Nasze ciało
Nasze ciało
Co tak naprawdę znaczy dla nas nasze ciało?
Najczęściej, zwłaszcza my, kobiety, postrzegamy je jako coś
niedoskonałego. Od najmłodszych lat oplata nas medialny kokon reklamowy,
oceny innych, którzy uczą nas, jakie to ciało powinno być, jak powinno
wyglądać, kiedy jest piękne, a kiedy nie. Poddajemy się wpojonym
schematom, szukając doskonałości, nie akceptujemy siebie i popadamy we
frustrację. Nie zwracamy uwagi na funkcjonalność ciała, zajmujemy się
wyłącznie jego zewnętrzną otoczką.
Tymczasem ciało to nasz dom. I jak o każdy dom należy o nie dbać jak o całość. Kiedy przed domem panuje porządek, wszystko jest zadbane,
lśniące i wypielęgnowane, oczekujemy tego samego w jego wnętrzu.
Niestety, często pod tą wypieszczoną fasadą kryje się bałagan, nieład,
chaos, niespójność.
Dlatego tak ważne jest spojrzenie na siebie w lustrze i dostrzeżenie nie
tylko naszej zewnętrzności. Zastanowienie się nad ciałem - jako nad
całością naszego istnienia.
Ciało "wewnętrzne" mówi do nas poprzez nasze samopoczucie, przez ból,
gorączkę, dolegliwości, choroby. Mówi do nas przez wygląd naszej skóry,
czy jest aksamitna, czy sucha, pomarszczona. Mówi przez włosy, ich
blask, gęstość, kolor. Mówi przez oczy, ich światło lub jego brak.
Nasze ciało zbudowane jest z miliardów komórek, w których wytwarzana
jest energia do tego, aby mogło istnieć. Bez energii wszelkie procesy
kojarzące się ze słowem "życie", takie jak oddychanie, ruch, mówienie,
spanie, jedzenie czy myślenie, czytanie lub słyszenie, byłyby
niemożliwe.
Ponadto wszystkie funkcje organizmu, czy je zauważamy, czy nie,
potrzebują energii. Na przykład procesy metaboliczne wewnątrz
poszczególnych komórek nie mogłyby zachodzić, gdyby nie zasilanie
energetyczne.
Energia jest podstawą wszelkich struktur materialnych ciała i wszystkiego, co dotyczy jego anatomii. Ta energia jest naszym motorem,
siłą życia. Powinniśmy umieć nią zarządzać.
Nasze ciała zazwyczaj zanieczyszczane są przez środowisko, złą dietę,
nadmiar lekarstw, używki. Z pewnymi aspektami zanieczyszczeń trudno jest
walczyć, ale świadomość, czym oddychamy, jaką wodę pijemy, jakie
pożywienie kupujemy, sprawia, że jesteśmy w stanie nad tym choć w części
zapanować.
Metale ciężkie we wdychanym powietrzu, pestycydy i inne szkodliwe nawozy
w roślinach, polepszacze i żywność wysoko przetworzona, najczęściej o wysokiej kaloryczności, produkowana przemysłowo, wszechobecny bisfenol.
Barwniki w pięknie opakowanych kosmetykach, które kuszą zapachem,
reklamą, a sprzedają iluzję. Wiele z nich zawiera barwniki z węglowodorów aromatycznych, a te pozyskuje się z syntetycznej produkcji
ropy naftowej. Ftalany, triklosan, dioksyny, Wszystko to niebezpieczne
związki.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Przebudzenie
Przebudzenie
Moja droga rozwoju i przemiany była
spowodowana chorobą.
Tak, choroba Hashimoto "powiedziała" mojemu organizmowi STOP. Nie było
wyjścia, ponieważ niemal przestał funkcjonować i trzeba było się
zastanowić, jakim życiem pragnę żyć. Czy takim, którego rytm będą
wyznaczać wizyty u coraz to nowych lekarzy, czy życiem pełnym pasji,
podróży, spotykania się z ludźmi i rozwoju.
Wybrałam to drugie.
Musiałam jednak zrobić rachunek sumienia i na koniec odpowiedzieć na
jedno z najważniejszych dotychczas stawianych sobie pytań.
Czy jestem w stanie zmienić mój styl życia?
Jak z zabieganej, zapracowanej osoby w permanentnym stresie, źle się
odżywiającej, mało dbającej o ruch mam przekształcić się w motyla, który
będzie fruwać swobodnie, cieszyć się sobą i dawać tę radość innym?
Dlaczego motyl?
Ponieważ choroba zaatakowała moją tarczycę. A ona ma kształt motyla.
Na pierwszych warsztatach z Agnieszką Maciąg, na sesji jogi na moim
ramieniu przysiadł motyl. Od tamtej pory w moim życiu następowały
niewiarygodne zmiany. Kiedy po dwóch latach przyjechałam na kolejne
warsztaty z wydaną już moją pierwszą książką (z motylem na okładce) i podarowałam ją Agnieszce, nad nami unosiły się motyle.
Później Agnieszka opisała to na swoim blogu "Prawdziwa historia o dwóch
kobietach, pewnej książce i kilku cudach..."
(HTTPS://AGNIESZKAMACIAG.PL/PRAWDZIWA-HISTORIA-O-DWOCH-KOBIETACH-PEWNEJ-KSIAZCE-I-KILKU-CUDACH/).
Motyl, w swojej istocie tak lekki, piękny, dostojny, wolny, niezależny...
Jego piękne barwne skrzydła dają tak wiele radości oczom, które na nie
patrzą. Identyfikowany jest z nowym początkiem, wyzwoleniem. Często
oznacza świadome przebudzenie, głębsze wejrzenie w naturę świata.
A co więcej, w języku starogreckim słowo psyche tłumaczone jest często
na dwa sposoby: właśnie jako motyl lub jako dusza. Motyle pojawiają
się w symbolice chrześcijańskiego malarstwa, gdy Bóg kładzie Adamowi na
języku duszę, często przedstawianą jako motyle skrzydła. W romantyzmie
wizerunki motyli umieszczano na grobach. Odzwierciedlały metamorfozę: od
larwy, przez poczwarkę, do motyla, alegorii zmartwychwstania.
Również w mitologii greckiej przetrwała opowieść o Atenie, która na
języku człowieka ulepionego przez Prometeusza kładzie motyla, darowując
tym samym duszę.
Piękno motyla odczuwane jest jako coś unikatowego, niepowtarzalnego. Jak
życie każdego z nas.
Moje dotychczasowe życie i moja przemiana były długim procesem, który
trwa. Część mojej drogi opisałam w książce Hashimoto. Droga do
uzdrowienia siebie. Co najważniejsze - nie była to tylko przemiana
polegająca na nowej diecie i wprowadzeniu ruchu do swojego planu dnia.
Przede wszystkim dotyczyła ona duszy i jej uleczenia. Jakże znamienne
jest, że zarówno tarczyca, jak i dusza powiązane są z motylą symboliką!
Musiałam przejść drogę, która leczyła moje ciało, abym mogła poczuć
harmonię całością swej istoty.
Szukając własnej drogi do uzdrowienia, zagłębiałam się w teksty o medycynie konwencjonalnej i niekonwencjonalnej. Jakież było moje
zdziwienie, że ta pierwsza ma mi do zaoferowania wyłącznie tabletki i...
postępowanie choroby. Natomiast niekonwencjonalna stworzyła mi szansy na
jej zatrzymanie.
Spojrzałam na mój problem inaczej. Czytałam, jak może mi pomóc medycyna
chińska, ajurweda, akupunktura, refleksologia, dieta, zioła.
Dzięki jodze, medytacjom, mantrom, które wprowadziłam do swojego życia,
mój organizm wzmacniał się od wewnątrz i zmieniał z dnia na dzień. I zmienia się do dziś.
Dzięki tym starym naukom, które leczą już od ponad pięciu tysięcy lat,
jestem w stanie zmieniać siebie. W zgodzie z moją wiarą, w zgodzie ze
sobą.
Po zagłębieniu się w literaturę i zastosowaniu wybranego planu
dowiedziałam się, że tarczyca to gruczoł odpowiedzialny za artykułowanie
emocji, za komunikację, autooczyszczenie. Umiejscowiona na wysokości
piątej czakry pozwala wyrażać siebie. Jest głosem Boga, głosem prawdy.
To dlatego tak często - wskutek braku możliwości wypowiedzenia myśli i emocji - miewamy "ściśnięte gardło". Lęk, jak ocenią nas inni, obawa
przed tym, co powiedzą, jak nas odbiorą, czy nie skrytykują, blokuje
nasz głos.
Tymczasem, kochane (teraz piszę do kobiet, bo hashimoto dotyka je
znaczne częściej niż mężczyzn), niemoc wyrażania własnego zdania - w związkach, rodzinach - blokuje nasze emocje. Strach, że ktoś nie
zrozumie, odejdzie od nas, zostawi, sprawia, że rezygnujemy z siebie. Z tego, jak chciałybyśmy żyć.
Zamykamy się wśród naszych marzeń, nierealnych światów, do których tylko
my mamy dostęp. Przez to stajemy się sfrustrowane, zgorzkniałe - bo
czujemy się samotne. Z nikim się sobą nie dzielimy. Lecz dopóki będzie
osaczał nas lęk samotności, dopóki będziemy myślały, że najważniejszy
jest ,,królewicz na białym koniu", nigdy nie dowiemy się, jakie jesteśmy
naprawdę.
Jak wielki skarb mamy. Tutaj, w świecie rzeczywistym.
Mamy siebie.
Ten skarb zrodził się z miłości, pożądania. Zrodził się by na każdym
odcinku życia, które jest mu dane, w określonym czasie na ziemi
odczuwać, być, oddychać. A także budować siebie i innych wokół. Tworzyć
jedyną niepowtarzalną opowieść, złożoną z różnych scen. Jak klatka po
klatce w filmie życia.
Ludzie - kobiety i mężczyźni - przychodzą na świat z zapisaną w nich
historią przodków. Mówi o tym każdy nasz gen. W genach zapisane są cechy
charakteru, temperament, talenty i zdolności, upodobanie do jedzenia,
inteligencja, osobowość, uroda. Ale także predyspozycje do zapadania na
różnego rodzaju choroby.
Aby z całej tej zapisanej historii czerpać tylko rzeczy najlepsze, każdy
musi poznać samego siebie. By wiedzieć, jak chronić się przed ukrytymi
złymi zapisami w naszych genach.
Rodzimy się nadzy i zagubieni. Pierwszą naszą czynnością po przyjściu na
świat jest oddech. On pozostaje z nami do końca naszych dni. Oddychanie
jest dla nas oczywiste i niezauważalne. Tymczasem jest najważniejszym
darem od Boga. Dostajemy go, aby żyć.
Dostajemy również wspaniałą wiedzę wpisaną w nasze dusze - co jest
dobre, a co złe. Co piękne, a co brzydkie. Jakie emocje nam służą, a jakie zabijają.
Natura udziela nam wielu wskazówek, ustawia drogowskazy, jak żyć. Jakimi
drogami powinniśmy podążać, aby nasze życie trwało w harmonii z energią
wszechświata i pierwotnej równowadze.
A my?
Czy korzystamy z tych dobrodziejstw, czy na drodze życia gubimy coraz
bardziej i bardziej wewnętrzny instynkt zwany intuicją? Rozdajemy nasze
największe skarby innym: rodzicom, partnerom, dzieciom, znajomym i nieznajomym, spotykanym tylko przez chwilę. To oni kształtują nasze
życie, piszą jego scenariusz. A my - w poczuciu przynależności, obawie
utraty pewnego komfortu - z dnia na dzień stajemy się jednym ze
schematów, który zawieszony w rzeczywistości tak bardzo od nas odbiega.
Kiedy uświadomiłam sobie, że moja dieta i mój styl życia naprawdę
wymagają ode mnie wielu zmian, z jednej strony byłam przerażona i zagubiona, ale z drugiej wiedziałam, że nie chcę się poddawać i chcę
zawalczyć o siebie.
Największej zmiany wymagała moja głowa. A ściślej to, co miałam w niej
zakodowane.
Ale jak dokonać tych zmian? I od czego zacząć?
Zacząć musicie, kochani, od siebie. Nie ma innej drogi. Ja pewnego dnia
usiadłam w kuchni i zaczęłam rozmowę sama ze sobą. Szczera rozmowa ze
sobą jest najważniejszym działaniem na właściwej drodze do przemiany.
Zadawałam sobie pytania.
Jaka jestem - jakie są moje ciało, umysł, dusza - dzisiaj?
W jakim punkcie życia się znajduję?
Co mnie dzisiaj buduje, a co niszczy?
Co sprawia, że czuję się szczęśliwa, a co, że nieszczęśliwa?
Co jest dla mnie ważne w życiu. Jak według mnie ma ono wyglądać za rok,
pięć, dziesięć lat?
Jak chcę wykorzystać dany mi czas tu, na ziemi? Ten czas, który
przemija, sekunda po sekundzie zamykając kolejne etapy mojego życia. Ten
czas, który jest jeden, niepowtarzalny, darowany tylko nam - w określonych ramach. Jak chciałabym zaprojektować siebie na nowo?
Odpowiadałam cierpliwie i szczerze na każde.
Zrobiłam swoją mapę odporności i zdrowia, o której pisałam w mojej
drugiej książce - ebooku Twoja mapa odporności, poznaj siebie na nowo.
To właśnie w niej moi czytelnicy mogą znaleźć wspaniałe narzędzie do
wykonania takiej osobistej mapy i biblioteczkę, do której można zawsze
wrócić i sprawdzić, co tak naprawdę decyduje o naszej odporności, a przez to - o naszym zdrowiu.
Zaczęłam również spisywać w zeszycie wszystkie swoje marzenia, dążenia,
pragnienia, tęsknoty, intencje. Jak ma wyglądać moje życie, co w nim ma
gościć, a z czym chcę się pożegnać. Napisałam, jakie decyzje muszę
podjąć, by wyglądało tak, jak je namalowałam słowami.
Napisałam wielkimi literami:
NIE CHCĘ BYĆ ZAGUBIONA. WIEM, KIM JESTEM I JAKĄ CHCĘ BYĆ. JAKA DROGA
BĘDZIE MNIE BUDOWAĆ, JAKĄ CHCĘ IŚĆ I CZEGO CHCĘ DOŚWIADCZAĆ.
Podjęłam decyzję o zmianie siebie, która miała być zmianą mojego stylu
życia. Ta zmiana nierozerwalnie łączyła się z pracą nad sobą i wiarą, że
Źródło, z którego czerpię swoją siłę, jest ze mną zawsze i wspiera mnie
swoją miłością, prawdą, pokojem.
Ale nie od razu wiedziałam, jak się do tego zabrać.
Siedząc tak w swojej kuchni i analizując, co powinnam w pierwszej
kolejności zaplanować, zapisywałam coraz to nowe strony. I wyrzucałam je
do kosza. Zmiana diety, rozkładu dnia, podejścia do różnych spraw były
dla mnie tak wielkim wyzwaniem, że w pewnym momencie stwierdziłam, że
nie będę miała co jeść, z niczym nie zdążę, zaniedbam najbliższych. A najgorsze było to, że nie posuwałam się ani o krok w tym, by czuć się
lepiej i widzieć sens tego, co robię. No cóż, nikt mi nie dał gotowego
przepisu na zmianę. Nikt nie powiedział, jak działać, aby nie czuć się
osaczoną, znużoną i zniechęconą do wprowadzanych nowości. Trochę
potrwało, zanim zrozumiałam, że nie da się tego procesu przyśpieszyć do
prędkości światła. Ta ogromna zmiana powinna być wprowadzana krok po
kroku, uważnie, z pełną świadomością i akceptacją.
W tym czasie nauczyłam się jednej z najważniejszych rzeczy: patrz na
naturę i działaj zgodnie z nią. Zmiany wprowadzaj krok po kroku, tak jak
zmienia się ona. To właśnie Matka Natura pokazuje nam i uczy cyklicznych
zmian wokół. Zawarła je w czterech porach roku: wioś-nie, lecie,
jesieni, zimie. W każdej z nich nasz organizm działa inaczej, każda z nich odpowiada za nasze inne nastroje, potrzeby, odczucia, za naszą
energię.
Jak zagospodarować wyznaczany przez nie rok, aby wykorzystać go dla
siebie - a przez to również dla innych - dobrze?
Dzisiaj chcę zaprosić was w podróż. Nieśpieszną i uważną podróż przez
każdą z pór roku. Żebyście mogli zrobić coś dobrego dla siebie i znaleźli własną drogę do uzdrowienia.
Cztery pory roku z hashimoto to czas dany każdemu z nas, aby lepiej
poznać siebie, zaopiekować się sobą. Wzrastać i stawać się coraz
zdrowszymi.
Znacie już moje pasje: dietetyka, dietoterapia, refleksologia, joga,
medytacja. To one nauczyły mnie, jak się zmieniać i jak pomagać innym w zmianie nawyków żywieniowych i budowaniu konsekwentnego planu dnia.
Dnia, w którym znajdziecie czas na ruch, wyciszenie umysłu, medytację,
dobrą kuchnię, sen i rozwój. Nauczycie się, jak konstruować przestrzenie
odpowiednie do realizacji marzeń i planów. Ja piszę książki, prowadzę
bloga, organizuję terapeutyczne warsztaty dla kobiet, mam firmę aap naya
i sklepik internetowy, w którym znajdziecie stworzone przeze mnie dla
was naturalne herbatki i kosmetyki. Mają nam pomóc spowolnić czas. To
jest nasz czas w naszej podróży życia i naprawdę niewiele trzeba, aby
nam służył, dostarczając chwil przyjemności w zabieganym świecie. Ta
codzienna uważność, kiedy przygotowujemy herbatkę i otulamy się magią
domowego spa, wprowadza do naszych umysłów wyciszenie i relaks.
Regeneruje.
Największym darem, jaki możesz ofiarować swojemu JA, jest CZAS dla
siebie.
Realizacja tych wszystkich marzeń, projektów łączy się nieodparcie ze
zmianami całego stylu życia. Mnie prowadziła - i wciąż prowadzi - ku
lepszemu zdrowiu i samopoczuciu. Ku wielkiemu spełnieniu.
Aby znaleźć drogę do uzdrowienia siebie, musimy być konsekwentni i mieć
otwarte na zmianę serca, ciała i dusze. I ją akceptować. Iść przed
siebie "pomimo". Pomimo trudu, wyrzeczeń, opinii innych. Pomimo że nie
od razu będzie wszystko piękne i kolorowe.
Cztery pory roku, dla każdego z nas przychodzą na różnym etapie życia.
Tak jak ta książka przyjdzie do każdego z was w innym czasie. Dzisiaj
już wiem, że będzie to czas najbardziej odpowiedni właśnie dla was. Nic
nie dzieje się bez przyczyny i wcale nie musi to być wiosna. Jakąkolwiek
porą roku przyjdzie do was ta książka, uświadomi wam, że nadeszła
chwila, aby wyruszyć w podróż. I właśnie ta pora roku najbardziej będzie
was wspierać. Osadźcie się w niej, zatrzymajcie, rozejrzyjcie, aby nie
przeoczyć niczego. W każdym momencie tej podróży jest czas na badania,
bliskość z naturą, odpowiednią dietę, zmiany w kuchni, ruch, zaplanowany
czas z rodziną i przyjaciółmi. Czas na zadbanie o ciało w domowym SPA,
czas dla duszy. Czas pojawienia się w życiu afirmacji i wdzięczności.
Nie trzeba czekać do wiosny, aby się obudzić do nowego życia. Wiosenną
radość, letnią słoneczną energię, jesienną obfitość i zimową harmonię
można mieć w sobie niezależnie od czasu i miejsca, w którym jest się
obecnie.
Wkroczenie na własną drogę przemian to mnóstwo pytań, wątpliwości i rozterek. Jeśli jednak jesteście gotowi na zmiany, to zapraszam do
podjęcia wyzwania, które pozwoli wam je ogarnąć krok po kroku. Do
uzdrowienia siebie w zgodzie z czterema porami roku. Przed wami dni,
które pozwolą wam być wolnymi, szczęśliwszymi i bardziej świadomymi
siebie.
Pamiętajcie, że jest to wasza decyzja. Ja jej za was nie podejmę.
Ponieważ jednak wiem, jak trudno iść samej, postanowiłam dostarczyć wam
w tej książce drogowskazów. Wskażą wam, w którą stronę podążać ścieżką
ku zdrowiu, spokojowi, radości, miłości.