GRU. Radziecki Wywiad Wojskowy - Wiktor Suworow

Kup ebooka

37.90 zł
29.56 zł (20,85 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Wstęp

Nie ma wątpliwości, które państwo naświecie ma najpotężniejszy wywiad - jest nim Związek Radziecki,a ta monstrualna służba bez odpowiednika w dziejach ludzkości to KGB,Komitet Bezpieczeństwa Państwowego. Co do tego natomiast, jaki kraj madrugą taką służbę, specjaliści nie są zgodni. Prawda może sięwydać dziwna: to również Związek Radziecki, a służba ta nazywasię GRU, Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego.

Napisałem tę książkę, żeby toudowodnić.

Pierwotnie była ona pomyślana jakomateriał instruktażowy dla wąskiego kręgu specjalistów, późniejjednak opracowałem ją tak, by nadawała się dla szerszego kręguodbiorców. Głównie usunąłem nieprzydatne dla czytelnika definicjei szczegóły techniczne, które zaciemniłyby ogólny obraz. Mimoto książka ta może się okazać trudna w lekturze i mogę tylkoprzeprosić za to czytelników, bo nie sposób tego zmienić. Abypoznać chorobę (a chęć poznania najczęściej wynika z potrzeby jejzwalczenia), trzeba poznać zarówno jej objawy, jak i etiologię.

Jednym z pierwszych kłamstw komunistycznegopaństwa było ogłoszenie, że jego organy przymusu zostały stworzone19 grudnia 1917 roku. Czerwoni zrobili tak, by wyglądało na to,że masowe egzekucje, których dokonali w pierwszych czterdziestujeden dniach swej władzy, nie były zaplanowanym ludobójstwem, leczindywidualnymi aktami bezprawia. Kłamstwo to jednak łatwo obalić:wystarczy uważnie poczytać bolszewickie gazety z owych pierwszychdni, które wstrząsnęły światem. Organy bezpieczeństwa działałyzresztą i dokonywały egzekucji nawet nie od pierwszych dni, leczgodzin istnienia władzy radzieckiej, tak jak to zaplanowano.

Pierwszej nocy po ogłoszeniu światunarodzin najbardziej krwawej dyktatury w jego dziejach Leninwyznaczył swych pełnomocników. Wśród nich był niejaki towarzyszAleksiej Iwanowicz Rykow, mianowany szefem Ludowego Komisariatu SprawWewnętrznych, lepiej znanego pod niewinnym skrótem NKWD. TowarzyszRykow w roku 1938 został rozstrzelany, przedtem jednak zapisał kilkakrwawych stronic tak w dziejach organów, jak i władzy radzieckiej,o których władza ta wolałaby zapomnieć. Z piętnastu mianowanychszefów tej służby (czy organu, jak brzmiała pierwotna nazwa) trzechzostało wyrzuconych z piętnem hańby, jeden zmarł na posterunku,jeden został skrycie zamordowany przez członków najwyższych władz(co potem publicznie przyznano), siedmiu zaś powieszono lub rozstrzelanopo torturach, w których oprawcy wykazali tyleż pracowitości, ilepomysłowości. Nie ma sensu zastanawiać się nad przyszłością trzechjeszcze żyjących, którzy mieli zaszczyt zajmować to stanowisko. Losyich zastępców były nie mniej gwałtowne i krwawe nawet po śmiercinieopłakanego towarzysza Stalina.

Ta nie kończąca się krwawa orgia wywołujeparadoksalne pytania: Dlaczego najpotężniejsza na świecie organizacjaprzestępcza tak łatwo pozwala likwidować swych szefów? Jakim cudemPolitbiuro może bezkarnie robić z nimi co tylko zechce? Dlaczego nie maono żadnych problemów nie tylko z pozostałymi po nich rodzinami, alei z likwidacją mas młodych i wpływowych oficerów tej służby? Naczym polega sekret tej bezgranicznej siły Politbiura?

Odpowiedź jest prosta: sekret sprowadzasię do starej jak świat i od początku tego świata skuteczniestosowanej zasady "dziel i rządź". Na początku Lenin, byrządzić, podzielił w Rosji wszystko, co tylko było można, a odjego czasów kolejne pokolenia komunistów wiernie go naśladująi wykonują polecenia wielkiego budowniczego pierwszego państwaproletariackiego.

Każdy element systemu władzy zostałpowielony co najmniej dwukrotnie. Władza Sowietów także jestpowielona. Jeśli ktoś zajdzie do rejonowego komitetu partii,a potem rejonowego komitetu wykonawczego, nie może nie zauważyć,że te dwa odrębne urzędy mają prawie identyczną strukturę,zajmują się identycznymi problemami i podejmują kompletnie sprzecznedecyzje. Żaden nie ma dość autorytetu, aby decydować o czymkolwieksamodzielnie.

System ten obowiązuje na wszystkichszczeblach i etapach podejmowania decyzji. Jeśli przyjrzymy sięnaprawdę ważnym, publikowanym w gazetach decyzjom przywódcówradzieckich, stwierdzimy, że każdą z nich zawsze podjęto nawspólnej sesji Komitetu Centralnego partii i Rady Ministrów. Pisząc tesłowa, mam przed sobą taką właśnie wspólnie podjętą rezolucjęo poprawie jakości i poszerzeniu asortymentu zabawek. Ani RadaMinistrów gigantycznego państwa, ani Komitet Centralny rządzącejnim partii nie mogą - z braku władzy i możliwości - podjąćtak ważnej decyzji samodzielnie.

Dotyczy to nie tylko ministrówczy pierwszych sekretarzy, ale i wszystkich niższych szczeblizarządzania. Na przykład ważna jest jedynie wspólna decyzja KomitetuCentralnego partii tej czy innej republiki i jej Rady Ministrów. Rzeczjasna nie mogą one rozpatrywać tak istotnych kwestii jak jakośćzabawek, ale zasada jest ta sama: nie mogą powziąć samodzielnychdecyzji w jakiejkolwiek sprawie. Władza w Związku Radzieckimzawsze jest - zarówno w formie, jak i treści - podzielonai zdublowana, poczynając od planowania programu kosmicznego,a kończąc na pogrzebie szarego obywatela. Inaczej rzecz ujmując:od produkcji papieru toaletowego do wodowania lodołamaczy o napędzieatomowym.

Nadto, poza lokalnymi organamiwykonawczymi, które wydają polecenia i pilnują, aby je wykonywano,istnieją centralne organy kontroli. Głównym jest naturalnie KGB,ale niezależnie od niego działają i inne, na przykład kryjącasię pod niewinnie brzmiącą nazwą Inspekcja Robotniczo-Chłopska,w istocie tajna policja podległa członkowi Biura Politycznego, któryma prawie takie wpływy jak przewodniczący KGB. Nie zasypia też gruszekw popiele Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, nie podlegające ani KGB,ani Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej. Poza nimi jest też centralny organprasy, którego wizyty w fabrykach wywołują nie mniejszą panikęi wściekłość niż naloty funkcjonariuszy OBHSS, czyli Wydziału doWalki z Zawłaszczaniem Własności Socjalistycznej[1].

Z inicjatywy Lenina wprowadzonofundamentalną, niezmienną zasadę, by każdy organ mający władzę orazzdolność podejmowania decyzji był zrównoważony przez inny, nie mniejzbiurokratyzowany. Ma to zastosowanie nie tylko do organów władzy:jest gazeta "Prawda", ale mamy też "Izwiestija". IstniejeTASS, a obok niego Agencja Prasowa "Nowosti", bynajmniej nie po to,żeby konkurowały ze sobą, ale by wszystko było zdublowane. Zabieg tenpozwala towarzyszom z Politbiura wieść znacznie spokojniejsze życie,co w ich wieku ma niebagatelne znaczenie.

Kontrolować wszystko i wszystkich niesposób, dlatego właśnie jest tak ważne, by dosłownie wszystkodublować. Zawiść to stróż doskonały - zawsze można donieść narywala, gdy ma on przebłysk natchnienia albo jego zachowanie odbiega odnormy, lub co najgorsze, próbuje zdroworozsądkowej krytyki. Duplikacjajest główną przyczyną przerażającej stagnacji we wszystkichdziedzinach życia radzieckiego państwa i społeczeństwa. I naturalniepowodem bezprecedensowej stabilności reżimu. Powielając organy,Politbiuro neutralizowało wszelkie próby rewolty przeciwko sobie. I takjest do dziś.

Tworzenie tego podwójnego systemu zaczęłosię od powołania WCzK, Ogólnorosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji doWalki z Kontrrewolucją i Sabotażem, która miała zneutralizowaćrosnącą władzę Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych. Przezcałą spływającą krwią wojnę domową obie te służby działałyniezależnie i nawet rywalizowały ze sobą, a ponieważ ogromnieprzybrały na znaczeniu, Lenin stworzył jeszcze inny organ kontrolii wymierzania sprawiedliwości - Rabkrin[2], czyli wspomnianą Inspekcję Robotniczo-Chłopską. Dziejówi osiągnięć tego urzędu do dziś nikt nie opisał, choć byłoto ukochane dziecko Lenina, o którym pamiętał on nawet na łożuśmierci. Rabkrin nie był pomyślany jako organ represji wobec całegospołeczeństwa, lecz instytucja kontrolująca elitę bolszewików,a przede wszystkim WCzK i NKWD.

Tymczasem macki Czeki, jak potocznie nazywanoWCzK, wypełzły poza granice kraju i bolszewiccy przywódcy musieliutworzyć inną instytucją zdolną zrównoważyć tę jej działalność,ani bowiem NKWD, ani Rabkrin nie nadawały się do tego. 21 października1918 roku z rozkazu niestrudzonego Lenina powołano nową służbęwywiadowczą mającą operować wyłącznie poza granicami kraju,całkowicie niezależną od Czeki. Nazwano ją dla dezinformacjiZarządem Rejestracyjnym Sztabu Polowego Rewolucyjnej Rady WojennejRepubliki[3]. Obecnie zwie się ona Głównym Zarządem WywiadowczymSztabu Generalnego Armii Radzieckiej, nosi też wojskowe oznaczenieJednostka 44 388.

Historia zna wiele podobnie zdublowanychsłużb i organizacji stworzonych przez rozmaite reżimy. Najlepiej znanedziałały naturalnie w Niemczech za czasów Hitlera. Obowiązywałytam te same zasady podwójności: SA i SS, Wehrmacht i Waffen SS,RSHA i Abwehra.

To zwielokrotnienie organów możnawyjaśnić jedynie dążeniem rządzących do zachowania władzy. Bezwyjaśnienia tej kwestii nie sposób pojąć roli radzieckiego wywiaduwojskowego oraz przyczyn tego, że GRU przez cały czas istnienia ZwiązkuRadzieckiego było niezależne od KGB, mimo że wielokrotnie próbowanomu je podporządkować.

[1] Otdieł po bor'bie s chiszczenijamisocyalisticzeskoj sobstwiennosti (przyp. red.).

[2] Rabocze-kriestjanskaja inspiekcyja(przyp. red.).

[3] Registracyonnyjeuprawlenije Polewogo sztaba Riewolucyonnogo wojennogo sowieta riespubliki(przyp. red.).

Rozdział 1 Triumwirat

Związkiem Radzieckim włada triumwirat:partia, KGB i armia. Wszystkie pozostałe instytucje państwowe,niezależnie od tego, ile oficjalnie udzielono im władzy, defacto mają charakter wykonawczy i są podporządkowane któremuśz triumwirów. Żaden z tych trzech organów nie ma też władzyabsolutnej ani większej niż inne. Wszystkie są niezależnei muszą dzielić się władzą z rywalami, choć żadnemu się tonie podoba. Cały czas zatem, choć nie zawsze to widać z zewnątrz,ze sobą walczą. Ataki i rejterady, tajne przymierza i zdrady to ichdzień powszedni.

Partia nie może istnieć bez aparaturepresjonującego ludność, a KGB bez ciągłego podsycaniakomunistycznego fanatyzmu i oszukiwania ludzi - a więcbez partii. Każde z nich uważa swoje zadanie i istnienie zanajważniejsze, a to, co robi drugie, za pomocnicze. I KGB, i partiadążą do zdobycia pełni władzy, ale zdają sobie sprawę, że niemogą całkowicie pozbyć się drugiej strony, gdyż to oznaczałobysamozagładę. Obie te instytucje potrzebują też armii, którawystępuje tu w roli tresowanego krokodyla odwracającego uwagęi zapewniającego im spokojny żywot.

W tym triumwiracie armia jest najsilniejsza,ale też ma najmniej praw. W przeciwieństwie do partii czy KGBnigdy, nawet przez kilka godzin, nie przewodziła ona państwu. Gdybykiedykolwiek tak się stało, byłby to koniec zarówno partii, jaki KGB, gdyż te instytucje nie są armii do niczego potrzebne. Dlakrokodyla stan naturalny to życie w bagnie i połykanie tego, na co maochotę. Nadzór treserów jest nienaturalny, z czego obaj oni doskonalezdają sobie sprawę. Wiedzą też, że gdyby krokodyl się uwolnił,najpierw rozprawiłby się właśnie z nimi.

Powstaje wobec tego pytanie: Dlaczegokrokodyl nigdy nie miał ku temu okazji? Powodem są mocne cugle,które z jednej strony twardą ręką trzyma partia, a z drugiejKGB. Cugle partii nazywają się Wydziałem Politycznym, a KGB -Wydziałem Specjalnym Sztabu Generalnego. Każdy szczebel dowodzeniai każda jednostka armii jest spenetrowana przez oba te wydziały,częściowo jawnie, częściowo za pośrednictwem informatorów. Zakażdym razem, gdy armia zaatakowała partię, co zdarzało się,poczynając od lat dwudziestych, dość często, czekiści, a potemkagebiści, błyskawicznie opanowywali sytuację. Gdy natomiast pośmierci Stalina armia zaatakowała KGB, do akcji wkroczyła partia,by ratować bezpiekę. Kiedy zaś KGB nazbyt zbezczelniał i zacząłspiskować przeciwko partii, popuściła ona cugli i do dziełaprzystąpił krokodyl. Wszystko jednak zostało tak skalkulowane, bymógł ugryźć, ale nie zdołał zagryźć. Po takich incydentachwszystko na jakiś czas wraca do normy i treserzy tak manipulująkrokodylem, aby żadne sprzeczne interesy czy kłótnie nie doprowadziłydo rozstrzygającego starcia.

Czasami udaje im się wymierzyć krokodylowiparę kopniaków, a jeśli nie ma już wyjścia, zgodnie napuścić gona kogoś innego, zwanego agresorem. W sprzyjających okolicznościachkrokodyl mógłby co prawda pociągnąć za sobą treserów, jednak niedo końca - nie może opuścić triumwiratu.

Żadna z pozostałych instytucjipaństwowych Związku Radzieckiego nie ma w tym przedstawieniupierwszoplanowej roli - mogą jedynie statystować, karmićtreserów i krokodyla, nakładać im makijaż czy zbierać gotówkęod przerażonych widzów.

Sztab Generalny Armii Radzieckiej jestmózgiem krokodyla, a wywiad wojskowy jego oczami i uszami. GRU stanowiczęść Sztabu Generalnego, czyli część mózgu - tę, któraanalizuje to, co widzą oczy i słyszą uszy, która może skoncentrowaćte zmysły na najbardziej interesujących mózg obiektach. Choć krokodylnie może urwać się z cugli, to zarówno Sztab Generalny, jak i GRUpraktycznie nie podlegają jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej.

Powodem tego stanu rzeczy są doświadczeniazdobyte przez partię, i to własnym kosztem. Przed drugą wojnąświatową partia tak dokładnie nadzorowała Sztab Generalny,a czekiści tak dokładnie go sprawdzali, że stracił on możliwośćsamodzielnego myślenia i działania oraz szybkość reakcji. Armiaskutkiem tego praktycznie stała się niezdolna do walki i cały systemradziecki znalazł się na skraju katastrofy. Partia wyciągnęła z tejnauczki właściwą lekcję: nie może mieszać się do pracy mózgu,nawet jeśli nie myśli on zgodnie z jej wytycznymi. Partia i KGBz powodów czysto praktycznych wolą mieć pod kontrolą ciało niżumysł i zmysły krokodyla.

Ciąg dalszy w wersji pełnej