Godzina myśli. Wiersze czasu epidemii - Jarosław Mikołajewski

Kup ebooka

14.90 zł
11.62 zł (6,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Pierwsza godzina myśli

.

Dochodziły jakieś wieści o epidemii w Chinach. Potem wiadomość, że cudzoziemcy stamtąd wyjeżdżają. I zrobiło się smutno na myśl o Chińczykach, od których świat uciekał jak od umierającego starca.

opuszczają cudzoziemcy miasto wuhan

opuszczają cudzoziemcy miasto wuhan

wyjeżdżają anglicy

francuzi

i włosi

nie można mieć tego

za złe cudzoziemcom

a przecież

gdyby patrzeć na miasto wuhan

z tajemnicy nieba przez lupę bosmana

widać by było przedwieczorny pejzaż

świateł rozproszenia pod granitem chmury

lub odlot bocianów z jesiennych mazowszy

w innym czasie i miejscu

idą barbarzyńcy

z miasta wuhan

cudzoziemcy odchodzą

mają rację

i święte prawo do odejścia

mieszkańcy wuhanu nie mają pretensji

odchodzą cudzoziemcy i nic w tym dziwnego

a przecież smutno jest temu co patrzy

przez ogromną lupę gościnnego nieba

na cudzoziemski odlot przyspieszony

z gniazda zastygłego nad powolną jangcy

nad piękną i modrą

nad wielką i czystą

jak wstążka błękitna minionych dynastii

.

Z bezsennej nocy wychodzę z ostatnią deską ratunku.

marzenie

nie ma wolnej woli

tylko przymus pieprzony który zbawi

bo skazał

.

Nikt mi się dziś nie odkłania, jak w moim dawnym wierszu nikt mi się dziś nie odkłania.

dzisiaj

zdarza się jak dzisiaj że z chwili na chwilę

codzienna pustka

wchodzi w fazę pustki tylko przeciw tobie

nie zwiastują jej anioły

trąby

ani gromy

nie można jej odmówić

łagodności przypływu

nastaje w uprzejmym

nienatrętnym milczeniu

przypomina chwilę z dawnych górskich wędrówek

kiedy za drzewami czułeś czarną otchłań

zimny wiatr co wypychał z zarośniętej jaskini

a jednocześnie gwałtownie w nią wciągał

ma ta pustka coś wspólnego z solidarną i szczelną

zmową ludzi

i słońca

stworzeń których przyjaźń

cieszy od dzieciństwa lecz nagle ich bliskość

ubiera się w chłodne

mafijne wspólnictwo

omawiające plemienną wendetę

nie wiesz za co ta zemsta

bo wszyscy zamilkli

te dawne głosy

ta czeluść

i wnętrze ziemi w której biło serce

tak musi czuć się król

przed operacją

pacjent przed zamachem

wołasz

nie ma echa

nawet w tej jaskini

jedyne dwie drogi to ziemia

pod tobą

i niebo bez ptaków

wybrałbyś którąś ale nie masz łopaty

ani skrzydeł

nie masz krwi

w ramionach

wołasz by cokolwiek

usłyszeć w tej studni

lecz nikt nie odpowie czy jest wszystko naprawdę

czy ty sam jesteś pustką

i bezdenną ciszą

wszystko rozjaśnić mógłby dzień następny

gdyby mimo wszystko zaczekał

na ciebie

.

Często wierzchołek góry skrywa kolejny wierzchołek tej samej góry. Nie inaczej wierzchołek dołu skrywa kolejny wierzchołek tego samego dołu. U Dantego człowiek wychodzi na brzeg oszalałego morza, i tam dopiero czeka go piekło.

e come quei che con lena affannata...

dobrnąłem do krawędzi nowego czasu

jak się dopływa do bezpiecznego brzegu

i tutaj dopiero

pod pogodnym niebem

na łagodnym piasku

dopadły mnie burze

skatowały pioruny

.

On - wirus. Ona - choroba. Ona - miłość. W innych językach, choćby po włosku, ona to on.

on i ona

lekarz mówi w telewizji że to straszna choroba

że przez nią

która jest nim

lekkie płuca co normalnie

mogłyby unosić się na wodzie jak rybi pęcherz

stają się ciężkie i twarde

buty z cementu

zakute przez mafię

ta przemiana

myślę

to jest ludzka sprawa

podobnie ta

która w innych językach bywa tym

zmienia serce lekkie

jak wnuczka beztroskiej jaskółki

w kamień owinięty szmatą

i przywiązany do szyi

szmata jest po to by się ukryć przed wzrokiem

tych którzy mają własne szmaty

na kanciastych kamieniach

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki