Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. F.B. Polleross, Tradition und Recreation. Die Residenzen der österreichischen Habsburger in der Frühen Neuzeit, "Majestas" 1998, 6, s. 91-148 (100). [wróć]
2. M. Müller, Der Anachronismus als Modernität. Der Wiener Hofburg als programmatisches Leitbilds für den frühneuzeitlichen Residenzbau im Alten Reich, [w:] Krakau, Prag und Wien. Funktionen von Metropolen im frühmodernen Staat, red. M. Dmitrieva, K. Lambrecht, Stuttgart 2000, s. 313-329 (323); L. Weckmann, The Medieval Heritage of Mexico, t. 1, Nowy Jork 1992, s. 577-581. [wróć]
3. I. von Mosel, Geschichte der kaiserl. königl. Bibliothek zu Wien, Wiedeń 1835, s. 73-74, 96, 104-105. [wróć]
4. J. Frimmel, "Verliebte Dummheiten und ekelhafte Nuditäten". Der Verleger Johann Mösle, die Priapische Dichterlaune und der Erotika-Vertrieb im josephinischen Wien, "Das achtzehnte Jahrhundert" 2018, 42 (2), s. 237-251. [wróć]
5. W. Telesko, Geschichtsraum Österreich. Die Habsburger und ihre Geschichte in der bildenden Kunst der 19. Jahrhunderts, Wiedeń, Kolonia, Weimar 2006, s. 178; I. von Mosel, Geschichte..., dz. cyt., s. 123-124. [wróć]
6. A. Lhotsky, AIEOU. Die Devise Kaiser Friedrichs III. und sein Notizbuch, [w:] tegoż, Aufsätze und Vorträge, t. 2, Wiedeń 1971, s. 164-222 (172). [wróć]
7. I. von Mosel, Geschichte..., dz. cyt., s. 132. [wróć]
8. A. Coreth, Pietas Austriaca, West Lafayette, IN 2004, s. 13-16. [wróć]
9. Posąg stoi obecnie w głównej sali jadalnej zamku Hofburg. [wróć]
10. M. Tanner, The Last Descendant of Aeneas: The Habsburgs and the Mythic Image of the Emperor, New Haven, CT 1992, s. 122. [wróć]
11. P. Gwynne, "Tu alter Caesar eris": Maximilian I, Vladislav II, Johannes Michael Nagonius and the Renovatio Imperii, "Renaissance Studies" 1996, 10, s. 56-71. [wróć]
12. O Erazmie i uniwersalnym władcy zob. M. Mann Phillips, The "Adages" of Erasmus: A Study with Translations, Cambridge 1964, s. 224-225, 243. [wróć]
13. Urkundenbuch der Stadt Braunschweig, t. 1, red. L. Hänselmann, Brunszwik 1873, s. 294. [wróć]
14. M. Rady, Emperor Charles V, Harlow 1988, s. 36. [wróć]
15. O. Forst, Ahnen-Tafel seiner kaiserlichen u. königlichen Hoheit des durchlautigsten Her Erzherzogs Franz Ferdinand von Österreich-Este, Wiedeń, Lipsk 1910. [wróć]
16. H. Steinacker, Zur Herkunft und ältesten Geschichte des Hauses Habsburg, "Zeitschrift für die Geschichte des Oberrheins" 1904, 19, s. 181-244, 359-433 (233-238). [wróć]
17. O relikwiach Muri zob. Acta Murensia. Die Akten des Klosters Muri mit der Genealogie der frühen Habsburger, red. Ch. Bretscher-Gisiger, Ch. Sieber, Bazylea 2012, s. 73-123. [wróć]
18. Tamże, s. 23; A. Brackmann, Zur Geschichte der Hirsauer Reformbewegung im XII. Jahrhundert, Berlin 1928, s. 6. [wróć]
19. Acta Murensia..., dz. cyt., s. 300-303; J.J. Siegrist, Die Acta Murensia und die Frühhabsburger, "Argovia. Jahresschrift der Historischen Gesellschaft des Kantons Aargau" 1986, 98, s. 5-21 (11). [wróć]
20. Acta Murensia..., dz. cyt., s. 35-37; A. Brackmann, Zur Geschichte..., dz. cyt., s. 27; opis współczesny w: H.U. Stoldt, Rehpfeffer Radbot, "Spiegel Geschichte" 2009, 6 (edycja cyfrowa). [wróć]
21. J. Müller, Der Aargau. Seine politische, Rechts-, Kultur- und Sitten-Geschichte, Zurych 1870, s. 418-446. [wróć]
22. C.H. Herford, The Age of Wordsworth, Londyn 1945, s. 41. [wróć]
23. G. Klingenstein, The Meanings of 'Austria' and 'Austrian' in the Eighteenth Century, [w:] Royal and Republican Sovereignty in Early Modern Europe, red. G.C. Gibbs, R. Oresko, H.M. Scott, Cambridge 1997, s. 423-478 (440); o hrabiach Denbigh zob. J.H. Round, Studies in Peerage and Family History, t. 2, Londyn 1901, s. 14-15. [wróć]
24. O komorach celnych zob. F. Glauser, Der internationale Gotthardtransit im Lichte des Luzerner Zentnerzolls von 1493 bis 1505, "Schweizerische Zeitschrift für Geschichte" 1968, 18, s. 177-245 (182); o Windisch zob. Das Habsburg-östereichjsche Urbarbuch, red. F. Pfeiffer, Stuttgart 1850, s. 149. [wróć]
25. J. Wettlaufer, Das Herrenrecht des ersten Nacht. Hochzeit, Herrschaft und Heiratzins im Mittelalter und in der frühen Neuzeit, Frankfurt nad Menem, Nowy Jork 1999, s. 251; J. von Müller, Die Geschichten Schweizerischer Eidgenossenschaft, t. 2, Stuttgart, Tybinga 1832, s. 157; K. Glaettli, Sagen aus den Zürcher Oberland, Winterthur 1951, s. 20; Le Doyen Bridel, Glossaire du Patois de la Suisse romande, Lozanna 1866, s. 121. Bardziej ogólnie zob. T. Scott, Liberty and Community in Medieval Switzerland, "German History" 1993, 13, s. 98-113 (101-102). [wróć]
26. W. Wild, Habsburger und Burgenbau in den 'Vorderen Länden', [w:] Die Habsburger zwischen Aare und Bodensee, red. P. Niederhäuser, Zurych 2010, s. 34-60. [wróć]
27. O. Redlich, Rudolf von Habsburg, Innsbruck 1903, s. 11, 17. [wróć]
28. P. Blickle, Von der Leibeigenschaft zu den Menschenrechte. Eine Geschichte der Freiheit in Deutschland, Monachium 2006, s. 76-78; H.E. Feine, Die Territorialbilbung der Habsburger im deutschen Südwesten, "Zeitschrift der Savigny-Stiftung für Rechtsgeschichte (Germanistische Abteilung)" 1950, 67, s. 176-308 (188). [wróć]
29. O inskrypcji w Kaiserwerth zob. B. Haupt, Das Fest in der Dichtung. Untersuchungen zur historischen Semantiken eines literarischen Motives in der mittelhochdeutschen Epik, Düsseldorf 1989, s. 40. [wróć]
30. L. Scales, The Shaping of German Identity: Authority and Crisis, 1245-1414, Cambridge 2012, s. 234. [wróć]
31. H.S. Martínez, Alfonso X, the Learned: A Biography, Lejda, Boston 2010, s. 121-135; A. Wolf, Die Entstehung des Kurfürstenkollegs 1198-1298, Idstein 1998, s. 43-46; B. Weiler, Image and Reality in Richard of Cornwall's German Career, "English Historical Review" 1998, 113, s. 1111-1142. [wróć]
32. MGH SS, XXV, s. 350. [wróć]
33. Die Geschichtschreiber der deutschen Vorzeit. Annalen und Chronik von Kolmar, red. H. Pabst, Berlin 1867, s. 10-13. [wróć]
34. O monarchii niemieckiej i jej związkach ze Szwabią i Frankonią zob. P. Moraw, Franken als königsnahe Landschaft im späten Mittelalter, "Blätter für deutsche Landesgeschichte" 1976, 112, s. 123-138 (137-138). [wróć]
35. O. Redlich, Rudolf von Habsburg, Innsbruck 1903, s. 160-161. [wróć]
36. O nosie Rudolfa zob. MGH, SS rer. Germ. in usum schol., XXXIV, cz. 1, s. 247. [wróć]
37. Jeśli chodzi o współczesne oceny Rudolfa, zob. O. Schönhuth, Anekdoten und Sprüche zur Charakteristik von König Rudolphs von Habsburg, Canstatt 1841; Die Geschichtschrei-ber..., dz. cyt., s. 122. O Rudolfie grającym w szachy zob. W. Wackernagel, Das Schachspiel im Mittelalter, [w:] tegoż, Kleinere Schriften, t. 1, Lipsk 1872, s. 107-127 (113). O jego przemowie zob. O. Redlich, Rudolf..., dz. cyt., s. 168. [wróć]
38. O stylu cesarskim zob. E. Müller-Mertens, Imperium und Regnum im Verhältnis zwischen Wormser Konkordat und Goldener Bulle, "Historische Zeitschrift" 2007, 284, s. 561-595 (578). [wróć]
39. W. Dotzauer, Die deutschen Reichskreise (1383-1806), Stuttgart 1998, s. 23-24; Hand-buch der Bayerischen Geschichte, Franken, Schwaben, Oberpfalz, t. 3, cz. 2, red. M. Spindler, Monachium 1971, s. 904 (artykuł Adolfa Layera). [wróć]
40. Handbuch der Bayerischen..., dz. cyt., t. 3, cz. 1, s. 163 (artykuł Aloisa Gerlicha). [wróć]
41. O skarbie Ottokara zob. MGH SS, XVIII, s. 571. Zob. też J.K. Hoensch, Přemysl Otakar II. von Böhmen. Der goldene König, Graz 1989, s. 64, 80; MGH SS, IX, s. 187; L. Scales, The Shaping..., dz. cyt., s. 92. [wróć]
42. J. Kuthan, Přemysl Ottokar II. König, Bauherr und Mäzen, Wiedeń, Kolonia, Weimar 1996, s. 31-49. [wróć]
43. J. Franzl, Rudolf I. Der erste Habsburger auf dem deutschen Thron, Graz 1986, s. 120. [wróć]
44. MGH SS, XVII, s. 249. [wróć]
45. O grobowcu Ottokara zob. Prague: The Crown of Bohemia 1347-1437, red. B. Drake Boehm, J. Fajt, Nowy Jork 2005, s. 195. [wróć]
46. A. Demski, Papst Nikolaus III, Münster 1903, s. 175. [wróć]
47. D. Alighieri, Czyściec, 7.97-102. [wróć]
48. A. Wolf, Die Entstehung des Kurfürstenkollegs 1198-1298, Idstein 1998, s. 59-60. [wróć]
49. O Albrechcie jako "grubiańskim" zob. MGH, Dt. Chron., II, s. 331. [wróć]
50. O Bonifacym VIII zob. R. Folz, The Concept of Empire in Western Europe: From the Fifth to Fourteenth Century, Londyn 1969, s. 207. O papieskiej tiarze zob. E. Twining, A History of the Crown Jewels in Europe, Londyn 1960, s. 377-378. O Albrechcie i Rudolfie zob. MGH SS, XIII, s. 58. [wróć]
51. MGH SS, XXX, cz. 1, s. 651; P. Browe, Die angebliche Vergiftung Kaiser Heinrichs VII, "Historisches Jahrbuch" 1929, 49, s. 429-438. [wróć]
52. Die Goldene Bulle. Politik, Wahrnehmung, Rezeption, t. 1, red. U. Hohensee, M. Lawo, M. Lindner, M. Menzel, O.B. Rader, Berlin 2009, s. 150 (artykuł Evy Schlotheuber). [wróć]
53. O Albrechcie Kulawym zob. K.F. Krieger, Die Habsburger im Mittelalter, Stuttgart 2004, s. 128-130. O Habsburgach jako Austriakach zob. MGH SS rer. Germ. N.S. IV, s. 382. O zarządcach zob. D. Speck, Kleine Geschichte Vorderösterreichs, Karlsruhe 2016, s. 48. [wróć]
54. W czasach Karola Wielkiego funkcjonowała nazwa Ostmark - Marchia Wschodnia - i tak zaczęto nazywać Austrię po przyłączeniu do Trzeciej Rzeszy w 1938 roku [przyp. tłum.]. [wróć]
55. G.B. Ladner, The Middle Ages in Austrian Tradition: Problems of an Imperial and Paternalistic Ideology, "Viator" 1972, 3, s. 433-462 (436-440). [wróć]
56. Dla ciekawych opisów zob. MGH, Dt. Chron., III, s. 706-729. O Noryksie zob. MGH SS, IX, s. 535. [wróć]
57. O Colonnach zob. A. Lhotsky, Aufsätze und Vorträge, t. 2, Monachium 1971, s. 7-102. O dwóch braciach zob. MGH SS rer. Germ. N.S., IV, s. 8-9. O kronice z Königsfelden zob. M. Gerbert, De translatis Habsburgo-Austriacarum principium, St Blasien 1772, s. 86-113. Zob. też "Deutsches Archiv für Erforschung des Mittelalters" 1972, 28, s. 432-434. [wróć]
58. Sfałszowane teksty zostały zamieszczone w: "Archiv für Kunde österreichischer Geschichtsquellen" 1852, 8, s. 108-119. [wróć]
59. O Petrarce zob. Quellensammlung zur österreichischen und deutschen Rechtsgeschichte, red. R. Hoke, I. Reiter, Wiedeń, Kolonia, Weimar 1993, s. 120-121. [wróć]
Wprowadzenie
Wprowadzenie
Biblioteka Cesarska
Hofburg był pałacem zimowym Habsburgów, a obecnie jest jedną z głównych atrakcji turystycznych Wiednia. Dorożki
wiozą zwiedzających pod jego łukami, a następnie - przez wąskie uliczki
sąsiedniego starego miasta. Tłumy przeciskają się alejkami, nierzadko
nie zważając nawet na ruch uliczny, gdy zobaczą białe nosy lipicańskich
koni w stajniach. Poza krytym zielonym dachem skrzydłem św. Michała,
wybudowanym w XIX wieku, wnętrze pałacu nie wygląda szczególnie
imponująco, gdyż składają się na nie kolejne dziedzińce, wykorzystywane
obecnie jako parkingi, z otaczającymi je fasadami w przytłumionym
barokowym stylu.
Hofburg, dawna rezydencja cesarska w Wiedniu. Źródło: Shutterstock/hans
engbers.
Przynajmniej dzisiaj Hofburg jest dobrze utrzymany. Fotografie i przezrocza sprzed 1918 roku, kiedy nadal był on "pałacem użytkowym",
ukazują odpadające tynki, popękane ściany i rozbite okna. Przez większą
część swojej historii Hofburg był placem budowy. Kolejni cesarze
dodawali nowe skrzydła, burząc elementy utrudniające renowację, i wykorzystywali raczej kamień niż drewno. Aż do XVII wieku Hofburg miał
też istotne znaczenie dla obrony miasta i przylegał do murów obronnych
Wiednia. Turcy osmańscy po raz ostatni oblegli miasto w 1683 roku. Po
ich klęsce habsburscy cesarze mogli wreszcie zacząć postrzegać Hofburg
jako pałac i miejsce dworskich ceremonii, a nie ufortyfikowaną
rezydencję.
W sercu Hofburga znajduje się tak zwany Stary Zamek (Alte Burg). Podczas
rekonstrukcji pałacu w XVII i na początku XVIII wieku został on
całkowicie zabudowany i dzisiaj widać bardzo niewiele śladów jego
oryginalnej bryły. Wzniesiony w pierwszej połowie XIII wieku Stary Zamek
był masywnym kamiennym bastionem o dużej powierzchni z czterema wieżami,
z których każdą pokrywał spadzisty dach ozdobiony zwieńczeniami. Mimo
rozmiarów wnętrze Starego Zamku było posępne. Goście skarżyli się na
wewnętrzny dziedziniec, niedostatecznie szeroki, aby wóz mógł zawrócić,
ciasne komnaty, zatęchłe klatki schodowe i brak gobelinów na ścianach.
Ale celem obiektu nie było olśniewanie przepychem wnętrz. Miał on
groźnie górować nad miastem i najbliższą okolicą, dając świadectwo
potęgi1.
Stary Zamek stał się pierwszą wizytówką Habsburgów. Początkowo była to
dynastia środkowoeuropejska, a ich ziemię rodową stanowiła Austria.
Natomiast w XVI i XVII wieku byli również władcami Hiszpanii i posiadłości hiszpańskich w Niderlandach, we Włoszech i w Nowym Świecie.
Choć pod względem militarnym przestarzały, wzór Starego Zamku był
powielany w wielkich rezydencjach, które Habsburgowie albo zamawiali,
albo odbudowywali w Hiszpanii - w Toledo i Madrycie - i został
przewieziony do obu Ameryk. W Meksyku blokhauz z czterema wieżami był
oznaką władzy sprawowanej przez pierwszych królewskich gubernatorów -
ludzie podlejsi musieli się zadowolić dwiema wieżami. W Świętym
Cesarstwie Rzymskim, którym Habsburgowie rządzili jako cesarze, a które
zajmowało w przybliżeniu obszar dzisiejszej Austrii, Niemiec i Republiki
Czeskiej, ambitni książęta także budowali czterowieżowe warownie, aby
demonstrować w ten sposób własny prestiż2.
Habsburgowie byli pierwszymi władcami, których posiadłości obejmowały
cały świat, i osiągnęli wielkość dzięki szczęściu i sile. W XVI wieku
czterowieżowa warownia była oznaką ich fizycznego panowania nad częścią
Europy i, reprodukowana za oceanem, świadectwem globalnej dominacji. Był
to natomiast tylko jeden z symboli, którymi posługiwali się
Habsburgowie, ponieważ postrzegali oni swoją potęgę zarówno jako coś, do
czego byli predestynowani, jak i część boskiego porządku, zgodnie z którym urządzony został świat. Wymagało to subtelniejszej symboliki niż
groźba zawarta w kamieniu.
Przebudowa Hofburga na początku XVIII wieku, podczas której zniknął
ostatecznie z horyzontu Stary Zamek, obejmowała wzniesienie Biblioteki
Dworskiej (Hofbibliothek). Wcześniej cesarski księgozbiór znajdował się
w opuszczonym opactwie w Wiedniu, w skrzydle prywatnego pałacu i drewnianym budynku w cieniu Starego Zamku (przy dzisiejszym
Josefsplatz). Bibliotekarze skarżyli się na wilgoć, kurz z ulicy,
niedostateczne oświetlenie i niebezpieczeństwo pożaru. Ale dopiero za
długiego panowania Karola VI (1711-1740) Biblioteka Cesarska znalazła
stałą siedzibę w miejscu znajdującym się bezpośrednio na południe od
niegdysiejszego Starego Zamku3.
Nowy budynek biblioteki powstał w latach dwudziestych XVIII wieku i dzisiaj wygląda mniej więcej tak, jak chciał cesarz Karol VI. Około 200
tysięcy ksiąg i rękopisów spoczęło na półkach w jednej sali mającej 75
metrów długości. Do tego czasu zbiór obejmował dzieła z zakresu
teologii, historii Kościoła, prawa, filozofii, fizyki i matematyki oraz
mnóstwo rękopisów w języku greckim, łacińskim, syryjskim, aramejskim i koptyjskim. Karol otworzył swoją bibliotekę dla uczonych, chociaż
musieli oni starać się o pozwolenie, a godziny odwiedzin ograniczały się
do poranków. W zamian za ten akt szczodrobliwości cesarz nałożył podatek
na gazety. Wprowadzony z początku tymczasowo, aby pokryć koszty budowy,
stał się wkrótce podatkiem stałym przeznaczonym rzekomo na przyszłe
nabytki. Od drukarzy wymagano też, aby przekazywali bibliotece
egzemplarze wszystkich książek, które składali. Ponieważ jednak wielu z nich parało się również pornografią, od tego obowiązku często się
uchylano4.
Pośrodku biblioteki stoi naturalnej wielkości marmurowy posąg Karola VI
przedstawionego jako Herkules Musagetes (Herkules przewodnik Muz).
Sklepienie ukazuje apoteozę cesarza, czyli wyniesienie do nieba, i sławi
jego osiągnięcia alegorycznymi postaciami. W odróżnieniu od wizerunku
George'a Washingtona, którego apoteoza jest ukazana w rotundzie
amerykańskiego gmachu Kapitolu, ze sklepienia nie spogląda na nas sam
Karol. Cesarz nadal żył, kiedy artysta rozpoczął swoją pracę, i nie
dostąpił jeszcze niebiańskiej chwały. Czeka na niego natomiast szybująca
postać trzymająca wieniec laurowy, co nie pozostawia żadnych
wątpliwości, że pod koniec życia Karol znajdzie się w towarzystwie
aniołów i zasiądzie pośród nich w niebie.
Do marmurowego posągu Karola VI dołączyło jeszcze 16 - przedstawiających
habsburskich cesarzy, królów i arcyksiążąt, poczynając od
trzynastowiecznego króla Rudolfa, a kończąc na Karolu II, królu
Hiszpanii, który zmarł w 1700 roku. Marmurowe posągi są bardzo
kosztowne, większość zabrano więc z magazynów i ogrodów Hofburga. Z czasem dodano lub podmieniono posągi z innych cesarskich pałaców.
Najwcześniejszy historyk Biblioteki Cesarskiej oceniał pierwotny wybór
krytycznie, ponieważ uważał, że zbyt wiele z 16 posągów nawiązuje do
habsburskich władców, którzy nie przejawiali nadmiernego zainteresowania
studiami i nauką. Najwyraźniej wyobrażał sobie, że biblioteka powinna
mieć coś wspólnego z książkami i wiedzą. Ale to była Biblioteka Dworska
i jej cel był inny: miała głosić przesłanie o Habsburgach i ich miejscu
w boskim porządku wszechświata5.
Cały wystrój biblioteki, w tym sklepienie, malowidła ścienne i umeblowanie, mówi o wielkości Habsburgów i ich nieograniczonej potędze.
W związku z tym cztery wielkie globusy Ziemi i nieba, które stoją pod
centralna kopułą, są metaforami zasięgu habsburskich ambicji. Po bokach
wszystkich półek z książkami wznoszą się podwójne filary, a motyw ten
jest widoczny w całej konstrukcji biblioteki, zwłaszcza w złoconych
kolumnach z białego marmuru w każdym końcu sali, jak również na
zewnętrznej fasadzie. Symbolizują one Słupy Herkulesa i habsburską
dewizę "Wciąż dalej", a zatem panowanie, którego nie ogranicza geografia
fizyczna. Wyżej, na fresku apoteozy, przedstawione zostały unoszące się
trzy klasyczne boginie trzymające sztandar z napisem AEIOU. Ten
akrostych może mieć wiele znaczeń - uczeni sugerowali, że da się
przedstawić nawet 300 rozwiązań i kombinacji - natomiast wszystkie
wskazują na wielkość austriackich Habsburgów, dlatego najczęściej
odczytuje się go jako "Austria ma rządzić całym światem" (łac. Austria
Est Imperare Orbi Universae, niem. Alles Erdreich Ist Österreich
Untertan)6.
Nie była to jednak wizja światowej dominacji zakorzeniona w sprawowaniu
władzy politycznej i przemocy fizycznej. Karol ukazany jest w swojej
bibliotece jako patron nauki i sztuki, a nie wojownik nastawiony na
podbój. Apoteoza sławi cnoty cesarza - jego wspaniałomyślność, sławę,
splendor i niezłomność. Aluzją do jego orężnych zwycięstw jest trójgłowy
pies Cerber, przygnieciony stopami Herkulesa, poza tym jednak militarne
dokonania władcy zostały pominięte. Karol chciał być sławiony przede
wszystkim jako orędownik pokoju i opiekun nauki. Trompe l'oeil pod
rotundą ukazuje realistyczne postaci podczas rozmowy, a każda kiść
reprezentuje gałąź wiedzy, której Karol dał życie - anatomię,
archeologię, botanikę, hydraulikę, heraldykę, numizmatykę, a nawet
gnomonologię, czyli sztukę konstruowania zegarów słonecznych.
Ten sam historyk, który wyobrażał sobie, że biblioteka to tylko książki,
uznał również rotundę i freski za jej alegorię. Może tak być, lecz tego
typu środki artystycznego wyrazu w epoce baroku zawierały często kilka
ukrytych przesłań. Z posągami habsburskich cesarzy i wodzów,
powtarzającymi się podwójnymi filarami i pomysłowo umieszczonymi
globusami biblioteka i jej wyposażenie są również alegorią
nieograniczonego i ponadczasowego panowania dynastii habsburskiej. Ale -
zgodnie z przesłaniem zawartym na freskach - świat, do którego dąży
dynastia, nie ogranicza się jedynie do Ziemi, lecz obejmuje także
transcendentny wymiar wiedzy i działalność naukową. Podobnie jak
akrostych AEIOU żadne pojedyncze wyjaśnienie nie oddaje złożoności
habsburskiej misji ani nie wyczerpuje jej możliwości7.
Wyobrażenie Habsburgów o ich roli w świecie kształtowało się stopniowo,
a różne epizody w historii dynastii rodziły nowe aspiracje, z których
wszystkie zostały wplecione w jeden wątek założeń ideologicznych.
Początkowo był on postrzegany w kategoriach religijnych. W XIII wieku
król Rudolf z Habsburga (panujący w latach 1273-1291) był znany jako
łupieżca kościołów i profanator klasztorów, natomiast już dwa albo trzy
dziesięciolecia po jego śmierci zaczęła krążyć legenda, że pewnego dnia
Rudolf natknął się na księdza spieszącego z sakramentem świętym
(eucharystią) do chorego i oddał mu swojego konia. Ta opowieść była
powtarzana i upiększana w ciągu następnych stuleci, tak że w zamian za
konia Rudolf otrzymał ziemską koronę, a podczas koronacji dostąpił
mistycznego namaszczenia eucharystycznym chlebem i winem. Wykorzystywano
także wersety biblijne, aby pokazać, że w zamian za pomoc w dostarczeniu
hostii potomkowie Rudolfa sami byli umacniani przez eucharystię zgodnie
z boskim planem wyłożonym w Starym Testamencie8.
Cześć dla hostii stanowiła samo serce religijności dynastii
habsburskiej, przejawiając się w procesjach, pielgrzymkach i świętach
kościelnych. Każdy ksiądz napotkany przez Habsburga mógł liczyć na to,
że otrzyma konia albo powóz. Podczas sporów religijnych w XVI i XVII
wieku znaczenie i ważność eucharystii były kwestionowane przez
protestantów. Przesadny szacunek dla hostii okazywany przez kolejnych
habsburskich władców stanowił symbol ich oddania Kościołowi katolickiemu
i nieustającej służby jako boskich narzędzi na ziemi. Nawet w ostatnich
latach imperium habsburskiego związek dynastii z eucharystią nadal się
utrzymywał, przypominany nie tylko w obrzędach religijnych, lecz także w kontekstach bardziej przyziemnych. Poproszony w 1912 roku o trofeum dla
szwajcarskiego klubu strzeleckiego cesarz Franciszek Józef posłał
figurkę Rudolfa zsiadającego z konia, aby wyprawić księdza w drogę9.
Habsburgowie rządzili nieprzerwanie Świętym Cesarstwem Rzymskim po 1273
roku i niemal bez przerwy od 1438 aż do upadku cesarstwa w 1806 roku.
Święte Cesarstwo Rzymskie zostało ustanowione przez Karola Wielkiego w 800 roku naszej ery, lecz było uważane za kontynuację cesarstwa
rzymskiego ze starożytności klasycznej. Początkowo nazywano je po prostu
Cesarstwem Rzymskim, przymiotnik "Święte" został dodany w XIII wieku,
ale nigdy nie był konsekwentnie używany. Święte Cesarstwo Rzymskie
zostało odtworzone w X wieku jako imperium przede wszystkim niemieckie,
ale to nie umniejszało prestiżu związanego z tytułem cesarskim. Władca
nadal miał być postrzegany jako bezpośredni następca starożytnych
imperatorów rzymskich, będąc swego rodzaju odpowiednikiem papieża w Rzymie, i posiadał autorytet, który wywyższał go ponad wszystkich innych
monarchów. Średniowieczne proroctwa, które zapowiadały zbliżającą się
walkę pomiędzy aniołami a uczniem diabła, Antychrystem, i głosiły, że
"ostatni cesarz" zapoczątkuje tysiąclecie pobożnych rządów, dodawały
blasku godności cesarskiej. Na tym opierali się Habsburgowie,
uwypuklając swoją rolę w nadchodzącej apokalipsie. Cesarz Maksymilian I (panujący jako król w latach 1486-1508 i jako cesarz od 1508 do 1519
roku), zamawiając swój portret, polecił, aby nadano mu rzekome rysy
ostatniego cesarza, który zgodnie z przepowiedniami powinien mieć
"wyniosłe czoło, wysokie brwi, szerokie oczy i orli nos"10.
Od ostatniego cesarza oczekiwano, że nie tylko zmierzy się z Antychrystem, lecz również pokona Turków, wyzwoli Istambuł
(Konstantynopol) spod ich jarzma i uwolni święte miasto (Jerozolimę) od
muzułmańskich rządów. Kolejni cesarze głosili swoje zaangażowanie w krucjatę przeciwko niewiernym, dzięki czemu mogliby nie tylko spełnić
proroctwo, lecz także zademonstrować swój prymat w świecie
chrześcijańskim i oddanie ideałom rycerskości. W habsburskiej wyobraźni
do wojny przeciwko niewiernym dołączyła w XVI wieku walka z herezją.
Kolejni habsburscy cesarze i władcy przeciwstawiali się szerzeniu
doktryn protestanckich, które podważały autorytet Kościoła katolickiego.
W ceremoniale religijnym Habsburgów hiszpańskich misję oczyszczania
wiary wyznaczało w takim samym stopniu aranżowane z teatralną oprawą
palenie heretyków, jak i ostentacyjne oddanie eucharystii.
W ramach ogólnego odrodzenia nauki i sztuki, znanego jako renesans,
nasiliło się w XV i XVI wieku zainteresowanie tekstami klasycznymi.
Renesansowi znawcy literatury, czyli humaniści, szukali inspiracji i wskazówek w starożytnym Rzymie. Wielu zapożyczyło z rzymskiej
starożytności wiarę w hierarchicznie ustanowiony porządek pod egidą
cesarza, którego zadaniem było rozstrzyganie sporów pomiędzy władcami i zaprowadzenie rządów pokoju. Humaniści często postrzegali Habsburgów
jako wyjątkowo przysposobionych dzięki godności cesarza do przywrócenia
porządku i harmonii. Mówili zatem o "imperium światowym" i "monarchii
uniwersalnej" pod przewodnictwem habsburskich władców i przekształcali
klasyczne eposy, żeby przedstawić habsburskich cesarzy na podobieństwo
rzymskich. Aby wzmocnić swoje przesłanie, włączali też wymyślne przemowy
klasycznych bogów, nawiązujące do habsburskiego przeznaczenia i opisujące, jak ci władcy zostali obdarowani tarczami, które zdobiły mapy
całego znanego świata11.
Erazm z Rotterdamu, największy renesansowy humanista, nie tracił czasu
na takie erudycyjne nonsensy. Wygłosiwszy spostrzeżenie, że "trzeba się
urodzić albo królem, albo głupcem", przepowiedział, że uniwersalny
monarcha będzie najprawdopodobniej uniwersalnym tyranem - "wrogiem
wszystkich, a wszyscy są jego wrogami". Ale Habsburgowie stali się
bliscy urzeczywistnienia "monarchii światowej", której obawiał się
Erazm. Godność cesarska była elekcyjna, a cesarza wybierali książęta
Świętego Cesarstwa Rzymskiego w liczbie siedmiu. Poza tym jednak, że
byli cesarzami rzymskimi, Habsburgowie rządzili prowincjami i terytoriami w obrębie cesarstwa na mocy prawa dziedziczenia jako swoimi
prywatnymi posiadłościami w odróżnieniu od ziem, które podlegały im jako
cesarzom. Początkowo te prywatne rodowe dobra znajdowały się nad Górnym
Renem, ale w XIII wieku Habsburgowie uzyskali znaczne obszary w Europie
Środkowej, odpowiadające w przybliżeniu terytorium dzisiejszej Austrii i Słowenii. Następnie, w okresie zaledwie pół wieku, poczynając od lat
siedemdziesiątych XV stulecia, posiadłości Habsburgów znacznie się
powiększyły - obejmowały Niderlandy, Hiszpanię, Czechy, Węgry i większą
część dzisiejszych Włoch. Węgry, które były niezależnym królestwem i, w odróżnieniu od Czech, nie wchodziły w skład Świętego Cesarstwa
Rzymskiego, rozszerzyły habsburskie panowanie 700 kilometrów na wschód,
aż po dzisiejszą Ukrainę. Ale jeszcze cenniejszą zdobycz stanowiła
Hiszpania, ponieważ wraz z nią przyszedł Nowy Świat i przedsięwzięcia
kolonialne obejmujące Ocean Spokojny i Azję. Posiadłości Habsburgów były
pierwszym imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce12.
Oficjalny tytuł cesarza Karola V z 1521 roku świadczy o zasięgu
habsburskiego panowania:
Karol, z Bożej łaski uświęcony i wybrany Święty Cesarz Rzymski, po wieki
pomnożyciel Imperium etc., król Niemiec, Kastylii, Aragonii, Leonu,
Obojga Sycylii, Jerozolimy, Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Nawarry,
Grenady, Toledo, Walencji, Galicji, Wysp Balearskich, Sewilli, Sardynii,
Kordoby, Korsyki, Murcji, Jaén, Algabres, Algeciras, Gibraltaru i Wysp
Kanaryjskich, król Zachodnich i Wschodnich Indii oraz innych wysp i lądu
stałego Morza Oceanicznego, arcyksiążę Austrii, książę Burgundii,
Lotaryngii, Brabancji, Styrii, Karyntii, Krainy, Limburga, Luksemburga,
Geldrii, Wirtembergii, Kalabrii, Aten, Neopatrii etc., hrabia Flandrii,
Habsburga, Tyrolu, Gorycji, Barcelony, Artois i Burgundii, hrabia
Palatynatu Hainaut, Holandii, Zelandii, Ferrette, Kiburga, Namur,
Rouissillon, Cerdagne i Zutphen, landgraf Alzacji, margrabia Oristano,
Goceano i Świętego Cesarstwa Rzymskiego, książę Szwabii, Katalonii,
Asturii etc., pan Fryzji, Marchii Windyjskiej, Pordenone, Biskajów,
Moliny, Salin, Trypolisu i Mechelen etc.13
Lista stanowi gmatwaninę nazw i zawiera miejsca, które nie znajdowały
się już lub nigdy nie były w posiadaniu Habsburgów (Jerozolima, Ateny
itd.), lecz do których nadal mieli oni wątpliwe roszczenia. Niektóre
dodano właśnie dlatego, że były sporne, lecz wiele innych pominięto, na
co wskazują kolejne et cetera. Mimo to szczegółowe wyliczenie sugeruje
cechę habsburskiego panowania, która miała się utrzymywać jeszcze w XIX
i XX wieku. Poszczególne części nie zostały zunifikowane, lecz zachowały
własne rządy, prawa, szlachtę, patrycjuszy i parlamenty, czyli sejmy -
do tego stopnia, że były prawie niezależnymi krajami połączonymi jedynie
osobą władcy. Zważywszy na odległości między poszczególnymi obszarami,
rozbicie było w jakiejś mierze nieuchronne, ale stanowiło też świadomy
akt polityki obliczonej na to, aby różne ludy pogodziły się z panowaniem
nieobecnego władcy. Jak wyjaśnił pewien hiszpański jurysta Karolowi V
(panującemu jako cesarz w latach 1519-1556), aby utrzymać lojalność
swoich posiadłości, powinien on traktować je odrębnie, "jakby król,
który spaja je w jedną całość, był tylko królem każdej z nich"14.
Habsburgowie przyjęli szeroką, wszechogarniającą wizję świata
zjednoczonego pod eterycznym panowaniem jednego władcy, oddanego służbie
religii, pokoju między chrześcijanami i wojny z niewiernymi. Jednak
nigdy nie przekształciło się to w program polityczny, nawet na
obszarach, którymi Habsburgowie rządzili. Wszystkie monarchie początkowo
funkcjonowały jako państwa mieszane, złożone z odrębnych terytoriów,
które następnie zostały spojone i ujednolicone. Nawet państwa zbudowane
z kilku królestw miały skłonność z czasem stawać się bardziej
metropolitalne, z zachowaniem odmienności poszczególnych części
składowych, zacierającej się stopniowo aż do całkowitej utraty
niezależnego charakteru. Habsburgowie nigdy tego nie osiągnęli - a w istocie, z wyjątkiem krótkich interludiów, nigdy nawet nie próbowali do
tego dążyć. Mimo częściowej unifikacji aparatu administracyjnego i legislacyjnego w XVIII i XIX wieku ich posiadłościami nadal rządzono
tak, jakby władca był tylko panem każdej z nich z osobna, a nie
supermonarchą o nieograniczonej władzy. Podczas gdy osiemnastowieczny
władca francuski był nazywany po prostu "królem Francji i Nawarry" i nie
tytułował się księciem Akwitanii i Bretanii, hrabią Tuluzy, księciem
Normandii itp., aż do XX wieku habsburska tytulatura cesarska wyliczała
każdą część całości jako odrębną jednostkę.
Historycy, pisząc z perspektywy czasu, wiedzą, że przyszłość miała
należeć do scentralizowanych państw narodowych, natomiast polityczne
konglomeraty oparte na zasadach decentralizacji i odmienności musiały
być skazane na porażkę. "Rozchwiane", "anachroniczne" i "przypadkowe" to
określenia, które stosują najczęściej, aby opisać Habsburgów i ich
imperium. Jednak nie wolno osądzać tej dynastii w tak prosty sposób. Ich
wizja była utkana z wielu nici, które wybiegały poza terytorium i groźne
kamienne bastiony. Była, o czym świadczy biblioteka Karola VI,
zakorzeniona w uzupełniających się ideałach i aspiracjach - w historii i dziedzictwie, w Rzymie cesarzy i Rzymie wiary katolickiej, w łaskawym
panowaniu i dążeniu do wiedzy, niezmienności i niebiańskiej chwały.
Wdzierała się w to oczywiście polityka, zaciemniając mistykę monarchii
habsburskiej i często ukazując jej przejawy jako zbędne lub banalne. Ale
z wizji coś pozostało, nawet gdy nieco ponad 100 lat temu Habsburgowie
wkroczyli w ostatnie dekady swoich rządów. Celem niniejszej książki jest
wyjaśnienie fenomenu ich imperium, ideałów, do których dążyli, jak
również celów, zamierzeń i porażek. Przez pół tysiąclecia, od XV do XX
wieku, Habsburgowie zaliczali się do najważniejszych dynastii Europy, a przez kilka stuleci ich panowanie rozszerzało się, obejmując z czasem
również Nowy Świat i czyniąc ich imperium pierwszym przedsięwzięciem
globalnym. To, co składa się na dalszy ciąg książki, jest po części ich
historią, ale również refleksją nad tym, co oznaczało dla Habsburga
rządzenie światem.
Na początku ubiegłego stulecia niezwykle
skrupulatny badacz postawił sobie za zadanie ustalenie rodowodu
arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, który był wówczas dziedzicem cesarza
Franciszka Józefa. Genealogia, którą zestawił, obejmowała 33 tablice i wyliczała ponad cztery tysiące przodków Franciszka Ferdynanda, sięgając
wstecz do XVI stulecia. Z racji małżeństw w obrębie rodziny wiele
postaci nakładało się jednak na siebie i badacz odnalazł tylko 1500
osób, ponieważ wielu mężów było również kuzynami, a żony - wielokrotnymi
siostrzenicami lub bratanicami. Tak więc Franciszek Ferdynand był
spokrewniony z szesnastowiecznym cesarzem Ferdynandem I przez nieco
ponad 100 odrębnych przodków, a z daleką kuzynką Ferdynanda -
zapomnianą, lecz bardzo pobożną Renatą Lotaryńską - przez 2515.
Dedykując swoją pracę Franciszkowi Ferdynandowi, badacz zatuszował
zakres habsburskich małżeństw w obrębie rodziny, demonstrując
statystycznie, że wszystkie panujące rody Europy były w przeszłości tak
samo kazirodcze. Przeprosił również, że nie zdołał w swoich badaniach
zabrnąć dalej w średniowiecze. Gdyby jednak postarał się prześledzić
pochodzenie arcyksięcia do XII wieku, musiałby dopisać imiona kilkuset
tysięcy przodków, ponieważ z każdym pokoleniem wstecz podwaja się liczba
antenatów. Mimo to pod pewnymi względami zadanie badacza stawałoby się
wówczas łatwiejsze, ponieważ świadectw pisanych jest z tego okresu coraz
mniej, mnożą się zaś białe plamy. Przodków Habsburgów z X wieku nie
można odnaleźć zbyt wielu, wymienia się zaledwie kilka tajemniczych
postaci.
Książki o wczesnej historii Habsburgów czyta się jak dreszczowce, ze
spekulacjami, że ślady ich rodowodu sięgają V wieku naszej ery i prowadzą przez tajemniczą alzacką rodzinę Etichonidów do francuskich
Merowingów, których mitycznym protoplastą był Kwinotaur, czyli byk z pięcioma rogami. W rzeczywistości najwcześniejszych przedstawicieli rodu
Habsburgów można odnaleźć dopiero w drugiej połowie X wieku, kiedy
mieszkali w rejonie Górnego Renu i Alzacji, na obecnej granicy pomiędzy
Francją a Niemcami, i w Argowii, w dzisiejszej północnej Szwajcarii.
Wszystkie te obszary stanowiły część Świętego Cesarstwa Rzymskiego,
należąc do księstwa Szwabii, i były podzielone na niezależne w znacznym
stopniu hrabstwa, czyli Gaue, z kilkoma hrabiami. Pierwszym
Habsburgiem, o którym wiadomo coś na pewno, był niejaki Kancelin
(którego imię zapisywane jest czasem jako Lancelin), kojarzony w późniejszych relacjach z małym zamkiem w Altenburgu, niedaleko miasta
Brugg w szwajcarskiej Argowii16.
Po śmierci Kancelina około 990 roku jego dwaj synowie, Radbot (985-1045)
i Rudolf (ok. 987-1063), podzielili ziemie ojca. Wśród posiadłości
Radbota znalazła się wioska Muri, położona 25 kilometrów na południe od
Altenburga. Po zawarciu małżeństwa Radbot podarował Muri w prezencie
ślubnym swojej żonie imieniem Ita (Ida), a ta w 1027 roku założyła tam
benedyktyńskie opactwo. Pobożność Idy została nagrodzona - pochowano ją
obok ołtarza w tamtejszym kościele. Mimo złupienia opactwa przez
protestantów z Berna w 1531 roku grób Idy przetrwał do dzisiaj. Po
śmierci dołączyli do niej symbolicznie ostatni habsburski cesarz i cesarzowa, Karol i Zyta, których serca są przechowywane w urnach w kaplicy przy ołtarzu. Ponieważ po pierwszej wojnie światowej nie
pozwolono sprowadzić ciała Karola do Austrii, spoczywa ono na
portugalskiej Maderze, gdzie zmarł w 1922 roku, chociaż szczątki Zyty
znajdują się w Krypcie Kapucyńskiej w Wiedniu.
Opactwo w Muri rozkwitało dzięki hojności wiernych i jego założycieli.
Zgromadziło posiadłości w ponad 40 sąsiednich wioskach, jak również
bogaty zbiór relikwii obejmujący kości ponad 100 świętych i męczenników,
a także drzazgi z Prawdziwego Krzyża, szczątki tablic, na których
spisane było 10 przykazań, i kolumnę, pod którą Poncjusz Piłat osądził
Chrystusa. Potomkowie Radbota i Idy uważali jednak to wszystko za swoją
własność. Ustanowione i suto zaopatrzone przez ich rodzinę opactwo stało
się "prywatnym klasztorem" - miejscem pogrzebów, gdzie odprawiano msze
za ich przodków i którym zarządzał wybrany przez nich opat. Przejęli oni
również obowiązki opiekuna, czyli Vogt (co czasem tłumaczy się jako
wójt lub rządca), w zamian za co czerpali dochód z opactwa17.
Syn Radbota Werner (1025-1096), nazwany później Pobożnym, był wyczulony
na nowe prądy w życiu monastycznym płynące z wielkich opactw Cluny i Hirsau, które kładły nacisk na posłuszeństwo, ciągłe modły i oderwanie
od świata. Rozczarowany braćmi z Muri, którzy (jak można przeczytać)
przychodzili i odchodzili wedle uznania, Werner sprowadził tam
zdyscyplinowanych mnichów ze Schwarzwaldu, aby mieli dawać innym
przykład. Godny pochwały postępek Wernera przyniósł jednak nieoczekiwany
skutek. Ruch reformy monastycznej nigdy nie skupiał się wyłącznie na
mnisiej moralności. Podkreślał również prawo zwierzchników kościelnych
do nadzorowania domów zakonnych i sprzeciwiał się praktyce traktowania
klasztorów jako prywatnej własności przez świeckich. Wpłynęło to
bezpośrednio na interesy Wernera zaniepokojonego, że niebawem utraci
wszelką kontrolę nad klasztorem, do którego powstania przyczyniła się
jego rodzina18.
W połowie lat osiemdziesiątych XI wieku Werner sfałszował statut wydany,
jak utrzymywał, sześć dziesięcioleci wcześniej przez jego stryja (lub
może stryjecznego dziadka), biskupa Wernera ze Strasburga. Statut
przypisywał jego rzekomemu autorowi, biskupowi, zasługę za ufundowanie
opactwa i po wieczne czasy przyznawał urząd opiekuna jego rodzinie.
Fałszywy statut został przedstawiony zgromadzeniu możnych Argowii, a później potwierdzony w Rzymie przez kolegium kardynałów. Aby przydać
wiarygodności tej historii, grupa mnichów lojalnych wobec Wernera
ułożyła nekrologię, czyli spis zmarłych, za których powinno się
odprawiać msze. Nekrologia uwydatniała postać biskupa Wernera, ale
całkowicie pomijała Idę. Założenie opactwa zostało zatem powiązane nie z Idą, ale z biskupem, i - przez implikację - z prawami wyliczonymi w statucie, który sfałszowano w jego imieniu19.
Warunki sfałszowanego statutu zatwierdził w 1114 roku święty cesarz
rzymski Henryk V. Przy tej okazji jednak cesarz dodał klauzulę, że
opiekunowie nie powinni ani czerpać zysków ze swojego urzędu, ani
ingerować w zarządzanie opactwem. Od tej pory potomkowie Wernera tracili
stopniowo swoje zwierzchnictwo nad nim. Aby się upewnić, że nie zagarną
majątku, mnisi ułożyli szczegółową listę ziem i spisali cenne relikwie.
Sporządzili również relację o wczesnych dziejach Muri, przedstawiając
rodzinę założycielską jako grabieżców i złodziei, którzy nadawali
opactwu dobra ziemskie, aby uspokoić nieczyste sumienie. Chociaż w opowieściach mnichów z Muri mogło być nieco prawdy, ich relacja
umacniała przekonanie, że pierwsi Habsburgowie byli niejako
rozbójniczymi baronami, którzy - według jednego z ówczesnych opisów -
"jeździli po okolicy, mordując i grabiąc"20.
Właściciele ziemscy fundowali klasztory jako miejsca modłów, gdzie msze
miały być odprawiane nieustannie w celu skrócenia ich duszom męki w czyśćcu. Aby zaś zabezpieczyć się na ziemi, budowali zamki. Podczas gdy
w przeszłości były to głównie fortyfikacje ziemne, w XI wieku
popularność zaczęły zyskiwać warownie z drewna i kamienia. Miały one
bronić, dominować i zastraszać najbliższą okolicę, ale zamki stały się
również symbolami coraz bardziej niezależnej władzy hrabiów i panów.
Szwajcarska Argowia mogła się poszczycić jedną z największych
koncentracji zamków w średniowiecznej Europie. Pewien
dziewiętnastowieczny antykwariusz doliczył się co najmniej 70 kamiennych
warowni, z których większość powstała przed 1300 rokiem na obszarze
zaledwie 1400 kilometrów kwadratowych. Argowia ich potrzebowała,
ponieważ jej bujne pastwiska i drogi prowadzące przez Alpy czyniły ją
ofiarą chciwych sąsiadów21.
Legenda głosi, że pewnego dnia, kiedy Radbot polował, stracił z oczu
swojego ulubionego jastrzębia. Szukając go, natknął się przypadkowo na
skalny występ w pobliżu rzeki Aare, na samym skraju swoich włości, który
wydawał się idealnym miejscem na warownię. Radbot nazwał zamek, który
tam wybudował, Habichtsburgiem, czyli Jastrzębim Zamkiem (w języku
staro-wysoko-niemieckim jastrząb to Habicht albo Habuh). Ta nazwa, w skróconej formie Habsburg, stała się z czasem toponimem na określenie
potomków Radbota. Całe stulecia później opowieść o jastrzębiu i początkach zamku nadal pobudzała romantyczną wyobraźnię. Najwcześniejszy
historyk angielski, który przedstawił dzieje Habsburgów, archidiakon
William Coxe (1748-1828), przypisał swoją inspirację widokowi zamku
Habsburg i porównał się z Edwardem Gibbonem badającym ruiny rzymskiego
Forum22.
Ulokowany na stromej skarpie zamek Habsburg nadal jest imponującą
budowlą mimo przekształcenia w restaurację z parasolami na blankach.
Najwyraźniej jednak opowieść o jastrzębiu Radbota została zapożyczona z innego źródła. Nazwa Habichtsburg pojawia się po raz pierwszy dopiero w latach osiemdziesiątych XI wieku. Pierwotnie nie miała zapewne nic
wspólnego z jastrzębiem, lecz raczej z brodem, czyli Hafen, ponieważ
zamek był położony w pobliżu przeprawy przez rzekę Aare. Co więcej,
Habsburg w swoich różnych wczesnych formach (Havechisburg, Havichsberg,
Havesborc itd.) był tylko jednym z kilku miejsc wymienianych w tytulaturze rodu. Odkąd rodzina zaczęła nabywać posiadłości gdzie
indziej, nazwa Habsburg przesuwała się w dół listy, aby zaginąć wreszcie
w gąszczu innych rodowych dóbr i majątków. Została wskrzeszona dopiero w XVIII wieku, w okresie, kiedy powoływanie się na rodowe korzenie było w modzie, i upowszechniła się wraz ze znaną historyczną balladą Schillera
zatytułowaną Graf Habsburg (1803). Do tego czasu jedyną rodziną, która
konsekwentnie posługiwała się nazwą Habsburg, byli hrabiowie Denbigh z Warwickshire w Anglii. Owi skończeni parweniusze fabrykowali ambitne
rodowody i sięgali po zmyślone zagraniczne tytuły w nadziei przydania
blasku swojemu nazwisku23.
Zamek Habsburg nie był "gniazdem rozbójników", lecz w swoim zamyśle miał
być zarówno domem, jak i fortecą. Pierwotnym sercem budowli był
czworokątny kamienny donżon o wymiarach 18 na 13 metrów, z murami o grubości prawie 2 metrów u podstawy. Nad nim zbudowano z czasem
czteropiętrową rezydencję, która od strony północno-wschodniej łączyła
się z kwadratową wieżą. Pod koniec XII wieku zarówno donżon, jak i wieża
zostały otoczone długim murem, który posłużył także do zamknięcia
dziedzińca. Mniej więcej w tym samym czasie na zachód od głównego
donżonu wybudowano drugą wieżę, która później stała się zalążkiem
odrębnego kompleksu, do którego dołączono westybul i pomieszczenia
mieszkalne. To właśnie tę ostatnią konstrukcję odwiedzają dzisiaj
turyści, ponieważ z reszty pozostały tylko sterty kamieni.
W drugiej połowie XIII wieku Habsburgowie opuścili zamek, przenosząc się
do Lenzburga, położonego 10 kilometrów na południe. Mieli jednak swoje
siedziby również w Brugg, gdzie pradziad Wernera, Albrecht Bogaty (zm.
1199), wybudował wcześniej tak zwaną Czarną Wieżę (która się zachowała),
a później w zamku na szczycie wzgórza w Baden w Argowii (który jest
ruiną). Zarówno Brugg, jak i Baden miały korzystniejsze położenie niż
zamek Habsburg z uwagi na bliskość placów targowych, co ułatwiało
aprowizację. Tymczasem ten ostatni został oddany wasalom Habsburgów, a następnie podzielony na dwie odrębne reduty. Ostatecznie został zdobyty
przez Berno w 1415 roku.
Główne posiadłości Habsburgów leżały w zlewisku Aare, Limmat i Reuss,
które w średniowieczu były rzekami żeglownymi. Obszar znajdował się też
na skrzyżowaniu dróg, które łączyły góry środkowej Szwajcarii z niżej
położonymi terenami na równinie. Otwarcie alpejskiej Przełęczy Świętego
Gotarda na początku XIII wieku przyciągnęło handel z północnych Włoch,
przez Lucernę i Argowię, na wielkie rynki Szampanii i Flandrii.
Habsburgowie posiadali łącznie kilkadziesiąt komór celnych, pobierali
opłaty na szlakach handlowych, którymi przewożono głównie wełnę, sukno,
metale i ryby. Płaski obszar Argowii sprzyjał także rolnictwu, a chłopi
pracujący na polach płacili Habsburgom rentę w gotówce i naturze, jak
również należności za prawa do furażu, mielenia mąki i wypasu bydła. Oto
rejestr z wioski w pobliżu zamku Habsburg z początku XIV wieku:
Dwaj dzierżawcy z Windisch winni dawać rocznie jako rentę dwie miary
żyta, czyli buszel, dwie świnie, z których jedna ma być warta osiem
szylingów, a druga siedem szylingów, dwa jagnięta, każde o wartości
osiemnastu groszy, cztery kury i czterdzieści jaj [na jednego szylinga
składa się 12 groszy, a jeden buszel to 35 litrów - przyp.
autora]24.
Gdzie indziej w majątkach Habsburgów w Argowii powinności chłopów
obejmowały wypłacanie panu trzech szylingów za "prawo pierwszej nocy".
Narodowi historycy potrzebują czarnych charakterów, a w opracowaniach
szwajcarskich taką rolę odgrywali tradycyjnie Habsburgowie. Badacze,
którzy postrzegali owe trzy szylingi jako upokarzający podatek nakładany
na chłopów przez habsburskich panów w miejsce poniżającego przywileju,
narobili później wokół tego wiele wrzawy. Droit de seigneur jest
jednak chorobliwym wymysłem późniejszych pokoleń: trzy szylingi były po
prostu opłatą za małżeństwo i nie różniły się od prezentu
wielkopostnego, który wyznaczał koniec karnawału. Była ona powszechna
także w innych rejonach Szwajcarii. W istocie habsburskie powinności
nakładane na chłopstwo zwykle nie były egzekwowane nadmiernie gorliwie,
a z czasem wiele z nich wygasło. Dzierżawcy z Windisch nie ponosili
wielkich kosztów25.
W XIII wieku większa część habsburskich dochodów pochodziła z myta,
zwłaszcza nakładanego na mosty w Brugg i Baden. Dalsze zyski płynęły z wymierzania sprawiedliwości. W rejestrze dóbr i dochodów sporządzonym na
początku XIV wieku dla posiadłości habsburskich na pierwszym miejscu
zostało wymienione prawo "nakładania i ściągania grzywien, i do sądzenia
rozboju i gwałtu". Ponieważ grzywny i konfiskaty często trafiały do
pana, było to ważne źródło dochodu. Wraz ze wzrostem zamożności
Habsburgowie przyciągali do swojej służby innych właścicieli ziemskich.
W zamian (lub na podstawie uzyskanego pozwolenia) wasale budowali zamki,
którymi zarządzali później w imieniu swoich habsburskich suzerenów. W XIV wieku Habsburgowie posiadali około 30 zamków rozrzuconych na
obszarze od Jeziora Bodeńskiego do lewego brzegu Renu i Alzacji, a do
każdego z nich przynależały wioski, dwory i gospodarstwa. Habsburgowie z pewnością nie byli "biednymi hrabiami" z wyobrażeń niektórych
historyków26.
Początkowo Habsburgowie byli tylko jednym z wielu możnych rodów w szwajcarskiej Argowii. Historycy zwykle przypisują ich wzlot polityce. W XII wieku poparli cesarza Lotara III (1125-1137) i wystąpili przeciwko
jego rywalom z dynastii Staufów, w zamian za co Lotar nadał im wiele
nowych ziem w Górnej Alzacji, jak również prestiżowy tytuł landgrafa.
Później, w połowie stulecia, Habsburgowie zmienili front, aby wesprzeć
Staufów. Werner II, wnuk pierwszego Wernera, zginął w pobliżu Rzymu w 1167 roku, walcząc dla cesarza z dynastii Staufów Fryderyka I Barbarossy. Jego syn, Albrecht Bogaty, i wnuk, Rudolf Stary (nazywany
także Łaskawym lub Dobrym, zm. 1232), poparli później roszczenia
następców Staufów, Filipa Szwabskiego i Fryderyka von Staufena.
Następnie Rudolf sfinansował kampanię militarną Fryderyka, która
pozwoliła mu objąć władzę w Świętym Cesarstwie Rzymskim w 1211 roku, a następnie zostać cesarzem Fryderykiem II. Posypały się nagrody - związek
przez małżeństwo z rodziną Staufów, wspaniałomyślna decyzja Fryderyka
II, aby wystąpić jako ojciec chrzestny wnuka Rudolfa Starego, i kolejne
nadania ziemskie na południowym zachodzie Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Podniesienie rangi rodu Habsburgów było spowodowane jednak jeszcze
czymś, co można by nazwać "efektem Fortynbrasa". W końcowej scenie
Hamleta Shakespeare'a, kiedy wszyscy protagoniści leżą martwi, zjawia
się książę Fortynbras z Norwegii, aby objąć pusty tron, do którego ma "z dawien dawna prawa". Podobnie jak Fortynbras Habsburgowie upomnieli się
o swoją część, kiedy wszyscy inni odeszli. W XII i XIII wieku związali
się przez małżeństwa z sąsiednimi możnymi rodami w dzisiejszej
Szwajcarii i południowo-zachodnich Niemczech. Kiedy te rody podupadły,
Habsburgowie wystąpili z własnymi zadawnionymi roszczeniami, przejmując
albo w całości, albo w części majątki Lenzburgów, Pfullendorfów i Homburgów. Chociaż początkowo Habsburgowie uzyskali tylko część
dziedzictwa Lenzburgów, ziemie nabyte w latach siedemdziesiątych XII
wieku przyniosły im tytuł hrabiowski. Do tej pory posiadali go jedynie
honorowo27.
Ale najbardziej znaczący dodatek do habsburskich posiadłości w południowo-zachodniej części Świętego Cesarstwa Rzymskiego przyszedł
wraz z wygaśnięciem linii Zähringen i Kiburg w 1218 i 1264 roku.
Książęta Zähringen byli starymi wrogami Staufów i posiadali rozległe
majątki ciągnące się od Schwarzwaldu do Sabaudii. Po bezpotomnej
śmierci ostatniego księcia Bertolda V posiadłości Zähringenów zostały
podzielone. Większość przypadła hrabiom Kiburga z racji wcześniejszego
małżeństwa siostry Bertolda z Kiburgiem. Ale w 1264 roku Kiburgowie
także wymarli w linii męskiej. Ponieważ matka hrabiego Rudolfa von
Habsburga (1218-1291), wnuka Rudolfa Starego, pochodziła z rodu
Kiburgów, objął on większą część patrymonium, która leżała pomiędzy
Zurychem a Konstancją. Wraz z majątkami Kiburgów przypadły Habsburgom
ziemie Zähringenów i część dziedzictwa Lenzburgów, która ominęła ich
stulecie wcześniej.
Terytorialne podstawy potęgi habsburskiej były słabsze, niż sugeruje to
lista ich nabytków. Majątki i posiadłości rodu nie były zwarte, lecz
poprzedzielane dobrami kościelnymi, ziemiami innych możnowładców oraz
miastami i wolnymi wioskami. Niektóre były zastawiane, natomiast inne -
oddawane sługom i urzędnikom w miejsce dochodu. Czynsze i inne
powinności też były sprzedawane lub wydzierżawiane w zamian za
jednorazową opłatę. Złożoności i zmiany nawet w drobnych częściach ziem
habsburskich nie pozwalają postrzegać ich jako jednolitej i zjednoczonej
całości, ponieważ każdy fragment pozostawał w innej relacji osobistej do
habsburskiego pana. Mimo to w połowie XIII wieku Habsburgowie byli
najpotężniejszym rodem w księstwie Szwabii. Ich posiadłości ciągnęły się
od Strasburga do Jeziora Bodeńskiego i od rzeki Aare do lesistych dolin
w Alpach, czyli od obecnej wschodniej Francji po zachodnią granicę
Austrii, obejmując kawałek północnej Szwajcarii. To właśnie z tego
szerokiego pasa ziem wnuk Rudolfa Starego, hrabia Rudolf, miał rozpocząć
najbardziej jak dotąd ambitne habsburskie przedsięwzięcie: opanowanie
samego Świętego Cesarstwa Rzymskiego28.
Habsburgowie mieli to szczęście, że przez ich posiadłości biegły szlaki
handlowe, które prowadziły z północnych Włoch do Francji, wraz z ustanowionymi na nich komorami celnymi. Sprzyjały im również polityczne
sojusze. Mimo to wczesny wzrost potęgi Habsburgów był zasługą ich
genealogicznej trwałości. Jak ustalił skrupulatny badacz rodowodu
Franciszka Ferdynanda, Habsburgowie potrafili przezwyciężać przeciwności
losu - pokolenie za pokoleniem wydawali dziedziców; jeśli zabrakło
synów, pod ręką byli zawsze kuzyni i bratankowie. Wraz z długowiecznością przyszła sposobność do przejęcia majątków mniej
trwałych rodów, w które się wżenili. W ciągu następnych stuleci
Habsburgowie mieli zarówno szczęście biologiczne, jak i kolejne
fortynbrasowskie sposobności. "Kto mówi o zwycięstwach? Przetrwanie jest
wszystkim!" - zauważył austriacki poeta Rainer Maria Rilke (1875-1926).
W przypadku Habsburgów to właśnie przetrwanie przyniosło im
najwcześniejsze zwycięstwa.
W 1184 roku cesarz Fryderyk I Barbarossa
(panujący w latach 1155-1190) wybudował w Kaiserswerth wieżę celną, aby
skuteczniej czerpać zyski z żeglugi na Renie. Opatrzył ją inskrypcją:
"Cesarz Fryderyk wzniósł ten klejnot Imperium, aby umocnić
sprawiedliwość i zapewnić pokój wszystkim". Dzisiaj można by szydzić z uzasadniania podatku takimi wzniosłymi frazami, ale słowa Fryderyka
mówią nam wiele o tym, jak rozumiano wówczas Święte Cesarstwo Rzymskie.
Nie było ono postrzegane jako zjednoczone królestwo, lecz związek coraz
bardziej niezależnych terytoriów i miast, z których wszystkie miały
własne "prawa i wolności". Celem imperium było zapewnienie mechanizmów i kontekstu, dzięki którym owe prawa i wolności mogły być chronione, tak
aby, zgodnie z ówczesnym rozumieniem sprawiedliwości, "oddać każdemu, co
mu się należy". Podatki nakładane sprawiedliwie przez sprawiedliwego
władcę umacniały dobry porządek, który miał ustanawiać. Wychwalano je,
tak samo jak ubolewano nad nielegalnymi podatkami pobieranymi przez
bezwzględnych możnowładców29.
Problem polegał na tym, że Święte Cesarstwo Rzymskie nie miało rządu,
który mógłby utrzymywać wszystkie te prawa i wolności. Nie było żadnej
centralnej administracji, stałych dochodów, stolicy ani hierarchii
dworów wymierzających delegowaną sprawiedliwość w imieniu władcy.
Rządzili możni panowie oraz książęta, i to właśnie oni wybierali
monarchę jako "króla Rzymian" - który dopiero po koronacji przez papieża
stawał się cesarzem. Możnowładcom, dostojnikom kościelnym i przedstawicielom miast, którzy zbierali się sporadycznie na
"zgromadzeniach dworskich" albo "sejmach dworskich", trudno było
osiągnąć consensus. Nadal oglądali się za władcą, który by nimi
rządził, ale któremu brakowało możliwości wymuszenia posłuchu. Aby ich
przekonać, często musiał iść na ustępstwa, zawierając kompromisy, które
jeszcze bardziej uszczuplały jego i tak niezbyt wielkie wpływy. W jednym
żywym opisie z końca XIII wieku cesarz został przedstawiony nie jako
orzeł, którego wizerunek zdobił jego tarczę herbową, lecz dzięcioł na
spróchniałym drzewie30.
Rozwiązaniem było dla władcy budowanie osobistego bogactwa w celu
sprawowania władzy publicznej. Historycy nadal krytykują tę politykę,
oskarżając kolejnych cesarzy o ustanawianie podstaw osobistej potęgi i zaniedbywanie potrzeb ogółu. To właśnie jednak dlatego, że władcy z dynastii Staufów, z których Fryderyk Barbarossa pierwszy został
cesarzem, posiadali takie rozległe majątki w Szwabii, mogli sprawować
władzę. Ale cesarze z linii Staufów również chcieli zaznaczyć swoją
obecność we Włoszech i ustanowić tam bazę terytorialną. Znaleźli się
zatem w konflikcie z papieżami i innymi pretendentami do bogactw Italii.
W ostatnich latach swojego panowania jako cesarz wnuk Fryderyka
Barbarossy Fryderyk II został najpierw ekskomunikowany, a następnie
usunięty z tronu przez papieża. 20 lat po śmierci Fryderyka II, w 1250
roku, jego syn, nieślubny dziedzic, i wnuk zginęli we Włoszech - ten
ostatni na katowskim pieńku na placu w Neapolu.
Podczas wielkiego bezkrólewia, które trwało od 1250 do 1273 roku,
zniknęły wszystkie pozory rządu. Ponieważ nie było zgody co do tego, kto
powinien zostać następcą Fryderyka II, zgłaszali się najbardziej
nieoczekiwani przybysze z zewnątrz. Z powodów, których nawet jego
ostatni biograf nie potrafi w pełni wytłumaczyć, Alfons X z Kastylii
ogłosił się władcą, ale nigdy nie zadał sobie trudu, żeby odwiedzić
cesarstwo. Jego rywal Ryszard z Kornwalii, młodszy syn angielskiego
króla Jana, zyskał szerokie poparcie trzech arcybiskupów i kilkunastu
możnowładców, którzy w 1257 roku wybrali go na swojego króla. W rzeczywistości chciał on jednak wymanewrować ostatnich Staufów, aby
wystąpić z niedorzecznymi angielskimi roszczeniami do Sycylii. Podczas
czterech wizyt w imperium Ryszard działał bardzo skutecznie, ale
przebywał tam zbyt krótko, żeby pozostawić trwały ślad31.
Po śmierci Fryderyka II w 1250 roku nastąpiło całkowite zniszczenie
ziem, urzędów i dochodów Staufów w Szwabii. Ich posiadłości zostały
najechane i nawet ziemie - które Staufowie posiadali jako cesarze -
zagarnięte. To, czego nie zabrano, dziedzice Fryderyka II pod silną
presją oddawali często sami. Niebawem grabież przerodziła się w wojnę,
ponieważ dochodziło do sporów o łupy. W ogólnym chaosie zajmowano
posiadłości, które nigdy nie były częścią patrymonium Staufów, pobierano
bezprawne podatki, a wielu drobnych właścicieli ziemskich utraciło swoje
majątki. "Nastały złe dni i zło się szerzy" - napisał jeden z kronikarzy
około 1270 roku. W spustoszonym kraju pojawiły się procesje pokutników
biczujących się, aby uśmierzyć gniew Boży, i głoszących stare
herezje32.
Wśród tych, którzy skorzystali najbardziej na upadku Staufów, znalazł
się hrabia Rudolf von Habsburg (żyjący w latach 1218-1291). Hrabia, wnuk
Rudolfa Starego, odziedziczył po śmierci ojca Albrechta Mądrego w 1239
roku zasadniczą część ziem habsburskich. Wiele uzyskał pod pozorami
legalności, przekonując dziedziców Fryderyka II, aby nadali mu ziemie,
dochody i prawa. Mimo to skorzystał z kryzysu władzy, aby ograbić wdowę
po ostatnim z hrabiów Kiburga z posagu. Jego chciwość przysporzyła mu
wrogów, na skutek czego stoczył co najmniej osiem wojen z rywalami.
Chociaż wojny feudalne powinny być prowadzone zgodnie z etykietą, z dniami pokoju i troską okazywaną słabszym, Rudolf był, jak sam przyznał,
nienasyconym wojownikiem. Współczesne Roczniki bazylejskie dają tego
przykład: w 1269 roku zabił kilku rycerzy w Strasburgu; w 1270 oblegał
przez trzy dni Bazyleę; w 1271 nałożył samowolnie podatki, spalił
klasztor i zagarnął kilka wsi; w 1272 zniszczył zamek Tiefenstein i pomaszerował na Fryburg, zabijając i paląc po drodze zasiewy; w 1273
zrównał z ziemią wioskę Klingen itd.33
Śmierć Ryszarda z Kornwalii w 1272 roku zapewniła elektorom sposobność,
aby zebrać się ponownie i zacząć wreszcie myśleć o przywróceniu
porządku. Mimo tłumnego charakteru elekcji Ryszarda w 1257 roku zgadzano
się generalnie, że powinno być siedmiu elektorów, chociaż nie było
pewności, kto ma nimi być. Pod silnym naciskiem ze strony papieża
Grzegorza X najwięksi możnowładcy cesarstwa zgodzili się z góry, że
głosowanie powinno być jednomyślne, ponieważ rozłam grozi wojną domową.
Problem polegał na tym, że nie było żadnego oczywistego kandydata do
tronu.
Rudolf I Habsburg. Źródło: Wikimedia Commons/domena publiczna.
Najpotężniejszym księciem w Świętym Cesarstwie Rzymskim był król Czech
Ottokar II. Pragnął on zostać władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego i uważał, że skoro Czechy są jego częścią, to powinien mieć wpływ na wybór
następnego króla Rzymian. Ale Ottokarowi powszechnie nie ufano i powołano się na jego słowiańskie pochodzenie jako przeszkodę, toteż jego
miejsce jako elektora zajął książę Bawarii. Inni możnowładcy nie
przejawiali większego zainteresowania urzędem. Przez ponad dwa stulecia
godność suwerena wiązała się ściśle z polityką Szwabii i sąsiedniego
księstwa Frankonii, do tego stopnia, że uważano je za synonim spraw
cesarskich. Księstwa Brandenburgii i Saksonii były oddalone od tych
obszarów, a ich władcy - zaprzątnięci własnymi sprawami i ekspansją na
wschód. Książęta Bawarii i Palatynatu z rodu Wittelsbachów byli braćmi
skłóconymi w wystarczającym stopniu, aby sabotować wzajemnie swoje
interesy34.
Wśród elektorów nie było zatem nikogo, kto okazywałby dostateczne
zainteresowanie lub zdołał uzyskać jednogłośne poparcie. Rudolf von
Habsburg skorzystał ze sposobności. Interesowało go właśnie to, co
zniechęcało innych: związek pomiędzy godnością cesarza a południowo-zachodnią częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego, w której
Habsburgowie już umacniali swoją pozycję. Ale za jego ambicją kryło się
coś więcej aniżeli tylko polityka terytorialna. Jako chrzestny syn
cesarza Fryderyka II Rudolf uważał się za następnego w kolejce do tronu,
skoro wszyscy jego naturalni potomkowie już nie żyli. Co więcej, był
najpotężniejszym panem w Szwabii, z której wywodzili się władcy z rodu
Staufów, i dlatego wyjątkowo godnym tego, aby ubiegać się o sukcesję.
Pod tym względem wyróżniał się nie jako przybysz z zewnątrz, lecz
"gwarant ciągłości"35.
Z punktu widzenia elektorów Rudolf był dobrym kandydatem. Miał już 55
lat i nie wyglądało na to, aby na dłuższą metę mógł stwarzać zagrożenie.
Ponieważ sam zagrabił ziemie Staufów, raczej nie powinien domagać się
zwrotu posiadłości, które zagarnęli inni wielcy panowie. Pomijając te
cyniczne względy, Rudolf odznaczał się odpowiednią prezencją. Był wysoki
- jedna z relacji przypisuje mu siedem stóp wzrostu w czasie, kiedy
niemiecka Fuss była nieco dłuższa niż dzisiejsza stopa angielska
(30,48 centymetra) - i miał imponujący wygląd. Jak głosił dowcip, jego
nos był wystarczająco długi, aby zatamować ruch na drodze. Co więcej, w czasie, kiedy większość książąt tylko mówiła o wyruszeniu na krucjatę,
Rudolf naprawdę podjął krzyż, wyprawiając się w latach pięćdziesiątych
XIII wieku z twierdz na wybrzeżu bałtyckim przeciwko pogańskim Prusom
(chociaż w ramach pokuty za spalenie klasztoru). Rudolf został wybrany
29 września 1273 roku w Akwizgranie i koronowany miesiąc później
królewskim diademem36.
Współcześni zanotowali kilkadziesiąt anegdot o Rudolfie podkreślających
jego dowcip, odwagę, pobożność i mądrość. Wiele z nich było bez
wątpienia wytworem królewskiej propagandy, ale tworzyły obraz będący
przeciwieństwem wizerunku kreowanego przez potulnych urzędników -
"umiarkowanego w jedzeniu i piciu i we wszystkich rzeczach". Lata wojen
i rabunków nauczyły go cierpliwości i przywiązania do strategii - nie
bez znaczenia pozostaje również fakt, że grał w szachy. Mowa, którą
wygłosił bezpośrednio po swojej koronacji w Akwizgranie, była
arcydziełem przemyślanej skromności: "Dzisiaj wybaczam wszystkie
wyrządzone mi krzywdy, uwalniam więźniów cierpiących w moich lochach i przyrzekam, że tak jak wcześniej byłem drapieżnym mężem wojny, tak od
tej pory będę obrońcą pokoju na ziemi"37.
Rudolf był wówczas jedynie królem. Aby zostać cesarzem, musiał być
koronowany przez papieża w Rzymie. Mimo to władca mówił w podniosłych
kategoriach "My i Cesarstwo" i dodawał do swojego tytułu zwrot, który
miał pozostawać częścią tytulatury władcy aż do XIX wieku - "po wieczne
czasy pomnożyciel Imperium". Trzymał się też dosyć ściśle swojej mowy
koronacyjnej. Rozstrzygnął konflikty, chociaż na korzystnych dla siebie
warunkach, i sprzymierzył się z miastami Nadrenii, aby zlikwidować
gniazda rozbójników w dolinie Renu. Ruiny zamku Sooneck, w pobliżu
Rüdesheim, choć w XIX wieku częściowo odbudowanego w stylu neogotyckim,
wciąż świadczą o porządku, który zaprowadził; podobnie jak legenda o tym, jak powiesił rycerzy-rabusiów z pobliskiego Reichensteinu, a drewno
z szubienicy posłużyło później do budowy kaplicy, gdzie odprawiano msze
za ich dusze38.
Nie mniejsze znaczenie miała podjęta przez Rudolfa reorganizacja
administracji w służbie porządku. Wielu władców głosiło wcześniej "pokój
na ziemi", zakazując wszelkiej przemocy i wprowadzając surowe kary za
jakiekolwiek naruszenie prawa. Niewielu jednak ustanowiło odpowiednie
mechanizmy, aby to egzekwować, szybko więc powracały niepokoje i "prawo
pięści". Rudolf jednak powiązał pokój ziemski z mianowaniem "opiekunów
ziemi", czyli Landvogte, których zadanie polegało na utrzymywaniu
porządku środkami militarnymi. Aby zapewnić im wynagrodzenie, w 1274
roku Rudolf nałożył na wszystkie miasta cesarstwa ogólny podatek, który
powtórzył osiem lat później. Podział cesarstwa na prowincje, z których
każda odpowiadała za utrzymanie lokalnego pokoju, poprzedzał to, co po
1500 roku stało się z systemem "okręgów cesarskich" oraz instytucją
wymiaru sprawiedliwości, która przetrwała aż do XIX wieku39.
Landvogte zostali obarczeni nie tylko obowiązkiem utrzymywania
porządku, lecz także odzyskania wszystkich ziem cesarskich, które
zostały oddane po 1245 roku. Ta polityka, wspierana użyciem siły, była
realizowana z umiarkowanym powodzeniem w Szwabii i sąsiedniej Frankonii.
Odzyskane w ten sposób majątki szły prosto do Rudolfa, ponieważ to on,
jako król, był uważany za ich prawowitego właściciela. Władca jednak
nigdy nie zrzekł się ziem cesarskich, które włączył do swojej prywatnej
domeny, ani nie zwrócił innych terytoriów, które zagarnął bezprawnie.
Nie uważał też, aby było warto zaogniać stosunki z książętami Bawarii i Palatynatu z rodu Wittelsbachów, zmuszając ich do zwrotu posiadłości,
które zagarnęli40.
Program restytucji utraconych ziem cesarskich rozciągał się na prawa i tytuły własności. Nikt nie naruszył ich bardziej niż Ottokar, król Czech
(ok. 1232-1278). Jeszcze jako następca tronu czeskiego zajął księstwo
Austrii, które po śmierci w 1246 roku ostatniego księcia z linii
Babenbergów Fryderyka II nie miało władcy. Ottokar oparł swoje
roszczenia na zaproszeniu austriackich możnych i - jak się zdaje -
zyskał w księstwie duże poparcie. Aby scementować swoje rządy, poślubił
siostrę księcia Fryderyka Małgorzatę, która miała ciekawą przeszłość.
Wcześniej wyszła za mąż za syna cesarza Fryderyka II, trędowatego
Henryka, a po owdowieniu została zakonnicą, ale zrzuciła habit, aby
dochodzić swoich praw do księstwa Austrii. Pięćdziesięcioletnia
Małgorzata była prawie o 30 lat starsza od Ottokara. Poza oczywistym
problemem: niemożnością wydania na świat dziedzica, pojawiły się kolejne
trudności. Jako cesarskie lenno Austria po wygaśnięciu linii Babenbergów
powinna wrócić do korony i zostać przydzielona komuś innemu, według
uznania władcy. Niezależnie od decyzji austriackich możnych i jego
małżeństwa księstwo nie należało do Ottokara.
W następnych dekadach Ottokar rozszerzył swoje panowanie na Styrię,
którą poprzednio zajmował król węgierski, oraz sąsiednie księstwa
Karyntii i Krainy, do których rościł sobie prawo. W 1253 roku, po
śmierci ojca, został też królem Czech. Sprawa dziedzictwa Babenbergów
pozostała jednak nierozstrzygnięta. W 1262 roku Ryszard z Kornwalii
uznał Ottokara za prawowitego dziedzica, ale władza Ryszarda była
kwestionowana, a resztki tych wpływów zniknęły po jego ostatecznym
wyjeździe do Anglii w 1269 roku. Co więcej, po kilku latach małżeństwa
Ottokar rozwiódł się z Małgorzatą i pojął za żonę szesnastoletnią
księżniczkę węgierską. Piękna Kunegunda dała Ottokarowi dziedzica,
którego pragnął, ale nie miało to żadnego znaczenia w dochodzeniu praw
króla do Austrii.
Ottokar był nie tylko uzurpatorem, ale stawał się coraz bardziej
niebezpieczny dla przeciwników. Pod względem posiadanego terytorium
wysuwał się na czoło w cesarstwie, rządząc pasem ziem, które ciągnęły
się przez całą jego wschodnią flankę. Mógł się poszczycić ogromnym
bogactwem czerpanym głównie z czeskich kopalń i lukratywnych mennic,
które posiadał. Jego skarb spoczywał, według jednej z relacji, w czterech warownych zamkach i sięgał co najmniej 200 tysięcy grzywien
srebra i 800 grzywien złota w monecie, kruszcu i wysadzanych klejnotami
pucharach. Roczny dochód Ottokara z Czech ocenia się na około 100
tysięcy grzywien srebra, do czego trzeba dodać podobną sumę z jego
posiadłości austriackich. Aby osadzić te liczby w kontekście, cały
dochód arcybiskupa Kolonii nie przekraczał w tym czasie 50 tysięcy
grzywien srebra, a księcia Bawarii - 20 tysięcy. Na dochody cesarskie
składało się zaledwie 7 tysięcy grzywien srebra. Słynna uwaga Rudolfa,
że nie musi zatrudniać cesarskiego skarbnika, ponieważ wszystko, co
posiada, to 5 szylingów w złej monecie, nie jest zatem zupełnie oderwana
od rzeczywistości, podobnie jak współczesne opisanie Ottokara jako
"Złotego Króla"41.
Podobnie jak Rudolf, Ottokar też podjął krzyż - nie raz, lecz dwa razy -
a krzyżowi rycerze Północy, krzyżacy, nazwali na jego cześć miasto,
które pomógł założyć na bałtyckim wybrzeżu, Königsberg (dosłownie
Królewska Góra, obecnie Kaliningrad w Rosji). Dla Ottokara Rudolf był
nikim - niegodnym tytułu królewskiego - więc nie wahał się zakomunikować
tego papieżowi. Sprzeciwił się elekcji Rudolfa i nadal utrzymywał, że
była bezprawna, ponieważ jemu odmówiono głosu. Ottokar afiszował się
publicznie ze swoimi ambicjami, naśladując w swojej korespondencji formę
statutów cesarskich i posługując się cesarskim orłem jako jednym z własnych symboli. Chociaż Czechy, podobnie jak Austria, były cesarskim
lennem, Ottokar nie zważał na to, twierdząc, że sprawuje władzę nie z nadania monarchy, ale "z łaski Boga, przez którego rządzą królowie i książęta"42.
Rudolf wymanewrował Ottokara. Pogodził się z wrogami, wiążąc ich ze sobą
przez małżeństwa z córkami, których miał na wydaniu co najmniej sześć.
Przedstawiał również poczynania Ottokara jako zniewagę nie wobec siebie,
lecz względem majestatu Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Niedługo po
wyborze na króla Rudolf przekonał sejm dworski, aby potępił zatrzymanie
przez Ottokara ziemi, która zgodnie z prawem należała do cesarstwa.
Kiedy Ottokar odmówił podporządkowania się decyzji sejmu, został skazany
na banicję, co we współczesnym opisie sprowadzało go do statusu dzikiego
ptaka (Vogelfrei) - o którego nikt się nie troszczył, który musiał żyć
w lasach i którego można było nawet zabić. Aby podkreślić to jeszcze
bardziej dobitnie, arcybiskup Moguncji ekskomunikował Ottokara, zwolnił
jego poddanych z przysięgi wierności i zakazał udzielania sakramentów w Czechach. W królestwie Ottokara życie religijne wygasło43.
Rudolf czekał na dogodną sposobność, powiększając liczbę swoich
sojuszników i rozpuszczając różne pogłoski - że również papież
ekskomunikował Złotego Króla, że Ottokar zamknął swoją dziesięcioletnią
córkę w klasztorze, aby nie dopuścić do jej małżeństwa z jednym z synów
Rudolfa, że pustelnikowi przyśnił się sfinks, który przepowiedział
rychłą klęskę Ottokara itd. Wreszcie, późnym latem 1276 roku, Rudolf
uderzył, posuwając się w dół Dunaju, a nie do Czech, czego oczekiwał
Ottokar. W obliczu buntów w kraju i nieprzyjaciół w Wiedniu Ottokar
skapitulował. Ówczesna kronika opisuje, jak Ottokar, olśniewający w swoim splendorze, poddał się Rudolfowi. Ten przyjął Złotego Króla
odziany w najpodlejszą szatę, mówiąc: "Często drwił z mojego szarego
płaszcza, niech zadrwi z niego teraz!". Ottokar padł na twarz przed
Rudolfem, który siedział na stolcu, i na powrót otrzymał od niego
królestwo czeskie jako lenno, ale nie odzyskał posiadłości austriackich,
gdyż Rudolf przyznał je sobie44.
Wizerunek potężnego i obwieszonego klejnotami króla korzącego się przed
skromnie odzianym przeciwnikiem jest średniowieczną metaforą, która ma
ukazywać pokorę Rudolfa. Najwyraźniej jednak Ottokar nie zamierzał
dochować wiary Rudolfowi. Po powrocie do Czech posłużył się swoim
bogactwem, aby przekupić dawnych sojuszników Rudolfa i szerzyć
niezadowolenie z habsburskich rządów w Austrii. Działania wojenne
zostały podjęte na nowo latem 1278 roku, a Rudolf otrzymał znaczne
posiłki z Węgier. Dwie armie spotkały się pod Suchymi Krutami, 40
kilometrów na północny wschód od Wiednia. Składająca się z około 10
tysięcy żołnierzy armia Rudolfa miała przewagę liczebną, ale większość
jego sił stanowiły lekka jazda i piechota. Rudolf uciekł się zatem do
podstępu. Łamiąc kodeks rycerski, zgodnie z którym fortele na polu walki
były uważane za haniebne, ukrył swoje odwody liczące kilkuset
ciężkozbrojnych rycerzy. W krytycznym momencie uderzyli oni na lewą
flankę przeciwnika, zmuszając armię Ottokara od ucieczki i zabijając
czeskiego króla. Żołnierze Rudolfa zbezcześcili zwłoki władcy, siekąc je
mieczami, kiedy zdzierali z nich kosztowną zbroję.
Aby mieć pewność, że nie pojawi się żaden samozwaniec podający się za
Ottokara, Rudolf kazał usunąć z ciała czeskiego króla wnętrzności, co
miało zapobiec gniciu, i przez ponad sześć miesięcy wystawiał je na
widok publiczny w Wiedniu. W następnym, 1279 roku szczątki przewieziono
do Czech, aby pochować je wreszcie w praskiej katedrze św. Wita, gdzie
spoczywają do dziś. Są umieszczone pod czternastowiecznym wizerunkiem
króla opisanym w sekretnym języku niemieckich historyków sztuki jako
dumpf-erregt, co można przetłumaczyć jako "tępo ożywiony". Rudolf
jednak nie wziął w posiadanie królestwa czeskiego, uważając je za
beznadziejną komplikację, lecz wydał swoją ostatnią niezamężną córkę za
syna i dziedzica Ottokara, znanego z rozwiązłości Wacława II45.
Reszta panowania Rudolfa aż do jego śmierci w 1291 roku upłynęła pod
znakiem niepowodzeń. Nie udało mu się uzyskać korony cesarskiej z rąk
papieża i musiał się zadowolić tytułem króla. Podobnie jak jego
poprzednicy nie zdołał też ustanowić w Świętym Cesarstwie Rzymskim
monarchii dziedzicznej. Uzupełnił jedynie liczbę elektorów książętami,
których lojalność zapewnił sobie, jak uważał, przez związki małżeńskie z własną rodziną. Podjęta przez Rudolfa próba odtworzenia księstwa Szwabii
dla własnych potomków też spełzła na niczym, między innymi dlatego, że
tylko jeden z czterech synów go przeżył46.
W Czyśćcu Dantego napisanym w XIV wieku Rudolf i Ottokar przebywają
razem w "dolinie niedbałych książąt", przeznaczonej dla monarchów,
którzy w pogoni za ziemską chwałą zapomnieli o swoich duszach. Ottokar
pociesza tam Rudolfa. Doniosłe starcie pomiędzy Rudolfem a Złotym Królem
przesądziło jednak o czymś więcej niż o ich osobistych losach. Po
zdobyciu ziem austriackich Rudolf stał się panem sporego kawałka Europy
Środkowej, co odmieniło dzieje Habsburgów. Uzyskawszy znaczne obszary na
wschód od rodzinnych ziem szwabskich, Habsburgowie wydawali się gotowi
ukształtować na nowo Święte Cesarstwo Rzymskie, przemieniając zasoby
prywatne we władzę publiczną i obejmując rządy. Ale był to fałszywy świt
zarówno dla Świętego Cesarstwa Rzymskiego, jak i dla
Habsburgów47.
Wiek XIV powinien należeć do Habsburgów. W całej Europie Środkowej linie królów i książąt podupadały. W 1301 roku
skończyła się dynastia węgierskich Arpadów; pięć lat później wygasł ród
czeskich Przemyślidów, z którego wywodził się Ottokar II. Następnie, w 1320 roku, wymarli ostatni askańscy margrabiowie Brandenburgii. Ale
Habsburgowie nie skorzystali na tych biologicznych nieszczęściach innych
rodów. W XIV stuleciu sami zostali wyzuci z godności i znaczenia w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Przyszłość zdawała się należeć do władców
Bawarii z rodu Wittelsbachów i nowych luksemburskich królów Czech,
przynajmniej na razie.
Po śmierci w 1291 roku ciało Rudolfa zostało pochowane w krypcie katedry
w Spirze, obok grobów poprzednich cesarzy z dynastii Staufów. Elektorzy
zdecydowali jednak, że Habsburgowie nie powinni zająć miejsca Staufów i traktować Świętego Cesarstwa Rzymskiego, jakby była to ich rodowa
posiadłość. Początkowo spiskowali zatem, aby odsunąć syna i dziedzica
Rudolfa Albrechta (1255-1308) od sukcesji. Mimo to Habsburg zręcznie
doprowadził do elekcji przez garstkę książąt marionetkowego kandydata
Konrada z Teck - 48 godzin po elekcji Konrad zginął z rąk nieznanego
zabójcy, który rozpłatał mu czaszkę. Królem został rywal Konrada i Albrechta: Adolf z Nassau. Większość elektorów poparła Adolfa właśnie
dlatego, że nie miał własnych ziem i nie stanowił zagrożenia, ale po
objęciu tronu starał się zagarnąć, co tylko zdołał. Elektorzy zwrócili
się o pomoc do Albrechta, który pokonał i zabił Adolfa. W zamian wybrali
go na króla w 1298 roku48.
Król Albrecht I był źle traktowany przez historyków, którzy zbyt ochoczo
dawali wiarę propagandzie jego wrogów - że był "człowiekiem gburowatym,
o jednym oku i wyglądzie przyprawiającym o mdłości [...] skąpcem, który
zatrzymywał pieniądze dla siebie i nie dał cesarstwu nic z wyjątkiem
dzieci, których miał wiele". Albrecht rzeczywiście nie miał oka. W 1295
roku lekarze omyłkowo wzięli jego chorobę za otrucie i aby usunąć z organizmu wyimaginowaną truciznę, zawiesili go głową w dół. W efekcie
ciśnienie krwi w czaszce pozbawiło go gałki ocznej. Albrecht doczekał
się licznego potomstwa, płodząc co najmniej 21 dzieci, z których 11
przeżyło dzieciństwo. Ich późniejsze związki małżeńskie z królewskimi i książęcymi rodami Francji, Aragonii, Węgier, Polski, Czech, Sabaudii i Lotaryngii świadczyły o prestiżu, jakim cieszył się Albrecht i rodzina,
której był głową49.
Tak jak ojciec Albrecht pragnął otrzymać koronę cesarską w Rzymie.
Papież Bonifacy VIII przyjął poselstwo Albrechta wyniośle i oświadczył,
że decyzja, czy przyznać, czy zatrzymać tytuł cesarski, należy do niego.
Siedząc na tronie świętego Piotra, w ogromnej papieskiej tiarze świętego
Sylwestra z 220 drogimi kamieniami oprawionymi w złoto, która wyraźnie
ciążyła mu na głowie, papież Bonifacy chełpił się: "Ja jestem królem
Rzymian, ja jestem cesarzem". Ale to nie papież, lecz konflikt rodzinny
przesądził o upadku Albrechta. Król Rudolf obiecał swojemu młodszemu
synowi Rudolfowi takie samo dziedzictwo, jakie przypadło Albrechtowi,
ale nie dotrzymał przyrzeczenia. Młodszy syn Rudolfa Jan, wykpiwany jako
"książę bez ziemi", domagał się udziału w patrymonium Habsburgów, lecz
Albrecht wolał nadawać tytuły i majątki własnym dzieciom. W pierwszym
dniu maja 1308 roku Jan wraz z kilkoma rycerzami wciągnął Albrechta w zasadzkę i zabił go. Ten bezsensowny postępek przyniósł Janowi
dożywotnie uwięzienie w klasztorze w Pizie i przydomek
"Ojcobójca"50.
Po śmierci Albrechta elektorzy wybrali Henryka Luksemburskiego z tego
samego powodu, z jakiego 10 lat wcześniej poparli Adolfa z Nassau - żeby
zapobiec sukcesji Habsburgów, wybierając władcę, który nie był
dostatecznie potężny, aby zagrozić ich własnym interesom. Ale podobnie
jak Adolf Henryk natychmiast przystąpił do budowania podstaw swojej
potęgi, w tym przypadku sięgając po koronę czeską. W 1312 roku wybrał
się nawet do Rzymu, aby przyjąć koronę cesarską z rąk papieża - był to
pierwszy raz od prawie stulecia, kiedy król dostąpił tego zaszczytu.
Zmarł w następnym roku na malarię, której nabawił się podczas podróży.
Tymczasem niemieccy kronikarze tak już przywykli do tego, że ich władcy
ginęli gwałtowną śmiercią, iż napisali, że Henryk został zamordowany na
polecenie papieża zatrutym winem mszalnym51.
Zebrawszy się we Frankfurcie w 1314 roku, elektorzy bali się wybrać syna
Henryka, niezwykle odważnego Jana Luksemburskiego. Podzielili więc swoje
głosy pomiędzy syna Albrechta Fryderyka Pięknego z Habsburga (1289-1330)
a księcia Ludwika Wittelsbacha z Bawarii. Przez 10 lat dwaj pretendenci
toczyli wojnę, roszcząc sobie prawa do tytułu królewskiego. Fryderykowi
Pięknemu przypadło w udziale ubóstwo, klęska, uwięzienie, odsunięcie od
polityki i przedwczesna śmierć w 1330 roku w zamku Burg Gutenstein, na
zachód od Wiener Neustadt. Dwaj bracia Fryderyka pospiesznie zawarli
pokój z Ludwikiem, uznając go za prawowitego króla. Do tego czasu
zmierzch Habsburgów był już wyraźnie widoczny. Podczas gdy pokolenie
wcześniej wiązali się przez małżeństwa z królewskimi rodami Europy,
obecnie musieli szukać narzeczonych skromniejszego pochodzenia wśród
nieznanych polskich książąt i pomniejszych francuskich możnowładców.
Bitwa Szwajcarów z wojskami habsburskimi pod Morgarten w 1315 roku;
miniatura z kroniki Benedichta Tschachlana (1470 rok). Źródło: Wikimedia
Commons/domena publiczna.
Symboliczna dla odmieniającej się fortuny Habsburgów była też ich klęska
ze Szwajcarami. Tamtejsze kantony leśne Uri, Schwyz i Unterwalden
zjednoczyły się w 1291 roku, aby zawrzeć sojusz obronny, ale szybko
przekształcił się on w ofensywny, wymierzony przeciwko Habsburgom. Stało
się tak głównie z powodu habsburskiej ekspansji w doliny alpejskie,
gdzie rodzina przejmowała ziemie, komory celne i prawa własności po
zajęciu posiadłości hrabiów Kiburga. Podczas walk z Fryderykiem Pięknym
król Ludwik przeciągnął kantony na swoją stronę. Pod koniec 1315 roku,
kiedy brat Fryderyka Leopold wkroczył w doliny, aby utwierdzić swoje
prawa, został wciągnięty w zasadzkę i pokonany przez ludzi z Uri i Schwyz. Bitwa pod Morgarten była pierwszym większym starciem, w którym
Szwajcarzy skutecznie zastosowali swoje halabardy przeciwko jeźdźcom,
posługując się hakiem, aby ściągnąć nieprzyjacielskich rycerzy z koni, a później dobijając ich ostrym szpicem. Halabarda jest dzisiaj
ceremonialną bronią papieskiej Gwardii Szwajcarskiej w Watykanie.
Ostateczny cios habsburskiemu prestiżowi został zadany w roku 1356.
Wtedy to następca króla Ludwika Karol IV Luksemburski, koronowany
właśnie na cesarza w Rzymie, wydał tak zwaną Złotą Bullę (nazwaną tak z powodu złotej pieczęci, czyli bulli), która zawierała nowy wzór elekcji
władcy, ustalając liczbę siedmiu elektorów - trzech arcybiskupów
Nadrenii i czterech panów świeckich, którzy odtąd mieli sprawować ten
urząd prawem dziedziczenia. Chociaż przy kilku okazjach Habsburgowie
uczestniczyli w wyborze królów, nie znaleźli się w nowym kolegium
elektorów, zostali zatem pominięci w najważniejszym dokumencie
konstytucyjnym w historii Świętego Cesarstwa Rzymskiego. W porządku
zasiadania, nakreślonym odrębnie dla przyszłych posiedzeń sejmu, Karol
podkreślił jeszcze ich pomniejszą rangę, umieszczając Habsburgów w drugim rzędzie, za elektorami, wyższym duchowieństwem i wysokimi
dygnitarzami cesarstwa. Reakcja Habsburgów była ideologicznie
niszczycielska i miała na zawsze zmienić sposób, w jaki myśleli o sobie
i swojej historycznej roli. Aby odeprzeć zniewagę Karola IV, odrzucili
swoją szwabską przeszłość i stali się Austriakami i Rzymianami52.
Przez pierwsze 50 lat swoich rządów jako książęta Austrii Habsburgowie
traktowali księstwo jako drugorzędne pod względem znaczenia wobec ich
tradycyjnego bastionu w Szwabii. Wykorzystywali Austrię, aby sfinansować
obronę swoich innych posiadłości, i posługiwali się nią jako odskocznią
dla kampanii w Czechach, które uważali za cenniejszą zdobycz. Dopiero po
1330 roku, kiedy brat Fryderyka Pięknego, artretyczny Albrecht Kulawy
(1298-1358), stał się głową rodu, Habsburgowie zaczęli okazywać trwałe
zainteresowanie Austrią. Ponieważ Szwajcarzy nadal nękali habsburskie
ziemie i twierdze w Argowii, Albrecht przeniósł swój dwór do
wiedeńskiego Starego Zamku, w sercu przyszłego pałacu hofburskiego.
Przystąpił też do budowy rodzinnego mauzoleum w Gaming, w Dolnej
Austrii, a także odzyskał Karyntię i Krainę, które zastawił jego
dziadek. Z powodu długich okresów pobytu Albrechta w Austrii jeden z kronikarzy określił Habsburgów jako "Austriaków" - był to pierwszy raz,
kiedy ten termin został użyty w taki sposób. Podczas gdy w przeszłości
Habsburgowie administrowali Austrią za pośrednictwem regentów, teraz
wyznaczali zarządców dla swoich posiadłości szwabskich53.
Habsburgowie mogli początkowo nie wiedzieć, co mają począć z Austrią,
ale Austria wiedziała, co począć z Habsburgami. Pierwotnie była to
ziemia pograniczna nazywana "wschodnim królestwem" (Ostarrîchi - ta
nazwa pojawia się po raz pierwszy w 996 roku)54, a jej
najwcześniejsi władcy należeli do rodu Babenbergów aspirujących do
wielkości poprzez małżeństwa zarówno z linią cesarzy rzymskich, jak i bizantyńskich, i z tego powodu uważających się za powierników
dziedzictwa Rzymu. Ich ostentacyjne przywiązanie do wiary znalazło swój
wyraz w ufundowaniu gęstej sieci klasztorów, w zamian za co pokolenia
mnichów pisały pochwały na ich cześć. O reputacji Babenbergów świadczą
przydomki, jakie im nadawano - Znamienity, Pobożny, Wspaniały, Mocny i Święty. Dopiero ostatni z rodu Fryderyk II (zm. 1246) zyskał sobie
niefortunny przydomek - "Kłótliwy"55.
Genealogie Babenbergów zawierały czasem ciekawe opisy krajobrazów i miast. Powoli jednak wiara w wyjątkowość rodziny stapiała się z przekonaniem, że ziemia i zamieszkujący ją ludzie są szczególni.
Powstawała tradycja literacka, która postrzegała Austriaków jako
potomków Gotów ze starożytności klasycznej, a nawet proponowała jeszcze
bardziej znamienite pochodzenie - od greckich i rzymskich herosów. Stara
rzymska nazwa Austrii, Noricum, sugerowała, że Austria została założona
przez Noryksa, syna Heraklesa, który wędrując z ziem w rejonie Armenii,
pozostawił swoich potomków w Austrii i Bawarii. Ziemie Babenbergów były
również kolebką eposu Nibelungenlied, który w swoich wczesnych
wersjach łączył opowieści zaczerpnięte z mitologii germańskiej z epizodami z dziejów rządzącej dynastii56.
Habsburgowie chłonęli to wszystko, do religijnych fundacji Babenbergów w Heiligenkreuz i Tulln dodając nowe i zatrudniając kronikarzy oraz
poetów, aby głosili ich pobożność. Stopniowo historia Babenbergów i Habsburgów stapiała się w jedną, toteż ci pierwsi stali się przodkami
drugich, na dowód czego Habsburgowie często przyjmowali babenberskie
imię Leopold. Było to ważne, ponieważ nawiązywało do Leopolda III, który
chociaż nie został uznany jeszcze za świętego, dokonał pośmiertnie
wystarczająco licznych cudów, aby za takiego uchodzić. W czasach, kiedy
świętość dodawała blasku rodzinie, Habsburgowie mieli niewielu
odpowiednich przodków.
Habsburgowie szybko odkryli też własne rzymskie korzenie, wywodząc swoje
domniemane pochodzenie od senatorskiej rodziny Colonnów. Kronikarze
upiększyli tę opowieść, opisując, jak dwaj bracia wygnani ze
starożytnego Rzymu dotarli na północ od Alp, a jeden z nich założył
zamek Habsburg. Jeszcze bardziej pomysłowy autor kroniki z Königsfelden
wplótł w swoją relację o Habsburgach rzymskie dziedzictwo, świętość i proroctwa. Zestawiwszy linię rzymskich cesarzy od Augusta do Fryderyka
II, opowiedział o życiu króla Rudolfa z Habsburga. Następnie napisał
biografię jego wnuczki Agnieszki, przez krótki czas królowej Węgier,
która później zdecydowała się zamieszkać w opactwie Königsfelden,
niedaleko Brugg. Przede wszystkim jednak kronikarz powtórzył starą
legendę o odkryciu w Hiszpanii ogromnej księgi ukrytej w kamieniu, ze
stronicami z drewna, na których opisano po łacinie, w języku greckim i hebrajskim całą historię świata, łącznie z czasami mającymi dopiero
nadejść i Sądem Ostatecznym. Wynikało stąd jasne przesłanie - uświęceni
pobożnością Agnieszki Habsburgowie mieli rządzić jako cesarze rzymscy,
co było ich przeznaczeniem i co głosiły przepowiednie57.
W latach pięćdziesiątych XIV wieku wyjątkowość przekształciła się w program polityczny. Urażony i poniżony Złotą Bullą Karola IV Rudolf z Habsburga (1339-1365) zamierzał przywrócić rodzinie prestiż i utworzyć
państwo terytorialne, które przewyższy włości sąsiadów. Zabrał się do
tego z energią, zapałem i wyobraźnią, które konfundowały jego rywali.
Kilka miesięcy po śmierci ojca Albrechta Kulawego, w 1358 roku, młody
Rudolf kazał swoim skrybom sporządzić pięć sfałszowanych statutów. Miały
one podnieść Habsburgów do rangi pierwszych książąt w Świętym Cesarstwie
Rzymskim, łącząc ich dziedzictwo z Austrią i Rzymem. Było to najbardziej
ambitne fałszerstwo w średniowiecznej Europie od czasów Donacji
Konstantyna z VIII wieku, która przyznawała papieżowi najwyższą władzę w świecie chrześcijańskim. Zostało również lepiej wykonane58.
Spośród pięciu statutów trzy były potwierdzeniem dwóch pozostałych,
łącząc oszustwo w spójną całość. Istota fałszerstwa zawierała się w dwóch pierwszych statutach, znanych jako "pseudo-Henryk" i "przywilej
większy". Autor "pseudo-Henryka", którym był prawdopodobnie kanclerz
Rudolfa, udawał, że jest to dokument wydany przez cesarza Henryka IV w 1054 roku przedstawiający treść dwóch listów będących w posiadaniu
księcia Ernesta z Babenbergu. Pierwszy został rzekomo napisany przez
Juliusza Cezara i skierowany do mieszkańców "ziemi wschodniej", co
oczywiście oznaczało Austrię. Juliusz Cezar rozkazywał mieszkańcom
wschodu, czyli Austriakom, żeby zaakceptowali jego wuja jako swojego
władcę, który miał sprawować nad nimi rządy absolutne jako ich "pan
feudalny". Sfałszowany list dopuszczał również wuja Juliusza Cezara do
zgromadzenia najwyższych dostojników cesarstwa rzymskiego, "tak więc od
tej pory żadna ważna sprawa ani pozew nie mogą być rozstrzygane bez jego
wiedzy". W drugim liście cesarz Neron też zwracał się do mieszkańców
wschodu. Oznajmiał, że przewyższają splendorem wszystkie inne ludy
cesarstwa rzymskiego i dlatego, za radą senatu, zwalnia ich ze
wszystkich cesarskich podatków i przyznaje im również inne swobody.
W odróżnieniu od "pseudo-Henryka", "przywilej większy" był przynajmniej
częściowo autentyczny, ponieważ opierał się na tekście statutu wydanego
przez cesarza Fryderyka I Barbarossę w 1156 roku, który podnosił Austrię
do rangi księstwa. Do oryginalnego tekstu wiele jednak dodano. Austria
została uznana za "tarczę i serce" Świętego Cesarstwa Rzymskiego i dlatego jej książę cieszył się pełnią praw w swoim księstwie. Otrzymywał
tytuł "palatyna arcyksięcia", co wiązało się ze specjalną koroną i berłem oraz prawem do zasiadania po prawicy cesarza, na równi z cesarskimi elektorami. Dla umocnienia pozycji pozwolono mu przekazywać
księstwo w całości swojemu najstarszemu synowi, a przy braku synów -
córce. Sfabrykowana wersja zyskała miano "przywileju większego", dla
odróżnienia od prawdziwego z 1156 roku, nazwanego później "przywilejem
mniejszym".
Pozostałe trzy statuty, które potwierdzały "pseudo-Henryka" i "przywilej
większy", dodawały jeszcze kilka punktów. W oficjalnych procesjach
arcyksiążę i jego orszak mieli zawsze zajmować pierwsze miejsce,
natomiast arcyksiążęca korona mogła zawierać filet, czyli opaskę na
głowę noszoną zwykle przez królów pod koroną. Arcybiskup Salzburga i biskup Pasawy, którzy sprawowali jurysdykcję nad Austrią w sprawach
kościelnych, stali się poddanymi arcyksięcia. Tak jak wspomniane
statuty, dokumenty dodatkowe wskazują, że Rudolf nie kierował się
wyłącznie, jak się często twierdzi, urazą z powodu Złotej Bulli Karola
IV z 1357 roku i nie próbował jedynie wyrównać rachunków. Z naciskiem
położonym na całkowitą władzę arcyksięcia w Austrii, jego zwierzchnictwo
nad Kościołem i pełną dziedziczność tytułu, fałszerstwo miało w takim
samym stopniu umocnić pozycję arcyksięcia na terenie jego ziem, jak i wpłynąć na etykietę na dworze cesarskim i nakrycie głowy arcyksięcia.
"Pseudo-Henryk" z listami Juliusza Cezara i Nerona został niemal
natychmiast zdezawuowany. Włoski intelektualista Petrarka napisał w 1361
roku do cesarza Karola IV, zwracając uwagę na anachronizmy w tekście i wykpiwając dokument jako "próżny, bombastyczny, pozbawiony prawdy,
wymyślony przez kogoś nieznanego, ale bez wątpienia niewykształconego
[...], nie tylko śmieszny, ale przyprawiający o mdłości". "Przywilej
większy" jednak bronił się dłużej. Przywołany dla uzasadnienia sukcesji
Marii Teresy w Austrii po śmierci jej ojca Karola VI w 1740 roku,
dopiero w połowie XIX wieku został odrzucony jako fałszerstwo. Natomiast
Donacja Konstantyna została uznana za fałszerstwo już w XV
wieku59.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki