Happy umysł - Kasia Bem

Kup ebooka

43.90 zł
35.56 zł (35,12 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Za­miast wstępu

Wi­taj w pro­gra­mie Min­dless!

Min­dless to 21-dniowy pro­gram, w któ­rym dzień po dniu bę­dziesz two­rzyć grunt pod świa­dome i szczę­śliwe ży­cie, zgodne z naj­głęb­szymi pra­gnie­niami Two­jego serca.

Min­dless zna­czy tyle, co nie­wy­ma­ga­jący my­śle­nia, in­tu­icyjny. Mind to po an­giel­sku umysł, less - mniej. Do­słowny po­stu­lat pły­nący z po­łą­cze­nia tych dwóch słów brzmi: "mniej w umy­śle".

Pro­gram Min­dless przy­szedł do mnie w głę­bo­kiej me­dy­ta­cji, wy­pły­nął z cen­trum na­tu­ral­nego pro­wa­dze­nia, na­tchnie­nia i wglądu - z prze­strzeni serca. Jest wy­ni­kiem du­cho­wej in­spi­ra­cji i mo­jej po­nad­dwu­dzie­sto­let­niej pracy nad sobą. Rów­nież z ty­sią­cami osób, któ­rym mam za­szczyt od lat po­ma­gać w pro­ce­sach oso­bi­stej trans­for­ma­cji. Wy­ko­rzy­stuje na­rzę­dzia znane jo­gi­nom od ty­sięcy lat, a także wie­dzę z za­kresu neu­ro­pla­stycz­no­ści mó­zgu, fi­zyki kwan­to­wej, re­wo­lu­cyjną mapę po­zio­mów świa­do­mo­ści dr. Da­vida Haw­kinsa i prze­ba­dane przez na­ukow­ców tech­niki ko­he­ren­cji serca.

Prze­pro­wa­dzę Cię przez ko­lejne etapy pro­cesu do­cho­dze­nia do Two­ich praw­dzi­wych pra­gnień. Po­mogę Ci oczy­ścić umysł, serce i ciało, usu­nąć blo­kady, które unie­moż­li­wiają Ci ży­cie w zgo­dzie z sobą i ma­ni­fe­sta­cję Two­ich ma­rzeń. Pod­po­wiem, jak uży­wa­jąc na­uko­wych me­tod, pod­nieść wi­bra­cje, by za­cząć przy­cią­gać to, co dla Cie­bie naj­lep­sze.

Za­ło­że­nie w tym pro­gra­mie jest pro­ste: je­śli upo­rząd­ku­jesz i oczy­ścisz swoje wnę­trze, to, co na ze­wnątrz, stop­niowo samo za­cznie się ko­rzyst­nie dla Cie­bie ukła­dać. W dwa­dzie­ścia je­den dni od­mie­nisz swoje ciało, umysł i serce na tyle, aby móc za­cząć ma­ni­fe­sto­wać swoją we­wnętrzną moc w świe­cie ze­wnętrz­nym.

Je­śli spo­tka­ły­śmy się oso­bi­ście na warsz­ta­tach lub słu­chasz mo­ich wy­kła­dów albo znasz moje po­przed­nie książki, a zwłasz­cza ho­li­styczny pro­gram oczysz­cza­nia or­ga­ni­zmu Happy de­toks oraz dwa­na­ście pu­ła­pek umy­słu opi­sa­nych w Happy life. Sztuka od­pusz­cza­nia, je­steś do­sko­nale przy­go­to­wana na nowe tre­ści, któ­rymi dzielę się z Tobą na ła­mach książki, po którą się­gasz dzi­siaj. A je­śli to na­sze pierw­sze spo­tka­nie, znaj­dziesz w niej in­spi­ra­cję i nową wie­dzę, którą wy­ko­rzy­stasz tak, jak je­steś na to go­towa.

Moją in­ten­cją jest, abyś po ukoń­cze­niu pro­gramu Min­dless od­blo­ko­wała do­stęp do in­tu­icji serca, stwo­rzyła ja­sną wi­zję wła­snej przy­szło­ści i za­częła bez we­wnętrz­nych prze­szkód re­ali­zo­wać peł­nię swo­jego po­ten­cjału.

Dla­tego mój po­stu­lat dla Cie­bie to: Żyj mniej w umy­śle, a wię­cej w sercu i speł­niaj swoje pra­gnie­nia! Ja Ci w tym po­mogę.

Za­pra­szam Cię w eks­cy­tu­jącą 21-dniową po­dróż, w któ­rej dzień po dniu bę­dziesz co­raz le­piej roz­po­zna­wać głos du­szy i za­czniesz żyć ta­kim ży­ciem, o ja­kim ma­rzysz.

Niech tak się sta­nie!

Z życz­li­wo­ścią i pa­sją

Ka­sia Bem

W dzi­siej­szym za­bie­ga­nym i prze­ła­do­wa­nym bodź­cami świe­cie to obo­wiąz­kowa lek­tura dla każ­dego, kto pra­gnie spo­koju, uko­je­nia, sku­pie­nia na rze­czach waż­nych i od­zy­ska­nia kon­troli nad swoim umy­słem. Go­rąco po­le­cam. To jedna z tych ksią­żek, do któ­rych będę jesz­cze wiele razy wra­cać.

Na­ta­lia Kraus-Ko­wal­czyk kon­sul­tantka slow life

Piękno tej książki leży w jej pro­sto­cie. To prak­tyczny prze­wod­nik dla każ­dej osoby, która pra­gnie żyć w zgo­dzie z naj­głęb­szymi pra­gnie­niami swo­jego serca i jest go­towa się w to za­an­ga­żo­wać. Ka­sia Bem za­warła w niej wiele głę­bo­kich prawd, które - je­żeli je wdro­żyć - mają po­ten­cjał, aby cał­ko­wi­cie od­mie­nić na­sze ży­cie. Po­le­cam z ca­łego serca.

Pati Garg na­uczy­cielka du­chowa, au­torka książki i rocz­nego pro­gramu rok­prze­bu­dze­nia.pl

Nasz umysł za­cho­wuje się cza­sem ni­czym szef kor­po­ra­cji. Wciąż wy­my­śla nam nowe za­da­nia, kon­tro­luje, oce­nia, stre­suje. Ka­sia po­ka­zuje, jak uwol­nić się spod jego wła­dzy. Jak oczy­ścić głowę z na­tłoku my­śli, wy­łą­czyć we­wnętrz­nego kry­tyka, po­zwo­lić dojść do głosu in­tu­icji, my­śleć ser­cem. Gdy­by­śmy wszy­scy zre­ali­zo­wali jej pro­gram, świat stałby się pięk­niej­szy, po­nie­waż by­li­by­śmy bar­dziej życz­liwi i wy­ro­zu­miali dla sie­bie i dla in­nych.

Jola Za­krocka dzien­ni­karka, re­dak­torka por­talu na­tu­ral­nie­oz­dro­wiu.pl

Ży­jemy w świe­cie umy­słu, lo­gicz­nego my­śle­nia i nad­miaru in­te­lek­tu­al­nych bodź­ców. Mało u nas kon­taktu z cia­łem, a tym bar­dziej z ser­cem. Pro­gram Min­dless Kasi Bem jest prak­tyczną od­po­wie­dzią na bo­lączki współ­cze­snej cy­wi­li­za­cji oraz me­todą, która po­rząd­kuje i oczysz­cza na­sze wnę­trze. Świetna, prze­my­ślana, kon­se­kwent­nie skon­stru­owana stra­te­gia bu­do­wa­nia świa­do­mo­ści, spraw­czo­ści i we­wnętrz­nej mocy. Go­rąco po­le­cam.

Anna Jur­gaś go­spo­dyni pod­ca­stu About Time!

Roz­dział pierw­szy

Po­znaj, kim je­steś

Je­steś tym, czym Twoje głę­bo­kie pra­gnie­nie,

Ja­kie Twoje pra­gnie­nie, taka Twoja wola,

Jaka Twoja wola, taki czyn,

Jaki Twój czyn, taki Twój los.

- Upa­ni­szady

.

Dzie­sięć lat wcze­śniej

Tam­tej ma­jo­wej cie­płej nocy długo nie mo­głam za­snąć. Aż w końcu usia­dłam na łóżku w sia­dzie skrzyż­nym, li­cząc na to, że me­dy­ta­cja przy­nie­sie mi upra­gnione wy­ci­sze­nie. I po mniej wię­cej pół­go­dzi­nie zda­rzyło się coś nie­zwy­kłego - bar­dzo wy­raź­nie usły­sza­łam słowo. Tylko jedno słowo: Min­dless. Do­słow­nie tak, jakby ktoś wy­szep­tał mi je do ucha. Jed­no­cze­śnie roz­bły­sło we mnie jak neon. Moje ciało za­re­ago­wało gę­sią skórką.

Uczu­cia mia­łam mie­szane. Ni­gdy nie by­łam osobą, która sły­sza­łaby głosy, wi­działa aurę lub czy­tała w my­ślach. Z cza­sem zdol­no­ści te za­częły się we mnie bu­dzić, ale tam­tej nocy po pro­stu zma­ga­łam się z bez­sen­no­ścią i ostat­nią rze­czą, któ­rej mo­głam się spo­dzie­wać, były ezo­te­ryczne do­świad­cze­nia nie z tej ziemi.

Otwo­rzy­łam oczy i ro­zej­rza­łam się wo­kół. Nie było ni­kogo poza mną w ciem­nym po­koju i moim po­czu­ciem, że oto stało się coś do­nio­słego. Mia­łam wra­że­nie, że słowo Min­dless zo­stało mi dane jak pre­zent, prze­ka­zane uro­czy­ście, z in­ten­cją, że­bym zro­biła z niego uży­tek. Po­czu­łam, że nie mogę zi­gno­ro­wać tego - nie wie­dzia­łam - pod­szeptu in­tu­icji, wglądu, olśnie­nia. Mimo że nie mia­łam po­ję­cia, co mam z tym zro­bić ani skąd do mnie przy­szło.

Wcze­śniej tego sa­mego dnia oglą­da­łam wy­kład Jona Ka­bata-Zinna o mind­ful­ness. Jego me­toda re­duk­cji stresu za­czerp­nięta z tra­dy­cji me­dy­ta­cyj­nych bud­dy­zmu te­ra­wady - wy­jęta póź­niej z kon­tek­stu fi­lo­zo­fii bud­dyj­skiej i osa­dzona w ra­mach na­uko­wych ba­dań i in­sty­tu­cji - ro­biła od lat dzie­więć­dzie­sią­tych XX wieku za­wrotną ka­rierę w za­chod­nim świe­cie. Czym jest mind­ful­ness, ro­zu­mia­łam do­sko­nale. To uważ­ność, przy­tom­ność, by­cie w chwili obec­nej z peł­nym za­an­ga­żo­wa­niem i bez osą­dza­nia, czy ta chwila jest do­bra, czy zła. Tego sa­mego uczy joga. Zga­dza­łam się z każ­dym sło­wem tej de­fi­ni­cji. Mind­ful­ness jako umie­jęt­ność nie­zbędna do świa­do­mego ży­cia tu i te­raz. Prak­tyczny i prag­ma­tyczny spo­sób na pod­nie­sie­nie ja­ko­ści ży­cia, zmniej­sze­nie na­pię­cia ner­wo­wego, opa­no­wa­nie pro­stych tech­nik re­laksu i re­duk­cji stresu, uzy­ska­nie rów­no­wagi emo­cjo­nal­nej, lep­szej kon­cen­tra­cji, umie­jęt­no­ści sku­pie­nia, do­ce­nie­nie pro­stych rze­czy. Bez du­cho­wych fa­na­be­rii, bez obiet­nic na wy­rost, bez przy­cią­ga­nia tego, czego się pra­gnie. Wtedy jesz­cze da­leka by­łam od re­flek­sji, że po­mi­nię­cie aspektu du­cho­wego w tym pro­gra­mie może wpraw­dzie zde­cy­do­wa­nie po­pra­wić kom­fort ży­cia, ale nie sprawi, że na­uczymy się my­śleć ser­cem. Uczci­wie do­dam, że prze­strzeń serca nie za­przą­tała wów­czas mo­ich my­śli. Zde­cy­do­waną więk­szość czasu spę­dza­łam w gło­wie. Mój umysł był tak full, tak na­pa­ko­wany my­ślami i emo­cjami, które kłę­biły się pod czaszką, że naj­chęt­niej zro­bi­ła­bym so­bie w niej dziurę, aby po­zbyć się choć ułamka tego nad­miaru.

W tym cza­sie by­łam już na­uczy­cielką jogi, dużo pra­co­wa­łam z cia­łem, in­ten­syw­nie me­dy­to­wa­łam, jeź­dzi­łam na od­osob­nie­nia. Po do­świad­cze­niu wy­pa­le­nia za­wo­do­wego i trau­ma­tycz­nej cho­roby (o czym wię­cej w po­przed­nich książ­kach) dużo było we mnie we­wnętrz­nych blo­kad, splą­ta­nych emo­cji, po­gma­twa­nych my­śli. Jed­nakże co­dzienna prak­tyka da­wała wy­tchnie­nie. Co­raz czę­ściej uda­wało mi się wy­cho­dzić z głowy i od­czu­wać stan, który po­rów­na­ła­bym do od­prę­że­nia w mięk­kim ha­maku, w piękny dzień. To­wa­rzy­szyło mu uczu­cie we­wnętrz­nej prze­strzeni, jak gdyby ktoś roz­wią­zał krę­pu­jący mnie gor­set - wresz­cie mo­głam wziąć głę­boki od­dech i się roz­luź­nić. To mo­ment, kiedy od­pusz­cza umysł, kiedy płyn­nie prze­cho­dzimy z my­śle­nia w by­cie. Każdy z nas ma tam do­stęp, choć czę­sto uwi­kłani w we­wnętrzne kon­flikty, oso­bi­ste dra­maty czy traumy, nie do­strze­gamy, nie zda­jemy so­bie sprawy, że wyj­ście poza ogra­ni­cza­jącą per­spek­tywę my­śli jest bar­dzo ła­twe. Umysł za­wsze ka­pi­tu­luje wo­bec obec­no­ści. Za­wsze wtedy, gdy je­ste­śmy tu i te­raz, prze­kro­cze­nie jego ogra­ni­czeń od­bywa się au­to­ma­tycz­nie. Jak włą­cze­nie świa­tła. Pstryk i już! Je­steś. Z cza­sem, gdy na­uczy­łam się już prze­kra­czać ba­rierę umy­słu, czyli ro­bić pstryk na za­wo­ła­nie, za­uwa­ży­łam, że mogę mieć wpływ także na moje my­śli. Że mogę prze­kształ­cać emo­cje, wy­wo­ły­wać w so­bie okre­ślone stany i sa­mo­po­czu­cie, które wy­prze­dzają i za­pra­szają do mo­jego ży­cia po­wo­dze­nie, ra­dość i ob­fi­tość.

To wszystko było tak nowe i eks­cy­tu­jące, mimo że wciąż jesz­cze nie "łą­czy­łam kro­pek". Czu­łam się ze sobą co­raz le­piej, do­strze­ga­łam, że w moim ży­ciu wiele się zmie­nia, wie­dzia­łam, że ma to dużo wspól­nego z pracą, którą co­dzien­nie wy­ko­nuję - ale jesz­cze nie po­tra­fi­łam tego ob­ja­śnić. Nie po­strze­ga­łam ca­ło­ści zja­wisk, nie ro­zu­mia­łam lo­gicz­nego pro­cesu, jed­nak już prze­czu­wa­łam, że nie jest to przy­pa­dek czy szczę­śliwy zbieg oko­licz­no­ści.

Tym­cza­sem w środku nocy du­ma­łam nad sło­wem Min­dless. Co ono w ogóle ozna­cza? In­tu­icyj­nie czu­łam, że de­fi­ni­cje pod­su­wane mi przez słow­nik: "bez­myśl­nie", "nie­uważ­nie", "bez­sen­sow­nie", idą w nie­wła­ści­wym kie­runku. Co­raz czę­ściej po­ja­wiała się fraza "bez [udziału] my­śli". Cie­pło, cie­pło! Pa­mię­ta­cie taką dzie­cinną za­bawę w od­ga­dy­wa­nie zna­czeń słów? Wie­dzia­łam, że je­stem już bli­żej, ale to jesz­cze nie było to. Za­rzu­ci­łam za­tem na ja­kiś czas "pre­zent" otrzy­many od Wszech­świata, choć Min­dless czę­sto po­wra­cało do mnie w me­dy­ta­cji. Mimo to po­trze­bo­wa­łam ko­lej­nych dzie­się­ciu lat, so­lid­nej prak­tyki jo­gicz­nej, no­wych do­świad­czeń i no­wej wie­dzy, aby zro­zu­mieć sens prze­sła­nia, które otrzy­ma­łam w bez­senną ma­jową noc.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki