Gra o Juliana - Adele Griffin

Reflow text when sidebars are open.
To twój najbardziej szalony pomysł - stwierdziła Natalia.
- Co? Mój pomysł? - Serce biło mi jak szalone. - Co ty pleciesz? To był twój pomysł!
- Świetnie. Nasz pomysł. Myślisz, że nas złapią?
- Nie wygłupiaj się. Nikt nas nie namierzy.
- Zresztą wcale nie łamiemy prawa - dodała Natalia. - Prawda?
- Prawda. Nie robimy nic zakazanego.
No, zakazanego może nie, ale i nie do końca w porządku, choć ten wieczór zaczął się tak samo, jak wszystkie inne sobotnie wieczory w domu Zawadzkich. Najpierw kolacja przy stole i polityczne dyskusje, podczas których stygła pieczeń, a później - Natalia i ja w kuchni, pieczemy czekoladowe ciasto z proszku i zajadamy ciepłe kawałki, oglądając kilka kolejnych odcinków serialu Wyspa Nieumarłych na kanale SF.
Trzeci odcinek opowiadał o zombie, która kolekcjonowała ciała ofiar. I wtedy wpadłyśmy na ten pomysł. Wymyśliłyśmy Elizabeth - naszą pożeraczkę męskich serc. Dziewczynę, która uwiedzie tych wszystkich chłopaków, do których my w realu nawet nie odważyłybyśmy się podejść.
- Jedyna różnica jest taka, że wcale ich nie zabijemy - zauważyła Natalia. - Chyba że, ma się rozumieć, na to zasłużą.
To wszystko to był żart. Czy raczej wyzwanie w formie żartu, ale im więcej szczegółów dodawałyśmy do profilu Elizabeth, tym bardziej wydawała się rzeczywista. Stawała się osobą.
Minęła północ. W domu Natalii panował mrok, nie licząc poświaty płynącej od laptopa w jej pokoju, z plakatów na ścianach spoglądali na nas bohaterowie seriali Zagubieni, Star Trek i Battlestar Galactica. Dopracowałyśmy wreszcie ostatnie szczegóły naszej Elizabeth, a więc miejsce, z którego pochodziła (Kraków, Polska), jej obecną szkołę (zdecydowałyśmy się na Moore College of Art w Filadelfii), i w końcu jej gust i hobby.
Powoli Elizabeth nabierała kształtu. Lubiła Coldplay, Anne Hathaway, van Gogha i krewetki. Tęskniła za młodszymi braćmi, nadal mieszkającymi w Polsce. Nazwałyśmy ich Marek i Tolek i nawet znalazłyśmy w sieci zdjęcia dwóch szczerbatych chłopaczków, które umieściłyśmy w jej albumie. Założyłyśmy jej konto poczty elektronicznej - skorzystałyśmy z konta mamy Natalii na Yahoo, którego używa mniej więcej dwa razy do roku. Zostało nam jeszcze tylko znaleźć zdjęcie samej Elizabeth i dlatego przeglądałyśmy stronę www.nulookmodels.net.
- Elizabeth musi być słodka - stwierdziłam. - Tak, żeby chłopakom na jej widok wychodziły oczy z orbit.
- Ale nie za słodka, bo wyczują, że to ściema. - Natalia przeglądała fotografie jak hollywoodzka agentka. Z Natalią nigdy nie wiadomo, co ją zainteresuje; ten pomysł chwycił. - Musi być ładniutka, jak dziewczyna z sąsiedztwa. Tak jak ty, Raye, gdybyś w kółko nie kryła się w za dużych ciuchach. - Urwała. - Posłuchaj, a może pstryknęłabym...
- Nie. - Ukryłam podbródek w wycięciu bluzy. - Nawet o tym nie myśl.
- Ale dlaczego? Przecież i tak żaden przystojniak z MacArthura cię nie rozpozna.
Wyjrzałam z bluzy.
- Wielkie dzięki. - Ale wiedziałam dobrze, co miała na myśli.
Na płaszczyźnie towarzyskiej byłyśmy niewidzialne, choć Tal miała jeden powód do sławy, mianowicie była starszą siostrą Thomasa Zawadzkiego, ucznia szkoły MacArthura, bramkarza ich drużyny lacrosse'a i, nieoficjalnie, paskudnego pochłaniacza ciasta czekoladowego Duncan Hines.
- Może ona? - Wskazałam zdjęcie. Twarz w kształcie serca, obcisła czarna koszulka.
Natalia skinęła głową.
- Jest nawet do ciebie podobna.
W milczeniu patrzyłyśmy, jak zdjęcie ładuje się na stronę.
- Pożyczanie czyjegoś wizerunku chyba jednak jest nielegalne - mruknęła Natalia. - To szaleństwo. - Ale widać było, że świetnie się bawi.
- Szaleństwo, ale genialne.
- Niech ci będzie. No dobra. Teraz tekst. - Natalia zacierała ręce. - Może tak: "Cześć, jestem siostrzenicą trenera Ferniera, przyjechałam do Stanów studiować sztukę. Chciałabym poznać młodych Amerykanów".
- Niezłe. Do kogo to wysyłamy?
- A kto jest na naszej liście marzeń?
- Wszyscy, za którymi szaleje Grupa. Najfajniejsi chłopcy. Chapin Gilbert, Julian Kilgarry i Frank Senai. - Policzki mi płonęły, gdy wymawiałam ich nazwiska.
Natalia skinęła głową, ale cały czas obgryzała paznokieć małego palca. Zrobiłyśmy pierwszy krok i już się nie wycofamy.
- Więc zaczynamy od nich. Trenerowi Fernierowi nikt nie odmówi. Thomas mówi, że czczą go jak świętego. A potem, żeby Elizabeth wydawała się bardziej autentyczna, dorzucimy jej trochę znajomych Nicoli. Nie będzie miała nic przeciwko. - Nicola to kuzynka Natalii, która naprawdę studiowała w Moore College of Art.
- Świetnie. - Serce nadal waliło mi jak oszalałe. Fascynowała mnie ta Elizabeth Lavenzeck. Była i jednocześnie nie była nami, zarazem prawdziwa i sztuczna, a wkrótce wśród jej znajomych znajdą się chłopcy, o których mogłyśmy tylko pomarzyć. - To fajniejsza zabawa niż sądziłam.
- Hm. - Tal nie wydawała się do końca przekonana. - Ale Raye, co zrobimy, jeśli to się uda?
- Nie wiem - odparłam szczerze. Naprawdę nie byłam w stanie sobie wyobrazić, co będzie dalej. Teraz wpatrywałam się w twarz Elizabeth w kształcie serca, w jej uśmiech Mony Lisy. Wydawało się, że mamy nieskończenie wiele możliwości. - Najpierw zobaczmy, kto ją przyjmie.