Rozdział I. Od Piasta do Wilhelma. Krótka historia Śląska
ROZDZIAŁ I
OD PIASTA DO WILHELMA. KRÓTKA HISTORIA ŚLĄSKA
Od Piastów do Habsburgów
Pod względem historycznym Śląsk to rozległa kraina obejmująca dzisiejsze
województwa: dolnośląskie, opolskie, większość śląskiego i skrawek
lubuskiego tuż za północne przedmieścia Zielonej Góry. Wschodnią granicę
Śląska z Małopolską nie wytyczał żaden charakterystyczny punkt w terenie, różnica między formacjami geologicznymi czy linia geograficzna.
Ziemie śląskie na wschodzie wyznaczały granice etnograficzne, ustalano
je administracyjnie lub w drodze decyzji politycznych. Nazwa Śląsk na
określenie tej ziemi (Slezia, Ślunsk, Silesia, Schlesien, Ślezsko)
została pierwszy użyta prawdopodobnie nie później niż w połowie XIV
wieku. Polscy językoznawcy wywodzą ją od słowiańskiej śląkwy,
oznaczającej coś mokrego i wilgotnego, albo od słowa ślęg. Trzeba tu
wspomnieć, że w czasach przedsłowiańskich poziom wód gruntowych w dorzeczu Odry był wyższy od obecnego o kilkadziesiąt metrów.
Śląsk był terenem ekspansji słowiańskiej od początku VII wieku, ale
zwartość terytorialną zawdzięczał warunkom geograficznym. Do Śląska
należało dorzecze środkowej i górnej Odry, które niczym system naczyń
krwionośnych zapewniało osadnikom egzystencję z uprawy ziemi. Żyzne
gleby, pełne zwierząt lasy i spławne rzeki uczyniły z tej ziemi cel
pożądania władców: Wielkich Moraw, Czech i Polski, a później Austrii i Prus. Przynależność skrajnie położonych ziem do Śląska jest umowna.
Politycznie do XVIII wieku do Śląska nie należała ziemia kłodzka,
aczkolwiek geograficznie leży w dorzeczu Odry. Kłodzko (czeskie
Kladźko) przez stulecia należało do: królów Czech, cesarzy Austrii i władców Prus.
Pod panowanie dynastii piastowskiej Śląsk dostał się około 990 roku.
Książę Bolesław Chrobry porzucił sojusz z królami Czech, a potem stoczył
wojny z rzymsko-niemieckim cesarstwem Liudolfingów. Od tej pory Śląsk
był areną wojen i bitew, które zapisały się złotymi zgłoskami w historii
naszego państwa i narodu, że wspomnę tylko: obronę Niemczy w 1017 roku,
obronę Głogowa, bitwę na Psim Polu w 1109 roku czy szczodrą daninę krwi
złożoną przez polskie i europejskie rycerstwo w bitwie z Mongołami pod
Legnicą w 1241 roku. Podział na Śląsk Dolny i Śląsk Górny odnotowujemy
już na przełomie XII i XIII wieku, kiedy to dzielnica została
rozdzielona między synów księcia Władysława Wygnańca, a następnie
księcia Henryka Pobożnego.
Od połowy XIII wieku datuje się na Śląsku początek wielkiej akcji
kolonizacyjnej. Potężna fala migracji flamandzkich, szwabskich i walońskich chłopów dotarła na Śląsk w poszukiwaniu lepszego miejsca do
życia. Co bardziej przedsiębiorczy przybysze zakładali miasta i wsie,
lokując je na prawie niemieckim. Cała akcja odbyła się pod opiekuńczymi
skrzydłami władców piastowskich i biskupów Kościoła rzymskokatolickiego,
gdyż w istocie miała charakter wielkiej modernizacji. Przybysze
przynieśli na Śląsk nowe metody uprawy ziemi (trójpolówka, uprawa
warzyw), wykorzystania minerałów, nowe techniki tkactwa i rękodzielnictwa. Wprowadzili też Śląsk do europejskiej wymiany
handlowej. Z czasem na lewym brzegu Odry zaczęli przeważać osadnicy
obcojęzyczni, na prawym natomiast w dalszym ciągu dominowała ludność
słowiańska. Olbrzymie zasługi w cywilizacyjnym rozwoju Śląska położyli
piastowski książę Henryk Brodaty i jego syn Henryk II Pobożny. Ten
ostatni dążył do zjednoczenia ziem polskich pod swoim berłem, ale poległ
pod Legnicą w czasie najazdu Mongołów na Europę. Skutkiem śmierci tego
dzielnego księcia były rozdrobnienie polityczne na Śląsku, utrata
znaczenia tej wielkiej dzielnicy w polityce polskiej i umniejszenie
politycznej pozycji Piastów śląskich. Z każdym rokiem rozbicie feudalne
oddalało Śląsk od pozostałych dzielnic piastowskich, a zarazem rosły tam
wpływy czeskie i niemieckie.
Zjednoczenie Małopolski i Wielkopolski w jeden organizm państwowy pod
berłem koronowanego w 1320 roku króla Władysława Łokietka nie miało
wielkiego wpływu na stan polskich spraw na Śląsku. Tamtejsi Piastowie
byli już zniemczeni i wystąpili przeciw Łokietkowi w sojuszu z zakonem
krzyżackim i królem Czech Janem Luksemburskim. Książęta śląscy złożyli
później hołd lenny władcy Czech i z wyjątkiem Bolka II Małego, księcia
świdnicko-jaworskiego, byli lojalni wobec czeskiego, a nie polskiego
króla. Ostatecznie Kazimierz Wielki zrzekł się praw do Śląska, o czym w Polsce wstydliwie nie chciano pamiętać. Przez dalsze dwa stulecia
wieloetniczny Śląsk należał do Królestwa Czech, a w 1348 roku został
włączony do korony czeskiej. Maciej Korwin, król Czech i Węgier, w drugiej połowie XV wieku wyznaczał osobno zarządców dla Śląska Dolnego i Górnego. Ustanowił na Śląsku czeską administrację. Małe księstwa śląskie
i wolne miasta rozwijały się w kręgu kultur czeskiej i austriackiej. W historii tej ziemi nie brakowało akcentów polskich. W 1504 roku
czesko-węgierski król Władysław wyznaczył księcia Zygmunta
Jagiellończyka, późniejszego króla Rzeczypospolitej (Zygmunt I Stary),
namiestnikiem Śląska i Dolnych Łużyc. Z zachowanych przekazów wiemy, że
przyszły król polski dobrze zapisał się w pamięci mieszkańców tej ziemi.
Od XV wieku datuje się na Śląsku bujny rozkwit miast i mieszczaństwa. Do
większych ośrodków miejskich zaliczano wówczas: Wrocław, Świdnicę,
Jawor, Brzeg, Legnicę, Głogów.
W kolejnych stuleciach nie ominęły Śląska wstrząsy społeczne, wojny
religijne i najazdy wiarołomnych sąsiadów. W 1418 roku wrocławscy
mieszczanie rozwścieczeni podniesieniem podatków zamordowali rajców
miejskich. Ziemia śląska była areną wojen husyckich i łupiestw
walczących stron. W 1428 roku husyci najechali Dolny Śląsk, dopuszczając
się na katolickiej ludności i duchowieństwie takich bestialstw, że ich
opis przetrwał w świadomości mieszkańców przez pokolenia. Władza
czeskich królów nad Śląskiem zakończyła się w 1526 roku po klęsce wojsk
czesko-węgiersko-polskich w bitwie z turecką armią pod Mohaczem. Śląsk
przejęli wówczas Habsburgowie. Na początku XVI wieku Śląsk składał się z 22 księstw i państw stanowych oraz ze 140 miast. Od tej pory okresy
prosperity Śląska przeplatały: wojny religijne, krwawe rozruchy w miastach i powstania przeciw Habsburgom. W 1620 roku powstańcy ponieśli
jednak klęskę z armią Habsburgów pod Białą Górą. Rozkwit i harmonijny
rozwój Śląska brutalnie przerwała wojna trzydziestoletnia. W latach
1618-1648 wojska duńskie, saskie i szwedzkie zniszczyły 40 miast i ponad
1000 wsi. Forsowana przez Habsburgów kontrreformacja spowolniła rozwój
ziemi śląskiej, ponieważ luteranie i kalwini przenieśli się do
zachodniej Europy. Strata była tym bardziej dotkliwa, że innowiercy byli
przeważnie ludźmi rzutkimi i pracowitymi. Wieloetniczny, multireligijny
i multikulturowy Śląsk wypracował własne granice swobód wyznaniowych i tożsamość w poczuciu dumy z przynależności do swojej ziemi. W drugiej
połowie XVIII wieku Śląsk liczył około 1,6 mln mieszkańców i cieszył się
względnym spokojem. Po wyniszczającej wojnie trzydziestoletniej spokój
ten nie był jednak trwały. Brutalnie zakłócił go młody i ambitny władca
Królestwa Prus, Fryderyk II Hohenzollern.
W państwie pruskim
Kolejna zawierucha wojenna dotknęła Śląsk i jego mieszkańców z najmniej
spodziewanej strony. Krwawa batalia o ziemię śląską rozegrała się między
Austrią a Prusami w latach 1740-1763 i zapisała się w historii Europy
pod nazwą trzech wojen śląskich (1740-1742, 1744-1745 i 1756-1763). W grudniu 1740 roku Śląsk został zaatakowany bez wypowiedzenia wojny przez
armię króla Prus Fryderyka II Hohenzollerna. Mimo zawarcia w lipcu 1742
roku pokoju i oddania większości Śląska agresorowi dwa lata później
ponownie wybuchła wojna wywołana przez Prusy. Zdaniem znawców epoki
wojny śląskie przybrały charakter wojny europejskiej, gdyż z czasem
objęły nie tylko skonfliktowane ze sobą Austrię i Prusy, ale również:
Wielką Brytanię, Rosję, Francję, Saksonię, Bawarię, Hanower i inne
państwa. Wojny śląskie wpłynęły na polityczny los zamorskich kolonii
mocarstw europejskich. Ostatnią, trzecią wojnę śląską cechowały
zaskakujące zwroty akcji. Po krwawej bitwie w sierpniu 1759 roku pod
Kunowicami koło Słubic, gdzie armia pruska straciła około 30 tys. ludzi
i została doszczętnie rozbita, los Fryderyka II wydawał się przesądzony.
Uratowały go niemoc wrogów i niespodziewany zgon carycy Elżbiety II.
Wojny śląskie przyniosły na przestrzeni lat zagładę 900 tysiącom ludzi,
populacja Śląska zmalała zaś o jedną piątą. Ostatecznie Śląsk w całości
przypadł rosnącym w potęgę Prusom i poza krótkim okresem wojen
napoleońskich stał się perłą cesarstwa niemieckiego (od 1871 roku Rzeszy
Niemieckiej). Od tej pory datuje się najciekawszy okres w dziejach
Śląska, albowiem przypadł na złoty wiek rewolucji przemysłowej i eksploatację odkrytych tam bogactw naturalnych.
Za cenę przelanej krwi Śląsk wszedł w skład państwa pruskiego, które w XIX wieku potrafiło docenić walory tej ziemi. Kołem zamachowym rozwoju
przemysłu na Górnym Śląsku stały się górnictwo i hutnictwo. Inwestycje w przemysł wydobywczy i odkrycie Górnego Śląska dla rewolucji przemysłowej
związane są z państwem pruskim. Nieprawdą jest jednak twierdzenie, że
pierwszeństwo odkrycia naturalnych bogactw ziemi śląskiej zawdzięczamy
wyłącznie inżynierom pruskim. W połowie XII wieku walońscy mistrzowie
sztuki, sprowadzeni przez biskupa Waltera, odkryli w Kowarach ogromne
pokłady rudy żelaza. Komercyjne wydobycie tego minerału zaczęło się
kilkadziesiąt lat później. Walonowie odkryli złoża kwarcu w Górach
Izerskich, co umożliwiło uruchomienie pierwszych w regionie hut szkła. W tym czasie w okolicy Lwówka Śląskiego i Złotoryi wydobywano złoto,
wypłukując piasek z dna Bobru, Kaczawy i licznych potoków na Przedgórzu
Sudeckim. Wydobyciem złota i arsenu na Dolnym Śląsku na skalę
przemysłową zajęła się w pierwszej połowie XVI wieku spółka Jakoba
Fuggera. Pierwsze wzmianki o wydobyciu węgla kamiennego pochodzą z 1434
roku i związane są z Nową Rudą w Kotlinie Kłodzkiej. Od XVII wieku na
Górnym Śląsku wydobywano blendę cynkową, którą eksportowano do
sąsiednich krajów. Na cynk i miedź istniało wówczas w Europie spore
zapotrzebowanie, gdyż metale te służyły do produkcji mosiądzu.
Ale spektakularny rozwój górnictwa wiąże się dopiero z państwem pruskim.
W końcu XVIII wieku Friedrich Wilhelm von Reden, inżynier, wizjoner i pierwszy minister Prus ds. górnictwa, przeszedł do historii Europy jako
ojciec górnośląskiego przemysłu wydobywczego. Działający na jego
zlecenie zdolny przemysłowiec żydowski Salomon Isaac zu Pless odkrył
olbrzymie złoża węgla kamiennego i rudy żelaza w rejonie: Zabrza,
Bytomia i Rybnika. To on w 1791 roku uruchomił w Zabrzu pierwszą
kopalnię węgla kamiennego "Königin Luise", a wkrótce kolejną kopalnię
"Prinz Karl von Hessen"1. Wkrótce okazało się, że prócz płytko
zalegającego czarnego złota i rud cynku na Górnym Śląsku występują też
inne bogactwa naturalne, z których uzyskiwano w skali przemysłowej:
miedź, cynk, ołów i aluminium. Górny Śląsk od połowy XIX wieku stał się
istotną częścią gospodarki Prus. Rewolucja przemysłowa nieodwracalnie
zmieniła oblicze ziemi śląskiej. Rosnące z każdym rokiem zapotrzebowanie
na węgiel kamienny i rudy metali żelaznych i nieżelaznych ściągnęły na
Górny Śląsk wielki kapitał i przedsiębiorczych ludzi. Przejście z feudalizmu do kapitalizmu, które np. Francja okupiła milionem ofiar, tu
poszło gładko. W krótkim czasie na Śląsku powstały bajońskie fortuny
rodów: Pless, Schaffgotsch, Stolberg, Ratibor, Hohenlohe, a przede
wszystkim Henckel von Donnersmarck. Szybki przyrost ludności, rozwój
miast i sieci kolejowej uczyniły z Górnego Śląska liczące się w całej
Europie zagłębie przemysłowe. W końcu XIX wieku górnośląskie zasoby rud
cynku należały do największych na świecie.
Maszyny parowe trwale zmieniły krajobraz tej ziemi. Wszak jedna z nich
równoważyła pracę 140 koni. Obok charakterystycznych szybów kopalń węgla
krajobraz Górnego Śląska wzbogacił las kominów stalowni, hut żelaza i metali kolorowych, fabryk nawozów sztucznych, koksowni, przędzalni i wyrobów żelaznych. Maszyny parowe pozwoliły uruchomić w masowej skali:
pompy, wiertnie, wyciągarki, taśmociągi, kotły i dmuchawy pieców
hutniczych. Górnicza społeczność na Śląsku w "stuleciu pary i elektryczności" do 1914 roku powiększyła się do 193 tys. ludzi, a charakter pracy pod ziemią i śmiertelne wypadki zespoliły brać górniczą
w wielką rodzinę. Przykładowo w 1896 roku w kopalni "Kleofas", położonej
w obrębie dzisiejszych Katowic, zginęło 104 górników, a śmierć w sztolni
stała się codziennością. Dynamiczny rozwój przemysłu wydobywczego i ciężkiego dał impuls do rozwoju miast. W krótkim czasie śląskie wsie
zamieniły się w miasta. W latach 1861-1868 Katowice i Huta Królewska
(późniejszy Chorzów) dobijały się jeszcze praw miejskich. Pół wieku
później liczyły po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Na rozwój miast
wpływ wywarł nie tylko rozwój przemysłu ciężkiego. Wszystkie miasta
położone przy liniach kolejowych rozwijały się szybciej niż pozostałe. W latach 1842-1848 Górny Śląsk zyskał kolejowe połączenie z Wrocławiem
(niem. Breslau)2. To pozwoliło podwoić wydobycie węgla,
produkcję wyrobów metalowych i wyrobów chemicznych, ponieważ transport
koleją był wydajniejszy od transportu rzecznego.
W połowie XVIII wieku ustalił się administracyjny podział Śląska na
Dolny i Górny, który istnieje do dzisiaj. Podział ten zaznaczył się w drugiej połowie XIX wieku ze względów religijnych. We wschodniej części
Śląska, gdzie przeważała ludność polska, dominował katolicyzm. Zachodnią
część Śląska, na zachód od linii Odry, zasiedliła ludność protestancka.
Górny Śląsk był częścią prowincji śląskiej (Provinz Schlesien) ze
stolicą we Wrocławiu. Prowincja składała się z trzech rejencji:
wrocławskiej, legnickiej i opolskiej. Górny Śląsk w systemie
administracyjnym Królestwa Prus objął wschodnią część rejencji
opolskiej, tj. powiaty miejskie (Stadtkreise) i ziemskie (Landkreise) o powierzchni około 13 tys. kilometrów kwadratowych. Spośród ośrodków
miejskich do największych należały: Katowice, Zabrze, Gliwice, Bytom,
Królewska Huta, Rybnik i Pszczyna. Według spisu z 1900 roku licząca 1
869 146 osób ludność rejencji opolskiej posługiwała się w 56,1 procent
językiem polskim. Z kolei wg pruskich danych statystycznych w 1891 roku
co najmniej 67,2 procent dzieci w wieku szkolnym w rejencji opolskiej
posługiwało się językiem polskim. Górny Śląsk w 1910 roku zamieszkiwało
nie mniej niż 2,1 mln ludzi, z czego co najmniej 1,2 mln osób
deklarowało jako pierwszy język polski, a około 800 tys. język
niemiecki. Ustalenie narodowości mieszkańców Górnego Śląska jest dzisiaj
równie trudne jak szacowanie narodowości ludności Kresów Wschodnich.
Spisy ludności z tego okresu nie zawierały pytań o przynależność
narodową. Pytano zazwyczaj o pierwszy język, czyli tzw. Muttersprache,
lub o wyznanie.
Wykrystalizowanie się polskiego ruchu narodowego na Górnym Śląsku wiąże
się z politycznymi wydarzeniami Wiosny Ludów z lat 1848-1849 i planową
dyskryminacją języka polskiego podjętą przez rząd kanclerza Ottona von
Bismarcka. "Żelazny kanclerz" zainicjował wielką akcję kolonizacji
"niemieckich kresów wschodnich" i politykę Kulturkampfu, czyli "walki z przenikaniem wpływów obcej kultury". W założeniu akcja miała uderzyć w tożsamość narodową polskiej ludności i wspierający ją Kościół katolicki.
Prusacy mieli oczywiste trudności z uzasadnieniem akcji germanizacyjnej
w Wielkopolsce, gdzie znajdowały się groby piastowskich władców,
założycieli państwa polskiego3. W zaborze pruskim polityka
germanizacyjna przybrała postać barbarzyńskich praktyk wobec polskiej
ludności w postaci "rugów pruskich" i katowania dzieci w niemieckich
szkołach. To była odpowiedź rządu Prus na przyrost naturalny w polskich
rodzinach, który budził niepokój w Berlinie. Symbolem oporu przeciw
germanizacji został Michał Drzymała. Ten wielkopolski chłop nie
otrzymawszy od władz pruskich pozwolenia na budowę domu na własnej
ziemi, zamieszkał w wozie cyrkowym, który każdego dnia przesuwał o kilka
kroków. Ale Górny Śląsk też miał swego Michała Drzymałę. A był nim
zwolniony z pracy w kopalni za udział w wiecu polskiej ludności
Franciszek Chrószcz, weteran armii pruskiej. Kiedy władze nie wydały mu
pozwolenia na budowę domu na swojej parceli w Pszowie, Chrószcz w proteście zabarykadował się w swoim starym domu, gdzie zastrzelił
pruskiego żandarma i popełnił samobójstwo4.
Z perspektywy dwustu lat zaryzykuję pogląd, że nikt nie uczynił tak
wiele dla odrodzenia polskości na Śląsku jak kanclerz Bismarck i jego
polityka germanizacyjna. Rdzenna ludność posługująca się miejscowym
dialektem, pogardliwie nazwanym Wasserpolnisch, zaczęła domagać się
równouprawnienia. Wiodącą rolę w przetrwaniu polskości na Górnym Śląsku
odegrał Kościół katolicki, który przez wieki pielęgnował: przywiązanie
do wiary, polską mowę, tradycje narodowe i obyczaje. Wokół redakcji
gazet katolickich skupiła się młodzież, dając początek polskiemu ruchowi
narodowemu w rejencji opolskiej. Polscy kapłani i inteligencja w drugiej
połowie XIX wieku dokonali na Śląsku rzeczy niemożliwej, o czym się
niechętnie mówi i pisze. Przeprowadzono wtedy z sukcesem odnowę moralną
męskiej populacji ludności polskiej, która zostawiona sama sobie
pogrążyła się w nałogu pijaństwa.
Alkoholizm w ubogich warstwach ludności polskiej na Śląsku w pierwszej
połowie XIX wieku zagroził biologicznym podstawom istnienia
narodu5. Na Górnym Śląsku, liczącym w połowie XIX wieku około
miliona mieszkańców, funkcjonowały 3472 gospody i około 7 tys. sklepów i kramów z alkoholem. Konsumpcję czystego spirytusu obliczano na 15 litrów
na głowę rocznie, podczas gdy w uważanych za "rozpite" Czechach spożycie
to wynosiło jedynie dwa litry na głowę mieszkańca. Nie później niż w połowie XIX wieku w polskich parafiach katolickich powstawały
stowarzyszenia kulturalne, społeczne, spółdzielcze i chóry kościelne, a tacy Ślązacy jak: Karol Miarka, Józef Lompa, Emanuel Smółka, Bronisław
Koraszewski, księża Józef Szafranek, Stanisław Radziejewski czy Norbert
Bonczyk przeszli do historii jako pionierzy walki o zachowanie polskości
tej ziemi. Polscy kapłani wpływali dodatnio na młode umysły, co
zaowocowało po latach czynem powstańczym. Ksiądz Paweł Brandys,
proboszcz z Dziergowic pod Koźlem, zamienił parafię - jak mówili Niemcy
- w "polską twierdzę". Urządzał w niej patriotyczne wiece, zorganizował
chór żeński i wiejskie ognisko Związku Młodzieży Polsko-Katolickiej. W pierwszych latach XX wieku ksiądz Brandys, mimo szykan ze strony
niemieckich zwierzchników kościelnych, założył w Dziergowicach pod
Koźlem Towarzystwo Rolników i Robotników. Dwukrotnie uzyskał mandat
posła do niemieckiego Reichstagu i był mentorem Alfonsa Zgrzebnioka,
przyszłego komendanta dwóch pierwszych powstań śląskich6.
Niektóre organizacje miały zasięg ponadpowiatowy. Joachim Sołtys,
wybitny śląski działacz narodowy, i Wincenty Lutosławski, profesor
Uniwersytetu Jagiellońskiego, założyli na Górnym Śląsku struktury
Stowarzyszenia Patriotyczno-Religijnego "Eleusis", które skupiło w terenie około 3 tys. Polaków.
Dzięki pomocy Polaków z Wielkopolski z końcem XIX wieku zaczęły się
ukazywać w rejencji opolskiej polskie gazety codzienne, np. "Katolik",
"Gazeta Opolska", "Nowiny Raciborskie" i inne, a działacze polskiego
ruchu narodowego zaczęli ubiegać się o mandaty do Reichstagu. Na stronie
tytułowej "Górnoślązaka" czytamy wyznanie wiary działaczy polskiego
ruchu narodowego: "Jesteśmy Polakami, synami jednej wielkiej Ojczyzny,
którą całym sercem kochamy i kochanie to nasze czynami stwierdzić
pragniemy"7. Polacy garnęli się do czytelni ludowych, a młodzież zaczęła wstępować do lokalnych gniazd Towarzystwa
Gimnastycznego "Sokół", Związku Młodzieży Polskiej "Zet", skautingu,
kółek rolniczych i stowarzyszeń o charakterze kulturalnym i religijnym.
W pierwszych latach XX wieku Roman Dmowski przedstawił program
polityczny, który zakładał włączenie całego Śląska w skład odrodzonej
Rzeczypospolitej Polskiej. Świadomość własnej siły doprowadziła do
zawarcia w 1902 roku historycznego sojuszu wszystkich sił politycznych,
dzięki czemu utworzono Polskie Towarzystwo Wyborcze. Wymiernym efektem
przedsięwzięcia był wielki sukces w postaci uzyskania w 1905 roku aż
pięciu mandatów w wyborach do Reichstagu. W tych latach duchowe
przywództwo nad ludnością Górnego Śląska zdobył sobie Wojciech Korfanty,
syn górnika z Siemianowic. Ten zdolny mówca, wytrawny gracz polityczny i charyzmatyczny działacz endecki pozyskał serca ludu śląskiego swoją
bezkompromisową postawą i wieloletnią walką na rzecz polskości Górnego
Śląska. Wiosną 1918 roku ponownie został posłem do Reichstagu i wykorzystał mandat na forum parlamentu Rzeszy Niemieckiej do prowadzenia
walki politycznej.
Klęska Niemiec i co dalej
Jesień 1918 roku w każdym zakątku Rzeszy była wyjątkowo ponura. Cztery
lata wyrzeczeń poszło na marne, a miliony młodych mężczyzn zginęło lub
zostało okaleczonych na wojnie. Nastroje społeczne w listopadzie 1918
roku nie przypominały radości, jaka towarzyszyła w Niemczech wybuchowi
wojny latem 1914 roku. Elfriede Kuhr ze Schneidemühl (Piła) wspomina,
że po nadejściu telegramu o wybuchu wojny dyrektor gimnazjum popłakał
się ze szczęścia. Miejscowy 149. pp opuszczał pilski garnizon,
przebijając się do dworca przez oszalały z radości tłum. Popularną pieśń
śpiewali żołnierze, a refren podjęli mieszkańcy stojący na chodnikach.
Każdy żołnierz został obdarowany wieńcem, a lufy ich karabinów były
udekorowane astrami, różami i lewkoniami. Wszyscy mieli pewność, że
armia niemiecka błyskawicznie rozbije dywizje tych przeklętych Anglików,
Francuzów, Belgów i Rosjan, a nasi chłopcy szybko wrócą do domów.
"Niedługo wrócimy! Do zobaczenia na Boże Narodzenie!" - takie okrzyki
żołnierzy towarzyszyły łzawym pożegnaniom.
Podobnie przebiegły uroczystości w pozostałych garnizonach i w bazach
Kriegsmarine. Gdy dowódca SMS "Helgoland" obwieścił, że zarządzono
mobilizację, marynarze z radości odśpiewali patriotyczną pieśń. Marynarz
Richard Stumpf, który służył na najnowszym nabytku floty, wspominał po
latach: "Nasza radość i podniecenie były bezgraniczne i nie mijały mimo
późnych godzin nocnych"8. Dziś aż trudno uwierzyć, że ludzie
tak bardzo pragnęli tej wojny. Lekarka pisała w liście do przyjaciółki,
że nadchodzą smutne wieści, iż do wojny może nie dojść. "Wszyscy są
rozczarowani". Kilka tygodni później gorzko żałowała tych pragnień,
widząc straszliwie okaleczonych ludzi.
Niektóre poczynania aparatu propagandowego Rzeszy były wręcz infantylne.
Na witrynie sklepu mieszkaniec Schneidemühl umieścił pocztówkę, na
której żołnierz niemiecki przekłada przez kolano angielskiego jeńca i wymierza mu klapsy w goły pośladek. Obok karnie stoi tłum jeńców. Napis
na pocztówce brzmi: "Nie pchajcie się! Wszyscy dostaniecie po kolei!".
Radość po wybuchu wojny oszołomiła Niemców. Dominowało przekonanie, że
nadszedł czas wyrównania rachunków z "tymi zdradliwymi Anglikami, którzy
czują wobec nas zawiść z powodu naszych sukcesów gospodarczych".
Powodzeniem cieszył się malowany na murach i skandowany przez wyrostków
wierszyk: Jeder Schuss - ein Russ, jeder Stoss - ein Franzos, jeder
Tritt - ein Britt (Każdy strzał - jeden Rosjanin, każde pchnięcie
bagnetem - jeden Francuz, każdy kopniak - jeden Brytyjczyk). Cesarz
Wilhelm II obiecał żołnierzom, że "wrócą do domów, nim spadną
liście"9.
Ten "sierpniowy entuzjazm", jak nazwano po latach powszechną radość z wybuchu wojny latem 1914 roku, bardzo szybko wygasł. Wkrótce gazety
codzienne zaroiły się nekrologami w stylu "padł za Cesarza i Ojczyznę",
zaś drożyzna i kolejki przed sklepami stawały się coraz dłuższe. Nie
inaczej było na Górnym Śląsku, którego rola w przemyśle Rzeszy jeszcze
wzrosła. Do wybuchu wojny wydobywano tu rocznie 43-44 mln ton węgla,
lecz wielu górników w 1914 roku zostało zmobilizowanych do wojska, a tym
samym obniżył się poziom profesjonalizmu załóg górniczych. A węgiel miał
podstawowe znaczenie energetyczne dla 67,5 mln obywateli i produkcji
przemysłowej kraju. Trzeba pamiętać, że prowincje wschodnie były dotąd
zaopatrywane w węgiel z kopalń angielskich10.
Generał Erich Ludendorff uważał, że ewentualna strata Górnego Śląska
przyniesie klęskę Rzeszy, ponieważ do prowadzenia wojny trzeba było
węgla, stali i metali szlachetnych. Tylko z Górnego Śląska pochodziło 80
procent globalnej produkcji cynku i 30 procent ołowiu. Na obszarze
tysiąca kilometrów kwadratowych skomasowano 67 kopalni węgla, w których
pracowało 123 tys. górników dołowych11. Oprócz kopalń węgla na
górnośląskie zagłębie przemysłowe składało się również: 9 kopalń rud
żelaza, 18 kopalń cynku i ołowiu, 37 pieców hutniczych, 2 olbrzymie
koksownie, kopalnie piasku i 3 elektrownie. W górnośląskim przemyśle w szczytowym momencie wojny pracowało około 200 tys. ludzi, w tym:
kobiety, młodociani, robotnicy z okupowanych krajów i 37 tys. jeńców. Co
czwarta tona węgla w Niemczech pochodziła z Górnego Śląska.
Mimo przestawienia produkcji i wydobycia na tory gospodarki wojennej
statystyczne pozyskanie węgla na jednego górnika spadło w czasie wojny
prawie trzykrotnie. Główną przyczyną było wysłanie górników na front.
Przykładowo z kopalni "Knurów" co najmniej 25 procent załogi zasiliło
szeregi armii. Z każdej kopalni wcielono do wojska od 20 do 28 procent
górników. Od 1916 roku zaczęto zwalniać ze służby wojskowej specjalistów
górniczych, ale ci po pobycie na froncie nie mieli już zdrowia, by
wrócić do sztolni. Spadek wydobycia węgla kamiennego w latach wojny,
jako głównego surowca energetycznego, spowodowany był trudnościami całej
gospodarki. Tych braków nie mogło zrekompensować wydobycie węgla
kamiennego i brunatnego w innych rejonach Rzeszy. Na Górnym Śląsku w czasie wojny wzrosła jedynie produkcja koksu (z 2,1 mln ton w 1913 roku
do 2,7 mln ton w 1917 roku) ze względu na potrzeby produkcji
zbrojeniowej12. Warto wiedzieć, że węgiel kamienny był
podstawowym surowcem dla górnośląskich fabryk chemicznych. A ta gałąź
niemieckiego przemysłu była wiodąca w skali światowej.
Wielka Wojna w Europie obudziła demony, których tak obawiali się
beneficjenci ładu pokojowego ustanowionego w 1815 roku w Wiedniu po
klęsce Napoleona. Pamiętajmy, że układy jałtańsko-poczdamskie, które po
klęsce Trzeciej Rzeszy wykreśliły mapę polityczną Europy na dobre pół
wieku, były odpowiednikiem kongresu wiedeńskiego. W sierpniu 1914 roku
wiele narodów europejskich nie miało swoich państw. Dla nich wojna, choć
okrutna i niszcząca, była szansą na niepodległość. Na Górnym Śląsku,
który przez kilkaset lat był częścią innych organizmów państwowych,
żywioł polski nie zgłaszał aspiracji politycznych. Polacy i Niemcy
cierpieli pospołu z powodu wojny i byli jej ofiarami. Na pogorszenie
nastrojów wpłynęły straty wojenne i trudności z zaopatrzeniem w żywność.
Na frontach Wielkiej Wojny poległo z Górnego Śląska co najmniej 56 tys.
żołnierzy o polskich nazwiskach. Z badań Ryszarda Kaczmarka wynika, że
pułki górnośląskie odniosły straty bezpowrotne w przedziale od 91 do 130
procent stanów wyjściowych, wliczając żołnierzy wcielonych w miejsce
wcześniej zabitych13. Jak by mało było nieszczęść, skutkiem
klęski nieurodzaju, która nawiedziła Rzeszę Niemiecką latem 1916 roku,
zmarło z głodu i chorób około 50 tys. Górnoślązaków. W czasie srogiej
zimy z 1916 na 1917 rok odnotowano masowe zgony na tyfus i czerwonkę, a rok później na szalejący w Europie wirus grypy.
Impulsem do zmian politycznych w Europie jesienią 1918 roku była klęska
militarna państw centralnych i kres wielkiej rzezi europejskiej. Po
stuletniej niewoli odrodziła się Rzeczpospolita Polska, a tak potężne
kilka lat wcześniej Austro-Węgry rozpadły się na kilka odrębnych państw.
W ten sposób Śląsk został wzięty w kleszcze przez państwa słowiańskie.
Praga od razu zgłosiła roszczenia do ziem głubczyckiej i raciborskiej,
co było zaskoczeniem dla Berlina. Kolejnym szokiem dla elit berlińskich
była zmiana postawy polskich posłów w Reichstagu. Wojciech Korfanty na
ostatniej sesji parlamentu w 1918 roku przypomniał niemieckim kolegom,
że ludność polska nigdy nie prosiła o włączenie kolebki państwa
polskiego do Królestwa Prus. Zażądał oderwania wszystkich ziem
zamieszkanych przez ludność polską od Rzeszy Niemieckiej i utworzenie z nich państwa polskiego z dostępem do morza14. To był strzał w samo
serce niemieckiego imperializmu. Wszak w październiku 1918 roku rząd
Rzeszy podjął rozmowy kapitulacyjne z aliantami, wyrażając zgodę na
pokój w Europie na gruncie tzw. punktów Wilsona. Trzynasty punkt w czytelny sposób określał polityczne warunki utworzenia w Europie
Środkowej kilku suwerennych państw w granicach etnicznych15.
Dlatego Korfanty, Seyda, ksiądz Szafranek i pozostali polscy posłowie
mogli podnieść na forum parlamentu Rzeszy Niemieckiej drażliwą kwestię
restauracji suwerennej Rzeczypospolitej z ziem zagrabionych przez Prusy.
W listopadzie 1918 roku Wojciech Korfanty został zaproszony do składu
Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, ta zaś wzięła na siebie
cały ciężar kierowania sprawami polskimi na wszystkich ziemiach zaboru
pruskiego.
W końcu grudnia 1918 roku w Wielkopolsce wybuchło powstanie, które na
Górnym Śląsku zrobiło kolosalne wrażenie. Wszak na przestrzeni stuleci
to Prusy powiększały terytorium swego państwa kosztem sąsiadów.
Tymczasem Niemcy ogarnęła anarchia. Zbuntowali się marynarze w porcie
wojennym w Kilonii i odmówili wyjścia w morze. W Monachium uzbrojony
tłum zaatakował koszary i więzienie. Powracające z frontu
zdemoralizowane, przetrzebione czerwonką i grypą oddziały armii
niemieckiej witali przystrojeni w czerwone kokardy zrewoltowani koledzy.
Kiedy Józef Piłsudski został zwolniony z twierdzy w Magdeburgu i wracał
do Warszawy, Wilhelm II Hohenzollern, cesarz Rzeszy Niemieckiej i król
Prus, był w drodze do Holandii. Monarchia jednego dnia stała się
republiką. W miastach i garnizonach władzę objęły Rady Delegatów
Żołnierskich, a oficerowie z obawy o życie zerwali pagony. W Niemczech
powtarzał się rosyjski scenariusz16.
Na Górnym Śląsku sprawy potoczyły się jednak inaczej. Ludność polska
zapatrzona w Wielkopolskę odrzuciła władzę Rad Delegatów Żołnierskich i przystąpiła do tworzenia własnych Rad Ludowych. W krótkim czasie
powstało na Górnym Śląsku kilkaset takich ciał przedstawicielskich.
Większość podporządkowała się Naczelnej Radzie Ludowej w Poznaniu17. Liderom polskiego ruchu narodowego udało się
zatrzymać anarchię bolszewicką, która opętała całą Rzeszę. Ale w sąsiadującym przez miedzę Zagłębiu Dąbrowskim ruch bolszewicki osiągnął
spore sukcesy i poczynił spustoszenie w świadomości mieszkańców. Na
problem etniczny nałożyły się konflikty społeczne, które wiązały się z podjęciem walki o powrót Górnego Śląska do Macierzy. Przemysłową część
Górnego Śląska zamieszkiwały setki tysięcy ludzi, którzy utrzymywali
rodziny z pracy rąk. Ale w Niemczech rewolucja rosyjska znalazła
naśladowców. Na przełomie 1918 i 1919 roku po zaciętych walkach w Berlinie bolszewicka rewolta została krwawo stłumiona, a jej przywódcy
straceni.
Mierny odzew polskich mas robotniczych Górnego Śląska na propagandę
bolszewicką wynikał z etosu rodziny śląskiej wyrosłej na przywiązaniu do
katolicyzmu i posłuchu dla własnych liderów. Do tego doszły wieści,
które zniechęciły polskie masy robotnicze do rewolucji w stylu
rosyjskim. Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, przemianowana
później na Komunistyczną Partię Polski, sprzeciwiła się odebraniu
Górnego Śląska niemieckiej klasie robotniczej. Dzięki temu polski ruch
narodowy nie znalazł w bolszewizmie godnego rywala. Od końca 1918 roku
pruskie władze policyjne, wójtowie, landraci i burmistrzowie regularnie
składali do Berlina i Wrocławia raporty o eskalacji antypaństwowych
wystąpień Polaków. Skarżono się głównie na wzrost aktywności ludności
polskiej, tj.: cykliczne wiecowanie, nielegalne zbiórki pieniędzy na
organizacje rolnicze i społeczne, wywieszanie biało-czerwonych flag,
wybieranie delegatów do Polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu, opór
przeciw nauczaniu po niemiecku w szkołach i na masową agitację za
polskością Górnego Śląska18.
Koniec wielkiej rzezi europejskiej przyniósł nie tylko upragniony od
dawna pokój, ale i wyczekiwane w tej części Europy przemiany polityczne.
Wraz z ostatnim wystrzałem w tej wojnie na froncie zachodnim doszło do
kresu zgodnej do tej pory współpracy brytyjsko-francuskiego tandemu.
Miało to negatywny wpływ na pozycję odrodzonego państwa polskiego w Europie i ludności polskiej na ziemiach zagrabionych przez Prusy. Janusz
Pajewski napisał przed laty, że z chwilą zawieszenia broni 11 listopada
1918 roku, co było równoznaczne z zakończeniem walk na frontach, Wielka
Brytania osiągnęła strategiczne cele polityczno-wojskowe. A były nimi
neutralizacja zawsze groźnej dla szlaków handlowych Kriegsmarine i odebranie Niemcom apetytu na posiadanie własnych kolonii19. Z chwilą powalenia potęgi niemieckiej rywalem Wielkiej Brytanii na
kontynencie ponownie stała się Francja. Automatycznie powróciło
tradycyjne credo polityki brytyjskiej: "Zwalczamy najsilniejsze państwo
na kontynencie!". Niemal z dnia na dzień Brytyjczycy porzucili
braterstwo broni zawiązane z francuskimi kolegami w toku czteroletniej
wojny z Niemcami. Co gorsza, wbrew argumentom generałów rząd w Londynie
stanął na stanowisku, że Francja nadmiernie wzmocniła się zwycięstwem
wojennym i będzie dążyć do roli hegemona, zwiększając wpływy w nowych
państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Henry Kissinger po latach dosadnie
ocenił obawy Londynu jako absurdalne20. Francja straciła
kilka milionów obywateli, 25 procent majątku narodowego i była
wyczerpana. Osiągnęła tylko jeden strategiczny cel Wielkiej Wojny:
powrót żołnierzy niemieckich w granice Rzeszy Niemieckiej. Po odparciu
agresora rządowi w Paryżu pozostało zrealizować drugi, równie ważny cel:
osłabić go na tyle, żeby nie mógł znów zagrozić granicom Francji.
Między rządami zwycięskich mocarstw doszło do gorszących sporów o wysokość reparacji od pokonanych Niemiec i przyszły kształt Europy
Środkowej. To pośrednio rzutowało na kwestie politycznej przynależności
Górnego Śląska. Wyjściowe żądania Londynu i Paryża sięgały kwoty około
200 mld dolarów, ale Biały Dom chciał zadowolić się sumą
dziesięciokrotnie niższą21.
Oderwanie Górnego Śląska od państwa niemieckiego nie leżało w interesie
Wielkiej Brytanii. Oddalało szansę na reparacje od Niemiec w postaci
górnośląskiego węgla, koksu, wyrobów żelaznych i chemicznych. Poza tym
przyznanie Górnego Śląska państwu polskiemu - zdaniem Brytyjczyków -
wzmocniłoby wyłącznie Francję. Wahania Białego Domu Polsce nie
sprzyjały. Prezydent USA Wilson patronował wskrzeszeniu państwa
polskiego, lecz w sprawie powrotu Górnego Śląska do Macierzy był
sceptyczny. Wilson dość dobrze znał historię Europy i nie wierzył w etniczną przewagę żywiołu polskiego nad niemieckim na Górnym Śląsku.
Amerykanie i Brytyjczycy w ogóle nie mieli po wojnie spójnej polityki co
do politycznych losów ziem na wschód od linii Odry. Prezydent Wilson nie
wiedział, w jaki sposób pogodzić ideę samostanowienia narodów z potrzebą
stabilizacji pokonanych Niemiec i utrzymania nowych państw w Europie22.
Przywódcy świata zachodniego mieli uzasadnione obawy, że zwycięski
bolszewizm wkrótce okrzepnie i zwróci imperialne ostrze na Zachód. To
się wkrótce ziściło. Wielka Brytania postawiła na państwo niemieckie,
które było adwersarzem Francji i powracało do światowego handlu. Kilka
tygodni po zaprzestaniu walk na froncie Berlin miał już w Londynie
wiernego sojusznika. Wkrótce banki amerykańskie udzieliły pokonanym
Niemcom pożyczek w łącznej kwocie 2 mld dolarów. Reasumując, jedynym
sojusznikiem Rzeczypospolitej po Wielkiej Wojnie i patronem powrotu
Wielkopolski i Górnego Śląska do Macierzy była Francja. To miało się
przełożyć na przychylny stosunek rządu w Paryżu i francuskiej opinii
publicznej do polskich roszczeń terytorialnych względem Niemiec w czasie
powstań w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku.
Powojenny czas był szczególnie trudny dla pokonanych wrogów. Istniało
ryzyko, że rządy zwycięskich mocarstw będą chciały rozdrobnić Rzeszę na
kilka organizmów państwowych. Największe zagrożenie odczuwały Prusy,
które były zawsze wojownicze i najbardziej niebezpieczne dla sąsiadów.
Po zniesieniu monarchii Rzesza Niemiecka przyjęła ustrój
republikański23. Pozostała jednak krajem związkowym. W 1919 roku ludność Niemiec szacowano na około 63 mln, a obszar państwa
wynosił 471 tys. kilometrów kwadratowych. Wśród kilkunastu krajów
związkowych Prusy miały status hegemona, gdyż zajmowały terytorium około
296 tys. kilometrów kwadratowych, a ich ludność stanowiła połowę
mieszkańców Niemiec.
Śląsk był ważną prowincją tego kraju związkowego, a rejencja opolska
perłą spośród ziem pruskich. Rejencja opolska zajmowała obszar 13 230,30
kilometrów kwadratowych i składała się z 18 powiatów wiejskich oraz 8
miast. Ludności było 2 207 981, według danych z 1910 roku na Górnym
Śląsku będącym częścią tej rejencji znajdował się tzw. trójkąt
przemysłowy, w którym zlokalizowane były przemysły: wydobywczy, hutniczy
i chemiczny. W Berlinie najbardziej obawiano się właśnie o los Górnego
Śląska, argumentując na konferencji pokojowej, że kraina ta przestała
należeć do Polski w połowie XII wieku24. Pojawiły się też plany
uchronienia Prus przed stratami terytorialnymi. Te zaś wydawały się
bezsporne. Dlatego jesienią 1918 roku politycy pruscy uciekli się do
podstępu, który powtórzył kilka lat później Józef Piłsudski na
Wileńszczyźnie. Powołali do życia Związek Górnośląski (Bund der
Oberschlesier), który w grudniu 1918 roku utworzył z wielką pompą
komitet na rzecz utworzenia wolnego państwa górnośląskiego. Władze
centralne ochoczo wsparły ideę utworzenia miniaturowego organizmu
politycznego pod nazwą: Republika Górnego Śląska. Pomysł nie był tak
irracjonalny, jak to się może dziś wydawać. Kongres wiedeński w 1815
roku utworzył Wolne Miasto Kraków, sto lat później na podobnych zasadach
powstało Wolne Miasto Gdańsk, a w 1922 roku po mistyfikacji puczu
wojskowego utworzono Litwę Środkową.
W tym czasie na salonach Berlina powstał śmiały projekt ustanowienia
tzw. Wielkiego Księstwa Bałtyckiego (Vereiningnitges Baltisches
Herzogtum), które miało objąć Kurlandię i Litwę. Poważnie rozważano
również pomysł utworzenia Państwa Wschodniego (Oststaat) obejmującego
wszystkie wschodnie prowincje Prus. Bardziej ugodowi politycy chcieli
nawet przekazać Górny Śląsk pod mandat Ligi Narodów. Słowem, jeśli
trzeba było oddać perłę niemieckiej gospodarki, to czyniono wszystko, by
nie przypadła ona znienawidzonemu sąsiadowi, tj. państwu
polskiemu25.
Przywódcy Niemiec, które od lutego 1919 roku przekształciły się po
zmianie ustroju w Republikę Weimarską, prawidłowo zdiagnozowali rosnące
zagrożenie dla swego państwa. Upadek dynastii Romanowów, bolesna klęska
wojenna i odrodzenie państwa polskiego stworzyły zupełnie nową jakość w Europie Środkowo-Wschodniej. Wielkopolska, tj. Provinz Posen, wydawała
się bezpowrotnie stracona, a podobnej akcji spodziewano się na Górnym
Śląsku. Alianci byli w stanie zaakceptować każdy eksperyment ustrojowy,
byleby zapewnić stabilizację polityczną w Europie Środkowej. Utworzenie
Republiki Górnego Śląska miało być wyborem "trzeciej drogi" między
koncepcją pozostawienia regionu w granicach Niemiec a sprytnym planem
Francji przyłączenia go do Rzeczypospolitej26.
Tymczasem pruski plan uprzedzenia ewentualnej polskiej akcji na Górnym
Śląsku w drodze utworzenia samodzielnej quasi-republiki był śmiały.
Sytuacja polityczna w Europie po zakończeniu Wielkiej Wojny była
dynamiczna. Na salonach Berlina zwyciężyła jednak koncepcja utrzymania
jednolitości państwa i wszystkie śmiałe projekty umarły śmiercią
naturalną.
Rekapitulując, niemiecka dyplomacja dostrzegła swoją szansę w tym, że po
zakończeniu Wielkiej Wojny doszło do pęknięcia w sojuszu
francusko-brytyjskim. Nowa sytuacja polityczna była konsekwencją
porzucenia przez Londyn antyniemieckiego kursu. W przededniu pokojowej
konferencji w Wersalu między Londynem a Paryżem doszło do zasadniczej
różnicy zdań w kwestii traktowania pokonanego wroga. Rzesza Niemiecka,
od lutego 1919 roku Republika Weimarska, mimo klęski militarnej miała w zanadrzu argument etniczny. Skoro prezydent Wilson tak bardzo upierał
się przy forsowaniu nowego systemu bezpieczeństwa w Europie, który miał
bazować na kryterium etnicznym, to Niemcy się tej koncepcji uczepiły.
Śląsk przez kilkaset lat był poza państwem polskim i rdzenna ludność -
zdaniem berlińskich elit - była tam w zdecydowanej mniejszości. Wyspy
polskości występowały tylko w rejencji opolskiej. Dlatego Niemcy zaczęli
forsować koncepcję przeprowadzenia na Górnym Śląsku plebiscytu. To był
sprytny zabieg, gdyż w świetle programu prezydenta Wilsona trudno było
go odrzucić.
Argumenty o przewadze ludności niemieckiej na Śląsku nie były prawdziwe,
bowiem oficjalne statystyki fałszowano. Z ustaleń Leszka Belzyta, który
badał narodowość śląskich uczniów, wynika, że dane statystyczne były
przez władze pruskie regularnie fałszowane i przetwarzane w kłamliwy
sposób. Przykładowo wedle przeprowadzonych przez władze spisów
powszechnych w latach 1890-1911 ludność niemieckojęzyczna w powiecie
bytomskim wiejskim (bez miasta wydzielonego Bytom) była rzekomo o kilkanaście procent liczniejsza, niż wynikało to z zachowanych statystyk
szkolnych27. Podobnych fałszerstw dokonywano niemal wszędzie.
Ludność polska stanowiła zdecydowaną większość mieszkańców we wszystkich
powiatach wiejskich rejencji opolskiej. W niektórych, jak w powiecie
oleskim, odsetek ludności polskiej sięgał około 90 procent. Niemcy mieli
przewagę tylko w miastach. Dlatego pozostało im twardo trzymać się
"trzynastego punktu Wilsona" i liczyć na oficjalne statystyki, gdyż
wojna z Ukraińcami o Galicję Wschodnią pokazała, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania negatywnie odnosiły się do wschodniej polityki
Rzeczypospolitej i traktowały ją jako ekspansjonizm sprzeczny z duchem
czasu.
Tymczasem władze w Warszawie parły na wschód, na ziemie etnicznie
niepolskie. W ten sposób chciano osiągnąć granice państwowe
Rzeczypospolitej sprzed rozbiorów. Inna sprawa, że tylko na wschodzie
nowe nabytki terytorialne wydawały się pewne. Ale hojność aliantów miała
swoje granice. Nie mieli oni bowiem w planach odtworzenia państwa
polskiego w granicach przedrozbiorowych. Rzeczpospolita miała
uwzględniać czynnik etniczny i zatrzymać się na linii Bugu i Sanu. Litwa
w projektach aliantów miała być odrębnym państwem. Podobnie Estonia i Łotwa, spoglądano też przychylnie na państwowotwórcze dążenia Ukrainy.
Znawcy historii gospodarczej Górnego Śląska wskazują jako pierwszą uruchomioną w celach komercyjnych kopalnię "Brandenburg" w dzisiejszej Rudzie Śląskiej (późniejsza kopalnia "Wawel"), gdzie pokłady węgla kamiennego zaczynały się już od głębokości 3-5 m pod powierzchnią ziemi. [wróć]
Autor dla czytelności narracji proponuje stosowanie obecnych nazw miejscowości na Górnym Śląsku. Jest to o tyle uzasadnione, że niektóre zmieniały swoje nazwy na przestrzeni ostatniego stulecia, np. Strzelce Opolskie (Wielkie Strzelce, niem. Gross Strehlitz), a nazwy innych zostały bez zmian (np. Gogolin). Z kolei niektóre miejscowości i miasteczka (np. Rozbark, niem. Rossberg) zostały wchłonięte przez większe miasta (w tym przypadku Bytom, niem. Beuthen), a nie które wioski uzyskały status miast (np. Radzionków, niem. Radzionkau). [wróć]
M. Libicki, Europa. Najpiękniejsza opowieść, Poznań 2019, s. 590-591. [wróć]
A. Galas, A. Galas, Dzieje Śląska w datach, Wrocław 2001, s. 210. [wróć]
F.A. Marek, Miejsce Góry św. Anny w polskiej kulturze narodowej, [w:] Powstania śląskie i plebiscyt w procesie zrastania się Górnego Śląska z Macierzą, red. A. Brożek, Bytom 1993, s. 353. [wróć]
H. Wolna, Komendant "Rakoczy", Warszawa 1985, s. 16-17. [wróć]
M. Wanatowicz, Społeczeństwo polskie wobec Górnego Śląska przed I wojną światową, [w:] Powstania śląskie i plebiscyt w procesie zrastania się Górnego Śląska z Macierzą. Materiały z sesji naukowej zorganizowanej 24-25.04.1991 r. w Bytomiu i na Górze św. Anny, red. A Brożek, Bytom 1993, s. 56. [wróć]
Zob. P. Englund, Piękno i smutek wojny. Dwadzieścia niezwykłych losów z czasów światowej pożogi, tłum. E. Fabisiak, Kraków 2011, s. 23-50. [wróć]
Ibidem. [wróć]
E. Nabiel, Gospodarka wojenna Niemiec 1914-1918, Warszawa 1959, s. 128 nn. [wróć]
A. Frużyński, Górnośląskie górnictwo węgla kamiennego w czasie I wojny światowej (1914-1918), "Górnik Polski" 2015, nr 8-9, s. 9. [wróć]
Ibidem, s. 21. [wróć]
R. Kaczmarek, Polacy w armii kajzera. Na frontach I wojny światowej, Kraków 2014, s. 504-505. [wróć]
L. Trzeciakowski, Posłowie polscy w Berlinie 1848-1928,Wrocław 2001, s. 407-410. [wróć]
Punkt 13. orędzia Thomasa Woodrowa Wilsona do Kongresu Stanów Zjednoczonych wygłoszonego 8 stycznia 1918 roku stanowił: "Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską". [wróć]
Zob. A. Czubiński, Rewolucja 1918-1919 w Niemczech, Poznań 1977, s. 66 nn. [wróć]
S. Rosenbaum, Górny Śląsk na zakręcie. Konflikty narodowe i społeczne na pruskim Górnym Śląsku w latach 1918-1919, "Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej" 2008, nr 11-12, s. 48 nn. [wróć]
H. Zieliński, Węzłowa problematyka I powstania śląskiego w świetle nowych dokumentów, "Zaranie Śląskie" 1961, z. 1a, s. 181. [wróć]
J. Pajewski, Pierwsza wojna światowa 1914-1918, Warszawa 2005, s. 762. [wróć]
H. Kissinger, Historia dyplomacji, Warszawa 2013, s. 268-270. [wróć]
Ostatecznie roszczenia względem Niemiec alianci oszacowali na kwotę 33 mld dolarów w złocie, przyjmując harmonogram spłat o równowartości 7 procent PKB. [wróć]
M. Kitchen, Historia Europy 1919-1939, przeł. T. Rybowski, H. Szłapka, Wrocław 2009, s. 61. [wróć]
W literaturze używa się zamiennie nazw "Republika Weimarska" i "II Rzesza Niemiecka" na określenie państwa niemieckiego w latach 1919-1933. [wróć]
E. Męclewski, Niemcy w Europie, Warszawa 1974, s. 46-47. [wróć]
Po dokonaniu podziału Górnego Śląska w 1922 roku w rejencjach wrocławskiej i legnickiej przeprowadzono we wrześniu 1922 roku referendum w sprawie utworzenia odrębnego państwa śląskiego. Większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem Provinz Schlesien w państwie niemieckim. [wróć]
Prusy w Rzeszy Niemieckiej (1871-1947), red. G. Kucharczyk, Warszawa 2019, s. 222 nn. [wróć]
L. Belzyt, Pruska statystyka językowa (1825-1911) a Polacy zaboru pruskiego, Mazur i Śląska, Zielona Góra 2013, s. 204-283. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki