?
Rozdział I
Gdy Krygier wybiegi z pokoju Janka w pensjonacie w Zakopanem, zatrzasnąwszy silnie drzwiami, Jankowi wydawało się, że coś się urwało w nim. Chciał zatrzymać go, ale Ada przeszkodziła mu w tym:
- Niech sobie idzie!... Ach, mój kochany, gdybyś wiedział prawdę...
Nie dokończyła. Zwiesiła tylko głowę, jakby się wstydziła powtórzyć, co wie.
Janek, z natury wybuchowy i porywczy, zawołał:
- Wyznaj mi prawdę! Dlaczego przy nim nie powiedziałaś wszystkiego?
- On mnie chciał...
- Czego chciał? - krzyknął Janek, chwytając kapelusz i palto. Był gotów ścigać Krygiera.
Ale Ada zręcznym ruchem zatarasowała sobą drogę:
- Zostaniesz tutaj! - zarzuciła mu na szyję ręce. - Zamknij okna i zaciągnij firanki...
Janek zapomniał teraz o Krygierze, o całym świście. Ada umiała go trzymać w swej mocy. Grała przy tym swoją rolę tak świetnie, że przebiegły Janek nie orientował się w niczym.
Naraz rozległ się dzwonek u drzwi.
- Kto to stuka? - przeraził się Janek.
Ada roześmiała się:
- Zapomniałeś, że na dziś zaprosiłam twoich kolegów na herbatkę.
Zapaliła światło i otworzyła drzwi. Do pokoju weszli Milczek i Antek, obładowani delikatesami.
Janek nie orientował się w sytuacji. Pamiętał, że Milczek i Antek umówili z nim i Krygierem spotkanie w Warszawie, a nie w pensjonacie w Zakopanem, gdzie się teraz znajdowali.
- Jak to? Przecież umówiliśmy spotkanie w Warszawie!? - denerwował się Janek.
- Przecież ty takie tu zostałeś...
- Nie mogłem jechać, ale Krygier na pewno opuścił Zakopane.
- Myśmy także nie mogli wyjechać. A Krygier zaczeka na nas w Warszawie. Nic mu się nie stanie.
Janek spoglądał podejrzliwie na przyjaciółkę i towarzyszy.
Ada spostrzegła oburzenie Janka i zawołała:
- To moja wina, że nie pojechali.
Odpowiedź Ady nie przyczyniła się do odprężenia sytuacji. Przeciwnie, Janek żywił do niej teraz jeszcze większą podejrzliwość.
- Za wiele mieszasz się do moich spraw - rzekł do Ady z wyrzutem w głosie.
- Skoro się oburzasz, powiem ci to, com ukrywała, dziś są moje urodziny! Dlatego zaprosiłam ich tutaj na dziś wieczór.
- Dlaczego ukrywałaś to przede mną? Byłbym ci kupił upominek, a noc spędzilibyśmy w eleganckim lokalu!
- Z tego powodu właśnie ci nie mówiłam o tym, bo po co kłuć frajerom oczy? Czy nie możemy się zabawić tu w pokoju? W lokalach jest duszno, pełno dymu. Nie znoszę atmosfery nocnych lokali.
Janek nie mógł nawet zrozumieć nagłej przemiany w nastroju Ady. Jak każdy zakochany przyjmował słowa przyjaciółki za dobrą monetę.
Wszyscy zasiedli do stołu. Janek nie spostrzegł, że Ada jest tego wieczora wyjątkowo podniecona i zaaferowana. Stale podchodziła do okna, by poprawić firanki pod pretekstem, że nie lubi, gdy sąsiedzi lub postronni zaglądają do jej pokoju. Janek tłumaczył zachowanie Ady uroczystą chwilą.
- Zbliż się do mnie - zawołał fanek podniosłym tonem. - Brzydko z mojej strony, żem dziś ci nie kupił upominku, ale jutro błąd ten będzie naprawiony: palce twoje ozdobię pięknymi brylantami.
W tym momencie Milczek, który rzadko się odzywał, oświadczył:
- Mam pomysł!
- Jaki pomysł? - zapytali wszyscy naraz.
- Pojechać we czwórkę do Warszawy i hulać tam przez dwa dni na całego.
- Mam lepszy pomysł! - zawołał Antek.
- Mój projekt jest najlepszy - przerwała dyskusję Ada. - Będziemy się tu bawić do rana. Na wszelkie eskapady jest już za późno! Nieprawdaż, najdroższy? - zwróciła się do Janka, rozpływając się w słodkim uśmiechu.
- Skoro tak sobie życzysz, będzie tak. Wiesz przecież, że nie lubię ci się przeciwstawiać.
Ada nalała kielichy szampana, które wszyscy wychylili jednym tchem.
- Do grobowej deski będziesz moją! - ucałował Janek Adę.
- I o mnie nie zapomnij! - zawołał Milczek, wręczając Adzie zegarek, wysadzony diamentami.
- Sto lat obyś nam królowała i jaśniała, jak dziś! - zawołał Antek, nakładając jej na rękę bransoletę złotą, upstrzoną brylancikami.
- A ja wam życzę, byście nie potrzebowali odtąd kraść i byście mieli wszystkiego pod dostatkiem.
- Piję za wasze zdrowie! - nalała Ada kielichy.
Pod wpływem wypitego wina, języki rozwiązały się zebranym. W pewnym momencie Ada odezwała się:
- Janku, wiedz o tym, że wnet przybędą tu goście, których zaprosiłam z okazji dzisiejszej uroczystości.
- Kogo zaprosiłaś? - znów obudziło się w Janku podejrzenie.
- Twoich przyjaciół: Bajgełe, "Zimną Kokotę" i trzech panów, moich znajomych z czasów pobytu zagranicą. Nie będziesz się na mnie gniewał?
- Kto by się na taką kochaną istotę mógł pogniewać? Ale sądzę, że już nie przyjdą. Druga po północy - rzekł Janek, spoglądając na zegar.
W tej chwili rozległ się ostry dzwonek u drzwi. Ada pobiegła do drzwi, by je otworzyć.
Głośny śmiech towarzyszył zatrzaśnięciu drzwi. Ada, wracając do stołu, ze śmiechem opowiadała, że pewien starszy jegomość dopytywał się o jakąś Janinę. Widać, przed nami mieszkała tu "wesoła" pani Janinka.
Trzej wspólnicy nie wiadomo dlaczego zamienili ze sobą spojrzenia, z których biła nieufność i podejrzliwość. Sami nie mogli wytłumaczyć dlaczego słowa Ady nie budziły w nich zaufania.
- Może zatelefonujemy do Warszawy, do Bajgełe, by dowiedzieć się, czy wyjechali - zaproponował Milczek.
- Nie, nie trzeba - rzuciła Ada. - Na pewno przyjadą.
Nastrój zmienił się. Radość ustąpiła miejsca ponurym rozmyślaniom, które każdy z nich na próżno starał się ukryć lub bagatelizować w duchu.
- Widzę, że się nudzicie - zawołała Ada i, chcąc polepszyć im humory, dodała: - Zagrajmy! Oto talia kart.
Ale nikt jakoś nie zdradził ochoty do gry.
- Co się z wami dziś dzieje? - nagabywała ich Ada - Nie poznaję was!
Ale wszyscy siedzieli w skupieniu, natężając słuch dla podchwycenia najmniejszego szmeru, dochodzącego z ulicy.
Naraz Janek wstał i zatopił wzrok w Adzie, która czuła, że zmienia się na twarzy pod wpływem jego przenikliwego spojrzenia. Serce zabiło jej silniej, a w mózgu huczało: "czyżby się połapał w komedii przeze mnie zaaranżowanej?" Postanowiła bronić się do ostatniej chwili, nawet gdyby została zdemaskowana.
- Janeczku - odezwała się - co ci jest? jesteś taki dziwny, a spoglądasz na mnie takimi oczyma, że mnie strach przejmuje. Może jesteś niezdrów?
Wypowiedziała te słowa z takim wzruszeniem i ciepłem, że nikt nie ważyłby się nawet wątpić w to, że ta kobieta jest zakochana w nim po uszy.
Janek nie odpowiedział Adzie. Natomiast spytał towarzyszy:
- Macie broń przy sobie?
To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.