Gwiazda filmowa. Magiczny piesek - Sue Bentley

-
Proszę czekać

Rozdział pierwszy

Tosia nie potrafiła ukryć podekscytowania na widok autokarów i ciężarówek zaparkowanych przed ogromną rezydencją. Wszędzie stały lampy i specjalistyczny sprzęt, a ludzie pchali wózki oraz wieszaki z kostiumami.

- Wciąż nie mogę uwierzyć, że wystąpię w "Zegarze" razem z Damianem Jasińskim. Bardzo się denerwuję - powiedziała Tosia do mamy.

- Wcale się nie dziwię. To twoja pierwsza poważna rola w prawdziwym filmie - odpowiedziała mama i przytuliła córkę. - Chodź, znajdźmy Julię. To pani, która będzie się tobą opiekować.

Dziewczynka przytaknęła i poszła z mamą w stronę budynku.

Nie mogła się doczekać, kiedy pozna dwie pozostałe dziewczynki, które występowały w filmie. Tosia ucieszyła się, że są w podobnym wieku co ona. Cudownie będzie spędzać czas z nowymi koleżankami podczas pobytu na planie.

Do pomieszczenia weszła kobieta i powitała dziewczynkę oraz jej mamę.

- Dzień dobry. Mam na imię Julia. A ty musisz być Tosia. Miło mi cię poznać - powiedziała.

Miała sympatyczną, okrągłą twarz i włosy upięte w kucyk. Była ubrana w niebieską bluzkę, dżinsy oraz tenisówki.

Mama Tosi podała rękę kobiecie.

- Witaj, Julio. Cieszę się, że wreszcie mogę cię zobaczyć, a nie tylko usłyszeć. Nie przewidziałam, że się spóźnimy. Dziękuję ci za wyrozumiałość.

- Nie ma problemu - oznajmiła z uśmiechem. - Niestety opóźnienia na lotnisku zdarzają się bardzo często - stwierdziła i zwróciła się do Tosi: - Wejdźmy do środka. Monika i Justyna już czekają. Właśnie jedzą obiad. Przedstawię cię.

- Dobrze - powiedziała Tosia i uśmiechnęła się do Julii, która wydawała się bardzo sympatyczna. Dziewczynka poczuła się pewniej. - Mamo, myślę, że dalej sobie poradzę. Nie musisz mnie odprowadzać.

- Jak chcesz, kochanie. W takim razie będę się zbierać - zdecydowała kobieta i pocałowała córkę. - Do zobaczenia za tydzień. I nie zapomnij dzwonić.

- Obiecuję! Uściskaj tatę, kiedy już wrócisz na jacht. Pa! - powiedziała Tosia.

Poczekała, aż mama odejdzie, i ruszyła za Julią do rezydencji.

Przeszły przez labirynt korytarzy i dotarły do przestronnej sali. Ściany pokrywała boazeria, a na wysoko sklepionym suficie namalowane były obłoki i anioły. Wszędzie wisiały kosztowne obrazy przedstawiające ludzi o surowym wyrazie twarzy.

Pod jedną ze ścian stał szwedzki stół z zimnymi przekąskami i ciepłymi daniami. Na środku ustawiono rzędy stolików i krzeseł. Pomieszczenie wypełniały odgłosy rozmów i śmiechów.

Prolog

Srebrno-szary wilczek zamarł, gdy usłyszał złowieszczy skowyt, który wypełnił powietrze.

- Cień! - powiedział.

Zbliżał się samotny, dziki wilk, który napadł na stado Burzy i zranił jego matkę.

Nagle rozbłysło jasne światło i wystrzeliła fontanna złotych iskier. W miejscu, gdzie przed chwilą stał wilczek, teraz siedział niewielki spaniel o rudawej sierści, długich, oklapniętych uszach i ciemnoniebieskich ślepiach.

Szczeniak ruszył przed siebie. Bał się. Rozglądał się to w lewo, to w prawo w poszukiwaniu kryjówki, ale wokół widział tylko płaską równinę ciągnącą się aż po horyzont niczym biała pustynia.

W oddali dostrzegł malutki punkcik, który rósł z każdą chwilą. Zbliżał się dorosły wilk.

Burza zakwilił ze strachu.

Ugięły się pod nim kolana. Szczeniak poczuł, że się zapada. Śnieg zaczął się pod nim osuwać, aż w końcu wpadł do lodowej jaskini. Cały drżał. Miał nadzieję, że nikt go tu nie znajdzie.

Po chwili Burza usłyszał odgłos łap skrobiących u wejścia do jaskini. Jakieś duże zwierzę chciało się dostać do środka. To koniec. Cień wreszcie go odnalazł!

Na tle nocnego nieba pojawił się łeb wilczycy.

- Wszystko w porządku, mój synu? - powiedziała łagodnym głosem.

- Mamo! - krzyknął Burza i zamerdał ogonem. - Teraz już tak!

Kalista wślizgnęła się przez wykopany otwór i usiadła obok swojego syna. Na powitanie polizała go po pysku.

- Cieszę się, że znowu cię widzę, ale jeszcze nie jest tu dla ciebie bezpiecznie. Cień jest blisko. Pragnie poprowadzić stado Księżycowego Pazura, ale wilki nie będą go słuchać, dopóki ty żyjesz.

Ślepia Burzy zabłysły strachem i złością.

- Powinniśmy stanąć z nim do walki!

Kalista uśmiechnęła się i ukazała białe kły.

- Odważne słowa, Burzo. Niestety Cień jest zbyt potężny, żebyś sam się z nim uporał, a ja jestem jeszcze zbyt słaba po jego zatrutym ukąszeniu. Pozostań w tej postaci. Udaj się do innego świata i wróć, gdy staniesz się silniejszy.

Wilczyca jęknęła, a w jej oczach pojawił się ból.

Burza dmuchnął. Z jego pyska wydobył się błyszczący obłok, który otoczył zranioną łapę Kalisty i wsiąknął w szare futro.

- Dziękuję. Czuję się o wiele lepiej - powiedziała.

Niespodziewanie usłyszeli kolejny skowyt.

- Cień nadchodzi! Ratuj się! Ruszaj! - ponagliła syna Kalista.

W rudawym futrze Burzy pojawiły się złote iskry. Kiedy poczuł, że magiczna moc wypełnia jego ciało, zaszczekał. Wokół niego rozbłysło złote światło, które stawało się coraz jaśniejsze i jaśniejsze...