Wstęp
No cóż, trzeba to przyznać: nigdy w sposób bardziej systematyczny nie zajmowałem się poezją i teatrem. Ale będąc "zawodowcem" prowadzącym uniwersyteckie wykłady i ćwiczenia z tych dziedzin, musiałem z nimi się stykać już nie całkiem bezinteresownie. I czasami dawałem się uwieść - autorom / autorkom, pojedynczym utworom, przedstawieniom. Dlatego to, co zdecydowałem się na te tematy napisać, nie ma - paradoksalnie - charakteru całkiem profesjonalnego, choć starałem się niekiedy zachowywać takie pozory. W rzeczywistości szkice zamieszczone w tym tomie są w większości owocem urzeczenia jakimś konkretnym utworem lub autorem, którego dzieła wielokrotnie czytałem na zajęciach, ciągle, dzięki słuchaczom, wzbogacając to, co miałem o nim do powiedzenia. Tak było na przykład z analizami Pieśni i wielu innych utworów Miłosza.
Tym ostatnim poetą zajmowałem się konsekwentnie przez wiele lat, choć nie próbując rywalizować z jego najwybitniejszymi monografistami, jak Jan Błoński, Aleksander Fiut, Marek Zaleski, Andrzej Franaszek i wielu innych, z którymi się przyjaźniłem i których wysiłkom kibicowałem. Czytanie Miłosza na zajęciach w latach siedemdziesiątych wiązało się z dość zabawnymi reakcjami. Na przykład nauczyciele ze studiów podyplomowych, którzy z tym nazwiskiem nigdy się nie zetknęli, uważali moją inicjatywę za rodzaj nieszkodliwego dziwactwa ("Bo pan magister tak lubi tego Miłosza..."). Grałem więc chętnie rolę dziwaka amatora, niemniej w kilku konkretnych przypadkach poetyckich analiz ośmielam się myśleć o sobie jako o "wynalazcy" (na przykład w kwestii interpretacji kończących Pieśni bardzo ważnych Ostatnich głosów). Dlatego Miłosz jest bezsprzecznie centralną figurą niniejszego tomu. Pierwszy z poświęconych mu tekstów, który otwiera książkę, powstał w ciągu kilku popołudniowych godzin w dniu, kiedy redakcja "Newsweeka" zawiadomiła mnie o śmierci poety, składając jednocześnie zamówienie na okolicznościowy artykuł z terminem "natychmiast". Świadczy on zatem, co myślałem o Miłoszu wyrwany do odpowiedzi bez czasu na jakiekolwiek przygotowania. Inaczej było z drugim szkicem, który powstał znacznie wcześniej, niebawem po Noblu dla poety, i był już parokrotnie przedrukowywany, ale potrzebuję go tutaj jako zalążka wszystkich moich rozważań o autorze Ocalenia. Nad kolejnymi tekstami myślałem już dłużej, choć większość z nich powstała w związku z jubileuszem setnej rocznicy urodzin Miłosza.
Do tego solidnego dosyć bloku tekstów o głównym bohaterze książki dołączam parę szkiców poświęconych analizie tekstów poetyckich, które szczególnie lubiłem - Maggi Jankowskiego, Wyboru Baczyńskiego, "wierszy ulicznych" futurystów i "wierszy ontologicznych" Szymborskiej. Są tu jeszcze szkice laudacyjne, które uważam za szczególną formę krytyki: muszą być krótkie, a jednocześnie muszą prezentować słuchaczom te najbardziej udane wiersze nagrodzonych (trudno tu odwoływać się do pamięci zebranych, trzeba więc cytować) - no i na tych niewielu z konieczności przykładach trzeba pokazać, jak sobie z poetycką materią radzi laureat / laureatka i czemu wart jest odświętnego słowa.
Drugim spośród głównych bohaterów tomu jest Gombrowicz, któremu - inaczej niż Miłoszowi - poświęciłem kilka książek, ale który tutaj zredukowany został z jednej strony do roli "partnera Miłosza", pomagającego mu - jakby przez antytezę - wyraziściej zaistnieć, z drugiej - do roli autora dramatycznego, wchodzącego w niezliczone interakcje z twórcami teatru. Nic dziwnego: trudno znaleźć pisarza, który bardziej od Gombrowicza byłby figurą przenikniętą żywiołem gry, aktorstwa. O tym traktują moje teksty napisane na zamówienie warszawskiego Teatru Narodowego i towarzyszące historycznym już dzisiaj inscenizacjom Gombrowicza wyreżyserowanym przez Jerzego Jarockiego, a także szkic poświęcony relacjom wiążącym Gombrowicza z Szekspirem. Do tego dodaję kilka jeszcze wypowiedzi poświęconych sprawom teatralnym, które są zapisem moich sporów - to o Schulza scenicznego, to o koncepcję adaptacji dla teatru Kronosu, to wreszcie o pomysł uwiecznienia w postaci drukowanej spektakli Grzegorzewskiego, w których trudno precyzyjnie określić kwestię autorstwa, podzielonego między autorów wykorzystanych tam tekstów i montującego z nich spektakl reżysera.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki