Rozdział 1. Ksiądz arcybiskup Józef Feliks Gawlina - biskup polowy (1892-1964)
Rozdział 1
Ksiądz arcybiskup Józef Feliks Gawlina - biskup polowy (1892-1964)
1.1. Młodość
Józef Feliks Gawlina urodził się 18 listopada 1892 roku w małej
miejscowości Strzybnik (Silberkopf) w powiecie raciborskim, na Śląsku
Opolskim należącym wówczas do zaboru pruskiego. Pierwszą wzmiankę o tych
piastowskich ziemiach znajdujemy już w Kronice Galla
Anonima10, a ich historia zawsze związana była z Macierzą. Mimo
ogromnej presji germanizacyjnej, jaka miała miejsce w XIX wieku,
zamieszkująca te tereny ludność polska nie porzuciła rodzimej mowy,
obyczajów i kultury. Tak było w domu rodzinnym Józefa Gawliny oraz w dziesiątkach tysięcy innych patriotycznych rodzin, które w obronie prawa
przynależenia tych ziem do Polski przystąpiły do powstań śląskich.
Ojciec przyszłego księdza biskupa, Franciszek Gawlina, prowadził
gospodarstwo rolne i był właścicielem niewielkiej karczmy. Matka, Joanna
z domu Banaś, zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci. Oboje rodzice
byli głęboko wierzącymi i praktykującymi katolikami, kierującymi się w życiu miłością do Polski i Kościoła katolickiego. Swoim dzieciom od
najmłodszych lat zaszczepiali tę miłość do Ojczyzny i wiary.
Warto tu przytoczyć fragment wspomnienia, które Józef Gawlina, już
biskup polowy, zamieścił o swoim ojcu: "Czczę Go jako Ojca miłującego,
jako człowieka niezwykle sprawiedliwego"11. O matce zaś
pisał:
Matka moja była usposobienia niezwykle pogodnego. Lubowała się w książkach i uczyła mnie jeszcze przed szkołą czytać i pisać po polsku i niemiecku. Jej słodkiemu sercu, a zwłaszcza Jej modlitwie podczas wojny,
zawdzięczam niezmiernie wiele12.
Okres szkolnej nauki Józefa Gawliny przypadł na okres nasilonej presji
władz pruskich na ludność polską, którą chciano wynarodowić przez
systematyczne wprowadzanie germanizacji do szkół i urzędów, co
szczególnie dotknęło polskie dzieci i młodzież, gdyż odtąd wychowanie
jej zaczęło się odbywać w duchu nakazu lojalności wobec państwa
pruskiego. Ludność polska znajdowała oparcie i zarazem siłę moralną do
przeciwstawiania się tym działaniom w Kościele katolickim, kultywując
polską mowę i tradycje. W takiej atmosferze kształtowały się moralność,
charakter i postawa religijna małego Józefa.
Z historii jego młodości wiemy, że nie należał do zbyt pokornych
uczniów. W szkole powszechnej wielokrotnie ponosił dotkliwe kary za
posługiwanie się mową polską13, lecz nie złamało go to i razem z kolegą założył kółko czytelnicze literatury polskiej oraz organizował
wyjazdy do Krakowa. Podejmował też, już będąc wykładowcą na
uniwersytecie ludowym, dyskusje z młodymi rodakami na tematy związane z historią Polski, rodzimą literaturą, a także dotyczące aktualnej
sytuacji politycznej ludności polskiej żyjącej pod rządami trzech
zaborców. Ta pozaszkolna aktywność młodego Józefa Gawliny miała wpływ
nie do przecenienia na kształtowanie się jego patriotyzmu, wraz z nową
wiedzą umacniając jego patriotyczne przekonania i własne poglądy na
rządy zaborców. Z czasem tzw. sprawa Polski14, jak wówczas
mówiono, stała się dla niego najważniejsza i Józef Gawlina postanowił
poświęcić się jej z całych sił.
Konsekwencją tego wyboru stała się jego decyzja wstąpienia do związku
patriotycznego, zorganizowanego przez księdza Jana Brandysa15,
która sprowadziła na niego nowe represje ze strony pruskich władz.
Wkrótce za swoją postawę został wydalony ze szkoły z tzw. wilczym
biletem, co w praktyce oznaczało zakaz uczęszczania do jakiejkolwiek
innej szkoły na terenie państwa pruskiego.
Młody Józef Gawlina odszedł z gimnazjum, lecz w przekonaniu, że został
niesprawiedliwie potraktowany, nie zrezygnował z dalszej nauki. Jedyną
szansę na jej kontynuowanie dawało mu nowo otwarte gimnazjum w Rybniku.
Jego dyrektor, katolik, dr Joseph Georg Wahner, znając sytuację Gawliny,
otworzył drzwi szkoły przed nowym uczniem. W niej to Józef Gawlina zdał
maturę z wynikiem bardzo dobrym16 i za namową ks. Jana Brandysa
dalszą naukę postanowił kontynuować na Wydziale Teologicznym
Uniwersytetu Wrocławskiego17.
1.2. Pierwsza wojna światowa
Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, Józef Gawlina został powołany do
armii pruskiej i wcielony do 2. Pułku Grenadierów Wrocławskich, w którym
służyło wielu Ślązaków z Rybnika i Pszczyny. Niemniej ze względu na
swoje przekonania przez cały okres służby wojskowej w tym pułku nie
awansował, rozpoczynając ją i kończąc w stopniu szeregowca. Nie
przeszkadzało mu to organizować przy każdej nadarzającej się sposobności
pozaliturgiczne nabożeństwa dla żołnierzy i uczyć katechizmu, a pod
nieobecność kapelana głosić im kazania i nauki o Bogu.
Podczas nasilonych walk na froncie francusko-pruskim został 25 czerwca
1915 roku ranny w plecy i prawe ramię18. Po wyleczeniu i opuszczeniu szpitala dzięki przychylności i pomocy lekarzy trafił do
kompanii sanitarnej, z którą powrócił do Wrocławia. Tam wieczorami
kontynuował naukę na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.
Jednak w 1917 roku ponownie wcielono go do oddziałów liniowych nowo
tworzonego korpusu19, w wyniku czego rok później został
przeniesiony ze swoim oddziałem na front turecki i walczył w Syrii. To w tym czasie dane mu było zwiedzić Ziemię Świętą i tam także, po
otrzymaniu od władz wojskowych pozwolenia, zaangażował się w głoszenie
pogadanek i nauk religijnych dla żołnierzy20.
Służąc w ciężkim klimacie, zachorował na malarię, a po powrocie do
zdrowia odbył kurs dla sanitariuszy. Niebawem dostał się do niewoli
angielskiej, w której w ciężkich warunkach spędził cały rok21.
Niemniej i w angielskim obozie nie próżnował - został dyrektorem
obozowego teatru, wykładał język francuski w jenieckim gimnazjum, a także napisał sztukę teatralną. Wciąż pozostawał w niewoli, gdy
ogłoszono koniec wojny, lecz zaraz po wyzwoleniu zgłosił się na
ochotnika do "Błękitnej Armii" gen. Józefa Hallera, gdzie już pod koniec
1919 roku został mianowany delegatem repatriacyjnym. Do jego obowiązków
należało przygotowywanie transportów ewakuacyjnych do kraju polskich
jeńców służących w pruskiej armii. Po zakończeniu tej misji Józef
Gawlina powrócił do Polski i już święta Bożego Narodzenia 1919 roku
spędził z rodzicami, nadal mieszkającymi w Strzybniku22.
Z nadejściem nowego roku, Anno Domini 1920, sytuacja na Śląsku stała się
bardzo napięta z powodu narastających waśni między ludnością polską i niemiecką. Ich echa dotarły do wrocławskiego seminarium - do którego
Józef Gawlina w tym czasie powrócił - także prowokując scysje na tle
narodowościowym między alumnami polskimi a niemieckimi. Dość otwarte
opowiedzenie się Gawliny za Polską wywołało dezaprobatę władz
seminaryjnych, które udzieliły mu upomnienia, ostrzegając jednocześnie,
że taka postawa może stać się przeszkodą w dopuszczeniu do święceń
kapłańskich. W odpowiedzi alumn Józef Gawlina złożył oświadczenie o desiderium altaris oraz szczerym pragnieniu służenia w przyszłości
ludziom jako kapłan i - kierując się osobistym posłuszeństwem wobec
władzy kościelnej - zadeklarował gorliwe zwrócenie się ku studiom
seminaryjnym23.
1.3. Początki kapłaństwa
Alumn Józef Gawlina po otrzymaniu niższych święceń w marcu 1921 roku
przyjął święcenia diakonatu, których udzielił mu ordynariusz wrocławski
kardynał Adolf Bertram 19 czerwca 1921 roku. Ksiądz Józef Gawlina miał
29 lat24, kiedy odprawił mszę prymicyjną w kościele rudnickim,
oddalonym o dwa kilometry od rodzinnego Strzybnika.
Dnia 8 sierpnia 1921 roku dekretem kurii wrocławskiej przydzielono mu
pierwszą placówkę duszpasterską w parafii Wielkie Dębieńsko, gdzie
trafił w środek zaognionego konfliktu na tle narodowościowym między
wiernymi pochodzenia polskiego i katolikami niemieckimi. Sytuację
dodatkowo zaostrzał fakt, że proboszczem parafii, w której przyszło
młodemu księdzu pracować, był Niemiec otwarcie szykanujący parafian
pochodzenia polskiego. Atmosfery nie łagodziła działalność na terenie
parafii bojówek niemieckich, które terroryzowały ludność polską.
W takiej sytuacji ksiądz Józef Gawlina z całą gorliwością podjął
obowiązki duszpasterskie, wypełniając je dla dobra swoich polskich
parafian. Służył posługą w konfesjonale, odwiedzał chorych, głosił
kazania i prowadził katechezę dzieci i młodzieży, zawsze zachowując
spokój. Parafianie, dostrzegając jego poświęcenie, podziwiali młodego
księdza i byli pełni wdzięczności za jego gorliwość w pracy
duszpasterskiej.
Codzienna niepewność ludności polskiej co do swojej przyszłości na tych
terenach doprowadziła do tego, że podjęła otwartą walkę z Niemcami. Dwa
pierwsze powstania śląskie nie przyniosły rozstrzygnięcia, toteż Polacy
3 maja 1921 roku ruszyli do trzeciego. Na Śląsku zaistniała całkowicie
nowa sytuacja. Rząd polski podjął stanowcze kroki i wysłał oddziały
wojskowe, które 4 lipca 1922 roku wkroczyły na Śląsk. Ten stanowczy akt
militarny miał polityczne znaczenie przede wszystkim dla miejscowej
ludności polskiej, kończąc jej 127-letnią niewolę. W rezultacie Rybnik i ziemia rybnicka zostały oficjalnie przyłączone do Polski.
Równocześnie Stolica Apostolska powołała na tych terenach polską
administrację kościelną. Na mocy bulli papieża Piusa XII Vixdum
Poloniae unitas z 28 października 1925 roku jednostka administracji
kościelnej na polskim Śląsku została podniesiona do rangi diecezji, na
czele której stanął biskup August Hlond, późniejszy kardynał i prymas
Polski.
W wyniku tych zmian politycznych młody ksiądz Józef Gawlina prowadził
pracę duszpasterską w ramach już polskiej administracji kościelnej, w której pełnił szereg ważnych funkcji, między innymi kierownika Ligi
Katolickiej, notariusza i radcy kurii diecezjalnej, redaktora tygodnika
"Gość Niedzielny", promotora sprawiedliwości i kuratora Sióstr
Najświętszej Maryi Panny25. Został też powołany na członka
Consilium Vigilantiae, ciała doradczego działającego na zasadach
opracowanych przez watykańską Kongregację Świętego Oficjum, której
jednym z wielu zadań była troska o czystość wiary katolickiej.
Polskie władze kościelne szybko zwróciły uwagę na postawę młodego
kapłana. Biskup August Hlond jeszcze w okresie pełnienia obowiązków
administratora diecezji wyrażał się o księdzu Józefie Gawlinie w słowach
pełnych podziwu dla jego pracy i gorliwości duszpasterskiej. Docenił też
jego zasługi, powołując 7 lipca 1924 roku księdza Józefa Gawlinę na
stanowisko sekretarza generalnego Śląskiej Ligi
Katolickiej26.
Nominacja ta wiązała się z pewnym zamysłem księdza biskupa Augusta
Hlonda, którego szczególną troską było zintegrowanie katolików obu
narodowości zamieszkałych w jego śląskiej diecezji, którzy byli dalecy
od wzajemnego zbliżenia się i zgody. Dlatego też, działając w intencji
załagodzenia sytuacji, biskup August Hlond postanowił zorganizować w Katowicach wspólny Zjazd Katolicki, dla Polaków i Niemców, a organizację
tego przedsięwzięcia zlecił księdzu Józefowi Gawlinie. O skali
trudności, przed jakimi stanął młody duchowny, niech świadczy fakt, że
dwa pierwsze zjazdy, zorganizowane w 1924 i 1925 roku, zostały
całkowicie zbojkotowane przez katolików niemieckich. Następnym zadaniem,
jakie od biskupa Hlonda otrzymał ksiądz Józef Gawlina, było
zorganizowanie pielgrzymki Górnoślązaków do Rzymu z okazji obchodów Roku
Świętego w maju 1925 roku27. Pierwotnie zamierzał połączyć ją z przedsięwzięciem Akcji Katolickiej, lecz w listopadzie 1924 roku został
wezwany do Warszawy, gdzie centrala Akcji Katolickiej oznajmiła, iż nie
wyraża zgody na udział Górnoślązaków w jej ogólnopolskiej pielgrzymce do
Rzymu. Wówczas ksiądz Gawlina postanowił zorganizować oddzielną
pielgrzymkę, w której udział wzięliby tylko Górnoślązacy. Ze względu na
obiektywne trudności organizacyjno-logistyczne ustalił limit uczestników
na pięćset osób28.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać: Górnoślązacy narodowości
niemieckiej, chcąc zdominować pielgrzymkę, zażądali dla siebie trzystu
miejsc. Niemniej w wyniku nieugiętej postawy organizatora na pielgrzymkę
udało się ostatecznie 480 Polaków i tylko 20 Niemców. W odpowiedzi
strona niemiecka rozpętała masową nagonkę, publikując w swej prasie
liczne artykuły fałszywie przedstawiające rzekome złe traktowanie
niemieckich pielgrzymów przez Polaków, a zwłaszcza przez księdza
Gawlinę.
Poruszony tym biskup Hlond wystosował list do Ojca Świętego Piusa XII,
deklarując, że złoży dymisję z urzędu biskupa diecezjalnego, jeśli
doniesienia te się potwierdzą. Papież Pius XII, po dokładnym zbadaniu
sprawy, wszystkie zarzuty oddalił29. Równocześnie na kampanię
fałszerstw prasy niemieckiej stanowczo odpowiedział sam organizator
pielgrzymki Górnoślązaków w swojej książce Die Wahrheit über das
Martyrium der deutchen Katholiken in Polen ("Prawda o męczeństwie
niemieckich katolików w Polsce"). To zdecydowane wystąpienie księdza
Gawliny uspokoiło napiętą sytuację i w pewnym stopniu załagodziło
stosunki wyznaniowe na Górnym Śląsku.
1.4. Katolicka Agencja Prasowa
W 1926 roku episkopat Polski podjął decyzję o utworzeniu Katolickiego
Biura Prasowego (KBP), którego zorganizowanie powierzył księdzu Józefowi
Gawlinie. Ten w dość krótkim czasie, ze względu na doniosłość zadań,
przekształcił je w Katolicką Agencję Prasową (KAP). Następnym jego
krokiem było powołanie własnych korespondentów w Polsce i na świecie,
mających dbać o stały napływ najnowszych informacji. Dzięki jego
pracowitości i talentowi organizacyjnemu kierowana przez niego Katolicka
Agencja Prasowa dość skutecznie weszła na rynek prasowy w Polsce. Jej
organizację ksiądz Gawlina w pełni oparł na zagranicznych wzorcach, od
samego początku podejmując też współpracę z zagranicznymi
korespondentami i agencjami. Ponadto stworzył całą sieć korespondentów w lokalnych środowiskach kościelnych. W wyniku tych posunięć prestiż
Katolickiej Agencji Prasowej od samego początku jej istnienia na polskim
rynku prasowym był znaczny.
Widząc tak duże zaangażowanie księdza Józefa Gawliny w tworzeniu
struktur KAP, nowy biskup diecezji śląskiej, ksiądz Arkadiusz Lisiecki,
postanowił z dniem 31 marca 1927 roku zwolnić go z dotychczasowych
obowiązków sekretarza Ligi Katolickiej i redaktora "Gościa
Niedzielnego"30.
W Schematyzmie Diecezji Śląskiej, wydanym w 1927 roku, ksiądz Józef
Gawlina jest już wymieniony w tej części, która mówi o kapłanach
pracujących poza diecezją. Czytamy: "Księża przebywający poza terenem
diecezji - ksiądz Józef Gawlina, ur. 18.11.92 w Strzybniku p.
Raciborzem, kierownik biura prasowego w Warszawie"31.
Nowe zadanie księdza Gawliny niosło za sobą liczne trudności
organizacyjne i finansowe, co trafnie oddają skierowane do niego słowa
księdza biskupa Arkadiusza Lisieckiego: "[...] otrzyma ksiądz wiele
błogosławieństwa i mało pieniędzy"32.
Już na samym początku działalności Katolickiej Agencji Prasowej ksiądz
Józef Gawlina zatrudnił dwóch współpracowników - Stefana Zielińskiego,
odpowiedzialnego za sprawy techniczne, i dziennikarza, dr. Apolinarego
Żukomskiego33. Początkowo wydawano jeden komunikat w tygodniu, po około dwóch miesiącach były to już codzienne biuletyny
prasowe o objętości czterech stron. Wydania tygodniowe ukazywały się
także w językach włoskim, francuskim, angielskim i niemieckim.
Aktualność informacji lokalnych ksiądz Józef Gawlina zapewnił sobie,
tworząc w kuriach diecezjalnych całej Polski sieć korespondentów
mających obowiązek natychmiastowego informowania o wszystkich
ważniejszych wydarzeniach diecezjalnych. Chcąc usprawnić ich pracę,
zorganizowano w agencji konferencję, w trakcie której księży
diecezjalnych zapoznano z pracą dziennikarską oraz nowoczesnymi środkami
przekazu informacji34.
Oprócz spraw diecezjalnych w biuletynie umieszczane były artykuły
dotyczące szerszych zagadnień, głównie związanych z bieżącymi
wydarzeniami w kraju i za granicą. Dochodziły do tego korespondencje
parlamentarne. Dobre efekty przynosiła współpraca z korespondentami
zagranicznymi w Rzymie, Paryżu i Londynie, a komentowaniem prasy
niemieckiej, szwajcarskiej, austriackiej i czechosłowackiej ksiądz Józef
Gawlina zajmował się osobiście35.
Równolegle z pełnieniem funkcji kierownika Katolickiej Agencji Prasowej
ksiądz redaktor kontynuował studia teologiczne, które ukończył w 1928
roku na Uniwersytecie Warszawskim z tytułem magistra teologii
moralnej36.
Praca na stanowisku szefa Katolickiej Agencji Prasowej dawała księdzu
Józefowi Gawlinie niezwykłą satysfakcję, ale też przysparzała wielu
trosk i kłopotów. Środowisko duchowieństwa warszawskiego od samego
początku jego pracy na tym stanowisku nie było nastawione przychylnie do
jego osoby, a wytworzona wokół niego atmosfera była powodem licznych
nieporozumień. Przodował w tym ksiądz prałat Zygmunt Kaczyński, z pobudek osobistych bardzo pragnący objąć to stanowisko. Niemniej, pomimo
tych trudności, ksiądz Józef Gawlina czynił wszystko, co w jego mocy,
aby dzieło, które powołał, funkcjonowało jak najlepiej. Za tę postawę
zyskał szczególne uznanie tak biskupów, jak i całego duchowieństwa w Polsce.
Okres kierowania Katolicką Agencją Prasową był również szczególnie
ważnym czasem w jego posłudze kapłańskiej i duszpasterskiej, w którym
okrzepła jego postawa kapłańska, oraz okresem intensywnego rozwoju
naukowego, związanego ze wspomnianymi już studiami na Uniwersytecie
Warszawskim. Ważne było również to, że nadzorując pracę redakcyjną
"Biuletynu Informacyjnego KAP", znacznie rozwinął swój talent
publicystyczny, z czego prywatnie bardzo się cieszył.
Ksiądz Józef Gawlina jako osoba kierująca Katolicką Agencją Prasową
znajdował się w głównym nurcie wydarzeń kościelnych i państwowych, co
wielokrotnie wymagało od niego zajmowania stanowiska wobec ważnych
problemów społecznych i politycznych w ówczesnej Polsce.
Dążąc do realizacji zadań stojących przed członkami Consilium
Vigilantiae, ksiądz Józef Gawlina zainspirował także akcję mającą
ukazać polskim katolikom prawdziwe oblicze Kościoła
Mariawitów37. Specjalne miejsce w jego działalności
publicystycznej zajęła walka z pomówieniami ze strony władz niemieckich
i tamtejszej prasy, która zaczęła lansować tezę, że w Polsce katolicy
pochodzenia niemieckiego są dyskryminowani zarówno przez państwo, jak i kler katolicki. Doszło do tego, że polskie publikacje katolickie Niemcy
zaczęli nazywać "der polnischen Katholiken Kriegsgebert" ("modlitwą
wojenną polskich katolików")38.
Powyższe opinie i sądy psuły na całym świecie opinię Polakom oraz
miejscowemu Kościołowi i tylko wytrwała praca publicystyczna księdza
Gawliny, połączona z niemałym talentem dyplomatycznym, w dużym stopniu
zniwelowała niegodziwe pomówienia gazet niemieckich.
Dnia 8 grudnia 1928 roku, w święto liturgiczne Niepokalanego Poczęcia,
ksiądz Józef Gawlina został podniesiony do godności prałata. Do
prałatury przedstawił księdza redaktora, na wniosek episkopatu Polski,
ksiądz biskup Arkadiusz Lisiecki, który wysoko ocenił ogrom pracy
włożony w organizację i funkcjonowanie Katolickiej Agencji
Prasowej39.
Ksiądz Józef Gawlina, po rozmowie z matką i głębokich osobistych
przemyśleniach, postanowił jednak nie przyjmować tej wysokiej godności
kościelnej. W konsekwencji z początkiem 1929 roku zrezygnował ze
stanowiska kierownika Katolickiej Agencji Prasowej i powrócił do swojej
diecezji. Dopiero później, już w niej pracując, przyjął proponowaną
prałaturę.
Praca księdza Józefa Gawliny na stanowisku kierownika KAP sprawiła, że
sposób postrzegania działalności Kościoła katolickiego w Polsce i na
całym świecie zdecydowanie się poprawił40.
Po powrocie do diecezji ksiądz Gawlina przyjął stanowisko radcy i notariusza w kurii diecezjalnej w Katowicach. Nieco później wznowił
kierowanie Akcją Katolicką w diecezji śląskiej, a ponadto przyjął
obowiązki promotora iustitiae w Sądzie Biskupim. Piastujący wówczas
urząd biskupa diecezjalnego ksiądz Arkadiusz Lisiecki dostrzegał w nowym
współpracowniku kapłana niezwykle kompetentnego i ofiarnego. Przymioty
ducha i intelektu księdza Gawliny budziły powszechny szacunek i uznanie.
Już wtedy mówiono, że ksiądz ordynariusz widzi w księdzu prałacie
przyszłego biskupa pomocniczego diecezji śląskiej41.
1.5. Probostwo
Po śmierci biskupa śląskiego Arkadiusza Lisieckiego ksiądz prałat został
przydzielony kanclerzowi kurii w charakterze pomocnika. W tym czasie
zorganizował pielgrzymkę do Budapesztu, a także wziął udział w Międzynarodowym Zjeździe Prasy Katolickiej w Brukseli. Ważnym polem jego
działalności stała się w owym czasie również troska o los robotników.
Platformę ideową w tej sferze działalności duszpasterskiej stanowiła dla
niego encyklika papieża Leona XIII Rerum novarum z 15 maja 1891 roku,
w której Kościół katolicki głosem papieża jasno określił chrześcijańską
naukę społeczną.
Z początkiem 1931 roku ogólnoświatową sytuacją polityczną wstrząsnął
Wielki Kryzys w USA. Miliony robotników na całym świecie utraciło
miejsca pracy. Nie ominęło to również Polski, szczególnie dotykając
Śląsk, co sprawił zwłaszcza tzw. efekt nożyc cenowych, polegający na
stałej obniżce cen płodów rolnych przy jednoczesnym zachowaniu stałych
cen artykułów przemysłowych. W rezultacie rolnicy utracili dużą część
dochodów, bez których nie mogli kupować artykułów przemysłowych. To z kolei wywołało nadprodukcję tych artykułów, wynikłą z braku możliwości
nabywczych u rolników. W następstwie tego mechanizmu zakłady zaczęły
zawieszać produkcję i zwalniać robotników, tworząc w centrach
przemysłowych armię bezrobotnych. Na domiar złego rząd polski trzymał
się twardej polityki monetarnej mającej przeciwdziałać hiperinflacji. W efekcie gospodarka, która w takiej sytuacji koniecznie powinna być
zasilona przez państwo żywym pieniądzem, praktycznie została
pozostawiona sama sobie, co jeszcze bardziej pogłębiało kryzys.
Dla zilustrowania rozmiaru tego kryzysu warto przytoczyć kilka danych,
dzisiaj powszechnie dostępnych w licznych publikacjach naukowych
opisujących tamten okres historii Polski. Dla przykładu: produkcja
przemysłowa spadła do 64 proc. w porównaniu z rokiem 1928, liczba
zamkniętych fabryk dochodziła do 1300, a suma bezrobotnych i "półbezrobotnych" (pracujących po 2-3 dni w tygodniu) była niemal równa
liczbie pracujących.
Praktycznie wszystkie sektory życia społecznego zostały dotknięte
kryzysem. W szybkim tempie ubożała polska wieś, w miastach przemysłowych
rosła liczba bezrobotnych. Zamarcie produkcji rolnej i przemysłowej
znacząco obniżyło dochody państwa pochodzące z eksportu, na przykład
kraje skandynawskie i bałtyckie przestały kupować węgiel ze śląskich
kopalń. Masowo odpływał kapitał zagraniczny ulokowany w polskich
zakładach przemysłowych. Banki traciły płynność, a wiele z nich po
prostu upadło.
Tak więc kryzys gospodarczy zrodził kryzys finansowy. W roku budżetowym
1930/31 deficyt Polski wyniósł 63 mln zł, by już w roku następnym -
1931/32 - wzrosnąć do 205 mln zł, a w następnym budżecie, przypadającym
na lata 1932-1933, sięgał 242 mln zł42. Taki stan finansów państwa
naturalnie pociągał za sobą masowe niepokoje społeczne. Cały kraj zalała
fala strajków, tak chłopskich, jak i robotniczych. Społeczeństwo zostało
podzielone jak nigdy dotąd, co skwapliwie wykorzystywali komuniści
polscy, agresywną propagandą i agitacją radykalizując nastroje
społeczeństwa.
Ta sytuacja nie ominęła, rzecz jasna, również Śląska, gdzie ksiądz
prałat w czterdziestą rocznicę ogłoszenia przez papieża Leona XIII
encykliki Rerum novarum zaangażował się w organizację zjazdów
społecznych, które w jego zamyśle mogłyby w jakiś sposób złagodzić
trudności. Od samego początku zjazdy te były adresowane zarówno do
pracodawców, jak i pracobiorców, a także do związków zawodowych oraz
tych wszystkich organizacji, które utożsamiały się ze społeczną nauką
Kościoła katolickiego. Ostatecznie, mimo braku odzewu ze strony
organizacji pracodawców, ksiądz prałat zorganizował zjazdy w Królewskiej
Hucie-Chorzowie, Rybniku, Tarnowskich Górach, Mysłowicach i Cieszynie.
Zgromadziły one około trzystu tysięcy uczestników43.
W tym trudnym okresie ksiądz Józef Gawlina zaprzyjaźnił się z proboszczem parafii pw. św. Barbary w Królewskiej Hucie-Chorzowie
księdzem Ludwikiem Wojciechem - wielkim społecznikiem i obrońcą
zwolnionych robotników. Obydwaj duchowni dobrze rozumieli ich sytuację,
dlatego złączyli siły i podjęli wspólny trud organizacyjny, aby
upowszechnić katolicką naukę społeczną w możliwie najszerszych kręgach
Ślązaków.
Ksiądz Wojciech, już ciężko chory i przeczuwający rychłą śmierć,
pragnął, aby ksiądz prałat przejął po nim parafię, uprosił go więc, by
przyrzekł wypełnić jego ostatnią wolę44.
I rzeczywiście, zaraz po śmierci starego proboszcza ksiądz Gawlina objął
jego parafię pw. św. Barbary w Królewskiej
Hucie-Chorzowie45. Liczyła ona około 36 tysięcy
parafian, wśród nich dwunastotysięczną grupę Ślązaków pochodzenia
niemieckiego. Większość parafian stanowiły rodziny robotnicze, w tamtym
okresie szczególnie dotknięte bezrobociem i niedostatkiem, ksiądz prałat
uruchomił zatem kuchnię parafialną, która wydawała codziennie siedemset
posiłków; założył także biuro "Caritasu" i ochronkę dla dzieci. Wiele
czasu poświęcał również pracy społecznej na rzecz nauki i kultury. Był
bardzo aktywny w Towarzystwie Przyjaciół Nauk na Śląsku, publikował
artykuły na tematy społeczno-religijne w "Gościu Niedzielnym", a w parafii zaczął wydawać tygodnik "Wiadomości Parafialne"46.
Energicznie i zdecydowanie reagował na nieuczciwość pracodawców, można
wprost powiedzieć, że często jego zaangażowanie w sprawy społeczne
przekraczało ramy zwyczajowej posługi duszpasterskiej. Kiedy zarząd huty
dokonał zwolnień swoich robotników, a następnie zatrudnił ponownie część
spośród nich na niekorzystnych warunkach, ksiądz prałat odważnie stanął
w obronie pokrzywdzonych pracowników, wzywając właścicieli huty do ich
przyjęcia na poprzednich zasadach. Dzięki takiej postawie ksiądz Józef
Gawlina cieszył się ogromnym autorytetem wśród swych parafian.
Praca duszpasterska w parafii była dla księdza prałata szczególnym
doświadczeniem. Niemal codziennie odbywał spotkania z robotnikami,
pracodawcami, politykami oraz samorządowcami, gruntownie poznając trudne
sprawy ludzkie, społeczne oraz narodowościowe i zawsze starał się
kierować Ewangelią, stając wobec trudnych, codziennych wyzwań. Dzięki
temu zyskał powszechnie u parafian opinię mądrego i roztropnego kapłana,
szlachetnego z natury, budząc we wszystkich środowiskach społecznych
szacunek i uznanie.
W swoim kapłańskim sercu nosił przeświadczenie, że dopiero posługa
duszpasterska na urzędzie proboszcza dała mu pełną możliwość poznania
pracy kapłana. W jego opinii tylko probostwo dawało kapłanowi szeroką
możliwość duchowej posługi. Po wielu latach odniósł się do tego
doświadczenia, pisząc między innymi:
Sądzę na podstawie własnych doświadczeń, że nie powinno być biskupa
diecezjalnego, który by nie był przedtem proboszczem. Nie tylko o doświadczenie duszpasterskie tu chodzi (którego sama czynność
wikariuszowska nie daje), ale także o stosunek biskupa do
proboszczów47.
1.6. Biskup polowy Wojska Polskiego. Lata 1933-1939
Całkowicie nowa sytuacja polityczna wytworzyła się w Polsce w wyniku
przewrotu majowego w 1926 roku, po którym cała władza polityczna skupiła
się w rękach marszałka Józefa Piłsudskiego. Jej przejęcie odbyło się pod
hasłami sanacji, czyli odnowy moralnej państwa, jego modernizacji i wzmocnienia potencjału obronnego. Założenia szczytne, jednak
apodyktyczny i bezkompromisowy sposób sprawowania władzy przez samego
marszałka, jak i jego obóz polityczny wywołał zastrzeżenia oraz szeroką
krytykę licznych grup społecznych. Naturalnie trudności pojawiły się też
w stosunkach państwo-Kościół katolicki, zwłaszcza w polityce władz
wojskowych wobec katolickiego duszpasterstwa wojskowego, co ujawniało
się m.in. w ostrych polemikach. Ten nowy kierunek wobec Kościoła
katolickiego nosił charakter przede wszystkim represyjny i miał na celu
odsunięcie duchownych od wpływu na kształt polityki w państwie.
Świadom nieodpowiedzialności rządzących, prymas kardynał August Hlond
wystosował list pasterski, w którym napisał między innymi, że to
"państwo jest dla obywateli, a nie obywatele dla państwa"48.
Słowa te wywołały żywą reakcję kręgów rządzących, które na forum
publicznym stały się jeszcze bardziej antykatolickie.
Szczególnie odczuł to ksiądz biskup polowy Stanisław Gall49,
związany z wojskiem od samego początku powołania katolickiego
duszpasterstwa wojskowego w Wojsku Polskim, który wielce się zasłużył
armii, zwłaszcza podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Jego
sytuacja prawna była dość złożona, bo jako członek episkopatu Polski był
poddany władzy kościelnej, zaś jako żołnierz bezpośrednio podlegał tak w zakresie organizacyjnym, jak i prawnym ministrowi spraw
wojskowych50. Ta podwójna podległość często stawała się
zarzewiem konfliktów i nieporozumień między władzami wojskowymi a urzędem biskupa polowego.
Wprawdzie jego misję w sposób ścisły regulował Statut katolickiego
duszpasterstwa, ogłoszony jako "Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów i Ministra Spraw Wojskowych, oraz Ministrów: Spraw Wewnętrznych,
Sprawiedliwości, Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 25
listopada 1926 roku w sprawie organizacji kościelnej duchowieństwa
wojskowego"51, nie zatrzymał on jednak fali licznych
nieporozumień zachodzących pomiędzy obydwiema stronami, tym bardziej że
władze wojskowe żądały od biskupa polowego zachowania postawy biernej,
ograniczającej się do obrzędowości religijnej. Inaczej swoją misję wśród
wojska widział ksiądz biskup polowy Stanisław Gall, który w trosce o etos polskiego żołnierza publicznie potępił rozwody wyższych
wojskowych52, będące w owym czasie rzeczą nagminną.
Stanowisko swoje w tym względzie biskup uzasadnił tym, że powołując się
na jurysdykcję personalną, uregulowaną w 8. punkcie wyżej wymienionego
Statutu, miał on prawo zająć taką postawę w imię dobra duchowego i moralnego wojska. W punkcie tym czytamy, że:
[...] pod względem duszpasterstwa wojskowego cały obszar
Rzeczypospolitej podzielony zostaje przez Biskupa Polowego na parafie
wojskowe, na czele których stoją kapelani wojskowi, posiadający w stosunku do podległych osób jurysdykcję proboszczowską w myśl art. VII
Konkordatu między Stolicą Św. i Rzeczpospolitą Polską zawartego.
Wobec tak odważnego głosu księdza biskupa polowego ze strony wyższych
wojskowych jeszcze bardziej wzmogły się głosy krytyczne wobec Kościoła
katolickiego. Wielu generałów w dosłowny sposób i otwarcie głosiło swoje
antykatolickie poglądy w szeregach wojska.
Tak wytworzyła się sytuacja skrajnie niekorzystna dla dyscypliny
wojskowej, za to sprzyjająca rozprzężeniu morale wśród kadry
oficerskiej, podoficerskiej oraz żołnierzy. Niemniej, mimo fali
agresywnej krytyki, biskup polowy pozostał w swoich poglądach nieugięty
i powszechnie potępiał rozwody oficerów, wskazując na ich niemoralny
charakter. Dotyczyło to oficerów na szczególnie eksponowanych
stanowiskach w Wojsku Polskim, między innymi gen. Gustawa
Orlicz-Dreszera, upatrywanego przez marszałka Józefa Piłsudskiego na
swojego następcę, oraz gen. Stanisława
Burcharda-Bukackiego53. Ta postawa biskupa
Stanisława Galla tak rozgniewała marszałka Józefa Piłsudskiego, że
zażądał od władz kościelnych odwołania go z urzędu biskupa polowego
Wojska Polskiego.
W odpowiedzi episkopat Polski wydał list pasterski w obronie świętości i nierozerwalności sakramentu małżeńskiego. Reakcją władz wojskowych było
wydanie kapelanom rozkazu, aby nie odczytywali tego listu z ambon
kościołów garnizonowych54.
Ta bezprecedensowa sytuacja mocno nadszarpnęła stosunki Kościoła
katolickiego z państwem i silnie zaogniła sytuację pomiędzy władzami
wojskowymi a duszpasterstwem wojskowym, co ostatecznie doprowadziło do
otwartego zakwestionowania posługi duszpasterskiej przez biskupa
polowego Stanisława Galla w Wojsku Polskim.
Nieco później kolejnym źródłem nieporozumień stały się wydarzenia
związane z pogrzebem ministra wyznań religijnych i oświecenia
publicznego, Sławomira Czerwińskiego. Zmarły przez całe życie był
kalwinem i dopiero na łożu śmierci nawrócił się na katolicyzm. Wiedząc o tym, biskup polowy po zakończeniu mszy św. w kościele pw. Świętego
Krzyża w Warszawie odprowadził trumnę tylko do drzwi kościoła, nie
dołączając do konduktu pogrzebowego, w którym szli prezydent RP Ignacy
Mościcki i marszałek Józef Piłsudski. Ksiądz biskup, mając dostateczne
wątpliwości co do moralnej postawy zmarłego za życia, w czasie swojego
urzędowania bowiem otwarcie atakował on Kościół katolicki, kategorycznie
odmówił odprowadzenia jego doczesnych szczątków na cmentarz. Na tak
demonstracyjną postawę biskupa polowego Piłsudski zareagował
impulsywnie, żądając od niego złożenia przeprosin na ręce prezydenta RP
Mościckiego. Jednakże biskup, nie widząc w świetle moralności
katolickiej dostatecznych przesłanek do zadośćuczynienia nakazowi,
stanowczo odmówił jego wykonania55.
Niepohamowana niechęć marszałka Józefa Piłsudskiego do biskupa
Stanisława Galla miała duży wpływ na całe środowisko wojskowe, które
również zaczęło otwarcie go szykanować. Widomym przykładem ilustrującym
stopień tego zjawiska jest choćby fakt, że przez dwa lata nie załatwiono
żadnego wniosku biskupa polowego bezpośrednio skierowanego do ministra
spraw wojskowych. Wstrzymano również pobory księdzu biskupowi i pracownikom kurii. Z początkiem lat trzydziestych władze wojskowe już
niemal otwarcie naciskały na biskupa, aby ustąpił z urzędu56.
Równocześnie polski ambasador w Watykanie prowadził wielomiesięczne
negocjacje w sprawie zmiany biskupa polowego57. W tej sytuacji
dotychczasowy biskup, widząc całą złożoność powstałej sytuacji i nie
chcąc przez swą osobę skonfliktować władze polskie ze Stolicą
Apostolską, poprosił papieża Piusa XI o zwolnienie z urzędu biskupa
polowego Wojska Polskiego.
Po trudnych negocjacjach nuncjatura Stolicy Apostolskiej w Warszawie
wytypowała na urząd biskupa polowego księdza prałata Józefa Gawlinę,
którego kandydaturę zaakceptował marszałek Józef Piłsudski. Konsekwencją
tego było ich spotkanie 7 lutego 1933 roku w Belwederze, o którym biskup
nominat tak pisał:
O godz. 5 byłem w GISZ-u. Marszałek siedział w półmroku. "Zaprosiłem
Księdza, ponieważ chciałem go widzieć przed nominacją. Ksiądz nie jest
moim kandydatem, lecz zgodziłem się na Księdza. To znaczy, że nie
zgodziłem się, ale przyjmuję, ponieważ nie mogę walki toczyć z Ojcem Św.
Czy Ksiądz zna wojsko?" "Owszem, znam je, Panie Marszałku". "Tak, raz mi
ksiądz zawadził o wojsko pod Bielanami, lecz uczynił to Ksiądz dość
zręcznie i nie mam już za złe". Teraz nastąpił krótki wykład o tytule,
rang-liście, drodze służbowej itd.58
W dalszej części spotkania Piłsudski poruszył sprawy sakry biskupiej.
Propozycja księdza prałata, aby przyjąć ją w Warszawie, spotkała się ze
stanowczą dezaprobatą marszałka. Ustalono więc, że ksiądz Gawlina się
zastanowi i o swej decyzji poinformuje marszałka w późniejszym czasie.
W dniu 11 lutego 1933 roku Ojciec Święty Pius XI podniósł księdza
prałata Józefa Gawlinę do godności biskupa tytularnego Crac des
Chevaliers Mariamme (Twierdzy Rycerzy, czyli średniowiecznej
niezdobytej siedziby joannitów w Syrii) i powierzył mu urząd biskupa
polowego Wojska Polskiego w Warszawie.
Biskup nominat Józef Gawlina postanowił na miejsce konsekracji obrać
swoją parafię w Królewskiej Hucie. Wybór ten w opinii niemal wszystkich
był ze wszech miar rozsądny, albowiem podkreślał więź biskupa nominata z rodzinną ziemią górnośląską, równocześnie nie dając żadnego powodu do
ewentualnych nieporozumień z władzami wojskowymi i samym marszałkiem
Józefem Piłsudskim, zwłaszcza że wszyscy wojskowi dowódcy do tej decyzji
biskupa nominata odnieśli się ciepło i z daleko idącym zrozumieniem.
W sobotę 18 marca 1933 roku odbył się uroczysty capstrzyk, w którym
wzięli udział mieszkańcy miasta z członkami towarzystw kościelnych i świeckich w asyście pocztów sztandarowych. Kościół parafialny i plebania
zostały ozdobione wspaniałą iluminacją. Biskup nominat Gawlina ze
wzruszeniem odbierał życzenia i owację zgotowaną mu przez społeczeństwo.
Następnie przed plebanię przybył pochód wojskowy, który oddał cześć i hołd nowemu pasterzowi. Następnego dnia, w niedzielę, w kościele
parafialnym i na przyległych placach zebrały się tłumy ludzi. Przybyłego
prymasa Hlonda powitał sam biskup nominat Józef Gawlina, po czym
uroczysta procesja pod przewodnictwem prymasa Polski wkroczyła do
świątyni, w której zebrali się dostojni goście. Ministerstwo Spraw
Wojskowych reprezentował generał Tadeusz Kasprzycki, a armię - generał
Kazimierz Sosnkowski wraz z generalicją. Obecni byli kapelani wojskowi z całej Polski oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych.
Towarzyszyły im batalion reprezentacyjny 75. pułku piechoty oraz
kompania podchorążych w mundurach historycznych.
Podczas uroczystej mszy św. dokonano konsekracji. Sakry biskupiej
udzielił nominatowi prymas Polski wraz z biskupami Stanisławem Adamskim
i Wincentym Tymienieckim. W swoim herbie biskup Józef Gawlina umieścił
wieżę, symbol św. Barbary, oraz zawołanie z Księgi Przypowieści Starego
Testamentu "Turris fortissima nomen Domini" - "Wieżą najmocniejszą
imię Pańskie"59. Po zakończonych uroczystościach biskup polowy
udzielił swojego pierwszego błogosławieństwa Wojsku Polskiemu.
Uroczystość była filmowana, transmitowało ją też Radio
Katowice60.
Po konsekracji biskup Józef Gawlina objął urząd. W dniu 9 kwietnia 1933
roku odbył się uroczysty ingres biskupa polowego do kościoła
garnizonowego w stolicy przy ulicy Długiej. Następnie biskup Józef
Gawlina udał się do Rzymu z wizytą ad limina apostolorum. Ojcu
Świętemu Piusowi XI bardzo zależało na tym, aby ksiądz biskup
uporządkował sprawy związane z ordynariatem polowym w Polsce. W opinii
papieża był to najbardziej drażliwy rozdział w relacjach między Stolicą
Apostolska a państwem polskim. W czasie audiencji papież przekazał
serdeczne życzenia i złoty medal dla marszałka Józefa Piłsudskiego.
Po powrocie nowy biskup polowy złożył marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu
oficjalną wizytę i przedstawił rezultaty rozmów z Rzymem. Dzięki
talentom dyplomatycznym i osobistemu urokowi niemal od razu zaskarbił
sobie uznanie i serdeczną przyjaźń marszałka. Kapitan Mieczysław
Lepecki, wówczas pełniący funkcję adiutanta marszałka, tak pisał o tej
przyjaźni w swoich wspomnieniach:
Około połowy kwietnia przybył nowy biskup do GISZu, do Marszałka. Wtedy
to miałem zaszczyt poznać tego zacnego i mądrego kapłana, o którym
później usłyszałem z ust Marszałka niejedną pochwałę. Chyba się nie
pomylę, gdy napiszę, że Marszałek polubił tego biskupa-żołnierza, który
wojnę światową przebył jako szeregowiec armii niemieckiej, walczącej na
Wschodzie. Niejednokrotnie odbywał z nim konferencje, a w miejscach
publicznych wystąpień chętnie z nim rozmawiał. Chyba też się nie pomylę,
gdy napiszę, że w sercu ks. biskupa Gawliny narosło żołnierskie
przywiązanie i żołnierskie uczucie do Marszałka. Wyraz tych uczuć miałem
możność obserwować w dniach żałoby Marszałka po stracie siostry, Zofii
Kadenacowej. Na życzenie Marszałka ks. biskup Gawlina udał się z Nim do
Wilna na pogrzeb. Pełne serdeczności zachowanie się księdza biskupa i słowa jego mądrej pociechy wzbudziły we mnie dla niego najgłębszy
szacunek61.
Także według relacji księdza biskupa wizyta w Belwederze przebiegła w przyjaznej atmosferze. Marszałek wspominał pobyt nuncjusza apostolskiego
arcybiskupa Achillesa Rattiego w Polsce, podkreślając fakt, że jako
jedyny przedstawiciel korpusu dyplomatycznego nie opuścił Warszawy w czasie bitwy 15 sierpnia 1920 roku. Marszałek wskazał także na wyjątkowe
talenty dyplomatyczne papieża Piusa XI62.
Jednym z pierwszych problemów, na jakie natknął się biskup Józef
Gawlina, była potrzeba dokładniejszego sprecyzowania jego jurysdykcji,
określonej w Statucie katolickiego duszpasterstwa w Polsce z 1926
roku. Chodziło przede wszystkim o wyjaśnienie jurysdykcji personalnej
biskupa polowego, która w opinii niektórych ordynariuszy miejsca
(ordinarius loci - kan. 198. Kodeksu prawa kanonicznego) w sposób
wyraźny kolidowała z ich uprawnieniami.
Stąd też Stolica Apostolska, kierowana należytą troską o dobro wiernych,
w liście Sekretariatu Stanu z dnia 24 maja 1934 roku wyraźnie określiła
swoje stanowisko, w myśl którego biskup polowy sprawuje jurysdykcję
personalną, obejmującą bezpośrednio lądowy i morski komponent Sił
Zbrojnych RP, a pośrednio miejsca jego stacjonowania - zarówno stałe,
jak i czasowe - zawierają odpowiednią egzempcję63.
Na podstawie artykułu 8. Statutu katolickiego duszpasterstwa w Polsce
powołano do życia siedemdziesiąt pięć parafii wojskowych, objętych przez
kapelanów wojskowych z tytułem administratora parafii wojskowej, a będącymi podstawowymi jednostkami w podziale obszaru Rzeczypospolitej
dokonanym na podstawie postanowień zawartych w dokumencie. Artykuł 9.
tegoż Statutu precyzował, kto ma być objęty opieką duchowną w parafii
wojskowej. W związku z brakiem kościołów garnizonowych kapelani, po
uprzedniej zgodzie ordynariusza miejsca, mogli odprawiać msze św. w kościołach parafii cywilnych.
Zdając sobie sprawę z niewystarczającej liczby kościołów garnizonowych,
biskup Gawlina sam zorganizował szeroką akcję ich budowy i był
inicjatorem wzniesienia sześćdziesięciu świątyń na Kresach Wschodnich.
Ponadto zorganizował w kurii polowej Sąd Biskupi i Radę
Administracyjno-Gospodarczą64.
Organizację pracy duszpasterskiej określał Schematyzm Kościoła
Rzymsko-Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej65, jak też Wykaz
Duchowieństwa wojskowego oraz parafii, kościołów i kaplic wojskowych
wyznania katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej na 1928 rok66.
Dla usprawnienia pracy duszpasterstwa wojskowego biskup polowy wydawał
"Rozkaz Wewnętrzny do Duchowieństwa Wojskowego Wojska Polskiego", który
od 1 maja 1936 roku ukazywał się w nowej szacie graficznej pod
nagłówkiem "Rozkaz Wewnętrzny Biskupa Polowego do Katolickiego
Duchowieństwa Wojskowego w Polsce" (RWBP). Pierwszym redaktorem RWBP był
ks. kpt. RafałGogoliński-Elston. "Rozkaz" miał formę zeszytu
podzielonego na dwie części. W "Dziale Urzędowym" publikowano dokumenty
Stolicy Apostolskiej i rozkazy biskupa polowego oraz akty prawne władz
państwowych i wojskowych, w części drugiej zaś zamieszczano wszystkie
materiały dotyczące katolickiego duchowieństwa wojskowego. W dziale tym,
często zwanym "nieurzędowym", znajdowały się publikacje biskupa i kapelanów poświęcone zagadnieniom z zakresu teologii, nauki społecznej
Kościoła i prawa kanonicznego oraz sprawom
porządkowo-organizacyjnym67.
Kapelani wojskowi prowadzili posługę w jednostkach i aresztach oraz w szpitalach wojskowych. Prawa i obowiązki kleru wojskowego regulowała
"Ustawa z dnia 31 października 1925 roku o obowiązkach i prawach
katolickiego duchowieństwa wojskowego", a od 1926 roku Statut
katolickiego duszpasterstwa w Polsce. W artykule 16. powyższego
Statutu wyszczególniono, że "do obowiązków kapelana wojskowego,
pełniącego opiekę duszpasterską w parafii wojskowej, należy oświecenie
religijne swoich parafian, a w szczególności szeregowych i młodocianych".
Biskup polowy Józef Gawlina już na początku sprawowania urzędu podjął
cały szereg decyzji personalnych, mających na celu ścisłe przestrzeganie
postanowień art. 24. Statutu w zakresie wyznaczania księży na
kapelanów wojskowych. Warunkiem podstawowym był wiek kandydata,
nieprzekraczający 35. roku życia, co najmniej trzyletni staż pracy
duszpasterskiej i nienaganna postawa patriotyczna.
Do głównych zadań kapelanów w zakresie pracy duszpasterskiej należała
opieka duchowa nad żołnierzami poprzez odprawianie mszy św. i posługa
sakramentalna. Na mocy obowiązującego prawa żołnierze służby zasadniczej
mieli obowiązek złożenia władzom wojskowym pisemnej deklaracji o swoim
stosunku do religii. Wiązało się to z faktem, że na podstawie spisu
ludności, dokonanego w oparciu o Rozporządzenie Rady Ministrów z 9
czerwca 1921 roku w sprawie przeprowadzenia powszechnego spisu ludności,
stosunki wyznaniowe w Polsce przedstawiały się następująco: wyznanie
rzymskokatolickie stanowiło 65 proc., prawosławne -11,5 proc,
grekokatolickie - 10 proc., mojżeszowe - 9,5 proc., ewangelickie - 2,5
proc., oraz inne - 1,5 proc. ogółu mieszkańców68.
Ksiądz biskup Józef Gawlina, zdając sobie sprawę, że stosunki te
znajdują odzwierciedlenie również w armii, w swojej posłudze
duszpasterskiej przykładał dużą wagę do przestrzegania postanowień
artykułu 12. Regulaminu Służby Wewnętrznej z 1932 roku, mówiącego, że:
W twardym życiu żołnierskim zasady moralności i religii są ostoją
podtrzymującą w chwilach niebezpieczeństwa. Prawdziwy żołnierz polski
ceni zawsze ich znaczenie, dlatego również nie obrazi nigdy uczuć
religijnych towarzyszy broni innego wyznania69.
Pragnąc podnieść poziom posługi kapelanów wojskowych i wzmocnić ducha
kapłańskiego, ksiądz biskup wprowadził we wszystkich dekanatach
comiesięczne rekolekcje (recollectiones menstruas). Program rekolekcji
ułożony był tak, że zawierał naukę ascetyczną, konferencję dogmatyczną,
pastoralną lub moralną. Szczególny nacisk biskup polowy położył na
zagadnienia teologii pastoralnej, której przedmiotem jest relacja
człowieka wierzącego ze światem współczesnym i Kościołem. Pierwsze
rekolekcje, które biskup Gawlina poprowadził osobiście, były
przeznaczone dla całego kleru wojskowego, a zostały zorganizowane w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie70.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Korespondencja Augusta Hlonda i Józefa Gawliny w latach 1924-1948, zebrał i oprac. J. Myszor, J. Konieczny, Katowice 2003. [wróć]
Józef Feliks Gawlina Biskup Polowy Polskich Sił Zbrojnych. Przemówienia, pisma, rozkazy 1939-1945, oprac. A.K. Kunert, Warszawa 002. [wróć]
Duszpasterstwo wojskowe wobec działań zbrojnych II wojny światowej w świetle dokumentów i rozporządzeń biskupa polowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, część I i II, zebrał i oprac. A.C. Żak, M. Wesołowski, Warszawa 2008. [wróć]
E. Lubowiecki, Sprawa duszpasterstwa wśród Polaków w Niemczech, Frankfurt 1947; J. Bakalarz, Arcybiskup Józef Gawlina jako opiekun duchowy, Londyn 1993; J. Borkiewicz, Duszpasterstwo i charytatywna działalność Biskupa Polowego WP Józefa Gawliny w latach 1939-1945, "Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne" 1986, nr 19; W. Cieński, Duszpasterstwo wojskowe w Związku Radzieckim (1941-1942); A. Holonowicz, Seminarium duchowe Biskupa Polowego w Bejrucie, DPDŻ 1965, nr 3, ss. 6-7. [wróć]
Z. Kotkowski, Biskup Polowy ks. Józef Gawlina, Londyn 1964. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej Biskup Polowy WP ks. Józef Feliks Gawlina, Warszawa 1993. [wróć]
J. Borkiewicz, Duszpasterska i charytatywna działalność Biskupa Polowego WP Józefa Gawliny w latach 1939-1945, dz. cyt., ss. 215-228. [wróć]
S. Wesoły, Stosunki między generałem Sikorskim i biskupem Gawliną, "Zeszyty Historyczne" 1991, z. 95, ss. 26-28. [wróć]
T. Wyrwa, Biskup Gawlina, generał Sikorski i Watykan, "Zeszyty Historyczne" 1989, z. 89. [wróć]
Gall Anonim, Kronika polska, Wrocław 2003, s. 113. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, Katowice 2004, s. 15. [wróć]
Tamże, s. 16. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 10. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 17. [wróć]
J. Odziemkowski, Służba duszpasterska Wojska Polskiego 1914-1945, Warszawa 1998, s. 69. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 19. [wróć]
CAW, Kolekcja generałów i osobowości: Józef Gawlina. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 12. [wróć]
Tamże. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 29. [wróć]
J. Odziemkowski, Służba duszpasterska..., dz. cyt., s. 72. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 29. [wróć]
Tamże, s. 29. [wróć]
S.L. Głódź, Biskupi Polowi Wojska Polskiego dla Boga i Ojczyzny. Arcybiskup Józef Feliks Gawlina 1892-1964, wyd. "Czasopisma Wojskowe", b.r.w., s. 8. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 15. [wróć]
S.L. Głódź, Biskupi Polowi Wojska Polskiego..., dz. cyt., s. 8. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 16. [wróć]
Tamże, s. 18. [wróć]
Tamże. [wróć]
S.L. Głódź, Biskupi Polowi Wojska Polskiego..., dz. cyt., s. 9. [wróć]
Schematyzm Diecezji Śląskiej, Katowice 1927, s. 122. [wróć]
Tamże, s. 47. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 19. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 51. [wróć]
J. Gawlina, Karty z dziejów Akcji Katolickiej w Polsce, [w:] Rozkaz Wewnętrzny Biskupa Polowego Wojsk Polskich nr 9 z 19 czerwca 1946 roku, Londyn 1946, s. 179. [wróć]
F. Miętki CSSp, Bóg i Ojczyzna. Wspomnienia kapelana WP, Bydgoszcz 2000,s. 126. [wróć]
J. Gawlina, Karty z dziejów Akcji Katolickiej w Polsce..., dz. cyt., s. 180. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 60. [wróć]
Tamże, s. 64. [wróć]
Cieszyński N., Wielkie dzieło prasowe, "Roczniki Katolickie" 1928, nr 6, s. 441. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 70. [wróć]
W. Roszkowski, Historia Polski 1914-2005, Warszawa 2009, ss. 64-65. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 60. [wróć]
Tamże, s. 74. [wróć]
J. Borkiewicz, Duszpasterska i charytatywna działalność Biskupa Polowego WP Józefa Gawliny w latach 1939-1945, "Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne" 1986-1987, nr 19, 20. [wróć]
A. Jaskuła, Biskup Polowy Wojska Polskiego Józef Feliks Gawlina (1892-1964), "Biuletyn nr 29 Wojskowej Służby Archiwalnej", Warszawa 2007, s. 292. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 75. [wróć]
Źródło online: http://www.dws-xip.pl/wojna/2rp/ad3.html (2.08.2012). [wróć]
Stanisław Gall (właśc. Stanisław Gała), ur. w 1865 roku w Warszawie - biskup rzymskokatolicki, doktor filozofii, gen. dywizji. W latach 1919-1933 biskup polowy WP, w latach 1918-1919 i 1933-1940 biskup pomocniczy warszawski, w latach 1940-1942 administrator apostolski archidiecezji warszawskiej. Zmarł 11 września 1942 roku w Warszawie. [wróć]
J. Odziemkowski, Służba duszpasterska..., dz. cyt., s. 98. [wróć]
DzU RP z 1926 roku, nr 124, poz. 714. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 23. [wróć]
S. Koper, Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2009, s. 45. [wróć]
M. Wesołowski, "Życie i działalność abp. Stanisława Galla Pierwszego Biskupa Polowego Wojsk Polskich". Referat wygłoszony na sesji popularnonaukowej nt. "Duszpasterstwo wojskowe w II Rzeczypospolitej" zorganizowanej przez "Civitas Christiana" we Wrocławiu w dniu 31 marca 2005 roku. Źródło online: http://www.ordynariat.wp.mil.pl/pl/263_96.html (15.03.2011). [wróć]
J. Odziemkowski, Służba duszpasterska..., dz. cyt., s. 99. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 85. [wróć]
J. Odziemkowski, Służba duszpasterska..., dz. cyt., s. 100. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 82. [wróć]
S.L. Głódź, Biskupi Polowi Wojska Polskiego..., dz. cyt., s. 12. [wróć]
"Gość Niedzielny" 1933, nr 13 [26 III], s. 169. [wróć]
M. Lepecki, Pamiętnik adiutanta marszałka Piłsudskiego, Warszawa 1959, s. 159. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 92. [wróć]
S. Wesoły, Podwójna jurysdykcja dla Polaków w Anglii, "Zeszyty Historyczne" 1992, z. 100, s. 44. [wróć]
K. Biegun, Arcypasterz Polski Wygnańczej..., dz. cyt., s. 27. [wróć]
Schematyzm Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, Kraków 1935. [wróć]
Wykaz Duchowieństwa wojskowego oraz parafii, kościołów i kaplic wojskowych wyznania katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej na 1928 rok, polowa Kuria Biskupia, Warszawa 1928. [wróć]
J. Odziemkowski, S. Frączak, Polskie duszpasterstwo wojskowe, Warszawa 1996, s. 115. [wróć]
DzU RP z 1921 roku, nr 58, poz. 368. [wróć]
Regulamin Służby Wewnętrznej, cz. I i II, Warszawa 1932. [wróć]
J. Gawlina, Wspomnienia, dz. cyt., s. 101. [wróć]