li­stycz­ną. Sza­chow­ni­ca grun­tów (chło­pi po­sia­da­li małe dział­ki zie­mi roz­miesz­czo­ne w róż­nych, czę­sto od­le­głych miej­scach) utrud­nia­ła zaś wpro­wa­dza­nie po­stę­pu agro­tech­nicz­ne­go. Uwłasz­cze­nie wpły­nę­ło na za­ha­mo­wa­nie ak­cji ko­ma­sa­cyj­nej. Do 1900 r. sca­le­nia ob­ję­ły w Kró­le­stwie Pol­skim 8478 wsi, w tym 79% przed uwłasz­cze­niem. W 1899 r. po­zo­sta­wa­ło w sza­chow­ni­cy 52,6% grun­tów chłop­skich. Fol­war­ki nadal ko­rzy­sta­ły z pra­cy bez­rol­nych i ma­ło­rol­nych chło­pów, któ­rzy dość czę­sto za­trud­nia­li się w ma­jąt­ku na od­ro­bek za wy­po­ży­czo­ne miesz­ka­nie lub ka­wa­łek zie­mi.

5.3. Re­wo­lu­cja agrar­na

Zwrot "re­wo­lu­cja agrar­na" ma zna­cze­nie umow­ne. Prze­obra­że­nia w rol­nic­twie do­ko­ny­wa­ły się bo­wiem stop­nio­wo, na prze­strze­ni XVIII i w 1 poł. XIX w. Bio­rąc jed­nak pod uwa­gę po­stęp, jaki na­stą­pił w go­spo­dar­stwach wiej­skich, moż­na go śmia­ło okre­ślić jako re­wo­lu­cyj­ny. Prze­wrót tech­nicz­ny był­by nie­moż­li­wy bez li­kwi­da­cji feu­dal­ne­go ustro­ju agrar­ne­go i przej­ścia do ka­pi­ta­li­stycz­nych sto­sun­ków na wsi. Szedł on w pa­rze z osta­tecz­nym upad­kiem sys­te­mu feu­dal­ne­go. Z ko­lei funk­cjo­no­wa­nie go­spo­darstw w wa­run­kach ka­pi­ta­li­stycz­nej kon­ku­ren­cji ryn­ko­wej było nie­moż­li­we bez wpro­wa­dze­nia po­stę­pu agro­tech­nicz­ne­go.

Re­wo­lu­cja agrar­na do­ko­na­ła się w Eu­ro­pie w XVIII i w 1 poł. XIX w. Prze­wrót w rol­nic­twie po­le­gał głów­nie na za­sto­so­wa­niu no­wych na­rzę­dzi i ma­szyn, przej­ściu od trój­po­lów­ki do pło­do­zmia­nu, in­ten­syw­nym na­wo­że­niu oraz wpro­wa­dze­niu no­wych ro­ślin i szla­chet­niej­szych ras w ho­dow­li.

W XVIII w. me­to­dy upra­wy trój­po­lo­wej stop­nio­wo za­ni­ka­ły w kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej (naj­pierw w Ho­lan­dii i An­glii). Do poł. XIX w. sys­te­mem pa­nu­ją­cym w rol­nic­twie eu­ro­pej­skim stał się pło­do­zmian. Isto­tą pło­do­zmia­nu była od­po­wied­nia zmien­ność upraw (ozi­me, oko­po­we, jare, ko­ni­czy­na), za­po­bie­ga­ją­ca wy­ja­ło­wie­niu zie­mi.

In­no­wa­cje agro­tech­nicz­ne były ści­śle po­wią­za­ne z po­stę­pem prze­my­sło­wym. Pro­du­ko­wa­no że­la­zne płu­gi wie­lo­ski­bo­we, siew­ni­ki, młoc­kar­nie i żni­wiar­ki. Jako źró­dła na­pę­du za­czę­to uży­wać pa­ro­wych lo­ko­mo­bi­li. Żni­wiar­ka, któ­rą skon­stru­ował w 1840 r. Cy­rus McCor­mick, umoż­li­wia­ła dzien­ne sko­sze­nie zbo­ża z 2-2,5 ha. Fa­bry­ka McCor­mic­ka w Chi­ca­go do 1860 r. wy­pro­du­ko­wa­ła 250 tys. ta­kich ma­szyn.

Pod kon. XIX w. po­ziom me­cha­ni­za­cji w po­szcze­gól­nych kra­jach Eu­ro­py był bar­dzo nie­rów­no­mier­ny. Za­le­żał on od stop­nia ka­pi­ta­li­za­cji go­spo­darstw rol­nych. Naj­go­rzej przed­sta­wia­ła się sy­tu­acja w Eu­ro­pie Wschod­niej. Wpraw­dzie za­czę­to sze­rzej sto­so­wać cen­ne urzą­dze­nie, ja­kim był kie­rat, ale nadal uży­wa­no dość czę­sto na­rzę­dzi drew­nia­nych.

W oma­wia­nym okre­sie do­ko­nał się po­stęp w za­kre­sie na­wo­że­nia gle­by. Przy­czy­ni­ły się do nie­go ba­da­nia na­uko­we, ja­kie prze­pro­wa­dził che­mik nie­miec­ki Ju­stus von Lie­big. Prze­śle­dził on pro­ces od­ży­wia­nia się ro­ślin i okre­ślił zwią­za­ne z tym po­trze­by gle­bo­we. W poł. XIX w. roz­po­czę­to pro­duk­cję na­wo­zów sztucz­nych, a tak­że pod­ję­to eks­plo­ata­cję złóż na­wo­zów mi­ne­ral­nych. Poza tym sto­so­wa­no kom­post oraz na­wo­żo­no pola mar­glem i wap­nem. Wzrost ho­dow­li spo­wo­do­wał zwięk­sze­nie na­wo­zów zwie­rzę­cych. Pod wzglę­dem na­wo­że­nia kra­je środ­ko­wo-wschod­niej Eu­ro­py po­zo­sta­wa­ły da­le­ko w tyle za pań­stwa­mi za­chod­ni­mi. Sła­by roz­wój ho­dow­li nie za­pew­niał do­sta­tecz­nej ilo­ści na­wo­zu na­tu­ral­ne­go, a na im­port na­wo­zów mi­ne­ral­nych mo­gły so­bie po­zwo­lić tyl­ko nie­któ­re ma­jąt­ki ziem­skie.

Od koń­ca XVIII w. po­dej­mo­wa­no co­raz czę­ściej pra­ce me­lio­ra­cyj­ne. Przy­czy­nia­ły się one do roz­sze­rza­nia ob­sza­rów upra­wy i pod­no­sze­nia wy­daj­no­ści grun­tów już wcze­śniej użyt­ko­wa­nych. Za­bie­gi me­lio­ra­cyj­ne na dużą ska­lę pro­wa­dzo­no w Ho­lan­dii, An­glii, Fran­cji, Pru­sach i pół­noc­nych Wło­szech. W wie­lu kra­jach roz­wi­nę­ła się ak­cja osu­sza­nia te­re­nów pod­mo­kłych (za po­mo­cą dre­no­wa­nia) oraz za­ory­wa­nia ob­sza­rów ste­po­wych (po­łu­dnio­wa Ro­sja). Istot­ne zmia­ny struk­tu­ral­ne na­stą­pi­ły w pro­duk­cji ro­ślin­nej. Kosz­tem tra­dy­cyj­nych upraw zbo­żo­wych zwięk­szył się udział upraw na­wo­zo­wych (łu­bin) i pa­szo­wych (bu­ra­ki pa­stew­ne, ko­ni­czy­na) oraz upo­wszech­nie­nie się upra­wy ziem­nia­ków i bu­ra­ków cu­kro­wych. Szcze­gól­ne zna­cze­nie dla rol­nic­twa i spo­łe­czeń­stwa eu­ro­pej­skie­go mia­ła ma­so­wa pro­duk­cja ziem­nia­ka. Po­cząt­ko­wo upra­wa ziem­nia­ka, przy­wie­zio­ne­go z Ame­ry­ki Po­łu­dnio­wej do Hisz­pa­nii (praw­do­po­dob­nie w 2 poł. XVI w.), nie przy­bra­ła więk­szych roz­mia­rów. Uży­wa­no go w nie­któ­rych kra­jach w nie­wiel­kim za­kre­sie jako pa­szę dla zwie­rząt. Do­pie­ro w XVIII w. nie­do­sta­tek żyw­no­ści przy­czy­nił się do upo­wszech­nie­nia kon­sump­cji ziem­nia­ka; naj­pierw na Wy­spach Bry­tyj­skich, na­stęp­nie rów­nież na kon­ty­nen­cie, m.in. we Fran­cji, Ho­lan­dii, Bel­gii i w Ita­lii. W 1 poł. XIX w. stał się on pod­sta­wą eg­zy­sten­cji uboż­szych mas lud­no­ści, zwłasz­cza na ob­sza­rze Nie­miec i Eu­ro­py Wschod­niej. Z cza­sem co­raz wię­cej ziem­nia­ków za­czę­to prze­zna­czać na cele prze­my­sło­we, m.in. na pro­duk­cję spi­ry­tu­su, mącz­ki i płat­ków ziem­nia­cza­nych.

Do­nio­słą rolę w dzie­jach XIX-wiecz­ne­go rol­nic­twa Eu­ro­py ode­grał bu­rak cu­kro­wy. Jego upra­wa była jed­nym z głów­nych czyn­ni­ków na­pę­do­wych re­wo­lu­cji agrar­nej w środ­ko­wej Eu­ro­pie. Do schył­ku XVIII w. Eu­ro­pa za­opa­try­wa­ła się w cu­kier wy­twa­rza­ny z trzci­ny cu­kro­wej. W ostat­nim ćwierć­wie­czu tego stu­le­cia pod­ję­to w Pru­sach do­świad­cze­nia, ma­ją­ce na celu uzy­ska­nie cu­kru z bu­ra­ka. W 1799 r. Franz Karl Achard uru­cho­mił na Ślą­sku pierw­szą cu­krow­nię. Po ulep­sze­niu tech­no­lo­gii prze­twór­stwa bu­ra­cza­ne­go i uzy­ska­niu bar­dziej wy­daj­nych od­mian bu­ra­ka opar­ta na nim pro­duk­cja cu­kru wy­gra­ła kon­ku­ren­cję z cu­krem wy­twa­rza­nym z trzci­ny cu­kro­wej.

Upo­wszech­nie­nie bar­dziej wy­ma­ga­ją­cych kul­tur rol­nych skło­ni­ło pro­du­cen­tów do sta­ran­niej­szej upra­wy zie­mi. Po­nad­to roz­wój pro­duk­cji ro­ślin­nej, przede wszyst­kim ro­ślin pa­szo­wych, umoż­li­wił zwięk­sze­nie roz­mia­rów ho­dow­li. Wzro­sło zna­cze­nie ho­dow­li owiec weł­ni­stych (me­ry­no­sów) oraz chów wy­so­ko wy­daj­ne­go by­dła mię­sne­go i mlecz­ne­go. Po­stęp w pro­duk­cji ro­ślin­nej i zwie­rzę­cej przy­czy­nił się do roz­wo­ju prze­my­słu prze­twór­cze­go. W po­wią­za­niu z po­szcze­gól­ny­mi go­spo­dar­stwa­mi po­wsta­wa­ły bro­wa­ry, go­rzel­nie, mle­czar­nie i ma­sar­nie. Stop­nio­wo z rol­nic­twa wy­od­ręb­niał się w sa­mo­dziel­ną ga­łąź wy­twór­czo­ści fa­brycz­nej prze­mysł spo­żyw­czy.

5.4. Po­stęp w za­kre­sie agro­kul­tu­ry na zie­miach pol­skich

Po prze­pro­wa­dze­niu re­fom uwłasz­cze­nio­wych, w no­wych wa­run­kach go­spo­da­ro­wa­nia, cen­tral­ną kwe­stią było za­pew­nie­nie po­stę­pu agro­tech­nicz­ne­go. Bodź­ce do wpro­wa­dza­nia licz­nych in­no­wa­cji mia­ły tym ra­zem nie tyl­ko fol­war­ki, ale i sa­mo­dziel­ne go­spo­dar­stwa chłop­skie. W sek­to­rze chłop­skim było jed­nak zbyt mało go­spo­darstw sa­mo­dziel­nych eko­no­micz­nie, zdol­nych do wpro­wa­dza­nia po­stę­pu tech­nicz­ne­go.

Rol­nic­two na zie­miach pol­skich mo­gło ko­rzy­stać z do­świad­czeń za­chod­nio­eu­ro­pej­skich, a zwłasz­cza z osią­gnięć re­wo­lu­cji agrar­nej. In­no­wa­cje tech­nicz­ne wpro­wa­dza­ne w rol­nic­twie po­le­ga­ły głów­nie na za­sto­so­wa­niu no­wych, lep­szych na­rzę­dzi pra­cy, przede wszyst­kim zwią­za­nych z upra­wą zie­mi. Po­ja­wił się pług pół­że­la­zny, czy­li drew­nia­ny z że­la­zną od­kład­ni­cą. W Wiel­ko­pol­sce za­czę­to go uży­wać u schył­ku lat 60. XIX w., w pół­noc­no-za­chod­niej czę­ści Kró­le­stwa Pol­skie­go - w la­tach 70. Co­raz czę­ściej do upra­wy gle­by uży­wa­no bron że­la­znych. Ko­lej­ny etap po­stę­pu w rol­nic­twie za­po­cząt­ko­wa­ło wpro­wa­dze­nie fa­brycz­ne­go płu­ga że­la­zne­go. Jego upo­wszech­nie­nie przy­pa­dło do­pie­ro na przeł. XIX i XX w. Naj­czę­ściej sto­so­wa­no go w fol­war­kach; dla chło­pów był on prze­waż­nie za dro­gi.

Po uwłasz­cze­niu wzro­sło za­in­te­re­so­wa­nie ma­szy­na­mi rol­ni­czy­mi. Me­cha­ni­za­cja rol­nic­twa była jed­nak pro­ce­sem po­wol­nym. Ulep­szo­no młyn­ki do czysz­cze­nia zbo­ża i siecz­kar­nie. Po­ja­wi­ły się młoc­kar­nie kon­ne typu kie­ra­to­we­go, siew­ni­ki, ko­siar­ki i żni­wiar­ki. Naj­wcze­śniej zna­la­zły one szer­sze za­sto­so­wa­nie w rol­nic­twie za­bo­ru pru­skie­go. Cha­rak­te­ry­stycz­ne, że w za­bo­rze pru­skim - obok go­spo­darstw fol­warcz­nych - me­cha­ni­za­cję na sze­ro­ką ska­lę wpro­wa­dza­ły tak­że duże go­spo­dar­stwa chłop­skie. W la­tach 1882-95 od­se­tek go­spo­darstw 20-100-hek­ta­ro­wych uży­wa­ją­cych ma­szyn wzrósł na Gór­nym Ślą­sku z 66 do 91%, w Wiel­ko­pol­sce zaś - z 17 do 73%.

W Kró­le­stwie Pol­skim po­stęp w za­kre­sie me­cha­ni­za­cji był je­dy­nie wi­docz­ny w go­spo­dar­stwach fol­warcz­nych. W 1910 r. fol­war­ki dys­po­no­wa­ły: 9238 siew­ni­ka­mi, 7710 żni­wiar­ka­mi, 3656 ko­siar­ka­mi, 1517 młoc­kar­nia­mi pa­ro­wy­mi i 10 020 gra­bia­mi kon­ny­mi. Go­spo­dar­stwa chłop­skie po­sia­da­ły nie­wie­le ma­szyn rol­ni­czych. Pod kon. 1879 r. na ogól­ną licz­bę 1036 młoc­karń tyl­ko 42 na­le­ża­ły do chło­pów, na 910 siecz­karń kon­nych - tyl­ko 8; go­spo­dar­stwa chłop­skie nie ko­rzy­sta­ły w tym cza­sie z siew­ni­ków i żni­wia­rek.

Do Ga­li­cji po­stęp agro­tech­nicz­ny wkra­czał naj­wol­niej. Wiel­ka ob­fi­tość i ta­niość siły ro­bo­czej nie sprzy­ja­ła wpro­wa­dza­niu no­wych na­rzę­dzi i ma­szyn. Pierw­szy­mi ma­szy­na­mi, któ­re zo­sta­ły za­sto­so­wa­ne na szer­szą ska­lę, były ulep­szo­ne młyn­ki do czysz­cze­nia zbo­ża i siecz­kar­nie. Po­ja­wia­ją­ce się ko­siar­ki i żni­wiar­ki nie wy­par­ły tra­dy­cyj­ne­go sier­pa i kosy (kosa do­pie­ro się upo­wszech­nia­ła). Me­cha­ni­za­cja sprzę­tu zbóż osią­gnę­ła tyl­ko pe­wien po­stęp w do­brach fol­warcz­nych.

Stop­nio­wo za­rzu­ca­no trój­po­lów­kę i wpro­wa­dza­no pło­do­zmian. W za­bo­rze pru­skim z tra­dy­cyj­nej trój­po­lów­ki zre­zy­gno­wa­no w la­tach 60. i 70. XIX w. Pło­do­zmian upo­wszech­nił się w la­tach 80., ale ugo­ro­wa­nie do­trwa­ło do przeł. XIX i XX w. W Kró­le­stwie Pol­skim przej­ście do pło­do­zmia­nu utrud­nia­ła chło­pom sza­chow­ni­ca grun­tów. Tyl­ko 10% go­spo­darstw chłop­skich sto­so­wa­ło pło­do­zmian. W Ga­li­cji na­stę­po­wa­ło prze­cho­dze­nie do wie­lo­po­lów­ki ugo­ro­wej bądź też do trój­po­lów­ki bez­u­go­ro­wej. Dzię­ki temu zmniej­szył się ob­szar ugo­rów o ok. 1/3 część ogól­nej po­wierzch­ni go­spo­darstw.

Wpro­wa­dze­nie pło­do­zmia­nu było zwią­za­ne z po­ja­wie­niem się i upo­wszech­nie­niem no­wych upraw. Do­nio­słe zna­cze­nie mia­ło spo­pu­la­ry­zo­wa­nie ziem­nia­ka. Upra­wa ziem­nia­ka spo­wo­do­wa­ła wie­lo­krot­ny wzrost pro­duk­cji żyw­no­ści oraz pa­szy i za­pew­ni­ła głów­ny su­ro­wiec do pro­duk­cji wód­ki. W struk­tu­rze pól co­raz więk­szy ob­szar zaj­mo­wa­ły ro­śli­ny pa­stew­ne (ko­ni­czy­na, se­ra­de­la, łu­bin) oraz nowe ga­tun­ki zbóż. Dla fol­war­ków istot­ne oka­za­ło się plan­ta­tor­stwo bu­ra­ków cu­kro­wych, zwią­za­ne z roz­wo­jem cu­krow­nic­twa.

Nowe i lep­sze na­rzę­dzia pra­cy przy­czy­ni­ły się do uno­wo­cze­śnie­nia me­tod upraw roli. Co­raz po­wszech­niej sto­so­wa­no orkę głę­bo­ką oraz orkę pła­ską (na du­żych prze­strze­niach), co wpły­wa­ło na po­pra­wę ja­ko­ści gle­by, uła­twia­ło jej upra­wę i sprzęt plo­nów. Więk­szą wagę przy­wią­zy­wa­no też do użyź­nia­nia gle­by. Zin­ten­sy­fi­ko­wa­no na­wo­że­nie na­tu­ral­ne, po­ja­wi­ły się rów­nież na­wo­zy sztucz­ne. Od 1 poł. XIX w. za­czę­to sto­so­wać wap­no pa­lo­ne (naj­wcze­śniej), sa­le­trę chi­lij­ską i mącz­kę kost­ną. W Wiel­ko­pol­sce na­wo­zy mi­ne­ral­ne upo­wszech­nio­no w ostat­nim ćwierć­wie­czu XIX w. W Ga­li­cji spo­ra­dycz­nie uży­wa­no na­wo­zów sztucz­nych, po­cząw­szy od lat 80. XIX stu­le­cia.

Uwłasz­cze­nie wpły­nę­ło na roz­wój ho­dow­li, zwłasz­cza by­dła ro­ga­te­go i trzo­dy chlew­nej. Zwięk­szy­ła się też licz­ba koni. Stop­nio­wo za­prze­sta­no uży­wa­nia wo­łów jako siły po­cią­go­wej. Wła­ści­cie­le fol­war­ków za­bie­ga­li o szla­chet­ne rasy zwie­rząt. Pod­upa­dła na­to­miast ho­dow­la owiec, m.in. wsku­tek li­kwi­da­cji ser­wi­tu­tów. Po­stęp w dzie­dzi­nie ho­dow­li wią­zał się z upo­wszech­nie­niem me­lio­ra­cji. I pod tym wzglę­dem pierw­sze miej­sce zaj­mo­wał za­bór pru­ski. Już w la­tach 80. po­wsta­ją spół­ki me­lio­ra­cyj­ne. Przed I woj­ną świa­to­wą utwo­rzo­no ich 410, w tym 156 wy­łącz­nie chłop­skich. Wpraw­dzie w ostat­niej ćwier­ci XIX w. w Kró­le­stwie Pol­skim i w Ga­li­cji roz­po­czę­to dre­no­wa­nie i osu­sza­nie te­re­nów pod­mo­kłych, jed­nak wy­ni­ki tych prac były nie­wiel­kie.

Dużą rolę w roz­wo­ju agro­tech­ni­ki ode­gra­ły kół­ka rol­ni­cze. Przy­czy­nia­ły się one do po­stę­pu w za­kre­sie me­cha­ni­za­cji rol­nic­twa, sze­rzy­ły wie­dzę na te­mat sto­so­wa­nia na­wo­zów mi­ne­ral­nych, me­lio­ra­cji oraz ko­niecz­no­ści krze­wie­nia oświa­ty rol­ni­czej. Roz­po­czę­to je or­ga­ni­zo­wać w la­tach 60. XIX w., po­cząt­ko­wo na Po­mo­rzu, a wkrót­ce na te­re­nie ca­łej Wiel­ko­pol­ski. Po 1870 r. po­wsta­ły też pierw­sze kół­ka rol­ni­cze na Ślą­sku. Oko­ło 1880 r. kół­ka ta­kie po­ja­wi­ły się tak­że w Ga­li­cji. W Wiel­ko­pol­sce w 1880 r. dzia­ła­ło 114 kó­łek, a 15 lat póź­niej - 191. Zrze­sza­ły one ok. 20% go­spo­da­rzy Po­la­ków. W 1882 r. na po­znań­skim zjeź­dzie pre­ze­sów i de­le­ga­tów kó­łek rol­ni­czych licz­ba uczest­ni­ków do­szła do 800, wśród nich znaj­do­wa­ło się 700 chło­pów. W Ga­li­cji w 1884 r. było za­re­je­stro­wa­nych 237 kó­łek z 6000 człon­ków, a w 1895 r. już 1081 z ok. 51 tys. człon­ków. Mimo tych du­żych liczb osią­gnię­cia kó­łek rol­ni­czych w Ga­li­cji były znacz­nie mniej­sze niż w Wiel­ko­pol­sce. W Kró­le­stwie Pol­skim wsku­tek za­ka­zów władz car­skich kół­ka rol­ni­cze or­ga­ni­zo­wa­no do­pie­ro po re­wo­lu­cji 1905-07 r.

Po­waż­ny wkład w urze­czy­wist­nie­nie re­wo­lu­cji agrar­nej wnio­sły to­wa­rzy­stwa i szko­ły rol­ni­cze. Pierw­sze to­wa­rzy­stwa agro­no­micz­ne za­ło­żo­no w za­bo­rze pru­skim. Ko­or­dy­na­cją ak­cji oświa­to­wej w dzie­dzi­nie go­spo­dar­stwa wiej­skie­go za­ję­ło się Cen­tral­ne To­wa­rzy­stwo Go­spo­dar­cze (1861). Po­zo­sta­wa­ło ono pod wpły­wem zie­miań­stwa. W Kró­le­stwie Pol­skim waż­ną funk­cję w krze­wie­niu oświa­ty rol­ni­czej speł­niał In­sty­tut Agro­no­micz­ny (1820-61, Ma­ry­mont pod War­sza­wą). In­sty­tut uzy­skał pra­wa wyż­szej uczel­ni. W 1858 r. utwo­rzo­no w War­sza­wie To­wa­rzy­stwo Rol­ni­cze, a póź­niej In­sty­tut Go­spo­dar­stwa Wiej­skie­go i Le­śnic­twa w Pu­ła­wach (1869). W Ga­li­cji pierw­szą wyż­szą uczel­nią rol­ni­czą była Szko­ła Rol­ni­cza w Du­bla­nach koło Lwo­wa, otwar­ta w 1856 r. (od 1901 r. Aka­de­mia Rol­ni­cza). Po­nad­to w Ga­li­cji sze­rze­niem oświa­ty rol­ni­czej zaj­mo­wa­ło się Kra­kow­skie To­wa­rzy­stwo Rol­ni­cze, po­wsta­łe w 1844 r. i Ga­li­cyj­skie To­wa­rzy­stwo Go­spo­dar­skie, funk­cjo­nu­ją­ce we Lwo­wie od 1845 r. Po­szcze­gól­ne pla­ców­ki pro­pa­go­wa­ły oświa­tę rol­ni­czą, prze­no­si­ły i ad­ap­to­wa­ły do miej­sco­wych wa­run­ków do­świad­cze­nia z Eu­ro­py Za­chod­niej, po­dej­mo­wa­ły też wła­sne ba­da­nia. Za­kła­da­no pola do­świad­czal­ne, ba­da­no skład i struk­tu­rę gle­by oraz po­szu­ki­wa­no moż­li­wo­ści jej użyź­nie­nia.

Nie­ma­ły wpływ na po­stęp w dzie­dzi­nie rol­nic­twa miał roz­wój oświa­ty po­wszech­nej. Mimo że w Kró­le­stwie Pol­skim, po uwłasz­cze­niu, na­stą­pił in­ten­syw­ny roz­wój szkol­nic­twa wiej­skie­go, pod kon. XIX w. anal­fa­be­ci sta­no­wi­li jesz­cze ok. 70%. W Ga­li­cji w 1895 r. szko­ły pu­blicz­ne ob­ję­ły 66% dzie­ci. W za­bo­rze pru­skim no­wo­ścią było wpro­wa­dza­nie przy­mu­su szkol­ne­go. Nie prze­strze­ga­no go wpraw­dzie w peł­ni, jed­nak kil­ka­dzie­siąt pro­cent dzie­ci wiej­skich ko­rzy­sta­ło z na­uki w szko­łach.

Wdra­ża­nie osią­gnięć na­uki i tech­ni­ki po­stę­po­wa­ło naj­szyb­ciej w ma­jąt­kach fol­warcz­nych. Go­spo­dar­stwa chłop­skie sa­mo­dziel­ne eko­no­micz­nie mia­ły dużo lep­sze wa­run­ki roz­wo­ju niż w okre­sie przed­uw­łasz­cze­nio­wym. Jed­nak­że brak wła­snych środ­ków fi­nan­so­wych i trud­no­ści w uzy­ska­niu kre­dy­tu unie­moż­li­wi­ły im sto­so­wa­nie zdo­by­czy po­stę­pu tech­nicz­ne­go na szer­szą ska­lę. Roz­wój agro­tech­ni­ki przy­brał naj­więk­sze roz­mia­ry w za­bo­rze pru­skim, dużo mniej­sze - w Kró­le­stwie Pol­skim, i naj­mniej od­czu­wal­ne - w Ga­li­cji.

LI­TE­RA­TU­RA ZA­LE­CA­NA

Ba­da­nia nad hi­sto­rią go­spo­dar­czo-spo­łecz­ną w Pol­sce (Pro­ble­my i me­to­dy), War­sza­wa- Po­znań 1978

Cie­pie­lew­ski J., Ko­stro­wic­ka I., Lan­dau Z., To­ma­szew­ski J., Dzie­je go­spo­dar­cze świa­ta do roku 1980, wyd. 5, War­sza­wa 1987

Gro­niow­ski K., Uwłasz­cze­nie chło­pów w Pol­sce. Ge­ne­za - re­ali­za­cja - skut­ki, War­sza­wa 1976

Kie­nie­wicz S. (red.), Pol­ska XIX w., War­sza­wa 1982

Le Golf J., La Ci­vi­li­sa­tion médi­éva­le de l'Oc­ci­dent, Pa­ris 1965

Mię­dzy feu­da­li­zmem a ka­pi­ta­li­zmem. Stu­dia z dzie­jów go­spo­dar­czych i spo­łecz­nych, War­sza­wa 1976

Piąt­kow­ski W., Idee agrar­ne ugru­po­wań po­li­tycz­nych w Kró­le­stwie Pol­skim w la­tach 1892-1918, Łódź 1992

Śre­niow­ski S., Uwłasz­cze­nie chło­pów w Pol­sce, War­sza­wa 1956

[1] Akt na­wi­ga­cyj­ny sta­no­wił, że to­wa­ry przy­wo­żo­ne do An­glii lub do ko­lo­nii an­giel­skich mogą być trans­por­to­wa­ne tyl­ko na okrę­tach an­giel­skich, do brze­gów zaś An­glii przy­bi­jać mogą w za­sa­dzie tyl­ko okrę­ty pły­ną­ce bez­po­śred­nio z por­tów ma­cie­rzy­stych w Eu­ro­pie i ko­lo­niach.

[2] Ma­nu­fak­tu­ra to wcze­sno­ka­pi­ta­li­stycz­ne przed­się­bior­stwo prze­my­sło­we, w któ­rym sto­so­wa­no po­dział pra­cy przy pro­duk­cji ręcz­nej.

[3] Pro­pi­na­cja było to wy­łącz­ne pra­wo pana grun­to­we­go do pro­duk­cji i sprze­da­ży trun­ków chło­pom za­miesz­ku­ją­cym w ob­rę­bie jego dóbr, a tak­że obo­wią­zek ku­po­wa­nia przez wło­ścian okre­ślo­nych ilo­ści al­ko­ho­lu w pań­skiej karcz­mie.

[4] Przej­ście do go­spo­dar­ki czyn­szo­wej po­le­ga­ło na re­zy­gna­cji z in­nych form ren­ty feu­dal­nej, głów­nie pańsz­czy­zny, na ko­rzyść czyn­szu pie­nięż­ne­go.

[5] Mer­kan­ty­lizm to sys­tem i po­li­ty­ka eko­no­micz­na dą­żą­ca do zwięk­sze­nia po­tę­gi i bo­gac­twa pań­stwa przez po­pie­ra­nie han­dlu za­gra­nicz­ne­go i pro­duk­cji za­pew­nia­ją­cej do­dat­ni bi­lans han­dlo­wy. Roz­wi­nął się w Eu­ro­pie w koń­cu XVI i w XVII w. Wy­sił­ki mer­kan­ty­li­stów szły tak­że w kie­run­ku pod­nie­sie­nia pro­duk­cyj­no­ści wszyst­kich grup spo­łecz­nych. Duży na­cisk kła­dli na roz­bu­do­wę in­fra­struk­tu­ry, zwłasz­cza dróg i trans­por­tu.

[6] Li­chwa po­le­ga­ła na po­bie­ra­niu nad­mier­nie wy­gó­ro­wa­nych od­se­tek od udzie­lo­nych po­ży­czek.

[7] W Kró­le­stwie Pol­skim obieg pie­nięż­ny od­by­wał się po­cząt­ko­wo w ra­mach uprzed­nie­go sys­te­mu. Od 1841 r. wła­dze car­skie roz­po­czę­ły li­kwi­da­cję od­ręb­no­ści mo­ne­tar­nej Kró­le­stwa, go­dząc się na współ­o­bieg z ko­piej­ka­mi dwu­ję­zycz­ne­go bi­lo­nu gro­szo­we­go.

[8] Była to aku­mu­la­cja zwią­za­na głów­nie z do­sta­wa­mi woj­sko­wy­mi (z ang. en­tre­pre­neur - przed­się­bior­ca).

[9] Fi­zjo­kra­tyzm był to sys­tem eko­no­micz­ny, zro­dzo­ny we Fran­cji w 2 poł. XVIII w. Jego twór­cą był Fra­nço­is Qu­esnay, któ­ry gło­sił, że zie­mia sta­no­wi je­dy­ne źró­dło bo­gac­twa. Fi­zjo­kra­ci bro­ni­li rol­nic­twa i wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej prze­ciw jed­no­stron­nie po­ję­tej po­li­ty­ce mer­kan­ty­li­stycz­nej.

2Rozwój gospodarki towarowo-pieniężnej

2.1. Prze­obra­że­nia eko­no­mi­ki eu­ro­pej­skiej

Roz­wój sił oraz ich lep­sze wy­ko­rzy­sta­nie spo­wo­do­wa­ły po­stęp w po­dzia­le pra­cy. Z ogó­łu lud­no­ści wiej­skiej wy­od­ręb­ni­li się rze­mieśl­ni­cy, zróż­ni­co­wa­ni co­raz bar­dziej pod wzglę­dem za­wo­do­wym. Nowe zdo­by­cze tech­nicz­ne wy­ma­ga­ły od lu­dzi cał­ko­wi­te­go po­świę­ce­nia się spe­cja­li­stycz­nym za­ję­ciom. We wcze­snym śre­dnio­wie­czu prze­wa­ża­ła wy­twór­czość ar­ty­ku­łów luk­su­so­wych. Pro­duk­cja rze­mieśl­ni­cza dla szer­sze­go krę­gu od­bior­ców za­czę­ła się roz­wi­jać do­pie­ro w cza­sach ka­ro­liń­skich. Naj­więk­szym uzna­niem cie­szy­ła się pro­duk­cja suk­na we Flan­drii. Do ma­nu­fak­tur flan­dryj­skich przy­by­wa­li kup­cy z wie­lu od­le­głych kra­jów. U schył­ku śre­dnio­wie­cza roz­wi­nę­ło się gór­nic­two i hut­nic­two. W 1000 r. prze­cięt­ny po­ziom tech­ni­ki był co naj­mniej tak wy­so­ki, jak w sta­ro­żyt­no­ści. W ko­lej­nych stu­le­ciach wciąż ro­sła licz­ba in­no­wa­cji i nie moż­na mó­wić, że mię­dzy śre­dnio­wie­czem a okre­sem no­wo­żyt­nym ist­nia­ła ja­ka­kol­wiek luka - twier­dzi Marc Bloch.

Rze­mieśl­ni­cy i kup­cy sta­wa­li się co­raz bar­dziej po­trzeb­ni spo­łe­czeń­stwu. Ich li­czeb­ność ro­sła. Od koń­ca XI w. lo­ko­wa­li się ma­so­wo w ob­rę­bie miast. Roz­pad Ce­sar­stwa Za­chod­nio­eu­ro­pej­skie­go i na­jaz­dy bar­ba­rzyń­ców do­pro­wa­dzi­ły do upad­ku wie­lu miast eu­ro­pej­skich. W dru­gim okre­sie śre­dnio­wie­cza z ko­lei pod­upa­dły mia­sta wschod­nie w wy­ni­ku cią­głych wo­jen mię­dzy Bi­zan­cjum a Ara­ba­mi, a póź­niej Tur­ka­mi. W tym cza­sie mia­sta za­chod­nie prze­ży­wa­ły roz­kwit, czer­piąc ko­rzy­ści z ko­lej­nych wy­praw krzy­żo­wych.

We wcze­snym śre­dnio­wie­czu cen­trum go­spo­dar­czym ów­cze­sne­go świa­ta był mi­lio­no­wy Kon­stan­ty­no­pol i mia­sta bi­zan­tyj­skie. Znaj­do­wał się tu naj­więk­szy port prze­ła­dun­ko­wy oraz wiel­kie ba­za­ry, warsz­ta­ty rze­mieśl­ni­cze i kan­to­ry wy­mia­ny wa­lut. W mia­stach bi­zan­tyj­skich obok ma­łych warsz­ta­tów rze­mieśl­ni­czych były ma­nu­fak­tu­ry pań­stwo­we, w któ­rych pra­co­wa­li rze­mieśl­ni­cy, dzie­dzi­czą­cy swój za­wód. W tym sa­mym okre­sie waż­nym punk­tem prze­ła­dun­ko­wym na dro­dze od Ad­ria­ty­ku na Mo­rze Egej­skie były Sa­lo­ni­ki.

Od XII w. roz­po­czy­na się do­mi­na­cja miast wło­skich: We­ne­cji, Ge­nui, Flo­ren­cji, Ne­apo­lu, Pizy, Me­dio­la­nu, Sie­ny, Bo­lo­nii i in­nych. Za­wdzię­cza­ły one szyb­ki roz­wój roz­licz­nym kon­tak­tom han­dlo­wym, ope­ra­cjom fi­nan­so­wym, a tak­że świet­nie zor­ga­ni­zo­wa­nej ad­mi­ni­stra­cji. Pod kon. XIV w. pry­mat We­ne­cji był bez­dy­sku­syj­ny. W tym cza­sie rocz­ne do­cho­dy tego mia­sta się­ga­ły 750 du­ka­tów. Do­cho­dy ta­kie osią­ga­ła Hisz­pa­nia i nie­co wyż­sze An­glia.

Po­stę­py go­spo­dar­ki to­wa­ro­wo-pie­nięż­nej i han­del z mia­sta­mi wło­ski­mi sty­mu­lo­wa­ły roz­wój miast w po­zo­sta­łej czę­ści Eu­ro­py. Do du­że­go zna­cze­nia do­szły mia­sta we Flan­drii i Bra­ban­cji, w Ni­der­lan­dach, pół­noc­nej Fran­cji, nad Re­nem oraz w Pro­wan­sji i Ka­ta­lo­nii. Naj­waż­niej­szy­mi ośrod­ka­mi han­dlo­wy­mi i rze­mieśl­ni­czy­mi za­chod­niej Eu­ro­py były m.in.: Akwi­zgran, An­twer­pia, Ba­zy­lea, Bru­gia, Bruk­se­la, Gan­da­wa, Ko­lo­nia, Li­čge, Or­le­an, Pa­ryż, Lon­dyn. W Eu­ro­pie Środ­ko­wej i Wschod­niej głów­ną rolę od­gry­wa­ła Pra­ga, Wie­deń, Kra­ków, Ki­jów i Wiel­ki No­wo­gród.

We wcze­snym śre­dnio­wie­czu nie do­ce­nia­no roli pie­nią­dza. Przy­czy­ni­ła się do tego na­uka Ko­ścio­ła, sprze­ci­wia­ją­ce­go się wszel­kim ope­ra­cjom fi­nan­so­wym, zy­skom z han­dlu i li­chwie. Han­del od­by­wał się głów­nie na za­sa­dzie bar­te­ro­wej. W XV w. za­pas krusz­ców szla­chet­nych jest oce­nia­ny na 0,5 mld-2,5 mld ma­rek w zło­cie.

Do­pie­ro w epo­ce ka­ro­liń­skiej ten stan uległ ra­dy­kal­nej zmia­nie. Re­for­mę mo­ne­tar­ną za­po­cząt­ko­wał Pe­pin Krót­ki. In­sty­tu­cjo­nal­ne ramy nadał jej Ka­rol Wiel­ki, któ­ry wpro­wa­dził ofi­cjal­nie srebr­ny mo­no­me­ta­lizm. Pie­nią­dzem obie­go­wym zo­stał de­nar i pół­de­nar, na­to­miast pod­sta­wo­wy­mi jed­nost­ka­mi ob­ra­chun­ko­wy­mi były: so­lid (rów­ny 12 de­na­rom) i funt (rów­ny 20 so­li­dom). Ka­ro­liń­ski sys­tem mo­ne­tar­ny roz­prze­strze­nił się w ca­łej Eu­ro­pie. Epo­ka de­na­rów trwa­ła aż do XIII w. Sta­bil­ny pie­niądz na­ro­dził się w Ita­lii. W 1252 r. wy­bi­to we Flo­ren­cji słyn­ne zło­te flo­re­ny. Ce­nio­ne były też mo­ne­ty ge­nu­eń­skie i we­nec­kie du­ka­ty. Te nowe pie­nią­dze do poł. XIV w. przy­ję­ły się prak­tycz­nie we wszyst­kich kra­jach eu­ro­pej­skich.

Wzrost zna­cze­nia pie­nią­dza w ob­ro­tach han­dlo­wych zro­dził po­trze­bę po­wsta­nia sys­te­mu ban­ko­we­go. Na­tu­ral­nym jego śro­do­wi­skiem były mia­sta wło­skie. Ich miesz­kań­cy po­trze­bo­wa­li pie­nię­dzy na przed­się­wzię­cia fi­nan­so­we zwią­za­ne z han­dlem za­mor­skim oraz na ro­sną­cą we­wnętrz­ną wy­mia­nę to­wa­ro­wą. Na tar­gach i jar­mar­kach dużą po­pu­lar­no­ścią cie­szy­ły się we­ksle i po­życz­ki go­tów­ko­we. Lu­dzie zaj­mu­ją­cy się tymi ope­ra­cja­mi bo­ga­ci­li się i to oni or­ga­ni­zo­wa­li pierw­sze ban­ki. Naj­więk­szą ak­tyw­no­ścią w tym za­kre­sie wy­ka­zy­wa­li się Wło­si, Ży­dzi, a tak­że po­sia­da­ją­cy duży ka­pi­tał po kru­cja­tach tem­pla­riu­sze.

Pierw­szy bank utwo­rzo­no w We­ne­cji w 1156 r. We Flo­ren­cji w XIII w. funk­cjo­no­wa­ło kil­ka­dzie­siąt do­mów han­dlo­wo-kre­dy­to­wych, ma­ją­cych przed­sta­wi­ciel­stwa w Eu­ro­pie, Azji i Afry­ce. Obok Flo­ren­cji i We­ne­cji li­czą­ce się ośrod­ki fi­nan­so­we znaj­do­wa­ły się w Ge­nui, Sie­nie i Me­dio­la­nie. W XV w. naj­bar­dziej no­wo­cze­sną in­sty­tu­cją był Bank Me­dy­cej­ski, któ­ry po­sia­dał od­dzia­ły w We­ne­cji, Ge­nui, Me­dio­la­nie, Rzy­mie oraz w Lon­dy­nie, Bru­gii, Ge­ne­wie, Lyonie i Lu­be­ce. Po­wsta­nie w 1487 r. Ban­ku Fug­ge­rów otwo­rzy­ło nową epo­kę, w któ­rej cen­trum fi­nan­so­we prze­su­nę­ło się na pół­noc od Alp.

Po­stę­py go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej stwa­rza­ły moż­li­wo­ści roz­wo­ju han­dlu da­le­ko­sięż­ne­go. Kra­je, któ­re mia­ły nad­wyż­ki to­wa­rów, bądź też ar­ty­ku­ły atrak­cyj­ne, po­szu­ki­wa­ły ryn­ków zby­tu, czę­sto na­wet od­le­głych. Za­cho­dzi­ła też za­leż­ność od­wrot­na. Han­del da­le­ko­sięż­ny po­bu­dzał go­spo­dar­kę państw za­an­ga­żo­wa­nych w wy­mia­nę mię­dzy­na­ro­do­wą. Wpływ ten był bar­dzo istot­ny, tym bar­dziej że wią­za­ło się to z trans­fe­rem wy­na­laz­ków i in­no­wa­cji. Kup­cy prze­nie­śli do Eu­ro­py osią­gnię­cia Chiń­czy­ków, Ara­bów, Hin­du­sów i in­nych na­ro­dów.

W śre­dnio­wie­czu w han­dlu mię­dzy­na­ro­do­wym do­mi­no­wa­ły trzy ten­den­cje. Pierw­sza wią­za­ła się z han­dlem bi­zan­tyj­skim - je­dy­nym kon­ty­nu­ato­rem go­spo­dar­czych osią­gnięć an­ty­ku. We wcze­snym śre­dnio­wie­czu moż­na na­wet mó­wić o roz­kwi­cie han­dlu wschod­nie­go. Mimo sil­nej ry­wa­li­za­cji mię­dzy kup­ca­mi bi­zan­tyj­ski­mi a Per­sa­mi i Ara­ba­mi, Bi­zan­cjum zdo­ła­ło roz­wi­nąć go­spo­dar­kę pie­nięż­ną; zło­te so­li­dy w pew­nym okre­sie sta­ły się pie­nią­dzem han­dlu świa­to­we­go. Eks­port bi­zan­tyj­ski obej­mo­wał głów­nie to­wa­ry luk­su­so­we (je­dwa­bie, wy­ro­by złot­ni­cze, wy­ro­by ze szkła i ko­ści sło­nio­wej). Dro­gie ar­ty­ku­ły żyw­no­ścio­we im­por­to­wa­ne przez Bi­zan­cjum były prze­zna­czo­ne nie tyl­ko na wła­sną kon­sump­cję, lecz tak­że na dal­szą wy­mia­nę. Han­del bi­zan­tyj­ski od­gry­wał głów­ną rolę w wy­mia­nie mię­dzy­na­ro­do­wej do pocz. XII w.

Dru­gi nurt w han­dlu mię­dzy­na­ro­do­wym wy­zna­cza­ła eks­pan­sja go­spo­dar­cza Ara­bów. Ol­brzy­mi ob­szar im­pe­rium i utrzy­ma­nie wy­so­kie­go po­zio­mu, jaki osią­gnę­ła cy­wi­li­za­cja arab­ska, wy­ma­ga­ły wzmo­żo­ne­go han­dlu da­le­ko­sięż­ne­go.

Kup­cy mu­zuł­mań­scy za­pusz­cza­li się za­rów­no na Za­chód, jak i głę­bo­ko na Wschód. Do Chin do­tar­li w poł. VIII w.; opa­no­wa­na przez nich "wiel­ka dro­ga je­dwab­na" pro­wa­dzi­ła przez Sa­mar­kan­dę i Tur­kie­stan. Szla­ki arab­skie pro­wa­dzi­ły do In­dii, Ko­rei, In­do­chin, na Cej­lon i na wy­spy in­do­ne­zyj­skie. Pod rzą­da­mi Ara­bów był szlak lą­do­wy przez Per­sję, a tak­że dro­ga mor­ska przez Mo­rze Czer­wo­ne. Kup­cy arab­scy pe­ne­tro­wa­li wy­brze­że Mo­rza Śród­ziem­ne­go, Mo­rza Czar­ne­go i Mo­rza Ka­spij­skie­go.

Ara­bo­wie ofe­ro­wa­li sze­ro­ki asor­ty­ment to­wa­rów. W ma­nu­fak­tu­rach w Per­sji, Ba­bi­lo­nie i Asy­rii wy­ra­bia­no dy­wa­ny, ki­li­my i tek­sty­lia. Pro­du­ko­wa­no też w du­żych ilo­ściach ma­te­ria­ły z je­dwa­biu, weł­ny, ba­weł­ny i atła­su. Pod kon. VIII w. w Bag­da­dzie po­wsta­ła pierw­sza fa­bry­ka pa­pie­ru. Okres świet­no­ści prze­ży­wa­ła sztu­ka ju­bi­ler­ska. Ce­nio­na była rów­nież arab­ska bia­ła broń. Ara­bo­wie wnie­śli nie­ma­ły wkład w roz­wój rol­nic­twa. Przy­czy­ni­li się m.in. do upo­wszech­nie­nia upraw ryżu, trzci­ny cu­kro­wej, drze­wa mor­wo­we­go oraz ziół lecz­ni­czych.

Pod ko­niec śre­dnio­wie­cza "ser­cem" han­dlu mię­dzy­na­ro­do­we­go było cen­trum śród­ziem­no­mor­skie (przy­pa­da­ła nań naj­więk­sza część wy­mia­ny). Dzię­ki znaj­du­ją­cym się tam ośrod­kom u schył­ku śre­dnio­wie­cza uda­ło się od­bu­do­wać związ­ki han­dlo­we z ca­łym ów­cze­snym świa­tem. Han­del miast wło­skich opie­rał się głów­nie na kon­tak­tach eu­ro­pej­skich. Eu­ro­pej­czy­cy mie­li nie­wie­le do za­ofe­ro­wa­nia w wy­mia­nie z Bli­skim i Da­le­kim Wscho­dem. Za po­śred­nic­twem kup­ców we­nec­kich i ge­nu­eń­skich wy­wo­żo­no przede wszyst­kim drew­no, miedź, bursz­tyn i wino. Ge­nua utrzy­my­wa­ła bli­skie sto­sun­ki m.in. z Eu­ro­pą Wschod­nią. Flo­ren­cja sta­ła się od­bior­cą weł­ny an­giel­skiej i hisz­pań­skiej oraz suk­na flan­dryj­skie­go. Kup­cy flo­renc­cy, ry­wa­li­zu­jąc z we­nec­ki­mi i ge­nu­eń­ski­mi, opa­no­wa­li han­del ze Wscho­dem. Naj­po­tęż­niej­sza We­ne­cja mia­ła w swo­ich rę­kach wszyst­kie "zło­te nici"; była sto­li­cą du­ka­ta i ce­ki­na, zło­ta afry­kań­skie­go i sre­bra z Eu­ro­py Środ­ko­wej; wchła­nia­ła to­wa­ry Bli­skie­go i Da­le­kie­go Wscho­du, Afry­ki i Eu­ro­py, od­sprze­da­jąc je z du­żym zy­skiem kup­com z róż­nych kra­jów. Mia­sta wło­skie utrzy­my­wa­ły prze­wa­gę aż do XVI w., kie­dy to Mo­rze Śród­ziem­ne po­zo­sta­wa­ło cen­trum ów­cze­snej go­spo­dar­ki świa­to­wej.

Stop­nio­wo roz­wi­ja­ła się w Eu­ro­pie we­wnętrz­na wy­mia­na to­wa­ro­wa. Jej zna­cze­nie wzro­sło w okre­sie pa­no­wa­nia Ka­ro­la Wiel­kie­go. Pań­stwo ka­ro­liń­skie zin­ten­sy­fi­ko­wa­ło han­del z Bi­zan­cjum, wzno­wi­ło sto­sun­ki z mia­sta­mi wło­ski­mi, na­wią­za­ło kon­tak­ty z ka­li­fa­ta­mi arab­ski­mi oraz ze Sło­wia­na­mi, Awa­ra­mi i Nor­ma­na­mi. W ten spo­sób ukształ­to­wa­ły się re­la­cje na li­nii Wschód-Za­chód i Pół­noc-Po­łu­dnie. Od XI w. do wy­mia­ny re­gio­nal­nej włą­czy­ły się mło­de pań­stwa eu­ro­pej­skie. W XII w. na­si­li­ła się ry­wa­li­za­cja w han­dlu mię­dzy Flo­ren­cją, księ­stwa­mi nie­miec­ki­mi i An­glią. Cen­trum han­dlu Eu­ro­py Za­chod­niej znaj­do­wa­ło się w Bru­gii. Zwięk­szy­ła się rola tar­gów i jar­mar­ków. Naj­waż­niej­sze z nich od­by­wa­ły się w sze­ściu mia­stach Szam­pa­nii. Or­ga­ni­zo­wa­no je, co dwa mie­sią­ce (każ­dy w in­nym ter­mi­nie), w ten spo­sób trwa­ły one cały rok, two­rząc cią­gły ry­nek.

Waż­nym wy­da­rze­niem w han­dlu eu­ro­pej­skim było utwo­rze­nie po­tęż­ne­go związ­ku miast - Han­zy, któ­ry dzia­łał głów­nie w ba­se­nie Mo­rza Bał­tyc­kie­go i Mo­rza Pół­noc­ne­go. Szczyt han­ze­atyc­kiej po­tę­gi przy­pa­dał na XIV i XV w. W su­mie w róż­nych okre­sach człon­ka­mi Han­zy było po­nad 200 miast, od Di­nant na za­cho­dzie po Ber­gen i Oslo na pół­no­cy oraz Rygę i Na­rwę na wscho­dzie. Na­le­ża­ły też do niej mia­sta śród­lą­do­we, w tym m.in. Brunsz­wik, Mag­de­burg, Wro­cław i Kra­ków. Przed­mio­tem han­dlu były w więk­szo­ści pro­duk­ty miej­sco­we, głów­nie rol­ni­cze i le­śne oraz ryby. Sku­tecz­ność związ­ku han­ze­atyc­kie­go wzmac­nia­ły in­sty­tu­cje, któ­re uzy­ska­ły upraw­nie­nia po­nad­pań­stwo­we, m.in. flo­ta, służ­by po­rząd­ko­we i ochro­ny bez­pie­czeń­stwa.

2.2. Prze­ja­wy go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej na zie­miach pol­skich

W oma­wia­nym okre­sie do­mi­nu­ją­cym sys­te­mem eko­no­micz­nym była w Pol­sce go­spo­dar­ka na­tu­ral­na. Po­szcze­gól­ne jed­nost­ki go­spo­da­ru­ją­ce za­spo­ka­ja­ły swe po­trze­by wy­ro­ba­mi wła­snej pro­duk­cji. Pod­sta­wę utrzy­ma­nia dwo­ru pań­skie­go sta­no­wi­ła pro­duk­cja z wła­sne­go go­spo­dar­stwa oraz da­ni­ny i po­win­no­ści lud­no­ści pod­da­nej. Po za­spo­ko­je­niu wła­sne­go za­po­trze­bo­wa­nia wła­ści­cie­le feu­dal­ni dys­po­no­wa­li na ogół pew­ną nad­wyż­ką, któ­rą moż­na było prze­zna­czyć na wy­mia­nę.

Na zie­miach pol­skich, po­dob­nie jak w za­chod­niej Eu­ro­pie, z lud­no­ści wiej­skiej wy­od­ręb­nia­li się rze­mieśl­ni­cy. Do­ku­men­ty z XII i XIII w. wy­mie­nia­ją garn­ca­rzy, mu­ra­rzy, ła­giew­ni­ków, to­ka­rzy, ko­ło­dzie­jów, szew­ców, pie­ka­rzy i wy­ra­bia­ją­cych tar­cze - szczyt­ni­ków. Obok przed­sta­wi­cie­li tych za­wo­dów, roz­pro­szo­nych po róż­nych wsiach, wy­stę­po­wa­ły tzw. osa­dy słu­żeb­ne, w któ­rych wszy­scy miesz­kań­cy po­świę­ca­li się jed­ne­mu prze­my­sło­we­mu za­ję­ciu. Spo­ty­ka­my osa­dy: cie­śli, grot­ni­ków, ko­nia­rzy, świ­nia­rzy, owcza­rzy, ko­wa­li, ła­giew­ni­ków, pie­ka­rzy, pra­czy, psia­rów, ry­bi­twów, strzel­ców, woź­ni­ców, zdu­nów i inne. W XI-XII w. lud­ność słu­żeb­ną sza­cu­je się na ok. 10-20 tys. go­spo­darstw chłop­skich, z ro­dzi­na­mi - ok. 50-100 tys. osób. Lu­dzie ci czer­pa­li środ­ki utrzy­ma­nia z upra­wy dzie­dzicz­nych go­spo­darstw rol­nych, wy­ko­nu­jąc za­ję­cia wy­spe­cja­li­zo­wa­ne na uży­tek mo­nar­chy lub pana feu­dal­ne­go.

Ogrom­ną więk­szość rze­mieśl­ni­ków, jak wy­ni­ka z do­ku­men­tów, sta­no­wi­li ci, któ­rzy mie­li na wsi go­spo­dar­stwa (pod­sta­wę wła­sne­go utrzy­ma­nia). Rze­mieśl­ni­cy nie­sa­mo­dziel­ni go­spo­dar­czo wy­stę­po­wa­li bar­dzo nie­licz­nie. Na przy­kład w go­spo­dar­stwie trzeb­nic­kim licz­ba sa­mo­dziel­nych, tj. po­sia­da­ją­cych wła­sne go­spo­dar­stwa, była pra­wie 20-krot­nie wyż­sza niż licz­ba nie­sa­mo­dziel­nych, a więc bę­dą­cych na utrzy­ma­niu dwo­ru feu­dal­ne­go.

Rze­mieśl­ni­cy po­sia­da­ją­cy wła­sne go­spo­dar­stwa uisz­cza­li po­win­no­ści po­dob­ne do zwy­kłych wło­ściań­skich. Po­win­no­ści te były jed­nak niż­sze, po­nie­waż zo­bo­wią­za­no ich do spe­cjal­nych świad­czeń rze­czo­wych. Z cza­sem sta­wa­li się oni rze­mieśl­ni­ka­mi wiej­ski­mi i wów­czas od­da­wa­li panu część swej pro­duk­cji, np. garn­ca­rze skła­da­li da­ni­nę w po­sta­ci pew­nej licz­by garn­ków, ko­ło­dzie­je - kół, szew­cy - bu­tów. Pan feu­dal­ny chęt­nie brał w for­mie da­nin wy­ro­by rze­mio­sła, ale tyl­ko te, któ­re mia­ły zbyt tar­go­wy.

Wła­ści­cie­le feu­dal­ni (świec­cy i du­chow­ni) byli za­in­te­re­so­wa­ni roz­wo­jem rze­mio­sła, gdyż za­spo­ka­ja­ło ono ro­sną­ce po­trze­by dwo­ru, a tak­że umoż­li­wia­ło sprze­daż wy­ro­bów na ryn­ku. Dzię­ki po­par­ciu feu­da­ła do du­że­go zna­cze­nia do­szło: ko­ło­dziej­stwo, to­kar­stwo, garn­car­stwo, ko­wal­stwo, szew­stwo i bu­dow­nic­two.

Dość wy­so­ki po­ziom osią­gnę­ło w tym okre­sie garn­car­stwo. Na­czy­nia wy­ra­bia­no głów­nie na kole garn­car­skim. Czę­sto zdo­bio­no je róż­ny­mi wzo­ra­mi. Garn­car­stwo ode­gra­ło znacz­ną rolę w pro­ce­sie umia­sto­wie­nia pod­gro­dzi.

Po­wszech­nie upra­wia­nym rze­mio­słem było ko­wal­stwo. Wy­ro­by miej­skie re­pre­zen­to­wa­ły wyż­szy po­ziom niż wiej­skie. Wy­twa­rza­no m.in. sie­kie­ry, mło­ty, noże, na­rzę­dzia rol­ni­cze. Dzie­łem ów­cze­snych ko­wa­li, głów­nie miej­skich, była tak­że broń - mie­cze, cze­ka­ny, to­po­ry bo­jo­we, gro­ty, oszcze­py i inne.

W XII w. okres swej świet­no­ści prze­ży­wa szew­stwo. Szew­cy wte­dy cał­ko­wi­cie wy­od­ręb­ni­li się z ogól­nej masy rol­ni­ków, two­rząc sa­mo­dziel­ne rze­mio­sło. Za­czę­to spe­cja­li­zo­wać się w wy­ko­ny­wa­niu trze­wi­ków i cho­da­ków. Po­ja­wia­ją się też wy­ro­by ma­ją­ce cha­rak­ter ar­ty­stycz­ny.

W 2 poł. XII w. wzmógł się na zie­miach pol­skich ruch bu­dow­la­ny. Ksią­żę­ta dziel­ni­co­wi, wiel­cy feu­da­ło­wie du­chow­ni i świec­cy prze­zna­cza­li ro­sną­cy po­ten­cjał in­we­sty­cyj­ny na co­raz licz­niej­sze fun­da­cje. Pa­la­tyn Piotr Wło­sto­wic ufun­do­wał co naj­mniej 8 ko­ścio­łów. Naj­więk­szym osią­gnię­ciem tego okre­su były bu­dow­le ka­mien­ne, wśród nich trój­na­wo­we ba­zy­li­ki, m.in. w Gnieź­nie, Kra­ko­wie i Po­zna­niu. Obiek­ty te wzno­szo­no pod kie­run­kiem cu­dzo­ziem­skich ar­chi­tek­tów, z udzia­łem licz­nych rze­mieśl­ni­ków miej­sco­wych i pra­cy za­stę­pów pod­da­nych.

Po­wsta­nie wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej zwięk­szy­ło moż­li­wo­ści roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej. Głów­nym wa­run­kiem jej roz­wo­ju było prze­ję­cie do­sta­tecz­nie du­żej czę­ści pro­duk­tu spo­łecz­ne­go przez gru­py pa­nu­ją­ce.

Po­stęp w roz­wo­ju rol­nic­twa oraz wzrost da­nin po­cią­gnął za sobą zwięk­sze­nie nad­wy­żek pro­duk­cyj­nych i umoż­li­wił kształ­to­wa­nie się ryn­ku we­wnętrz­ne­go. Nad­wyż­ki zbóż (żyta, psze­ni­cy, owsa), któ­re po­bie­ra­no w for­mie da­nin, tra­fia­ły na targ. Stąd okre­śla­no je mia­nem zbóż tar­go­wych. Da­ni­ny rze­mieśl­ni­ków skła­da­ne z pro­duk­tów przez nich wy­twa­rza­nych rów­nież sta­wa­ły się przed­mio­tem wy­mia­ny. Z wy­ro­bów rze­mieśl­ni­czych naj­bar­dziej tar­go­wy cha­rak­ter mia­ły pro­duk­ty to­kar­skie, któ­re kie­ro­wa­no przede wszyst­kim na tar­gi miej­sco­we. W obie­gu w znacz­nych ilo­ściach znaj­do­wa­ły się tak­że wy­two­ry pra­cy ko­ło­dzie­jów, zwłasz­cza koła małe (do ce­lów bar­dziej go­spo­dar­skich) i wiel­kie (dla trans­por­tu). Przed­mio­ty te zby­wa­no ma­so­wo i ko­rzyst­nie dzię­ki du­że­mu za­po­trze­bo­wa­niu na nie. Po­dob­nie było ze zbo­ża­mi tar­go­wy­mi. Zwięk­sze­nie się ilo­ści pro­duk­tów prze­zna­czo­nych na ry­nek wią­za­ło się głów­nie z roz­wo­jem da­nin. Pe­wien wpływ na roz­wój go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej mia­ły tak­że pro­ce­sy za­cho­dzą­ce w ma­jąt­kach feu­dal­nych, zwłasz­cza ich re­or­ga­ni­za­cja (spe­cja­li­za­cja za­jęć, po­wsta­nie fol­war­ków).

Istot­ne zna­cze­nie dla roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej miał po­stęp w za­kre­sie wy­od­ręb­nia­nia się po­dzia­łu pra­cy oraz jego szcze­gól­ny prze­jaw w po­sta­ci two­rze­nia się osad rze­mieśl­ni­czo-han­dlo­wych. Rze­mieśl­ni­cy pro­du­ko­wa­li już nie tyl­ko na za­mó­wie­nie bez­po­śred­nich od­bior­ców, ale po­ja­wia­li się rów­nież na ryn­ku ze swy­mi wy­ro­ba­mi w celu wy­mia­ny ich na pro­duk­ty rol­ne. W roz­wi­ja­ją­cych się mia­stach i pod­gro­dziach po­wsta­wa­ły co­raz licz­niej­sze warsz­ta­ty rze­mieśl­ni­cze, nie­jed­no­krot­nie spe­cja­li­stów tego sa­me­go za­wo­du, co sprzy­ja­ło oży­wie­niu wy­mia­ny.

Osad­nic­two na pra­wie pol­skim sta­no­wi­ło do­dat­ko­wy bo­dziec do roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej. Isto­tą pra­wa pol­skie­go było za­stą­pie­nie róż­no­rod­nych świad­czeń ści­śle okre­ślo­ną ren­tą w na­tu­rze (rza­dziej w pie­nią­dzu) pro­por­cjo­nal­nie do po­sia­da­ne­go are­ału zie­mi, przy za­cho­wa­niu nie­wiel­kich świad­czeń od­rob­ko­wych. Osad­nic­two na pra­wie pol­skim ogar­nę­ło tak­że osa­dy tar­go­we i pod­gro­dzia, da­jąc po­czą­tek dość licz­nym mia­stom.

Ogól­nie jed­nak przy­rost za­lud­nie­nia był nie­wiel­ki. Ob­li­czo­no, że za­lud­nie­nie Wiel­ko­pol­ski, Ma­ło­pol­ski i Ma­zow­sza wzro­sło w la­tach 1000-1350 z ok. 0,7 do 1,25 mln, czy­li za­le­d­wie o ok. 80% (rocz­na sto­pa przy­ro­stu ok. 2%).

Głów­nym miej­scem wy­mia­ny to­wa­ro­wej był targ. Na­le­żał on do tego po­sia­da­cza ma­jąt­ku, na któ­re­go te­re­nie się od­by­wał. Wła­ści­ciel ziem­ski czer­pał ko­rzy­ści fi­skal­ne z opłat tar­go­wych. Na targ mógł przy­być z to­wa­ra­mi każ­dy, bez wzglę­du na swo­je po­ło­że­nie spo­łecz­ne. W XII w. ich licz­bę sza­cu­je się na po­nad 200. Dru­gą in­sty­tu­cję han­dlu lo­kal­ne­go sta­no­wi­ły karcz­my. W han­dlu lo­kal­nym prze­wa­ża­ła wów­czas wy­mia­na to­war za to­war. Nie­kie­dy w grę wcho­dzi­ły tzw. pła­ci­dła (naj­czę­ściej sól, fu­tra i płót­no) oraz drob­na mo­ne­ta.

Pew­ne zna­cze­nie dla roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej mia­ły kon­tak­ty han­dlo­we z za­gra­ni­cą. Ro­sną­cy sta­tus spo­łecz­ny pa­nów feu­dal­nych wy­wo­łał wzrost po­py­tu na to­wa­ry luk­su­so­we (wy­ro­by z me­ta­li szla­chet­nych, kosz­tow­ne tka­ni­ny, ko­rze­nie) oraz broń i na­rzę­dzia me­ta­lo­we, któ­re były im­por­to­wa­ne z za­gra­ni­cy. Waż­ne ośrod­ki wy­mia­ny mię­dzy­na­ro­do­wej znaj­do­wa­ły się na wy­brze­żu bał­tyc­kim (Wo­lin, Ko­ło­brzeg, Gdańsk), na szla­ku z Ki­jo­wa do Pra­gi i Ra­ty­zbo­ny (przez Kra­ków) oraz na uzu­peł­nia­ją­cych dro­gach wio­dą­cych ze Skan­dy­na­wii na Ruś - przez Wo­łyń lub Dro­hi­czyn, a da­lej wzdłuż Bugu i Wi­sły do Gdań­ska.

Prze­łom w roz­wo­ju rze­mio­sła i han­dlu w Pol­sce na­stą­pił w wy­ni­ku osad­nic­twa na pra­wie nie­miec­kim. Rze­mieśl­ni­cy i kup­cy ma­so­wo lo­ko­wa­li się w licz­nie po­wsta­ją­cych mia­stach.

Osad­nic­two na pra­wie nie­miec­kim było głów­ną przy­czy­ną roz­kwi­tu ży­cia miej­skie­go na zie­miach pol­skich. Do pierw­szych lo­ka­cji na pra­wie nie­miec­kim do­szło na Ślą­sku na pocz. XIII w. Pro­ces lo­ka­cji miast uległ pew­ne­mu przy­śpie­sze­niu po na­jeź­dzie ta­tar­skim. W tym cza­sie uzy­ska­ły pra­wo nie­miec­kie ta­kie mia­sta, jak: Wro­cław (1242), Kra­ków (1257) oraz znisz­czo­ny przez Ta­ta­rów Po­znań (1253).

W XIII w. do­mi­no­wa­ły lo­ka­cje na Ślą­sku (128), a w XIV i XV w. - w Ma­ło­pol­sce (129) i Wiel­ko­pol­sce. Ogó­łem od XIII do XV w. za­ło­żo­no na zie­miach pol­skich 696 miast, w tym wła­sność mo­nar­chy sta­no­wi­ły 363 mia­sta, du­cho­wień­stwa - 124 i ry­cer­stwa - 209.

Fot. 1. Ka­zi­mierz Wiel­ki (1310-1370)

Za­sad­ni­czy po­stęp w osad­nic­twie miej­skim do­ko­nał się za pa­no­wa­nia Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go (1333-70). Król miał de­cy­du­ją­cy udział w ko­lo­ni­zo­wa­niu Ma­ło­pol­ski. Na 29 lo­ka­cji miej­skich aż 21 miast sta­no­wi­ło wła­sność kró­lew­ską. Na zie­mi kró­lew­skiej ulo­ko­wa­no 1/3 ogó­łu wsi. Ka­zi­mierz Wiel­ki po­pie­rał roz­wój miast (licz­ne nowe lo­ka­cje, przy­wi­le­je dla miast już ist­nie­ją­cych) oraz pro­wa­dził sze­ro­ką dzia­łal­ność bu­dow­la­ną, głów­nie w ce­lach obron­nych. W cza­sie jego pa­no­wa­nia wznie­sio­no po­nad 50 zam­ków mu­ro­wa­nych i pra­wie 30 miast oto­czo­no mu­ra­mi. Przy­łą­cze­nie Rusi Ha­lic­kiej umoż­li­wi­ło roz­kwit miast po­ło­żo­nych na szla­ku wschod­nim (Kra­ków, Lwów) i za­pew­nia­ło kon­tro­lę han­dlu z wy­brze­ża­mi Mo­rza Czar­ne­go i ko­lo­nia­mi ge­nu­eń­ski­mi na Kry­mie.

Mapa 2. Zam­ki i mia­sta oto­czo­ne mu­ra­mi w Pol­sce za Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go

W związ­ku z roz­wo­jem miast daw­nych i po­wsta­niem wie­lu no­wych wzra­stał szyb­ko udział lud­no­ści miej­skiej w ogól­nym za­lud­nie­niu kra­ju, do­cho­dząc np. w Ma­ło­pol­sce w XIV w. do 14%. Do naj­więk­szych miast w la­tach 40. XIV w. na­le­ża­ły: Wro­cław (ok. 17 tys. miesz­kań­ców), Kra­ków (ok. 14 tys.), Gło­gów (ok. 11 tys.) oraz Nysa (ok. 6000). Po­myśl­nie roz­wi­ja­ły się mia­sta po­mor­skie, a zwłasz­cza Szcze­cin, Gdańsk, To­ruń i Chełm­no.

Dużą rolę w ko­lo­ni­za­cji ode­gra­li miesz­cza­nie i za­kon­ni­cy nie­miec­cy. Opa­no­wa­li oni głów­nie mia­sta po­mor­skie i dol­no­ślą­skie oraz naj­waż­niej­sze mia­sta Gór­ne­go Ślą­ska, Wiel­ko­pol­ski i Ku­jaw. Wśród pa­try­cja­tu kra­kow­skie­go w poł. XIV w. było 80% Niem­ców, wśród ogó­łu lud­no­ści nie­wąt­pli­wie mniej. W To­ru­niu w XIV w. licz­ba Po­la­ków spa­dła z 20 do 16%. Z cza­sem ży­wioł nie­miec­ki ule­gał po­lo­ni­za­cji. Mniej­sze mia­sta w wy­mie­nio­nych tu dziel­ni­cach po­zo­sta­ły pol­skie, po­dob­nie jak wszyst­kie mia­sta Ma­zow­sza, Łę­czyc­kie­go, Sie­radz­kie­go, prze­wa­ża­ją­cej czę­ści Ma­ło­pol­ski, Pod­la­sia i Po­do­la.

Mapa 3. Osad­nic­two miej­skie na pra­wie nie­miec­kim na Ślą­sku w XIII w.

Lo­ka­cja miast na pra­wie nie­miec­kim za­pew­ni­ła miesz­czań­stwu spe­cjal­ne pra­wa i przy­wi­le­je oraz wła­sny sa­mo­rząd miej­ski. Przy­by­sze z Nie­miec prze­szcze­pia­li na grunt pol­ski nowe tech­ni­ki rze­mieśl­ni­cze.

W oma­wia­nym okre­sie z całą wy­ra­zi­sto­ścią wy­stą­pi­ła ści­sła współ­za­leż­ność roz­wo­ju sił wy­twór­czych w mie­ście i na wsi. Roz­wój rze­mio­sła był uza­leż­nio­ny od do­staw żyw­no­ści i su­row­ców, na­to­miast rol­nic­twu były po­trzeb­ne udo­sko­na­lo­ne na­rzę­dzia rol­ni­cze. W związ­ku z tym po­głę­bił się po­dział pra­cy mię­dzy mia­stem a wsią. Rze­mio­sło co­raz po­wszech­niej sku­pia­ło się w mia­stach, a tym sa­mym ma­la­ło zna­cze­nie rze­mio­sła wiej­skie­go. Na wsi po­zo­sta­wa­li nie­licz­ni tyl­ko rze­mieśl­ni­cy, tacy jak: ko­wa­le, garn­ca­rze, ko­ło­dzie­je, cie­śle.

W mia­rę roz­wo­ju rze­mio­sła po­stę­po­wa­ła spe­cja­li­za­cja za­jęć. W XV w. ob­rób­ką me­ta­li zaj­mo­wa­li się: ko­wa­le, ślu­sa­rze, no­żow­ni­cy, miecz­ni­cy, płat­ne­rze, bla­cha­rze, ko­tla­rze, mo­sięż­ni­cy, kon­wi­sa­rze (pro­duk­ty z oło­wiu), złot­ni­cy i min­ce­rze.

Od XIII w. co­raz czę­ściej wy­ko­rzy­sty­wa­no siłę wod­ną rzek i stru­mie­ni, któ­ra zna­la­zła za­sto­so­wa­nie w mły­nach, tar­ta­kach i fo­lu­szach. Bu­do­wa­no naj­wię­cej mły­nów zbo­żo­wych, co wią­że się ze wzro­stem pro­duk­cji zbóż. Za­sto­so­wa­nie siły wod­nej w pro­duk­cji sta­no­wi­ło po­waż­ny po­stęp w roz­wo­ju sił wy­twór­czych.

Duże zna­cze­nie mia­ło rze­mio­sło wy­twa­rza­ją­ce na­rzę­dzia rol­ni­cze i środ­ki trans­por­tu. Na przy­kład kuź­nia że­la­zna w Ro­goź­nie (od­bu­do­wa­na w 1326 r.) mia­ła skła­dać kró­lo­wi da­ni­nę w wy­so­ko­ści 104 płu­gów że­la­znych i 52 ra­dlic rocz­nie, co świad­czy o ro­sną­cym za­po­trze­bo­wa­niu na udo­sko­na­lo­ne na­rzę­dzia rol­ni­cze. Nadal roz­wi­ja­ło się ko­ło­dziej­stwo, zwłasz­cza dzię­ki wzra­sta­ją­ce­mu po­py­to­wi na cięż­kie wozy han­dlo­we do trans­por­tu to­wa­rów.

W tym okre­sie upo­wszech­ni­ło się bu­dow­nic­two z ce­gły. Wzno­szo­no z niej ko­ścio­ły, ra­tu­sze, mury miej­skie, su­kien­ni­ce dla han­dlu suk­nem i inne bu­dow­le. Rze­mio­sło mu­rar­skie osią­gnę­ło wy­so­ki po­ziom tech­nicz­ny.

Rze­mieśl­ni­cy miej­scy wy­twa­rza­li tak­że sze­ro­ki asor­ty­ment pro­duk­tów prze­zna­czo­nych na za­spo­ko­je­nie po­trzeb kon­sump­cyj­nych, m.in. odzież, obu­wie, sprzęt do­mo­wy, piwo.

Roz­wój rze­mio­sła prze­ja­wiał się we wzro­ście jego pro­duk­cji, po­ja­wie­niu się no­wych ro­dza­jów wy­ro­bów oraz pod­nie­sie­niu ich ja­ko­ści.

Nowa or­ga­ni­za­cja i pra­wo miej­skie, a tak­że roz­wój rze­mio­sła umac­nia­ły wy­two­rzo­ne w mia­stach sto­sun­ki pro­duk­cji. Rze­mieśl­ni­cy miej­scy byli zor­ga­ni­zo­wa­ni w ce­chy. Or­ga­ni­za­cje te re­gu­lo­wa­ły zbio­ro­we na­by­wa­nie su­row­ca, re­gla­men­to­wa­ły pro­duk­cję i zbyt oraz nad­zo­ro­wa­ły ja­kość wy­ro­bów. Cech usta­lał też sta­łe, mo­no­po­li­stycz­ne ceny. Po­zwa­la­ły one przy­swa­jać ce­cho­wi część ren­ty feu­dal­nej (pro­duk­ty sprze­da­wa­ne pa­nom i chło­pom), co umoż­li­wia­ło roz­sze­rze­nie pod­staw ma­te­rial­nych rze­mio­sła miej­skie­go.

W XIV w. rów­nież za­moż­ni kup­cy za­czę­li two­rzyć wła­sne or­ga­ni­za­cje (gil­die). Usi­ło­wa­li oni pod­po­rząd­ko­wać so­bie rze­mieśl­ni­ków i prze­chwy­cić część ich do­cho­dów. W wie­lu mia­stach kup­cy sta­li się przy­mu­so­wy­mi po­śred­ni­ka­mi mię­dzy rze­mieśl­ni­ka­mi ce­cho­wy­mi a kon­su­men­ta­mi. Tego typu sy­tu­acja pro­wa­dzi­ła do za­ostrze­nia an­ta­go­ni­zmów mię­dzy ku­piec­kim pa­try­cja­tem a rze­mieśl­ni­ka­mi. Wal­ka ce­chów z pa­try­cja­tem przy­bra­ła naj­ostrzej­szą for­mę we Wro­cła­wiu. W 1333 r. wy­bu­chło tu po­wsta­nie rze­mieśl­ni­ków - tka­czy, któ­rzy po­cią­gnę­li za sobą bie­do­tę miej­ską. Do po­wstań miej­skich do­szło rów­nież w Gdań­sku (1361, 1378) i in­nych mia­stach. Wal­ka o współ­rzą­dy w mie­ście koń­czy­ła się na ogół prze­gra­ną po­spól­stwa.

Naj­trud­niej­sze wa­run­ki by­to­we mia­ły naj­niż­sze, po­zba­wio­ne oby­wa­tel­stwa miej­skie­go gru­py lud­no­ści, tzw. plebs. Two­rzy­ła go cze­ladź, ucznio­wie oraz wszel­kie­go ro­dza­ju wy­rob­ni­cy. Byli oni naj­bar­dziej wy­zy­ski­wa­ną gru­pą spo­łecz­no­ści w mie­ście.

Wraz z roz­wo­jem rze­mio­sła za­zna­czył się po­stęp w dzie­dzi­nie pro­duk­cji gór­ni­czej, któ­ra do­star­cza­ła mu nie­zbęd­nych su­row­ców. Głów­ne zna­cze­nie w pro­duk­cji gór­ni­czej mia­ło wy­do­by­cie soli. W XIII w. za­czę­to wy­do­by­wać sól ka­mien­ną w Boch­ni i Wie­licz­ce, w ko­pal­niach na­le­żą­cych do pa­nu­ją­ce­go, zwa­nych żu­pa­mi.

W związ­ku z ro­sną­cym po­py­tem na wy­ro­by że­la­zne w rol­nic­twie i rze­mio­śle wzra­sta­ło wy­do­by­cie rudy że­la­znej. Po­ja­wia­ją się udo­sko­na­lo­ne dy­mar­ki prze­ta­pia­ją­ce więk­sze ilo­ści rudy. W kuź­ni­cach no­we­go typu za­sto­so­wa­no koło wod­ne do po­ru­sza­nia mło­tów, a póź­niej i mie­chów.

W pro­duk­cji me­ta­li duże zna­cze­nie zy­ska­ło wy­do­by­cie rud oło­wia­no-srebr­nych. Naj­więk­sze ko­pal­nie tych rud znaj­do­wa­ły się w Ol­ku­szu i w Chę­ci­nach (od poł. XIII w.). Wzrost wy­do­by­cia krusz­ców szla­chet­nych wią­zał się z po­stę­pem go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej, wy­ma­ga­ją­cej zwięk­szo­ne­go obie­gu pie­nięż­ne­go.

Upo­wszech­nia­nie go­spo­dar­ki czyn­szo­wej spo­wo­do­wa­ło wzrost pro­duk­cji to­wa­ro­wej wsi. Bo­ga­cą­cy się wła­ści­cie­le ziem­scy sta­wa­li się co­raz częst­szy­mi od­bior­ca­mi pro­duk­cji rze­mio­sła miej­skie­go. Z ko­lei ren­ta opła­ca­na w pie­nią­dzu zmu­sza­ła chło­pów do sprze­da­ży czę­ści swej pro­duk­cji w mie­ście. Za uzy­ska­ne środ­ki fi­nan­so­we mo­gli oni ku­pić na­rzę­dzia rol­ni­cze i przed­mio­ty do­mo­we­go użyt­ku. Za­ra­zem ro­sną­cy po­pyt roz­wi­ja­ją­cych się miast na żyw­ność oraz su­row­ce dla rze­mio­sła (drew­no, smo­łę, wosk, skó­ry, weł­nę i inne) był czyn­ni­kiem sty­mu­lu­ją­cym roz­wój to­wa­ro­we­go rol­nic­twa. Na po­stęp go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej w oma­wia­nym okre­sie po­waż­ny wpływ wy­war­ła po­li­ty­ka Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go, któ­ry usil­nie po­pie­rał roz­wój go­spo­dar­czy kra­ju, zwłasz­cza miast, rze­mio­sła i han­dlu.

Mimo roz­wo­ju go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej w znacz­nej czę­ści kra­ju, zwłasz­cza na Ślą­sku i w Ma­ło­pol­sce, na po­zo­sta­łych ob­sza­rach więk­szość go­spo­darstw chłop­skich za­cho­wa­ła ce­chy go­spo­dar­ki na­tu­ral­nej, za­spo­ka­ja­jąc we wła­snym za­kre­sie swo­je pod­sta­wo­we po­trze­by.

W wy­mia­nie to­wa­ro­wej za­sad­ni­cze zna­cze­nie od­gry­wał han­del we­wnętrz­ny. Przy­no­sił wpraw­dzie mniej zy­sku niż za­gra­nicz­ny, ale zde­cy­do­wa­nie prze­wa­żał pod wzglę­dem wiel­ko­ści ob­ro­tów i udzia­łu w za­spo­ko­je­niu po­trzeb lud­no­ści. Głów­ny­mi cen­tra­mi han­dlo­wy­mi były: Kra­ków, Lwów, Gdańsk, Wro­cław, Po­znań i To­ruń. Prym w han­dlu lą­do­wym wio­dły Kra­ków i Lwów, a w han­dlu mor­skim - Gdańsk.

Zna­cze­nie han­dlo­we Kra­ko­wa zwięk­szy­ło się, gdy w 1 poł. XI w. stał się sto­li­cą pań­stwa. Na­stęp­nym eta­pem w jego roz­wo­ju było spro­wa­dze­nie Niem­ców i nada­nie mu pra­wa nie­miec­kie­go. Kra­ków, po­ło­żo­ny na skrzy­żo­wa­niu naj­waż­niej­szych dróg han­dlo­wych prze­cho­dzą­cych przez Pol­skę, brał ak­tyw­ny udział w mię­dzy­na­ro­do­wym han­dlu kra­ju. Naj­sil­niej­szą po­zy­cję miał w han­dlu z Wę­gra­mi, ze Ślą­skiem i Niem­ca­mi, Pru­sa­mi i Flan­drią oraz Ru­sią i Wscho­dem.

Od 2 poł. XIV w. szyb­ko roz­wi­jał się Lwów. Awans go­spo­dar­czy tego mia­sta był zwią­za­ny z przy­łą­cze­niem Rusi Czer­wo­nej do Pol­ski i wpro­wa­dze­niu pra­wa nie­miec­kie­go w 1356 r. Pol­ska uzy­ska­ła na­to­miast po­wią­za­nie z czar­no­mor­ską stre­fą go­spo­dar­czą. Pod­sta­wę roz­kwi­tu Lwo­wa sta­no­wił han­del ze Wscho­dem; to on przede wszyst­kim nada­wał jego za­lud­nie­niu wschod­ni cha­rak­ter: obok Po­la­ków, Ru­si­nów i Niem­ców spo­ty­ka­ło się tu Or­mian, Gre­ków, Wło­chów, Ta­ta­rów i Tur­ków.

Mapa 4. Dro­gi han­dlo­we i ośrod­ki rze­mieśl­ni­cze w Pol­sce w XIV w.

W 2 poł. XIV w., dzię­ki co­raz bar­dziej oży­wia­ją­cym się sto­sun­kom z Eu­ro­pą Za­chod­nią i pół­noc­ną Ru­sią, roz­kwi­ta po­tę­ga han­dlo­wa Gdań­ska. Już w 1 poł. XV w. zdy­stan­so­wał on wszyst­kie inne mia­sta pru­skie i stał się jed­nym z naj­waż­niej­szych por­tów han­dlo­wych Bał­ty­ku, a na­wet ca­łej Eu­ro­py Pół­noc­nej.

Han­del we­wnętrz­ny opie­rał się na han­dlu lo­kal­nym obej­mu­ją­cym wy­mia­nę mię­dzy mia­sta­mi a oko­licz­ny­mi wsia­mi. Obok nie­go funk­cjo­no­wał han­del kra­jo­wy. Po­le­gał on na roz­pro­wa­dza­niu pro­duk­tów wy­twa­rza­nych je­dy­nie w nie­któ­rych re­gio­nach lub pro­duk­tów ob­cych, spro­wa­dza­nych tyl­ko przez kup­ców znacz­niej­szych miast, na któ­re było za­po­trze­bo­wa­nie w ca­łym kra­ju. Do naj­bar­dziej po­szu­ki­wa­nych to­wa­rów na­le­ża­ły sól i suk­no.

Tar­gi od­by­wa­ły się prze­cięt­nie raz w ty­go­dniu (w więk­szych mia­stach dwa razy). Obok zwy­kłych tar­gów or­ga­ni­zo­wa­no raz lub dwa razy do roku wiel­kie tar­gi - jar­mar­ki. Na czas jar­mar­ków ścią­ga­li do mia­sta bo­ga­ci kup­cy z Pol­ski i z za­gra­ni­cy oraz drob­niej­si kup­cy de­ta­licz­ni - kra­ma­rze, któ­rzy po­sia­da­jąc sta­ły kram w więk­szym mie­ście, roz­wo­zi­li jed­no­cze­śnie to­wa­ry na tar­gi w mniej­szych mia­stach, pod­trzy­mu­jąc łącz­ność mię­dzy ryn­ka­mi lo­kal­ny­mi. Jar­mar­ki w okre­sie roz­bi­cia dziel­ni­co­we­go sprzy­ja­ły na­wią­zy­wa­niu wię­zi han­dlo­wej mię­dzy dziel­ni­ca­mi, a póź­niej w cza­sach Wła­dy­sła­wa Ło­kiet­ka i Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go umac­nia­ły więź go­spo­dar­czą mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi zie­mia­mi.

Po­czy­na­jąc od 2 poł. XIII w. w han­dlu za­gra­nicz­nym na­stą­pi­ło oży­wie­nie. Moż­na wy­od­ręb­nić czte­ry jego dzia­ły: pół­noc­ny (bał­tyc­ki), za­chod­ni z Niem­ca­mi, po­łu­dnio­wy z Wę­gra­mi i wschod­ni.

Szlak pół­noc­ny pro­wa­dził do Prus oraz Eu­ro­py Za­chod­niej, głów­nie Flan­drii, któ­ra była jed­nym z głów­nych ognisk ów­cze­sne­go eu­ro­pej­skie­go prze­my­słu i han­dlu. Han­del pół­noc­ny spro­wa­dzał się przede wszyst­kim do han­dlu tran­zy­to­we­go. Głów­nym ar­ty­ku­łem wy­mia­ny była miedź trans­por­to­wa­na z Wę­gier przez Pol­skę i Pru­sy na Za­chód, mniej­sze zna­cze­nie mia­ły spro­wa­dza­ne rów­nież z Wę­gier: że­la­zo, wosk i fu­tra. Im­port przez Pru­sy obej­mo­wał głów­nie suk­no oraz go­to­we wy­ro­by z weł­ny (Flan­dria, An­glia). Z pro­duk­tów pol­skich wy­wo­żo­nych tą dro­gą na pierw­szym miej­scu na­le­ży wy­mie­nić drew­no, da­lej ołów i zbo­że (2 poł. XIV w.).

Na Śląsk i do Nie­miec wy­wo­żo­no z Pol­ski sól, woły, ołów, fu­tra i skó­ry, przy­wo­żo­no na­to­miast suk­no ślą­skie, piwo oraz so­lo­ne i su­szo­ne ryby. W han­dlu tran­zy­to­wym bar­dzo waż­ny­mi ar­ty­ku­ła­mi były to­wa­ry wschod­nie, a zde­cy­do­wa­nie mniej­szą rolę od­gry­wa­ły miedź i że­la­zo.

Od 2 poł. XIII w. Wę­grzy, po­szu­ku­jąc no­wych dróg do Nie­miec i na Za­chód z po­wo­du wo­jen pro­wa­dzo­nych z Au­strią, na­wią­za­li bliż­sze kon­tak­ty go­spo­dar­cze z Pol­ską. W han­dlu z Wę­gra­mi pierw­szą po­zy­cję zaj­mo­wa­ła miedź. Mniej­sze zna­cze­nie miał przy­wóz że­la­za, sre­bra, wina, oli­wy, wo­sku, fu­ter, koni i by­dła. Z Pol­ski na Wę­gry wy­wo­żo­no prze­waż­nie suk­no, ryby so­lo­ne, ołów i sól.

Han­del wschod­ni był rów­nież w znacz­nej czę­ści han­dlem tran­zy­to­wym. To­wa­ry spro­wa­dza­ne ze Wscho­du - je­dwab i wy­ro­by je­dwab­ne oraz ko­rze­nie, głów­nie pieprz i im­bir, były przede wszyst­kim prze­zna­czo­ne dla pół­noc­no-wschod­nich Nie­miec. Na Wschód wy­wo­żo­no zwłasz­cza suk­no, w tym lep­sze ga­tun­ki spro­wa­dza­ne do Pol­ski z Za­cho­du, oraz bursz­tyn z wy­brze­ża bał­tyc­kie­go.

Głów­ne in­stru­men­ty śre­dnio­wiecz­nej po­li­ty­ki han­dlo­wej sta­no­wi­ły pra­wo skła­du, przy­mus dro­go­wy oraz cła. Pra­wo skła­du po­le­ga­ło na tym, że przez mia­sto po­sia­da­ją­ce ta­kie pra­wo nie wol­no było prze­wo­zić to­wa­ru bez wy­sta­wie­nia go na sprze­daż miej­sco­wym kup­com. Pra­wo skła­du wią­za­ło się in­te­gral­nie z ist­nie­niem przy­mu­su dro­go­we­go, tj. obo­wiąz­ku uży­wa­nia ści­śle ozna­czo­nych dróg, na któ­rych znaj­do­wa­ły się licz­ne ko­mo­ry cel­ne. Śre­dnio­wiecz­ne ta­ry­fy cel­ne tym róż­ni­ły się od póź­niej­szych, że nie ist­nia­ły wów­czas ta­ry­fy ogól­ne, cho­ciaż­by w ob­rę­bie jed­ne­go dziel­ni­co­we­go księ­stwa, wy­stę­po­wa­ły tyl­ko spe­cjal­ne ta­ry­fy dla po­szcze­gól­nych ko­mór. Cła po­bie­ra­no po­cząt­ko­wo wy­łącz­nie w na­tu­rze. Od XIV w. uisz­cza­no je głów­nie w pie­nią­dzu.

Naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chą ta­kiej po­li­ty­ki han­dlo­wej jest to, że in­te­re­sy po­szcze­gól­nych miast od­gry­wa­ły tu bez po­rów­na­nia więk­szą rolę niż ogól­no­pań­stwo­we in­te­re­sy han­dlo­we. Z tego też po­wo­du nie pań­stwo, ale mia­sta były głów­ny­mi mo­to­ra­mi tej po­li­ty­ki. Pań­stwo po­dej­mo­wa­ło się je­dy­nie roli roz­jem­cy w spo­rach miast o przy­wi­le­je han­dlo­we lub pro­tek­to­ra in­te­re­sów miej­skich, gdy cho­dzi­ło o sto­sun­ki ze­wnętrz­ne.

Za pierw­szych Pia­stów pie­niądz nie od­gry­wał więk­szej roli. Prze­wa­ża­ła wy­mia­na to­war za to­war. Z cza­sem w obie­gu po­ja­wi­ły się pie­nią­dze wy­pusz­cza­ne przez min­ce­rzy ksią­żę­cych. W krę­gu kon­tak­tów za­gra­nicz­nych funk­cjo­no­wa­ły inne środ­ki płat­ni­cze i inne za­sa­dy wy­mia­ny niż w han­dlu lo­kal­nym. Pła­co­no mo­ne­ta­mi bi­zan­tyj­ski­mi, arab­ski­mi, nie­miec­ki­mi, an­glo­sa­ski­mi oraz mniej lub bar­dziej sfor­ma­li­zo­wa­ny­mi ba­rył­ka­mi krusz­cu.

Roz­wój wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej oraz nada­nie feu­da­łom im­mu­ni­te­tów przy­czy­ni­ły się wy­dat­nie do zwięk­sze­nia ich do­cho­dów, uzy­ski­wa­nych tak­że w po­sta­ci środ­ków pie­nięż­nych. Na nie­któ­rych ob­sza­rach chło­pi, okre­śle­ni jako go­ście, mie­li pła­cić czyn­sze wy­łącz­nie w pie­nią­dzu w wy­so­ko­ści 15-60 de­na­rów rocz­nie, za­leż­nie od za­moż­no­ści.

W 2 poł. XI w. pod­sta­wą roz­li­czeń pie­nięż­nych sta­ła się grzyw­na pol­ska, wa­żą­ca ok. 156 g. Grzyw­nę pol­ską dzie­lo­no we­dług wzo­rów nie­miec­kich na 4 wiar­dun­ki, 24 skoj­ce, 240 de­na­rów i 480 obo­li. Wy­bi­ja­no w dal­szym cią­gu de­na­ry, bę­dą­ce już wów­czas cien­ki­mi de­na­ra­mi, a spo­ra­dycz­nie obo­le, czy­li pół­de­nar­ki.

W związ­ku ze spad­kiem war­to­ści de­na­ra uży­wa­no go jako mier­ni­ka war­to­ści tyl­ko przy drob­niej­szych ob­ro­tach, pod­czas gdy przy po­waż­niej­szych trans­ak­cjach po­słu­gi­wa­no się grzyw­na­mi czy­ste­go sre­bra. Wy­płat do­ko­ny­wa­no bądź w for­mie sre­bra li­te­go, bądź w for­mie pie­nię­dzy wa­żo­nych, a nie li­czo­nych.

Roz­wój go­spo­dar­ki to­wa­ro­wej oraz mię­dzy­na­ro­do­wych sto­sun­ków han­dlo­wych wpły­nął na upo­rząd­ko­wa­nie sto­sun­ków pie­nięż­nych. Wła­dy­sław Ło­kie­tek oraz Ka­zi­mierz Wiel­ki zre­for­mo­wa­li pol­ski sys­tem pie­nięż­ny, ze­rwa­li z daw­nym de­na­rem, a opar­li się na no­wych wzo­rach cze­skich. Wpro­wa­dzo­no tzw. sys­tem gro­szo­wy, za pod­sta­wę któ­re­go wzię­to jed­nak nie grzyw­nę pra­ską, lecz kra­kow­ską, wa­żą­cą 197 g, na któ­rą skła­da­ło się 48 gro­szy. Je­den grosz miał war­tość 16 de­na­rów. Grosz cze­ski po 1320 r. za­wie­rał 3,6 g czy­ste­go sre­bra, ostat­nie pół­grosz­ki Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go za­wie­ra­ły tyl­ko 1,75 g sre­bra; ilość ta spa­dła ok. 1400 r. do 1,58 g, a ok. 1440 r. - do 0,86 g. Jed­no­cze­śnie z tą nową mo­ne­tą przez cały XIV w., aż do ok. 1440 r., znaj­do­wa­ły się w obie­gu gro­sze cze­skie, czy­li pra­skie, bę­dą­ce pro­to­ty­pem gro­szy pol­skich.

Od pocz. XIV w. obok tych mo­net srebr­nych po­ja­wi­ły się w Pol­sce mo­ne­ty zło­te, tzw. du­ka­ty lub flo­re­ny, któ­re wy­bi­ja­no naj­pierw we Wło­szech, a póź­niej i w in­nych kra­jach. W Pol­sce pró­bo­wał bić du­ka­ty Wła­dy­sław Ło­kie­tek, ale nie ode­gra­ły one więk­szej roli. Do koń­ca śre­dnio­wie­cza po­słu­gi­wa­no się w Pol­sce ob­cy­mi, prze­waż­nie wę­gier­ski­mi du­ka­ta­mi. Zna­cze­nie du­ka­ta jako mier­ni­ka war­to­ści oraz jako środ­ka wy­mia­ny przy więk­szych ob­ro­tach ro­sło w mia­rę psu­cia się mo­net srebr­nych. Pod­czas wo­jen hu­syc­kich du­kat stał się w Pol­sce naj­bar­dziej po­szu­ki­wa­ną i ce­nio­ną mo­ne­tą.

LI­TE­RA­TU­RA ZA­LE­CA­NA

Bu­jak F., Stu­dia nad osad­nic­twem Ma­ło­pol­ski, Kra­ków 1905

Cur­tin P., Gross-Cul­tu­ral Tra­de in World Hi­sto­ry, Cam­brid­ge 1984

Hit­ti P., Dzie­je Ara­bów, War­sza­wa 1969

Ih­na­to­wicz I., Mą­czak A., Zien­ta­ra B., Z dzie­jów rze­mio­sła w Pol­sce, War­sza­wa 1957

Ma­ło­wist M., Wschód a Za­chód Eu­ro­py w XIII-XIV wie­ku. Kon­fron­ta­cja struk­tur spo­łecz­no-go­spo­dar­czych, War­sza­wa 1973

Man­teuf­fel T., Hi­sto­ria po­wszech­na. Śre­dnio­wie­cze, War­sza­wa 1990

Mą­czak A., Sam­so­no­wicz H., Zien­ta­ra B., Z dzie­jów rze­mio­sła w Pol­sce, War­sza­wa 1957

Pod­wiń­ska Z., Tech­ni­ka upra­wy roli w Pol­sce śre­dnio­wiecz­nej, Wro­cław 1962

Rut­kow­ski J., Hi­sto­ria go­spo­dar­cza Pol­ski, t. I, Po­znań 1947

Ty­mie­niec­ki K., Na­pływ Niem­ców na zie­mie pol­skie i zna­cze­nie pra­wa nie­miec­kie­go w śred­nich wie­kach w Pol­sce, "Rocz­ni­ki Hi­sto­rycz­ne" 1934

4Proces akumulacji pierwotnej w Angliii na ziemiach polskich

4.1. Ro­zu­mie­nie pro­ce­su aku­mu­la­cji pier­wot­nej

Ter­min "aku­mu­la­cja pier­wot­na" (pre­vio­us ac­cu­mu­la­tion) zo­stał uży­ty po raz pierw­szy przez wy­bit­ne­go eko­no­mi­stę an­giel­skie­go Ada­ma Smi­tha (XVIII w.). Szer­szą ana­li­zę tego zja­wi­ska prze­pro­wa­dził Ka­rol Marks w Ka­pi­ta­le.

Fot. 4. Ka­rol Marks (1818-1883)

We­dług Mark­sa, aku­mu­la­cja pier­wot­na jest to pro­ces przy­śpie­szo­ne­go two­rze­nia ka­pi­ta­łu oraz kla­sy ro­bot­ni­czej w wy­ni­ku przy­mu­so­we­go od­dzie­le­nia drob­ne­go wy­twór­cy od środ­ków pro­duk­cji. Marks wska­zał na na­stę­pu­ją­ce źró­dła aku­mu­la­cji pier­wot­nej: rol­nic­two, han­del, li­chwa, sys­tem po­dat­ko­wy, dług pań­stwo­wy (we­wnętrz­ne) oraz sys­tem ko­lo­nial­ny, woj­ny han­dlo­we, pro­tek­cjo­nizm i mię­dzy­na­ro­do­wy sys­tem kre­dy­to­wy (ze­wnętrz­ne). Au­tor Ka­pi­ta­łu głów­ne źró­dło pier­wot­ne­go gro­ma­dze­nia upa­try­wał w rol­nic­twie, gdzie na­stą­pił kla­sycz­ny pro­ces wy­własz­cza­nia. Ana­li­zu­jąc sy­tu­ację pa­nu­ją­cą w An­glii, sku­pił swą uwa­gę głów­nie na ak­cji ogra­dza­nia oraz ze­wnętrz­nych źró­dłach aku­mu­la­cji pier­wot­nej. Marks wy­raź­nie za­zna­czył, że do­ko­nał prze­glą­du tyl­ko tych czyn­ni­ków aku­mu­la­cji, któ­re ode­gra­ły rolę epo­ko­wą w po­wsta­niu ka­pi­ta­li­zmu. Z tego wy­ni­ka, że w przy­pad­ku ko­lej­nych kra­jów było moż­li­we wy­stą­pie­nie jesz­cze in­nych źró­deł aku­mu­la­cji pier­wot­nej.

Eko­no­mi­sta nie­miec­ki, Wer­ner Som­bart, naj­po­waż­niej­sze źró­dło aku­mu­la­cji pier­wot­nej wi­dział w ku­mu­la­cji ren­ty grun­to­wej. Środ­ki uzy­ska­ne z rol­nic­twa umoż­li­wi­ły przej­ście od feu­da­li­zmu do ka­pi­ta­li­zmu.

Na zie­miach pol­skich zde­cy­do­wa­ną prze­wa­gę mia­ły we­wnętrz­ne źró­dła aku­mu­la­cji. Pro­ce­sy aku­mu­la­cji pier­wot­nej znaj­du­ją naj­czę­ściej od­nie­sie­nie do rol­nic­twa. An­drzej Gro­dek twier­dzi, że wy­ra­ża­ją się one w ma­so­wych ru­gach lud­no­ści wiej­skiej i przy­łą­cza­niu zie­mi chłop­skiej do fol­war­ków. W ten spo­sób two­rzy się bez­rol­ny pro­le­ta­riat, któ­ry jest tzw. re­zer­wo­wą ar­mią pra­cy dla ka­pi­ta­li­stycz­ne­go prze­my­słu i rol­nic­twa. Wiel­kie go­spo­dar­stwa chłop­skie za­czy­na­ją pro­du­ko­wać na ry­nek, a bez­rol­ny chłop musi sprze­da­wać swą siłę ro­bo­czą.

Inni au­to­rzy, tacy jak Sta­ni­sław Śre­niow­ski, Ste­fan Kie­nie­wicz i Cze­sław Ma­daj­czyk - pod­trzy­mu­jąc za­sad­ni­czą tezę aku­mu­la­cji pier­wot­nej przy­ję­tą przez Grod­ka - wska­zu­ją jed­nak na oko­licz­no­ści za­kłó­ca­ją­ce lub opóź­nia­ją­ce pro­ces roz­wo­ju ka­pi­ta­li­stycz­ne­go rol­nic­twa w Kró­le­stwie Pol­skim.

Ry­szard Ko­ło­dziej­czyk i Ry­szard Gra­dow­ski roz­sze­rza­ją za­kres aku­mu­la­cji pier­wot­nej poza rol­nic­two. Wpraw­dzie uwa­ża­ją oni ak­cje wy­własz­cza­nia chło­pów za pod­sta­wo­wy ele­ment w ge­ne­zie ka­pi­ta­li­zmu, ale wska­zu­ją rów­nież na istot­ne skut­ki dzia­łal­no­ści ka­pi­ta­łu li­chwiar­skie­go i ku­piec­kie­go oraz roz­wi­nię­te­go sys­te­mu po­dat­ków pań­stwo­wych i sa­mo­rzą­do­wych. Po­nad­to uwa­ża­ją, że do­nio­słą rolę w pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej ode­gra­ła po­li­ty­ka pro­tek­cyj­na rzą­du (głów­nie po­moc fi­nan­so­wa), a tak­że sys­tem do­staw pań­stwo­wych i woj­sko­wych oraz dzier­ża­wa mo­no­po­li i po­dat­ków.

W tym miej­scu po­ja­wia się wąt­pli­wość, czy do za­kre­su aku­mu­la­cji pier­wot­nej moż­na rów­nież za­li­czać na­gro­ma­dze­nie środ­ków pro­duk­cji wów­czas, gdy pro­ces ten nie wią­że się z bez­po­śred­nim od­ry­wa­niem lu­dzi od ich warsz­ta­tów pra­cy. Ana­li­za kształ­to­wa­nia się ka­pi­ta­li­zmu w po­szcze­gól­nych kra­jach daje od­po­wiedź twier­dzą­cą. Waż­ny­mi ele­men­ta­mi były bo­wiem ta­kie czyn­ni­ki, jak dług pań­stwo­wy, sys­tem kre­dy­to­wy, czy han­del pro­tek­cyj­ny.

Ko­lej­na trud­ność po­le­ga na okre­śle­niu mo­men­tu, w któ­rym na­gro­ma­dzo­ne środ­ki rze­czo­we i fi­nan­so­we sta­wa­ły się aku­mu­la­cją pier­wot­ną. W Eu­ro­pie Wschod­niej wła­ści­cie­le feu­dal­ni do­ko­ny­wa­li pew­nej aku­mu­la­cji tzw. feu­dal­nej (czer­pa­na z ren­ty feu­dal­nej), któ­ra nie mia­ła wszak­że cha­rak­te­ru in­we­sty­cyj­ne­go. Wa­run­kiem roz­wo­ju aku­mu­la­cji pier­wot­nej było po­ja­wie­nie się moż­li­wo­ści in­we­sty­cyj­nych. Skła­nia­ły one przed­się­bior­cę do sta­ra­nia się o ka­pi­ta­ły. Brak moż­li­wo­ści in­we­sty­cyj­nych po­wo­do­wał unie­ru­cho­mie­nie ka­pi­ta­łu. Taka sy­tu­acja wy­stą­pi­ła w mia­stach pol­skich w XVIII w., gdzie mimo sła­bo­ści li­czeb­nej i struk­tu­ral­nej miesz­czań­stwa zo­sta­ły na­gro­ma­dzo­ne znacz­ne środ­ki fi­nan­so­we. Nie mia­ły one jed­nak wa­run­ków do prze­kształ­ce­nia się w ka­pi­tał prze­my­sło­wy.

Zgro­ma­dzo­ne za­tem środ­ki moż­na uwa­żać za prze­jaw aku­mu­la­cji pier­wot­nej wów­czas, gdy zo­sta­ły one prze­kształ­co­ne w in­we­sty­cje pro­duk­cyj­ne, słu­żą­ce kształ­to­wa­niu się ukła­du ka­pi­ta­li­stycz­ne­go.

Pew­ne kon­tro­wer­sje w li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu wzbu­dzi­ła kwe­stia cza­su trwa­nia aku­mu­la­cji pier­wot­nej na zie­miach pol­skich. Wi­told Kula twier­dzi, że okres ten jest bar­dzo krót­ki i mie­ści się cał­ko­wi­cie w schył­ko­wym okre­sie feu­da­li­zmu. Po­dob­ne sta­no­wi­sko re­pre­zen­tu­ją Gro­dek i Ko­ło­dziej­czyk, któ­rzy pro­ce­sy te od­no­szą do 1 poł. XIX w. Je­rzy To­pol­ski wy­ra­ża od­mien­ny po­gląd. Opo­wia­da się on za wy­jąt­ko­wo dłu­go­trwa­łym prze­bie­giem pro­ce­sów aku­mu­la­cyj­nych w Eu­ro­pie Wschod­niej, a więc i w Pol­sce. Na wschód od Łaby aku­mu­la­cja pier­wot­na trwa­ła - jego zda­niem - ok. 300 lat. Trud­no zgo­dzić się z tym twier­dze­niem, po­nie­waż jest bar­dzo wąt­pli­we, czy środ­ki zgro­ma­dzo­ne w XVI i XVII w. zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne do two­rze­nia go­spo­dar­ki ka­pi­ta­li­stycz­nej. Na­wet dla okre­su bez­po­śred­nio po­prze­dza­ją­ce­go po­wsta­nie ukła­du ka­pi­ta­li­stycz­ne­go nie za­wsze daje się usta­lić tę za­leż­ność.

Wy­da­je się, że naj­bar­dziej uza­sad­nio­na jest oce­na Je­rze­go Je­dlic­kie­go, któ­ry prze­niósł tezę Kuli o tzw. nie­cią­gło­ści pro­ce­su uprze­my­sło­wie­nia na zie­miach pol­skich na cały pro­ces aku­mu­la­cji pier­wot­nej. Do­strze­ga on pierw­szy im­puls aku­mu­la­cyj­ny w do­bie oświe­ce­nia, a na­stęp­nie dru­gie "pchnię­cie" w okre­sie Księ­stwa War­szaw­skie­go i Kró­le­stwa Pol­skie­go (do 1830 r.).

Po­gląd ten jest zgod­ny z za­pre­zen­to­wa­nym wcze­śniej ro­zu­mie­niem aku­mu­la­cji pier­wot­nej. Jej pierw­sze prze­ja­wy po­prze­dzi­ły bez­po­śred­nio po­wsta­nie ukła­du ka­pi­ta­li­stycz­ne­go. Je­śli przyj­mie­my, że w 2 poł. XVIII w. kształ­tu­ją się na zie­miach pol­skich za­ląż­ki go­spo­dar­ki ka­pi­ta­li­stycz­nej, to mu­sia­ły być one za­si­la­ne mniej­szy­mi lub więk­szy­mi im­pul­sa­mi aku­mu­la­cyj­ny­mi. Jed­nak­że roz­wój pro­ce­sów aku­mu­la­cyj­nych oraz sto­sun­ków ka­pi­ta­li­stycz­nych zo­stał gwał­tow­nie prze­rwa­ny roz­bio­rem Pol­ski.

W pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej, naj­ogól­niej rzecz bio­rąc, wy­stę­pu­je ele­ment rze­czo­wy i oso­bo­wy (kształ­to­wa­nie się kla­sy ro­bot­ni­czej). Na pod­sta­wie da­nych hi­sto­rycz­nych do­ty­czą­cych ziem pol­skich moż­na wy­od­ręb­nić na­stę­pu­ją­ce czyn­ni­ki rze­czo­we: ka­pi­tał han­dlo­wy, ka­pi­tał ban­ko­wy i li­chwiar­ski, ka­pi­tał pań­stwo­wy, ka­pi­tał zie­miań­ski; sys­tem po­dat­ko­wy; ren­ta grun­to­wa (głów­nie w po­sta­ci czyn­szów); kon­cen­tra­cja zie­mi, la­sów i bo­gactw na­tu­ral­nych; dzier­ża­wy mo­no­po­li, po­dat­ków pań­stwo­wych i sa­mo­rzą­do­wych; spół­ki (ka­pi­tał) miesz­czań­sko-szla­chec­kie; do­sta­wy woj­sko­we i bu­dow­la­ne; pro­tek­cjo­nizm cel­ny; ka­pi­ta­ły obce i spe­ku­la­cyj­ne. Ten sche­mat aku­mu­la­cji pier­wot­nej zo­sta­nie omó­wio­ny w ko­lej­nych pod­roz­dzia­łach.

4.2. Kla­sycz­ny prze­bieg aku­mu­la­cji pier­wot­nej w An­glii

Kla­sycz­ny pro­ces aku­mu­la­cji pier­wot­nej uwi­docz­nił się w rol­nic­twie an­giel­skim. Rol­nic­two było pod­sta­wo­wym źró­dłem gro­ma­dze­nia ka­pi­ta­łów i siły ro­bo­czej. Punk­tem wyj­ścia aku­mu­la­cji sta­ła się ak­cja ogra­dza­nia, któ­ra po­le­ga­ła na wy­własz­cza­niu chło­pów przez wiel­kich wła­ści­cie­li ziem­skich i two­rze­niu du­żych pa­stwisk do ho­dow­li owiec. W An­glii na­stą­pi­ły dwie za­sad­ni­cze fazy ogra­dza­nia: pierw­sza przy­pa­da na XV-XVI w., dru­ga zaś - na XVIII w.

Przy­czy­ny przej­mo­wa­nia zie­mi przez lan­dlor­dów były na­stę­pu­ją­ce: (1) wzrost po­py­tu na weł­nę, (2) zwyż­ku­ją­cy po­pyt na siłę ro­bo­czą, (3) trud­no­ści fi­nan­so­we i za­dłu­że­nie wła­ści­cie­li ziem­skich. Sto­so­wa­no róż­ne me­to­dy po­zy­ski­wa­nia grun­tów chłop­skich. Do­mi­no­wa­ła prze­moc i wy­mu­sza­nie, w mniej­szym stop­niu de­cy­do­wa­ły spe­cjal­ne ze­zwo­le­nia kró­lew­skie i wy­kup zie­mi.

W wy­ni­ku pierw­szej fazy ogra­dza­nia prze­ję­to na pa­stwi­ska dla owiec po­nad 200 tys. ha zie­mi or­nej. W ten spo­sób zo­stał w An­glii znisz­czo­ny sys­tem go­spo­darstw far­mer­skich. Część grun­tów prze­ję­ła awan­su­ją­ca eko­no­micz­nie bur­żu­azja. Więk­szość za­ku­pów mia­ła cha­rak­ter spe­ku­la­cyj­ny. Na­by­wa­no w XV-XVI w. zie­mię ta­nio, a sprze­da­wa­no póź­niej, zwłasz­cza w XVII w., znacz­nie dro­żej. W okre­sie tym, w na­stęp­stwie li­kwi­da­cji klasz­to­rów przez Hen­ry­ka VIII, zo­sta­ły też roz­dzie­lo­ne wło­ści za­ko­nów. W ak­cji ogra­dza­nia ak­tyw­no­ścią eko­no­micz­ną wy­ka­za­ła się nowa szlach­ta (gen­try), spo­ra­dycz­nie bra­li rów­nież w niej udział bo­ga­ci chło­pi.

Dru­ga faza ogra­dza­nia (XVIII w.) prze­bie­ga­ła w bar­dzo sprzy­ja­ją­cych dla niej wa­run­kach po­li­tycz­no-ustro­jo­wych. W re­zul­ta­cie zwy­cię­stwa re­wo­lu­cji bur­żu­azyj­nej do wła­dzy do­szła bur­żu­azja, prio­ry­tet zy­ska­ły spra­wy go­spo­dar­cze, a ich rzecz­ni­kiem stał się rząd i par­la­ment. Ak­cja ogra­dza­nia zna­la­zła szcze­gól­ne zro­zu­mie­nie u no­wych władz. W XVIII w. par­la­ment an­giel­ski wy­dał 2500 ak­tów o ogra­dza­niu. W la­tach 1704-88 wy­własz­czo­no ok. 40-50 tys. drob­nych go­spo­darstw far­mer­skich i prze­ję­to ok. 20% ca­łe­go are­ału kra­ju, tj. pra­wie 2-krot­nie wię­cej niż w okre­sie pa­no­wa­nia Tu­do­rów. W ten spo­sób ukształ­to­wa­ła się ka­pi­ta­li­stycz­na wła­sność ziem­ska w An­glii.

Z za­pre­zen­to­wa­nych w tab. 3 da­nych wy­ni­ka, że wy­stą­pi­ły dwie de­cy­du­ją­ce fale w ak­cji ogra­dza­nia. W okre­sie 1761-92 prze­ję­to na pa­stwi­ska 478 259 akrów zie­mi, a w bar­dzo krót­kim cza­sie lat 1802-15 - aż 739 743 akry. Wy­raź­nie wi­dać, że po­stęp in­du­stria­li­za­cji, a wraz z nim ro­sną­cy po­pyt na żyw­ność były sku­tecz­nym bodź­cem przy­śpie­sza­ją­cym pro­ces ogra­dza­nia w An­glii. W XVIII w. ogro­dzo­ne zie­mie wy­ko­rzy­sty­wa­no głów­nie pod upra­wę psze­ni­cy. Ogó­łem w la­tach 1727-1845 ogra­dza­nie ob­ję­ło 1 765 711 akrów, tj. 1/4 część zie­mi or­nej An­glii.

Ak­cja ogra­dza­nia spo­wo­do­wa­ła two­rze­nie się ryn­ku siły ro­bo­czej. Tyl­ko w la­tach 1455-1637 po­zba­wio­no pra­cy na wsi 30-40 tys. chło­pów. Na wsi an­giel­skiej nie było miej­sca dla bez­rol­nych, mu­sie­li więc szu­kać za­trud­nie­nia w mie­ście. W tym okre­sie ry­nek pra­cy w An­glii opie­rał się na przy­mu­sie. Usta­wo­daw­stwo Tu­do­rów prze­wi­dy­wa­ło przy­mu­so­wą pra­cę dla bez­ro­bot­nych, a za włó­czę­go­stwo wy­mie­rza­no su­ro­we kary.

Tab. 3. Roz­mia­ry ak­cji ogra­dza­nia w An­glii w la­tach 1727-1845

Okres

Licz­ba wy­da­nych ak­tów

Licz­ba ogro­dzo­nych akrów

1727-1760

1761-1792

1793-1801

1802-1815

1816-1845

00056

00339

00182

00564

00244

00074 518

00478 259

00273 891

00739 743

00199 300

 

1 385

1 765 711

1 akr = 0,4 ha

Źró­dło: M. Ni­ve­au, Y. Cro­zet, Hi­sto­ire des fa­its éco­no­mi­qu­es con­tem­po­ra­ins, Qu­adri­ge 2008, s. 17.

Z rol­nic­twem były zwią­za­ne jesz­cze inne, waż­ne prze­ja­wy aku­mu­la­cji pier­wot­nej - po­dat­ki i opła­ty dzier­żaw­ne. Ro­sły one wraz z roz­wo­jem ka­pi­ta­li­zmu i sta­no­wi­ły istot­ne źró­dło za­si­la­nia ka­pi­ta­ło­we­go.

Z cza­sem du­że­go zna­cze­nia na­bie­ra­ły inne źró­dła aku­mu­la­cji pier­wot­nej, ta­kie jak: po­dat­ki od dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej, mo­no­pol han­dlo­wy, li­chwa i po­życz­ki oraz trans­ak­cje gieł­do­we.

Szcze­gól­ną funk­cję, zwłasz­cza w przy­pad­ku An­glii, speł­ni­ły ze­wnętrz­ne źró­dła gro­ma­dze­nia. W li­te­ra­tu­rze na­uko­wej by­łych kra­jów so­cja­li­stycz­nych prze­ce­nia­no zna­cze­nie ko­lo­nii w pro­ce­sie pier­wot­nej aku­mu­la­cji ka­pi­ta­łu. Uwa­ża­no bo­wiem, że zy­ski z gra­bie­ży i han­dlu ko­lo­nial­ne­go były głów­nym źró­dłem roz­wo­ju go­spo­dar­ki i do­bro­by­tu spo­łe­czeństw Eu­ro­py Za­chod­niej. W świe­tle naj­now­szych ba­dań moż­na stwier­dzić, że eks­pan­sja ko­lo­nial­na nie ode­gra­ła de­cy­du­ją­cej roli w pro­ce­sie pier­wot­nej aku­mu­la­cji ka­pi­ta­łu w An­glii i w in­nych pań­stwach Eu­ro­py Za­chod­niej. Zy­ski z ko­lo­nii były czyn­ni­kiem do­dat­ko­wym, wpły­wa­ją­cym głów­nie na re­dy­stry­bu­cję do­cho­du we­wnątrz sys­te­mu eu­ro­pej­skie­go. Eks­pan­sja ko­lo­nial­na przy­śpie­szy­ła wpraw­dzie wzrost go­spo­dar­czy, ale po­wsta­nie ka­pi­ta­li­zmu sta­no­wi­ło głów­nie spra­wę we­wnątrz­eu­ro­pej­ską.

Ro­dzą­ce­mu się ka­pi­ta­li­zmo­wi naj­waż­niej­sze ryn­ki zby­tu i wy­star­cza­ją­cą po­daż pod­sta­wo­wych su­row­ców za­pew­niał sys­tem go­spo­dar­ki eu­ro­pej­skiej. W An­glii wiel­ki ka­pi­tał ku­piec­ki in­we­sto­wał głów­nie w han­del eu­ro­pej­ski. Na przeł. XVII i XVIII w. tyl­ko ok. 15% eks­por­tu An­glii szło do ob­sza­rów po­za­eu­ro­pej­skich, an­giel­ski im­port z te­ry­to­riów za­mor­skich się­gał na­to­miast 32%. Dla po­zo­sta­łych kra­jów Eu­ro­py Za­chod­niej han­del ko­lo­nial­ny miał rów­nież dru­go­rzęd­ne zna­cze­nie. Fun­da­men­tem po­li­ty­ki han­dlo­wej An­glii był akt na­wi­ga­cyj­ny z 1651 r.[1] W la­tach na­stęp­nych rząd usta­no­wił pre­mie eks­por­to­we (głów­nie na wy­ro­by włó­kien­ni­cze), zno­sząc jed­no­cze­śnie cła im­por­to­we na nie­któ­re su­row­ce.

Do­strze­ga­jąc do­mi­nu­ją­cą rolę han­dlu eu­ro­pej­skie­go, nie moż­na jed­nak nie do­ce­niać źró­deł za­si­la­nia po­cho­dzą­cych z ko­lo­nii. Wy­so­kie zy­ski osią­ga­ły zwłasz­cza kom­pa­nie han­dlo­we. W XVII w. An­giel­ska Kom­pa­nia Wschod­nio­in­dyj­ska przy­no­si­ła prze­cięt­ne zy­ski w gra­ni­cach 100%, a w la­tach 1609-13 się­ga­ły one na­wet 230-320%. Dy­wi­den­da, któ­ra nie na­le­ża­ła do rzad­ko­ści, utrzy­my­wa­ła się w gra­ni­cach 15-25%, po­cząt­ko­wo wy­no­si­ła na­wet 50%. W la­tach 1757-80 An­gli­cy wy­wieź­li z In­dii to­wa­ry na sumę po­nad 38 mln fun­tów szter­lin­gów. Im­port ten nie był rów­no­wa­żo­ny od­po­wied­nim eks­por­tem an­giel­skim. Pod kon. XIX w. do An­glii prze­pły­wa­ło rocz­nie z In­dii ok. 13-17 mln fun­tów. Po­nad­to znacz­ne środ­ki fi­nan­so­we, któ­re przy­wo­żo­no do me­tro­po­lii, po­cho­dzi­ły z gra­bie­ży, po­dat­ków, ła­pó­wek i da­rów. Kwo­ty te wpraw­dzie trud­no jest wy­li­czyć, ale nie na­le­ży ich ba­ga­te­li­zo­wać.

4.3. Rol­nic­two głów­nym źró­dłem aku­mu­la­cji pier­wot­nej

Po­cząt­ki kształ­to­wa­nia się ukła­du ka­pi­ta­li­stycz­ne­go wią­żą się głów­nie z two­rze­niem ma­nu­fak­tur[2]. W związ­ku z tym na­le­ży wska­zać na za­so­by ma­te­rial­ne i fi­nan­so­we, któ­re umoż­li­wi­ły ich po­wsta­nie. Te gro­ma­dzo­ne środ­ki wy­wo­ła­ły pierw­sze im­pul­sy aku­mu­la­cyj­ne. Wi­told Kula, ba­da­ją­cy ma­nu­fak­tu­ry w Pol­sce w XVIII w., do­wiódł, że w więk­szo­ści na­le­ża­ły one do wiel­kiej wła­sno­ści ziem­skiej. Rów­nież na Gór­nym Ślą­sku ka­pi­tał zie­miań­ski ode­grał głów­ną rolę w two­rze­niu prze­my­słu. W tym pro­ce­sie ka­pi­tał han­dlo­wy nie prze­ja­wiał więk­szej ak­tyw­no­ści. Cha­rak­te­ry­stycz­ne, że na Za­cho­dzie naj­czę­ściej jako przed­się­bior­cy wy­stę­po­wa­li kup­cy i ban­kie­rzy.

Na zie­miach pol­skich głów­nym źró­dłem za­si­la­ją­cym sys­tem ma­nu­fak­tur było rol­nic­two. Jed­nak­że na cele in­we­sty­cyj­ne prze­zna­cza­no nie­wiel­kie środ­ki fi­nan­so­we. Mimo że od poł. XVII do koń­ca XVIII w. do­cho­dy glo­bal­ne fol­war­ku zwięk­szy­ły się ok. 3-krot­nie, nadal pro­dukt do­dat­ko­wy był bar­dzo ni­ski. W XVIII w. wzrósł gwał­tow­nie udział do­cho­dów z pro­pi­na­cji[3], a u schył­ku Rze­czy­po­spo­li­tej wpły­wy z niej wy­su­nę­ły się na pierw­sze miej­sce w ta­be­li do­cho­dów fol­war­ku. Nie­któ­re in­we­sty­cje ma­nu­fak­tu­ro­we roz­wi­ja­ły się dzię­ki sku­tecz­nym me­to­dom dre­na­żu. Wi­dać to wy­raź­nie w ma­nu­fak­tu­rach ra­dzi­wił­łow­skich, gdzie wpro­wa­dzo­no mo­no­pol sprze­da­ży na te­re­nie dóbr. Jed­no­cze­śnie po­głę­bia­ła się ten­den­cja do spad­ku do­cho­dów fol­war­ku z pro­duk­cji rol­ni­czo-ho­dow­la­nej oraz z prze­twór­stwa pło­dów rol­ni­czo-ho­dow­la­no-le­śnych (rys. 2).

Rys. 2. Zmia­ny struk­tu­ry do­cho­dów dóbr ziem­skich na przy­kła­dzie kró­lewsz­czyzn wo­je­wództw san­do­mier­skie­go, lu­bu­skie­go i raw­skie­go

Źró­dło: J. Ta­zbir, Za­rys hi­sto­rii Pol­ski, War­sza­wa 1980, s. 311.

W 2 poł. XVIII w. wzro­sły znacz­nie wpły­wy fi­nan­so­we z eko­no­mii li­tew­skich pod za­rzą­dem An­to­nie­go Ty­zen­hau­za. Część tych środ­ków była prze­zna­cza­na bez­po­śred­nio na am­bit­ny pro­gram uprze­my­sło­wie­nia dóbr kró­lew­skich na Li­twie.

W tym też cza­sie na­si­lił się pro­ces oczyn­szo­wa­nia[4], któ­ry ob­jął głów­nie wiel­ką wła­sność ko­ściel­ną, nie­któ­re kró­lewsz­czy­zny i do­bra ma­gnac­kie. Od 1765 r. An­drzej Za­moy­ski pod­jął ak­cję oczyn­szo­wa­nia w do­brach bie­żuń­skich. W la­tach 1769-91 Pa­weł Brzo­stow­ski za­mie­niał pańsz­czy­znę na czynsz w ma­jąt­ku Me­recz (woj. wi­leń­skie). Od 1772 r. Sta­ni­sław Po­nia­tow­ski w swych ogrom­nych po­sia­dło­ściach kor­suń­skich za­czął wpro­wa­dzać usta­wę czyn­szo­wą. W 1777 r. ksią­żę Jó­zef Po­nia­tow­ski prze­pro­wa­dził oczyn­szo­wa­nie wło­ścian w sta­ro­stwie wie­luń­skim. W 2 poł. XVIII w. w ca­łym kra­ju oczyn­szo­wa­no pra­wie 20% chło­pów - w kró­lewsz­czy­znach wo­je­wódź­twa kra­kow­skie­go - ok. 22%, w Wiel­ko­pol­sce - ok. 30%, a w do­brach ar­cy­bi­skup­stwa gnieź­nień­skie­go - ok. 55%. Naj­więk­szy po­stęp w za­stę­po­wa­niu pańsz­czy­zny świad­cze­nia­mi pie­nięż­ny­mi na­stą­pił w Wiel­ko­pol­sce i na Po­mo­rzu. Pod kon. XVIII w. w za­bo­rze pru­skim rząd spie­nię­żył wie­le świad­czeń na rzecz skar­bu pań­stwa.

Nie­moż­li­we jest bliż­sze okre­śle­nie, w ja­kim stop­niu środ­ki w ten spo­sób wy­go­spo­da­ro­wa­ne zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne na cele in­we­sty­cyj­ne. Moż­na wszak­że wska­zać na dzia­łal­ność go­spo­dar­czą pio­nie­rów ka­pi­ta­li­zmu, ta­kich jak Za­moy­ski i Brzo­stow­ski, któ­rzy znacz­ną część środ­ków uzy­ska­nych z rol­nic­twa ulo­ko­wa­li w prze­my­śle.

Fot. 5. An­drzej Za­moy­ski (1800-1874)

Fot. 6. Pa­weł Brzo­stow­ski (1739-1827)

Wła­ści­cie­le ziem­scy prze­pro­wa­dza­li in­we­sty­cje prze­my­sło­we, opie­ra­jąc się głów­nie na wła­snych za­so­bach ma­te­rial­nych, tj. ba­zie su­row­co­wej, trans­por­cie i nie­wy­kwa­li­fi­ko­wa­nej sile ro­bo­czej.

W 2 poł. XVIII w. rów­nież w rol­nic­twie pol­skim od­naj­du­je­my prze­ja­wy ak­cji ogra­dza­nia. Wy­stą­pi­ły one wy­raź­nie na ob­sza­rze Wiel­ko­pol­ski. Wzrost pro­duk­cji wiel­ko­pol­skie­go okrę­gu su­kien­ni­cze­go oraz duże za­po­trze­bo­wa­nie na weł­nę są­sia­du­ją­ce­go z Wiel­ko­pol­ską ślą­sko-cze­sko-mo­raw­skie­go okrę­gu włó­kien­ni­cze­go spo­wo­do­wa­ły roz­wój ho­dow­li owiec. W la­tach 1780-90 na te­re­nie wo­je­wództw po­znań­skie­go i ka­li­skie­go znaj­do­wa­ło się ok. 1,4 mln owiec (w ca­łej Pol­sce 6,5 mln). Pro­ces włą­cza­nia grun­tów pu­stych i grun­tów gmin­nych, na­da­ją­cych się do­sko­na­le na pa­stwi­ska dla owiec, okre­śla To­pol­ski mia­nem "ogra­dzań" wiel­ko­pol­skich. Po­dob­nie, jak w przy­pad­ku kla­sycz­nych ogra­dzań an­giel­skich mamy tu do czy­nie­nia z kon­cen­tra­cją grun­tów w ręku wła­ści­cie­la fol­war­ku. Trud­no na­to­miast uznać kon­cen­tra­cję zie­mi w ręku szlach­ty pol­skiej w XVI w. za prze­jaw aku­mu­la­cji pier­wot­nej, po­nie­waż środ­ki za­ku­mu­lo­wa­ne nie były uży­te do or­ga­ni­zo­wa­nia wy­twa­rza­nia ka­pi­ta­li­stycz­ne­go.

Bazę su­row­co­wą za­pew­nia­no naj­czę­ściej we wła­snych po­sia­dło­ściach. Na przy­kład Ka­rol Ra­dzi­wiłł przy­wo­ził weł­nę z Ukra­iny (ho­dow­la owiec w do­brach ukra­iń­skich) aż do ma­nu­fak­tu­ry su­kien­nej w Nie­świe­żu. Prot Po­toc­ki miał ho­dow­lę owiec w Lu­bel­skiem, a ma­nu­fak­tu­rę su­kien­ną w Ma­chów­ce. Trans­port z od­le­głych miej­sco­wo­ści po­wo­do­wał duże stra­ty pra­cy ze­spo­ło­wej, ale z punk­tu wi­dze­nia wła­ści­cie­la ziem­skie­go kal­ku­la­cja była cał­kiem ra­cjo­nal­na. Na Gór­nym Ślą­sku, gdzie ro­dził się prze­mysł cięż­ki, feu­da­ło­wie dys­po­no­wa­li ob­fi­ty­mi zło­ża­mi rud i wę­gla oraz za­so­ba­mi drew­na (su­ro­wiec ener­ge­tycz­ny i bu­dow­la­ny).

Upa­dek pań­stwa spo­wo­do­wał prze­rwa­nie pro­ce­sów aku­mu­la­cji pier­wot­nej na zie­miach pol­skich. Nie­po­wo­dze­niem za­koń­czy­ła się pró­ba przej­ścia od "sys­te­mu nie­aku­mu­la­cyj­ne­go do aku­mu­la­cyj­ne­go".

Po­now­nie pro­ce­sy aku­mu­la­cyj­ne wy­stą­pi­ły w okre­sie Księ­stwa War­szaw­skie­go i Kró­le­stwa Pol­skie­go. Na­si­le­nie ich przy­pa­dło na lata 1815-64. Po 1815 r. prze­bie­ga­ły one od­ręb­nie w po­szcze­gól­nych za­bo­rach. Na zie­miach włą­czo­nych do Prus re­for­my agrar­ne oraz do­god­ne wa­run­ki zby­tu pło­dów rol­nych sprzy­ja­ły gro­ma­dze­niu środ­ków ma­te­rial­nych i fi­nan­so­wych, umoż­li­wia­jąc stop­nio­we prze­cho­dze­nie do sys­te­mu ka­pi­ta­li­stycz­ne­go. W Kró­le­stwie Pol­skim pro­ce­sy aku­mu­la­cji pier­wot­nej spo­tka­ły się z po­li­ty­ką pro­tek­cyj­ną rzą­du. W za­bo­rze au­striac­kim na­to­miast nie zna­la­zły one wspar­cia ze stro­ny in­sty­tu­cji pań­stwo­wych i za­cho­dzi­ły bar­dzo po­wo­li. Go­spo­dar­ka w Ga­li­cji po­no­si­ła duże cię­ża­ry na rzecz me­tro­po­lii. Po­dat­ki w za­bo­rze au­striac­kim były o wie­le wyż­sze niż po­dat­ki na­kła­da­ne w tym cza­sie w Kró­le­stwie Pol­skim.

We wszyst­kich trzech dziel­ni­cach głów­ne źró­dło aku­mu­la­cji sta­no­wi­ło rol­nic­two. W 1 poł. XIX w. aku­mu­la­cja pier­wot­na do­ko­ny­wa­ła się przede wszyst­kim kosz­tem chło­pów. Wła­ści­cie­le ziem­scy prze­chwy­ty­wa­li środ­ki po­cho­dzą­ce z uwłasz­cze­nia i oczyn­szo­wa­nia chło­pów, z ren­ty grun­to­wej i ren­ty gór­ni­czej oraz z in­nych świad­czeń pie­nięż­nych spo­łecz­no­ści wło­ściań­skiej. Waż­nym źró­dłem two­rze­nia się ka­pi­ta­łów zie­miań­skich były wpły­wy z dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej i środ­ki po­zy­ski­wa­ne z in­sty­tu­cji kre­dy­to­wych. Po­nad­to dość czę­sto wy­ko­rzy­sty­wa­no nad­wyż­ki ro­bo­ci­zny, zwłasz­cza przy in­we­sty­cjach dro­go­wych i bu­dow­la­nych.

W za­bo­rze pru­skim po­waż­ne wpły­wy fi­nan­so­we przy­nio­sło uwłasz­cze­nie chło­pów, a w Kró­le­stwie Pol­skim "dro­ga czyn­szo­wa" do ka­pi­ta­li­zmu. Do 1848 r. jun­krzy na Gór­nym Ślą­sku otrzy­ma­li od chło­pów za wy­kup zie­mi 500 tys. ta­la­rów, na Po­mo­rzu Gdań­skim w wy­ni­ku ak­cji re­gu­la­cyj­nej w cią­gu 25 lat chło­pi miej­sco­wi wy­pła­ci­li ob­szar­ni­kom 10 mln ta­la­rów, a w Po­znań­skiem - 28 mln ta­la­rów i 450 tys. kor­ców żyta. W Kró­le­stwie Pol­skim do 1864 r. oczyn­szo­wa­no 90% chło­pów w do­brach skar­bo­wych i ok. 50% w do­brach pry­wat­nych.

W 1 poł. XIX w., w prze­ci­wień­stwie do okre­su po­przed­nie­go, zwięk­szył się wy­raź­nie udział zie­mian w pro­ce­sie in­du­stria­li­za­cji.

Hra­bia An­drzej Za­moy­ski, oczyn­szo­waw­szy chło­pów w swo­ich do­brach (zwięk­szy­ła się w du­żym stop­niu ich do­cho­do­wość), po­czął in­we­sto­wać ka­pi­tał w ope­ra­cje prze­my­sło­wo-han­dlo­we. W 1848 r. przy­stą­pił z po­waż­nym wkła­dem fi­nan­so­wym do spół­ki że­glu­gi pa­ro­wej na rze­kach Kró­le­stwa Pol­skie­go. Spół­ka ta z cza­sem prze­kształ­ci­ła się w duże ka­pi­ta­li­stycz­ne przed­się­bior­stwo. W 1850 r. do­łą­czył do niej ze znacz­nym udzia­łem hra­bia Adam Po­toc­ki z Ga­li­cji.

Kla­sycz­ny przy­kład włą­cze­nia się ka­pi­ta­łu zie­miań­skie­go do han­dlu i prze­my­słu sta­no­wi dzia­łal­ność ro­dzi­ny Łu­bień­skich. Hen­ryk Łu­bień­ski był jed­nym z naj­więk­szych prze­my­słow­ców i wła­ści­cie­li ziem­skich w Kró­le­stwie Pol­skim - po­sia­dał 11 go­rzel­ni, kil­ka bro­wa­rów i tar­ta­ków, 5 wiel­kich pie­ców, 7 fry­sze­rek, 2 wal­cow­nie że­la­za, fa­bry­kę fa­jan­su i cu­krow­nię oraz udział w fa­bry­ce lnia­nej w Ży­rar­do­wie i 85% udzia­łu w sta­low­ni se­roc­kiej. Brat Hen­ry­ka, To­masz Łu­bień­ski, na­le­żał do spół­ki za­ło­ży­ciel­skiej mły­na pa­ro­we­go na Sol­cu w War­sza­wie oraz był współ­udzia­łow­cem Domu Han­dlo­we­go Bra­cia Łu­bień­scy i spół­ka. Gwo­li ści­sło­ści na­le­ży do­dać, że do­cho­dy z rol­nic­twa były tyl­ko jed­nym ze źró­deł two­rze­nia się wiel­kiej for­tu­ny ro­dzi­ny Łu­bień­skich (inne zo­sta­ną omó­wio­ne w dal­szej czę­ści roz­dzia­łu).

Ste­fan Złot­nic­ki, wła­ści­ciel Zduń­skiej Woli, pro­wa­dził ma­nu­fak­tu­rę płó­cien­ni­czą o pół­feu­dal­nym cha­rak­te­rze oraz za­kład su­kien­ni­czy w Tur­ku. Win­cen­ty Do­mi­nik Prze­chadz­ki, wła­ści­ciel ma­jąt­ku Gra­bo­wo, za­ło­żył w Ka­li­szu w 1821 r. ma­nu­fak­tu­rę su­kien­ni­czą.

Ka­pi­tał zie­miań­ski in­we­sto­wał w bu­do­wę dziel­nic prze­my­słu włó­kien­ni­cze­go w sta­rych, czę­sto za­pa­dłych rol­ni­czych mia­stecz­kach szla­chec­kich. Pró­by ta­kie pod­ję­li m.in. w la­tach 20. XIX w. Lu­dwik Kacz­kow­ski - wła­ści­ciel Beł­cha­to­wa, hra­bi­na Ogiń­ska, wła­ści­ciel­ka Brze­zin, Fe­liks Czar­nec­ki w Stry­ko­wie i wspo­mnia­ny Złot­nic­ki w Zduń­skiej Woli. Duże zna­cze­nie mia­ła bu­do­wa do­mów dla osad­ni­ków i in­sta­la­cja fo­lu­szy.

Ka­pi­tał ma­gnac­ki do­mi­no­wał w gór­nic­twie i hut­nic­twie Gór­ne­go Ślą­ska i Za­głę­bia Sta­ro­pol­skie­go. Je­dy­nie w prze­my­śle cyn­ko­wym, ze wzglę­du na jego eks­por­to­wy cha­rak­ter, waż­ną rolę ode­gra­ło ku­piec­two. W okrę­gu wał­brzy­sko-no­wo­rudz­kim w 1840 r. spo­śród 38 ko­palń 21 na­le­ża­ło do wła­ści­cie­li ziem­skich, resz­ta do miesz­czan i chło­pów. Prze­wa­żał ka­pi­tał in­dy­wi­du­al­ny, w gór­nic­twie czę­ste były spół­ki jaw­ne, za­mknię­te (gwa­rec­twa).

Fu­zji ka­pi­ta­łu zie­miań­skie­go z miesz­czań­skim sprzy­ja­ło za­po­trze­bo­wa­nie na su­row­ce i bu­du­lec, któ­re znaj­do­wa­ły się w rę­kach wła­ści­cie­li fol­war­ków. W la­tach 50. XIX w. głów­nym do­staw­cą to­wa­ro­wej weł­ny było zie­miań­stwo z oko­lic miast prze­my­sło­wych. Zja­wi­skiem czę­sto no­to­wa­nym sta­ły się umo­wy re­jen­tal­ne za­wie­ra­ne mię­dzy ho­dow­ca­mi owiec a kup­ca­mi. Z po­łą­cze­nia ka­pi­ta­łu zie­miań­skie­go i han­dlo­we­go po­wsta­ła w 1825 r. spół­ka ak­cyj­na To­wa­rzy­stwo Wy­ro­bów Zbo­żo­wych, któ­ra za­ło­ży­ła młyn na Sol­cu. W 1830 r. za­wią­za­ło się To­wa­rzy­stwo Wy­ro­bów Lnia­nych.

Część środ­ków z rol­nic­twa prze­chwy­ty­wa­li kup­cy, li­chwia­rze i in­sty­tu­cje kre­dy­to­we.

Jed­ną z głów­nych me­tod aku­mu­la­cji pier­wot­nej w rol­nic­twie było po­więk­sza­nie are­ału zie­mi fol­warcz­nej w wy­ni­ku ru­gów i uwłasz­cze­nia chło­pów. Na Gór­nym Ślą­sku do 1848 r. jun­kier­stwo za­gar­nę­ło jako od­szko­do­wa­nie ok. 1/3 grun­tów chłop­skich. Na Po­mo­rzu Gdań­skim w wy­ni­ku ak­cji re­gu­la­cyj­nej w cią­gu 25 lat chło­pi miej­sco­wi utra­ci­li 1/3 zie­mi, a w Po­znań­skiem w tym sa­mym cza­sie 1/6 po­sia­da­nych grun­tów. Czę­sto też bra­no pod upra­wę zie­mie lep­sze, bar­dziej pro­duk­tyw­ne, po­rzu­ca­jąc sła­be i wy­ja­ło­wio­ne.

4.4. Po­li­ty­ka pro­tek­cyj­na rzą­du

W Kró­le­stwie Pol­skim dużą rolę w pro­ce­sie roz­wo­ju ka­pi­ta­li­zmu ode­gra­ły czyn­ni­ki in­sty­tu­cjo­nal­ne. Rząd pod­jął ini­cja­ty­wę in­we­sty­cyj­ną w prze­my­śle cięż­kim, udzie­lał kre­dy­tów na cele prze­my­sło­we. Po­su­nię­cia te mia­ły de­cy­du­ją­ce zna­cze­nie i wpły­nę­ły trwa­le na cha­rak­ter aku­mu­la­cji pier­wot­nej. W za­bo­rze pru­skim wła­dze pań­stwo­we prze­pro­wa­dza­ły od 1808 r. uwłasz­cze­nie chło­pów, po­pie­ra­ły osad­nic­two nie­miec­kie w Wiel­ko­pol­sce i Pru­sach Za­chod­nich oraz bu­do­wa­ły huty i ko­pal­nie na Gór­nym Ślą­sku. W Ga­li­cji rząd au­striac­ki nie prze­ja­wiał więk­sze­go za­in­te­re­so­wa­nia roz­wo­jem prze­my­słu. Funk­cje aku­mu­la­cyj­ne speł­nia­ły (w pew­nym stop­niu) róż­ne for­my po­li­ty­ki po­dat­ko­wej.

Pro­tek­cja pań­stwo­wa ode­gra­ła do­nio­słą rolę w in­du­stria­li­za­cji Kró­le­stwa Pol­skie­go. Sto­so­wa­no na­stę­pu­ją­ce for­my po­li­ty­ki pro­tek­cyj­nej: udzie­la­no po­ży­czek bez­zwrot­nych i opro­cen­to­wa­nych, przy­dzie­la­no grun­ty rzą­do­we i drew­no bu­dow­la­ne, bu­do­wa­no wła­sne przed­się­bior­stwa oraz in­fra­struk­tu­rę (dro­gi, domy miesz­kal­ne itp.), ob­ni­ża­no lub cał­ko­wi­cie zwal­nia­no z opłat cel­nych za im­por­to­wa­ne su­row­ce, pół­fa­bry­ka­ty i do­bra in­we­sty­cyj­ne oraz za­pew­nia­no fa­bry­kan­tom za­mó­wie­nia pań­stwo­we (głów­nie dla ar­mii).

Szcze­gól­nie istot­ny wpływ na uprze­my­sło­wie­nie Kró­le­stwa Pol­skie­go wy­warł ka­pi­tał pań­stwo­wy. Jego aku­mu­la­cja do­ko­ny­wa­ła się przez dwie in­sty­tu­cje: skarb oraz Bank Pol­ski (utwo­rzo­ny w 1828 r.) i wią­za­ła się ści­śle z pro­ce­sem aku­mu­la­cji pier­wot­nej na wsi. W celu pod­trzy­ma­nia ka­pi­ta­li­stycz­nych przed­się­wzięć utwo­rzo­no fun­dusz fa­brycz­ny, na któ­ry prze­zna­cza­no rocz­nie 300 tys. zło­tych pol­skich. W 1830 r. kwo­tę tę zwięk­szo­no do 700 tys. zło­tych pol­skich, po po­wsta­niu li­sto­pa­do­wym do­ta­cję tę zmniej­szo­no do po­ło­wy, w roku 1834 do 250 tys. zło­tych pol­skich i w koń­cu zu­peł­nie znie­sio­no. Naj­więk­sze sumy rząd prze­zna­czał na roz­wój prze­my­słu cięż­kie­go i włó­kien­ni­cze­go. Wy­dat­ki na hut­nic­two po­chło­nę­ły prze­szło 100 mln zło­tych pol­skich. Na in­we­sty­cje w gór­nic­twie w cią­gu pierw­szych 4 lat (1825-28) wy­ło­żo­no 28 mln zło­tych pol­skich. W la­tach 1834-45 na roz­bu­do­wę za­kła­dów w Za­głę­biu Sta­ro­pol­skim wy­pła­co­no 11 380 609 zło­tych pol­skich z fun­du­szów skar­bo­wych. Na roz­wój prze­my­słu włó­kien­ni­cze­go w okre­sie 1816-36 skarb Kró­le­stwa Pol­skie­go prze­ka­zał 11 157 860 zło­tych pol­skich. Kwo­ta ta nie obej­mo­wa­ła po­ży­czek dłu­go­ter­mi­no­wych, udzie­la­nych prze­my­słow­com bu­du­ją­cym duże za­kła­dy prze­my­sło­we.

Przy­kła­dem po­mo­cy fi­nan­so­wej rzą­du udzie­la­nej pry­wat­nym przed­się­bior­com są dzie­je za­kła­dów lnia­nych w Ży­rar­do­wie, dzie­je rzą­do­wej fa­bry­ki ma­szyn na Sol­cu oraz hi­sto­ria Huty Ban­ko­wej. Dzię­ki kre­dy­tom Ban­ku Pol­skie­go i skar­bu wy­rósł w Ło­dzi naj­więk­szy do lat 60. za­kład ba­weł­nia­ny w Kró­le­stwie Pol­skim - Lu­dwi­ka Gey­era. Za­dłu­że­nie Gey­era w 1846 r. wy­no­si­ło w sto­sun­ku do Ban­ku 900 tys. zło­tych pol­skich, a wo­bec skar­bu - 200 tys. W 1860 r. za­dłu­że­nie przed­się­bior­stwa się­gnę­ło sumy 4 027 tys. zło­tych pol­skich. W la­tach 1817-56 duże kre­dy­ty pań­stwo­we otrzy­ma­li na­stę­pu­ją­cy fa­bry­kan­ci: bra­cia Po­ssart z Sie­ra­dza - 387 360 zło­tych pol­skich, Fry­de­ryk Ka­rol Moes z Ło­dzi - 367 tys., Ty­tus Ko­pisch z Ło­dzi - 349 945, bra­cia Fie­dler z Ło­pa­tów­ka - 332 tys., Adolf Ha­rer z Sie­ra­dza - 330 tys., Kry­stian Fry­de­ryk Wen­disch z Ło­dzi - 262 635, bra­cia Rep­phan z Ka­li­sza - 244 tys.

Z tak da­le­ko po­su­nię­tą po­mo­cą rzą­du nie spo­ty­ka­my się ani na te­re­nie Ga­li­cji, ani też w Po­znań­skiem. Nie­za­leż­nie od środ­ków pie­nięż­nych, bar­dzo istot­ną for­mą pro­tek­cji pań­stwo­wej, wa­run­ku­ją­cą roz­wój pro­ce­su in­du­stria­li­za­cji, były wkła­dy rze­czo­we. Istot­ne zna­cze­nie mia­ło zwłasz­cza prze­ka­zy­wa­nie czę­ści grun­tów i la­sów rzą­do­wych na cele roz­bu­do­wy miast oraz nie­od­płat­ny przy­dział drew­na bu­dul­co­we­go na bu­dow­nic­two o cha­rak­te­rze ko­mu­nal­nym, za­rów­no in­dy­wi­du­al­nym osad­ni­kom, jak i urzę­dom mu­ni­cy­pal­nym. Mimo że wie­lu przed­się­bior­ców bo­ry­ka­ło się z trud­no­ścia­mi fi­nan­so­wy­mi, a nie­któ­rzy na­wet zban­kru­to­wa­li, jed­nak dzię­ki in­we­sty­cjom po­zo­sta­wia­li po so­bie bazę wy­twór­czą. Na prze­ło­mie lat 40. i 50. Bank Pol­ski wy­co­fał się z dzia­łal­no­ści in­we­sty­cyj­nej, ogra­ni­cza­jąc swe funk­cje do udzie­la­nia kre­dy­tu krót­ko­ter­mi­no­we­go i emi­sji pie­nią­dza.

Pro­gram uprze­my­sło­wie­nia kra­ju, za­ini­cjo­wa­ny przez Radę Ad­mi­ni­stra­cyj­ną, wią­zał się z po­waż­ny­mi wy­dat­ka­mi fi­nan­so­wy­mi. Rząd gro­ma­dził ka­pi­tał pań­stwo­wy kosz­tem lud­no­ści wiej­skiej i miej­skiej w in­te­re­sie bur­żu­azji i zie­miań­stwa. Pod­sta­wo­we zna­cze­nie mia­ła eks­plo­ata­cja wsi. Po­li­ty­kę fi­skal­ną re­ali­zo­wał z du­żym po­wo­dze­niem ksią­żę Fran­ci­szek Ksa­we­ry Druc­ki-Lu­bec­ki, od 1821 r. mi­ni­ster skar­bu Kró­le­stwa Pol­skie­go. Środ­ki fi­nan­so­we na­pły­wa­ły do Ban­ku Pol­skie­go w wy­ni­ku spraw­nie zor­ga­ni­zo­wa­ne­go sys­te­mu po­dat­ków bez­po­śred­nich i po­śred­nich. Do­cho­dy skar­bu z tego ty­tu­łu osią­gnę­ły w 1830 r. pra­wie 90 mln zło­tych pol­skich, z cze­go 23,3% sta­no­wi­ły po­dat­ki bez­po­śred­nie, a 56,3% po­dat­ki po­śred­nie, uzy­ski­wa­ne z mo­no­po­lu sol­ne­go i ta­bacz­ne­go oraz ze sprze­da­ży wód­ki (sze­rzej o po­dat­kach w pod­rozdz. 4.6).

Fot. 7. Fran­ci­szek Ksa­we­ry Druc­ki-Lu­bec­ki (1779-1846)

4.5. Ka­pi­tał han­dlo­wy i ban­ko­wy

Pierw­sze ka­pi­ta­ły po­wsta­wa­ły w mia­stach i były gro­ma­dzo­ne przez kup­ców, któ­rzy w Pol­sce pod kon. XVIII w. co­raz czę­ściej an­ga­żo­wa­li swe środ­ki w dzia­łal­ność pro­duk­cyj­ną. Miesz­cza­nie do­ra­bia­li się for­tun, pro­wa­dząc dzia­łal­ność w han­dlu, prze­my­śle i ban­ko­wo­ści, udzie­la­jąc po­ży­czek dla pań­stwa, kró­la i miast oraz po­dej­mu­jąc trans­ak­cje wa­lu­ta­mi.

W 2 poł. XVIII w. ob­ser­wu­je się prze­ni­ka­nie ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go i li­chwiar­skie­go do prze­my­słu. Zna­ne są przy­kła­dy ma­nu­fak­tur za­kła­da­nych bez­po­śred­nio przez kup­ców. Na te­re­nie Wiel­ko­pol­ski i Po­mo­rza kup­cy zor­ga­ni­zo­wa­li m.in. ma­nu­fak­tu­rę weł­nia­ną i je­dwab­ni­czą, wy­twór­nię czar­ne­go my­dła i za­kła­dy wy­ro­bu świec. Ku­piec i ban­kier po­znań­ski, Jan Klug, był wła­ści­cie­lem przed­się­biorstw weł­nia­nych, je­dwab­ni­czych i gar­bar­skich. W Wiel­ko­pol­sce zby­tem i za­opa­trze­niem ma­nu­fak­tur włó­kien­ni­czych zaj­mo­wa­li się kup­cy ma­nu­fak­tu­ro­wi; było ich ok. 80. W nie­licz­nych wy­pad­kach ma­nu­fak­tu­ry miesz­czań­skie or­ga­ni­zo­wa­li tak­że bo­ga­ci maj­stro­wie.

W po­rów­na­niu z ogrom­nym zna­cze­niem ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go w kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej, zwłasz­cza we Wło­szech, a na­stęp­nie w Ni­der­lan­dach i An­glii, rola ka­pi­ta­łu ku­piec­kie­go w po­wsta­wa­niu ka­pi­ta­li­zmu w Pol­sce była nie­wiel­ka. Duży wpływ na ten stan rze­czy mia­ła sła­bość pań­stwa i brak kon­se­kwent­nej po­li­ty­ki go­spo­dar­czej. W Pol­sce do­pie­ro od poł. XVIII w. po­glą­dy mer­kan­ty­li­stycz­ne[5] za­czę­ły w więk­szym stop­niu prze­ni­kać do prak­ty­ki go­spo­dar­czej. Za­kła­da­no ma­nu­fak­tu­ry na­sta­wio­ne na pro­duk­cję wy­raź­nie an­ty­im­por­to­wą oraz zre­for­mo­wa­no sys­tem cel­ny i skar­bo­wy w spo­sób bar­dziej od­po­wia­da­ją­cy za­ło­że­niom mer­kan­ty­li­zmu. Szlach­ta, a zwłasz­cza ma­gna­te­ria, sta­ra­ła się w swych do­brach ogra­ni­czać wy­dat­ki wła­sne i pod­da­nych, roz­wi­ja­jąc dwor­skie rze­mio­sło i two­rząc miej­skie ośrod­ki wy­mia­ny w la­ty­fun­diach. Jan Gro­dwa­gner, je­den z naj­bar­dziej doj­rza­łych przed­sta­wi­cie­li pol­skiej my­śli mer­kan­ty­li­stycz­nej, głów­ny pro­blem wi­dział nie w obro­nie in­te­re­sów pol­skie­go kon­su­men­ta, lecz w roz­wo­ju pro­duk­cji eks­por­to­wej. Mer­kan­ty­li­stycz­ny pro­gram pro­tek­cji dla kra­jo­we­go han­dlu i prze­my­słu wy­su­nął Ste­fan Gar­czyń­ski. Gło­szo­ne po­glą­dy wpro­wa­dzał w ży­cie w swych wiel­ko­pol­skich ma­jąt­kach.

W celu przy­śpie­sze­nia aku­mu­la­cji two­rzo­no róż­ne­go typu spół­ki, któ­rych ro­do­wód wy­wo­dził się z ope­ra­cji han­dlo­wych wcze­sno­ka­pi­ta­li­stycz­nych. Pro­to­typ spół­ek ak­cyj­nych sta­no­wi­ły u schył­ku Rze­czy­po­spo­li­tej kom­pa­nie han­dlo­wo-prze­my­sło­we, któ­rych współ­udzia­łow­ca­mi byli wła­ści­cie­le ziem­scy i miesz­cza­nie. Pierw­sze tego typu to­wa­rzy­stwo - Kom­pa­nia Ma­nu­fak­tur Weł­nia­nych - zo­sta­ło za­ło­żo­ne w 1766 r. z ini­cja­ty­wy Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta i naj­bliż­sze­go oto­cze­nia kró­la. Ka­pi­tał za­kła­do­wy spół­ki w wy­so­ko­ści 777 600 zło­tych pol­skich był po­dzie­lo­ny na 120 ak­cji. W 1768 r. sejm zwol­nił od cła na 12 lat sprzę­ty, na­rzę­dzia oraz far­by spro­wa­dza­ne z za­gra­ni­cy i ze­zwo­lił Kom­pa­nii na za­kup dóbr ziem­skich za 200 tys. zło­tych pol­skich, a tak­że od­dał na jej po­miesz­cze­nie daw­ny szpi­tal i dom "po­pra­wy" w War­sza­wie. Kom­pa­nia Ma­nu­fak­tur Weł­nia­nych pod­ję­ła dzia­łal­ność in­we­sty­cyj­ną - w Go­lę­dzi­no­wie pod War­sza­wą za­ło­żo­no ma­nu­fak­tu­ry ka­pe­lu­szy i poń­czoch dla gwar­dii, a w Wę­gro­wie na Pod­la­siu fa­bry­kę su­kien, far­biar­nię i po­strzy­gal­nię. W wy­ni­ku trud­no­ści pro­duk­cyj­nych i fi­nan­so­wych spół­ka ule­gła li­kwi­da­cji (1770-71).

Dru­gą spół­ką, któ­ra mia­ła na celu roz­wój prze­my­słu włó­kien­ni­cze­go, było Spo­łe­czeń­stwo Fa­bry­ki Kra­jo­wej Płó­cien­nej w Ło­wi­czu, utwo­rzo­ne w 1787 r. z ini­cja­ty­wy pry­ma­sa Mi­cha­ła Po­nia­tow­skie­go. Spół­ka dys­po­no­wa­ła ka­pi­ta­łem 900 tys. zło­tych pol­skich, po­dzie­lo­nym na 225 udzia­łów. Za­rząd ma­nu­fak­tu­ry sta­no­wi­li po po­ło­wie przed­sta­wi­cie­le szlach­ty i miesz­czan. Dzia­łal­ność tej spół­ki jest mało zna­na.

To­wa­rzy­stwa ak­cyj­ne zgro­ma­dzi­ły znacz­ne środ­ki fi­nan­so­we do eks­plo­ata­cji bo­gactw na­tu­ral­nych. W 1779 r. zor­ga­ni­zo­wa­no Ol­ku­ską Kom­pa­nię Krusz­co­wą. Spół­ka zrze­sza­ła 40 udzia­łow­ców, każ­dy z wkła­dem ok. 3000 zło­tych pol­skich. Więk­szość ak­cjo­na­riu­szy wy­wo­dzi­ła się ze sta­nu szla­chec­kie­go i du­chow­ne­go, 12 ak­cji na­le­ża­ło do kró­la. W 1783 r. po­wsta­ło To­wa­rzy­stwo Ak­cjo­na­riu­szów Gór­ni­czych dla Za­kła­da­nia Wa­rzel­ni Soli i Otwie­ra­nia Ko­palń Wę­gla Ka­mien­ne­go. Spół­ka dys­po­no­wa­ła 32 ak­cja­mi po 1000 du­ka­tów każ­da. Wśród ak­cjo­na­riu­szy zna­lazł się król, ma­gna­ci i miesz­cza­nie. Ko­pal­nie osią­ga­ły nie­za­do­wa­la­ją­ce wy­ni­ki pro­duk­cyj­ne. Pod kon. XVIII w. obie kom­pa­nie prze­sta­ły ist­nieć. Naj­bar­dziej zna­ną spół­ką han­dlo­wą była Kom­pa­nia Czar­no­mor­ska, dzia­ła­ją­ca w la­tach 1783-87. Jej or­ga­ni­za­to­rem i kie­row­ni­kiem był An­to­ni Pro­ta­zy Po­toc­ki. Do spół­ki przy­stą­pi­ło 45 ak­cjo­na­riu­szy i peł­no­moc­ni­ków, któ­rzy re­kru­to­wa­li się głów­nie spo­śród ban­kie­rów war­szaw­skich i ma­gna­tów, po­sia­da­ją­cych swe do­bra w po­łu­dnio­wo-wschod­nich wo­je­wódz­twach. Kom­pa­nia uzy­ska­ła znacz­ny ka­pi­tał - 120 tys. du­ka­tów - i cie­szy­ła się po­par­ciem kró­la Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta. Wy­buch woj­ny ro­syj­sko-tu­rec­kiej (1787) po­ło­żył kres jej dzia­łal­no­ści. Z ini­cja­ty­wy naj­po­tęż­niej­sze­go ban­kie­ra po­znań­skie­go, Jana Klu­ga, utwo­rzo­no kom­pa­nię gar­bar­ską. W jej skład we­szło 8 zie­mian i 4 kup­ców. Spół­ka ta w la­tach 90. XVIII w. zban­kru­to­wa­ła w związ­ku z upa­dło­ścią ban­ków war­szaw­skich.

Spół­ki szla­chec­ko-miesz­czań­skie sta­no­wi­ły ko­rzyst­ną for­mę or­ga­ni­za­cji pro­duk­cji, łą­czą­cą moż­li­wo­ści wła­ści­cie­la ziem­skie­go i na­gro­ma­dzo­ny przez miesz­czan ka­pi­tał. Przy­kła­dy współ­dzia­ła­nia zie­mian i miesz­czan w dzie­dzi­nie roz­wo­ju prze­my­słu i han­dlu były prze­ja­wem zmian w świa­do­mo­ści czę­ści "oświe­co­nej" szlach­ty. Po­zy­tyw­nie przy­czy­ni­ły się do tego pu­bli­ka­cje Jana F. Naxa, Jó­ze­fa Wy­bic­kie­go, Sta­ni­sła­wa Sta­szi­ca, Jac­ka Je­zier­skie­go i Pio­tra Świt­kow­skie­go, któ­rzy kry­ty­ko­wa­li jed­no­stron­ny agrar­ny pro­fil pol­skiej go­spo­dar­ki i pro­pa­go­wa­li uprze­my­sło­wie­nie. W okre­sie pol­skie­go oświe­ce­nia ro­dzi­ła się swe­go ro­dza­ju ide­olo­gia go­spo­dar­cza, na­ka­zu­ją­ca sta­ra­nie się o roz­wój go­spo­dar­czy kra­ju i peł­niej­sze, a za­ra­zem bar­dziej de­mo­kra­tycz­ne za­spo­ka­ja­nie po­trzeb ludz­kich.

W okre­sie Księ­stwa War­szaw­skie­go roz­wi­nę­ły się fir­my han­dlo­we w głów­nych mia­stach pol­skich: War­sza­wie, Kra­ko­wie i Po­zna­niu. W War­sza­wie wiel­kich ma­jąt­ków do­ro­bi­li się Neu­mar­ko­wie, Fra­en­klo­wie, Ep­ste­ino­wie; w Kra­ko­wie - Bo­chen­ko­wie, Helc­lo­wie, Ste­in­kel­le­ro­wie. Więk­szość ka­pi­ta­łów zdo­by­to dzię­ki zy­skow­nym ma­ni­pu­la­cjom pie­nięż­nym, głów­nie na li­we­run­kach woj­sko­wych. Daje się też za­uwa­żyć ak­tyw­ną pe­ne­tra­cję ka­pi­ta­łu ku­piec­kie­go w ob­ro­cie zie­mią. Nie prze­ja­wia­no na­to­miast więk­szych ini­cja­tyw prze­my­sło­wych. Ba­da­nia Ry­szar­da Ko­ło­dziej­czy­ka i Jana Ko­si­ma po­twier­dza­ją, że środ­ki zgro­ma­dzo­ne w okre­sie Księ­stwa War­szaw­skie­go umoż­li­wi­ły pod­ję­cie szer­szej dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej po 1815 r.

Po utwo­rze­niu Kró­le­stwa Pol­skie­go, na ob­sza­rze kształ­tu­ją­ce­go się łódz­kie­go okrę­gu włó­kien­ni­cze­go, na­stą­pił szyb­ki wzrost ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go. For­tu­ny ku­piec­kie po­wsta­wa­ły z na­stę­pu­ją­cych źró­deł: han­dlu we­wnętrz­ne­go, ze­wnętrz­ne­go i tran­zy­to­we­go, po­ży­czek, naj­czę­ściej we­dług li­chwiar­skiej sto­py pro­cen­to­wej, kre­dy­tów w su­row­cach i ma­te­ria­łach po­moc­ni­czych, dzier­żaw mo­no­po­li i po­dat­ków.

W la­tach 30. XIX w. Łódź za­czy­na­ła zdo­by­wać w Kró­le­stwie Pol­skim po­zy­cję kra­jo­we­go cen­trum prze­my­słu ba­weł­nia­ne­go. Wzro­sła wów­czas licz­ba przed­sta­wi­cie­li ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go. W la­tach 1836-38 było w Ło­dzi 18 kup­ców opła­ca­ją­cych ka­no­ny i pro­wa­dzą­cych księ­gi han­dlo­we.

Po po­wsta­niu li­sto­pa­do­wym na­si­li­ło się zja­wi­sko prze­ni­ka­nia ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go do prze­my­słu, co umoż­li­wi­ło stop­nio­we prze­cho­dze­nie go­spo­dar­ki kra­jo­wej od aku­mu­la­cji pier­wot­nej do prze­my­sło­wej. Ka­pi­tał han­dlo­wy speł­nił istot­ną rolę, po­nie­waż, z jed­nej stro­ny, po­zba­wił drob­nych wy­twór­ców środ­ków pro­duk­cji, prze­kształ­ca­jąc ich w kwa­li­fi­ko­wa­nych na­jem­nych ro­bot­ni­ków, z dru­giej - do­pro­wa­dził do na­gro­ma­dze­nia środ­ków pro­duk­cji w rę­kach kup­ców, któ­rzy w mia­rę bo­ga­ce­nia się in­we­sto­wa­li co­raz więk­sze sumy w or­ga­ni­zo­wa­nie ma­nu­fak­tur, a na­stęp­nie fa­bryk. W la­tach 40. i 50. XIX w. w Łódz­kim Okrę­gu Prze­my­sło­wym ka­pi­tał han­dlo­wy brał ak­tyw­ny udział w or­ga­ni­zo­wa­niu na­kła­du. Na­stęp­nie wraz z roz­wo­jem przę­dzal­nic­twa ba­weł­ny kup­cy naj­czę­ściej two­rzy­li scen­tra­li­zo­wa­ne ma­nu­fak­tu­ry tkac­kie. W 1866 r. w Ło­dzi 23 kup­ców pro­wa­dzi­ło tkal­nie wy­ro­bów ba­weł­nia­nych, a w 1869 r. - 27. W 1847 r. Da­wid Lan­de prze­zna­czył ze swe­go ka­pi­ta­łu ok. 330 tys. zło­tych pol­skich na urzą­dze­nie wła­snej przę­dzal­ni. Zna­ni prze­my­słow­cy łódz­cy Lu­dwik Gey­er i Ka­rol Tren­kler pro­wa­dzi­li skła­dy przę­dzy wła­snej pro­duk­cji. W Zgie­rzu pierw­szy­mi przed­sta­wi­cie­la­mi ka­pi­ta­łu prze­my­sło­we­go i han­dlo­we­go byli: Jan Fry­de­ryk i Wil­helm Za­cher­to­wie oraz Ka­rol Au­gust Me­isner; w Ozor­ko­wie: Sa­mu­el Wa­gner i Fry­de­ryk Schlös­ser. Brak da­nych źró­dło­wych nie po­zwa­la do­kład­nie okre­ślić wy­so­ko­ści ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go za­an­ga­żo­wa­ne­go w roz­wój prze­my­słu włó­kien­ni­cze­go, ale nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że ode­grał on w Łódz­kim Okrę­gu Prze­my­sło­wym po­waż­ną rolę.

Na Dol­nym Ślą­sku ka­pi­tał han­dlo­wy sta­no­wił bazę dla roz­wo­ju prze­my­słu płó­cien­ni­cze­go. Na Gór­nym Ślą­sku na­to­miast na pocz. XIX w. miesz­cza­nie bu­do­wa­li ko­pal­nie i huty cyn­ku. Oży­wie­nie dzia­łal­no­ści in­we­sty­cyj­nej było spo­wo­do­wa­ne ro­sną­cym w tym okre­sie za­po­trze­bo­wa­niem na cynk. Ka­pi­tał miesz­czań­ski nie an­ga­żo­wał się w więk­szym stop­niu w inne dzia­ły gór­no­ślą­skie­go prze­my­słu.

W oma­wia­nym okre­sie ka­pi­tał han­dlo­wy prze­ni­kał rów­nież do rol­nic­twa. Pro­ces ten przy­brał na sile po 1815 r. Kup­cy wią­za­li się co­raz czę­ściej z ob­szar­ni­ka­mi w róż­ne­go ro­dza­ju spół­ki han­dlo­we, a tak­że pro­duk­cyj­ne, np. za­kła­da­li cu­krow­nie. Ko­rzyst­ną lo­ka­tą ka­pi­ta­łów było na­by­wa­nie ma­jąt­ków ziem­skich. W Kró­le­stwie Pol­skim w la­tach 1815-30 za­no­to­wa­no 9 wy­pad­ków na­by­cia dóbr ziem­skich przez przed­się­bior­ców, w la­tach 1830-40 ko­lej­nych 5, a w okre­sie 1840-50 aż 72. Wśród na­byw­ców znaj­do­wał się m.in.: Ja­kub Ep­ste­in, Jó­zef Re­dlich, Sa­lo­mon Po­sner, Be­rek Szmul Son­nen­berg, Teo­dor To­eplitz.

W XVIII w. na zie­miach pol­skich po­dej­mo­wa­ły ak­tyw­niej­szą dzia­łal­ność róż­ne in­sty­tu­cje kre­dy­to­we. Co­raz czę­ściej udzie­la­no po­ży­czek na cele prze­my­sło­we. Kre­dy­ty o cha­rak­te­rze pro­duk­cyj­nym były na ogół wy­żej opro­cen­to­wa­ne. W 1785 r. utwo­rzo­no fun­dusz po­życz­ko­wy dla rze­mieśl­ni­ków i prze­my­słow­ców. W 2 poł. XVIII w. cen­trum ban­kier­stwa sta­ła się War­sza­wa, gdzie in­trat­ne in­te­re­sy pro­wa­dzi­li tacy wy­bit­ni ban­kie­rzy, jak: Piotr Fer­gus­son Tep­per, Ka­rol Schultz, Piotr Blank, An­drzej Ka­po­stas i pierw­szy za­wo­do­wy ban­kier - szlach­cic An­to­ni Pro­ta­zy Po­toc­ki. Waż­ną rolę od­gry­wa­ły rów­nież domy ban­ko­we w Po­zna­niu i Kra­ko­wie. Upa­dek pań­stwa pol­skie­go spo­wo­do­wał ka­ta­stro­fę ban­kier­stwa. W 1793 r. więk­szość do­mów ban­ko­wych za­wie­si­ła wy­pła­ty, a sejm gro­dzień­ski wy­zna­czył ko­mi­sję do li­kwi­da­cji ich in­te­re­sów.

Pra­wie każ­dy ban­kier po­sia­dał przed­się­bior­stwo han­dlo­we bądź też był współ­wła­ści­cie­lem spół­ki han­dlo­wej. Ban­kie­rzy lo­ko­wa­li rów­nież ka­pi­ta­ły w ma­jąt­kach ziem­skich oraz wła­snych za­kła­dach prze­my­sło­wych. Ak­tyw­no­ścią w tym za­kre­sie wy­róż­niał się wła­ści­ciel ogrom­nych dóbr ziem­skich na Ukra­inie An­to­ni Pro­ta­zy Po­toc­ki. W swych po­sia­dło­ściach zbu­do­wał wie­le ma­nu­fak­tur, m.in. su­kien­ni­czą, ka­pe­lu­szy, koł­der, poń­czoch, wstą­żek, per­ka­li, po­wo­zów i me­bli.

Fot. 8. An­to­ni Pro­ta­zy Po­toc­ki (1761-1801)

Prze­ni­ka­nie ka­pi­ta­łu han­dlo­we­go i ban­ko­we­go do prze­my­słu wy­stą­pi­ło dość wy­raź­nie, były to jed­nak przy­pad­ki spo­ra­dycz­ne, krót­ko­okre­so­we, prze­ry­wa­ne roz­bio­ra­mi Pol­ski. Wpraw­dzie wie­le ma­nu­fak­tur upa­dło, lecz z ban­kruc­twa jed­nych ko­rzy­sta­ły na­stęp­ne, za­opa­tru­jąc się na do­god­nych wa­run­kach w na­rzę­dzia i su­row­ce upa­dłych firm oraz przej­mu­jąc ich wy­kwa­li­fi­ko­wa­nych pra­cow­ni­ków.

W 1 poł. XIX w. pod­sta­wą wszel­kich przed­się­wzięć han­dlo­wych, in­we­sty­cji prze­my­sło­wych i ko­mu­ni­ka­cyj­nych stał się kre­dyt. Ode­grał on rów­nież istot­ną rolę w pro­ce­sie prze­sta­wia­nia fol­war­ków pańsz­czyź­nia­nych na tory ka­pi­ta­li­stycz­ne.

Kre­dyt krót­ko­ter­mi­no­wy sta­no­wił do­me­nę pry­wat­nych do­mów ban­ko­wych, naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych w War­sza­wie, np. Sa­mu­ela An­to­nie­go Fra­en­kla, Kro­nen­ber­gów, Pio­tra Ste­in­kel­le­ra. Do 1830 r. funk­cjo­no­wa­ło w War­sza­wie 18 do­mów ban­ko­wych, wśród któ­rych 2/3 dys­po­no­wa­ły ka­pi­ta­łem po­wy­żej l mln zło­tych pol­skich. W la­tach 30. XIX w. ban­kie­rzy za­czę­li po­waż­nie in­te­re­so­wać się kre­dy­tem dłu­go­ter­mi­no­wym w prze­my­śle (gór­nic­twie, hut­nic­twie, cu­krow­nic­twie) i ko­lej­nic­twie. Po­dej­mu­jąc przed­się­wzię­cia in­we­sty­cyj­ne współ­dzia­ła­li z ban­ka­mi za­gra­nicz­ny­mi (Fra­en­kel) bądź z ka­pi­ta­łem pań­stwo­wym (Ste­in­kel­ler).

Roz­wój prze­my­słu i han­dlu spo­wo­do­wał, że wzro­sła rola li­chwy[6] w ży­ciu go­spo­dar­czym. Wie­lu li­chwia­rzy za­czę­ło in­we­sto­wać ka­pi­tał w przed­się­bior­stwa ka­pi­ta­li­stycz­ne, więk­szość jed­nak ob­słu­gi­wa­ła nadal sfe­rę ob­ro­tu han­dlo­we­go. W Kró­le­stwie Pol­skim po po­wsta­niu li­sto­pa­do­wym udzie­la­no po­ży­czek na bar­dzo wy­so­ki pro­cent, do­cho­dzą­cy do 24% rocz­nie. Głów­nym sie­dli­skiem li­chwy była War­sza­wa, w któ­rej w 1840 r. za­no­to­wa­no 275 ka­pi­ta­li­stów ży­ją­cych z pro­cen­tów, nie li­cząc ban­kie­rów, we­ksla­rzy, ko­lek­to­rów lo­te­rii itp.

Kre­dy­tu dla rol­nic­twa i prze­my­słu rol­no-spo­żyw­cze­go udzie­la­ły przede wszyst­kim to­wa­rzy­stwa kre­dy­to­we. W 1825 r. utwo­rzo­no w War­sza­wie To­wa­rzy­stwo Kre­dy­to­we Ziem­skie, któ­re ob­słu­gi­wa­ło wiel­ką wła­sność fol­warcz­ną. To­wa­rzy­stwo czer­pa­ło ka­pi­tał z li­stów za­staw­nych, emi­to­wa­nych i sprze­da­wa­nych na gieł­dach kra­jo­wych i za­gra­nicz­nych. Li­sty opro­cen­to­wa­ne na 4% sta­no­wi­ły bez­piecz­ną lo­ka­tę ka­pi­ta­łów. W cią­gu pierw­szych 5 lat wy­pusz­czo­no li­sty za­staw­ne na sumę 165 mln zło­tych pol­skich. W za­bo­rze pru­skim dłu­go­ter­mi­no­we­go kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go udzie­la­ły wiel­kiej wła­sno­ści ziem­stwa, tzw. Land­scha­fty. W 1821 r. w Po­zna­niu utwo­rzo­no To­wa­rzy­stwo Kre­dy­to­we Ziem­skie w Wiel­kim Księ­stwie Po­znań­skim. W Ga­li­cji w 1841 r. po­wstał Ga­li­cyj­ski Sta­no­wy In­sty­tut Kre­dy­to­wy, czy­li rów­nież to­wa­rzy­stwo kre­dy­to­we ziem­skie, za­kre­sem dzia­ła­nia zbli­żo­ne do To­wa­rzy­stwa Kre­dy­to­we­go Ziem­skie­go Kró­le­stwa Pol­skie­go.

4.6. Po­dat­ki i dzier­ża­wy

Dla in­du­stria­li­stów głów­nym źró­dłem aku­mu­la­cji miał być skarb pań­stwa (in­stru­ment trans­fe­ru). Mógł­by on udzie­lać za­po­móg skar­bo­wych, uła­twień i za­mó­wień dla przed­się­bior­ców i kom­pa­nii ini­cju­ją­cych nowe ga­łę­zie prze­my­słu ma­nu­fak­tu­ro­we­go; a po­nad­to for­so­wać pro­gram wiel­kich ro­bót pu­blicz­nych, pro­wa­dzić ba­da­nia geo­lo­gicz­ne i bu­do­wać ko­pal­nie. Po­trzeb­ne na ten cel środ­ki fi­nan­so­we za­mie­rza­no gro­ma­dzić głów­nie dzię­ki sprze­da­ży sta­rostw.

Tym­cza­sem jed­nak do­cho­dy skar­bo­we Rze­czy­po­spo­li­tej były bar­dzo ni­skie. Cały bu­dżet nie do­rów­ny­wał po­ło­wie wpły­wów skar­bu bry­tyj­skie­go z pa­pie­ru stem­plo­we­go. Trze­ba jed­nak obiek­tyw­nie stwier­dzić, że Pol­ska nie była kra­jem tak ubo­gim, jak wy­ni­ka to z tab. 3. Duże zna­cze­nie od­gry­wa­ły bez­go­tów­ko­we świad­cze­nia na rzecz pa­nu­ją­ce­go. Mimo to w XVIII w., w po­rów­na­niu z in­ny­mi pań­stwa­mi eu­ro­pej­ski­mi, skarb Rze­czy­po­spo­li­tej wy­raź­nie ubo­żał. Szcze­gól­nie jest to wi­docz­ne na tle efek­tow­ne­go awan­su Ro­sji i Prus (rys. 4).

Rys. 3. Wzrost do­cho­dów skar­bo­wych pię­ciu mo­carstw Eu­ro­py XVIII w. oraz Pol­ski

Źró­dło: J. Ta­zbir, Za­rys hi­sto­rii Pol­ski, War­sza­wa 1980, s. 335.

W prak­ty­ce sub­wen­cji pań­stwo­wych dla ma­nu­fak­tur pry­wat­nych - rzecz nor­mal­na w kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej - w Pol­sce nie było.

Tab. 4. Kwo­ty po­dat­ków przy­pa­da­ją­cych na 1 miesz­kań­ca w nie­któ­rych pań­stwach eu­ro­pej­skich w 1785 r. (w szy­lin­gach ang.)

Kraj

War­tość

Ho­lan­dia

Wiel­ka Bry­ta­nia

Fran­cja

Au­stria (wła­ści­wa)

Mo­nar­chia habs­bur­ska (jako ca­łość)

Hisz­pa­nia

Szwe­cja

Ro­sja

Pru­sy

Pol­ska

35

34

21

21

12

10

09

06

06

01

Źró­dło: E. Ro­stwo­row­ski, Hi­sto­ria po­wszech­na, wiek XVIII, War­sza­wa 1984, s. 158.

Do in­nych po­su­nięć pro­tek­cyj­nych, np. ulgi cel­ne, od­wo­ły­wa­no się tyl­ko w wy­jąt­ko­wych wy­pad­kach. Na szer­szą ska­lę po­li­ty­kę pro­tek­cyj­ną wo­bec prze­my­słu sto­so­wał rząd pru­ski. W 1763 r. Fry­de­ryk II utwo­rzył tzw. Land­schaft, czy­li To­wa­rzy­stwo Kre­dy­to­we Ziem­skie, pierw­sze w Pru­sach i w Eu­ro­pie, któ­re udzie­la­ło wła­ści­cie­lom ziem­skim ta­nie­go kre­dy­tu. Po­życz­ki te były głów­nie prze­zna­cza­ne na in­we­sty­cje prze­my­sło­we. W 1795 r. rząd pru­ski przy­stą­pił do bu­do­wy huty "Kró­lew­ska". Ze środ­ków pań­stwo­wych po­wsta­ły też ko­pal­nie wę­gla "Król" i "Kró­lo­wa Lu­iza" (koło Za­brza).

Do po­pra­wy sta­nu skar­bu przy­czy­ni­ła się za­mia­na świad­czeń chłop­skich w na­tu­rze na opła­ty pie­nięż­ne oraz wpły­wy z lo­kat To­wa­rzy­stwa Ognio­we­go (głów­nie ze skła­dek pły­ną­cych ze wsi).

Znacz­ne kwo­ty uzy­skał Bank Pol­ski ze sprze­da­ży dóbr na­ro­do­wych oraz z za­cią­gnię­tych po­ży­czek od osób pry­wat­nych. W okre­sie 1818-30 sprze­da­no 150 ma­jąt­ków na sumę 16 086 973 zło­tych pol­skich 19 gro­szy. W 1829 r. Ban­ko­wi Pol­skie­mu udzie­lił po­życz­ki Sa­mu­el An­to­ni Fra­en­kel w wy­so­ko­ści 42 mln zło­tych pol­skich, a w roku 1835 Fra­en­kel i Jó­zef Ep­ste­in - 150 mln. Ope­ra­cje te przy­no­si­ły mi­lio­no­we zy­ski kre­dy­to­daw­com, przy­czy­nia­jąc się do roz­wo­ju ka­pi­ta­łu pry­wat­ne­go.

Bank Pol­ski dys­po­no­wał tak­że do­cho­da­mi pły­ną­cy­mi z wła­snych przed­się­biorstw oraz z opro­cen­to­wa­nia kre­dy­tów. Fa­bry­ki i huty Ban­ku cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się na ogół ni­ską ren­tow­no­ścią. Dość czę­sto sprze­da­wa­no je wła­ści­cie­lom pry­wat­nym. Na przy­kład Bank Pol­ski po­zbył się Za­kła­dów Ży­rar­dow­skich ze stra­tą 134 tys. ru­bli. Przed­się­bior­stwo w Niw­ce przy­nio­sło stra­ty w wy­so­ko­ści 2,7 mln zło­tych pol­skich.

Sze­ro­ko za­kro­jo­ny pro­gram roz­wo­ju prze­my­słu w Kró­le­stwie Pol­skim wy­ma­gał zgro­ma­dze­nia po­waż­nych środ­ków fi­nan­so­wych. Za spra­wą mi­ni­stra skar­bu Druc­kie­go-Lu­bec­kie­go uda­ło się po­mno­żyć za­pa­sy ka­so­we skar­bu Kró­le­stwa Kon­gre­so­we­go[7]. Do­cho­dy skar­bu, któ­re w chwi­li ob­ję­cia urzę­do­wa­nia przez Lu­bec­kie­go wy­no­si­ły rocz­nie 54 900 122 zło­tych pol­skich, w 1829 r. wzro­sły o ok. 20 mln i osią­gnę­ły sumę 74 318 232.

W naj­więk­szym stop­niu po­więk­szy­ły się tzw. do­cho­dy nie­sta­łe - z 26 786 tys. zło­tych pol­skich w 1821 r. do 44 979 tys., tj. o 40,4%, w roku 1829. W ich ob­rę­bie naj­bar­dziej ude­rza­ją­cy jest wzrost do­cho­dów z cła, prze­szło 100%, z 4 429 do 10 288 tys. zło­tych pol­skich. Dru­gą wy­dat­ną po­zy­cję sta­no­wi­ły do­cho­dy z mo­no­po­lu sol­ne­go: 11 416 tys. zło­tych pol­skich w 1821 r. i 16 774 tys. zło­tych pol­skich w roku 1829, a trze­cią - do­cho­dy kon­sump­cyj­ne, któ­re osią­gnę­ły w 1829 r. sumę 8 954 tys. zło­tych pol­skich (1821 - 4 309 tys. zło­tych pol­skich). Cha­rak­te­ry­stycz­ne, że w okre­sie ca­łe­go urzę­do­wa­nia Lu­bec­kie­go nie zwięk­szy­ły się za­sad­ni­czo do­cho­dy sta­łe. Głów­na ka­te­go­ria do­cho­dów sta­łych (tj. po­da­tek grun­to­wy) wzro­sła tyl­ko o 116 tys. zło­tych pol­skich - z 11 172 tys. w 1821 r. do 11 288 tys. w roku 1829. W okre­sie 1821-29 po­dat­ki po­śred­nie zwięk­szy­ły się pra­wie o 10% (w 1829 r. przy­no­si­ły 33,3% ogól­ne­go do­cho­du), w tym sa­mym cza­sie od­se­tek po­dat­ków bez­po­śred­nich spadł z 28,8 do 22,3%. Fran­ci­szek Ksa­we­ry Druc­ki-Lu­bec­ki znał do­brze pol­ską na­tu­rę, wie­dział, że szlach­cic bez pro­te­stu za­pła­ci każ­dy po­da­tek ukry­ty w wyż­szej ce­nie ku­pio­ne­go to­wa­ru, ale za­wsze bę­dzie na­rze­kał na ucisk, gdy bę­dzie mu­siał wnieść go­tów­kę do kasy rzą­do­wej.

Po­pra­wa sta­nu skar­bu do­ko­na­ła się więc głów­nie kosz­tem sze­ro­kich rzesz kon­su­men­tów ar­ty­ku­łów co­dzien­nej po­trze­by. War­to jed­nak zwró­cić uwa­gę, że uda­ło się prze­chwy­cić znacz­ną część kro­cio­wych do­cho­dów, sta­no­wią­cych do­tych­czas do­me­nę pry­wat­nych dzier­żaw­ców mo­no­po­li, ta­kich jak Leon Ne­wa­cho­wicz czy Be­rek Szmul. W la­tach 1816-21 skarb pań­stwa osią­gał z dzier­ża­wy mo­no­po­lu sol­ne­go śred­nio 5,5 mln zło­tych pol­skich rocz­nie, a przed wy­bu­chem po­wsta­nia li­sto­pa­do­we­go aż 14 mln rocz­nie.

Nie­mniej jed­nak dzier­ża­wa mo­no­po­li była do­me­ną po­szcze­gól­nych ka­pi­ta­li­stów. Po­wsta­wa­ły wiel­kie for­tu­ny, opie­ra­ją­ce się na zy­skach z dzier­ża­wy mo­no­po­lu pro­pi­na­cyj­ne­go, kon­sump­cyj­ne­go, lo­te­ryj­ne­go, cel­ne­go, sol­ne­go, ta­bacz­ne­go itp. Mo­no­pol ta­bacz­ny w Kró­le­stwie Pol­skim stał się w la­tach 1815-30 źró­dłem do­cho­dów Le­ona Ne­wa­cho­wi­cza, a na­stęp­nie pod­sta­wą for­tu­ny Le­opol­da Kro­nen­ber­ga. Na dzier­ża­wie mo­no­po­lu kon­sump­cyj­ne­go wy­ra­stał ma­ją­tek Kurt­zów. Na mo­no­po­lu sol­nym bo­ga­cił się Piotr Ste­in­kel­ler. Osią­gał on z tego ty­tu­łu prze­cięt­ny do­chód rocz­ny w wy­so­ko­ści ok. 400 tys. zło­tych pol­skich. W War­sza­wie ma­jąt­ki ży­dow­skiej bur­żu­azji ro­sły tak­że na dzier­ża­wie po­dat­ku ko­szer­ne­go. Do dzier­żaw­ców tego po­dat­ku na­le­że­li m.in.: Sa­lo­mon Po­sner, Ja­kub Ep­ste­in, Teo­dor To­eplitz.

Fot. 9. Le­opold Kro­nen­berg (1812-1887)

4.7. Do­sta­wy pań­stwo­we, woj­sko­we i spe­ku­la­cje

Duże moż­li­wo­ści dla ku­piec­twa, a tak­że dla ob­rot­niej­szych zie­mian, stwa­rzał sys­tem do­staw pań­stwo­wych i woj­sko­wych. Mo­no­po­li­stycz­na po­zy­cja do­staw­cy pro­wa­dzi­ła do sy­tu­acji, w któ­rej nie li­czo­no się ze wzno­szo­nym obiek­tem prze­my­sło­wym. Ce­lem sta­wa­ła się sama do­sta­wa i zysk z niej pły­ną­cy, przy wy­ko­rzy­sta­niu do­dat­ko­wych ulg otrzy­ma­nych ze skar­bu, w ro­dza­ju zwol­nień od cła na to­wa­ry spro­wa­dza­ne z za­gra­ni­cy i in­nych. Do­sta­wy woj­sko­we, bę­dą­ce czę­sto za­ję­ciem nie­bez­piecz­nym, umoż­li­wia­ły ko­ma­so­wa­nie ka­pi­ta­łów. W aku­mu­la­cji en­tre­pre­ner­skiej[8] były tak­że za­an­ga­żo­wa­ne środ­ki zgro­ma­dzo­ne jesz­cze w Rze­czy­po­spo­li­tej. Dzie­je for­tun Kro­nen­ber­gów, Fra­en­klów, Ep­ste­inów, Be­rek­soh­nów świad­czą, że część ka­pi­ta­łów uzy­ska­nych z do­staw woj­sko­wych w okre­sie Księ­stwa War­szaw­skie­go zo­sta­ła, choć z opóź­nie­niem, zu­żyt­ko­wa­na w pro­ce­sie in­du­stria­li­za­cji.

W Kró­le­stwie Pol­skim sze­ro­ki pro­gram in­du­stria­li­za­cji spo­wo­do­wał wzrost za­po­trze­bo­wa­nia na do­sta­wy bu­dow­la­ne, a in­ten­syw­ne bu­dow­nic­two woj­sko­we (po 1832 r.) - na do­sta­wy woj­sko­we. Wraz z przy­stą­pie­niem do bu­do­wy ko­lei że­la­znych po­ja­wi­ła się w po­szcze­gól­nych za­bo­rach moż­li­wość in­trat­nych do­cho­dów. Do­sta­wom pań­stwo­wym i woj­sko­wym to­wa­rzy­szy­ły na­gmin­nie nad­uży­cia i spe­ku­la­cje. Prze­my­sło­wiec i dzia­łacz go­spo­dar­czy Hen­ryk Łu­bień­ski, po­dob­nie jak wie­lu in­nych ów­cze­snych przed­sta­wi­cie­li bur­żu­azji, zdo­by­wał czę­sto pie­nią­dze w spo­sób nie­uczci­wy. Z jego przy­zwo­le­nia zda­rza­ły się w Ban­ku Pol­skim róż­ne­go ro­dza­ju nad­uży­cia i mal­wer­sa­cje. Bank Pol­ski przy­czy­nił się do po­wsta­nia wiel­kich for­tun po­ten­ta­tów prze­my­sło­wych, ta­kich jak: Piotr Ste­in­kel­ler, Mau­ry­cy Ko­niar czy Kro­nen­ber­go­wie. W la­tach 1833-43 w sa­mym tyl­ko gór­nic­twie i hut­nic­twie "uto­pił" 41 mln zło­tych pol­skich. Po­waż­ną część tej ol­brzy­miej sumy prze­chwy­ci­li po­szcze­gól­ni prze­my­słow­cy, do­staw­cy i dzier­żaw­cy roz­ma­itych ro­bót przy obiek­tach prze­my­sło­wych Ban­ku Pol­skie­go. Część z nich bu­do­wa­ła z tych środ­ków pry­wat­ne fa­bry­ki, a za­tem spe­ku­la­cje i nad­uży­cia oka­zy­wa­ły się jed­ną z form aku­mu­la­cji pier­wot­nej. Cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chą była nie­trwa­łość wie­lu firm ku­piec­kich oraz ban­kier­skich. Zda­rza­ły się plaj­ty i ban­kruc­twa. Jed­nak­że po ich dzia­łal­no­ści in­we­sty­cyj­nej po­zo­sta­wa­ła baza wy­twór­cza. Na gru­zach jed­nych wy­ra­sta­ły ko­lej­ne ka­pi­ta­li­stycz­ne przed­się­bior­stwa.

4.8. Pro­tek­cjo­nizm cel­ny i ka­pi­ta­ły obce

Dużą rolę w na­gro­ma­dze­niu nie­zbęd­nych środ­ków do roz­wi­nię­cia pro­duk­cji ka­pi­ta­li­stycz­nej ode­grał pro­tek­cjo­nizm cel­ny. W Kró­le­stwie Pol­skim prze­mysł wią­zał się ko­rzyst­nie z ryn­ka­mi wschod­ni­mi, od­gra­dza­jąc się jed­no­cze­śnie pro­hi­bi­cyj­ny­mi cła­mi na gra­ni­cy z Pru­sa­mi, w oba­wie przed kon­ku­ren­cją prze­my­słu pru­skie­go. Brak ochro­ny cel­nej w Ga­li­cji przed le­piej zor­ga­ni­zo­wa­nym prze­my­słem Au­strii i Czech sta­wiał tę pro­win­cję w po­zy­cji upo­śle­dzo­nej.

Po­li­ty­ka cel­na Lu­bec­kie­go wpły­nę­ła w spo­sób istot­ny na bi­lans han­dlu z za­gra­ni­cą. Na­stą­pi­ło ka­pi­tal­ne zmniej­sze­nie ujem­ne­go sal­da bi­lan­su han­dlo­we­go - z 52 604 tys. zło­tych pol­skich w 1820 r. do 2 641 tys. w roku 1830. W okre­sie 1817-50 w han­dlu z Ro­sją do­dat­ni bi­lans osią­gnię­to tyl­ko w la­tach 1826-36. Dzię­ki po­li­ty­ce pro­tek­cyj­nej na lata 1819, 1821, 1830, 1840, 1843 i 1849 przy­pa­da­ła ko­niunk­tu­ra eks­por­to­wa. Eks­port w prze­li­cze­niu na 1 miesz­kań­ca rósł (w ru­blach sre­brem) na­stę­pu­ją­co: w 1820 r. - 0,59, w 1825 - 1,59, w 1830 - 1,60, w 1840 - 2,00. W Kró­le­stwie Kon­gre­so­wym po­li­ty­ka pro­tek­cyj­na była sku­tecz­na w dzie­dzi­nie roz­wo­ju eks­por­tu. Jej wpływ na ogra­ni­cza­nie im­por­tu oka­zał się na­to­miast nie­wiel­ki. Tem­po wzro­stu im­por­tu było znacz­nie szyb­sze od tem­pa przy­ro­stu eks­por­tu.

Ka­pi­ta­ły obce nie ode­gra­ły więk­szej roli w pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej. W la­tach 50. wy­stą­pi­ły pró­by pe­ne­tra­cji ka­pi­ta­łów pru­skich i fran­cu­skich w go­spo­dar­ce Kró­le­stwa Pol­skie­go. Nie wpły­nę­ły one jed­nak na zmia­nę źró­deł na­gro­ma­dze­nia ka­pi­ta­łów. Ba­da­nia Gry­zel­dy Mis­sa­lo­wej, Zyg­mun­ta Ma­łec­kie­go oraz Ire­ne­usza Ih­na­to­wi­cza wy­ka­za­ły, że do lat 70. XIX w. ka­pi­ta­ły za­an­ga­żo­wa­ne w roz­wój prze­my­słu łódz­kie­go były głów­nie po­cho­dze­nia we­wnętrz­ne­go. Za­sad­ni­czą rolę ode­grał ka­pi­tał pań­stwo­wy, na­stęp­nie han­dlo­wy, da­lej zie­miań­ski i środ­ki po­zy­ska­ne z in­nych źró­deł we­wnętrz­nych oraz ka­pi­tał imi­gran­tów spo­za Kró­le­stwa.

Aku­mu­la­cji pier­wot­nej to­wa­rzy­szy­ła aku­mu­la­cja ka­pi­ta­li­stycz­na w funk­cjo­nu­ją­cych przed­się­bior­stwach. Zy­ski fa­bry­kan­tów były wy­so­kie, prze­kra­cza­ły 40, a na­wet 50% w sto­sun­ku do kosz­tów wła­snych. Wy­so­kie do­cho­dy mia­ły swo­je źró­dło w bez­względ­nym wy­zy­sku rę­ko­dziel­ni­ków i wy­rob­ni­ków za­trud­nio­nych w na­kła­dzie i ma­nu­fak­tu­rze oraz ro­bot­ni­ków w fa­bry­kach. Umoż­li­wia­ły one przej­ście od aku­mu­la­cji pier­wot­nej do aku­mu­la­cji ka­pi­ta­li­stycz­nej.

4.9. Po­cząt­ki ryn­ku siły ro­bo­czej

W oma­wia­nym okre­sie, na co wska­zy­wa­li­śmy już wcze­śniej, nie do­szło na zie­miach pol­skich do kla­sycz­nych ru­gów chło­pów w wy­da­niu an­giel­skim. Na­wet ogra­dza­nia wiel­ko­pol­skie nie pro­wa­dzi­ły do ty­po­wych wy­własz­czeń ze wzglę­du na pańsz­czyź­nia­ne pod­sta­wy fol­war­ku oraz dość duże re­zer­wy grun­tów pu­stych. Po­wo­do­wa­ły one jed­nak pew­ne zmia­ny w struk­tu­rze wsi, po­dob­nie jak re­for­my wło­ściań­skie prze­pro­wa­dzo­ne w 2 poł. XVIII w. W tym okre­sie wol­ność oso­bi­stą nadał chło­pom Sta­ni­sław Ma­ła­chow­ski, a tak­że Jo­achim Chrep­to­wicz. Ogra­ni­czo­ną wol­ność otrzy­ma­li wło­ścia­nie w po­sia­dło­ściach księż­nej Anny Ja­bło­now­skiej. Opusz­cze­nie dóbr było moż­li­we w przy­pad­ku po­zo­sta­wie­nia na swym miej­scu "pew­ne­go, z rów­nym ma­jąt­kiem" go­spo­da­rza. W do­brach Brzo­stow­skie­go moż­na było go­spo­dar­stwo opu­ścić, ale wa­run­kiem było po­zo­sta­wie­nie na­stęp­cy lub za­pła­ce­nie 200 zło­tych pol­skich.

Zna­czą­cy wpływ na dzia­łal­ność re­for­ma­tor­ską wy­war­ły po­glą­dy fi­zjo­kra­tów[9]. Było to zro­zu­mia­łe, po­nie­waż pol­scy fi­zjo­kra­ci (An­to­ni Po­pław­ski, Hie­ro­nim i Wa­le­rian Stroy­now­scy, Jan Se­ba­stian Dem­bow­ski i inni) wy­su­wa­li na plan pierw­szy po­trze­bę ist­nie­nia wiel­kich ma­jąt­ków ziem­skich jako je­dy­nie zdol­nych do wpro­wa­dza­nia no­wo­cze­snych me­tod go­spo­da­ro­wa­nia. Po­nad­to uza­sad­nia­li oni ko­niecz­ność prze­kształ­ca­nia mało wy­daj­nej pańsz­czy­zny w go­spo­dar­kę czyn­szo­wą. Fi­zjo­kra­ci pol­scy, wy­wo­dzą­cy się ze sfe­ry ma­gnac­kiej (m.in. Mi­chał Jó­zef Mas­sal­ski, An­drzej Za­moy­ski, Sta­ni­sław Lu­bo­mir­ski, Sta­ni­sław Ka­rol Wo­dzic­ki, Jo­achim Li­ta­wor Chrep­to­wicz), utrzy­my­wa­li ści­słe kon­tak­ty z fi­zjo­kra­ta­mi fran­cu­ski­mi.

Fot. 10. Fra­nço­is Qu­esnay (1694-1774)

W wy­ni­ku re­form po­więk­szy­ła się gru­pa chło­pów po­szu­ku­ją­cych no­wych moż­li­wo­ści osie­dle­nia bądź lep­szych wa­run­ków go­spo­da­ro­wa­nia. Sza­cu­je się, że w Pol­sce ok. 10% ogó­łu chło­pów było sta­le w "dro­dze". W re­zul­ta­cie w 2 poł. XVIII w. ro­sła gru­pa lu­dzi tzw. luź­nych. Jed­nak­że tem­po uprze­my­sło­wie­nia było zbyt po­wol­ne i nie stwa­rza­ło więk­sze­go za­po­trze­bo­wa­nia na no­wych pra­cow­ni­ków. W ma­nu­fak­tu­rach ma­gnac­kich wy­ko­rzy­sty­wa­no dar­mo­wą pra­cę chło­pów pańsz­czyź­nia­nych. Z tego sa­me­go wzglę­du moż­li­wo­ści za­trud­nie­nia ro­bot­ni­ków na­jem­nych w fol­war­ku były rów­nież nie­wiel­kie.

Kon­sty­tu­cja Księ­stwa War­szaw­skie­go zno­si­ła m.in. pod­dań­stwo chło­pów, po­zwa­la­jąc im na opusz­cza­nie wsi. De­kret z 21 grud­nia 1807 r. uzna­wał for­mal­nie za­sa­dę wol­no­ści chło­pów i swo­bo­dę za­wie­ra­nia umów mię­dzy nimi a dwo­rem. Po­sta­na­wiał, że każ­dy chłop może opu­ścić swe­go pana feu­dal­ne­go, jed­nak po uprzed­nim spła­ce­niu dłu­gów i zgło­sze­niu się u władz ad­mi­ni­stra­cyj­nych. Go­spo­dar­stwa wło­ściań­skie zo­sta­ły też uzna­ne za wła­sność pana, od­da­ną w bez­ter­mi­no­wą dzier­ża­wę. Kon­se­kwen­cją de­kre­tu gru­dnio­we­go sta­ło się na­si­le­nie we­wnętrz­nej mi­gra­cji lud­no­ści wiej­skiej. Chło­pi za­czę­li opusz­czać swo­je go­spo­dar­stwa, aby szu­kać lep­szych wa­run­ków eg­zy­sten­cji i pra­cy na­jem­nej w rol­nic­twie bądź też prze­no­sić się do miast, naj­mu­jąc się do pra­cy w prze­my­śle i bu­dow­nic­twie. Re­zul­ta­tem tych ak­tów praw­nych były prze­mia­ny w struk­tu­rze wsi w związ­ku ze stop­nio­wym wy­własz­cza­niem chło­pów oraz prze­cho­dze­niem fol­war­ków na for­mę go­spo­dar­ki na­jem­nej.

Naj­wcze­śniej ma­so­we rugi chło­pów za­czę­to prze­pro­wa­dzać w za­bo­rze pru­skim. Ty­sią­ce chło­pów po­szu­ki­wa­ło pra­cy na fol­war­kach u bo­ga­tych chło­pów, emi­gro­wa­ło do miast, a od lat 40. - do prze­my­sło­wych ośrod­ków Nie­miec. Rugi w za­bo­rze pru­skim przy­po­mi­na­ją, je­śli cho­dzi o kon­se­kwen­cje, ak­cję ogra­dza­nia w An­glii.

W Kró­le­stwie Pol­skim w 1859 r. na sku­tek ru­gów i oczyn­szo­wa­nia lud­ność bez­rol­na prze­kro­czy­ła 1,3 mln osób. Ma­so­wo ru­go­wa­no wło­ścian nie­wy­pła­cal­nych. Rugi ode­gra­ły do­nio­słą rolę w prze­kształ­ca­niu feu­dal­ne­go fol­war­ku w fol­wark ka­pi­ta­li­stycz­ny. Pro­ces ten po­stę­po­wał naj­szyb­ciej w pół­noc­no-za­chod­niej czę­ści Kró­le­stwa.

Rugi w Kró­le­stwie Pol­skim tyl­ko po­zor­nie przy­po­mi­na­ją ak­cję ogra­dza­nia w An­glii, gdzie po­le­ga­ła ona nie tyl­ko na za­gar­nię­ciu wła­sno­ści chłop­skiej, ale tak­że na "uwol­nie­niu" chło­pa od zie­mi, co zmu­sza­ło go do po­szu­ki­wa­nia in­nej, nie­rol­ni­czej pra­cy. Na­to­miast w Kró­le­stwie dwór za­bie­rał zie­mię chło­pu, ale nie wy­rzu­cał go ze wsi, nie uwal­niał od zie­mi. Za­trzy­my­wa­no chło­pa na wsi (po­trzeb­na ro­bo­ci­zna), da­jąc mu na od­ro­bek zie­mię, pra­wo do ko­rzy­sta­nia z pa­stwisk, lasu itd.

Rugi za­tem nie pro­wa­dzi­ły do po­wsta­nia no­wo­cze­sne­go pro­le­ta­ria­tu, wol­ne­go od zie­mi i zmu­szo­ne­go do sprze­da­ży swej siły ro­bo­czej. Tezę tę po­twier­dza­ją ba­da­nia Mis­sa­lo­wej. Przed uwłasz­cze­niem do miast Łódz­kie­go Okrę­gu Prze­my­sło­we­go na­pły­wa­ła głów­nie lud­ność miej­ska. W 1864 r. więk­szość ro­bot­ni­ków le­gi­ty­mo­wa­ła się po­cho­dze­niem miej­skim - Łódź (79%), Pa­bia­ni­ce (66%), To­ma­szów (58%). Po­dob­nie było w Za­głę­biu Sta­ro­pol­skim, gdzie roz­wój hut­nic­twa że­la­za nie po­wo­do­wał od­pły­wu lu­dzi ze wsi. Do­pie­ro po uwłasz­cze­niu kla­sa ro­bot­ni­cza re­kru­to­wa­ła się głów­nie z war­stwy chłop­skiej.

Nie ule­ga jed­nak wąt­pli­wo­ści, że rugi z 1 poł. XIX w. przy­śpie­szy­ły po­stę­pu­ją­ce feu­dal­ne roz­war­stwie­nie wsi, a to w re­zul­ta­cie pro­wa­dzi­ło do po­wsta­nia ryn­ku siły ro­bo­czej. Po­nad­to w wy­ni­ku ru­gów fol­wark zwięk­szał are­ał zie­mi, co sta­no­wi­ło waż­ny ele­ment rze­czo­wy w pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej.

4.10. Wnio­ski i uwa­gi

Na zie­miach pol­skich de­cy­du­ją­cą rolę ode­gra­ły we­wnętrz­ne źró­dła na­gro­ma­dze­nia. Głów­ną część środ­ków wy­dre­no­wa­no z rol­nic­twa. Na pro­ces aku­mu­la­cji pier­wot­nej w rol­nic­twie zło­ży­ło się kil­ka istot­nych ele­men­tów. Pod­sta­wę sta­no­wił wy­zysk i ma­so­wa pro­le­ta­ry­za­cja chło­pów. Kosz­tem wło­ścian gro­ma­dzo­no znacz­ne środ­ki fi­nan­so­we (po­dat­ki, mo­no­pol han­dlo­wy, a zwłasz­cza pro­pi­na­cyj­ny, wy­kup zie­mi i inne opła­ty) oraz po­więk­sza­no w wy­ni­ku ru­gów i uwłasz­cze­nia are­ał zie­mi fol­warcz­nej (ele­ment rze­czo­wy aku­mu­la­cji). Po­nad­to chło­pi po­zba­wie­ni zie­mi two­rzy­li z cza­sem ry­nek wol­nej siły ro­bo­czej (ele­ment oso­bo­wy). Znacz­ny udział w pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej miał też ka­pi­tał zie­miań­ski, szcze­gól­nie ak­tyw­ny na Gór­nym Ślą­sku i w Kró­le­stwie Pol­skim. Za­rzu­ca się nie­kie­dy wła­ści­cie­lom fol­war­ków, że prze­zna­cza­li zbyt wie­le środ­ków fi­nan­so­wych na cele kon­sump­cyj­ne. Ten utar­ty po­gląd obie­go­wy nie znaj­du­je po­twier­dze­nia w źró­dłach. Ak­tyw­ność prze­my­sło­wą zie­mian ha­mo­wał głów­nie brak moż­li­wo­ści in­we­sty­cyj­nych oraz - mimo wzro­stu do­cho­dów glo­bal­nych fol­war­ku - ni­ski pro­dukt do­dat­ko­wy.

Szcze­gól­ną rolę w Kró­le­stwie Pol­skim, a tak­że czę­ścio­wo w za­bo­rze pru­skim ode­gra­ła po­li­ty­ka pro­tek­cyj­na rzą­du, zwłasz­cza funk­cja ka­pi­ta­łu pań­stwo­we­go. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że jed­nym ze źró­deł na­peł­nia­nia skar­bu było rol­nic­two.

Mniej­szy wpływ na kształ­to­wa­nie się ukła­du ka­pi­ta­li­stycz­ne­go na zie­miach pol­skich, w prze­ci­wień­stwie do Eu­ro­py Za­chod­niej, wy­warł ka­pi­tał han­dlo­wy. Wią­za­ło się to ze sła­bo­ścią miast w Pol­sce i jej opóź­nie­niem w roz­wo­ju eko­no­micz­nym. W mie­ście kosz­ty aku­mu­la­cji po­no­si­li drob­ni pro­du­cen­ci i po­spól­stwo, któ­re było do­tkli­wie ob­cią­żo­ne po­dat­ka­mi po­śred­ni­mi. Z lud­no­ści miej­skiej wy­wo­dzi­ła się tak­że pod­sta­wa kla­sy ro­bot­ni­czej (ele­ment oso­bo­wy aku­mu­la­cji pier­wot­nej).

W Ga­li­cji, w po­rów­na­niu z po­zo­sta­ły­mi za­bo­ra­mi, pro­ce­sy aku­mu­la­cyj­ne prze­bie­ga­ły znacz­nie wol­niej. Roz­wój prze­my­słu nie spo­tkał się z po­li­ty­ką pro­tek­cyj­ną rzą­du, a miej­sco­wy ka­pi­tał był zbyt sła­by, aby po­dej­mo­wać szer­szą ini­cja­ty­wę.

W Eu­ro­pie Za­chod­niej, a zwłasz­cza w Wiel­kiej Bry­ta­nii, znacz­ną rolę ode­gra­ły ze­wnętrz­ne źró­dła pier­wot­nej aku­mu­la­cji. Na zie­miach pol­skich udział ka­pi­ta­łów ob­cych i han­dlu za­gra­nicz­ne­go w two­rze­niu ka­pi­ta­łów pier­wot­nych był nie­wiel­ki. Wpraw­dzie Kró­le­stwo Pol­skie uło­ży­ło na ko­rzyst­nych wa­run­kach han­del z Ro­sją, ale wzrost ob­ro­tów han­dlu za­gra­nicz­ne­go w la­tach 1817-50 na­le­żał do naj­niż­szych w Eu­ro­pie. Po­nad­to sal­do bi­lan­su han­dlo­we­go Kró­le­stwa Pol­skie­go było pra­wie za­wsze ujem­ne. Za­bór pru­ski ko­rzy­stał z pro­tek­cyj­nej ta­ry­fy cel­nej, wy­wo­żąc na Za­chód ok. 2/3 pro­duk­cji hut gór­no­ślą­skich oraz ar­ty­ku­ły rol­ni­cze z Wiel­ko­pol­ski i Po­mo­rza. Han­del za­gra­nicz­ny Ga­li­cji na­po­ty­kał utrud­nie­nia cel­ne.

Ne­ga­tyw­ny wpływ na pro­ces aku­mu­la­cji pier­wot­nej w Pol­sce mia­ła utra­ta nie­pod­le­gło­ści. Upa­dek Rze­czy­po­spo­li­tej spo­wo­do­wał roz­pro­sze­nie środ­ków na­gro­ma­dzo­nych już w 2 poł. XVIII w. Roz­wój go­spo­dar­czy na zie­miach pol­skich opóź­niał pół­ko­lo­nial­ny sys­tem eko­no­micz­nej eks­plo­ata­cji wpro­wa­dzo­ny przez rzą­dy za­bor­cze. Środ­ki w ten spo­sób uzy­ska­ne prze­zna­cza­no głów­nie na utrzy­ma­nie ma­chi­ny biu­ro­kra­tycz­no-woj­sko­wej. Sy­tu­acja kra­ju pod­bi­te­go i zmia­ny po­li­ty­ki rzą­dów za­bor­czych wo­bec pod­le­ga­ją­cych im te­re­nów unie­moż­li­wi­ły za­cho­wa­nie cią­gło­ści w pro­ce­sie aku­mu­la­cji pier­wot­nej i przej­ście do aku­mu­la­cji ka­pi­ta­li­stycz­nej. Wa­ha­dło­wy prze­bieg aku­mu­la­cji pier­wot­nej opóź­niał uprze­my­sło­wie­nie ziem pol­skich. Jed­nak­że po ko­lej­nych "pchnię­ciach" aku­mu­la­cyj­nych po­zo­sta­wa­ła baza wy­twór­cza oraz wy­ra­sta­ły nowe for­tu­ny przed­sta­wi­cie­li bur­żu­azji, w znacz­nej czę­ści lo­ko­wa­ne w in­we­sty­cjach prze­my­sło­wych.

Nie­któ­rzy au­to­rzy, np. Na­than Ro­sen­berg i Lu­ther Ear­le Bir­dzell jr, uwa­ża­ją, że pierw­sze fa­bry­ki nie wy­ma­ga­ły wiel­kie­go ka­pi­ta­łu. Gro­ma­dze­niu ka­pi­ta­łów nie to­wa­rzy­szy­ły ogrom­ne wy­rze­cze­nia po­no­szo­ne przez pro­te­stanc­kich miesz­czan ani dra­stycz­ne ob­niż­ki płac i ogra­ni­cze­nie kon­sump­cji wśród ro­bot­ni­ków. Przy­pi­su­ją oni dużą rolę sys­te­mo­wi an­giel­skich ban­ków. Ban­ki kre­owa­ły - twier­dzą - pie­nią­dze nie­zbęd­ne dla za­pew­nie­nia ka­pi­ta­łu ob­ro­to­we­go przed­się­bior­stwom bę­dą­cym ich klien­ta­mi. Ta in­te­re­su­ją­ca teza ma pew­ne uza­sad­nie­nie, je­śli trak­tu­je się pro­ces aku­mu­la­cji dość wą­sko, spro­wa­dza­jąc go do gro­ma­dze­nia środ­ków fi­nan­so­wych.

LI­TE­RA­TU­RA ZA­LE­CA­NA

Ba­iroch P., Vic­to­ires et débo­ires. Hi­sto­ire éco­no­mi­que et so­cia­le du mon­de du XVIe si­čc­le č nos jo­urs, t. I, Pa­ris 1997

De­lu­me­au J., Cy­wi­li­za­cja od­ro­dze­nia, War­sza­wa 1993

Gro­dek A., O roz­wo­ju ka­pi­ta­li­zmu w rol­nic­twie Kró­le­stwa Pol­skie­go, w: Pa­mięt­nik VIII Po­wszech­ne­go Zjaz­du Hi­sto­ry­ków Pol­skich w Kra­ko­wie, War­sza­wa 1958

Gro­dek A., Stu­dia nad roz­wo­jem ka­pi­ta­li­zmu w Pol­sce, War­sza­wa 1963

Je­dlic­ki J., Nie­uda­na pró­ba ka­pi­ta­li­stycz­nej in­du­stria­li­za­cji, War­sza­wa 1964

Je­dlic­ki J., W spra­wie au­to­ma­tycz­ne­go kra­chu feu­da­li­zmu, w: Mię­dzy feu­da­li­zmem a ka­pi­ta­li­zmem. Stu­dia z dzie­jów go­spo­dar­czych i spo­łecz­nych, Wro­cław 1976

Ko­ło­dziej­czyk R., Kształ­to­wa­nie się bur­żu­azji w Kró­le­stwie Pol­skim (1815-1850), War­sza­wa 1957

Ko­ło­dziej­czyk R., Gra­dow­ski R., Za­rys dzie­jów ka­pi­ta­li­zmu w Pol­sce, War­sza­wa 1974

Kula W., Kształ­to­wa­nie się ka­pi­ta­li­zmu w Pol­sce, War­sza­wa 1955

Kula W., Szki­ce o ma­nu­fak­tu­rach w Pol­sce w XVIII wie­ku, 1729-1795, t. I-II, War­sza­wa 1956

Marks K., Ka­pi­tał, t. I, War­sza­wa 1951

Mis­sa­lo­wa G., Stu­dia nad po­wsta­niem Łódz­kie­go Okrę­gu Prze­my­sło­we­go. 1815-1870, t. II: Kla­sa ro­bot­ni­cza, t. III: Bur­żu­azja, Łódź 1967-75

Ro­sen­berg N., Bir­dzell L.E., Hi­sto­ria ka­pi­ta­li­zmu, Kra­ków 1994

To­ma­szew­ski J., Aku­mu­la­cja ka­pi­ta­łu w Pol­sce. Ten­den­cje ge­ne­ral­ne, w: Ba­da­nia nad hi­sto­rią go­spo­dar­czo-spo­łecz­ną w Pol­sce (Pro­ble­my i me­to­dy), War­sza­wa-Po­znań 1978

To­pol­ski J., Praw­da i mo­del w hi­sto­rio­gra­fii, Łódź 1982

Wal­ler­ste­in I., The Mo­dern World - Sys­tem Ca­pi­ta­list Agri­cul­tu­re and the Ori­gins of the Eu­ro­pe­an. World Eco­no­my in the Si­xte­enth Cen­tu­ry, New York 1974