Gdzie są architektki? - Despina Stratigakos

Kup ebooka

27.00 zł
22.41 zł (22,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Podziękowania

Inspiracją do napisania tej książki były wieloletnie rozmowy i współpraca z kobietami, które uważały, że architektura musi się zmienić, i podjęły decyzję, by coś z tym zrobić. Nieżyjąca już Miłka Bliznakow, założycielka International Archive of Women in Architecture w Virginia Polytechnic Institute, w którego komitecie doradczym kiedyś zasiadałam, sprawująca opiekę nad dokumentacją historyczną, była uosobieniem tego zaangażowania i troski. Beverly Willis, założycielka Beverly Willis Architecture Foundation w Nowym Jorku, w godny naśladowania sposób zgromadziła wokół jednego stołu, dzięki partycypacyjnej edukacji publicznej i synergicznym partnerstwom ze środowiskami akademickimi i biznesem, szerokie grono osób. Mam zaszczyt być członkinią rady BWAF. Meike Schalk i Katja Grillner z Królewskiego Instytutu Technicznego w Sztokholmie, współtwórczynie feministycznego kolektywu FATALE, zajmującego się architekturą i badaniami, włączyły mnie do dyskusji o pedagogice i sposobach docierania do społeczności, co pozwoliło mi spojrzeć na ten temat z międzynarodowej perspektywy. Skorzystałam także ze szczodrości badaczy z innych krajów, autorów szeroko zakrojonych badań nad równością płci w architekturze, którzy podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami. To między innymi Annmarie Adams z McGill University w Montrealu oraz Karen Burns i Justine Clark z University of Melbourne. Wracając na nasze podwórko - prowadziłam dyskusje i ustalałam strategie działania z Lori Brown z Syracuse University w stanie Nowy Jork. Jest ona współzałożycielką ArchiteXX, organizacji zajmującej się tworzeniem sieci mentoringu i programów, które mają pomóc młodym kobietom utrzymać się w zawodzie. Kelly Hayes McAlonie z Uniwersytetu w Buffalo, z którą współpracowałam przy projekcie Barbie Architektki, mobilizowała nas do poszukiwania nowoczesnych sposobów poprawiania widoczności pań w tym zawodzie. Te kobiety, i wiele innych, których tutaj nie wymieniłam, stanowiły moją grupę wsparcia w dążeniu do wspólnego celu, jakim jest zreformowanie architektury. Dziękuję im wszystkim za pomysły, energię i dobre towarzystwo.

Równie istotne przy powstawaniu ostatecznej formy tej książki były liczne rozmowy o architekturze i publikowaniu z Nancy Levinson, redaktorką i dyrektorką zarządzającą "Places Journal". To ona zachęcała mnie, bym zbadała możliwości publikowania w internecie. Dwa rozdziały niniejszej książki - o Barbie Architektce i o Wikipedii - ukazały się najpierw jako artykuły właśnie w tym piśmie. Jestem jej głęboko wdzięczna za życzliwe zaangażowanie w moją pracę, podobnie jak starszemu redaktorowi Joshowi Wallaertowi za jego wkład. Specjalne podziękowania kieruję do mojej redaktorki prowadzącej Michelle Komie z wydawnictwa Princeton University Press za wizję i wsparcie. To druga książka, nad którą razem pracowałyśmy, i wierzę, że nie ostatnia. Dziękuję również Marilyn Martin, wyjątkowej redaktorce pracującej nad moim tekstem.

Dwoje anonimowych czytelników przeczytało i skomentowało rękopis - dziękuję im za cenne sugestie. Przy pracy nad rozdziałem o Barbie Architektce szczególnie wiele zawdzięczam wydziałowi architektury i studentom University of Michigan, którzy na wiele lat przed debiutem zabawki ochoczo zgodzili się przetrzeć szlak, projektując prototypy. Lalki te nadal prowokują i bawią. Miałam szczęście, że pisałam tę książkę prowadząc jednocześnie seminarium dyplomowe na temat płci i architektury w School of Architecture and Planning na Uniwersytecie w Buffalo. W ciągu semestru jego uczestniczki - grupa niesamowitych młodych kobiet - dzieląc się obserwacjami i zadając pytania, inspirowały i jednocześnie stawiały wyzwania w mojej pracy nad książką. Dziękuję im za ciągłe przypominanie mi, po co to wszystko.

WprowadzenieGdzie są architektki?

Wchodząc do sali wykładowej, uczestnicząc w konferencji czy posiedzeniu zarządu, zasiadając w jury czy przechadzając się po wystawie - w tych i wielu innych sytuacjach zastanawiam się, gdzie są architektki. I nie ja jedna zadaję to pytanie. W ostatnich latach słychać coraz donośniejszy chór głosów domagających się informacji, dlaczego kobiety, które dopuszczono do studiowania architektury sto czterdzieści lat temu, wciąż muszą walczyć o pozycję w zawodzie. Choć od lat osiemdziesiątych XX wieku na wydziałach architektury jest coraz więcej studentek, ich liczba w pracowniach architektonicznych znacznie się zmniejszyła, a im wyżej na drabinie kariery zawodowej, tym jest ich mniej. Na szczycie, wyznaczonym przez najważniejsze zawodowe nagrody i prestiż, liczba architektek spada niemal do zera. Redukcja obecności kobiet w architekturze i kłody rzucane im pod nogi w trakcie kariery zawodowej przywodzą natychmiast na myśl architektoniczne metafory, takie jak nieszczelny rurociąg1 czy szklany sufit. Gdy się jednak pomyśli o straconych dla nas całych pokoleniach i ich marzeniach, pracy i ambicji, wydaje się, że trafniejszym określeniem tego zjawiska jest słowo "dramat".

W niniejszej książce podejmuję kwestię, która od dawna nęka tę profesję, rzuca cień na jej reputację i nie wygląda na to, by miała zniknąć. W rozdziale pierwszym przedstawiam historię problemu i jego konteksty, począwszy od lat siedemdziesiątych XIX wieku do lat siedemdziesiątych XX wieku. Od XIX wieku zarówno kobiety, jak i mężczyźni podnosili sprawę nieobecności tych pierwszych w architekturze, przy czym niektórzy wskazywali na konieczność zmiany tej sytuacji, inni zaś byli za utrzymaniem status quo. Moim celem jest nie tyle spisanie historii wchodzenia kobiet do profesji, co uczynili już inni autorzy w innych książkach, ile prześledzenie tej niedokończonej dyskusji, która od bardzo dawna nęka architekturę, polegającej na naprzemiennym uświadamianiu sobie kwestii płci, a następnie jej wypieraniu.

W rozdziale drugim przedstawiam aktualną sytuację, przyglądając się dzisiejszej pozycji kobiet w architekturze, od ich pierwszych doświadczeń na studiach po wspinaczkę po szczeblach zawodowej kariery. Wyłaniający się z tego obraz nie pozostawia wątpliwości, dlaczego kwestia zbyt wolnej zmiany sytuacji kobiet w ostatnich latach zaistniała ponownie - i to intensywniej niż kiedykolwiek: trudno nie patrzeć na statystyki bez niepokoju. Absolwentki wydziałów architektury wciąż borykają się z problemem wejścia na rynek i pozostania na nim, utrzymują się duże różnice w wynagrodzeniach, wygląda na to, że seksizm w miejscu w pracy pogłębia się i nadal o wiele mniej kobiet niż mężczyzn pracuje na stanowiskach kierowniczych. W tej perspektywie zamiast zastanawiać się, dlaczego architektki rezygnują z wykonywania tego zawodu, należałoby zadać pytanie, dlaczego się w ogóle na niego decydują.

Lecz gdy przyjrzymy się statusowi samej kwestii - jak w bezprecedensowy sposób jest wysuwana, i to przez nowe kategorie głosów, na pierwszy plan publicznych i branżowych dyskusji o równości płci - poczucie beznadziejnej i ponurej nieprzemijalności problemu zaczyna słabnąć. Książka ta powstała właśnie teraz, by przyczynić się do rozpoznania i wzmocnienia nadchodzącej trzeciej fali feminizmu w architekturze, następującej po pierwszej fali z końca XIX wieku oraz drugiej, zapoczątkowanej we wczesnych latach siedemdziesiątych XX wieku i trwającej jeszcze dwie dekady później. Aktualny prąd nie jest całkowicie odrębny od drugiej fali; ma wielu tych samych uczestników, a ich głosy w międzyczasie nie zamilkły. Jednak nowym i ekscytującym zjawiskiem czyni go fakt, że wiele młodych kobiet (i mężczyzn) przyłącza się do wołania o zmianę, oraz to, że ich zaangażowanie ma międzynarodowy zasięg. To nowe pokolenie orędowników czerpie z dzisiejszych możliwości i warunków, wykorzystując globalny marketing oraz nowe narzędzia techniki i komunikacji.

Stworzenie i wprowadzenie na rynek przez firmę Mattel w 2011 roku lalki Barbie Architektki wywołało ogólnoświatową reakcję, dzięki czemu po raz pierwszy stało się jasne, jak skuteczne mogą być media społecznościowe w katalizowaniu niezadowolenia z aktualnej nierównowagi udziału płci w architekturze. W dyskusjach na temat nowej Barbie, omawianych przeze mnie w rozdziale trzecim, jej krytycy i zwolennicy badają warunki, z którymi zmagają się w architekturze kobiety, ujawniając, że pragnienie zmiany jest wspólne, ale pomysł na to, jak ją osiągnąć, jest różny u przedstawicieli młodszych i starszych pokoleń. Pojawienie się lalki wywołało również temat braku wzorców osobowych wśród kobiet realnie działających w architektonicznej profesji, ale także braku ich reprezentantek w szerszym kontekście kultury popularnej. Choć w wielu programach telewizyjnych, filmach czy powieściach pojawiają się kobiety o silnych osobowościach będące lekarkami czy prawniczkami, trudno spotkać bohaterkę zajmującą się architekturą.

Nieobecność kobiet daje się także silnie odczuć w świecie nagród architektonicznych. W rozdziale czwartym zadaję pytanie, dlaczego architektki tak rzadko można dostrzec na podium, gdy architektoniczna profesja rozdaje swoje najbardziej pożądane wyróżnienia. Rozdział rozpoczyna się od przedstawienia reakcji prasy na rozbicie szklanego sufitu nagrody Pritzkera przez Zahę Hadid w 2004 roku. Ten przegląd udowadnia, że uprzedzenia wobec kobiet jako innowacyjnych twórczyń, wyrażane już w XIX wieku i badane w rozdziale pierwszym, wciąż nie zniknęły. Z pewnością była tego świadoma Denise Scott Brown, którą w 1991 roku pominięto przy wręczaniu nagrody Pritzkera - dostał ją jej wspólnik i mąż Robert Venturi, po części za ich wspólną pracę. Rozdział kończy się historią o tym, jak w 2013 roku dwie studentki architektury z Harvardu, przedstawicielki młodego pokolenia feministek, wykorzystującego politycznie nowe sieci komunikacyjne, założyło na stronie Change.org petycję, w której domagały się spóźnionego uznania dla Scott Brown. Petycja do dzisiaj zebrała niemal dwadzieścia tysięcy podpisów z całego globu i zatrzęsła architektonicznym światkiem, mimo że nie udało się dzięki niej przekonać komitetu nagrody Pritzkera, by zmienił niefortunną decyzję.

Choć w przypadku petycji o uznanie Scott Brown zaprzęgnięto moce internetu do pracy na rzecz zwiększenia globalnej wiedzy o ignorowaniu w przeszłości architektek przez krytyków architektury i jury nagród, cyfrowa technologia nie stanowi sama w sobie rozwiązania. Wygumkowanie architektek z historii oraz brak informacji i powszechnej świadomości ich pracy nie zmieni się w epoce cyfrowej, jeśli kobiety architektury nie będą aktywnie wykorzystywać nowych technologii informatycznych i komunikacyjnych, co zapewni im większą widoczność. W rozdziale piątym badam udział poszczególnych płci w internetowym aktywizmie architektonicznym przez pryzmat Wikipedii. W najnowszej krytyce feministycznej tego portalu zwraca się uwagę na to, że uprzedzenia mężczyzn redaktorów wobec haseł na temat kobiet przyczyniły się do wymazania lub zmarginalizowania obecności tych ostatnich w najczęściej używanym na świecie źródle informacji. Architektki, jak się okazuje, także nie ustrzegły się przed skłonnością redaktorów do kasowania. Zastanawiam się nad powodami nieobecności architektek w Wikipedii oraz nad tym, dlaczego ten portal i jemu podobne powinny nas obchodzić.

Nadejście trzeciej fali feminizmu w architekturze wywołało naturalnie reakcję. Przeciwnicy zmiany, którzy także wykorzystują siłę mediów społecznościowych, upierają się, że architektura jest z zasady merytokratyczna, a zatem płeć jest nieistotna i o sukcesie powinien przesądzać jedynie talent. Niestety nie zauważają oni, że nieprzyjazny klimat wokół kobiet w architektonicznej profesji już na starcie eliminuje dużą liczbę talentów, czego efektem jest większa liczba przeciętnych realizacji architektonicznych - jakby na to nie patrzeć.

Mam nadzieję, że w niniejszej książce uda mi się przedstawić czasem nieoczywisty punkt widzenia na wyzwania, jakie napotyka architektura w krytycznym momencie swojej historii, podczas prób zdefiniowania i wyeliminowania narosłej od tak dawna dyskryminacji kobiet. Książka ta ma być także sygnałem do działania, ponieważ proszę tych z was, dla których, tak jak dla mnie, architektura jest ważna, i którzy chcą, by była ona prawdziwie włączającą profesją, by wyrażali swoją opinię i robili zamieszanie.