Hania Humorek. Hania Humorek zostaje gwiazdą - Megan Mcdonald

-
Proszę czekać

Jak się pisze "gwiazda"?

W pewien całkiem zwykły czwartek Hania Humorek weszła do klasy w całkiem zwykłym humorku. Ale to było, zanim jeszcze dziobnął ją pewien Wróbel.

Hania usiadła w swojej ławce w pierwszym rzędzie obok Franka Perełki.

- Widziałaś Julkę Wróbel? - spytał ją szeptem Franek.

- Widziałam, i co z tego? Codziennie ją widuję. Siedzi za mną.

- Ma na głowie koronę.

Hania odwróciła się, spojrzała na Julkę, po czym szepnęła do Franka:

- Skąd ona ją wzięła? Z McDonalda?

- Nie wiem. Spytaj ją. Mówi, że ta korona jest wysadzana klejnotami.

- Raczej klekotami - prychnęła Hania, chociaż tak naprawdę połyskujące rubiny bardzo jej się podobały. - Hej, czy to prawdziwe rubiny? - spytała Julkę.

- To sztuczna biżuteria - wyjaśniła Julka Wróbel.

- Za kogo się przebrałaś? Za królową Anglii?

- Nie, wygrałam konkurs. - W ostatnią sobotę zajęłam pierwsze miejsce w Wielkim Dyktandzie PW.

- W dyktandzie pewu? - zdziwiła się Hania Humorek.

Nie zazdrościła osobom, które musiały literować do mikrofonu strasznie długie słowa i na które gapiło się milion jeden osób. Wiedziała, że każdy rodzic, który to oglądał, po cichu życzył kolejnym kandydatom: "Skuś baba na dziada", bo chciał, żeby to jego dziecko wygrało.

- Nie pewu, tylko PW. To skrót od rejonu północnej Wirginii.

- Aha. I to właśnie tam dostałaś tę koronę?

- To diadem - wyjaśniła Julka. - D-I-A-D-E-M. Taka specjalna korona, jaką nosi też królowa Anglii. Zwycięzca konkursu musi znać tysiące trudnych słów.

- Za jakie słowo go wygrałaś? - dopytywała się Hania. - Franek jest ciekawy - dodała szybko, na wypadek gdyby Julka to ją posądziła o zainteresowanie.

- Za "bakłażan". To słowo czwartego stopnia.

Bakłażan! Hania ledwo potrafiła przeliterować słowo "pulpet"!

"Stanowczo wolę przyrodę - pomyślała. - Jak się pisze "przyroda"? Przez sz czy rz"?.

- W domu mam plakaty z trudnymi słowami - pochwaliła się Julka. - Jeden nawet świeci w ciemności.

- Mnie by się śniły koszmarne sny o dyktandzie. Wolę swój świecący plakat ze szkieletem. Widać na nim wszystkie dwieście sześć kości człowieka!

- Haniu - odezwał się pan Łopuch. - Tył twojej głowy nie jest ani trochę tak interesujący jak jej przód. A dzisiaj oglądam go częściej, niżbym chciał.

- Przepraszam. - Hania znowu odwróciła się przodem do tablicy.

Julka stuknęła Hanię palcem w plecy i podała jej złożoną stronę z gazety. Na SAMIUTEŃKIEJ GÓRZE widniało zdjęcie Julki Wróbel, które mógł obejrzeć cały świat. Obok znajdował się tytuł wydrukowany dużymi, tłustymi literami: DZIEWCZYNKA WYGRYWA WIELKIE DYKTANDO.

- Mój tata mówi, że mam swoje pięć minut - szepnęła Julka w tył głowy Hani.

Hania się nie odwróciła. Aż zzieleniała z zazdrości. Julka Wróbel z III klasy, Królowa Słowników, była gwiazdą! Hania nie mogła opędzić się od myśli, jak by to było cudownie umieć przeliterować coś trudniejszego niż tylko "pulpet", wygrać konkurs i nosić koronę. I zobaczyć w gazecie swoje zdjęcie!

Ale ona, Hania Humorek, czuła się mniej więcej tak sławna jak jedna z jej kredek.

Zaraz po powrocie ze szkoły Hania postanowiła nauczyć się na pamięć całego słownika. Otworzyła go na chybił trafił, ale niestety, utknęła na słowie "mrówkojad". Zresztą kto słyszał o mrówkojadzie? Żywić się mrówkami, też coś! Mrówkojady mają długie ryjki, oczka jak paciorki i chude pyszczki zupełnie jak... Julka Wróbel! Może i jest sławna, ale wygląda całkiem jak mrówkojad.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.