Rozdział pierwszy
Młyn nad Wełtawą
I
W połowie XIX wieku, pomiędzy wzniesionymi później mostami Jiráska i Palackiego, stał nad Wełtawą młyn będący własnością osiadłej od pokoleń na praskim Smíchovie rodziny Havlów. Jego ostatni właściciel, Vácslav Julius Havel (1821-1884), sprzedał rodzinny interes po śmierci ojca, by wypłacić spadek macosze, a dziewięciu siostrom zapewnić godziwy posag. Sam został po tym bez grosza przy duszy, przywdział więc granatowy kolejarski mundur i przepracował w nim resztę życia jako wagowy na pobliskiej stacji. Nawet jeśli była to, jak twierdził jego prawnuk, profesja na wpół robotnicza, a na wpół urzędnicza, to przecież nie ulega wątpliwości, że Vácslav Julius Havel sproletaryzował się i do końca życia klepał biedę.
Vácslav Julius Havel ożenił się późno i dopiero w czterdziestym roku życia doczekał się potomka. Zgodnie z rodzinną tradycją nadał mu imię patrona Czech, św. Wacława. Havlowie zapisywali je w formie Vácslav, dziwacznej także z punktu widzenia ówczesnej ortografii. Mieszkali w skromnej izbie przy ulicy Újezd na Małej Stranie, żyli oszczędnie, przeznaczając wszystkie posiadane środki na wykształcenie syna. Vácslav Havel (1861-1921) podjął studia na politechnice, ale po śmierci ojca był zmuszony przerwać naukę i nawet pogrzeb wyprawił mu za pożyczone pieniądze. Mimo to zaledwie piętnaście lat później był już milionerem.
Zaczynał od drobnych prac brukarskich i zakładania kanalizacji. Szybko dał się poznać jako rzetelny fachowiec i człowiek obdarzony smykałką do interesów. Po ślubie z zamożną panną z Moraw przeniósł się na wieś, gdzie przez pewien czas prowadził gospodarstwo rolne. Wrócił jednak do Pragi, gdy pod koniec XIX wieku zaczął się tam boom budowlany. Wzorem dla praskich budowniczych był Paryż Haussmanna; celem - przekształcenie miasta, zdominowanego od wieków przez niemiecki patrycjat, w nowoczesną stolicę odrodzonego, ufnego we własną przyszłość słowiańskiego narodu.
Wydarzenia nabrały tempa, gdy opanowana przez Czechów rada miejska uzyskała w Wiedniu zgodę cesarza Franciszka Józefa I na tzw. asanację, czyli wyburzenie całych kwartałów Starego Miasta i dawnego żydowskiego getta Josefova. W ich miejsce wzdłuż nowych ulic, takich jak reprezentacyjna ulica Paryska, powstawały teraz imponujące kamienice przeznaczone dla najzamożniejszej klienteli. Urzędnicy i przedstawiciele wolnych zawodów zamieszkiwali nieco dalej od starówki, najchętniej na Nowym Mieście, robotnicy zaś tysiącami osiedlali się w okolicznych miejscowościach, takich jak Libeň, Karlín, Žižkov czy Smíchov, które wkrótce przyłączono do Pragi. W 1900 roku miasto liczyło już ponad pół miliona mieszkańców. Przedsiębiorcy budowlani nie nadążali z realizacją zamówień, a ceny placów, domów i mieszkań nieustanie szły w górę. Praga stała się jednym wielkim placem budowy, jak przystało na stolicę najbardziej uprzemysłowionej prowincji monarchii habsburskiej.
Vácslav Havel zawczasu zamienił gospodarstwo rolne na parcele na Nowym Mieście i w ciągu kilku lat dorobił się pokaźnego majątku, budując ogółem piętnaście kamienic pod klucz. Jak wspominał jego syn, starał się zatrudniać na stałe wyłącznie rodaków i konsekwentnie głosował na ugrupowania nacjonalistyczne, reprezentujące interesy rosnącej w siłę rodzimej burżuazji. Przyjaźnił się z przywódcą narodowych demokratów Karlem Kramářem, a także ze znanym sympatykiem tej partii, profesorem Janem Jesenským (ojcem Mileny). Nawet pozornie niewinne inicjatywy obywatelskie, w których uczestniczył, takie jak kwesta na potrzeby Teatru Narodowego, miały patriotyczny i wyraźnie antyniemiecki charakter. Havel pełnił zaszczytną funkcję skarbnika komitetu honorowego Złotej Kapliczki (czyli sceny narodowej) i w tej roli zyskał przezwisko Ministra Finansów. Był zresztą miłośnikiem teatru i lubił przebywać w towarzystwie artystów, ci zaś bywali częstymi gośćmi w jego domu. Do stałych bywalców należał między innymi Jaroslav Vrchlický, najwybitniejszy poeta czeski tamtej epoki.
Potwierdzeniem nowego statusu społecznego Vácslava Havla była kamienica, którą wybudował dla swej rodziny w 1904 roku przy nabrzeżu Palackiego (obecnie nabrzeże Rašína). Dom o numerze ewidencyjnym 2000 stanął zaledwie kilkaset kroków od Teatru Narodowego i niemal dokładnie naprzeciwko miejsca, w którym niegdyś po drugiej stronie rzeki obracały się żarna w młynie należącym do przodków właściciela. Teraz wszystko wyglądało tam zupełnie inaczej niż dawniej, na poły wiejska okolica zamieniła się w "praski Manchester", jak nazywano gwałtownie rozwijający się robotniczy Smíchov. Nie było tam zbyt wiele do podziwiania: betonowe nabrzeże i szereg czynszowych kamienic z wystającymi spoza nich kominami fabryk. Być może ten niezbyt zachęcający widok sprawił, że potomek praskich młynarzy znacznie chętniej spędzał czas w rodzinnych stronach swej żony Emilii, w Žďárcu nieopodal Tišnova, niespełna czterdzieści kilometrów na północny zachód od Brna. Okoliczna ludność, a wkrótce, idąc za jej przykładem, również właściciele nazywali wybudowaną tam w 1908 roku wiejską rezydencję Havlovem.
W biografii nestora rodu to miejsce zapisało się w sposób szczególny. Vácslav Havel był wprawdzie rzymskim katolikiem, wziął ślub kościelny, ochrzcił dzieci, bywał na mszach, a kiedy należało, przyjmował komunię, ale od wczesnej młodości wierzył jedynie w naukę, technikę i postęp. Pod wpływem Anny Pammrovej, świeckiej mistyczki mieszkającej w leśnej samotni w pobliżu Havlova, zwrócił się ku światu doznań duchowych. Ta niezwykła kobieta, wywodząca się z prostej, wiejskiej rodziny, stworzyła oryginalny system wierzeń łączący elementy teozofii, antropozofii i ezoteryzmu. Przekonana, że jest reinkarnacją starożytnej perskiej bogini Aszti, postanowiła wskazać współczesnym trzecią drogę pomiędzy tradycyjną religijnością i pozytywistycznym materializmem. Pielgrzymowali do niej zarówno rozczarowani scjentyści, jak i zbuntowani księża katoliccy, a także poeci - najwybitniejszy przedstawiciel czeskiego symbolizmu Otokar Březina (właść. Václav Jebavý) korespondował z nią przez całe dorosłe życie. Havlowie traktowali swoją najbliższą sąsiadkę jak spowiedniczkę i psychoanalityczkę w jednej osobie. Na zachowanym zdjęciu z pogrzebu Pammrovej widać dziewięcioletniego Václava Havla kroczącego z poważną miną za jej trumną. Wspominając ją po latach w korespondencji więziennej z bratem, zażartował (?), że ma teraz nadzieję dostawać od niej listy.
Najpopularniejszym przejawem nowej duchowości, charakterystycznym dla epoki fin de si?cle, były seanse spirytystyczne. Tylko w latach 1914-1916 Vácslav Havel zorganizował ich kilkadziesiąt. Maria Zinfelová, siostrzenica jego żony Emilii, a zarazem ulubienica sprawującej opiekę duchową nad rodziną Havlów Pammrovej, okazała się utalentowanym medium. Wprowadzona w trans, potrafiła zapisywać wypowiedzi duchów, z którymi za jej pośrednictwem regularnie komunikowali się uczestnicy seansów urządzanych w mieszkaniu przy nabrzeżu Palackiego. W świecie doczesnym gospodarz wspierał Czeskie Towarzystwo Teozoficzne, a w 1920 roku wydał nakładem własnym, pod pseudonimem Atom, publikację Kniha Života (Księga życia), niezwykle cenioną w środowisku rodzimych spirytystów. Książka, dostępna w cenie czternastu koron czechosłowackich, zawierała zapisy seansów wraz z komentarzem autora odnoszącym się do duchowej natury rzeczywistości i perspektyw pośmiertnego bytowania istot ludzkich w świecie nadprzyrodzonym. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku ujawniono, że autorem zarówno komentarza, jak i całej książki był Vácslav Havel.
Kwatera główna czeskich teozofów mieściła się w Pałacu Lucerna, najambitniejszym przedsięwzięciu biznesowym i architektonicznym nestora rodu. Budowa tego pierwszego i największego centrum rozrywki w Pradze, siedziby popularnego kina i sali koncertowej, kawiarni, barów, restauracji i sklepów, trwała piętnaście lat i pochłonęła gigantyczne środki finansowe, w większości pochodzące z kredytów. Siedmiopiętrowy budynek, oddany w całości do użytku w 1920 roku, robił ogromne wrażenie. Jego sercem była monumentalnych rozmiarów sala koncertowa umieszczona pod ziemią, na głębokości trzech pięter. Występowali w niej - przed dwuipółtysięczną publicznością - najpopularniejsi artyści epoki, między innymi wirtuoz wiolonczeli Pablo Casals, tancerka Josephine Baker, piosenkarz i aktor Maurice Chevalier. Budowniczy Lucerny nie miał jednak okazji podziwiać ich popisów scenicznych (i nigdy nie ukończył planowanej wentylacji i klimatyzacji sali). U schyłku życia troszczył się już tylko o swoją pośmiertną egzystencję, a prowadzenie interesów przekazał synom: Václavowi Marii (1897-1979) i Milošowi (1899-1969).
II
Starszy z braci pod wieloma względami przypominał ojca, choć nie podzielał jego fascynacji spirytyzmem. Podobnie jak ojciec głosował na partię narodowych demokratów, lecz wśród jego przyjaciół byli także ludzie o poglądach liberalnych bądź lewicowych, tacy jak popularny prozaik Eduard Bass, redaktor opiniotwórczego tygodnika "Přítomnost" (Obecność) Ferdinand Peroutka czy komunizujący filozof Josef Ludvík Fischer. Poza wspólnymi zainteresowaniami łączył ich podziw dla twórcy powstałej 28 października 1918 roku Republiki Czechosłowackiej i jej pierwszego prezydenta, znanego z wolnomyślicielskich przekonań Tomáša Garrigue Masaryka.
Brytyjski premier Lloyd George, zapytany, kto najbardziej skorzystał na I wojnie światowej, odpowiedział: "Prezydent Masaryk". Masaryk, intelektualista o międzynarodowej renomie i poseł parlamentu austriackiego, w 1915 roku nielegalnie wyjechał na Zachód i od tej pory niezmordowanie przekonywał przywódców Francji, Anglii i USA, by po zwycięstwie utworzyli na gruzach monarchii Habsburgów nowe państwo "Czechosłowaków". W niepodległej republice otoczono go niemal nabożną czcią; w potocznym wyobrażeniu ten "filozof na tronie" zastąpił cesarza Franciszka Józefa. Także pod względem stosunków narodowościowych Republika Czechosłowacka była "małą Austrią": udział mniejszości narodowych w całej populacji wyglądał niemal identycznie jak w monarchii habsburskiej. Czesi stanowili zaledwie połowę obywateli, podczas gdy Niemcy - niemal jedną czwartą (23,3 procent). "Czechosłowacy" istnieli tylko na papierze i w wyobraźni niektórych polityków; tę fikcyjną narodowość wymyślono, by uzasadnić fakt powstania nowego państwa, w którym Czesi i Słowacy razem stanowili zaledwie 65,5 procent obywateli (według spisu z 1921 roku).
Zarówno Niemcy, jak i Węgrzy (5,5 procent obywateli republiki) na ogół nie utożsamiali się z państwem czechosłowackim i nie byli traktowani jak jego współgospodarze. Przedstawiciel mniejszości niemieckiej senator Ludwig Spiegel tak opisywał w wywiadzie dla dziennika "Bohemia" w 1923 roku stosunek czeskich parlamentarzystów do ich niemieckich kolegów z ław sejmowych: "Raz mówicie "wasze państwo", to znów "nasze państwo", jak wam wygodnie. Mówicie: "Musicie być lojalnymi obywatelami, ponieważ to państwo jest waszym państwem, ale to my jesteśmy tutaj prawdziwymi panami, bo to jest nasze państwo; musicie przestrzegać prawa, bo to jest wasze państwo, ale to my ustalamy, co jest prawem, bo to jest nasze państwo""[1].
Politycy pięciu największych czeskich ugrupowań politycznych (agrariusze, narodowi socjaliści, socjaldemokraci, narodowi demokraci i katoliccy ludowcy), tylko łącząc swoje siły w formalnych i nieformalnych koalicjach, byli w stanie zmarginalizować partie niemieckie i węgierskie, słowackich autonomistów i rodzimych komunistów. Wprawdzie od 1926 roku przedstawiciele dwóch lub trzech niemieckich partii (agrariuszy, socjaldemokratów i katolickich ludowców) zasiadali w każdym czechosłowackim rządzie, ale musieli zadowolić się kilkoma podrzędnymi resortami.
Partie zabiegały wyłącznie o własne interesy, podporządkowując sobie wszelkie dziedziny życia gospodarczego. Targów politycznych dobijano za kulisami, parlament stał się skrzyżowaniem maszynki do głosowania i Hyde Parku. Narodowi demokraci, z którymi związani byli Havlowie, reprezentowali wielkomiejską burżuazję. Ta partia tradycyjnie kontrolowała system bankowy. Szczególnie silną pozycję miało jednak stronnictwo agrariuszy, zamożnych chłopów i posiadaczy ziemskich. Byli oni największymi beneficjentami przeprowadzonej po 1918 roku konfiskaty dóbr należących uprzednio do austriackiej arystokracji. Tylko Schwarzenbergowie i Schönbornowie władali majątkami o powierzchni dwustu tysięcy hektarów każdy, Liechtensteinowie posiadali około stu sześćdziesieciu tysięcy hektarów, a Kinscy niemal siedemdziesiąt tysięcy hektarów. Ogółem skonfiskowano osiemdziesiąt majątków o powierzchni ponad dziesięciu tysięcy hektarów każdy. Dzięki temu chłopi i posiadacze ziemscy stali się podporą Masarykowskiej republiki, a reprezentująca ich interesy partia w okresie międzywojennym zwyciężała niemal we wszystkich wyborach parlamentarnych. Na jej czele stał utalentowany polityk Antonín Švehla, który wraz z Masarykiem i szefem dyplomacji Benešem faktycznie sprawował władzę w kraju. Łączyło ich jeszcze coś: wszyscy trzej byli synami chłopów.
Ojciec był Słowakiem z Kopčan, urodził się chłopem pańszczyźnianym i chłopem pańszczyźnianym pozostał - wspominał Masaryk w rozmowie z Karlem Čapkiem. - Kiedy znacznie później odwiedzał nas w Pradze, interesowało go tylko, jak okute są konie, jakie dyszle, oprawy i koła mają w Pradze powozy i karety[2].
Czesi dominowali w administracji państwowej i wojsku (stanowili osiemdziesiąt siedem procent korpusu oficerskiego i aż dziewięćdziesiąt procent generałów). Podziały wewnętrzne, choć ważne i traktowane serio, zeszły na dalszy plan wobec zagrożenia zewnętrznego, za jakie uważano Niemców, Węgrów i nacjonalistycznie nastawionych Słowaków.
Fakt, że przeważającym wyznaniem wśród tych trzech mniejszości był katolicyzm, sprawił, że szerzyły się postawy antyklerykalne. Sprzyjał temu Masaryk i wspierane przez niego, także finansowo, opiniotwórcze środowiska. Kościół katolicki przedstawiano jako bastion germanizacji, obskurantyzmu i zacofania, taki sam przeżytek jak odesłana do lamusa historii monarchia Habsburgów. Czeskim katolikom zarzucano brak patriotyzmu i publicznie pytano, gdzie jest ich stolica: w Pradze czy w Rzymie. Ta argumentacja była żywcem wyjęta z arsenału Bismarckowego kulturkampfu, co nie powinno dziwić, jako że czeski nacjonalizm, choć radykalnie antyniemiecki, stanowił w istocie zwierciadlane odbicie nacjonalizmu niemieckiego. Różnica polegała na tym, że w przeciwieństwie do II Rzeszy, gdzie katolicy stanowili nie więcej niż jedną trzecią obywateli, w Czechach jeszcze na początku wieku niemal sto procent mieszkańców było wyznania rzymsko-katolickiego. W tej sytuacji akt apostazji stał się dla wielu Czechów najprostszym sposobem zamanifestowania swego, niekiedy spóźnionego, patriotyzmu.
W pierwszych latach istnienia państwa niekatolickie wyznania chrześcijańskie przeżyły prawdziwy rozkwit. Półtora miliona Czechów zerwało z Rzymem, z tego siedemset tysięcy przystąpiło do czechosłowackiego Kościoła narodowego, założonego w 1920 roku przez zbuntowanych księży katolickich. Liczne były także przypadki konwersji na protestantyzm i prawosławie. Jednakże mimo potężnej akcji propagandowej Kościół katolicki do 1925 roku stracił nie więcej niż jedenaście procent wiernych. Później antyklerykalna gorączka opadła, gdyż Masaryk (podobnie jak Bismarck pół wieku wcześniej) z czasem uznał zaangażowanych politycznie katolików za swoich sprzymierzeńców w walce z radykalną lewicą i mniejszościami narodowymi.
Również Václav M. Havel w 1918 roku wystąpił z Kościoła rzymskokatolickiego i zaprzestał praktyk religijnych, lecz jak sam wspominał, jego apostazja nie oznaczała przyjęcia światopoglądu materialistycznego. Od pierwszych miesięcy istnienia niepodległej Czechosłowacji udzielał się w tworzonych z inspiracji Masaryka organizacjach studenckich. Zrobił tam błyskotliwą karierę: w 1919 roku został przewodniczącym Zrzeszenia Studentów Czechosłowackich, a następnie Związku Młodzieży Czechosłowackiej. Nawiązane w tym okresie znajomości wydatnie pomogły mu w prowadzeniu interesów. Jego firma budowlana pierwsze zlecenie dostała na wybudowanie męskiego akademika w Pradze; niedługo później postawiła jeszcze jeden akademik, tym razem dla dziewcząt.
Młody przedsiębiorca szybko doszedł do wniosku, że odpowiednie kontakty w sferach politycznych to warunek pozyskiwania intratnych umów i tanich kredytów. Dzięki swej aktywności w organizacjach studenckich zbliżył się do Hradu, czyli wpływowego środowiska współpracowników prezydenta Masaryka. Związał się także z masonerią, do której w 1923 roku wprowadził go związany z establishmentem politycznym nowego państwa pisarz Karel Čapek. Członkami loży 28 Października byli między innymi minister spraw zagranicznych Edvard Beneš i Jan Masaryk, syn prezydenta.
Jeszcze jesienią tego samego roku Václav M. Havel wyjechał na sześć miesięcy do Stanów Zjednoczonych. Wizytował na własny koszt tamtejsze uniwersytety, stowarzyszenia młodzieży chrześcijańskiej i loże masońskie. Jego pobyt za oceanem zorganizowały wspólnie środowiska masońskie oraz Young Men's Christian Association (Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej), czyli popularny YMCA; Havel był działaczem, a w latach 1928-1933 prezesem praskiego oddziału tego stowarzyszenia (był również członkiem elitarnej organizacji charytatywnej Rotary Club).
W Ameryce zobaczył, czym jest i jak w praktyce działa liberalne społeczeństwo. Monarchia Habsburgów była krajem sztywnych hierarchii i podziałów społecznych, w którym arystokratyczne pochodzenie znaczyło więcej niż choćby największy majątek (na ogół zresztą jedno szło w parze z drugim). Tymczasem Czesi stanowili naród ambitnych parweniuszy. Pozbawieni rodzimych tradycji szlacheckich przedstawiciele elit politycznych i finansowych poszukiwali innego, ekskluzywnego wzorca zachowań i wielu z nich odnalazło go w Ameryce. Loże masońskie, kluby dla dżentelmenów, elitarne salony skupiające przedstawicieli świata sztuki i nauki, polityki i finansjery były przejawami tego samego zjawiska. Tylko przy pewnej dozie naiwności można się było dopatrzeć w tym deklarowanego oficjalnie egalitaryzmu.
Václav M. Havel nie był nigdy sympatykiem lewicy. Podobnie jak jego ojciec, głosował na narodowych demokratów, czyli czeskich endeków, i utrzymywał zażyłą znajomość z ważnym działaczem tej partii Karlem Baxą. Ów polityk na przełomie 1899 i 1900 roku odegrał wyjątkowo niechlubną rolę w głośnym procesie Leopolda Hilsnera, bezdomnego Żyda oskarżonego o mord rytualny. Baxa reprezentował rodzinę zamordowanej młodej dziewczyny Anežki Hrůzovej, podczas gdy Masaryk na łamach prasy austriackiej, związanej z kapitałem żydowskim, występował przeciwko mitowi mordu rytualnego, pośrednio biorąc oskarżonego w obronę. Czeska opinia publiczna uznała wtedy przyszłego prezydenta za zdrajcę, prasa atakowała go w najbardziej niewybredny sposób. Odważna postawa Masaryka zyskała mu jednak uznanie w kręgach liberalnych na zachodzie Europy i w Ameryce; wdzięczność tamtejszych środowisk żydowskich - jak sam wspominał w rozmowie z Karlem Čapkiem - "bardzo mu pomogła"[3] podczas I wojny światowej, gdy zabiegał o poparcie dla sprawy czechosłowackiej. Mniej znany jest fakt, że również Baxie zwróciły się jego antysemickie filipiki. Zrobił bowiem karierę polityczną, której zwieńczeniem była funkcja burmistrza Pragi. Pełnił ją przez niemal cały okres istnienia międzywojennej Czechosłowacji.
W jaki sposób Havel godził aktywność w masonerii, organizacjach chrześcijańskich i liberalnym środowisku Masaryka z głosowaniem na wyznających integralny nacjonalizm narodowych demokratów? Jak to możliwe, że jednocześnie przyjaźnił się z ludźmi zajmującymi przeciwne strony politycznej barykady: ksenofobicznymi nacjonalistami, liberałami, socjalistami, a nawet komunistami? Cóż, był przede wszystkim biznesmenem prowadzącym interesy w kraju trzymanym mocno w garści przez polityczny kartel. Václav M. Havel uchodził za jednego z najbardziej ustosunkowanych i najzamożniejszych ludzi w Pradze, ale jego osobisty majątek nie był aż tak imponujący, jak powszechnie sądzono. Miał wprawdzie liczne nieruchomości, własną firmę budowlaną i znaczący udział w rodzinnym interesie, ale inwestycje na Barrandovie, gdzie w latach trzydziestych ubiegłego wieku wybudował osiedle willowe na wzór podobnych osiedli ujrzanych dziesięć lat wcześniej w Kalifornii, pochłonęły ogromne środki pochodzące z kredytów, których spłatę rozłożono mu na wiele lat. W istocie był tak zadłużony, że po wojnie uniknął nawet zapłacenia tzw. podatku milionerskiego.
Restauracja Terasy na Barrandovie, prawdziwy klejnot w koronie Zakładów Gastronomicznych Lucerny i Barrandova i oczko w głowie swego właściciela, stała się jednym z najmodniejszych miejsc w Pradze, przyciągającym artystów, ludzi mediów, polityki i biznesu. Malownicze wzgórze za miastem zasłynęło jednak przede wszystkim z innego powodu - jako siedziba wytwórni filmowej Miloša Havla.
Młodszy z braci rozpoczął przygodę z kinematografią w wieku osiemnastu lat; nauczył się obsługiwać kamerę i samodzielnie kręcił krótkie filmy dokumentalne. Po śmierci ojca odziedziczył należącą do niego spółkę Lucernafilm i zaczął sprowadzać najnowsze przeboje kinowe z Niemiec, a wkrótce także z Ameryki. Publiczność waliła drzwiami i oknami na filmy z Charliem Chaplinem i Busterem Keatonem, szczególnie na popularne westerny. Gdy w 1929 roku w kinie Bio Lucerna po raz pierwszy w Czechosłowacji zaprezentowano film dźwiękowy, sala nie pomieściła wszystkich chętnych. Miloš Havel postanowił pójść za ciosem i zamiast sprowadzać cudze filmy, stworzył własne Hollywood nad Wełtawą.
W latach trzydziestych ubiegłego wieku w Studiach Filmowych Barrandov AB powstały trzydzieści dwa pełnometrażowe filmy fabularne. Miloš Havel stał się potentatem w branży, prawdziwym magnatem, gromadząc przy tym znacznie większy osobisty majątek niż jego stateczny brat Václav. Całe miasto mówiło o regularnych pijatykach, jakie urządzał z udziałem zaprzyjaźnionych artystów, nie tylko aktorów, aktorek czy reżyserów filmowych, lecz także pisarzy, malarzy i tancerzy w swej luksusowej willi na Barrandovie. Jego najbliższym przyjacielem był aktor Jan Werich, współtwórca awangardowego Teatru Wyzwolonego (Osvobozené divadlo), słynącego z wyjątkowo dowcipnych, zaangażowanych politycznie spektakli. Razem rozbijali się po mieście sportowym mercedesem Miloša, który był także fanem motoryzacji i starał się nie przegapić żadnych zawodów automobilowych.
Václav M. Havel, dżentelmen w każdym calu, unikający ekstrawagancji i prowadzący niemal ascetyczny tryb życia, nie był zachwycony hulaszczym trybem życia młodszego brata i jego ledwie skrywanym homoseksualizmem. On także miał grono przyjaciół, których podejmował, ale ich spotkania miały zupełnie inny charakter. W latach trzydziestych ubiegłego wieku z jego inicjatywy powstała tzw. Grupa Barrandov, złożona z polityków, ekonomistów i filozofów. Członkowie grupy - jej nazwa pochodziła od miejsca spotkań - szukali dróg wyjścia z kryzysu gospodarczego, który sprawił, że w 1933 roku liczba bezrobotnych w czternastomilionowej Czechosłowacji osiągnęła milion, a produkcja przemysłowa zmalała niemal o połowę w stosunku do stanu z 1929 roku. Grupa Barrandov wydawała pismo pod nazwą "Demokratický střed" (Centrum Demokratyczne), zmienioną później na "Program". Większość jej członków, jak wspominał gospodarz, należała do masonerii; politycznie sytuowali się na lewym skrzydle narodowej demokracji. Wkrótce, rozczarowani polityką swojej partii, dołączyli do narodowych socjalistów, z którymi związany był minister spraw zagranicznych Edvard Beneš.
Mimo różnicy charakterów i odmiennych zainteresowań stosunki między braćmi układały się poprawnie; także wtedy, gdy Václav Maria ponownie się ożenił. Jego pierwszą żoną była Běla Friedländerová, reprezentantka Czechosłowacji w pływaniu i skokach do wody. Małżeństwo było bezdzietne i rozpadło się po pięciu latach. Synowie Václava Marii dowiedzieli się o tym przypadkiem, szperając w rodzinnych papierach. Pytanie o to, kim była pierwsza żona ojca, wywołało u rodziców widoczną konsternację.
Božena Vavrečková, studentka Akademii Sztuk Pięknych i córka dyrektora słynnych zakładów Bati, w wieku dwudziestu jeden lat uchodziła za najlepszą partię w stolicy. Wychowana za granicą, znała biegle francuski i niemiecki, a w dojrzałym wieku opanowała angielski i rosyjski. Prawdziwa młoda dama, atrakcyjna i elokwentna, zrobiła piorunujące wrażenie na starszym o całe szesnaście lat Havlu. Podczas jednego z przypadkowych spotkań towarzyskich jesienią 1934 roku dała mu do zrozumienia, że nie miałaby nic przeciwko temu, gdyby zaprosił ją na randkę do któregoś z modnych lokali. Havel natychmiast się z nią umówił i już wtedy był gotów ją poślubić. Najpierw jednak, zgodnie ze zwyczajem, przedstawił ją matce. Kilka tygodni później byli zaręczeni, a 14 czerwca 1935 roku burmistrz miasta stołecznego Pragi Karel Baxa udzielił im ślubu w ratuszu przy Rynku Staromiejskim. 5 października 1936 roku przyszedł na świat ich pierworodny syn. Zgodnie z rodzinną tradycją otrzymał imię Václav.