Rozdział drugi
Ten sam wieczór
To nie jest mój pierwszy raz
Grace
- Coś ty zrobiła? - ochlapałam twarz zimną wodą. On był taki seksowny, a ja przyznałam się sama przed sobą, że rzeczywiście chodziłam co rano do The Java Hut tylko po to, żeby go spotkać. Był megaprzystojny! Wyglądał jak bad boy, ale jednocześnie wydawał się taki grzeczny i słodki, a do tego pracował w kawiarni. - Trzymaj się - powiedziałam do swojego odbicia w lustrze. Pragnęłam Graysona, potrzebowałam trochę zabawy z przystojnym facetem, zanim wszystko znów stanie się takie poważne. Chyba mogłam sobie pozwolić na jedną noc wolności, prawda?
To był mój ostatni semestr na Harvard Law School. Był początek lutego, zaledwie cztery miesiące dzieliły mnie od zakończenia studiów. Potrzebowałam rozproszenia uwagi; przekonywałam do tego samą siebie, gdy nakładałam na usta świeżą warstwę różowego błyszczyka i poprawiałam włosy.
Raju, jak on potrafił tańczyć! Wirował na parkiecie i poruszał się w takt muzyki, a ja czułam jego ciało, szczupłe i twarde we wszystkich właściwych miejscach, przy swoim ciele. Ochlapałam kark zimną wodą. Z całą pewnością Grayson był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam, z ciemnobrązowymi włosami, trochę dłuższymi na czubku głowy, i przeszywającym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu. Myślę, że ma około metra dziewięćdziesięciu, tak jak mój brat. Ja miałam metr siedemdziesiąt, a on znacznie mnie przewyższał, nawet gdy byłam na obcasach. W kawiarni widziałam, jak podciąga mu się koszulka, zauważyłam kolorowy tatuaż sięgający od pleców na klatkę piersiową, nie dostrzegłam jednak, co przedstawia. Ale dziś wieczorem go zobaczę, prawda? Nadeszła pora, by się zabawić, a ten facet chyba chciał tego samego, co ja, seksu bez zobowiązań.
Po ukończeniu studiów miałam zamiar przenieść się do Dallas, a nie wrócić do Charlestonu, gdzie mieszkałam przez całe życie. W ciągu ostatnich dwóch lat mój ojciec zbudował nowy oddział w Dallas, ponieważ jego klientami stało się kilka dużych firm naftowych i mądrze było mieć siedzibę blisko nich. W biznesie chodziło o budowanie relacji ze swoimi klientami. A żeby to osiągnąć, należało być blisko nich, i to dosłownie. Nie tylko spotykać się w interesach, lecz także grać w golfa i organizować kwesty - i to była duża część mojego życia. Miałam wrócić i rozwijać karierę prawniczą w firmie, a potem ostatecznie przejąć biuro w Dallas. Mój starszy brat Cory już stanął na wysokości zadania i stworzył firmę w Nowym Jorku; w tym czasie ja i mój tata planowaliśmy oddział w Dallas.
- Jestem gotowa. - Wyjrzałam z łazienki.
- Czuję się zaszczycony, piękna Grace. - Grayson się pochylił i pocałował mnie niewinnie w policzek.
Wziął mój płaszcz i pomógł mi go założyć, zanim chwycił swoją skórzaną kurtkę.
- Nie przyjechałem tutaj samochodem, bo planowaliśmy wypić, ale wezwałem ubera. Zaraz będzie, możemy więc poczekać na zewnątrz. - Wziął mnie za rękę, a ja poszłam za nim. - Wiesz, że nie musisz tego robić, prawda? - spytał i spojrzał na mnie swoimi pięknymi, szczerymi oczami.
- Rety, skarbie, ale ja tego chcę. Masz niesamowite ciało, a ja muszę sobie ulżyć. - Oparłam się o jego masywną klatę. Usłyszałam w jego głosie odrobinę nieśmiałości i chciałam go zapewnić, że ja też tego chcę.
- Czy mogę cię pocałować? - zapytał grzecznie.
Zamiast mu odpowiedzieć, stanęłam na palcach i dotknęłam ustami jego ust. Ochoczo wysunął język i zaczął lizać moje wargi, błagając o pozwolenie na wejście. Zadrżałam w jego ramionach, bo na zewnątrz panował chłód. Przytulił mnie mocniej i pogłębił pocałunek. Mój język radośnie bawił się z jego językiem, a ja poczułam w sutkach mrowienie, które natychmiast przeniosło się między moje uda. Jęknęłam mu w usta.
- Przyjechał samochód - powiedział między pocałunkami. - Piękna, masz tak cholernie uzależniający smak. Nie mogę się doczekać, aż będziesz leżeć pode mną na moim łóżku.
- Albo na tobie - odparłam i puściłam do niego oko.
Całowaliśmy się przez całą drogę do jego mieszkania. Znajdowało się w przyjaznej okolicy, a budynek wyglądał ładnie. Był niewielki, ale nowy i zadbany. Trzymając się za ręce, jechaliśmy w milczeniu windą na jego piętro, potem podeszliśmy pod drzwi jego mieszkania. Gdy weszliśmy, zobaczyłam przestrzeń z dwiema sypialniami i od razu mi się tu spodobało. Jasne i przyjazne kuchnia i salon tworzyły otwartą przestrzeń. Nie było tu tylu rupieci co u mnie, ale wyczuwało się osobowość właściciela. Na stoliku kawowym obok wyglądającej na szalenie wygodną ciemnobrązowej aksamitnej kanapy leżało kilka biografii. Były tam też duży telewizor, konsola do gier, a w kącie zobaczyłam gitarę. Ach, więc umie grać, pomyślałam. Jego laptop leżał zamknięty, odnosiłam jednak wrażenie, że Grayson nad czymś pracuje.
- Rozgość się. - Zdjął kurtkę i buty. - Czuj się jak u siebie. - Pokazał mi sofę, która już zdążyła przypaść mi do gustu. - Masz ochotę na coś do picia?
- Cóż, nie, nie bardzo, chcę tylko tego, po co tu przyszłam, myślisz, że dasz radę? - Cholera, Grace, co cię napadło? Ganiłam się w myślach, ale jednocześnie byłam z siebie zadowolona.
- Kochanie, jestem gotowy, by zadowalać cię przez całą noc. - Uśmiechnął się do mnie.
- W takim razie nie owijajmy w bawełnę, dobrze?
- Podoba mi się twoja szczerość, to odświeżające, że nie muszę zgadywać, czego chcesz. - Podniósł mnie, a ja oplotłam go nogami w pasie i zrzuciłam szpilki. Ruszył z powrotem na korytarz, gdzie, jak się spodziewałam, znajdowały się sypialnie i łazienka.
- Otwórz drzwi kopniakiem, złotko. - Zaśmiałam się i zrobiłam to, o co prosił. Podobały mi się te jego czułe słówka.
- Kochanie, chcę cię ujeżdżać - powiedziałam, łapiąc płytki oddech.
- Wszystko w swoim czasie, mamy całą noc, najpierw chciałbym się upewnić, że jesteś na mnie gotowa. Dobrze? - Pocałował mnie w nos i rzucił mnie na łóżko.
Pisnęłam, a on uklęknął na łóżku.
- Tak, Grayson, proszę, jestem twoja. - Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm oddechu. Piersi chciały wyskoczyć z topu, miałam wrażenie, że powiększyły się od samego podniecenia.
- Czy one są naturalne? - zapytał, opierając się na łokciach nad moją głową i opuszczając głowę do sutków. Przypominały teraz dwa twarde pąki próbujące wydostać się z cienkiego materiału. Prawie nigdy nie nosiłam stanika. To było cholernie niewygodne.
- Och, tak, są bardzo naturalne. Przekonaj się sam. - Ściągnęłam koszulkę przez głowę, moje piersi swobodnie opadły, a pod wpływem chłodnego powietrza sutki stwardniały jeszcze bardziej.
- Cholera, jesteś wspaniała. - Zaczął najpierw lizać jeden twardy wierzchołek, a drugą dłonią ściskał drugą pierś.
Jęknęłam i wygięłam plecy w łuk.
- Umarłem i poszedłem do nieba - mruknął i przyssał się do moich piersi, drażnił mnie, kreśląc językiem kółka wokół twardych szczytów, ale bez ssania tam, gdzie najbardziej tego pragnęłam.
Zjechałam dłońmi do zapięcia dżinsów i próbowałam je zdjąć, podczas gdy on zabrał się za swoje spodnie. Cały czas jednak skupiał się na drażnieniu i pieszczeniu ustami moich twardych sutków raz z jednej strony, raz z drugiej. Zostałam tylko w różowych stringach, a on w bokserkach. Pod ich gumką zobaczyłam czubek jego penisa, który bardzo chciał się wyswobodzić. Moja cipka się zacisnęła, czułam, jak wyciekają ze mnie soki. To jakieś szaleństwo, jeszcze nigdy nie byłam tak podniecona.
- Chcę na ciebie patrzeć - powiedziałam i usiadłam. - Fantazjuję o tobie od tygodni, pozwól mi zobaczyć, czy jesteś taki jak w moich mokrych snach. - Zaczęłam ciągnąć za bokserki, żeby móc podziwiać jego erekcję w całej okazałości.
- Kochanie, jeśli mnie dotkniesz, nie wytrzymam. Jesteś zbyt piękna. Nie tylko ty miewałaś różne fantazje. - Spojrzał na mnie ostrzegawczo, ale w jego oczach widziałam pożądanie. Pragnął mnie.
- Proszę, pozwól mi tylko rzucić okiem, nie byłam z nikim od wieków. - Wydęłam wargi. Był moim pierwszym facetem od czasu rozpoczęcia studiów prawniczych. Wcześniej byłam tylko z trzema innymi chłopakami: moim chłopakiem z liceum, a potem dwoma przypadkowymi studentami z college'u. Ale mu o tym nie powiedziałam. Dziś wieczorem mogłam zagrać odważną lisicę, która potrafiła uwieść mężczyznę.
- Ja też, kochanie, minęło już trochę czasu. - Zaczął powoli ściągać bokserki. Jego kutas wyskoczył na wolność, stał duży i dumnie wskazywał twarde mięśnie brzucha.
Nawet nie fantazjowałam o takim obwodzie i takiej długości. Przełknęłam głośno ślinę i oblizałam wargi w oczekiwaniu, cały czas rozkoszując się tym widokiem. Objął dużą dłonią twardego jak skała penisa, delikatnie go pociągnął i zrobił krok w moją stronę. Jego palce zacisnęły się na czubku fiuta, tam gdzie pojawiła się przezroczysta kropelka. Tak bardzo pragnęłam go posmakować! Spojrzał na mnie ciemnymi z pożądania oczami.
- Uwielbiam patrzeć, jak mężczyzna sprawia sobie przyjemność. - Mój głos był ledwo słyszalny. Nagle moją uwagę przyciągnęło coś srebrnego. - Pokaż, masz kolczyk? - Szybko usiadłam i pochyliłam się, żeby bliżej mu się przyjrzeć.
- Tak. - Jego oczy były ciemnoniebieskie, z pożądania przymknął powieki.
Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Puścił penisa i teraz widziałam całą nabrzmiałą główkę z kolczykiem.
- Mogę go polizać? - Bezczelna lisica, o której istnieniu nie miałam pojęcia, nadal we mnie siedziała.
- Och, kochanie, bardzo chcę, żebyś go ssała, ale ostrzegam, że nie wytrzymam i wcale nie będę dumny z tego, że skończyłem, jeszcze zanim na dobre zaczęliśmy - odpowiedział, przeciągając samogłoski, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy on też pochodził z południa.
Stał obok łóżka, a ja zalotnie się do niego podczołgałam. Oblizałam wargi, by przygotować je na zabawę jego penisem. Dotknęłam językiem czubka, zawirowałam wokół srebrnego kolczyka. Dotknęłam dłońmi brzucha Graysona i tatuaży, którym musiałam się jeszcze dobrze przyjrzeć. Lizałam go w górę i w dół długimi pociągnięciami, a wreszcie wzięłam go całego do ust. Jedną dłoń zatopił delikatnie w moich włosach, a drugą położył mi na ramieniu, żeby utrzymać równowagę. Uwielbiałam to, co z nim robiłam, i kontrolę, którą w tej chwili nad nim sprawowałam.
- Skąd się tu wzięłaś? Bo nie jesteś stąd, prawda?
Jęknął, gdy wzięłam go tak głęboko, jak tylko mogłam. Nie byłam profesjonalistką w obciąganiu, ale obejrzałam wystarczająco dużo filmów, aby doskonalić swoje umiejętności. Jeszcze w szkole średniej mój chłopak i ja najpierw nabraliśmy wprawy w dawaniu sobie przyjemności ustami, a dopiero potem przeżyliśmy nasz pierwszy raz.
Grayson lekko przechylił moją głowę, by obserwować moje usta. Jedną dłoń oparłam u nasady jego kutasa, drugą bawiłam się jego moszną i cały czas namiętnie go ssałam.
- Kochanie, przestań już. Możemy to zrobić później, na razie nie chcę wystrzelić, najpierw muszę cię posmakować, a potem w ciebie wejść. - Wysunął się z moich ust i mnie podniósł. - Jesteś niesamowita. - Wydawał się oszołomiony. Jego spojrzenie zdradzało ogromne pożądanie.
- Muszę ściągnąć te śliczne różowe majteczki z twojej cipki. - Całował mnie po brzuchu, aż dotarł do wilgotnych majtek.
W normalnych okolicznościach wstydziłabym się swojego podniecenia i tego, jak bardzo jestem mokra. Ale nie dzisiaj. Ten facet sprawił, że stałam się żądna przygód i będę najszczęśliwsza na świecie, nawet jeśli nasz dzisiejszy seks okaże się wszystkim, co nas połączy. Byłam gotowa odpuścić i zapomnieć o wszystkich swoich frustracjach ze szkoły prawniczej i życia, które zostało za mnie zaplanowane.
Złapał mnie za nogi i rozchylił je po tym, jak umiejętnie pozbawił mnie majtek i zlizał moje soki z taką miną, jakbym była najpyszniejszym daniem, aż wreszcie skupił się na mojej pragnącej uwagi pulsującej łechtaczce. Wiedziałam, że jeśli utrzyma takie tempo, dostanę orgazmu w kilka sekund. Okrążał moją łechtaczkę czubkiem języka. Uwielbiałam, jak ktoś wywierał na nią stały nacisk, i siłą rzeczy zaczęłam się pod nim wić. Dwa palce wsunęły się w mój ciasny, ale bardzo gotowy środek. Rozchyliłam nogi tak szeroko, jak tylko dałam radę. Grayson wymamrotał coś niezrozumiałego na mojej cipce.
- Cholera, skarbie, zaraz dojdę, nie przestawaj, nie przestaaawaj! - krzyknęłam, gdy doszłam na jego ustach, i jestem pewna, że zalałam sokami całą jego twarz, ale nie mogłam się powstrzymać. Orgazm zawładnął całym moim ciałem, zatrzęsłam się i opadłam na łóżko.
- Jesteś oszałamiająca - mruknął. - Wyglądasz fantastycznie, gdy dochodzisz, i miałaś taki długi orgazm!
Gdy wróciłam na planetę Ziemię z orgazmicznego wszechświata, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Grayson patrzy na mnie pożądliwie. Pochylił się, by pocałować mnie wargami pokrytymi moją wilgocią, a ja zaczęłam ją z nich zlizywać. Bardzo podobało mi się to, że zostawiłam na nim swój ślad.
- Tak - potwierdziłam zakłopotana, choć jeszcze nie doszłam do siebie.
- Właśnie widzę. - Przechylił się do szafki nocnej i zobaczyłam, że wyjął z niej foliową paczuszkę. - Prawie doszedłem od samego tego widoku, Grace, jesteś absolutnie piękna. - Duża, pełna odcisków dłoń pieściła wewnętrzną stronę moich ud, a potem przejechała na brzuch. - Założysz mi gumkę i będziesz mnie ujeżdżać, skarbie? - spytał tak grzecznie, że nie potrafiłam odmówić.
Uklęknęłam obok niego i odmówiłam sobie przyjemności dotknięcia jego twardego, dumnie sterczącego kutasa. Otworzył paczuszkę i podał mi prezerwatywę. Zobaczyłam, że sam opiera się na poduszkach i splata dłonie pod głową. Wyglądał na zrelaksowanego, ale i niesamowicie nakręconego. Nie mogłam się doczekać, aż będę go ujeżdżać i dotykać tych twardych mięśni brzucha.
Zanim rozciągnęłam prezerwatywę na całej jego długości, po raz ostatni polizałam kolczyk. A potem zajęłam odpowiednią pozycję, by usiąść na nim okrakiem. Przytrzymał swojego penisa przy moim wejściu, a ja zaczęłam się na niego zsuwać centymetr po centymetrze. Westchnęłam z zadowoleniem, gdy moje ciało przystosowało się do jego wielkości.
- Tyyy. - Wciągnął gwałtownie powietrze. - Jesteś taka ciasna. Zaraz dojdę, i to jak.
- Jeszcze nie, kochanie, spróbuj się powstrzymać. Muszę cię jeszcze trochę poujeżdżać, kowboju. - Zapomniałam o wszystkim i poruszałam się na nim, jakbym była mistrzynią rodeo, która ma jeździć na swym byku do końca życia. Nadchodził kolejny orgazm, pochyliłam się, by pocałować tego faceta, moje sutki drażniły jego klatkę piersiową i przekłute brodawki. Chciałam bawić się wszystkimi jego kolczykami, doprowadzać go do szaleństwa z pożądania i rozkoszować się tym, jak się dzięki niemu czułam. - Twój piercing czyni cuda z moim punktem G - szepnęłam mu do ucha między pocałunkami. Fakt, że ten bad boy był zdany na moją łaskę i niełaskę, dodawał mi sił. - Myślę, że zatrzymam cię jako mojego niewolnika seksualnego i zwiążę tutaj, na łóżku, co ty na to?
- Zajebiście, kochanie. Jestem twój. - Zaczął poruszać biodrami, wyszedł mi na spotkanie, kiedy ja na niego opadałam. Moja łechtaczka zderzała się z jego miednicą za każdym razem, gdy nasze ciała się stykały, i nie potrafiłam już powstrzymać orgazmu.
- Boże, zaraz znowu dojdę, Grayson, to takie cudowne uczucie.
Odwrócił mnie i zaczął pieprzyć z całych sił: mocno, wściekle i bez litości - i strasznie mi się to podobało.
- Chcę więcej, nie powstrzymuj się - zaczęłam go zachęcać.
- Ty moja niegrzeczna dziewczynko, poczuj to, poczuj, jak jest mi dobrze - wychrypiał.
Wchodził we mnie i się ze mnie wysuwał, nie mogłam się już dłużej powstrzymywać. Zaczęłam krzyczeć podczas orgazmu i zaciskać się wokół jego twardego kutasa. Mruknął nisko, odrzucił głowę do tyłu i doszedł.
- Ja pierrrdolę - wydyszał.
Gdy na mnie opadł, nie przejmowałam się tym, że mnie przygniata, cieszyłam się, że jest na mnie. To takie naturalne i komfortowe uczucie.
Wtuliłam nos w zagłębienie między jego szyją a obojczykiem.
- To najlepszy seks w moim życiu - szepnęłam.
- Skarbie, to było nie z tej ziemi - odparł chrapliwym głosem. - Chcesz to zrobić jeszcze raz i jeszcze raz? - Uśmiechnął się i zaczął całować mój spocony policzek.
- Tak długo, jak będziesz mnie chciał - odparłam i liznęłam jego przekłuty sutek, by trochę się z nim podroczyć.
- Kobieto, daj mi szansę dojść do siebie.