Grace - Paweł Janiszewski

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział pierwszy. Korsyka

Grace była świadoma swojej urody. Była młodą mężatką, która w tym roku skończy dopiero 33 lata. Wiedziała, że zawsze podobała się facetom. Krótkie rudo-brązowe i falujące włosy, po zmianie fryzury sięgały ledwie do końca twarzy. Delikatny makijaż i błyszczyk podkreślały jej kobiecość i wrodzony wdzięk. Jej mąż Bruno, od zawsze był o nią zazdrosny, mimo, że naprawdę nie miał powodów. W wieku 26 lat za niego wyszła, była w nim nieziemsko zakochana, a to że podobała się innym mężczyznom powinno Bruna cieszyć a nie drażnić. Grażyna od 7 lat, zaraz po ślubie i weselu przeprowadziła się z małej miejscowości Wilczyce do małego francuskiego miasteczka na Korsyce - Porto Vecchio. Grażyna kochała to miejsce. Mogła pracować jako bloger na swojej stronie i zajmować się administrowaniem znanej grupy książkowej na największym internetowym branżowym portalu. Bo książki i zwierzęta były tym co Grażyna kochała najbardziej. W Porto Vecchio na ich posiadłości kupili sobie małą stajnię gdzie mieszkały dwa rasowe konie. Grace, bo tak lubił mówić o niej Bruno, lubiła długie przejażdżki, zaraz o świcie lub przy blasku zachodzącego słońca na swoim brązowym Apollo lub spacery z pięknym psem bokserem Rocki. I wtedy, gdy Grace myślała, że spędzi kolejny cudowny wieczór, Bruno po powrocie z pracy spojrzał na nią poważnie i powiedział bardzo smutnym głosem :

- Grace, musisz lecieć do Polski. Tym razem sama. No z Rockim oczywiście, lecz niestety nie ze mną.

Grażyna zdziwiła się, gdy lecieli do Polski to zawsze Bruno jej towarzyszył i zwykle były to jedne lub drugie święta a nie teraz w maju 2022. Dziwne... przecież nie planowali teraz odwiedzin jej rodziców.

- Co się stało Bruno? - odparła w końcu Grażyna.

- Adam dzwonił, musisz lecieć do Polski. W Wilczycach ma być jakiś twój szkolny Zjazd. Adam mówił że musisz tam być - ciągnął dalej swój monolog Bruno.

- Jaki Zjazd? Adam? Co ty bredzisz Bruno? - Grace nadal nie wierzyła w to czego oczekuje od niej jej własny mąż.

Kiedyś, sto lat temu, ona i Adam byli najlepszymi przyjaciółmi. Ze szkolnej wymiany przyleciał do Wilczyc Bruno i od wtedy wszystko się popsuło. Miał być miesiąc a został kilka lat. Właśnie dla Grażyny. Bruno i Adam ciągle rywalizowali o Grace. Najpierw delikatnie a potem zdarzały się bójki, szemrane towarzystwo. I wtedy gdy wydawało się że Bruno i Adam w końcu się pogodzili zdarzyło się to co zdarzyć się musiało. Grażyna musiała wybierać i wybrała. Wybrała nie najlepszego przyjaciela Adasia, który podkochiwał się w niej całe życie tylko starszego od niej o kilka lat francuza Bruna. Wtedy na tej feralnej imprezie Adam wściekły wypił dużo za dużo i zaczął kleić się do takiej biuściastej Baśki. I ten właśnie moment wykorzystał Bruno, który na tą imprezę przyprowadził Grace, która wszystko to widziała. Grażyna do dziś pamięta wszystko to co zdarzyło się później. Szybki ślub z Bruno. Wściekłość odtrąconego Adama. Oraz szemrane towarzystwo które by skłonić Bruno do dalszej współpracy chciało porwać Grace. Lecz wtedy zdarzyło się to czego Bruno się nie spodziewał. Adam uratował Grażynie życie i posłał lokalnych mafiosów do stu diabłów. Kazał jednak pakować się Grażynie i Bruno i wyprowadzić do francuskiego Porto Vecchio gdzie macki lokalnej polskiej mafii nie sięgały. Grażyna, Bruno i pies bokser Rocki opuścili na kilka lat nie tylko Wilczyce ale także całą Polskę. Dopiero od tamtego roku gdy cała lokalna mafia została pojmana w końcu przez policję mogli bez problemu przylatywać do Polski i odwiedzać rodziców Grażyny w Wilczycach. Lecz Adama tam już nie było i nikt nie wiedział gdzie może być. Aż do teraz aż do tej rozmowy.

- Jak chcesz żebym sama leciała na jakiś głupi Zjazd? Po tym co się stało? Spotkać się z Adamem? Czy ty jesteś normalny? - Grace była bardzo wściekła.

- Nie ma wyjścia, ja też nie mam - wyszeptał ledwo słyszalnym głosem Bruno.

I nie musiał nic mówić. Grażyna widziała, że jej mąż nigdy nie był tak przerażony i smutny.