Geomancja dla początkujących. Proste techniki wróżenia z ziemi - Richard Webster


Reflow text when sidebars are open.
Gdy miałem dwadzieścia jeden lat, wydawnictwo, dla którego wówczas pracowałem, wysłało mnie do angielskiego hrabstwa Kornwalii, bym pełnił obowiązki przedstawiciela handlowego. Byłem podekscytowany, ponieważ miałem pracować w określonym rewirze oraz otrzymać samochód służbowy. Moja gospodyni, która fascynowała się parapsychologią, przedstawiła mnie wielu osobom o podobnych zainteresowaniach. Było to dla mnie emocjonujące doświadczenie, gdyż wcześniej trzymałem swoje zamiłowanie do świata nadnaturalnego w tajemnicy.
Wtedy, w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, zainteresowanie takimi sprawami mogło spowodować poczucie winy. Uczęszczałem do chrześcijańskiej szkoły, a później pracowałem dla wydawnictwa, które publikowało liczne książki o tematyce chrześcijańskiej. Przez swoje zaciekawienie chiromancją i hipnozą miałem w szkole niemałe kłopoty. Z tego powodu nauczyłem się nie poruszać żadnych zagadnień związanych z parapsychologią poza kręgiem najbliższej rodziny.
Niespodziewanie, dzięki mojej gospodyni, poznałem dziesiątki osób podzielających moje zainteresowania. Jedna z grup, do których dołączyłem, zajmowała się różnymi sposobami wróżenia za pomocą kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Spodobał mi się wygląd tych kryształów, a także piękne wzory, w jakie się układały. Polubiłem też tworzenie własnych kamieni wróżebnych z kamyków, które zbierałem nad brzegiem rzeki. Jeden z członków grupy, Henry, pomógł mi zrobić pierwszy zestaw kamieni runicznych i nauczył mnie, jak się nimi posługiwać.
Na jednym ze spotkań Henry wspomniał o patyczkach pokrytych runami i o sztuce geomancji. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem słowo geomancja. Poprosiliśmy go, by przyniósł wspomniane patyczki na następne spotkanie. Byłem nieco rozczarowany, gdy wyciągnął cztery patyczki, z których każdy miał na jednej stronie jedną kreskę, a na drugiej - dwie. Jednakże od razu urzekł mnie sposób, w jaki się z nich korzystało. Zaskoczyło mnie, że tak prostą metodą można otrzymać szczegółowe i dokładne odczyty. Wszyscy zrobiliśmy sobie własne zestawy runicznych patyczków. Praca z nimi - sposobem opisanym w rozdziale dziesiątym tej książki zatytułowanym Wróżba arturiańska - sprawiła nam wielką radość.
Korzystałem z tej metody regularnie i wielu klientów, którzy przychodzili do mnie po odczyt dłoni, otrzymywało także wróżbę arturiańską. Mniej więcej dziesięć lat po tym, jak po raz pierwszy usłyszałem o geomancji, moja siostra podarowała mi w prezencie świątecznym egzemplarz The Oracle of Geomancy ("Wyroczni Geomancji" - przyp. tłum.) Stephena Skinnera. Odkryłem wówczas, że jest to o wiele obszerniejsze zagadnienie, niż to sobie wcześniej wyobrażałem. Zajmuję się geomancją od ponad czterdziestu lat i wciąż się uczę.
Słowo geomancja pochodzi od greckiego terminu geomanteia. Geo to "ziemia", natomiast manteia (-mancja) oznacza "wróżenie". A zatem geomancja to sztuka wróżenia z ziemi. Stanowi, w swych licznych postaciach, jeden z najstarszych sposobów odczytywania przyszłości, a jej początki giną w mroku wieków.
Nic dziwnego, że istnieje wiele legend, próbujących ujawnić pochodzenie tej sztuki. Arabowie twierdzą, że Jibril (Archanioł Gabriel) nauczył jej ich proroka Idrisa (Hermes Trismegistus) po tym, jak ten ujrzał we śnie anioła kreślącego geomantyczne figury. Gdy Idris poprosił o objawienie, Jibril wyjawił mu podstawy geomancji. Następnie prorok przekazał uzyskane informacje Tumtum al-Hindiemu, królowi Indii, który później zawarł je w książce. Księgę tę trzymano w sekrecie przez wiele pokoleń, aż stała się własnością Khalafa al-Barbariego. Gdy Khalaf przyjął islam, z ust samego Mahometa dowiedział się, że geomancja była znana wcześniejszym prorokom. Pilne studiowanie tej sztuki miało dać każdemu, kto by się tego podjął, wiedzę, którą dysponowali prorocy.
Idris pojawia się także w innej legendzie dotyczącej źródeł geomancji. Ponieważ nie mógł znaleźć żadnej pracy, modlił się do Boga, by ten objawił mu sposób na zarobienie pieniędzy. Wkrótce, gdy wciąż bezrobotny Idris bezmyślnie kreślił znaki na piasku, obcy człowiek zapytał go, co robi. Idris odparł, że w zasadzie nie czyni nic szczególnego, a tylko rysuje różne kształty dla zabawy. Przybysz zaśmiał się i wyjaśnił, że to, czym się właśnie zajmuje, jest niezwykle ważne i użyteczne. Idris miał wątpliwości, do momentu gdy obcy objaśnił mu znaczenie wszystkich narysowanych figur. Tłumaczył znaczenia kolejnych znaków, które Idris na jego prośbę rysował. W końcu Idris nakreślił ostatnią z szesnastu geomantycznych figur. Wtedy nieznajomy nauczył go szczegółów i niuansów geomancji. Gdy tylko upewnił się, że Idris opanował już całą wiedzę z dziedziny geomancji, przybysz wyjawił, że jest aniołem Jibrilem i zniknął.
W utworze Summa Breviloquium Bartłomiej z Parmy (tworzył pod koniec trzynastego wieku) opisał boskie pochodzenie geomancji. Według niego, na prośbę Boga pewien anioł przybrał ludzką postać i nauczył tej sztuki synów Noego.
Istnieją historyczne wzmianki o geomancji sprzed trzech tysięcy lat. Wiadomo, że używali jej starożytni Chaldejczycy1. Pierwotne nazwy szesnastu figur geomantycznych przekazywano tradycyjnie w języku arabskim, jest zatem możliwe, że geomancja powstała w świecie arabskim. Wspomina się o niej w starożytnych manuskryptach greckich i rzymskich, lecz, niestety, żaden z nich nie zawiera opisu technik, z których korzystano. Jedna wzmianka opisuje, jak Archimedes (ok. 278-ok. 212 p.n.e.) narysował znaki na piasku, by określić wynik oblężenia Syrakuz. Mowa tu, oczywiście, o geomancji, ale niestety brak nam szczegółów, aby dokładnie ustalić, jak to zrobił.
Geomancję - w postaci, w której znamy ją dzisiaj - udoskonalili Arabowie w ósmym wieku. Znano ją pod nazwą Raml, która pochodzi od ilm al-raml, co oznacza "naukę piasku". W dziewiątym i dziesiątym wieku islam szerzył się w Afryce Zachodniej, przynosząc ze sobą geomancję. Wróżby Fa oraz Ifa, jak nazywa się tę sztukę w Afryce, wciąż cieszą się poważaniem i stanowią popularny sposób wróżenia w tej części świata. Na Madagaskarze, gdzie geomancja trafiła w dziewiątym wieku, nazywa się ją Sikidy.
W dwunastym wieku Arabowie wprowadzili geomancję do muzułmańskiej Hiszpanii, skąd szybko rozprzestrzeniła się w całej Europie, również za sprawą publikacji około roku 1140 dwóch dzieł po łacinie: Ars Geomantiae oraz Geomantia Nova. Hugona z Santalli, autora bądź tłumacza obydwu ksiąg, niekiedy uważa się za tego, który zaznajomił Zachód ze sztuką geomancji. Urodził się on w Santalli, w południowo-zachodniej Hiszpanii. Był alchemikiem, astrologiem oraz tłumaczem. Przełożył z języka arabskiego wiele dzieł, w tym siedem ksiąg o astrologii i wróżeniu.
O geomancji zaczęli też pisać inni. Na łacinę i hebrajski przetłumaczono islamskie księgi. Platon z Tivoli, Włoch mieszkający w Barcelonie od 1134 do 1145 roku, dokonał przekładu wielu prac dotyczących astrologii, a także innych zagadnień. Prawdopodobnie jego najbardziej znanym dziełem było Alfakini Arabici filii quaestiones geomantiae, które stało się jednym z podstawowych dzieł na temat geomancji.
Gerardowi z Cremony (ok. 1114-87) przypisuje się przekład z arabskiego pierwszej księgi, która wykorzystywała zarówno geomancję, jak i astrologię, co miało gwarantować uzyskanie większej liczby informacji z odczytu. Wszystkie wspomniane pozycje opisują podstawy geomancji, lecz w późniejszych pracach rola astrologii stopniowo staje się coraz istotniejsza.
Przykładem pochodzącym z 1262 roku może być fragment odnotowany przez Rolanda z Padwy, włoskiego historyka i badacza:
W tych dniach bowiem, gdy Wasza Wysokość (Ezzelino da Romano) oblegał Padwę w czasie swej kampanii, niektórzy z jeńców trwożnie korzystali z wróżb (losów), aby odkryć, co spotka Twą armię. Jeden z nich, za pomocą specjalnych punktów, które wykorzystuje technika zwana "geomancją" (to słowo, którego wcześniej nie spotkałem), zdawał się twierdzić, że tym razem Padwa nie zostanie zdobyta, mówił - i tego nie mogę zrozumieć - że pierwszy dom, odnoszący się do wojska, wydaje się zwierać Fortuna Minor, podczas gdy figurą siódmego domu, oznaczającego "wrogów", było Fortuna Major2.
Potrzeba było kolejnych stu lat, aby wspomniano o geomancji w książce wydanej w Anglii. Nastąpiło to w poemacie aliteracyjnym Widzenie o Piotrze Oraczu, przypisywanym Williamowi Langlandowi (ok. 1330-ok. 1400). Utwór ten pojawił się w trzech wersjach między rokiem 1362 a 1399. Geomancja nie wywarła najwidoczniej najlepszego wrażenia na Langlandzie, czego dowodem może być następujący fragment:
Lecz astronomia jest rzeczą trudną i źle ją znać;
geometria i geomancja używają przebiegłych słów;
kto się nimi zajmuje, musi do późna pracować,
bowiem magia jest zwierzchniczką tych nauk3.
Około 1387 roku Geoffrey Chaucer (ok. 1343-1400) także zlekceważył tę sztukę w Opowieści Pastora, dwudziestej trzeciej części Opowieści z Canterbury. ("Co powiemy o tych, co wierzą we wróżby jak...geomancja...").
W Podróżach Sir Johna Mandeville, napisanych w języku francuskim pod koniec czternastego wieku, geomancję określa się mianem zabobonu.
Pomimo tych niezbyt pochlebnych opinii geomancja nie przestawała zyskiwać popularności i wraz z nadejściem szesnastego wieku stała się jedną z najczęściej używanych metod wróżenia w Europie i świecie arabskim. Wśród poważanych twórców, którzy o niej pisali, znaleźli się, m. in. Henryk Korneliusz Agryppa, Christopher Cattan oraz John Heydon.
Najbardziej wpływowy okazał się pierwszy z nich, Henryk Korneliusz Agryppa (1486-1535). Niemal 500 lat po śmierci autora jego dzieła są wciąż czytane i studiowane. Agryppa napisał traktat O Geomancji, włączony do Czwartej Księgi o Filozofii Tajemnej, wydanej w 1567 roku. Większa część księgi jest najprawdopodobniej fałszywa, lecz O Geomancji wydaje się autentyczne i opisuje własną technikę Agryppy. Donald Tyson, badacz zajmujący się okultyzmem, napisał: "O Geomancji zdaje się oryginalne, jeśli można wnioskować po stylu i treści - jest całkowicie wierne brzmieniu oraz podejściu, które cechują Agryppę w Filozofii Tajemnej."4
Agryppa wykształcił własny system astrologicznej geomancji. Figury tworzy się i umieszcza w dwunastu astrologicznych domach, w ustalonym porządku. Dodatkowo Agryppa wykorzystał również planety związane z poszczególnymi symbolami, co umożliwiało jeszcze bardziej kompletną interpretację.
Kolejną ważną osobistością w historii geomancji był Christopher Cattan, włoski astrolog i żołnierz. W roku 1558 opublikował 288-stronnicową książkę poświęconą temu zagadnieniu. Z francuskiego została ona przełożona na angielski przez Francisa Sperry'ego jako The Geomancie of Maister Christopher Cattan, Gentleman ("Geomancja Mistrza Christophera Cattana, Dżentelmena" - przyp. tłum.). Podtytuł głosił, iż jest to książka "nie mniej przyjemna i rozrywkowa, co sprytnie przemyślana, by wiedzieć wszystko o przeszłości, teraźniejszości i tym, co ma nadejść".
Praca Cattana cieszyła się niezwykłą popularnością i doczekała dodruku w 1608 roku. Ponieważ Kościół katolicki w 1554 roku zaczął umieszczać dzieła poświęcone okultyzmowi na indeksie ksiąg zakazanych, Cattan przezornie napisał, że geomancja działa nie z powodu "diabelskiej mocy", lecz dzięki temu, że stanowi część magii naturalnej - córki astrologii. Twierdził również, że sam św. Tomasz z Akwinu, niezwykle poważany doktor Kościoła, potwierdził w Quolibet dopuszczalność geomancji jako części astrologii "nazywanej jej córką".
Książkę Cattana musiał znać Robert Fludd (1574-1637), angielski medyk, filozof, astrolog, specjalista od pamięci, a także autor wielu książek, gdyż geomancja należała do jego licznych zainteresowań. W swojej encyklopedii filozofii, Utriusque cosmi maioris scilicet et minoris metaphysica, wydanej między rokiem 1617 a 1619, zawarł cztery księgi poświęcone temu sposobowi wróżenia (De Geomantia)5, gdzie opisał ciekawą historię z własnego życia.
W trakcie podróży po Francji w latach 1601 i 1602 Fludd zmuszony został z powodu złej pogody spędzić zimę w Awinionie. Pewnego wieczoru, popijając po obiedzie, wdał się w długą dyskusję na temat astrologicznej geomancji z grupą podróżnych, którzy zatrzymali się w tym samym miejscu. Niektórzy z nich sprzeciwiali się tej sztuce, inni zaś żywili przekonanie o jej wiarygodności. Argumenty, których Fludd użył do obrony geomancji, dowodzą, iż posiadał w tej dziedzinie znaczną wiedzę.
Gdy po skończonej rozmowie udał się do swojego pokoju, młody człowiek, obecny wcześniej przy stole, poszedł za nim i poprosił o pomoc. Ów młodzieniec zakochał się w pewnej młodej damie i chciał wiedzieć, czy ta odwzajemnia jego uczucie oraz czy kocha go bardziej niż kogokolwiek innego. Fludd próbował się wykręcić, lecz w końcu zgodził się poradzić wykresu, a potem dokładnie opisał wygląd i przymioty owej kobiety, wspominając nawet narośl, którą miała na lewej powiece. Dodał również, że uwielbiała winnice. Podekscytowany młodzieniec odparł, że matka dziewczyny wybudowała swój dom pośród upraw winorośli.
Następnie Fludd przekazał mu złą nowinę. Według wykresu, młoda dama nie była wierna i kochała kogoś innego. Mężczyzna przyznał, że zawsze przypuszczał, iż sprawy mogą tak się przedstawiać. Wrócił do swoich towarzyszy i opowiedział im o odczycie.
Wieści o tym wydarzeniu rozeszły się i dwie osoby poinformowały Carlo Conti di Poliego, wicelegata papieskiego, że jakiś cudzoziemiec przewiduje przyszłość za pomocą geomancji, praktyki nieaprobowanej przez Kościół katolicki. Na szczęście legat niespecjalnie przejął się nowinami. Odpowiedział, że w całej Italii nie znalazłby się prawdopodobnie nawet jeden kardynał, dla którego nie wykonano by i nie zinterpretowano choć raz wykresu geomantycznego.
Kilka dni później wice legat zaprosił Fludda na obiad i rozmowę o geomancji. Zdenerwowany, co zrozumiałe, Fludd zabrał ze sobą przyjaciela, na wypadek gdyby potrzebował świadka. Był świadom, że wykonany przez niego odczyt mógł zaprowadzić go na przesłuchanie Inkwizycji. Na szczęście di Poli okazał się szczerze zainteresowany tematem i pragnął zrozumieć sposób działania geomancji. Fludd odparł, że sztuka ta pochodzi z duszy. Promienie emanujące z umysłu w stronę duszy świata powracały następnie, niosąc ze sobą informacje o przyszłości. Rozmówca zadał jeszcze wiele pytań, na które Fludd odpowiadał, często odnosząc się do Biblii i filozofii, chcąc w ten sposób wykazać, że geomancja to sztuka niezwykle naturalna.
W końcu sam wicelegat wyciągnął kawałek papieru oraz pióro i szybko wykonał wykres, który następnie zinterpretował, udowadniając, że on także jest mistrzem geomancji6.
Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że Napoleon Bonaparte wykorzystywał pewną formę geomancji zawartą w Księdze Losu. Książka ta odniosła wielki sukces w dziewiętnastym wieku, być może z powodu powiązań z Napoleonem. Herman Kirchenhoffer, tłumacz i domniemany autor Księgi, twierdził, że manuskrypt został odnaleziony w starożytnym grobowcu przez jednego z badaczy, którzy towarzyszyli Napoleonowi w czasie jego kampanii egipskiej w 1801 roku. Według tej historii, tekst przetłumaczono na język francuski i Napoleon regularnie z niego korzystał, aż w roku 1813 przegrał bitwę pod Lipskiem. Po jego śmierci książka stała się niezwykle popularna w Wielkiej Brytanii, gdzie często wykorzystywano ją w grach towarzyskich. Młodzi mężczyźni sprawdzali, czy zyskają bogactwo. Niezamężne kobiety także się jej radziły, pragnąc dowiedzieć się, kiedy spotkają przyszłych mężów. Księgę Losu Napoleona można wciąż dostać. Pamiętam, że moja babcia korzystała z niej, gdy byłem małym chłopcem.
Nawet jeśli Napoleon nie interesował się tą tematyką, geomancja stanowiła popularną metodę wróżenia we Francji w osiemnastym i dziewiętnastym wieku. Pod koniec osiemnastego wieku pani la Maréchale de Clérambault cieszyła się opinią jednej z najsławniejszych wróżek. Choć specjalizowała się w kartomancji (wróżenie za pomocą kart do gry), sławę zyskała dzięki umiejętności odczytywania przyszłości "za pomocą sztuki małych punktów"7.
Francis Barrett, tajemniczy okultysta i pisarz, wspomina geomancję w swej słynnej książce The Magus, wydanej w 1801 roku. Co ciekawe, John Parkin, czarownik z Lincolnshire (parał się magią ludową i uzdrawianiem), niegdysiejszy uczeń Francisa Barretta, również korzystał z geomancji, tyle że z wymyślonego przez siebie systemu.
Osiemdziesiąt lat później to właśnie jego metoda stała się częścią programu Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku - wpływowej organizacji okultystycznej, utworzonej w marcu 1888 roku8. Geomancji nauczano na drugim z pięciu poziomów, które oferował Złoty Brzask na samym początku. W 1891 roku dodano kolejne poziomy. Chociaż praktykowana przez Złoty Brzask forma geomancji była znacznie uproszczona, wystarczyło to, by sztuka przetrwała.
Dzięki napisanym w dwudziestym wieku książkom autorstwa Israela Regardiego, Stephena Skinnera oraz Johna Michaela Greera wielu ludzi mogło zaznajomić się z subtelną sztuką geomancji.
Geomancję, czy też "astrologię różną od tej, którą znamy dzisiaj"9, wspomina Dan Brown w swoim bestsellerze Zaginiony Symbol. Dzięki tej książce wielu ludzi po raz pierwszy usłyszało o geomancji, co sprawiło, że zainteresowanie tematem znacznie się zwiększyło. Możliwe, że dziś więcej osób niż kiedykolwiek wcześniej wykorzystuje geomancję, aby wzbogacić i ulepszyć swoje życie.
1. Judith Gleason, A Recitation of Ifa, Oracle of the Yoruba (New York: Grossman Publishers, 1973), s. 13-14.
2. Rolandino de Padova, Cronica In Factis et Circa Facta Marchie Trivixane, artykuł w The Occult in Medieval Europe 500 - 1500, [red.] P.G. Maxwell - Stuart, Basingstoke 2005, s. 84, tłum. własne.
3. Tłum. własne.
4. Donald Tyson, "Geomancy." Appendix VIII w Three Books of occult Philosophy, Written by Henry Cornelius Agrippa of Nettesheim, St. Paul 1992, s.773, tłum. własne.
5. Robert Fludd, De Geomantia. Oryginalny tekst łaciński można znaleźć na różnych stronach internetowych.
6. C. H. Josten, Robert Fludd's Theory of Geomancy and his Experience at Avignon in the Winter of 1601 to 1602. Artykuł w "Journal of the Warburg and Courtland Institutes", 27, 1964, s. 327-35.
7. Émile Grillot de Givry (tłumaczenie J. Courtenay Locke), Illustrated Anthology of Sorcery, Magic and Alchemy, Nowy Jork 1973, s.292.
8. Michael Howard, Modern Wicca: A History From Gerald Gardner to the Present, Woodbury 2010, s. 57.
9. Dan Brown, Zaginiony symbol, Warszawa 2010, s. 29.