Goering - Giancarlo Villa

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1 – Bohater lotnictwa

Także tego dnia Manfred von Richthofen, lepiej znany jako Czerwony Baron, przed wyruszeniem na misję, przestrzega swoich chłopców.

– Uważajcie! Słońce zawsze za waszymi plecami, nigdy w oczy. I nie strzelajcie za wcześnie, posłuży to tylko jako ostrzeżenie dla waszych przeciwników. Pamiętajcie, że jesteśmy dżentelmenami z rycerskim duchem, a nie jaskiniowcami czy rzeźnikami. Musimy zestrzelić samoloty, nie ludzi: nigdy nie strzelaj do przeciwnika, gdy spada. Nie idę na kompromis w sprawie honoru i przyzwoitości moich żołnierzy.

– Tak jest, sir!

Hermann Göring stoi na baczność, wpatrując się w niebieskie oczy swojego dowódcy. Lotnicy po zakończeniu przemówienia patrzą na siebie nawzajem – utrwalony rytuał życzenia sobie nawzajem powodzenia.

Latający cyrk Czerwonego Barona wzbija się w powietrze, sycząc jak oszalałe gniazdo os. Po osiągnięciu wysokości, Niemcy zauważają posuwanie się wroga do przodu i ustawiają się w gotowości. Jak tylko nadchodzi odpowiednia chwila, von Richthofen daje sygnał: samoloty rozpościerają się promieniście, przelatując pośrodku brytyjskich maszyn i rycząc ognistymi karabinami maszynowymi.

– Nigdy bliżej niż 50 metrów! Nigdy nie strzelajcie na odległość mniejszą niż 50 metrów – krzyczy Czerwony Baron do swoich ludzi.

– Tam, tam się zniżają! – ostrzega von der Osten.

Lekkomyślny młody Göring ulega podżeganiu Czerwonego Barona i karabiny maszynowe jego samolotu strzelają z szalonej odległości zaledwie trzydziestu metrów.

– Zestrzelony! – krzyczy Göring.

Następnie obniża swój samolot, by zaskoczyć Brytyjczyków strzelając z dołu, i wykonuje manewr, który zdradza jego pragnienie pokonania wszelkich ograniczeń. Uderza jednego z nich, a potem dziurawi skrzydło drugiego.

Nagle młody i utalentowany pilot otwiera szeroko oczy: przed nim latający cyrk Czerwonego Barona tańczy swoją ostatnią, makabryczną, wojowniczą choreografię. Przebijając się przez ostrzał wroga, przyjmuje niestabilny i nieregularny tor, po czym udaje mu się wylądować.

Przerażeni i zszokowani ludzie von Richthofena wirują daleko we wspaniałych akrobacjach, uciekając przed RAF-em i oddając hołd swojemu dowódcy przed powrotem do bazy.

– Był już martwy, kiedy trójpłat wylądował, leżąc na przodzie, na sterze. Kula przeszyła jego klatkę piersiową. Myślę, że to była chwalebna śmierć – mówi jego przełożony, patrząc na niego z przeciwnej strony stołu polowego, do którego go wezwał.