Grota była moim Niebem - Jean Guy

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa

Szanowna Pani,

na pewno nie jest Pani pierwszą, która nam opowiada o Bernardecie i o Lourdes, i nikt nie zna dokładnej liczby tych, którzy przed Panią to robili. Lecz my czytamy zawsze z radością historię tych cudownych faktów, jeśli nam się o nich mówi tak, jak to czyni Pani: z talentem, prawdziwie i całą duszą.

Znamy dobrze talent Pani. W powieściach czy w hagiografii opowiadania Pani rozwijają się harmonijnym wdziękiem i otwierają nam ludzkie serce oraz heroizm Świętych na świetlane i głębokie perspektywy.

Prawdę do napisania tej książki zdobyła Pani mozolną pracą. Plik akt - "Sprawy Bernardety" jest olbrzymi i oto wkrótce - sto lat jego powiększania się. Pani go zbadała i streściła tą metodą, tą intuicją, tą jasną pewnością, której teraz wymagamy od historyków. Lecz talent i praca nie wystarczyłyby pisarzowi, którego dusza jego nie byłaby bardzo wysoko, by zrozumieć Lourdes. Bez wiary, bez tego, co nadprzyrodzone historia Bernardety pozostaje zagadką, urąganiem wiedzy, skandalem dla logiki, olbrzymim skutkiem bez przyczyny. Pani, właśnie Pani, ma oczy otwarte na prawdziwe światło i serce Pani zadrżało z wrażenia wszystkimi emocjami i ono sprawiło, że narodziła się ta epopeja, rozpoczęta naiwnym opowiadaniem dziewczynki, i dzisiaj jeszcze wstrząsa światem.

Książka Pani, skromna i przejrzysta, stawia nas wobec faktów i przenika czarem Lourdes, jak jakieś perfumy (czar ten trudny jest do analizowania - jak bowiem badać drobiazgowo coś, co jest niewidzialne) lecz czarem, który prawie wszyscy wierzący pielgrzymi odczuwają przy Grocie. Człowiek zostaje tam ogarnięty falą wspomnień maryjnej wizyty, autentyczną świętością dziewczynki i porywającą żarliwością rozmodlonych rzesz.

Lourdes jest przede wszystkim miejscem wybranym przez Najświętszą Maryję Pannę dla ukazania się każdemu z nas. Jak się nie wzruszyć tą Matczyną wizytą? Tutaj, to nieprzeźroczyste sklepienie, zakrywające niebo przed ziemią, otworzyło się. Maryja zapewnia nas o swej czuwającej opiece. Nie jest to dla nas objawieniem. Wiedzieliśmy już, że Ona miała oczy zwrócone na nas. Ale jak się jest szczęśliwym, gdy się to stwierdzi. Małe dziecię uściskane przez swoją matkę nie spodziewało się tego uścisku, by przekonać się, że jest kochane; jednak z powodu tych czułości nie jest mniejsza jego radość. Podobnie uczyła nas wiara o miłości Maryi do nas; lecz jakaż jest odległość między rozumowaniem a pieszczotą! Jakimż szczęściem jest znalezienie się tam, gdzie postawiła swe stopy, oddychanie powietrzem przenikniętym wonią Jej obecności! W czasach Starego Testamentu ukazanie się Jahwe napawało przerażeniem i ktokolwiek dotknął się góry Synaj - umierał. Dzisiaj odwiedzający nas goście z Nieba przynoszą nam życie; nie ma już więcej grzmotów i błyskawic, ale macierzyński uśmiech i deszcz łask oraz cudów.

Lourdes to także pamiątka Bernardety. To Święta kanonizowana, tak. Jednak mimo tej pełnej chwały konsekracji, pozostaje tak nam bliska, tak zwyczajna i tak skromna, że nie myślimy o nadawaniu jej tego oficjalnego tytułu: "Święta". Wszyscy mówią nadal o niej "Bernardette", jak gdyby jej zdobiąca ją aureola nie oddalała ją od naszej braterskości uczuciowej. Zwiedzając "loch", gdzie mieszkała rodzina Soubirous, kościół, gdzie Bernardeta przyjęła swoją pierwszą Komunię Świętą, łąki, gdzie zajmowała się swoimi owieczkami, a przede wszystkim Grotę, gdzie przeżyła ekstazę, wszędzie znajdujemy małą dziewczynkę w kapturku i stawiamy ją w autentycznych ramach jej tak krótkiego i tak pięknego życia. Miejsca, gdzie żyli święci, przybliżają nas do Nieba.

W końcu Lourdes - jest ono nadal żarliwością pielgrzymów, podniosłą jednomyślnością rzesz. Psychologowie nie wytłumaczyli tego fenomenu, uniesienia wynikającego ze zgodności serc, udzielania się entuzjazmu. Jednak tutaj wierzący poznają tę siłę, której nie można się oprzeć, ten przypływ morza, który nas unosi i zagarnia. Lourdes, miasto Maryi, miasto nasze małej Bernardety jest jednym z tych wyniosłych miejsc, gdzie tchnie Duch.

W tej pięknej książce podaje nam Pani odblask tych wszystkich świateł, echo tych wszystkich harmonii. Niezliczeni pielgrzymi do Lourdes będą ponownie przeżywali dzięki Pani najpiękniejsze godziny w swoim życiu; inni czytając, będą mieć pocieszające wzmocnienie, chociaż nie mieli jeszcze tego szczęścia, by uklęknąć tam, gdzie mała dziewczynka zobaczyła tajemniczą i uśmiechniętą "Panią". Ja cieszę się, że będąc pierwszym z czytelników Pani, wyrażam w imieniu wszystkich wdzięczność należną Pani pracy i Pani talentowi.

A. de Parvillez, S.J.

WstępLourdes

W odległości "rzutu kamieniem" od Groty przyjmowanie gości jest gratisowe.

Rozciąga się dziesięć tysięcy hektarów... Cisza. Modlitwa. Wzajemna pomoc i skupienie.

Radość, również radość promieniująca, wspomagająca, przekonywująca.

"Zamiar, który leży mi na sercu i który odpowiada chrześcijaństwu" napisał J. E. Ksiądz Biskup Th?as. Zamiar ten zrealizował J. E. Ksiądz Biskup Rodhain.

Miasto-Pomocy w Lourdes; jak musi się Bernardeta pochylać nad nim i przygarniać te pawilony tak skromne, tak wesołe, tak jasne... Ona zna nasze nędzne mieszkania, ona znała swoje...

Jego Świątobliwość Pius XII ufundował pierwszy pawilon. Dawni jeńcy wojenni mają swój dom, oznaczony niezapomnianymi cyframi ich stalagów.

Pawilony - Owczarnie Pasterza.

Była i inna owczarnia, w Bartr?s, gdzie "Bernardetka" pasła swoje barany w styczniu 1858 roku, w wigilię Objawień... Znajdujemy tam dokładną kopię tego schronu pod strzechą, ze starym belkowaniem. Wszystko dokładnie zrekonstruowane.

To nie jest kaplica. To tylko postój przystanek. Nie ma żadnej statuy, ani żadnej dekoracji. Sam kamień. Wzięta jedna płytka łupku leży oparta na podstawie w drugim końcu wklęsłości skały. Po bokach dwie duże świece. Tylko krzyż wisi na grubym łańcuchu. W cieniu sylwetki, rozpostarte...

Nad miastem unosi się dźwięk dzwonów, przekazuje swe Ave... To są dzwony, piękne dzwony spiżowe. Ostatni z nich dodano 25 marca 1954 r. Został odlany z brązu, zebranego przez Ligę Katolickich Kobiet Francuskich. Z zebranego złomu największym i najcięższym, niemającym odpowiednika na naszych wagach ziemskich, jest popiersie Emila Combes, ofiarowane przez jego wnuczkę... Wreszcie przychodzi nam na myśl Renan, Psichari...

Dzięki dużym przestrzeniom Miasto-Pomoc tonie w widoku nie do zapomnienia. U stóp Kalwarii obok mieszkań księży kapelanów Biskupi Theas i Rodhain zbudowali w niebieskawej skale "pawilon-biuro".

Tu się niczego nie sprzedaje. Biuro informacji, wzajemnej pomocy... Spotkań... Wymiany wrażeń... Wzajemnego zaufania... Duch Ewangelii... Zmartwienia, które się rozumie w połowie słów, w spojrzeniu...

Odprężenie, błogosławiony postój, po którym mężnie zabierze się do dźwigania ciężaru każdego dnia, ponieważ Lourdes, Grota, Bernardeta przemawiają do każdego z nas językiem, który - sam - może przemówić... Nam wystarczy tylko słuchać...