Gorąca oferta - Charlotte Mils

Reflow text when sidebars are open.
EMILY
Wracałam ze spotkania z przyjaciółkami. Widywałyśmy się od wielkiego dzwonu, ale kiedyś byłyśmy bardzo blisko i spotykałyśmy się naprawdę często. Może właśnie przez takie rozluźnienie więzi denerwowała mnie ich opinia na mój temat. Starałam się raczej nie być przewrażliwiona na swoim punkcie i do wszystkiego próbowałam podchodzić z dystansem, ale tym razem ich słowa mocno mnie zabolały. Według moich psiapsiółek zahaczałam już o staropanieństwo.
Kopnęłam kamień na chodniku, który dynamicznie potoczył się do przodu i zatrzymał przy banknocie.
Wzięłam studolarówkę i się uśmiechnęłam. To ma być moja zapłata za samotność? Jeśli tak chce los, to czemu nie - pomyślałam.
- Hej! - usłyszałam przed sobą wołanie. Podniosłam głowę i spojrzałam na starszego od siebie mężczyznę.
- Tak? - zapytałam niepewnie.
- Wypadła mi z portfela. Dzięki. - Wyciągnął rękę, ale schowałam pieniądz za plecy.
- Zaraz. Przecież nie jest podpisana. - Raczej oddałabym mu ten banknot, gdyby nie jego zarozumiała mina.
- Słuchaj, mała, stałem tam i płaciłem przy okienku za pączka, a wiatr przed chwilą zdmuchnął tę setkę tutaj. Przecież bym nie kłamał, prawda? - Był pewny siebie.
Przymrużyłam oczy. Miałam dość ludzi, którzy się tak zachowują.
- Nie przeszliśmy na ty - zauważyłam z przekąsem. Może i jest starszy, ale szacunek mi się należy, stwierdziłam w duchu. Spojrzałam szybko na miejsce, o którym wspomniał, i na auto, chyba jego. - Taki drogi samochód, a kłócisz się o sto dolców? - zwróciłam się do niego też per ty.
- Nie rozśmieszaj mnie. Potrzebujesz kasy? Na co? Na gumki? Waciki? Cokolwiek? Mogę ci dać.
Roześmiałam mu się w twarz. Kilka zdań wystarczyło, żebym się przekonała, co to za buc.
Podeszła do nas jakaś blondynka w za krótkiej sukience, z cyckami niemal na wierzchu. W ręku trzymała torbę z pączkami. Uwiesiła się facetowi na ramieniu i przez chwilę mierzyła mnie wzrokiem jak swoją rywalkę.
- Masz, skoro tak prosisz. Na gumki - dodałam złośliwie i rzuciłam banknot na chodnik. Tak. Dało mi to satysfakcję.
Nie oglądałam się za siebie, to zdradziłoby moją ciekawość. Szłam dumnym krokiem, a auto faceta odjechało z piskiem opon. Ach, to męskie ego...
* * *
koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji