Gusen. Pamiętnik dziennikarza - Stanisław Nogaj

Kup ebooka

41.00 zł
34.03 zł (32,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

O dziele Stanisława Nogaja

O dziele Sta­ni­sława Nogaja

Czy przed­sta­wie­nie ludz­kiej tra­ge­dii jest moż­liwe? Czy każda forma upa­mięt­nie­nia z cza­sem nie staje się celem samym w sobie, a sztuka arty­sty spy­cha cier­pie­nie (ofiar) na drugi plan?

Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza (cz. 1-3) Sta­ni­sława Nogaja, dzien­ni­ka­rza, powstańca wiel­ko­pol­skiego i ślą­skiego, pol­skiego więź­nia nie­miec­kich nazi­stow­skich2 obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Gusen I (naj­więk­szej filii obozu Mau­thau­sen -?Stufe III kate­go­rii naj­cięż­szej) wydany w Kato­wi­cach w latach 1945-1946 nakła­dem Komi­tetu Byłych Więź­niów Obozu Kon­cen­tra­cyj­nego Gusen, jest wyjąt­kowy nie tylko ze względu na spo­sób, w jaki powsta­wał w tym obo­zie wśród więź­niów i ich opraw­ców. To wstrzą­sa­jąca rela­cja więź­nia -?świadka nie­miec­kich zbrodni, ludz­kiego cier­pie­nia, ludz­kich postaw w chwili zagro­że­nia śmier­cią - spi­sana chro­no­lo­gicz­nie z podzia­łem tema­tycz­nym, pod­czas pię­cio­let­niego pobytu Autora w tam­tym prze­ra­ża­ją­cym miej­scu, jakim było Gusen I, aż do dnia wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r. To jedna z pierw­szych rela­cji pol­skiego więź­nia nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Mau­thau­sen-Gusen - pod­da­wa­nego szy­ka­nom (m.in. ska­za­nego na karę słupka, bitego) oraz doświad­cze­niom pseu­do­me­dycz­nym, kil­ka­krot­nie cho­rego, a jed­nak żyją­cego nadzieją prze­trwa­nia -?wydana wkrótce po powro­cie Autora do Pol­ski, w paź­dzier­niku 1945 r.3 w for­mie pamięt­nika/repor­tażu, napi­sa­nego w spo­sób żywy, barwny i nie­zwy­kle suge­stywny. Książka ta zawiera rów­nież wiele prze­my­śleń i spo­strze­żeń na temat postaw ludz­kich na róż­nych eta­pach walki o życie i wzbo­gaca lite­ra­turę pamięt­nikarsko-obo­zową o nowe i cenne pier­wiastki. Poza tym nie­wąt­pli­wie Gusen Nogaja to nie­za­prze­czal­nie ważne źró­dło wie­dzy histo­rycz­nej, szcze­gól­nie w czę­ści doty­czą­cej nie­miec­kiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Gusen I, gdzie główny ciąg rela­cji roz­grywa się za dru­tami kol­cza­stymi tego obozu. Dzięki temu Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza (więź­nia) to także "żywa pamięć". Podob­nie jak wielu auto­rów, byłych więź­niów nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, ujął tę bole­sną tema­tykę nie tylko syn­te­tycz­nie, gru­pu­jąc ją w pewne zespoły zagad­nień, ale zasto­so­wał także metodę pamięt­nika -?rela­cjo­nu­jąc szcze­gó­łowo obo­zowe życie z nara­że­niem wła­snego. Przez pięć dłu­gich lat, żyjąc obok tysięcy wię­zio­nych oraz obo­zo­wych katów, noto­wał to, co widział, co sły­szał, by oca­lić od zapo­mnie­nia i uczcić pamięć tych, któ­rzy zgi­nęli w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Mau­thau­sen-Gusen. Cho­ciaż z pew­no­ścią nie­ła­two było więź­niowi bez­stron­nie opi­sać wstrzą­sa­jące wyda­rze­nia codzien­nego życia w obo­zie, to dostrze­gamy, że sta­rał się zacho­wać mak­si­mum neu­tral­no­ści, wyjść poza krąg emo­cjo­nal­nych sta­nów, wczuć się nie­jako w obo­zową rze­czy­wi­stość. Ponie­waż znał dosko­nale język nie­miecki, został skie­ro­wany do pracy w kan­ce­la­rii komen­danta obozu Karla Chmie­lew­skiego. Dzięki temu "uprzy­wi­le­jo­wa­niu" był bli­sko tego, co działo się w obo­zie - bli­sko ludzi (więź­niów i władz obo­zo­wych). Ryzy­ku­jąc wła­snym życiem, wyko­rzy­stał pracę w kan­ce­la­rii do pro­wa­dze­nia nota­tek od pierw­szych dni aż do dnia wyzwo­le­nia. Zapi­sane kartki, umiesz­czane w koper­tach, prze­cho­wał do końca wojny w skrytce pod pod­łogą. Pod koniec wojny razem z bra­tem (także więź­niem Gusen) wydo­byli koperty i przy­wieźli do Pol­ski. Można ten czy inny pogląd Autora pod­dać pod pożą­daną dys­ku­sję, nie można jed­nak nie usza­no­wać jego bez­kom­pro­mi­so­wego poszu­ki­wa­nia spra­wie­dli­wo­ści w ludz­kich osą­dach. W rela­cji z pobytu w Gusen nie broni swo­ich wybo­rów, uza­sad­nia je walką o prze­trwa­nie swoje i innych więź­niów.

Autor Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza, wię­zień świa­dek, opi­suje chro­no­lo­gicz­nie (jak sam pisze, "nie umia­łem wyzbyć się żyłki kro­ni­kar­skiej") nie tylko nie­miec­kie zbrod­nie, ale także uka­zuje ludz­kie wybory, obok zła -?czło­wie­czeń­stwo. Obok mun­duru eses­mań­skiego ubrani w wię­zienne pasiaki, ska­zani na cier­pie­nie i śmierć, bez­bronni ludzie, wśród nich Polacy, naj­bar­dziej znie­na­wi­dzeni przez Niem­ców. Gusen to ważny kom­po­nent pamięci histo­rycz­nej, na który składa się także pamięć indy­wi­du­alna Autora. To lek­tura wstrzą­sa­jąca, a zara­zem głę­boko przej­mu­jąca, to także pro­test prze­ciwko złu. Autor dał czy­tel­ni­kowi jasny pogląd na okrutną i haniebną insty­tu­cję nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, na ich orga­ni­za­cję, urzą­dze­nia, a co naj­waż­niej­sze - na to, czym one były lub być miały według zamia­rów ich twór­ców.

Gdy czy­tamy Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza, zada­jemy sobie pyta­nie, jak czło­wiek mógł przy­spa­rzać dru­giemu czło­wiekowi takich cier­pień i... czy istot­nie, i... czy to moż­liwe. Dla poko­le­nia uro­dzo­nego po woj­nie to trudne zagad­nie­nie, ale prze­cież tak było i musimy o tym mówić gło­śno, by nie powtó­rzyło się ni­gdy wię­cej. Dla­tego tak ważne jest mówie­nie o histo­rii jako o pew­nej cią­gło­ści. Histo­ria est magi­stra vitae. Prze­szłość pozwala lepiej zro­zu­mieć teraź­niej­szość. Histo­ria też lubi się powta­rzać, dla­tego tak istotne jest odwo­ły­wa­nie się do niej i tylko od nas zależy, czy zdą­żymy wie­dzę histo­ryczną o tra­gicz­nych latach nie­miec­kiej oku­pa­cji 1939-1945 prze­ka­zać młod­szemu poko­le­niu tak, by mogło zro­zu­mieć dra­ma­tyzm tam­tych cza­sów. Prawda o obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych była dostępna tylko opraw­com i ich ofia­rom, a czas świad­ków nie­miec­kich zbrodni nie­ubła­ga­nie dobiega końca4. Poprzez wzno­wie­nie publi­ka­cji Gusen prawda o zbrod­niach w two­rzo­nych przez Niem­ców obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, zagłady, przej­ścio­wych zosta­nie prze­ka­zana przez Autora zapi­sa­nymi na papie­rze sło­wami więź­nia Dachau i Mau­thau­sen-Gusen, świadka tych zbrodni.

Punk­tem wyj­ścia przy pisa­niu pamięt­nika były dla Autora wyda­rze­nia, które z powodu szcze­gól­nej wagi i oso­bi­stych prze­żyć zostały naj­bar­dziej zapa­mię­tane. Była to nie­miecka agre­sja 1 wrze­śnia 1939 r., wyjazd w nocy z 2 na 3 wrze­śnia z zespo­łem redak­cyj­nym z Kato­wic do War­szawy, udział w obro­nie sto­licy, wkro­cze­nie do niej Niem­ców, powrót na Śląsk (miesz­kał w Sosnowcu), praca kon­spi­ra­cyjna, aresz­to­wa­nie przez gestapo, osa­dze­nie kolejno w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych: od 14 kwiet­nia 1940 r. w Dachau; od 25 maja 1940 r. do wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r. w Gusen I - naj­więk­szej filii nie­miec­kiego obozu macie­rzy­stego Mau­thau­sen. Zapisy były pro­wa­dzone od pierw­szych dni pobytu w obo­zie. Zain­te­re­so­wa­nie pamięt­ni­kiem było tak duże, że "Robot­nik Kujaw­ski" w Ino­wro­cła­wiu i "Głos Wiel­ko­pol­ski" w Pozna­niu5 już w lipcu 1945 r. w odcin­kach dru­ko­wały pierw­szą część pamięt­nika/repor­tażu. Nogaj jest auto­rem, który "widzi obóz od wewnątrz". Oprócz wła­snych prze­żyć przed­sta­wia życie współ­więź­niów, opi­suje nie tylko potworne nie­miec­kie zbrod­nie, ale także udręki codzien­nego życia obo­zo­wego: cier­pie­nie z powodu chro­nicz­nego głodu, bicia, braku higieny (świerzb, plu­skwy, wszy, tyfus). Ale nie jest to tylko opo­wia­da­nie o wza­jem­nej pomocy, cier­pie­niu, o umie­ra­niu, o walce o prze­ży­cie. Zapa­mię­tał i zapi­sał mnó­stwo szcze­gó­łów, syl­we­tek, nazwisk, przed­sta­wia gale­rię cha­rak­te­ry­stycz­nych postaci, wśród nich więź­niów noszą­cych tytuł "kapo"6.

Z doku­men­ta­cji znaj­du­ją­cej się w Archi­wum Sta­ni­sława Dobo­sie­wi­cza7, więź­nia Gusen, wynika, że pewne zapisy Nogaja z pobytu w Dachau i Gusen mogą jesz­cze znaj­do­wać się w archi­wach zagra­nicz­nych. Oto, co pisze Sta­szek Nogaj w swo­ich wspo­mnie­niach (kopia maszy­no­pisu s. 44-45, nie wiem czy opu­bli­ko­wa­nych) na temat ugru­po­wań poli­tycz­nych w Gusen:

Nie­mieccy kapo i blo­kowi, wdzięczni Pola­kom za wido­wi­ska kul­tu­ralno-oświa­towe, nie trosz­czyli się o dal­szą dzia­łal­ność pol­skiej orga­ni­za­cji pod­ziem­nej, która oddzielne przed­sta­wie­nia, wie­czorki (nie­czy­tel­nie) kul­tu­ralno-oświa­towe orga­ni­zo­wała spe­cjal­nie dla Pola­ków. Roz­wi­nęła się rów­nież inten­sywna dzia­łal­ność poli­tyczna. Naj­spraw­niej byli zor­ga­ni­zo­wani pepe­snicy, na czele któ­rych stał Wik­tor Szcze­śniak z Kali­sza, nauczy­ciel Dutka z Mię­dzy­bro­dzia i Woj­ciech K. [...] z Łaz. Grupa ta była zor­ga­ni­zo­wana w piąt­kach i urzą­dzała nie­dzielne wie­czorki dys­ku­syjne na bloku 10. Te wie­czorki dys­ku­syjne zapo­cząt­ko­wane zostały już w sierp­niu 1940 r. przez Sku­pie­nia i Kró­laka z Pozna­nia. Z pepe­sia­kami współ­pra­co­wała grupa Żydów socja­li­stów pod kie­row­nic­twem [...]. Współ­praca trwała do czasu, aż wszyst­kich Żydów wykoń­czono. Drugą grupą utrzy­mu­jącą stały kon­takt z pepe­śni­kami była grupa rady­kal­nych chło­pów. W bloku 2 wokół Cze­sława Łęskiego zebrała się grupa rady­kal­nej mło­dzieży wyka­zu­jąca dużą żywot­ność. Grupa ta zorga­ni­zo­wała śmiałe przed­sta­wie­nia teatralne8, które stwa­rzały bar­dzo opty­mi­styczny nastrój, wpły­wa­jąc na poglądy ludz­kie, na świat i życie. Grupa została okrzy­czana jako bol­sze­wicka i miała dużo wro­gów. W 1943 r. świeżo przy­były do obozu Jerzy Piwie z Czę­sto­chowy wspól­nie z pro­fe­so­rem Sta­ni­sła­wem Dobo­sie­wi­czem zało­żyli na tere­nie obozu Pol­ską Par­tię Robot­ni­czą, nawią­zu­jąc ści­słą współ­pracę z mło­dzie­żową grupą Łęskiego. Oddziel­nie dzia­łała grupa pol­skich komu­ni­stów na bloku 12 pod kie­row­nic­twem Rad­dzy[...]skiego, byłego sekre­ta­rza Komu­ni­stycz­nej Par­tii Pol­skiej w Lubi­niu pod Pozna­niem[...]". Pra­wica w obo­zie miała rów­nież swoje orga­ni­za­cje poli­tyczne, pośród któ­rych naj­cie­kaw­szą dzia­łal­ność ujaw­nili ludo­wcy zor­ga­ni­zo­wani w bloku 1. Nato­miast bar­dzo silne było ugru­po­wa­nie kato­li­ków, skła­da­jące się z byłych dzia­ła­czy Chrze­ści­jań­skiej Demo­kra­cji i odłamu endec­kich księży kato­lic­kich9.

Z nota­tek Sta­ni­sława Dobo­sie­wi­cza dowia­du­jemy się, że Nogaj pro­wa­dził roz­le­głą kore­spon­den­cję10, a wia­do­mo­ści, czy to od niego, czy przy­cho­dzące z zewnątrz, ze względu na cen­zurę były kodo­wane. Pomy­słów nie bra­ko­wało:

Nogaj pro­wa­dził bar­dzo roz­ga­łę­zioną kore­spon­den­cję z Kato­wi­cami, Kra­ko­wem, Będzi­nem, Pozna­niem, War­szawą, i Bran­den­bur­giem. Wysy­łał i otrzy­my­wał listy pełne ukry­tych wia­do­mo­ści. Listy, które Nogaj otrzy­my­wał z wol­no­ści, zawie­ra­jące wia­do­mo­ści ogól­no­po­li­tyczne i wojenne, sta­wały się wła­sno­ścią ogólną i kur­so­wały mię­dzy człon­kami ruchu pod­ziem­nego od bloku do bloku, pod­trzy­mu­jąc nadzieję i doda­jąc sił do wytrwa­nia. Nada­wa­nie listów w więk­szej licz­bie, niż prze­wi­dy­wały prze­pisy obo­zowe, pole­gało na tym, że wyszu­ki­wał on w obo­zie takich towa­rzy­szy, któ­rzy nie posia­dali na wol­no­ści rodziny i zna­jo­mych, więc naprawdę nie mieli do kogo pisać. Takich więź­niów miał Nogaj 14. Pod ich nazwi­skami i imio­nami pisał i poza cen­zurą wysy­łał listy. Rodzina Nogaja otrzy­my­wała listy od niezna­jo­mych więź­niów, ale po cha­rak­te­rze pisma i tre­ści łatwo domy­ślała się wła­ści­wego nadawcy. Dla­tego też Nogaj wie­dział pra­wie wszystko, co się na świe­cie działo. Otrzy­mane wia­do­mo­ści kol­por­to­wał w wyda­wa­nej przez niego gazetce. Gdy Poznań po raz pierw­szy był bom­bar­do­wany przez ame­ry­kań­skich i angiel­skich lot­ni­ków, Nogaj otrzy­mał list nastę­pu­ją­cej tre­ści: "Odwie­dziła mnie cio­cia Celka i Zyg­munt. Może­cie sobie wyobra­zić radość". Cio­cia Celka mieszka w Ame­ryce, a brat Nogaja, lot­nik, prze­bywa w Anglii11.

By zro­zu­mieć to, co z pobytu w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Gusen prze­ka­zał w Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza jego Autor, konieczne jest przy­po­mnie­nie, czym były nie­miec­kie obozy kon­cen­tra­cyjne zakła­dane w latach 1933-1945 na tere­nie Nie­miec i pod­bi­tych przez nie kra­jów euro­pej­skich i jaką ode­grały rolę w eks­ter­mi­na­cji Pola­ków w latach 1939-1945 pod­czas nie­miec­kiej oku­pa­cji12. Po utwo­rze­niu we wrze­śniu 1939 r. Głów­nego Urzędu Bez­pie­czeń­stwa Rze­szy -?w ramach tzw. głów­nych urzę­dów SS -?to wła­śnie ta insty­tu­cja decy­do­wała aż do 1945 r. nie tylko o naka­zach osa­dze­nia w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, ale także o dal­szych losach więź­niów, w tym rów­nież o ich zwol­nie­niu. W indy­wi­du­al­nych przy­pad­kach to wła­ściwe tery­to­rial­nie pla­cówki gestapo oraz komen­danci i dowódcy poli­cji bez­pie­czeń­stwa byli w pierw­szym rzę­dzie dys­po­nen­tami życia więź­niów obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych. Decy­do­wali o zgła­dze­niu w obo­zie kon­kret­nego więź­nia lub zakład­ni­ków więź­niów poza jego tere­nem. Mogli to robić bez­po­śred­nio lub za pośred­nic­twem oddziału poli­tycz­nego (Poli­ti­sche Abte­ilung), będą­cego eks­po­zy­turą gestapo w obo­zie. Osa­dza­nie w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych miało nie tylko eli­mi­no­wać z życia spo­łecz­nego kon­kretne osoby lub całe grupy naro­dowe nasta­wione wrogo wobec narodu i pań­stwa nie­miec­kiego, ale także oddzia­ły­wać odstra­sza­jąco, w jakimś sen­sie "wycho­waw­czo"13, na wszyst­kich żyją­cych w Niem­czech lub na tere­nach przez nie oku­po­wa­nych, także Pol­ski. W nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych "nad­lu­dzie" tępili osoby uznane przez sie­bie za "pod­lu­dzi", któ­rzy byli dla nich więź­niami, nie­wol­ni­kami, nume­rami.

Bito za uży­cie przez pomyłkę słowa Mann, czło­wiek -?zamiast Häftlinge! -?wię­zień. Hier gibt's keine Männer, hier sind nur Häftlinge!14 Wię­zień mógł ist­nieć tak długo, jak długo przy­no­sił poży­tek swoim panom; osła­bły, chory, nie­zdolny do pracy szedł do komory gazo­wej, do kre­ma­to­rium. Litość nazy­wano sła­bo­ścią, czymś nie­god­nym narodu moc­nych. W obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych były jedy­nie dwie kate­go­rie osób: Her­re­nvolk (naród panów) i min­der­wer­ti­ges Volk (naród pod­rzędny), wszystko to sie­dzi bar­dzo głę­boko w umy­śle prze­cięt­nego Niemca15.

Reżim nie­miecki posłu­gi­wał się fał­szem i hipo­kry­zją oraz masko­wał zło, bar­ba­rzyń­stwo i ludo­bój­stwo. Więź­nio­wie bestial­sko zamor­do­wani w obo­zie figu­rują na listach zgo­nów pod­pi­sa­nych przez nie­mieckich leka­rzy jako zmarli na serce lub nie­wy­dol­ność krą­że­nia. Każda szy­kana i udręka miała nie­winną nazwę i cał­kiem rozumną moty­wa­cję. I tak na przy­kład wyczer­pu­jące i bar­dzo męczące, zwłasz­cza o gło­dzie, a zara­zem ogłu­pia­jące ćwi­cze­nia gim­na­styczne nazy­wane były Exe­rzie­ren albo Sport. Sta­wia­nie nie­wy­ko­nal­nych wyma­gań w zakre­sie schlud­no­ści i porządku nazy­wano Sau­ber­keit. Posła­nie cho­rego do komory gazo­wej okre­ślało się jako Son­der­be­han­dlung. Ska­za­nie starca lub kaleki na śmierć to po pro­stu Inva­li­den­tran­sport16. Więź­niów tych uśmier­cano w ramach pro­gramu euta­na­zji -?według roz­po­rzą­dze­nia Adolfa Hitlera z 1 wrze­śnia 1939 r. o kryp­to­ni­mie "T4", opar­tego na zasa­dach euge­niki (osoby chore psy­chicz­nie i fizycz­nie, zakwa­li­fi­ko­wane jako zbędne dla Trze­ciej Rze­szy) -?w komo­rach gazo­wych zamku Har­theim (Schloss Har­theim) koło Linzu. Była to szes­na­sto­wieczna rene­san­sowa budowla znaj­du­jąca się w miej­sco­wo­ści Alko­ven w Gór­nej Austrii. W jej komo­rach gazo­wych śmierć ponio­sło co naj­mniej 30 tys. więź­niów przy­wie­zio­nych z nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych w "trans­por­tach inwa­li­dów", w tym 2-3 tys. Pola­ków. Wśród nich było 500 pol­skich kapła­nów, w tym 311 z obozu w Dachau17. Pro­chy spa­lo­nych wywo­żono poza teren zamku i wrzu­cano do Dunaju lub rzeki Traun. Akta per­so­nalne więź­niów wra­cały do oddziału poli­tycz­nego SS w Dachau lub Mau­thau­sen, skąd wysy­łano do rodzin zawia­do­mie­nia o zgo­nie. Pro­ce­der uśmier­ca­nia ludzi w komo­rach gazo­wych Har­theim -?według zacho­wa­nych doku­men­tów - trwał do 29 grud­nia 1944 r.18

Życie w obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym nie­wąt­pli­wie otwie­rało głę­bie duszy czło­wie­czej. Czyż można więc się zdzi­wić, że w tej głębi uka­zy­wało się wyłącz­nie to, co naj­bar­dziej ludz­kie, a więc stop złego obok dobrego? Linia prze­ci­na­jąca całe ludz­kie ist­nie­nie i dzie­ląca dobro od zła sięga aż do naj­więk­szych głębi i jest widoczna nawet na dnie tej prze­pa­ści, jaką był obóz kon­cen­tra­cyjny.

Pomimo upływu wielu lat od zakoń­cze­nia dru­giej wojny świa­to­wej skutki pobytu w nie­miec­kich wię­zie­niach, obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, zagłady, pracy przy­mu­so­wej, prze­sie­dleń­czych i obo­zach jeniec­kich, a przede wszyst­kim póź­niej­sze ich następ­stwa są wciąż tema­tem aktu­al­nym i bada­nym:

Stałe zain­te­re­so­wa­nie i kon­ty­nu­acja badań w tym zakre­sie wynika z nara­sta­ją­cego z per­spek­tywy histo­rycz­nej nie­po­koju, że ogrom zbrodni popeł­nio­nych przez Niem­ców i odtwo­rze­nie wszyst­kiego, co skła­dało się na cier­pie­nia i znisz­cze­nia milio­nów ludzi, zdaje się prze­kra­czać moż­li­wo­ści naszego poko­le­nia -?tego, które powinno speł­nić swój ludzki obo­wią­zek zarówno wobec ofiar nie­miec­kiego nazi­zmu, jak i przy­szło­ści19.

Jak wiemy, jed­nym z ide­owych celów nie­miec­kiego agre­sora stało się znisz­cze­nie pol­skiej war­stwy poli­tycz­nej (przy­wód­czej) i pol­skiej inte­li­gen­cji (naj­bar­dziej aktyw­nego pol­skiego ele­mentu). Jesz­cze przed wojną pod­czas ope­ra­cji "Tan­nen­berg" -?w ramach dok­tryny naro­do­wego socja­li­zmu -?spo­rzą­dzono listy Pola­ków, któ­rych uznano za szcze­gól­nie nie­bez­piecz­nych dla Nie­miec. Na tak zwa­nych listach pro­skryp­cyj­nych:

wyróż­niono nastę­pu­jące kate­go­rie, usta­lone według ich głów­nej dzia­łal­no­ści (wyli­cze­nie nie jest wyczer­pu­jące): duchowni (w szcze­gól­no­ści Kościoła kato­lic­kiego), funk­cjo­na­riu­sze pol­skiej poli­cji oraz innych służb mun­du­ro­wych, żoł­nie­rze i ofi­ce­ro­wie Woj­ska Pol­skiego, byli powstańcy wiel­ko­pol­scy i ślą­scy oraz akty­wi­ści ple­bi­scy­towi z Gór­nego Ślą­ska, War­mii i Mazur, osoby pocho­dze­nia szla­chec­kiego, nauczy­ciele, wycho­wawcy, peda­go­dzy, spo­łecz­nicy, wykła­dowcy, przed­sta­wi­ciele wol­nych zawo­dów (leka­rze, den­ty­ści, wete­ry­na­rze, muzycy, pisa­rze, dzien­ni­ka­rze, człon­ko­wie pale­stry, par­la­men­ta­rzy­ści, repre­zen­tanci admi­ni­stra­cji cen­tral­nej i lokal­nej, zna­czący przed­się­biorcy i wła­ści­ciele ziem­scy, człon­ko­wie orga­ni­za­cji patrio­tycz­nych, zwłasz­cza: Pol­skiego Związku Zachod­niego, ale rów­nież Ligi Mor­skiej i Kolo­nial­nej, Związku Obrony Kre­sów Zachod­nich, Kur­ko­wego Brac­twa Strze­lec­kiego, Towa­rzy­stwa Powstań­ców Wiel­ko­pol­skich i Woj­ska Pol­skiego, Pol­skiego Towa­rzy­stwa "Sokół"20.

Pro­gram wynisz­cze­nia narodu pol­skiego reali­zo­wano poprzez aresz­to­wa­nia, roz­strze­li­wa­nia, osa­dze­nia w wię­zie­niach, obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych nazy­wa­nych fabry­kami śmierci21. W wyroku Naj­wyż­szego Try­bu­nału Naro­do­wego w pro­ce­sie J. Bühlera po prze­pro­wa­dze­niu ana­lizy nie­miec­kiego pro­gramu ludo­bój­stwa stwier­dzono:

Likwi­da­cja wie­lo­mi­lio­no­wego narodu, mają­cego swoją dumną tysiąc­let­nią histo­rię bytu pań­stwo­wego, swoją wysoką kul­turę i cywi­li­za­cję oraz nie­mały wkład w ogólny doro­bek ludz­ko­ści, była jed­nak przed­się­wzię­ciem nie­ła­twym nawet dla zezwie­rzę­co­nych hord hitle­row­skich. Dla­tego akcja likwi­da­cji pomy­ślana była eta­pami22.

Na listę Pola­ków "nie­bez­piecz­nych dla Nie­miec" został wpi­sany Sta­ni­sław Nogaj, pol­ski dzien­ni­karz, były powsta­niec wielkopol­ski i ślą­ski, akty­wi­sta ple­bi­scy­towy. Aresz­to­wany 9 marca 1940 r., przez wię­zie­nie w Sosnowcu wywie­ziony został do nie­miec­kiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Dachau, a stam­tąd do nie­miec­kiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Mau­thau­sen-Gusen I. W roz­dziale pierw­szym Za co dosta­łem się do Gusen Nogaj pisze:

Liczy­łem się poważ­nie z fak­tem, że godziny moje są poli­czone. Nie­po­dobna, by gestapo nie znało mojej prze­szło­ści, dzia­łal­no­ści przed­wo­jen­nej, udziału w powsta­niach. Nie liczy­łem na to, by wspa­nia­ło­myśl­nie zechcieli mi to wszystko daro­wać [...]. Dnia 9 marca 1940 r. zosta­łem aresz­to­wany [...]. Nie chcia­łem wie­rzyć, że już w 1935 r. figu­ro­wa­łem na liście prze­stęp­ców Trze­ciej Rze­szy23.

Wywie­ziony do Dachau 14 kwiet­niu 1940 r. (numer obo­zowy 3705)24, swoje prze­ży­cia z krót­kiego pobytu w obo­zie opi­sał w roz­dziale Pierw­szy etap: Dachau. Kolejne roz­działy to rela­cje, wspo­mnie­nia z pobytu w Gusen I. Tak opi­suje swój przy­jazd w trans­por­cie więź­niów do KL Dachau:

Po uciąż­li­wej [...] dro­dze wylą­do­wa­li­śmy dnia 14 kwiet­nia 1940 r. olbrzy­mim trans­por­tem do Dachau. [...] Sztu­bo­wymi byli prze­waż­nie nie­mieccy komu­ni­ści. [...] Warunki byto­wa­nia były dość cięż­kie, tak nam się przy­naj­mniej wtedy wyda­wało. Dopiero póź­niej, w Gusen, zro­zu­mie­li­śmy, że Dachau pod wie­loma wzglę­dami był rajem25.

Co decy­do­wało o tym, że jedni prze­żyli obóz, docze­kali wyzwo­le­nia, inni umie­rali? Jaki wpływ na dal­sze powo­jenne losy miał pobyt w obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym? Czy wszyst­kich więź­niów obo­zów dotknął syn­drom "KZ" - zabu­rze­nia psy­chicz­nego wyni­ka­ją­cego z nie­ludz­kich warun­ków panu­ją­cych w tych miej­scach? O prze­trwa­niu w obo­zie decy­do­wała mię­dzy innymi wła­śnie siła psy­chiczna. Wię­zień, który nie miał odpor­no­ści psy­chicz­nej, by wal­czyć o prze­trwa­nie, tra­cił też siły fizyczne. Wpa­dał w tak zwane muzuł­mań­stwo. Odpor­ność psy­chiczną w warun­kach obo­zo­wych dawało także poczu­cie wspól­noty z więź­niami. Rolę obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych w cza­sie dru­giej wojny świa­to­wej traf­nie okre­ślił psy­chia­tra Antoni Kępiń­ski (1918-1972):

W kon­cep­cji hitle­row­skiej obozy zagłady -?poza bez­po­śred­nim celem poli­tyczno-eko­no­micz­nym, pole­ga­ją­cym na jak naj­bar­dziej efek­tyw­nym i naj­tań­szym wynisz­cze­niu wroga -?miały sens głęb­szy; było nim oczysz­cze­nie rasy ger­mań­skiej z tego wszyst­kiego, co nie zga­dzało się z ide­ałem ger­mań­skiego nad­czło­wieka. Przy­świe­cała tu daleka wizja świata ludzi pięk­nych, sil­nych, zdro­wych, świata, w któ­rym nie było miej­sca dla cho­rych, kalek, nie­nor­mal­nych psy­chicz­nie [...]. Dla tego pięk­nego celu trzeba było przejść przez wstrętne okrop­no­ści obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych26.

Dachau -?pierw­szy nie­miecki nazi­stow­ski obóz kon­cen­tra­cyjny SS (Kon­zen­tra­tion­sla­ger SS), trak­to­wany przez Niem­ców jako wzor­cowy (Muster­la­ger) dla powsta­ją­cych podob­nych mu na tere­nie Nie­miec i oku­po­wa­nych kra­jów Europy, został zało­żony 22 marca 1933 r. -?po doj­ściu Adolfa Hitlera do wła­dzy w stycz­niu tego roku -?z roz­kazu Hein­ri­cha Him­m­lera w pobliżu mia­steczka Dachau w Bawa­rii, nie­da­leko Mona­chium, nad rzeką Amper. Pod­stawą jego ist­nie­nia -?jak i póź­niej­szych obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych -?było roz­po­rzą­dze­nie Adolfa Hitlera "o ochro­nie narodu i pań­stwa" z 28 lutego 1933 r. Powstał na spe­cjal­nie w tym celu wybra­nym bagni­stym tere­nie o nie­zdro­wym, wil­got­nym kli­ma­cie. Od marca 1933 do lutego 1940 r. obóz Dachau był miej­scem odosob­nie­nia dla Niem­ców - komu­ni­stów, homo­sek­su­ali­stów, Świad­ków Jehowy, Żydów, Cyga­nów -?ofiar nazi­stow­skiej poli­tyki Nie­miec. W chwili wybu­chu wojny 1 wrze­śnia 1939 r. w obo­zie Dachau było uwię­zio­nych także ponad 2 tys. Pola­ków, oby­wa­teli nie­miec­kich miesz­ka­ją­cych na tere­nie Nie­miec: człon­ków Związku Har­cer­stwa Pol­skiego, Mło­dzieży Pol­skiej, Związku Ślą­skich Kół Śpie­wa­czych, nauczy­cieli i innych grup spo­łecz­nych27. Szko­lono tam kadry eses­ma­nów dla innych obo­zów. Tutaj odby­wali prak­tykę tacy prze­stępcy wojenni i sprawcy zagłady milio­nów ofiar nazi­zmu, jak Adolf Eich­mann i Rudolf Höss. Nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny Dachau był w latach 1939-1945 także cen­tral­nym ośrod­kiem eks­ter­mi­na­cji ducho­wień­stwa w oku­po­wa­nej Euro­pie, ze szcze­gól­nym okru­cień­stwem ducho­wień­stwa pol­skiego. Celem władz obo­zo­wych -?jak już wspo­mnia­łam -?było uni­ce­stwie­nie więź­niów w róż­no­raki spo­sób: poprzez ciężką pracę (bez­płatne uży­wa­nie nie­wol­ni­czej pracy poszcze­gól­nych jed­no­stek i grup lud­no­ści), gło­dowe racje żyw­no­ściowe, sadyzm, bicie, kary, brak odzieży, brak opieki lekar­skiej, cho­roby, wie­sza­nie, roz­strze­li­wa­nie, doświad­cze­nia pseu­do­me­dyczne prze­pro­wa­dzane na żywych ludziach, mor­do­wa­nie w tzw. trans­por­tach inwa­li­dów. Od samego początku obóz w Dachau był budo­wany z podzia­łem na część admi­ni­stra­cyjno-miesz­kalną dla SS oraz część dla więź­niów. Był to obszar o powierzchni 300x800 m, oto­czony dru­tem kol­cza­stym pod prą­dem elek­trycz­nym o wyso­kim napię­ciu i wie­życz­kami straż­ni­czymi. Na pię­trze budynku admi­ni­stra­cyj­nego SS (Jour­haus) mie­ściły się biura komen­danta obozu, jego zastęp­ców i ofi­cera do spraw śled­czych (Vernehmungsführer), a na par­te­rze -?biura sze­fów raportu oraz war­tow­nia. Do budyn­ków gospo­dar­czych nale­żały obszerne maga­zyny, duża łaź­nia natry­skowa, dalej kuch­nia, pral­nia i maga­zyny odzie­żowe, ogród, kró­li­czar­nia; pomię­dzy nimi był plac ape­lowy. Za budyn­kami gospo­dar­czymi znaj­do­wał się na nie­du­żym placu budy­nek słu­żący za areszt, tzw. bun­kier, miej­sce krwa­wych prze­słu­chań i sto­so­wa­nia dotkli­wych kar. Do tego budynku pro­wa­dziła droga znana z tego, że więź­nio­wie musieli tam stać przez wiele godzin. Przy bun­krze w pierw­szym okre­sie ist­nie­nia obozu umiesz­czone były tzw. słupki (jedna z naj­do­tkliw­szych kar), na któ­rych za karę wie­szano więź­niów. Na tym placu odby­wały się egze­ku­cje poprzez powie­sze­nie lub roz­strze­la­nie. Czę­ścią obozu była też "Toten­kam­mer" -?gdzie skła­dano zwłoki zmar­łych. Plac ape­lowy był miej­scem ran­nych i wie­czor­nych, cza­sami wie­lo­go­dzin­nych, apeli. Z niego wyru­szały do pracy i powra­cały kolumny więź­niów, tutaj prze­pro­wa­dzano selek­cję nagich więź­niów do trans­por­tów inwa­lidz­kich. Wyko­ny­wano na nim rów­nież karę chło­sty. Z placu ape­lo­wego wcho­dziło się na obsa­dzoną topo­lami aleję, przy któ­rej znaj­do­wały się baraki więź­niów -?pod koniec wojny było ich 34. Księża pol­scy zaj­mo­wali bloki nr 28 i 30, poło­żone naj­bli­żej kre­ma­to­rium. Blok 26 prze­zna­czono dla księży nie­miec­kich i innych naro­do­wo­ści. Po prze­kro­cze­niu bramy obo­zo­wej KL Dachau z umiesz­czo­nym cynicz­nym napi­sem Arbeit macht frei (Praca czyni wol­nym) mówiono więź­niom: "Jeste­ście w Dachau, gdzie naj­młod­szy rekrut będzie waszym prze­ło­żo­nym. Stąd się nie wycho­dzi. Jedy­nym wyj­ściem jest komin kre­ma­to­rium". Każdy wię­zień otrzy­my­wał swój numer obo­zowy i odtąd był Häftling, nume­rem w nie­miec­kim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym, ubra­nym w wię­zienny pasiak, pozba­wio­nym rze­czy oso­bi­stych i wszel­kich praw. Czer­wony trój­kąt z literą "P" ozna­czał: Polak -?wię­zień poli­tyczny. Baraki miesz­kalne dzie­liły się na cztery lokale (Stube). Każda izba prze­zna­czona była na 45 osób. Po 1942 r. w całym baraku prze­by­wało 400-800 więź­niów. Niemcy, roz­bu­dza­jąc w zało­dze eses­mań­skiej i więź­niach funk­cyj­nych w obo­zach -?czy to prze­sie­dleń­czych, pracy przy­mu­so­wej, kon­cen­tra­cyj­nych czy zagłady -?instynkt nie­ogra­ni­czo­nej wła­dzy nad ludźmi, wyra­ża­jący się przez prawo szy­ka­no­wa­nia i znę­ca­nia się bez jakiej­kol­wiek odpo­wie­dzial­no­ści, odwo­ły­wali się do pry­mi­tyw­nego poję­cia fety­szu wła­dzy. Prze­śla­dowca wyraź­nie ustę­po­wał inte­lek­tu­al­nie i moral­nie swo­jej ofie­rze. Im więk­sza była róż­nica, tym dotkliw­sze prze­śla­do­wa­nia. W histo­rii ludz­ko­ści nie prze­pro­wa­dzono tylu zbrod­ni­czych eks­pe­ry­men­tów na ludziach (zdro­wych i cho­rych), ile w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, a szcze­gól­nie w Dachau, w cza­sie dru­giej wojny świa­to­wej. Robili to nie­mieccy leka­rze, w tym także pro­fe­so­ro­wie medy­cyny i nauk pokrew­nych, człon­ko­wie SS czy Wehr­machtu. Do tych celów wyko­rzy­sty­wano więź­niów obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych. Nie były to doświad­cze­nia poje­dyn­cze ani spo­ra­dyczne dzia­ła­nia leka­rzy SS, podej­mo­wane i reali­zo­wane na ich wła­sną odpo­wie­dzial­ność. Prze­ciw­nie, wyko­ny­wano je zgod­nie z pla­nową poli­tyką czyn­ni­ków rzą­dzą­cych, par­tyj­nych i woj­sko­wych na roz­kaz i za apro­batą ludzi zaj­mu­ją­cych czo­łowe sta­no­wi­ska. Należy pod­kre­ślić, że w kon­se­kwen­cji doświad­cze­nia lekar­skie w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych zamiast wzbo­ga­cać naukę, stały się jed­nym ze spo­so­bów zabi­ja­nia tysięcy więź­niów. W Dachau sta­cje doświad­czalne, w któ­rych nie­mieccy leka­rze prze­pro­wa­dzali zbrod­ni­cze eks­pe­ry­menty na zdro­wych więź­niach (moż­li­wość eks­pe­ry­men­to­wa­nia na ludziach zamiast na zwie­rzę­tach nęciła SS), utwo­rzono przy rewi­rze w bara­kach nr 3, 5 i 728, A jed­nak w porów­na­niu z warun­kami panu­ją­cymi w Mau­thau­sen-Gusen obóz w Dachau dawał więk­szą szansę prze­ży­cia.

W nie­dzielę 29 kwiet­nia 1945 r. o 17.25 obóz został zajęty przez nie­wielki patrol ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy 7 Armii gene­rała Geo­rge'a Pat­tona (zgod­nie z ame­ry­kań­skim pla­nem ope­ra­cyj­nym miał być zajęty dopiero 30 kwiet­nia w godzi­nach popo­łu­dnio­wych)29. Prze­stał ist­nieć po 12 latach funk­cjo­no­wa­nia. Był jed­nym z obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych i zagłady, tak jak wszyst­kie inne dowo­dem bez­przy­kład­nego bar­ba­rzyń­stwa i pode­pta­nia wszel­kich praw ogól­no­ludz­kich przez nie­miec­kich zbrod­nia­rzy. Po wej­ściu na jego teren żoł­nie­rze ame­ry­kań­scy wszę­dzie widzieli pię­trzące się ciała mar­twych więź­niów. Wielu z tych, któ­rzy prze­żyli, leżało w prze­peł­nio­nych bara­kach, brud­nych i zain­fe­ko­wa­nych. Wil­liam Quin, ofi­cer US Army, w spra­woz­da­niu z wyzwo­le­nia obozu z maja 1945 r. napi­sał: "Dachau 1933-1945 pozo­sta­nie na zawsze jed­nym z naj­strasz­niej­szych w histo­rii sym­bo­lem bar­ba­rzyń­stwa. Nasze oddziały zastały tam widoki tak straszne, że aż nie do uwie­rze­nia, okru­cień­stwa tak ogromne, że aż nie­po­jęte do uwie­rze­nia, okru­cień­stwa tak ogromne, że aż nie­po­jęte dla nor­mal­nego umy­słu"30. Radość z wyzwo­le­nia obozu 29 kwiet­nia 1945 r. była wśród więź­niów tym więk­sza, ze Hein­rich Him­m­ler 14 kwiet­nia 1945 r. wydał roz­kaz znisz­cze­nia obo­zów Buchen­wald i Dachau: Kein Häftling darf leben­dig in die Hände des Fein­des kom­men (Żaden wię­zień nie może dostać się żywy w ręce nie­przy­ja­ciela)31. Jak wyni­kało z póź­niej­szych zeznań, mię­dzy innymi rapportführera Franza Bötgera32, w Dachau więź­nio­wie mieli być wymor­do­wani, a obóz spa­lony 29 kwiet­nia 1945 r. o godz. 21.00. Po woj­nie w pro­ce­sach nie­miec­kich zbrod­nia­rzy na ławie oskar­żo­nych zna­lazł się Mar­tin Got­t­fried Weiss -?były komen­dant obozu, a także 39 człon­ków załogi oskar­żo­nych o udział w orga­ni­za­cji prze­stęp­czej, za jaką Try­bu­nał uznał załogę Dachau: 37 z nich ska­zał na karę śmierci przez powie­sze­nie (wyko­nano 28 wyro­ków, dzie­wię­ciu oso­bom karę zamie­niono na wię­zie­nie), a trzy ska­zano na karę pozba­wie­nia wol­no­ści. W następ­nych latach odbyły się dal­sze pro­cesy33. Nie­mal wszy­scy zbrod­nia­rze wojenni w pro­ce­sie norym­ber­skim uwa­żali się za nie­win­nych -?i nie kła­mali. Jakże traf­nie kon­sta­to­wał pro­fe­sor Antoni Kępiń­ski:

Czy można czuć się win­nym wymor­do­wa­nia miliona much? Praw­do­po­dob­nie do ostat­niej chwili przed śmier­cią nie zauwa­żyli oni swego błędu myśle­nia, że skut­kiem dziw­nych kolei losu, cho­ro­bli­wych ide­olo­gii prze­stali widzieć w czło­wieku czło­wieka34.

Dzi­siaj były nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny Dachau, miej­sce zagłady setek tysięcy nie­win­nych ludzi, jest Miej­scem Pamięci -?KZ-Gedenkstätte Dachau.

***

Kolejne roz­działy w Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza to już rela­cje, wspo­mnie­nia Autora z pię­cio­let­niego pobytu w KL Gusen I -?naj­więk­szej filii Mau­thau­sen:

Na sta­cję Mau­thau­sen zaje­cha­li­śmy po pół­nocy. [...] Nim wyru­szy­li­śmy w drogę, prze­li­czono nas kil­ka­krotne. [...] Masze­ru­jące sze­regi sko­tło­wały się. Sie­dem kilo­me­trów cią­gnął się ten krwawy marsz. Bito nas w dro­dze przez mia­steczko Mau­thau­sen i przez wio­skę Lan­gen­stein. Bito nas przy wej­ściu do obozu35.

W dal­szych dwóch czę­ściach książki Autor -?tak jak w czę­ści pierw­szej doty­czą­cej krót­kiego pobytu w Dachau -?opi­suje szcze­gó­łowo funk­cjo­no­wa­nie i struk­turę oraz archi­tek­turę obozu Mau­thau­sen-Gusen I. Jest zdu­miony pry­mi­ty­wi­zmem i nie­ludz­kimi warun­kami, w jakich ma żyć (obóz był w trak­cie budowy), opi­suje kon­kret­nych ludzi i kon­kretne wyda­rze­nia: opraw­ców i ofiary, zwy­rod­nial­ców i męczen­ni­ków, łaj­da­ków i boha­te­rów. Ni­gdy i ni­gdzie nie było w jed­nym miej­scu tylu zwy­rod­nial­ców-katów i tyle ofiar, a wszyst­kie obo­zowe zbrod­nie popeł­niane były w ramach prze­my­śla­nego sys­temu zwa­nego akcjami eks­ter­mi­na­cji. Opi­suje potworny głód więź­niów i tra­giczny los tak zwa­nych muzuł­ma­nów (Musel­me­ner) czy prze­różne spo­soby zabi­ja­nia:

W Gusen kapo­wie, izbowi zabi­jali na roz­kaz prze­ło­żo­nych SS-manów, zabi­jali z chęci zysku, by zdo­być złote zęby, zega­rek lub inne przed­mioty, zabi­jali nie­wy­god­nych świad­ków, zabi­jali z zemsty za skargi do władz obozu, zabi­jali w unie­sie­niu, pod­świa­do­mie, zabi­jali wresz­cie z żądzy sady­stycz­nej roz­ko­szy36.

Jesz­cze inni zabi­jali ze stra­chu -?bo życzył sobie tego kapo, izbowy, komen­dant; inni z przy­jem­no­ścią; jesz­cze inni sta­wali w obro­nie więź­nia -?jed­nym z nich był Sta­ni­sław Nogaj. Jego pozy­cja tłu­ma­cza i pisa­rza w biu­rze komen­danta obozu Karla Chmie­lew­skiego dawała moż­li­wość nie­sie­nia pomocy współ­więź­niom i czy­nił to każ­dego dnia, czę­sto z nara­że­niem życia37. Będąc świad­kiem nie­miec­kich zbrodni, czę­sto wsta­wiał się za mal­tre­to­wa­nymi, był odważny, a jego odwaga i zde­cy­do­wa­nie spra­wiały, że zada­jący cier­pie­nie prze­ry­wali zabawę w śmierć. Nogaj pod­kre­śla, że w Gusen wśród więź­niów -?ludzi róż­nych zawo­dów, mło­dych, sta­rych, ban­dy­tów, komu­ni­stów, rosyj­skich jeń­ców wojen­nych, księży -?pano­wała soli­dar­ność, "nikt nie mógł dono­sić na nikogo".

Krót­kie przy­po­mnie­nie, czym był nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny Mau­thau­sen-Gusen ze swo­imi filiami -?podob­nie jak w krót­kim prze­ka­zie doty­czą­cym nie­mieckiego obozu kon­cen­tra­cyjny Dachau -?jest konieczne. Cała prawda obo­zowa była wie­lo­krot­nie zafał­szo­wana i zaka­mu­flo­wana, doty­czyło to także obozu Gusen. Doświad­czył tego Nogaj zaraz po wyzwo­le­niu, gdy szedł pie­szo w stronę Wied­nia, mijał po dro­dze austriac­kie miej­sco­wo­ści i roz­ma­wiał z ich miesz­kań­cami: "Trudno mi było pojąć, że zale­d­wie 11 kilo­me­trów od obozu guse­now­skiego żyją ludzie, któ­rzy o nim nic nie wie­dzą. Nie wie­dzą, że tam wymor­do­wano 40.000 ludzi"38.

Mau­thau­sen -?macie­rzy­sty obóz (Stam­m­la­ger) dla wszyst­kich obo­zów znaj­du­ją­cych się na tere­nie Austrii -?był pierw­szym obo­zem kon­cen­tra­cyj­nym zało­żo­nym przez Niemcy poza gra­ni­cami nie­miec­kiej Trze­ciej Rze­szy. Powstał w sierp­niu 1938 r., pięć mie­sięcy po anek­sji Austrii, w pobliżu poło­żo­nej w Małych Alpach miej­sco­wo­ści Mau­thau­sen, nad Duna­jem, nie­da­leko kamie­nio­ło­mów Wie­ner Gra­ben oraz kamie­nio­ło­mów Gusen-Kasten­ho­fen, tzw. Unter­bruch (tereny odkryw­kowe) i Obe­rbruch (górny -?tutaj wydo­by­wano kamień). Komen­dan­tem obozu od 17 lutego 1939 r. był Franz Zie­reis39, pod­le­gali mu w Gusen Karl Chmie­lew­ski40 (oso­bi­ście dawał przy­kład swoim ludziom, jak należy bić i zabi­jać) i Fritz Seidler. Mau­thau­sen został zakwa­li­fi­ko­wany przez SS do Stule III -?obo­zów trze­ciej kate­go­rii, naj­cięż­szych, prze­zna­czo­nych dla więź­niów nie­na­da­ją­cych się do reso­cja­li­za­cji. Załogę sta­no­wili w więk­szo­ści Austriacy. Więk­szość funk­cyj­nych w obo­zie Mau­thau­sen-Gusen sta­no­wili Niemcy i Austriacy, głów­nie kry­mi­na­li­ści. Z cza­sem pomniej­sze funk­cje obej­mo­wali też więź­nio­wie poli­tyczni z innych naro­do­wo­ści. Obóz Mau­thau­sen ogro­dzono murem gra­ni­to­wym wyso­ko­ści 3,5 m z umiesz­czo­nymi wokół wie­żami straż­ni­czymi. Pobu­do­wano maga­zyny, kre­ma­to­rium, nie zapo­mniano także o komo­rze gazo­wej (Gaska­mer). Wybór Mau­thau­sen i filii Gusen I na sie­dziby obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych był umo­ty­wo­wany poli­tyczne i eko­no­micz­nie, przy czym prze­słanki eko­no­miczne były decy­du­jące. Więk­szość więź­niów natych­miast po przy­by­ciu do obozu kie­ro­wana była do pracy nie­wol­ni­czej na odkrywkę do pobli­skich kamie­nio­ło­mów Wie­ner Gra­ben, sta­no­wią­cych wła­sność przed­się­bior­stwa Deut­sche Erd- und Ste­in­werke (DEST). Przed­się­bior­stwo było spółką nale­żącą do SS. Poło­że­nie przy kamie­nio­ło­mach odpo­wia­dało sze­fowi SS Hein­ri­chowi Him­m­le­rowi, ponie­waż znaj­do­wały się w pobliżu głów­nych dróg. Jed­nym ze spo­so­bów uśmier­ca­nia w kamie­nio­ło­mach w pobliżu Mau­thau­sen było zrzu­ca­nie więź­niów ze scho­dów (186 stopni) w prze­paść. Eses­mani nazwali ten odci­nek drogi "ścianą spa­do­chro­nia­rzy". Kto z nio­są­cych kamie­nie upadł, ginął zadep­tany nogami współwięź­niów. Drogę powrotną - bez kamie­nia -?więź­nio­wie poko­ny­wali bie­giem. W pierw­szym trans­por­cie obco­kra­jow­ców przy­było do Mau­thau­sen-Gusen w marcu 1940 r. około 2 tys. Pola­ków z obozu kon­cen­tra­cyj­nego w Buchen­wal­dzie. Byli to prze­waż­nie miesz­kańcy byłego zaboru nie­miec­kiego oraz Zagłę­bia Dąbrow­skiego. W Mau­thau­sen-Gusen, podob­nie jak w Dachau, prze­pro­wa­dzano eks­pe­ry­menty pseu­do­me­dyczne na zdro­wych więź­niach. Naj­bar­dziej nie­bez­pieczne zabiegi prze­pro­wa­dzał na rewi­rze (szpi­tal obo­zowy) dr Her­man Rich­ter z Linzu, lekarz w Gusen na prze­ło­mie lat 1940/1941. Przez Mau­thau­sen i jego liczne filie prze­szło około 210-250 tys. więź­niów, w tym co naj­mniej 5 tys. kobiet i kilka tysięcy dzieci41 z 39 naro­do­wo­ści42. Pola­ków było około 50 tys. Tak jak więź­niów Dachau mor­do­wano także w komo­rach gazo­wych Schloss Har­theim k. Linzu (Austria). W samym KL Mau­thau­sen i pod­le­głych mu podo­bo­zach Niemcy wymor­do­wali od 125-150 tys. ludzi. W 1945 r. KL Mau­thau­sen-Gusen liczył 56 podo­bo­zów43.

Utwo­rzony wio­sną 1940 r. pod­obóz Gusen I w Gór­nej Austrii był naj­więk­szą filią (Unter­kunft) nie­miec­kiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Mau­thau­sen, o spe­cjal­nym zaostrzo­nym rygo­rze, prze­zna­czo­nym do wynisz­cze­nia pol­skiej inte­li­gen­cji, w tym pol­skiego ducho­wień­stwa. Nazwa obozu Gusen wywo­dziła się od eks­plo­ato­wa­nego od dawna w tym miej­scu kamie­nio­łomu o tej samej nazwie. U wej­ścia do obozu stała kamienna, szara brama i biała tablica z czar­nymi lite­rami Kon­zen­tra­tion­sla­ger (ofi­cjalne otwar­cie nastą­piło 25 maja 1940 r.). Nad lite­rami była czarna tru­pia główka. Obóz Gusen, usy­tu­owany nad rzeczką Gusen w odle­gło­ści pię­ciu kilo­me­trów od obozu macie­rzy­stego, zacho­wał pewną odręb­ność. Od samego początku prze­zna­czony był do eks­ter­mi­na­cji pol­skiej inte­li­gen­cji i pol­skiego ducho­wień­stwa. Eses­mani nad­zo­ru­jący jego budowę nazy­wali go Ver­nich­tung­sla­ger für die polni­sche Intel­li­genz44. Nazy­wano go też "osta­tecz­nym roz­wią­za­niem", a jedyne wyj­ście, jak mówił komen­dant nowo przy­by­łym więź­niom, pro­wa­dziło przez komin kre­ma­to­rium. Więk­szość więź­niów, w tym pol­scy duchowni, natych­miast po przy­by­ciu do obozu kie­ro­wana była do pracy nie­wol­ni­czej na odkrywkę do kamie­nio­łomu Kasten­ho­fen będą­cego w zarzą­dzie przed­się­bior­stwa Deut­sche Erd-und Ste­in­werke AG w kamie­nio­ło­mach Wie­ner Gra­ben. Pozo­stali więź­nio­wie pra­co­wali przy budo­wie bara­ków, urzą­dzeń sani­tar­nych, ulic obo­zo­wych, placu ape­lo­wego, sieci elek­trycz­nej i wodo­cią­go­wej, zno­sze­niu darni do budowy ale­jek obo­zo­wych, wzno­sili wieże straż­ni­cze itp. Wszyst­kie prace, nawet te naj­cięż­sze, były wyko­ny­wane ręcz­nie i zawsze bie­giem, przy szczu­ciu psami. W drew­nia­nych cho­da­kach, po kamien­nych scho­dach, więź­nio­wie nosili na bar­kach z kamie­nio­łomu Kasten­ho­fen do poło­żo­nego pięć­set metrów niżej, będą­cego w budo­wie obozu gra­ni­towe czter­dzie­sto-sześć­dzie­się­cio­ki­lo­gra­mowe kamie­nie. To była droga śmierci, gdyż pil­nu­jący kapo (czę­sto więź­nio­wie kry­mi­nalni) i eses­mani zaba­wiali się, popy­cha­jąc, bijąc drą­gami i szczu­jąc psami. Na czas pracy kamie­nio­łomy były oto­czone łań­cu­chem poste­run­ków tzw. Posten­kette. To komando, obok komanda budowy kolei Bahn­bau­kom­mando (kolej sze­ro­ko­to­rową z Gusen do St. Geo­r­gen zaczęto budo­wać w 1941 r.), było jed­nym z naj­cięż­szych komand robo­czych.

Praca w Aus­sen­kom­mando Sankt Geo­r­gen była ciężka: wygłod­niali więź­nio­wie, popę­dzani przez wach­ma­nów i kapo, budo­wali osie­dle dla ofi­ce­rów SS. Wielu häftlingów padło już przy fun­da­men­tach, wielu się zała­mało pod cię­ża­rem cegieł, wielu zaro­biło się na śmierć przy wap­nie czy beto­nie45.

Tylko karna kom­pa­nia była strasz­niej­szym miej­scem pracy. Pierw­sze trans­porty Pola­ków i pol­skich księży przy­były do Gusen w marcu i kwiet­niu 1940 r. mię­dzy innymi z KL Buchen­wald i z Dachau 25 maja 1940 r. W trans­por­cie z Dachau 2 sierp­nia 1940 r. z grupą tysiąca pol­skich więź­niów przy­wie­ziono 150 pol­skich duchow­nych. Do grud­nia 1940 r. zamor­do­wano 50 z nich46.

W sys­te­mie obo­zów Mau­thau­sen (podo­bozy: Gusen I, Gusen II i Gusen III) Polacy sta­no­wili naj­więk­szą grupę naro­dową. W latach 1940-1945 w obo­zie zgi­nął co czwarty z wię­zio­nych. Tylko mię­dzy czerw­cem a grud­niem 1940 r. zabito około 1800 więź­niów47. Przez Gusen I prze­szło około 75 tys. więź­niów, z któ­rych nie­mal połowę -?34 tys. -?sta­no­wili Polacy (zamor­do­wano 27 tys.)48. Wyczer­pu­jąca praca nie­wol­ni­cza w kamie­nio­ło­mach, głód, zimno, wszech­obecny brud dawały się więź­niom mocno we znaki. Praca w Gusen trwała od dzie­się­ciu do dwu­na­stu godzin, zimą osiem godzin. Niemcy, wyko­rzy­stu­jąc nie­wol­ni­czą pracę więź­niów, wie­dzieli, że z wycień­cze­nia umrą w ciągu trzech-sze­ściu mie­sięcy, dla­tego braki uzu­peł­niali nowymi trans­por­tami. Setki sła­bych i cho­rych zabito pod­czas tzw. akcji kąpie­lo­wych -?o tym także pisze świa­dek Nogaj. Mor­do­wano rów­nież za pomocą śmier­tel­nych zastrzy­ków -?albo w samo serce, albo dożyl­nie. Począt­kowo obóz w Gusen nie miał wła­snego kre­ma­to­rium i szpi­tala obo­zo­wego, ciała zmar­łych wywo­żono do kre­ma­to­rium w Mau­thau­sen. Na porządku dzien­nym były liczne wypadki więź­niów przy pracy, umie­rali też z powodu roz­prze­strze­nia­ją­cych się róż­nych cho­rób, na przy­kład epi­de­mii tyfusu, dla­tego wybu­do­wano w Gusen szpi­tal obo­zowy zwany rewi­rem, a w jego sąsiedz­twie kre­ma­to­rium. Śmier­tel­ność była tak wysoka, że nie­kiedy dzien­nie spa­lano do 120 ciał. Począt­kowo leka­rzom więź­niom nie pozwo­lono leczyć w obo­zowych szpi­talach, kie­ro­wano ich do róż­nych naj­cięż­szych prac. W oba­wie przed epi­de­mią tyfusu komen­dan­tura Mau­thau­sen w roku 1941 posta­no­wiła powięk­szyć per­so­nel medyczny i do obo­zo­wego szpi­tala w Gusen przy­dzie­leni zostali więź­nio­wie z wykształ­ce­niem medycz­nym. Do pracy w rewi­rze skie­ro­wano także pol­skich leka­rzy. Wśród nich byli dr Antoni Gościń­ski, dr Feliks Kamiń­ski, dr Adam Konieczny, doc. Fran­ci­szek Ada­ma­nis, dr Wła­dy­sław Cza­pliń­ski49 i inni, któ­rzy wszel­kimi spo­so­bami rato­wali cho­rych więź­niów.

O pol­skich leka­rzach z uzna­niem pisze także Nogaj:

dr Antoni Gościń­ski, dr Feliks Kamiń­ski, dr Adam Konieczny50, doc. Fran­ci­szek Ada­ma­nis51 i inni wszel­kimi spo­so­bami, w tych bez­na­dziej­nych obo­zo­wych warun­kach, nio­są­cych pomoc, rato­wali życie innych współ­więź­niów, czę­sto za cenę wła­snego52.

Także pisa­rze rewi­rowi Polacy mieli duże zasługi w rato­wa­niu cho­rych więź­niów. Dzięki ich współ­dzia­ła­niu z leka­rzami było moż­liwe przyj­mo­wa­nie do rewiru jako cho­rych więź­niów prze­zna­czo­nych do eks­ter­mi­na­cji lub selek­cji poprzez zamianę kart cho­rych i zmar­łych. W tych bez­na­dziej­nych warun­kach eks­ter­mi­na­cji więź­niów w obo­zie w Gusen wśród pol­skich więź­niów świec­kich i kapła­nów ufor­mo­wał się tajny "Ruch Oporu". Dzięki niemu, a także sztuce (poezji53, muzyce -?chór obo­zowy stwo­rzony przez Szo­piń­skiego), więź­nio­wie mieli nadzieję prze­trwa­nia i zacho­wa­nie czło­wie­czeń­stwa54. Tade­usz Milke z Płocka i Wła­dy­sław Gębik z Olsz­tyna z pomocą innych więź­niów robili kostki (200 sztuk), małe urny, w które wsy­py­wali pro­chy zamor­do­wa­nych i spa­lo­nych pol­skich więź­niów. Po woj­nie ci, któ­rzy prze­żyli, przy­wieźli je do Pol­ski i z kostek-urn powstały trzy różańce. W tym mię­dzy­na­ro­do­wym ruchu oporu pol­scy więź­nio­wie byli świet­nie zor­ga­ni­zo­wani, "szli" w pierw­szych sze­re­gach wal­czą­cych czy to o dodat­kowe racje żyw­no­ściowe dla cier­pią­cych głód, rato­wa­nie życia, czy o oca­le­nie ska­za­nych na karę śmierci, czy zamianę pracy na lżej­szą, czy o uzu­peł­nie­niem odzieży55. W ruchu oporu dzia­łał także Sta­ni­sław Nogaj, będąc prze­wod­ni­czą­cym Mię­dzy­na­ro­do­wego Komi­tetu Ruchu Oporu w Gusen, współ­pra­co­wał z leka­rzami, m.in. Anto­nim Gościń­skim, rato­wał życie więź­niom, np. ska­za­nym na zagra­ża­jące życiu doświad­cze­nia pseu­do­me­dyczne56.

* * *

Czy­tel­nik za Sta­ni­sła­wem Noga­jem prze­kra­cza bramę obo­zową Gusen, wcho­dzi na jego teren i obok tych, któ­rzy mor­dują, widzi więź­niów, obok cier­pie­nia -?miłość, bra­ter­stwo, wza­jemną pomoc. Obok spraw mar­ty­ro­lo­gicz­nych Nogaj poprzez suge­stywne obrazy i opisy przed­sta­wia codzienne życie obo­zowe z całą jego egzo­tyką. Sta­ni­sław Grze­siuk57, wię­zień Mau­thau­sen-Gusen, cytuje jego słowa:

Ci, któ­rzy nie byli sami w obo­zie, niech nie sądzą tych, któ­rzy tam prze­by­wali [...] co może powie­dzieć o życiu w obo­zie ten, który tam nie był? Gotów jest sądzić każ­dego za jego poszcze­gólny czyn, nie zda­jąc sobie sprawy z warun­ków ogól­nych i zwie­rzę­cych walki o byt. Nie­je­den z więź­niów ban­dy­tów cie­szył się na wol­no­ści sza­cun­kiem i powa­ża­niem jako dobry, kul­tu­ralny czło­wiek, i gdyby nie dostał się do obozu, byłby takim przez całe życie. Ci, co nie byli w obo­zie, gdy im opo­wiada ktoś, albo czy­tają coś o obo­zie -?niech powstrzy­mają się od wyda­wa­nia swego sądu o ludziach i wypad­kach, bo sądem swym skrzyw­dzić mogą tych ludzi58.

W rela­cjach z pobytu w Gusen Nogaj nie broni swo­ich wybo­rów, uza­sad­nia je walką o prze­trwa­nie albo swoje, albo innych więź­niów, co znaj­du­jemy w Pamięt­niku....: "Od pierw­szego nie­mal dnia pobytu w Gusen sta­ra­łem się zdo­być taką pozy­cję, by rato­wać sie­bie i w miarę moż­li­wo­ści poma­gać współ­to­wa­rzy­szom"59. Sta­rał się być obiek­tywny i uczciwy w sto­sunku do sie­bie i dla­tego przy­ta­cza także fakty oso­bi­ście mu nie­miłe:

Zaraz w pierw­szym dniu mojego pobytu w Gusen, i ja zna­la­złem się w gru­pie "pro­mi­nen­tów", czyli wład­ców, jako ofi­cjalny tłu­macz przy sztu­bo­wym Koke­schu. Sta­no­wi­sko tłu­macza było dość intratne, róż­niło się bar­dzo od takiego samego sta­no­wi­ska w Dachau. [...] W Gusen tłu­maczowi pła­cono dodat­kami żyw­no­ścio­wymi, uprzy­wi­le­jo­wa­nym lego­wi­skiem, zwol­nie­niem od wszel­kich prac na bloku, dodat­ko­wym przy­dzia­łem mydła, papie­ro­sów i innych rze­czy, znaj­du­ją­cych się w posia­da­niu sztu­bo­wego. [...]. Pierw­szy raz wstyd mi było przy­jąć dodat­kowe por­cje. Zda­wa­łem sobie sprawę z faktu, że okra­dam ogół60.

Traf­nie zauważa Antoni Kępiń­ski, pol­ski psy­chia­tra zaj­mu­jący się m.in. bada­niem "zespołu poura­zo­wego obozu kon­cen­tra­cyj­nego" -?KZ syn­dromu:

Więk­szość byłych więź­niów i auto­rów zaj­mu­ją­cych się tym zagad­nie­niem jest zgodna co do tego, że o prze­trwa­niu decy­do­wała chęć prze­ży­cia, wiara, że obóz nie będzie trwać wiecz­nie, moż­ność opar­cia się na kole­gach i przy­ja­cio­łach. Czło­wiek, który się zała­mał, zwy­kle ginął [...]. Wydaje się oczy­wi­ste, że w życiu obo­zo­wym nie można było sto­so­wać norm postę­po­wa­nia obo­wią­zu­ją­cych w życiu nor­mal­nym, stąd trud­ność oceny moral­nej, zwłasz­cza dla tych, któ­rzy sami obozu nie prze­żyli. [...] Do cech ludz­kich istot­nych dla prze­ży­cia obo­zo­wego nale­żała zdol­ność wewnętrz­nego prze­ciw­sta­wie­nia się temu, co się wokół działo [...], przez przy­jaźń, pomoc współwięź­niów, próby orga­ni­zo­wa­nia życia innego niż obo­zowe. Był to jedyny spo­sób wyrwa­nia się spod auto­ma­ty­zmu życia obo­zo­wego. [...] Czło­wiek, który nie potra­fił mu się prze­ciw­sta­wić, zwal­czyć swego głodu, panicz­nego lęku, znieść bólu, myśleć choćby przez chwilę o czymś innym [...] sam sie­bie ska­zy­wał na zagładę. Sta­wał się bez­wol­nym orga­ni­zmem auto­ma­tycz­nie wal­czą­cym o zacho­wa­nie życia, szybko tra­cił sily i zmie­niał się w "muzuł­ma­nina". [...] Zdol­ność pla­no­wa­nia wyboru decy­zji i celo­wej aktyw­no­ści two­rzyła się przede wszyst­kim w gru­pie. Wię­zień sam czuł się bez­silny, w gru­pie towa­rzy­szy nabie­rał wiary w sie­bie [...] gdy wię­zień, wsparty przez towa­rzy­szy, nie czuł się zmiaż­dżony obo­zową machiną i miał na tyle siły, by się jej prze­ciw­sta­wić61.

Autor Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza prze­trwał obóz, by być świad­kiem nie­miec­kich zbrodni, by być świad­kiem w pro­ce­sach norym­ber­skich62, a jego świa­dec­two się liczy. Także dzięki niemu możemy sobie wyobra­zić życie w obo­zie, pośród tych, któ­rzy zabi­jali, i tych, któ­rzy rato­wali innych. Prze­ży­wał wyroki śmieci wyko­ny­wane w Mau­thau­sen-Gusen na nie­let­nich więź­niach:

Przy maso­wych egze­ku­cjach roz­strze­li­wano po czte­rech, reszta ocze­ki­wała swo­jej kolejki bez buntu i szem­ra­nia, obna­ża­jąc górną część ciała, by strzały nie znisz­czyły cen­nej odzieży. Nie­spo­koj­nie zacho­wy­wali się zwy­kle chłopcy 13-to i 15-letni, któ­rych mor­do­wano także. Takie dzie­ciaki mor­do­wał z roz­ko­szą Seidler. Oboźny albo kapo kre­ma­to­rium musiał chłopca przy­trzy­mać albo powa­lić na zie­mię, wów­czas pod­cho­dził Seidler z rewol­we­rem w ręce i strze­lał63.

Nato­miast, nie­za­leż­nie od oceny postawy pol­skich duchow­nych, w Dachau i w Gusen Sta­ni­sław Nogaj wie­lo­krot­nie sta­wał nie tylko -?jak już wspo­mnia­łam -?w obro­nie więź­nia świec­kiego, ale także pol­skiego kapłana, za co był bity i w inny spo­sób karany:

W Gusen blo­kowy Mar­tick zbił mię, gdyż wystą­pi­łem w obro­nie więź­niów z mojego bloku (16-go), nad któ­rymi on się znę­cał. Dosta­łem rów­nież drą­giem od "kapy" Adama, gdy pró­bo­wa­łem bro­nić księ­dza kano­nika Putza64. Zbił mnie Hein­rich Roth, gdy z roz­kazu rapportführera Isen­berga dopo­mi­na­łem się o przy­ję­cie na izbę cho­rych, ciężko cho­rego księ­dza Gla­bi­sza65. Z tym Rothem mia­łem czę­ściej zatargi, gdyż czę­sto pró­bo­wa­łem cho­rych prze­my­cić do rewiru. Bicia po twa­rzy i kop­nięć ode­bra­łem od niego nie­zli­czoną ilość66.

Nie­wąt­pli­wie prze­kaz Sta­ni­sława Nogaja, autora wspo­mnień Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza, więź­nia-świadka nie­miec­kich zbrodni doko­na­nych w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Gusen I w latach 1940-1945, także dzi­siaj sta­nowi istotne uzu­peł­nie­nie i pogłę­bie­nie fak­to­gra­fii doty­czą­cej funk­cjo­no­wa­nia nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, zakła­da­nych przez wła­dze Trze­ciej Rze­szy na tere­nie Nie­miec i kra­jów oku­po­wa­nych w latach 1933-1945, a także pogłębi wie­dzę o szcze­gól­nej eks­ter­mi­na­cji Pola­ków w KL Mau­thau­sen-Gusen. Z całą pew­no­ścią jest także waż­nym dowo­dem potwier­dza­ją­cym nie­miec­kie zbrod­nie na oby­wa­te­lach pod­bi­tych przez Niemcy kra­jów Europy, w tym Pol­ski, która w latach 1939-1945 ponio­sła nie­wy­obra­żalne straty ludz­kie i gospo­dar­cze67. W czę­ści doty­czą­cej Gusen jest wiele cie­ka­wych wąt­ków, do zapo­zna­nia się z któ­rymi pozo­sta­wiam czy­tel­nika, a które poprzez język lite­racki autora pozwa­lają głę­biej poznać funk­cjo­no­wa­nie tej nie­miec­kiej "fabryki śmierci" prze­zna­czo­nej do eli­mi­na­cji prze­ciw­nika. Do cie­ka­wych wąt­ków zawar­tych w pamięt­niku -?jak już wspo­mnia­łam wyżej -?należą te, w któ­rych Sta­ni­sław Nogaj staje w spo­sób zde­cy­do­wany, z nara­że­niem wła­snego życia, w obro­nie innych współ­więź­niów -?a jego sta­now­czość, deter­mi­na­cja i odwaga musiały budzić podziw nie tylko wśród nich.

Ostat­nie czę­ści pamięt­nika to sytu­acje i zda­rze­nia zwią­zane z kon­kret­nymi oso­bami obozu Gusen.

Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza urywa się nie­spo­dzie­wa­nie takim frag­men­tem:

O roli Józefa Sob­czaka dowie­dzieli się Kokesch i inni "starsi" bloku dopiero po uśmier­ce­niu Mysia i oca­le­niu Nowic­kiego. Los Sob­czaka był prze­są­dzony. Z bloku 16 został on prze­nie­siony do bloku 14, gdzie musiał pra­co­wać w kamie­nio­ło­mie "Kasten­ho­fen" z któ­rego po kilku dniach przy­nie­siono go nie­ży­wego.

Nato­miast o samym wyzwo­le­niu obozu 5 maja 1945 r. przez amię ame­ry­kań­ską i dro­dze powrot­nej do Pol­ski pisze w czę­ści czwar­tej roz­działu pierw­szego Gusen... Gusen...

Sta­ni­sław Nogaj 5 maja 1945 r. docze­kał wyzwo­le­nia, wró­cił do Pol­ski, do Kato­wic, zabrał ze sobą prze­cho­wane notatki i publi­ko­wał w odcin­kach w "Robot­niku Kujaw­skim" w Ino­wro­cła­wiu i "Gło­sie Wiel­ko­pol­skim" w Pozna­niu. W Archi­wum Sta­ni­sława Dobo­sie­wi­cza, więź­nia Gusen, są notatki Sta­ni­sława Nogaja nie­pu­bli­ko­wane w Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza.

***

Gusen zostało wyzwo­lone przez woj­ska ame­ry­kań­skie 5 maja 1945 r. Tego samego dnia pol­scy więź­nio­wie na beto­nową latar­nię-szu­bie­nicę wcią­gnęli biało-czer­woną flagę i odśpie­wali hymn naro­dowy oraz Rotę. Byli wolni. Z doko­na­nego pod­czas wie­czor­nego apelu obli­cze­nia wyni­kało, że 4 maja 1945 r. w obo­zie było ok. 21 tys. więź­niów. Stan fizyczny wielu z nich - rezul­tat warun­ków panu­ją­cych w obo­zach -?był tra­giczny. Nie­któ­rzy więź­nio­wie doko­ny­wali samo­są­dów -?roz­pra­wiali się ze zbrod­nia­rzami (eses­ma­nami, kapo).

6 maja 1945 r. ukon­sty­tu­ował się Komi­tet Pol­ski, któ­rego pro­gram dzia­ła­nia zakła­dał opiekę nad byłymi więź­niami naro­do­wo­ści pol­skiej aż do chwili ich wyjazdu oraz przy­go­to­wa­nia do tego wyjazdu. Jed­no­cze­śnie pod­jęto sta­ra­nia o nawią­za­nie kon­taktu z Mię­dzy­na­ro­do­wym Czer­wo­nym Krzy­żem. Zaczął uka­zy­wać się "Pol­ski Biu­le­tyn Pra­sowy". Więź­niów zmar­łych, któ­rych nie zdą­żono spa­lić w pie­cach kre­ma­to­rium, po wyzwo­le­niu obozu pocho­wano w Gusen. O licz­bie zmar­łych świad­czyły dzie­siątki bia­łych krzyży. Po dzie­się­ciu latach wła­dze Austrii zli­kwi­do­wały cmen­tarz, który został prze­nie­siony do utwo­rzo­nego Miej­sca Pamięci Mau­thau­sen. Latem 1945 r. teren daw­nego obozu Gusen zajęły sowiec­kie wła­dze oku­pa­cyjne; w 1955 r. opu­ściły Austrię. W Gusen w latach sześć­dzie­sią­tych XX w. zbu­rzono pozo­sta­ło­ści po obo­zie. Obec­nie w miej­scu obozu Gusen I, gdzie w latach 1940-1945 zamor­do­wano tysiące więź­niów, także Pola­ków, znaj­duje się osie­dle dom­ków jed­no­ro­dzin­nych. Jedy­nym zna­kiem, że zgi­nęło tutaj 27 tys. Pola­ków, jest nie­wielki kamień. Poza tym zacho­wał się mały skra­wek ziemi, na któ­rym stało kre­ma­to­rium. Brama Jour­hausu pro­wa­dząca do obozu Gusen I z napi­sem Arbeit macht frei jest czę­ścią pry­wat­nej willi w mie­ście. Cmen­tarz z bia­łymi krzy­żami, posta­wio­nymi przez Ame­ry­ka­nów po wyzwo­le­niu obozu, także zli­kwi­do­wano. Pozo­stały tylko zdję­cia68.

***

Wszel­kie ślady po ist­nie­ją­cym tutaj obo­zie dalej by zani­kały, gdyby nie byli więź­nio­wie z Pol­ski, Fran­cji czy Bel­gii i ich rodziny. Dzięki ich nie­ustę­pli­wo­ści udało się zapo­biec prze­nie­sie­niu z Gusen do Mau­thau­sen pieca kre­ma­to­ryj­nego i wybu­do­wa­nia w tym miej­scu domów miesz­kal­nych. Dziś przy ul. Geo­r­ger­strasse 6, stoi Monu­ment -?Cre­ma­to­rium KZ Gusen-Mau­thau­sen. W 1960 r. byli wło­scy więź­nio­wie roz­po­częli z wła­dzami gminy nego­cja­cje w celu naby­cia jed­nej z par­celi, na któ­rej zacho­wały się pozo­sta­ło­ści kre­ma­to­rium. Zaku­pili tę działkę i prze­ka­zali wła­dzom gminy, która w 1961 r. zatwier­dziła usta­no­wie­nie miej­sca pamięci po obo­zie w Gusen. W latach 1961-1965 ze skła­dek wło­skich, fran­cu­skich, bel­gij­skich i luk­sem­bur­skich więź­niów, któ­rzy utwo­rzyli Komi­tet Gusen, sfi­nan­so­wano budowę Memo­riału Gusen. Wznie­siono go wokół zacho­wa­nego pieca kre­ma­to­ryj­nego, a uro­czy­ste otwar­cie miało miej­sce 8 maja 1965 r. Od 1997 r. odpo­wie­dzial­ność za ochronę i utrzy­ma­nie Memo­riału Gusen prze­jęło austriac­kie Fede­ralne Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrz­nych. W 2004 r. otwarto stałą eks­po­zy­cję doty­czącą obozu Gusen. Nie­stety, w 2016 r. Austriacy roz­po­częli dal­szą dewa­sta­cję terenu daw­nego placu ape­lo­wego. W tej sytu­acji w czerwcu 2016 r. przed­sta­wi­ciele śro­do­wisk pie­lę­gnu­ją­cych pamięć o ofia­rach dru­giej wojny świa­to­wej zażą­dali od władz Austrii zaprze­sta­nia nisz­cze­nia pozo­sta­ło­ści po KL Gusen. O zacho­wa­nie tego miej­sca upo­mniało się także pol­skie Mini­ster­stwo Kul­tury i Dzie­dzic­twa Naro­do­wego oraz Mini­ster­stwo Spraw Zagra­nicz­nych. Pamięć o pol­skich więź­niach Mau­thau­sen-Gusen jest kul­ty­wo­wana przez sto­wa­rzy­sze­nia, jak rów­nież przez insty­tu­cje pań­stwowe, a wśród nich: Klub Byłych Więź­niów Poli­tycz­nych Obozu Kon­cen­tra­cyj­nego Mau­thau­sen-Gusen z sie­dzibą w War­sza­wie, Sto­wa­rzy­sze­nie Rodzin Pol­skich Ofiar Obo­zów Kon­cen­tra­cyj­nych z sie­dzibą w Pozna­niu, Fun­da­cję "Pol­sko-Nie­miec­kie Pojed­na­nie", Amba­sadę RP w Wied­niu, jak rów­nież przez Komi­tet Pamięci Gusen na czele z jego prze­wod­ni­czącą Mar­thą Gam­mer z Sankt Gal­len (Górna Austria). Mar­tha Gam­mer i Rudolf H. Haum­sch­mied, oby­wa­tele Austrii, od wielu lat współ­pra­cują z Cen­tralą IPN w War­sza­wie oraz Oddzia­łem IPN w Pozna­niu w zakre­sie upa­mięt­nie­nia Pola­ków -?więź­niów nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych na tere­nie Austrii. W przy­padku Mau­thau­sen mate­rialne dowody ist­nie­nia obozu zostały zacho­wane. Pozo­stał plac ape­lowy, baraki, gra­ni­towy mur z wie­życz­kami war­tow­ni­czymi, kre­ma­to­rium, komory gazowe, a także "schody śmierci" ze 186 stop­niami pro­wa­dzą­cymi do kamie­nio­ło­mów. Na tere­nie Muzeum Mau­thau­sen pol­skich więź­niów i ofiary upa­mięt­nia Pol­skie Miej­sce Pamięci. Na kamien­nym bloku pol­skiego pomnika wyryto napis: "W tym obo­zie zagłady w latach 1939-1945 śmier­cią męczeń­ską z rąk zbrod­nia­rzy hitle­row­skich zgi­nęło 30 203 Pola­ków. Wieczna chwała ich pamięci! Rodacy, Mau­thau­sen, maj 1955 r.". Przed bramą obo­zową stoi pomnik ku czci Pola­ków zamor­do­wa­nych w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych na tere­nie Austrii. Wyryty na nim tekst brzmi: "W hoł­dzie patrio­tom pol­skim pomor­do­wa­nym przez hitle­row­ców 1939-1945". Prze­cho­dząc przez obo­zową bramę Mau­thau­sen, po pra­wej stro­nie widzimy tzw. ścianę pła­czu. Dziś na tym murze zawie­szo­nych jest wiele tablic upa­mięt­niających ofiary róż­nych naro­do­wo­ści. Tablica umiej­sco­wiona w rogu muru, poświę­cona pol­skim więź­niom, infor­muje o Pola­kach zamor­do­wa­nych w obo­zie: "W hoł­dzie 30 203 Pola­kom zamor­do­wa­nym w obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Mau­thau­sen i jego podobo­zach. Cześć ich pamięci". Kolejna tablica oddaje hołd obo­zo­wym leka­rzom -?Pola­kowi Wła­dy­sła­wowi Cza­pliń­skiemu i Cze­chowi prof. Józe­fowi Pod­la­sze. Jest także tablica upa­mięt­niająca pol­skich har­ce­rzy -?więź­niów Mau­thau­sen-Gusen: "Pamięci har­ce­rzy pol­skich zamor­do­wa­nych w hitle­row­skich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Mau­thau­sen-Gusen oraz filiach tych obo­zów w latach 1940-1945. Czu­waj! Maj 1990. Har­ce­rze z kraju i zagra­nicy". Ostat­nia z tablic znaj­du­jąca się na "ścia­nie pła­czu" poświę­cona jest Pola­kom, któ­rzy ponie­śli śmierć, ratu­jąc innych. W pierw­szym baraku po pra­wej stro­nie urzą­dzono z kolei izbę pamięci, w któ­rej znaj­duje się tablica z napi­sami w języ­kach pol­skim i nie­miec­kim: "W tym obo­zie zagłady w latach 1939-1945 zgi­nęło męczeń­ską śmier­cią z rąk hitle­row­skich zbrod­nia­rzy 30 203 Pola­ków. Wieczna chwała ich pamięci!". W dru­gim pomiesz­cze­niu jest kaplica, a wewnątrz wiszą trzy obrazy nama­lo­wane przez pol­skiego mala­rza Jana Molę. Na zewnętrz­nej ścia­nie baraku zawie­szony jest duży drew­niany krzyż z napi­sem: Zum Geden­ken an die Opfer. Papst Johan­nes Paul II, 26.6.1988 (Pamięci ofiar. Papież Jan Paweł II, 26.6.1988). Przed bramą obo­zową znaj­duje się pomnik ku czci Pola­ków zamor­do­wa­nych w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych na tere­nie Austrii. W samym Mau­thau­sen, na placu przed urzę­dem mia­sta, posta­wiono pomnik przed­sta­wia­jący sarenkę -?wyrzeź­bioną z gra­nitu kamie­nio­ło­mów Gusen przez pol­skiego więź­nia tegoż obozu Sta­ni­sława Krze­ko­tow­skiego (1921-1996). Sarenka została wyko­nana w 1943 r. na zle­ce­nie komen­danta obozu Franza Zie­re­isa i miała być poda­run­kiem do ogrodu Adolfa Hitlera. Być może to zle­ce­nie pol­skiemu więź­niowi ura­to­wało życie. Obok rzeźby sarenki znaj­duje się tablica poświę­cona Sta­ni­sła­wowi Krze­ko­tow­skiemu. Autor rzeźby docze­kał wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r., po woj­nie wró­cił do rodzin­nego mia­sta Pozna­nia. Na Sta­rym Rynku w Płocku stoi z kolei ławeczka -?pomnik upa­mięt­nia­jący jego miesz­kańca Wacława Mil­kego, jed­nego z twór­ców "Żywego Różańca" i "Różań­ców z Gusen".

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. W.J. Wysocki, Etos czło­wieka za dru­tami -?duchowy wymiar więź­nia na przy­kła­dzie KL Dachau, refe­rat wygło­szony na kon­fe­ren­cji: "Dachau -?nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny miej­scem eks­ter­mi­na­cji ducho­wień­stwa pol­skiego (1939-1945)", zor­ga­ni­zo­wa­nej 15 kwiet­nia 2015 r. w War­sza­wie przez dr Annę Jago­dzin­ską i Archi­wum Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej, wygło­szony w Cen­trum Edu­ka­cyj­nym IPN im. Janu­sza Kur­tyki "Przy­sta­nek Histo­ria"; A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Mau­thau­sen-Gusen, praca zbio­rowa, War­szawa 2022. [wróć]

2. Jak pod­kre­śla Maciej J. Mazur­kie­wicz: "W okre­sie 1939-1945 nie ist­niało pań­stwo nazi­stow­skie, ale Rze­sza Nie­miecka, będąca pod­mio­tem prawa mię­dzy­na­ro­do­wego. Powszech­ność wystę­po­wa­nia w odnie­sie­niu do Nie­miec lat 1933-1945 okre­śleń "nazi­stow­ski" i "nazi­ści" w piśmien­nic­twie histo­rycz­nym i dys­kur­sie popu­lar­nym stwa­rza moż­li­wość nad­użyć, pro­wa­dzą­cych do błę­dów natury histo­rycz­nej. Zda­rza się, że nazi­stów, a także ich pań­stwo trak­tuje się jako auto­no­miczne wzglę­dem Nie­miec byty, które -?w zależ­no­ści od inter­pre­ta­cji oraz inten­cji kon­kret­nego bada­cza czy publi­cy­sty -?mają różny cha­rak­ter naro­do­wo­ściowy. W rezul­ta­cie może docho­dzić do rady­kal­nego znie­kształ­ce­nia obrazu prze­szło­ści, w tym umniej­sza­nia roli pań­stwa nie­miec­kiego w zbrod­niach doko­na­nych na Pola­kach i innych gru­pach w cza­sie II wojny świa­to­wej" (M.J. Mazur­kie­wicz, Ludo­bój­stwo Nie­miec na naro­dzie pol­skim (1939-1945). Stu­dium histo­rycz­no­prawne, War­szawa 2021, s. 15). [wróć]

3. W tym samym nie­mal cza­sie uka­zały się wspo­mnie­nia pol­skich więź­niów KL Dachau, spi­sane przez nich po wyj­ściu z obozu, np.: ks. Ludwika Buja­cza z die­ce­zji łódz­kiej pt. Obóz kon­cen­tra­cyjny Dachau (Łódź 1946); Sta­ni­sława Urbań­czyka, Duchowni w Dachau. Wspo­mnie­nia z prze­żyć około dwóch tysięcy księży w hitle­row­skim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym (Kra­ków 1946); czy Uni­wer­sy­tet za kol­cza­stym dru­tem (Kra­ków 1946). Eks­ter­mi­na­cję Pola­ków w nie­miec­kim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Mau­thau­sen-Gusen I opi­sał także Adam Mycz­kow­ski, od 2 sierp­nia wię­zień Gusen I. Nale­żał do tej nie­licz­nej grupy więź­niów, która dzięki sta­ra­niom rodzin została zwol­niona z Gusen 29 paź­dzier­nika 1940 r. W 1943 r. wydał w Kra­ko­wie (rodzin­nym mie­ście) wspo­mnie­nia z pobytu w nie­miec­kich obo­zach w publi­ka­cji Poprzez Dachau do Mau­thau­sen-Gusen, Kra­ków 1943, s. 23: "Gusen -?spo­wite ranną rosą -?kolumny nie­wol­ni­ków prze­su­wają się jak duchy -?posta­cie przy­gar­bione pod cię­ża­rem gła­zów, nogi popuch­nięte -?idą [...]. Kapo z boku poga­nia, kij to jego buława. Heu! Sły­chać trzask kija na ple­cach... to tak tylko z przy­zwy­cza­je­nia. Kapo bije, bo nie­wol­nik i tak jed­na­kowo postę­puje. [...] Nie wytrzy­masz bólu? A może odru­chowy, jak mgnie­nie oka, bunt prze­ciw dep­ta­niu czło­wie­czeń­stwa szar­pie Tobą. Niech cię Bóg przed tym zachowa! To śmierć roz­ło­żona na dłuż­szy czas. Roz­wście­czony zwierz pastwił się będzie nad Tobą godzi­nami, całymi dniami, dokąd będziesz oddy­chał". W 1945 r. uka­zała się publi­ka­cja Sta­ni­sława Sikor­skiego, prof. Uni­wer­sy­tetu Jagie­loń­skiego w Kra­ko­wie, byłego więź­nia Dachau, Dachau. Wspo­mnie­nia z pobytu w Dachau. Orga­ni­za­cja pracy "nauko­wej" w obo­zie, Kra­ków 1945. [wróć]

4. O tym, czym był nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny Mau­thau­sen-Gusen, może nam przy­po­mnieć jeden z ostat­nich żyją­cych więź­niów tego obozu, Sta­ni­sław Zalew­ski, uro­dzony 1 paź­dzier­nika 1925 r. w Suchej Woli. Za udział w 1943 r. w War­sza­wie w akcji zbroj­nej ZWZ AK (uży­wał pseu­do­nimu "Wik­tor") aresz­to­wany przez gestapo, tra­fił na Szu­cha, a następ­nie został w jed­nym z trans­por­tów wywie­ziony do nie­mieckiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Auschwitz-Bir­ke­nau, o któ­rym pisze: "W obo­zie było pie­kło, które z czło­wieka nie wyj­dzie". Stam­tąd po 31 dniach wywie­ziony do KL Mau­thau­sen-Gusen I i Gusen II, skie­ro­wany do pracy przy­mu­so­wej w pobli­skich kamie­nio­ło­mach, a póź­niej w fabryce zbro­je­nio­wej Mes­ser­sch­mitta. Docze­kał wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r. Po woj­nie powró­cił do War­szawy. Do dzi­siaj udziela się w śro­do­wi­sku byłych więź­niów Auschwitz i Mau­thau­sen-Gusen. Pre­zes Pol­skiego Zarządu Byłych Więź­niów Poli­tycz­nych Hitle­row­skich Wię­zień i Obo­zów Kon­cen­tra­cyj­nych. Zob.: patria­no­stra.org.pl/Sta­ni­slaw-Zalew­ski/; rela­cje bio­gra­ficzne.pl/demo/video/109-Sta­ni­slaw-Zalew­ski. 23 wrze­śnia 2022 r. zmarł Jan Woj­ciech Topo­lew­ski, uro­dzony 18 grud­nia 1931 r. w War­sza­wie. W pierw­szych dniach powsta­nia war­szaw­skiego, w sierp­niu 1944 r., z rodzi­cami Janem i Jadwigą został aresz­to­wany i z nie­mieckiego obozu w Prusz­ko­wie wywie­ziony do obozu zagłady Auschwitz-Bir­ke­nau. W obo­zie zmarła jego matka. Wraz z ojcem prze­trans­por­to­wano go do nie­mieckiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Mau­thau­sen. Otrzy­mał nr obo­zowy 102 403. Został skie­ro­wany do pracy nie­wol­ni­czej w pobli­skich kamie­nio­ło­mach. W grud­niu 1944 r., roz­dzie­lony z ojcem, został wywie­ziony do Gusen I. W obo­zie docze­kał wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r. Ojciec zmarł kilka dni póź­niej. Do Pol­ski Woj­ciech Topo­lew­ski wró­cił w 1946 r. Ukoń­czył stu­dia peda­go­giczne w Olsz­ty­nie. W latach pięć­dzie­sią­tych zde­cy­do­wał się na powrót do War­szawy i zało­żył rodzinę. Do śmierci udzie­lał się czyn­nie w śro­do­wi­sku byłych więź­niów Mau­thau­sen-Gusen. Mówił o sobie: "nie mogę się z tego wyrwać". Zob.: https:art­san­dau­er­cul­ture.google.com/CAIy­QmqE­nik­kla. [wróć]

5. W liście S. Nogaja, pisa­nym z Kato­wic 14 sierp­nia 1945 r. (brak adre­sata), czy­tamy: "Mój Kochany! List Twój otrzy­ma­łem i ser­decz­nie dzię­kuję. Mylisz się jed­nak, przy­pusz­cza­jąc, że ja mam pracę i jakieś zna­cze­nie[...]. Tutaj, na Ślą­sku, nikt nie chciał moich wspo­mnień dru­ko­wać. Zli­to­wali się w Pozna­niu i mam zamiar się tam prze­nieść. Poło­że­nie b. więź­niów na Gór­nym Ślą­sku jest opła­kane [...] Nikt nie życzył sobie, byśmy wró­cili [...]. Pełno tutaj naszej wiary, ale wszystko [...] tak jak w Gusen. Żyć może tylko sza­brow­nik.Tym­cza­sem trzeba cze­kać, aż się czasy popra­wią", "Reserch on Nazi Con­cen­tra­tion Camps" Dobo­sie­wicz Archiv, 90/jpg., s. 1-30 (Archi­wum Sta­ni­sława Dobo­sie­wicza, notatki Sta­ni­sława Nogaja], kopia wyko­nana w 2017 r., udo­stęp­niona przez prof. Eileen Lyon/Nowy Jork), znaj­du­jąca się w Uni­ted Sta­tes Holo­caust Memo­rial (Muzeum Holo­kau­stu) w Waszyng­to­nie . [wróć]

6. Ter­min "kapo" był powszech­nie uży­wany w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych. W lite­ra­tu­rze histo­rycz­nej jest czę­sto sto­so­wany w wąskim zna­cze­niu jako okre­śle­nie więź­niów kie­ru­ją­cych koman­dami robo­czymi. N. Wach­smann w Histo­ria nazi­stow­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, War­szawa 2016, s. 697, stwier­dza, że ter­min "kapo" może być uży­wany do okre­śle­nia więź­niów, któ­rzy uzy­skali bez­po­śred­nią lub pośred­nią wła­dzę nad innymi więź­niami, przej­mu­jąc ofi­cjalne funk­cje w obo­zie. [wróć]

7. Sta­ni­sław Dobo­sie­wicz (ur. 28 paź­dzier­nika 1910 r. w Mako­wie Mazo­wiec­kim, zm. 18 maja 2007 r.), pol­ski nauczy­ciel, twórca powo­jen­nego szkol­nic­twa, dzia­łacz spo­łeczny, pisarz. W 1932 r. na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim obro­nił pracę magi­ster­ską. Po stu­diach pra­co­wał jako nauczy­ciel. Po wrze­śniu 1939 r. i zaję­ciu przez Niem­ców Mazow­sza został aresz­to­wany (był na tzw. liście pro­skryp­cyj­nej). Zwol­niono go i ponow­nie aresz­to­wano 6 kwiet­nia 1940 r. w ramach Intel­li­gen­zak­tion. Został osa­dzony w nie­miec­kim obo­zie o cechach obozu kon­cen­tra­cyj­nego Dział­dowo. 17 kwiet­nia 1940 r. wraz z grupą pol­skich więź­niów został wywie­ziony do nie­miec­kiego obozu kon­cen­tra­cyj­nego Dachau, a pod koniec maja 1940 r. do KL Gusen I, filii Mau­thau­sen. Był jed­nym z pierw­szych więź­niów będą­cego dopiero w budo­wie Gusen I. Począt­kowo pra­co­wał przy budo­wie obozu, a następ­nie został skie­ro­wany do pracy w kamie­nio­ło­mach. W cza­sie pobytu w obo­zie dzia­łał w lewi­co­wej kon­spi­ra­cji, wspie­rał także ini­cja­tywy kul­tu­ralne wśród więź­niów. 5 maja 1945 r. docze­kał wyzwo­le­nia. Po powro­cie do Pol­ski włą­czył się w orga­ni­za­cję szkol­nic­twa pol­skiego na zie­miach zachod­nich jako dyrek­tor jed­nego z depar­ta­men­tów Mini­ster­stwa Oświaty. W 1949 r. wydał książkę 10 lat szkoły ludo­wej w Pol­sce. Przez wiele lat prze­wod­ni­czył Klu­bowi Mau­thau­sen-Gusen dzia­ła­ją­cemu w ramach ZBo­WiD. Wśrod daw­nych więź­niów zbie­rał doku­menty, rela­cje i mate­rialy na temat podo­bo­zów sys­temu Mau­thau­sen-Gusen. W 1980 r. wydał książkę Mau­thau­sen-Gusen: samo­obrona i poezja, i pie­śni więź­niów, a w 2000 r. Mau­thau­sen-Gusen: w obro­nie życia i ludz­kiej god­no­ści. Zmarł w 2007 r. Zob.: https://audio­hi­sto­ria.pl/nagra­nie/76_msdp_014; zbio­ry­spo­łeczne.pl/jed­nostki/PL_1001_%20MSDP_014_0001. [wróć]

8. Sta­ni­slaw Nogaj w czę­ści pamięt­nika Oboźny Kam­me­re­rer opi­suje wyda­rze­nia arty­styczne, któ­rych auto­rami byli więź­nio­wie. Naj­bar­dziej aktywni twór­czo byli Polacy. Jego rela­cja odbiega od prze­kazu innych więź­niów, np. W. Wnuka, W. Mil­kego, K. Gelinka, S. Grze­siuka i innch. Życie arty­styczne w Gusen miało szcze­gólne zna­cze­nie. Przez twór­czą pracę, sztukę, poezję więź­nio­wie pra­gnęli poka­zać, że sens życia stale ulega prze­mia­nom i można go odna­leźć pomimo cier­pie­nia. Twór­czość arty­styczna pozwa­lała więź­niom na sym­bo­liczną ucieczkę od kosz­mar­nego świata, w któ­rym przy­szło im żyć, peł­niła funk­cję tera­peu­tyczną.Wię­zień nie pogrą­żał się w mara­zmie, nie sta­wał się auto­ma­tem, ale zacho­wał czło­wie­czeń­stwo, oca­lił god­ność. Wier­sze, któ­rych uczyło się na pamięć, powta­rzało pół­szep­tem, napa­wały otu­chą i wiarą, bo wyra­żały wspólne uczu­cia i nastroje. Była muzyka Gra­cjana Guziń­skiego, był chór Miro­sława Szo­piń­skiego. O dziwo, pieśń Sen więź­nia miała także pozy­tywny oddźwięk wśród Niem­ców -?wielu z nich prze­by­wało w obo­zach od 1933 r. Więź­nio­wie śpie­wali pie­śni reli­gijne i patrio­tyczne, kolędy, nawet zabawne pio­senki, ale też ukła­dali i kom­po­no­wali utwory ory­gi­nalne. W Gusen powstał także "ruch oporu" skła­da­jący się z więź­niów świec­kich i duchow­nych prak­ty­ku­ją­cych "opór przez modli­twę" ("Żywy Róża­niec"). W ukry­ciu przed wła­dzami obo­zo­wymi w bloku nr 16 i 24 pol­scy pro­fe­so­ro­wie, np. Sta­ni­sław Ada­ma­nis, Kazi­mierz Geli­nek, Sta­ni­slaw Koprow­ski i inni, pro­wa­dzili wie­czory lite­rac­kie, roz­ryw­kowe, gier i pie­śni. "Kapo dobry był, pozwa­lał się spo­ty­kać" -?mówił druh Wacław (Milke), który obmy­ślal pro­gramy zawie­ra­jące huma­ni­styczne tre­ści (Zob.: Piękne życie Wacława Milke, Płock 2010, s. 20). "Więź­nio­wie Gusen zauwa­żyli, że odru­chy bar­dziej ludz­kiego zacho­wa­nia się kapo mor­der­ców rodziły się zwy­kle w kon­tak­cie ze spor­tem oraz muzyką i śpie­wem. Naj­czę­ściej była to potrzeba zama­ni­fe­sto­wa­nia swo­jej "wiel­ko­ści". Obe­rkapo Kasten­ho­fen Emil Lipiń­ski, pospo­lity zbrod­niarz w cywilu i mor­derca w obo­zie, chciał mieć w Gusen nadwor­nych śpie­wa­ków i muzy­ków -?sta­wał się więc "opie­ku­nem" arty­stów, ale też czem­pio­nów spor­to­wych. W ten spo­sób powstał spe­cy­ficzny mece­nat. Słu­cha­jąc śpiewu pol­skich, hisz­pań­skich i rosyj­skich śpie­wa­ków lub muzyki pol­skich zespo­łów, zda­wali się na krótko odzy­ski­wać czło­wie­czeń­stwo". (Zob.: S. Grze­siuk, Pięć lat kacetu, War­szawa 1982, s. 128). Człon­kom dru­żyny pił­kar­skiej obo­zowe kapo zapew­niało lep­sze wyży­wie­nie, odpo­wied­nie ubra­nie oraz pracę w koman­dach, która nie nisz­czyła kon­dy­cji fizycz­nej. [wróć]

9. "Reserch on Nazi Con­cen­tra­tion Camps" Dobo­sie­wicz Archiv, 90/jpg., s. 1-30 (Archi­wum Sta­ni­sława Dobo­sie­wicza, notatki Sta­ni­sława Nogaja). [wróć]

10. W okre­sie funk­cjo­no­wa­nia obozu Mau­thau­sen-Gusen można było pro­wa­dzić kore­spon­den­cję na spe­cjal­nym for­mu­la­rzu na jeden adres raz na dwa tygo­dnie. Ponie­waż listy prze­cho­dziły przez obo­zową cen­zurę, więź­nio­wie zaczęli poszu­ki­wać spo­so­bów prze­my­ca­nia infor­ma­cji o rze­czy­wi­stym życiu obo­zo­wym. Podob­nie były prze­ka­zy­wane wśród więź­niów infor­ma­cje z kore­spon­den­cji zewnętrz­nej. W 1940 r. przed Bożym Naro­dze­niem w Gusen pozwo­lono więź­niom napi­sać jed­no­stro­ni­cowy list, zawia­da­mia­jący jed­no­cze­śnie, że wła­dze obo­zowe zezwo­lily na prze­sła­nie jed­no­ki­lo­gra­mo­wej paczki z żyw­no­ścią. [wróć]

11. Reserch on Nazi Con­cen­tra­tion Camps> Dobo­sie­wicz Archiv, 90/jpg., s. 1-30 (Archi­wum Sta­ni­sława Dobo­sie­wicza, notatki Sta­ni­sława Nogaja). [wróć]

12. Przez cały okres ist­nie­nia nie­miec­kiej Trze­ciej Rze­szy funk­cjo­no­wało na jej tere­nie 13 obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych w peł­nym -?a więc orga­ni­za­cyj­nym -?zna­cze­niu tego okre­śle­nia. Wokół nich do końca 1944 r. powstało około 900 obo­zów filial­nych. Powsta­nie sys­temu nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych było pro­ce­sem wie­lo­eta­po­wym i w latach 1933-1945 pod­le­gało ewo­lu­cji. Zacho­dziły w nich różne, cza­sem głę­bo­kie, reformy orga­ni­za­cyjne i zada­niowe. Doty­czyło to rów­nież obo­zo­wych załóg SS. Poza komen­dan­tem naj­waż­niej­szą rolę odgry­wali w nich ofi­ce­ro­wie SS, od komen­danta po szefa danego obo­zo­wego wydziału. Od ich postawy, cha­rak­teru i cech oso­bo­wo­ścio­wych zale­żał los więź­nia­rek i więź­niów i szanse prze­ży­cia przez nich obozu, w któ­rym zostali osa­dzeni (np. obo­zowy reżim, a tym samym śmier­tel­ność więź­niów). Dla­tego posta­no­wi­łem przed­sta­wić ich bio­gramy, gdyż -?jak już wcze­śniej wspo­mnia­łem -?byli oni fila­rami wła­dzy obo­zo­wej SS. Ta książka ma więc wypeł­nić lukę w histo­rii nie­miec­kich nazi­stow­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych: "Obozy kon­cen­tra­cyjne są zbrod­nią wojenną i zbrod­nią prze­ciw ludz­ko­ści. [...] Jed­nakże rodzaj i zakres tej zbrodni jest tak ogromny, że kwa­li­fi­ka­cja obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych napo­tyka na nie­jedną trud­ność we wszyst­kich sys­te­mach praw­nych. [...] Pewne jest, że zbrod­nie wojenne popeł­niono w tak olbrzy­miej skali, jakiej nie notuje dotych­czas histo­ria wojen" (A. Klaf­kow­ski, Obozy kon­cen­tra­cyjne hitle­row­skie jako zagad­nie­nie prawa mię­dzy­na­ro­do­wego, War­szawa 1968, s. 7, 53). [wróć]

13. Erziehungshäftlinge (niem.) -?wycho­wa­nie więź­nia poprzez pracę. W KL Dachau przy­po­mi­nały o tym więź­niowi -?brzmiące iro­nicz­nie i dwu­znacz­nie -?słowa nama­lo­wane na dachu kom­pleksu budynku gospo­dar­czego: Es gibt nur einen Weg zur Fre­iheit. Seine Meilen­ste­ine heißen: Gehor­sam, Fleiß, Erlich­keit, Ord­nung, Sau­ber­keit, Nüchternheit, Wahr­ha­ftig­keit, Opfer­sinn und Liebe zum Vater­land (Jest tylko jedna droga do wol­no­ści. Jej dro­go­wskazy brzmią: posłu­szeń­stwo, pil­ność, uczci­wość, porzą­dek, czy­stość, trzeź­wość, praw­do­mów­ność, ofiar­ność oraz miłość do Ojczy­zny). Zob. M. Gra­biń­ski, Dyplo­ma­cja w Dachau..., wyd. 2, Łowicz 2007, s. 103. "Praca przy­mu­sowa w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych była zasad­ni­czym ele­men­tem życia obo­zo­wego i od samego początku czy­niła z więź­niów nie­wol­ni­ków nazi­stow­skich Nie­miec. Ich siła robo­cza nale­żała do władz obo­zo­wych SS, które uży­wały jej do celów wła­snych lub sprze­da­wały innym. Nie­mieccy oku­panci depor­to­wali z Pol­ski mię­dzy 1939 a 1945 r. ponad 2 mln męż­czyzn, kobiet i dzieci do pracy przy­mu­so­wej w Rze­szy Nie­mieckiej. Wielu innych musiało wyko­ny­wać pracę przy­mu­sową na tere­nach oku­po­wa­nych" (A. Jago­dziń­ska, Praca przy­mu­sowa pol­skich więź­niów (w tym pol­skich duchow­nych) w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Mau­thau­sen-Gusen 1939-1945, refe­rat z kon­fe­ren­cji "Praca przy­mu­sowa pod­czas II wojny świa­to­wej, jej pamięć i kon­se­kwen­cje", zor­ga­ni­zo­wa­nej przez Oddział IPN w Szcze­ci­nie przy współ­pracy z Wydzia­łem Huma­ni­stycz­nym oraz z Insty­tu­tem Histo­rii Sto­sun­ków Mię­dzy­na­ro­do­wych Uni­wer­sy­tetu Szcze­ciń­skiego w dniach 8-9 kwiet­nia 2018 r.). [wróć]

14. Tu nie ma ludzi, tu są więź­nio­wie (niem.). [wróć]

15. S. Cie­slak, Wspo­mnie­nia ks. kard. Adama Kozło­wiec­kiego SJ w Dachau, s.108-109, refe­rat wygło­szony na kon­fe­ren­cji: "Dachau -?nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny miej­scem eks­ter­mi­na­cji...". [wróć]

16. W.J. Wysocki, Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego..., s. 108-109. Inwa­li­den­tran­sport (niem) -?trans­port inwa­li­dów do miej­sca zaga­zo­wa­nia. Więź­niów okła­my­wano, że będą wywie­zieni do obozu, gdzie są lep­sze warunki. Na temat rze­czy­wi­stego celu trans­portu więź­nio­wie w Dachau dowia­dy­wali się okrężną drogą z listów pisa­nych z Pol­ski. [wróć]

17. T. Kacz­ma­rek, Nazizm hitle­row­ski jako "prze­śla­dowca wiary", "Ate­neum Kapłań­skie" 2000, t. 135, z. 1, s. 40; J. Wąso­wicz, Sługa Boży ks. Fran­ci­szek Miśka SDB (1898-1942). Życie i męczeń­stwo, Piła 2011, s. 65. [wróć]

18. AIPN, GK 131/32/1, Wykaz imienny więź­niów róż­nych naro­do­wo­ści zmar­łych w okre­sie: 5 maja -?29 grud­nia 1944 r. w podo­bo­zie Schloss Har­theim/Erho­lun­ger­la­ger "E-Heim". Sprawę usta­le­nia peł­nej listy zamor­do­wa­nych w Har­theim pro­wa­dziła pro­ku­ra­tura Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej -?Komi­sji Ści­ga­nia Zbrodni prze­ciwko Naro­dowi Pol­skiemu w Szcze­ci­nie. Według jej usta­leń pro­ce­der uśmier­ca­nia ludzi w komo­rach gazo­wych Schloss Har­theim (Erho­lung­sla­ger) trwał praw­do­po­dob­nie do ostat­nich dni wojny, a nie do końca grud­nia 1944 r. Liczbę zamor­do­wa­nych tam Pola­ków (1604) usta­lił na pod­sta­wie odna­le­zio­nych doku­men­tów pro­ku­ra­tor szcze­ciń­skiego oddziału IPN Marek Rabiega. [wróć]

19. A. Kem­pi­sty, Sprawy Norym­bergi ciąg dal­szy, War­szawa 1975, s. 11-12. [wróć]

20. M.J. Mazur­kie­wicz, Ludo­bój­stwo Nie­miec na naro­dzie pol­skim (1939-1945). Stu­dium histo­rycz­no­prawne, War­szawa 2021, s. 201-202: "Tego typu lub zbli­żony skład elit pol­skich (obej­mu­jący wszyst­kich Pola­ków mają­cych wyż­sze, a nawet śred­nie wyksztal­ce­nie) poja­wił się w wielu nie­miec­kich stu­diach pla­ni­stycz­nych, np. z 25 wrze­śnia 1939 r., s. 202 (zob. Pro­gram naro­do­wo­ściowy Ras­sen­po­li­ti­schen-Amtu z 1939 roku na zie­miach pol­skich, "BGKB­ZNwP" IV [1948], s. 155)". [wróć]

21. Nie­miec­kie obozy kon­cen­tra­cyjne podzie­lono na trzy kate­go­rie. Dachau, obok Sach­sen­hau­sen i Auschwitz, zali­czono do kate­go­rii I, mieli w nich prze­by­wać więź­nio­wie "mało obcią­żeni" i "bez­względ­nie nada­jący się do poprawy" (była to jed­nak fik­cja, wymy­ślona dla zama­sko­wa­nia praw­dzi­wego obrazu obozu). Obozy II stop­nia, tj. Buchen­wald, Flos­sen­burg, Neu­en­gamme, Auschwitz II, Gross-Rosen, Stut­thof były prze­zna­czone dla więź­niów poważ­nie obcią­żo­nych, ale jesz­cze zdol­nych do poprawy. Obóz w Mau­thau­sen-Gusen, zali­czony do kate­go­rii III, naj­cięż­szej, prze­zna­czony był dla więź­niów nienada­jących się do reso­cja­li­za­cji. Poza kla­sy­fi­ka­cją pozo­stał obóz w Ravensbrück, będący obo­zem kobie­cym. W kwiet­niu 1945 r. KL Dachau posia­dał 143 filie oraz różne kolumny robo­cze pra­cu­jące dla prze­my­słu zbro­je­nio­wego i pry­wat­nych firm. Na czele każ­dego obozu stał komen­dant odpo­wie­dzialny tylko przed cen­tral­nymi wła­dzami SS. Od samego początku KL Dachu i kolejne obozy kon­cen­tra­cyjne znaj­do­wały się w SS (para­mi­li­tar­nej for­ma­cji nazi­stow­skiej pod­le­głej NSDAP), na któ­rego czele stał powo­łany przez Adolfa Hitlera w 1930 r. Hein­rich Him­m­ler. Do 1942 r. obo­zami zarzą­dzał Główny Urząd Admi­ni­stra­cyjny SS, któ­rego sze­fem był Oswald Pohl. Z jego ini­cja­tywy od 1934 r. patro­nat nad obo­zami spra­wo­wał utwo­rzony w tym celu Główny Inspek­to­rat Obo­zów Kon­cen­tra­cyj­nych z sie­dzibą w Ore­nien­burgu. Zob. wię­cej w: T. Musioł, Dachau 1933-1945, Kato­wice 1968; N. Wasch­smann, Histo­ria nazi­stow­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, War­szawa 2016; J. Kosiń­ski, Nie­miec­kie obozy kon­cen­tra­cyjne i ich filie, Ste­phan­skir­chen 1999; A. Jago­dziń­ska, Dachau -?nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny miej­scem mar­ty­ro­lo­gii ducho­wień­stwa pol­skiego w latach 1939-1945, refe­rat wygło­szony na kon­fe­ren­cji zor­ga­ni­zo­wa­nej w Insty­tu­cie Pamięci Naro­do­wej w War­sza­wie w 2015 r. na temat: "Eks­ter­min­na­cja pol­skiego ducho­wień­stwa w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Mau­thau­sen Gusen (1939-1945)", zob. publi­ka­cja pokon­fe­ren­cyjna A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych...; M.J. Mazur­kie­wicz, Ludo­bój­stwo Nie­miec... [wróć]

22. A. Klaf­kow­ski, Obozy kon­cen­tra­cyjne..., s. 44. [wróć]

23. S. Nogaj, Gusen... , s. 7, 31. [wróć]

24. IPN GK 927/5175 (sygn. akt: KL Dachau 988/pt/Dachau, 144/pt /Dachau), EPM/I/5175, Nogaj Sta­ni­sław: "Nogaj Sta­ni­sław, ur. 08-11-1897 r. doty­czące ubie­ga­nia się o przy­zna­nie pomocy finan­so­wej [...] 1969-1971. Akto­twórca: Peł­no­moc­nik Zdro­wia i Opieki Spo­łecz­nej ds. Pomocy Fina­so­wej dla Ofiar Pseu­do­me­dycz­nych Eks­pe­ry­men­tów w Hitle­row­skich Obo­zach Kon­cen­tra­cyj­nych", s. 1. [wróć]

25. Ibi­dem, s. 10. [wróć]

26. A. Kępiń­ski, Rytm życia, Kra­ków 2012, s. 6-7. [wróć]

27. Komen­dan­tami obozu w Dachau byli: Hil­mar Wăckerle (21 marca 1933 -?25 czerwca 1933), The­odor Eicke (28 czerwca 1933 -?3 lipca 1934), Ale­xan­der Reiner (4 lipca 1934 -?22 paź­dzier­nika 1934), Ber­thold Maack (23 paź­dzier­nika 1934 -?30 listo­pada 1934), Hein­rich Deu­bel (1 grud­nia 1934 -?31 marca 1936), Hans Loritz (1 kwiet­nia 1936 -?31 sierp­nia 1939), Alex Pior­kow­ski (1 wrze­śnia 1939 -?31 sierp­nia 1942), Mar­tin Weiss (1 wrze­śnia 1942 -?30 paź­dzier­nika 1943), Edu­ard Weiter (30 wrze­śnia 1943 -?28 kwiet­nia 1945), Hein­rich Sko­dzen­sky (28 kwiet­nia 1945 -?29 kwiet­nia 1945): T. Musioł, Dachau..., s. 47; https://pl.wiki­pe­dia.org/wiki/Proces_za%C5%82ogi_Dachau_(US_vs._Martin_Gottfried_Weiss_i_inni) (dostęp: 20.08.2021); A. Jago­dziń­ska, Dachau..., w: A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego..., s. 36. [wróć]

28. Zob. W. Fej­kiel, Eks­pe­ry­menty doko­ny­wane na więź­niach hitle­row­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych jako metoda eks­ter­mi­na­cji, [w:] C. Kem­pi­sty, K. Krusz­czyń­ski, C. Pili­chow­ski, H. Szwarc, Eks­ter­mi­na­cyjna poli­tyka hitle­row­ska wobec narodu pol­skiego, War­szawa 1976, s. 115-135; A. Kępiń­ski, Rytm..., s. 49; A. Jago­dziń­ska, Kustosz Pamięci. Ksiądz Leon Stęp­niak (1913-2013). Wię­zień nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych Dachau i Gusen, War­szawa 2019, s. 196-205. [wróć]

29. Przyj­muje się, że przez KL Dachau w latach 1933-1945 prze­szło około 250 tys. więź­niów z 40 kra­jów oku­po­wa­nych przez Niemcy, w tym 48 511 Pola­ków. W dniu wyzwo­le­nia 29 kwiet­nia 1945 r. w Dachau było około 33 tys. więź­niów, z podo­bo­zami bli­sko 67 tys., w tym około 15 tys. Pola­ków -?stra­ciło życie około 10 tys. Obóz był głów­nym miej­scem eks­ter­mi­na­cji ducho­wień­stwa róż­nych wyznań. Naj­więk­szą grupę sta­no­wili duchowni Kościoła rzym­sko­ka­to­lic­kiego -?94,7 proc. Zob. E. Weiler, Dise Gaistli­che in Dachau, sowie in ande­ren Kon­zen­tra­zion und Gefan­gnis­sen, Mödling 1971, s. 45-48. Z uwię­zio­nych 1778 pol­skich duchow­nych Niemcy zamor­do­wali 868. Liczba ofiar nie jest dokład­nie znana, gdyż w spi­sach obo­zo­wych nie uwzględ­niono osob skie­ro­wa­nych do obozu przez gestapo w celu wyko­na­nia egze­ku­cji. Według ofi­cjal­nej listy zamor­do­wa­nych usta­lo­nej na pod­sta­wie zacho­wa­nych doku­men­tów znaj­du­ją­cych się w Archi­wum Muzeum Dachau liczba zamor­do­wa­nych się­gała 40. tys. Pro­ces załogi Dachau odby­wał się od 15 listo­pada do 13 grud­nia 1945 r. przed Ame­ry­kań­skim Try­bu­na­łem Woj­sko­wym w Dachau. A. Jago­dziń­ska, Kustosz Pamięci...; E. Chard, Spis pomor­do­wa­nych Pola­ków w obo­zie kon­cen­trayj­nym Dachau, "Słowo Powszechne", Mona­chium 1946; J. Doma­gała [W. Jace­wicz], Ci, któ­rzy pzreszli przez Dachau. Duchowni w Dachau, War­szawa 1957; K. Dunin-Waą­wicz, Ruch oporu w hitle­row­skich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych 1933-1945, War­szawa 1979; M. Gra­biń­ski, Dyplo­ma­cja w Dachau, Dachau-Fre­iman-Dil­lin­gen 1946; W. Gaziń­ski, Wróg. Pięć lat i jeden dzień w Dachau i Gusen, Poznań 2003; E.Weiler, Die Geistli­chen in Dachau, Münster 1963/1964; AIPN GK 128/45, Kon­zen­tra­tion­sla­ger Dachau. Ewi­den­cja więź­niów KL Dachau; AIPN 4865, SS-Dachau, "Poli­tyka oku­panta hitle­row­skiego wobec wyznań reli­gij­nych w Pol­sce w latach 1939-1945 w tzw. Okręgu Rze­szy: Gdańsk-Prusy Zachod­nie, Kraj Warty i Regen­cja Kato­wicka", 1946, maszy­no­pis, cz. 2, tłum. i oprac. J. Woliń­ski, J. Lubicz; IPN BU 01220/110, t. 1-5, Sprawa Dachau, doku­menty z 1961 r.; A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego... [wróć]

30. AIPN, "SS Dachau", Biblio­teka Komi­sji Bada­nia Zbrodni Hitle­row­skich w Pol­sec, nr 4865, maszy­no­pis, s. 1. [wróć]

31. T. Musioł, Dachau..., s. 271. [wróć]

32. Franz Bötger (1888-1946), zbrod­niarz nie­miecki, czło­nek załogi KL Dachau. Od maja 1941 r. do wyzwo­le­nia obozu kie­row­nik wydziału odpo­wie­dzial­nego za pracę przy­mu­sową więź­niów oraz rapportführer odpo­wie­dzialny za apele więź­niów w obo­zie. Brał czynny udział w biciu, roz­strze­li­wa­niu i wie­sza­niu więź­niów. Po woj­nie został ska­zany przez ame­ry­kań­ski Try­bu­nał Woj­skowy na karę śmierci. Wyrok wyko­nano przez powie­sze­nie w wię­zie­niu w Lands­bergu, http://pl.wiki­pe­dia.org.wiki/Franz_B%Bötger (dostęp: 7.02.2017). [wróć]

33. J.M. Gre­ene, Spra­wie­dli­wość w Dachau. Opo­wieść o pro­ce­sach nazi­stów, War­szawa 2012, s. 51-145; A. Jago­dziń­ska, Dachau i śmierć są syno­ni­mami, "Pamięć.pl" 2012, nr 2, s. 31. [wróć]

34. A. Kępiń­ski, Rytm..., s. 144. [wróć]

35. S. Nogaj, Gusen..., s. 17. [wróć]

36. S. Nogaj, Gusen..., s. 79. [wróć]

37. "Praca tłu­ma­czy w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych nie była do tej pory, poza nie­licz­nymi arty­ku­łami [...] przed­mio­tem szer­szego opra­co­wa­nia. Tym­cza­sem tłu­ma­cze pra­cu­jący w eks­tre­mal­nych sytu­acjach zasłu­gują na oddzielne opi­sa­nie ich dzia­łań, już cho­ciażby z racji ich wyjąt­ko­wego i boha­ter­skiego dzia­ła­nia [...]. Języ­kiem ofi­cjal­nym w obo­zie był język nie­miecki, wszech­obecny i nie­zbędny do prze­ży­cia. Tłu­macz każ­dego dnia także był nara­żony na bicie, tor­tury, utratę życia. [...] Tłu­macz w obo­zie był tak samo trak­to­wany jak każdy inny wię­zień. Zazwy­czaj byli więź­nio­wie wspo­mi­nają tłu­ma­czy jako dobrych kole­gów. [...] W obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Gusen-Mau­thau­sen, który był wie­lo­ję­zycz­nym i wie­lo­kul­tu­ro­wym zbio­ro­wi­skiem więź­niów, tłu­ma­czami byli obo­zowi gońcy i pisa­rze Wydziału Poli­tycz­nego. Trze­cią grupę sta­no­wili więź­nio­wie, któ­rzy zgło­sili, że znają język nie­miecki. [...] Zna­jo­mość języka nie­mieckiego ozna­czała za to dostęp do infor­ma­cji, co było nie­zwy­kle ważne w owych warun­kach. [...] Tłu­macz mógł po pro­stu pomóc innym prze­ka­zać istotne infor­ma­cje [...]" (M. Try­luk, Ty nic nie mów, ja będę tłu­ma­czył, War­szawa 2014, s. 44-45). [wróć]

38. S. Nogaj, Gusen..., s. 18-19. [wróć]

39. Franz Zie­reis (1905-1945), prak­tykę odbył w obo­zie Dachau, gdzie był Blockführerem. W 1937 r. został dowódcą odd­działu SS-Toten­kopf w Bran­den­bur­gii, od 1939 r. pro­wa­dził szko­le­nia mło­dych eses­ma­nów do służby w SS-Toten­kopf w Austrii. 9 lutego 1939 r. został powo­łany na sta­no­wi­sko komen­danta obozu kon­cen­tra­cyj­nego Mau­thau­sen. Był nim przez cały okres wojny aż do wyzwo­le­nia obozu przez woj­ska ame­ry­kań­skie. Jako jego komen­dant pono­sił pełną odpo­wie­dzial­ność za zbrod­nie, do jakich w nim docho­dziło. Krótko przed wyzwo­le­niem obozu ukrył się z rodziną w Gór­nej Austrii, gdzie został ujęty przez żoł­nie­rzy ame­ry­kań­skich. Postrze­lony pod­czas próby ucieczki, zmarł w szpi­talu w Gusen 24 maja 1945 r. Przed śmier­cią zło­żył obszerne zezna­nia, opi­su­jąc funk­cjo­no­wa­nie obozu i zbrod­nie w nim popeł­nione, twier­dził przy tym, że jest nie­winny. Ciało zbrod­nia­rza zostało ozna­czone swa­styką i powie­szone przez byłych więź­niów na ogro­dze­niu z drutu kol­cza­stego w głów­nym obo­zie Gusen. Zob. wię­cej S. Dobo­sie­wicz, Mau­thau­sen-Gusen, obóz zagłady, War­szawa 1966, s. 67-69; S. Nogaj, Gusen..., s. 97; A. Lasek, Ofi­ce­ro­wie SS w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych w latach 1939-1945. Bio­gramy, War­szawa 2020, s. 963-964; https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/aktu­al­no­ści/95687-Tajem­nica-śmierci-komen­danta-KL-Mau­thau­sen-Franza-Zie­re­isa.html (dostęp: 11.04.2022). [wróć]

40. Karl Wal­ter Chmie­lew­ski (1903-1991), nie­miecki zbrod­niarz wojenny, SS-Hauptsturmführer, ur. we Frank­fur­cie nad Menem, komen­dant obozu Gusen od jego otwar­cia w maju 1940 do listo­pada 1942 r. Otrzy­mał przy­do­mek "Dia­beł z Gusen", gdyż oso­bi­ście mor­do­wał i mal­tre­to­wał więź­niów. Aresz­to­wany w w 1943 r. przez SS (SS-Göricht) pod zarzu­tem korup­cji, został ska­zany na 15 lat wię­zie­nia. Umiesz­czono go w obo­zie Sach­sen­hau­sen, a następ­nie w Dachau. Uła­ska­wiony przez Him­m­lera, wró­cił do Gusen, nie peł­niąc już żad­nej funk­cji. Po woj­nie ukry­wał się pod fał­szy­wym nazwi­skiem i dopiero w 1961 r. został ska­zany na doży­wo­cie. Z wię­zie­nia został zwol­niony w 1979 r. Zmarł w Ber­nam w 1991 r. Zob. S. Dobo­sie­wicz, Mau­thau­sen-Gusen..., s. 71-75; ks. L. Stęp­niak, Wywie­zieni na roboty z Pol­ski, bez wyna­gro­dze­nia, Kościan, 13 maja 1998, mps. Zbiory ks. L. Stęp­niaka (archi­wum autorki); T. Cie­ślak, Karl Chmie­lew­ski "Dia­beł z Gusen" -?pierw­szy komen­dant KL Gusen, https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/aktu­al­no­sci/145136,Karl-Chmie­lew­ski-Dia­beł-z-Gusen-pierwsz-komen­dant-KL-Gusen.html (dostęp: 11.04.2022). [wróć]

41. Wszy­skie dzieci zostały zamor­do­wane w komo­rze gazo­wej obozu Mau­thau­sen. Zob. S. Kru­kow­ski, Nad pięk­nym modrym Duna­jem. Mau­thau­sen 1940-1945, War­szawa 1966, s. 245-247. Autor, świa­dek, w spo­sób wstrzą­sa­jący opi­sał tę nie­miecką zbrod­nię: "Przez caly czas w obo­zie niczego tak nie prze­ży­łem, mimo że trwa­łem tam przez dłu­gie lata". [wróć]

42. Od listo­pada 1941 do wio­sny 1943 r. ist­niał -?w ramach KL Gusen -?osobny obóz prze­zna­czony wyłącz­nie dla jeń­ców wojen­nych, żoł­nie­rzy Armii Czer­wo­nej. Zgod­nie z kon­wen­cją genew­ską jeńcy wojenni nie mogli być wysłani do wynisz­cza­ją­cej pracy, która miała zabi­jać. Mor­do­wano ich za pomocą "pałki", poprzez powolną śmierć gło­dową, a gdy to się nie udało, zaczęto ich sys­te­ma­tycz­nie mor­do­wać w komo­rach gazo­wych. [wróć]

43. J. Kosiń­ski, Nie­miec­kie obozy kon­cen­tra­cyjne i ich filie, Ste­phan­skir­che 1999, s. 455-456. Zob. także Oca­leni z Mau­thau­sen. Rela­cja pol­skich więź­niów obo­zów nazi­stow­skich sys­temu Mau­thau­sen-Gusen, War­szawa 2010; A. Jago­dziń­ska, Mau­thau­sen-Gusen, nie­miecki oboz kon­cen­tra­cyjny 1940-1945. "Różańce z Gusen" [...] A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego...; Oca­leni z Mau­thau­sen. Rela­cja pol­skich więź­niów obo­zów nazi­stow­skich sys­temu Mau­thau­sen-Gusen, wybór i oprac. K. Madoń-Mit­zner, War­szawa 2010; A. Jago­dziń­ska, Mau­thau­sen-Gusen. Modlący się obóz, "wSieci Histo­rii" 2016, nr 9; Druh. Piękne życie Wacława Milke, Płock 2010; W. Wnuk, Byłem z Wami, War­szawa 1972; J. Wil­ner, Moja droga do Mau­thau­sen, Lublin 1965; J. Osu­chow­ski, Gusen, przed­sio­nek pie­kła, War­szawa 1961; S. Dobo­sie­wicz, Mau­thau­sen-Gusen...; A. Góreczny, Tam, gdzie pano­szył się mord, Mor­dhau­sen, 1972, wspo­mie­nia, oprac. J. Góreczny (maszy­no­pis). Klub Mau­thau­sen-Gusen w Kato­wi­cach zebrał kilka tysięcy wspo­mnień i nota­tek więź­niów, opra­co­wał 27 tomów pt. Księgi Mau­thau­sen-Gusen, zawie­ra­ją­cych 1350 życio­ry­sów byłych więź­niów, a także wydał trzy tomy wspo­mnień obo­zo­wych Ostrze­gamy. [wróć]

44. Obóz zagłady pol­skiej inte­li­gen­cji. [wróć]

45. W. Wnuk, Byłem..., s. 47. [wróć]

46. A. Jago­dziń­ska, Kustosz Pamięci..., s. 144; ks. T. Korcz, Wykaz imienny bio­gra­mów zawar­tych w zbio­rze J. Eks. Ks. Bp. Jedwab­skiego, AISP, 1968. [wróć]

47. J. Kosiń­ski, Nie­miec­kie obozy..., s. 446. [wróć]

48. Oca­leni z Mau­thau­sen..., s. 8. "Na ulicy obo­zo­wej widzę blok kamienny, surowy, pro­sty. Pod­cho­dzę, czy­tam -?"W tym obo­zie zagłady w latach 1939-1945 śmier­cią męczeń­ską z rąk zbrod­nia­rzy hitle­row­skich zgi­nęło 35203 Pola­ków. Wieczna chwała ich pamięci! Rodacy, Mau­thau­sen, maj 1955 r."", cyt za: O.I.P. TIC OFM, Przez Dachau do Rzymu, Poznań 1972, s. 29. [wróć]

49. W Mau­thau­sen -?Pol­skim Miej­scu Pamięci -?jest tablica poświę­cona m.in. dr. Wła­dy­sła­wowi Cza­pliń­skiemu (1902-1976). Tekst w języ­kach pol­skim i nie­miec­kim brzmi: "Dr Wła­dy­sław Cza­pliń­ski 1902-1976. Pol­ska. Boha­ter­scy leka­rze więź­nio­wie, patrioci i anty­fa­szy­ści. Szla­chet­no­ścią serc i wie­dzą rato­wali tysiące swych współ­braci. Pamięć ich zasług zapi­sana jest na zawsze w ser­cach wszyst­kich". Zob. S. Kru­kow­ski, Nad pięk­nym modrym...; S. Iwa­now­ski, Mau­thau­sen-Gusen. Szla­kiem pamięci, Wie­deń 2015, s. 6. "Wła­dy­sław Cza­pliń­ski, lekarz i dzia­łacz spo­łeczny, nale­żał w Gusen do naszej taj­nej orga­ni­za­cji, a póź­niej prze­nie­siony do Mau­thau­sen, jako naczelny lekarz w wiel­kim tam­tej­szym rewi­rze rato­wał życie wielu więź­niów z całej Europy. Docze­kał wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r. Po woj­nie zamiesz­kał w Gdań­sku i tam roz­wi­nął sze­roką dział­ność i jako lekarz, i jako orga­ni­za­tor służby zdro­wia" (W. Wnuk, Byłem..., s. 157). [wróć]

50. Dr Adam Konieczny -?przed­wo­jenny lekarz prak­tyk w Pozna­niu. Aresz­to­wany 22 kwiet­nia 1940 r., 25 kwiet­nia został wywie­ziony do nie­miec­kiego obozu Dachau, a stam­tąd 6 czerwca do Mau­thau­sen-Gusen -?wię­zień poli­tyczny nr 3903/49936. Od 1941 r. pra­co­wał w szpi­talu lagro­wym w Gusen jako inter­ni­sta. W obo­zie i w szpi­talu dał się poznać jako świetny lekarz, odważny czło­wiek, poma­gał każ­demu potrze­bu­ją­cemu pomocy. Był jed­nym z ini­cja­to­rów ruchu oporu. Zmarł w obo­zie 24 kwiet­nia 1945 r. Zob. M. Przy­chodzki, Leka­rze poznań­scy 1939-1945, "Prze­gląd Zachodni -?Insty­tut Zachodni" 1977, nr 1, s. 114-115. [wróć]

51. Dr Fran­ci­szek Ada­ma­nis, pro­fe­sor che­mii far­ma­ceu­tycz­nej na Uni­wer­sy­te­cie Poznań­skim, współ­or­ga­ni­za­tor Sza­rych Sze­re­gów w Pozna­niu, był jed­nym z pierw­szych więź­niów w Gusen. "Z bie­giem czasu objął funk­cję pisa­rza na bloku rewi­ro­wym nr 31, gdzie prze­by­wali naj­cię­żej cho­rzy, uśmier­cani prze­waż­nie przez blo­ko­wego Niemca zastrzy­kami z fenolu. Nazy­wany przez więź­niów "Franko" ura­to­wał życie wielu więź­niom róż­nych naro­do­wo­ści. [...] Z glu­kozy i innych surow­ców che­micz­nych nade­sła­nych z Pozna­nia do Gusen przez żonę (z zawodu far­ma­ceutkę), dostar­cza­nych lewą pocztą, zor­ga­ni­zo­wał on w obo­zie tajną pro­duk­cję leków na nie­wia­ry­godną wręcz skalę [...] (szcze­gó­łowe spra­woz­da­nie z tej akcji opu­bli­ko­wał w "Fra­ma­cji Pol­skiej" z 1946, nr 6). Docze­kal wyzwo­le­nia. Wró­cił do Pol­ski i objął kate­drę che­mii far­ma­ceu­tycz­nej na Aka­de­mii Medycz­nej w Pozna­niu. [...] W roku 1959 otrzy­mal nagrodę naukową mia­sta Pozna­nia". Zmarł 14 kwiet­nia 1962 r. w Pozna­niu. Zob. W. Wnuk, Byłem..., s. 150. [wróć]

52. Potwier­dze­nie ofiar­no­ści pol­skich leka­rzy w nie­sie­niu pomocy współ­więź­niom znaj­dziemy m.in. we wspo­mnie­niach Wło­cha Alda Car­piego (1886-1973), więź­nia Gusen I od 1944 r. do wyzwo­le­nia 5 maja 1945 r., w chwili aresz­to­wa­nia w 1944 r. pro­fe­sora w kate­drze malar­stwa Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych w Medio­la­nie -?wyda­nych po woj­nie pt. Dzien­nik z Gusen. Wstrza­sa­jąca rela­cja więź­nia zilu­stro­wana gra­fi­kami wyko­na­nymi w obo­zie, Zakrzewo 2009, replika, tłum. G. Melillo, B. Budzyń­ski. Tytuł ory­gi­nału Diaro di Gusen. Dzien­nik z Gusen sta­nowi doku­ment two­rzony wyłącz­nie pod­czas pobytu w nie­woli, pisany z dnia na dzień -?podob­nie jak Gusen. Pamięt­nik dzien­ni­ka­rza Nogaja -?w obli­czu nie­usta­ją­cego zagro­że­nia i ter­roru. "Tam, w Gusen, gdyby nie było tych leka­rzy z Pol­ski, to koniec. [...] Nie wró­cił­bym już do Medio­lanu. To jest pewne" (A. Carpi, Dzien­nik..., s. 56). [wróć]

53. Zain­te­re­so­wa­nych pozna­niem guse­now­skiej poezji odsy­łamy do książki Sta­ni­sława Dobo­sie­wi­cza (więź­nia Mau­thau­sen-Gusen) Mau­thau­sen-Gusen. Poezja i pieśń więź­niar­ska, War­szawa 1983. Zob. też Mau­thau­sen-Gusen. Wier­sze zza dru­tów, War­szawa 2000. Jest to zbiór wier­szy napi­sa­nych przez więź­niów Mau­thau­sen-Gusen. Naj­bar­dziej zna­nym utwo­rem jest Marsz Guse­now­ców (muzykę do słów napi­sał Gra­cjan Guziń­ski), obec­nie hymn byłych więź­niów Mau­thauen-Gusen. [wróć]

54. H.P. Jeshke (Austria), Gruppe "Leben­der Rosen­kreuze" ("Żywy Róża­niec" -?Votum -?refe­rat wygło­szony przez dr. Hansa Petera Jesh­kego na sym­po­zjum nauko­wym "Mau­thau­sen-Gusen, nie­miecki obóz kon­cen­tra­cyjny miej­scem zagłady pol­skiej inte­li­gen­cji i pol­skiego ducho­wień­stwa (1940-1945)" -?zor­ga­ni­zo­wa­nym przez Archi­wum Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej -?Przy­sta­nek Histo­ria im. Janu­sza Kur­tyki w War­sza­wie 2 czerwca 2016 r. [wróć]

55. Wię­cej o funk­cjo­no­wa­niu nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych Mau­thau­sen-Gusen -?poza wspo­mnie­niami, pamięt­ni­kami, kore­spon­den­cją obo­zową, doku­men­ta­cją archi­walną -?w mono­gra­fiach: N. Wach­sman, Histo­ria nazi­stow­skich...; M.J. Mazur­kie­wicz, Ludo­bój­stwo Nie­miec...; A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego...; A. Klaf­kow­ski, Obozy kon­cen­tra­cyjne hitle­row­skie... W 2010 r. uka­zała się wydana przez Ośro­dek "Karta" publi­ka­cja Oca­leni z Mau­thau­sen...; nato­miast w 2015 r. książka S. Iwa­now­skiego Mau­thau­sen-Gusen. Szla­kiem... Z kolei w pozy­cji Nie­miec­kie obozy kon­cen­tra­cyjne i ich filie jeden z roz­dzia­łów poświę­cił obo­zowi Mau­thau­sen-Gusen i jego filiom Jan Kosiń­ski. Należy też wspo­mnieć książki Sta­ni­sława Dobo­sie­wi­cza, Mau­thau­sen-Gusen: samo­obrona... i Mau­thau­sen-Gusen: w obro­nie... Wśród bada­czy zaj­mu­ją­cych się zagad­nie­niem sacrum w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych należy przy­wo­łać prace prof. Eileen G. Lyon, w któ­rych autorka poświęca uwagę także reli­gij­no­ści pol­skich duchow­nych. Należy zazna­czyć, że wiele mate­ria­łów wyma­ga­ją­cych opra­co­wa­nia na­dal pozo­staje w archi­wach die­ce­zjal­nych, klasz­tor­nych oraz w zbio­rach pry­wat­nych. Także w doku­men­tach znaj­du­ją­cych się obec­nie w Achi­wum Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej, np.: IPN BU 1061/39(1255/38), Trans­port Pola­kow wra­ca­ją­cych z obozu konc­ne­tra­cyj­nego Mau­thau­sen-Gusen. [wróć]

56. Zob. Oświad­cze­nie Sta­ni­sława Nogaja, Kato­wice, 21 lutego 1968 r., do sprawy o odszko­do­wa­nie zło­żone przez b. więź­nia Gusen, Woj­cie­cha Maj­chrzaka , GK 927/4394, s. 65-66. [wróć]

57. Sta­ni­sław Grze­siuk (ur. 18 maja 1918 r., zm. 21 stycz­nia 1963 r. w War­sza­wie), zwią­zany z war­szaw­skim Czer­nia­ko­wem pisarz, pio­sen­karz (zwany bar­dem Czer­nia­kowa), z zawodu elek­tro­me­cha­nik. W latach 1940-1945 wię­zień nie­miec­kich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych Dachau, Mau­thau­sen i Gusen. Gdy wybu­chła wojna 1 wrze­śnia 1939 r., zaan­ga­żo­wał się w walkę z nie­miec­kim oku­pan­tem, dzia­ła­jąc w kon­spi­ra­cji. Aresz­to­wany w 1940 r. w cza­sie ulicz­nej łapanki, został wysłany na roboty do Nie­miec. Za ucieczkę został zesłany do KL Dachau, gdzie tra­fił 4 kwiet­nia 1940 r . Stam­tąd 16 sierp­nia 1940 r. został ode­słany do KL Mau­thau­sen, a w 1941 r. do obozu Gusen I. Wyzwo­lony 5 maja 1945 r., 9 lipca był już w War­sza­wie. Od 1947 r. cho­ro­wał na gruź­licę, będącą kon­se­kwen­cją pobytu w nie­miec­kich obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych. Zmarł w 1963 r. i został pocho­wany w War­sza­wie na Cmen­ta­rzu Woj­sko­wym na Powąz­kach. W stycz­niu 1979 r. jego imie­niem nazwano jedną z ulic na war­szaw­skim Czer­nia­ko­wie. Autor auto­bio­gra­ficz­nej try­lo­gii: Boso, ale w ostro­gach (1957), Pięć lat kacetu (1958), Na mar­gi­ne­sie życia (wydane pośmiert­nie w 1964 r.). Według teatro­loga i fil­mo­znawcy Janu­sza R. Kowal­czyka ksią­żek Sta­ni­sława Grze­siuka nie należy trak­to­wać jako auto­bio­gra­fii w sen­sie ści­słym, autor nie­kiedy opi­sy­wał cudze przy­gody jako wła­sne. Zob. pl.wiki­pe­dia.org./wiki/Sta­ni­sław Grze­siuk (dostęp: 5.01.2022); B. Janu­szew­ski, Grze­siuk. Król życia, War­szawa 2017. [wróć]

58. S. Grze­siuk, Pięć lat kacetu, wyd. 9, War­szawa 1982, s. 395. [wróć]

59. S. Nogaj, Gusen..., s. 33. [wróć]

60. Ibi­dem, s. 34-35. [wróć]

61. A. Kępiń­ski, Rytm..., s. 17. [wróć]

62. W wyniku poro­zu­mie­nia mię­dzy­na­ro­do­wego Fran­cji, USA, Wiel­kiej Bry­ta­nii i ZSRS w zakre­sie ści­ga­nia, osą­dze­nia i kara­nia głów­nych zbrod­nia­rzy wojen­nych nie­miec­kiej Trze­ciej Rze­szy z okresu dru­giej wojny świa­to­wej, oskar­żo­nych o zbrod­nie wojenne prze­ciwko ludz­ko­ści, spi­sano akt prawny -?wzmian­ko­waną Kartę Mię­dzy­na­ro­do­wego Try­bu­nału Woj­sko­wego (Lon­dyn 1945). Na jego mocy powo­łano rów­nież try­bu­nał norym­ber­ski. Zob. Poro­zu­mie­nie mię­dzy­na­ro­dowe w przed­mio­cie ści­ga­nia i kara­nia głów­nych prze­stęp­ców wojen­nych Osi Euro­pej­skiej, pod­pi­sane w Lon­dynie dnia 8 sierp­nia 1945 r. (Dz.U. z 1947 Nr 63, poz. 367). "Nie­za­leż­nie od try­bu­nału norym­ber­skiego, dzia­ła­ją­cego w l. 1945-1946, funk­cjo­no­wały w stre­fach oku­pa­cyj­nych Nie­miec sądy mię­dzy­na­ro­dowe. Takie sądy prze­pro­wa­dzały w l. 1946-1949 serie 12 wiel­kich pro­ce­sów prze­ciwko hitle­row­skim zbrod­na­irzom wojen­nym. [...] Pol­skie opra­co­wa­nie tej doku­men­ta­cji jest zawarte w pracy: T. Cyprian, J. Sawicki, Nie­znana Norym­berga, War­szawa 1965" (A. Klaf­kow­ski, Obozy kon­cen­tra­cyjne..., s. 14-15). [wróć]

63. S. Nogaj, Gusen..., s. 92. [wróć]

64. Ks. Nar­cyz Putz, archi­die­ce­zja poznań­ska. Uro­dził się 28 listo­pada 1877 r. w Sie­ra­ko­wie nad Wartą, kano­nik hono­rowy Kapi­tuły Metro­po­li­tal­nej w Pozna­niu, pro­boszcz pra­fii św. Woj­cie­cha w Pozna­niu. Aresz­to­wany 4 wrze­śnia 1939 r. w War­sza­wie, został uwię­ziony na Pawiaku. Zwol­niony 17 paź­dzier­nika 1939 r., ponow­nie aresz­to­wany 3 listo­pada 1939 r. w Pozna­niu i uwię­ziony w For­cie VII. Do obozu kon­cen­tra­cyj­nego Dachau został wywie­ziony 24 kwiet­nia 1940 r.; w obo­zie Gusen od 6 czerwca 1940 r.; ponow­nie w Dachau od 8 grud­nia 1940 r. -?nr obo­zowy 22064. Zmarł w Dachau 5 grud­nia 1942 r.: "Gusen to wykań­czal­nia Pola­ków. Praca tu nie była łatwa, bo w kamie­nio­ło­mach i przy budo­wie obozu. Musiał wpierw nosić kamie­nie. Potem dostał się do komanda robią­cego ulice [...]. W dniu 8 grud­nia 1940 r. prze­wie­ziono go razem z wszyst­kimi kapła­nami do obozu Dachau [...]" (S. Nogaj, Gusen..., s. 212). Zob. W. Jace­wicz, J. Woś, Mar­ty­ro­lo­gium pol­skiego ducho­wień­stwa rzym­sko­ka­to­lic­kiego pod oku­pa­cją hitle­row­ską 1939-1945. Wykaz duchow­nych zmar­łych, zamor­do­wa­nych lub repre­sjo­no­wa­nych przez oku­panta w archi­die­ce­zjach: mohy­lew­skiej, poznań­skiej i wileń­skiej oraz w die­ce­zjach: gdań­skiej, kamie­niec­kiej, łuc­kiej, piń­skiej, prze­my­skiej, san­do­mier­skiej, sie­dlec­kiej, tar­now­skiej, war­miń­skiej, wło­cław­skiej, w pra­ła­tu­rze pil­skiej i wśród dusz­pa­ster­stwa polo­nij­nego, War­szawa 1978, t. 6, z. 4 s. 144. [wróć]

65. Praw­do­po­dob­nie cho­dzi o ks. Bro­ni­sława Gła­dy­sza (ur. 3 listo­pada 1892 r. w Sie­ra­ko­wie, zm. 19 maja 1943 r. w Mau­thau­sen-Gusen), dr. filo­zo­fii, doc. uni­wer­sy­tetu w Pozna­niu. Aresz­to­wany 18 lipca 1941 r. w Pozna­niu, wię­ziony w For­cie VII, we Wron­kach, Zwic­kau i Rawi­czu do połowy 1942 r. Wywie­ziony do Mau­thau­sen-Gusen, skie­ro­wany do pracy w kamie­nio­ło­mach, poniósł śmierć męczeń­ską 19 czerwca 1943 r. Zob. J. Woś, W. Jace­wicz, Mar­ty­ro­lo­gium pol­skiego ducho­wień­stwa..., t. 6, z. 4, s. 70. [wróć]

66. S. Nogaj, Gusen..., s. 379. [wróć]

67. Od 2015 r. jest reali­zo­wany przez dr. Hansa-Petera Jesch­kego z Uni­wer­sy­tetu w Linzu oraz dr Annę Jago­dziń­ską pro­jekt badaw­czy "Różańce z Gusen" (Guse­ner Rosen­kranze) mający na celu uczcze­nie i pro­mo­wa­nie pamięci o mar­ty­ro­lo­gii pol­skich więź­niów świec­kich i pol­skiego ducho­wień­stwa w nie­miec­kim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Mau­thau­sen-Gusen. W ramach pro­jektu 2 czerwca 2016 r. w sie­dzi­bie Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej w War­sza­wie odbyła się kon­fe­ren­cja poświę­cona pol­skim więź­niom Mau­thau­sen i Gusen. [wróć]

68. A. Jago­dziń­ska, Kustosz Pamięci..., s. 153; A. Gąsio­row­ski, A. Jago­dziń­ska (red.), Eks­ter­mi­na­cja ducho­wień­stwa pol­skiego..., s. 200-202. [wróć]