Gentryfikacja Berlina - Dorota Groyecka

-
Proszę czekać

Wstęp

Wyobraźmy sobie, że do Berlina przyjeżdża młody turysta z przewodnikiem pożyczonym od starszego brata. Brat zwiedzał Berlin blisko dziesięć lat temu, turysta jednak zakłada, że najważniejsze punkty miasta pozostały bez zmian. Rozmawiając z bratem przez telefon, zapisuje jeszcze kilka nazw interesujących ulic, galerii i klubów. Nie przegląda stron internetowych poświęconych atrakcjom, nie czyta też artykułów o ostatnich ważnych wydarzeniach związanych z Berlinem. "Wiadomości i tak przeważnie są złe" - myśli turysta i postanawia wejść w rolę flâneur - spacerowicza, tylko w ostateczności prowadzonego mapą, przeważnie słuchającego własnego instynktu.

Turysta gubi się. Trafia na Prenzlauer Berg, do wschodniej dzielnicy Berlina, jednak przekonany jest, że trafił na zachód, na Charlottenburg - w przewodniku opisywany jako miejsce zamieszkania jednych z najbogatszych mieszkańców miasta, dzielnica rezydencjalna, słynąca z pięknych, odnowionych kamienic. Wędrując na południowy-wschód, turysta trafia na Friedrichshain i znów popełnia błąd - bierze tę dzielnicę za Prenzlauer Berg - trochę zaniedbany, młodzieżowy, z licznymi barami, klubami, kamienicami zamieszkiwanymi przez squatersów. Kiedy spaceruje dalej, tym razem na południowy-zachód, i dochodzi do Neukölln, jest przekonany, że znalazł w końcu słynny Kreuzberg - wielokulturowy, zamieszkiwany zarówno przez Turków, jak i studentów oraz artystów z całych Niemiec, Europy i reszty świata.

Turysta udaje się do jednego z barów na Reuterkiez i zdziwiony płaci za piwo 3,5 euro - przekonany był, że zapłaci znacznie mniej w tym uroczym, lecz niezbyt eleganckim lokalu. Kiedy udaje się do toalety, na drzwiach jednej z kabin zauważa wlepkę z napisem: "Berlin cię nie kocha". Kierując się w stronę centrum miasta, widzi napis na murze: "Bij turystów". Następnego dnia rozczarowany nie znajduje kilku miejsc, które bardzo chciał odwiedzić - gdzie podział się squat Tacheles, galeria C/O, Bar 25, klub Yaam?

Zdezorientowany, postanawia w końcu zapytać obsługę hostelu, w którym mieszka, co stało się z "tamtym" Berlinem. Chłopak siedzący w recepcji odchyla się w fotelu i badawczo przygląda się turyście. "Znasz słowo "gentryfikacja"?"

Przez kilkanaście lat po upadku muru Berlin pozostawał "tani", "alternatywny", "bohemiarski", zaniedbany i brudny, ale pełen historycznego ducha, poczucia wolności zarówno od władzy politycznej, jak i reguł wolnego rynku oraz kapitalizmu. Przepełniony twórczą atmosferą i obietnicą "doświadczenia autentyczności", był wprost wymarzonym miejscem do życia i pracy dla artystów, studentów i młodych ludzi z "klasy kreatywnej". Ten okres Berlin ma już częściowo za sobą.

W sierpniu 2013 roku wyeksmitowano mieszkańców legendarnego squatu Tacheles, będącego od kilkunastu lat nie tylko domem i miejscem pracy dla wielu artystów, ośrodkiem kultury, ale również słynną atrakcją turystyczną w centrum miasta. W jego miejscu najprawdopodobniej powstanie siedziba banku. Dwa lata wcześniej zamknięto niezwykle popularny klub Bar 25, który przez swoje położenie nad Szprewą przeszkadzał w realizacji planów zabudowy terenów nadrzecznych apartamentowcami, biurowcami oraz hotelami (projekt Mediaspree). Ceny wynajmu mieszkań z roku na rok idą w górę, w przeciągu ostatnich dwóch lat w niektórych okolicach wzrosły nawet o 30-40%. Takie dzielnice, jak Prenzlauer Berg, Mitte, Kreuzberg i Friedrichshain, przeszły już pierwsze etapy gentryfikacji; proces ten zaczyna również dosięgać okolic położonych dalej od centrum.

Gentryfikacja Berlina stała się w ostatnim czasie niezwykle głośnym tematem w mediach, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych. Nieuchronne wysiedlanie mniej zamożnych mieszkańców, które proces gentryfikacji dzielnicy za sobą niesie, budzi ogromne emocje i kontrowersje, prowadzi do powstawania grup walczących ze zjawiskiem (np. Mediaspree Versenken), przejawiających niechęć wobec hipsterów, turystów i zagranicznych studentów. Na budynkach pojawiają się wulgarne napisy oraz wlepki wzywające "intruzów" do wyniesienia się z miasta. W odpowiedzi na takie działania tworzą się grupy (np. Hipster Antifa) próbujące piętnować werbalną agresję i przejawy szowinizmu skierowanego w stronę bardziej zamożnych grup osiedlających się w dzielnicy.

Gentryfikacja to słowo-klucz, niezbędne, aby zrozumieć dynamikę zmian w przestrzeni miejskiej. Dziś to jedno z najważniejszych zjawisk badanych przez urbanistów, proces głęboko zmieniający charakter kulturowy i społeczny dzielnic, w których zachodzi. Gentryfikację po raz pierwszy zaobserwowano i opisano pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku w Londynie, następnie proces rozpoczął się w metropoliach Stanów Zjednoczonych. Dziś zachodzi w większości dużych miast Azji i Europy, ale również w niektórych mniejszych miastach, a nawet na terenach wiejskich, na przykład w Wielkiej Brytanii1.

Gentryfikacja Berlina wydaje się szczególnie interesująca przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze proces ten rozpoczął się w Berlinie w porównaniu z metropoliami świata z dużym opóźnieniem. Z powodu ogromnych zniszczeń w czasie drugiej wojny światowej, podzielenia miasta na cztery strefy wpływów, a następnie budowy muru berlińskiego zjednoczony Berlin zaczął doświadczać procesu gentryfikacji i globalizacji dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Dodatkowo procesy te zachodziły stosunkowo powoli, zwłaszcza w dzielnicach, które wcześniej należały do komunistycznego Berlina Wschodniego. W szczególności takie dzielnice, jak Kreuzberg czy Prenzlauer Berg przez lata od upadku muru były wciąż postrzegane jako mekka artystów, hipisów i anarchistów, początkowo nadciągających głównie z różnych rejonów Niemiec, następnie - z całego świata.

Po drugie, w przeciwieństwie do takich miast, jak Londyn czy Nowy Jork, Berlin nigdy nie był ekonomiczną stolicą kraju - biznes, przemysł i usługi ulokowane były głównie na zachodzie (Frankfurt nad Menem, Düsseldorf), południu (Monachium, Stuttgart) i północy Niemiec (Hamburg). Berlin to przede wszystkim siedziba instytucji politycznych i kulturalnych, dlatego tak istotny dla władz miasta jest napływ bardziej zamożnych mieszkańców i inwestorów, a także osiągnięcie wysokiej pozycji w globalnym wyścigu miast kultury.