Granik 334 p.n.e. - Issos 333 p.n.e - Michał Piekarski

Kup ebooka

35.90 zł
29.80 zł (28,22 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Z nie­kła­maną przy­jem­no­ścią mam zaszczyt przed­sta­wić Czy­tel­ni­kom kolejną książkę, a samemu wró­cić w świat Alek­san­dra Wiel­kiego. Tym razem jed­nak prze­nie­siemy się z gór Afga­ni­stanu czy par­nych lasów Indii do regio­nów bliż­szych zarówno nam, jak i sta­ro­żyt­nym Gre­kom. Dra­mat roze­grał się na tere­nach dzi­siej­szej Tur­cji. Tam roz­po­częła się gra, któ­rej stawką było wła­da­nie nad naj­więk­szym dotych­czas z ist­nie­ją­cych impe­riów -?Kró­le­stwo Ache­me­ni­dów.

Obie tytu­łowe bitwy sta­no­wią klamrę dla pod­boju Azji Mniej­szej przez Mace­doń­czy­ków. Od star­cia pod Gra­ni­kiem roz­po­częła się tak naprawdę główna część wyprawy -?i o mało co się nie zakoń­czyła. Wystar­czyłby tylko jeden, cel­nie wymie­rzony cios włóczni czy mie­cza, a histo­ria Alek­san­dra zakoń­czyłaby się szyb­ciej, niż zaczęła. Nato­miast póź­niej­sze o rok Issos było pierw­szym poje­dyn­kiem pomię­dzy mło­dym władcą a Dariu­szem III, Wiel­kim Kró­lem Per­sji. Miała dra­ma­tyczny prze­bieg, pod­czas któ­rej Alek­san­der for­suje trudno dostępną rzekę, falanga mace­doń­ska praw­do­po­dob­nie ponosi naj­więk­sze straty pod­czas całej wyprawy na wschód i znaj­duje się na kra­wę­dzi zała­ma­nia, a per­ska pan­cerna jazda pod dowódz­twem Naba­rza­nesa śmiało natarła na Tesa­lów Par­me­niona.

Pod­czas mało­azja­tyc­kich kam­pa­nii Alek­san­der nie stał się jesz­cze potom­kiem boga Amona, przej­mu­ją­cym wschod­nią ety­kietę dwor­ską i prze­pych. Dopiero dal­sze pod­boje (któ­rych przed­sma­kiem było zdo­by­cie per­skiego obozu pod Issos) takim go uczy­niły. Wciąż był jesz­cze niczym pro­sty hetajr, równy pośród rów­nych. Wal­czył w pierw­szym sze­regu, odno­sił rany, bie­sia­do­wał, a jego ówcze­sna pro­stota i poczu­cie humoru zacho­wały się w prze­ka­zach po dziś dzień.

Pod­czas pisa­nia książki korzy­sta­łem przede wszyst­kim z pod­sta­wo­wych źró­deł histo­rycz­nych -?Arriana, nieco zre­ha­bi­li­to­wa­nego Kur­cju­sza, Plu­tar­cha i Dio­dora. Choć są to dzieła znacz­nie póź­niej­sze, to opie­rają się one na pra­cach powsta­łych krotko po wypra­wie przez uczest­ni­ków wyprawy np. Pto­le­me­usza Lagidy. Prze­kaz bywa nie­raz wykrzy­wiony, ale dzi­siaj sta­nowi pod­stawę dla rekon­struk­cji prze­biegu zda­rzeń (i zarze­wia spo­rów doty­czą­cych wia­ry­god­no­ści). Pomoc­ni­czo wspie­ram się, przy zacho­wa­niu oczy­wi­ście ostroż­no­ści źró­deł znacz­nie mniej pew­nych, takich jak Polia­nos, Iti­ne­ra­rium Ale­xan­dri1 czy świa­to­wej sławy, wie­lo­wie­kowy best­sel­ler, jakim było Romans o Alek­san­drze nie­zna­nego autora lub auto­rów ukry­wa­ją­cych się pod mia­nem Pseudo-Cal­li­sthe­nes.

Dużą rolę ode­grała rów­nież lite­ra­tura przed­miotu, zarówno ta z początku XX wieku, ale przede wszyst­kim ta współ­cze­sna. Niniej­sza praca uwzględ­nia (i mam nadzieję popu­la­ry­zuje) naj­now­sze usta­le­nia. Na prze­strzeni lat zmie­niło się nasze postrze­ga­nie impe­rium ache­me­nidz­kiego, roli najem­ni­ków grec­kich w Per­sji czy rekon­struk­cji szcze­gó­łów doty­czą­cych armii mace­doń­skiej i per­skiej2. Wiele kwe­stii wciąż pozo­staje spor­nych np. prze­bieg bitwy nad Gra­ni­kiem czy dokładna loka­li­za­cja miej­sca bata­lii pod Issos. Dys­ku­sje wciąż się toczą, dla­tego też sta­ra­łem się przed­sta­wić różne punkty widze­nia i nie­raz wyklu­cza­jące się hipo­tezy. Sam zachę­cam do śle­dze­nia tro­pów wska­za­nych w przy­pi­sach i biblio­gra­fii.

W niniej­szym tek­ście chro­no­lo­gia odnosi się do dat przed począt­kiem naszej ery. Tam, gdzie jest ina­czej, okre­ślam to jako n.e. W nawia­sach obok antycz­nych nazw geo­gra­ficz­nych miast, rzek czy gór sta­ra­łem podać współ­cze­sne miano loka­li­za­cji.

Rozdział I. Światło ze wschodu

Skró­towy opis mło­do­ści Alek­san­dra jest ele­men­tem wielu bar­dzo dobrych bio­gra­fii. Nie będziemy zatem roz­trzą­sać jego histo­rii od naj­młod­szych lat, gdyż i tak zacho­wane źró­dła na ogół mają war­tość czy­sto aneg­do­tyczną. Przed­sta­wiają następcę tronu jako osobę nie­tak­towną i łamiącą wszel­kie reguły, acz nie­zwy­kle inte­li­gentną. W niniej­szym roz­dziale sku­pię się raczej na sytu­acji Mace­do­nii w przeded­niu wyprawy na wschód, przy­czy­nach, które dopro­wa­dziły do tego kroku elity mace­doń­skie oraz ostat­nich przy­go­to­wa­niach. Następ­nie omó­wię teatr dzia­łań wojen­nych i odpo­wiem na pyta­nie, czy obraz deka­denc­kiej Per­sji jest bli­ski rze­czy­wi­sto­ści. Przy­bliżę rów­nież pozo­sta­jącą nieco w cie­niu Alek­san­dra syl­wetkę Dariu­sza III.

Potencjał militarny Macedonii

O sile mili­tar­nej każ­dego pań­stwa decy­dują czyn­niki gospo­dar­cze i demo­gra­ficzne. By pod­bić tak duże kró­le­stwo, jakim było impe­rium per­skie, Alek­san­drowi potrzebne było odpo­wied­nie zaple­cze. Mace­do­nia speł­niała ide­al­nie to kry­te­rium. Była kra­iną roz­cią­ga­jącą się pomię­dzy szczy­tami gór Pin­dos na zacho­dzie aż po rzekę Nestos na wscho­dzie. Kli­mat sprzy­jał roz­wo­jowi rol­nic­twa i hodowli koni oraz bydła. Stało się to naj­pierw pod­stawą do dyna­micz­nego roz­woju gospo­dar­czego, który następ­nie pozwo­lił na eks­pan­sję mili­tarną skie­ro­waną nie tylko prze­ciwko naj­bliż­szym sąsia­dom.

Roz­wój gospo­dar­czy Mace­do­nii wyraź­nie przy­spie­szył za cza­sów Filipa II, choć roz­po­czął się już za jego poprzed­ni­ków. Za jego pano­wa­nia (ok. 359-336) nastą­pił nie tylko szybki roz­rost ist­nie­ją­cych miast, ale rów­nież pro­ces zakła­da­nia nowych kolo­nii woj­sko­wych wzdłuż gra­nic z ple­mio­nami ili­ryj­skimi czy na tere­nie Pół­wy­spu Chal­cy­dyc­kiego.

Nie­któ­rzy bada­cze wska­zują na pewne podo­bień­stwa pomię­dzy mode­lem gospo­dar­czym kró­le­stwa Filipa II i póź­nej Repu­bliki Rzym­skiej. Roz­wój obu państw napę­dzany był pod­bo­jami i usta­na­wia­niem kolo­nii woj­sko­wych3. Było rów­nież kilka zasad­ni­czych róż­nic, przede wszyst­kim w podziale zysków uzy­ska­nych z pod­bo­jów. W Rzy­mie były one dzie­lone pomię­dzy nie­wielką war­stwę rzą­dzą­cych, która następ­nie loko­wała je w laty­fun­diach czy w roz­woju archi­tek­to­nicz­nym sto­licy. W Mace­do­nii dochody z łupów wojen­nych, podat­ków i eks­plo­ata­cji zaso­bów natu­ral­nych tra­fiały w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści od razu do skarbca kró­lew­skiego. Wów­czas mace­doń­ski władca peł­nił główną decy­zyjną funk­cję przy usta­la­niu wydat­ków i nie musiał się przej­mo­wać poli­ty­kier­stwem cha­rak­te­ry­stycz­nym dla grec­kiej polis czy rzym­skiego senatu. A wydatki były prze­zna­czane na roz­wój armii, kolejne kam­pa­nie wojenne i łapówki dla grec­kich stron­ni­ków (gwoli ści­sło­ści Filip II wraz z dwo­rem lubo­wał się w zbyt­kach i ich nie uni­kał. Mimo wszystko główny stru­mień pie­nię­dzy był prze­zna­czany sys­te­ma­tycz­nie na roz­wój pań­stwa).

Pierw­szym skład­ni­kiem docho­dów kró­lew­skiego skarbca były łupy wojenne pocho­dzące z nie­ustan­nych kam­pa­nii wojen­nych. Tuż przed wyprawą na wschód mace­doń­scy żoł­nie­rze złu­pili zie­mie nale­żące do ple­mion Tra­ków, Getów i grec­kie mia­sto Teby. Nie­raz były one bar­dzo znaczne -?w 335 roku p.n.e. do ochrony kon­woju z łupami zdo­by­tymi na Tra­kach prze­zna­czono aż dwa taxeis pie­choty dowo­dzone przez Filipa i Mele­agera. Nie wszyst­kie dobra tra­fiały bez­po­śred­nio do króla -?żoł­nie­rze doko­ny­wali rabunku rów­nież w celu napeł­nie­nia wła­snej kie­szeni.

Sys­tem podat­ków i opłat w Mace­do­nii w przeded­niu wyprawy na wschód jest dość mgli­ście poświad­czony przez źró­dła. Wiemy o tra­fia­ją­cych bez­po­śred­nio do mace­doń­skiego skarbca opła­tach tar­go­wych i cel­nych z Tesa­lii czy dzie­się­ci­nie nało­żo­nej na Tra­ków. Zacho­wała się rów­nież infor­ma­cja o opła­tach por­to­wych z 370 roku -?ale przez cały rok dochód tego tytułu wyniósł jedy­nie 20 talen­tów, choć z bie­giem czasu mógł on ulec zwięk­sze­niu. Na przy­kład w latach 359-354 Filip zdo­był dla Mace­do­nii kolejne porty, takie jak Pydnę i Amfi­po­lis.

W samej Mace­do­nii rów­nież nakła­dano daniny. Praw­do­po­dob­nie te nało­żone przez lokalne wła­dze miej­skie mogły w dużej mie­rze pozo­sta­wać do dys­po­zy­cji miesz­kań­ców. Ponadto ist­niał poda­tek grun­towy od samo­dziel­nych wła­ści­cieli i dzier­żaw­ców ziem kró­lew­skich, choć nie jest znany jego cha­rak­ter. Praw­do­po­dob­nie stawka podat­kowa była zależna od pro­duk­cji rol­nej. Takie majątki były nie­raz bar­dzo roz­le­głe; zacho­wała się infor­ma­cja Tepompa, iż 800 hetaj­rów miało taki sam mają­tek jak 10 000 ówcze­snych naj­bo­gat­szych Gre­ków4.

Waż­nym źró­dłem roz­woju gospo­dar­czego Mace­do­nii była obec­ność licz­nych złóż surow­ców mine­ral­nych. Dzięki nim mogli bez­po­śred­nio pozy­ski­wać kru­szec do skarbca czy mate­riał na broń, uzy­sku­jąc samo­wy­star­czal­ność. Mace­doń­czycy wydo­by­wali złoto w Kre­sto­nii i Myg­do­nii, miedź w Ema­thii i w kilku innych miej­scach, cynę w Salet­ska, molib­den (sto­so­wany do sto­pów stali) w Eor­dai, a rudy żelaza w Pie­rii i Amfak­si­tis5.

Pod­boje tery­to­rialne Filipa II powięk­szyły znacz­nie dochody z tytułu wydo­by­cia surow­ców. Zaję­cie Amfi­po­lis w 357 roku pozwo­liło Mace­doń­czy­kom na uzy­ska­nie dostępu do nowych kopalni sre­bra w Bisal­tii, w 355 roku uzy­skano dostęp do kopalni sre­bra i złota w górach Pan­ga­jon, a w 348 roku, po poko­na­niu Związku Chal­ki­dyc­kiego, prze­jęto dal­sze kopal­nie złota i sre­bra. Jed­no­cze­śnie przy­pi­suje się Fili­powi uspraw­nie­nie urzą­dzeń tech­nicz­nych już posia­da­nych kopalni do tego stop­nia, że mogły one przy­no­sić 1000 talen­tów rocz­nie.

Eks­plo­ata­cja nowych złóż na początku pano­wa­nia Filipa nie spo­wo­do­wała natych­mia­sto­wej emi­sji monet w zna­czą­cych licz­bach. Stało się to dopiero po 340 roku. Do tej pory Mace­doń­czycy i inne ludy bał­kań­skie lubo­wały się w kosz­tow­nych przed­mio­tach ozdob­nych, ale nie uży­wały złota jako środka płat­ni­czego. Wcze­śniej, od końca V wieku korzy­stały z monet z brązu. Monety bite ze złota i sre­bra, które poja­wiły się za cza­sów Filipa II, słu­żyły głów­nie do finan­so­wa­nia kolej­nych przed­się­wzięć woj­sko­wych. Dzięki wydat­kom wiele monet tra­fiło do ogól­nego obiegu i pozwo­liło na roz­wój całej gospo­darki.

Kolej­nym, nie­mniej istot­nym, źró­dłem zaso­bów natu­ral­nych Mace­do­nii były roz­le­głe lasy. W znacz­nej czę­ści sta­no­wiły wła­sność kró­lew­ską. Pozy­skane z nich drewno można było prze­zna­czyć na pro­duk­cję żelaza -?do wypro­du­ko­wa­nia tony metalu potrzeba było 65 metrów sze­ścien­nych drewna. Ponadto las przy­da­wał się przy wypa­sie świń, dostar­czał surowca na włócz­nie, machiny oblęż­ni­cze i tar­cze. Uzy­ski­wano z niego rów­nież dzi­czy­znę i miód przy­datne do apro­wi­za­cji armii. Jed­nak przede wszyst­kim drewno było przed­mio­tem han­dlu z grec­kimi poleis z połu­dnia. Teo­frast z Ere­sos uwa­żał, że w Euro­pie drzewa odpo­wied­nie do budowy okrę­tów wystę­pują tylko w Mace­do­nii, nie­któ­rych oko­li­cach Tra­cji i dzi­siej­szych Włoch.

Pozy­ski­wa­nie drewna z mace­doń­skich lasów było tak istotne dla gospo­darki, że nie­któ­rzy zauwa­żyli podo­bień­stwo sta­ro­żyt­nej Mace­do­nii do państw współ­cze­snego Bli­skiego Wschodu "z jego rezer­wami ropy tak despe­racko poszu­ki­wa­nymi przez prze­my­słowy Zachód. Ana­lo­gia ta może być dalej posu­nięta w świe­tle cią­głego zaan­ga­żo­wa­nia Ateń­czy­ków z ich powta­rza­ją­cymi się inter­wen­cjami kolo­nial­nymi, dyplo­ma­tycz­nymi oraz woj­sko­wymi w Mace­do­nii i jej oko­li­cach"6.

Zaan­ga­żo­wa­nie Ateń­czy­ków w Mace­do­nii prze­bie­gało dwu­to­rowo. Przy­bie­rało postać dyplo­ma­tyczną, np. na mocy trak­tatu han­dlo­wego z 423 roku mace­doń­ski król Per­dik­kas zobo­wią­zał się sprze­da­wać wio­sła wyłącz­nie Ate­nom. W póź­niej­szym cza­sie podobne trak­taty przy­zna­wały Ateń­czy­kom mono­pol na han­del odpo­wied­nim drew­nem na pokłady trier. Ist­niała także alter­na­tywna droga przy­musu bez­po­śred­niego. Na przy­kład na prze­ło­mie 417 i 416 roku Tuki­dy­des odno­to­wuje ateń­ską blo­kadę mor­ską brze­gów Mace­do­nii, ponie­waż Mace­doń­czycy nie wsparli ataku na port w Amfi­po­lis.

W wyniku nie­ustan­nych kam­pa­nii wojen­nych Mace­doń­czycy roz­bu­do­wali i utrzy­my­wali infra­struk­turę woj­skową. Już wcze­śniej, naj­praw­do­po­dob­niej pod koniec V wieku, za pano­wa­nia króla Arche­alosa, pań­stwo zapew­niało żoł­nie­rzom rynsz­tu­nek bojowy. Mimo wewnętrz­nych zawi­ro­wań sys­tem ten odzie­dzi­czył Filip II. W więk­szych mia­stach, jak Pella czy Amfi­po­lis, roz­bu­do­wano sieć arse­na­łów i maga­zy­nów ze zbo­żem. Prze­cho­wy­wana pań­stwowa broń ozna­czana była inskryp­cjami: "Dla Filipa" czy też "MAK".

Warsz­taty pro­du­ku­jące uzbro­je­nie zaczepne i ochronne sta­rano się wzno­sić nie­da­leko pie­ców hut­ni­czych. Mogli tam pra­co­wać nie tylko nie­wol­nicy, ale rów­nież wyspe­cja­li­zo­wani wolni rze­mieśl­nicy. Mace­doń­scy władcy korzy­stali nie tylko z wła­snych pod­da­nych, ale też emi­gran­tów -?Gre­ków czy słyn­nych ze sztuki kowal­skiej Pajo­nów. Dzięki temu poja­wiły się liczne inno­wa­cje, np. Karu­na­ni­thy spe­ku­luje, że to w Mace­do­nii doszło do mody­fi­ka­cji heł­mów attyc­kich poprzez doda­nie płyty czo­ło­wej. Wska­zuje rów­nież, że sarisy zna­le­zione w mace­doń­skich gro­bow­cach miały skru­pu­lat­nie dopra­co­wane groty7. Moż­liwe, że poszcze­gólne miej­sca wyspe­cja­li­zo­wały się w pro­duk­cji kon­kret­nych rodza­jów broni: heł­mów, włóczni etc. Oprócz warsz­ta­tów typowo płat­ner­skich funk­cjo­no­wały zakłady zaj­mu­jące się wyłącz­nie pro­duk­cją drzewc (zwane dory­xe­ion) w Ksy­lo­po­lis, któ­rego nazwa to dosłow­nie "mia­sto drewna"8.

Mace­doń­czycy mogli sobie pozwo­lić na wysta­wie­nie licz­nej kon­nicy z wielu powo­dów. Na tere­nie kró­le­stwa znaj­do­wało się wiele pierw­szo­rzęd­nych pastwisk oraz pól upraw­nych zbóż paszo­wych. Dzięki nim moż­liwe było utrzy­my­wa­nie ogrom­nych stad koni. Opiekę nad zwie­rzę­tami objęły pań­stwowe stad­niny, które obok koni prze­zna­czo­nych dla króla mogły dodat­kowo zaopa­try­wać hetaj­rów. Pocho­dzące z nich wierz­chowce ozna­czano pięt­nem w kształ­cie laski Her­mesa. Obok nich funk­cjo­no­wały rów­nież pry­watne stad­niny moż­nych9. Oprócz roz­wi­nię­tej hodowli spo­rym źró­dłem pozy­ski­wa­nia zwie­rząt dla Mace­doń­czy­ków było prze­chwy­ce­nie stad scy­tyj­skich w trak­cie nad­du­naj­skich kam­pa­nii Filipa.

Przygotowania do wyprawy

Nie posia­damy infor­ma­cji, kiedy dokład­nie Filip II pod­jął roz­wa­ża­nia nad zor­ga­ni­zo­wa­niem wyprawy prze­ciwko Per­som. Moż­liwe, że jedną z iskier zapal­nych był uro­czy­sty tekst Izo­kra­tesa z 346 roku skie­ro­wany do mace­doń­skiego władcy. Grecki mówca sta­rał się prze­ko­nać adre­sata do zjed­no­cze­nia miast grec­kich, a następ­nie skie­ro­wa­nia połą­czo­nych sił prze­ciw Per­som. Krzysz­tof Nawotka uważa, że począ­tek ukła­da­nia pla­nów wśród mace­doń­skiej elity nastą­pił ok. 342 roku pod­czas kam­pa­nii prze­ciwko Tra­kom, a czyn­nie przy­go­to­wa­nia przy­spie­szyły po poko­na­niu Aten i Teb bitwie pod Che­re­oneją w 338 roku10.

Jed­nym z istot­niej­szych kro­ków stało się powo­ła­nie przez Filipa II w poło­wie 337 roku Związku Korync­kiego, zwa­nego rów­nież Hel­leń­skim. Jej druga nazwa sta­nowi świa­dome nawią­za­nie do poprzed­nika z 481 roku, który nomi­nal­nie kie­ro­wał anty­per­skim opo­rem. Mace­doń­ski władca spryt­nie zagrał pro­pa­gan­dowo, gdyż nazwa i cel suge­ro­wały prawną suk­ce­sję obu orga­ni­za­cji poli­tycz­nych.

W rze­czy­wi­sto­ści orga­ni­za­cję pod­po­rząd­ko­wano wyłącz­nie inte­re­som Filipa II. Zwią­zek objął pra­wie całą Gre­cję kon­ty­nen­talną i nie­które wyspy na Morzu Egej­skim. Miał na celu zagwa­ran­to­wa­nie pokoju w Gre­cji oraz dostar­cze­nie Mace­doń­czy­kom kon­tyn­gen­tów woj­ska i floty na poczet przy­szłej wyprawy na Per­sję, pro­por­cjo­nalne co do liczby posia­da­nych oby­wa­teli. Oprócz pan­hel­leń­skiego pokoju w trak­ta­cie były inne pozy­tywne dla Hel­le­nów zało­że­nia, takie jak gwa­ran­cja wol­nej żeglugi czy brak inter­wen­cji w sprawy wewnętrzne.

W 336 roku z ręki zama­chowca padł Filip II. Pro­ces przy­go­to­wań do wyprawy był daleko posu­nięty, a część sił pod wodzą Par­me­niona już brała udział w akcji prze­ciwko Per­som. Osoba Filipa II budziła respekt, ale i nie­chęć u sąsia­dów. Gdy go zabra­kło, natu­ral­nie wielu z nich ruszyło do walki z mace­doń­ską domi­na­cją w regio­nie. W wyniku śmierci sta­rego władcy prze­rwano na krótko przy­go­to­wa­nia, gdyż zaszła koniecz­ność ure­gu­lo­wa­nia sytu­acji poli­tycz­nej na połu­dnio­wych Bał­ka­nach przed pla­no­waną wyprawą.

Pierw­szym zada­niem Alek­san­dra zwią­za­nym z nad­cho­dzącą wyprawą stało się zabez­pie­cze­nie swego zaple­cza. Lata 336-334 były nazna­czone kil­koma kam­pa­niami wojen­nymi. W trak­cie walk zdo­byto tro­chę łupów, a żoł­nie­rze nabrali jesz­cze wię­cej nie­zbęd­nego doświad­cze­nia. Wio­sną 335 roku Alek­san­der prze­pro­wa­dził ope­ra­cję wojenną w górach Hemus (która prze­szła do histo­rii dzięki opi­sowi Arriana for­telu z tar­czami: oto pod­czas jed­nego ze starć Tra­ko­wie sto­czyli ze szczy­tów wozy na nacie­ra­ją­cych Mace­doń­czy­ków, ci zaś roz­stą­pili się, a tam, gdzie nie było miej­sca, poło­żyli się pła­sko na ziemi, nakry­wa­jąc tar­czami)11. Następ­nie Arge­ada poko­nał Try­bal­lów. Ostat­nim akor­dem wyprawy było roz­bi­cie ple­mie­nia Getów na pół­noc­nych brze­gach Dunaju.

Wcze­snym latem 335 roku Alek­san­der bły­ska­wicz­nym mar­szem przez tery­to­rium Agrian i Pajo­nów doszedł do Lyn­ke­stis, jed­nej z krain Gór­nej Mace­do­nii. Jej bez­pie­czeń­stwu zagro­ził władca jed­nego z ple­mion Ili­rów o imie­niu Klej­tos. Dzięki bły­sko­tli­wym manew­rom dało się zasko­czyć pogrą­żony we śnie obóz najeźdź­ców i doko­nać ich pogromu. Póź­niej do samej śmierci Alek­san­dra gra­nica z Illi­rami była już spo­kojna.

Kolejna kam­pa­nia nastą­piła już w Gre­cji wła­ści­wej. Sam Zwią­zek Koryncki, mimo że przy­no­sił pokój, nie był zbyt popu­larny wśród Gre­ków. W końcu został narzu­cony od gór­nie przez Mace­doń­czy­ków. Pierw­sze próby jego zerwa­nia nastą­piły jesz­cze jesie­nią 336 roku przez Tesa­lów i Beotów, ale wystar­czyła zwy­kła demon­stra­cja woj­skowa armii mace­doń­skiej, by zacho­wać spo­kój. Teraz jed­nak, zapewne latem 335 roku Tebań­czycy zerwali sojusz z Mace­do­nią i zablo­ko­wali kró­lew­ski gar­ni­zon w Kad­mei (cyta­deli wzno­szą­cej się nad mia­stem). Wiele innych poleis roz­wa­żało ten sam krok. W Eli­dzie doszło do anty­ma­ce­doń­skiego prze­wrotu, a Ateń­czycy pojęli nawet uchwałę o wysła­niu woj­ska na pomoc Tebom. Na szczę­ście dla nich nie zdą­żyło ono wyru­szyć z Attyki na czas.

Sytu­acja sta­wała się groźna i ist­niało ryzyko, że w wyniku wyda­rzeń Zwią­zek Hel­leń­ski posy­pie się jak domek z kart. W poło­wie wrze­śnia 335 roku armia mace­doń­ska dotarła pod mury zbun­to­wa­nego mia­sta. Z początku Alek­san­der dał szansę na poko­jowe roz­wią­za­nie sporu. Gdy roz­mowy zakoń­czyły się fia­skiem, Mace­doń­czycy zde­cy­do­wali się na szturm polis. Mia­sto zostało zdo­byte i nie­zwy­kle surowo uka­rane. Decy­zję o losie bun­tow­ni­ków miał pod­jąć Zwią­zek, ale ponie­waż na miej­scu byli głów­nie wrogo nasta­wieni sąsie­dzi, tacy jak Fokij­czycy, zade­cy­do­wano o zbu­rze­niu Teb. Było to nie­wąt­pli­wie na rękę Alek­san­drowi. Ster­ro­ry­zo­wał resztę Gre­cji, która pod wra­że­niem bły­ska­wicz­nej kam­pa­nii zacho­wała spo­kój aż do wystą­pie­nia króla Sparty Agisa III w 331 roku. Ale nawet wów­czas więk­szość Hel­le­nów wybrała neu­tral­ność niż sojusz ze Spar­ta­nami. Suk­ces poli­tyczny Alek­san­dra odbył się kosz­tem tebań­skiej tra­ge­dii, w wyniku któ­rej życie stra­ciło ponad 6000 ludzi, a 30 000 zostało sprze­da­nych w nie­wolę12.

W kon­tek­ście przy­go­to­wań do wyprawy na wschód inną ważną kwe­stią poli­tyczną była pod­jęta jesz­cze za życia Filipa II próba pozy­ska­nia sojusz­ni­ków w Azji Mniej­szej. Moż­liwe, że pota­jem­nie kon­tak­to­wano się z przed­sta­wi­cie­lami miast grec­kich. Kam­pa­nia Par­me­niona w Azji i łatwość, z jaką nie­które poleis prze­cho­dziły na stronę mace­doń­ską, sta­nowi poważny argu­ment za tą hipo­tezą.

Jed­nak nie tylko Grecy z Azji Mniej­szej upa­try­wali szansę w pla­no­wa­nej wypra­wie mace­doń­skiej na wschód. Wybuch tzw. afery Pik­so­da­rosa jest prze­słanką, że Filip II poszu­ki­wał wpły­wów jesz­cze dalej na wschód. Pik­so­da­ros pocho­dził z rodu Heka­tom­ni­dów. Rzą­dził satra­pią Karii od ok. 341 lub 340 roku, uzur­pu­jąc sobie wła­dzę swo­jej star­szej sio­stry Ady. W koń­cówce 337 roku lub wio­sną 336 roku (dato­wa­nie jest nie­pewne, jedy­nym naszym źró­dłem jest Plu­tarch) mało­azja­tycki dyna­sta wysłał swo­ich ludzi do Pelli, aby szu­kać soju­szu z Mace­do­nią (choć są prze­słanki, że to Filip II mógł zaini­cjo­wać kon­takt, bo prze­bieg afery jest cha­rak­te­ry­styczny dla poli­tyki mał­żeń­skiej pro­wa­dzo­nej przez dwór mace­doń­ski)13. Pik­so­da­ros mógł bowiem w cza­sie cha­osu po śmierci dotych­cza­so­wego Wiel­kiego Króla Artak­serk­sesa III solid­nie roz­wa­żać zmianę suwe­rena14.

Filip II nie był obo­jętny na korzy­ści pły­nące z karyj­skiego sojusz­nika i wysto­so­wał pro­po­zy­cję mał­żeń­stwa córki Pik­so­da­rosa, młod­szej Ady, z jego upo­śle­dzo­nym synem Arr­hi­da­eu­sem. Plany te zostały jed­nak zakłó­cone przez Alek­san­dra, który wysłał swo­jego wysłan­nika, ofe­ru­jąc sie­bie w miej­sce brata. Wście­kły Filip dowie­dział się o intry­dze, zwy­my­ślał Alek­san­dra i wygnał z kraju nie­któ­rych z jego towa­rzy­szy zamie­sza­nych w sprawę.

Plan poli­tycz­nego mał­żeń­stwa w końcu spełzł na niczym, a Pik­sa­do­ros pozo­stał lojalny wobec nowego per­skiego władcy Dariu­sza III. Swoją córkę wydał zaś za Persa Oron­to­ba­tesa, który po śmierci monar­chy objął funk­cję satrapy Karii i Licji. Gdyby jed­nak plany matry­mo­nialne doszły do skutku, Filip II mógł zdo­być w satra­pii karyj­skiej bar­dzo dobrą bazę do dzia­łań wojen­nych. Bez walki kon­tro­lo­wałby dużą część mało­azja­tyc­kiego wybrzeża, zasoby pro­win­cji i źró­dło nowych rekru­tów do armii. Heka­tom­ni­dzi byli wów­czas w czo­łówce pod wzglę­dem siły mili­tar­nej i zna­cze­nia poli­tycz­nego w Azji Mniej­szej. Poprzedni władca z tej dyna­stii Mau­zo­los (rzą­dził Karią w latach 377-353) wydat­nie przy­czy­nił się do utrzy­ma­nia wła­dzy per­skiej nad wybrze­żem Morza Śród­ziem­nego. Pik­sa­do­ros z kolei dzięki maria­żowi uzy­skałby w przy­szłej mało­azja­tyc­kiej ukła­dance poli­tycz­nej wysoką pozy­cję jako zięć króla i zaprze­stałby pła­ce­nia daniny Wiel­kiemu Kró­lowi.

Bez­po­śred­nie przy­go­to­wa­nia do wyprawy objęły kilka aspek­tów. Na pierw­szy plan wysu­nęły się kwe­stie gro­ma­dzo­nych zaso­bów (w tym finan­so­wych). O pro­ce­sie zbie­ra­nia zapa­sów czy mobi­li­za­cji siły żywej nie wiemy nic, gdyż nie zacho­wały się na ten temat żadne źró­dła. Nieco wię­cej wiemy o finan­so­wym aspek­cie wyprawy.

Jak wcze­śniej wspo­mnia­łem, kró­le­stwo mace­doń­skie posia­dało duży poten­cjał gospo­dar­czy. Jed­nak w źró­dłach domi­nuje nar­ra­cja uka­zu­jąca Alek­san­dra jako zupeł­nego ban­kruta. Młody władca wyru­sza­jąc na wschód, dys­po­no­wał sto­sun­kowo nie­wiel­kimi jak na tak ambitne zamie­rze­nie finan­sami, mając "na utrzy­ma­nie armii, jak podaje Ary­sto­bu­los, nie wię­cej niż 70 talen­tów. Duris zaś mówi, że żyw­no­ści posia­dał tylko na 30 dni, a One­sy­kry­tos twier­dzi nawet, że zacią­gnął jesz­cze dług w wyso­ko­ści 200 talen­tów"15.

Praw­do­po­dob­nie sytu­acja finan­sowa Alek­san­dra nie malo­wała się w aż tak czar­nych bar­wach. Na przy­kład w źró­dłach doty­czą­cych począt­ków wyprawy prze­wija się motyw wystaw­nych uczt i ofiar bła­gal­nych dla bogów, co musiało kosz­to­wać. Wydaje się, że pod­kre­śla­nie w antycz­nych źró­dłach tych pro­ble­mów miało raczej wydźwięk pro­pa­gan­dowy i miało uwy­pu­klać deter­mi­na­cję mło­dego władcy. Wzmianka o zadłu­że­niu Arge­ady praw­do­po­dob­nie odzwier­cie­dlała krót­ko­ter­mi­nowe pożyczki prze­zna­czone na pokry­cie zbli­ża­ją­cej się wyprawy. Moż­liwe zresztą, że wiele z nich zostało zacią­gnię­tych u mace­doń­skich hetaj­rów. Spłata długu mogła zostać zabez­pie­czona na dobrach kró­lew­skich. Ponadto wielu z pożycz­ko­daw­ców rów­nież wyru­szyło na wschód. Powsta­wał wów­czas samo­na­pę­dza­jący się sys­tem, w któ­rym hetaj­ro­wie-wie­rzy­ciele byli bie­żąco spła­cani łupami wojen­nymi i nada­niami ziem­skimi w Azji, a jed­no­cze­śnie mogli stale poży­czać kolejne kwoty.

Kolej­nym istot­nym aspek­tem przy­go­to­wań do wyprawy było roz­po­zna­nie poten­cjału per­skiej obrony. Temat ten żywo inte­re­so­wał mace­doń­skich wład­ców. Cał­kiem słynna jest, być może apo­kry­ficzna aneg­dota o sied­mio­let­nim Alek­san­drze pyta­ją­cym per­skich posłów "o odleg- łość i dłu­gość dróg, o spo­sób odby­wa­nia podróży w głąb Azji, dowia­dy­wał się o króla i jego sto­su­nek do wro­gów wojen­nych, o siły zbrojne i potęgę Per­sji."16. Ten zestaw pytań una­ocz­nia nam, o jakie infor­ma­cje cho­dziło Mace­doń­czy­kom.

Już od dru­giej połowy IV wieku Filip II gro­ma­dził wie­dzę i kon­takty w impe­rium Ache­me­ni­dów. Zapewne dużo infor­ma­cji uzy­skał od Her­mia­sza, tyrana Atar­neusy w 342 roku, czy też od Pik­sa­da­rosa. Innym źró­dłem wie­dzy stała się obec­ność poli­tycz­nych emi­gran­tów na mace­doń­skim dwo­rze. Wśród nich prze­wi­nął się grecki najem­nik Mem­non, per­ski ary­sto­krata Sisi­nes czy par­tyj­ski możny Ammi­na­pes. Bez­pieczną przy­stań odna­lazł tam w 356 roku ucie­ka­jący przed Wiel­kim Kró­lem satrapa Fry­gii Hel­le­spon­tyj­skiej Arta­ba­zos II, któ­remu towa­rzy­szył dwór wraz z dobyt­kiem. Wów­czas to Mace­doń­czycy mogli się zapo­znać się z typową irań­ską kul­turą mate­rialną, a w szcze­gól­no­ści z bro­nią17.

Oprócz powyż­szych źró­deł infor­ma­cji Mace­doń­czycy zapewne z uwagą stu­dio­wali prace Kse­no­fonta czy Kte­zja­sza z Kni­dos. Drugi z auto­rów był grec­kim leka­rzem na dwo­rze Artak­sek­sesa II i napi­sał dzieło Per­sika. Do tego docho­dziły wia­do­mo­ści pocho­dzące od wędrow­nych grec­kich najem­ni­ków, akto­rów, kup­ców, podróż­ni­ków czy rze­mieśl­ni­ków. W końcu wresz­cie od Hel­le­nów zamiesz­ku­ją­cych wybrzeża Ana­to­lii.

Na samym końcu należy się pochy­lić nad moty­wami wyprawy Alek­san­dra na wschód. Tak jak zwy­kle bywa, były one zło­żone. Jedną z nich była z pew­no­ścią chęć zdo­by­cia łupów i nowych tery­to­riów. Był to stały motyw towa­rzy­szący poprzed­nim mace­doń­skim pod­bo­jom. Nowe zdo­by­cze były wręcz nie­zbędne dla utrzy­ma­nia armii. Pochła­niała ona olbrzy­mie środki finan­sowe, ale jej roz­wią­za­nie nie wcho­dziło w grę. Bez sta­łych sił zbroj­nych Alek­san­der mógł szybko stra­cić życie.

Mało wiemy na temat pla­no­wa­nego przez Filipa II zasięgu tery­to­rial­nego pod­boju. Ist­nieją prze­słanki, że star­szy z Arge­adów zamie­rzał ogra­ni­czyć eks­pan­sję do tere­nów Azji Mniej­szej. Można to wywnio­sko­wać z tre­ści listu Alek­san­dra do Dariu­sza III. Krzysz­tof Nawotka zauważa, że rówie­śnik Filipa, Anty­gon Jed­no­oki, osią­gnąw­szy wła­dzę kró­lew­ską, zre­zy­gno­wał z prób pod­po­rząd­ko­wa­nia naj­dal­szych ziem. Sku­pił swe wysiłki na tym, by zawład­nąć wschod­nim wybrze­żem Morza Śród­ziem­nego. Może to być prze­słanką do rekon­struk­cji prze­ko­nań i kon­cep­cji ówcze­snej elity mace­doń­skiej18. Z dru­giej strony Alek­san­der mógł mieć zupełne zamie­rze­nia. A po serii zwy­cięstw jego ambi­cje tylko wzro­sły.

Za czy­sto mate­rial­nymi pobud­kami kryły się bar­dziej ambitne cele wojny. Wyprawa od początku była świa­do­mie kre­owana przez mace­doń­ską pro­pa­gandę na pan­hel­leń­ską, anty­per­ską eks­pe­dy­cję. Po pierw­sze nic tak nie łączy jak wspólny wróg, a hasła legi­ty­mo­wały zjed­no­czoną Gre­cję pod hege­mo­nią mace­doń­ską. Po dru­gie wyprawa miała na celu pomsz­cze­nie nie­go­dzi­wo­ści uczy­nio­nych Hel­le­nom przez "bar­ba­rzyń­ców", np. bez­czesz­cze­nie świą­tyń, bez­względne depor­ta­cje mało­azja­tyc­kich pobra­tym­ców czy też gwałty zadane przez Per­sów w 480 roku.

Pierw­sze oddziały mace­doń­skie wysłane na kon­ty­nent azja­tycki gło­siły wszem wobec wyzwo­le­nie miast grec­kich. Alek­san­der szybko dopra­co­wał pan­hel­leń­ską pro­pa­gandę. Począw­szy od wysła­nia do Aten 300 kom­ple­tów per­skich zbroi, po dekla­ra­cję odbu­do­wa­nia mia­sta Pla­tej­czy­kom za to, że na ich tere­nie roze­grała się słynna bitwa w 479 roku. Nad­cho­dząca wyprawa wpro­wa­dzała bar­dziej uni­wer­sa­li­styczne podej­ście niż dotych­cza­sowe, bar­dziej lokalne rozu­mie­nie poltyki19. W dodatku motyw zemsty za znie­wa­że­nie sank­tu­ariów de facto czy­nił Mace­doń­czy­ków wyko­naw­cami boskiego prawa, a kam­pa­nia wojenna prze­ciw Per­som sta­wała się ponie­kąd świętą wojną. Apo­geum tej zemsty nastą­piło pod­czas spa­le­nia Per­se­po­lis, jed­nej ze sto­lic impe­rium Ache­me­ni­dów.

W końcu wresz­cie w grę wcho­dziły rów­nież oso­bi­sta ambi­cja i wiara we wła­sne moż­li­wo­ści obu monar­chów mace­doń­skich. Wie­lo­krotne źró­dła uka­zują Alek­san­dra jako nie­po­zba­wio­nego entu­zja­zmu i pew­nego roman­ty­zmu mło­dzieńca napę­dza­nego prze­moż­nym pra­gnie­niem zwa­nym pothos. Zapewne zgrabny bon mot Wil­liama Wood­thorpe'a Tarna, iż "Alek­san­der zde­cy­do­wał się na pod­bój Per­sji, gdyż nie przy­szło mu do głowy, że mógłby nie tego nie doko­nać", zawiera w sobie wiele prawdy20.

Chory człowiek Azji? Persja w przededniu wyprawy Aleksandra Wielkiego

Daw­niej w zachod­niej histo­rio­gra­fii roz­po­wszech­niony był pogląd o schyłku ache­me­nidz­kiej Per­sji w przeded­niu wyprawy Alek­san­dra. Takie rozu­mo­wa­nie wyni­kało ze splotu kilku przy­czyn: opie­ra­niu się na ten­den­cjach grec­kich źró­deł do pod­kre­śla­nia per­skiej deka­den­cji, serii kry­zy­sów wewnętrz­nych pań­stwa per­skiego na prze­strzeni IV wieku, domnie­ma­nego kry­zysu finan­so­wego wywo­ła­nego prze­cho­wy­wa­niem przy­cho­dów w cen­tral­nym skarbcu oraz wstrzą­sów dyna­stycz­nych w trak­cie suk­ce­sji wła­dzy. Dzi­siaj pogląd ten został grun­tow­nie zre­wi­do­wany. Pod­kre­śla się raczej, że Per­sja Ache­me­ni­dów zacho­wała sta­bilny sys­tem rzą­dów, dzięki czemu zdo­łała wyjść z tych pro­ble­mów obronną ręką.

Jedną z waż­niej­szych przy­czyn poglądu o schyłku pań­stwa per­skiego było przy­ję­cie per­spek­tywy antycz­nych grec­kich źró­deł. Było to tym bar­dziej łatwe, że po Per­so­wie nie stwo­rzyli dzieł porów­ny­wal­nych z Wojną pelo­po­ne­ską Tuki­dy­desa czy Dzie­jami Hero­dota. Zacho­wane tek­sty po ludach irań­skich nie dbały o dokładne odda­nie prze­szło­ści czy chro­no­lo­gii wyda­rzeń. Domi­no­wała ustna tra­dy­cja, przy­po­mi­na­jąca bar­dziej hero­iczne poda­nia, pie­śni i legendy. Per­scy Wielcy Kró­lo­wie rów­nież naka­zy­wali wyku­wać w ska­łach sła­wiące ich monu­men­talne inskryp­cje21.

Opie­ra­nie się przede wszyst­kim na grec­kich źró­dłach wywo­łuje sze­reg pro­ble­mów. Przede wszyst­kim nie spo­sób ukryć, że były one czę­sto ten­den­cyjne, a krąg ich zain­te­re­so­wań sku­piał się na zachod­nich rubie­żach impe­rium per­skiego. Czę­sto można odnieść wra­że­nie, że sprawy grec­kie znaj­do­wały się w cen­trum uwagi per­skich decy­den­tów. W końcu źró­dła te czę­sto w spo­sób skró­towy przed­sta­wiały wewnętrzną histo­rię impe­rium Ache­me­ni­dów.

Temat Per­sów w antycz­nej grec­kiej histo­rio­gra­fii sta­no­wił przed­sta­wie­nie "obcego", który był rady­kal­nym prze­ci­wień­stwem cywi­li­zo­wa­nych Gre­ków. Sta­no­wili oni bar­dziej widzia­dła odbi­ja­jące się w grec­kich oczach niż rze­telny obraz ist­nie­ją­cego ludu. Można się poku­sić o stwier­dze­nie, że treść źró­deł wię­cej mówi o ich auto­rach niż o opi­sy­wa­nych cudzo­ziem­cach. Czę­sto­kroć odwo­ły­wano się do ste­reo­ty­pów, np. toposu nie­prze­li­czo­nych mas żoł­nier­skich lub uka­zy­wa­nia ludów wschod­nich jako nie­wol­ni­ków. Szcze­gól­nie jest to widoczne w uka­zy­wa­niu orga­ni­za­cji impe­rium Ache­me­ni­dów. Grecy, zdaje się, ni­gdy nie pojęli istoty sys­temu quasi- -feu­dal­nego, bio­rąc je za rodzaj nie­wol­nic­twa czy despo­tii.

Daw­niej pomi­jano rów­nież poli­tyczny i ide­olo­giczny kon­tekst opi­sa­nej przez Gre­ków per­skiej "deka­den­cji". Sła­bość pań­stwa per­skiego miała uka­zać zwy­rod­nie­nie wła­dzy abso­lut­nej lub uwy­pu­klić wła­sne, grec­kie wady. Na przy­kład Izo­kra­tes, powo­łu­jąc się na argu­ment o per­skiej ułom­no­ści, mógł nie opi­sy­wać rze­czy­wi­stego stanu pań­stwa per­skiego, ale posłu­gi­wać się nim dla uza­sad­nie­nia idei grec­kiej zjed­no­cze­nia, dzięki któ­rej Hel­le­no­wie mogliby pod­jąć próbę pod­boju nowych ziem na wscho­dzie. W zasa­dzie w piśmien­nic­twie grec­kim sprzed wyprawy Alek­san­dra nie wystę­po­wały poglądy prze­są­dza­jące o rychłym upadku pań­stwa per­skiego22.

Kolej­nym powo­dem, dla któ­rego daw­niej uwa­żano, że impe­rium per­skie zna­la­zło się w głę­bo­kim kry­zy­sie, były liczne na prze­strzeni IV wieku wstrząsy wewnętrzne. Już pod koniec V wieku wybuchł poważny spór dyna­styczny mię­dzy dwoma braćmi, Cyru­sem Młod­szym i star­szym od niego Arsa­ke­sem (przy­szłym Artak­ser­se­sem II). Obaj byli synami zmar­łego Wiel­kiego Króla Dariu­sza II. Po tron spró­bo­wał się­gnąć młod­szy pre­ten­dent, który uro­dził się już po zdo­by­ciu wła­dzy przez Dariu­sza. Cyrus zebrał w zachod­nich satra­piach armię (w skład któ­rej wcho­dziło rów­nież ok. 13 000 grec­kich najem­ni­ków), ale zakoń­czył życie w bitwie pod Kunaksą w 404 roku.

Artak­ser­se­sowi II udało się obro­nić tron, lecz w mię­dzy­cza­sie chaos na szczy­tach wła­dzy wyko­rzy­stał Egipt. Od koń­cówki pano­wa­nia Dariu­sza II tliło się tam powsta­nie pod przy­wódz­twem pew­nego egip­skiego moż­nego Amyr­ta­josa. Ten ogło­sił się kró­lem Egiptu i do ok. 399 roku ode­rwał całą satra­pię poło­żoną nad Nilem od reszty pań­stwa23. Kró­le­stwo egip­skie przez następne 61 lat pro­wa­dziło samo­dzielną poli­tykę wewnętrzną i zewnętrzną. Czę­sto­kroć zupeł­nie śmiałą, np. wcho­dziło w soju­sze z cypryj­skimi kró­lami prze­ciwko Per­som i wspie­rało ruchy odśrod­kowe w Lewan­cie.

Sece­sja Egiptu poło­żyła się cie­niem na dzieje impe­rium per­skiego przez więk­szość IV wieku. Wydaje się, że kie­ru­nek połu­dniowo-zachodni w poli­tyce per­skiej był znacz­nie istot­niej­szy niż Gre­cja. Ache­me­ni­dzi dość szybko odpu­ścili sobie bez­po­średni pod­bój Hel­lady na rzecz pośred­niego zwięk­sze­nia wpły­wów poli­tycz­nych w poszcze­gól­nych polis. Jed­nak ni­gdy nie miało to miej­sca z pań­stwem nad deltą Nilu. Bez­po­śred­nia kon­trola musiała być zacho­wana za wszelką cenę. Egipt ze swą uro­dzajną deltą i stra­te­gicz­nym poło­że­niem stał w cen­tral­nym punk­cie per­skiej poli­tyki impe­rial­nej. Kolejni Wielcy Kró­lo­wie kon­cen­tro­wali olbrzy­mie zasoby ludz­kie i finan­sowe całego pań­stwa, by odzy­skać wła­dzę nad zbun­to­waną satra­pią. W ciągu całego trwa­nia impe­rium Per­so­wie wypra­wiali się na Egipt aż dwa­na­ście razy (z czego dwie wyprawy osta­tecz­nie nie doszły do skutku). Z kolei sama Hel­lada stała celem per­skich kam­pa­nii jedy­nie trzy­krot­nie, przy czym jedna z nich pozo­stała jedy­nie w fazie przy­go­to­wań24.

Seria nie­uda­nych kam­pa­nii "poże­rała" kolejne masy woj­ska i dre­no­wały zasoby pań­stwa per­skiego. W 404 roku armia prze­zna­czona do odzy­ska­nia kon­troli nad satra­pią została zwią­zana tłu­mie­niem buntu Cyrusa Młod­szego. Pierw­sza, nie­udana próba odbi­cia Egiptu nastą­piła dopiero w latach 390-388. Kolejne wyprawy wojenne prze­ciwko pań­stwu poło­żo­nemu nad Nilem miały miej­sce w 373 i 370 roku. Zasto­so­wano wów­czas duże for­ma­cje najem­nych Gre­ków. Próby te speł­zły na niczym, a w 359 roku z tru­dem odparto napaść na egip­ską na Syrię. Na prze­ło­mie 351 i 350 roku Artak­serk­ses III ponow­nie mimo skon­cen­tro­wa­nia ogrom­nej armii nie odniósł suk­cesu. Dopiero w 340 i 339 roku podobno jedna z naj­więk­szych wypraw w dzie­jach Per­sów osta­tecz­nie prze­ła­mała zacięty opór Egip­cjan i przy­wró­ciła Ache­me­ni­dzie pano­wa­nie nad Nilem.

Rów­nież w Azji Mniej­szej okres pano­wa­nia Artak­ser­sesa II nazna­czony został cha­osem. Już w latach 399-394 Spar­ta­nie pod wodzą swo­jego króla Age­si­la­osa pod­jęli próbę pomocy mało­azja­tyc­kim mia­stom grec­kim. Wojna spu­sto­szyła Fry­gię Hel­le­spon­tyj­ską i znaczne poła­cie Fry­gii Więk­szej, a woj­ska spar­tań­skie dotarły aż pod Gor­dion. W wyniku umie­jęt­nego roz­gry­wa­nia poli­tycz­nych spo­rów pomię­dzy Gre­kami i serii zwy­cięstw floty per­skiej, uko­ro­no­wa­nej bitwą pod Kni­dos w 394 roku, udało się dopro­wa­dzić do zawar­cia w 387 roku Pokoju Kró­lew­skiego. Trak­tat zawie­rał klau­zulę nie tylko umoż­li­wia­jącą Per­som inter­wen­cję w sprawy Gre­ków, a zara­zem przy­wra­cał bez­po­śred­nią kon­trolę nad azja­tyc­kimi poleis.

Mniej wię­cej w tym samym cza­sie władca Sala­miny Cypryj­skiej o imie­niu Euago­ra­tos, widząc osła­bie­nie wła­dzy cen­tral­nej, posta­no­wił zrzu­cić per­skie jarzmo. Próbę pod­jął praw­do­po­dob­nie z bez­po­śred­nim wspar­ciem Egiptu i być może cichym karyj­skiego władcy Mau­zo­losa. Po cięż­kich wal­kach, któ­rych szczyt przy­pa­dał na lata 386-383, Per­som udało się spa­cy­fi­ko­wać sepa­ra­ty­styczne dąże­nia cypryj­skie.

W latach sie­dem­dzie­sią­tych IV wieku w Ana­to­lii roz­po­częła się seria bun­tów, z któ­rych pierw­szym było powsta­nie satrapy kapa­doc­kiego Data­mesa w 370 roku. Irań­ski możny otrzy­mał zada­nie przy­go­to­wać kolejną wyprawę na Egipt, ale wsku­tek nie­ja­snych intryg dwor­skich został zmu­szony do zbroj­nego wystą­pie­nia prze­ciwko Artak­set­se­sowi II. Antyczne źró­dła pod­kre­ślają zdol­no­ści dowód­cze Persa. Za każ­dym razem uda­wało mu się umie­jęt­nie odpie­rać siły loja­li­stów. Data­mes został zgła­dzony dopiero w wyniku skry­to­bój­czego zama­chu w 362 roku.

Nie był to koniec wewnętrz­nych wstrzą­sów na zachod­nich rubie­żach pań­stwa. Rewolta Data­mesa stała się jedy­nie pre­lu­dium do tzw. wiel­kiego buntu satra­pów. Te tajem­ni­cze wyda­rze­nia trwały do lat pięć­dzie­sią­tych IV wieku. Według Dio­dora impe­rium Ache­me­ni­dów zna­la­zło się wów­czas na kra­wę­dzi kata­strofy i roz­padu, a Wielki Król miał w krót­kim cza­sie stra­cić dochody równe poło­wie rocz­nego budżetu kró­le­stwa.

Obec­nie trwa oży­wiona dys­ku­sja, czym w isto­cie była rewolta satra­pów, a jej dokładna rekon­struk­cja jest praw­do­po­dob­nie nie­moż­liwa. Wła­ści­wie nie znamy dokład­nej chro­no­lo­gii wyda­rzeń, gdyż dys­po­nu­jemy jedy­nie cha­otyczną, nie­raz sprzeczną rela­cją Dio­dora, zbio­rem aneg­dot zacho­wa­nych u innych antycz­nych histo­ry­ków, mone­tami wyemi­to­wa­nymi przez zbun­to­wa­nych satra­pów i nie­pew­nymi inskryp­cjami.

Naj­praw­do­po­dob­niej nie było poje­dyn­czego, dobrze zor­ga­ni­zo­wa­nego i real­nego zagro­że­nia dla wła­dzy cen­tral­nej. Był za to sze­reg licz­nych lokal­nych ognisk zamętu obej­mu­ją­cych więk­szą część wschod­niego wybrzeża Morza Śród­ziem­nego. Według Dio­dora prze­ciw wła­dzy kró­lew­skiej mieli wystą­pić: satrapa Fry­gii Ario­ba­rza­nes, zarządca Myzji Oron­tes, władca Karii Mau­zo­los oraz satrapa Lidii Auto­fra­da­tes. W przy­padku dwóch ostat­nich moż­nych nie dys­po­nu­jemy żad­nymi dowo­dami na nie­lo­jal­ność wobec Wiel­kiego Króla, oprócz wła­śnie tego nie­ja­snego wpisu Dio­dora. W dodatku na czas owej "wiel­kiej rewolty satra­pów" datuje się (choć nie wszyst­kie były bez­po­śred­nio zwią­zane z opo­zy­cją irań­ską) nie­po­koje wśród wielu ludów azja­tyc­kich, takich jak: Jono­wie, Pizy­dzi, Pam­fi­lo­wie, Cyli­cyj­czycy i Feni­cja­nie.

Zbun­to­wani satra­po­wie nie ata­ko­wali kon­cep­cji rzą­dów Ache­me­ni­dów, lecz ich celem było polep­sze­nie wła­snej pozy­cji. Czę­sto nie­które ogni­ska rewolty po pro­stu poja­wiały się rów­no­le­gle. Bunty nie trwały długo, zwłasz­cza jeśli zbun­to­wany możny padał ofiarą zdrady swo­ich pod­wład­nych lub człon­ków rodziny25.

W 359 roku nastą­pił wyraźny prze­łom, gdy na tron wstą­pił Artak­serk­ses III. Oka­zał się władcą dyna­micz­nym, choć bru­tal­nym. Nowy Wielki Król zapo­cząt­ko­wał pro­ces ści­ślej­szej kon­so­li­da­cji impe­rium per­skiego. Naj­pierw w latach 356-352 prze­ła­mał opór ostat­nich per­skich moż­nych - satrapy Fry­gii Hel­le­spon­tyj­skiej Arta­ba­zosa II i zarządcy Myzji Oron­tesa. Zbie­gło się to z wyda­niem w 356 roku kró­lew­skiego edyktu naka­zu­ją­cego zwol­nie­nie ze służby wszyst­kich najem­ni­ków grec­kich zacią­gnię­tych przez satra­pów. Ruch ten wzmoc­nił wła­dzę cen­tralną na zachod­nich rubie­żach, cho­ciaż nie­któ­rzy powąt­pie­wają w ist­nie­nie tego doku­mentu26.

Pano­wa­nie Artak­sek­sesa III cha­rak­te­ry­zo­wało się sta­łym wzmac­nia­niem wła­dzy kró­lew­skiej, choć nie obyło się bez prze­szkód. W 351 roku wybu­chła nowa fala bun­tów w Lewan­cie i na Cyprze. Epi­cen­trum stał się fenicki Sydon, w któ­rym miesz­kańcy spa­lili część zapa­sów przy­go­to­wa­nych na kolejną kam­pa­nię egip­ską. Sydoń­czycy wsparci oddzia­łami najem­ni­ków grec­kich sta­wili zacięty opór Per­som. Udało im się nawet ode­przeć pierw­szy atak. Dopiero poja­wie­nie się sił głów­nych Wiel­kiego Króla spo­wo­do­wało zdradę króla Sydonu Ten­nesa. Zroz­pa­czeni miesz­kańcy w obli­czu klę­ski sami pod­pa­lili mia­sto i wymor­do­wali swo­ich bli­skich.

Pod­czas kolej­nych kam­pa­nii armia per­ska spa­cy­fi­ko­wała mia­sta cypryj­skie, a będące pod wra­że­niem klę­ski Sydoń­czy­ków inne mia­sta fenic­kie zaprze­stały zamie­szek. Ponow­nie użyto rów­nież depor­ta­cji jako narzę­dzia przy­wra­ca­nia pokoju, prze­sie­dla­jąc nie­które ze spo­łecz­no­ści żydow­skich nad Morze Kaspij­skie. W końcu, jak wcze­śniej wspo­mniano, prze­ła­mano osta­tecz­nie opór Egip­cjan. W 343 roku trzy kor­pusy per­skie pod­jęły sko­or­dy­no­wane ataki na naj­waż­niej­sze punkty oporu nad Nilem, osią­ga­jąc suk­ces.

Nie­kiedy przy­czyn struk­tu­ral­nej sła­bo­ści pań­stwa Ache­me­ni­dów doszu­ki­wano się w nie­wła­ści­wej poli­tyce finan­so­wej pań­stwa. Uwa­żano, że poprzez try­but dre­no­wano pro­win­cje z ich bogactw, które następ­nie maga­zy­no­wano w postaci srebr­nych szta­bek w kró­lew­skim skarbcu w Suzie27. Dzięki pogłę­bio­nym bada­niom nad histo­rią eko­no­mii pań­stwa ache­me­nidz­kiego wiemy już, że sys­tem ten był bar­dziej skom­pli­ko­wany. Więk­szość wpły­wów wyda­wano na bie­żąco na potrzeby armii, admi­ni­stra­cji i pro­jek­tów budow­la­nych. Nie tylko wzno­szono pałace, ale rów­nież sys­temy iry­ga­cyjne i drogi. Zwięk­szał się rów­nież obrót gotów­kowy, gdyż satra­pie na zacho­dzie pre­fe­ro­wały ten spo­sób roz­li­cza­nia28.

Ostat­nią oko­licz­no­ścią świad­czącą o struk­tu­ral­nej sła­bo­ści pań­stwa Ache­me­ni­dów miały być czę­ste i burz­liwe zmiany na tro­nie. Intrygi dwor­skie i waśnie wewnątrz kró­lew­skiej rodziny były znacz­nie bar­dziej nie­bez­pieczne dla jed­no­ści i sta­bil­no­ści pań­stwa niż okre­sowe nie­po­koje i ruchy sepa­ra­ty­styczne w odda­lo­nych od cen­trum satra­piach. Kata­log zamor­do­wa­nych wład­ców z dyna­stii Ache­me­ni­dów jest bar­dzo sze­roki. Począw­szy od zabi­tego w 522 roku Bar­dii po ostat­niego Dariu­sza III, obej­muje aż sie­dem głów koro­no­wa­nych, w tym słyn­nego Kserk­sesa.

Rów­nież Dariusz III doszedł do wła­dzy w bru­tal­nych oko­licz­no­ściach. Dio­dor przy­ta­cza wręcz szek­spi­row­ską histo­rię o Bago­asie, "eunu­chu z przy­ro­dze­nia, lecz twar­dym i wojow­ni­czym z natury". Był on uprzy­wi­le­jo­wa­nym doradcą na dwo­rze Artak­serk­sesa III, praw­do­po­dob­nie pod koniec jego pano­wa­nia pia­sto­wał urząd chi­liar­chy, dowódcy gwar­dii kró­lew­skiej. Wedle zacho­wa­nych źró­deł eunuch miał wziąć udział w otru­ciu Artak­serk­sesa III i pra­wie wszyst­kich jego synów.

W wyniku mordu ostat­nim pozo­sta­ją­cym przy życiu synem był naj­młod­szy z nich o imie­niu Arses. Kró­le­wicz miał zasiąść na tro­nie pod imie­niem Artak­serk­ses IV jako jeden z naj­bar­dziej tajem­ni­czych Wiel­kich Kró­lów. Jego pano­wa­nie było krót­kie, a póź­niej­sze źró­dło w postaci Justyna wręcz pomija jego osobę. Ist­nie­nie Arsesa oprócz Dio­dora potwier­dza jedy­nie kilka tek­stów babi­loń­skich i mało­azja­tycka inskryp­cja z Ksan­tos29. Młody władca pró­bo­wał wydo­stać się spod kura­teli swego doradcy, lecz zapła­cił za to życiem. Na prze­ło­mie 336 i 335 roku Artak­sek­ses IV rów­nież został otruty wraz ze swymi synami. Z chwilą jego śmierci wygi­nęła główna linia Ache­me­ni­dów.

Ponie­waż Bagoas jako eunuch nie mógł sam zasiąść na tro­nie, został zmu­szony do wybra­nia kogoś z wewnętrz­nego kręgu dwor­skiego. Kan­dy­dat powi­nien być dale­kim krew­nym linii rzą­dzą­cej, jak rów­nież akcep­to­walny dla przed­sta­wi­cieli naj­zna­mie­nit­szych rodów irań­skich. Uzna­nie naj­ła­twiej można było uzy­skać ze względu na oka­zane dotych­czas męstwo. Taką osobą oka­zał się ary­sto­krata, który w przy­szło­ści przy­bie­rze imię Dariu­sza III. Jed­nak zamiast być powolną mario­netką, nie­zwłocz­nie otruł prze­bie­głego doradcę, jakoby uprze­dza­jąc jego zamiary. Warto dodać, że ist­nieje nie­po­ko­jąca teo­ria wyko­rzy­sty­wana pod­czas wyprawy na Per­sję przez mace­doń­ską pro­pa­gandę. Mia­no­wi­cie to Dariusz miał być pro­wo­dy­rem serii otruć, a Bagoas jedy­nie współ­sprawcą od brud­nej roboty. Gdy prze­stał być potrzebny, został bez­zwłocz­nie zli­kwi­do­wany tak jak jego kró­lew­skie ofiary. Jed­no­cze­śnie Dariusz roz­po­czął pro­ces pro­pa­gan­do­wego prze­pi­sa­nia ofi­cjal­nej histo­rii, czego echa dotrwały do nas w histo­rii zacho­wa­nej przez Justyna. Według tej wer­sji wyda­rzeń entu­zja­styczny lud per­ski obwo­łał go kró­lem od razu po śmierci Artak­sek­sesa III. Ta wer­sja eli­mi­nuje cał­ko­wi­cie nie­cne machi­na­cje wymie­nio­nego tan­demu.

Kim był nowy władca, który przy­brał dyna­styczne imię Dariusz? Nie dys­po­nu­jemy na jego temat wie­loma pew­nymi infor­ma­cjami. Ich kata­log został zesta­wiony przez fran­cu­skiego histo­ryka Brianta. Są to: "Imiona jego rodzi­ców, żony, dzieci i brata; imię, które nosił, zanim zasiadł na tro­nie (choć ist­nieją tutaj dwie roz­bieżne tra­dy­cje); strzępy infor­ma­cji na temat sta­tusu na dwo­rze przed obję­ciem wła­dzy; nazwy prze­gra­nych bitew; data śmierci i wiek w tym cza­sie"30.

Prze­wi­ja­jąca się w źró­dłach doty­czą­cych wyprawy Alek­san­dra postać Dariu­sza peł­niła bar­dziej funk­cję tła dla opisu przy­war i zalet Alek­san­dra, niż uka­zy­wała go jako peł­no­prawną, żywą osobę. Warto przy tym oddać spra­wie­dli­wość, że zacho­wany prze­kaz źró­dłowy jest dlań łaskawy, a ostatni z Wiel­kich Kró­lów bywa przy­wo­ły­wany jako przy­kład arche­typ "dobrego prze­gra­nego", któ­remu oszczę­dzono dehu­ma­ni­za­cji. Monar­chę opi­sy­wano jako jed­nego z naj­przy­stoj­niej­szych męż­czyzn swo­jej epoki, któ­remu nie były obce odwaga i honor.

Nie da się z całą pew­no­ścią zre­kon­stru­ować pocho­dze­nia Dariu­sza III. W grec­kich źró­dłach jest przed­sta­wiany jako autsaj­der z dale­kim powią­za­niem rodzin­nym z główną linią Ache­me­ni­dów. Przy­szły Wielki Król uro­dził się około 380 roku -?w chwili śmierci w 330 roku miał zatem oko- ło 50 lat. Jego ojciec Arsa­nes miał być synem Osta­nesa, który z kolei był bra­tem Wiel­kiego Króla Artak­serk­sesa II. Matka Dariu­sza III - Sisy­gam­bis była naj­wy­raź­niej sio­strą wymie­nio­nego Arsa­nesa (lub kuzynką wedle Kur­cju­sza), co przy­po­mina prak­tyki hisz­pań­skich Habs­bur­gów czy Pto­le­me­uszy w Egip­cie. Monar­cha kon­ty­nu­ował tę poli­tykę, poślu­bia­jąc kró­lew­ską księż­niczkę Sta­tejrę, którą Kur­cjusz okre­śla jako sio­strę lub kuzynkę swego męża. Dariusz miał z nią trzy córki i syna. Była to naj­wy­raź­niej ofi­cjalną wer­sja przy­jęta przez dwór per­ski, a jej rolą było powią­za­nie Dariu­sza z dyna­stią Ache­me­ni­dów. Jed­nak już wów­czas był to nad­zwy­czaj skromny zwią­zek.

Zacho­wała się rów­nież prze­ciwna tra­dy­cja, przed­sta­wia­jąca Dariu­sza III jako nie­wol­nika i kuriera. To nie­po­ro­zu­mie­nie wynika z tego, że przy­szły władca miał sta­tus tzw. ban­daka, co ozna­czało dosłow­nie "poplecz­nika/wasala", ale nie wyklu­czało lep­szego pocho­dze­nia. Nie­mniej wska­zy­wało na to, że przy­szły władca nie posia­dał aż tak wyso­kiej pozy­cji na dwo­rze, jak chciałby to prze­ka­zać potom­no­ści.

Do naszych cza­sów dotrwały dwie wer­sje wcze­śniej­szego imie­nia Dariu­sza III, uży­wa­nego, zanim wstą­pił na tron. Jedną z nich prze­ka­zuje nam Justyn w for­mie Kodom­man. Drugą jest zaś per­skie imię Artašata ("pełen szczę­ścia prawdy"). Zacho­wało się ono na babi­loń­skiej tabliczce z obser­wa­cjami astro­lo­gicz­nymi dato­wa­nej na 333 rok: "[Rok] 3 Artašatu [który nazywa się kró­lem] Dariyamuš"31. Jest ono jed­nak nie­wy­mie­nione ni­gdzie indziej. Moż­liwe, że Kodom­man mógł być przy­dom­kiem nada­nym Artašacie, odno­szą­cym się do jego siły fizycz­nej.

Zgod­nie ze zwy­cza­jem pod­czas wstą­pie­nia na tron nowy władca przy­jął dyna­styczne imię "Dariusz". Jego wybór nie był przy­pad­kowy -?pod­kre­ślał zwią­zek z dyna­stią Ache­me­ni­dów, a zara­zem mógł sta­no­wić dobrą wróżbę i wyzna­czał jego ambi­cje, dając do zro­zu­mie­nia, że pra­gnie się inspi­ro­wać czy­nami Dariu­sza I Wiel­kiego.

Kariera Dariu­sza III miała się roz­po­cząć się za pano­wa­nia Artak­serk­sesa III Ochosa. Pod­czas wyprawy wojen­nej prze­ciw koczow­ni­czemu ludowi Kadu­sjów32 młody ary­sto­krata wystą­pił na ochot­nika do walki jed­nym z ich wojow­ni­ków, który miał się cie­szyć wyjąt­kową sławą. Przy ogól­nym aplau­zie woj­ska per­skiego oba­lił prze­ciw­nika33. Opo­wieść o poje­dynku jest topo­sem czę­sto poja­wia­ją­cym się w wielu kul­tu­rach, który legi­ty­mi­zo­wał wła­dzę zwy­cięzcy. Miało to zna­cze­nie, gdyż sta­ro­żytni Irań­czycy chęt­nie pod­kre­ślali wojow­ni­czość wła­snych wład­ców.

Po zwy­cię­stwie Wielki Król uczy­nił Artašatu satrapą Arme­nii. Po suk­ce­sji Arsesa był on zali­czany do "przy­ja­ciół" króla na dwo­rze. Być może w tym cza­sie awan­so­wał ze swo­jej satra­pii do służby pocz­to­wej. Dariusz stał się czę­ścią wewnętrz­nego kręgu kró­lew­skiego praw­do­po­dob­nie od końca pano­wa­nia Artak­serk­sesa II, a na pewno w cza­sach Artak­serk­sesa III.

O pano­wa­niu Dariu­sza III w zasa­dzie nie wiemy nic. Moż­liwe, że po obję­ciu tronu prze­wo­dził jakiejś kam­pa­nii wojen­nej, cho­ciaż zacho­wane źró­dła o tym mil­czą. Ist­nieją poszlaki, że mogła ona być skie­ro­wana prze­ciwko egip­skiemu bun­tow­ni­kowi Cha­ba­ba­szowi. Rebe­lią Cha­ba­ba­sza czę­sto tłu­ma­czy się póź­niej­sze pro­blemy Per­sów w Azji Mniej­szej z Mace­doń­czy­kami czy nie­obec­ność ich floty w decy­du­ją­cym 334 roku.

O Cha­ba­ba­szu zacho­wały się jedy­nie frag­men­ta­ryczne infor­ma­cje z doku­men­tów w rodzaju umowy mał­żeń­skiej pomię­dzy Sati­ret­bin a Dże­dho­rem czy dekret z cza­sów Pto­le­me­usza I, w któ­rym Cha­ba­basz naka­zał zwrot zagar­nię­tej przez Per­sów ziemi nale­żą­cej wcze­śniej do świą­tyni w Per-Wadżet. Naj­praw­do­po­dob­niej posia­dał libij­skie pocho­dze­nie.

Spe­ku­luje się, że począ­tek nowej rebe­lii miał miej­sce zimą z 338 na 337 rok, a kontr­atak Per­sów zapewne w 336 roku, naj­póź­niej zaś w kolej­nym. Naj­praw­do­po­dob­niej nastą­pił on jed­no­cze­śnie od strony morza i od strony Pustyni Synaj­skiej. Wiemy, że per­ska kon­trola została przy­wró­cona w Egip­cie, a nowym per­skim satrapą został Saba­kes. Nato­miast Cha­ba­basz zupeł­nie znika z kart histo­rii. Moż­liwe, że uciekł z nie­do­bit­kami swo­jej armii na połu­dnie, bowiem dys­po­nu­jemy nie­ja­sną inskryp­cją z Kusz opi­su­jącą walki z przy­by­wa­ją­cym z pół­nocy moż­nym Kem­be­swe­de­nem, moż­liwą wer­sją imie­nia Cha­ba­basz34.

Teatr działań wojennych

Przy­szły teatr dzia­łań wojen­nych obej­mo­wał Azję Mniej­szą i Lewant. Pierw­szy z tych regio­nów można podzie­lić na trzy strefy -?nad­brzeżne rów­niny, środ­kową Wyżynę Ana­to­lij­ską i pasma gór­skie. Wyżyna na zachod­nim krańcu ma 600 m n.p.m. i w kie­runku wschod­nim wznosi się do 1200 m n.p.m., zamknięta od wschodu niczym amfi­te­atr przez zbie­ga­jące się pasma Gór Pon­tyj­skich i Tau­rusu. Na pół­noc­nym wscho­dzie grzbiety Tau­rus roz­dwa­jają się, two­rząc rów­no­le­gły łań­cuch Anty­tau­rus. Góry te odzna­czają się stro­mymi zbo­czami zakoń­czo­nymi ostrymi szczy­tami. Wszystko to powo­duje, że na pocię­tej głę­bo­kimi wąwo­zami Wyży­nie Ana­to­lij­skiej panują trudne warunki kli­ma­tyczne, cha­rak­te­ry­zu­jące się zmienną pogodą z sil­nymi suchymi wia­trami.

Ana­to­lię prze­ci­nały liczne rzeki wpły­wa­jące do oka­la­ją­cych ją mórz, np. Pro­pon­tydy (Morza Mar­mara) czy Morza Egej­skiego. W pół­noc­nych satra­piach Azji Mniej­szej były to: Hypios, Mean­der, Rhýndakos, na wscho­dzie Halys, na połu­dniu zaś Eury­me­don. Z wielu tych rzek korzy­stano do spła­wia­nia towa­rów ku wybrze­żom. Przy­no­siło to zysk nad­rzecz­nym mia­stom, które chęt­nie pod­kre­ślały dobro­byt poprzez wybi­ja­nie monet z wize­run­kami rzecz­nych bóstw.

Rzeki miały też wymiar obronny. Sta­no­wiły natu­ralną prze­szkodę dla masze­ru­ją­cych armii. Więk­sze naj­ła­twiej można było poko­nać po mostach. Ich obec­ność kana­li­zo­wała ruch, przez co łatwiej można było prze­wi­dzieć przy­szłe manewry wroga. W przy­padku braku odpo­wied­nich prze­praw z łatwo­ścią można było oprzeć na ich brze­gach silną obronę. Per­so­wie dosko­nale o tym wie­dzieli. W cza­sie odwrotu z Mezo­po­ta­mii nad Morze Czarne "dzie­się­ciu tysięcy" grec­kich najem­ni­ków po klę­sce i śmierci Cyrusa Młod­szego pod Kunaksą, per­ski satrapa Lidii Tis­sa­fer­nes gro­ził Gre­kom: "Wszak przy nich [rze­kach] możemy sobie wydzie­lać spo­śród was tylu żoł­nie­rzy, z iloma chcie­li­by­śmy się bić. A są wśród tych rzek takie, przez które nie zdo­ła­li­by­ście się prze­do­stać, gdy­by­śmy was nie prze­prawili"35. Jak się prze­ko­namy, Per­so­wie w ten spo­sób posta­no­wią wyko­rzy­stać rzekę Gra­nik.

Długa linia brze­gowa Azji Mniej­szej jest mocno zróż­ni­co­wana. Wystę­pują liczne pół­wy­spy, osło­nięte zatoki ide­alne do zakła­da­nia por­tów i nie­wiel­kie przy­brzeżne wyspy. Na nad­mor­skich, dobrze nawod­nio­nych i żyznych rów­ni­nach pano­wał łagodny śród­ziem­no­mor­ski kli­mat. Pozwa­lał na uprawę zbóż, wino­ro­śli i gajów oliw­nych. Pod­czas wojny wspo­ma­gało to zaopa­trze­nie armii. W środ­ko­wej czę­ści pła­sko­wyżu miesz­kańcy sku­piali się bar­dziej na paster­stwie i hodowli koni, choć w nie­któ­rych doli­nach rzecz­nych rów­nież roz­wi­jało się rol­nic­two.

Oprócz rol­nic­twa Ana­to­lia posia­dała liczne zasoby natu­ralne. Na połu­dniu, w Cyli­cji, znaj­do­wały się kopal­nie rud żelaza. W cen­trum pół­wy­spu nie­które rzeki pozwa­lały na wypłu­ki­wa­nie złota i sre­bra, np. prze­pły­wa­ją­cej przez Sar­des rzeka Pak­to­los. Słynne cyli­cyj­skie i libań­skie lasy cedrowe dostar­czały zna­ko­mi­tego budulca na okręty.

Azja Mniej­sza była gęsto zalud­nio­nym, praw­dzi­wym tyglem etnicz­nym. Na wybrzeżu mia­sta joń­skie zamiesz­ki­wali w dużej mie­rze Grecy. Oprócz nich obecni byli liczni auto­chtoni posłu­gu­jący się języ­kami indo­eu­ro­pej­skimi z grupy ana­to­lij­skiej. Ludy te wyło­niły się z cha­osu najaz­dów Ludów Morza. Z grub­sza można je podzie­lić na: Cyli­czyj­czy­ków, Licyj­czy­ków, Karów i Lidyj­czy­ków. Do tego docho­dzili posłu­gu­jący odręb­nym języ­kiem Fry­go­wie. Nie­gdyś ludy te posia­dały wła­sne pań­stwa, które zostały pod­bite przez Per­sów. Wciąż jed­nak zacho­wały swój język i kul­turę.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Ano­ni­mowe dzieło z ok. 340 roku n.e. sta­no­wiące skró­cony opis wyprawy Alek­san­dra. Jest szki­cowe i nie­po­zba­wione błę­dów. [wróć]

2. Np. P. Briant, From Cyrus to Ale­xan­der. A history of the Per­sian Empire, Indiana 2002; J. Rop, Greek Mili­tary Service in the Ancient Near East, 401-330 B.C., Cam­bridge 2019; D. Karu­na­ni­thy, Mace­doń­ska Machina Wojenna 359-281 p.n.e., Oświę­cim ????; S. Man­ning, Armed Force in the Tespid-Acha­me­nid Empire, Ph.D.Diss, Inns­bruck 2018. [wróć]

3. A Com­pa­nion to Ancient Mace­do­nia, red. I. Wor­thing­ton i J. Rois- man, Lon­dyn 2010, s. 489. [wróć]

4. FGrH 15, F 225b. [wróć]

5. N.G.L Ham­mond, Filip Mace­doń­ski, Poznań 2002, s. 23. [wróć]

6. A Com­pa­nion to Ancient Mace­do­nia..., s. 484. [wróć]

7. D. Karu­na­ni­thy, Mace­doń­ska..., s. 91. [wróć]

8. A Com­pa­nion to Ancient Mace­do­nia..., s. 476. [wróć]

9. D. Karu­na­ni­thy, Mace­doń­ska..., s. 122 -123. [wróć]

10. K. Nawotka, Alek­san­der Wielki, Wro­cław 2007, s. 112. [wróć]

11. Arr. I.1. [wróć]

12. K. Nawotka, Alek­san­der..., s. 152-163. [wróć]

13. S. Ruzicka, The "Pixo­da­rus Affair? Recon­si­de­red Again, [w:] Phi­lip II and Ale­xan­der the Great: Father and Son, Lives and After­li­ves, pod red. E. Car­ney, D. Ogden, Oxford 2010, s. 5-7. [wróć]

14. K. Nawotka, Alek­san­der..., s. 119. [wróć]

15. Plut. 15. [wróć]

16. Plut. 5. [wróć]

17. J. Mor­gan, Greek Per­spec­ti­ves on the Acha­eme­nid Empire Per­sia thro­ugh the Looking Glass, Edin­burgh 2016, s. 271. [wróć]

18. K. Nawotka, Alek­san­der..,, s. 112-113. [wróć]

19. D.C. Yates, Sta­tes of Memory The Polis Pan­hel­le­nism and the Per­sian War, Oxford 2019, s. 228. [wróć]

20. W.W. Tarn, Ale­xan­der the Great, Cam­bridge 1948, s. 8. [wróć]

21. M.J. Olbrycht, [w:] Histo­ria Iranu, red. A. Kra­sno­wol­ska, Wro­cław 2010, s. 117-118. [wróć]

22. C. Tuplin, The Sick Man of Asia?, [w:] Beetwen Thu­cy­di­de­sand Poly­bios. The Gol­den Ege of Greek Histo­pho­gra­phy, pod red. G. Par­meg­giani, Cam­brige 2014, s. 211-222. Ten tekst stał się inspi­ra­cją dla pod­ty­tułu niniej­szego pod­roz­działu. [wróć]

23. S. Ruzicka, Tro­uble in the West. Egypt and the Per­sian Empire, 525-332 B.C.E., Oxford 2012, s. 40. [wróć]

24. M. Kacza­no­wicz, Egipt: Ostat­nie wieki impe­rium (747-332 p.n.e.), Poznań 2019, s. 162; S. Ruzicka, Tro­uble..., s. 3-13. [wróć]

25. M. Weiskopf, The So-Cal­led Great Satraps Revolt, Stut­t­gart 1989, s. 10. [wróć]

26. J. Rop, Greek Mili­tary..., s. 136-140. [wróć]

27. A.T. Olm­stead, Dzieje impe­rium per­skiego, War­szawa 1974, s. 285. [wróć]

28. K. Nawotka, Alek­san­der..., s. 97; A Com­pa­nion to the Acha­eme­nid Per­sian Empire, red. B. Jacobs, R. Rol­lin­ger, Lon­dyn 2021, s. 971-972. [wróć]

29. P. Briant, Darius in the Sha­dow of Ale­xan­der, Lon­dyn 2015, s. 46-47. [wróć]

30. Tamże, s. 8. [wróć]

31. Za: P. Briant, Darius..., s. 48. [wróć]

32. Kla­syczni auto­rzy wspo­mi­nają o kilku wypra­wach -?pod rzą­dami Dariu­sza II, Artak­serk­sesa II i Artak­serk­sesa III -?roz­po­czę­tych przez króla prze­ciwko temu ludowi, któ­rego tery­to­rium roz­cią­gało się na pół­noc od Iranu aż po region ota­cza­ją­cego Morze Kaspij­skie. Głów­nym celem tych okre­so­wych "wizyt" było odno­wie­nie trak­tatu o "przy­jaźni i soju­szu", który łączył per­skich Wiel­kich Kró­lów i drob­nych kró­lów kadu­skich. [wróć]

33. Iust. X.3; Diod. XVII.6. [wróć]

34. S. Ruzicka, Tro­uble..., s. 204. [wróć]

35. Xen. II.5. [wróć]