Skróty
abl. ablativus, narzędnik
acc. accusativus, biernik
adj. adjectivum, przymiotnik
amer. amerykański
ang. angielski
auct. auctorum, u różnych autorów
cort. cortex, kora
dec. decoctum, odwar
dosł. dosłownie
europ. europejski
extr. extractum, wyciąg
fil. filius, syn (w taksonomii)
fol. folium, liść
for. forma (kategoria taksonomiczna)
fr. francuski
gen. genetivus, dopełniacz
gr. grecki
gr.-łac. grecko-łaciński
hiszp. hiszpański
ibid. ibidem, tamże (to samo dzieło i strona)
inf. infusum, napar
klas. gr. klasycznogrecki
klas. łac. łacina klasyczna, klasycznołaciński
lib. liber, księga
łac. łaciński
niem. niemiecki
nom. nominativus, mianownik
ol. oleum, olej
op.cit. opus citatum, dzieło cytowane
pl. plansza (tablica)
plur. numerus pluralis, liczba mnoga
pocz. początek
pol. polski
poł. połowa
por. porównaj
portug. portugalski
powt. powtórzył, powtórzenie
przyp. przypis, w przypisie
publ. opublikował
rad. radix, korzeń
sing. numerus singularis, liczba pojedyncza
staroniem. staroniemiecki
subsp. subspecies, podgatunek
tabl. tablica
tinct. tinctura, nalewka
var. varietas, odmiana (kategoria taksonomiczna)
wł. włoski
wyd. wydanie
zob. zobacz
Oznaczenia
! przed wyrazem łac. oznacza błąd gramatyczny, literowy lub rzeczowy
? przechodzi w...; z... do... (odpowiedniki, przemiany nazw, procesy)
uncja (łac. uncia), jednostka recepturowa masy
? drachma (łac. drachma), jednostka recepturowa masy
aa ana, po (na pytanie: po ile części?)
Gr., gr. gran (łac. granum), jednostka recepturowa masy
j, ij, iij, iv... liczby rzymskie stojące po oznaczeniu aptekarskich jednostek masy lub objętości. Wyrażają liczbę wziętych jednostek, np. ?vij = 7 drachm. Końcowy znak jedności zapisywano jako j nie i
l_b libra (łac. libra), jednostka recepturowa masy
M garść (łac. manipulus), jednostka recepturowa objętości substancji sypkich
RI łac. recipe, początek recepty
ß pół (łac. semis), np. ?vß = 5? drachmy. Znak ß powstał z liter ? i s słowa zapisanego ?emis
Powołania w tekście
HAGER 1883:10 strona 10 tekstu zasadniczego w dziele HAGER 1883
HAGER 1883:10n strony 10-11
HAGER 1883:10nn strona 10 i następne
HAGER 1883:10-14 strony 10-14
HAGER 1883:[21] strona 21 nienumerowana
HAGER 1883:passim w wielu miejscach, w całym dziele
HAGER 1883:xxi strona 21 wstępu, gdy wstęp ma paginację rzymską
HAGER 1883:[xxi] strona 21 nienumerowana wstępu, gdy tekst zasadniczy paginowano od 1
BRUNFELS 1534:nlb stronica nienumerowana
TAXA POSON. 1745:12r strona 12 recto (prawa, numerowana) z paginą 12
TAXA POSON. 1745:12v strona 12 verso (lewa, nienumerowana, czyli na odwrocie poprzedniej strony recto), w tym przypadku odwrocie strony z paginą 12
STOKES 1812(3):21 strona 21 tomu 3
GEOFFROY 1750(1.2):21 strona 21 części 2, tomu 1
SCHRÖDER 1685:lib.V:21 strona 21 w księdze V (liber V), gdy każda księga paginowana od 1
LINNAEUS 1751:§63 punkt, akapit lub nagłówek nr 63
BLACKWELL 1750-sqq BLACKWELL 1750 i następne lata (dzieło wydawane od 1750 r.)
BARTRAM 1751A, BARTRAM 1751B litery A, B... odróżniają dzieła autora wydane w tym samym roku
WILLDENOW kapitalikiem złożono nazwiska przytaczane w tekście ciągłym, z wyjątkiem nazwisk (i ich skróceń) w cytacjach nazw taksonomicznych, np. Acacia gummifera Willd.
Notacja nazw taksonomicznych
Achillea millefolium L. obowiązująca nazwa gatunkowa
[= Plantago psyllium L.] synonim obowiązującej nazwy gatunkowej (podany po nazwie obowiązującej). Podawano a) synonim powszechny w farmacji, gdy obecna nazwa gatunkowa jest młoda i mało znana; b) synonim użyty w omawianym akurat dziele
[Cassia medicinalis Bisch.] nazwa taksonu o obecnie nieustalonej pozycji taksonomicznej lub opublikowanego nieważnie w świetle kodeksu nomenklatury botanicznej
[=? Cynanchum tomentosum Lam.] prawdopodobny synonim
"Arbor vernicis Rumph" nazwa nieobecna w taksonomii, tylko w źródłach farmaceutycznych
Solanaceae Juss. [? Solaneae Juss.] przybliżony odpowiednik taksonu ponadgatunkowego
var. ?...? dawne znakowanie odmian literami gr. (nie ma wartości nomenklatorycznej)
muscus filicinus major dwu- i wielowyrazowe nazwy przedlinneuszowskie pisałem małą literą
PRZYPISY
[1] Np. H. SCHELENZ 1904: Geschichte der Pharmazie. Julius Springer, Berlin.
[2] Np. N. CHAPMAN 1827: Elements of therapeutics and materia medica to which are prefixed two discourses on the history and improvement of the materia medica. Vol. 1. Carey, Lea, and Carey, Philadelphia, s. 1-51.
[3] T. BRZEZIŃSKI, red. 1995: Historia medycyny. Wyd. 2. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa.
[4] Odróżnienie jednej od drugiej jest trudne i bywa nawet umowne. Np. jeśli poznano surowce lecznicze stosowane w XIX w. przez mieszkańców Abisynii i, chcąc zrobić z tych obserwacji użytek, opisano je naukowo w europejskiej literaturze (podając gatunek macierzysty, wskazania, działanie farmakologiczne), to jest to ówczesna farmacja naukowa, nie etnografia (mająca dokumentować lud i jego zwyczaje lecznicze). Podobnie, farmaceuci dodawali do kolekcji surowców leczniczych fragmenty roślin z najodleglejszych stron świata, lecz nie uprawiali oni tym samym etnofarmacji, tylko farmakognozję, zbierając materiał, który mógł wytyczyć dalszy kierunek poszukiwań i badań surowców. Okazy takie etykietowano botanicznie z uwzględnieneim regionu pochodzenia.
[5] Najwięcej publikacji farmaceutycznych napisano po łacinie i po niemiecku (MUSZYŃSKI 1926:64). Po przejściu nauki na języki narodowe (poł. XIX w.), łacińska nomenklatura i terminologia surowców leczniczych utrzymała się w niektórych krajach (zob. rozdz. 23).
[6] Taki obszar zainteresowań PEREIRA 1852(1) w podtytule swej książki o materii medycznej określił następująco: "zawierająca spostrzeżenia o większości surowców leczniczych używanych w ś w i e c i e c y w i l i z o w a n y m".
[7] Bibliografia polskich dzieł botaniczno-lekarskich z lat 1534-1749 u JANKOWIAK L.A. 2009: Z dziejów terminologii medycznej. Słownictwo medyczne wieku XVI wobec XVII w. oraz pierwszej połowy XVIII w. Studia z Filologii Polskiej i Słowiańskiej 44: 1-83. O kręgu odbiorców polskich herbarzy zob. ELBANOWSKI 2013:220-222. Treści z zakresu farmakognozji i aptekarstwa w źródłach popularnych z XVII-XVIII w. badał SZOSTAK J. 2006: Farmakognozja, farmacja galenowa i aptekarstwo w renesansowych zielnikach polskich. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa.
[8] T e r m i n o l o g i a - system pojęć (łac. terminus) nazywających przedmioty, cechy, zjawiska, procesy, które interesują daną dziedzinę nauki. Terminologia botaniczna służy do opisu rośliny (np. kwiat, cierń; piłkowany, omszony, oliwkowozielony); farmakognostyczna używa tamtej oraz nazywa cechy rozpoznawcze surowca leczniczego (np. rafid, druza; podwinięty, połyskujący, cierpki; w proszku, opiłkach).
[9] N o m e n k l a t u r a - zestaw albo system nazw (łac. nomen) tworzonych wedle określonych reguł i przeznaczonych do nazywania indywidualnych bytów w ten sposób, aby odróżniać je od siebie. Nomenklaturą jest np. zestaw nazw gatunkowych roślin i ich wyższych skupień (np. róża dzika, rodzina różowate), a także nazewnictwo surowców leczniczych (np. węgiel drzewny, bursztyn, miód, liść brzozy, kłącze perzu). Terminologię od nomenklatury odróżniał LINNEUSZ (np. LINNAEUS 1751:199,§250). Dziś słowa terminologia i nomenklatura (oraz odpowiednie: termin i nazwa) są mylnie synonimizowane. Terminologia i nomenklatura danej dziedziny wiedzy to łącznie o n o m a t o l o g i a (łac. onomatologia, np. IONCQUERT 1659, PLUKENET 1696, HALLER 1755, w tytułach), obecnie pojęcie to jest wieloznaczne.
[10] Jej wczesne sukcesy to odkrycie działania liści mącznicy Arctostaphylos uva-ursi (L.) Spreng. (DE HAEN 1760, zob. s. 48), kory wierzb Salix L. (STONE 1763, zob. s. 418), cebul Colchicum L. (STÖRCK 1764, zob. s. 410), liści naparstnicy Digitalis purpurea L. (WITHERING 1785, zob. s. 420).
[11] Pojęcie łac. vis stosują jeszcze GEIGER I MOHR 1835:passim, a farmacja amerykańska nawet później, zob. przykłady w rozdz. 8.2. Rzadziej spotyka się też synonim virtus - "siła" (np. CRANTZ 1763:passim).
[12] Pedanios DIOSKURYDES (???????? ???????????) żył w latach ok. 40-ok. 90 w Rzymie. Jego dzieło zawiera surowce lecznicze spotykane w basenie Morza Śródziemnego. Było cytowane aż do XVII w. ALSTON 1770(1):57 pisze, że jeszcze 1 wydanie Pharmacologia (DALE 1693) zawierało wszystkie surowce lecznicze (simplicia) obecne u DIOSKURYDESA. Co prawda, nie wszystkie surowce starożytne udawało się rozpoznać botanicznie. Jeszcze PARIS 1825:66 pisał, że z jakoby 700 roślin u DIOSKURYDESA rozpoznano w jego czasach mniej niż 400. Edycję De Materia medica wydaną przez MATTHIOLEGO w 1568 r. opracowali botanicznie STAUB I IN. 2016: z 536 roślin DIOSKURYDESA zidentyfikowali do gatunku 318, tylko do rodzaju 126, a nie zidentyfikowali 92. Policzyli też, że De Materia medica wymienia 924 roślinne surowce lecznicze. Życie i dzieło wraz z wcześniejszą identyfikacją gatunków materii medycznej DIOSKURYDESA - patrz: TSCHIRCH 1910(1.2):553-567.
[13] Bibliografię wydań DIOSKURYDESA i wydań komentowanych zestawił SCHULTES 1817:25-27. Również Klaudiusz GALEN (ok. 129-ok. 200 r. n.e.) napisał nieco o materii medycznej i roślinach, bibliografia w op.cit. s. 27.
[14] Herbarze renesansowe nie są kwintesencją wiedzy o leku, nie są bowiem źródłami farmaceutycznymi. Zawierają raczej przeglądy botaniczne kolejnych gatunków roślin (ilustracje, opisy), w których wskazane są również zastosowania lekarskie. Herbarze są wszelako przewodnikami i źródłami odniesienia dla lekarza, farmaceuty, a nawet ogrodnika, po gatunkach roślin dostarczających określonych surowców znanych w wiedzy o materii medycznej i w tym sensie herbarze mogły być pomocą w identyfikacji całych roślin leczniczych. Treść herbarzy niewiele się zmienia w XVI i XVII w., dochodzą tylko kolejne gatunki odkrywane na całym świecie. Przegląd herbarzy i próbę wskazania tych najważniejszych w historii botaniki przedstawili LEONTI I VERPOORTE 2017. Wiedza ściśle farmaceutyczna znajduje się w renesansowych dyspensatoriach i farmakopeach (zob. rozdz. 19.1).
[15] SCHRÖDER wahał się tam jeszcze, czy nazywać tę dziedzinę farmakologią, czy "farmakopeą".
[16] Wpływ systematyki LINNEUSZA, choć to już ARYSTOTELES podzielił przyrodę na trzy królestwa i spotykamy go w farmacji, np. u VALENTINUS 1713:282n.
[17] Jest to niezręczność językowa, gdyż ówcześnie łac. materies znaczyło raczej "tworzywo, budulec, materiał".
[18] Jest to przejaw oderwania tego dzieła od normy językowej, widoczny także w tym, że "roślina" w ówczesnych naukach przyrodniczych to zwykle łac. planta lub stirps (w terminach grekopochodnych phyton), a nie vegetans ani vegetabile.
[19] Przykład odrębności językowej łaciny handlowej; zob. rozdz. 15.3.
[20] BOERHAAVE 1727(1):61 ma w tekście o poziomce (Fragaria sp.) zdanie: "Tota planta officinalis est" - "Cała roślina jest apteczna" i wyjaśnia, że wszystkie jej części (liście, łodygi, korzenie i rozłogi) są surowcami leczniczymi. Dopiero GAHN 1753, uczeń LINNEUSZA, ma w tytule swej rozprawy Plantae officinales.
[21] W piśmiennictwie polskim nazwą botanika farmaceutyczna posługiwał się np. F. SAWICZEWSKI, w czasopiśmie Pamiętnik Farmaceutyczny Krakowski, którego był redaktorem. Wychodziło w latach 1834-1835.
[22] Ujmują one materiał p o p r z e z g a t u n e k, nie zaś p o p r z e z s u r o w i e c (a przecież surowiec pod jedną nazwą może obejmować kilka dopuszczalnych gatunków macierzystych), ani nie poprzez d z i a ł a n i e l e c z n i c z e (co byłoby farmakologią lub przeglądem terapeutycznym, stanowiącym pomoc dla lekarza praktyka).
[23] Termin łac. pharmacum w XIX w. ma inne znaczenie (zob. s. 283), tu oczywisty błąd, a poprawnie pharmaceuticum, tak jak już u JÜNGKEN 1697: Concordantia pharmaceuticorum - "zgodności leków".
[24] Należy to rozumieć jako "opisową", czyli w kontekście przekładu tytułu dzieła TEOFRASTA z Eresos: Historia Plantarum - "Badania nad roślinami", co jednak oznaczało ich tylko opisywanie. Historia znaczyła naukę o p i s o w ą. Element doświadczalny sygnalizował termin historia eksperymentalna (np. w tytułach u BOYLE 1664, LEWIS 1761).
[25] Należy to rozumieć jako "pojedyncze".
[26] Niewłaściwie, gdyż łac. crudus w farmacji określa surowiec "nieoczyszczony, nieobrobiony, surowy".
[27] Tzn. gdy aptekarz np. tłoczył, destylował lub ekstrahował surowiec roślinny.
[28] Lek theriaca diatessaron (gr. "teriak z czworga") zawierał 4 składniki lecznicze i miód (PH. ARG. 1757:184).
[29] Np. surowiec fungus Melitensis - "grzyb maltański" stanowił pęd cudzożywnej rośliny Cynomorium coccineum L. Przypomina on pokrojem maczugowate owocniki grzyba próchnilec maczugowaty Xylaria polymorpha (Pers.) Grev. (jednak już MICHELI 1729:17,tab.12 prawidłowo rozpoznał naturę tej rośliny i narysował jej drobniutkie kwiaty!). Ale przymiotnik łac. fungosus stosowano szerzej, dla różnych gąbczastych tworów, np. PH. DAN. 1786:130 opisała galasy: "In foliis Quercus a puncturis insectorum natae excrescentiae fungosae" - "wyrośla grzybowate powstałe w liściach dębu przez nakłucia owadów".
[30] Uczyniono to zresztą błędnie, bo zapewne na podstawie podobieństwa procesu wydzielania czy aparatury laboratoryjnej używanej do tego celu, skutkiem czego w jednej grupie obok drożdży (fermentum cerevisiae) i spirytusu winnego (spiritus vini Gallici) znalazły się syntetyczne chloroform CHCl3 i fenol C6H5OH.
[31] O poznawaniu mikrogrzybów zob. rozdz. 21.3.1.
[32] Próchnilec gałęzisty Xylaria hypoxylon (L.) Grev.
[33] Pniarek lekarski Laricifomes officinalis (Vill. ex Fr.) Kotl. et Pouzar
[34] Odnożyca kępkowa Ramalina fastigiata (Pers.) Ach.
[35] Sklerota buławinki czerwonej Claviceps purpurea (Fr.) Tul.
[36] Ang. lerp to słodka wydzielina na liściach eukaliptusów, poznana w latach 1844-1848 (ANDERSON 1849:133nn, ANDERSON 1851), wspominana do pocz. XX w., np. HEDRICK 1919:258.
[37] W źródłach niem. nazwisko często w pisowni "Forskal".
[38] Pijawka lekarska Hirudo medicinalis L.
[39] Na temat tych problemów zob. monografię TROJANOWSKA 2012.
[40] Zob. DROBNIK I STEBEL 2014 i opracowania z historii botaniki: SCHWARZ Z. 1986: Prywatne ogrody botaniczne a rozwój nauk przyrodniczych w ośrodku gdańskim w XVI-XVIII wiekach. Kwartalnik Historii Nauki i Techniki 31(2):411-444; SULMA T., SCHWARZ Z. 1968: Z dziejów botaniki na Pomorzu Gdańskim. Studia i Materiały z Dziejów Nauki Polskiej 14: 25-74.
[41] Uva quercina (np. u TABERNAEMONTANUS 1625(3):57 i BAUHIN 1650(1,lib.VII):87) to galas wywoływany na cienkich korzeniach dębu szypułkowego Quercus robur L. przez owada Andricus quercus-radicis (Fabr.) [= Cynips quercus-radicis Bosc.; A. (Cynips) radicum (Geoffroy 1785)] (LOUDON 1854(3):18,25).
[42] BOERHAAVE zapisał jego nazwisko fonetycznie "Dominus Hansoo", a liczbę znanych gatunków roślin omyłkowo wydrukowano jako "160 000".
[43] W 2016 r. liczba znanych gatunków roślin wynosiła: mszaki: 21 950, paprotniki: 11 850, nagonasienne: 1079, okrytonasienne: 295 383. Razem: 330 262 (CHRISTENHUSZ I BYNG 2016). W latach 1995-2015 opisywano średnio 2000 nowych gatunków rocznie. Jednocześnie 139 gatunków opisanych przez LINNEUSZA było wymarłych w stanie naturalnym w 2015 r. (op.cit.:215).
[44] Pozostałe: lignum aromaticum, gummi ad podagram, fructus dysentericus (= fructus ex Quito), cortex ad alvi profluvia, fructus ad bilem, nuclei pinei purgantes, lac pinipinichi, guacatane.
[45] Pozostałe: granadilla, liquor ambia, herba nasturtii Peruani, verbena Peruana, herba ad rupturas utilis, lactuca silvestris pumila, herba renibus utilis, herba seu flos solis, gingiber, fructus leucoma, fructus sub terra nascens, cachos, cortex ad rheumatismos utilis, ficus Peruana, canella Novi Orbis, strobilus seu nux pinea.
[46] Ang. plant lore (WATTS 2007:tytuł).
[47] Bibliografię prac o akupunkturze podał DUNGLISON 1839:27n.
[48] Biogram SCHÖPFA podał KREMERS E. 1903: Johann David Schöpf. Bulletin of the Lloyd Library of Botany, Pharmacy and Materia Medica. J.U. & C.G. Lloyd, 6, Reproduction Series No. 3: 3-6.
[49] Nie ma takiego języka, abisyńskie (bądź etiopskie) są jedynie surowce; por. np. MOONEY 1963.
[50] Nazwy roślin w tym przykładzie pochodzą od łac. słów, kolejno: consolido - "umacniać", tussis - "kaszel", hepar - "wątroba" i pulmo - "płuco".
[51] Materię medyczną dodano tam dopiero w wyd. BLANCARD 1717.
[52] Terminu tego użyli ponownie dopiero w tytule swego dzieła FLÜCKIGER I HANBURY 1874.
Przedmowa
Roślina jest od wieków źródłem substancji lub stanowi materiał użytkowy i interesowało się nią wiele nauk. Poza rolnictwem, leśnictwem i technologią, o roślinach pisała botanika, farmacja, toksykologia, kosmetologia, chemia, a nawet chirurgia. Glonami i grzybami zajmowała się medycyna i nauki rolne jako domniemanymi, potencjalnymi lub rzeczywistymi patogenami. Podstawę naukową każdego z tych podejść musiała stanowić wiedza botaniczna. Paradoksalnie jednak, wiadomości na temat rozwoju botaniki farmaceutycznej, tak zasłużonej dla każdej z wymienionych dziedzin, nie są szerzej znane ani nie zostały wyłożone w całości.
Dla kogo jest ta książka?
S t u d i u j ą c y f a r m a c j ę dowiedzą się o problemach i dziejach poznania źródeł leku, którym aż do II połowy XIX w. były prawie wyłącznie rośliny. Poznają też kształtowanie się biologicznych podstaw wiedzy o leku przez stulecia. Napisano tylko dwie historie farmakognozji, obie ponad 100 lat temu, a tylko jedna z nich wspomina np. o wynalazku taksonomii i chemotaksonomii roślin. Te dwie dziedziny są jak najbardziej obecne w dzisiejszej farmakognozji i farmakologii. Przedstawiam też, na przykładach, rolę etnobotaniki i etnofarmacji dla rozwoju farmakologii, toksykologii i odkrywania nowych leków. Wskazuję setki zapomnianych roślin, do których można wrócić jako kandydatów na gatunki lecznicze.
S t u d i u j ą c y n a u k i b i o l o g i c z n e znajdą tu informacje o historii botaniki w jej mniej znanym aspekcie, dotyczącym badania roślin użytecznych dla człowieka. Nie ma na to dziś miejsca na studiach biologicznych, leśnych czy rolniczych. Metody botaniki farmaceutycznej są tymi samymi stosowanymi w botanice.
L e k a r z e i s t u d e n c i m e d y c y n y, a także zainteresowani zawodowo lub pozazawodowo z i o ł o l e c z n i c t w e m (fitoterapią), znajdą tu rzetelne informacje o dziejach poznawania roślin oraz rozwoju metod ich badania, rozpoznane naukowo gatunki lecznicze (w tym sprzed epoki taksonomii linneuszowskiej), cytaty z dzieł i bibliografię sporządzoną ze źródeł, wszystko w kontekście ówczesnych pytań naukowych. Z nich to wyłania się obraz zadań i problemów badawczych, jakich rozwiązania farmacja (a za nią terapia) oczekiwała od botaniki. Czytelnicy ci odnajdą w mojej książce korzenie wiedzy o leku naturalnym i potwierdzenie naukowości metod jego badania stosowanych nawet dawno temu. W opozycji do współczesnych trendów, książka moja stara się pokazać realne (a nie domniemane, popularne) fakty z wiedzy o roślinach. Historycznej nauce i wiedzy przypisuje się dzisiaj często fałszywe cele i nadmierne kompetencje, co z kolei wykorzystuje się do uwiarygodniania dzisiejszych popularnych tez na temat leku roślinnego.
H i s t o r y c y n a u k i znajdą tu szczegóły z dziejów medycyny, chirurgii, farmacji, chemii i przyrodoznawstwa, w tym liczne pozycje z zakresu terapii, chemii i chirurgii nieuwzględniane dotąd w opracowaniach. Opisałem z licznych mało znanych źródeł dzieje takich zagadnień naukowych, jak: dedukcja biologicznego charakteru czynnika zakaźnego na podstawie wiedzy toksykologicznej, początki mikrobiologii lekarskiej, początki poszukiwań środków przeciwdrobnoustrojowych, badania naturalnych materiałów opatrunkowych w chirurgii przed i po narodzinach antyseptyki, chemię farmaceutyczną surowców leczniczych w XVIII wieku, czy początki technik mikroskopowych w farmakognozji.
R o z p o c z y n a j ą c y b a d a n i a n a u k o w e, których obiektem badawczym lub źródłem substancji jest roślina czy grzyb (magistranci kierunków przyrodniczych, doktoranci, pracownicy nauki), będą mogli z tej książki poznać historię problemu badawczego i metod badania danej grupy substancji albo konkretnych gatunków i znajdą literaturę tematu oraz najważniejsze odkrycia istotne dla poznania zagadnienia. Dlatego cytuję starą bibliografię, nieujętą w internetowych repozytoriach publikacji.
Większość z prezentowanych tu zagadnień nie została dotychczas opisana w opracowaniach, jeśli pominąć przyczynki i urywki, głównie zagraniczne. Są np. historie toksykologii, ale żadna nie eksponuje roślin jako obiektu badań ani metod botanicznych jako podejścia badawczego. Podobnie, są historie chirurgii, ale żadna nie wspomina o poszukiwaniu surowców naturalnych na opatrunki ani naturalnych antyseptyków. Są historie kosmetologii, ale żadna nie ukazuje związków z botaniką ani tym bardziej farmacją czy chirurgią. Są historie florystyki, ale żadna nie pokazuje jej jako narzędzia poznania lokalnych zasobów roślin leczniczych. W historiach chemii, jak i w historiach farmacji brak wątku chemii farmaceutycznej, zwłaszcza w XVIII wieku. W historiach botaniki brak wątku służebności taksonomii dla farmacji jako narzędzia do poszukiwania źródła leku, tj. typowania gatunków jako potencjalnie lecznicze. Wreszcie nikt nie opisał metod badawczych w farmacji przed XIX wiekiem. Położyłem nacisk na XVIII i XIX stulecie, bo wcześniejsze, renesansowe dzieje farmacji (i medycyny) są już opisane standardowo w wielu klasycznych opracowaniach, a jednocześnie... niemal nie mają wpływu na naszą wiedzę. Za to od XVIII wieku zaczynają się odkrycia naukowe skutkujące do dziś, warto je znać.
Najszerzej poświęciłem się następującym problemom z dziejów poznania roślin: 1) jaka była rola botaniki w poznaniu surowców roślinnych przed narodzinami taksonomii roślin i jakie zmiany przyniosła taksonomia? 2) Jakie podstawy klasyfikowania i definiowania roślinnej materii medycznej stosowano w dobie taksonomii roślin i przed nią? 3) Jak i kiedy narodziła się farmakognozja? 4) Jak ewoluowały lub co rewolucjonizowało metody poszukiwania i badania surowców roślinnych? 5) Jakich bodźców i metod dostarczyły sobie wzajemnie wiedza o roślinie i o leku?
Botanika jako dziedzina farmacji
Chwila narodzin botaniki farmaceutycznej jako nauki jest z kilku powodów trudna do wskazania. Znajomość roślin leczniczych jako dział wiedzy oscyluje bowiem gdzieś pomiędzy pradawną medycyną a nowoczesną farmakognozją. Jest więc botanika roślin leczniczych zawieszona gdzieś między przeszłością a chwilą dzisiejszą.
Rozumiemy, że dzieła o roślinach leczniczych istnieją w medycynie od zawsze, bowiem to właśnie rośliny są głównym źródłem leku w całej historii terapii. Z tego powodu znawcą roślin, czyli botanikiem, musiał być najdawniejszy lekarz. Po drugie większość XVI- i XVII- wiecznych dzieł o roślinach traktuje, przy okazji opisu botanicznego, o zagadnieniach leczniczych: o surowcu, działaniu, zastosowaniu, a nawet wspomina o preparatach i zalecanej terapii na konkretne choroby. Takie dzieła pisano z potrzeby praktycznej. Herbarze (zielniki) renesansowe pełne są informacji lekarskich i terapeutycznych o kolejnych gatunkach leczniczych. Ich lektura prowadzi do wniosku, że wiedza o roślinach leczniczych to po prostu dział medycyny.
Z drugiej strony, botanika farmaceutyczna przez samą swoją nazwę nie mogła się narodzić przed wyodrębnieniem farmacji jako działu wiedzy i przed wyodrębnieniem się zawodu aptekarza, który, przygotowując lek, pracował na zlecenie lekarza. Ale że kształtowanie się aptekarstwa jako zawodu było procesem, a nie punktem dziejów (zresztą opisanym dokładnie w dziejopisarstwie farmacji), a zarówno przed, jak i po zakończeniu tego procesu, niezmiennie opierano terapię na leku głównie roślinnym, trzeba wskazać jakiś moment przełomowy dla botaniki lekarskiej, od kiedy miałaby ona zacząć stawać się przedmiotem zainteresowań aptekarza. Wiemy bowiem, że z biegiem czasu zrodził się w farmacji kierunek naukowy, zajmujący się: 1) kwestią poznania biologicznych źródeł leku, czyli farmakognozja, oraz 2) naukowymi podstawami receptury. Jedna i druga korzysta z jakiejś wiedzy o roślinach i ich surowcach.
Zgoła odwrotnie widział to historyk farmacji TSCHIRCH: uważał, że każda wiedza o surowcach leczniczych jest tożsama z farmakognozją, która jest przez to najstarszą dziedziną farmacji, bo przecież już DIOSKURYDES w De Materia medica w I w. n.e. opisywał surowce lecznicze (KRAEMER 1912:634). Jednocześnie jednak jest to najzwyklejsza botanika, bo zajmuje się opisem roślin leczniczych, a więc botanika lekarska. Początki botaniki roślin leczniczych TSCHIRCH 1910(1.2):835-855 lokował w wiekach XVI i XVII. Herbarze renesansowe, np. LOBELIUSA, TRAGUSA, BRUNELSA, FUCHSA, BAUHINÓW, będące dziełami botanicznymi z uwagami o stosowaniu gatunków w terapii, reprezentują jednak zdecydowanie botanikę lekarską, ale nie farmaceutyczną, brak w nich bowiem treści botanicznych przydatnych w pracy aptekarza z surowcem leczniczym.
KRAEMER 1912:634 odkrywczo zauważył, że "stosunkowo do niedawna rozpoznawanie surowców leczniczych opierało się na badaniu żywych roślin", toteż mniej ważne było rozróżnianie surowców, a ważniejsze rozpoznawanie samych roślin leczniczych, co czyniła osoba zbierająca je". Dalej KRAEMER słusznie dodaje, że rozpoznawanie samych surowców i tak było ułomne przed odkryciem odpowiednich metod i narzędzi służących do tego celu (ibid.). Być może wystarczy więc wskazać, kiedy zaczęto sprawdzać surowiec leczniczy (jego tożsamość, czystość, jakość) dostarczony do apteki przez kogoś innego i jakimi kolejnymi metodami można było się posłużyć w tym celu. Bowiem takie zastosowanie wiedzy botanicznej wynikło z potrzeb praktycznych farmacji.
Hipotezy i zakres opracowania
Rośliny są najstarszym źródłem leku, z czego wynika, że ich znajomość - botanika - była składową wiedzy lekarskiej. O roślinach leczniczych traktują zielniki (herbarze), czyli dzieła botaniczno-lekarskie, zwykle bogato ilustrowane, jakie pojawiają się w Europie od XVI wieku, czyli od czasu renesansu w nauce. O botanice farmaceutycznej natomiast nie można mówić wcześniej niż przed oddzieleniem się farmacji od medycyny, czyli od chwili, gdy aptekarz przejął od lekarza kompetencje w zakresie znajomości źródła leku i jego przyrządzania według recepty lekarskiej.
Łatwo przekonać się, że opisy i drzeworyty roślin w XVI- i XVII-wiecznych dziełach ewoluują, zwykle z korzyścią dla poprawności i dokładności. Jeżeli roślina była lekiem w całości (to znaczy surowcem leczniczym było jej ziele albo większe części pędów), to już w literaturze renesansowej możemy uznać, że opisy całych roślin stanowią jednocześnie charakterystykę takiego surowca, definicję źródła leku. Ale że poszukiwano roślin dla pozyskania z nich surowca, np. zebrania owoców, kory, toteż zakładać należy, iż na tym właśnie etapie, mając przed sobą okaz dziki lub z ogrodu, dokonywano weryfikacji tożsamości gatunkowej źródła leku. Również naturalne wydaje się, że gdy zamiast tego dysponowano tylko częścią rośliny zamorskiej, to znaczy towarem, który przywożono i nim handlowano, np. korzeniami, korą, to opisywano go w dziełach botaniczno-lekarskich i ilustrowano, bo był on jedyną osiągalną częścią egzotycznej rośliny. Tam, gdzie odszukamy więc w tej wiedzy, aż nużąco rozległej, jakąś metodyczną odmianę powodowaną przez konieczność życiową lub naukową ciekawość, będziemy mogli oznaczyć punkt początkowy botaniki farmaceutycznej.
Otóż początki nauki o surowcach leczniczych zauważam w pierwszych latach XVIII wieku, kiedy to zaczęto opisywać już nie tylko same gatunki lecznicze (kompletne rośliny), lecz także ich części będące towarem w handlu i surowcem przechowywanym w aptece. W przypadku towarów egzotycznych, jak wspomniano, byłoby to zwyczajnie nieuniknione, ale u roślin miejscowych, znajdujących się przecież pod ręką, stało się to z jakichś powodów potrzebną nowością. W tym to czasie opisy r o d z i m y c h roślin leczniczych zaczynają mieć rangę definicji, klucza lub normy towarowej. Wiek XVIII reaktywuje w związku z tym pojęcie materii medycznej (łac. materia medica) z tytułu dzieła DIOSKURYDESA z I w. n.e. Materię medyczną rozumiano wpierw jako ogół surowców leczniczych, a z czasem jako całość wiedzy na ich temat. Osiemnaste stulecie przyniosło zmetodyzowanie badań nad materią medyczną i ustanowienie całego aparatu pojęciowego potrzebnego do jej coraz dokładniejszego opisu - i to także wobec surowców pochodzących z roślin dobrze znanych, rodzimych, dostępnych w całości do badań. Każde odkrycie w naukach przyrodniczych w XVIII wieku miało szansę zostać użyte do powiększenia tej wiedzy lub usprawnienia jej metod badawczych.
Ustrukturyzowanie danych o surowcu pozwalało dopiero budować katalog wiedzy i klasyfikacje praktyczne, porównywać je i narodzić się umiejętności ich odróżniania i oceny. Wszystko to dzieje się na tle rozwoju innych nauk przyrodniczych, a ich wzajemny wpływ na siebie jest niezwykle ciekawy. W niniejszej książce przyjąłem dwie hipotezy robocze, wokół których snuję opowieść o rozwoju botaniki farmaceutycznej jako nauki: 1) powstanie naukowej taksonomii w poł. XVIII wieku ożywiło poszukiwania i badania surowców leczniczych pochodzenia roślinnego, wiedza o roślinie leczniczej musiała mieć w tym swój moment przełomowy. Taksonomia linneuszowska, nauka świeża, atrakcyjna i w swych założeniach skrajnie konkretna i klarowna, musiała wkroczyć do botaniki farmaceutycznej; 2) oczekiwania terapeutyczne wobec roślin leczniczych radykalnie zrewidowano dopiero pod koniec XIX wieku, redukcjonizm ten był skutkiem utrwalenia w medycynie nowych zdobyczy nauki (fitochemii, fizjologii, farmakologii, analizy chemicznej, antyseptyki oraz narodzin farmacji leku syntetycznego).
W międzyczasie postęp wiedzy o składzie i działaniu surowców roślinnych pozwolił redukować wiedzę do określonego korpusu, m.in. typów działań farmakologicznych, wybierać najlepsze wywołujące je gatunki i wskazywać ich składniki chemiczne uważane za wywołujące te działania.
Korpus pojęć botaniki farmaceutycznej ukształtował się w latach międzywojennych XX wieku. Dopływ nowych danych o gatunkach i ich budowie wówczas ustał, a spadek zainteresowania farmacji surowcami pochodzenia naturalnego po 1870 r. pociągnął za sobą stopniowy zanik ich gruntownej znajomości, co również skutkowało porzuceniem samego języka ich opisu. Jej miejsce zajęła znajomość składników chemicznych i ich działania. W poł. XX wieku surowce roślinne stosowano w ograniczonej ilości, farmacja leku syntetycznego triumfowała, a trwający do dzisiaj renesans roślin leczniczych jeszcze się nie rozpoczął. Zatem na latach 50. XX wieku kończy się zakres czasowy tego opracowania.
Historia materii medycznej, botaniki farmaceutycznej i farmakognozji w opracowaniach
Roślina w farmacji jest przedmiotem zainteresowań botaniki farmaceutycznej i farmakognozji. Mimo wszechobecności roślin leczniczych jako źródeł leku, zarówno kiedyś, jak i dziś, dzieje tych nauk są przedmiotem skrajnie niewielkiej liczby obszerniejszych studiów. Paradoksalnie, każdy gatunek leczniczy posiada w farmacji doskonale opisaną historię poszukiwania, badania i stosowania. Wiadomości o każdym gatunku będącym potencjalnym lub rzeczywistym źródłem leku, składają się na obszar wiedzy zwany historycznie materią medyczną. Źródeł i opracowań o konkretnych surowcach leczniczych nie brakuje w całych dziejach farmacji. Zajęcie naukowe zwane h i s t o r i ą n a t u r a l n ą m a t e r i i m e d y c z n e j uprawiano z upodobaniem, zarówno z punktu widzenia przyrodoznawstwa, etnobiologii z etnofarmacją, jak i wiedzy o języku nazw i kulturze, która tę wiedzę i owe nazwy stworzyła. Niemniej od pocz. XVIII w. źródła na ten temat skupiają się na opisie poszczególnych konkretnych s u r o w c ó w l e c z n i c z y c h (bądź całych gatunków roślin macierzystych) przeglądanych kolejno i opisywanych jak najszerzej, bez formułowania jakichkolwiek uniwersalnych wniosków.
Dzieje kształtowania się wiedzy o materii medycznej i metod jej badania niemal nie dają się odszukać w dziełach wcześniejszych niż dwudziestowieczne, i są w nich ograniczone zaledwie do rozdziałów wstępnych podręczników na inne tematy. Opracowania historii farmacji jako całości pozostawiają ogromny niedosyt w zakresie przyrodniczych podstaw rozwoju wiedzy o leku i jego poszukiwań. Skupiając się bowiem na najważniejszych odkryciach, powielają siłą rzeczy pewien s c h e m a t p i s a n i a o dziejach farmacji lub medycyny. Wynoszą na zaszczytne miejsca tylko odkrycia, pomijając trudy poszukiwań i dzieje błądzenia. Wynoszą na piedestał odkrycia, a nie metodę ani jej szersze tło naukowe. Książki o leku do poł. XIX w. traktują o roślinach leczniczych w tysięcznych szczegółach, stanowiąc biologiczne tło farmacji. Czy tło to było i jest konieczne, czy tylko erudycyjne dla farmaceuty i aptekarza, w ocenie tego może pomóc niniejsze opracowanie.
Co gorsza dla nas, również h i s t o r i a b o t a n i k i, czyli poznawania budowy roślin, włącznie z historią florystyki (odkrywania występowania gatunków w stanie dzikim), a także z historią taksonomii roślin - mogą poszczycić się monumentalnymi dokonaniami, stanowiącymi kamienie milowe tej nauki, i to datowanymi już na pocz. XIX wieku. Te jednak nie dostarczają nam danych o wpływie botaniki na farmację i na odwrót. Historie botaniki, podobnie jak historie farmacji, wykładane są wedle pewnego schematu, w myśl którego starają się widzieć botanikę jako naukę samodzielną lub co najmniej uwolnioną od służebności naukom medycznym. Czytając takowe, nabiera się przekonania, że farmacja jako nauka była tylko klientem nauk przyrodniczych i korzystała z dorobku botaników. Tymczasem można pokazać, i niniejsza książka stawia sobie również ten cel, że to właśnie potrzeby farmacji i wyzwania terapii pobudzały badania botaniczne. Farmacja praktyczna domagała się możliwości orzekania o autentyczności i jakości materiału zielarskiego stanowiącego surowiec leczniczy, a terapia oczekiwała nowych źródeł leku (w postaci propozycji niestosowanych dotąd surowców wartych wypróbowania). Osoby zajmujące się naukowo lub praktycznie farmacją same dokonały szeregu odkryć, ulepszeń praktycznych i syntez wiedzy, decydując o postępie całej wiedzy przyrodniczej - i to w jej części najpraktyczniejszej z punktu widzenia człowieka, bo człowieka chorego, cierpiącego lub głodnego.
Niech tę niesprawiedliwą sytuację w historiografii, by nie rzec jej ułomność, zilustruje taki choćby przykład z historiografii botaniki brytyjskiej. Z opracowania GREEN 1914 dowiemy się na temat roślinnej materii medycznej tylko tyle, że poszczególni botanicy wykładali ją jako przedmiot uniwersytecki. Tymczasem jeden z najwybitniejszych i najpracowitszych botaników brytyjskich John RAY, który skatalogował przeszło 11 000 gatunków i sędziwie dożył publikacji suplementu do swojej wybitnej Historia Plantarum generalis, aż do ostatnich chwil, a najwięcej pod koniec życia, dodawał doń nie tylko kolejne gatunki, ale i uzupełnienia o własnościach leczniczych roślin, nawet już znanych, np. o Mercurialis perennis L. dopisał cały akapit obserwacji klinicznych (RAY 1704:108). Pomijając taki fakt, historycy botaniki w ten oto sposób dosłownie odzierają tę naukę z jej celu lekarskiego. Wybitni botanicy mieli w swych dorobkach prace o roślinach leczniczych (Johann GLEDITSCH, Samuel GRAY, John LINDLEY), medycynie i materii medycznej (Curt SPRENGEL), materii medycznej (Jean-François DURANDE, Antoine DE JUSSIEU, Gaetano SAVI), a nawet prowadzili badania farmakognostyczne (August BATSCH).
Odcinanie farmacji od kontekstu tak lekarskiego, jak i przyrodniczego to błąd interpretacyjny popełniany w opracowaniach dziejów tych nauk. Jeśli botanika oddaliła się od farmacji, był to proces, a nie rewolucja ani manifest naukowy. Dopiero COOPER 2010:35-39,55n, prawdopodobnie jako pierwszy historyk nauk przyrodniczych, wskazała, że już od II poł. XVI w. uprawiano florystykę i publikowano flory lokalne właśnie z chęci poznania miejscowego zasobu roślin leczniczych - wszak w środkowej Europie rosło wiele roślin innych niż te, o których pisali GALEN i DIOSKURYDES i które znali z obszaru środziemnomorskiego. W niniejszym opracowaniu staram się pokazać m.in. dokonania znanych botaników na polu materii medycznej oraz do kiedy w dziełach naukowych o roślinach i ich występowaniu utrzymał się kontekst farmaceutyczny.
Inne poważne opracowania h i s t o r i i b o t a n i k i również milczą na temat roślin leczniczych, wystarczy podać następujące przykłady. SPRENGEL 1808(2):314 wspomniał o materii medycznej jeden raz, gdy opisywał zasługi Étienne-François GEOFFROY'A. SCHULTES 1817:138 wspomniał tylko Materia medica (LINNAEUS 1748) i dał bibliografię kilku artykułów uczniów LINNEUSZA o roślinach leczniczych (op.cit.:147n). U WINCKLERA 1854:33,177,253,349 ten termin pada w zasadzie w tytułach cytowanych przezeń pozycji bibliograficznych. SACHS 1875 w historii botaniki od XVI w. do roku 1860 nie wspomniał o wpływie rozwoju botaniki na wiedzę o materii medycznej i leku ani razu. OLIVER 1913 w szkicu biograficznym na temat botaników brytyjskich żyjących w latach 1670-1887 materię medyczną wspomniał kilkukrotnie, ale tylko jako dziedzinę dydaktyki, jaką trudnili się niektórzy botanicy, tacy jak ALSTON czy LINDLEY, na uniwersytetach. Tymczasem opis wiedzy ALSTONA na temat materii medycznej i metod jej badania zajął cały podrozdział niniejszej książki.
Upowszechnienie się mikroskopu w badaniach biologicznych skutkowało postępem całej wiedzy przyrodniczej i medycznej, ale zupełnie ignoruje się w historiografii rolę tego instrumentu w poznaniu surowców leczniczych. Na przykład FLÜCKIGER I TSCHIRCH 1885:35 o anatomii roślin piszą: "Dla obrazowego [tj. ilustrowanego] przedstawienia budowy anatomicznej surowców z roślin uorganizowanych [tkankowce, organowce] zasłużył się [Corneille Antoine] OUDEMANS (1854-1856) i [Otto] BERG 1865 swym atlasem anatomii surowców leczniczych". Owszem, ale cechy mikroskopowe surowców kluczowe dla ich rozpoznawania (diagnostyczne) są głównie innego rodzaju i odkryto je już w latach 20. i 30. XIX wieku. Posługujemy się nimi do dzisiaj i to częściej niż kompletnymi tablicami anatomiczno-histologicznymi. Piszę o tym w rozdz. 7.4 i 7.5.
P o r a d n i k i i p o d r ę c z n i k i f a r m a c j i. Ukoronowaniem XIX-wiecznej farmacji, pomnikiem ówczesnej wiedzy farmaceutycznej o surowcu leczniczym, o preparatach i leku, jest trzytomowe dzieło Handbuch der pharmaceutischen Praxis (HAGER 1876-1884), liczące łącznie 3908 stron. Nie jest opracowaniem naukowym, lecz poradnikiem dla farmaceuty, dlatego pomija lub tylko wyjątkowo i oszczędnie cytuje literaturę źródłową (szczególnie w uzupełnieniach w tomie 3). Zawiera jednak charakterystyki niezliczonych surowców leczniczych i przykłady ich użycia w lekach, w tym surowców bardzo rzadkich i naówczas nowo proponowanych. Z racji poradnikowego charakteru dowiemy się stąd tysięcy pasjonujących szczegółów o każdym możliwym surowcu leczniczym, jednak nie o jego historii, toteż trudno wyjąć zeń dzieje botaniki roślin leczniczych. Po śmierci Hermanna HAGERA (1816-1897), dzieło wznawiano pod redakcją kolejnych autorów, którzy od 1900 r. dokonywali zmian i uzupełnień. Odtąd aż do dziś wydawane jest ono pod tytułem Hagers Handbuch..., stanowiąc istotny punkt odniesienia dla wiedzy o surowcach leczniczych.
Odpowiednikiem podręcznika HAGERA przeznaczonym dla drogistów był Handbuch der Drogisten-Praxis (BUCHHEISTER 1888), wznawiany pod redakcją G. OTTERSBACHA do 1949 r.
Wydaje się naturalne, aby wobec powyższych braków poszukiwać wiadomości o badaniach roślinnej materii medycznej w h i s t o r i i f a r m a c j i. Spośród opracowań historii farmacji wyróżnia się z mego punktu widzenia tylko Geschichte der Apotheker bei den wichtigsten Völkern der Erde - "Historia aptekarzy u najważniejszych ludów świata" (PHILIPPE 1858), gdzie wielokrotnie wzmiankowana jest materia medyczna, jej badacze, nauczyciele i zbieracze oraz kolekcje farmakognostyczne. Niewiele się tu mówi o związkach farmacji z samą botaniką, nie ma zgoła nic np. o taksonomii czy technice potwierdzania tożsamości surowców leczniczych, choć autor położył też nacisk na dorobek badaczy z wielu krajów, wymieniając ich publikacje i odkrycia. A więc poznamy wiele biogramów, ale nie dowiemy się z tej książki o recepcji osiągnięć botaniki w farmacji.
Treść większości opracowań historii farmacji[1] zbudowana jest z biogramów osób zasłużonych dla farmacji naukowej lub aptekarstwa. Istnieją też opracowania materii medycznej z punktu widzenia samej terapii[2], te należą bardziej do historii medycyny.
Pisano też historie leku. W De Historia Medicamentorum (VAN DER HOEVEN 1847) na uwagę zasługują rozdziały końcowe (op.cit.:406-487), gdzie omówiono takie tematy, jak: materia medyczna starożytna i indyjska, farmakologia historyczna i eksperymentalna, farmakodynamika, klasyfikacje surowców leczniczych, recepty lekarskie, leki złożone. Jednak mimo zachęcających tytułów, są to tylko przeglądy zagadnień, a nie opracowania. W wielu miejscach obraz jest wyrywkowy, np. rozdział pt. De classificatione medicamentorum (op.cit.:447) - "O klasyfikacji leków" rozpoczyna się dopiero od LINNEUSZA, gdy tymczasem już farmakopee XVII-wieczne (np. SCHRÖDERA) mają treść zorganizowaną według różnych kryteriów.
Odnośnie do wspomnianego wyżej ciasnego schematu pisania o dziejach farmacji i medycyny, spójrzmy na następujące przykłady. W rozdziałach dotyczących historii leku zamieszczanych w opracowaniach h i s t o r i i m e d y c y n y ich autorzy skupiają się na największych odkryciach, jakimi zaowocował pocz. wieku XIX (alkaloidy, glikozydy) i na tym, jak rzutowało to na terapię. Przykładowo, spójrzmy na dwa rozdziały o historii leku z drugiego wydania podręcznika akademickiego Historii medycyny BRZEZIŃSKIEGO: pierwszy pt. Narodziny leku. Dawne terapie. Lek i jego formy, sposoby wytwarzania i dystrybucji prowadzi czytelnika od antyku do 1633 r., kolejny - pt. Rozwój nauki o leku i jego wpływ na rozwój terapii rozpoczyna się od ogólnego wspomnienia prac SCHEELEGO (od 1770 r.) i od pierwszych publikacji SERTÜRNERA o opium z 1806 r.[3] Luka obejmuje 137 lat. Jak wiadomo z historii botaniki, na XVIII w. przypadają narodziny taksonomii, rozwój definicji rodzaju i gatunku oraz sformułowanie zasad typowania taksonów, układanie systemów świata żywego oraz intensyfikacja poszukiwań nowych gatunków roślin na całym świecie. Niemożliwe, aby botanika tego okresu była nauką czystą (a nie stosowaną), skoro w aptecznej recepturze nie było przez większą część tego okresu kwasów roślinnych, alklaoidów ani jakiegokolwiek organicznego leku syntetycznego - lecz wyłącznie surowce roślinne, mineralne i proste związki nieorganiczne (tlenki, kwasy, sole).
Podobną lukę zawiera esej pt. O rozwoju i obecnym stanie farmakognozji (DUNIN-WĄSOWICZ 1879:177), który od alchemii XVI i XVII stulecia nagle przeskakuje do dokonań SCHEELEGO.
Dziwne też, że również esej otwierający książkę URE 1813:24n o klasyfikacji materii medycznej przechodzi od zasług lekarza Hermanna BOERHAAVEGO (1668-1738) od razu do Williama CULLENA (1710-1790), a potem odnotowuje "metodyczne ułożenie leków przez Francisa HOME'A (1719-1813), który był profesorem materii medycznej w Edynburgu", tzn. jego dzieło Methodus Materiae medicae z 1793 r. Nie cytuje LINNEUSZA, BERGENA, PLENCKA ani MURRAYA, którzy skatalogowali na nowo i usystematyzowali całą osiemnastowieczną wiedzę o roślinach i surowcach leczniczych! (zob. rozdz. 21.2).
To doprawdy niezwykłe, że również rozdział pt. Pojęcie i zadania farmakognozji otwierający botaniczny tom 5 podręcznika farmacji THOMS I BRANDT 1929 zawiera podobną przerwę. Na s. 6-7 przechodzi błyskawicznie od czasów PARACELSUSA do roku 1800, by za chwilę chwalić T.W.C. MARTIUSA za jego podręcznik farmakognozji pt. Grundriss der Pharmakognosie des Pflanzenreiches (MARTIUS 1832).
Jedynym autorem, który oddał należytą uwagę dziełom LINNEUSZA dotyczącym roślin leczniczych był wspomniany już TSCHIRCH 1910(1.2):933n. Jest to w ogóle największe opracowanie historii farmacji i leku. Co do zasług LINNEUSZA dla farmacji, TSCHIRCH był dokładny, pokazał nawet strukturę zapisu w Materia medica (LINNAEUS 1749).
Szczegółowsze opracowania h i s t o r i i m e d y c y n y zauważają - jeśli chodzi o XVIII-wieczne dzieje leku roślinnego - prace DE HAENA i odkrycia VON STÖRCKA (np. HECKER 1839(2):459-471, MEYER-STEINEG 1922:346n, SZUMOWSKI 1935:530, ANDERS 1968:327), ale o LINNEUSZU wspominają tylko w kontekście klasyfikacji i nomenklatury binominalnej, zaś o farmakognoście SCHLEIDENIE (XIX w.) wyłącznie jako o autorze teorii komórkowej budowy roślin (MEYER-STEINEG 1922:392n, SINGER 1928:219n, SZUMOWSKI 1935:560, ANDERS 1968:269,333). O Josephie PLENCKU, który, zainspirowany LINNEUSZEM, wprowadzał porządek do c a ł e j wiedzy medycznej, terapeutycznej i farmaceutycznej swoich czasów, ujmując każdą jej dziedzinę w system, wspomina się dziś w historiografii medycyny tylko ze względu na jego zasługi w chirurgii.
Rośliny jako miejsce przebywania substancji organicznych znajdowały się również w kręgu zainteresowań dawnej chemii. Przeglądy gatunków roślin i produktów roślinnych wypełniają znaczne objętości książek chemicznych z XVIII i I poł. XIX wieku. Poszukując w opracowaniach wiadomości o badaniu roślin leczniczych p r z e z c h e m i k ó w, natrafimy na stwierdzenie, jakie podali FLÜCKIGER I TSCHIRCH 1885:33 we wstępie do swego podręcznika: "Wysiłki w celu chemicznego zbadania leków podjęto pod koniec XVII i na pocz. XVIII wieku. W Niemczech np. zajmował się tym Friedrich HOFFMANN w Halle (1660-1742) i znakomity farmaceuta sądowy Caspar NEUMANN w Berlinie (1683-1737), w Paryżu Étienne GEOFFROY i Nicolaus LEMERY, w Anglii Robert BOYLE (1627-1691)". To oznacza, że również tu pominięto niemal cały XVIII wiek w farmakognozji, bo bezpośrednio dalej autorzy piszą: "Wśród licznych i ważnych odkryć Karola SCHEELEGO (1742-1786) tylko kilka odnosi się do leków, ale ogromne znaczenie miało odkrycie i badanie kwasów w roślinach". Jego odkrycia dotyczące składu roślin ukazywały się od 1770 r. Stwierdzenie to pokazuje tylko, że nie doceniono a priori roli odkryć SCHEELEGO dla farmacji, tymczasem jak to zobaczymy w rozdz. 7.2, czyste kwasy roślinne weszły do farmacji oficjalnej na długo przed alkaloidami. Szkoda, że FLÜCKIGER I TSCHIRCH 1885 nie opisali odkryć i wiedzy praktycznej Caspara NEUMANNA o preparowaniu surowców roślinnych (zob. rozdz. 6.3.1), dopiero TSCHIRCH 1910(1.2) wspomniał o niektórych jego zasługach i ogromnej wiedzy.
Tak więc nie poznamy z tych opracowań narodzin badań mikroskopowych roślin leczniczych, roli mikroskopii w farmakognozji i w farmacji aptecznej, narodzin kolekcji farmakognostycznych, nie dowiemy się o doskonaleniu opisu botanicznego dla potrzeb rozpoznawania surowców leczniczych i o celach farmakognozji i farmakognozji porównawczej (chemotaksonomii), jakie zostały nakreślone dzięki osiągnięciom II poł. XVIII wieku, a zostały umożliwione dzięki systematycznym, zmetodyzowanym badaniom materii medycznej w całym XVIII wieku przy wsparciu ze strony chemii i fizjologii. Nie dowiemy się o zasługach XVIII-wiecznej chemii dla poznania składu surowców leczniczych i rozwoju metod ich ekstrakcji.
Na tym tle jeszcze jednym cennym opracowaniem historii farmakognozji w XIX i pocz. XX wieku jest esej, jaki napisał Amerykanin KRAEMER 1912. Zawiera on sporo wiadomości o rozwoju farmakognozji w Stanach Zjednoczonych. Autor w wielu miejscach wyraził zachwyt nad Handbuch der Pharmakognosie TSCHIRCHA 1909-1912, która istotnie jest dziełem wybitnym po dziś dzień, i KRAEMER zwyczajnie pisał pod wpływem TSCHIRCHA. Wadą eseju KRAEMERA jest, iż skupił się on na osobach i ich dziełach oraz na tym, jak myśl naukowa ewoluowała przez pokolenia farmakognostów i kto położył największe zasługi; wszelako nie dowiemy się zbyt wiele o poszczególnych odkryciach w obrębie materii medycznej, jak i konkretnej metodyce badań, ani o istnieniu konkretnych problemów badawczych i zadań praktycznych zielarstwa w Ameryce Północnej.
Kilkakrotnie już wspomniałem tu monumentalną Handbuch der Pharmakognosie TSCHIRCHA. To wielotomowe dzieło zawiera również rys historii tej nauki, który wypełnił cały jeden tom. TSCHIRCH we wstępie doń zauważył:
Napisanie historii farmakognozji, czyli historii rozwoju nauki o roślinach leczniczych, jest już prawie niemożliwe dla jednego człowieka. Wymaga to przede wszystkim dokładnej wiedzy na temat historii samych leków, ponieważ należy odróżnić historię farmakognozji od historii obiektów farmakognozji - leków i roślin leczniczych. Organicznie więc, historia farmakognozji powinna być poprzedzona historią leków. Napisanie o tym jest dziełem życia. I nawet jeśli mamy cenne prace wstępne w sekcjach historycznych, które FLÜCKIGER dołączył do [opisów] leków w jego farmakognozji [...] oraz w różnych pracach SCHÄR, HARTWICH i inni, to droga do wyczerpującej historii leków jest wciąż długa i wykonalna tylko wtedy, jeśli osoba, która chce nią podążyć, oprócz pełnej znajomości aspektów botanicznych, chemicznych i farmakognostycznych, podeprze się wszechstronną znajomością nie tylko języków starożytnych, w tym pisma klinowego i hieroglificznego, ale także hiszpańskiego, arabskiego, chińskiego i sanskrytu. (TSCHIRCH 1910(1.2):446)
TSCHIRCH, wygłosiwszy powyższe uwagi... właśnie taką historię napisał. Sięgnął w niej do źródeł antycznych, w tym egipskich, sumeryjskich, koptyjskich, babilońskich, chińskich i innych. On to również, jako bodaj jedyny autor w XX wieku, cytował in extenso wiele historycznie ważnych a zapomnianych źródeł lub obficie streszczał z nich najważniejsze nowości i fakty dotyczące roślinnej materii medycznej i chemii farmaceutycznej. Jest to historia farmacji i wiedzy o leku od czasów prehistorycznych do jemu współczesnych, w kulturach całego świata. Owe 558 stronic pozostaje do dzisiaj jedynym tego typu opracowaniem naukowym. Treści ściśle botaniczne oraz dotyczące rozwoju wiedzy o materii medycznej są w nim reprezentowane przez godne uznania zestawienia materii medycznej, jaką dysponowano w każdej z opisywanych kultur i epok historycznych. Dzieło TSCHIRCHA ma układ ściśle chronologiczny i skupia się na odkryciach i zasługach poszczególnych osób, nie zaś na dziejach poszczególnych zagadnień naukowych w nauce o surowcu roślinnym. To szerokie opracowanie prezentuje dzieje wszystkich kierunków i dyscyplin badawczych w obrębie nauk farmaceutycznych, z konieczności poświęcając każdej należną tylko część wywodu. Kolejne tomy podręcznika TSCHIRCHA zajmują monograficzne opisy każdego surowca leczniczego lub preparatu, z uwzględnieniem pełnej historii w farmacji i podstawowej bibliografii. Wydanie 2 z roku 1933 jest jednakowe, a jedynie adnotowane za pomocą przypisów końcowych.
Historiom nauki można postawić zwykle pewien wspólny zarzut: w miarę zbliżania się do naszych czasów stają się często samymi tylko przeglądami pozycji literatury, czyli wręcz bibliografiami: ani TSCHIRCH 1910(1.2), ani KRAEMER 1912 tego nie uniknęli.
Polskie dzieło pt. Zarys historii leków (KOSKOWSKI 1935) jest napisane w dużej mierze na podstawie TSCHIRCHA. Wskazuje na to podział treści wedle okresów rozwoju farmacji oraz to, że każdy taki rozdział rozpoczyna się wstępnym opracowaniem, streszczającym odkrycia, doktryny medyczne i podaje asortyment leków danego okresu. KOSKOWSKI nie cytował literatury przedmiotu, toteż jego książka ma charakter popularny.
Kilka nowych szczegółowych opracowań dotyczy badania materii medycznej i leku na ziemiach polskich: LICHOCKA 2002 opisała szczegółowo badania roślin jako źródeł leku w latach 1800?-?1856, rozpoczynając opracowanie wstępem o kierunkach poszukiwań substancji leczniczych w roślinach (trucizny, alkaloidy i in., surowce kolonialne) (op.cit.:20-38). TROJANOWSKA 2012 opisała leki pochodzenia zwierzęcego i ich badania w Polsce w latach 1800-1869. Wreszcie MAGOWSKA 2001 przedstawiła rozwój badań nad lekiem roślinnym w okresie II Rzeczypospolitej. W dziele tym załączyła rys problematyki i praktyki eksperymentalnej badań leków roślinnych na świecie w latach 1795-1918 (op.cit.:17-29), a także osobno opracowała udział Polaków w tych badaniach (op.cit.:31-46). Historię farmakognozji krótko opisała na stronach: 17-19,32-36,73-75.
Najobszerniejszym opracowaniem historycznym p o l s k i e j farmacji w zakresie badania roślin leczniczych i leku roślinnego jest dzieło zbiorowe pt. Dzieje nauk farmaceutycznych w Polsce (JERZMANOWSKA I KUŹNICKA 1986). Obejmuje ono lata 1918-1978. Możemy zeń wyciągnąć szczegółowe wiadomości o kierunkach badań i poszczególnych problemach nauk farmaceutycznych. Opisano w nim polskie badania nad konkretnymi gatunkami roślin: ich biologią, fizjologią, uprawą, zbiorem, przerobem, izolacją i identyfikacją substancji czynnych oraz badaniem właściwości leczniczych tych składników. Skorzystałem z tego opracowania w rozdz. 18.
Omówiłem niniejszym zawartość dzieł z zakresu historii nauk: botaniki, farmacji, medycyny i chemii oraz tzw. historię naturalną materii medycznej. Pierwszy wniosek, jaki się nasuwa po ich przejrzeniu w poszukiwaniu dziejów wiedzy o roślinie leczniczej (czyli botaniki farmaceutycznej) i badania surowców leczniczych (czyli farmakognozji) jest taki, że są one bardzo nieliczne. Po drugie, nie napotkano opracowań, które omawiałyby związki farmacji leku roślinnego z dziejami botaniki i taksonomii, a luka w tym względzie obejmująca XVIII wiek, jest wręcz niepokojąca. Po zbadaniu materiału źródłowego ujawniają się tu wielce intrygujące fazy, które starałem się ukazać w niniejszej pracy:
- próby porządkowania wiedzy o surowcu roślinnym i szukania zależności przed epoką taksonomii roślin; czynione na gruncie botaniki lub chemii;
- wpływ linneuszowskiej taksonomii i nomenklatury roślin na materię medyczną od poł. do schyłku XVIII wieku;
- rozszerzenie poszukiwań nowych roślin leczniczych pod wpływem osiągnięć taksonomii i odkryć nowych gatunków;
- ograniczanie asortymentu roślinnej materii medycznej i zainteresowania nią w II poł. XIX wieku i jego powody.
Prócz wyżej wymienionych, w niniejszej monografii opisałem szereg wątków naukowych w różnym stopniu związanych z roślinami. Można tu wskazać takie tematy, jak: XVII-wieczne początki klasyfikacji roślin i narzędzi do oznaczania gatunków leczniczych, XVIII-wieczne metody badawcze chemii surowców roślinnych i jej osiągnięcia praktyczne, pozostałości oraz zasługi teorii sygnatur i teorii humoralnej dla odkryć farmakologicznych, wejście substancji odkrytych przez SCHEELEGO do receptury, rozwój technik badania surowców roślinnych (histologia, kolorymetria, krystalografia, chemotaksonomia), toksykologia i jej wpływ na pojęcie czynnika zakaźnego, materiały naturalne w chirurgii, hiperklasyfikacja surowców, a także normalizacja i upadek nomenklatury materii medycznej.
Polecane bibliografie
Niektórzy autorzy opracowali lub interesująco skomentowali bibliografię dzieł farmaceutycznych z różnych okresów bądź dziedzin. Wyniki ich poszukiwań bibliograficznych wydają mi się godne zarekomendowania badaczom historii farmacji i leku:
ALSTON 1770(1):57-62 omówił i krytycznie ocenił XVII- i XVIII-wieczne dzieła o materii medycznej.
TSCHIRCH 1910(1.2):909-915 podał przegląd bibliografii europejskich dzieł o egzotycznych roślinach leczniczych z lat 1597-1769, ze szczególnym uwzględnieniem monografii konkretnych gatunków czy surowców leczniczych. Dalej podał bibliografię wszystkich rozpraw autorstwa uczniów i współpracowników LINNEUSZA na temat konkretnych surowców (op.cit.:935n).
TSCHIRCH 1910(1.2):986-988 zebrał niemieckojęzyczne dzieła farmakognostyczne i towaroznawcze wydane od roku 1801.
PFAFF 1808(1):28-43 podał bibliografię dzieł farmaceutycznych w podziale na kraje, a także spis tytułów czasopism farmaceutycznych wydawanych w różnych krajach.
GRAY 1821B(1):23-36 zestawił chronologicznie dzieła botaniczno-lekarskie i botaniczne wydane w latach 1468-1820 ze szczególnym uwzględnieniem botaniki brytyjskiej.
PEREIRA 1839(1):passim zebrał źródła farmaceutyczne w podziale na zagadnienia naukowe, poświęcając najwięcej uwagi bibliografii systemów klasyfikacji materii medycznej (op.cit.:56-65), gdzie też je omówił.
REDWOOD I GRAY 1848:1-14 opisali dzieje dyspensatoriów i farmakopei, cytując liczne z nich od pocz. XVI wieku aż do 1848 r.
FLÜCKIGER I HANBURY 1874:328-331 zestawili najważniejsze nowoczesne dzieła dotyczące rodzaju Cinchona L.
TSCHIRCH 1910(1.2):810-835 podał pełną bibliografię taks aptekarskich do roku 1799.
KRAEMER 1912:697-700 w rozdziale 2 swego eseju o historii farmakognozji dał przegląd literatury z różnych kierunków farmakognozji (morfologia, anatomia roślin leczniczych) głównie z lat 1832-1906.
Przegląd publikacji polskich autorów z dziedziny badań nad lekiem naturalnym podali: STRZELECKA 1986 (za lata 1918-1939) i KOHLMÜNZER 1986 (za lata: 1945-1978). Polskie badania nad roślinami leczniczymi z lat 1800-1865 zebrała i omówiła LICHOCKA 2002.
Metodyka
Badaniami objąłem drukowane źródła z zakresu farmacji wydane w Europie i Ameryce zasadniczo od pocz. XVIII wieku, jednak wiele zagadnień naukowych ukazałem z perspektywy XVII-wiecznej, a pojedyncze źródła pochodzą nawet z XVI wieku. Na wiek XVII przypadł skok w liczbie poznawanych gatunków roślin. Botanika roślin leczniczych stoi na wysokim poziomie od I poł. XVIII wieku. Pierwsze wartościowe dzieła ściśle farmaceutyczne z recepturami leków pochodzą jeszcze z wieku XVI (jak SCHNEEBERGER 1557 i SCHWENCKFELD 1600). Naukowy opis surowców leczniczych rozpoczyna się w pierwszych dekadach XVIII wieku.
Badanie dziejów poznawania roślin i surowców leczniczych wymaga zrozumienia języka ich opisu - farmaceutycznej łaciny naukowej (zob. rozdz. 23), opisującej rośliny, surowce i opartą na nich recepturę. Ważnym elementem opisów było pochodzenie geograficzne (zob. rozdz. 11), zatem do ich interpretacji konieczna jest znajomość historycznej geografii politycznej i gospodarczej. Nazwy gatunkowe, najpierw te wielowyrazowe, mające charakter fraz nazewniczo-opisowych, potem binominalne, utrwaliły wiele właściwości roślin: użytkowych, leczniczych, trujących, a także zastosowań roślin; odnoszą się one do samych cech gatunkowych poznawalnych zmysłami, ale też do skutków działania surowców roślinnych na organizmy żywe. Te ostatnie wyrażano terminami farmakologicznymi, np. somniferus - "przynoszący sen", ale należy je interpretować według ówczesnej, a nie dzisiejszej wiedzy farmakologicznej i medycznej. Zrozumienie ich wymaga tu ostrożności i pokory, a często i tak nie jest możliwe, toteż niektóre stare łacińskie terminy farmakologiczne pozostawiłem bez polskich odpowiedników.
Obszarem poszukiwań była dla mnie farmacja naukowa, nie zaś wiedza ludowa[4]. Oznaczało to skupienie się na farmaceutycznych publikacjach naukowych (oraz innych źródłach, zob. rozdz. 19.1), jakie ukazały się w E u r o p i e i S t a n a c h Z j e d n o c z o n y c h, bądź zostały napisane w innych krajach, ale przez botaników, farmakognostów i farmaceutów[5] wykształconych w Europie i Ameryce[6]. Okazuje się, że w ten sposób opisano naukowo materię medyczną wszystkich niemal stron świata, włącznie z farmacją XIX-wiecznych Indii, Meksyku, Brazylii czy XX-wiecznej Japonii; najpóźniej i najtrudniej było poznać pod tym względem Chiny.
Czy jednak traktowanie dorobku botaniki farmaceutycznej i farmacji naukowej jako całości jest w ogóle uprawnione? Otóż farmacja surowca roślinnego w Stanach Zjednoczonych czy Ameryce Łacińskiej nie odbiega od europejskiej pod względem badanych zagadnień, inne były gatunki lecznicze (z przyczyn biogeograficznych) oraz inna tradycja ludowa (etnofarmacja Indian i osadników) jako inspiracja. Nie stanowi oddzielnego zamkniętego systemu, przeciwnie - ta sama metoda naukowa, której obiektem były rośliny lecznicze Europy, była stosowana przez Europejczyków od samego początku poznania Nowego Świata do opisania i zbadania jego przyrody, np. przez ekspedycję HERNÁNDEZA w Meksyku w II poł. XVI wieku. Poza tym już w pierwszych renesansowych zielnikach pisano o świecie roślin leczniczych jako o całości: Europejczycy od zawsze szukali i katalogowali gatunki na całym świecie.
Starałem się zastosować współczesną wiedzę botaniczną - zarówno taksonomiczną, jak i z zakresu budowy i fizjologii roślin - do zawartości badanych źródeł, wydobywając z nich tym sposobem treści botaniczne i ukazując ich istotę jako osiągnięcia botaniki roślin leczniczych. Kluczem do badania dziejów roślinnej materii medycznej była nomenklatura naukowa (przedtaksonomiczna i taksonomiczna) gatunków roślin oraz stosowana terminologia botaniczna i farmakognostyczna (opis rośliny lub surowca na sposób farmaceutyczny i dla potrzeb tej nauki). Położyłem więc nacisk na zinterpretowanie taksonomiczne nazw roślin oraz zrozumienie terminologii. Również nazwy farmaceutyczne (apteczne) i handlowe surowców leczniczych, funkcjonujące nieraz w oderwaniu od rośliny macierzystej lub przy braku jej znajomości starałem się interpretować, kiedy tylko to możliwe, pod kątem taksonomicznym i botanicznym, dążąc do współczesnych nazw i terminów botanicznych.
Istnieje bowiem zasadnicza różnica pomiędzy badaniami taksonomicznymi a badaniami dziejów roślin leczniczych, choć jedne i drugie obejmują materiał historyczny. Otóż w botanice i taksonomii dysponujemy narzędziem odniesienia, jakim jest zielnik: najstarsze kolekcje zasuszonych roślin mamy już z XVII wieku, choć te mające dla nas wartość taksonomiczną (typującą) tworzono od I poł. XVIII wieku (zielniki DILLENA, SLOANE'A, LINNEUSZA). W farmacji koncepcja dokumentacji wiedzy za pomocą okazów wzorcowych pojawiła się już na pocz. XVIII wieku, ale dotyczyła raczej gromadzenia próbek surowców leczniczych i produktów roślinnych (a więc tego co jest domeną farmacji aptecznej) niż całych roślin w postaci zielnika wzorcowego. Kolekcje próbek surowców leczniczych dotrwały do naszych czasów, ale są bardzo rzadkie na świecie, z drugiej strony jednak nie dostarczają tylu informacji, co zielniki. Wartość dokumentacyjna i archiwalna zielnika leży w informacji zawartej na etykietach dołączonych do zasuszonych okazów. Natomiast próbki materii medycznej w kolekcjach rzadko opatrzone są czymś więcej niż tylko nazwą, a ich pochodzenie czasowe i terytorialne bywa przybliżone lub pozostaje domyślne. Z trzeciej strony, bardziej interesujące próbki materii medycznej jako materiał odniesienia zostały wielokrotnie opisane i zbadane morfologicznie, anatomicznie oraz farmakongnostycznie, zwłaszcza w XIX wieku, a wyniki takich badań w postaci monografii konkretnych surowców lub ich grup są łatwo dostępne i odegrały w farmacji wiązaną z nimi rolę porządkującą i falsyfikującą wiedzę. To, co rzeczywiście ma wartość naukową w historii roślin i surowców leczniczych, również dla botaników, sprowadza się do opisu surowców, roślin i towarzyszącej im nomenklatury. Publikacji takich z ostatnich 300 lat mamy tysiące: nawet pobieżne porównanie ich treści ujawnia, że opisy i ikonografia doskonaliły się przez stulecia, a nomenklatura roślin i surowców (zarówno botaniczna, jak i apteczna) ewoluowały, ale działo się to z powodu nie tylko postępu nauk teoretycznych w farmacji, ale i z potrzeb żywej praktyki, wśród których należy wskazać aptekarstwo (praktyczną gałąź farmacji), toksykologię i terapię, czyli praktyczną część medycyny.
Z powodu tych wszystkich ograniczeń dotyczących okazów dowodowych w nauce o materii medycznej, upatruję znacznej wartości w badaniu nazewnictwa roślin i surowców w farmacji, i sprowadzaniu tych właśnie danych, o ile to tylko możliwe, do dzisiejszej wiedzy przyrodniczej, tym bowiem sposobem ujawnia się, czym dysponowano w terapii.
To, że farmacja może poszczycić się wieloma drobiazgowymi opisami roślin, surowca i leku, rozszerzonymi na zagadnienia biogeograficzne, historyczne, kulturowe, etnobotaniczne, farmakologiczne, histologiczne, histochemiczne, chemiczne i toksykologiczne - stawia nas w szczęśliwym położeniu. Botanik dzisiejszy może z tego wszystkiego czerpać dane dla potwierdzenia lub podważenia swych współczesnych badań. Jeśli zechcemy czerpać z danych pozabotanicznych, a związanych z farmacją i napisanych przez badaczy roślin leczniczych (farmakognostów, lekarzy, poszukiwaczy leku), to przekonamy się, że cele badawcze botaniki farmaceutycznej oscylowały wokół zagadnienia identyfikacji i przyporządkowań takich jak: surowiec ? roślina, czyli nazwa surowca (łac. pars usualis) ? gatunek macierzysty (łac. species materna). Korzystając z narosłej wokół tego wiedzy, wielokrotnie znajdziemy się w korzystniejszej sytuacji pod względem danych źródłowych i możliwości ich łączenia niż klasyczni taksonomowie (botanicy), którzy do historii leku roślinnego nie sięgają, a terminologii farmaceutycznego opisu surowca nie znają i nie używają: chodzi tu głównie o cechy organoleptyczne i anatomiczne surowców leczniczych lub takież cechy wspólne wskazane dla całych rodzajów bądź rodzin, opisane w źródłach farmaceutycznych, a których botanika "zwykła" nie zna ani nie używa.
Nazwy taksonomiczne roślin i grzybów leczniczych podałem za wiodącymi źródłami według ich stanu aż do końca roku 2019:
- rośliny naczyniowe i mszaki: The Plant List (www.theplantlist.org),
- glony: AlgaeBase (www.algaebase.org),
- grzyby: Species Fungorum (www.speciesfungorum.org),
- współczesna biogeografia: Germplasm Resources Information Network (http://wgb.cimmyt.org/gringlobal),
- nazwiska botaników i tytuły dzieł: International Plant Names Index (www.ipni.org).
Tu należy uczynić zastrzeżenie, że naukowa nomenklatura niektórych gatunków leczniczych jest labilna, np. w grupie rodzajów Psychotria L., Carapichea Aubl. i [Cephaëlis Sw.]; w rodzajach Cinnamomum Schaeff. i Laurus L., a zmiany nomenklatoryczno-taksonomiczne zdają się nie mieć końca. Dopiero w 2014 r. zgodzono się co do tożsamości linneuszowskiego taksonu [Laurus cassia L.], który znano jako jeden z leczniczych i użytkowych cynamonowców: nazwa ta wskazuje mianowicie Cinnamomum cassia (L.) J. Presl, a nie Neolitsea cassia (L.) Kosterm., jak przejściowo ustalono w toku badań taksonomicznych i nomenklatorycznych. Pozostaje mieć nadzieję, że jest to stan ostateczny. Panują gdzieniegdzie również rozbieżności, zapewne przejściowe, co do identyfikacji synonimów. Oto gatunek leczniczy znany w farmacji pod nazwą [Artemisia contra L.] jest w całej spuściźnie botaniki farmaceutycznej utożsamiany z innym taksonem LINNEUSZA A. judaica L., tak samo orzekł The Linnaean Plant Name Typification Project (JARVIS 1992). Jednak baza The Plant List, jako jedyna twierdziła (2019), że [A. contra L.] tożsama jest z A. sieberi Besser, tę ostatnią nazwę wzmiankował w farmacji jeden tylko ENDLICHER 1842:221. Czy zatem jej surowiec był w ogóle jednorodny gatunkowo? Bywa też, że utrwalone w nauce nazwy gatunkowe zmieniają się z powodu propozycji przeniesienia do innych rodzajów, a postulaty te są krótko uważane za prawomocne; zmiany takie nie omijają dobrze znanych roślin leczniczych, np. szakłak amerykański Rhamnus purshiana DC. ? Frangula purshiana Cooper; ipekakuana prawdziwa Cephaëlis ipecacuanha (Brot.) A. Rich. ? Carapichea ipecacuanha (Brot.) Anderss., urginia morska Scilla maritima L. ? Drimia maritima (L.) Stearn.
Tam, gdzie tożsamość rośliny była niejednoznaczna, bo ukryta za nazwą apteczną surowca lub rośliny albo nazwą rośliny w języku narodowym, pomocna w identyfikacji gatunkowej była tradycja nazewnicza w farmacji, ówczesny stan rozwoju wiedzy i nomenklatury taksonomicznej, przesłanki handlowe i biogeograficzne. Wówczas należało skonsultować treść innych źródeł o materii medycznej wydanych w podobnym okresie i dotyczących danego rejonu świata, a także datacje synonimów w taksonomii.
Przedstawiając poszukiwania roślin leczniczych lub ilustrując teorie związane z ich używaniem lekarskim, celowo wymieniam wiele gatunków roślin i surowców leczniczych: nie traktuję ich bowiem jako p r z y k ł a d ó w, lecz jako szczegółowe w y n i k i. Wzmiankę o danej roślinie czasem udaje się odnaleźć w pojedynczym, zupełnie nieznanym źródle albo są one trudno uchwytne z powodów nazewniczych, językowych czy typograficznych. Żywię nadzieję, że te unikatowe dane o roślinach, które czasem na bardzo krótko przyciągnęły uwagę farmacji naukowej, zaciekawią botaników i historyków botaniki.
Jak zaznaczyłem wyżej, badałem źródła noszące charakter farmaceutyczny i naukowy (ich typologia w rozdz. 19.1). Prócz takich, istnieją też publikacje o zdrowiu i leczeniu ludzi oraz zwierząt, o dobieraniu surowców leczniczych i pokarmów, wreszcie o zbieraniu i hodowli roślin leczniczych oraz o gospodarstwie wiejskim, które miały charakter bardziej popularny, poradnikowy, a krąg ich odbiorców był bardzo szeroki. Z nich to wątki farmaceutyczne dają się nieraz jedynie z trudem wydobyć: próżno szukać tam recept, a nomenklatura naukowa roślin i materii medycznej jest zdeformowana, szczątkowa[7] lub jej brak. Takie źródła wykorzystywałem jedynie doraźnie, w celu odszukania nazw, rysunków lub opisów pojedynczych zaledwie roślin bądź surowców lub ukazania ogólniejszego kontekstu wiedzy na dany temat w danym czasie.
Niektóre opracowania dziejów farmacji i jej dyscyplin noszą charakter przeglądów bibliografii albo biografii badaczy. Starałem się uniknąć każdego z tych ujęć, a zamiast tego ukazać konkretne cele, zagadnienia badawcze, zmagania i zdobycze botaniki farmaceutycznej. Przedkładałem układ treści problemowy nad chronologiczny.
Podszedłem rygorystycznie do cytacji, a wszystkie pozycje bibliograficzne sprawdziłem ze źródła i cytowałem stronice. Cytaty pochodzą z oryginałów, nie z opracowań; jedyna moja ingerencja w trosce o jasność i miejsce polegała na poprawieniu padających w nich nazw naukowych gatunków na obowiązujące. Mam nadzieję, że pozwoli to oczyścić opowieść o historii botaniki i historii leku z licznych nieścisłości, jakie narosły w niej co do cytowań, a czasem nawet co do faktycznej zawartości powoływanych źródeł.
Ważne zastrzeżenie
Własności roślin, zwierząt i produktów zeń otrzymywanych, a także związków nieorganicznych i organicznych cytowane w tej książce jako lecznicze bądź trujące, jak też wskazania lekarskie oraz sposoby ich używania w terapii - są to w większości wiadomości historyczne, często błędne lub porzucone przed weryfikacją naukową. Cytowane historyczne określenia działań leczniczych wyrażały kiedyś inną wiedzę i poglądy naukowe niż dziś i mogą być jedynie homonimami współczesnych terminów farmakologicznych. Żadne z tych informacji nie mogą nikomu służyć dla umotywowania jakichkolwiek współczesnych przekonań fitoterapeutycznych, udzielanych porad lekarskich, wyboru leków czy sposobów leczenia bądź samoleczenia.
Podziękowania
Wdzięczny jestem wielu osobom za liczne inspiracje, uwagi, opinie i rady, których wykorzystanie uchroniło mnie od błędów oraz było dla mnie nauką. Prof. dr hab. Adam STEBEL, kierownik Katedry i Zakładu Botaniki Farmaceutycznej i Zielarstwa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach jest dla mnie od lat towarzyszem niezliczonych debat o historii botaniki i leku oraz współautorem wielu publikacji. Wdzięczny jestem Pani prof. dr hab. n. hum. Krystynie SZCZEŚNIAK z Katedry Slawistyki Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego za pomoc w zakresie nazw roślin. Dziękuję Pani dr n. hum. Katarzynie OCHMAN z Zakładu Filologii Łacińskiej Instytutu Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego za konsultację niektórych tłumaczeń. Panu prof. dr. hab. Ryszardowi OCHYRZE z Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie dziękuję za konsultacje z dziedziny historii botaniki. Dr. n. med. Przemysławowi BINKIEWICZOWI, wieloletniemu przyjacielowi, wdzięczny jestem za konsultację zagadnień medycznych. Pani dr n. biol. Mai GRANISZEWSKIEJ, kurator Zielnika Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego dziękuję za wiele cennych uwag i inspiracji z historii botaniki i zbiorów botanicznych.
Dziękuję władzom Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, który dofinansował tę publikację z grantu nr KNW-1-098/K/8/O.
Jacek Drobnik
ORCID: 0000-0002-9996-5843
Katedra i Zakład Botaniki Farmaceutycznej i ZielarstwaWydział Nauk Farmaceutycznych w SosnowcuŚląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach
Katowice, 5 listopada 2020 r.
1Wprowadzenie
Farmakognozja nie ma żadnych innych metod niż te czystej botaniki i czystej chemii, lecz inne pytania, zadania i cele. (TSCHIRCH I OESTERLE 1900, motto)
Nazwy stosowane dla gatunków są kluczem do całej zgromadzonej wiedzy, ich różnych cech i zastosowań. (HAWKSWORTH 2013:171)
Nazywanie organizmów wedle ustanowionych reguł jest podstawą dołączania nowych danych do istniejącej wiedzy. (RENNER 2016:1085)
Badacz zajmujący się swoją ulubioną dziedziną skłonny jest lokować studiowany problem w jakimś centrum wiedzy i ludzkiej uwagi. Ja także podświadomie stawiam poszukiwanie i badanie roślin jako źródeł leku w samym środku dawnych zmagań człowieka o zdrowie i życie. Dzieje tych zmagań jawią mi się jako pasmo prób, zakrojonych na tak szeroką skalę, że czysta chęć poznawcza wydaje się motywacją zbyt słabą dla wysiłku, jakim te starania były przez wieki okupione, a jednocześnie nagradzanego tak nikłym postępem wiedzy, że ich niestrudzoność zdumiewa. Penetrowanie najdalszych zakątków świata i kontakty z przedstawicielami najodleglejszych kultur w celu poznania ich wiedzy etnobotanicznej i podpatrzenia praktyk etnofarmaceutycznych, jak i sam trud pozyskiwania i przewożenia sadzonek, nasion lub surowców leczniczych w dobrym stanie, najpierw wydartych przyrodzie lub słono zakupionych w miejscach ich pochodzenia, obarczony jest wszystkimi przeciwnościami i ryzykami, jakie można sobie wyobrazić w eksploracji naukowej i w podróży. Katastrofy morskie, choroby tropikalne, dzikie zwierzęta i nieufni tubylcy, odległości do przebycia, trudy klimatu oraz zwykła konkurencja ekonomiczna to te przychodzące najłatwiej na myśl. Jeśli dodamy, że tysiące gatunków roślin, jakie wypróbowano w dziejach terapii reprezentuje ledwie kilkadziesiąt uchwytnych działań farmakologicznych (w tym leczniczo nieużyteczne), a wiele chorób pozostawało i pozostaje nadal nieosiągalnych dla fitoterapii, zrozumiemy lepiej ów cywilizacyjny problem.
Godne nie mniejszej uwagi są próby budowania wiedzy, zarówno naukowej, jak i stosowanej, aptecznej i terapeutycznej, na podstawie jakże skąpych lub szczątkowych czasami przesłanek czy obserwacji. Polegano nieraz na niepewnych źródłach importu cenionego surowca leczniczego, który w dodatku mógł zostać sfałszowany, i jego skromnych a starzejących się zapasach. Konieczność wystawienia recepty na lek rzadki i drogi musiała być utrapieniem lekarzy, a niemożność jego zdobycia - zgrozą dla chorych.
Dopiero na tym tle należy widzieć i doceniać przysłowiową skrupulatność farmacji, która jawi się od swego zarania jako dziedzina na wskroś naukowa. Posługiwała się bowiem pomiarem (objętość, masa) nawet skrajnie małych a cennych lub niebezpiecznych dla życia dawek, opisem biologicznym surowca (morfologicznym, spod lupy i anatomicznym) i jego cech organoleptycznych, a także wspierała się znajomością skutków leczniczych oraz zastosowań terapeutycznych. To farmacja, szukając metody na wyrażenie norm dotyczących tożsamości, prawdziwości i jakości leku, oddawała się drobiazgowym studiom botanicznym i ulegała obsesji wskazywania gatunku rośliny, z jakiej ów surowiec pochodził. Jeśli uświadomimy sobie, że botanikę uprawiać było w farmacji o niebo łatwiej niż poszukiwać substancji odpowiedzialnych za działanie farmakologiczne, ukrytych w surowcu leczniczym, a przede wszystkim, że w swych początkach farmacja nie używała żadnych metod analizy chemicznej (bo ich do połowy XIX w. nie posiadała), a jedynym zrozumiałym językiem naukowym był tylko opis botaniczny i farmakologiczny, z tych dwóch zaś tylko język botaniczny był precyzyjny i weryfikowalny, bo dotyczył widocznych i obiektywnych cech roślin - to zrozumiemy, jak odpowiedzialną nauką stawała się botanika farmaceutyczna. Przysłowiowa uczciwość farmaceuty, niezbędna, gdyż nie umiano sprawdzić składu gotowego leku, na nic by się zdała, gdyby dysponował on surowcem roślinnym pochodzącym od nie tego gatunku, który leczy. Na nic by się wówczas zdało i dawkowanie, jakie zaordynował lekarz.
Właśnie tu upatruję źródła drobiazgowych a szerokich badań przyrody, obejmujących etnofarmację, biogeografię roślin, ich taksonomię, uprawę, skład chemiczny, anatomię oraz chemizm i farmakologię substancji czynnych, by wymienić te zajęcia i kompetencje chronologicznie, tak jak się w dziejach farmacji pojawiały.
Farmacja zatem dążyła do zidentyfikowania gatunków macierzystych roślin i zwierząt leczniczych (zob. rozdz. 10) oraz, stopniowo, zawartych w nich substancji czynnych w miarę ich poznawania i rozumienia ich własności. Farmaceuci oceniali tożsamość, jakość i oryginalność surowca leczniczego, oczyszczali go, wykrywali jego fałszerstwa, znajdujące się w nim domieszki i zanieczyszczenia na podstawie obserwacji morfologicznych, organoleptycznych, prób fizycznych, jakościowej analizy chemicznej, a wraz z rozwojem mikroskopii na podstawie budowy tkanek. Troszczyli się też sami o zaopatrzenie apteki, zbierając i uprawiając rośliny oraz utrzymując kontakty handlowe z dostawcami, których rzetelność i uczciwość musieli sami ocenić. Odróżniali trucizny, leki i pokarmy, znali oraz klasyfikowali działania szkodliwe, a także antidota. Powoływani byli na rzeczoznawców w zakresie toksykologii sądowo-lekarskiej, towaroznawstwa i jakości żywności. Posiadali wiedzę z zakresu operacji recepturowych, najeżonych wyjątkami i obarczonych ryzykiem błędów niemożliwych, w wypadku roztargnienia, do wykrycia. Jednocześnie, miewali w rękach silne trucizny albo surowce rzadkie a warte majątek, stając się władcami życia i portfela. Byli więc praktykami botaniki, anatomii roślin oraz receptury, rozumianej jako sztuka postępowania z surowcem leczniczym w aptece w celu wytworzenia leku. Byli też chemikami, gdyż dysponowali powiększającą się stopniowo wiedzą o reakcjach charakterystycznych surowców i tkanek roślinnych, a także o naturze poszczególnych grup metabolitów znajdujących się w roślinach oraz o ich lokalizacji w ich tkankach i skomplikowanej sztuce ich wydobywania stamtąd. Nie gorzej znali surowce zwierzęce i chemiczne oraz reagenty recepturowe. Wreszcie umieli się zręcznie posługiwać laboratoryjnym źródłem ciepła, jakim był piec; niewłaściwe użycie ciepła musiało wyrządzać straty surowców i preparatów, a przecież aparatów do pomiaru stosowanego ciepła przez setki lat nie znano. Nauka operowania ciepłem szerzyła się chyba tylko ustnie.
Jedynym motorem rozwoju tej skomplikowanej i wielodyscyplinarnej wiedzy oraz doskonalenia umiejętności jej stosowania była troska o zdrowie i życie pacjenta.
By lek spełnił wiązane z nim nadzieje, farmaceuta troszczył się o niego w aptece na wszystkich etapach produkcji: od pozyskania składników, poprzez odpowiednie sposoby przerobu, przechowywania, aż po metody dzielenia na dawki i ekspediowania gotowych leków do rąk pacjenta czy lekarza. Dodajmy do tego ograniczoną trwałość surowców roślinnych, konieczność wytworzenia opakowania ekspediowanego leku i problem niedostosowania pomieszczeń do przechowywania zapasów w odpowiednich warunkach, a także dawny brak jałowości.
Farmacja wypracowała przez stulecia łacińską terminologię[8] i nomenklaturę[9] precyzyjnie odnoszącą się do wszystkiego, czym się zajmowała, m.in. do naturalnej materii medycznej, a także wydoskonaliła sztukę jej obserwacji i opisu wszystkimi dostępnymi sposobami. Jeśli chodzi o roślinne surowce lecznicze, to opis farmaceutyczny jest zarówno szerszy, jak i dokładniejszy niż botaniczny, dlatego że farmacja w celu rozróżniania i badania surowców leczniczych sięga także po cechy pozabotaniczne (spoza morfologii i anatomii roślin): były nimi smak, zapach, barwa i barwliwość, a także działanie farmakologiczne (lecznicze lub trujące) oraz ich krytyka. Do dziś botanik będzie zaskoczony tym, że w źródłach farmaceutycznych cechy rozpoznawcze gatunku rośliny leczniczej opisane są farmakognostycznie, w tym organoleptycznie, o wiele dokładniej niż kiedykolwiek oferowała to taksonomia w dziełach czysto botanicznych!
Język opisu farmaceutycznego wyróżnia się zatem wybitną szczegółowością i bogactwem znaczeń zrozumiałych tylko dla farmakognostów, nie zaś dla botaników, choć i ci opisują rośliny. Jednak botanika i farmacja surowców naturalnych pobudzały się wzajemnie i wspierały w swym rozwoju na każdym etapie dziejów, a ukazanie tego jest jednym z celów tej książki.
Obserwacje naukowe dokonywane na polu farmacji surowców roślinnych można odnieść do:
- s u r o w c a l e c z n i c z e g o, co zrodziło próby jego rozpoznania, wartościowania i klasyfikacji (zob. rozdz. 20.2), rozwijało anatomię roślin (zob. rozdz. 7.4 i 7.5) i taksonomię (zob. rozdz. 8.5), a także umożliwiało wskazywanie zamienników niedostępnych surowców (zob. rozdz. 7.7) spośród roślin osiągalnych;
- p r o d u k t ó w r o ś l i n n y c h uzyskiwanych z surowców metodami galenowymi i chemicznymi (zob. rozdz. 6.3.1), a także substancji chemicznych dających się wyizolować z tkanek roślin leczniczych (zob. rozdz. 7.2);
- c i a ł a p a c j e n t a, co pobudzało do rozwoju chirurgię (zob. rozdz. 21.3), położyło podwaliny pod XVIII-w. toksykologię, farmakologię[10] i XIX-w. farmakodynamikę (zob. rozdz. 21);
- d z i a ł a ń f a r m a k o l o g i c z n y c h, w tym ubocznych i szkodliwych, które dostrzegano stopniowo, a odkrycia w tej dziedzinie przenikały z terapii do farmacji i toksykologii.
Działanie farmakologiczne surowców roślinnych, dopóki było niezrozumiałe, ale nawet i później, określano tradycyjnie łacińskim mianem vis - "moc", jest to moc lecznicza[11]. Wraz z rozwojem metod rozdzielania i rozkładu surowców (analizy) działania lecznicze i charakter surowca przypisano jego składnikom leczniczym (łac. principium, zob. rozdz. 7.2-7.3), czyli poszczególnym związkom chemicznym (lub izolatom uważanym za pojedynczy związek) albo ich zespołom.
Odkrycia we wszystkich tych dziedzinach stawały się wreszcie inspiracją do poszukiwań botanicznych celem wyszukania nowych gatunków, tzw. kandydatów na surowce lecznicze. Czyniono to naukowo dwiema drogami: 1) praktycznie: podpatrywano medycynę ludową różnych kultur na całym świecie (zob. rozdz. 4.2, 16.1 i 21.2.1); 2) teoretycznie: klasyczna taksonomia, która jest wynalazkiem z poł. XVIII w., poza zaprowadzeniem porządku w zbiorze gatunków roślin i udostępnieniem metod ich rozpoznawania (oznaczania), pozwalała także (i pozwala nadal dziś) przewidywać na podstawie pokrewieństwa gatunków ich właściwości lecznicze lub szkodliwe, zasługujące na zweryfikowanie metodami nauk farmaceutycznych. Po prostu wiedzę o gatunkach już znanych starano się przenosić w formie postulatów badawczych na spokrewnione (podobne) gatunki niepoznane.
2Roślina lecznicza, materia medyczna i pokrewne pojęcia podstawowe
Łaciński termin materia medica wziął się z greckiego tytułu dzieła DIOSKURYDESA ???? ???? ????????, co odpowiada łac. De Materia medica - "O rzeczach leczniczych". W farmacji termin ten przekłada się jako "materia medyczna" (np. FREYER 1817:tytuł). Przez materię medyczną rozumie się więc pierwotnie, zgodnie z tytułem i zawartością tego greckiego dzieła, ogół surowców leczniczych, których znajomość stała się jedną z domen wiedzy lekarskiej i farmaceutycznej[12].
Dzieło De Materia medica (w jego XVI-w. redakcjach tytuł występował także w wersji De medica Materia) wywarło zasadniczy wpływ na medycynę i farmację europejską w zakresie koncepcji rośliny leczniczej, roślinnego surowca leczniczego i wywoływanego za jego pomocą działania farmakologicznego. Wydawano je drukiem w Europie od pierwszych lat XVI wieku[13]. Każdy rozdział zatytułowany jest nazwą opisywanej rośliny leczniczej, po czym podane jest jej nazewnictwo, w wydaniach komentowanych klasyczne i w innych językach; tekst rozdziału zaczyna się od wymienienia znanych gatunków, po czym opisana jest budowa każdego, poczynając od łodygi i liści, poprzez kwiaty i owoce, przy czym uwzględnione są cechy organoleptyczne: barwa, smak, zapach. Dalej następuje opis działań farmakologicznych i zaleceń leczniczych, ze wskazaniem postaci lub sposobu podania (preparaty, leki złożone). Z biegiem lat do tekstu oryginalnego dołączano dodatkowe obserwacje i uwagi, dotyczące nazewnictwa, zastosowań użytkowych, nazw lokalnych, błędów itp.
Ten schemat opisu z o s t a ł p r z y j ę t y w c a ł e j n a u k o w e j f a r m a c j i; znajdziemy go przez następnych 600 lat we wszystkich naukowych dziełach o roślinach bądź surowcach leczniczych. Przede wszystkim powielili go w I poł. XVI w. BRUNFELS 1532, FUCHS 1549 i CAMERARIUS 1586, autorytety swej epoki. I do dziś opisujemy surowce lecznicze właśnie tak, że d e f i n i u j e m y g a t u n e k m a c i e r z y s t y, wskazujemy istotne szczegóły jego budowy o znaczeniu rozpoznawczym dla tożsamości surowca, podajemy jaki organ rośliny lub produkt roślinny (np. sok) jest surowcem, jaki jest jego skład i jakie stąd wynikają działania i zastosowania, włącznie z wypracowanymi postaciami leków, drogami podania i recepturą. Wiemy też naukowo (a od starożytności dowiadywano się o tym tylko empirycznie) w jaki sposób uzyskać z rośliny wartościowy lek. Z botanicznego punktu widzenia o wyborze metody preparowania i wydobywania substancji leczniczych z surowca decyduje budowa anatomiczna rośliny, chemizm jej składników i ich podatność na zastosowane procesy fizyczne zmierzające do ich wyizolowania. Wymaganie zaś pochodzenia surowca z określonego gatunku rośliny leczniczej z a k ł a d a oczekiwaną obecność w jej tkankach wytworzonych w nich substancji, których chcemy użyć w leku; skład chemiczny surowca jest jedną z cech gatunkowych. Ów chemizm rośliny przejawia się wszak z punktu widzenia farmacji w barwach, smakach, zapachach i działaniach farmakologicznych.
Końcowa księga VI De Materia medica poświęcona była truciznom, co jest zaczynem toksykologii.
Asortyment materii medycznej, czyli surowców leczniczych (łac. materia medica, simplicia), dla potrzeb farmacji rósł najpierw dzięki dokonywaniu ekscerpcji z dzieł autorów starożytnych i ich interpretowaniu; powiększał się również dzięki postępowi znajomości nowych gatunków roślin, publikowanych w dziełach botaniczno-lekarskich autorów renesansowych, którzy zwyczajnie wynajdywali nieznane dotąd rośliny z całego świata. Przykładem pierwszej metody jest książka Pharmaca simplicia... - "Leki proste" (AEGINETA 1532), której podtytuł stwierdza, że powstała przez interpretację [dzieł] Ottona BRUNFELSA, a co do sposobu zażycia - dzięki Wilhelmowi COPOWI (Gulielmus COPUS) z Bazylei. Znaczy to, że wiadomości użyteczne dla farmacji spisywano z dzieł botaniczno-lekarskich, czyli herbarzy[14], i z rozpraw medycznych - i w ten sposób zestawiano książki o surowcach leczniczych i receptach leków. PARIS 1825:97 pisze o podobnej metodzie: Valerius CORDUS wydał w Norymberdze w 1542 r. pierwszą w dziejach farmakopeę, którą napisał w ten sposób, że zestawiał treści receptur leków zamieszczone w pismach wybitnych lekarzy.
W kontekście potencjalnego źródła leku interesowano się wszystkim, co było dostępne. Potwierdza to definicja z pocz. XVIII w.: "M a t e r i ą m e d y c z n ą jest przez nas zwane wszystko to, co może poprawiać i zmieniać nasze ciało, czy to coś odżywczego, czy leczniczego, z czego medycy dokonują wyboru" (HERMANN 1701:1).
Stary rodowód ma termin f a r m a k o l o g i a. Użył go SCHRÖDER 1649:1, w okresie kształtowania się kompetencji i zadań wiedzy o leku. DALE 1693:1 definiował ją następująco: "Pharmacologia est descriptio rerum medicamentalium ad bene medicandum. Objectum est res naturalis medicamentalis quaecunque ad medicandum adaptabilis..." - "Farmakologia jest to opis rzeczy leczniczych, by dobrze leczyć. Przedmiotem jest jakakolwiek rzecz naturalna lecznicza dająca się zastosować do leczenia...". Tymi "rzeczami naturalnymi" jest właśnie materia medyczna - termin ten pada w tytule dzieła DALE'A. Swą definicję farmakologii DALE zredagował na podstawie tekstu otwierającego pierwszy rozdział owej farmakopei SCHRÖDER 1649:1[15].
Ta szeroka definicja farmakologii mieści całą wiedzę o leczniczej części przyrody, toteż materia medyczna dzieliła się, jak przyroda, na trzy królestwa: na materię minerałów, roślin i zwierząt leczniczych. Materia medica vegetabilis - "roślinna materia medyczna" obejmuje surowce lecznicze roślinnego pochodzenia, a w każdym razie uważane za roślinne (zob. rozdz. 3).
Termin materia medica vegetabilis był mocno osadzony w dawnej botanice, farmacji i terapii, więc inne równoważne określenia są nader rzadkie:
- materia remediorum e regno vegetabilium - "materia środków leczniczych z królestwa roślin" i dalej materia medicamentorum - "materia leków" (VALENTINUS 1713:frontyspis;282);
- materia pharmaceutica e Regno Vegetabili - "materia farmaceutyczna z królestwa roślinnego"[16] (BERGIUS 1778:tytuł, PH. DAN. 1786:22);
- materies medica[17] (np. BOERHAAVE 1719:tytuł, PH. GAND. 1783:3);
- materiae e vegetantibus desumptae (PH. GALL. 1818:lxij) - "materie wybrane spośród roślin" i dalej w żywych paginach materiae e vegetantibus[18];
- producta naturalia in medicinae usum disposita et praeparata - "produkty naturalne ustalone i przygotowane do użycia medycznego"[19] (REAL TARIFA 1831:27).
U progu XIX w. nastąpiła zmiana rozumienia teminu materia medica z fizycznego przedmiotu badań na dziedzinę wiedzy, co prześledzimy na tytułach dzieł:
- "Materia medica, czyli simplicia" (TRILLER 1764(1):podtytuł);
- "Materies medica, czyli doktryna, która uczy o działaniu ciał naturalnych na ciało ludzkie" (SPIELMANN 1774:1);
- "Materia medica, czyli znajomość lekarstw prostych" (SWEDIAUR 1799:tytuł);
- "Materia medica, czyli pharmacologia" (SWEDIAUR 1803:tytuł wydania 2 dzieła powyższego) oraz PFAFF 1808(1):1;
- "Materia medyczna, czyli nauka o sposobie skutkowania środków lekarskich" (FREYER 1817(1-2):tytuł).
Powyższe definicje ukazują, że początki wiedzy o działaniu leków biorą się z wiedzy o naturze surowców leczniczych. Bez znajomości własności poszczególnych składników nie wyobrażano sobie, aby było możliwe leczenie ani komponowanie leków złożonych. A zatem uważano, że jedyna droga do zrozumienia reakcji organizmu na lek wiedzie od znajomości samego surowca leczniczego. Surowce lecznicze badano więc rozlicznymi sposobami, które przedstawia rozdz. 5 i następne.
Termin materia medica został zastąpiony na dłużej przez termin ś r o d k i l e c z n i c z e (łac. medicamen; plur. medicamina), definiowane jako "materiały roślinne lub mineralne, z których przyrządza się lekarstwo". Termin medicamina ma synonim pharmaca od gr. ??????? (np. u SPIELMANN 1774:2, CELIŃSKI 1811(1):2). Dziś powiemy: surowce lecznicze.
Z kolei l e k a r s t w o to "ostateczna postać środka leczniczego, przepisana przez lekarza, jaka dostaje się do rąk chorego" (KOSKOWSKI 1946:1), tak samo używał terminu lekarstwo już CELIŃSKI 1811:passim. Owszem, skoro istnieją lekarstwa proste (simplicia) i złożone (composita), winno się dziś rzec "ostateczna postać produktu leczniczego zawierająca jeden lub więcej składników leczniczych".
O ile materia medica ma tylko jeden synonim: simplicia i znaczenie tych pojęć było powszechnie zrozumiałe, to paradoksalnie niemal nie spotykamy w farmacji[20] terminu "rośliny lecznicze", a to z tego powodu, że te części roślinne, które rzeczywiście były używane do sporządzania leków (np. korzenie, nasiona, żywica), stanowią właśnie roślinną materię medyczną. Znajomość całych roślin leczniczych też była potrzebna, bo musiano wyszukiwać je w przyrodzie i zbierać je lub ich części na surowiec leczniczy, należało więc umieć wskazać i rozróżniać gatunki. Wiedzę o c a ł y c h roślinach zwano różnorodnie:
- łac. phytologia - jako tytuł rozdziału z kluczem do rozpoznawania grup roślin leczniczych na podstawie ich budowy (DALE 1693:102; DALE 1737:52nn); fytologia dzieliła się u niego na dendrologię (o drzewach, krzewach i palmach) i botanologię (o roślinach pozostałych) (op.cit.:11,269);
- botanologia medica (ZORN 1714:tytuł), pharmaco-botanologia (BLAIR 1723:tytuł);
- historia botanico-practica i historia botanica practica - "historia botaniczno-praktyczna" i "botaniczna praktyczna" (MORANDI 1744:frontyspis i tytuł);
- łac. botanica medica i niem. medizinische Botanik - "botanika medyczna" (GLEDITSCH 1788(1):tytuł,10);
- botanica pharmaceutica - " b o t a n i k a f a r m a c e u t y c z n a" (HAPPE 1788-1806). Ten autor w 1788 r. utworzył nazwę tej dyscypliny[21], umieszczając ją w tytule swego atlasu roślin. Stosowana do dziś;
- ang. botanical materia medica - "botaniczna materia medyczna" (STOKES 1812:tytuł);
- fr. botanique médicale (BODARD 1810:tytuł) i ang. medical botany (BARTON 1818:tytuł) - "botanika medyczna";
- fr. flore médicale - "flora medyczna" (CHAUMETON 1814:tytuł, DESCOURTILZ 1829:tytuł);
- łac. flora pharmaceutica - "flora farmaceutyczna" (GRAUMÜLLER 1815:tytuł);
- flora medica - "flora medyczna, lekarska" (SPRATT 1829:tytuł);
- hortus medicus - "ogród lekarski" (GRAVES 1834:tytuł);
- niem. medizinisch-pharmazeutische Flora - "flora medyczno-farmaceutyczna" (KOSTELETZKY 1831:tytuł);
- pol. flora lekarska (WINKLER 1852A:tytuł w tłum. PISULEWSKIEGO).
W ślad za tym, odpowiedniki terminu "rośliny lecznicze" były liczne, nawet nienaturalne i nielogiczne, noszące ślady autorskiej inwencji:
- ang. dispensatory plants - "rośliny dyspensatoryjne" u BLAIR 1723:1 (definicję dyspensatorium zob. na s. 343);
- ang. physical plants - "rośliny lekarskie" (SHORT 1746:tytuł) i physical herbs (op.cit.:xxvi);
- łac. plantae medicamentosae (DALE 1739:57nn w żywych paginach);
- łac. plantae officinales - "rośliny apteczne" (GAHN 1753:tytuł; GLEDITSCH 1788(1):11; HOFFMANN 1802:tytuł): były to gatunki znajdujące się w obrocie aptecznym, których zapasy powinna gromadzić apteka (łac. officina). Łaciński adj. officinalis i gen. plur. officinarum znajdziemy z tego powodu w wielu nazwach roślin leczniczych i surowców leczniczych, zastosowanie to zostało nawet utrwalone w łacińskim nazewnictwie binominalnym wielu takich gatunków;
- łac. plantae medicae - "rośliny lekarskie" (GLEDITSCH 1788(1):12), były to wszystkie rośliny, jakimi lekarz się interesował i mógł zaordynować - poza znajdującymi się powszechnie w aptekach, czyli poza plantae officinales. GLEDITSCH konsekwentnie odróżniał te dwa terminy, ale zatarły się już w początkach XIX w.;
- łac. vegetabilia medica - "rośliny medyczne" (SWEDIAUR 1799:i);
- łac. plantae medicinales - "rośliny lekarskie" (WEYHE I IN. 1828:tytuł, BISCHOFF 1829:tytuł).
Dzieła botaniczne zatytułowane za pomocą takich terminów zawierają przegląd gatunków roślin o zastosowaniu leczniczym lub propozycje klasyfikacji (systematyki biologicznej) tych roślin[22], należą więc do botaniki farmaceutycznej w dzisiejszym rozumieniu. Potwierdza to pewna definicja wiedzy nazwanej fytologia u DALE 1693:102: "Phytologia est pars illa pharmacologiae quae agit plantis" - "Fytologia jest tą częścią farmakologii, która zajmuje się roślinami."
Cel i sens badania materii medycznej był nader jasny. Trafnie wyraził go angielski lekarz William HEBERDEN starszy (1710-1801):
Fakty i same powtarzalne eksperymenty ujawniły nam, że jalapa przeczyszcza, ipekakuana powoduje wymioty, że mak wywołuje senność, że kora chinowa leczy gorączkę i że rtęć [pobudza] ślinienie. Jeżeli przejrzymy całą materię medyczną i całą praktykę lekarską, nie powinniśmy znaleźć ani jednego leczniczego simplicium, ani jednej przyjętej metody leczenia, którą odkryto, czy przyjęto jakimś odmiennym sposobem [...] (COLLINS 1816:182)
Znaczy to, że nie ma nic, czego by się dowiedziano o materii medycznej inaczej niż empirycznie. Owa zaś znajomość materii medycznej leżała u podstaw farmacji i medycyny (w dzisiejszym ich rozumieniu), jak to ujął CARTHEUSER 1749:
Wiedzę o lekach prostych (pharmaca[23] simplicia), które potocznie nazywają materią medyczną, trafnie dzieli się na empiryczną, czyli tylko historyczną[24], i na rozumową albo historyczno-filozoficzną. Ta [druga] właśnie, zaniedbana [dziedzina] czysta ocenia (przez znajomość natury składników i sposobu działania) sam efekt działania leków, co najmniej przypadkowy, oparty na upośledzonej obserwacji. (CARTHEUSER 1749(1):1)
Ten zawiły tekst CARTHEUSERA zdradza, że w jego czasach znajomość materii medycznej pomagała przewidywać efekty lecznicze, poprawniej je obserwować i interpretować.
Pojedynczy surowiec mógł stanowić środek leczniczy lub służyć do sporządzania bardziej skomplikowanych środków leczniczych. Środki lecznicze (łac. medicamina lub !medicamenta) dzielono zawsze na 3 klasy, tu za PLENCK 1782:21:
- simplicia - "proste"[25], bardzo rzadko zwane również !cruda[26] - "surowe", przechowywane w aptece;
- praeparata - "preparowane", "czyli [takie] simplicia, które sztuką farmaceutyczną były przekształcone lub wyprowadzone (uzyskane, uwolnione)[27]";
- composita - "złożone", "które pochodzą ze zmieszania prostych lub preparowanych".
Simplicia, czyli materia medyczna, były to twory przyrody bezpośrednio z niej brane, takie jak np. kora dębu, owoc kminku, miód.
Wszystkie trzy powyższe pojęcia mają jak najstarszy rodowód w farmacji, np. już CORDUS 1540 w dziele Pharmacorum omnium, quae quidem in Usu sunt, conficiendorum Ratio posługiwał się wszystkimi trzema w takich właśnie jak powyższe znaczeniach (op.cit.:250,242,[v]). Z powyższego podziału wynikały trzy zadania farmacji, które po angielsku zgrabnie wyraził MURRAY 1813(2):1: "preservation, preparation and composition of medicines" - "przechowywanie [prostych], preparowanie [preparatów] i komponowanie [leków złożonych]".
Pod koniec XVIII w. do materii medycznej dołączyły jednak coraz liczniejsze produkty wytwarzane sztucznie, przez człowieka, z surowców naturalnie występujących w przyrodzie. Takim produktem było np. mydło (sapo) czy ług (lixivium) włączone do materii medycznej u LEWISA 1761:iii. Oba znane są znacznie wcześniej, ale w XVIII w. zaczęto je rozpatrywać jako lecznicze lub pomocnicze składniki leków złożonych i umieszczać w farmakopeach (ibid.). Było tak dlatego, że mydło, potaż itp. wyrabiano stosunkowo prostymi metodami, a w recepcie były składnikami kolejnych leków złożonych lub podłożami w lekach (mydło).
Przymiotniki łac. simplicia, praeparata, composita w języku farmacji usamodzielniły się i funkcjonują jako nazwy klas środków leczniczych. Powstał tak jednocześnie najprostszy podział środków leczniczych, nadrzędny lub przynajmniej niezależny od dzielenia ich pod względem farmakologicznym (por. rozdz. 20.2), którego cel był co najmniej porządkujący i dydaktyczny, a oddawał istotę czynności, jakie wykonywał aptekarz. Co należało do jego obowiązków? Po pierwsze pozyskiwał (zbierał, hodował lub skupował) surowce lecznicze (simplicia) i weryfikował ich tożsamość i jakość. Po drugie, sporządzał przetwory z surowców leczniczych (praeparata), czyli preparował je (np. uzyskując wyciąg). Zarówno pewne simplicia, jak i pewne praeparata mogły stanowić od razu lek, albo też aptekarz komponował lek złożony z takich składników. W każdym z tych przypadków postępował według recepty lekarza lub przepisu w dziele farmaceutycznym. Preparatem był również czasem produkt wydobyty z surowca roślinnego sztucznymi zabiegami należącymi do preparatoryki galenowej, np. korzeń jalapy, w którego drewnie rezyduje żywica jalapowa, p r e p a r o w a n o dla jej uzyskania (w tym przypadku znaczyło to, że sporządzano wyciąg żywiczny z korzeni i go suszono). Samo krojenie, ucieranie, przesiewanie, sączenie i inne mechaniczne zabiegi rozdrabniające lub oczyszczające surowiec roślinny, prowadzone na zimno zwykle nie były zaliczane do preparowania. Preparatem nie jest też np. żywica uzyskana po nacięciu gałęzi - raczej jest produktem roślinnego pochodzenia i taką terminologię spotkamy czasem w farmacji anglosaskiej (plant product).
Leki o co najmniej 2 składnikach leczniczych to composita. Zaznaczyć należy, że rozpuszczalnik, np. spirytus użyty do sporządzenia wyciągu nie był liczony jako składnik leczniczy, tak więc np. nalewka (tinctura) z korzenia kozłka choć formalnie powstała z dwóch surowców (korzenia kozłka i spirytusu winnego) jest lekiem jednoskładnikowym[28]. Dwa różne surowce z tego samego gatunku liczono osobno, np. Infusum Juglandis compositum był to napar z liści i owocni orzecha włoskiego (Juglans regia L.) (SWEDIAUR 1817(1.1):92).
Podsumowanie rozdziałów 1-2
Dzieło DIOSKURYDESA De Materia medica z I w. n.e. ukształtowało europejski sposób opisu i badania surowców leczniczych: zawiera zawsze opis rośliny macierzystej lub surowca leczniczego, spis jego działań, zastosowań, wskazań lekarskich i niekiedy leków zeń sporządzanych. Zagadnienia i ich układ nie zmieniły się w farmacji do dziś. Same części roślin użytkowane leczniczo to łącznie roślinna materia medyczna, czyli roślinne surowce lecznicze, ale od XVIII w. zaczęto określać mianem materii medycznej powiększającą się wiedzę na temat surowców, ich składu i działania. W renesansie (XVI-XVII w.), m.in. dzięki odkryciom geograficznym powiększa się liczba znanych gatunków roślin i ich zastosowań. Zielniki renesansowe poświęcone są znajomości całych roślin leczniczych, były więc poradnikami dla osób zaopatrujących się w rośliny i stosujących je. Wiedzę praktyczną o roślinach leczniczych i ich rozpoznawaniu zaczęto nazywać botaniką farmaceutyczną (1788). Wypisy z zielników renesansowych wzbogacane o wiedzę praktyczną o leku (klasyfikacje, receptura, terapia) stworzyły treść książek farmaceutycznych. Znajomość cech surowca leczniczego to jeszcze w I poł. XVIII w. jedyna wiedza pozwalająca planować i rozumieć działanie sporządzonego zeń leku. Zmiana znaczenia terminu materia medica (z "surowce lecznicze" na "wiedza o ich działaniu") wynika z powstawania w XVIII-XIX w. nowych metod badawczych. Moce (łac. vires, pojęcie farmakologiczne) stopniowo przypisano do principiów (składników obecnych w surowcu, pojęcie chemiczne), a więc do substancji czynnych farmakologicznie. Materia medyczna to inaczej simplicia, z których metodami recepturowymi sporządzić można preparat, najczęściej płynny, o cechach organoleptycznych i działaniu farmakologicznym takim jak surowca, dzięki przejściu do preparatu rozpuszczalnych lub zawieszonych substancji czynnych. Pojedynczy surowiec lub jednoskładnikowy preparat może już stanowić lek. Łącząc wiele surowców lub preparatów, sporządza się lek złożony (compositum). Przepis sporządzania preparatu lub leku to recepta, a sztuka postępowania z receptą to receptura.
3Tożsamość biologiczna surowców uważanych za roślinne
Antyczny podział świata przyrodzonego na minerały, rośliny i zwierzęta znajduje odbicie w najprostszej klasyfikacji materii medycznej na: mineralną, roślinną i zwierzęcą, a zatem w klasyfikacji opartej na kryterium przyrodniczym. Należy pamiętać, że znaczenie łacińskiego przymiotnika vegetabilis u LINNEUSZA (i zapewne wcześniej) było szersze niż dziś: według jego Materia medica (LINNAEUS 1749:37) królestwo Vegetabilia obejmowało: "grzyby, glony, mchy, paprocie, trawy, palmy i r o ś l i n y", te ostatnie, unikając tautologii, rozumiemy jako "pozostałe".
Ale na pograniczach możliwości ówczesnego poznania świata znajdowały się organizmy lub produkty z nimi związane, których przynależność do królestwa roślin była niejednoznaczna. W zakresie wiedzy o organizmach żywych zgadzano się na to łatwiej, natomiast w farmacji miano do czynienia czasem tylko z otrzymanymi z nich surowcami lub substancjami (produktami), które również starano się kwalifikować do odpowiednich królestw. I tu sytuację komplikował fakt, że mając w handlu do dyspozycji jakiś produkt, towar, będący tylko fragmentem większego organizmu leczniczego, jego pochodzenie mogło pozostać nieodgadnione przez całe stulecia, a zatem brakowało kryterium biologicznego, którym można by się posłużyć w klasyfikacji.
W zasadzie w całym omawianym tu okresie do roślinnej materii medycznej zaliczano bez wahania surowce:
- pochodzące z organizmów bezsprzecznie rozpoznawanych jako rośliny, włącznie z uzyskanymi z nich olejkami lotnymi, żywicami, gumami i innymi produktami ich naturalnej przemiany materii;
- surowce zaliczane do fungi - "grzybów", rzeczywiście będące grzybami lub za takie uważane[29], grzyby zaliczano jednak do roślin;
- surowce zaliczane do lichenes i musci - "porostów" i "mchów" (lub przynajmniej uważane za takie), i surowce z nich pochodzące, przy czym mylono mchy i wątrobowce z niektórymi porostami, zaś same nazwy (lub ich elementy) lichen, muscus i fungus przed epoką systematyki stosowano w nazywaniu organizmów dość dowolnie i wedle powierzchownych kryteriów: wyglądu i siedliska.
Skoro farmaceuta zajmował się przerobem surowców roślinnych i wyodrębniał z nich składniki do dalszego użytku, to zrozumiałe jest, iż pochodzenie roślinne mają też preparaty lub produkty uzyskane wyłącznie z części roślinnych. Tu należy wiele rodzajów pożywienia (zob. rozdz. 21.1) czy tkaniny z włókna roślinnego (zob. rozdz. 21.4.1), wszystkie wydzieliny roślinne i składniki obecne w roślinach wydostające się samoistnie lub dobywane sposobami fizycznymi (tłoczenie, nacinanie, płukanie), jak soki, żywice, gumy, balsamy, oleje, mączka, a nawet produkty fermentacji surowców roślinnych (ocet, wino, piwo) lub ich gnicia (faecula). Pozostawało tylko zdecydować, od jak silnej ingerencji w ciało rośliny leczniczej zacząć uważać te działania za procesy przeróbcze, czyli za zastosowanie tzw. sztuki (ars), a do kiedy uznamy, że pozyskując taki surowiec korzystamy z naturalnych procesów dziejących się w roślinie lub w surowcu.
Kryteria te zmieniały się. Na przykład Caspar NEUMANN (I poł. XVIII w.) w obrębie roślinnej materii medycznej utworzył sekcję Sztuczne produkty z roślin, gdzie umieścił (LEWIS 1759:440-479):
- wino, ocet;
- płyny słodowe (ang. malt liquors) - sporządzane w ten sposób, że kiełkujące ziarno zbóż lub nasiona roślin strączkowych wygotowywano w wodzie, a uzyskany słodki odwar można było dalej fermentować, otrzymując piwo słodowe;
- spirytusy palne (ang. inflammable spirits = vinous spirits) - produkty pierwszej destylacji piw słodowych, tu należy też spirytus winny (destylat wina);
- winny kamień (winnik, łac. tartarus, wodorowinian potasu);
- produkty suchej destylacji (łac. oleum empyreumaticum, dawna nazwa pol. - olej przyswędkowy);
- sadzę, węgiel drzewny;
- sole alkaliczne wymyte z popiołu roślin;
- mydła ze zmydlonych olejów roślinnych;
- osady (ang. earths) będące wynikiem: a) gnicia, b) silnego prażenia (nie będące popiołem).
Dopiero w farmakopei indyjskiej (PH. IND. 1868:262nn) oddzielono od materii roślinnej grupę "produktów fermentacji i destylacji"[30].
Dodatkową okolicznością pomagającą zrozumieć, dlaczego dane produkty przerobu surowców roślinnych nadal uważano za roślinne, jest to, iż s t o s o w a n o d l a n i c h n a z w y g a t u n k o w e użytych roślin macierzystych. W ten sposób chciano zaznaczyć nie samo pochodzenie, ale różnicę pomiędzy produktem z jednego gatunku a analogicznym produktem z drugiego. Istotnie, tak różnicowano pod względem pochodzenia gatunkowego wszystkie wymienione powyżej produkty, w szczególności oleje tłuste (np. lniany, rzepakowy), olejki oddestylowane z parą wodną (oleum aethereum, np. miętowy, lawendowy) lub destylacji rozkładowej (dziegieć, łac. pix, oleum empyreumaticum), węgle, popioły, ługi i sodę (carbones, cineres, lixivium, soda) ze spalonego drewna lub ziela. Określano dokładnie np. z jakich gatunków roślin ma pochodzić soda, a ponieważ różne sodownie stosowały lokalnie dostępne gatunki, istniały więc odpowiadające im chemicznie niejednakowe sorty sody.
Przynależność produktów roślinnych do roślin, z których zostały wytłoczone, wypłukane lub odparowane, była oczywista, jeśli wiedziano, jakich roślin użyto lub z jakich powstawały. Tożsamość surowców, których początek powstania nie mógł być w widoczny sposób powiązany z rośliną, nie była jasna bez szerszej znajomości procesów biologicznych lub geologicznych. Mianowicie dopiero OUDEMANS 1854:647 wyłonił skutecznie grupę pod nazwą simplicia sic dicta originis organicae - "simplicia tak zwane pochodzenia organicznego" i zaliczył do nich: petroleum - ropę naftową, succinum - bursztyn, carbo vegetabilis - węgiel roślinny (drzewny), acidum aceticum - kwas octowy (tradycyjnie wcześniej: acetum) oraz spiritus vini - spirytus winny. Niestety OUDEMANS pomieszał kopaliny organogeniczne z produktami fermentacji (ocet, spirytus), lecz samo dostrzeżenie grupy kopalin organogenicznych było jakimś zastosowaniem osiągnięć o procesach geologicznych do farmacji. Wcześniej HOFFMANN 1722:65 wykluczył roślinne pochodzenie bursztynu (posługując się kryterium braku jego rozpuszczalności w spirytusie) i zaliczył go do minerałów.
Trudności klasyfikacyjnych przysparzały też produkty procesów biologicznych, mianowicie produkty patologicznej przemiany materii u roślin związane z działalnością owadów i grzybów. Było tak dopóki nie przeprowadzono dostatecznie wnikliwych obserwacji mikroskopowych nad ich powstawaniem. Z tego samego powodu nie rozumiano biologicznej (drobnoustrojowej) istoty takich procesów jak fermentacja, choroba rośliny, a nieprzebytą barierą winną wszystkich spekulacji na ten temat była niewidoczność drobnoustrojów.
Również procesy przeróbcze surowca roślinnego prowadzące do uzyskania w stanie czystym jakiejś substancji w nim zawartej jawiły się niektórym autorom jako nieco odmienne od prostego zrywania roślin, kwiatów, zdzierania kory czy zbierania owoców. CRANTZ 1765(3):166 zaliczył następujące surowce roślinnego pochodzenia: mąkę (farina), kamforę (camphora), olejki lotne (olea stillatitia), terpentynę (terebinthina) do grupy o nazwie artefacta - "sztuczne", choć w rzeczywistości są one naturalnie obecne w roślinie. Zamiast dosłownego "sztuką uczynione", tę nazwę łac. trzeba rozumieć jako "sztuką wyciągnięte".
Już na pocz. XIX wieku wygodny podział przyrody na trzy królestwa zaczął nastręczać trudności w farmacji. Oto bowiem tożsamość (pochodzenie) niektórych surowców leczniczych była bardzo niejasna (co nie przeszkadzało w ich umiejętnym rozpoznawaniu w aptece, nazywaniu, klasyfikowaniu i stosowaniu w terapii). Ten problem klasyfikacyjny można było ominąć, umieszczając owe zagadkowe surowce w osobnej grupie. W podręczniku Farmacya (CELIŃSKI 1811(1):345-355) znalazły się one w rozdziale pt. O ciałach, których nie można z pewnością w żadnem z trzech królestw umieścić. Trafiła tu: gąbka (spongia marina), ropa naftowa (petroleum), asfalt rodzimy (asphaltum, bitumen Judaicum), bursztyn (succinum) i ambra szara (ambra grisea). Była to grupa tymczasowa.
3.1Problem tożsamości grzybów
Natura biologiczna grzybów była przedmiotem bezskutecznych spekulacji, których rozstrzygnięcie niemożliwe było bez mikroskopu. Z tego powodu na autorytet starożytnych pisarzy musiano powoływać się w tej kwestii nawet w poł. XVIII w.
HOOKE 1665:125 pisał, że mimo dokładnych poszukiwań nie znalazł nasion w grzybach, więc orzekł, że grzyby mogą być tworzone bez nasion. Odbierało to grzybom naturę roślinną (roślinny był tylko sposób wzrostu grzybów, np. strzępek pleśni) i pozwalało podtrzymać starożytne twierdzenie o tym, że grzyby są wydalinami roślin: "mogą być wytworzone w każdym czasie z każdego rodzaju gnijącego zwierzęcia lub rośliny" (op.cit.:127). Późniejsi autorzy, chociaż wydedukowali konieczność rozsiewania się grzybów pleśniowych, a nawet nazywali "nasionami" jakieś kuliste struktury dostrzegalne na szczytach ich strzępek[31], to jednak ta wiedza nie przebijała się do dzieł o roślinnej materii medycznej. Zamiast tego znajdujemy w nich takie oto stwierdzenia:
- "według autorów starożytnych huby miały być wynikiem ropienia drzew, gdy zaczynają one gnić na starość" (THICKNESSE 1749:433);
- "po zatrzymaniu rozwoju drzewa są grzyby" (LAUREMBERG 1626:[26]);
- "[grzyby] rodzą się z drzew lub [roślin] zielonych lub zwiędłych, rozmiękłych odpadków" (MALPIGHI 1679(02):66). "Zrodzone z roślin" - tak szereguje surowiec agaricum PH. LOND. 1677:14;
- "grzyby rosną z zepsutych soków roślinnych" (FLOYER 1691(2):266);
- "wydaliny (łac. excrementa) ziemi, zrodzone ze zgniłych drewien i ziół, które zostały przeklęte, pozbawione nasienia i korzenia. Grzyby, mchy i bulwy" (KÖNIG 1696(2):7);
- grzyby to "substancje rosnące na roślinach" (THICKNESSE 1749:432);
- "grzyb to ekskrement drzew, krzewów, wyrastający z nich albo bezpośrednio z ziemi" (LOECHES 1751:17);
- "grzyby inaczej wyrośla (łac. fungi seu excrescentiae)" (PH. MATR. 1762:16, PH. WIRT. 1785:157);
Z grzybami mylono tkanki gąbczaste z powodu podobnej konsystencji (zob. przyp. 29), a PH. MATR. 1762:16 zaliczyła do grzybów nawet kermes (surowiec owadzi). Również konkretne gatunki grzybów nasuwały problemy:
- "Hypoxylon[32] to ekskrement wydalany ze zgniłego drewna" (HELWING 1712:35);
- "Agaricum[33] jest to substancja grzybowa" (THICKNESSE 1749:432), co jest tautologią;
- "Agaricus albus to wyrośle grzybowate drzewa Larix [modrzew] [...] Młode drzewo wydziela żywicę, którą zwą wenecką, zaś starzejące się zamiast żywicy wytwarza Agaricus" (PH. WIRT. 1741:109n);
- O poroście muscus coralloides[34] BAUHIN 1651(3):764 napisał: "Ambigit inter muscos et fungos, [...] ramis [...] Coralli plantulam imitantibus, substantia fungi, pallida, [...], compressa" - "waha się między mchami a grzybami, [...] o gałązkach naśladujących roślinkę koralu, o istocie grzybowej, bladej, ścisłej".
Opis tego ostatniego surowca leczniczego muscus coralloides świadczy o tym, że porosty nazywane muscus - "mech" manifestowały w sposób oczywisty swoją naturę grzybową (a nie cechy rośliny zielonej, plecha tego gatunku nie jest nawet zielonkawa), a mimo to autorzy byli skłonni zwać je mchami, zapewne przez podobne środowisko życia i sposób wyrastania co prawdziwe mchy.
Długo niepoznany był również sposób rozmnażania się konkretnych gatunków grzybów i to, jakim sposobem zasiedlają kolejne substraty. Jeszcze w poł. XIX w. POSNER I SIMON 1855:331 spekulowali o naturze surowca leczniczego jakim jest sporysz[35] w kategoriach samorództwa: "Czy jest uwarunkowany wilgotnością atmosfery, czy osiedlaniem się jakiegoś grzyba, nie jest należycie wyjaśnione". Wcześniej nie podejrzewano nawet natury grzybowej sporyszu, np. CAELS 1774:45 opisał go pod nazwą cerealia semina vitiata - "nasiona zbożowe zepsute". Odnośnie rozmnażania trafnie porównano tylko zarodniki do nasion: o surowcu leczniczym lycoperdon, który stanowią purchawkowate owocniki kurzawki ołowianej Bovista plumbea Pers., BOERHAAVE 1727:34 napisał, że "wszystkie zawierają niezliczone pęcherzyki, które mają mleczne płyny, skąd później wylatuje proszek na podobieństwo dymu, [który] jeśli oglądany pod mikroskopem, wydaje się być nasionami".
Niewątpliwie powyższe twierdzenia na temat grzybów widniejące w literaturze farmaceutycznej objawiają nam, iż farmacja surowca roślinnego nie nadążała za rozwojem naukowej wiedzy mikologicznej.
Bezsporny był tylko związek grzybów z roślinami. Nie tyle chodzi jednak o zjawisko ich wzrostu na roślinach czy też osiadły tryb życia, a już w najmniejszym stopniu o podobieństwo owocników grzybów do ciał roślin. Autorzy doskonale zdawali sobie sprawę, że grzyby różnią się znacznie od roślin, a różnic jest wiele. DALE 1693, cytując dzieło botaniczne Synopsis methodica Stirpium Britannicarum (RAY 1690:8), pisał:
Grzyby nie mają prawie nic wspólnego z roślinami doskonalszymi, mianowicie ani ich barwa nie jest zielna, ani spoistość nie jest analogiczna, ani jakikolwiek kwiat, czy prawidłowy liść. Większość tworzy się w najkrótszym przedziale czasu, i są tak samo krótkiego życia. (DALE 1693:114)
Historia botaniki farmaceutycznej wyjaśnia nam na wyżej podanych cytatach z XVII-XVIII w., że związek grzybów z roślinami polegał na w s p ó ł w y s t ę p o w a n i u g r z y b a z r o ś l i n ą (lub szczątkami roślinnymi) i na tym, że interpretowano owocniki jako objaw degeneracji roślin, zaś później jako patologiczne części struktur roślinnych. To z tego powodu nauka o grzybach stanowi historycznie dziedzinę zainteresowań botaniki. Potwierdzenie tego znajdujemy w kolejnych cytatach: "Mchy rosną na rozkładającym się drewnie, tak samo jak pleśnie rosną na zgniłym mięsie i to opisuje się jako roślinę". Co więcej, podejrzewano, że "Mech zdaje się powstawać z włóknistych części roślin, gdyż pokazuje się przy korzeniach, które są włókniste" (FLOYER 1691(2):266). Termin mchy zdaje się oznaczać w pierwszym cytacie porosty, w drugim prawdziwe mchy.
Gatunki grzybów o uznanych walorach leczniczych miały prawie bez wyjątku zastosowanie chirurgiczne, toteż omówiono je w rozdziale o materiałach chirurgicznych (zob. s. 455 z przyp.).
3.2Surowce związane z owadami
Owady są sprawcami powstawania wydalin roślin lub ich patologicznych tkanek, same też, żerując lub osiedlając się na i w roślinach, wydalają lub wydzielają różne substancje. Niektóre nieruchome postacie rozwojowe owadów uchodziły za twory roślinne. Wszystkie te twory przyrodnicze mogły służyć jako surowce lecznicze, niezależnie od rozpoznania lub nierozpoznania natury owadziej lub roli owadów w ich powstaniu. Przegląd:
- w y d a l i n y o w a d ó w ż y w i ą c y c h s i ę s o k a m i r o ś l i n: laka (lacca), spadź (drosomeli), niektóre sorty manny jesionowej (manna) oraz wosk chiński (cera Chinensis) i lerp[36];
- w y d z i e l i n y w y d o s t a j ą c e s i ę z r o ś l i n p o n a k ł u c i u p r z e z o w a d y: manna Judaeorum, manna tamariscina;
- s t r u k t u r y w y t w o r z o n e p r z e z r o ś l i n ę w s k u t e k b y t o w a n i a w n i e j o w a d ó w:
- przez składanie jaj i rozwój larw w roślinie powstają: galasy (galla), wśród nich wyróżnia się pod odrębnymi nazwami: galas różany (bedeguar), galas pistacji terpentynowej Pistacia terebinthus L. zwany siliqua Judae, galasy korzeni dębów uva quercina. Galasy mylono początkowo z grzybami, stąd nazwy niektórych: fungus comosus, fungus nucis juglandis, fungus rosarum;
- owoce zahamowane w rozwoju przez żyjące w nich owady; takim surowcem były myrobalani nigrae (mumifikacja owocu migdałecznika Terminalia chebula Retz.);
- p o s t a c i e r o z w o j o w e o w a d ó w: za część rośliny brano ciała owadów w nieruchomych stadiach rozwojowych: koszenilę (surowiec cochinilla), czerwce (coccum Polonicum, coccum Armeniacum) i kermes (chermes), stąd ich synonimy zawierające terminy botaniczne: coccum, coccus, grana - "ziarna", przypominały one bowiem guzki lub bulwki na roślinach;
- s u r o w c e z w i ą z a n e z o w a d a m i s p o ł e c z n y m i:
- z pszczołami związane są, długo uważane za roślinne: miód mel, wosk pszczeli (cera), pierzga (cerinthus) i propolis (propolis);
- z mrowisk wyciągano kawałki żywicy drzew iglastych zwane olibanum formicarum - "kadzidło mrówek", przeniesione tam przez te owady.
Owad lub jego wydaliny podrażniają tkankę roślinną, powodując jej rozrost i zwiększoną syntezę metabolitów - przykładem tego są galasy, odznaczające się wysoką zawartością garbników. Pozostałe surowce z powyższej listy są dziełem samych owadów, których obecność lub rola mogła ujść uwadze i interpretowana była jako cecha samej rośliny, naturalna lub chorobowa.
Naturę wyrośli (galasów, cecydiów, w farmacji łac. gallae) poznawano powoli. W XVIII w. termin bedeguar objaśniano celnie jako łac. nidus insecti - "gniazdo owada" (SCHÖPF 1787:81, HOFFMANN 1802:39, CATAL. MUS. MAT. MED. 1825:53), wcześniej uważano go m.in. za grzyb fungus wobec konsystencji jego tkanek, przypominającej owocnik grzyba. Z powodu udziału owada w powstawaniu galasów, jeszcze TESSARI 1762:464 lokował galas turecki (galla Turcica) wśród surowców zwierzęcych i podał dlań nawet nazwę gatunkową owada Cynips quercus (Fourcroy). Natomiast VOGEL 1758:301n zaliczył galasy do grzybów. Jako zwierzęco-grzybowe niezdecydowanie opisano galasy w PH. DAN. 1786:130: "wyrośle grzybowe", umieszczono je jednak wśród surowców zwierzęcych. Zaszeregowanie takie jest dziwne, jeśli zważyć, że miąższ galasu dębowego porównywalny jest najbardziej do miąższu jabłka (skąd trafna niem. nazwa tych galasów: Galläpfel), a ponadto substancja czynna (garbniki), z której korzysta farmacja, jest lokowana w tkance roślinnej, zaś dorosły owad wygryza otwór i opuszcza galas.
W tej samej farmakopei, PH. DAN. 1786, grana chermes opisano paradoksalnie w sposób właściwy dla galasów, a dla kermesu całkiem błędny: "Cocci quercus cocciferae albo wyrośla, w pewien sposób tam [tzn. w dębie] zrodzone przez nakłucie i złożenie jajeczek owada, przywożone z okolic Montpellier" (PH. DAN. 1786:131), podobnie twierdzi PH. WIRT. 1785:114. Poprawnie są to wysuszone samice owadów Kermes vermilio Planch. i K. ilicis (L.) Fabr., żerujące na gałązkach dębu kermesowego Quercus coccifera L. i ostrolistnego Qu. ilex L. (SPENNER 1834(1):226, MARTIUS 1838:112).
Koszenilę zaliczali do zwierząt już VOGEL 1758:342 i TESSARI 1762:435, ale postać tego owada używana w farmacji najłatwiej daje się rozpoznać jako owad (przypomina mszycę). Jej barwnik zaliczono do zwierzęcych w RICC. FIOR. 1789:86.
Owadzią naturę czerwca polskiego Porphyrophora polonica (L.) [= Coccus polonicus L.] wykazał i poparł doskonałą ikonografią BREYNE 1731: opisał on obecność w ziarnach "robaków" i pojawianie się potem drobnych "much". Jego drzeworyty kolorowane chwalił jeszcze w swej rozprawie o czerwcu KORTUM 1810:11.
Przedmiotem długiego sporu były produkty pszczele. Jeszcze HOME 1781:3 uważał miód (mel) i wosk (cera) za sok kwiatów (succus florum), czyli nektar. Natomiast SPIELMANN 1774:332 uważał, że pszczoła wyrabia wosk z pyłku kwiatów. Sądzono także, że pszczoły zlizują wosk z powierzchni roślin (w rzeczywistości na roślinach występuje podobny do pszczelego wosk roślinny) i przenoszą do ula. Do materii zwierzęcej zaliczała miód już PH. PAUP. 1804:12, a wosk PH. HISP. 1826:17. Nawet gdy już wliczano produkty pszczele do zwierzęcych, czyniono tak, zdaje się, z powodu niezbędnego udziału zwierząt w ich gromadzeniu, bo FREYER 1817(1):233-237 pisał: "Wosk: produkt zwierzęcy o ile się zdaje z pyłku kwiatów wyrabiany. [...] Miód [...] zwierzęcy, przez pszczoły z miodników kwiatów zbierany i w komórkach [...] plastrem [zwanych] przechowywany".
Poprawniejsze wiadomości posiadano o propolisie (propolis). W PH. HELV. 1771:140 jest poprawny pogląd, że propolis to "żółta żywica zbierana głównie z pączków topoli Populus L.". LEWIS 1759:332 wiedział, że propolis służy "do przytwierdzania plastrów woskowych do ula i do zamykania komórek. [...] Pewna ilość propolisu jest zawsze przyklejona tam, gdzie pszczoły lądują, i można ją zdrapać z okolic wlotu do ula". Istotnie, robotnice zbierają składniki propolisu z powierzchni roślin i przerabiają ze śliną, a więc jest to produkt pszczeli silnie oparty na składnikach roślinnych.
3.3Lecznicze organizmy morskie uważane za rośliny
Osiadłe organizmy morskie określano z powodu ich trybu życia - jako plantae submarinae - "rośliny podmorskie" (RAY 1686(1):59 i za nim BOERHAAVE 1727:24-31), potem z powodu niezgodnej z lądowymi roślinami formy ciała jako corpora submarina plantis analoga - "ciała podmorskie analogiczne do roślin" (VOGEL 1758:335n), wspomniane tam były dwa: koralowce (corallia) i gąbka (spongia). Podobnie postąpił MONTI 1753:135, tworząc grupę o nazwie "Marina instar plantarum vegetantia: aliis plantae marinae" - "Morskie organizmy na wzór roślin, u innych [autorów] rośliny morskie". To było podejście ostrożne, natomiast pogląd typowy w farmacji był taki, że koralowiec czerwony Corallium rubrum (L.) jest rośliną (tak sklasyfikowali go jeszcze np. HILL 1751:331, ALSTON 1770(1):341). Brak zielonej barwy nie stanowił tu przeszkody.
Również koralowiec z gatunku Litophyton arboreum Forssk?l uważano od opisania (CLUSIUS 1605:121) aż do zbadania przez Petra FORSSK?LA[37] za morską roślinę i zwano w farmacji planta marina retiformis - "roślina morska sieciokształtna", synonim ten pada jeszcze w dozariuszu PARENT 1761:137 za LEMERYM. FORSSK?L 1775:139 w swym dziele o zwierzętach umieścił tego koralowca w grupie Vermes - "robaki". Z kolei inny surowiec leczniczy zwany Corallina, będący glonem (krasnorostem) Corallina officinalis L., czasami uważano za zwierzę morskie (RICC. FIOR. 1789:87) zapewne z powodu podobieństwa do koralowca: ma obły członowany pęd i takież gałązki, i nie jest zielony.
PLENCK 1796:64 zaliczył gąbkę (spongia) do venena glutinosa - "trucizn kleistych", a te do trucizn z królestwa roślinnego. Uczynił tak za LINNEUSZEM, który wymienił ją w grupie materii medycznej roślinnej (LINNAEUS 1749:185), ale wcześniej gąbkę umieścił wśród roślin BOECLER 1731:456. Podobnie klasyfikował ją MORISON 1699(3):653, ale grupa, do której należała, miała nazwę plantae anomalae - "rośliny nienormalne".
Zagadkę natury koralowców i gąbek obchodzono, umieszczając wszystkie surowce pochodzące z morza w jednej grupie - Marina. Tak jest w PH. LOND. 1677:18, PH. LOND. 1722:82 i PH. WIRT. 1785:20. Trafiły tu osiadłe zwierzęta, macierz perłowa, ambra, bursztyn, koralowce, piasek i pumeks, a z materii roślinnej - pilae marinae (ziele zostery Zostera marina L.). Nie przeszkadzało to zdefiniować koralowca (corallium album) jako planta marina... - "roślina morska" (op.cit.:17). Podobnie, Marina, ale podzielone na Vegetabilia, Animalia i Mineralia są już w TAXA POSON. 1745:15r.
Wydzielenie grupy Marina to skutek bezradności klasyfikacyjnej. Materia medyczna pochodząca z morza stwarzała bowiem szczególne problemy naukom opisowym. Na lądzie zaliczenie do minerałów, roślin lub zwierząt podlegało ścisłym, choć prostym kryteriom: "Kamienie rosną, rośliny rosną i żyją, zwierzęta rosną, żyją i czują" (LINNAEUS 1751:2,§3). Wzrastania "kamieni" dowodzono na kryształach. Do tej definicji ALSTON 1770 dodał kolejne szczegóły:
Skoro zarówno rośliny i zwierzęta są niezwykle uorganizowane, to gdy jakiś surowiec nie jest ciałem organicznym, nie jest ani zbudowany z, ani wytworzony przez uorganizowane ciało, może być nazwany mineralnym [...] Ciała, w których nie możemy odkryć w e w n ę t r z n y c h n a c z y ń a n i z a w a r t y c h p ł y n ó w, powinny być zaliczone do nieuorganizowanych [czyli minerałów]. (ALSTON 1770(1):22)
Granica dostrzegalności stanowi granicę percepcji: pamiętajmy, że badania mikroskopowe długo nie dostarczały interpretowalnych spostrzeżeń. A i te byłyby skuteczniejsze na materiale świeżym. Wśród leczniczych organizmów morskich były gąbki i koralowce (organizmy osiadłe); znajdowały się one w handlu już martwe i rozłożone do samych wapiennych bądź sponginowych szkieletów. To stwarzało problem: z jednej bowiem strony towary takie kształtem swym świadczyły o osiadłym trybie życia i o procesie wzrostowym, więc domagały się zaliczenia do roślin. Jednak ich struktura wewnętrzna nie nosiła śladów organizacji takiej jak u roślin lądowych. Na domiar, budowa wewnętrzna plech kilku leczniczych glonów morskich także nie wykazuje cech takich jakie mają rośliny naczyniowe: brak w plesze glonowej włókien, nie mówiąc już o tym, że zielona barwa maskowana jest innymi barwnikami - czerwonymi, purpurowymi, brunatnymi, co niosło skojarzenia z wnętrzem ciała zwierząt.
3.4Surowce zwierzęce i zwierzęta lecznicze
Do surowców pochodzenia roślinnego nie zaliczano mleka ssaków, innych wydzielin zwierzęcych, np. piżma (moschus), mimo że dostarczają ich zwierzęta roślinożerne (podobnie jak wspominane wcześniej owady). Nie uważano za surowce roślinne jedwabiu (sericum) ani utkanej zeń tafty (taffetas). Nić jedwabna jest produktem owadzim (formalnie więc tak samo jak w rozdz. 3.2), ale kokon jedwabnika jest duży i stanowił towar oddzielny od rośliny żywicielskiej.
Już w I poł. XIX w. wnikliwie opisywano budowę i działanie farmakologiczne roślin leczniczych oraz ich zastosowania (ze wszystkimi ograniczeniami technicznymi i poznawczymi: nadal nie znano drobnoustrojowej przyczyny chorób, a fizjologia i farmakodynamika posługiwały się obserwacjami makroskopowymi). Na tym tle zdumiewa jednakże równoległe powierzchowne podejście do zwierzęcej materii medycznej, którą słabo klasyfikowano, nie dzielono jej na sorty, nie mówiąc już o nieuzasadnionym stosowaniu leczniczym najbardziej odrażających części i preparatów ze zwierząt (zob. np. GRAY 1821A:157-164). Systematyka zwierząt leczniczych również nie dorównywała roślinnej; pierwszą poważną pracą z tej dziedziny był dopiero Conspectus Animalium medicinalium (FENZL 1834).
Na tle wiedzy o budowie roślin leczniczych, brak troski o definiowanie surowców innych niż roślinne, wręcz zadziwia. Przykładowo, pies w farmacji to canis, mięso zwierzęce caro, bez wskazania części tuszy zwierzęcia. Gdyby stosować tę samą dokładność opisu, co dla materii roślinnej, trzeba by u zwierząt podawać gatunek, rasę, płeć i wiek, a nawet umaszczenie i to, czy urodziły się na miejscu, czy w jakimś innym kraju i zostały przywiezione. Opisy zwierząt są dalece szczuplejsze niż roślin leczniczych, rażą naiwnością i prostotą. Przykłady:
- BLANCARD 1748:365 opisał pijawkę lekarską hirudo[38] jako "insectum palustre, apodum, oblongum" - "błotny owad beznogi, podłużny", gdy tymczasem wyglądowi roślin leczniczych poświęcał całe akapity. Taki opis pijawki nie pozwoliłby odróżnić jej w terenie od dżdżownic czy pędraków;
- STEARNS 1801:350n w książce pt. The American Herbal or Materia medica... podaje o wilku wiadomości wręcz baśniowe: "Jest to zwierzę futrzanego rodzaju. Gdy jest głodny, zabija zarówno ludzi, jak i zwierzęta, gdy nie cierpi na brak pożywienia, jest spokojny", nie dodając żadnych dalszych zastosowań leczniczych (np. jego sadła) czy choćby znaczenia wilka w epidemiologii wściekliźny. A była to książka mająca przedstawić materię medyczną "w praktyce lekarskiej i chirurgicznej", jak głosił podtytuł;
- "formica, fr. la fourmi" - "mrówka" (MARTINEQ 1748:liv), ale który gatunek tych pospolitych owadów? HOME 1781:21 już je znał: "formica Herculeana vel rufa", co wskazuje gmachówkę cieślę Camponotus herculeanus (L.) i rudnicę Formica rufa L.
Ale też galenowe metody przerobu surowców roślinnych i rozdziału ich składników (ekstrakcja, destylacja), zastosowane do surowców zwierzęcych, nie potrafiły dostarczyć produktów użytecznych, obiecujących leczniczo lub choćby wykrywalnych[39]: przeszkodą była denaturacja składników białkowych (chemiczna, termiczna) oraz znacznie niższe stężenia np. witamin czy hormonów niż te, jakie przyzwyczajono się wykrywać w farmakognozji. Wiedza o substancjach zwierzęcych jako źródle leku wyrosła dopiero w XX w. pod nazwą organoterapii, która zastosowała soki z surowych narządów.
Podobnie zdawkowo jest traktowana w XVIII w. zwierzęca materia pokarmowa (zob. rozdz. 21.1), np. we francuskiej farmakopei MARTINEQ 1748:xxx jest łac. "caseus mollis, fr. le fromage mou" - "ser miękki" (w ojczyźnie serów znano ich wiele). Nadal w szkockim Methodus Materiae medicae (HOME 1781:6) i polskim Materia medyczna... FREYER 1817(1):137 jest po prostu caseus - ser.
3.5Surowce "roślinne" powstałe przy udziale owadów
Poniższe surowce lecznicze tradycyjnie zaliczano do r o ś l i n n e j materii medycznej. Jak pokazano w poprzednich podrozdziałach, powodów takiego przyporządkowania było kilka: a) ścisły ich związek z roślinami (związek określonego gatunku owada z określoną rośliną), b) u pszczoły miodnej - początkowe przekonanie, że przenosi miód i wosk z kwiatów do ula, c) niedostrzeganie natury owadziej w surowcu (przez drobne rozmiary). Fitopatologiczną naturę wielu z poniższych surowców uznał dopiero LINNEUSZ (zob. s. 440).
1. Produkty pszczele: m i ó d (łac. mel, rzadko: anaphromeli), p i e r z g a, czyli chleb pszczeli (cerinthus), p r o p o l i s (propolis), w o s k pszczeli (cera flava, krócej: cera oraz tenże bielony na słońcu cera alba), a także wosk jako odpad z plastrów (faeces favorum). Wytwarzane przez pszczołę miodną Apis mellifica L. naturalnie lub w toku gospodarki pasiecznej. Sorty miodu wyróżniano w XVIII-XIX w. wedle jego wyglądu lub pochodzenia (mel album, mel Anglicum, mel Lippizense, mel Minorcense, mel Narbonense, mel sylvestre, mel virgineum); nie określały one - inaczej niż dzisiaj - konkretnej rośliny będącej pożytkiem dla pszczół, a tylko wygląd lub pochodzenie geograficzne jako towaru - w powyższych nazwach odpowiednio: biały, angielski, ze wsi Lipicz w Łużycach, z Minorki, narboński, dziki (leśny), dziewiczy (najpłynniejsza frakcja).
2. Owady barwierskie stosowane w całości:
a) k e r m e s (nazwy surowca: cocca !baphicae, grana chermes, grana tinctorum). Surowcem są wysuszone samice owadów Kermes vermilio Planch. oraz K. ilicis (L.) Fabr. [= Coccus ilicis L.] żerujące na gałązkach dębu kermesowego Quercus coccifera L. i dębu ostrolistnego Qu. ilex L. Czerwony sok z wnętrza tych owadów to succus chermes;
b) k o s z e n i l a (nazwy surowca: cocci vermiculorum, coccinella, coccionella, cochinilla, coccum Americanum, coccus, Coccus cacti, coccus Indicus i po przerobie na barwnik: purpura vegetabilis, magisterium !coccinillae). Surowcem są samice owadów Dactylopius coccus Costa [= Coccus cacti L.] zebrane z pędów kaktusa opuncji koszenilowej Nopalea cochenillifera (L.) Salm-Dyck [= Opuntia cochenillifera (L.) Mill.; Cactus cochenillifer L.]. Barwnik sporządzony z tych owadów przez ich gotowanie z wodą i ałunem potasowym KAl[SO4]2 - 12H2O nosił nazwę karmin (carminum). Istniały sorty koszenili różniące się barwą, co miało wynikać z różnego sposobu uśmiercania owadów lub pory zbioru samic; pod względem użyteczności były równorzędne: grana fina, cochinilla jaspeada, grana nigra, cochinilla sylvestris, grana sylvestria;
c) c z e r w i e c p o l s k i Porphyrophora polonica (L.) (nazwy surowca: coccum chermesinum Polonicum, coccum Polonicum, coccum radicum tinctorium, coccus radicum). Surowiec stanowiły te owady zebrane z korzeni roślin żywicielskich: czerwca trwałego Scleranthus perennis L., znacznie rzadziej czerwca rocznego S. annuus L. i jastrzębca kosmaczka Hieracium pilosella L. W XVII w. wymieniano też być może biedrzeniec mniejszy Pimpinella saxifraga L. oraz korzenie dębu Quercus L. (siewek?);
d) c z e r w i e c o r m i a ń s k i Porphyrophora hameli Brandt (nazwa surowca: coccum Armeniacum). Surowcem są te owady zebrane z korzeni traw: Aeluropus pungens (M. Bieb.) K. Koch [= Poa pungens M. Bieb.] i trzciny pospolitej Phragmites australis (Cav.) Trin. ex Steud.
3. G a l a s y - patologiczne wyrośla tkanki roślinnej powstałe na młodych gałązkach, pączkach liściowych i pędowych lub liściach różnych gatunków krzewów i drzew. Powstają wskutek podrażniania tkanki roślinnej w następstwie składania do niej jaj i rozwoju w niej larw owadów; rozrost tkanki tworzy dom dla larw:
a) g a l a s r ó ż a n y (nazwy surowca: bedeguar, spongia cynosbati, spongia rosarum, spongiolae e rosis sylvestribus, fungus comosus, fungus cynosbati, fungus rosarum). Powoduje go owad Diplolepis rosae L. [= Rhodites rosae L.; Cynips rosae L.] na różnych leczniczych gatunkach róż (Rosa L.). Inne rzadko wymieniane owady: Cynips brandtii Ratxeb. i Mesoleptus spp.;
b) g a l a s y d ę b o w e - powstałe na różnych częściach dębów Quercus L.:
- gallae Italicae (= gallae de Morea; gallae Gallicae, gallae Istrianae) - wywołane przez Cynips quercus-cerris Nees na gałązkach dębu burgundzkiego Qu. cerris L. Sorty tego surowca wskazują jakość lub wygląd: gallae marmonigae, gallae augustinae i gallae verinae;
- gallae Germanicae - przez Cynips quercus (Fourcroy) [= C. quercus-ramuli L.] na liściach dębu szypułkowego Qu. robur L. i bezszypułkowego Qu. petraea (Matt.) Liebl., a w ich zastępstwie stosowano te wywołane przez C. quercus-folii L. na spodzie liści Qu. robur L.;
- gallae Levantiace (= gallae Haleppenses; gallae Indicae) - przez Cynips gallae-tinctoriae Oliv. na gałązkach Quercus infectoria Oliv. [= Qu. lusitanica Lam. var. infectoria (Oliv.) A. DC.]. Około 10 sortów według (niezależnie) kształtu lub regionu pochodzenia:
- gallae Syriacae, gallae Mossulicae, gallae Haleppenses, gallae Tripolitanae, gallae Turcicae, gallae Smyrnenses,
- gallae nigrae, gallae coeruleae, gallae virides, gallae albae, gallae marmorines, gallae Haleppenses coronatae;
- gallae Hungaricae oraz gallae asininae (=? gallae onicidae) - niejasne, z środkowoeuropejskich dębów Quercus L.;
- uva quercina - wywołane przez Andricus quercus-radicis (Fabr.) [= Cynips quercus-radicis Bosc.] na cienkich korzeniach dębu szypułkowego Quercus robur L.;
- malum insanum (= pomum Sodomiticum) - przez Cynips insana Mayr. na pąkach Quercus infectoria Oliv. oraz na Qu. infectoria Oliv. subsp. veneris (A. Kern.) Meikle [= Qu. tauricola Kotschy];
- gallae Quercus cupulae (= gallae Quercus !calycis) - przez Cynips quercus-calycis Burgsdorf na miseczkach żołędzi dębu szypułkowego Quercus robur L. i bezszypułkowego Qu. petraea (Matt.) Liebl.;
c) galasy na innych gatunkach:
- gallae Glechomae hederaceae - wywołane przez Cynips glechomae-hederaceae L. na liściach bluszczyku kurdybanku Glechoma hederacea L.;
- gallae pistacinae (= gallae terebinthi) - przez mszyce Aphis pistaciae L., Pemphigus cornicularius Passerini, P. utricularius Passerini i inne gatunki na liściach i gałązkach pistacji terpentynowej Pistacia terebinthus L.;
- gallae Populi graecae - przez muchówki Harmandia cavernosa (Rübs.), Contarinia petioli (Kffr.), C. populi (Rübs.), H. populi Rübs., H. tremulae (Wtz.), H. globuli (Rübs.) i Dasineura populeti (Rübs.) na liściach i ogonkach topoli osikowej Populus tremuloides Michx.;
- gallae Salviae pomiferae - przez nieustalony gatunek owada na pędach Salvia pomifera L.;
- gallae tamariscinae - przez motyla Amblypalpis olivierella Ragonot na gałązkach tamaryszku bezlistnego Tamarix aphylla (L.) H. Karst.;
- gallae Chinenses (= gallae Japonicae) - przez mszycę Aphis chinensis J. Bell [= Schlechtendalia chinensis Lichtenst.] na szczytach gałązek i ogonkach liściowych sumaków: chińskiego Rhus chinensis Mill. [= Rh. semialata Murr.], Rh. roxburghii DC. i Rh. osbeckii Carri?re [=? Rh. osbeckii Decne ex Sieb.].
4) L a k a i w o s k i (tu nie należą woski wydzielane rzeczywiście przez rośliny, czyli ich gruba kutyna):
a) w o s k c h i ń s k i (nazwy surowca: cera Chinensis, pe-la) - wydzielina woskowa owada Coccus pela Westw. żerującego na jesionie koreańskim Fraxinus chinensis Roxb.;
b) l a k a c h i ń s k a (lacca Chinensis, lacca) - wydzielina pozostawiana przez owada Laccifer lacca Kerr. [= Coccus lacca Kerr.; Tachardia lacca R. Blanchard] żerującego na korze różnych drzew, głównie krotonu Croton laccifer L., rzadziej figowców: Ficus religiosa L., F. benghalensis L., F. altissima Blume, F. amplissima Sm., Schleichera oleosa (Lour.) Oken, Butea monosperma (Lam.) Taub. [= B. frondosa Roxb. ex Willd.], B. superba Roxb., Shorea robusta Gaertn., Croton aromaticus L., Vatica laccifera Wight et Arn., Pithecellobium dulce (Roxb.) Benth. [= Inga dulcis (Roxb.) Willd.], Limonia acidissima Groff, Erythrina variegata L., Acacia concinna (Willd.) DC., głożyny Ziziphus jujuba Mill. i Mimosa abstergens Roxb. ex Spreng. Ponadto dla pozyskania laki uprawiano drzewa: Acacia greggii A. Gray, Larrea tridentata (DC.) Coville, Acacia nilotica (L.) Delile oraz Cajanus cajan (L.) Millsp. Lakę pozyskaną z wymienionych gatunków uważano za równorzędny surowiec, a jej podział na sorty dotyczył tylko postaci kawałków: lacca in tabulis, in massis (obie to szelak), lacca in ramulis, in baculis, in granis. Użytkowe lub spreparowane: lacca Zeylanica, lacca sigillaris, lacca alba.
5) W y d z i e l i n y s ł o d k i e powstające dzięki żerowaniu owadów ssących (nie wskutek nacinania roślin przez człowieka) i schnące na roślinie:
a) l e r p - wydzielina uformowana przez owada Psylla eucalypti Dobson w postaci komór lęgowych na liściach Eucalyptus dumosa A. Cunn. ex Oxley;
b) s p a d ź (nazwy surowca: mel roscidum, aeromeli). To ogólna nazwa wydzielin zbieranych przez pszczoły z powierzchni roślin i podobnie jak nektar służących im do wytwarzania miodu. Spadź to wydalina owadów ssących żywiących się sokami roślin. Pszczoły zbierają ją z odwłoków owadów (np. mszyc) lub z plam, jakie spadź pozostawia zaschnąwszy na powierzchni liści i gałązek, na które spływa. W farmacji termin ten poprzez nieporozumienie utrwalił się zupełnie mylnie dla manny jesionowej.
6) M a n n a, czyli słodka wydzielina cieknąca z gałązek, ale tylko jej rodzaje powstałe przez działalność owadów, a nie wskutek nacinania gałązek przez człowieka:
a) manna de fronde (= manna foliata; manna mastichina; manna tamariscina) - przez owada Tettigonia orni Fabr. [= Cicada orni L.] nakłuwającego gałązki jesionu mannowego Fraxinus ornus L.;
b) manna Judaeorum (= manna Mosaica) - przez owada Trabutina mannipara (Hemprich et Ehrenberg) [= Coccus manniparus Hemprich et Ehrenberg] nakłuwającego gałązki tamaryszku francuskiego Tamarix gallica L.
7) Niedorozwinięte (zmumifikowane) owoce myrobalanów to w farmacji myrobalani damassoniae (= myrobalani Indae, myrobalani Indicae, myrobalani nigrae) - owoce drzewa Terminalia chebula Retz. zatrzymane w rozwoju wskutek żerowania wewnątrz nieznanego dokładnie owada.
Wraz z rozwojem zoologii farmaceutycznej w XIX w., dążono do zdefiniowania tych surowców poprzez podanie zarówno gatunku rośliny żywicielskiej, jak i związanego z nią owada (przejaw standaryzacji taksonomicznej surowca). Jak widać, niektóre z owadów są nadal niepoznane.
Podsumowanie rozdziału 3
Koncepcja trzech królestw przyrody domagała się, aby i surowce lecznicze sklasyfikowano według niej. Natrafiano tu na wielorakie przeszkody: 1) Coraz uważniejsze badania nad budową i życiem leczniczych grzybów, porostów, glonów i mszaków oraz osiadłych organizmów morskich czyniły niemożliwym łatwe i jednoznaczne zaliczenie ich do "typowych" roślin. 2) Podobny dylemat dotyczył surowców leczniczych, o których nie wiedziano, z jakiego organizmu pochodzą, gdyż organizm macierzysty był gatunkiem egzotycznym, niedocierającym w całości do odbiorców. 3) Sprawcy, procesy i produkty patogenezy (grzyby, gnicie), a także fermentacji, pozostawały nieznane co do swej natury mikrobiologicznej przed udoskonaleniami mikroskopu i metod badawczych mikrobiologii. To tłumaczy trwałość antycznych poglądów o grzybach jako wydalinach drzewa lub objawach jego starzenia, i nieoddzielanie ich taksonomicznie od roślin mimo nawet nadawania nazw grzybom i rozróżniania grzybów leczniczych od innych. Stąd też bezowocne spekulacje o istocie fermentacji. 4) Wiedzy o kopalinach organogenicznych (bursztyn, węgiel, ropa naftowa) dostarczyła dopiero geologia XIX w. 5) Stopień ingerencji farmaceuty w surowiec leczniczy w celu wydobycia składnika leczniczego lub jego przemiany w produkt stosowany jako składnik leku, przysparzał trudności w rozeznaniu tego, co występuje naturalnie w roślinie, a co powstaje podczas jej przerobu. 6) Działalność owadów również trudno było ocenić pod względem ich roli w powstaniu surowca; także wskutek ich małych rozmiarów; co rodziło dylematy o roślinnej lub owadziej proweniencji np. miodu, galasów, manny z drzew, naturze czerwca, kermesu i koszenili (drobnych owadów barwierskich). Uporczywość, z jaką starano się uporządkować całą tę wiedzę (sklasyfikować surowce) prowadzi do wniosku, iż od postępu w tym obszarze nauki o leku oczekiwano praktycznych konkluzji o znaczeniu farmakologicznym lub terapeutycznym. Nikła wiedza o owadach i innych zwierzętach leczniczych, w porównaniu z wiedzą o roślinach w tym samym czasie, potwierdza znikomą rolę zwierząt jako źródła leku. Ta dysproporcja ma uzasadnienie biologiczne i technologiczne: rośliny, posiadając ścianę komórkową, kumulują produkty przemiany materii i tworzą z nich różnorodne metabolity wtórne, co czyni je bogatym ich źródłem, które jednocześnie było dostępne za pomocą ówczesnych metod przerobu surowca i rozdziału substancji w nim zawartych.
4Bogactwo dawnej materii medycznej
4.1Dogłębne badanie przyrody
Ogólną charakterystykę materii medycznej stosowanej w XVIII i XIX w. należy rozpocząć od następujących stwierdzeń:
1) jest ona przede wszystkim niezwykle bogata w gatunki lecznicze; medycyna i farmacja interesowała się wszelkimi tworami naturalnymi (zob. też rozdz. 12);
2) wyróżniano nadmiar surowców i ich sortów w stosunku do liczby rzeczywistych gatunków macierzystych (zob. rozdz. 13-15);
3) liczba znanych gatunków roślin uważanych za lecznicze lub potencjalnie lecznicze jest funkcją ogólnej liczby znanych gatunków.
Tę pierwszą właściwość łatwo wytłumaczyć dążnością do odkrycia, wypróbowania i zastosowania kolejnych surowców leczniczych przeciw trapiącym człowieka chorobom. Zdolność wyszukiwania kandydatów na leki w przyrodzie i zdolność trafnej obserwacji ich działań leczniczych niech ilustrują przykłady:
- najwcześniejsza wzmianka o tym, że mchy działają wewnętrznie moczopędnie[40], to prawdopodobnie zdanie: "Hydragoga planta creditur esse" - "Uważa się, że jest rośliną wodopędną" na temat tujowca tamaryszkowatego Thuidium tamariscinum (Hedw.) Schimp., pada ono w wyd. 2 przeglądu flory okolic Gdańska u ÖLHAFEN 1656:164 i zgadza się z niezależnymi odkryciami farmakologicznymi o zielu różnych gatunków mchów w XIX w.;
- już w renesansie znano (i rozpatrywano pod kątem wartości leczniczej) rzadkie lub trudne do odszukania twory naturalne, jak uva quercina[41]; znano kilka gatunków roślin żywicielskich czerwców (coccum Polonicum); znano ryzolity - konkrecje wapienne zwane w farmacji osteocolla powstające wokół korzeni roślin; tabaxir - kryształy sacharozowo-krzemionkowe z wnętrza pędów bambusów (Bambusa Schreb.);
- jako rodzime źródło naturalnych wykałaczek zdołano wskazać w Anglii suche szypułki trzmieliny pospolitej Euonymus europaeus L.: choć krótkie i nieporęczne, to wytrzymałe i niełamliwe (RUTTY 1772(1):112), prócz tego mające przekrój soczewkowaty lub o kształcie spłaszczonego sześciokąta, co pozwala wprowadzać je w najwęższe przestrzenie międzyzębowe;
- w XVIII/XIX w. opisywano stosowanie lecznicze roślin nawet niezwykle rzadkich w przyrodzie całego świata, a nawet nadawano łacińskie nazwy ich surowcom. Z endemitów rosnących tylko w Kraju Przylądkowym opisano w farmacji: folium ranunculi Aethiopici - liście Knowltonia capensis (L.) Huth (HAHNEMANN 1795(1.2):468), cebulę Haemanthus coccineus L. jako nasercowe (cardiotonicum) (SCHUMACHER 1825(1):418) oraz fructus Gethyllis - owoc Gethyllis spiralis (Thunb.) Thunb. jako żołądkowy (stomachicum) i vulnerarium (DIERBACH 1847(3.2):1190). Z endemitów przylądkowych utrzymały się w farmacji jedynie liście Agathosma betulina (P.J. Bergius) Pillans i A. pulchella (L.) Link, zwane fol. bucco (THOMS I GILG 1905(5):256); gatunki te wymienił pierwszy BERG 1785:3 wśród surowców aromatycznych. Znaleziony w 1818 r. na Sumatrze i opisany botanicznie endemiczny gatunek raflezję Arnolda Rafflesia arnoldii R. Br. (BROWN 1822:201-234,tabl.I-II), wytwarzający największy kwiat na świecie, zamieszczono w książce o materii medycznej (PEREIRA 1840(2):579) pozyskawszy wiadomość etnofarmaceutyczną, że odwar o własnościach ściągających stosowano na Jawie w schorzeniach narządu rodnego. Roślina ta była już wówczas bardzo rzadka w przyrodzie, raczej niemożliwa do wprowadzenia do obrotu handlowego ani uprawy, jeszcze z tego powodu, że jest pasożytem korzeniowym drzew. Rosnący tylko w Nowej Zelandii i na wyspie Norfolk tęgosz mocny Phormium tenax J.R. Forst. et G. Forst. opisano jako dający leczniczy korzeń radix Phormii tenacis (ASCHENBRENNER 1843:219) oraz sok nadający się na klej do papieru (SIMMONDS 1857:228), mimo że z tych dobrodziejstw mogli korzystać najwyżej brytyjscy koloniści;
- w XX w. eksploatowano jako surowiec drogeryjny żywicę kauri, inaczej kopal australijski, pochodzącą z drzewa Agathis australis (D. Don) Lindl., ale wydobywaną z torfowiska znajdującego się na Nowej Zelandii ok. 30 km od Auckland, kryjącego szczątki kopalnego lasu tworzonego tam niegdyś przez to drzewo. Kauri miało tam zalegać w 5 kopalnych warstwach przełożonych torfem (BUCHHEISTER 1946:358n).
Dzieła mające zawrzeć całość wiedzy na temat materii medycznej powiększały się szybko już na przełomie XVII i XVIII w. Na przykład ALSTON 1770(1):57n policzył, że dzieło Pharmacologia... DALE'A w wydaniu 2 z 1710 r. zawierało opisy 629 roślin leczniczych, a w suplemencie (DALE 1718) dodano jeszcze 512 roślin. W wyd. 4 (DALE 1739) liczba surowców roślinnych, mineralnych i zwierzęcych miała sięgnąć 1761 pozycji.
Czy jednak przeglądy materii medycznej bogate w gatunki i kolekcje materii medycznej bogate w okazy wzorcowe (zob. rozdz. 15.1) realnie odzwierciedlają, co było do dyspozycji lekarza i apteki? Dokumenty faktycznie ukazujące dostępność surowców leczniczych w danym czasie to te związane z handlem (zob. rozdz. 15.3), acz z zastrzeżeniem, że aptekarz zaopatrywał się jeszcze pozarynkowo: ziołami z ogrodu i ze stanu naturalnego. Okazuje się, że taksy farmaceutyczne (np. TAXA GAND. 1787) zawierają tylko po ok. 400 surowców roślinnych jako artykułów handlowych.
Cała rozległa wiedza o materii medycznej jeszcze silniej kontrastuje z zawartością farmakopei urzędowych (zob. rozdz. 19.1) pod względem wpisanych do nich surowców i gatunków macierzystych. Treść farmakopei różnych krajów i okresów jest dość jednorodna co do dopuszczonych gatunków roślin leczniczych. Jest tak nawet za cenę konieczności kosztownego importu surowca; sam fakt umieszczenia w farmakopei rośliny egzotycznej świadczy wszak, iż widziano sens stosowania właśnie tego, a nie innego gatunku. Można to zjawisko prześledzić na przykładzie goryczki, znanej rośliny gorzkiej:
- farmakopea grecka stosowała radix Gentianae z goryczki żółtej Gentiana lutea L. importowany ze Szwajcarii (PH. GR. 1837A:119n);
- farmakopea meksykańska (PH. MEX. 1846:68) zawierała tylko G. lutea - roślinę europejską;
- farmakopea indyjska (PH. IND. 1868:147-149) z oficjalnych surowców goryczowych miała korzeń G. lutea i ziele Swertia chirayita (Roxb. ex Fleming) H. Karst. (roślina indyjska), a z pozaoficjalnych jeszcze 11 roślin azjatyckich;
- farmakopea rosyjska PH. ROSS. 1906:360 jako surowiec goryczowy przewidywała korzeń goryczki żółtej G. lutea L., purpurowej G. purpurea L., kropkowanej G. punctata L. lub pannońskiej G. pannonica Scop. Z tych gatunków jedynie G. lutea i G. punctata rosły w ówczesnej Rosji, ale tylko na Ukrainie. Nie wskazano żadnych innych gatunków goryczowych z obszaru tego rozległego kraju ani możliwych do importu do Rosji z innych kierunków niż zachód Europy;
- farmakopea japońska (PH. JAP. 1922:330n) wymieniała dla rad. Gentianae europejskie gatunki: G. lutea L., G. pannonica Scop., G. purpurea L. i G. punctata L. i dopuszczała jako ich zamiennik rodzimą w Japonii G. scabra Bunge;
- ta sama wymienia dla bulw tuber Aconiti napelli jedynie europejski tojad Aconitum napellus L. (op.cit.:417), choć mogłaby korzystać z innych gatunków, rodzimych w Japonii, Tybecie czy Chinach.
Tylko poza farmakopeami dopuszczano się zamieniania danego surowca, np. goryczowego, na inny, to znaczy, czynił to lekarz w recepcie lub farmaceuta w aptece. Na przykład doskonały Apparatus Medicaminum (MURRAY 1787(2):13) stwierdza o goryczce żółtej Gentiana lutea L., że "W Norwegii, gdzie zacny OEDER nie znalazł G. lutea [...], jest zastępowana na wsi i w miastach korzeniem goryczki purpurowej G. purpurea L.". Zauważmy też, iż roślinne surowce gorzkie znano w każdym kraju i okresie dziejów farmacji, i są obecne chyba w każdym systemie medycznym oraz w medycynach ludowych, stanowiąc podstawową klasę środków polepszających trawienie, a kiedyś także błędnie uważanych za przeciwgorączkowe i krzepiące (tonicum).
Jedynym wytłumaczeniem dla takiego przywiązania do kilku gatunków goryczek jako dostarczających farmakopealnych surowców goryczowych w powyższym przykładzie wydaje się to, że goryczki musiano uważać za lepiej poznane farmakologicznie czy też doskonale sprawdzone przez wieki w terapii. Może lekarze przywykli do znanego dawkowania. Ale koszt importu ich korzeni musiał się przekładać na cenę leku.
Ten dziwny stan utrzymywał się w farmakopeach mimo ogromnego postępu całego przyrodoznawstwa w XIX w. i mimo szerokiego horyzontu ówczesnej farmacji, która od najdawniejszych czasów poszukiwała leku również wśród roślin egzotycznych. Poznawano nie tylko zamienniki roślin używanych (zob. rozdz. 7.7), ale starano się poznać nowe działania lecznicze, a także egzotyczne systemy medyczne jako całość.
Odpowiedź na pytanie o l i c z b y g a t u n k ó w jest niezwykle trudna na każdym kroku. Przyrost liczby znanych gatunków roślin pierwszy starał się obliczyć BOERHAAVE 1727:18. Ustalił, że:
- BAUHIN 1623 w Pinax Theatri botanici skatalogował 6000 gatunków roślin wcześniejszych autorów i dodał swoich 600;
- RHEEDE [w Hortus Malabaricus, RHEEDE 1678-1703] zebrał 1356 nowych gatunków roślin;
- po nim kolejne zbierali BONITUS, PISO, MARCGRAF, HERMANN. Sam PLUMIER w podróży przez Amerykę opisał 900 roślin.
Jeśli BOERHAAVE miał rację, to do tamtej chwili suma zliczonych gatunków doszła do ok. 9000.
- U TOURNEFORTA [TOURNEFORT 1700] liczba skatalogowanych gatunków roślin sięgnęła 10 000. W 77 lat od dzieła C. BAUHINA do TOURNEFORTA, nauka poznała 4000 gatunków;
- Hans SLOANE na Jamajce liczbę znanych gatunków roślin miał podwyższyć do 16 000[42]. Chodzi zapewne o katalog roślin jamajskich Catalogus Plantarum quae in Insula Jamaica sponte proveniunt (SLOANE 1696).
Tyle ustalenia BOERHAAVEGO. Ale pominął on np. dzieło HERNÁNDEZ 1651 (o Meksyku), a przede wszystkim Johna RAYA, który w Historia Plantarum generalis (tom 1 z 1686, 2 z 1688 r.) podał 6900 gatunków roślin, zaś w suplemencie (RAY 1704), osiągnął zawrotną liczbę łącznie 11 700 gatunków (GREEN 1914:86,88). Był to, krótko mówiąc, katalog aktualnego stanu wiedzy o gatunkach i ich synonimach. Potem z wielkich prac ukazało się Herbarium Amboinense (RUMPHIUS 1741-1750) o florze indonezyjskiej wyspy Ambon (Amboina), które zawiera około 930 gatunków, ale nie wszystkie nowe dla nauki (MERRILL 1917:29-32).
Liczba gatunków opisanych - na nowo - przez Karola LINNEUSZA od 1753 r. jest różnie oceniana, ale też zmienił on spojrzenie na gatunek i odmianę - i niektóre zniósł:
- w 10. wydaniu Systema Naturae (LINNAEUS 1758-1759) ma być 5900 gatunków (MÜLLER-WILLE 2006:60), ale potem LINNEUSZ wydał kolejne suplementy, a jego syn KAROL junior - jeden (zob. s. 166);
- nieco inne wyniki uzyskano w projekcie pt. The Linnaean Plant Name Typification Project (JARVIS 1992), mającym jednak szerszy zakres: to katalog nazw binominalnych roślin i grzybów, jakie LINNEUSZ senior nadał gatunkom roślin w całym swoim życiu. Jest w nim ponad 9000 nazw binominalnych (to znaczy takich, które mają lub kiedykolwiek miały cytację "L."). Ale projekt ten zawiera też grzyby i porosty LINNEUSZA, a także gatunki z rozprawy pt. Plantae Surinamenses, jaką obronił Jacob ALM, uczeń LINNEUSZA (ALM 1775): zwykle jest ona określana jako "ostatnia praca LINNEUSZA" i cytowana jako "Linnaeus 1775", a gatunki z niej - z autorstwem raz "L.", innym razem "L. fil.", czyli syn, Karol LINNEUSZ junior.
Możemy więc chyba ostrożnie szacować, że w II poł. XVIII w. odnowiona botanika znała nadal poniżej 10 000 gatunków roślin[43]. Natomiast w pocz. XIX w. liczba znanych gatunków roślin kwiatowych i zarodnikowych miała wynosić 56 000 (na podstawie zbiorów Muséum national d'histoire naturelle w Paryżu) (WOLFGANG 1821A:163).
Określenie co było rośliną l e c z n i c z ą jest arcytrudne. Samo opisanie cech farmakognostycznych, np. że drewno jest wonne albo liście - gorzkie, nie czyni z egzotycznej rośliny gatunku leczniczego. Nawet opisanie go pod względem farmakognostycznym, etnobiologicznym i etnofarmaceutycznym w podręcznikach, artykułach badawczych czy przeglądach, nie gwarantuje, że kiedykolwiek apteka europejska lub amerykańska oferowała ten surowiec i lekarz miał go do dyspozycji, gdy pisał receptę. Obecność surowca w kolekcji naukowej też nie świadczy, że go używano, raczej, że trzymano w celach naukowych (w tym nawet porównawczych) lub pokazowych.
Według jeszcze nieopublikowanych moich badań, liczba dających się dziś zidentyfikować gatunków roślin, grzybów, porostów i glonów, które choć raz wspomniano w botanice farmaceutycznej lub wiedzy o leku w latach ok. 1700-ok. 1950 jako stosowany lub możliwy do zastosowania surowiec leczniczy, nie przekracza 4000. Tu trzeba jednak zastrzec, że nawet utworzenie naukowej nazwy surowca leczniczego nie może być interpretowane jako dowód jego automatycznej dostępności w handlu, obecności w aptekach ani używania w terapii.
Na pewno jednak motorem do poszukiwania roślin (ekspedycji badawczych, badań taksonomicznych i etnobiologicznych) była potrzeba poszukiwania nowych źródeł leku, czyli nowych gatunków leczniczych lub nieznanych zastosowań leczniczych dla gatunków znanych (wszystkie źródła XVIII-wieczne o florze egzotycznej, poza LINNEUSZEM, notują zastosowania roślin). Nawet jeszcze toksykologia w II poł. XVIII w. dzięki doświadczeniom starszej szkoły wiedeńskiej (zob. rozdz. 21.2) rzuciła nowe światło na zdawałoby się "klasyczne" rośliny trujące i przeniosła je do grupy silnie działających roślin leczniczych, przesuwając pogranicze dzielące te dwie grupy gatunków interesujących lekarza. Pogranicze wiedzy o roślinach jadalnych bądź użytkowych i roślinach leczniczych także obfitowało w kolejne zastosowania roślin w terapii - czy to w żywieniu chorych, czy to w postaci surowców pokarmowych stosowanych zewnętrznie (zob. rozdz. 21.1, 21.4 i 21.5).
4.2Poznawanie materii medycznej odległych krajów i kultur
Od najdawniejszych czasów nauka europejska jest otwarta na poznawanie etnofarmacji i etnomedycyny obcych kultur. Nowe wiadomości o nieznanych w Europie roślinach bądź samych surowcach leczniczych i ich zastosowaniach pojawiają się już od XVI w. (zob. rozdz. 16.1) jako owoc odkyć geograficznych dokonywanych w Nowym Świecie. Poniżej podaję przegląd najważniejszych publikacji, mających zasilić europejską wiedzę w nowe informacje o egzotycznej materii medycznej i jej zastosowaniach. Oczywiście pojedyncze surowce lecznicze z różnych stron świata tak wcześniej, jak i później powiększały asortyment materii medycznej poznawanej przez Europejczyków, a odległe ekspedycje organizowano już w starożytności. Jednak w większości poniżej zebranych przykładów ujawnia się chęć poznania i wykorzystania egzotycznych systemów materii medycznej jako pewnych c a ł o ś c i, czasem nawet wraz z doktrynami medycznymi, których mogły być częścią.
Poniżej krótki przegląd historii poznania roślin leczniczych różnych rejonów świata.
A m e r y k a Ś r o d k o w a i B r a z y l i a. Istotnym źródłem nowej wiedzy o roślinnej materii medycznej były gatunki środkowo- i południowoamerykańskie, napływające do farmacji Europejskiej już od początku eksploracji Nowego Świata w XVI w., dzięki podbojom portugalskim i hiszpańskim. Od II poł. XVI w. liczni lekarze badają w Nowym Świecie i opisują nowe gatunki wraz z zastosowaniami, a strumień surowców środkowo- i południowoamerykańskich dociera do Europy, pobudzając całą farmację. Pierwszy badał je i opisywał Nicolás MONARDES (ok. 1512-1588), choć sam nie był nigdy w Ameryce (BAUER 2014:67). Oznacza to, że miał już wystarczająco dobry dostęp do towarów amerykańskich, które obficie zaczęły napływać do Hiszpanii, i wiadomości o ich stosowaniu w ojczyźnie. Założył też ogród roślin z Nowego Świata w Sewilli (BLEICHMAR I IN. 2008:229) i nie był w tym jedyny.
MONARDES nazwał i opisał kilkadziesiąt surowców roślinnych, spośród których używano później (i dają się rozpoznać botanicznie, acz z wielu zastrzeżeniami, zwykle tylko do rodzaju): çarça-parilla [= sarsaparilla] (kolcorośl Smilax L.), copal, anime, tacamahaca, caranna, liquidambar, balsamum [= bals. Peruvianum?], tabaco (tytoń Nicotiana L.), guayacan (gwajakowiec Guaiacum L.), china occidentalis (Smilax L.), sallafras (sasafras Sassafras albidum (Nutt.) Nees), lignum nephriticum, sanguis draconis, cassia solutiva (strączyniec cewiasty Cassia fistula L.), avellanae purgatrices (jatrofa Jatropha multifida L.), fabae purgatrices (J. curcas L.), mechoacan (wilec Ipomoea sp.?), piper (jakiś amer. odpowiednik pieprzu), capsicum (papryka Capsicum L.), cevadilla (sabadyla Schoenocaulon officinale (Schltdl. et Cham.) A. Gray), carlo sancto (Cissus verticillata (L.) Nicolson et C.E. Jarvis), radix sanctae Helenae (Cyperus L.?)[44]. Podał też drzeworyty kilku surowców (nasiona, owoce; zob. rozdz. 10.1) (MONARDES 1574). Kolejne rozpoznawalne surowce lecznicze (w MONARDES 1582) to: balsamum de Tolu (woniawiec balsamowy Myroxylon balsamum (L.) Harms), tubula ad asthma utilis (papieros przeciwastmatyczny z tytoniem), caçavi (kakao, Theobroma cacao L.), coca (krasnodrzew Erythroxylum coca Lam.), rhabarbarum Peruanum (wilec Ipomoea jalapa (L.) Pursh), saponarii globuli (Sapindus saponaria L.), guayava (gruszla Psidium guajava L.), pacal (guma z Eupatorium lallavei Baill.?)[45].
W latach 1570-1577 Francisco HERNÁNDEZ przesyłał nasiona i sadzonki do Królewskiego Ogrodu w Aranjuez pod Madrytem (PLUCKNETT I IN. 1987:59). Opisywał też niestrudzenie, do końca życia florę Nowej Hiszpanii (Meksyku). Wydanie 2 uporządkowane i zredagowane przez RECCHIEGO (jako HERNÁNDEZ 1651) liczy 1000 stron. Badania MONARDA i HERNÁNDEZA zapoczątkowały naukową etnobotanikę i etnofarmację (zob. rozdz. 16.1). O roślinach z Nowego Świata piszą następni: Pietro Andrea MATTHIOLI, Ulisse ALDROVANDI, Castore DURANTE. Dzięki nim gatunki amerykańskie włączyły się trwale w "obieg" naukowy.
Rośliny lecznicze Brazylii opracowywano w podobnym czasie. Holender Joannes DE LAET wydał w 1648 r. dzieło pt. Historia naturalis Brasiliae (PISO I MARCGRAF 1648). Jest to kompilat dwóch wcześniejszych: 1) De Medicina Brasiliensi, którego autorem był Wilhelm PISO i 2) Historiae Rerum naturalium Brasiliae libri octo, które napisał Georg MARCGRAF de Liebstadt (VAREY 2000:xviii,186). Stało się ono standardowym opracowaniem flory brazylijskiej, w tym leczniczej.
Istotnymi opracowaniami flory karaibskiej stały się w kolejnym wieku dwa: A voyage to the islands Madera, Barbados, Nieves, St Christophers and Jamaica (SLOANE 1707) oraz The civil and natural history of Jamaica (BROWNE 1756), oba opatrzone wielu obserwacjami etnofarmaceutycznymi lub krótkimi wzmiankami o właściwościach leczniczych i organoleptycznych opisywanych roślin. Pierwsze nowoczesne źródło na temat materii medycznej Ameryki Łacińskiej to Hortus Americanus (BARHAM 1794). Wyróżnia się ono zwięzłością i użyciem nomenklatury binominalnej; pewna część gatunków nie posiada nazw łacińskich, tylko prowizoryczne nazwy angielskie nadane przez autora. Obejmuje ono, zgodnie z podtytułem, Amerykę Południową i Karaiby ze szczególnym uwzględnieniem Jamajki. Opisuje niemal 400 surowców leczniczych, większość roślinnych.
Recepcja dzieła BARHAMA była słaba, a nowe amerykańskie surowce lecznicze dostały się do farmacji europejskiej później i pod nazwami w językach z grupy galibi i tupi. Autorami, którzy je opublikowali i opisali, byli SPIX I MARTIUS 1824. Nazwy te znalazły się następnie w słowniku brazylijskiej materii medycznej MARTIUS 1863, co zapewniło im na jakiś czas uwagę farmacji. W późniejszych latach egzotyczne surowce południowoamerykańskie opisywane w Europie (np. pozyskiwane dla europejskich kolekcji farmakognostycznych) podawano pod dwiema nazwami: systematyczną (jeśli znano już gatunek macierzysty) i miejscową, ale - portugalską (np. u FRISTEDT 1868:passim). Ogromny dorobek C. MARTIUSA w dziedzinie botaniki oraz etnofarmacji Indian południowoamerykańskich przyczynił się do zintensyfikowania poszukiwań i postępu badań surowców dla farmacji europejskiej. Wydał on nawet publikację pt. Systema de materia medica vegetal brasileira (MARTIUS 1854, wyd. łac. MARTIUS 1843), w której prócz sklasyfikowania poznanych roślin leczniczych tego kraju, wskazał w brazylijskiej florze odpowiedniki gatunków znanych Europejczykom (tzn. używanych w farmacji europejskiej - więcej o tym w rozdz. 7.8). Zwiększone zainteresowanie nieznanymi roślinami leczniczymi Brazylii i wzrost asortymentu materii medycznej znalazło odbicie w literaturze europejskiej od połowy lat 20. do poł. lat 60. XIX w. Data początkowa zbiega się z wydaniem pierwszych prac o materii medycznej Brazylii (SPIX I MARTIUS 1824, MARTIUS 1825). Data końcowa zbiega się z rewolucją w medycynie, ale też ze śmiercią tego wybitnego badacza flory brazylijskiej (1868 r.). Prace MARTIUSA uświadomiły znaczenie badań kultury roślinnej[46] ludów południowoamerykańskich i położyły podwaliny pod gwałtowny rozwój zainteresowań etnografią (w tym etnobiologią i medycyną ludową całego świata), jaki przypadł na schyłek XIX w. (zob. s. 313). MARTIUS pozostawił po sobie ponadto bogaty zielnik roślin brazylijskich (zwany Herbarium Martii, zakupiony przez rząd Belgii w 1870 r.) oraz bezcenną kolekcję materii medycznej, którą kupił uniwersytet w Wiedniu w 1854 r. (zob. s. 304).
Wielu innych przyrodników, podróżników i emigrantów sporządziło w XIX w. cenne notatki o zastosowaniach roślin brazylijskich, a ich rękopisy są do dziś odkrywane i badane; jednak zauważono, że wiele cennych informacji o ludowym użyciu gatunków rodzimej flory jest dostępne dzisiaj już tylko z tych wczesnych pism XIX-wiecznych (FAGG I IN. 2015:18, RICARDO I IN. 2017:388).
Po uzyskaniu niepodległości przez Meksyk (1821) wydano farmakopeę meksykańską (PH. MEX. 1846). Wyróżniała się znaczną liczbą rodzimych gatunków leczniczych.
C h i n y. Poznawanie etnofarmacji Chin rozpoczęło się w II poł. XVII w. Pierwszą książką na temat medycyny chińskiej napisaną przez Europejczyka, jak twierdzi np. HANBURY 1862, była publikacja Specimen Medicinae Sinicae (CLEYER 1682). Zawiera ona listę 289 surowców leczniczych (pod nazwami transkrybowanymi z języka chińskiego) wraz z krótkimi opisami (op.cit.:25-54), w tym korzenia żeń-szenia Panax ginseng C.A. Mey. (ryc. 1). Następnym autorem, który badał surowce chińskie, był ASTRUC 1740. Opisał on receptury i zastosowanie chińskich leków przeciw kile (lues) oraz próbował rozpoznać próbki ich składników (surowców) przysłane mu z Chin. Kolejne okazy roślin leczniczych zbierał w Chinach dopiero Aleksandr TATARINOV (1817-1886) w latach 1840-1850, sporządził ich atlas oraz wydał katalog (TATARINOV 1856). Po nim przyczynki o materii medycznej Chin pisali HANBURY 1862 oraz Frederick Porter SMITH. On to, zbierając okazy materii medycznej dostępne w handlu chińskim i zgłębiając tamtejszą literaturę, skatalogował pod nazwami transkrybowanymi, chińskimi i botanicznymi (oznaczenia gatunków nie zawsze poprawnie) kilkaset surowców roślinnych (SMITH 1871). Autorów tych cytowali kolejni piszący o materii medycznej Chin: SOUBEIRAN 1874 i wreszcie BRETSCHNEIDER 1898, który ogłosił książkę będącą niejako podsumowaniem XIX-wiecznej wiedzy botanicznej o Chinach. Prócz tego kilku botaników opisywało wcześniej gatunki rosnące w Chinach: James CUNNINGHAM (zm. ok. 1709) będący w Chinach w latach 1698-1703, oraz Pehr OSBECK (1823-1805) przebywający w latach 1750-1752 w Kantonie (CHI-MING I WATSON 2013:212,215), dalej REEVES, ABEL, LOUREIRO, WILLIAMS, BRIDGMAN, BUNGE, HOFFMAN, SCHULTES, HANCE, MAYERS, SWINHOE, SAMPSON i WILLIAMSON (SMITH 1871:v). To ważne, gdyż kraj ten pozostawał zasadniczo zamknięty dla intruzów, w tym europejskich badaczy, do 1860 r. (CHI-MING I WATSON 2013:212), co tylko powiększa zasługi tych botaników w poznaniu jego przyrody. Mimo tych wysiłków, do XX w. wiedziano o roślinnej materii medycznej tego kraju nadal niezwykle mało, a surowce lecznicze poza kilkoma, którymi handlowano z Rosją (rzewień Rheum L. - zob. s. 236), choć opisywane w europejskiej literaturze farmaceutycznej, wydają się być niemal niedostępne na rynku zielarskim. Historyk medycyny SZUMOWSKI 1935:30 podsumował to następująco (w okresie międzywojennym!): "Chińczycy używają olbrzymiej ilości leków ze świata roślinnego. [...] Są to rośliny przeważnie nieużywane w medycynie europejskiej i dlatego m o g ą s i ę t a m k r y ć środki lecznicze prawdziwie wartościowe".
Ryc. 1. Nazwa gin sen i opis korzenia żeń-szenia Panax ginseng C.A. Mey. (CLEYER 1682:25): "Wygląda, że jest korzeniem mandragory, jest słodki i ciepły i o wysokiej cenie. Wchodzi do płuca, odnawia oddech i krew: piją go zawsze tak jak napój cha, zwany pospolicie herbatą. Z tym korzeniem nie używać ziela albo korzenia zwanego lilu, o którym [patrz] nr 32". Identyfikacja gatunku na podstawie transkrypcji nazwy chińskiej
W kolekcjach muzealnych i zielnikowych w Europie, wywodzących się z dawnych kolekcji przyrodniczych, mogą znajdować się rozproszone próbki chińskich surowców leczniczych nawet z XVIII w.; zbadano takie w zbiorze Hansa SLOANE'A w Natural History Museum w Londynie (ZHAO I IN. 2015). W XIX w. skutkiem ożywienia handlu niektórymi surowcami leczniczymi zdołano opisać więcej okazów materii medycznej z punktu widzenia samego handlu - tu można przytoczyć towaroznawczy (ale nie farmaceutyczny) przegląd chińskich surowców roślinnych (SCHOTT 1843:255-377). Jednak botaniczna wiedza o roślinach macierzystych tych towarów nadal niemal nie istniała lub stanowiła zbiór informacji o wątpliwej jakości i użyteczności. Przykładem tego jest odwieczny spór o gatunki rzewienia (zob. s. 236).
Starano się też poznać elementy systemu medycyny chińskiej. Akupunkturę jako pierwszy Europejczyk opisał holenderski lekarz TEN RHYNE 1683[47], a opracowania nauki o badaniu i leczeniu pulsu oraz o diagnozie z wyglądu języka podał ówże CLEYER 1682. Przegląd surowców leczniczych, ale i krytykę medycyny chińskiej przedstawił DORÉ 1920 w pracy o terapii i higienie w Chinach, i, jak głosił podtytuł, o wpływie przesądów na rozwój tamtejszych nauk medycznych i farmaceutycznych.
I n d i e opisano pod względem farmaceutycznym stosunkowo najwcześniej i najdokładniej. W całym XIX w. w literaturze farmakognostycznej znalazło się wiele hinduskich surowców. Bogaty ich przegląd opublikował już na pocz. XIX w. Whitelaw AINSLIE (1767-1837), badacz etnofarmacji Indii (AINSLIE 1813 i AINSLIE 1826), były to pierwsze opracowania z tego rejonu świata (VAN DER HOEVEN 1847:410). Następnie John Forbes ROYLE (1798-1858), botanik, podróżnik i dyrektor ogrodu botanicznego w Saharanpur (WINCKLER 1854:567), pozostawił po sobie niezwykłe dzieło pt. An essay on the antiquity of Hindoo medicine, including an introductory lecture to the course of Materia medica - "Esej o starożytności medycyny hinduskiej obejmujący wstępny wykład kursu materii medycznej" (ROYLE 1837), cykl rozpraw w rzeczywistości znacznie szerszych: o kulturze, gospodarce, nauce, medycynie i historii Indii, i jej historycznych powiązaniach z antycznymi medycynami otaczających kultur: arabskiej, chińskiej czy greckiej. Pisał o łączących i różniących je surowcach leczniczych oraz porównał elementy terapii indyjskiej z innymi medycynami. Kolejne opracowanie wydał MARTIUS 1853. Należy jednak zauważyć, że wielokrotnie nazwę "Indie" rozumiano szerzej, jako dalekowschodnią Azję, więc MARTIUS 1853 w opracowaniu "indyjskiej" materii medycznej znajdującej się w zielniku uniwersytetu w Erlangen określał miejsca pochodzenia okazów jako: Singapur, Jawa, Himalaje... Cytując niektóre dane z tej publikacji, DEY 1867 skatalogował materię medyczną obecną w handlu na obszarze Indii Brytyjskich. Zainteresowanie indyjską materią medyczną zaowocowało wreszcie wydaniem przez Anglików pierwszej farmakopei Indii (PH. IND. 1868) oraz komentarza (FLÜCKIGER I HANBURY 1874). Potem DUTT 1877 skompilował indyjskie dzieła sanskryckie na temat materii medycznej i wydał jej przegląd botaniczo-lekarski w układzie taksonomicznym. Najobszerniejszym dziełem na ten temat, zamykającym wiek XIX, jest sześciotomowa Pharmacographia Indica (DYMOCK I IN. 1890-1893), obejmująca rośliny indyjskie lub sprowadzane tam. Uwagę zwraca, że zdecydowano się w niej uwzględnić pewne pojedyncze surowce niezidentyfikowane naówczas botanicznie, np. bulwki zwane jadwar, proszek Goa (op.cit. (1):20,501). Pharmacographia Indica jest o tyle ciekawa, że pozwalała poznać odmienne tamtejsze zastosowania roślin znanych też w Europie.
W XX w. podsumował i skompilował wiedzę o materii medycznej i recepturze oraz wzbogacił o nowe wiadomości ROBERTS 1931. Dzięki ożywionemu handlowi wiadomości o materii medycznej z tego rejonu świata, jak i same surowce, zasilają w widoczny sposób rynek materii medycznej (a także ogólniej towarów kolonialnych) oraz publikacje farmaceutyczne już od początku XIX w.
Starano się poznawać indyjskie systemy medyczne. Elementy ajurwedy przedostawały się już w XVII w. do medycyny chińskiej, jak diagnoza z języka (CLEYER 1682). Ajurwedę jako całość opisał HESSLER 1844-1850.
A m e r y k a P ó ł n o c n a. Pierwsi osadnicy europejscy w Massachusetts (pocz. XVII w.) używali przywiezionych z Europy książek o roślinach leczniczych. W XVIII w. stosowali dyspensatoria angielskie, np. edynburskie (HOBBS 1991:181). Było to rozsądne wobec podobieństwa flory północnoamerykańskiej do europejskiej. Początki n a u k o w e j znajomości północnoamerykańskiej materii medycznej miały przez to charakter spekulatywny i oparte były tylko na przesłankach taksonomicznych. Przyjęto w historiografii, że jest to zasługą niemieckiego botanika Johanna Davida SCHÖPFA (1752-1800)[48], który podróżował po Ameryce Północnej w latach 1783-1784, poznając wielu amerykańskich przyrodników i czyniąc obserwacje przyrodnicze. Po powrocie do Erlangen we współpracy z Henrym MUEHLENBERGIEM ułożył listę amerykańskiej roślinnej materii medycznej (HINDLE 1956:307n) jako zamienników dla roślin stosowanych w Europie. Opierał się na podobieństwie gatunków amerykańskich do spokrewnionych z nimi gatunków europejskich reprezentujących te same rodzaje. Jego dzieło nosiło tytuł Materia medica Americana (SCHÖPF 1787). Wytypował w nim też około 22 dalszych gatunków, u których, kierując się ich zapachem i smakiem, spodziewał się "mocy leczniczych" (op.cit.:xi-xii). Książka SCHÖPFA nie zawiera jednak odniesień do etnofarmacji Indian.
Obserwacje botaniczne i dygresje dotyczące użytkowych i leczniczych własności roślin wykorzystywanych przez Indian publikowali przy różnych okazjach podróżnicy, np. CARVER 1778 opisał swą podróż po centralnej Ameryce Północnej z lat 1766-1768, w której zawarł obserwacje o "drzewach, krzewach, korzeniach, ziołach, kwiatach itp." (op.cit.:494-526). Natomiast Manasseh CUTLER (1742-1823) opisał florę Nowej Anglii (CUTLER 1783), celem wskazania zastosowań leczniczych i użytkowych roślin tam odnotowanych. Praca jego zawiera dane etnofarmaceutyczne i użytkowe podpatrzone u Indian. SCHÖPF nie znał tej pracy. W latach 1785-1787 po Stanach Zjednoczonych podróżował jeszcze Włoch Luigi CASTIGLIONI, który opublikował najobfitszy naówczas przegląd kilkuset amerykańskich gatunków leczniczych i użytkowych, wraz z ich użyciem i komentarzami (CASTIGLIONI 1790(2):169-402). Jednostkowe obserwacje etnofarmakologiczne dokonywane przez osadników amerykańskich od 1700 r., choć miały miejsce, przechowywały się w tradycji leczenia domowego (które pełniło tam ważną rolę) i niemal nie ukazywały się drukiem aż do pocz. XIX w.
Pierwszym autorem, który zbierał dane etnobotaniczne i etnomedyczne ze skutkiem dla farmacji naukowej, był John BARTRAM (1699-1777). Opublikował on dodatek (BARTRAM 1751A) do 3. wydania brytyjskiego dzieła lekarskiego Medicina Britanica (SHORT 1746), który zawierał około 21 roślin amerykańskich z ich opisami i sposobami stosowania u Indian. Dzięki tak wczesnemu ich poznaniu, większość wprowadzono do farmakopei amerykańskich, szczególnie do pierwszej (PH. U.S. 1820): aralie Aralia racemosa L. i A. nudicaulis L., przymiotno kanadyjskie Erigeron canadensis L., krwiowiec Sanguinaria canadensis L., Triosteum perfoliatum L., Aletris farinosa L., tulipanowiec Liriodendron tulipifera L., trojeść bulwiastą Asclepias tuberosa L., lobelię Lobelia siphilitica L., Eupatorium perfoliatum L. (dane i identyfikacja gatunków według HOBBS 1991:184n). Po ekspedycji botanicznej w rejon jeziora Ontario, BARTRAM 1751B opublikował swoje obserwacje przyrodnicze, włącznie z etnofarmaceutycznymi z tamtego rejonu, i stanowią one uzupełnienie jego poprzedniego dzieła. Jak pisze HOBBS 1991:181, dopiero potem lekarz nowojorski Jacob DYCKMAN w 1818 r. dopisał nieco ponad 50 gatunków roślin indiańskich do 8. wydania Edinburgh New Dispensatory (DUNCAN I DYCKMAN 1818, wyd. nowojorskie), używanego wówczas w USA, wraz z ich opisami i zastosowaniami.
Z kolei dzieło SCHÖPFA 1787 cytował botanik BARTON 1818(2), obficie dopisując nowe obserwacje z medycyny indiańskiej i komentując świeżo poznane zastosowania. W przedmowie do tomu 2 stwierdzał na temat stanu badań botanicznych:
Wydało mi się oczywiste, że bogaty skarbiec roślin leczniczych pozostawał niedokładnie opisany i nieznany. Zważywszy rozległość terytorium i obfitość oraz liczbę roślin Stanów Zjednoczonych, ich botanika jest badana z zaskakującym zapałem i wnikliwością. Ale niestety tylko botanika nomenklatoryczna przyciąga dotąd uwagę. (BARTON 1818(2):vii)
Jego dzieło więc miało przyciągnąć botaników do spraw etnofarmacji, by wnieść nowości do terapii.
Od lat 20. XIX w. amerykańskie czasopisma farmaceutyczne American Journal of Pharmacy i The Western Druggist niestrudzenie nadrabiają zapóźnienie amerykańskich nauk farmaceutycznych w porównaniu z europejskimi i publikują regularne doniesienia o nowych obserwacjach etnofarmaceutycznych i zbadanych własnościach kolejnych gatunków. Badania etnofarmaceutyczne u plemion indiańskch trwały długo poza lata 60. XIX w. Kolejny pracowity autor to John Uri LLOYD (1849-1936), który opracowywał monografie gatunków północnoamerykańskich na przełomie XIX i XX w.
A b i s y n i a. MARTIUS 1851:618nn opisał kilka surowców roślinnych z obszaru historycznej Abisynii i nadał im nazwy wzięte z używanych tam języków: amharskiego oraz tigre. W literaturze farmaceutycznej funkcjonują one jako "abisyńskie"[49]: herba haffafalu (Bryonia scrobiculata Hochst. ex A. Rich.), radix tphokko (= rad. mitschamitscho, z Oxalis pes-caprae L.), radix ogkert (korzeń Silene macrosolen Steudl. ex A. Rich.), radix handukduk (korzeń Euphorbia schimperiana Scheele var. schimperiana), radix ternacha (korzeń dziewanny kutnerowatej Verbascum phlomoides L. [= V. ternacha Höchst. ex A. Rich.]), cortex besenna (= cort. musenna, kora Albizia anthelminthica (A. Rich.) Brongn. [= Besenna anthelmintica A. Rich.]) i herba maddere (ziele Buddleja polystachya Fresen.), a także capsulae schebti (= schipte, septe) - owoce Phytolacca dodecandra L'Hér. (MARTIUS 1851:621n). Jednak w farmacji europejskiej stosowano w praktyce inny surowiec etiopski, poznany jeszcze w XVIII w., kwiat Hagenia abyssinica Willd., pod nazwą flos koso (najwcześniej w pisowni flores cusso u SWEDIAUR 1799:33).
E g i p t. Przyczynkiem do poznania farmacji tego kraju był rozdział pt. Materia medica ex officina Kahiriana descripta - "Materia medyczna opisana z kairskiej apteki", jaki zamieścił FORSSK?L 1775:141-164. Zawiera on spis surowców i preparatów wraz z ich identyfikacją botaniczną, nazwami arabskimi i ich transkrypcją. Dodatkowo podaje pochodzenie surowca, jeśli był przywożony do Kairu. Z dołączonej mapy wynika, że surowce docierały tam głównie z portów nad Morzem Czerwonym. Nie wszystkie surowce są zidentyfikowane botanicznie. Mniej znane w Europie mają dopiski o zastosowaniach, a nawet receptury leków. Znajduje się tu też spis preparatów i leków złożonych.
M a r o k o. Pierwsza monografia materii medycznej tego kraju to prawdopodobnie QUEDENFELDT 1887 o środkach spożywczych, używkach i kosmetykach u Marokańczyków.
P e r s j a. Europejskie wydanie farmakopei perskiej w przekładzie z oryginału ogłoszono w XVII w. pt. Pharmacopoea Persica ex Idiomate Persico in Latinum conversa (PH. PERS. 1681). Przyczynki o nowych surowcach poznanych na Bliskim i Środkowym Wschodzie pojawiały się przez cały wiek XIX, lecz szerszy ich przegląd (Irak i Iran) dali dopiero HOPPER I FIELD 1937. O poznawaniu roślin perskich patrz: TSCHIRCH 1910(1.2):904.
P r z y l ą d e k D o b r e j N a d z i e i. Pierwsze opracowanie materii medycznej, inspirowane miejscową etnofarmacją, podał już BERG 1785, wybierając je jako potencjalnie najwartościowsze leczniczo spośród gatunków, jakie zaobserwował tam (i opisał taksonomicznie) promotor tej rozprawy Carol P. THUNBERG. W tej krótkiej pracy BERG 1785:2-8 zebrał wiadomości o ok. 25 gatunkach bądź rodzajach dających się dziś rozpoznać nomenklatorycznie: Adiantum aethiopicum L. (ziele); [Aloë linguaeformis L. fil.] (jego sok miał przewyższać inne alony), Anemone vesicatoria (L. fil.) Prantl (liście); Arctopus echinatus L. (korzeń); Baptisia perfoliata (L.) R. Br. (liście); Carpobrotus edulis (L.) N.E. Br. (sok z owoców tego i innych gatunków); Elaphrium capense DC. [= Fagara capensis Thunb.] (owoce); Eriocephalus L. (ziele); Haemanthus coccineus L. (cebula); Kedrostis africana (L.) Cogn. (korzeń); Lobelia pinifolia L. (korzeń); Oxalis pes-caprae L. [= O. cernua L.] (sok z ziela); [Osmites camphorina Thunb.] (ziele i liście); Pelargonium cucullatum (L.) L'Hér. (ziele); P. triste (L.) Ait. (korzeń); Persicaria barbata (L.) H. Hara (ziele); Piper capense L. fil. (owoc); Protea nitida Mill. [= P. grandiflora Thunb.] (kora); P. repens L. [= P. mellifera Thunb.] i P. speciosa L. (sok); Salsola aphylla L. fil. [= Caroxylon salsola Thunb.] (soda); Tulbaghia alliacea L. fil. i T. capensis L. [= T. cepacea L. fil.] (korzeń) oraz Xysmalobium undulatum (L.) Ait. [= Asclepias undulata L.] (korzeń), a także grzyb Podaxis carcinomalis (L. fil.) Fr. [= Lycoperdon carcinomale L. fil.] dający obficie zarodniki. Prócz tego odnotował 3 grupy surowcowe (resolventia i graveolentia varia oraz rośliny pachnące czosnkiem). W XIX i XX w. zwróciły uwagę farmacji jedynie Haemanthus coccineus oraz gatunki dostarczające liści zwanych bukko, poza tym mogły mieć znaczenie tamtejsze gatunki aloesów jako źródła alony. Od poł. XX w. używano radix uzarae z Xysmalobium undulatum. Interesowano się też grzybem Podaxis carcinomalis, który miał rosnąć na mrowiskach (CZERWIAKOWSKI 1849(1):25) lub raczej termitierach (GEIGER I MOHR 1835:175; PRIEST I LENZ 1999:110), proszek zarodników miał być zasypką na zmiany skórne ("wrzody", "rak"), ale w Europie stosowano analogicznie rodzime purchawki, zob. s. 455). Dostępność w Europie surowców podanych przez BERGA 1785 wydaje się znikoma (do czasu wprowadzenia liści bukko, nie dochodziły też żadne w XIX w.).
T u r k i e s t a n. Notatkę o materii medycznej tego kraju podał DRAGENDORFF 1872, liczy ona 11 surowców, z których rozpoznał botanicznie tylko: owoc sumaku garbarskiego Rhus coriaria L., nasiona portulaki Portulaca oleracea L., bulwki Asphodelus ramosus L., kwiaty Styphnolobium japonicum (L.) Schott, korzenie bertramu Anacyclus pyrethrum (L.) Lag., nasiona babki jajowatej Plantago ovata Forssk. [= P. ispaghula Roxb. ex Fleming] i owoc nanerczu wschodniego Semecarpus anacardium L. fil. Podał bibliografię historycznych i współczesnych mu opracowań materii medycznej i farmacji arabskiej.
T y b e t i M o n g o l i a. Pierwszy opis medycyny mongolskiej, zawierający 58 surowców leczniczych, opublikował REHMANN 1811. Podał nazwy surowców pismem tybetańskim z transkrypcją ze słuchu (LAUFER 1900(2):49n). Na medycynę tybetańską jako całość i na tamtejszą materię medyczną zwrócono uwagę około 1890 r. dzięki rosyjskiej wystawie naukowo-przemysłowej w Kazaniu (JABŁONOWSKI 1890:264). W kolekcji materii medycznej w Wiedniu znajduje się zbiór 132 próbek materii medycznej z Tybetu (KLETTER 2007:100) z przełomu XIX i XX w. LAUFER 1900(2):56-71 opisał około 50 surowców, ich grup, np. gorzkie, lub gotowych leków, np. pigułek czy maści, słabo rozpoznane gatunkowo; wiele z nich znano już zresztą z innych medycyn i stosowano nawet w Europie. Klasztory tybetańskie zaopatrywały w leki nie tylko Tybet, ale prawie całą Mongolię (LAUFER 1900(2):49n), stąd trudno było odróżniać medycynę tybetańską od mongolskiej - i zwykle opisywno je łącznie.
Prócz powyższego mamy kilka pojedynczych surowców roślinnych, które reprezentują poszczególne odległe od Europy Zachodniej kraje lub miejsca pochodzenia:
R o s j a. Poprzez ten kraj do Europy importowano surowce lecznicze z Chin, przede wszystkim korzenie rzewienia, i stąd zwano je w farmacji rosyjskimi lub chińskimi. Rosja wprowadziła na rynki europejskie kilka własnych towarów leczniczych i użytkowych, których nazwy utrwaliły się w języku farmacji: 1) gummi Orenburgense (= gummi Uralense) - żywiczna ciecz wyciekająca z kłód modrzewi Larix Mill., gdy spalają się aż do rdzenia (MURRAY 1793(1):26), produkt z Orenburga nad rzeką Ural; 2) oleum rusci - dziegieć brzozowy, destylowany z kory (HAHNEMANN 1793(1.1):208). Dziegieć służył głównie do wyprawiania skór juchtowych; był bardzo znany również jako wyrób kojarzony z Polską: pol. dziegieć lub ros. djogot' (дёготь) dało w XIX w. jego nazwę amer. dagget. Poszukiwania nowych gatunków roślin kandydatów na gatunki lecznicze (i użytkowe) podjęto na Syberii po II wojnie światowej.
T a t r y. BRÜCKMANN 1727A opisał z Tatr pod względem farmaceutycznym kosodrzewinę Pinus mugo Turra pod nazwą koszodrewina, a nazwę jej żywicy opublikował w formie koszodrewinowy oley. Następnie (BRÜCKMANN 1727B) opisał w podobny sposób limbę Pinus cembra L. pod nazwą limbowe drewo i jej żywicę - limbowi oley. Nazwy te podał on jako słowackie ("quod Slavi Koszodrewina vocitant"). Nazwę olejku z drewna kosodrzewiny zacytował potem w leksykonie aptekarskim HAHNEMANN 1795(1.2):507. Żywice kosodrzewiny i limby w farmacji europejskiej zadomowiły się jednak pod innymi nazwami, odpowiednio: balsamum Hungaricum - "balsam węgierski" i balsamum Carpathicum - "balsam karpacki", obecnymi także w zacytowanych dziełach BRÜCKMANNA. Większa część Karpat, od Żyliny po Braszów, leżała w Cesarstwie Austriackim, później Austro-Węgierskim.
R u m u n i a. Roślinne surowce jadalne używane przez Wołosów i Mołdawian opisał CZIHAK 1853. Wiele roślin leczniczych traktowano tam jako jadalne. Nie przyciągnęło to zainteresowania farmacji.
4.3Etymologia i leksykografia medyczno-farmaceutyczna oraz historia naturalna
Źródła przekonują nas łatwo, że znaczna część wiedzy o jakimś obiekcie lub zjawisku zawarta była kiedyś w samej nazwie. W nauce o surowcu leczniczym i w medycynie badanie znaczenia i pochodzenia nazw uzupełniało wiedzę medyczną i farmaceutyczną, nader skromną. Nazwy wielu roślin leczniczych i materii medycznej są rzeczywiście znaczące, zawierając istotną wskazówkę o ich właściwościach leczniczych bądź użytkowych i ich działaniu leczniczym bądź szkodliwym. Zadanie wyłożenia etymologii nazw surowców leczniczych właśnie w tym celu stawiał sobie np. HERMANN 1701:1, który stwierdzał, że jednym z filarów wiedzy o materii medycznej jest etymologia "z której często można wydobyć ukrytą własność leczniczą, np. consolida, tussilago, hepatica, pulmonaria"[50].
Etymologia medyczna i farmaceutyczna była uprawiana już od poł. XVII w. (IONCQUERT 1659, BLANCARD 1690[51]), najbardziej zaś w XVIII w., kiedy to zaczęła rozwijać się ona jako samodzielna gałąź wiedzy. Warto wymienić tu np. obszerne dzieło CASTELLI 1746, kolejne wydania i wznowienia słownika BLANCARDA (BLANCARD 1717, 1748, 1756, 1777), słowniki JULLIOT 1768, HALLER 1772, BECKMANN 1801 czy BOEHMER 1802; cztery ostatnie poświęcone li tylko takim zagadnieniom. Poza tym rozbudowane treści nazewnicze i etymologiczne zawarte są w wieloczęściowych botanicznych dziełach GEOFFROYA (tytułowanych Traité de la mati?re médicale... i Suite de la mati?re médicale... np. GEOFFROY 1741), gdzie spis nazw stanowi wstępny akapit opisu danej rośliny, a z farmaceutycznych - w Cynosura Materiae medicae (HERMANN 1701-1745, HERMANN I BOECLER 1729-1731, BOECLER 1731-1754). Nawet LINNEUSZ zebrał etymologię medyczną 51 nazw roślin (LINNAEUS 1751:184n). Niektóre farmakopee i dyspensatoria zawierały słownikowy wstęp poświęcony terminologii z dziedziny postaci leku i procedur recepturowych (np. HERNÁNDEZ 1803); w Tyrocinium pharmaceuticum (LOECHES 1719, 1728, 1751:1nn) taki wstęp ułożono w formie pytań nauczyciela (magister) i odpowiedzi ucznia (discipulus) jako pomoc dla kandydata do zawodu.
Dorobek tego typu dzieł, także tych tworzonych na gruncie samych nauk medycznych, jest dziś niemal zapomniany. Słowniki wywodzą się z wcześniejszych indeksów, np. spisów roślin użytecznych (FRANCK 1672, FRANKENAU 1698), czy materii roślinnej i chemicznej (SOMMERHOFF 1701), które rozszerzano w kolejnych wydaniach dodając objaśnienia haseł.
Najdalej zaszedł słownik medyczny Lexicon medicum BLANCARD 1748, gdzie w hasłach o roślinach leczniczych zacytowane zostały wersy z poematów starożytnych (np. z medycznego: Theriaka NIKANDRA, ale także z Iliady HOMERA), w których pada nazwa danej rośliny. BOECLER 1747:133,165 cytował np. strofy z WERGILIUSZA o świerku, leszczynie, LUKRECJUSZA o cykucie (op.cit.:455) i renesansowego poety Heliusa HESSUSA o szkodliwości buraków (op.cit.:479) itp.
Przede wszystkim jednak niejedna rozprawa naukowa o gatunku bądź surowcu leczniczym rozpoczynana była wiadomościami o nazwie, jej historii i znaczeniu, i traktowano to równie poważnie co zamieszczaną zaraz potem synonimikę nazw rośliny lub surowca. Na przykład rozprawę o arnice górskiej Arnica montana L. (ANDREIDES 1736:1) otwierał rozdział zatytułowany wręcz Philologia seu de nomenclatura Herbae Arnicae - "Filologia albo o nazewnictwie ziela arniki".
Wyjaśnianie etymologii uprawiano dawniej z wielkim upodobaniem; wiele bezcennych, a zapomnianych dziś objaśnień i spostrzeżeń zawierają słowniki XVIII-wieczne. Niestety można wskazać w nich również błędy, np.:
- łac. cerasus - "czereśnia (drzewo)" (wiśnia Prunus cerasus L. i czereśnia P. avium L.) jakoby od łac. cera - "wosk pszczeli", z powodu woskowego zapachu kwiatów (BLANCARD 1717:146), tyle że "woskowy" to gr. ??????? i łac. cereus, natomiast "woskowany" to łac. ceratus. Proponowana etymologia jest pochodną dawnego twierdzenia, że pszczoły zbierają wosk z roślin (zob. rozdz. 3); obecnie wiadomo, że wydziela go sama pszczoła, a wosk pszczeli i wosk roślinny to odrębne, choć podobne surowce;
- łac. bardana - "łopian" (Arctium L.) jakoby od gr. ?????? - "droga", gdyż roślinę tę często spotykamy na przydrożach (LEMERY 1714:115). W rzeczywistości to greckie słowo znaczy "bard, wędrowny wieszcz", natomiast etymologię bardana objaśnia się z języka włoskiego (wł. barda - "zbroja końska": blaszka liściowa łopianu, trzymana poziomo, zwiesza się i przypomina wówczas kształtem tę zbroję);
- klas. łac. fungus - "grzyb" wyprowadzał MENTZEL 1715:124 od słowa funere - "pogrzebać", jako że grzyby sprowadzały śmierć i pogrzeb (łac. funus) porażonego drzewa. Prawidłowo fungus wywodzi się od gr. (attyckiego) ??????? - "gąbka", co opisuje wygląd hymenoforu rurkowatego u hub;
- łac. britannica pochodzi jakoby od twierdzy Bretten we Francji, gdzie miał rosnąć nazwany tak szczaw wodny Rumex aquaticus L. (BLANCARD 1717:106), tymczasem nazwa tej rośliny pochodzi od gr. ?????????. U DIOSKURYDESA była to nazwa rośliny p o d o b n e j do szczawiu, stosowanej przeciw szkorbutowi (SMITH I ANTHON 1870:157);
- SIMMONDS 1857:465 twierdził, że od algierskiej nazwy terpentyny alkor lek (wydzieliny pistacji terpentynowej Pistacia terebinthus L.) pochodzi słowo lac (w rzeczywistości klas. łac. lac - "mleko", terpentyna zaś nie jest nawet mlecznobiała).
Etymologia nazw roślin nie była zatem nigdy dziedziną wolną od spekulacji, przypuszczeń i fantazji. Natrafiamy na nie nawet w naszych czasach, np. PEETERS I IN. 2004:181 wywodzi łac. nazwę trawy Holcus L. od gr. ???? - "wyciągać" jakoby stąd, że trawę tę miano używać do obwiązywania palca przy wyciąganiu drzazg. Dlaczego akurat tę? Tymczasem jej nazwa pochodzi od gr. ?????, co podobnie jak klas. łac. holcus (u PLINIUSZA) oznaczało j a k ą ś trawę, i słowo to dopiero LINNAEUS 1753(2):1047 jedynie w y k o r z y s t a ł jako nazwę rodzajową. PEETERS nie zauważa oczywistego błędu w transkrypcji z ????, otóż trawa ta musiałaby się nazywać po łacinie Helcus. Rodowód greckiego terminu "toksyczny" wywodzą niektórzy od klas. łac. taxus - "cis Taxus baccata L.", jakoby stąd, że "z niego robiono najlepsze strzały, a którego szyszkojagody znane były jako trujące" (LANE I BORZELLECA 2008:5), tymczasem drzewo to po grecku nazywa się wyłącznie ??????, z jego sprężystego drewna sporządzano przede wszystkim łuki, zaś klas. gr. "toksyczny" związany jest ze słowem ????? - "łuk, łucznictwo" (zob. też przyp. 472).
W XIX w. wydano ostatni raz unowocześniony i rozszerzony leksykon medyczny BLANCARDA (KÜHN 1832) oraz krytyczne słowniki języka medycznego (KRAUS 1826 i KRAUS 1844, zatytułowane Kritisch-etymologisches medicinisches Lexikon - "Krytyczno-etymologiczny leksykon medyczny".
Podobnie jak etymologią, zajmowano się z upodobaniem również szeroko pojętym przyrodoznawstwem roślin leczniczych, a wiedzę i dzieła na ten temat nazywano zwykle historia materiae medicae - "historią materii medycznej", przez analogię do historia naturalis - "historii naturalnej", tj. ogólnego przyrodoznawstwa. Początkowo nazwa historia oznaczała tylko nazewnictwo, a więc synonimikę - tak jest wyjaśniona w podtytule herbarza FUCHSA 1543 (staroniem. "histori, das ist, namen" - "historia, to jest nazwy"), z czasem jednak rozumiano tak tradycyjnie coraz szerszą wiedzę przyrodniczą i inną o roślinie. Historię naturalną surowców leczniczych SCHMIDT 1811:8 nazwał trafnie f a r m a k o g r a f i ą (łac. pharmacographia)[52]. Uwzględniano etymologię, dzieje odkrycia (poznania), badania i używania rośliny oraz jej surowców, rozmieszczenie geograficzne, właściwości użytkowe, działania farmakologiczne, a także wszelkie inne zebrane informacje, które w późniejszych czasach nazwano by etnofarmaceutycznymi i etnobotanicznymi, o rzeczywistej lub potencjalnej wartości dla leczenia.
Zresztą wiedza o pochodzeniu różnych surowców była w ogóle ceniona i interesowała ludzi wykształconych, np. we wstępie do Dykcyonarza roślinnego KLUK 1786(1):xiv stwierdził: "Niepiękna jest rzecz zażywać co pospolicie, jak pieprzu i cukru, a nie wiedzieć z czego, jak i skąd jest".
Wśród dorobku historii materii medycznej należy wskazać przede wszystkim następujące dzieła farmakograficzne: ze względu na objętość i wszechstronność - DALE 1693, VALENTINUS 1716, VALENTINUS 1722, DALE 1739, CARTHEUSER 1749-1750, HILL 1751, ALSTON 1770, LEWIS I AIKIN 1784; w drugiej zaś kolejności: TOURNEFORT 1717, BRADLEY 1730, VOGEL 1758, GESNER 1771, CULLEN 1775, RUTTY 1775, LEWIS I AIKIN 1784 oraz CULLEN 1789. Wśród wybitnych prac na ten temat należy umieścić Traité universel des drogues simples (LEMERY 1714-sqq), Traité de la mati?re médicale (GEOFFROY 1741-sqq) i Apparatus Medicaminum (łac. "sporządzanie leków") (MURRAY 1776-sqq), które doczekały się licznych wydań, tłumaczeń i cytowań, a dwaj ostatni autorzy weszli też do kanonu nowoczesnej botaniki: otóż ich dzieła LINNEUSZ umieścił w bibliotece botanika (LINNAEUS 1770:36n).
Znajomość taksonomii i samej nomenklatury roślin (bogatej w synonimy) nie straciła na znaczeniu w wieku XX. TSCHIRCH nazywał ją farmakoetymologią i twierdził, że prócz niej student farmacji powinien znać kilka języków oraz poznać historyczny rozwój materii medycznej i farmakognozji (KRAEMER 1912:766).
Dbano również o poprawność w nazewnictwie roślin, materii medycznej, preparatów i leków złożonych. Wiedzy tej nadawano wysoką rangę. Świadczy o tym fakt, iż już PÉREZ 1599 wydał dzieło o surowcach i lekach, poświęcone m.in. "oczyszczeniu" nomenklatury łacińskiej i zniekształconej - hiszpańskiej. Na stronie tytułowej PÉREZ umieścił radykalną sentencję: "Śmierć i życie w rękach języka". Wyraża to obawę o los chorego z powodu niepoprawnego rozumienia recepty. Natomiast BORRICH 1670 zajął się wymową nazw roślin i w ogóle wyrazów naukowych, np. przymiotników, a szczególnie poprawnym akcentowaniem.
Rzadkością w dziełach słownikowych z dziedziny medycyny i farmacji jest jednak gramatyka. Dla mniej znanych rzeczowników podawano czasem końcówki deklinacyjne (np. MEUVE 1695). Słowniki BLANCARDA podają gen. sing. tylko dla najmłodszych w łacinie rzeczowników, np. "vernix icis, recentiorum vox" (BLANCARD 1748:698). W XIX w. już tylko BECKMANN 1801 podaje końcówki gen. sing. i rodzaj gramatyczny nazw rodzajowych roślin. Pewne uwagi etymologiczne i gramatyczne dotyczące materii medycznej znajdują się jeszcze w słownikach amerykańskich, u DUNGLISONA, np. "roseus od rosa; Rosago, gen. Rosaginis - Nerium oleander" (DUNGLISON 1866:848). Są to jednak przykłady bardzo rzadkie w literaturze farmaceutycznej.
Podsumowanie rozdziału 4
W poszukiwaniach potencjalnych źródeł leku interesowano się wszelkimi gatunkami i wynajdywano w przyrodzie nawet najrzadsze jej twory. Dokładność spostrzeżeń na temat budowy szczegółowej roślin, ich zastosowania oraz poznane działania lecznicze świadczy o niezliczonej ilości prób empirycznych w kierunku odkrycia wartościowych zastosowań leczniczych lub pokrewnych. Flora i kultury ludowe odległych części świata rozbudzały wyobraźnię, a już XVI-wieczne dzieła botaniczno-lekarskie przynoszą zalew wiadomości o nowych gatunkach i zastosowaniach w lokalnych medycynach ludowych. Dyspensatoria ani farmakopee nie oddają obrazu bogactwa rynku surowców leczniczych w Starym Świecie ani poziomu znajomości gatunków, czy zatem dostępność wielu surowców zamorskich była tak niska, iż nie uzasadniała ich umieszczania w dziełach urzędowych? Rosła wiedza o zamiennikach, namiastkach i fałszerstwach surowców, a mała dostępność i wysoka cena pobudzi rozwój szczegółowych metod badania materii medycznej. Liczba znanych gatunków roślin w pocz. XVIII w. osiąga ok. 10 000, później trudno je już zliczać. Główne obszary, gdzie Europejczycy poszukiwali nowej wiedzy i samych surowców to: Ameryka Środkowa i Południowa (od XVI w.), Chiny (od II poł. XVII w.), Ameryka Północna (od początku osadnictwa, jednak intensywniej od końca XVIII w.), północne i południowe krańce Afryki (od II poł. XVIII w.), Indie (od pocz. XIX w.). Pojedyncze surowce importowano od starożytności. Napływ cennej wiedzy od XVI w. pobudził rozwój przyrodoznawstwa i aptekarstwa.
Znajomość etymologii nazw surowców leczniczych była ważnym elementem wiedzy farmaceutycznej i medycznej co najmniej dlatego, że: 1) nazwy kryją właściwość rośliny, np. jej wygląd, cechy organoleptyczne, lecznicze, szkodliwe i zastosowania; utrata rozumienia nazwy byłaby więc stratą dla wiedzy o leku. 2) Podtrzymywanie wiedzy o nazwie i jej rodowodzie pozwalało łączyć współczesną wiedzę o roślinie z najstarszymi zapisami na jej temat. Opracowanie etymologii i synonimiki otwierało rozprawy naukowe (medyczne, farmaceutyczne) o roślinie leczniczej. W ten sposób etymologia pełniła rolę taką jak dziś nomenklatura taksonomiczna, która pozwala łączyć gatunek z całą zapisaną wiedzą o nim. Etymologia roślin i surowców w pocz. XVIII w. usamodzielniła się jako gałąź nauki. Historia naturalna szukała naukowo raczej nowych danych o roślinie: jej występowaniu, biologii, zastosowaniach i wszystkim tym, co zdawało się mieć potencjalne znaczenie terapeutyczne lub użytkowe, a związane było z danym gatunkiem. Już pod koniec XVI w. uświadomiono sobie rolę poprawności nazw dla pewności i bezpieczeństwa leku, dziś tę samą definiującą rolę wobec surowców roślinnych pełni nomenklatura naukowa gatunków.