Muszka owocuszka
Nie widziałam się z Frankiem i Dominikiem od dwóch tygodni. Ciekawa jestem czy to, o czym rozmawialiśmy ostatnio, pozostało w ich głowach, czy wyparowało. Może powinnam mniej dynamicznie wprowadzać nowe treści, za to bardziej metodycznie. Dobrze wiem, że inteligentny uczeń potrafi opanować nawet trudny materiał w krótkim czasie i nieźle napisać sprawdzian. Wiem także, że ten sam inteligentny uczeń może w równie krótkim czasie zapomnieć wszystko. No, prawie wszystko. Póki co, cieszę się, że chłopcy chętnie ze mną dyskutują, nie unikają spotkań i są zadziorni. Mam też wrażenie, że genetyka ich zainteresowała, a to połowa sukcesu. Sądzę, że uda się nam miękko wejść w bardziej zaawansowane obszary nauki o dziedziczności, a potem będzie już górki. W tej sytuacji spróbuję nadać naszym rozważaniom pewien kierunek.
- Słuchajcie chłopcy - zaczęłam - mniej więcej na przełomie XIX i XX wieku w środowisku biologów zaczęto po raz pierwszy nieśmiało łączyć ze sobą wiedzę na temat chromosomów, mejozy, z tym co odkrył Mendel. Trochę to trwało, a nowe doniesienia nieustannie wzbudzały sporo kontrowersji. Ostatecznie udało się sformułować chromosomową teorię dziedziczności. Stało się to głównie dzięki eksperymentom, które Tomasz Morgan wraz ze studentami wykonał na muszce owocowej.
- No właśnie, właśnie, Morgan nie robił doświadczeń na groszku. Do swoich badań wykorzystał muszkę owocową, a to zupełnie inny organizm - zauważył Franek.
- Muszka owocowa, po łacinie Drosophila melanogaster nadal jest doskonałym obiektem badań - uzupełniłam. - Warto dodać, że prekursorzy chromosomowej teorii do badań wykorzystywali również takie organizmy jak jeżowce i koniki polne.
- Jak na mój gust Drosophila melanogaster brzmi pięknie. Na dodatek każdy badacz i Polak, i Chińczyk wie doskonale o co chodzi. To faktycznie niegłupi pomysł z tym nazewnictwem łacińskim, do tego podwójnym - konkluduje Dominik.
- Lepiej jest mówić "nazewnictwo dwuimienne" - poprawiłam - a pamiętasz może Dominiku, kto upowszechnił na świecie łacińskie nazewnictwo dwuimienne.
- Nie jestem pewien, ale chyba Linneusz i było to raczej dosyć dawno temu - odpowiedział Dominik.
- To było w XVIII wieku - uzupełniłam - wówczas Linneusz jako pierwszy wyodrębnił gatunek człowieka, nazwał go Homo sapiens i zaliczył do rzędu naczelnych na równi z małpami.
- Oj, jak na owe czasy, to Linneusz był bardzo odważny - stwierdził Franek z uznaniem.
- Mnie się wydaje, że nawet we współczesnym świecie wiele osób z różnych powodów nie przyjmuje do wiadomości faktu, że człowiek należy do świata zwierząt - skomentował Dominik.
- Nie wątpię, że jeszcze wiele razy wywołamy w naszych rozmowach ducha Linneusza, którego zasługi w dziedzinie systematyki są nie do przecenienia - zapewniłam. - T eraz jednak wróćmy do Tomasza Morgana. Przypomnijcie sobie informacje z lekcji biologii, zastanówcie się i spróbujcie mnie przekonać, że Tomasz Morgan sprytnie wybrał muszkę owocową na obiekt badań naukowych.
- Nawet bardzo sprytnie - podchwycił Dominik - taka mała muszka zajmuje w laboratorium bardzo niewiele miejsca. Wystarczą małe buteleczki - dodał.
- Tych muszek właściwie nie trzeba karmić. Wystarczy im odrobina cukru - Franek naśladuje głos Dominika.
- Takie małe muszki bardzo łatwo policzyć - z lekko głupkowatą miną stwierdził Dominik.
- Hodowla takich muszek jest prosta, bo rozmnażają się bardzo szybko - na jednym oddechu wyrecytował Franek.