Geopolityczne uwarunkowania i konsekwencje konfliktów zbrojnych na obszarze poradzieckim - Agnieszka Legucka

Kup ebooka

69.00 zł
55.20 zł (53,13 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Bez­pie­czeń­stwo ob­sza­ru po­ra­dziec­kie­go jest po­strze­ga­ne jako klu­czo­we dla przy­szło­ści kon­ty­nen­tu eu­ra­zja­tyc­kie­go. Jego hi­sto­ria dziw­nie spla­ta się z geo­po­li­ty­ką. W 1922 roku, kie­dy umie­rał szwedz­ki ba­dacz Ru­dolf Kjel­lén - twór­ca ter­mi­nu "geo­po­li­ty­ka", po­wstał Zwią­zek So­cja­li­stycz­nych Re­pu­blik Ra­dziec­kich (ZSRR), w któ­rym za­ka­za­no uży­wa­nia tego po­ję­cia. Po II woj­nie świa­to­wej ZSRR umoc­nił się jako mo­car­stwo glo­bal­ne, a świat ogar­nę­ła zim­na woj­na. Pa­ra­dok­sal­nie Eu­ro­pa do­świad­czy­ła wów­czas naj­dłuż­sze­go w swo­jej hi­sto­rii okre­su po­ko­ju. Na Za­cho­dzie przy­czy­nił się do tego pro­ces in­te­gra­cji eu­ro­pej­skiej, zaś na Wscho­dzie było to efek­tem ści­słej i wy­mu­szo­nej kon­tro­li cen­trum nad pe­ry­fe­ria­mi. Ale w grud­niu 1991 r. "ZSRR jako pod­miot pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go i byt geo­po­li­tycz­ny prze­stał ist­nieć"1.Eu­fo­ria po roz­pa­dzie blo­ku wschod­nie­go i zwią­za­ne z tym po­glą­dy o "koń­cu hi­sto­rii", zwy­cię­stwie "po­ko­ju nad woj­ną" zo­sta­ły bru­tal­nie zwe­ry­fi­ko­wa­ne przez krwa­we kon­flik­ty zbroj­ne na Bał­ka­nach i na ob­sza­rze b. ZSRR. Na zglisz­czach Związ­ku Ra­dziec­kie­go na­stą­pi­ło na­to­miast od­ro­dze­nie się geo­po­li­ty­ki jako pod­sta­wy ba­dań i ro­zu­mie­nia świa­ta. Po­ję­cie to sta­ło się in­spi­ra­cją dla elit po­li­tycz­nych i in­te­lek­tu­ali­stów ro­syj­skich, gru­ziń­skich, azer­skich, or­miań­skich i in­nych.

Pro­ble­ma­ty­ka kon­flik­tów zbroj­nych na ob­sza­rze b. ZSRR sta­no­wi je­den z fun­da­men­tów ba­da­nia - uży­wa­jąc okre­śle­nia Car­la von Clau­se­wit­za - "wo­jen na­szej epo­ki". Fe­no­men po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych po­le­ga na tym, że więk­szość z nich nie zo­sta­ła za­koń­czo­na2 i nadal de­sta­bi­li­zu­je sy­tu­ację na obrze­żach Eu­ro­py. Sfor­mu­ło­wa­łam pro­blem ba­daw­czy w po­sta­ci py­ta­nia: jak kon­flik­ty zbroj­ne od­dzia­ły­wa­ły i od­dzia­łu­ją na bez­pie­czeń­stwo wy­bra­nych państw ob­sza­ru po­ra­dziec­kie­go?

Do­mi­nu­ją­cą ten­den­cją w pol­skiej li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu jest oma­wia­nie przy­czyn i kon­se­kwen­cji po­szcze­gól­nych kon­flik­tów zbroj­nych. Nie­któ­re z opra­co­wań są nie­zwy­kle war­to­ścio­we i sta­no­wi­ły źró­dło in­spi­ra­cji dla au­tor­ki. War­to cho­ciaż­by wy­mie­nić po­zy­cje książ­ko­we: S. Cie­siel­skie­go, K. Ja­nic­kie­go, W. Gó­rec­kie­go, W. Ja­giel­skie­go i P. Groch­mal­skie­go3. Mimo tych cie­ka­wych ujęć te­ma­tu w Pol­sce nie po­ja­wi­ła się jesz­cze mo­no­gra­fia, któ­ra w spo­sób ca­ło­ścio­wy, ho­li­stycz­ny i po­rów­naw­czy pod­ję­ła­by pró­bę zba­da­nia uwa­run­ko­wań i kon­se­kwen­cji wszyst­kich kon­flik­tów zbroj­nych na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim (od  1988 r. do 2013 r.). W li­te­ra­tu­rze ro­syj­sko­ję­zycz­nej i za­chod­niej po­dej­mo­wa­no tę pro­ble­ma­ty­kę, szcze­gól­nie z per­spek­ty­wy po­li­ty­ki Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej, któ­rej na­zwa w ni­niej­szej roz­pra­wie bę­dzie toż­sa­ma z Ro­sją. Na szcze­gól­ną uwa­gę za­słu­gu­ją pra­ce: А. Ma­la­szen­ko, D. Tre­ni­na, A. Zve­re­wa, A. G. Zdra­wo­my­slo­wa, W. Cze­te­ria­na, L. Jon­son, D. Lyn­cha, R.  Al­li­son, M. Evan­ge­li­sty, Ch. Zür­che­ra, M. D.  Toft, L. Wal­ke­ra, J. Mac­kin­laya, P. Cros­sa i B. Cop­pie­ter­sa4. W Pol­sce jest co­raz wię­cej prac do­ty­czą­cych Ro­sji, o któ­rej z nie­zwy­kłym wy­czu­ciem pi­sa­li: S. Bie­leń, A. Wierz­bic­ki, K. Ma­lak, A. Stę­pień-Ku­czyń­ska i A. Skrzy­pek, A. Bryc, A. Cu­ra­no­wić, A. Włod­kow­ska-Ba­gan5.

Ba­da­nia nad kon­flik­ta­mi po­ra­dziec­ki­mi, ro­zu­mia­ny­mi jako te, któ­re wy­bu­chły na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim, wy­ma­ga­ją po­dej­ścia kom­plek­so­we­go i ko­rzy­sta­nia z do­rob­ku wie­lu nauk: hi­sto­rii, po­li­ty­ki, geo­gra­fii, sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, a na­wet psy­cho­lo­gii. Dla­te­go nie­zwy­kle cen­ne były pra­ce pol­skich au­to­ry­te­tów w swo­ich dzie­dzi­nach: W. Za­jącz­kow­skie­go, R. Zię­by, B. Bal­ce­ro­wi­cza, K. Żu­krow­skiej, R. Kuź­nia­ra, J. Skrzy­pa, T. Łoś-No­wak, R. Ło­sia, J. Re­gi­na-Za­char­skie­go, J. Ku­kuł­ki, M. Pie­tra­sia i M. Le­wic­kiej6. Geo­po­li­ty­ka, któ­ra ko­rzy­sta z wie­lu dys­cy­plin wie­dzy, może wnieść po­zy­tyw­ny wkład w roz­wój na­uki o bez­pie­czeń­stwie7. W Pol­sce nadal spo­ty­ka się skraj­ne opi­nie na jej te­mat, ale nie moż­na za­prze­czyć, że zy­sku­je ona wciąż no­wych zwo­len­ni­ków. Pro­ble­ma­ty­kę tę po­dej­mu­ją m.in.: L. Mo­czul­ski, L. Sy­kul­ski, Z. Lach, J. Skrzyp, A. Dyb­czyń­ski, W. Ka­za­nec­ki, R. Po­toc­ki i wie­lu in­nych8.

Ce­lem ni­niej­szej roz­pra­wy jest uka­za­nie geo­po­li­tycz­nych uwa­run­ko­wań i kon­se­kwen­cji kon­flik­tów zbroj­nych na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim. Uogól­nia­jąc, geo­po­li­ty­ka zaj­mu­je się iden­ty­fi­ka­cją in­te­re­sów róż­nych ośrod­ków siły i sprzę­żeń mię­dzy nimi w/na da­nej prze­strze­ni. Przez uwa­run­ko­wa­nia geo­po­li­tycz­ne będę ro­zu­mieć oko­licz­no­ści, prze­słan­ki, przy­czy­ny i tło kon­flik­tów zbroj­nych, w któ­rych będą wy­róż­nio­ne in­te­re­sy róż­nych ośrod­ków siły. Kon­se­kwen­cje geo­po­li­tycz­ne będą ozna­cza­ły efek­ty i skut­ki kon­flik­tów zbroj­nych dla ukła­du sił w oma­wia­nej prze­strze­ni, za­rów­no na po­zio­mie glo­bal­nym, re­gio­nal­nym, jak i lo­kal­nym. Hi­po­te­za ni­niej­szej roz­pra­wy brzmi, że geo­po­li­ty­ka jest moż­li­wym do za­sto­so­wa­nia pa­ra­dyg­ma­tem do ba­dań nad po­ra­dziec­ki­mi kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi, ich uwa­run­ko­wa­nia­mi i kon­se­kwen­cja­mi.

Wy­bór pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go do ba­dań nad po­ra­dziec­ki­mi kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi wy­ni­kał z kil­ku prze­sła­nek. Po pierw­sze, geo­po­li­ty­ka ode­szła od de­ter­mi­ni­zmu geo­gra­ficz­ne­go i zwra­ca uwa­gę na nowe ro­zu­mie­nie prze­strze­ni, w któ­rej funk­cjo­nu­je czło­wiek. Po dru­gie, geo­po­li­ty­cy sta­li się bar­dziej kry­tycz­ni wo­bec wiel­kich uogól­nień, mo­de­li glo­bal­nych i za­czę­li ba­dać od­dzia­ły­wa­nie róż­nych ośrod­ków siły na po­zio­mie re­gio­nal­nym i lo­kal­nym. Po­zwa­la to na spoj­rze­nie na kon­flik­ty zbroj­ne, nie­ma­ją­ce cha­rak­te­ru mię­dzy­na­ro­do­we­go, z per­spek­ty­wy in­te­re­sów róż­nych uczest­ni­ków sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych. Po trze­cie, de­cy­du­ją­ce było miej­sce wy­bu­chu tych kon­flik­tów zbroj­nych, gdzie wciąż do­mi­nu­je re­ali­stycz­ne, w tym geo­po­li­tycz­ne po­strze­ga­nie świa­ta.

Ze wzglę­du na róż­no­rod­ność de­fi­ni­cji re­gio­nu po­ję­cia "re­gion po­ra­dziec­ki" i "ob­szar po­ra­dziec­ki" będą trak­to­wa­ne sy­no­ni­micz­nie9. Będą one do­ty­czyć dwu­na­stu państw po­wsta­łych po roz­pa­dzie ZSRR i nie obej­mu­ją by­łych re­pu­blik nad­bał­tyc­kich: Li­twy, Ło­twy i Es­to­nii, któ­re do­ko­na­ły wy­bo­ru cy­wi­li­za­cyj­ne­go, wcho­dząc do UE i NATO. Do 2009 r. od­po­wied­ni­kiem ob­sza­ru po­ra­dziec­kie­go był ob­szar Wspól­no­ty Nie­pod­le­głych Państw (WNP)10. Sy­tu­acja skom­pli­ko­wa­ła się, kie­dy Gru­zja wy­stą­pi­ła z WNP i po­zo­sta­wi­ła ten re­gion "bez na­zwy". Sto­so­wa­nie nazw geo­gra­ficz­nych: Eu­ro­py Wschod­niej, Kau­ka­zu Po­łu­dnio­we­go, Azji Cen­tral­nej11 i od­dziel­nie - Ro­sji nie jest uję­ciem ca­ło­ścio­wym. Zwa­żyw­szy na geo­gra­fię wy­stę­po­wa­nia kon­flik­tów zbroj­nych w ni­niej­szej roz­pra­wie będę kon­cen­tro­wa­ła się na sze­ściu pań­stwach: Ar­me­nii, Azer­bej­dża­nie, Gru­zji, Moł­da­wii, Ro­sji i Ta­dży­ki­sta­nie.

Książ­ka skła­da się z: pię­ciu roz­dzia­łów, wstę­pu, za­koń­cze­nia, bi­blio­gra­fii i in­dek­su na­zwisk. W pierw­szym roz­dzia­le zo­sta­nie omó­wio­na de­fi­ni­cja i isto­ta geo­po­li­ty­ki, a na­stęp­nie pro­po­zy­cja uję­cia geo­po­li­ty­ki jako pa­ra­dyg­ma­tu w na­uce o bez­pie­czeń­stwie, przez wy­ko­rzy­sta­nie go do ba­dań nad po­ra­dziec­ki­mi kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi. W związ­ku z te­ma­tem uwa­run­ko­wań po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych było ko­niecz­ne przy­bli­że­nie ro­zu­mie­nia geo­po­li­ty­ki ro­syj­skiej i kon­cep­cji geo­po­li­tycz­nych Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej po 1991 r. Myśl geo­po­li­tycz­na w Ro­sji ewo­lu­uje i za­czy­na do­strze­gać, obok czyn­ni­ków czy­sto geo­gra­ficz­nych, rów­nież aspek­ty eko­no­micz­ne i kul­tu­ro­we ry­wa­li­za­cji mo­carstw w prze­strze­ni.

Uwa­run­ko­wa­niom geo­po­li­tycz­nym po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych zo­stał po­świę­co­ny trze­ci roz­dział, w któ­rym zo­sta­ły one przed­sta­wio­ne pod ką­tem za­się­gu ich od­dzia­ły­wa­nia: glo­bal­ne­go, re­gio­nal­ne­go i lo­kal­ne­go. W tym roz­dzia­le zo­stał opi­sa­ny tak­że prze­bieg kon­flik­tów po­ra­dziec­kich w re­gio­nie eu­ro­pej­skim, kau­ka­skim i cen­tral­no­azja­tyc­kim.

Roz­dział trze­ci moż­na po­trak­to­wać jako ko­lej­ne uwa­run­ko­wa­nie, gdyż oma­wia za­an­ga­żo­wa­nie ze­wnętrz­nych ak­to­rów mię­dzy­na­ro­do­wych w ure­gu­lo­wa­nie kon­flik­tów po­ra­dziec­kich. Or­ga­ni­za­cje mię­dzy­na­ro­do­we (ONZ, OBWE, UE) oraz pań­stwa (Iran, Tur­cja i Sta­ny Zjed­no­czo­ne) w pro­ce­sie ła­go­dze­nia na­pięć mię­dzy stro­na­mi po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych pró­bo­wa­ły re­ali­zo­wać par­ty­ku­lar­ne in­te­re­sy, stąd sta­wa­ły się one ele­men­tem utrzy­ma­nia sta­tus quo, co w przy­pad­ku tych kon­flik­tów koń­czy­ło się "za­mro­że­niem ich roz­wią­za­nia". W roz­dzia­le tym wspo­mi­na się o Ro­sji jako klu­czo­wym pod­mio­cie ne­go­cja­cji po­ko­jo­wych, bez ana­li­zy jej szcze­gól­nej roli w kon­flik­tach po­ra­dziec­kich, gdyż jest to przed­mio­tem ba­dań w na­stęp­nych dwóch roz­dzia­łach.

Czwar­ty i pią­ty roz­dział zo­stał po­świę­co­ny glo­bal­nym, re­gio­nal­nym i lo­kal­nym kon­se­kwen­cjom po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych. Jako naj­waż­niej­sze­go ak­to­ra mię­dzy­na­ro­do­we­go wy­róż­nia się Fe­de­ra­cję Ro­syj­ską, któ­ra dą­ży­ła po­cząt­ko­wo do umię­dzy­na­ro­do­wie­nia tych kon­flik­tów zbroj­nych, zwięk­sze­nia swo­je­go bez­pie­czeń­stwa, a na­stęp­nie pró­bo­wa­ła wy­ko­rzy­stać je w ce­lach umoc­nie­nia swo­jej po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej i wy­zna­cze­nia ro­syj­skiej stre­fy wpły­wów na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim. Za­pro­po­no­wa­ny w roz­dzia­le pią­tym mo­del re­gio­nal­ne­go przy­wódz­twa Ro­sji jest pró­bą oce­ny jej rze­czy­wi­stych moż­li­wo­ści od­dzia­ły­wa­nia na stro­ny kon­flik­tów po­ra­dziec­kich, tak­że w per­spek­ty­wie dłu­go­ter­mi­no­wej. Jed­no­cze­śnie zo­sta­ła zba­da­na "geo­po­li­ty­ka są­siedz­twa", czy­li sto­sun­ki mię­dzy Ar­me­nią, Azer­bej­dża­nem i Gru­zją, mię­dzy Moł­da­wią a Ukra­iną oraz mię­dzy Ta­dży­ki­sta­nem i Uz­be­ki­sta­nem z per­spek­ty­wy prze­by­tych kon­flik­tów zbroj­nych. In­te­re­su­ją­ce wy­da­ją się tak­że kon­se­kwen­cje po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych dla lo­kal­nych elit po­li­tycz­nych i biz­ne­so­wych oraz spo­łe­czeństw w pań­stwach i qu­asi-pań­stwach po­ra­dziec­kich.

Ze­bra­ny ma­te­riał jest wy­ni­kiem kil­ku­let­nich ba­dań au­tor­ki pro­wa­dzo­nych w Pol­sce i za gra­ni­cą. Po­dzię­ko­wa­nia kie­ru­ję do: King's Col­le­ge of Lon­don, Dit­chley Fo­un­da­tion w Oks­for­dzie, In­sty­tu­tu Kau­ka­skie­go w Ery­wa­niu za udo­stęp­nie­nie zbio­rów bi­blio­tecz­nych, moż­li­wość wy­mia­ny po­glą­dów i dys­ku­sji. Do­świad­cze­nia z po­dró­ży, roz­mów z na­ukow­ca­mi, eks­per­ta­mi i po­li­ty­ka­mi sta­no­wi­ły nie­oce­nio­ne źró­dło po­znaw­cze. Swo­je po­dzię­ko­wa­nia kie­ru­ję do Pro­fe­so­rów, Ko­le­ża­nek i Ko­le­gów za in­spi­ra­cje na­uko­we, a szcze­gól­nie za kry­tycz­ne uwa­gi do ni­niej­szej pra­cy.

1 Taki za­pis zna­lazł się w pre­am­bu­le no­we­go po­ro­zu­mie­nia in­te­gra­cyj­ne­go pod na­zwą Wspól­no­ty Nie­pod­le­głych Państw (WNP). Ю. В. Костов, А. В. Торопыгин, Содружетво независимых государств, Москва 2009, s. 44.

2 Poza Ta­dży­ki­sta­nem. Dys­ku­syj­na jest tak­że spra­wa Cze­cze­nii.

3 S. Cie­siel­ski, Stu­dia z dzie­jów Eu­ro­py Wschod­niej, t. 2, Ro­sja - Cze­cze­nia. Dwa stu­le­cia kon­flik­tu, Wro­cław 2003; K. Ja­nic­ki (red.), Źró­dła nie­na­wi­ści. Kon­flik­ty et­nicz­ne w kra­jach post­ko­mu­ni­stycz­nych, Kra­ków-War­sza­wa 2009; W. Gó­rec­ki, Ab­cha­zja, War­sza­wa 2013; W. Ja­giel­ski, Do­bre miej­sce do umie­ra­nia, War­sza­wa 2008; W. Ja­giel­ski, Mo­dli­twa o deszcz, War­sza­wa 2002; P. Groch­mal­ski, Cze­cze­nia. Rys praw­dzi­wy, Wro­cław 1999.

4 А. Малашенко, Д. Тренин, Время Юга Россия в Чечне, Чечня в России, Гендальф-Москва 2002; В. Ф. Пряхин, Региональные конфликты на постсоветском пространстве, Москва 2002; А. Г. Здравомыслов, Межднациональные конфликты в постсоветском пространстве, Москва 1997; В. Четерян, Малые войны большая игра, Еревань 2003; L. Jon­son, Ke­eping the Pe­ace in the CIS. The evo­lu­tion of Rus­sian Po­li­cy, "Di­scus­sion Pa­per RIIA" 1999, No. 81; L. Jon­son, Ta­ji­ki­stan in the New Cen­tral Asia. Geo­po­li­tics, Gre­at Po­wer, Ri­val­ry and Ra­di­cal Is­lam, Lon­don-New York 2009; D. Lynch, Pe­ace­ke­eping Stra­te­gies in CIS: The Case of Mol­do­va, Geo­r­gia and Ta­ji­ki­stan, Lon­don 2000; R. Al­li­son, Pe­ace­ke­eping in the So­viet Suc­ces­sor Sta­tes, "Chal­liot Pa­pers" No­vem­ber 1994, No. 18; Ch. Zür­cher, The Post-So­viet Wars. Re­bel­lion, Eth­nic Con­flict, and Na­tion­ho­od in the Cau­ca­sus, New York-Lon­don 2007; M. D. Toft, The Geo­gra­phy of Eth­nic Vio­len­ce. Iden­ti­ty, In­te­re­sts, and the In­di­vi­si­bi­li­ty of ter­ri­to­ry, Prin­ce­ton-Oxford 2003; L. Wal­ker, Na­tio­na­lism and Eth­nic Con­flict In the Post-So­viet Trans­i­tion, [w:] Con­flict In the Post-So­viet World, (red. zbio­ro­wa), Shar­pe 1998; Ch. Wal­ker, Ar­me­nia and Ka­ra­bakh: the strug­gle for uni­ty, Lon­don 1991; J. Mac­kin­lay, P. Cross (red.), Re­gio­nal pe­ace­ke­epers. The pa­ra­doxs of Rus­sian pe­ace­ke­eping, To­kyo-New York-Pa­ris 2003; Б. Коппитерс (red.), Спорныe границы на Кавказе, Москва 1996; S. E. Cor­nell, Small Na­tions and Gre­at Po­wers: A Stu­dy of Eth­no­po­li­ti­cal Con­flict in the Cau­ca­sus, Lon­don - New York 2001.

5 S. Bie­leń, Toż­sa­mość mię­dzy­na­ro­do­wa Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej, War­sza­wa 2006; A. Wierz­bic­ki, Ro­sja. Et­nicz­ność i po­li­ty­ka, Wła­dza. Przy­wódz­two. Eli­ty, t. 5, War­sza­wa 2011; K. Ma­lak, Czyn­nik woj­sko­wy w po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej (1991-2000). Roz­pra­wa ha­bi­li­ta­cyj­na, "Ze­szy­ty Na­uko­we AON", do­da­tek, War­sza­wa 2001; A. Ste­pień-Ku­czyń­ska, S. Bie­leń (red.), Ro­sja w okre­sie pre­zy­den­tu­ry Wła­di­mi­ra Pu­ti­na, Łódź-War­sza­wa-To­ruń 2008; Skrzy­pek A., Dru­ga smu­ta, za­rys dzie­jów Ro­sji 1985-2004, War­sza­wa 2004; A. Bryc, Ro­sja w XXI wie­ku. Gracz świa­to­wy czy ko­niec gry?, War­sza­wa 2009; A. Cu­ra­no­wić, Czyn­nik re­li­gij­ny w po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej, War­sza­wa 2010; A. Włod­kow­ska, Po­li­ty­ka Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej na ob­sza­rze Wspól­no­ty Nie­pod­le­głych Państw, To­ruń 2006.

6 W. Za­jącz­kow­ski, Ro­sja i na­ro­dy. Ósmy kon­ty­nent. Szkic dzie­jów Eu­ro­azji, War­sza­wa 2009; R. Zię­ba, In­sty­tu­cjo­na­li­za­cja bez­pie­czeń­stwa eu­ro­pej­skie­go: kon­cep­cje - struk­tu­ry - funk­cjo­no­wa­nie, War­sza­wa 1999; R. Zię­ba, Wspól­na Po­li­ty­ka Za­gra­nicz­na i Bez­pie­czeń­stwa Unii Eu­ro­pej­skiej, War­sza­wa 2007; B. Bal­ce­ro­wicz, Siły zbroj­ne w pań­stwie i sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, War­sza­wa 2006; R. Łoś, J. Re­gi­na-Za­char­ski, Współ­cze­sne kon­flik­ty zbroj­ne, War­sza­wa 2010; K. Żu­krow­ska (red.), Bez­pie­czeń­stwo mię­dzy­na­ro­do­we. Prze­gląd ak­tu­al­ne­go sta­nu, War­sza­wa 2011; J. Ku­kuł­ka (red.), Po­kój w teo­rii i prak­ty­ce sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, War­sza­wa 1991; M. Pie­traś, Isto­ta i spe­cy­fi­ka kon­flik­tów ni­skiej in­ten­syw­no­ści, [w:] M. Ce­le­wicz, J. Kło­czow­ski, M. Pie­traś (red.), Kon­flikt ni­skiej in­ten­syw­no­ści w Nad­dnie­strzu, Lu­blin 2006; M. Le­wic­ka, Psy­cho­lo­gia miej­sca, War­sza­wa 2012.

7 H. Świe­bo­da, M. Mar­sza­łek, P. Sien­kie­wicz (red.), Me­to­do­lo­gia ba­dań bez­pie­czeń­stwa na­ro­do­we­go, t. I-V, War­sza­wa 2010 i nast.; J. Paw­łow­ski (red. nauk.), Współ­cze­sny wy­miar bez­pie­czeń­stwa. Mię­dzy teo­rią a prak­ty­ką, War­sza­wa 2011.

8 L. Mo­czul­ski, Geo­po­li­ty­ka. Po­tę­ga w cza­sie i prze­strze­ni, War­sza­wa 2010; L. Sy­kul­ski, Geo­po­li­ty­ka czy­li po­chwa­ła re­ali­zmu. Szki­ce teo­rio­po­znaw­cze, War­sza­wa 2011; Z. Lach, J. Skrzyp, Geo­po­li­ty­ka i geo­stra­te­gia, War­sza­wa 2007; A. Dyb­czyń­ski (red.), Geo­po­li­ty­ka, War­sza­wa 2013; W. Ka­za­nec­ki, Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na - sku­tecz­na me­to­da wy­ja­śnia­nia w XXI wie­ku, [w:] Z. Lach, J. Wendt (red.), Geo­po­li­ty­ka. Ele­men­ty teo­rii, wy­bra­ne me­to­dy i ba­da­nia, Czę­sto­cho­wa 2010; R. Po­toc­ki, M. Do­ma­ga­ła, P. Sie­ra­dzan (red.), Kon­flikt kau­ka­ski w 2008 roku, War­sza­wa 2012.

9 Bę­dzie bra­ny pod uwa­gę aspekt pod­mio­to­wy w cha­rak­te­ry­sty­ce re­gio­nu mię­dzy­na­ro­do­we­go, któ­ry skła­da się z ogra­ni­czo­nej gru­py państw szcze­gól­nie bli­sko ze sobą po­wią­za­nych pod wzglę­dem kul­tu­ro­wym, po­li­tycz­nym, eko­no­micz­nym i ści­śle ze sobą współ­pra­cu­ją­cych. "Re­gion to prze­strzen­nie ogra­ni­czo­na część kuli ziem­skiej, okre­ślo­na przez wza­jem­ne roz­miesz­cze­nie państw cha­rak­te­ry­zu­ją­cych się wspól­no­tą in­te­re­sów i cech de­cy­du­ją­cych o ich zna­cze­niu w mię­dzy­na­ro­do­wym ukła­dzie sił". H. Do­ma­ga­ła, Re­gio­ny mię­dzy­na­ro­do­we w teo­rii i prak­ty­ce, [w:] I. To­pol­ski, H. Du­ma­ła, A. Du­ma­ła (red.), Re­gio­ny w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, Lu­blin 2009, s. 13-30 i nast.; I. To­pol­ski, Re­gion Wspól­no­ty Nie­pod­le­głych Państw, [w:] Ibi­dem, s. 101-126.

10 W skład któ­rej wcho­dzi­ły : Ar­me­nia, Azer­bej­dżan, Bia­ło­ruś, Gru­zja, Ka­zach­stan, Kir­gi­stan, Moł­da­wia, Ro­sja, Ta­dży­ki­stan, Ukra­ina, Uz­be­ki­stan i Turk­me­ni­stan.

11 W pol­skiej li­te­ra­tu­rze spo­ty­ka się na­zwy "Azja Cen­tral­na", bądź "Azja Środ­ko­wa". Ta dru­ga sta­je się ter­mi­nem pod­wa­ża­nym przez nie­któ­rych, gdyż geo­gra­ficz­nie do Azji Środ­ko­wej na­le­ży tyl­ko po­łu­dnio­wa część Ka­zach­sta­nu. W ra­dziec­kiej li­te­ra­tu­rze uży­wa­no ter­mi­nu Azja Cen­tral­na i Ka­zach­stan. Na po­cząt­ku 1993 r. na spo­tka­niu głów państw WNP zo­stał po­sta­wio­ny wnio­sek, aby re­gion ten okre­ślać łącz­nie, zgod­nie z ter­mi­no­lo­gią za­chod­nią (Cen­tral Asia). Stąd w roz­pra­wie bę­dzie funk­cjo­no­wać na­zwa "Azja Cen­tral­na". Южный Фланг СНГ. Центральная Азия - Каспий - Кавказ: энергтика и политика, Москва 2005, s. 68-69; A. Wierz­bic­ki, Et­no­po­li­ty­ka w Azji Cen­tral­nej. Mię­dzy wspól­no­tą et­nicz­ną a oby­wa­tel­ską, War­sza­wa 2008; B. Bo­jar­czyk, A. Zię­tek (red.), Re­gion Azji Cen­tral­nej jako ob­szar wpły­wów mię­dzy­na­ro­do­wych, Lu­blin 2008.

Rozdział 1 Geopolityka jako paradygmat w badaniach nad współczesnymi konfliktami zbrojnymi i rosyjskie rozumienie geopolityki

Od mo­men­tu uży­cia po raz pierw­szy po­ję­cia "geo­po­li­ty­ka" na prze­ło­mie XIX i XX wie­ku wy­wo­ły­wa­ło ono skraj­ne oce­ny, a na­wet emo­cje. Dla jed­nych było ono ide­al­nym sło­wem klu­czem wy­ja­śnia­ją­cym rze­czy­wi­stość mię­dzy­na­ro­do­wą i funk­cjo­no­wa­nie państw w prze­strze­ni. Dla in­nych było za­wę­że­niem ro­zu­mie­nia świa­ta i de­ma­go­gią geo­gra­ficz­ną. Z cza­sem "geo­po­li­ty­kę" za­stą­pio­no sło­wa­mi "glo­ba­li­za­cja", "sieć", "współ­za­leż­no­ści". Za­czę­to twier­dzić, że te­ry­to­rium, po­ło­że­nie, rze­ki i góry nie mogą tłu­ma­czyć po­li­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej państw. Zwy­cię­stwo war­to­ści li­be­ral­nej de­mo­kra­cji, wol­ne­go ryn­ku oraz roz­wój tech­no­lo­gii uła­twia­ją­cej ko­mu­ni­ka­cję spo­łecz­ną i han­del mia­ły wpro­wa­dzić nowy, jesz­cze nie­na­zwa­ny ład mię­dzy­na­ro­do­wy, a tak­że zmie­nić spo­so­by jego ba­da­nia i tłu­ma­cze­nia. Ale Ro­bert Ka­plan, uzna­ny ame­ry­kań­ski ba­dacz, na­pi­sał na po­cząt­ku XXI wie­ku, że Ame­ry­ka­nie za­po­mnie­li o geo­gra­fii, któ­ra się na nich ze­mści­ła w Afga­ni­sta­nie i Ira­ku. Oka­za­ło się, że świat jest mniej otwar­ty, niż Ame­ry­ka­nom się wy­da­wa­ło1. Oka­za­ło się, że my­li­li się i jed­ni, i dru­dzy.

Kry­ty­cy geo­po­li­ty­ki prze­oczy­li jej ewo­lu­cję i od­ro­dze­nie, da­le­kie od de­ter­mi­ni­zmu geo­gra­ficz­ne­go. Ba­da­nia nad geo­po­li­ty­ką za­czę­ły przy­bie­rać bar­dziej obiek­tyw­ny, wy­zby­ty z emo­cji cha­rak­ter. Na­le­ży jed­no­cze­śnie pa­mię­tać, że w nie­któ­rych pań­stwach, ta­kich jak Ro­sja, na­ukow­cy i pu­bli­cy­ści nadal wczy­tu­ją się w kla­sy­ków geo­po­li­ty­ki i wy­cią­ga­ją wnio­ski dla bie­żą­cej oraz przy­szłej po­li­ty­ki władz. Pa­ra­fra­zu­jąc R. Ka­pla­na moż­na po­sta­wić tezę, że Ro­sja­nie nie za­po­mnie­li o geo­gra­fii2.

1.1. De­fi­nio­wa­nie i isto­ta geo­po­li­ty­ki

Nie ma jed­no­znacz­nej de­fi­ni­cji geo­po­li­ty­ki i czę­sto jest ona utoż­sa­mia­na z po­chod­ny­mi ter­mi­na­mi z przed­rost­kiem "geo" (zie­mia), ta­ki­mi jak: geo­gra­fia po­li­tycz­na, geo­stra­te­gia, geo­hi­sto­ria3, geo­eko­no­mia4 czy geo­kul­tu­ra5. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu wy­stę­pu­je tak wie­le de­fi­ni­cji geo­po­li­ty­ki, że Co­lin Flint stwier­dził, że "geo­po­li­ty­ka to strasz­ny ba­ła­gan"6. Mimo to moż­na wy­róż­nić czte­ry głów­ne ka­te­go­rie zna­cze­nio­we po­ję­cia geo­po­li­ty­ka: jako od­ręb­nej dys­cy­pli­ny na­uko­wej, pa­ra­dyg­ma­tu ba­daw­cze­go, dok­try­ny po­li­tycz­nej i świa­to­po­glą­du7.

Twór­ca po­ję­cia "geo­po­li­ty­ka" - Ru­dolf Kjel­lén - okre­ślał ją jako "na­ukę o pań­stwie jako or­ga­ni­zmie geo­gra­ficz­nym lub zja­wi­sku w prze­strze­ni"8. Po­dob­nie wi­dzi ją Le­szek Mo­czul­ski, któ­ry prze­ko­nu­je, że jest to "dys­cy­pli­na na­uko­wa z po­gra­ni­cza geo­gra­fii, hi­sto­rii i nauk po­li­tycz­nych, a tak­że eko­no­mii i nauk spo­łecz­nych"9. Syn­te­zą tych de­fi­ni­cji jest jego stwier­dze­nie, że "geo­po­li­ty­ka zaj­mu­je się zmien­ny­mi ukła­da­mi sił na nie­zmien­nej prze­strze­ni"10. Z ta­kim ro­zu­mie­niem geo­po­li­ty­ki zga­dza się śro­do­wi­sko na­uko­we sku­pio­ne wo­kół In­sty­tu­tu Geo­po­li­ty­ki11. "Geo­po­li­ty­kę ro­zu­mie­my jako in­ter­dy­scy­pli­nar­ną na­ukę zaj­mu­ją­cą się ba­da­niem za­leż­no­ści mię­dzy prze­strze­nią geo­gra­ficz­ną a ośrod­ka­mi siły (po­tę­gą), w per­spek­ty­wie hi­sto­rycz­ne­go dłu­gie­go trwa­nia"12. We­dług ba­da­czy In­sty­tu­tu "Geo­po­li­ty­ka dzie­li się na geo­po­li­ty­kę aka­de­mic­ką i geo­po­li­ty­kę sto­so­wa­ną. Geo­po­li­ty­ka aka­de­mic­ka jest in­ter­dy­scy­pli­nar­ną na­uką, któ­ra bada związ­ki i za­leż­no­ści po­mię­dzy po­wsta­wa­niem i funk­cjo­no­wa­niem ośrod­ków siły a wpły­wem na to czyn­ni­ków geo­gra­ficz­nych i cza­so­wych (...). Geo­po­li­ty­ka sto­so­wa­na jest me­to­dą pro­wa­dze­nia po­li­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej, opar­tej przede wszyst­kim na de­ter­mi­ni­zmie geo­gra­ficz­nym. Jej fun­da­men­tem jest my­śle­nie w ka­te­go­riach prze­strzen­nych"13. Jed­no­cze­śnie pod­kre­śla się, że w pra­cach kla­sycz­nych geo­po­li­ty­ków (Rat­zel, Hau­sho­fer, Ma­han) było "nie­co wie­dzy i dużo wię­cej su­biek­tyw­nych roz­wa­żań, co (...) nie sta­no­wi ar­gu­men­tu na rzecz na­uko­we­go cha­rak­te­ru geo­po­li­ty­ki"14. Zwo­len­ni­kiem geo­po­li­ty­ki jako na­uki jest tak­że To­masz Ga­biś, dla któ­re­go geo­po­li­ty­ka jest dzie­dzi­ną wie­dzy usy­tu­owa­ną na po­gra­ni­czu geo­gra­fii, nauk po­li­tycz­nych, hi­sto­rii woj­sko­wo­ści. We­dług nie­go jest to na­uka o po­li­tycz­nej for­mie ży­cia w na­tu­ral­nej ży­cio­wej prze­strze­ni roz­pa­try­wa­nej w po­wią­za­niu z zie­mią i ru­chem hi­sto­rii; na­uką o ziem­skich re­la­cjach pro­ce­sów po­li­tycz­nych15. Geo­po­li­ty­ka uczy, że prze­strzeń jest siłą po­li­tycz­ną (Rat­zel), jest wła­dzą (Hau­sho­fer), że ma stra­te­gicz­ną war­tość (Co­hen). Saul Co­hen twier­dził, że "isto­ta geo­po­li­ty­ki spro­wa­dza się do wnio­sko­wa­nia z re­la­cji po­wsta­ją­cych mię­dzy po­li­ty­ką mię­dzy­na­ro­do­wą a czyn­ni­ka­mi geo­gra­ficz­ny­mi"16. Karl Hau­sho­fer pi­sał, że "geo­po­li­ty­ka jest to na­uka o tym, w jaki spo­sób zie­mia wa­run­ku­je pro­ce­sy po­li­tycz­ne, (...) na­uka o or­ga­ni­zmach prze­strze­ni po­li­tycz­nej i ich struk­tu­rze"17. In­ne­go zda­nia jest Carl Jean, we­dług któ­re­go geo­po­li­ty­ka nie może być na­uką, bo nie od­kry­wa pra­wi­dło­wo­ści roz­wo­ju świa­ta18. Z tymi wąt­pli­wo­ścia­mi zga­dza­ją się Ju­lian Skrzyp i Zbi­gniew Lach, pi­sząc, że "geo­po­li­ty­ka nie jest na­uką, jest nią na­to­miast geo­gra­fia po­li­tycz­na"19. To­masz Kik prze­ko­nu­je, że dys­cy­pli­na na­uko­wa musi mieć dość "czy­tel­ny, ja­sno okre­ślo­ny przed­miot ba­daw­czy, i tak jak po­li­to­lo­gia bada po­li­ty­kę, a geo­gra­fia zie­mię, to geo­po­li­ty­ka tego nie po­sia­da. Po­szu­ki­wa­nie związ­ków mię­dzy po­li­ty­ką a geo­gra­fią to jesz­cze za mało, aby okre­ślić ją jako na­ukę"20. Pol­scy ba­da­cze po­li­ty­ki nie wy­da­ją się tak­że o tym prze­ko­na­ni, co kon­tra­stu­je z ro­syj­ski­mi pu­bli­ka­cja­mi na­uko­wy­mi i pod­ręcz­ni­ko­wy­mi, w któ­rych po zim­nej woj­nie "geo­po­li­ty­ka zy­ska­ła do­nio­słe miej­sce jako na­uka i dys­cy­pli­na na­uko­wa"21. We­dług ro­syj­skie­go pod­ręcz­ni­ka do geo­po­li­ty­ki jest to (od słów geo - zie­mia, po­li­ti­ke - po­li­ty­ka) "na­uka o wpły­wie geo­gra­fii na róż­ne pro­ce­sy po­li­tycz­ne. (...) To na­uka ba­da­ją­ca efek­ty od­dzia­ły­wa­nia po­li­tycz­nych pro­ce­sów i sys­te­mów spo­łecz­nych (w róż­nych kon­fi­gu­ra­cjach: ple­mio­nach, et­no­sach, pań­stwach, blo­kach państw itd.) po­przez pry­zmat geo­gra­ficz­nej prze­strze­ni"22.

Dru­gie ro­zu­mie­nie geo­po­li­ty­ki - pre­fe­ro­wa­ne też przez au­tor­kę ni­niej­szej roz­pra­wy - do­ty­czy me­to­do­lo­gii nauk spo­łecz­nych i roz­pa­tru­je jej przy­dat­ność ba­daw­czą. We­dług Car­la Je­ana geo­po­li­ty­ka jest do­brym in­stru­men­tem ba­da­nia świa­ta, pa­ra­dyg­ma­tem ba­daw­czym, któ­ry w cen­trum uwa­gi sta­wia prze­strzeń, te­ry­to­rium, geo­gra­fię, ale w znacz­nie szer­szym kon­tek­ście niż tyl­ko ukształ­to­wa­nie te­re­nu, kli­mat, po­ło­że­nie kon­ty­nen­tal­ne czy mor­skie. Geo­po­li­ty­ka jest pa­ra­dyg­ma­tem, czy­li ta­kim po­dej­ściem ba­daw­czym, któ­re po­dej­mu­je pró­bę "ra­cjo­na­li­za­cji i wpro­wa­dza­nia mak­sy­mal­nej wy­mier­no­ści zło­żo­nych dzia­łań, któ­re skła­da­ją się na siłę pań­stwa, jego zdol­no­ści utrzy­ma­nia i roz­wo­ju wła­sne­go te­ry­to­rium, pro­wa­dze­nia i wy­gry­wa­nia wo­jen lub in­nych form kon­flik­tów nie ma­ją­cych cha­rak­te­ru zbroj­ne­go. Ma za­tem cha­rak­ter po­dej­ścia ba­daw­cze­go, a nie dys­cy­pli­ny na­uki"23. Geo­po­li­ty­ka słu­ży od­po­wie­dzi na py­ta­nie, jak opty­mal­nie za­pew­nić ży­cie i przy­szłość wła­sne­mu na­ro­do­wi w gra­ni­cach two­rzo­ne­go przez nie­go pań­stwa24. Geo­po­li­ty­kę jako me­to­dę ba­daw­czą moż­na po­trak­to­wać na trzy spo­so­by: jako pa­ra­dyg­mat przy ana­li­zie sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, kie­dy jest on bli­ski pa­ra­dyg­ma­to­wi re­ali­stycz­ne­mu; jako ana­li­zę dys­kur­su po­li­tycz­ne­go (geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na) i po trze­cie w po­sta­ci "ko­dów geo­po­li­tycz­nych". W cen­trum za­in­te­re­so­wa­nia nadal geo­po­li­ty­ka po­zo­sta­wia prze­strzeń, te­ry­to­rium i miej­sce wy­stę­po­wa­nia zja­wisk i pro­ce­sów mię­dzy­na­ro­do­wych. Geo­po­li­ty­ka może być za­tem pa­ra­dyg­ma­tem ba­daw­czym uży­tecz­nym dla nauk o po­li­ty­ce i sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, w ni­niej­szej mo­no­gra­fii zo­sta­nie do­wie­dzio­ne, że tak­że dla na­uki o bez­pie­czeń­stwie. Przy­dat­ność tego pa­ra­dyg­ma­tu wi­dać we współ­cze­snych pro­ce­sach, ta­kich jak: okre­śla­nie za­się­gu prze­strzen­ne­go wpły­wów mo­carstw (np. ro­syj­ska "bli­ska za­gra­ni­ca")25. Gro­ma­dzi i prze­twa­rza dużą ilość da­nych uzy­ski­wa­nych z róż­nych dys­cy­plin na­uko­wych. W na­uce o sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych po­ję­cie pa­ra­dyg­ma­tu jest "po­glą­dem na świat, teo­rią lub gru­pą teo­rii ma­ją­cych wspól­ną wi­zję świa­ta oraz wspól­ny przed­miot ba­da­nia. Sta­no­wi on za­mknię­ty sys­tem, po­nie­waż usta­na­wia wła­sny ję­zyk i wła­sne kry­te­ria oce­ny. Jest albo "ma­try­cą" dys­cy­pli­ny, czy­li ze­spo­łem war­to­ści, prze­ko­nań i me­tod po­dzie­la­nych przez na­ukow­ców, albo "wzor­cem", czy­li przed­sta­wie­niem teo­rii na­uko­wej w spo­sób wy­ra­zi­sty"26. Pa­ra­dyg­mat okre­śla pa­ra­me­try dzia­łań państw, sys­te­mu, spo­łecz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej zgod­nie z okre­ślo­ny­mi za­ło­że­nia­mi, uzna­wa­ny­mi za praw­dzi­we. Jego za­da­niem jest przed­sta­wie­nie pro­ce­sów w spo­sób lo­gicz­ny i spój­ny po­ję­cio­wo, a za­ra­zem pro­sty i uzna­ny przez ja­kąś gru­pę ba­da­czy27. Po­wi­nien też da­wać - zgod­nie z te­za­mi jego pre­kur­so­ra Tho­ma­sa Kuh­na - moż­li­wość two­rze­nia teo­rii i mo­de­li zgod­nych z fak­ta­mi.

Trze­ci typ de­fi­ni­cji geo­po­li­ty­ki po­strze­ga ją jako dok­try­nę po­li­tycz­ną, któ­ra uza­sad­nia dzia­ła­nia po­li­tycz­ne da­ne­go pod­mio­tu mię­dzy­na­ro­do­we­go. Geo­po­li­ty­ka była wy­ko­rzy­sty­wa­na do uza­sad­nia­nia po­li­ty­ki pod­bo­ju i eks­pan­sji te­ry­to­rial­nej, np. Nie­miec po I woj­nie świa­to­wej czy Ro­sji i ZSRR28. Anna Wolff-Po­wę­ska, zaj­mu­ją­ca się geo­po­li­ty­ką nie­miec­ką, na­zy­wa geo­po­li­ty­kę dok­try­ną29. Bar­dzo kry­tycz­nie na te­mat geo­po­li­ty­ki wy­po­wia­da się Ro­man Kuź­niar w ro­zu­mie­niu geo­po­li­ty­ki jako na­uki, ale przede wszyst­kim jako dok­try­ny po­li­tycz­nej, uza­sad­nia­ją­cej pod­bo­je i woj­ny. Przy­kła­dy hi­tle­row­skich Nie­miec, a po­tem dzia­ła­nia USA i ZSRR są dla nie­go świa­dec­twem "wskrze­sze­nia Fran­ken­ste­ina geo­po­li­ty­ki" do my­śle­nia po­li­tycz­ne­go i uwa­ża to za nie­bez­piecz­ne i nie­od­po­wia­da­ją­ce ba­da­niu współ­cze­snej rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej30. Jed­no­cze­śnie ten sam au­tor, pi­sząc o uwa­run­ko­wa­niach sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, pod­kre­śla zna­cze­nie czyn­ni­ka geo­po­li­tycz­ne­go31.

Zda­niem nie­któ­rych ba­da­czy moż­na wy­róż­nić jesz­cze czwar­ty spo­sób po­strze­ga­nia geo­po­li­ty­ki, któ­ry jest zwią­za­ny ze spe­cy­ficz­nym my­śle­niem o świe­cie jako pew­nej ca­ło­ści, któ­rą kształ­tu­ją okre­ślo­ne ele­men­ty i zja­wi­ska ma­ją­ce wpływ na czło­wie­ka (re­li­gia, kon­flik­ty zbroj­ne, sys­te­my po­li­tycz­ne i in.). Pre­fe­ru­je się w nim czyn­nik geo­gra­ficz­ny przez okre­śle­nie tych zja­wisk i ele­men­tów na da­nym te­ry­to­rium32. Ta­kie ro­zu­mie­nie geo­po­li­ty­ki jest cha­rak­te­ry­stycz­ne na przy­kład dla ro­syj­skie­go fi­lo­zo­fa i uzna­ne­go my­śli­cie­la geo­po­li­tycz­ne­go - Alek­san­dra Du­gi­na, któ­ry pi­sał: "Geo­po­li­ty­ka to świa­to­po­gląd, i w tym sen­sie nie po­win­no się jej po­rów­ny­wać z na­uka­mi, ale sys­te­mem nauk. Znaj­du­je się ona na tym po­zio­mie, co mark­sizm, li­be­ra­lizm itd., czy­li jest sys­te­mem in­te­gra­cji spo­łe­czeń­stwa i hi­sto­rii"33. Ta­kie przed­sta­wia­nie geo­po­li­ty­ki jest bli­skie ide­olo­gii, jako pew­ne­go sys­te­mu war­to­ści, a więc bli­skie dok­try­nie34.

1.2. Geo­po­li­ty­ka w na­uce o bez­pie­czeń­stwie

Pro­blem z de­fi­nio­wa­niem i okre­śle­niem zna­cze­nia ter­mi­nu "geo­po­li­ty­ka" jest zwią­za­ny z jej nie­jed­no­znacz­nym umiej­sco­wie­niem wśród po­krew­nych dys­cy­plin na­uko­wych. An­drzej Dyb­czyń­ski twier­dzi, że jest ona "nie­chcia­nym dziec­kiem" geo­gra­fii i na­uki o po­li­ty­ce, z któ­rych się wy­wo­dzi35. Geo­gra­fo­wie za­rzu­ca­ją geo­po­li­ty­ce zbyt moc­ne związ­ki z po­li­ty­ką, cze­go skut­kiem było m.in. po­szu­ki­wa­nie "prze­strze­ni ży­cio­wej" dla hi­tle­row­skich Nie­miec przed II woj­ną świa­to­wą36. Ba­da­cze po­li­ty­ki zaś oskar­ża­ją geo­po­li­ty­kę za zbyt­nie skon­cen­tro­wa­nie się na geo­gra­fii37. Za­rów­no oni, jak i ba­da­cze sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych nie chcą uznać czyn­ni­ka geo­gra­ficz­ne­go za głów­ny w wy­ja­śnia­niu zja­wisk po­li­tycz­nych. Wy­zna­cze­nie gra­ni­cy mię­dzy geo­gra­fią i na­uką o po­li­ty­ce nie jest pro­ste, gdyż sama geo­po­li­ty­ka nie wy­kształ­ci­ła wy­raź­nych ram tego, czym się zaj­mu­je i co jest przed­mio­tem jej ba­dań. Na do­miar złe­go ter­min ten jest czę­sto nad­uży­wa­ny bez re­flek­sji nad jego zna­cze­niem za­rów­no przez na­ukow­ców, po­li­ty­ków, jak i dzien­ni­ka­rzy. Stąd po­ja­wia się ko­niecz­ność jego usys­te­ma­ty­zo­wa­nia i do­okre­śle­nia.

Po pierw­sze, na­le­ży do­ko­nać roz­róż­nie­nia mię­dzy geo­po­li­ty­ką a geo­gra­fią po­li­tycz­ną, któ­rej twór­cą był Frie­drich Rat­zel w 1897 r. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu wy­róż­nia się trzy po­sta­wy ba­daw­cze: 1) za­kwa­li­fi­ko­wa­nie geo­po­li­ty­ki jako czę­ści geo­gra­fii po­li­tycz­nej; 2) uzna­nie od­ręb­no­ści geo­po­li­ty­ki od geo­gra­fii po­li­tycz­nej, 3) po­trak­to­wa­nie tych po­jęć wy­mien­nie jako od­no­szą­cych się do tej sa­mej pro­ble­ma­ty­ki. W szko­le an­glo­sa­skiej trak­tu­je się geo­po­li­ty­kę jako sub­dy­scy­pli­nę geo­gra­fii po­li­tycz­nej38. To, co je łą­czy, to pro­ces po­li­tycz­ny i prze­strzeń39. W li­te­ra­tu­rze pol­skiej do­mi­nu­je po­gląd, że po­ję­cia "geo­po­li­ty­ka" i "geo­gra­fia po­li­tycz­na" nie­słusz­nie są sto­so­wa­ne wy­mien­nie. Geo­gra­fia po­li­tycz­na zaj­mu­je się roz­miesz­cze­niem prze­strzen­nym jed­no­stek po­li­tycz­nych i ich wpły­wie na czyn­ni­ki geo­gra­ficz­ne. Zwy­kle za­tem do­ty­czy prze­szło­ści, tego jak czło­wiek zmie­nił prze­strzeń. Geo­po­li­ty­ka z ko­lei bada, jaki jest wpływ tych­że czyn­ni­ków geo­gra­ficz­nych na wy­bo­ry i dzia­ła­nia po­li­tycz­ne, po­dej­mo­wa­ne w sto­sun­ku do in­nych pod­mio­tów po­li­tycz­nych dzia­ła­ją­cych na tym sa­mym te­ry­to­rium. I do­ty­czy naj­czę­ściej de­cy­zji rzu­tu­ją­cej w przy­szłość. Po­nad­to naj­czę­ściej geo­gra­fię po­li­tycz­ną umiesz­cza się w na­uce o geo­gra­fii, zaś geo­po­li­ty­kę - w na­uce o po­li­ty­ce40.

Dużo kon­ro­wer­sji wśród ba­da­czy wzbu­dza też re­la­cja mię­dzy geo­po­li­ty­ką a geo­stra­te­gią. Ter­mi­nu tego po raz pierw­szy użył Fre­de­rick L. Schu­man w ar­ty­ku­le pt. "Let Us Le­arn Our Geo­po­li­tics" w 1942 roku. Jego roz­po­wszech­nie­niem za­jął się Saul Ber­nerd Co­hen, któ­ry po­dzie­lił zim­no­wo­jen­ny świat na dwa sub­re­gio­ny sta­re­gicz­ne, w ra­mach któ­rych ist­nia­ły re­gio­ny geo­po­li­tycz­ne. Re­gio­ny geo­sta­re­gicz­ne funk­cjo­no­wa­ły tyl­ko w dzie­dzi­nie bez­pie­czeń­stwa i sta­no­wi­ły bazę dwóch blo­kow41. Stąd wy­pły­wał wnio­sek, że po­ję­cie geo­po­li­ty­ki za­re­zer­wo­wa­ne było dla za­gad­nień od­dzia­ły­wa­nia po­li­tycz­ne­go, na­to­miast jako przed­miot ba­dań geo­stra­te­gii na­le­ży przy­jąć za­gad­nie­nia mi­li­tar­ne. Geo­stra­te­gia sta­ła­wa­ła­by się au­to­no­micz­ną czę­ścią geo­po­li­ty­ki, któ­ra zaj­mo­wa­ła­by się glo­bal­ny­mi bądź re­gio­nal­ny­mi ukła­da­mi mi­li­tar­ny­mi (stra­te­gicz­ny­mi)42. Re­ne­sans geo­stra­te­gii przy­padł na lata 50. i 60. XX wie­ku, kie­dy geo­po­li­ty­ka znaj­do­wa­ła się w nie­ła­sce. Ów­cze­sne uwa­run­ko­wa­nia hi­sto­rycz­ne i tech­no­lo­gicz­ne po­sta­wi­ły świat przed wi­zją woj­ny nu­kle­ra­nej i wy­ści­gu zbro­jeń. Ry­wa­li­za­cja mię­dzy­na­ro­do­wa zna­la­zła od­wier­cie­dle­nie głów­nie w sfe­rze mi­li­tar­nej43. Stąd Carl Jean na­zy­wa ją "geo­po­li­ty­ką woj­sko­wą" i trak­tu­je jako "młod­szą sio­strę geo­po­li­ty­ki"44. Z tym po­le­mi­zu­je Ro­man Kuź­niar, któ­ry twier­dzi, że geo­stra­te­gia nie jest po­chod­ną geo­po­li­ty­ki45.

Tu po­ja­wia się dru­gie ro­zu­mie­nie geo­stra­te­gii, któ­re po­strze­ga geo­po­li­ty­kę jako stra­te­gię, któ­ra uwzględ­nia czyn­nik geo­gra­ficz­ny. W opi­nii Ro­ma­na Kuź­nia­ra "przed­ro­stek geo nie przy­by­wa tu z geo­po­li­ty­ki, lecz wy­ni­ka z ko­niecz­no­ści uwzględ­nie­nia wa­ru­ków geo­gra­ficz­nych w pla­no­wa­niu stra­te­gicz­nym (...) geo­gra­fia jest (...) obiek­tyw­ną oko­licz­no­ścią"46. W po­dob­ny spo­sób geo­stra­te­gię po­strze­ga­ją Ju­lian Skrzyp i Zbi­gniew Lach, któ­rzy ro­zu­mie­ją ją jako stra­te­gię, któ­ra re­ali­zu­je cele geo­po­li­tycz­ne róż­nych ośrod­ków siły, czy­li "dą­że­nie do re­ali­za­cji stra­te­gicz­nych in­te­re­sów pań­stwa, z uwzględ­nie­niem jego po­ło­że­nia w prze­strze­ni, za­rów­no fi­zycz­nej (geo­gra­ficz­nej), jak i po­li­tycz­nej"47. Ich zda­niem: "geo­stra­te­gia jest in­ter­dy­scy­pli­nar­ną dzia­łal­no­ścią na­uko­wą i prak­tycz­ną, zaj­mu­ją­cą się ba­da­niem prze­strze­ni (te­atrów, re­gio­nów geo­stra­te­gicz­nych, ob­sza­rów ope­ra­cyj­no-stra­te­gicz­nych) w wy­mia­rze na­ro­do­wym, re­gio­nal­nym i glo­bal­nym oraz w aspek­cie re­ali­za­cji ce­lów geo­po­li­tycz­nych da­ne­go pań­stwa (ko­ali­cji) lub in­nych or­ga­ni­za­cji, przy uży­ciu głów­nie na­rzę­dzi po­li­tycz­no-mi­li­tar­nych. Ce­lem pro­wa­dzo­nych ba­dań może być rów­nież wy­od­ręb­nie­nie jed­no­stek prze­strzen­nych, któ­re mogą sta­no­wić przed­miot dal­szych szcze­gó­ło­wych ba­dań w toku re­ali­za­cji stu­diów ope­ra­cyj­nych te­atru za­in­te­re­so­wa­nia stra­te­gicz­ne­go lub ana­li­zy te­re­nu dla po­trzeb mi­li­tar­nych48. Au­to­rzy wy­róż­nia­ją tak­że dwa ko­lej­ne spo­so­by ro­zu­mie­nia geo­stra­te­gii, któ­ra dla nie­któ­rych może być dys­cy­pli­ną na­uko­wą roz­pa­tru­ją­cą daną rze­czy­wi­stość pod ką­tem po­ten­cjal­nych i ist­nie­ją­cych kon­flik­tów po­li­tycz­no-mi­li­tar­nych oraz spo­so­bów ich roz­strzy­ga­nia. W tym sen­sie geo­stra­te­gia sta­je się in­te­gral­ną czę­ścią geo­po­li­ty­ki. Po­nad­to może być tak­że dzie­dzi­ną zaj­mu­ją­cą się prze­strzen­ny­mi aspek­ta­mi wy­ko­rzy­sty­wa­nia stra­te­gicz­nych moż­li­wo­ści mi­li­tar­nych lub stra­te­gicz­nym kie­ro­wa­niem in­te­re­sa­mi geo­po­li­tycz­ny­mi49. Jako dys­cy­pli­na woj­sko­wo-po­li­tycz­na nadal jest ona sil­nie po­wią­za­na z geo­po­li­ty­ką i sta­no­wi jej roz­wi­nię­cie w sze­ro­ko ro­zu­mia­nej pro­ble­ma­ty­ce zbro­jeń i bi­lan­su po­ten­cja­łów, przede wszyst­kim mi­li­tar­ne­go oraz struk­tur woj­sko­wo-po­li­tycz­nych50.

Przed­sta­wio­ne po­wy­żej po­glą­dy nie wy­czer­pu­ją wszyst­kich ist­nie­ją­cych związ­ków geo­po­li­ty­ki z in­ny­mi dys­cy­pli­na­mi na­uko­wy­mi. Na­uka o bez­pie­czeń­stwie jest nową i two­rzą­cą się dys­cy­pli­ną wie­dzy, któ­ra nie wy­kształ­ci­ła jesz­cze swo­jej me­to­do­lo­gii. Na­le­ży po­sta­wić py­ta­nie, czy geo­po­li­ty­ka może być jed­nym z pa­ra­dyg­ma­tów ba­daw­czych w na­uce o bez­pie­czeń­stwie? W li­te­ra­tu­rze spo­ty­ka­my wie­le de­fi­ni­cji bez­pie­czeń­stwa51. Kwe­stią pod­sta­wo­wą, na któ­rą wska­zu­ją ba­da­cze, jest po­sze­rze­nie pod­mio­to­we­go i przed­mio­to­we­go po­strze­ga­nia bez­pie­czeń­stwa. Ozna­cza to, że zwięk­szy­ła się za­rów­no licz­ba pod­mio­tów bez­pie­czeń­stwa (państw, or­ga­ni­za­cji mię­dzy­na­ro­do­wych, jed­no­stek, or­ga­ni­za­cji po­za­rzą­do­wych i in.), jak rów­nież jego za­kres przed­mio­to­wy (przez wy­róż­nie­nie bez­pie­czeń­stwa mi­li­tar­ne­go, eko­no­micz­ne­go, po­li­tycz­ne­go, eko­lo­gicz­ne­go, ener­ge­tycz­ne­go i in.). Co cie­ka­we, Ro­sja­nie wy­mie­nia­ją tak­że bez­pie­czeń­stwo geo­po­li­tycz­ne, przez co ro­zu­mie­ją ko­rzyst­ny układ sił na świe­cie, któ­ry nie za­gra­ża po­zy­cji i sile kon­kret­ne­go pań­stwa. Utrzy­ma­nie bez­pie­czeń­stwa geo­po­li­tycz­ne­go po­le­ga na za­pew­nie­niu geo­po­li­tycz­nych in­te­re­sów: ca­ło­ści te­ry­to­rial­nej, po­li­tycz­nej, eko­no­micz­nej, in­for­ma­cyj­nej prze­strze­ni w sys­te­mie glo­bal­nych sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych52.

Na­uka o bez­pie­czeń­stwie po­win­na być wzbo­ga­co­na o ba­da­nia geo­po­li­tycz­ne, gdyż, jak twier­dzą znaw­cy sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, "my­śle­nie geo­po­li­tycz­ne sprzy­ja de­fi­nio­wa­niu in­te­re­sów pań­stwo­wych od­no­szą­cych się przede wszyst­kim do bez­pie­czeń­stwa"53. Glo­ba­li­za­cja wy­mu­si­ła sze­ro­kie spoj­rze­nie na bez­pie­czeń­stwo, a roz­wój cy­wi­li­za­cji prze­ko­nu­je do obro­ny jed­no­stek, spo­łe­czeństw i państw we współ­dzia­ła­niu z in­ny­mi uczest­ni­ka­mi mię­dzy­na­ro­do­wy­mi. Ce­lem jed­nost­ki, spo­łe­czeństw i państw jest eli­mi­na­cja za­gro­żeń i nie­bez­pie­czeństw w ota­cza­ją­cym je śro­do­wi­sku mię­dzy­na­ro­do­wym. Bez­pie­czeń­stwo sta­no­wi bo­wiem po­trze­bę eg­zy­sten­cjal­ną, któ­rej za­spo­ko­je­nie jest pod­sta­wą prze­trwa­nia, funk­cjo­no­wa­nia i roz­wo­ju54. W ro­zu­mie­niu ne­ga­tyw­nym ter­mi­nu "bez­pie­czeń­stwo" okre­śla się jako brak za­gro­żeń (łac. sine cura, dosł. bez tro­ski, zmar­twie­nia, nie­po­ko­ju czy zmian). Eli­mi­no­wa­nie za­gro­żeń wpły­wa po­zy­tyw­nie na wzrost po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa. Wśród waż­niej­szych za­gro­żeń dla bez­pie­czeń­stwa państw i in­nych uczest­ni­ków sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych wy­róż­nia się kon­flik­ty zbroj­ne. Zda­niem ba­da­czy "w geo­po­li­ty­kę jest wpi­sa­ny kon­flikt"55. Nie­któ­rzy wręcz ogra­ni­cza­ją ba­da­nia nad geo­po­li­ty­ką do kon­flik­tów te­ry­to­rial­nych, po­li­ty­ki anek­sji i po­li­ty­ki obro­ny in­te­gral­no­ści te­ry­to­rial­nej, ry­wa­li­za­cji mi­li­tar­nej, co na­zy­wa­ne jest nie­kie­dy geo­stra­te­gią. We­dług In­sty­tu­tu Geo­po­li­ty­ki "re­la­cje państw geo­po­li­ty­ka po­strze­ga w ka­te­go­riach kon­flik­tów in­te­re­sów i nie­ustan­nej ry­wa­li­za­cji o wpły­wy"56. Jest to znacz­ne i nie­uza­sad­nio­ne za­wę­że­nie pola ba­daw­cze­go do ak­to­rów pań­stwo­wych i cią­głe­go zde­rze­nia in­te­re­sów. Nie­mniej jed­nak po­zwa­la to wy­su­nąć po­zy­tyw­ną tezę o za­sto­so­wa­niu geo­po­li­ty­ki jako pa­ra­dyg­ma­tu do ba­dań nad współ­cze­sny­mi kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi, a za­tem uży­tecz­ną w na­uce o bez­pie­czeń­stwie57. Na po­twier­dze­nie tej tezy war­to przy­bli­żyć prze­my­śle­nia kla­sy­ków geo­po­li­ty­ki58 i geo­stra­te­gii59 w kwe­stii woj­ny, a na­stęp­nie za­dać so­bie py­ta­nie, czy nowa geo­po­li­ty­ka jest uży­tecz­nym pa­ra­dyg­ma­tem do ba­da­nia współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych?

1.2.1. Kon­flik­ty zbroj­ne w kon­cep­cjach kla­sy­ków geo­po­li­ty­ki i geo­stra­te­gii

W li­te­ra­tu­rze są do­stęp­ne ca­ło­ścio­we kon­cep­cje geo­po­li­tycz­ne wy­róż­nio­nych po­ni­żej teo­re­ty­ków. Ze wzglę­du na ba­da­ny pro­bem ogra­ni­czę się tyl­ko do przed­sta­wie­nia kwe­stii po­strze­ga­nia przez nich kon­flik­tów zbroj­nych60. Ich kla­sycz­ne teo­rie kon­cen­tro­wa­ły się na pro­ble­mach te­ry­to­rium, siły i kon­flik­tów mię­dzy naj­sil­niej­szy­mi pań­stwa­mi. Wraz z ewo­lu­cją kon­flik­tów zbroj­nych my­śli­cie­le geo­po­li­tycz­ni ana­li­zo­wa­li po­ten­cjal­ne kon­flik­ty i kła­dli na­cisk na wzmoc­nie­nie pań­stwa, aby mo­gło ono obro­nić się przed agre­sją, bądź na siłę pań­stwa, aby było go­to­we do ata­ku. Stąd pierw­si geo­po­li­ty­cy i geo­stra­te­dzy kon­cen­tro­wa­li się na stre­fach wpły­wów w róż­nych re­gio­nach świa­ta, kon­tro­li nad mo­rza­mi i lą­dem, ob­sza­rach brze­go­wych, nie mó­wiąc wprost o woj­nie, ale re­ali­za­cja tych pla­nów nie by­ła­by moż­li­wa bez woj­ny.

Frie­drich Rat­zel61 (1844-1904) i Ru­dolf Kjel­lén62 (1864-1922) - pre­kur­so­rzy geo­po­li­ty­ki - stwo­rzy­li kon­cep­cję pań­stwa or­ga­nicz­ne­go, któ­re zgod­nie z te­za­mi Ka­ro­la Dar­wi­na wal­czy w dżun­gli in­nych państw, stąd woj­nę wi­dzie­li oni w ka­te­go­riach "wal­ki o byt", z któ­rej zwy­cię­sko wy­cho­dzą tyl­ko sil­niej­si i lep­si63. Prze­strzeń była nie­od­łącz­nym ele­men­tem siły pań­stwa. We­dług pierw­sze­go z nich każ­dy lud ma po­trze­bę prze­strze­ni, z cze­go wy­ni­ka kon­flik­to­gen­ność w sto­sun­kach mię­dzy na­ro­da­mi oraz ten­den­cja do eks­pan­sji te­ry­to­rial­nej i osią­gnię­cia swych "na­tu­ral­nych gra­nic", któ­re pod­le­ga­ją zmia­nie i od­zwier­cie­dla­ją je­dy­nie sto­su­nek sił w da­nym mo­men­cie hi­sto­rii. Sfor­mu­ło­wał on za­tem sie­dem praw eks­pan­sji państw64. Pań­stwo jako żywy or­ga­nizm, aby się roz­wi­jać po­trze­bu­je te­ry­to­rium. Prze­strzen­ny zmysł i ży­cio­wa ener­gia na­ro­du po­zwa­la prze­trwać w peł­nym na­pięć i kon­flik­tów kon­cer­cie mo­carstw. F. Rat­zel prze­wi­dy­wał praw­do­po­do­bień­stwo kon­flik­tu mię­dzy po­tę­ga­mi lą­do­wy­mi a mor­ski­mi. Woj­na dla nie­go była nie­uchron­no­ścią, "te­ry­to­rial­no-geo­gra­ficz­nym eks­pe­ry­men­tem, któ­ry wy­ja­śnia sto­sun­ki mię­dzy pań­stwem a zie­mią. (...) Jest po­tęż­nym środ­kiem kon­ty­nu­acji, za­ha­mo­wa­ne­go w cza­sie roz­wo­ju pań­stwa i wy­ja­śnie­nia za­gma­twa­nych sto­sun­ków mię­dzy pań­stwa­mi"65. War­to do­dać, że ro­syj­scy my­śli­cie­le, zwo­len­ni­cy kon­cep­cji eu­ra­zja­ty­zmu, chęt­nie od­wo­ły­wa­li się do F. Rat­ze­la i jego or­ga­nicz­ne­go po­strze­ga­nia pań­stwa i de­ter­mi­nu­ją­cej losy państw prze­strze­ni geo­gra­ficz­nej, pod­kre­śla­jąc siłę Księ­stwa Mo­skiew­skie­go, któ­re pod­po­rząd­ko­wy­wa­ło so­bie słab­sze or­ga­ni­zmy po­li­tycz­ne.

We­dług Ru­dol­pha Kjel­léna woj­na była eks­pe­ry­men­tal­nym po­lem geo­po­li­ty­ki, gdyż wszyst­kie pań­stwa mają ten­den­cje eks­pan­sjo­ni­stycz­ne i wszyst­kie po­sia­da­ją wy­miar im­pe­rial­ny, któ­ry bada geo­po­li­ty­ka66. Pi­sarz przed­sta­wiał wiel­ką po­chwa­łę woj­ny, bę­dą­cej - jego zda­niem - ko­niecz­nym eta­pem roz­wo­ju pań­stwa. "Woj­na mówi praw­dę, jak wino (...). Jest wszyst­ko obej­mu­ją­cym spraw­dzia­nem, któ­ry od­kry­wa sła­be punk­ty pań­stwa. (...) Kto szu­ka praw­dy i rze­czy­wi­stych cech pań­stwa, ten ma lep­szą oka­zję po­znać je pod­czas woj­ny, ani­że­li w cza­sie po­ko­ju. Woj­na to naj­wyż­szy na­kaz przede wszyst­kim dla mo­carstw"67. Póź­niej R. Kjel­lén za­sto­so­wał swo­je teo­rie do ana­li­zy świa­to­we­go sys­te­mu po­li­tycz­ne­go, woj­ny świa­to­wej i po­li­ty­ki mo­carstw, któ­re po­strze­gał jako nad-or­ga­ni­zmy wy­ra­sta­ją­ce po­nad inne pań­stwa i prze­zwy­cię­ża­ją­ce prze­strzeń. Uwa­żał, że "pań­stwa, w któ­rych prze­strzeń jest ogra­ni­czo­na, sto­ją przed po­li­tycz­ny­mi im­pe­ra­ty­wa­mi po­więk­sze­nia prze­strze­ni przez ko­lo­ni­za­cję lub pod­bo­je"68.

Geo­po­li­ty­kiem, któ­re­go oskar­żo­no o in­spi­ro­wa­nie i pod­że­ga­nie do II woj­ny świa­to­wej, był Karl Hau­sho­fer69 (1869-1946). Wi­dział on kon­flik­ty XX wie­ku mię­dzy Niem­ca­mi a ich są­sia­da­mi jako re­zul­tat "praw na­tu­ral­nych", obiek­tyw­nej geo­gra­fii i du­cha na­ro­du nie­miec­kie­go. W 1923 r. za­ło­żył "Cza­so­pi­smo Geo­po­li­tycz­ne", któ­re sta­ło się cen­tral­nym or­ga­nem nie­miec­kiej geo­po­li­ty­ki70 i po­cząt­ko­wo przy­nio­sło swo­je­mu za­ło­ży­cie­lo­wi wie­le chwa­ły, ale po II woj­nie świa­to­wej jesz­cze wię­cej upo­ko­rzeń71. Karl Hau­sho­fer nie do koń­ca zga­dzał się z po­strze­ga­niem pań­stwa w ka­te­go­riach or­ga­nicz­nych72, cho­ciaż pod­kre­ślał, że "prze­strzeń ży­cio­wa" jest po­trzeb­na na­ro­do­wi nie­miec­kie­mu do prze­trwa­nia. Ale wbrew po­wszech­nej opi­nii nie na­wo­ły­wał do pod­bo­jów w re­gio­nie Eu­ro­py Środ­ko­wej, ale ra­czej do po­ko­jo­we­go roz­sze­rze­nia o kra­je są­sied­nie, bo w wy­ni­ku woj­ny moż­na od­nieść chwi­lo­wy suk­ces, lecz "praw­dzi­wą sztu­ką jest prze­ku­cie go w trwa­łą or­ga­ni­za­cję po­li­tycz­nej prze­strze­ni, ufun­do­wa­ną na wspól­nych czyn­ni­kach kul­tu­ro­wych i cy­wi­li­za­cyj­nych"73. Był prze­ciw­ni­kiem woj­ny z Ro­sją, optu­jąc za utwo­rze­niem eu­ra­zja­tyc­kie­go blo­ku Ber­lin-Mo­skwa-To­kio74.

Dru­gą gru­pę kon­flik­tów mię­dzy­pań­stwo­wych otwie­ra­li an­glo­sa­scy my­śli­cie­le, któ­rzy roz­wi­nę­li kon­cep­cję woj­ny mię­dzy po­tę­ga­mi mor­ski­mi i kon­ty­nen­tal­ny­mi. We­dług Al­fre­da They­era Ma­ha­na75 (1840-1914) woj­na mia­ła być to­czo­na na mo­rzach i oce­anach, stąd za­le­cał wzmoc­nie­nie flo­ty i za­sto­so­wa­nie siły, dzię­ki cze­mu na­rzu­ca­ły­by one swo­ją do­mi­na­cję. Wy­dał kil­ka po­zy­cji wska­zu­ją­cych na rolę dzia­łań mor­skich w roz­strzy­ga­niu wiel­kich kon­flik­tów mię­dzy­na­ro­do­wych. Ana­li­zu­jąc kon­flik­ty XVII i XVIII wie­ku, do­szedł do wnio­sku, że o wy­ni­kach wiel­kich wo­jen tego okre­su de­cy­do­wa­ła prze­wa­ga na mo­rzu oraz zdol­no­ści do nie­prze­rwa­ne­go pro­wa­dze­nia han­dlu mię­dzy­na­ro­do­we­go. We­dług nie­go po­łą­cze­nie po­zy­cji stra­te­gicz­nej i go­spo­dar­czej da­wa­ło gwa­ran­cję zwy­cię­stwa76.

Z ame­ry­kań­skim ad­mi­ra­łem nie zga­dzał się sir John Ha­rold Mac­kin­der77 (1861-1947), któ­ry prze­ko­ny­wał o wyż­szo­ści po­tęg kon­ty­nen­tal­nych, zie­mi nad mo­rzem. Był prze­ko­na­ny o tym, że do­bra pas­sa bry­tyj­skie­go im­pe­rium zo­sta­nie prze­rwa­na przez mo­car­stwo lą­do­we, któ­re bę­dzie do­mi­no­wać w prze­strze­ni eu­ra­zja­tyc­kiej, czy­li naj­praw­do­po­dob­niej Ro­sja. Wi­dział świat jako ca­łość po­dzie­lo­ną na czę­ści i wy­róż­niał: "wy­spę świa­ta" (World Is­land łą­czą­cą Eu­ro­pę, Azję i Afry­kę) oraz "we­wnętrz­ną" (In­ter lub Mar­gi­nal Cer­scent - Eu­ro­pa, Ba­sen Mo­rza Śród­ziem­ne­go, Bli­ski Wschód, In­die i Chi­ny) i "ze­wnętrz­ną stre­fę brze­go­wą" (Outer lub In­su­lar Cre­scent - Ja­po­nia, Wiel­ka Bry­ta­nia, Ame­ry­ka Pół­noc­na i Po­łu­dnio­wa, Au­stra­lia, In­do­ne­zja, a tak­że Afry­ka na po­łu­dnie od Sa­ha­ry). Prze­ko­ny­wał tak­że, że cen­trum świa­ta znaj­du­je się w Eu­ra­zji, w środ­ku któ­re­go znaj­du­je się "ser­ce świa­ta" - He­ar­tland, przez któ­ry prze­bie­ga geo­gra­ficz­ny swo­rzeń hi­sto­rii. We­dług Mac­kin­de­ra dzie­je świa­ta ob­ra­ca­ją się wo­kół se­kwen­cji in­wa­zji wy­cho­dzą­cej z tego re­gio­nu na przy­le­głe ob­sza­ry, któ­re były zwró­co­ne ku mo­rzu. Ten pas zie­mi sta­no­wi ob­szar brze­go­wy eu­ra­zja­tyc­kie­go kon­ty­nen­tu, w któ­rym roz­wój cy­wi­li­za­cji był bar­dziej dy­na­micz­ny ze wzglę­du na fakt, że łą­czył ląd z oce­anem. W 1919 r. H. Mac­kin­der sfor­mu­ło­wał naj­waż­niej­szą pra­wi­dło­wość, że: "Ten kto kon­tro­lu­je Wschod­nią Eu­ro­pę, do­mi­nu­je nad He­ar­tlan­dem, a ten kto do­mi­nu­je nad He­ar­tlan­dem, do­mi­nu­je nad świa­to­wą wy­spą, a ten kto do­mi­nu­je nad świa­to­wą wy­spą, do­mi­nu­je nad świa­tem"78. Wte­dy też gra­ni­ce He­ar­tlan­du zo­sta­ły prze­su­nię­te na za­chód i ob­ję­ły ba­se­ny Mo­rza Bał­tyc­kie­go i Mo­rza Czar­ne­go oraz całą Eu­ro­pę Środ­ko­wą i Wschod­nią, się­ga­jąc li­nii Łaba-Ad­ria­tyk. We­dług Mac­kin­de­ra przy­szły kon­flikt mię­dzy Wiel­ką Bry­ta­nią (po­tę­gą mor­ską) mógł­by być prze­gra­ny, je­że­li do­szedł­by do skut­ku so­jusz nie­miec­ko-ro­syj­ski (po­tęg lą­do­wych), któ­ry dzię­ki tech­ni­ce ko­mu­ni­ka­cyj­nej mógł­by osła­bić bry­tyj­ską po­zy­cję mię­dzy­na­ro­do­wą. Nie jest za­sko­cze­niem, że wła­śnie J. H. Mac­kin­der stał się naj­czę­ściej czy­ta­nym geo­po­li­ty­kiem przez współ­cze­snych Ro­sjan, do­pa­tru­ją­cych się ży­wot­no­ści kon­cep­cji He­ar­tlan­du - ser­ca świa­ta.

W cza­sie trwa­nia II woj­ny świa­to­wej John Ni­co­las Spyk­man79 (1893-1943), z po­cho­dze­nia Ho­len­der, je­den z naj­więk­szych ame­ry­kań­skich my­śli­cie­li, prze­ko­ny­wał, że Sta­ny Zjed­no­czo­ne po­win­ny włą­czyć się do woj­ny na wszyst­kich fron­tach i ze­rwać z po­li­ty­ką izo­la­cjo­ni­stycz­ną. N. Spyk­man po­świę­cił wie­le uwa­gi za­rów­no re­gio­no­wi eu­ra­zja­tyc­kie­mu, jak i przy­szłe­mu kon­flik­to­wi zbroj­ne­mu. Jako geo­po­li­tyk był pre­kur­so­rem re­ali­zmu po­li­tycz­ne­go i glo­ry­fi­ka­cji siły mi­li­tar­nej. Prze­ko­ny­wał, że w świe­cie mię­dzy­na­ro­do­wej anar­chii, bez świa­to­we­go rzą­du, je­dy­nym roz­wią­za­niem dla za­pew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa jest po­li­ty­ka siły, dla któ­rej nie ma żad­nych ogra­ni­czeń na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Dla­te­go "wal­ka o wła­dzę jest toż­sa­ma z wal­ką o prze­trwa­nie i że względ­ne wzmoc­nie­nie wła­snej po­zy­cji siły sta­je się pod­sta­wo­wym ce­lem we­wnętrz­nej i za­gra­nicz­nej po­li­ty­ki państw. Wszyst­ko inne jest dru­go­rzęd­ne, po­nie­waż w osta­tecz­nej in­stan­cji tyl­ko przy po­mo­cy siły moż­na osią­gnąć cele po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej"80. War­to­ści i za­sa­dy, mo­ral­ność były przez nie­go po­strze­ga­ne jako uży­tecz­ne w po­li­ty­ce tyl­ko wte­dy, kie­dy po­zwa­la­ły osią­gnąć za­mie­rzo­ne cele, ale po­win­ny być od­rzu­ca­ne w sy­tu­acji, kie­dy osła­bia­ją one po­zy­cję pań­stwa. Prze­ko­ny­wał, że rów­no­wa­ga sił jest po­żą­da­na przez pań­stwa tyl­ko wte­dy, kie­dy daje im choć­by mi­ni­mal­ną prze­wa­gę. Ni­ko­las Spyk­man pi­sał, że "W geo­gra­fii leżą klu­cze pro­ble­mów woj­sko­wej i po­li­tycz­nej stra­te­gii. Te­ry­to­rium pań­stwa jest bazą, z któ­rej ope­ru­je ono pod­czas woj­ny, i stra­te­gicz­ną po­zy­cją zaj­mo­wa­ną w okre­sie przej­ścio­we­go za­wie­sze­nia bro­ni zwa­ne­go po­ko­jem. Geo­gra­fia jest naj­bar­dziej fun­da­men­tal­nym czyn­ni­kiem po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej, po­nie­waż naj­bar­dziej trwa­łym. Mi­ni­stro­wie przy­cho­dzą i od­cho­dzą, na­wet dyk­ta­to­rzy umie­ra­ją, ale szczy­ty gór trwa­ją nie­ustan­nie"81.

Po II woj­nie świa­to­wej, kie­dy geo­po­li­ty­ka zna­la­zła się w nie­ła­sce, do­szło do kon­fron­ta­cji mię­dzy­blo­ko­wej mię­dzy USA i ZSRR z wy­ko­rzy­sta­niem naj­now­szych zdo­by­czy tech­no­lo­gii. Na nowe stre­fy kon­flik­tu zwró­cił uwa­gę ma­jor Ale­xan­der P. de Se­ver­sky (1894-1974), któ­ry do­strze­gał, że roz­wój lot­nic­twa wzma­ga ry­wa­li­za­cję na no­wych ob­sza­rach ark­tycz­nych. Ale de­cy­du­ją­cy wpływ na char­ka­ter woj­ny mia­ło wy­na­le­zie­nie bro­ni ato­mo­wej i jej uda­ne pró­by w ZSRR w 1949 r. Za­czę­to się za­sta­na­wiać nad kon­se­kwen­cja­mi ist­nie­nia bro­ni ma­so­we­go ra­że­nia dla bez­pie­czeń­stwa państw i sys­te­mu mię­dzy­na­ro­do­we­go. Fran­cu­ski teo­re­tyk "praw wie­ku nu­kle­ar­ne­go" - Pier­re'e Gal­lo­is prze­ko­ny­wał, że po­sia­da­nie bro­ni nu­kle­ar­nej wy­klu­cza so­li­dar­ność so­jusz­ni­czą i że jako osta­tecz­ny śro­dek może być ona wy­ko­rzy­sta­na wy­łącz­nie do obro­ny, gdyż ta broń wpro­wa­dza "pew­ną rów­ność mię­dzy na­ro­da­mi", a przez to może dojść do sy­tu­acji, w któ­rej w sfe­rze bez­pie­czeń­stwa nie bę­dzie na­ro­dów sil­nych i sła­bych82. Wów­czas kla­sycz­ne czyn­ni­ki po­li­tycz­ne - te­ry­to­rial­ne, de­mo­gra­ficz­ne, go­spo­dar­cze, kul­tu­ro­we i cy­wi­li­za­cyj­ne - stra­ci­ły, wy­da­wa­ło się, ja­kie­kol­wiek zna­cze­nie, gdyż los i ist­nie­nie świa­ta mo­gły być roz­strzy­gnię­te w stu­se­kun­do­wej woj­nie. Cho­ciaż prze­strzeń nie stra­ci­ła swo­je­go zna­cze­nia, to zo­sta­ła ona zre­du­ko­wa­na tyl­ko do dwóch czyn­ni­ków: "usta­le­nia opty­mal­nych ce­lów oraz kie­run­ku prze­no­sze­nia ła­dun­ków nu­kle­ar­nych"83.

Broń ato­mo­wa zre­du­ko­wa­ła zna­cze­nie kon­flik­tu o te­ry­to­rium, jed­nak nie po­wstrzy­ma­ła kon­fron­ta­cji mię­dzy USA i ZSRR. Przy­ję­ła ona tyl­ko inny cha­rak­ter, na co zwró­cił uwa­gę Saul Ber­nard Co­hen84 (ur. 1925), któ­ry kry­ty­ko­wał swo­ich po­przed­ni­ków za uprasz­cza­nie rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej. We­dług nie­go miej­scem wstę­po­wa­nia kon­flik­tów zbroj­nych na świe­cie są "pęk­nię­cia" (shat­ter­belts) na Bli­skim Wscho­dzie, w Azji Po­łu­dnio­wo-Wschod­niej mię­dzy re­gio­na­mi geo­stra­te­gicz­ny­mi85. Mają one cha­rak­ter lo­kal­ny, ale wy­ni­ka­ją z ry­wa­li­za­cji mię­dzy ZSRR i USA. Oba re­gio­ny nie­daw­no zrzu­ci­ły jaż­mo ko­lo­nia­li­mu, lecz nie były w sta­nie się in­te­gro­wać ani po­li­tycz­nie, ani eko­no­micz­nie. S. B. Co­hen zwra­cał uwa­gę, że woj­ny po­ja­wia­ją się lo­kal­nie, gdyż zim­na woj­na z "suk­ce­sem od­mi­li­ta­ry­zo­wa­ła woj­nę jako taką"86. W owych "pęk­nię­ciach" to­czą się kon­flik­ty mię­dzy in­ny­mi z in­spi­ra­cji dwóch po­tęg, któ­re mają swo­je in­te­re­sy i swo­ich so­jusz­ni­ków w re­gio­nach kon­flik­tów. We­dług nie­go dzia­ło się tak dla­te­go, że woj­na mię­dzy­blo­ko­wa przy­bra­ła cha­rak­ter kon­fron­ta­cji na wie­lu płasz­czy­znach: po­li­tycz­nej, ide­olo­gicz­nej, kul­tu­ro­wej, ale nie mi­li­tar­nej. Ob­ser­wa­cje S. B. Co­he­na moż­na od­nieść do prak­ty­ki sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych po II woj­nie świa­to­wej. Ob­ser­wo­wa­ny wzrost kon­flik­tów o cha­rak­te­rze lo­kal­nym i we­wnętrz­nym był zwią­za­ny z pro­ce­sem de­ko­lo­ni­za­cji oraz kon­fron­ta­cją zim­no­wo­jen­ną, któ­ra była kon­fron­ta­cją po­śred­nią. Mo­car­stwa uni­ka­ły kon­fron­ta­cji bez­po­śred­niej, bo uży­cie bro­ni ato­mo­wej było dla obu stron sa­mo­bój­stwem, ale nadal pro­wa­dzo­no kon­flik­ty, uży­wa­jąc "ak­to­rów za­stęp­czych". Na­zy­wa­no je "woj­na­mi pe­ry­fe­ryj­ny­mi", pro­wa­dzo­ny­mi m.in. w Wiet­na­mie i Afga­ni­sta­nie87.

1.3. Nowa geo­po­li­ty­ka i nowe kon­flik­ty zbroj­ne

Geo­po­li­ty­ka mo­gła się "od­ro­dzić", gdyż ela­stycz­nie za­czę­to pod­cho­dzić do przed­mio­to­we­go za­kre­su spraw, do ja­kich się od­no­si­ła. Kla­sycz­na geo­po­li­ty­ka opie­ra­ła się na de­ter­mi­ni­zmie geo­gra­ficz­nym, czy­li ana­li­zo­wa­niu re­la­cji mię­dzy czyn­ni­ka­mi geo­gra­ficz­ny­mi a wy­bo­ra­mi po­li­tycz­ny­mi, ska­li tego wpły­wu i ich uwa­run­ko­wań. Pro­ces ba­daw­czy po­le­gał na wy­cią­ga­niu wnio­sków po­li­tycz­nych przede wszyst­kim z ta­kich spraw, jak: ukształ­to­wa­nie te­re­nu, od­le­głość od mo­rza, wiel­kość te­ry­to­rium, kli­mat i ukształ­to­wa­nie te­re­nu. Z po­ło­że­nia geo­gra­ficz­ne­go wy­cią­ga­no pod­sta­wo­wy, żeby nie po­wie­dzieć je­dy­ny wy­znacz­nik po­tę­gi pań­stwa. Naj­więk­sze kon­cep­cje geo­po­li­tycz­ne do­ty­czy­ły spo­ru mię­dzy prze­wa­gą państw mor­skich nad kon­ty­nen­tal­ny­mi i od­wrot­nie. Sy­tu­acja ule­gła zmia­nie wraz z roz­wo­jem tech­no­lo­gii, po­cząt­ko­wo mi­li­tar­nej, a na­stęp­nie in­for­ma­tycz­nej i ko­mu­ni­ka­cyj­nej, któ­ra przy­czy­ła się do przy­spie­sze­nia pro­ce­su glo­ba­li­za­cji (dru­ga glo­ba­li­za­cja). Czyn­nik od­le­gło­ści i w ogó­le te­ry­to­rium prze­stał mieć ta­kie waż­ne zna­cze­nie. Za­czę­to so­bie uzmy­sła­wiać, że czyn­ni­ki śro­do­wi­sko­we nie są naj­waż­niej­sze dla wy­bo­rów po­li­tycz­nych, ale są rów­nie waż­ne jak inne czyn­ni­ki. Pro­ces glo­ba­li­za­cji, cha­rak­te­ry­zu­ją­cy się "od­te­ry­to­rial­nie­niem" pro­ce­sów mię­dzy­na­ro­do­wych, miał wy­przeć geo­po­li­ty­kę (i we­dług nie­któ­rych wy­parł) ze wzglę­du na zin­ten­sy­fi­ko­wa­ne po­wią­za­nia po­nadna­ro­do­we, głów­nie na płasz­czyź­nie eko­no­micz­nej, i w efek­cie re­wi­zji zna­cze­nia pań­stwa w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych88. Zgod­nie z nie­któ­ry­mi twier­dze­nia­mi glo­ba­li­za­cja od­no­si­ła się do pro­ce­sów uwal­nia­ją­cych sto­sun­ki spo­łecz­ne od wpły­wów od­le­gło­ści i gra­nic. W ta­kim ro­zu­mie­niu glo­ba­li­za­cja od­no­si­ła się do prze­obra­że­nia geo­gra­fii, czy wręcz "śmier­ci geo­gra­fii", bo­wiem zbiór spo­łecz­nych wa­run­ków sta­wał się mniej zwią­za­ny z te­ry­to­rial­no­ścią89. Stwo­rzy­ło to sys­tem "glo­bal­ne­go rzą­dze­nia bez glo­bal­ne­go rzą­du", jak okre­ślił to kry­tyk glo­ba­li­za­cji - Jo­seph E. Stgi­litz90.

Sta­ło się in­a­czej. Glo­ba­li­za­cja mia­ła ogrom­ny i moż­na po­wie­dzieć po­zy­tyw­ny wpływ na roz­wój geo­po­li­ty­ki. Przy­czy­ni­ła się do no­we­go spoj­rze­nia na pa­ra­dyg­mat geo­po­li­tycz­ny: szer­sze­go, wie­lo­płasz­czy­zno­we­go i in­ter­dy­scy­pli­nar­ne­go. Jak ob­ra­zo­wo przed­sta­wił to Sta­ni­sław Bie­leń: "geo­po­li­ty­ka i glo­ba­li­za­cja są ni­czym awers i re­wers tej sa­mej mo­ne­ty" i do­mi­nu­ją w ob­ja­śnia­niu dzi­siej­szej rze­czy­wi­sto­ści, wza­jem­nie się uzu­peł­nia­ją i wa­run­ku­ją91. Geo­po­li­ty­ka po­le­ga na glo­bal­nym rów­no­wa­że­niu sił, w któ­rych naj­waż­niej­szą rolę speł­nia­ją fak­tycz­ne bądź po­ten­cjal­ne mo­car­stwa. Glo­ba­li­za­cja zaś wzmac­nia ro­sną­ce współ­za­leż­no­ści, doj­rze­wa­nie pro­ce­sów ko­ope­ra­cyj­nych i in­te­gra­cyj­nych, któ­re ule­gły w ostat­nich cza­sach znacz­ne­mu przy­spie­sze­niu. Glo­ba­li­za­cja ła­go­dzi ry­wa­li­za­cje geo­po­li­tycz­ne, ale ich nie eli­mi­nu­je92. We­dług zwo­len­ni­ków jej ak­tu­al­no­ści "kla­sycz­na geo­po­li­ty­ka jest je­dy­nie uzu­peł­nio­na przez geo­po­li­ty­kę nu­kle­ar­ną, do wy­mia­ru ziem­skie­go do­da­je się prze­strzeń po­wietrz­ną i ko­smicz­ną, któ­re wcią­ga­ne są w geo­stra­te­gicz­ne kal­ku­la­cje i na­ro­do­we dok­try­ny bez­pie­czeń­stwa. No­wo­cze­sna tech­ni­ka je­dy­nie mo­dy­fi­ku­je geo­po­li­tycz­ne za­leż­no­ści i pra­wi­dło­wo­ści, ale ich nie zno­si"93.

No­wym ele­men­tem we współ­cze­snej geo­po­li­ty­ce jest tak­że jej za­kres pod­mio­to­wy. W prze­szło­ści wiel­kie "kla­sycz­ne" teo­rie geo­po­li­tycz­ne mia­ły cha­rak­ter glo­bal­ny i roz­pa­try­wa­ły związ­ki mię­dzy "wiel­ki­mi uogól­nie­nia­mi geo­gra­ficz­ny­mi i hi­sto­rycz­ny­mi"94. Stąd uza­sad­nia­no eks­pan­sję te­ry­to­rial­ną, ry­wa­li­za­cję, kon­flik­ty głów­nie mię­dzy świa­to­wy­mi mo­car­stwa­mi, a więc naj­więk­szy­mi pań­stwa­mi. Nowa geo­po­li­ty­ka nie ogra­ni­cza się tyl­ko do krę­gu glo­bal­ne­go, uza­sad­nia­ją­ce­go np. ry­wa­li­za­cję zim­no­wo­jen­ną mię­dzy USA i ZSRR, ale scho­dzi na "niż­sze po­zio­my", zy­sku­jąc tak­że wy­miar re­gio­nal­ny i lo­kal­ny. Nie od­rzu­ca przy tym wiel­kich uogól­nień, ale sku­pia się na re­gio­nach i na zna­cze­niu nada­wa­ne­mu prze­strze­ni przez róż­ne gru­py spo­łecz­ne. W po­szu­ki­wa­niu wła­snej toż­sa­mo­ści po­twier­dza­ją one wła­sne "pra­wa hi­sto­rycz­ne" do da­ne­go te­ry­to­rium, któ­re czę­sto na­kła­da­ją się na "pra­wa hi­sto­rycz­ne" in­nych na­ro­dów (przed­sta­wie­nia geo­po­li­tycz­ne)95. Fakt zwró­ce­nia uwa­gi na ak­to­rów po­za­pań­stwo­wych po­zwo­lił na uwzględ­nie­nie in­te­re­sów róż­nych mniej­szych ośrod­ków siły w sys­te­mie mię­dzy­na­ro­do­wym96.

Geo­po­li­ty­ka zy­ska­ła nowe spoj­rze­nie na prze­strzeń. Roz­wa­ża­nia geo­po­li­tycz­ne za­wsze "po­dą­ża­ły za czło­wie­kiem". Kie­dy pod­po­rząd­ko­wał so­bie zie­mię, ląd i mo­rza - ana­li­zo­wa­ła geo­gra­fię fi­zycz­ną, kie­dy czło­wiek wzbił się w po­wie­trze - roz­pa­try­wa­ła ry­wa­li­za­cję w prze­stwo­rzach. Obec­nie czło­wiek funk­cjo­nu­je w wie­lu prze­strze­niach jed­no­cze­śnie: na zie­mi, na mo­rzu, w po­wie­trzu i w ko­smo­sie97. Sto­sun­ko­wo nową prze­strze­nią do "za­go­spo­da­ro­wa­nia" sta­ła się cy­ber­prze­strzeń, w któ­rej tak­że do­cho­dzi do sprzę­żeń mię­dzy wie­lo­ma uczest­ni­ka­mi mię­dzy­na­ro­do­wy­mi. Geo­po­li­ty­ka za­czę­ła więc ana­li­zo­wać tak­że nie­ma­te­rial­ną rze­czy­wi­stość (cy­ber­prze­strzeń). Bio­rąc pod uwa­gę po­wyż­sze roz­wa­ża­nia, nie­któ­rzy ba­da­cze za­czę­li twier­dzić, że mamy do czy­nie­nia z nową geo­po­li­ty­ką (współ­cze­sną geo­po­li­ty­ką), neo-geo­po­li­ty­ką (neo-geo)98, geo­po­li­ty­ką al­ter­na­tyw­ną, geo­po­li­ty­ką post­mo­der­ni­stycz­ną99 czy "geo­po­li­ty­ką kry­tycz­ną".

Nowa geo­po­li­ty­ka (po­mi­mo wie­lu nazw) jest: 1) skon­cen­tro­wa­na na prze­strze­ni ro­zu­mia­nej znacz­nie sze­rzej niż "te­ry­to­rium", od­no­sząc się tak­że do nie­ma­te­rial­nej prze­strze­ni, wir­tu­al­nej, in­a­czej cy­ber­prze­strze­ni (wir­tu­al­na geo­po­li­ty­ka); 2) uwzględ­nia nie tyl­ko pań­stwo­wych uczest­ni­ków sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, lecz tak­że spo­łecz­no­ści zwią­za­ne z pro­ce­sa­mi po­li­tycz­ny­mi (rasy, na­ro­dy, mniej­szo­ści na­ro­do­we, re­li­gij­ne itp.); 3) skon­cen­tro­wa­na na uję­ciu glo­bal­nym, ale uwzględ­nia tak­że wy­miar re­gio­nal­ny i lo­kal­ny (w gra­ni­cach państw, ele­men­ty struk­tu­ral­ne we­wnątrz or­ga­ni­zmów pań­stwo­wych).

Na uwa­gę za­słu­gu­je nowy nurt w my­śli geo­po­li­tycz­nej na­zy­wa­ny "geo­po­li­ty­ką kry­tycz­ną". W Pol­sce do­pie­ro za­czy­na się o niej pi­sać i wy­róż­niać jako me­to­dę w wy­ja­śnia­niu zja­wisk po­li­tycz­nych100. Nurt ten roz­wi­nął się na Za­cho­dzie, od koń­ca lat 70. XX w. głów­nie we Fran­cji101, Wiel­kiej Bry­ta­nii i Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Za twór­cę tego po­ję­cia i jej naj­więk­sze­go pro­pa­ga­to­ra uwa­ża się Ge­aró­ída Ó Tu­atha­ila102. Oprócz nie­go w du­chu geo­po­li­ty­ki kry­tycz­nej pi­szą tak­że: Klaus Dodds, John Agnew, Si­mon Dal­by, Ti­mo­ty Like, Le­slie Hep­ple, Paul Ro­uth­led­ge, Ja­mes Si­da­way103 oraz John O'Lo­ugh­lin, Lu­iza Bia­la­sie­wicz, Alan In­gram. Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na wy­wo­dzi się z dwóch pni: re­ha­bi­li­ta­cji geo­po­li­ty­ki oraz de­kon­struk­cjo­ni­zmu (post­struk­tu­ra­li­zmu) wy­wo­dzą­ce­go się z prac Ja­qu­esa Der­ri­dy i Mi­che­la Fo­ucaul­ta, moc­no ak­cen­tu­ją­cych so­cjo­lo­gicz­ne aspek­ty sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych.

Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na "od­bie­ra nie­win­ność" geo­gra­fii, gdyż prze­ko­nu­je, że nie jest ona nie­zmien­na i obiek­tyw­na. We­dług geo­po­li­ty­ków kry­tycz­nych geo­gra­fia jest zmien­na pod wpły­wem de­cy­zji po­li­tycz­nych i su­biek­tyw­na, gdyż jest kształ­to­wa­na przez czło­wie­ka. Geo­gra­fia do­star­cza­ła in­for­ma­cji dla eu­ro­pej­skie­go pod­bo­ju świa­ta, gdyż wraz ze wzro­stem wie­dzy na te­mat no­wych te­ry­to­riów, no­wych cy­wi­li­za­cji, su­row­ców na­tu­ral­nych roz­sze­rza­ła się te­ry­to­rial­na eks­pan­sja Eu­ro­py. Geo­gra­fia więc "była pod­sta­wo­wym na­rzę­dziem za­chod­nie­go im­pe­ria­li­zmu"104. To po­li­ty­ka de­cy­do­wa­ła o geo­gra­fii, a nie od­wrot­nie105.

Geo­gra­fia kry­tycz­na sta­wia wy­zwa­nie sta­no­wi­skom po­stu­lu­ją­cym bez­kry­tycz­ne sto­so­wa­nie geo­gra­fii jako siły przy­czy­no­wej w po­li­ty­ce mię­dzy­na­ro­do­wej, jed­no­cze­śnie od­rzu­ca­jąc za­ło­że­nie o obiek­tyw­no­ści ba­da­nia geo­po­li­tycz­ne­go. Ge­aró­íd Ó Tu­atha­il stwier­dził w koń­cu, że "geo­gra­fia od­no­si się do po­tę­gi. Mimo że czę­sto za­kła­da się jej nie­win­ność, geo­gra­fia świa­ta nie jest pro­duk­tem na­tu­ral­nym, ale efek­tem hi­sto­rii walk mię­dzy ry­wa­li­zu­ją­cy­mi zwierz­no­ścia­mi o pra­wo do or­ga­ni­zo­wa­nia, oku­po­wa­nia i ad­mi­ni­stro­wa­nia prze­strze­nią (...). Geo­gra­fia nie była czymś ist­nie­ją­cym obiek­tyw­nie na Zie­mi, lecz ak­tyw­nym opi­sy­wa­niem Zie­mi przez roz­szrze­ają­ce się, cen­tra­li­zu­ją­ce pań­stwo im­pe­rial­ne"106.

Przed­mio­tem ba­dań geo­po­li­ty­ki kry­tycz­nej jest tak­że prze­strzeń, wpływ geo­gra­fii na de­cy­zje po­li­tycz­ne, ale tak­że wie­dzy geo­gra­ficz­nej na wła­dzę. Uwzględ­nia bar­dzo sze­ro­kie spek­trum czyn­ni­ków: eko­no­micz­nych, po­li­tycz­nych, sym­bo­licz­nych, in­sty­tu­cjo­nal­nych, re­li­gij­nych i praw­nych. Do tra­dy­cyj­nych ob­sza­rów za­in­te­re­so­wa­nia geo­po­li­ty­ki (bez­pie­czeń­stwo, sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we, ry­wa­li­za­cja mo­carstw) za­li­cza się za­tem: kul­tu­rę ma­so­wą, ży­cie co­dzien­ne, ar­chi­tek­tu­rę oraz kwe­stie urba­ni­stycz­ne. Mówi się o "wir­tu­al­nej geo­gra­fii", kie­dy na przy­kład kon­flik­ty w od­le­głych miej­scach na zie­mi, dzię­ki me­diom, sta­ją się nam bli­skie. Wpro­wa­dza po­ję­cie prze­strze­ni spo­łecz­nej, czy­li ta­kiej, któ­ra jest wy­twa­rza­na w świa­do­mo­ści spo­łecz­nej, tj. prze­strzeń kul­tu­ro­wa, re­li­gij­na, ide­olo­gicz­na, men­tal­no­ścio­wa. M. F. Gaw­ryc­ki wy­róż­nia trzy me­to­dy ba­dań nad sto­sun­ka­mi prze­strzen­ny­mi i ich kon­fi­gu­ra­cją w geo­po­li­ty­ce kry­tycz­nej:

geo­po­li­ty­kę prak­tycz­ną - któ­ra zaj­mu­je się dzia­łal­no­ścią pań­stwo­wą zwią­za­ną z po­li­ty­ką za­gra­nicz­ną pań­stwa; bada, jak geo­gra­fia wpły­wa na pro­ces de­cy­zyj­ny w po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej;

geo­po­li­ty­kę for­mal­ną - czy­li kon­cep­cje, mo­de­le i stra­te­gie wy­ja­śnia­ją­ce i uspra­wie­dli­wia­ją­ce dzia­ła­nia geo­po­li­ty­ki prak­tycz­nej; przed­sta­wia to, co zwy­kle uwa­ża się za "my­śle­nie geo­po­li­tycz­ne" lub "tra­dy­cję geo­po­li­tycz­ną";

geo­po­li­ty­kę po­pu­lar­ną (lu­do­wą) - któ­ra jest kształ­to­wa­na pod wpły­wem środ­ków ko­mu­ni­ko­wa­nia ma­so­we­go, kina i po­wie­ści, two­rzą­cych po­wszech­ną świa­do­mość geo­po­li­tycz­ną oby­wa­te­li107.

W pierw­szym i dru­gim aspek­cie - jak pod­kre­śla Woj­ciech Ka­za­nec­ki - geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na nie róż­ni się od geo­po­li­ty­ki kla­sycz­nej. Nowy jest na­to­miast ele­ment trze­ci, gdyż istot­ną rolę peł­ni w niej dys­kurs geo­po­li­tycz­ny, czy­li to, w jaki spo­sób uczest­ni­cy tej de­ba­ty po­strze­ga­ją prze­strzeń, a na­stęp­nie w niej dzia­ła­ją. "Spoj­rze­nie geo­po­li­tycz­ne rzą­dzą­cych nig­dy nie jest obiek­tyw­ne, wręcz prze­ciw­nie - jest bar­dzo su­biek­tyw­ne, po­nie­waż nie moż­na roz­dzie­lić pre­zen­to­wa­nych wi­zji od de­fi­nio­wa­nych ce­lów. Geo­po­li­ty­ka nie do­ty­czy wła­dzy po­li­tycz­nej - ona jest wła­dzą po­li­tycz­ną. Geo­po­li­ty­ka jest je­dy­nie kon­cep­cją i pla­nem dzia­ła­nia prze­sta­wio­nym przez rzą­dzą­cych i in­te­lek­tu­ali­stów"108.

Uży­wa­jąc pew­ne­go eu­fe­mi­zmu geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na jest bar­dziej "kry­tycz­na" wo­bec wiel­kich uogól­nień, do ja­kich od­wo­ły­wa­ła się kla­sycz­na geo­po­li­ty­ka, że świat "wy­glą­da tak", a "my po­win­ni­śmy ro­bić to"109. Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na jest mniej pew­na zmie­nia­ją­cej się rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej. Sta­je się post­mo­der­ni­stycz­na, czy­li bar­dziej ostroż­na wo­bec moż­li­wo­ści zba­da­nia ota­cza­ją­ce­go nas świa­ta110. Sta­ra się przede wszyst­kim ana­li­zo­wać de­cy­zje po­li­tycz­ne rzą­dzą­cych, ba­da­jąc praw­dzi­wość ich twier­dzeń pod ką­tem in­te­re­sów, ja­kie mogą się kryć za tymi twier­dze­nia­mi. Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na zwra­ca uwa­gę na praw­dzi­we mo­ty­wy de­cy­den­tów po­li­tycz­nych i spo­łecz­nych, któ­re czę­sto są ukry­wa­ne pod ide­olo­gią, na­cjo­na­li­zmem, fun­da­men­ta­li­zmem is­lam­skim, sze­rze­niem de­mo­kra­cji, ochro­ną mniej­szo­ści na­ro­do­wych, hu­ma­ni­ta­ry­zmem. Geo­po­li­ty­ka "twar­do stą­pa po zie­mi", bo­wiem jest bli­ska pa­ra­dyg­ma­to­wi re­ali­stycz­ne­mu, któ­ry nie wie­rzy w ide­ały, war­to­ści i za­sa­dy, roz­pa­tru­jąc je w ka­te­go­riach "uży­tecz­nych ha­seł" dla po­sze­rze­nia wpły­wów państw na świe­cie111.

Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na ana­li­zu­je "praw­dzi­we mo­ty­wy" dzia­łal­no­ści państw. Co­lin Flint na­zy­wa to "ko­da­mi geo­po­li­tycz­ny­mi", przez któ­re de­cy­den­ci po­li­tycz­ni uza­sad­nia­ją na przy­kład roz­po­czę­cie kon­flik­tu zbroj­ne­go. Geo­po­li­ty­ka kry­tycz­na po­le­ga na iden­ty­fi­ko­wa­niu in­te­re­sów wła­dzy w ra­mach twier­dzeń geo­po­li­tycz­nych i bada, ja­kie są tego kon­se­kwen­cje. Stąd - we­dług C. Fli­na - sfor­mu­ło­wa­nia po­wszech­nie uży­wa­ne do uspra­wie­dli­wie­nia prak­tyk państw są pod­da­wa­ne kry­tycz­nej ana­li­zie, aby zo­ba­czyć, jak pró­bu­ją one ogra­ni­czać na­sze wi­dze­nie świa­ta i pro­mo­wać ogra­ni­czo­ną licz­bę stra­te­gii. Wła­dza sta­ra się ma­ni­pu­lo­wać spo­łe­czeń­stwem, aby prze­ko­nać in­nych do swo­ich ra­cji. Do­ty­czy to tak­że sfe­ry sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych112. Prze­ko­nu­je, że wy­bo­ry państw są w mniej­szym lub więk­szym stop­niu ogra­ni­czo­ne przez hi­sto­rię so­ju­szy i kon­flik­tów, ja­kich do­świad­czy­ły. We­dług nie­go "kod geo­po­li­tycz­ny" da­ne­go kra­ju skła­da się z pię­ciu głów­nych za­ło­żeń:

Kim są nasi ak­tu­al­ni i po­ten­cjal­ni so­jusz­ni­cy?

Kim są nasi ak­tu­al­ni i po­ten­cjal­ni wro­go­wie?

Jak mo­że­my utrzy­mać na­szych so­jusz­ni­ków i za­trosz­czyc się o po­ten­cjal­nych so­jusz­ni­ków?

Jak mo­że­my prze­ciw­sta­wić się na­szym ak­tu­al­nym wro­gom i po­ja­wia­ją­cym się za­gro­że­niom?

Jak umo­ty­wu­je­my te czte­ry za­ło­że­nia na­szej opi­nii pu­blicz­nej i wo­bec spo­łecz­no­ści glo­bal­nej.

Od­no­śnie pią­te­go ele­men­tu geo­po­li­tycz­ne­go kodu kra­ju to jego isto­ta po­le­ga na umie­jęt­nym prze­ka­za­niu in­for­ma­cji o swo­jej stra­te­gii, aby sta­ła się ona ak­cep­to­wa­na przez na­szych wy­bor­ców, lecz tak­że mię­dzy­na­ro­do­wą opi­nię. W uza­sad­nie­niu pod­ję­cia wal­ki pod­sta­wa ani­mo­zji musi - we­dług C. Fli­na - być ja­sna, a ko­niecz­ność okrop­no­ści woj­ny musi zo­stać uspra­wie­dlio­wo­na. Dla­te­go wro­gów ob­ma­lo­wu­je się jako "bar­ba­rzyń­skich", "złych", a sy­tu­acja, w ja­kiej znaj­du­ją się de­cy­den­ci po­li­tycz­ni - "trud­na", co ozna­cza, że woj­na jest je­dy­nym wyj­ściem. Ta­kie in­ter­pre­ta­cje naj­le­piej oprzeć na hi­sto­riach na­ro­do­wych mi­tów, któ­re są ła­two do­stęp­ne dla ogó­łu, oba­wach lud­no­ści i fru­stra­cji spo­łecz­nej113.

Kody geo­po­li­tycz­ne państw opie­ra­ją się na utrzy­ma­niu ich bez­pie­czeń­stwa, któ­re jest po­wią­za­ne z in­te­gral­no­ścią te­ry­to­rial­ną, prze­trwa­niem i roz­wo­jem. Kody geo­po­li­tycz­ne de­fi­niu­ją spo­so­by ochro­ny su­we­ren­no­ści pań­stwa oraz po­pra­wy jego do­bro­by­tu. C. Flint pod­kre­śla, że nie na­le­ży od­dzie­lać ko­dów geo­po­li­tycz­nych lo­kal­nych i re­gio­nal­nych od glo­bal­ne­go kon­tek­stu geo­po­li­tycz­ne­go114. "Glo­bal­ny kon­tekst geo­po­li­tycz­ny to - zda­niem au­to­ra Wstę­pu do geo­po­li­ty­ki - suma ko­dów geo­po­li­tycz­nych". Kon­flik­ty zbroj­ne w ta­kim uję­ciu są po­strze­ga­ne jako pro­ces, ele­ment bu­do­wa­nia po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej pań­stwa, a nie tyl­ko jako od­osob­nio­ne wy­da­rze­nie w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych115.

Do­dat­ko­wo, uzu­peł­nia­jąc nową geo­po­li­ty­kę o geo­po­li­ty­kę kry­tycz­ną dla ba­dań nad kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi, za­sto­so­wa­nie mają ta­kie ele­men­ty, jak: po­szu­ki­wa­nie prze­strze­ni wy­obra­żo­nej, czy­li ta­kiej, z któ­rą utoż­sa­mia­ją się de­cy­den­ci po­li­tycz­ni i gru­py spo­łecz­ne. Wy­obra­żo­na prze­strzeń to ob­szar, któ­ry albo chce się zdo­być/utrzy­mać/od­zy­skać, albo jest stre­fą usta­no­wie­nia/utrzy­ma­nia wpły­wów, np. ro­syj­skie po­strze­ga­nie "bli­skiej za­gra­ni­cy" lub "oj­czy­zna utra­co­na".

Aby od­po­wie­dzieć na po­sta­wio­ne wcze­śniej py­ta­nie o uży­tecz­no­ści pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go do ba­da­nia współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych, na­le­ży naj­pierw wska­zać, czym on jest oraz ja­kie są ce­chy cha­rak­te­ry­stycz­ne "no­wych wo­jen". W po­le­mo­lo­gii wy­róż­nia się wie­le de­fi­ni­cji tego zja­wi­ska116. Naj­szer­szym po­ję­ciem, uży­tym w Kar­cie Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych, jest uży­cie siły, wpro­wa­dza­jąc za­kaz jej sto­so­wa­nia, i groź­by jej uży­cia. Uży­ciem siły jest woj­na, kon­flikt zbroj­ny ale tak­że in­cy­den­tal­ne star­cie zbroj­ne dwóch lub więk­szej licz­by prze­ciw­ni­ków oraz zda­rze­nie, kie­dy ak­cja zbroj­na prze­pro­wa­dzo­na przez je­den pod­miot nie na­po­ty­ka na zbroj­ną od­po­wiedź prze­ciw­ni­ka117. Pod­sta­wo­wym pro­ble­mem jest za­kla­sy­fi­ko­wa­nie uży­cia siły przez stro­ny wal­czą­ce jako woj­ny czy kon­flik­tu zbroj­ne­go w zmie­nia­ją­cym się cha­rak­te­rze współ­cze­snych dzia­łań zbroj­nych, któ­rych nie uda­je się za­sze­re­go­wać do zna­nych de­fi­ni­cji. Tra­dy­cyj­nie woj­nę ro­zu­mia­no jako "stan wal­ki oręż­nej mię­dzy pań­stwa­mi i prze­ciw­sta­wie­nie sta­nu po­ko­ju"118. Wów­czas w woj­nie bra­ły udział pod­mio­ty pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go, pro­wa­dzą­ce dzia­ła­nia zbroj­ne po uprzed­nim ze­rwa­niu sto­sun­ków po­ko­jo­wych i przej­ściu do sto­sun­ków wo­jen­nych. W roz­sze­rza­ją­cym po­dej­ściu woj­na to "każ­da zor­ga­ni­zo­wa­na dzia­łal­ność jed­nej sfor­ma­li­zo­wa­nej (w stop­niu więk­szym lub mniej­szym) gru­py spo­łecz­nej prze­ciw in­nej, ob­li­czo­na na osią­gnie­cie ce­lów po­li­tycz­nych, re­ali­zo­wa­na przy uży­ciu prze­mo­cy (...). Po­li­tycz­na dzia­łal­ność wiel­kich grup spo­łecz­nych re­ali­zo­wa­na prze­ciw in­nym wiel­kim gru­pom spo­łecz­nym przy uży­ciu środ­ków mi­li­tar­nych"119.

Zwo­len­ni­cy po­dej­ścia za­wę­ża­ją­ce­go "woj­nę", m.in. Bo­le­sław Bal­ce­ro­wicz i śro­do­wi­sko na­uko­we Aka­de­mii Obro­ny Na­ro­do­wej po­strze­ga­ją kon­flikt jako "sprzecz­ność (...) roz­wią­za­ną przy wy­ko­rzy­sty­wa­niu sił zbroj­nych, sto­su­ją­cych prze­moc zbroj­ną"120. We­dług B. Bal­ce­ro­wi­cza każ­de dzia­ła­nie z uży­ciem sił zbroj­nych lub zor­ga­ni­zo­wa­nych grup jest kon­flik­tem zbroj­nym i jest ono po­ję­ciem szer­szym ani­że­li woj­na. Jed­no­cze­śnie ten sam au­tor pod­kre­śla, że gra­ni­ce mię­dzy tymi dwo­ma ka­te­go­ria­mi są płyn­ne121. Rów­nież na grun­cie pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go kon­flikt zbroj­ny jest po­ję­ciem szer­szym, gdyż obej­mu­je wszel­kie prze­ja­wy wal­ki zbroj­nej, pro­wa­dzo­nej nie tyl­ko przez pod­mio­ty pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go, lecz tak­że gdy dzia­ła­nia zbroj­ne nie zo­sta­ły wy­po­wie­dzia­ne122. We współ­cze­snych sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych czę­ściej uży­wa się po­ję­cia "kon­flikt zbroj­ny", ale jed­no­cze­śnie wie­lu ba­da­czy po­słu­gu­je się za­mien­nie, ter­mi­na­mi: "woj­na" i "kon­flikt zbroj­ny".

Ogól­na de­fi­ni­cja kon­flik­tu mówi, że jest to pro­ces, w któ­rym jed­na ze stron do­strze­ga, że jej in­te­re­sy są prze­ciw­staw­ne bądź ne­ga­tyw­nie wpły­wa­ją na inną stro­nę123. Sło­wo "kon­flikt" wy­wo­dzi się z ję­zy­ka ła­ciń­skie­go con­flic­tus, co ozna­cza zde­rze­nie124. Do kon­flik­tu do­cho­dzi w sy­tu­acji eska­la­cji sprzecz­no­ści, a więc prze­ciw­staw­nych, wza­jem­nie się wy­klu­cza­ją­cych oraz jed­no­cze­śnie dys­funk­cjo­nal­nych ten­den­cji, wy­ni­ka­ją­cych z ego­istycz­nych in­te­re­sów oraz nie­sprzy­ja­ją­cych eko­no­micz­no-spo­łecz­nych i po­li­tycz­nych oko­licz­no­ści125. Dla­te­go też ze wzglę­du na skom­pli­ko­wa­ny cha­rak­ter kon­flik­tów mię­dzy­na­ro­do­wych w ich ana­li­zie na­le­ży ko­rzy­stać z wie­lu nauk po­moc­ni­czych, tj. an­tro­po­lo­gii, psy­cho­lo­gii, fi­lo­zo­fii, hi­sto­rii, po­li­to­lo­gii oraz geo­gra­fii.

Mia­nem kon­flik­tu zbroj­ne­go okre­śla się wszel­kie prze­ja­wy wal­ki zbroj­nej, na­wet te nie­wy­po­wie­dzia­ne, któ­rej uczest­ni­cy stron wo­ju­ją­cych nie mu­szą być pod­mio­ta­mi pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go. Ce­lem ta­kich dzia­łań jest neu­tra­li­za­cja, osła­bie­nie, a tak­że peł­ne wy­eli­mi­no­wa­nie prze­ciw­ni­ka lub prze­ciw­ni­ków. Kon­flikt na­le­ży trak­to­wać jako zja­wi­sko wie­lo­fa­zo­we za­rów­no do ram struk­tu­ral­nych, jak i za­cho­wań uczest­ni­czą­cych w nim stron126. Kon­flikt zbroj­ny jest po­prze­dzo­ny kil­ko­ma fa­za­mi. Wy­róż­nia się na­stę­pu­ją­ce ty­po­we fazy kon­flik­tu zbroj­ne­go: sprzecz­ność in­te­re­sów127, spór128, kry­zys129, kon­fron­ta­cję130 i re­gu­la­cję kon­flik­tu131. Teo­fil Leś­ko za kon­flikt zbroj­ny przy­jął dzia­ła­nia, w któ­rych wy­stę­pu­ją na­stę­pu­ją­ce ele­men­ty: 1) ist­nie­nie co naj­mniej dwóch pod­mio­tów wo­ju­ją­cych; 2) uży­wa­nie przez pod­mio­ty wo­ju­ją­ce zor­ga­ni­zo­wa­nych sił zbroj­nych prze­ciw­ko si­łom zbroj­nym prze­ciw­ni­ka; 3) sto­so­wa­nie środ­ków i me­tod wal­ki zbroj­nej132.

W słow­ni­ku ter­mi­no­lo­gicz­nym geo­po­li­ty­ki woj­nę okre­śla się jako "kon­ty­nu­ację po­li­ty­ki środ­ka­mi prze­mo­cy"133. Przy­wo­łu­je się za­tem myśl pru­skie­go ge­ne­ra­ła Car­la von Clau­se­wit­za, któ­ry w swo­im słyn­nym dzie­le pt. "O woj­nie" prze­ko­ny­wał, że woj­na jest ak­tyw­no­ścią po­li­tycz­ną re­ali­zo­wa­ną za po­mo­cą środ­ków si­ło­wych, a za­tem "woj­na jest więc ak­tem prze­mo­cy, ma­ją­cym na celu zmu­sze­nie prze­ciw­ni­ka do speł­nie­nia na­szej woli"134. Woj­na jest środ­kiem, a nie ce­lem. "W ten spo­sób cel po­li­tycz­ny - pi­sze C. von Clau­se­witz - bę­dzie mia­rą za­rów­no wy­sił­ku, jaki po­wi­nien być osią­gnię­ty przez dzia­ła­nia wo­jen­ne, jak i po­trzeb­nych do tego wy­sił­ków"135. I naj­słyn­niej­sze jego zda­nie: "Woj­na jest nie tyl­ko czy­nem po­li­tycz­nym, lecz i praw­dzi­wym na­rzę­dziem po­li­ty­ki, dal­szym cią­giem sto­sun­ków po­li­tycz­nych, prze­pro­wa­dza­nym ich in­ny­mi środ­ka­mi"136. Woj­na w tym uję­ciu ma cha­rak­ter in­stru­men­tal­ny - jest na­rzę­dziem do re­ali­za­cji celu, któ­ry two­rzy chęć ko­rzy­ści bądź za­cho­wa­nia sta­nu po­sia­da­nia. Woj­ny po­dzie­lo­no na czte­ry ge­ne­ra­cje. Do pierw­szej z nich za­li­czo­no kon­flik­ty, w któ­rych do­cho­dzi­ło do star­cia wiel­kich mas ludz­kich, któ­re dys­po­no­wa­ły bar­dzo ogra­ni­czo­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi w za­kre­sie ra­że­nia prze­ciw­ni­ka na od­le­głość. Do dru­giej ge­ne­ra­cji za­li­czo­no woj­ny z uży­ciem bro­ni ma­so­wej za­gła­dy. Trze­cią ge­ne­ra­cję sta­no­wi­ły woj­ny ma­new­ro­we, zaś obec­na czwar­ta faza cha­rak­te­ry­zu­je woj­ny po ką­tem re­wo­lu­cji in­for­ma­cyj­nej i "trze­ciej fali" Tof­fle­rów137. Ce­cha­mi cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi wo­jen tej ge­ne­ra­cji są: kon­flik­ty asy­me­trycz­ne, woj­na in­for­ma­cyj­na, wzrost zna­cze­nia woj­ny psy­cho­lo­gicz­nej, a tak­że "pry­wa­ty­za­cja woj­ny", czy­li udział pod­mio­tów nie­pań­stwo­wych138.

Prze­ło­mo­we wy­da­rze­nia pod ko­niec XX wie­ku, za­koń­cze­nie kon­fron­ta­cji zim­no­wo­jen­nej dały asumpt do my­śle­nia o re­duk­cji za­groż­nia kon­flik­tem glo­bal­nym, a co za tym idzie zmniej­sze­nia roli siły mi­li­tar­nej w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, na rzecz soft po­wer139. Spa­dek licz­by wo­jen i kon­flik­tów zbroj­nych o cha­rak­te­rze mię­dzy­na­ro­do­wym skła­niał wie­lu ba­da­czy do opty­mi­stycz­nych pro­gnoz, z któ­rych wy­ni­ka­ło, że zja­wi­sko kon­flik­tów zbroj­nych za­ni­ka i wkrót­ce bę­dzie mar­gi­nal­ne140. Jed­ni na­zwa­li to "de­mo­kra­ty­za­cją", inni "de­ge­ne­ra­cją" woj­ny141. Zmniej­sze­nie się licz­by kon­flik­tów mię­dzy­pań­stwo­wych wią­za­no z tzw. trze­ma D: de­mo­kra­cją, do­bro­by­tem (de­ve­lop­ment - tłu­ma­czo­ne le­piej na roz­wój) i de­mo­gra­fią142.

Wy­kres 1. Waż­niej­sze kon­flik­ty zbroj­ne po 1989 r.

Źró­dło: SI­PRI Year­bo­oks 1990-2011. Ko­lo­ry li­nii za­le­żą od przy­ję­tej me­to­do­lo­gii UCDP: naj­ciem­niej­szy do 1999 r., naj­ja­śniej­szy to me­to­do­lo­gia uży­wa­na od 1999-2007, ciem­niej­szy od 2007 r. B. Ter­tra­is, The De­mi­se of Ares: The End of War as We Know It?, "The Wa­shing­ton Qu­ar­ter­ly" Sum­mer 2012, s. 2.

Współ­cze­sne kon­flik­ty zbroj­ne prze­szły po­waż­ną ewo­lu­cję wy­ni­ka­ją­cą z za­ka­zu woj­ny mię­dzy pań­stwa­mi, wy­na­le­zie­nia bro­ni ma­so­we­go ra­że­nia (gwa­ran­tu­ją­cej wza­jem­ne znisz­cze­nie stron), wzro­stu współ­za­leż­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wych, glo­ba­li­za­cji, erup­cji na­cjo­na­li­zmu i fa­na­ty­zmu re­li­gij­ne­go oraz roz­wo­ju cy­wi­li­za­cyj­ne­go. Stąd część ana­li­ty­ków pró­bo­wa­ła stwo­rzyć ter­mi­ny, któ­re mia­ły le­piej od­da­wać ce­chy cha­rak­te­ry­stycz­ne dzi­siej­szych sy­tu­acji uży­cia siły. W ten spo­sób Mary Kal­dor i Ba­sker Va­shee wpro­wa­dzi­li po­ję­cie "no­wych wo­jen", pod­kre­śla­jąc, że od­róż­nia je od sta­rych wo­jen m.in.: pry­mi­ty­wizm, et­nicz­ność, wy­so­ki sto­pień kry­mi­no­gen­no­ści. Mary Kal­dor pod­czas swo­jej wi­zy­ty w Gór­skim Ka­ra­ba­chu stwier­dzi­ła, że to, co za­ob­ser­wo­wa­ła, od­po­wia­da­ło temu, co dzia­ło się w Afry­ce i na Bał­ka­nach. Do­szła do wnio­sku, że mamy do czy­nie­nia z woj­na­mi o po­dob­nych ce­chach, w któ­rych pod­kre­śla się po­li­tycz­ny cha­rak­ter uży­cia prze­mo­cy143. A. Tof­fler od­no­si to do sła­bo­ści go­spo­dar­czej państw, któ­re są bar­dziej po­dat­ne na wy­buch kon­flik­tu zbroj­ne­go. Inny ba­dacz, Wol­fgang So­fsky uwa­ża, że mamy współ­cze­śnie do czy­nie­nia z "dzi­ki­mi woj­na­mi", wska­zu­jąc na brak re­guł w pro­wa­dze­niu dzia­łań zbroj­nych oraz na sto­pień skon­cen­tro­wa­nia prze­mo­cy na lud­no­ści cy­wil­nej. Po­dob­nie wi­dzi dzi­siej­sze woj­ny Da­vid Snow, prze­ko­nu­jąc, że są one "nie­cy­wi­li­zo­wa­ne". Przy­wo­łu­jąc myśl C. von Clau­se­wit­za, że "każ­da epo­ka ma swo­je woj­ny", Her­fried Münkler okre­śla je "woj­na­mi na­szych cza­sów"144.

Ostat­nie dwu­dzie­sto­le­cie wpro­wa­dzi­ło nowy typ kon­flik­tów zbroj­nych, któ­re - we­dług nie­któ­rych - na­le­ża­ły­by ana­li­zo­wać au­to­no­micz­nie. Na­ukow­cy do­cho­dzą do wnio­sku, że woj­ny mię­dzy­pań­stwo­we są za­stę­po­wa­ne przez kon­flik­ty we­wnętrz­ne (i umię­dzy­na­ro­do­wio­ne)145 oraz że licz­ba bez­po­śred­nich walk jest co­raz mniej­sza. Ozna­cza to ten­den­cję do ni­skiej in­ten­syw­no­ści współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych, któ­re "przy­bie­ra­ją chro­nicz­ną i prze­wle­kłą po­stać"146.Ka­le­wi J. Hol­sti za­uwa­ża ten­den­cję do wy­dłu­ża­nia się kon­flik­tu i pi­sze, że "woj­ny koń­ca XX wie­ku z re­gu­ły cią­gną się przez de­ka­dy"147. Na­zy­wa je woj­na­mi "trze­cie­go typu", któ­re cha­rak­te­ry­zu­ją się tym, że nie ma w nich fron­tu, nie ma kam­pa­nii, ani baz, ani mun­du­rów, nie ma stra­te­gii i tak­ty­ki. Sła­bi po­le­ga­ją na prze­mo­cy, za­stra­sza­jąc lud­ność cy­wil­ną148. Zgod­nie z ba­da­nia­mi H. Münkle­ra kon­flik­ty ni­skiej in­ten­syw­no­ści są pro­wa­dzo­ne "na prze­trzy­ma­nie" - przyj­mu­je się "stra­te­gicz­ną de­fen­sy­wę", czy­li uży­wa się siły zbroj­nej głów­nie w celu sa­mo­za­cho­wa­nia, a nie z my­ślą o po­waż­nym roz­strzy­gnię­ciu woj­ny. "Prze­moc wy­da­je się uśpio­na, po czym wy­bu­cha woj­na, któ­ra się in­ten­sy­fi­ku­je, by po ja­kimś cza­sie po­now­nie ucich­nąć, da­jąc złud­ne wra­że­nie koń­ca woj­ny"149. W ro­syj­skiej li­te­ra­tu­rze tak­że do­ko­nu­je się roz­róż­nie­nia na: крупные вооруженные конфликты (od­po­wied­nik ang. ma­jor vio­lent con­flict, czy­li w pol­skiej ter­mi­no­lo­gii woj­nę), конфликты меншейинтенсивности (od­po­wied­nik low in­ten­si­ve con­flicts - kon­flik­ty ni­skiej in­ten­syw­no­ści) oraz международное вмешательство (od­po­wied­nik pro­xy wars - umię­dzy­na­ro­do­wio­ne kon­flik­ty zbroj­ne)150. Tak­że w ro­syj­skich do­ku­men­tach stra­te­gicz­nych (głów­nie w dok­try­nach woj­sko­wych) wska­zu­je się na ewo­lu­cję współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych, któ­ra w więk­szo­ści jest zbież­na z za­chod­ni­mi ba­da­nia­mi na ten te­mat151. Ro­sja­nie okre­śli­li w dok­try­nie (2000, 2010) ce­chy współ­cze­snej woj­ny. Po pierw­sze, wpły­wa ona na wszyst­kie sfe­ry ży­cia spo­łe­czeń­stwa, po dru­gie, cha­rak­te­ry­zu­je się ko­ali­cyj­nym cha­rak­te­rem, a po trze­cie, sto­so­wa­ne jest sze­ro­kie spek­trum dzia­łań po­śred­nich nie­wy­ma­ga­ją­ce bez­po­śred­nie­go uży­cia siły, ta­kich jak: blo­ka­dy, środ­ki ra­że­nia pre­cy­zyj­ne­go i de­mon­stra­cje siły. Do tego do­cho­dzi ak­tyw­na wal­ka in­for­ma­cyj­na, ma­ją­ca na celu zmy­le­nie prze­ciw­ni­ka i dez­in­for­ma­cję opi­nii pu­blicz­nej. Po­nad­to ce­lem jest dez­or­ga­ni­za­cja sys­te­mów kie­row­nic­twa pań­stwo­we­go i woj­sko­we­go a dzia­ła­nia wo­jen­ne są pro­wa­dzo­ne z za­sto­so­wa­niem naj­now­szych ro­dza­jów bro­ni o wy­so­kiej efek­tyw­no­ści, łącz­nie z wy­ko­rzy­sta­niem sił po­wietrz­nych. Na­to­miast w kon­flik­tach zbroj­nych cha­rak­te­ry­stycz­ne są duże stra­ty po­no­szo­ne przez lud­ność cy­wil­ną, wy­ko­rzy­sta­nie nie­re­gu­lar­nych sił zbroj­nych, któ­re się­ga­ją po me­to­dy ter­ro­ry­stycz­ne, od­dzia­łu­ją­ce na mo­ra­le i psy­chi­kę spo­łecz­no­ści bę­dą­cej ce­lem ata­ków152. Wni­ka­ją bar­dzo głę­bo­ko w ży­cie spo­łecz­ne, szyb­ko sta­jąc się czę­ścią rze­czy­wi­sto­ści da­ne­go kra­ju153. W ta­kiej sy­tu­acji woj­na prze­sta­je być pa­to­lo­gią, kon­flikt zbroj­ny sta­je się głów­nym two­rzy­wem kon­struk­cji spo­łecz­nej, a spo­łe­czeń­stwa, w imię bez­pie­czeń­stwa, są go­to­we na re­zy­gna­cję z de­mo­kra­cji, swo­bód oby­wa­tel­skich i za­sad pra­wa. Po­wyż­sza cha­rak­te­ry­sty­ka wpi­su­je się w dzi­siej­sze trud­no­ści ba­daw­cze zwią­za­ne z kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi.

Pierw­sza trud­ność wy­stę­pu­je we wska­za­niu stron kon­flik­tu. Pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we dzie­li kon­flik­ty zbroj­ne na mię­dzy­na­ro­do­we i nie­ma­ją­ce cha­rak­te­ru mię­dzy­na­ro­do­we­go. W pierw­szym przy­pad­ku mamy do czy­nie­nia z kon­flik­ta­mi/woj­na­mi mię­dzy uzna­ny­mi pod­mio­ta­mi pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go, naj­czę­ściej pań­stwa­mi, ale tego typu star­cia prze­szły w więk­szo­ści przy­pad­ków do prze­szło­ści. Dru­gi typ kon­flik­tów, któ­rych licz­ba zwięk­szy­ła się, to kon­flik­ty nie­mię­dzy­na­ro­do­we, o któ­rych wspo­mi­na ar­ty­kuł 3 kon­wen­cji ge­new­skich (KG) z 1949 r. oraz pro­to­ko­ły do­dat­ko­we do KG z 1977 r.154. Prze­wa­ga kon­flik­tów lo­kal­nych i we­wnętrz­nych po­wo­du­je, że wska­za­nie stron kon­flik­tu jest bar­dzo trud­ne. Do tego do­cho­dzi zja­wi­sko pry­wa­ty­za­cji woj­ny, kie­dy stro­na­mi kon­flik­tu sta­ją się fir­my pry­wat­ne, ochot­ni­cy, wa­taż­ko­wie, pi­ra­ci i uzbro­jo­ne ban­dy. Eg­ze­kwo­wa­nie przez nich mię­dzy­na­ro­do­we­go pra­wa hu­ma­ni­tar­ne­go jest czę­sto nie­wy­ko­nal­ne. M. Kal­dor pod­kre­śla, że "nowe woj­ny" cha­rak­te­ry­zu­ją się trud­no­ścia­mi wy­zna­cze­nia li­nii gra­nicz­nej mię­dzy tym co mię­dzy­na­ro­do­we, a tym, co lo­kal­ne, że rze­czy­wi­stość mię­dzy­na­ro­do­wa prze­ni­ka się, po­zio­my in­te­rak­cji roz­my­wa­ją się, stąd wska­za­nie ak­to­rów "no­wych wo­jen" jest nie­moż­li­we. W ten spo­sób roz­róż­nie­nie tego, co jest "pry­wat­ne a co pu­blicz­ne, pań­stwo­we i nie­pań­stwo­we, for­mal­ne i nie­for­mal­ne, co jest ro­bio­ne z po­bu­dek eko­no­micz­nych, a co z po­li­tycz­nych nie jest ła­twe do wy­zna­cze­nia"155. Pod­kre­śla ona tak­że, że ro­śnie brak le­gi­ty­mi­za­cji dla no­wych wo­jen. Obok kla­sycz­nych sił zbroj­nych wstę­pu­ją w nich woj­ska we­wnętrz­ne, or­ga­ni­za­cje pa­ra­mi­li­tar­ne, ochot­ni­cy, na­jem­cy, mi­li­cja lo­kal­na i inni. Po­nad­to nowe kon­flik­ty zbroj­ne cha­rak­te­ry­zu­ją się utra­tą mo­no­po­lu na uży­cie siły przez pań­stwo156. Ak­to­ra­mi wo­jen­ny­mi sta­ją się róż­ni uczest­ni­cy sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych: qu­asi-pań­stwa, ter­ro­ry­ści, nie­for­mal­ne gru­py zbroj­ne­go opo­ru. Jest to zwią­za­ne z do­stęp­no­ścią do sku­tecz­nej, jak na po­trze­by par­ty­zant­ki, bro­ni i środ­ków ra­że­nia. Roz­pro­szy­ło to moż­li­wość pro­wa­dze­nia dzia­łań zbroj­nych przez zor­ga­ni­zo­wa­ną ar­mię. Nie za­wsze broń musi być naj­wyż­szej ja­ko­ści, aby zwy­cię­żać. W Rwan­dzie "bro­nią ma­so­we­go ra­że­nia" oka­za­ła się ma­cze­ta, kie­dy Hutu wy­mor­do­wa­ło 0,5-1 mln Tut­si pod­czas mię­dzy­ple­mien­nych walk w 1994 r.157. Klu­czo­we sta­je się do­pa­so­wa­nie uzbro­je­nia do dzia­łań w te­re­nie. Prze­wa­ża­ją­ca siła ra­że­nia ro­syj­skich czoł­gów, sa­mo­lo­tów bo­jo­wych oka­za­ła się nie­wy­star­cza­ją­ca do pro­wa­dze­nia woj­ny par­ty­zanc­kiej w Cze­cze­nii. Prze­wa­ga li­czeb­na nie dała zwy­cię­stwa. W no­wych asy­me­trycz­nych woj­nach li­czy się wie­lo­płasz­czy­zno­we po­dej­ście do pro­ble­mu, z cze­go czyn­nik mi­li­tar­ny jest tyl­ko czę­ścią szer­sze­go po­dej­ścia. Z dru­giej stro­ny, wy­stę­pu­je zja­wi­sko oszczęd­ne­go wy­ko­rzy­sty­wa­nia wła­snych za­so­bów mi­li­tar­nych, głów­nie ze wzglę­du na wy­so­ki koszt wy­szko­le­nia po­je­dyn­cze­go żoł­nie­rza, wyż­szej tech­ni­ki i sprzę­tu oraz wraż­li­wo­ści opi­nii pu­blicz­nej na stra­ty wo­jen­ne. "Dąży się do szyb­kie­go roz­strzy­gnię­cia kam­pa­nii wo­jen­nej, przy rów­no­cze­snym mi­ni­mal­nym wy­ko­rzy­sta­niu po­sia­da­nych re­zerw woj­sko­wych z po­wo­du ry­zy­ka bez­pow­rot­nych strat oraz trud­no­ści na­tych­mia­sto­we­go ich uzu­peł­nia­nia"158.

Woj­na prze­sta­ła być do­me­ną za­re­zer­wo­wa­ną dla mo­carstw i ze­szła na niż­sze po­zio­my re­gio­nal­ne i lo­kal­ne159. Mimo opty­mi­stycz­nych wi­zji kon­flik­ty nadal wy­bu­cha­ją, ale co cha­rak­te­ry­stycz­ne, czę­ściej się po pro­stu nie koń­czą, wpi­su­jąc się w kra­jo­braz rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej. Ob­ni­że­nie ska­li prze­mo­cy roz­cią­gnę­ło w cza­sie więk­szość z nich. To po­zwa­la na wy­ko­rzy­sta­nie pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go na po­zio­mie re­gio­nal­nym i lo­kal­nym, cze­go nie było w kla­sycz­nych kon­cep­cjach geo­po­li­ty­ki.

Dru­ga trud­ność jest zwią­za­na z de­fi­nio­wa­niem kon­flik­tów zbroj­nych, a w związ­ku z tym ich kla­sy­fi­ka­cją. W ter­mi­no­lo­gii an­glo­sa­skiej woj­na jest utoż­sa­mia­na z po­waż­nym kon­flik­tem zbroj­nym (ma­jor ar­med con­flict), któ­ry jest okre­śla­ny jako prze­dłu­ża­ją­ca się wal­ka mię­dzy si­ła­mi woj­sko­wy­mi dwóch państw, rzą­dów lub mię­dzy rzą­dem a przy­najm­niej jed­ną zor­ga­ni­zo­wa­ną gru­pą zbroj­ną. Kry­te­rium in­ten­syw­no­ści kon­flik­tu jest licz­ba 1000 ofiar śmier­tel­nych160. Kon­flikt zbroj­ny (ar­med con­flict) jest na­to­miast naj­czę­ściej ro­zu­mia­ny jako kon­fron­ta­cja zbroj­na, w któ­rej gi­nie mniej niż 1000 ofiar śmier­tel­nych. Okre­śla­ny on jest jako dzia­ła­nie zbroj­ne w te­re­nie mię­dzy po­ko­jem a otwar­tą woj­ną, przy za­sto­so­wa­niu ści­śle ogra­ni­czo­nych sił i me­tod161. Naj­bo­gat­szy apa­rat po­ję­cio­wo-de­fi­ni­cyj­ny zo­stał skon­stru­owa­ny na Wy­dzia­le Ba­dań nad Po­ko­jem i Kon­flik­ta­mi Uni­wer­sy­te­tu w Up­psa­li (UCDP), na któ­rym opie­ra się Sztok­holm­ski In­sty­tut Ba­dań nad Po­ko­jem (Stoc­kholm In­ter­na­tio­nal Pe­ace Re­se­arch In­sti­tu­te - SI­PRI). W ich uję­ciu kon­flikt zbroj­ny to stwier­dzo­na po­waż­na sprzecz­ność do­ty­czą­ca wła­dzy (pa­no­wa­nia) i/lub te­ry­to­rium, an­ga­żu­ją­ca uży­cie sił zbroj­nych dwóch stron, z któ­rych przy­najm­niej jed­na re­pre­zen­tu­je rząd pań­stwa, a jej skut­kiem jest co naj­mniej 25 osób za­bi­tych w wy­ni­ku pro­wa­dzo­nych dzia­łań zbroj­nych. Do­ko­na­li oni po­dzia­łu na:

Kon­flikt ni­skiej in­ten­syw­no­ści - co naj­mniej 25 osób za­bi­tych w wy­ni­ku walk w cią­gu roku, lecz mniej niż 1000 osób za­bi­tych w wy­ni­ku walk pod­czas ca­łe­go kon­flik­tu zbroj­ne­go;

Kon­flikt o śred­nim na­tę­że­niu - co naj­mniej 25 osób za­bi­tych w wy­ni­ku walk w cią­gu roku, po­wy­żej 1000 osób za­bi­tych w cią­gu ca­łe­go kon­flik­tu, lecz mniej niż 1000 w cią­gu da­ne­go roku.

Woj­na - co naj­mniej 1000 osób za­bi­tych w wy­ni­ku walk w cią­gu roku162.

Wy­znacz­ni­kiem in­ten­syw­no­ści woj­ny/kon­flik­tu zbroj­ne­go sta­ła się licz­ba ofiar śmier­tel­nych stron wal­czą­cych (bat­tle de­aths) w wy­ni­ku starć zbroj­nych. Ale fakt, że nie to nie ar­mie to­czą ze sobą wal­kę, to osza­co­wa­nie licz­by żoł­nie­rzy, któ­rzy po­nie­śli śmierć, sta­je się nie­moż­li­wie. Współ­cze­sne kon­flik­ty do­ty­ka­ją przede wszyst­kim lud­no­ści cy­wil­nej, któ­ra czę­sto sta­je się ce­lem ata­ków, jest za­stra­sza­na, sta­je się ofia­rą dzia­łań zbroj­nych. Współ­czyn­nik pro­por­cji mię­dzy licz­bą woj­sko­wych a cy­wi­lów gi­ną­cych we współ­cze­snych kon­flik­tach zbroj­nych wy­no­si 1:4, choć wie­le ujęć prze­ko­nu­je o bar­dziej pe­sy­mi­stycz­nych sta­ty­sty­kach163. Ośrod­ki ana­li­tycz­ne ba­da­ją­ce kon­flik­ty zbroj­ne za­czę­ły brać pod uwa­gę lud­ność cy­wil­ną (one side vio­len­ce), czy­li jed­no­stron­ną prze­moc sto­so­wa­ną wo­bec cy­wi­lów, bę­dą­cą ce­chą współ­cze­snych kon­flik­tów164. Czę­sto­kroć ob­li­cze­nie strat jest trud­ne do uchwy­ce­nia, gdyż stro­ny kon­flik­tu za­wy­ża­ją lub za­ni­ża­ją licz­bę ofiar, któ­re stra­ci­ły ży­cie w wy­ni­ku starć zbroj­nych165. W kon­flik­tach po­ra­dziec­kich wy­stę­pu­je tak duża roz­bież­ność w sta­ty­sty­kach ofiar, że obiek­tyw­ne ob­li­cze­nia nie są moż­li­we. Stąd Ru­pert Smith prze­ko­nu­je, że mamy do czy­nie­nia z po­no­wo­cze­sną "woj­ną wśród spo­łe­czeństw" (war among the pe­ople), w któ­rej do­cho­dzi do zmia­ny pa­ra­dyg­ma­tu uży­cia siły we współ­cze­snych sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych166. Współ­cze­sne kon­flik­ty zbroj­ne za­miast żoł­nie­rza-bo­jow­ni­ka wy­ge­ne­ro­wa­ły żoł­nie­rza-dy­plo­ma­tę lub żoł­nie­rza-biz­nes­me­na, z jed­nej stro­ny, z dru­giej zaś - nową sub­kul­tu­rę mi­li­tar­ną wo­jow­ni­ków, któ­rzy roz­po­czy­na­ją i pro­wa­dzą "prze­wle­kłe i per­ma­nent­ne woj­ny na pół eta­tu"167.

Bio­rąc pod uwa­gę kla­sy­fi­ka­cję pod wzglę­dem in­ten­syw­no­ści kon­flik­tów (licz­by ofiar bez­po­śred­nich dzia­łań zbroj­nych), SI­PRI pre­zen­tu­je li­stę naj­więk­szych kon­flik­tów zbroj­nych, z któ­rej wy­ni­ka, ze w la­tach 1990-2000 do­szło do 56 tego ro­dza­ju kon­flik­tów w 44 róż­nych lo­ka­li­za­cjach. Naj­więk­sza in­ten­syw­ność dzia­łań zbroj­nych przy­pa­dła na okres za­ła­ma­nia ładu dwu­bie­gu­no­we­go w la­tach 1990-1993, kie­dy od­no­to­wa­no od 30 do 33 kon­flik­tów. Naj­mniej krwa­wym okre­sem oka­zał się czas mię­dzy 1996-1997 r. (23 i 19 kon­flik­tów). Tyl­ko trzy z kon­flik­tów du­żej in­ten­syw­no­ści mia­ły cha­rak­ter mię­dzy­na­ro­do­wy (Irak-Ku­wejt, In­die-Pa­ki­stan, Etio­pia-Ery­trea). Po­zo­sta­łe były kon­flik­ta­mi we­wnętrz­ny­mi, z cze­go 14 z nich umię­dzy­na­ro­do­wio­ny­mi, gdyż bra­ły w nich udział woj­ska in­nych państw wspie­ra­ją­ce jed­ną ze stron wal­czą­cych. Ko­lej­na de­ka­da 2000-2010 po­twier­dzi­ła ten­den­cje spad­ko­we licz­by du­żych kon­flik­tów zbroj­nych (29), z cze­go tyl­ko dwa mia­ły cha­rak­ter mię­dzy­na­ro­do­wy (In­die-Pa­ki­stan, USA-Irak). Pod­ło­żem kon­flik­tów była wal­ka o wła­dzę, w mniej­szym stop­niu - o te­ry­to­rium. SI­PRI pod­po­rząd­ko­wu­je kon­flik­ty pro­wa­dzo­ne przez USA wo­bec Al-Ka­idy jako kon­flik­ty umię­dzy­na­ro­do­wio­ne.

Ta­be­la 1. Naj­waż­niej­sze kon­flik­ty zbroj­ne na świe­cie w la­tach 1990-2010 [we­dług UCDP i SI­PRI]

1990-1995

1996-2001

2002-2007

2008-2010

Afry­ka

10

11

6

4

Ame­ry­ka Po­łu­dnio­wa i Pół­noc­na

4

3

3

3

Azja

9

9

5

6

Eu­ro­pa

4

2

1

1

Bli­ski Wschód

5

4

4

3

Łącz­nie

32

39

18

17

Źró­dło: opra­co­wa­nie na pod­sta­wie SI­PRI Year­bo­ok z lat 1990-2011. K. Pro­niń­ska, op. cit., s. 117.

W Eu­ro­pie od­no­to­wu­je się naj­mniej­szą licz­bę kon­flik­tów zbroj­nych na świe­cie, cze­go wy­jąt­kiem były woj­ny w by­łej Ju­go­sła­wii i na ob­sza­rze b. ZSRR. Co cie­ka­we, kon­flikt zbroj­ny w sierp­niu 2008 r., pod wzglę­dem mie­rzo­nej licz­by ofiar dzia­łań zbroj­nych, nie zo­stał za­kla­sy­fi­ko­wa­ny przez UCDP jako "woj­na" (ma­jor ar­med con­flict), gdyż nie prze­kro­czył 1000 ofiar śmier­tel­nych (bat­tle re­la­ted de­aths).

Trze­cia trud­ność do­ty­czy wy­zna­cze­nia daty roz­po­czę­cia i za­koń­cze­nia kon­flik­tu zbroj­ne­go. "Współ­cze­sna woj­na nie ma jed­no­znacz­ne­go po­cząt­ku, ani też za­koń­cze­nia, zaś "spek­takl wo­jen­ny" zo­sta­je od cza­su do cza­su prze­rwa­ny przez od­po­wied­ni an­trakt lub kon­flikt zmie­nia chwi­lo­wo swo­ją na­tu­rę"168. Współ­cze­śnie kon­flik­ty zbroj­ne nie są wy­po­wia­da­ne przez żad­ną ze stron i czę­sto nie wia­do­mo, od kie­dy li­czyć datę jego roz­po­czę­cia. W kon­flik­tach we­wnętrz­nych, któ­rych jest obec­nie wię­cej, nie wy­stę­pu­je mo­ment prze­kro­cze­nia gra­ni­cy, blo­ka­dy woj­sko­wej, na­jaz­du na obce te­ry­to­rium. Dzi­siaj kon­flik­ty zbroj­ne to­czą się naj­czę­ściej w ob­rę­bie jed­ne­go pań­stwa lub kil­ku państw, któ­re rosz­czą so­bie pra­wo do po­sia­da­nia frag­men­tu te­ry­to­rium. Po­dob­ne trud­no­ści wy­stę­pu­ją z okre­śle­niem daty za­koń­cze­nia kon­flik­tu zbroj­ne­go. W prze­ci­wień­stwie do prze­szło­ści stro­ny kon­flik­tu rzad­ko pod­pi­su­ją po­ro­zu­mie­nia po­ko­jo­we, w któ­rych re­gu­lo­wa­ły­by wza­jem­ne sto­sun­ki i wa­run­ki po­ko­ju. Naj­czę­ściej pod­pi­su­ją po­ro­zu­mie­nie o za­wie­sze­niu bro­ni albo nic nie pod­pi­su­ją, a kon­flikt koń­czy się wraz z wy­ga­śnię­ciem walk. W przy­pad­ku kon­flik­tów zbroj­nych na ob­sza­rze b. ZSRR tyl­ko kon­flikt w Ta­dży­ki­sta­nie za­koń­czył się pod­pi­sa­niem po­ro­zu­mie­nia po­ko­jo­we­go (1997). Wszyst­kie po­zo­sta­łe, zgod­nie z pra­wem mię­dzy­na­ro­do­wym, nig­dy się nie za­koń­czy­ły, gdyż stro­ny nie do­szły do po­ro­zu­mie­nia w spra­wie trak­ta­tu po­ko­jo­we­go. Tego typu kon­flik­ty okre­śla się sta­nem mię­dzy woj­ną a po­ko­jem ("bez woj­ny i bez po­ko­ju")169.

Czwar­ta trud­ność, choć pro­ble­mo­wo po­win­na być pierw­sza, po­le­ga na nie­moż­li­wo­ści ja­sne­go wy­zna­cze­nia celu kon­flik­tu zbroj­ne­go. W więk­szo­ści współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych cele rze­czy­wi­ste są przy­sło­nię­te przez cele de­kla­ro­wa­ne, ofi­cjal­nie prze­sta­wia­ne opi­nii pu­blicz­nej. Stąd cele są za­ka­mu­flo­wa­ne i nie­ja­sne. W tym sta­ra­ją się po­móc geo­po­li­ty­cy kry­tycz­ni, do­szu­ku­jąc się praw­dzi­wych mo­ty­wów woj­ny. Współ­cze­śnie ob­ser­wu­je­my zmia­nę ce­lów kon­fron­ta­cji woj­sko­wych, któ­re nie po­le­ga­ją na znisz­cze­niu siły ży­wej prze­ciw­ni­ka i osią­gnię­ciu okre­ślo­nych ce­lów po­li­tycz­no-stra­te­gicz­nych, ale dążą do po­zba­wie­nia prze­ciw­ni­ka zdol­no­ści pro­wa­dze­nia wal­ki o cha­rak­te­rze ofen­syw­nym oraz "za­ję­cia do­god­nych po­zy­cji ne­go­cja­cyj­nych"170. Uni­ka się uży­wa­nia po­ję­cia "woj­na", co jest zwią­za­ne z za­ka­zem uży­cia siły w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych i wy­eli­mi­no­wa­niem woj­ny jako na­rzę­dzia po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej (Pakt Brian­da-Kel­lo­ga i Kar­ta Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych)171. Pra­wo mię­dzy­na­ro­do­we do­pusz­cza uży­cie siły w kil­ku przy­pad­kach: sa­mo­obro­ny, zbio­ro­wej sa­mo­obro­ny i na wnio­sek Rady Bez­pie­czeń­stwa ONZ. Ze wzglę­du na ist­nie­ją­ce nadal sprzecz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­we dzi­siej­sze woj­ny są uza­sad­nia­ne na pod­sta­wie in­ter­pre­ta­cji pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go oraz za­sad hu­ma­ni­ta­ry­zmu. Stąd też ak­cje woj­sko­we są na­zy­wa­ne ope­ra­cja­mi przy­mu­sza­nia do po­ko­ju172, mi­sja­mi sta­bi­li­za­cyj­ny­mi, in­ter­wen­cja­mi hu­ma­ni­tar­ny­mi.

Pią­ta trud­ność to dez­in­for­ma­cja. Teo­re­tycz­nie do­stęp do środ­ków ma­so­we­go prze­ka­zu po­zwa­la po­zy­skać wie­le in­for­ma­cji na te­mat da­ne­go kon­flik­tu: jego ge­ne­zy, prze­bie­gu i kon­se­kwen­cji. Po­zwa­la to po­znać mo­ty­wy stron wal­czą­cych i opi­nie eks­per­tów. Dzię­ki me­diom moż­na z dru­gie­go krań­ca zie­mi "śle­dzić" bie­żą­ce wy­da­rze­nia nie­mal­że z pola bi­twy. Ale wie­lość źró­deł nie gwa­ran­tu­je rze­tel­nej in­for­ma­cji, czę­sto wręcz od­wrot­nie, w za­leż­no­ści od źró­dła uzy­sku­je­my "inny ob­raz rze­czy­wi­sto­ści". Ter­ro­ry­ści, par­ty­zan­ci, bo­jow­ni­cy o wol­ność, wszy­scy mają uła­twio­ny do­stęp do świa­to­wej opi­nii pu­blicz­nej i do po­ten­cjal­nych ochot­ni­ków, któ­rych mogą w taki spo­sób po­zy­ski­wać do swo­ich ce­lów. Trud­ność ba­daw­cza po­le­ga za­tem na se­lek­cji in­for­ma­cji i ko­niecz­no­ści we­ry­fi­ka­cji da­nych, któ­rych po­twier­dze­nie jest tak­że bar­dzo trud­ne. Współ­cze­sne kon­flik­ty zbroj­ne, po­nie­waż "od­by­wa­ją się wśród spo­łe­czeństw", sta­ją się spra­wą spo­łecz­ną, w któ­rej wzra­sta rola me­diów i In­ter­ne­tu, ini­cju­jąc po­wsta­nie "te­atru dzia­łań wo­jen­nych, przy­po­mi­na­ją­cych mi­li­tar­ne "re­ali­ty show""173. Przy­czy­ni­ło się to do po­wsta­nia tzw. efek­tu CNN, czy­li re­la­cjo­no­wa­nia kon­flik­tu zbroj­ne­go na żywo i uzy­ska­nia od­po­wied­niej re­ak­cji te­le­wi­dzów174. Roz­wój tech­no­lo­gii ko­mu­ni­ko­wa­nia ma­so­we­go umoc­nił związ­ki mię­dzy me­dia­mi a kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi. "Dla wy­wo­ła­nia po­żą­da­ne­go efek­tu, tj. sprze­da­nia wła­snej nar­ra­cji, klu­czo­wa jest szyb­kość obie­gu (de­mo­ni­zo­wa­nie wro­ga, po­da­wa­nie wy­se­lek­cjo­no­wa­nych in­for­ma­cji, hi­sto­rii, ko­rzy­sta­nie z wą­skie­go gro­na eks­per­tów ana­li­zu­ją­cych kon­flikt itp.) - to ona czę­sto de­cy­du­je o tym, czy­ja hi­sto­ria wy­gra"175. W ta­kiej sy­tu­acji wal­ka na fron­cie prze­sta­je być fak­tem o do­nio­słej wa­dze po­li­tycz­nej. Za­czy­na "żyć jako "fak­to­id" - zre­du­ko­wa­ny do ob­ra­zów, któ­re po­zo­sta­ją w spo­łecz­nej świa­do­mo­ści i żyją wła­snym ży­ciem. Sta­je się przed­mio­tem co­dzien­nych dys­ku­sji tak samo jak mecz pił­ki noż­nej. Spek­ta­klem gra­nym i trans­mi­to­wa­nym przez całą dobę. De­mo­kra­tycz­ne pań­stwa nie­chęt­nie zgo­dzi­ły­by się dziś na uka­zy­wa­nie woj­ny w ca­łym jej okru­cień­stwie"176. Dzię­ki za­sto­so­wa­niu pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go mamy moż­li­wość zba­da­nia nie tyl­ko dzia­łań na polu bi­twy, lecz tak­że ana­li­zo­wa­nia gry sił i od­dzia­ły­wa­nia w prze­strze­ni in­for­ma­cyj­nej. Ta swo­ista woj­na o umy­sły lu­dzi jest wa­run­kiem ko­niecz­nym dla pro­wa­dze­nia współ­cze­snych "wo­jen spra­wie­dli­wych" o cha­rak­te­rze in­ter­wen­cji hu­ma­ni­tar­nej i od­po­wie­dzial­no­ści za ochro­nę (przy­kład woj­ny Ro­sji z Gru­zją o miesz­kań­ców Ose­tii Po­łu­dnio­wej). Jo­seph Nye jr. przy­wo­łu­je opi­nie, że po­li­ty­ka epo­ki in­for­ma­cji "bę­dzie osta­tecz­nie po­le­gać na tym, czy­ja nar­ra­cja zwy­cię­ży"177.

Po­wyż­sze trud­no­ści ba­daw­cze współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych, któ­re są przed­mio­tem na­uki o bez­pie­czeń­stwie, po­zwa­la­ją na za­sto­so­wa­nie pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go w ich ana­li­zo­wa­niu, szcze­gól­nie w od­nie­sie­niu do kon­flik­tów po­ra­dziec­kich178. Jed­no­cze­śnie na­le­ży pod­kre­ślić, że jest to je­den z moż­li­wych po­dejść na­uko­wych.

1.3.1. Cyl­kicz­ność wo­jen i roz­wo­ju państw

W prze­szło­ści geo­po­li­ty­ka po­ma­ga­ła spoj­rzeć na cały świat jako na je­den sys­tem mię­dzy­na­ro­do­wy - glo­bal­ny, w któ­rym układ sił roz­kła­dał się w za­leż­no­ści od pa­no­wa­nia nad prze­strze­nią mor­ską, lą­do­wą, ob­sza­rem brze­go­wym, lub od punk­tów stra­te­gicz­nych na ma­pie świa­ta. W li­te­ra­tu­rze chęt­nie po­dej­mo­wa­no się za­dań roz­pa­tru­ją­cych roz­wój po­tęg w cza­sie i prze­strze­ni w po­szu­ki­wa­niu pew­nych pra­wi­dło­wo­ści179. Wśród nich zna­leź­li się zwo­len­ni­cy cy­klicz­no­ści sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, tacy jak: N. Kon­dra­tiew, F. Brau­del, I. Wal­lern­ste­in i G. Mo­del­ski180. Z punk­tu wi­dze­nia kon­flik­tów zbroj­nych na uwa­gę za­słu­gu­je ten ostat­ni, któ­ry prze­ana­li­zo­wał woj­ny z prze­szło­ści i przed­sta­wił w 1987 r. mo­del cy­klu świa­to­we­go przy­wódz­twa, w któ­rym kon­flik­ty ogry­wa­ły rolę ka­ta­li­za­to­ra po­tę­gi pań­stwa-mo­car­stwa181. Był to mo­del uprasz­cza­ją­cy i hi­sto­rycz­ny, któ­ry nie da­wał od­po­wie­dzi, jak po­to­czą się losy świa­ta, ale po­zwa­lał na ana­li­zo­wa­nie i in­ter­pre­to­wa­nie dzia­łań państw i in­nych ak­to­rów geo­po­li­tycz­nych w okre­ślo­nych eta­pach roz­wo­ju świa­ta. Oka­zał się on uży­tecz­ny dla ba­da­nia kon­flik­tów mię­dzy mo­car­stwa­mi i słu­żył do wpro­wa­dze­nia kon­cep­cji struk­tu­ry mię­dzy­na­ro­do­wej, ofe­ru­jąc kon­tekst dla ak­tu­al­nych wy­da­rzeń182.

Zda­niem Geo­r­ge'a Mo­del­skie­go wła­dza świa­to­we­go przy­wód­cy leży w jego zdol­no­ści do usta­no­wie­nia po­rząd­ku mię­dzy­na­ro­do­we­go i w moż­li­wo­ści wpro­wa­dze­nia go w ży­cie. Mo­del ten był dy­na­micz­ny, wzno­sił się i opa­dał, a mo­car­stwa za­mie­nia­ły się miej­sca­mi jako li­de­rzy. Na prze­strze­ni dzie­jów wła­dza prze­cho­dzi­ła od jed­ne­go do dru­gie­go kra­ju. Z wy­li­czeń G. Mo­dle­skie­go do­tych­czas było pięć dłu­gich cy­klów: por­tu­gal­ski (w XVI w.), ho­len­der­ski (XVII w.), pierw­szy i dru­gi cykl bry­tyj­ski (XVIII i XIX w.), cykl ame­ry­kań­ski (XX w.)183.

Wy­kres 2. Cykl świa­to­we­go przy­wódz­twa we­dług mo­de­lu Mo­del­skie­go

Źró­dło: C. Flint, op. cit, s. 53.

Każ­dy cykl świa­to­we­go przy­wódz­twa trwał ok. 100 lat i skła­dał się z 4 rów­nych faz: woj­ny glo­bal­nej, wła­dzy świa­to­wej, de­le­gi­ty­mi­za­cji oraz de­kon­cen­tra­cji184. Do tego mo­de­lu zo­sta­ły do­pa­so­wa­ne dwa dwu­dzie­sto­wiecz­ne ośrod­ki siły: USA oraz UE. Każ­dy z przy­wód­ców wy­ła­niał się po fa­zie woj­ny glo­bal­nej (I faza) i dzie­dzi­czył wła­dzę po swo­im ry­wa­lu. Nowy przy­wód­ca wy­ła­niał się, ma­jąc zdol­ność rze­czy­wi­stą i prze­sła­nie ide­olo­gicz­ne, aby na­rzu­cić po­rzą­dek glo­bal­ny. Po zwy­cię­stwie w woj­nie na­stę­po­wa­ła faza wła­dzy świa­to­wej (II faza), kie­dy przy­wód­ca wcie­lał w ży­cie pro­jekt geo­po­li­tycz­ny, po­wo­ły­wał do ży­cia nowe in­sty­tu­cje, aby sto­so­wać i na­rzu­cać nowy po­rzą­dek. W trze­ciej fa­zie do­cho­dzi­ło jed­nak do za­kwe­stio­no­wa­nia ist­nie­ją­ce­go po­rząd­ku i "do­brej woli przy­wód­cy". Przy­wią­zy­wa­no więk­szą uwa­gę do po­rząd­ków al­ter­na­tyw­nych i roz­po­czy­na­ła się ry­wa­li­za­cja ze świa­to­wym przy­wód­cą. Ale w tej fa­zie był on nadal sil­ny. W czwar­tej fa­zie (de­kon­cen­tra­cji) na­si­la­ła się ry­wa­li­za­cja i świa­to­wy przy­wód­ca po­świę­cał swo­je ma­te­rial­ne i ide­olo­gicz­ne moż­li­wo­ści, aby od­po­wie­dzieć na te wy­zwa­nia, co go osła­bia­ło i czy­ni­ło bez­bron­nym wo­bec spi­ra­li wy­zwań. To pro­wa­dzi­ło do fazy woj­ny glo­bal­nej, cze­go efek­tem były re­ak­cja mi­li­tar­na i ma­te­rial­ne znisz­cze­nie do­tych­cza­so­we­go przy­wód­cy. Mo­del ten spraw­dził się w przy­pad­ku Sta­nów Zjed­no­czo­nych, jed­nak­że ko­lej­ne fazy wy­ła­nia­ły się znacz­nie szyb­ciej. Ko­niec zim­nej woj­ny ozna­czał - zda­niem G. Mo­del­skie­go - zwy­cię­stwo USA, któ­re za­pro­po­no­wa­ły nowy po­rzą­dek świa­ta de­mo­kra­tycz­ne­go, z go­spo­dar­ką li­be­ral­ną i wol­nym ryn­kiem185. Au­tor prze­wi­dział za­ła­ma­nie ZSRR, choć na­stą­pi­ło to znacz­nie wcze­śniej niż my­ślał i nie w na­stęp­stwie woj­ny he­ge­mo­nicz­nej, ale w okre­sie przy­go­to­waw­czym do niej186.

Mo­del G. Mo­del­skie­go miał kil­ka man­ka­men­tów, co szyb­ko zo­sta­ło za­uwa­żo­ne przez kry­ty­ków187. Pa­dło kil­ka za­sad­ni­czych za­rzu­tów, że au­tor: nie roz­pa­try­wał kon­tek­stów re­gio­nal­nych, mniej­szych państw i po­za­pań­stwo­wych uczest­ni­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, że mo­del miał cha­rak­ter hi­sto­rycz­ny, gdyż ana­li­zo­wał prze­szłość, aby dać po­twier­dze­nie dla dzia­łań ame­ry­kań­skich w przy­szło­ści. Wy­li­cze­nia cy­klu się nie spraw­dzi­ły, co tłu­ma­czo­no przy­spie­sze­niem pro­ce­sów glo­ba­li­za­cji, przez co zja­wi­ska mię­dzy­na­ro­do­we na­stę­pu­ją szyb­ciej. Rów­nież szyb­ko Sta­ny Zjed­no­czo­ne za­czę­ły tra­cić po­zy­cję, co skut­ko­wa­ło nową dys­ku­sją na te­mat tego, czy już USA prze­sta­ją być he­ge­mo­nem i w któ­rej fa­zie się znaj­du­ją.

Z punk­tu wi­dze­nia kon­flik­tów po­ra­dziec­kich mo­del G. Mo­del­skie­go może oka­zać się przy­dat­ny w wy­zna­cza­niu faz re­gio­nal­ne­go przy­wódz­twa Ro­sji na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim.

1.4. Ro­syj­skie ro­zu­mie­nie geo­po­li­ty­ki

Po za­koń­cze­niu zim­nej woj­ny geo­po­li­ty­ka w Ro­sji zy­ska­ła wręcz nie­by­wa­łą po­pu­lar­ność188. Po­zwo­li­ła na zro­zu­mie­nie świa­ta, zna­le­zie­nie przy­czyn utra­ty po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej oraz od­po­wie­dzi na py­ta­nia o jej przy­szłość jako mo­car­stwa. Zda­niem Sta­ni­sła­wa Bie­le­nia w Ro­sji "myśl geo­po­li­tycz­na przy­bra­ła cha­rak­ter hy­bry­dal­ny. Ła­two w niej do­pa­trzeć się za­rów­no wpły­wów ko­mu­ni­stycz­nych, jak i re­li­gij­nej or­to­dok­sji i na­cjo­na­li­zmu"189. Adam Rot­feld, znaw­ca po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej i bez­pie­czeń­stwa, wska­zy­wał, że wy­ko­rzy­sty­wa­nie sta­rych geo­po­li­tycz­nych kon­cep­cji wska­zu­je ra­czej na "bez­rad­ność po­znaw­czą i in­te­lek­tu­al­ną"190. Ale Ro­sja­nie trak­tu­ją geo­po­li­ty­kę nie jako prze­kleń­stwo czy po­wód do wsty­du, lecz jako pod­sta­wę we­wnętrz­nych ana­liz i ze­wnętrz­nych dzia­łań191.

W ro­syj­skiej en­cy­klo­pe­dii geo­po­li­ty­ki wy­róż­nia się trzy ro­dza­je geo­po­li­ty­ki: kla­sycz­ną, now­szą i naj­now­szą (współ­cze­sną). Nie ma wąt­pli­wo­ści co do pierw­szej, dru­ga kła­dzie na­cisk na spra­wy eko­no­micz­ne - jest to geo­eko­no­mia, zaś trze­cia od­cho­dzi od de­ter­mi­ni­zmu geo­po­li­tycz­ne­go i go­spo­dar­cze­go. Naj­now­sza geo­po­li­ty­ka, któ­rej fun­da­men­tem jest "geo­zo­fia", ana­li­zu­je wie­lo­wy­mia­ro­wą prze­strzeń, bie­rze pod uwa­gę róż­no­rod­ność kul­tu­ro­wą na świe­cie. Naj­now­sza geo­po­li­ty­ka ro­syj­ska jest róż­nie na­zy­wa­na: "cy­wi­li­za­cyj­ną geo­po­li­ty­ką", "geo­fi­lo­zo­fią", "geo­kul­tu­rą", "geo­p­sy­cho­lo­gią" lub "in­for­ma­ty­za­cją geo­po­li­ty­ki". Uogól­nia­jąc, jest ona in­ter­dy­scy­pli­nar­ną na­uką ko­rzy­sta­ją­cą z do­rob­ku sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, geo­gra­fii, eko­no­mii, hi­sto­rii, po­li­ty­ki, psy­cho­lo­gii, spraw woj­sko­wych, pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go i do­ty­czy ich syn­te­zy fi­lo­zo­ficz­nej. W cen­trum uwa­gi jest ma­ni­pu­la­cja róż­nych ośrod­ków siły ko­rzy­sta­ją­cych z roz­wo­ju tech­no­lo­gicz­ne­go, któ­re mają moż­li­wość od­dzia­ły­wa­nia na świa­do­mość i pod­świa­do­mość oby­wa­te­li wie­lu państw. No­wo­cze­sne tech­no­lo­gie in­for­ma­cyj­ne i ko­mu­ni­ka­cyj­ne po­zwa­la­ją pro­wa­dzić na przy­kład "woj­nę w sie­ci". Wła­dza jest okre­ślo­na nie tyl­ko przez za­so­by ma­te­rial­ne, lecz tak­że przez moc du­cha, któ­rą bu­du­je na przy­kład ję­zyk. Aby pod­wa­żyć po­tę­gę kra­ju, nie­ko­niecz­nie trze­ba znisz­czyć obiek­ty ma­te­rial­ne, a głów­nym kie­run­kiem ata­ku może być znisz­cze­nie prze­strze­ni ję­zy­ka i kul­tu­ry na­ro­do­wej. Stąd po­ja­wia­ją się oba­wy o prze­kształ­ce­nie cy­wi­li­za­cji pra­wo­sław­nej w mar­gi­nal­ną192.

Ro­syj­scy eks­per­ci, ba­da­jąc współ­cze­sną zmie­nia­ją­cą się rze­czy­wi­stość mię­dzy­na­ro­do­wą, gło­szą teo­rie o za­ła­ma­niu się geo­po­li­tycz­ne­go ukła­du sił, w któ­rym Sta­ny Zjed­no­czo­ne, z ich ide­ała­mi, war­to­ścia­mi li­be­ral­ny­mi, prze­gry­wa­ją, a w to miej­sce po­ja­wia się "wiel­ka geo­po­li­tycz­na re­wo­lu­cja", któ­ra wy­ła­nia no­wych li­de­rów mię­dzy­na­ro­do­wych, kształ­tu­je wie­lo­bie­gu­no­wy świat skła­da­ją­cy się z róż­nych ośrod­ków siły, z róż­ny­mi ide­ała­mi, kul­tu­ra­mi, nie­zhie­rar­chi­zo­wa­ny, ale dy­na­micz­ny i wie­lo­płasz­czy­zno­wy193. W tym świe­cie wi­dzą sie­bie Ro­sja­nie, jako nie­kon­sump­cyj­ne spo­łe­czeń­stwo, któ­rych war­to­ści, ta­kie jak: re­li­gia, du­cho­wość, tra­dy­cja, ide­ały, fi­lo­zo­fia, mogą sta­no­wić sil­ny ośro­dek od­dzia­ły­wa­nia mię­dzy­na­ro­do­we­go. We­dług nich na­le­ży się po­go­dzić, że na­stęp­ne dzie­się­cio­le­cia będą cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się wzro­stem zna­cze­nia Eu­ra­zji, któ­ra sta­nie się "osią świa­ta" i po­li­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej. To otwie­ra przed Ro­sją z jej geo­gra­ficz­nym po­ło­że­niem i cy­wi­li­za­cyj­nym bo­gac­twem "da­le­ko idą­ce per­spek­ty­wy"194.

1.4.1. Ro­syj­skie po­strze­ga­nie prze­strze­ni

Ro­sja­nie w spo­sób szcze­gól­ny wi­dzą swo­je pań­stwo, pod­kre­śla­ją jego wy­jąt­ko­wy cha­rak­ter: me­sja­nizm, im­pe­ria­lizm, "du­cha ro­syj­skie­go", pra­wo­sław­ność, ta­jem­ni­czość i nie­prze­wi­dy­wal­ność195. Jest to toż­sa­me z su­biek­tyw­nym od­bi­ciem po­ło­że­nia geo­po­li­tycz­ne­go Ro­sji w świa­do­mo­ści ro­syj­skich elit po­li­tycz­nych i zwy­kłych oby­wa­te­li. Wią­że się to ze swo­istym mi­sty­cy­zmem geo­po­li­tycz­nym, a na­wet z oso­bli­wą "geo­zo­fią"196. W Ro­sji geo­po­li­ty­ka wy­kra­cza poza sfe­rę ra­cjo­nal­ną i ma "głęb­sze me­ta­fi­zycz­ne zna­cze­nie"197.

Prze­strzeń kształ­to­wa­ła hi­sto­rię, po­li­ty­kę, sto­sun­ki spo­łecz­ne pań­stwa ro­syj­skie­go, na­stęp­nie ZSRR, a po jego roz­pa­dzie - ob­sza­ru WNP. Po­li­ty­ka wład­ców ro­syj­skich, a po­tem ra­dziec­kich mia­ła cha­rak­ter wy­bit­nie eks­pan­sjo­ni­stycz­ny, po­le­ga­ją­cy na pod­bo­jach i po­sze­rza­niu te­ry­to­rium kosz­tem in­nych państw i re­gio­nów. Eks­pan­sję te­ry­to­rial­ną przy­spie­szył w XVI w. Iwan Groź­ny. W cią­gu na­stęp­nych 160 lat Ro­sja po­więk­szy­ła sze­ścio­krot­nie swo­je te­ry­to­rium198. W 1900 roku po­wierzch­nia Ro­sji wy­no­si­ła 22,3 mln km2. Od roku 1600 po­więk­szy­ła się ona o 17 mln km, co ozna­cza­ło, że na prze­strze­ni trzech stu­le­ci zwięk­sza­ła się każ­de­go dnia o 128 km, albo o 57 tys. km każ­de­go roku199. O ile pań­stwa w Eu­ro­pie Za­chod­niej bu­do­wa­ły swo­ją po­zy­cję mo­car­stwo­wą przez pod­bo­je za­mor­skie, zdo­by­wa­jąc od­le­głe ko­lo­nie w Afry­ce, Azji i Oce­anii, o tyle Ro­sja do­ko­ny­wa­ła ta­kiej eks­pan­sji i pod­po­rząd­ko­wa­nia no­wych te­ry­to­riów na lą­dzie, "po­chła­nia­jąc" są­sied­nie kra­je, eks­plo­atu­jąc i trak­tu­jąc je jako swo­je ko­lo­nie, z cza­sem asy­mi­lu­jąc spo­łecz­no­ści tych państw, kra­in i re­gio­nów, pod wzglę­dem re­li­gij­nym, ję­zy­ko­wym, z ży­wio­łem ro­syj­skim200. Po­wo­dów eks­pan­sji te­ry­to­rial­nej było wie­le: jed­no­cze­nie "ziem ru­skich", po­sze­rza­nie krę­gu wier­nych, sła­bość ste­po­wych kon­ku­ren­tów Ro­sji, chęć zy­sku, zdo­by­cie no­wych ryn­ków. Były tak­że po­wo­dy mi­li­tar­ne, przez od­su­wa­nie gra­nic im­pe­rium od sto­li­cy i ziem za­miesz­ka­łych przez Wiel­ko­ru­sów201.

Do­ty­ka­my tu­taj bar­dzo spe­cy­ficz­ne­go za­gad­nie­nia, a mia­no­wi­cie po­strze­ga­nia te­ry­to­rium/prze­strze­ni przez Ro­sjan. Ro­syj­ska prze­strzeń była i jest nadal pod­sta­wo­wym wy­znacz­ni­kiem po­zy­cji pań­stwa ro­syj­skie­go, gdyż przez stu­le­cia eks­pan­sja te­ry­to­rial­na prze­kła­da­ła się na osią­gnię­cia i dumę na­ro­do­wą spo­łe­czeń­stwa i elit po­li­tycz­nych Ro­sji. Stąd nie po­wi­nien dzi­wić fakt, że roz­pad ZSRR okre­śla­ny jest przez nich jako "naj­więk­sza tra­ge­dia geo­po­li­tycz­na XX wie­ku"202 czy "sa­mo­bój­stwo geo­po­li­tycz­ne". Więk­szość ba­da­czy ro­syj­skich trak­tu­je wy­da­rze­nia z 1991 r. jako po­raż­kę, wy­mie­nia­jąc: utra­tę po­nad 5 mln km2 do­tych­cza­so­we­go te­ry­to­rium (Ro­sja po­wró­ci­ła te­ry­to­rial­nie do gra­nic z XVI w.); prze­su­nię­cie punk­tu cięż­ko­ści te­ry­to­rium Ro­sji na pół­noc i wschód, co skut­ko­wa­ło od­su­nię­ciem jej od Eu­ro­py ku Azji, a co za tym idzie, utra­tą po­łą­czeń ko­mu­ni­ka­cyj­nych i in­fra­struk­tu­ry ener­ge­tycz­nej, łą­czą­cej ją z kon­ty­nen­tem eu­ro­pej­skim; utra­tą do­stę­pu do znacz­nej czę­ści su­row­ców na­tu­ral­nych w re­gio­nie Mo­rza Ka­spij­skie­go i Mo­rza Czar­ne­go; utra­tą por­tów nad­mor­skich, w tym wy­spe­cja­li­zo­wa­nych umoż­li­wia­ją­cych wyj­ście na Mo­rze Czar­ne i Bał­tyc­kie, Ka­spij­skie, oraz po­ja­wie­niem się na ru­bie­żach Ro­sji ob­sza­rów nie­sta­bil­no­ści, kon­flik­tów, sła­bych - upa­dłych państw, nie­zdol­nych do sa­mo­dziel­ne­go dzia­ła­nia i ge­ne­ru­ją­cych nie­bez­piecz­ne zja­wi­ska. Z dru­giej stro­ny zwra­ca się uwa­gę na po­zy­tyw­ne aspek­ty "okro­je­nia" prze­strze­ni ra­dziec­kiej, a mia­no­wi­cie: od­su­nię­cie od Ro­sji za­gro­żeń "mięk­kie­go pod­brzu­sza", czy­li te­re­nów Afga­ni­sta­nu i wią­żą­cych się z tym pro­ble­mów de­sta­bi­li­za­cyj­nych, kon­flik­tów w Gór­skim Ka­ra­ba­chu, Ab­cha­zji, Ose­tii Po­łu­dnio­wej, ode­rwa­nie się te­re­nów za­gro­żo­nych eko­lo­gicz­nie (Czar­no­byl, Je­zio­ro Aral­skie)203.

Geo­gra­ficz­ny ogrom pań­stwa i jego roz­pię­tość re­kom­pen­so­wa­ły przez stu­le­cia miesz­kań­com Ro­sji brak wol­no­ści oso­bi­stej, prze­strze­ni do wy­ra­ża­nia i re­ali­za­cji in­dy­wi­du­al­nych po­trzeb. Ro­sja­nie byli go­to­wi do re­du­ko­wa­nia po­trzeb oso­bi­stej prze­strze­ni na rzecz prze­strze­ni wspól­nej, sym­bo­li­zo­wa­nej przez roz­sze­rza­nie jej gra­nic i od­dzia­ły­wa­nia pań­stwa. Kwe­stia prze­strze­ni była i jest oso­bi­stą spra­wą każ­de­go Ro­sja­ni­na, ele­men­tem dumy lub od­czu­wa­nia klę­ski. Ma miej­sce sa­kra­li­za­cja te­ry­to­rium pań­stwa i sil­na me­ta­fi­zycz­na więź z te­ry­to­rium. Im­pe­ra­ty­wem jest, że Ro­sja po­trze­bu­je do­stę­pu do mórz, su­row­ców i zie­mi upraw­nej. Wy­ma­ga to od władz pań­stwa szcze­gól­ne­go na­ci­sku na za­bez­pie­cze­nie ca­ło­ści te­ry­to­rial­nej i in­te­gral­no­ści pań­stwa, a więc wy­sił­ków na gra­ni­cach chro­nią­cych ową prze­strzeń, oraz po­trze­by bu­do­wa­nia "stref bu­fo­ro­wych" i "wy­su­nię­tych przy­czół­ków"204. Cha­rak­te­ry­stycz­ne jest, że po­sia­da­ne te­ry­to­rium nie jest trak­to­wa­ne jako czyn­nik roz­wo­ju, ale nie­pod­le­ga­ją­cy ra­cjo­nal­nej ana­li­zie do­gmat sa­mo­iden­ty­fi­ka­cji na­ro­du i pań­stwa. Z jed­nej stro­ny, po­sze­rza­nie te­ry­to­rium było zwią­za­ne z eks­ten­syw­nym mo­de­lem ro­syj­skiej go­spo­dar­ki, za­pew­nia­ją­cej prze­trwa­nie kosz­tem zwięk­sza­nia are­ału zie­mi, a nie in­ten­sy­fi­ka­cji pro­duk­cji. Z dru­giej stro­ny, za­rzą­dza­nie tak roz­le­głym ob­sza­rem po­win­no po­cią­gnąć za sobą de­cen­tra­li­za­cję wła­dzy, ale w oba­wie przed se­pa­ra­ty­zmem w FR re­gio­ny nadal są sil­nie uza­leż­nio­ne od cen­trum - Mo­skwy205, co blo­ku­je ich roz­wój, po­wo­du­je wy­lud­nie­nie i de­gra­da­cję.

Geo­gra­ficz­na prze­strzeń ro­syj­ska nie za­wsze jest po­strze­ga­na po­zy­tyw­nie, szcze­gól­nie po roz­pa­dzie ZSRR i re­duk­cji te­ry­to­rium z 22 402 200 km2 do 17 075 400 km2 oraz po­zba­wie­niu jej stra­te­gicz­nych pun­ków obron­nych. Ro­sja utra­ci­ła 25% te­ry­to­rium b. ZSRR, a pod wzglę­dem de­mo­gra­ficz­nym aż 50% lud­no­ści ZSRR (143 mln, 2010), któ­ry u schył­ku li­czył 286 mln miesz­kań­ców206. Ro­sja stra­ci­ła kon­tro­lę nad in­fra­struk­tu­rą trans­por­to­wą z "dal­szą za­gra­ni­cą", w szcze­gól­no­ści trans­por­tu su­row­ców ener­ge­tycz­nych: gazu i ropy naf­to­wej. Ob­li­cza się, że FR od­dzie­dzi­czy­ła po ZSRR 90% moż­li­wo­ści wy­do­by­cia ropy naf­to­wej, 73% gazu ziem­ne­go, 63% pro­duk­cji ener­gii elek­trycz­nej, 85% moż­li­wo­ści eks­por­tu nie­prze­two­rzo­nej ropy, pra­wie 100% czy­ste­go gazu, co iden­ty­fi­ku­je Ro­sję jako pań­stwo su­row­co­we, gdyż za­sie­dla­jąc glob 3% lud­no­ści, dys­po­nu­je 35% za­pa­sów świa­to­we­go gazu na­tu­ral­ne­go207.

Obec­na geo­gra­fia Ro­sji wi­dzia­na jest jako nie­wy­star­cza­ją­ca do za­pew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa i roz­wo­ju kra­ju. W sen­sie stra­te­gicz­nym roz­pad im­pe­rium przy­niósł ka­ta­stro­fal­ne skut­ki, bo­wiem do­pro­wa­dził do zmniej­sze­nia moż­li­wo­ści obron­nych kra­ju, zmniej­sze­nia zdol­no­ści mo­bi­li­za­cyj­nych i moż­li­wo­ści od­par­cia agre­sji. Ro­sja po­sia­da dru­gą pod wzglę­dem dłu­go­ści gra­ni­cę lą­do­wą (włą­cza­jąc w to wszyst­kie gra­ni­ce prze­bie­ga­ją­ce na wo­dach śród­lą­do­wych, rze­kach i je­zio­rach), któ­ra wy­no­si 22,1 tys. km, i tyl­ko nie­wie­le ustę­pu­je pod tym wzglę­dem Chi­nom. Ochro­na gra­ni­cy jest nie tyl­ko kosz­tow­na, ale tak­że ze wzglę­du na dużą "prze­pu­sto­wość" - w wie­lu miej­scach wręcz nie­moż­li­wa. Po­nad­to na wie­lu od­cin­kach "nie ma gra­ni­cy", bo o jej kształt Ro­sja to­czy spór z: Es­to­nią, Ło­twą, Chi­na­mi i Ja­po­nią208.

Ta­be­la 2. Gra­ni­ce lą­do­we i mor­skie Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej

Po­zy­cja

Na­zwa pań­stwa

Dłu­gość gra­ni­cy lą­do­wej (km)

Dłu­gość gra­ni­cy mor­skiej (km)

1.

Ka­zach­stan

7512,8

85,8

2.

Chi­ny

4209,3

-

3.

Mon­go­lia

3485

-

4.

Ukra­ina

1925,8

320

5.

Fin­lan­dia

1271,8

54

6.

Bia­ło­ruś

1239

-

7.

Gru­zja

572,5

22,4

8.

Azer­bej­dżan

372,6

22,4

9.

Es­to­nia

324,8

142

10.

Ło­twa

270,5

-

11.

Li­twa

266

22,4

12.

Ab­cha­zja

255,4

-

13.

Pol­ska

204,1

32,2

14.

Nor­we­gia

195,8

23,3

15.

Ose­tia Po­łu­dnio­wa

70

-

16.

Ko­rea Pół­noc­na

17

22,1

17.

Ja­po­nia

-

194,3

18.

USA

-

49

Źró­dło: opra­co­wa­nie na pod­sta­wie Федеральное агентство по обустройству государственной границы Российской Федерации (Росграница), http://www.ros­gra­nit­sa.ru/ru/agen­cy, [04.10.2012]; T. Gra­bow­ski, Ro­syj­ska siła. Siły zbroj­ne i głów­ne pro­ble­my po­li­ty­ki obron­nej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej w la­tach 1991-2010, Czę­sto­cho­wa 2011,, s. 20.

Naj­bar­dziej bo­le­sna dla suk­ce­sor­ki ZSRR była utra­ta waż­nych punk­tów stra­te­gicz­nych na mo­rzach i oce­anach. Cho­ciaż Ro­sja po­sia­da naj­dłuż­szą li­nię brze­go­wą na świe­cie, któ­ra wy­no­si 38 807 km209, to po­ło­że­nie Ro­sji w sto­sun­ku do mórz i oce­anów jest jed­no­znacz­nie nie­ko­rzyst­ne. Wy­ni­ka to z fak­tu, że więk­szość mórz na pół­noc­nym od­cin­ku (z wy­jąt­kiem po­łu­dnio­wej czę­ści Mo­rza Ba­rent­sa) przez więk­szość część roku po­zo­sta­je za­mar­z­nię­ta210. W sen­sie mi­li­tar­nym ten od­ci­nek speł­nia funk­cję je­dy­nie obron­ną, ale nie jest on ko­rzyst­ny dla eks­plo­ata­cji eko­no­micz­nej211. Ro­sja roz­po­czę­ła pra­cę nad po­zy­ska­niem su­row­ców z Ark­ty­ki, co w przy­szło­ści może się przy­czy­nić do pod­nie­sie­nia zna­cze­nia go­spo­dar­cze­go tego ob­sza­ru. Eko­no­micz­ną ry­wa­li­za­cję kom­pli­ku­je brak kom­plek­so­we­go po­ro­zu­mie­nia w spra­wie sta­tu­su Ark­ty­ki. Do­ty­czy ona państw "przy­brzeż­nych" wo­bec Ark­ty­ki, czy­li: Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Ka­na­dy, Nor­we­gii, Da­nii, Is­lan­dii i Ro­sji. Ta ostat­nia jest żywo za­in­te­re­so­wa­na, aby me­to­dą fak­tów do­ko­na­nych (w sierp­niu 2007 r. Ro­sja­nie za­tknę­li fla­gę na Bie­gu­nie Pół­noc­nym), po­zy­ski­wać bo­ga­te zło­ża Ark­ty­ki. Wraz ze zmia­na­mi kli­ma­tycz­ny­mi Ro­sja­nie prze­wi­du­ją wzrost zna­cze­nia pół­noc­nej dro­gi mor­skiej i go­spo­dar­cze­go zna­cze­nia tego re­gio­nu.

Na in­nych kie­run­kach "wyj­ścia" Ro­sji ku mo­rzom i oce­anom po­ja­wi­ły się nowe pro­ble­my utra­ty stra­te­gicz­nych por­tów na Mo­rzu Bał­tyc­kim, Mo­rzu Czar­nym i Mo­rzu Ka­spij­skim. Po­nad­to wszyst­kie oka­la­ją­ce mo­rza Ro­sję to mo­rza za­mknię­te lub pół­za­mknię­te, co wy­ma­ga od Ro­sji ne­go­cjo­wa­nia w spra­wie prze­pły­wu przez cie­śni­ny i ka­na­ły - bę­dą­ce pod kon­tro­lą państw-człon­ków NATO oraz Ja­po­nii i Ko­rei Po­łu­dnio­wej. Na Mo­rzu Bał­tyc­kim Ro­sja utra­ci­ła na rzecz Li­twy, Ło­twy i Es­to­nii część swo­ich baz mor­skich. Po­zo­stał jej ob­wód ka­li­nin­gradz­ki, gdzie jest jed­na z baz ro­syj­skiej Flo­ty Bał­tyc­kiej212. Ale fakt, że ob­wód jest eks­kla­wą oto­czo­ną przez te­ry­to­ria państw na­le­żą­cych do NATO, po­wo­du­je spa­dek zna­cze­nia tego miej­sca w za­kre­sie dzia­łal­no­ści stra­te­gicz­nej w cza­sie ewen­tu­al­ne­go kon­flik­tu. Rów­nież port - bazę Flo­ty Bał­tyc­kiej w Pe­ters­bur­gu-Kronsz­ta­dzie - ogra­ni­cza to, że znaj­du­je się on w głę­bi Za­to­ki Fiń­skiej, któ­rej wy­lot na­le­ży do Fin­lan­dii i Es­to­nii. Por­ty na Mo­rzu Bia­łym dzia­ła­ją tyl­ko w okre­sach let­nich, bo­wiem kli­mat nie sprzy­ja ca­ło­rocz­nej że­glu­dze213. Na Mo­rzu Czar­nym Ro­sja sto­czy­ła ba­ta­lię z nie­pod­le­głą Ukra­iną o sta­tus i sta­cjo­no­wa­nie Flo­ty Czar­no­mor­skiej na Kry­mie. Pań­stwa do­szły do po­ro­zu­mie­nia do­pie­ro w 1997 r. i 2010 r., ale nadal, w sy­tu­acji na­pię­cia w sto­sun­kach wza­jem­nych, funk­cjo­no­wa­nie flo­ty mor­skiej na te­ry­to­rium in­ne­go pań­stwa nie jest bez­piecz­ne. Na dru­gim krań­cu te­ry­to­rium Ro­sji waż­ny port - baza ro­syj­skiej Flo­ty Oce­anu Spo­koj­ne­go we Wła­dy­wo­sto­ku - jest oto­czo­ny Mo­rzem Ja­poń­skim. Ro­syj­skie okrę­ty pod­wod­ne wy­cho­dzą­ce z bazy zmu­szo­ne są do prze­cho­dze­nia przez Mo­rze Ja­poń­skie i cie­śni­nę po­mię­dzy Wy­spa­mi Ku­na­shir i Hok­ka­ido, aby do­stać się na Pa­cy­fik. Taka sy­tu­acja wy­ja­śnia upór Ro­sji wo­bec per­spek­ty­wy zwró­ce­nia Wysp Ku­ryl­skich Ja­po­nii, któ­re znaj­du­ją się na Mo­rzu Ochoc­kim. O Ku­ry­le to­czy się spór te­ry­to­rial­ny ro­syj­sko-ja­poń­ski od cza­sów II woj­ny świa­to­wej214.

Ro­sja roz­wi­ja­ła się nie w cza­sie, ale w prze­strze­ni215. J. Kro­utvor dzie­li hi­sto­rycz­ną struk­tu­rę Eu­ro­py na trzy blo­ki - "stre­fy hi­sto­rycz­ne": hi­sto­ryzm Za­cho­du, ab­sur­dal­ną hi­sto­rię Eu­ro­py Środ­ko­wej oraz brak hi­sto­rii Wscho­du. "Brak hi­sto­rii Wscho­du po­kry­wa się z dzie­ja­mi Ro­sji. Czas na­war­stwia się, nie pły­nie, nie dzie­je się, lecz wy­peł­nia jak wiecz­ność, za­sta­ny stan spraw. Przed nami stoi za­sta­ny mo­no­lit co­dzien­no­ści, gdzie nie żą­dzą żad­ne pra­wa hi­sto­rycz­ne, tyl­ko de­spo­tycz­na wła­dza (...). Hi­sto­ria ro­syj­ska jest męt­na, nie­ty­po­wa, mo­no­li­tycz­na. Hi­sto­ry­cy mó­wią o bra­ku hi­sto­rycz­ne­go fun­da­men­tu. Na hi­sto­rię ro­syj­ską wy­łącz­ny mo­no­pol po­sia­da pań­stwo. Każ­da zmia­na rzą­dów ozna­cza, że hi­sto­ry­cy mu­szą spi­sać dzie­je na nowo. Od­czu­wal­ny jest brak na­tu­ral­nej cią­gło­ści w cza­sie, pa­mię­ci hi­sto­rycz­nej. (...) Hi­sto­ria jest sys­te­ma­tycz­nie fał­szo­wa­na, pod­po­rząd­ko­wa­na pa­nu­ją­cej ide­olo­gii"216. W ro­syj­skiej hi­sto­rii nie kła­dzo­no du­że­go na­ci­sku na roz­wój go­spo­dar­czy, po­li­tycz­ny, kul­tu­ral­ny, ale na zdo­by­cze te­ry­to­rial­ne. Stąd Sta­ni­sław Bie­leń prze­ko­nu­je o te­ry­to­rial­no-cen­trycz­nym po­strze­ga­niu świa­ta daw­nych i współ­cze­snych Ro­sjan, któ­rym trud­no było się po­go­dzić z ode­rwa­niem zie­mi ukra­iń­skiej i bia­ło­ru­skiej, jako ele­men­tów po­tę­gi ro­syj­skiej, a póź­niej ra­dziec­kiej217. Ro­syj­ski hi­sto­ryk S. M. So­lo­wiew prze­ko­ny­wał, że dzię­ki swo­je­mu po­ło­że­niu geo­gra­ficz­ne­mu Mo­skwie przy­pa­dło w udzia­le zjed­no­cze­nie ziem ru­skich po na­jaz­dach mon­gol­skich. Do­cho­dzi do wnio­sku, że za­rów­no kli­mat, jak i po­ło­że­nie wpły­nę­ło na cha­rak­ter na­ro­du i pań­stwa ro­syj­skie­go. Su­ro­wą przy­ro­dę na­zwał "ma­co­chą" dla Ro­sjan (ale nie mat­ką, któ­rą była za­wsze zie­mia). Przy­ro­da, su­ro­we wa­run­ki kli­ma­tycz­ne były nie­przy­chyl­ne, nie­ule­głe, nie­do­stęp­ne i nie­przy­ja­zne dla swo­ich miesz­kań­ców, dla­te­go inny au­tor kon­sta­tu­je, że "hi­sto­ria Ro­sji to wal­ka z jej geo­gra­fią"218. We­dług I. L. So­lo­nie­wi­cza "ame­ry­kań­ska swo­bo­da, jak i ame­ry­kań­skie bo­gac­two roz­wi­nę­ło się dzię­ki ame­ry­kań­skiej geo­gra­fii - na­sza [ro­syj­ska - przyp. A. L.] wol­ność i bo­gac­two ogra­ni­czo­ne są ro­syj­ską geo­gra­fią"219.

Z dru­giej stro­ny, w świa­do­mo­ści Ro­sjan zie­mia jest świę­to­ścią, ele­men­tem kul­tu, i dla­te­go nie po­win­na być przed­mio­tem han­dlu, tak jak nie może być nim po­wie­trze i słoń­ce. Zie­mia daje ży­cie, po­zwa­la prze­trwać w naj­trud­niej­szych mo­men­tach. Ta­kie po­strze­ga­nie zie­mi m.in. tłu­ma­czy trud­no­ści w ure­gu­lo­wa­niu pra­wa wła­sno­ści zie­mi i jej ob­ro­tu w pań­stwie ro­syj­skim.

1.4.2. Sto­su­nek Ro­sjan do ar­mii w per­spek­ty­wie obro­ny prze­strze­ni

Z ro­syj­skim po­strze­ga­niem te­ry­to­rium wią­że się szcze­gól­ne zro­zu­mie­nie dla sil­nej wła­dzy pań­stwo­wej, umie­ją­cej za­pa­no­wać nad prze­strze­nią, oraz mi­to­lo­gi­zo­wa­nie ar­mii, któ­ra tej prze­strze­ni po­win­na bro­nić220. Wspo­mnia­ny I. L. So­lo­nie­wicz po­rów­nu­je bez­pie­czeń­stwo ame­ry­kań­skie i bry­tyj­skie z ro­syj­skim i do­cho­dzi do wnio­sku, że "An­glia i USA mają gwa­ran­cje bez­pie­czeń­stwa wy­ni­ka­ją­ce z po­ło­że­nia wy­spiar­skie­go, a ro­syj­skie bez­pie­czeń­stwo może być tyl­ko gwa­ran­to­wa­ne woj­sko­wą po­win­no­ścią"221.

Po­dej­ście do ar­mii nie jest jed­no­znacz­ne. W prze­ko­na­niu ro­syj­skich hi­sto­ry­ków dzie­je Ro­sji udo­wod­nia­ją ko­niecz­ność po­sia­da­nia sil­nej ar­mii, któ­ra mu­sia­ła przez wie­ki od­pie­rać ata­ki ze­wnętrz­ne. Naj­tra­gicz­niej­szą dla eg­zy­sten­cji pań­stwa ro­syj­skie­go, a tak­że, jak wie­lu ba­da­czy pod­kre­śla, fun­da­men­tal­ną dla ukształ­to­wa­nia cha­rak­te­ru i men­tal­no­ści spo­łe­czeń­stwa ro­syj­skie­go była pra­wie trzy­stu­let­nia oku­pa­cja - na­jaz­dy mon­gol­skie (XIII-XVI w.)222. Uświa­do­mi­ła ona po­trze­bę scen­tra­li­zo­wa­ne­go pań­stwa, dys­po­nu­ją­ce­go od­po­wied­ni­mi si­ła­mi zbroj­ny­mi do eli­mi­na­cji za­gro­żeń ze­wnętrz­nych. Po­ło­że­nie geo­gra­ficz­ne i nie­sta­bil­ne są­siedz­two zro­dzi­ło syn­drom "ob­lę­żo­nej twier­dzy" i cią­głe po­czu­cie za­gro­że­nia w spo­łe­czeń­stwie ro­syj­skim223. Może to być za­sko­cze­niem, bo­wiem w więk­szo­ści woj­ny, któ­re pro­wa­dzi­ła Ro­sja, nie od­by­wa­ły się na jej te­ry­to­rium, ale te­re­nach są­sied­nich i kosz­tem państw ościen­nych. Ale ro­syj­scy hi­sto­ry­cy są prze­ko­na­ni, że w ca­łej no­wo­żyt­nej hi­sto­rii Ro­sji, nig­dy nie mo­gła się ona sku­pić na we­wnętrz­nej mo­der­ni­za­cji, gdyż mu­sia­ła zma­gać się z cią­gły­mi woj­na­mi ze­wnętrz­ny­mi, przy czym są prze­ko­na­ni, że czę­sto były one roz­myśl­nie roz­po­czy­na­ne przez ze­wnętrz­nych wro­gów Ro­sji, aby za­ha­mo­wać jej we­wnętrz­ny roz­wój224. W. Krił­łow, J. Kriucz­kow prze­ko­nu­ją, że w no­wo­żyt­nej hi­sto­rii Ro­sji pra­wie każ­dy wiek roz­po­czy­nał się od wiel­kich zma­gań wo­jen­nych. W XVI w. była to Wiel­ka Smu­ta, w wie­ku XVIII - woj­na pół­noc­na, w wie­ku XIX - kam­pa­nia Na­po­le­ona, zaś w XX stu­le­ciu: I i II woj­na świa­to­wa, trzy re­wo­lu­cje i woj­na do­mo­wa. Ob­li­cza­ją oni, że od 862 roku Ruś/Ro­sja od­by­ła po­nad 700 wo­jen i kon­flik­tów zbroj­nych, stąd kon­sta­tu­ją, że hi­sto­ria Ro­sji to hi­sto­ria wo­jen. Ich ob­li­cze­nia po­twier­dza­ją wą­tłość tezy o Ro­sji jako "ob­lę­żo­nej twier­dzy", gdyż od 1700 r. do 1917 r. z 70 wo­jen tyl­ko czte­ry to­czy­ły się na te­ry­to­rium Ro­sji i były to: woj­na pół­noc­na, kam­pa­nia 1812 r., woj­na krym­ska i I woj­na świa­to­wa. Bio­rąc pod uwa­gę cha­rak­ter tych kon­flik­tów, to tyl­ko woj­na z Na­po­le­onem mia­ła wy­bit­nie cha­rak­ter obron­ny. Taką woj­ną była tak­że "woj­na oj­czyź­nia­na" po agre­sji hi­tle­row­skich Nie­miec w 1941 r. W pierw­szym przy­pad­ku atu­tem obron­nym Ro­sji była prze­strzeń i kli­mat, któ­re przy­czy­ni­ły się do klę­ski Fran­cu­zów. W dru­gim przy­pad­ku sza­lę zwy­cię­stwa prze­wa­ży­ła ogrom­na ofia­ra ra­dziec­kich męż­czyzn i ko­biet bro­nią­cych "świę­tej zie­mi, te­ry­to­rium, oj­czy­zny - pi­sa­no w pa­mięt­ni­kach - w Sta­li­nin­gra­dzie nie było na­wet gra­ma zie­mi, któ­ry by nie był na­siąk­nię­ty krwią"225.

Pań­stwo ro­syj­skie przy­ję­ło stra­te­gię bez­pie­czeń­stwa skie­ro­wa­ną na "po­ły­ka­nie swo­ich prze­ciw­ni­ków", czy­li roz­sze­rza­nie wpły­wów przez pod­bój, a na­stęp­nie stop­nio­we oswa­ja­nie no­wej prze­strze­ni, rów­no­le­gle two­rząc pas za­leż­nych te­ry­to­riów i państw wo­kół Ro­sji226. W tym sen­sie ro­syj­scy na­ukow­cy i pu­bli­cy­ści prze­ko­nu­ją, że naj­więk­sze suk­ce­sy od­nie­śli Ro­sja­nie za cza­sów ZSRR, mon­tu­jąc im­pe­rium skła­da­ją­ce się z brat­nich państw so­jusz­ni­ków w ra­mach Ukła­du War­szaw­skie­go, a tak­że roz­sze­rza­jąc wpły­wy w trze­cim świe­cie227. Współ­cze­śnie zda­niem ro­syj­skie­go ko­mu­ni­sty - Wła­di­mia Ży­ri­now­skie­go - ko­niecz­ny dla Ro­sji jest "prze­rzut na Po­łu­dnie"228.

Ar­mia speł­nia nie tyl­ko funk­cje obron­ne, lecz tak­że kon­stru­ują­ce pań­stwo i wła­dzę. Woj­nie i ar­mii po­świę­co­no w Ro­sji wy­jąt­ko­wo dużo miej­sca w li­te­ra­tu­rze i sztu­ce. Po­twier­dza­ją to sta­ro­ru­skie za­byt­ki pi­śmien­nic­twa, któ­re od­no­si­ły się do wal­ki z na­jeźdź­cą. Rów­nież pra­wo­sła­wie, kon­cep­cja "Trze­cie­go Rzy­mu" kon­stru­owa­ły wal­kę "za wia­rę, cara i oj­czy­znę". Bol­sze­wi­cy się­ga­li do uży­cia siły w celu re­ali­za­cji ce­lów ide­olo­gicz­no-po­li­tycz­nych, a woj­na do­mo­wa przy­nio­sła brak roz­róż­nie­nia w prze­strze­ni geo­gra­ficz­no-spo­łecz­nej na ob­szar woj­sko­wy i ob­szar cy­wil­ny229. ZSRR, a na­stęp­nie Ro­sja były prze­waż­nie przed­sta­wia­ne jako pań­stwo wiecz­nie okrą­żo­ne przez wro­gów, zmu­szo­ne do cią­głej go­to­wo­ści wo­bec ze­wnętrz­ne­go wro­ga. We­dług ko­men­ta­to­rów mia­ło to "na celu wpo­je­nie w ro­syj­ską na­ro­do­wą świa­do­mość wy­obra­że­nia o ar­mii jako in­sty­tu­cji ma­ją­cej pra­wo po­słu­gi­wać się wszyst­ki­mi za­so­ba­mi kra­ju - ma­te­rial­ny­mi, in­te­lek­tu­al­ny­mi, ludz­ki­mi"230. Ale po­strze­ga­nie woj­ny i ar­mii zmie­ni­ło się w Ro­sji w la­tach 90. XX w., głów­nie za spra­wą woj­ny w Cze­cze­nii i nie­udol­nych re­form ro­syj­skich sił zbroj­nych231.

Cze­cze­nia była trud­nym do­świad­cze­niem dla ro­syj­skich żoł­nie­rzy. Przy­szło im wal­czyć w wro­giem we­wnętrz­nym, a nie ze­wnętrz­nym, w obro­nie "kon­sty­tu­cyj­ne­go po­rząd­ku", cze­go do koń­ca nie ro­zu­mie­li i nie czu­li, żeby w imię tego umie­rać. Kon­flikt w Cze­cze­nii ode­grał klu­czo­wą rolę w ży­ciu po­li­tycz­nym i spo­łecz­nym tego pań­stwa na wszyst­kich płasz­czy­znach bez­pie­czeń­stwa, po­li­ty­ki i eko­no­mii. Był wy­ko­rzy­sty­wa­ny przez róż­ne gru­py wpły­wu w roz­gry­wa­niu par­ty­ku­lar­nych in­te­re­sów232.

W pew­nym sen­sie moż­na mó­wić o "syn­dro­mie cze­czeń­skim" od­dzia­łu­ją­cym na mło­de po­ko­le­nie. Po­wra­ca­ją­cy z służ­by mło­dzi lu­dzie na ogół nie po­tra­fi­li się od­na­leźć w "nor­mal­nym" spo­łe­czeń­stwie, któ­re nie do koń­ca wie­rzy­ło w za­sad­ność dzia­łań mi­li­tar­nych na Kau­ka­zie Pół­noc­nym. Zwy­kle tra­fia­li na nowo do jed­no­stek woj­sko­wych ak­tyw­nych w re­gu­lo­wa­niu kon­flik­tów na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim: w Nad­dnie­strzu, Ab­cha­zji i Ose­tii Po­łu­dnio­wej. Bez­sens wo­jacz­ki był aż nad­to wi­docz­ny w spo­łe­czeń­stwie, któ­re za­czy­na­ło kon­cen­tro­wać się na prze­trwa­niu, co­dzien­no­ści i ma­te­rial­nej sfe­rze ży­cia. W no­wym spo­łe­czeń­stwie ro­syj­skim "stra­ci­ły moc ta­kie war­to­ści, jak: so­li­dar­ność, wspól­no­to­wy i ko­lek­ty­wy duch, dys­cy­pli­na. (...) Dla lu­dzi, któ­rzy od­nie­śli suk­ces w tym cza­sie, naj­waż­niej­sze sta­ły się war­to­ści ma­te­rial­ne, ta­kie jak: in­dy­wi­du­alizm, he­do­nizm, kon­sump­cja"233. Po­ja­wi­ła się po­wszech­na wśród mło­dych lu­dzi nie­chęć do słu­że­nia w woj­sku. Do­cho­dzi­my więc do pew­ne­go pa­ra­dok­su ro­syj­skie­go spo­łe­czeń­stwa. Z jed­nej stro­ny, ar­mia zaj­mu­je w ran­kin­gu za­ufa­nia trze­cie miej­sce (po pre­zy­den­cie i Cer­kwi), ale nie prze­kła­da się to na oso­bi­ste za­an­ga­żo­wa­nie i pra­gnie­nie słu­że­nia w ro­syj­skich si­łach zbroj­nych, o któ­rych krą­żą bar­dzo ne­ga­tyw­ne opi­nie: o ko­rup­cji, be­stial­stwie star­szych stop­niem, czy­li fali (die­dowsz­czyź­nie), trud­nych wa­run­kach so­cjal­nych i ma­te­rial­nych żoł­nie­rzy. W ba­da­niach opi­nii pu­blicz­nej od lat więk­szość oby­wa­te­li ro­syj­skich od­po­wia­da ne­ga­tyw­nie o chę­ci służ­by woj­sko­wej. Cho­ciaż wśród za­wo­dów sza­no­wa­nych przez Ro­sjan woj­sko­wi zaj­mu­ją szó­ste miej­sce (za le­ka­rza­mi, na­uczy­cie­la­mi, uczo­ny­mi, rol­ni­ka­mi, ro­bot­ni­ka­mi), to co roku ko­mi­sje po­bo­ru bo­ry­ka­ją się z pro­ble­ma­mi ma­so­we­go nie­sta­wia­nia się na we­zwa­nie234. W ba­da­niach opi­nii pu­blicz­nej prze­wa­ża­ją od­po­wie­dzi ne­ga­tyw­ne na te­mat służ­by w ar­mii. Na py­ta­nie, czy chciał­byś aby twój syn, brat, mąż lub inny bli­ski słu­żył te­raz w ar­mii, od­po­wie­dzia­ła "nie" w: 1998 - 84%, 2000 - 75%, 2002 - 72%, 2004 - 77%, 2006 - 69%, 2007 - 59%235.

1.4.3. Ro­syj­skie kon­cep­cje geo­po­li­tycz­ne

To co wy­róż­nia geo­po­li­ty­kę ro­syj­ską od kon­cep­cji za­chod­nich, to upo­rczy­we się­ga­nie do kla­sy­ków geo­po­li­ty­ki (za­chod­nich i ro­syj­skich). W mniej­szym stop­niu ak­cen­tu­je się naj­now­sze tren­dy geo­po­li­ty­ki kry­tycz­nej, post­mo­der­ni­stycz­nej i neo-geo­po­li­ty­ki, choć nie moż­na po­wie­dzieć, że nie ma de­ba­ty na ten te­mat236. Nadal wy­jąt­ko­wą rolę w kształ­to­wa­niu po­li­ty­ki państw w dys­kur­sie ro­syj­skim zaj­mu­je geo­gra­fia. Sta­ni­sław Bieł­kow­ski, po­li­to­log i do­rad­ca pre­zy­den­ta Wła­di­mi­ra Pu­ti­na, prze­ko­ny­wał, że Ro­sja za­wsze ba­zo­wa­ła na po­ten­cja­le geo­gra­ficz­nym237.

Ro­sja­nie w swo­ich kon­cep­cjach geo­po­li­tycz­nych od­wo­łu­ją się do da­le­kiej prze­szło­ści, szu­ka­jąc tam in­spi­ra­cji dla współ­cze­snych wy­zwań mię­dzy­na­ro­do­wych. Nie­któ­rzy prze­ko­nu­ją, że pierw­szym geo­po­li­ty­kiem był sta­rzec, mnich Fi­lo­fiej, twór­ca pro­jek­tu Mo­skwy jako "Trze­cie­go Rzy­mu", po­zwa­la­ją­ce­go na uza­sad­nie­nie ze­bra­nia ziem ru­skich pod przy­wódz­twem ksią­żąt mo­skiew­skich, w peł­ni wdro­żo­ne­go przez cara Iwa­na Groź­ne­go i na­stęp­nych wład­ców Ro­sji238. Dzię­ki do­ko­na­niom eks­pan­sjo­ni­stycz­nym, zbu­do­wa­niu ogrom­nej prze­strze­ni, któ­ra po­mo­gła po­ko­nać Na­po­le­ona na po­cząt­ku XIX wie­ku, Ro­sja prze­kształ­ci­ła się w "eu­ro­pej­skie­go żan­dar­ma" chro­nią­ce­go po­rzą­dek we­wnętrz­ny w pań­stwach eu­ro­pej­skich na mocy Świę­te­go Przy­mie­rza z 1815 r. Alek­san­der I na jego mocy wpro­wa­dził m.in. woj­ska ro­syj­skie do ce­sar­stwa au­striac­kie­go, tłu­miąc wę­gier­skie po­wsta­nie. Je­den z uczo­nych - F. I. Tiut­czew (1803-1873) prze­ko­ny­wał, aby wy­ko­rzy­stać tę sy­tu­ację i znisz­czyć im­pe­rium Habs­bur­gów, łą­cząc pod pry­ma­tem ro­syj­skim wszyst­kie na­ro­dy sło­wiań­skie. Sta­ło się to pod­sta­wą dla no­wej kon­cep­cji geo­po­li­tycz­nej - pan­sla­wi­zmu - za­pro­po­no­wa­nej przez N. Da­ni­lew­skie­go (1822-1885) wy­cho­dzą­ce­go z pro­po­zy­cją zbu­do­wa­nia Wszech­sło­wiań­skiej Fe­de­ra­cji wy­ko­rzy­stu­ją­cej wia­rę (Buł­ga­rzy, Ser­bo­wie) i wię­zi krwi (Po­la­cy, Cze­si) z cen­trum, w wy­zwo­lo­nym od Tur­ków Kon­stan­ty­no­po­lu239. Z tą kon­cep­cją nie zga­dzał się K. N. Le­on­tiew (1831-1879), któ­ry sfor­mu­ło­wał tezę, że "sło­wiań­stwo jest, ale nie ma sla­wi­zmu". We­dług nie­go moż­na mó­wić o bli­sko­ści et­nicz­nej i ję­zy­ko­wej Sło­wian, ale nie o kul­tu­ro­wej ich jed­no­ści. Pro­po­no­wał więc on kon­cep­cję sło­wia­no­fil­stwa240. Pod ko­niec XIX wie­ku i na po­cząt­ku XX wie­ku wy­kształ­ci­ły się jesz­cze dwie kon­cep­cje: okcy­den­ta­li­zmu241 i eu­ra­zja­ty­zmu242. Szcze­gól­nie ta dru­ga ak­cen­to­wa­ła pro­ble­ma­ty­kę geo­po­li­tycz­ną. Twór­cą po­ję­cia eu­ra­zja­ty­zmu był uczo­ny geo­graf - Piotr Sa­wic­kij. Wszyst­kich eu­ra­zja­ty­stów in­spi­ro­wa­ła idea Ro­sji jako ca­ło­ścio­we­go świa­ta. Kon­cep­cja roz­wo­ju pań­stwa w od­nie­sie­niu do te­ry­to­rium była pro­mo­wa­na w kon­tek­ście wpro­wa­dzo­ne­go ter­mi­nu "miej­sca roz­wo­ju"243 (месторазвитие), z któ­re­go prze­bi­jał de­ter­mi­nizm geo­gra­ficz­ny w roz­wo­ju pań­stwa.

Inny wy­bit­ny geo­po­li­tyk ro­syj­ski L. N. Gu­mi­lew stwo­rzył pod­sta­wy po­strze­ga­nia Ro­sji-Eu­ra­zji jako od­dziel­ne­go sa­mo­wy­star­czal­ne­go typu kul­tu­ro­we­go244. Stwo­rzył on teo­rię et­no­ge­ne­zy, któ­ra łą­czy­ła uwa­run­ko­wa­nia przy­rod­ni­czo-geo­gra­ficz­ne z po­li­tycz­nym sys­te­mem pań­stwa. Jego zda­niem każ­dy et­nos kształ­tu­je się w od­mien­nych wa­run­kach fi­zycz­no-geo­gra­ficz­nych i mi­kro­kli­ma­cie. Po­czą­tek no­we­go eto­su daje są­siedz­two kil­ku et­no­sów i na ich sty­ku do­cho­dzi do kul­tu­ro­wej mu­ta­cji. Roz­wój da­ne­go eto­su jest wa­run­ko­wa­ny jego ad­ap­ta­cją do wa­run­ków geo­gra­ficz­nych. Mno­gość et­no­sów wa­run­ku­je hi­sto­rycz­ne ryt­my w Eu­ra­zji i sta­no­wi o jej uni­kal­no­ści. Su­per­et­nos jako sys­tem wie­lu et­no­sów nie jest zbio­ro­wo­ścią du­cho­wą, po­li­tycz­ną, ale przy­rod­ni­czą. Tak eu­ra­zja­ty­ści tłu­ma­czy­li moż­li­wo­ści po­wsta­nia ZSRR jako su­per­et­no­su245. Geo­gra­ficz­ny i przy­rod­ni­czy de­ter­mi­nizm był wi­docz­ny tak­że w pra­cach I. A. Ili­na, któ­ry po­strze­gał Ro­sję jako żywy or­ga­nizm, wiecz­nie po­trze­bu­ją­cy obro­ny, ze wzglę­du na brak na­tu­ral­nych ba­rier geo­gra­ficz­nych246. Rów­nież I. L. So­lo­nie­wicz z jego "wal­ką z ro­syj­ską geo­gra­fią" był de­ter­mi­ni­stą geo­gra­ficz­nym.

W kla­sycz­nym okre­sie roz­wo­ju geo­po­li­ty­ki, któ­ry przy­pa­da na okres mię­dzy­wo­jen­ny, war­to zwró­cić tak­że uwa­gę na do­ko­na­nia: geo­gra­fa A. I. Wo­jej­ko­wa (książ­ka w 1904 r. pt. "Czy Oce­an Spo­koj­ny bę­dzie naj­waż­niej­szym cen­trum mor­skich po­dró­ży na kuli ziem­skiej"), ro­syj­skie­go geo­gra­fa i po­dróż­ni­ka P. P. Tien-Szań­skie­go (książ­ka w 1892 r. pt. "Zna­cze­nie Ro­sji w ko­lo­ni­za­cji eu­ro­pej­skich na­ro­dów"), et­no­gra­fa i de­mo­gra­fa W. N. La­mań­sko­go (książ­ka w 1916 r. pt. "Trzy świa­ty eu­ra­zja­tyc­kie­go ma­tie­ri­ka").

Za naj­wy­bit­niej­szą po­stać ro­syj­skiej geo­po­li­ty­ki nie­wąt­pli­wie moż­na uznać geo­gra­fa Wie­na­mi­na Sie­mio­no­wa Tien-Szań­skie­go (syna Pio­tra Tien-Szań­skie­go), któ­ry uro­dził się w wio­sną 1870 r. w Pe­ters­bur­gu. Po­zo­sta­wił po so­bie jed­ną z naj­bar­dziej roz­bu­do­wa­nych, ca­ło­ścio­wych i ory­gi­nal­nych kon­cep­cji geo­po­li­tycz­nych. Był on zwo­len­ni­kiem hu­ma­ni­stycz­nej szko­ły geo­po­li­ty­ki, któ­rej osią i od­nie­sie­niem był czło­wiek. Bar­dzo war­to­ścio­we było sys­te­ma­tycz­ne opra­co­wa­nie ro­syj­skiej kon­cep­cji geo­po­li­tycz­nej. Wy­od­ręb­nił on kil­ka za­dań umiej­sca­wia­ją­cych Ro­sję w świa­to­wej po­li­ty­ce. We­dług nie­go na­le­ża­ło wy­od­ręb­nić na­stę­pu­ją­ce ob­sza­ry ba­daw­cze: 1) ana­li­zę świa­to­wej roli ro­syj­skiej ko­lo­ni­za­cji w Azji, 2) ba­da­nie te­ry­to­rial­nych form ro­syj­skie­go pa­no­wa­nia i wska­za­nie na naj­bar­dziej przy­dat­ne z nich dla współ­cze­sne­go pań­stwa ro­syj­skie­go, 3) opra­co­wa­nie kon­cep­cji ro­syj­skich tzw. baz ko­lo­ni­za­cyj­nych i spo­so­bu ich wy­ko­ny­wa­nia, 4) ba­da­nie dróg ko­mu­ni­ka­cyj­nych Ro­sji i w są­sied­nich kra­jach z punk­tu wi­dze­nia pa­no­wa­nia nad da­nym te­ry­to­rium, 5) pra­ce nad prak­tycz­ną kar­to­gra­fią Ro­sji i państw są­sied­nich247. Wie­na­min Sie­mio­now Tien-Szań­ski przed­sta­wił wła­sny geo­po­li­tycz­ny mo­del świa­ta i al­ter­na­tyw­ny wo­bec teo­rii He­ar­tlan­du Hal­for­da Mac­kin­de­ra248. Na kuli ziem­skiej wy­róż­nił on ob­szar "kry­tycz­ny", mię­dzy rów­ni­kiem a 45? pół­noc­nym rów­no­leż­ni­kiem, gdzie po­ło­żo­ne są trzy wiel­kie za­to­ki oce­anicz­ne: eu­ro­pej­skie Mo­rze Śród­ziem­ne wraz z Mo­rzem Czar­nym, Mo­rze Chiń­skie (Po­łu­dnio­we i Wschod­nie) wraz z Mo­rzem Ja­poń­skim oraz Mo­rze Ka­ra­ib­skie wraz z Za­to­ką Mek­sy­kań­ską. Wła­śnie tu­taj wy­ro­sły trzy naj­sil­niej­sze cy­wi­li­za­cje i re­gio­nal­ne sys­te­my. We­dług nie­go "wład­cą świa­ta" bę­dzie ten, kto bę­dzie w sta­nie rzą­dzić jed­no­cze­śnie wszyst­ki­mi trze­ma mo­rza­mi249. Sto­so­wał, po­dob­nie jak H. Mac­kin­der, uogól­nie­nia hi­sto­rycz­no-prze­strzen­ne dla zna­le­zie­nia mo­de­lu su­pre­ma­cji mię­dzy­na­ro­do­wych ośrod­ków siły. We­dług nie­go mo­car­stwa sta­ra­ją się pod­po­rząd­ko­wać so­bie inne re­gio­ny świa­ta na trzy spo­so­by: pier­ście­nio­wy, punk­to­wy i kon­ty­nen­tal­ny. Pierw­szy - pier­ście­nio­wy - do­ty­czył kon­tro­li nad Mo­rzem Śród­ziem­nym, kie­dy ów­cze­sne im­pe­ria sta­ra­ły się oto­czyć pier­ście­niem ob­szar mor­ski i w ten spo­sób stwo­rzyć "we­wnętrz­ne mo­rze". Taką stra­te­gię dzia­ła­nia pro­wa­dzi­li: Gre­cy, Kar­ta­giń­czy­cy, Rzy­mia­nie, Ge­nu­ań­czy­cy i We­ne­cja­nie. Po­dob­ny mo­del sta­ra­li się wdro­żyć w XVII w. Szwe­dzi w od­nie­sie­niu do Mo­rza Bał­tyc­kie­go oraz Fran­cu­zi za cza­sów Na­po­le­ona i jego pod­bo­jów egip­skich w XIX w. Dru­gi spo­sób - punk­to­wy - po­ja­wił się wraz z od­kry­cia­mi geo­gra­ficz­ny­mi i im­pe­ria­mi mor­ski­mi. W tym cza­sie mo­car­stwa bu­do­wa­ły swo­ją stre­fę wpły­wów przez roz­lo­ko­wy­wa­nie w stra­te­gicz­nych miej­scach (punk­tach) swo­ich baz woj­sko­wych, do któ­rych mia­ły do­stęp za po­mo­cą flo­ty oce­anicz­nej. Ten sys­tem re­ali­zo­wa­li z po­wo­dze­niem Wło­si, Por­tu­gal­czy­cy, Ho­len­drzy i Fran­cu­zi, ale w peł­ni zo­stał roz­wi­nę­ty przez An­gli­ków w XIX wie­ku, co po­zwo­li­ło zbu­do­wać bry­tyj­skie im­pe­rium ko­lo­nial­ne. Uzu­peł­ni­li oni sys­tem punk­to­wy bu­do­wa­niem "bu­fo­rów" dla stra­te­gicz­nych punk­tów na świe­cie250. Trze­ci spo­sób - kon­ty­nen­tal­ny - wpro­wa­dzał sys­tem kon­tro­li mo­car­stwa "od mo­rza do mo­rza". Jest to naj­bar­dziej pre­fe­ro­wa­ny przez Wie­na­mi­na Sie­mio­no­wa Tien-Szań­skie­go mo­del, gdyż pierw­szym dwom za­gra­ża­ją ten­den­cje od­środ­ko­we i de­ko­lo­ni­za­cyj­ne, zaś jako zwo­len­nik kon­ty­nen­tal­nej siły był zda­nia, że tyl­ko Ro­sja­nom uda­ło się go zre­ali­zo­wać (wcze­śniej­sze pró­by po­dej­mo­wa­li: Alek­san­der Ma­ce­doń­ski i Na­po­le­on). Wi­dział jed­nak pew­ne sła­bo­ści tego mo­de­lu. Prze­ko­ny­wał o ra­cjo­nal­nym go­spo­da­ro­wa­niu i za­lud­nie­niu prze­strze­ni, gdyż głów­ną sła­bo­ścią ta­kie­go mo­de­lu mogą być po­ja­wia­ją­ce się głę­bo­kie róż­ni­ce w roz­wo­ju i za­go­spo­da­ro­wa­niu cen­trum (do­brze roz­wi­nię­te) i pe­ry­fe­rii (któ­re w zna­czą­cym stop­niu ustę­pu­ją cen­trum i moż­na je po­rów­nać do ko­lo­nii)251. Wów­czas sys­tem ten może po­dzie­lić los stra­te­gii punk­to­wej, gdyż na­ra­żo­ny jest na ten­den­cje od­środ­ko­we pe­ry­fe­rii. W tym ro­syj­ski geo­graf wi­dział naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo osła­bie­nia geo­po­li­tycz­nej kon­tro­li nad prze­strze­nią ro­syj­ską. Po­stu­lo­wał więc, aby zbu­do­wać sys­tem "baz ko­lo­ni­za­cyj­nych" na te­ry­to­rium Ro­sji, uzu­peł­nio­ny zdol­no­ścia­mi ko­mu­ni­ka­cyj­ny­mi i po­ten­cja­łem lud­no­ścio­wym. Wy­strze­gał się on za­sto­so­wa­nia sys­te­mu fe­de­ral­ne­go, gdyż uwa­żał go za pierw­szy krok do dez­in­te­gra­cji pań­stwa. Tyl­ko sys­tem "baz ko­lo­ni­za­cyj­nych": 1) ał­taj­skiej, 2) ural­skiej, 3) tur­kie­stań­skiej, oraz 4) przy­baj­kla­skiej mógł - w jego opi­nii - przy­czy­nić się do roz­wo­ju pań­stwa ro­syj­skie­go. Uwa­żał za ko­niecz­ne, "aby do­tych­cza­so­we cen­tra pań­stwa zre­zy­gno­wa­ły ze swo­ich "mo­no­po­li­stycz­nych" przy­zwy­cza­jeń w dzie­dzi­nie han­dlu i prze­my­słu, two­rząc swo­je "fi­lie", roz­wi­ja­jąc ich sa­mo­dziel­ność, two­rząc ryn­ki zby­tu252. Do dzi­siaj Ro­sja­nie za­uwa­ża­ją w jego po­my­słach war­to­ścio­we idee i ak­tu­al­ność pro­ble­mów kon­tro­li nad ro­syj­ski­mi re­gio­na­mi253.

Nie po­win­no być za­sko­cze­niem, że naj­bar­dziej po­czyt­nym geo­po­li­ty­kiem za­chod­nim w Ro­sji stał się Hal­ford Mac­kin­der, któ­re­go kon­cep­cja He­ar­tlan­du na nowo roz­bu­dzi­ła umy­sły Ro­sjan do pa­no­wa­nia nad świa­tem254. Przy­po­mnij­my, że ten bry­tyj­ski geo­po­li­tyk uwa­żał, że na te­ry­to­rium eu­ra­zja­tyc­kim znaj­du­je się "ser­ce świa­ta" (He­ar­tland), któ­re czę­ścio­wo po­kry­wa się z ob­sza­ra­mi dzi­siej­szej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej. Kon­tro­la nad naj­więk­szą czę­ścią kon­ty­nen­tu eu­ra­zja­tyc­kie­go da­wa­ła per­spek­ty­wy pa­no­wa­nia nad świa­tem255. Pa­trząc na tezę H. Mac­kin­de­ra z "punk­tu wi­dze­nia Ro­sji - pi­sał Z. Lach i J. Skrzyp - to ona zaj­mu­je stra­te­gicz­ną po­zy­cję He­ar­tlan­du. Je­śli roz­sze­rzy swo­je eks­pan­syw­ne za­mia­ry na pe­ry­fe­ryj­ne prze­strze­nie Eu­ra­zji, to po­zwo­li jej na roz­wój sił mor­skich, a co za tym idzie - świa­to­we­go im­pe­rium"256. Zda­niem in­ne­go geo­po­li­ty­ka ro­syj­skie­go E. A. Po­zd­nia­ko­wa: "kto kon­tro­lu­je He­atr­land, ten wła­da środ­ka­mi kon­tro­li nad świa­to­wą po­li­ty­ką, przede wszyst­kim w sfe­rze rów­no­wa­gi siły"257.

Naj­bar­dziej zna­ny geo­po­li­tyk i fi­lo­zof ro­syj­ski Alek­san­der Du­gin prze­ko­nu­je, że wła­śnie H. Mac­kin­der stwo­rzył pod­sta­wy pod atlan­tyc­ką geo­po­li­ty­kę, któ­ra sta­ła się geo­po­li­ty­ką Sta­nów Zjed­no­czo­nych i NATO, któ­rych ce­lem sta­ło się nie­do­pusz­cze­nie do zbu­do­wa­nia eu­ra­zja­tyc­kie­go blo­ku, ko­ali­cji Nie­miec i Ro­sji. Stąd, jego zda­niem, za­chod­nia ru­so­fo­bia nie ma swo­ich źró­deł ide­olo­gicz­nych, ale geo­po­li­tycz­ne258. A. Du­gin jest geo­gra­ficz­nym de­ter­mi­ni­stą. We­dług nie­go to geo­gra­fia kształ­tu­je cy­wi­li­za­cje, z róż­ny­mi war­to­ścia­mi, aspi­ra­cja­mi i dy­na­mi­zmem. Dwie, zda­niem A. Du­gi­na, an­ta­go­ni­stycz­ne cy­wi­li­za­cje, ukształ­to­wa­ne w opar­ciu o po­ło­że­nie geo­gra­ficz­ne, to: pań­stwa kon­ty­nen­tal­ne i wy­spiar­skie, na­zy­wa­ne przez nie­go atlan­tyc­ki­mi, któ­re nie są sta­bil­ne, bo nie mają ko­rze­ni, są sku­pio­ne na ma­te­ria­li­zmie i kon­sump­cji. Jego prze­ci­wień­stwem jest cy­wi­li­za­cja eu­ra­zja­tyc­ka, któ­ra jako cy­wi­li­za­cja kon­ty­nen­tal­na jest ca­ło­ścio­wa, du­cho­wa i nie­ma­te­rial­na.

1.4.3.1. Atlan­tyzm i neo­eu­ra­zja­tyzm

Na po­cząt­ku lat 90. XX w. mia­ła miej­sce oży­wio­na de­ba­ta do­ty­czą­ca ro­syj­skiej po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej i miej­sca Ro­sji świe­cie259. Wy­kształ­ci­ły się w niej dwa za­sad­ni­cze po­dej­ścia: atlan­tyzm i neo­eu­ra­zja­tyzm260. Po ob­ję­ciu wła­dzy przez Wła­di­mi­ra Pu­ti­na za­czę­ła być re­ali­zo­wa­na jesz­cze jed­na kon­cep­cja, któ­ra sku­pi­ła zwo­len­ni­ków pierw­szej i dru­giej pod ha­słem "dy­na­micz­nej rów­no­wa­gi"261.

Pierw­sza z kon­cep­cji na­wią­zy­wa­ła do XIX w. okcy­den­ta­li­zmu i po­stu­lo­wa­ła przy­ję­cie przez Ro­sję za­chod­niej spu­ści­zny cy­wi­li­za­cyj­nej, czy­li włą­cze­nia pań­stwa ro­syj­skie­go do eu­ro­pej­skie­go sys­te­mu norm, za­sad i war­to­ści. Atlan­ty­ści wi­dzie­li Ro­sję, jako ogni­wo w łań­cu­chu wy­so­ko roz­wi­nię­tych państw świa­ta, któ­ra bli­sko współ­pra­cu­je z Za­cho­dem. W ten spo­sób wzmac­nia­ła­by ona swo­ją po­zy­cję i mia­ła­by wpływ na kształt no­we­go ładu mię­dzy­na­ro­do­we­go. Do głów­nych teo­re­ty­ków atlan­ty­zmu za­li­cza się: Di­mi­tri­ja Tre­ni­na, Wła­di­mi­ra Ba­ra­now­skie­go, An­drze­ja Za­gor­skie­go, Sier­gie­ja Ka­ra­ga­no­wa, Alek­sie­ja Ra­ba­to­wa i Sier­gie­ja Ro­go­wa. Re­ali­za­to­ra­mi tej wi­zji byli: mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych Ro­sji An­driej Ko­zy­riew (1991-1996) oraz pre­mier Je­gor Gaj­dar (1991-1992)262. Jed­no­cze­śnie na­le­ży przy­po­mnieć, że Mi­cha­ił Gor­ba­czow pod­kre­ślał wcze­śniej, choć tro­chę w in­nym kon­tek­ście, po­trze­bę bu­do­wa­nia "wspól­ne­go eu­ro­pej­skie­go domu"263, a pre­zy­dent Bo­rys Jel­cyn prze­ko­ny­wał o po­wro­cie do "wspól­no­ty cy­wi­li­zo­wa­nych państw" oraz o no­wych sto­sun­kach z pań­stwa­mi za­chod­ni­mi. Tłu­ma­czył to wy­mo­ga­mi wspól­nych wię­zi kul­tu­ro­wych, toż­sa­mo­ści i hi­sto­rii264. Okres ten w po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej Ro­sji był czę­sto na­zy­wa­ny "ro­man­tycz­nym" (1991-1992). W tym cza­sie nie ak­cen­to­wa­no po­trze­by pod­po­rząd­ko­wy­wa­nia Ro­sji państw po­ra­dziec­kich. Zwo­len­ni­ka­mi zbli­że­nia Ro­sji z Za­cho­dem były oso­by, któ­re mają mniej­szą no­stal­gię za cza­sa­mi Związ­ku Ra­dziec­kie­go. W szcze­gó­ło­wych ba­da­niach oka­zu­je się, że są to mło­dzi lu­dzie, do­brze wy­kształ­ce­ni, w mia­rę za­moż­ni i naj­czę­ściej z więk­szych ro­syj­skich miast265.

Współ­cze­sna wer­sja dru­gie­go nur­tu - neo­eu­ra­zja­ty­zmu - na­wią­zu­je do kon­cep­cji eu­ra­zja­ty­zmu z po­cząt­ku XX w. Moż­na w niej od­na­leźć tak­że ele­men­ty sło­wia­no­fil­stwa. We­dług niej Ro­sja jest wy­jąt­ko­wym pań­stwem łą­czą­cym po­li­tycz­ne, kul­tu­ro­we i hi­sto­rycz­ne tra­dy­cje dwóch kon­ty­nen­tów. Ro­sja, ich zda­niem nig­dy cy­wi­li­za­cyj­nie nie bę­dzie wy­łącz­nie w Eu­ro­pie, ani nie bę­dzie pań­stwem ty­po­wo azja­tyc­kim. Po­win­na ona od­na­leźć swo­ją "trze­cią dro­gę" roz­wo­ju. Było to tak­że na­wią­za­nie do idei "Trze­cie­go Rzy­mu" z XV i XVI wie­ku. Jej po­zy­cja mię­dzy­na­ro­do­wa za­le­ży od we­wnętrz­nej siły Ro­sji, zwią­za­nej z pra­wo­sła­wiem, oraz spe­cy­ficz­nej tra­dy­cji funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa ro­syj­skie­go. Głów­ny­mi teo­re­ty­ka­mi neo­eu­ra­zja­ty­zmu byli: Alek­san­der Soł­że­ni­cyn, Alek­san­der Du­gin, Eligz Po­zd­nia­kow, Na­ta­lia Na­rocz­nic­ka­ja, a tak­że po­li­ty­cy na­cjo­na­li­stycz­ni, m.in. Gie­na­dij Ziu­ga­now. Za prak­ty­ka tego nur­tu uwa­ża się Jew­gie­ni­ja Pri­ma­ko­wa, któ­ry w stycz­niu 1996 r. ob­jął sta­no­wi­sko mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych i otwar­cie kry­ty­ko­wał ide­alizm A. Ko­zy­rie­wa oraz "na­iw­ność" zbli­że­nia z Za­cho­dem266. W miej­sce uni­wer­sa­li­zmu i war­to­ści wspól­nych J. Pri­ma­kow po­sta­wił prio­ry­tet ro­syj­skie­go in­te­re­su na­ro­do­we­go. W kon­se­kwen­cji ro­syj­ska wi­zja sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych po­now­nie zbli­ży­ła się do mo­de­lu "rów­no­wa­gi sił" lub przy­najm­niej świa­ta wie­lo­bie­gu­no­we­go prze­ciw­sta­wia­ne­go uni­la­te­ral­ne­mu, ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi na cze­le. W związ­ku z tym ro­sną­ca do­mi­na­cja USA sta­ła się naj­waż­niej­szym wy­zwa­niem dla ro­syj­skiej dy­plo­ma­cji w XXI wie­ku267. Neo­eu­ra­zja­tyzm po­strze­ga Ro­sję jako od­ręb­ną cy­wi­li­za­cję i kon­cen­tru­je swo­je wy­sił­ki mię­dzy­na­ro­do­we na kon­tak­tach z pań­stwa­mi po­ra­dziec­ki­mi. Naj­waż­niej­sze, za­da­niem neo­eu­ra­zja­ty­stów, sta­ło się nie­do­pusz­cze­nie do kon­flik­tów zbroj­nych w Azji Cen­tral­nej i na Kau­ka­zie, gdzie do­szło do wy­two­rze­nia się "próż­ni geo­po­li­tycz­nej", po­dat­nej na wpły­wy in­nych mo­carstw, no­wej ry­wa­li­za­cji z Tur­cją, Ira­nem. Oba­wia­no się "bał­ka­ni­za­cji" po­łu­dnio­we­go pasa Ro­sji, co mia­ło­by ka­ta­stro­fal­ne skut­ki dla siły pań­stwa ro­syj­skie­go i jego ca­ło­ści te­ry­to­rial­nej268. Jak za­uwa­ży­ła Ja­dwi­ga Sta­nisz­kis, w Ro­sji "za­czę­to pod­kre­ślać, że bez­pie­czeń­stwo okre­śla rze­czy­wi­stą in­te­gra­cję struk­tur pań­stwa - nie in­te­gra­cję sym­bo­licz­ną we­dług zmi­to­lo­gi­zo­wa­nej toż­sa­mo­ści eu­ro­pej­skiej, ale in­te­gra­cję przyj­mu­ją­cą za pod­sta­wę eu­ra­zja­tyc­kie re­alia geo­po­li­tycz­ne Ro­sji. Od­bu­do­wa pań­stwa we­dług ta­kiej eu­ra­zja­tyc­kiej wi­zji ozna­cza przede wszyst­kim wy­raź­ne okre­śle­nie gra­ni­cy. To sło­wo sta­ło się klu­czem dla okre­śle­nia wła­snej toż­sa­mo­ści. Pil­no­wa­nie i sca­la­nie gra­nic sta­ło się na po­wrót czymś nie­zwy­kle do­słow­nym i waż­nym dla Ro­sji"269.

Kon­cep­cja neo­eu­ra­zja­tyc­ka była naj­bliż­sza geo­po­li­ty­kom ro­syj­skim270. Głów­ny my­śli­ciel tej wi­zji - Alek­san­der Du­gin - za­ło­żył pe­rio­dyk "Ele­men­ty"271, w któ­rym pu­bli­ko­wa­li m.in.: A. Gli­wa­kow­skij, E. Mo­ro­zow i A. Fo­mien­ko. Geo­po­li­tycz­na wi­zja Ro­sji to ob­szar eu­ra­zja­tyc­ki, w szcze­gól­no­ści obej­mu­ją­cy zdo­by­cze te­ry­to­rial­ne ZSRR (geo­gra­ficz­na spu­ści­zna He­ar­tlan­du), któ­ry cy­wi­li­za­cyj­nie sta­no­wi jed­ną ca­łość272. Piotr Sa­wic­ki pi­sał, że "Ro­sja nie jest ani Azją, ani Eu­ro­pą", co sta­ło się naj­waż­niej­szą tezą geo­po­li­ty­ki eu­ra­zja­tyc­kiej. Ro­sja-Eu­ra­zja sta­no­wi cen­trum Sta­re­go Świa­ta. Usu­nię­cie tego cen­trum spo­wo­du­je, że wszyst­kie po­zo­sta­łe jego czę­ści (Eu­ro­pa, Iran, In­die, Chi­ny, Ja­po­nia) ule­gną roz­pa­do­wi. Jesz­cze inne pra­ce geo­po­li­tycz­ne wska­zy­wa­ły na szcze­gól­ną rolę Ro­sji jako łącz­nicz­ki mię­dzy Wscho­dem i Za­cho­dem (S. Kor­tu­now) i prze­ko­ny­wa­ły, że kie­dy pań­stwo to sta­wa­ło się sil­nym ośrod­kiem siły, sy­tu­acja mię­dzy­na­ro­do­wa sta­bi­li­zo­wa­ła się. I od­po­wied­nio, kie­dy Ro­sja ule­ga­ła osła­bie­niu, rów­no­wa­ga sił była za­chwia­na, co skut­ko­wa­ło po­ja­wie­niem się kon­flik­tów zbroj­nych. S. Ga­dżi­jew uwa­ża, że Ro­sja sta­no­wi cen­trum przy­cią­ga­nia (jest ma­gne­sem) dla państw po­ra­dziec­kich "dzię­ki swo­je­mu wy­jąt­ko­we­mu po­ło­że­niu w geo­po­li­tycz­nej struk­tu­rze współ­cze­sne­go świa­ta. Jest roz­rzu­co­na na wiel­kich prze­strze­niach (...) wy­star­czy tyl­ko po­pa­trzeć na mapę, aby prze­ko­nać się, że Ro­sja jest świa­to­wym mo­car­stwem"273. Z tych wy­wo­dów wy­ni­kał dla geo­po­li­ty­ków ro­syj­skich je­den wnio­sek: w celu utrzy­ma­nia sta­bil­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej nie­zbęd­na jest sil­na Ro­sja, któ­ra kon­tro­lo­wa­ła­by prze­strzeń eu­ra­zja­tyc­ką. Nie­mniej jed­nak byli i tacy, któ­rzy pod­wa­ża­li tę tezę i wska­zy­wa­li, że Ro­sja nie peł­ni już tak istot­ne­go ośrod­ka siły we współ­cze­snych sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych ze wzglę­du na osła­bie­nie jej siły eko­no­micz­nej (Tu­row­skij).

Naj­waż­niej­szym punk­tem od­nie­sie­nia, po­zwa­la­ją­cym na uchwy­ce­nie toż­sa­mo­ści eu­ra­zja­tyc­kiej, był Za­chód, czy też cy­wi­li­za­cja atlan­tyc­ka. Ro­sja­nie zna­ko­mi­cie po­tra­fi­li uza­sad­nić, kim nie są i z ja­ki­mi war­to­ścia­mi się nie zga­dza­ją (li­be­ra­lizm, nie­ogra­ni­czo­na wol­ność jed­nost­ki, an­ty­re­li­gij­ność). O wie­le trud­niej było od­na­leźć twór­com tego ru­chu ce­chy cha­rak­te­ry­stycz­ne dla toż­sa­mo­ści eu­ra­zja­tyc­kiej. A. Du­gin jest prze­ko­na­ny, że dwie cy­wi­li­za­cje - atlan­tyc­ka i eu­ra­zja­tyc­ka - od wie­ków kon­ku­ro­wa­ły ze sobą274. Dla­te­go na­wet współ­cze­śnie Ro­sja ma po­win­ność jed­no­czyć się w so­ju­szu z pań­stwa­mi eu­ra­zja­tyc­ki­mi prze­ciw­ko cy­wi­li­za­cji atlan­tyc­kiej. Jed­nym z kom­po­nen­tów eu­ra­zja­tyc­kiej toż­sa­mo­ści sta­ła się dla A. Du­gi­na re­li­gia, któ­rą po­strze­ga w ka­te­go­riach jej przy­dat­no­ści dla re­ali­za­cji swo­je­go geo­po­li­tycz­ne­go pro­jek­tu. "Ro­syj­ska or­to­dok­sja prze­wyż­sza inne kon­fe­sje dzię­ki in­kor­po­ro­wa­niu ele­men­tów po­gań­stwa. Ma­ją­ca miej­sce w Ro­sji wer­sja ko­smi­zmu275 i chrze­ści­jań­stwa przy­da­je im­pe­rium eu­ra­zja­tyc­kie­mu nie­zbęd­nej, sa­kral­nej aury"276. A. Du­gin na przy­kład do­cho­dzi do wnio­sku, że is­lam wca­le nie musi być "wro­giem" Ro­sji, gdyż na płasz­czyź­nie du­cho­wej jest bar­dzo bli­sko kul­tu­ry ro­syj­skiej. Teo­re­tyk ten prze­szedł ewo­lu­cję po­glą­dów w spra­wie sto­sun­ku do wy­znaw­ców is­la­mu, pod wpły­wem dzia­łań ro­syj­skich na Kau­ka­zie Pół­noc­nym i ro­dzą­ce­go się tam fun­da­men­ta­li­zmu is­lam­skie­go, któ­ry za­czął za­gra­żać ro­syj­skim war­to­ściom i pra­wo­sła­wiu. Jego wy­po­wie­dzi na te­mat kon­fron­ta­cji z za­gro­że­niem is­lam­skim w Ro­sji prze­no­szą ak­cent współ­pra­cy na po­ziom ry­wa­li­za­cji du­cho­wej i świa­do­mo­ścio­wej mię­dzy Ro­sja­na­mi i nie-Ro­sja­na­mi. Zda­niem A. Du­gi­na i jego geo­po­li­tycz­nych teo­rii tak­że is­lam cha­rak­te­ry­zu­je we­wnętrz­ny du­alizm, z któ­re­go wy­róż­nia: is­lam eu­ra­zja­tyc­ki i atlan­tyc­ki, je­den głę­bo­ki i sil­ny, dru­gi po­wie­rzo­ny, na­śla­du­ją­cy ame­ry­kań­ski styl by­cia. Dla­te­go wy­od­ręb­nił "wah­ha­bizm" (Ara­bia Sau­dyj­ska) i "oświe­co­ny is­lam" (np. Pa­ki­stan i Tur­cja), któ­re nie współ­gra­ją z wi­zją eu­ra­zja­tyc­ką w prze­ci­wień­stwie do mi­stycz­ne­go szy­ity­zmu (Iran), "is­lam­skie­go so­cja­li­zmu" (np. Irak za Sa­da­ma Hu­saj­na, Li­bia) oraz "is­la­mu kon­ty­nen­tal­ne­go" (Ta­tar­stan). Roz­wi­ja­jąc swo­je teo­rie, neo­eu­ra­zja­ty­ści nie mó­wią już o ro­syj­sko-pra­wo­sław­nej do­mi­na­cji da­ją­cej pra­po­czą­tek Eu­ra­zji, ale o rów­no­rzęd­nych sło­wiań­sko-tu­rec­kich i pra­wo­sław­no-mu­zuł­mań­skich so­ju­szach w prze­strze­ni eu­ra­zja­tyc­kiej277. Pró­ba so­ju­szu z mu­zuł­ma­na­mi za­pro­wa­dzi­ła neo­eu­ra­zja­ty­stów do po­par­cia Azer­bej­dża­nu w kon­flik­cie w Gór­skim Ka­ra­ba­chu, co wy­wo­ła­ło po­zy­tyw­ną re­ak­cję w krę­gach tu­rec­kich na­cjo­na­li­stów - ta­tar­skich, ka­zach­skich, krym­sko-ta­rat­skich, azer­skich i in. Zna­ny ba­dacz G. Dże­mal za­pro­po­no­wał na­wet is­la­mi­za­cję Ro­sji i Ro­sjan w celu ochro­ny jej przed za­chod­ni­mi wpły­wa­mi278.

W sfe­rze po­li­ty­ki ze­wnętrz­nej A. Du­gin roz­pa­tru­je Ro­sję jako od­ręb­ną cy­wi­li­za­cję eu­ra­zja­tyc­ką, do­strze­ga jej szcze­gól­ne miej­sce na świe­cie. Prze­zna­cze­niem tak waż­ne­go pań­stwa jest im­pe­rium, któ­re nie mie­ści się w gra­ni­cach Fe­de­ra­cji. W ak­tyw­no­ści ze­wnętrz­nej Ro­sja po­win­na re­ali­zo­wać czte­ry cele pod­sta­wo­we. Po pierw­sze, roz­sze­rze­nie osi stra­te­gicz­nych kon­tak­tów poza WNP i stwo­rze­nie sie­ci Mo­skwa-Te­he­ran-Deli-Pe­kin. Taki so­jusz po­zwo­lił­by Ro­sji do­trzeć do cie­płych mórz, nie przez pod­bo­je, ale współ­pra­cę. Po dru­gie, Ro­sja po­win­na utrzy­my­wać ści­słe re­la­cje z Eu­ro­pą, po­nie­waż nie jest już ona "źró­dłem zła", cze­go nie może po­wie­dzieć o Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Po trze­cie, Ro­sja po­win­na roz­sze­rzyć swo­je kon­tak­ty z pań­stwa­mi azja­tyc­ki­mi, szcze­gól­nie Ja­po­nią, któ­rej na­le­ża­ło­by prze­sta­wić eu­ra­zja­tyc­ką prze­strzeń jako wiel­ki ry­nek. Po czwar­te, eu­ra­zja­tyzm jest prze­ci­wień­stwem glo­ba­li­za­cji279. Osła­bie­nie po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej USA i Eu­ro­py od­czy­tu­je jako za­po­wiedź ry­chłe­go schył­ku cy­wi­li­za­cji atlan­tyc­kiej i szan­sę dla Ro­sji do stwo­rze­nia wie­lo­bie­gu­no­we­go po­rząd­ku mię­dzy­na­ro­do­we­go. A. Du­gin po­szedł na­wet da­lej i w kwiet­niu 2001 r. za­ło­żył Wsze­ro­syj­ski Po­li­tycz­ny i Spo­łecz­ny Ruch "Eu­ra­zja" i za­re­je­stro­wał go w ro­syj­skim Mi­ni­ster­stwie Spra­wie­dli­wo­ści. W ma­ni­fe­ście ru­chu wska­zy­wał, że eu­ra­zja­tyc­ka kon­cep­cja może być pod­sta­wą geo­po­li­ty­ki Ro­sji. Wy­mie­nił pięć ce­lów ru­chu: 1) kon­struk­tyw­ny dia­log mię­dzy róż­ny­mi wy­zna­nia­mi w Ro­sji, 2) umiesz­cza­nie in­te­re­su pu­blicz­ne­go po­nad in­dy­wi­du­al­nym i pod­po­rząd­ko­wa­nie po­li­ty­ki go­spo­dar­czej roz­wią­zy­wa­niu spo­łecz­nych pro­ble­mów, 3) od­no­wie­nie tra­dy­cji ro­syj­skiej i de­mo­gra­ficz­ne­go wzro­stu Ro­sjan, 4) eu­ra­zja­tyc­ki fe­de­ra­lizm, 5) re­kon­struk­cję pod­staw WNP jako trwa­łej i sil­nej Eu­ra­zja­tyc­kiej Unii w opar­ciu o nowe ide­olo­gicz­ne, eko­no­micz­ne i ad­mi­ni­stra­cyj­ne pod­sta­wy280. W od­nie­sie­niu do państw po­ra­dziec­kich A. Du­gin po­stu­lu­je stwo­rze­nie so­ju­szu eu­ra­zja­tyc­kie­go na za­sa­dzie do­bro­wol­no­ści - kon­fe­re­de­ra­cji państw o róż­nych ustro­jach po­li­tycz­nych, od­po­wia­da­ją­cej te­ry­to­rial­nie ZSRR bez trzech re­pu­blik bał­tyc­kich, za to z Mon­go­lią281.

Geo­po­li­tycz­na szko­ła neo­eu­ra­zja­tyc­ka nie była jed­no­rod­nym ru­chem. Rów­nież w "świa­do­mo­ści geo­po­li­tycz­nej" spo­łe­czeń­stwa ro­syj­skie­go wy­róż­nia się dwie wi­zje: umiar­ko­wa­ną i ra­dy­kal­ną. Obie za­uwa­ża­ją po­trze­bę reu­ni­fi­ka­cji prze­strze­ni po­ra­dziec­kiej pod ro­syj­skim pry­ma­tem, ale pierw­sza gru­pa kie­ru­je swo­je wy­obra­że­nia geo­po­li­tycz­ne na ści­słe związ­ki z Ukra­iną i Bia­ło­ru­sią, dru­ga - na wszyst­kie pań­stwa b. ZSRR. Gru­pa ta w więk­szo­ści skła­da się z osób re­li­gij­nych, głów­nie męż­czyzn, gło­su­ją­cych na par­tie ko­mu­ni­stycz­ne i LDPR282. W spra­wie Eu­ro­py część z eu­ra­zja­ty­stów prze­ko­ny­wa­ła, że moż­na po­szu­ki­wać so­jusz­ni­ków wśród państw zo­rien­to­wa­nych prze­ciw­ko Ame­ry­ce, aby roz­bić jed­ność trans­atlan­tyc­ką. Wie­lu z nich wi­dzia­ła moż­li­wo­ści kon­tak­tów w sto­sun­kach z Niem­ca­mi i ewen­tu­al­nie Fran­cją.

Geo­po­li­ty­ka dla neo­eu­ra­zja­ty­stów sta­no­wi­ła "ka­mień wę­giel­ny" pod zro­zu­mie­nie po­li­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej283. Po­zwa­la­ła na ja­sne sko­ja­rze­nia: złych atlan­ty­stów (USA i ich "agen­tów" w Eu­ro­pie - Wiel­ką Bry­ta­nię, w Azji - Tur­cję, w Ro­sji - de­mo­kra­tów) i do­brych kon­ty­nen­ta­li­stów od­bu­do­wu­ją­cych im­pe­rium eu­ra­zja­tyc­kie. Szyb­ko zna­la­zła też swo­ich pro­pa­ga­to­rów po­li­tycz­nych, głów­nie w krę­gach na­cjo­na­li­stycz­nych i ko­mu­ni­stycz­nych. Moc­no ak­cen­to­wa­ny ele­ment siły w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, de­ter­mi­nizm geo­gra­ficz­ny (od­wo­łu­ją­cy się do po­glą­dów geo­po­li­ty­ków z po­cząt­ku XX w.), nie­do­ce­nia­nie wie­lo­bie­gu­no­we­go świa­ta (wska­zu­jąc je­dy­nie Sta­ny Zjed­no­czo­ne jako głów­ne za­gro­że­nie dla "cy­wi­li­za­cji eu­ra­zja­tyc­kiej") oraz eko­no­mi­za­cja rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej ska­za­ły ten nurt my­śli geo­po­li­tycz­nej w Ro­sji na sta­gna­cję in­te­lek­tu­al­ną i nie­do­pa­so­wa­nie do współ­cze­snych wy­zwań mię­dzy­na­ro­do­wych. Szcze­gól­nie wi­docz­ne jest to w od­nie­sie­niu do ak­tyw­no­ści ze­wnętrz­nej wo­bec "bli­skiej za­gra­ni­cy", gdzie Ro­sja sto­so­wa­ła głów­nie środ­ki i me­to­dy po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej z ka­ta­lo­gu hard po­wer, igno­ru­jąc aspi­ra­cje państw b. ZSRR. Czę­ste się­ga­nie przez Ro­sję po środ­ki woj­sko­we, po­li­tycz­ny i eko­no­micz­ny na­cisk, pod­kre­śla­nie wła­sne­go in­te­re­su, od­stra­szy­ło pań­stwa WNP i utrud­nia­ło re­ali­za­cję głów­ne­go celu Ro­sji tj. su­pie­nia by­łych re­pu­blik ra­dziec­kich wo­kół sie­bie. Ro­sja zbyt czę­sto kie­ro­wa­ła się hi­po­kry­zją i aro­gan­cją. Z jed­nej stro­ny, an­ga­żo­wa­ła się ona w dwu- lub wie­lo­stron­ne me­dia­cje po­ko­jo­we w kon­flik­tach po­ra­dziec­kich, a dru­giej stro­ny, wspie­ra­ła se­pa­ra­tyzm nad­dnie­strzań­ski, ab­cha­ski i po­łu­dnio­wo­ose­tyj­ski. W efek­cie ta­kich dzia­łań in­te­gra­cja na ob­sza­rze WNP po­nio­sła fia­sko głów­nie z po­wo­du ro­syj­skiej do­mi­na­cji i eks­po­no­wa­nia tyl­ko in­te­re­sów ro­syj­skich w ugru­po­wa­niach po­li­tycz­nych, go­spo­dar­czych i woj­sko­wych w re­gio­nie po­ra­dziec­kim284.

Geo­po­li­tycz­na kon­cep­cja neo­eu­ra­zja­tyc­ka wy­da­wa­ła się do­sko­na­łym roz­wią­za­niem dla elit po­li­tycz­nych Ro­sji, ale oka­za­ła się nie­bez­piecz­na dla państw po­ra­dziec­kich, któ­re były "przy­mu­sza­ne" do współ­pra­cy. Teza eu­ra­zja­ty­stów, że Ro­sja po­win­na wszel­ki­mi spo­so­ba­mi, w tym woj­sko­wy­mi, bro­nić ob­sza­ru swo­ich by­łych pe­ry­fe­rii, nie przy­sta­wa­ła do moż­li­wo­ści Ro­sji. Wy­star­czy przy­wo­łać wy­po­wiedź A. Du­gi­na z 1997 r., we­dług któ­re­go "su­we­ren­ność Ukra­iny jest zja­wi­skiem ne­ga­tyw­nym dla geo­po­li­ty­ki Ro­sji i może wy­wo­łać kon­flikt zbroj­ny. Ukra­ina jako sa­mo­dziel­ne pań­stwo, ze swo­imi te­ry­to­rial­ny­mi am­bi­cja­mi, może stać się za­gro­że­niem dla ca­łej Eu­ra­zji. Stra­te­gicz­nie Ukra­ina po­win­na być pro­jek­cją Mo­skwy na po­łu­dniu i na za­cho­dzie"285. Nie­po­wo­dze­nia in­te­gra­cji w sfe­rze po­li­tycz­no-woj­sko­wej na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim uświa­do­mi­ły Ro­sja­nom, że in­te­gra­cja nie jest so­ju­szem ani ko­ali­cją, któ­ra po­win­na się roz­po­cząć od sfe­ry woj­sko­wej czy po­li­tycz­nej286. Efek­tyw­na in­te­gra­cja, jak wska­zu­je do­świad­cze­nie Eu­ro­py Za­chod­niej, po­win­na roz­po­cząć się od go­spo­dar­ki. To z ko­lei wy­mu­si­ło na ro­syj­skich in­te­lek­tu­ali­stach i po­li­ty­kach ak­cen­to­wa­nie ko­lej­nych ele­men­tów now­szej i naj­now­szej geo­po­li­ty­ki, czy­li geo­eko­no­mii i "geo­po­li­ty­ki kul­tu­ro­wej" oraz się­ga­nie po środ­ki z za­kre­su soft po­wer287.

1.4.3.2. Now­sza i naj­now­sza geo­po­li­ty­ka w Ro­sji

Geo­po­li­ty­ka, któ­ra od­cho­dzi od de­ter­mi­ni­zmu geo­gra­ficz­ne­go, to jak na ra­zie do­pie­ro ro­dzą­cy się trend w ba­da­niach ro­syj­skich na­ukow­ców i pu­bli­cy­stów, któ­rzy do­ce­ni­li pro­ce­sy glo­ba­li­za­cji i rolę eko­no­mii, kul­tu­ry w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych288. W dru­giej po­ło­wie lat 90. XX w. zo­stał osią­gnię­ty kon­sen­sus w spra­wie kon­cep­cji geo­po­li­ty­ki ro­syj­skiej. Moż­na ją na­zwać umiar­ko­wa­nie pa­trio­tycz­ną, gdyż jej ce­lem jest umoc­nie­nie po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej Ro­sji oraz uni­ka­nie skraj­ne­go na­cjo­na­li­zmu, eu­ra­zja­ty­mu i atlan­ty­zmu.

Na jej pod­sta­wie zo­sta­ła sfor­mu­ło­wa­na trze­cia kon­cep­cja po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej FR, tzw. dy­na­micz­nej rów­no­wa­gi, któ­rą za­czął re­ali­zo­wać Wła­di­mir Pu­tin. Zy­ska­ła ona po­par­cie wśród do­tych­cza­so­wych zwo­len­ni­ków dwóch pierw­szych kon­cep­cji, m.in. po­li­ty­ków: Ju­ri­ja Sko­ko­wa, Ole­ga Ło­bo­wa, Alek­sie­ja Ar­ba­to­wa, Sier­gie­ja Iwa­no­wa i Igo­ra Iwa­no­wa. Wśród eks­per­tów zna­leź­li się: Kon­stan­tin So­ro­kin, Sier­giej Ka­ra­ga­now, Gleb Paw­łow­ski i Dmi­trij Tre­nin. Łą­czy ona pew­ne ele­men­ty eu­ra­zja­ty­zmu po­strze­ga­ją­ce­go Ro­sję w wy­jąt­ko­wych ka­te­go­riach, ale bez ak­cen­to­wa­nia kon­fron­ta­cyj­ne­go cha­rak­te­ru sto­sun­ków z Za­cho­dem. Świat we­dług tej kon­cep­cji po­wi­nien być wie­lo­bie­gu­no­wy, a Ro­sja ma być w nim waż­nym ogni­wem sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych. Aby ten cel osią­gnąć, po­win­na się ona we­wnętrz­nie zmo­der­ni­zo­wać, jed­no­cza­śnie utrzy­mu­jąc au­to­no­mię de­cy­zyj­ną w kwe­stiach za­chod­nich wzor­ców i war­to­ści. Ro­sja po­win­na wy­ko­rzy­sty­wać za­so­by, ja­kie po­sia­da, zda­jąc so­bie spra­wę z wła­snych ogra­ni­czeń. Sło­wem klu­czem tej kon­cep­cji jest prag­ma­tyzm, któ­ry zmu­sza do rów­ne­go dy­stan­su wo­bec róż­nych ośrod­ków siły: UE, USA i Chin. Może ona ko­rzy­stać z ich do­świad­czeń i z nimi współ­pra­co­wać, bez ule­gło­ści wzglę­dem któ­re­go­kol­wiek z nich289.

Za teo­re­ty­ka kon­cep­cji "dy­na­micz­nej rów­no­wa­gi" uwa­ża się Kon­stan­ti­na So­ro­ki­na. We­dług nie­go po­li­ty­ka FR po­le­gać po­win­na na:

mak­sy­mal­nym wy­ko­rzy­sta­niu wszyst­kich środ­ków po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej, aby wpły­wać na sy­tu­ację mię­dzy­na­ro­do­wą;

nie­do­pusz­cze­niu do nad­mier­ne­go zwięk­sze­nia geo­po­li­tycz­nej po­zy­cji in­nych cen­trów po­li­tycz­nych;

wy­ko­rzy­sty­wa­niu ist­nie­ją­cych i po­ten­cjal­nych róż­nic mię­dzy wio­dą­cy­mi mo­car­stwa­mi i ko­ali­cja­mi państw, od­dzia­łu­jąc tak­że na ich spra­wy we­wnętrz­ne, mię­dzy glo­bal­ny­mi i re­gio­nal­ny­mi ośrod­ka­mi siły;

sto­so­wa­niu w po­li­ty­ce ze­wnętrz­nej ustępstw na za­sa­dzie wza­jem­no­ści, wy­ma­ga­jąc od in­nych kom­pro­mi­su na rów­nych pra­wach290.

Ta­be­la 3. Po­rów­na­nie wy­bra­nych kon­cep­cji po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej

Do­mi­nu­ją­cetre­ści

Atlan­tyc­ka/eu­ra­tlan­tyc­ka

Eu­ra­zja­tyc­ka

"Dy­na­micz­nejrów­no­wa­gi"

Sto­su­nek do NATO

otwar­ty

nie­chęt­ny

"part­ner­ski"

"Eu­ro­pe­izo­wa­nie Ro­sji"

duże

ogra­ni­czo­ne

zna­czą­ce

Ide­olo­gi­za­cja po­li­ty­ki

ogra­ni­czo­na

zna­czą­ca

ogra­ni­czo­na

Sto­su­nek do USA

prag­ma­tycz­ny

nie­chęt­ny

prag­ma­tycz­ny

Sto­su­nek do UE

bli­ski

ostroż­ny

"part­ner­ski"

Dą­że­nia im­pe­rial­ne

ogra­ni­czo­ne

roz­wi­nię­te

umiar­ko­wa­ne

Pre­fe­ro­wa­ne kie­run­ki ak­tyw­no­ści

WNP, Eu­ro­pa, USA

WNP, Chi­ny, In­die

WNP, mo­car­stwa świa­ta

Źró­dło: K. Ła­staw­ski, op. cit., s. 60.

Kon­cep­cja "dy­na­micz­nej rów­no­wa­gi" za­kła­da re­ali­za­cję pię­ciu ce­lów. Po pierw­sze, od­no­wie­nie po­zy­cji Ro­sji jako li­de­ra na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim, przede wszyst­kim wy­ko­rzy­stu­jąc eko­no­micz­ne środ­ki po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej. W dłu­go­fa­lo­wej per­spek­ty­wie leży po­li­tycz­na i eko­no­micz­na trans­for­ma­cja WNP w zin­te­gro­wa­ny re­gion świa­ta (na wzór Sta­nów Zjed­no­czo­nych - Eu­ra­zji), zdol­ny do roz­wo­ju i utrzy­ma­nia sta­bil­no­ści. Po dru­gie, efek­tyw­niej­sze wy­ko­rzy­sta­nie tych geo­po­li­tycz­nych za­so­bów, któ­re Ro­sja odzie­dzi­czy­ła po ZSRR, w tym: broń ma­so­we­go ra­że­nia jako ele­ment stra­te­gii po­wstrzy­my­wa­nia, pra­wo weta w Ra­dzie Bez­pie­czeń­stwa NZ, kon­trak­ty na do­sta­wy bro­ni, eks­port i tran­zyt ro­syj­skich su­row­ców i pro­duk­tów prze­my­sło­wych, roz­miesz­cze­nie ro­syj­skich baz woj­sko­wych za gra­ni­cą FR, od­no­wie­nie kon­tak­tów Ro­sji z tra­dy­cyj­ny­mi so­jusz­ni­ka­mi (Ar­me­nią, Ser­bią, Kubą, An­go­lą, Egip­tem, Ira­kiem, Li­bią). Po trze­cie, dy­wer­sy­fi­ka­cja kon­tak­tów z Za­cho­dem, co ozna­cza zwró­ce­nie uwa­gi na part­ne­rów eu­ro­pej­skich, ale jed­no­cze­sne ne­go­wa­nie ame­ry­kań­skie­go uni­la­te­ra­li­zmu, jako nie­bez­piecz­ne­go dla bez­pie­czeń­stwa mię­dzy­na­ro­do­we­go, o czym wy­raź­nie mó­wił W. Pu­tin pod­czas mo­na­chij­skiej kon­fe­ren­cji w lu­tym 2007 r.291. Z punk­tu wi­dze­nia K. E. So­ro­ki­na ist­nie­ją trzy ro­dza­je geo­po­li­tycz­nych stra­te­gii dzia­ła­nia: eks­pan­sjo­ni­stycz­na, ule­gło­ści oraz po­zy­cyj­na. Wy­cho­dząc z za­ło­że­nia, że Ro­sja obec­nie ustę­pu­je pra­wie wszyst­kim glo­bal­nym cen­trom siły, po­win­na ona przy­jąć stra­te­gię po­zy­cyj­ną, któ­rej ce­lem jest utrzy­ma­nie re­gio­nal­ne­go sta­tus quo. Aby tego do­ko­nać, na­le­ży utrzy­mać jak naj­więk­szą licz­bę państw po­ra­dziec­kich w or­bi­cie ro­syj­skich wpły­wów (przede wszyst­kim przez roz­wój kon­tak­tów go­spo­dar­czych oraz współ­pra­cy woj­sko­wej), zaś z pań­stwa­mi "dal­szej za­gra­ni­cy" utrzy­mać "dy­na­micz­ną rów­no­wa­gę", czy­li ra­cjo­nal­ną stra­te­gię, na­wet kosz­tem dy­stan­so­wa­nia się od spraw mię­dzy­na­ro­do­wych na rzecz roz­wią­za­nia pro­ble­mów we­wnętrz­nych292. W tym kon­tek­ście sto­sun­ki z Eu­ro­pą są po­strze­ga­ne jako bar­dzo waż­ne dla roz­wo­ju pań­stwa ro­syj­skie­go, za­rów­no w kon­tak­tach dy­plo­ma­tycz­nych, jak i we­wnętrz­nej mo­der­ni­za­cji Ro­sji. Po czwar­te, Ro­sja chce ak­ty­wi­zo­wać i roz­wi­jać współ­pra­cę mię­dzy­na­ro­do­wą z Azją, w szcze­gól­no­ści z Chi­na­mi i In­dia­mi, aby rów­no­wa­żyć "eu­ro­pej­ski" wek­tor po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej i jed­no­cze­śnie pro­mo­wać wie­lo­bie­gu­no­wy ład mię­dzy­na­ro­do­wy. Ro­sja nie chce tak­że za­po­mi­nać o po­li­tycz­nych in­te­re­sach na Bli­skim Wscho­dzie, kon­tak­tach z Ira­nem w sfe­rze sta­bi­li­za­cji Kau­ka­zu i Azji Cen­tral­nej, dba­jąc o rów­no­wa­gę sił w re­gio­nie, nie do­pusz­cza­jąc do zbyt­niej ak­tyw­no­ści w Tur­cji, Ara­bii Sau­dyj­skiej oraz państw za­chod­nich293. Pią­tym ce­lem kon­cep­cji "dy­na­micz­nej rów­no­wa­gi" jest wy­ko­rzy­sta­nie tra­dy­cyj­nych moż­li­wo­ści Ro­sji w dzie­dzi­nie roz­wo­ju ko­mu­ni­ka­cji, trans­por­tu, tran­zy­tu, łą­czą­ce­go Eu­ro­pę i Azję, czym zwięk­szy­ła­by ona rolę eko­no­micz­ne­go po­śred­ni­ka w glo­bal­nym prze­pły­wie to­wa­rów i usług.

W no­wych roz­wa­ża­niach geo­po­li­tycz­nych, jak wy­ka­za­no, kła­dzie się na­cisk na geo­eko­no­mię. Współ­cze­sne wy­zwa­nia eko­no­micz­ne po­zwo­li­ły na de­ido­lo­gi­za­cję ro­syj­skich kon­cep­cji geo­po­li­tycz­nych i na więk­szy prag­ma­tyzm w kon­tak­tach mię­dzy­na­ro­do­wych. Ale glo­ba­li­za­cja przy­czy­ni­ła się tak­że do po­szu­ki­wa­nia od­po­wie­dzi na te­mat sa­mo­iden­ty­fi­ka­cji w no­wo­cze­snym świe­cie. Dys­ku­sja zna­la­zła od­zwier­cie­dle­nie w naj­now­szym tren­dzie ro­syj­skiej geo­po­li­ty­ki - geo­zo­fii bądź geo­kul­tu­ry. W wie­lu pu­bli­ka­cjach au­to­rzy ro­syj­scy po­szu­ku­ją od­po­wie­dzi do­ty­czą­ce no­wo­cze­snej siły pań­stwa. Do­cho­dzą do wnio­sku, że jed­nym z waż­nych jej kom­po­nen­tów sta­je się po­strze­ga­nie prze­strze­ni przez spo­łe­czeń­stwo, czy­li two­rze­nie się tzw. geo­po­li­tycz­nej świa­do­mo­ści spo­łecz­nej. W ro­syj­skiej li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu po­ja­wia­ją się kon­cep­cje ana­li­zu­ją­ce siłę eko­no­micz­ną i kul­tu­ro­wą pań­stwa. Do cie­ka­wych po­my­słów moż­na za­li­czyć: teo­rię geo­gra­ficz­nych wy­obra­żeń D. N. Za­mia­ti­na294 oraz kon­cep­cję geo­kul­tu­ro­we­go roz­wo­ju W. N. Ku­znie­co­wa.

D. N. Za­mia­nin pod po­ję­ciem "geo­gra­ficz­ne­go wy­obra­że­nia" ro­zu­mie ca­łość wy­ra­zi­stych, skon­cen­tro­wa­nych zna­ków i sym­bo­li, naj­waż­niej­szych przed­sta­wień opi­su­ją­cych daną re­al­ną prze­strzeń (mia­sto, re­gion, te­ry­to­rium, pań­stwo). In­ny­mi sło­wy, cho­dzi o "geo­gra­ficz­ny ob­raz" przed­sta­wia­ny przez róż­ne­go ro­dza­ju środ­ki ma­so­wej ko­mu­ni­ka­cji: ga­ze­ty, te­le­wi­zję, In­ter­net i fil­my. We­dług nie­go na tra­dy­cyj­nie ro­zu­mia­ną prze­strzeń na­cho­dzą "wy­obra­że­nia" spo­łecz­ne do­ty­czą­ce funk­cjo­no­wa­nia w da­nej prze­strze­ni geo­gra­ficz­nej. Wy­obra­że­nia te współ­uczest­ni­czą w geo­gra­fii, gdyż są dzie­łem lu­dzi i ich prze­ko­nań295. Wpro­wa­dza on po­ję­cie "geo­kul­tu­ro­we­go wy­obra­że­nia", roz­pa­tru­jąc je w dwóch na­cho­dzą­cych na sie­bie pro­ce­sach: glo­ba­li­za­cji i re­gio­na­li­za­cji. Z tej per­spek­ty­wy Ro­sja po­win­na się skon­cen­tro­wać na bu­do­wa­niu swo­je­go po­zy­tyw­ne­go wi­ze­run­ku na świe­cie, a w szcze­gól­no­ści wśród są­sia­dów296.

Do ro­syj­skiej my­śli geo­po­li­tycz­nej (na­zy­wa­nej naj­now­szą) włą­cza się geo­kul­tu­rę. Pra­ce nie­któ­rych ro­syj­skich au­to­rów za­słu­gu­ją na szcze­gól­ną uwa­gę z punk­tu wi­dze­nia bez­pie­czeń­stwa, re­gu­lo­wa­nia kon­flik­tów zbroj­nych i za­po­bie­ga­nia de­sta­bi­li­za­cji. W ostat­nich la­tach za­gad­nie­niem so­cjo­lo­gii bez­pie­czeń­stwa za­jął się ko­re­spon­dent Ro­syj­skiej Aka­de­mii Nauk, kie­row­nik Ka­te­dry So­cjo­lo­gii Bez­pie­czeń­stwa na Uni­wer­sy­te­cie im. Ło­mo­no­so­wa w Mo­skwie, au­tor pe­rio­dy­ku "Bez­pie­czeń­stwo Eu­ra­zji" - prof. W. N. Ku­znie­cow297. W książ­ce pt. "Kul­tu­ra bez­pie­czeń­stwa współ­cze­sne­go spo­łe­czeń­stwa ro­syj­skie­go" (Культура безопасности современного российского общества) oma­wia on kwe­stie pro­ble­mów bez­pie­czeń­stwa, kul­tu­ry na świe­cie i so­cjo­lo­gii bez­pie­czeń­stwa. Au­tor ten wpro­wa­dza ka­te­go­rię "kul­tu­ry bez­pie­czeń­stwa", któ­ra opie­ra się na za­cho­wa­niu i roz­wo­ju ce­lów, war­to­ści, norm i tra­dy­cji czło­wie­ka, ro­dzi­ny i spo­łe­czeń­stwa; ak­tyw­no­ści spo­łecz­nej wol­nej od za­gro­żeń i nie­bez­pie­czeństw. W. N. Ku­znie­cow wy­zna­czył war­to­ści jako ak­tu­al­ne nor­my w struk­tu­rze na­ro­do­wej kul­tu­ry, wy­zna­cza­ją­ce kie­run­ki dzia­ła­nia każ­de­go czło­wie­ka i pań­stwa.

We­dług Ju­lii Szu­bi­no­wej "kul­tu­ra geo­po­li­tycz­na" jest struk­tu­rą, w któ­rej moż­na wy­róż­nić okre­ślo­ne ele­men­ty: wie­dzę, war­to­ści, nor­my, ste­reo­ty­py, emo­cjo­nal­no-psy­cho­lo­gicz­ne za­cho­wa­nia, tra­dy­cję, ide­ały, prze­ko­na­nia i za­cho­wa­nia, któ­re wza­jem­nie się uzu­peł­nia­ją i łą­czą w okre­ślo­ne wzo­ry i wpły­wa­ją na ak­tyw­ność po­li­tycz­ną spo­łe­czeń­stwa298. Geo­po­li­tycz­ne dzia­ła­nia, de­cy­zje za­le­żą od wie­lu czyn­ni­ków, od któ­rych się nie uciek­nie, bo­wiem leżą one w kul­tu­rze da­nej gru­py spo­łecz­nej: w wie­rze­niach, prze­ko­na­niach, mo­ral­no­ści, ide­olo­gii i eko­no­mi­ce. Sys­tem war­to­ści kształ­tu­je po­strze­ga­nie świa­ta przez spo­łe­czeń­stwo i może wy­stę­po­wać jako czyn­nik przy­spie­sza­ją­cy lub ha­mu­ją­cy roz­wój pań­stwa.

W ten spo­sób ro­syj­skie kon­cep­cje geo­po­li­tycz­ne wpi­su­ją się w za­chod­ni dys­kurs geo­po­li­ty­ki kry­tycz­nej i post­mo­der­ni­stycz­nej. We­dług nie­któ­rych au­to­rów wiek XXI bę­dzie "wie­kiem toż­sa­mo­ści", w któ­rej iden­ty­fi­ka­cja et­nicz­na, na­ro­do­wa, re­li­gij­na bę­dzie od­gry­wać zna­czą­cą rolę. To, co wy­róż­nia geo­po­li­ty­kę ro­syj­ską, to po­strze­ga­nie ry­wa­li­za­cji w prze­strze­ni nie tyl­ko jako ry­wa­li­za­cji mo­carstw (państw, ośrod­ków siły), lecz tak­że jako ry­wa­li­za­cji cy­wi­li­za­cji299. Ni­ko­łaj Zlo­bin pod­su­mo­wał ro­syj­ską ide­olo­gię pań­stwo­wą, na­zy­wa­jąc ją "Pu­tin 3.0": pierw­sza ka­den­cja mia­ła cha­rak­ter po­li­tycz­ny i mia­ła od­bu­do­wać po­zy­cję i siłę pań­stwa, dru­ga - o cha­rak­te­rze eko­no­micz­nym była na­sta­wio­na na pod­nie­sie­nie zdol­no­ści go­spo­dar­czych kra­ju, opie­ra­jąc się na ta­kich gi­gan­tach jak Ro­snieft' i Gaz­prom. W cza­sie trze­ciej ka­den­cji pod­sta­wą prze­ka­zu sta­ła się ide­olo­gia opar­ta na "mo­ral­nych i hi­sto­rycz­nych" uwa­run­ko­wa­niach toż­sa­mo­ści ro­syj­skiej, "we­wnętrz­nej kon­so­li­da­cji" opar­tej na du­cho­wych wię­ziach wy­róż­nia­ją­cych Ro­sjan: pra­wo­sła­wiu, war­to­ściach i pa­trio­ty­zmie300.

Te­mat toż­sa­mo­ści w uję­ciu geo­po­li­tycz­nym pod­jął fran­cu­ski pi­sarz, któ­ry za­po­wie­dział, że na­stęp­ne stu­le­cie bę­dzie okre­sem sa­mo­iden­ty­fi­ka­cji in­dy­wi­du­al­nej i gru­po­wej. We­dług Do­mi­ni­qua Mo?si świat po­dzie­lo­ny jest na trzy kul­tu­ry opar­te na emo­cjach: stra­chu (cha­rak­te­ry­stycz­nej dla Za­cho­du), upo­ko­rze­nia (od­dzia­łu­ją­cej na kul­tu­rę arab­sko-is­lam­ską) czy na­dziei (kul­tu­ry azja­tyc­kiej)301. Wpły­wa to na od­mien­ne wi­zje świa­ta, w któ­rych głów­ni gra­cze róż­nią się nie tyl­ko pod wzglę­dem siły i wpły­wów, lecz tak­że cze­goś in­ne­go ocze­ku­ją. O ile Ame­ry­ka i Eu­ro­pa nadal pod­cho­dzą do spraw świa­to­wych w spo­sób nor­ma­tyw­ny, opie­ra­jąc się na wie­rze w war­to­ści uni­wer­sal­ne, o tyle Chi­ny, In­die, a obec­nie tak­że Ro­sja in­te­re­su­ją się nie tyle tym, jaki po­wi­nien być świat, ja­kie moż­li­wo­ści od­dzia­ły­wa­nia i wzro­stu ten świat może im za­pew­nić. Co cie­ka­we, au­tor książ­ki pt. "Geo­po­li­ty­ka emo­cji" nie może do­pa­so­wać Ro­sji do żad­nej "kul­tu­ry emo­cji" i do­strze­ga w ro­syj­skim spo­łe­czeń­stwie mo­zai­kę kil­ku emo­cji302. Pi­sze on, że Ro­sja jest przy­pad­kiem nie­ty­po­wym, w któ­rym sil­nie prze­ja­wia­ją się emo­cje zwią­za­ne ze stra­chem, upo­ko­rze­niem i na­dzie­ją. "Wszyst­kie te emo­cje two­rzą po­tęż­ny kok­tajl uczuć i po­ry­wów"303. We­dług au­to­ra wy­ni­ka to z bra­ku wy­raź­nie za­ry­so­wa­nej gra­ni­cy Ro­sji i jej im­pe­rium i jest po­chod­ną na­ro­do­wej hi­sto­rii oraz pa­ra­dok­sal­nej po­sta­wy wo­bec Za­cho­du. W pierw­szym okre­sie po roz­pa­dzie ZSRR prze­wa­ża­ło uczu­cie upo­ko­rze­nia zwią­za­ne­go ze spad­kiem jego zna­cze­nia mię­dzy­na­ro­do­we­go. Jed­no­cze­śnie ru­nę­ły trzy fi­la­ry toż­sa­mo­ści na­ro­do­wej: pań­stwo, im­pe­rium i ar­mia. Nowe pań­stwa po­ra­dziec­kie były bo­le­snym świa­dec­twem upad­ku ro­syj­skie­go im­pe­rium. W emo­cji upo­ko­rze­nia au­tor wi­dzi przy­czy­nę woj­ny 2008 r., kie­dy Ro­sja­nie wspar­li dzia­ła­nia prze­ciw­ko Gru­zji, ak­cep­tu­jąc roz­wią­za­nia si­ło­we w po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej pań­stwa. Przez woj­nę z Gru­zją Ro­sja prze­ka­za­ła Za­cho­do­wi na­stę­pu­ją­ce prze­sła­nie "Bo­icie się mnie, więc je­stem"304.

W Ro­sji upo­ko­rze­niu to­wa­rzy­szy strach, pod­sy­ca­ny przez tra­dy­cyj­ną kse­no­fo­bię Ro­sjan, któ­rą się ma­ni­pu­lu­je i sty­mu­lu­je z po­wo­dów po­li­tycz­nych. Kon­flikt cze­czeń­ski był pur­ry­so­wym zwy­cię­stwem, bo­wiem ob­na­żył i spo­tę­go­wał ro­syj­skie pro­ble­my: wszech­obec­ną ko­rup­cję, rów­nież w ar­mii, po­le­ga­nie na nie­po­ha­mo­wa­nej prze­mo­cy, któ­ra roz­la­ła się z Cze­cze­nii na cały kraj, nie­wła­ści­we prio­ry­te­ty przy­wód­ców dba­ją­cych przede wszyst­kim o siłę pań­stwa, a nie o do­bro­byt oby­wa­te­li, wresz­cie nie­zdol­ność do prze­kształ­ce­nia sie w nor­mal­ny, cy­wi­li­zo­wa­ny kraj. Ale Ro­sja jest tak­że kra­jem wiel­kiej na­dziei, tego, że wa­run­ki ży­cia się po­pra­wią. Ma­te­ria­lizm po­łą­czył sie z na­cjo­na­li­zmem i od­no­wio­nym po­czu­ciem dumy305.

1.4.4. Ro­syj­ski kod geo­po­li­tycz­ny

Ro­sja­nie iden­ty­fi­ku­ją swo­je in­te­re­sy na­ro­do­we z per­spek­ty­wy prze­strze­ni, w za­leż­no­ści od od­le­gło­ści geo­gra­ficz­nej part­ne­rów lub ry­wa­li. Stąd w ro­syj­skiej po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej wy­róż­nia się: krąg "bli­skiej za­gra­ni­cy", krąg eu­ro­pej­ski, kon­ty­nen­tal­ny i glo­bal­ny306. W pierw­szym krę­gu są iden­ty­fi­ko­wa­ne in­te­re­sy stre­fo­we wo­bec by­łych re­pu­blik ZSRR. Ob­szar ten roz­pa­try­wa­ny jest jako miej­sce re­ali­za­cji ży­wot­nych in­te­re­sów Ro­sji. W ska­li re­gio­nu po­ra­dziec­kie­go jest nadal utrzy­ma­na do­mi­nu­ją­ca po­zy­cja FR i nie­do­pusz­cze­nie do nie­go kon­ku­ren­tów. W krę­gu eu­ro­pej­skim i kon­ty­nen­tal­nym do­ty­czy to in­te­re­sów re­gio­nal­nych w Eu­ro­pie, na Bli­skim Wschod­nie, Da­le­kim Wscho­dzie i ob­sza­rze Pa­cy­fi­ku. W krę­gu glo­bal­nym Ro­sja dąży do od­zy­ska­nia po­zy­cji mię­dzy­na­ro­do­wej mo­car­stwa i naj­bar­dziej po­żą­da­nym ce­lem jest od­zy­ska­nie peł­nej zdol­no­ści do ogry­wa­nia roli pod­mio­tu utrzy­mu­ją­ce­go rów­no­wa­gę mię­dzy Wscho­dem i Za­cho­dem, Pół­no­cą a Po­łu­dniem307.

Ro­sja ma wszel­kie atry­bu­ty do tego, żeby peł­nić rolę re­gio­nal­ne­go (a nie glo­bal­ne­go) przy­wód­cy. Ma ona moż­li­wość wpły­wa­nia na sy­tu­ację i sku­tecz­ne in­stru­men­ty sank­cjo­nu­ją­ce jej wła­dzę, a tak­że umo­ty­wo­wa­ną po­li­ty­kę w re­gio­nie po­ra­dziec­kim, szcze­gól­nie w od­nie­sie­niu do kon­flik­tów zbroj­nych. Idąc tro­pem ro­zu­mo­wa­nia C. Fli­na, w ro­syj­skim ko­dzie geo­po­li­tycz­nym znaj­du­ją się na­stę­pu­ją­ce ele­men­ty:

Ak­tu­al­ni i po­ten­cjal­ni so­jusz­ni­cy Ro­sji to pań­stwa, któ­re po­dob­nie iden­ty­fi­ku­ją za­gro­że­nia dla wła­sne­go bez­pie­czeń­stwa lub po­trze­bu­ją Ro­sji w celu za­bez­pie­cze­nia wła­sne­go bez­pie­czeń­stwa. Sku­pio­ne są one w ra­mach OUBZ.

Ak­tu­al­ni i po­ten­cjal­ni wro­go­wie to ak­to­rzy pod­wa­ża­ją­cy jej po­zy­cję mię­dzy­na­ro­do­wą, tacy jak: Sta­ny Zjed­no­czo­ne, NATO, UE, Chi­ny, Ja­po­nia lub pań­stwa re­gio­nu po­ra­dziec­kie­go sprzy­ja­ją­ce tym ak­to­rom, tj. Gru­zja, Moł­da­wia, Uz­be­ki­stan.

Ro­sja utrzy­mu­je swo­ich so­jusz­ni­ków lub po­ten­cjal­nych so­jusz­ni­ków, gwa­ran­tu­jąc im bez­pie­czeń­stwo przed wy­bu­chem kon­flik­tu zbroj­ne­go (Ar­me­nia, Ta­dży­ki­stan) lub eks­pan­sją in­nych za­gro­żeń (fun­da­men­ta­li­zmu is­lam­skie­go, se­pa­ra­ty­zmu, ter­ro­ry­zmu czy NATO): kra­je Azji Cen­tral­nej i Bia­ło­ruś. Wspie­ra ich tak­że za po­mo­cą nie­woj­sko­wych in­stru­men­tów: ryn­ku pra­cy, do­star­cza­nej ener­gii, wię­zi kul­tu­ro­wej itp.

Ro­sja prze­ciw­sta­wia się ak­tu­al­nym i po­ten­cjal­nym wro­gom za po­mo­cą wszyst­kich środ­ków po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej: po­li­tycz­nych, mi­li­tar­nych, go­spo­dar­czych i kul­tu­ro­wych. Jest go­to­wa użyć siły (Gru­zja 2008), aby za­bez­pie­czyć się przed wpły­wa­mi in­nych mo­carstw w re­gio­nie po­ra­dziec­kim.

Naj­cie­kaw­sze wy­da­je się umo­ty­wo­wa­nie przez Ro­sję swo­ich dzia­łań, czy­li ostat­ni ele­ment kodu geo­po­li­tycz­ne­go. Jak twier­dzi C Flin: "pod­sta­wo­wy wy­miar kodu geo­po­li­tycz­ne­go to spo­sób, w jaki uza­sad­nia się de­cy­zje i dzia­ła­nia da­ne­go kra­ju"308. Ro­sja bez­po­śred­nio bra­ła udział tyl­ko w kon­flik­tach zbroj­nych w Cze­cze­nii i Gru­zji. Na­to­miast po­śred­nio uczest­ni­czy­ła we wszyst­kich kon­flik­tach po­ra­dziec­kich, sta­ra­jąc się wpro­wa­dzić okre­ślo­ny po­rzą­dek, dzię­ki któ­re­mu utrzy­ma­ła­by przy­wódz­two w re­gio­nie pro­mie­niu­ją­ce na sfe­rę glo­bal­ną. W przy­pad­ku kon­flik­tów z bez­po­śred­nim udzia­łem Ro­sji ar­gu­men­ta­cja do­ty­czy­ła: bez­pie­czeń­stwa oby­wa­te­li ro­syj­skich, obro­ny lud­no­ści cy­wil­nej przed ter­ro­ry­sta­mi, obro­ny przed dez­in­te­gra­cją pań­stwa ro­syj­skie­go, obro­ny kon­sty­tu­cyj­ne­go po­rząd­ku i pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go. Naj­sku­tecz­niej­sze były te ar­gu­men­ty, któ­re do­ty­czy­ły zwy­czaj­nych lu­dzi - Ro­sjan (w oba­wie przed Cze­cze­na­mi - ter­ro­ry­sta­mi). Do­ty­czy­ło to tak­że Ro­sjan miesz­ka­ją­cych poza gra­ni­ca­mi pań­stwa. Mo­skwa wy­stę­po­wa­ła jako ich obroń­ca, co po­twier­dzi­ła w dok­try­nie woj­sko­wej z 2010 r. Do­ty­czy­ło to tak­że lud­no­ści, któ­rej nada­no oby­wa­tel­stwo ro­syj­skie i ro­syj­skich sił po­ko­jo­wych w Ose­tii Po­łu­dnio­wej, prze­ciw­sta­wia­jąc się "agre­sji" ze stro­ny Gru­zji.

W kon­flik­tach zbroj­nych w naj­bliż­szym są­siedz­twie Ro­sja prze­ko­ny­wa­ła o tym, że tyl­ko ona jest w sta­nie za­gwa­ran­to­wać bez­pie­czeń­stwo, opa­no­wać kon­flik­ty zbroj­ne, być sku­tecz­nym me­dia­to­rem i roz­jem­cą, prze­ko­ny­wa­ła tak­że o ko­niecz­no­ści roz­miesz­cze­nia sił po­ko­jo­wych, aby za­po­biec eska­la­cji kon­flik­tu i śmier­ci lud­no­ści cy­wil­nej. Naj­bar­dziej ostrą wy­po­wiedź moż­na zna­leźć w ar­ty­ku­le pod ty­tu­łem "Zo­staw­cie nam na­sze kon­flik­ty"309.

1.5. Kon­klu­zje

Wy­ko­rzy­sta­nie pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go do ba­dań nad współ­cze­sny­mi kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi może wzbo­ga­cić na­ukę o bez­pie­czeń­stwie o nowe spoj­rze­nie na czyn­nik geo­gra­ficz­ny. W ogól­nym uję­ciu geo­po­li­ty­ka zaj­mu­je się iden­ty­fi­ka­cją in­te­re­sów róż­nych ośrod­ków siły i sprzę­żeń mię­dzy nimi w/na okre­ślo­nej prze­strze­ni. Jest za­tem uży­tecz­na w ba­da­niu kon­flik­tów zbroj­nych, ro­zu­mia­nych jako po­waż­na sprzecz­ność mię­dzy stro­na­mi, któ­ra przy­bie­ra for­mę kon­fron­ta­cji zbroj­nej. Współ­cze­sne kon­flik­ty zbroj­ne prze­szły po­waż­ną ewo­lu­cję i - we­dług nie­któ­rych - wy­ma­ga­ją au­to­no­micz­ne­go ba­da­nia.

Kla­sycz­na geo­po­li­ty­ka zwra­ca­ła uwa­gę na geo­gra­fię, któ­ra de­ter­mi­no­wa­ła de­cy­zje po­li­tycz­ne naj­waż­niej­szych i naj­sil­niej­szych ośrod­ków siły - mo­carstw i roz­pa­try­wa­ła sprzę­że­nia mię­dzy nimi naj­czę­ściej w ska­li glo­bal­nej (mo­del pań­stwo­wo-cen­trycz­ny)310. Kla­sy­cy geo­po­li­ty­ki po­strze­ga­li więc woj­nę jako nie­od­łącz­ny ele­ment we­ry­fi­ka­cji po­tę­gi pań­stwa.

Na Za­cho­dzie, głów­nie we Fran­cji, Wiel­kiej Bry­ta­nii i Sta­nach Zjed­no­czo­nych, pod­ję­to pró­bę ad­ap­ta­cji geo­po­li­ty­ki do ba­da­nia no­wej rze­czy­wi­sto­ści mię­dzy­na­ro­do­wej, w tym kon­flik­tów zbroj­nych. Za­czę­to ak­cen­to­wać inne ro­zu­mie­nie czyn­ni­ka geo­gra­ficz­ne­go, roz­sze­rza­jąc jego zna­cze­nie na "prze­strzeń" oraz po­strze­ga­nie miej­sca, te­ry­to­rium i prze­strze­ni. Po pierw­sze, czyn­nik geo­gra­ficz­ny nie jest już nie tyl­ko ro­zu­mia­ny jako te­ry­to­rium fi­zycz­ne, lecz tak­że jako prze­strzeń we wszyst­kich wy­mia­rach ak­tyw­no­ści czło­wie­ka: prze­strzeń ko­smicz­na, cy­ber­prze­strzeń (geo­po­li­ty­ka wir­tu­al­na). Po dru­gie, uzu­peł­nia się geo­gra­fię o per­cep­cję, czy­li po­strze­ga­nie prze­strze­ni przez lu­dzi, czy­li tzw. me­ta­ge­ogra­fię. Są to mapy znaj­du­ją­ce się w umy­słach i świa­do­mo­ści jed­no­stek i grup spo­łecz­nych. Każ­dy czło­wiek roz­wi­ja się w okre­ślo­nym miej­scu, któ­re kształ­tu­je jego toż­sa­mość. Od tego, jak moc­ne są związ­ki spo­łecz­ne zwią­za­ne z miej­scem, te­ry­to­rium i prze­strze­nią, za­le­żą na przy­kład de­cy­zje do­ty­czą­ce roz­po­czę­cia dzia­łań zbroj­nych w obro­nie tego miej­sca lub od­zy­ska­nia "zie­mi utra­co­nej", utoż­sa­mia­nej z "ra­jem utra­co­nym".

Po­nad­to nowa geo­po­li­ty­ka za­czę­ła ana­li­zo­wać sprzę­że­nia mię­dzy róż­ny­mi ośrod­ka­mi siły nie tyl­ko na po­zio­mie glo­bal­nym, lecz tak­że re­gio­nal­nym i lo­kal­nym (np. geo­po­li­ty­ka miast). Po­zwa­la to na za­sto­so­wa­nie pa­ra­dyg­ma­tu geo­po­li­tycz­ne­go do współ­cze­snych kon­flik­tów zbroj­nych, któ­re tak­że "ze­szły" na niż­szy po­ziom in­te­rak­cji i naj­czę­ściej nie mają cha­rak­te­ru mię­dzy­na­ro­do­we­go.

Kon­flik­ty po­ra­dziec­kie zwią­za­ne są z ro­syj­ską geo­po­li­ty­ką. Ro­sja­nie nadal chęt­nie od­wo­łu­ją się do kla­sy­ków geo­po­li­ty­ki, szcze­gól­nie tych, któ­rzy po­strze­ga­li Ro­sję jako mo­car­stwo li­czą­ce się na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej (H. Mac­kin­der, K. Hau­sho­fer). Po­strze­ga­nie prze­strze­ni i ar­mii w Ro­sji przy­bie­ra for­mę pań­stwo­wo-cen­trycz­ną i te­ry­to­rial­no-cen­trycz­ną, w któ­rej ak­cen­tu­je się wiel­kość i me­ta­fi­zy­kę prze­strze­ni, któ­ra jest jed­no­cze­śnie do­bro­dziej­stwem i prze­kleń­stwem Ro­sjan. Geo­po­li­ty­ka zy­ska­ła nie­zwy­kłą po­pu­lar­ność i sta­ła się pod­sta­wą do for­mu­ło­wa­nia kon­cep­cji po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej po 1991 r. Cele, ta­kie jak: za­pew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa, umoc­nie­nie po­zy­cji i pre­sti­żu mię­dzy­na­ro­do­we­go i wzro­stu siły, przy­bie­ra­ły w Ro­sji wy­miar geo­po­li­tycz­ny, czy­li gry in­te­re­sów z in­ny­mi ośrod­ka­mi siły (NATO, UE, Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi, Tur­cją, Ira­nem, Chi­na­mi) na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim. Tak ro­zu­mia­na geo­po­li­ty­ka ogra­ni­cza po­strze­ga­nie świa­ta do państw, któ­re wal­czą o wpły­wy ro­zu­mia­ne naj­czę­ściej jako kon­tro­la okre­ślo­ne­go te­ry­to­rium. Po­ja­wia się tak­że od­wiecz­ny lęk przed "okrą­że­niem" Ro­sji, pró­bą in­ge­ren­cji w jej we­wnętrz­ne spra­wy, dą­że­niem do jej roz­człon­ko­wa­nia i osła­bie­niem ze stro­ny in­nych ak­to­rów mię­dzy­na­ro­do­wych. Skła­nia to Ro­sjan do wi­dze­nia kon­flik­tów po­ra­dziec­kich jako ele­men­tu "gry po­li­tycz­nej" na okre­ślo­nym, waż­nym dla nich te­ry­to­rium. Dla­te­go za­an­ga­żo­wa­nie Ro­sji w tych kon­flik­tach sta­ło się jed­nym z uwa­run­ko­wań ich prze­bie­gu, jed­no­cze­śnie w wie­lu przy­pad­kach wpły­nę­ło na brak ich za­koń­cze­nia.

Nie moż­na nie wspo­mnieć o no­wych tren­dach w ro­syj­skiej geo­po­li­ty­ce, któ­re ak­cen­tu­ją rolę eko­no­mii i kul­tu­ry w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych. W naj­now­szej geo­po­li­ty­ce ro­syj­skiej za­uwa­ża się po­trze­bę się­ga­nia po inne środ­ki i me­to­dy po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej, zbli­żo­ne do ma­gicz­nej "siły przy­cią­ga­nia" - soft po­wer - i po­trze­by bu­do­wa­nia po­zy­tyw­ne­go wi­ze­run­ku pań­stwa na świe­cie.

Rozdział 2 Uwarunkowania i przebieg poradzieckich konfliktów zbrojnych

"Uwa­run­ko­wa­nia" są po­ję­ciem szer­szym od "przy­czyn" kon­flik­tów zbroj­nych, gdyż nie tyl­ko wpły­wa­ją na wy­buch prze­mo­cy, lecz tak­że ule­ga­ją zmia­nom, w mia­rę jak ewo­lu­uje wie­le czyn­ni­ków zwią­za­nych z prze­bie­giem da­ne­go kon­flik­tu. Ogól­nie moż­na je okre­ślić jako oko­licz­no­ści sprzy­ja­ją­ce erup­cji dzia­łań mi­li­tar­nych, a tak­że ich kon­ty­nu­acji. Uwa­run­ko­wa­nia sta­no­wią po­li­tycz­ne, mi­li­tar­ne, go­spo­dar­cze i kul­tu­ro­we tło da­ne­go kon­flik­tu, w któ­rych bada się za­rów­no mo­ty­wy stron wal­czą­cych, jak i sy­tu­ację mię­dzy­na­ro­do­wą, ani­mo­zje et­nicz­ne, po­ten­cjał mi­li­tar­ny, za­sob­ność su­row­co­wą i wiel­kość te­ry­to­rium, jego ukształ­to­wa­nie i wie­le in­nych. W za­leż­no­ści od dys­cy­pli­ny na­uko­wej wy­róż­nia się róż­ne uwa­run­ko­wa­nia kon­flik­tów zbroj­nych. W na­ukach spo­łecz­nych po­szu­ku­je się przy­czyn kon­flik­tów w na­tu­rze czło­wie­ka i jego re­la­cjach z oto­cze­niem, w na­uce o po­li­ty­ce mogą to być: uwa­run­ko­wa­nia we­wnętrz­ne i ze­wnętrz­ne, w tym obiek­tyw­ne i su­biek­tyw­ne, zwią­za­ne z funk­cjo­no­wa­niem państw i in­nych uczest­ni­ków w sys­te­mie sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych311. W na­uce o sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych R. Kuź­niar do naj­waż­niej­szych uwa­run­ko­wań za­li­cza czyn­nik geo­po­li­tycz­ny, czy­li "geo­gra­ficz­ne uwa­run­ko­wa­nie zja­wisk po­li­tycz­nych. Cho­dzi tu o wiel­kość i ja­kość (ide­olo­gię, kie­ru­nek eks­pan­sji) ośrod­ków siły (wła­dzy) po­li­tycz­nej w naj­bliż­szym oto­cze­niu pań­stwa i w po­rów­na­niu z jego wła­snym po­ten­cja­łem oraz orien­ta­cją po­li­tycz­ną"312. Po­dob­ne­go zda­nia jest Bo­le­sław Ba­le­ro­wicz w od­nie­sie­niu do uwa­run­ko­wań po­li­ty­ki i stra­te­gii bez­pie­czeń­stwa. Prze­ko­nu­je, że "tak jak w prze­szło­ści, tak obec­nie jed­nym z pod­sta­wo­wych de­ter­mi­nan­tów po­li­ty­ki i stra­te­gii bez­pie­czeń­stwa po­zo­sta­je czyn­nik geo­gra­ficz­ny. (...) Pod­sta­wo­we wskaź­ni­ki - ob­szar oraz licz­ba lud­no­ści - trak­to­wa­nie są nie­zmien­nie w po­mia­rach po­tę­gi pań­stwa jako "masa kry­tycz­na". W opar­ciu o te wskaź­ni­ki (czę­sto po do­da­niu po­ten­cja­lu go­spo­dar­cze­go) do­ko­nu­je się po­dzia­łu państw na: duże, śred­nie, małe. Za­so­by na­tu­ral­ne z ko­lei sta­no­wią waż­ny skład­nik po­ten­cja­łu go­spo­dar­cze­go"313.

Przyj­mu­jąc za pod­sta­wę ba­dań nad kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi pa­ra­dyg­mat geo­po­li­tycz­ny, moż­na za­sto­so­wać kla­sy­fi­ka­cję uwa­run­ko­wań ze wzglę­du na za­sięg te­ry­to­rial­ny ich od­dzia­ły­wa­nia, ogra­ni­cza­jąc je do: uwa­run­ko­wań glo­bal­nych, re­gio­nal­nych i lo­kal­nych.

Uwa­run­ko­wa­nia kon­flik­tów po­ra­dziec­kich są zło­żo­ne, wie­lo­płasz­czy­zno­we i na­cho­dzą na sie­bie. Do­ty­czy to tak­że prze­ni­ka­nia się uwa­run­ko­wań glo­bal­nych z re­gio­nal­ny­mi i re­gio­nal­nych z lo­kal­ny­mi. Nie ist­nie­je jed­na przy­czy­na ich wy­bu­chu, ale ra­czej sze­reg oko­licz­no­ści, zja­wisk, czyn­ni­ków ma­ją­cych bez­po­śred­ni i po­śred­ni wpływ na roz­po­czę­cie dzia­łań zbroj­nych, ich prze­bieg i za­koń­cze­nie. Za­sto­so­wa­na kla­sy­fi­ka­cja ma na celu po­rów­na­nie naj­częst­szych przy­czyn kon­flik­tów zbroj­nych, wy­róż­nio­nych w po­le­mo­lo­gii, z uwa­run­ko­wa­nia­mi wy­stę­pu­ją­cy­mi na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim.

Ta­be­la 4. Ce­chy cha­rak­te­ry­stycz­ne miejsc wy­stę­po­wa­nia po­ra­dziec­kich kon­flik­tów zbroj­nych

Kon­flikt

Wiel­kość te­ry­to­rium

Ukształ­to­wa­nie te­re­nu

Lud­ność

Skład et­nicz­ny