Wstęp
Dzień dobry, mam na imię Marek i lubię patrzeć na ptaki. Uff... nie sądziłem, że takie słowa przejdą mi kiedyś przez gardło, a co dopiero że spadną na klawiaturę. Trzeba jednak akceptować siebie nawet w tak mrocznych chwilach jak odkrycie ptasiarskich ciągot. Tak przynajmniej mówiła mi mama. Oczywiście ja nie ponoszę winy, to wszystko ONI, ONI są temu winni.
Przede wszystkim winię ptaki. Ze świecą szukać drugich takich stworzeń, których rozmaitość kształtów, kolorów, zwyczajów i głosów byłaby zamknięta w tak uniwersalnie wrednej formie i jednocześnie dostępna właściwie 24 godziny na dobę. Długo walczyłem z chęcią wyjścia z domu i zaczajenia się pod płotem na wróbla. Odwracałem głowę na widok kaczek człapiących opodal krzaczka i udawałem, że nie widzę orzechów rzucanych mi pod stopy przez gawrony. Ignorowałem zaczepne świergoty sikorek, wieloznaczne gdakanie kury i opętańcze okrzyki wydawane przez żurawie. Są jednak pewne granice tego, do czego zdolny jest człowiek. Tak jak nie da się nie dotykać językiem bolącego zęba lub nie trzeć oka, kiedy coś do niego wpadnie, tak ja nie mogłem w nieskończoność ignorować tych pierzastych drani. Książkę tę piszę dla was ku przestrodze, abyście nie podzielili mojego losu i zamiast patrzeć na ptaki, mogli, tak jak Pan Bóg przykazał, spędzać niedziele na oglądaniu Ziarna lub Agrobiznesu, nie ruszając tyłka z kanapy. Ptaki nie odwdzięczą wam się tym samym. W najlepszym razie możecie liczyć z ich strony na uprzejmy brak zainteresowania. W najgorszym okrutny atak lub drwinę. Gdyby bowiem ptaki mogły, jadłyby ludzi garściami. W końcu są najbliższymi żyjącymi krewnymi dinozaurów i ciężko pracują, aby sprostać bagażowi historii.
Poza ptakami winę ponosi moja dziewczyna, która z jakiegoś powodu od zawsze lubiła te latające cholery. Uważajcie, drodzy czytelnicy, na ludzi bliskich, pozornie wam przychylnych, którzy mogą zarazić was chęcią patrzenia na ptaki. Mogą się kryć ze swoim hobby, ale zawsze będą znaki. Jeżeli wiedzą, że kaczek nie należy karmić chlebem, tylko kukurydzą, i że podlota lepiej zostawić w spokoju, to, parafrazując pewnego niepierzastego drania, wiedz, że coś się dzieje i lepiej trzymać się od nich z daleka.
Jak korzystać z książki?
Wiadomo, najlepiej wcale. Ta rada zresztą będzie się przewijała jeszcze przynajmniej kilkukrotnie. Załóżmy jednak, że jest już za późno - dostaliście przewodnik od kogoś, kto was nie lubi, albo kupiliście go sami, podobno to się zdarza. Przede wszystkim przepraszam z góry za wszelkie prawdziwe informacje, które mogły tu trafić. Jeżeli przypadkiem wśród steków bzdur, pomówień i płaczu o uwagę zaplątał się jakiś ptasi fakt, no to trudno, nie będę go teraz poprawiał.
Ptaki
Wśród faktów mogą pojawić się Ptasie prawdy, czyli informacje na temat miejsc i czasu występowania różnych ptasich indywiduów. Znajdziecie je pod opisem każdego z pierzastych drani w rozdziale o złowróżbnym tytule Ptaki. Nie powinniście pod żadnym pozorem wykorzystywać podanych informacji do szukania tychże ptaków, bo moglibyście je, nie daj Boże, spotkać, i to w środowisku naturalnym. Poza samymi ptakami nie ma nic gorszego od środowiska naturalnego. Serio. Zazwyczaj jest mokre albo zimne, brudne lub gorące. Często pachnie, wydaje dźwięki, no i przede wszystkim jest na dworze.
Poza faktami znajdziecie tutaj opis, który zawiera prawdy, półprawdy i polskagospodarkaprawdy o ptaku. Czasami będzie dłuższy, innym razem krótszy, ale warto pamiętać, że może być, i prawdopodobnie będzie, niecenzuralny i obraźliwy na wiele różnych, czasami nieoczywistych sposobów. Jeżeli nie poczuliście się dotknięci po jego przeczytaniu, to może znaczyć, że należy zacząć od początku. Pamiętajcie, proszę, że pozostawianie tej książki w pobliżu dzieci może je oczywiście zdeprawować, ale też, co gorsza, zainteresować ptakami.
Każdy ptak został również zilustrowany, tak żebyście na pewno wiedzieli, na co uważać na dworze. Jeżeli dany model wykazuje dymorfizm płciowy, co jest mądrym określeniem na to, że chłopiec wygląda inaczej od dziewczynki, i co można ustalić bez zaglądania w głąb ptaka, to prawdopodobnie na ilustracji jest samiec. Tylko na niektórych przedstawiono bowiem samice.
Jakby tego wszystkiego było mało, każdy ptak otrzymał przezwisko, które moim zdaniem dobrze oddaje jego charakter, wygląd i zwyczaje lub mój stan psychiczny podczas pisania. Podobną rolę pełni krótki tekst obok ptaka stylizowany na cytat, który często, ale niestety nie zawsze, zawiera wierutne bzdury i przekłamania.
Jak zacząć?
W przewodniku znajdziecie również informacje na temat tego, jak przygotować się do obserwacji ptaków. Jest to oczywista złośliwość z mojej strony, a nawet bezinteresowne okrucieństwo, bo mogą one sprawić, że więcej czasu spędzicie z ptakami poza domem. W tym rozdziale znajdziecie zalety ptasiarstwa, których możecie użyć jako argumentów, kiedy ktoś wam słusznie zwróci uwagę, że "co wy w ogóle robicie ze swoim czasem, pogralibyście na komputerze albo - nie wiem - wykrochmalili bieliznę" czy coś. W tej sekcji znajdziecie również informacje na temat czynności, których podjęcie sprawi, że cały proces obserwacji ptaków będzie mniej bolesny. W najgorszym razie spędzicie więcej czasu na przygotowaniach, a mniej na samej obserwacji, a to już coś.
Karmniki
W rozdziale Karmniki poznacie niektóre rodzaje tych jadłodajni z piekła rodem oraz moją bardzo niefachową opinię na temat tego, gdzie je najlepiej zamontować. Prawdziwej nie pozwolono mi tutaj przytoczyć, bo, cytuję, "mogą to czytać dzieci albo prawnicy i się nie wypłacimy, uspokój się, Marek, i jedz tego tosta".
Jaki to dziób?
Ptaki mają wiele okropnych fragmentów, ale z dziobami to już naprawdę przesadziły. W dodatku te twarde końcówki przystosowane do zabijania fauny i flory występują w wielu różnych wydaniach, a każde kolejne jest jeszcze gorsze od poprzedniego. W tym rozdziale podzieliłem dzioby zgodnie z pokarmem spożywanym przez ich właścicieli.
Gniazda
Gniazda to miejsca, w których siedzą ptaki, jeżeli akurat nie nawiedzają najbliższej okolicy w jakichś niecnych ptasich zamiarach. Czasami trzymają tam nawet jajka i wyklute potomstwo. Istnieje kilka głównych typów gniazd i wbrew pozorom nie chodzi o brzydkie, brzydsze i polska myśl architektoniczna w latach 1990-2000. Piszę o nich częściowo dlatego, żeby nikomu nie przyszło do głowy podchodzić do nich zbyt blisko, a po części z czystej ludzkiej złośliwości.
Pechowa trzynastka
Tę część poświęciłem tak zwanemu ptactwu albo powodowi numer 6789, dla którego myśliwi trafią do piekła. Jeżeli czyta to jakiś myśliwy, to do zobaczenia na dole, stary (mam swoje własne powody). W miarę lektury możecie zauważyć, że skłaniam się nieco bardziej ku argumentom strony przeciwnej polowaniom, szczególnie tym dla sportu, i tym rozdziałem chciałem podkreślić swoje stanowisk. Jest wiele przyjemniejszych rzeczy, którymi można się zająć z kolegami po pijaku.
Rozpoznaj śpiewających sk*rwieli
Jedną z głównych cech ptaków jest to, że wydają odgłosy, i to w sposób zorganizowany, zaplanowany i przez niektórych mylnie nazywany śpiewem. Dzięki tym odgłosom, lub raczej z ich winy, można nawet ustalić, z jakim ptakiem mamy do czynienia i która jest mniej więcej godzina (spoiler alert: zawsze zbyt wczesna). W tym rozdziale znajdziecie zarówno sylwetki tych pierzastych drani, które najwcześniej zaczynają swoje wrzaski, jak i trochę teorii ptasiego jazgotu, łącznie z bardzo nieprofesjonalnym podejściem do ich fizjonomii. Dowiecie się też, jak nazywać poszczególne ptasie trele, jeżeli akurat skończą wam się wszystkie inne brzydkie słowa.
Dziwne ptasie słówka
Prawie na samym końcu znajdziecie słownik różnych ptasich słówek, które w większości brzmią jak wymyślone. Niestety takie nie są. Zaglądajcie do tej części tylko wtedy, gdy nie zrozumiecie jakiegoś słowa we wcześniejszych tekstach lub chcecie wypełnić sobie głowy niepotrzebnymi informacjami. Krótko mówiąc, myślcie o tym rozdziale jak o lekcjach religii albo maturze u prezesów spółek Skarbu Państwa.
Pozdrowienia, pogróżki i podziękowania
Kilka słów na do widzenia, jeżeli jakimś cudem jeszcze nie macie dosyć.
Papuzi najeźdźca
aleksandretta obrożna
Gdyby mieszkanie w towarzystwie wrzaskliwych i niszczących wszystko wokół stworzeń było naturalną cechą rozwijającego się społeczeństwa, to nie mielibyśmy ujemnego przyrostu naturalnego. Po co więc, u diabła, ktoś miałby dobrowolnie żyć z papugą? Niestety wygląda na to, że i tak nie mamy już wyboru. Od jakiegoś czasu w naszym kraju żyje i rozmnaża się na wolności aleksandretta obrożna.
Prawdopodobnie trafiła do nas z Niemiec i osiedliła się w kilku miejscach w kraju, na przykład w Kielcach. Powiedzmy, że swój trafił na swego. Nie zapowiada się jednak na to, żeby aleksandretta miała pozostać jedynie tam. Powoli, ale nieubłaganie jej populacja rośnie i ta uciążliwa papuga pojawia się w parkach, na skwerach i cmentarzach w kolejnych polskich miastach. Sytuacji nie poprawia stały napływ nowych ptaków z domowych hodowli.
Aleksandretta to dosyć duży, jaskrawozielony ptak o agresywnym usposobieniu. Z powodzeniem wypiera mniejsze rodzime gatunki, takie jak dudki, dzięcioły, kosy i szpaki. Kiedy już pozbędzie się konkurencji, oddaje się darciu dzioba i wyżeraniu słonecznika oraz zboża z lokalnych upraw - coś jak Europejczycy po "odkryciu" Ameryki.
Jak można robić sobie coś takiego?
Aleksandretta obrożna bywa trzymana jako zwierzątko domowe i podobno potrafi nawiązać ze swoim właścicielem wyjątkową więź. Jest też głośna, uparta, trzeba jej zapewnić drewniane zabawki, które na pewno zniszczy, no i generalnie przypomina trzylatka, któremu ktoś przymocował obcęgi do twarzy. Pomimo wszystkich przywar ludzie o wielkiej cierpliwości lub małym rozumku określają ją mianem przyjaznej. Wszystko to wzięte do kupy daje szansę na prawdziwie rodzinną atmosferę wśród wiecznych zabaw lub awantur, które dla aleksandretty oznaczają w zasadzie jedno i to samo.
Rrra! Poli chce zabrać twój habitat.
PTASIE PRAWDY:
Długość ciała: ~38-42 cm
Rozpiętość skrzydeł: ~42-48 cm
Ciężar: ~95-140 g
Odgłosy dziobowe: kwizz-kwizz-kwizz
Dostępność: cały rok
Występowanie: południe Polski, w miastach
Wyzwanie: **** - JESZCZE mało liczny drań
Wrednikla
bernikla kanadyjska
Bernikla waży od 2 do 6 kilogramów i mierzy do 100 centymetrów - to największa gęś na świecie. Moje gratulacje, jesteś gruba! Bernikla jest również przewrażliwiona na swoim punkcie i bywa zwyczajnie agresywna, szczególnie podczas wysiadywania jaj.
Jednak z jakiegoś powodu ludzie trzymają ją w parkach miejskich jako ptaka ozdobnego. Nie jest to zbyt mądre, ponieważ bernikla jest uznawana za jeden ze 100 najgroźniejszych gatunków obcych w Europie i wytrwale pracuje, żeby wejść do pierwszej dziesiątki. Ciągle rozszerza obszar występowania i wypiera nasze rodzime gęsi, z którymi zresztą bardzo chętnie wchodzi w różne interakcje. Zwłaszcza z tą puszczalską gęgawą.
Kiedy już bernikla połączy się z kimś w parę, to zwykle na całe życie, które może trwać nawet 20 lat. Po sparowaniu zaczyna się rozmnażać i robi to co roku, składając od pięciu do ośmiu jaj podczas lęgu. Jaja, tak jak u ludzi, wysiaduje samica, natomiast samiec broni jej zaciekle przed wszystkimi fanami gęsiny, nawet jeżeli dają słowo, że chcą tylko popatrzeć.
Bernikla jest też gatunkiem politypowym, czyli w jej przypadku musicie nauczyć się rozmiarów, wyglądu i miejsca występowania aż 11 różnych gatunków, podgatunków, gatunków siostrzanych i diabli wiedzą czego jeszcze, żeby zawsze wiedzieć, która bernikla ugryzła was w piernikla.
Od 10 minut nie nawiązuję z tobą kontaktu wzrokowego. Ktoś inny już dawno zrozumiałby aluzję.
PTASIE PRAWDY:
Długość ciała: ~55-110 cm
Rozpiętość skrzydeł: ~122-183 cm
Ciężar: ~1,3-6,5 kg
Odgłosy dziobowe: ho-honk-ho-honk, honk
Dostępność: cały rok, hodowana w parkach i w zoo
Występowanie: wybrane parki i ogrody zoologiczne, poza tym w niektórych miejscach żyją dziko, na przykład w okolicach
Gdańska i na Kaszubach
Wyzwanie: **** - niezbyt liczny drań, ale wystarczy pójść do zoo
Nieśwież
cietrzew
Wyraźnie zaznaczone czerwone brwi, połyskliwe czarno-granatowe upierzenie, białe akcenty na skrzydłach i ogon w kształcie odwróconej liry. Trzeba się postarać, żeby pomylić tego zarozumiałego drania z innym ptakiem. I co to w ogóle jest lira? Na pewno nic mądrego.
Samica cietrzewia, jak to zwykle u ptaków bywa, wybrała ubarwienie maskujące, a że w Polsce ubarwienie maskujące to 50 odcieni brązu i depresji - niestety wygląda, jak wygląda. Nawet zlewająca się z otoczeniem pani cietrzew wciąż jednak ma branie.
Cietrzewie znane są z organizowania w okresie godowym spędów, podczas których puszą ogony, wyciągają szyje, a w przerwach tłuką się nawzajem jak koreańscy parlamentarzyści. O względy samic rywalizuje w ten sposób jednocześnie nawet do 40 kogutów, bo tak nazywają się samce cietrzewi. Kury (bardzo oryginalnie) lub cieciorki (już chyba wolałem kury) zerkają w tym czasie oceniająco z pobliskich zarośli. Najpopularniejszy cietrzew wygrywa dostęp do największej liczby samic. Życie.
Cietrzew ma w zwyczaju krzyżować się z innym pierzastym draniem, czyli głuszcem. Ich młode nazywa się skrzekotami, bynajmniej nie z powodu cichego usposobienia. Skrzekoty są bezpłodne. Cietrzewi mamy w Polsce bardzo niewiele. Ciekawe dlaczego.
Jeżeli koniecznie chcecie zobaczyć któregoś z tych kolorowych palantów, najlepiej wybrać się na północny wschód kraju albo w Sudety lub Karpaty Zachodnie. Chociaż trudno mi sobie wyobrazić, po jaką cholerę ktoś miałby to robić.
Czegokolwiek się po mnie spodziewasz, liczysz na zbyt wiele.
PTASIE PRAWDY:
Długość ciała: ~45-62 cm
Rozpiętość skrzydeł: ~72-95 cm
Ciężar: ~0,7-1,4 kg
Odgłosy dziobowe: samce podczas tokowania bulgoczą i syczą: bul-got, bul-got, czu-szyy, samice robią gagag
Dostępność: cały rok
Występowanie: północno-wschodnia i wschodnia Polska, Karpaty Zachodnie, Sudety Zachodnie, Kielecczyzna, Bory Dolnośląskie
Wyzwanie: **** - nieuchwytny drań
Przyczajka
czajka
Czajkę najłatwiej rozpoznać po czarnej zaczesce z tyłu głowy oraz piórach w kolorze Odry latem lub asfaltu pod dystrybutorem na Or-lenie. Jest wielkości gołębia, ma chude czerwone nogi, a w locie wygląda trochę jak brodziec. Je-żeli ostatnia wskazówka wydaje wam się mało pomocna, to sorry, ale witamy w świecie ptasich ob-serwacji.
Czajkę najłatwiej zobaczyć na różnych opustoszałych terenach otwartych. Puste pastwiska, podmokłe pola i łąki, wrzosowiska, doliny rzek i żwirownie. Miejsca co do jednego urocze jak zapalenie płuc, którego zapewne dostaniecie, jeżeli będziecie po nich łazić wczesną wiosną, kiedy czajki zlatują do Polski.
Charakter czajki jest równie przyjazny, jak jej środowisko naturalne. Kiedy tylko przyleci ona z zimowisk, od razu zajmuje sobie jakiś kawałek podmokłego ugoru i broni go, jakby od tego zależała przyszłość jej dzieci. W sumie tak właśnie jest, dlatego czajka bez wahania zaatakuje wszystko, co wejdzie jej w paradę, od psów i lisów poczynając, na innych czajkach kończąc.
Kiedy czajka dostrzeże potencjalnego wroga, czyli w zasadzie kogokolwiek, natychmiast wzbija się wysoko w powietrze. Najpierw udaje panikę, a potem spada na wroga, starając się ugodzić dziobem tam, gdzie najbardziej zaboli. I nie mam tutaj na myśli waszych wspomnień z dzieciństwa. Jeżeli jednak przeciwnik zbliży się za bardzo do czajkowego gniazda, to ptaki zmieniają taktykę. Nieruchomieją lub udają ranne i podstępem próbują odwrócić jego uwagę.
Loty godowe czajek wyglądają podobnie. Najpierw szybko do góry, potem kilka wygibasów i darcie dzioba - to uniwersalny sposób na zwrócenie uwagi samicy. Później ptaki schodzą na ziemię, i to dosłownie. Pan i pani czajka biegają po ziemi i kiwają się jak para kręgli na statku.
Patrz mi na czubek, kiedy do ciebie mówię.
PTASIE PRAWDY:
Długość ciała: ~30-35 cm
Rozpiętość skrzydeł: ~65-85 cm
Ciężar: ~130-330 g
Odgłosy dziobowe: oohui-oohui, ohii-ohii
Dostępność: luty-wrzesień
Występowanie: cała Polska, szczególnie na wschodzie, lubi podmokłe łąki i pola z niskimi zaroślami
Wyzwanie: *** - średnio liczny drań
Dalsza część w wersji pełnej