Hajdamacy - Taras Szewczenko

Kup ebooka

24.90 zł
19.92 zł (12,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Świat stoi, a wszystko i mija, i ginie,

Lecz o tym, skąd idzie i kędy przepada -

I dureń, i mądry nie wiedzieć co gada...

Ten żyje, ów kona... Owo się rozwinie,

A tamto zwiędnieje, na wieki zwiędnieje -

I liście pożółkłe gdzieś wicher rozwieje.

A świat tak i będzie, taki sam wschód słońca,

I gwiazdy tak samo popłyną bez końca,

I ty, jak i zwykle, o mój białolicy!

Po niebios błękitach w noc jasną przelecisz,

Popatrzysz się w czyste zwierciadło krynicy

I w morze bez granic - i znowu zaświecisz,

Jak nad Babilonu wiszącym ogrodem,

Nad starą mogiłą i biednym jej rodem.

O wieczny mój! z tobą, sam nie wiem dlaczego,

Jak z bratem czy siostrą rozmawiam z ochotą

I dumkę ci śpiewam z natchnienia twojego...

Ach, radźże mi dzisiaj z tą krwawą tęsknotą!

Nie jestem samotny, nie jestem sierotą...

Mam dziatki - a nie wiem, co robić mam z nimi!

Grzech ukryć je w sobie - te duchy żyjące,

Bo może to braci pocieszy na ziemi,

Gdy ujrzą te słowa i łzy te palące,

Którymi pieśń moja płakała nad nimi...

O, nie! nie ukryję - wszak to duch żyjący!

Jak błękit niebieski bez granic widnieje,

Tak duch bez początku i śmierci istnieje...

Lecz gdzież to on będzie?... dźwięk przemijający!...

Ach! dajcież przynajmniej choć pamięć mi swoją,

Bo ciężką jest piersi bezsławna mogiła...

Kochała was ona, o kwiaty wy moje!

I dolę tę waszą opiewać lubiła...

Tymczasem do świtu zaśnijcie, me dzieci,

A ja wam Watażki poszukam po świecie.

 

*

 

Hajże, zuchy, Hajdamacy!

Świat wielki do woli,

Lećcie chłopcy, pohulajcie,

Poszukajcie doli.

Syny moje niedorosłe,

Nierozumne dzieci,

Kto was szczerze, sierot biednych,

Przygarnie na świecie?...

Syny moje! orły moje!

Ej, na Ukrainę!

Choć i licho tam się zdarzy,

Toć pośród rodziny.

Tam znajdziecie dusze szczere,

Zginąć wam nie dadzą;

A tu... a tu... ciężko, dziatki!

Kiedy w dom wprowadzą,

Powitają was ze śmiechem,

Ten już zwyczaj mają -

Wszyscy wielcy, drukowani,

Słońce nawet łają...

"Nie z tej strony - mówią - wschodzi,

I nie dobrze świeci,

Tak by - mówią - należało..."

Co tu robić, dzieci!

Trzeba słuchać, któż wie? może

Nie tak słońce wschodzi -

Toć piśmienni wyczytali...

Rozum dziwy płodzi!

A cóż na was rzekną oni?

O, znam waszę sławę!

"Niech, powiedzą, spoczywają

Póki ojciec wstanie

I rozpowie po naszemu

O tym tam hetmanie!

Co tam kiep ten wygaduje

Zmarłemi słowami -

I jakiegoś tam Jaremę

Prowadzi przed nami,

Odzianego w świtę szarą

I w łapcie łyczane...

 

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.