Przedmowa
Ten krótki esej wynika ze sprzeciwu wobec tragicznej w skutkach interwencji w Strefie Gazy i gorących kontrowersji, które z niej wyniknęły. Atak Hamasu, który nastąpił 7 października 2023 r., spotkał się z powszechnym potępieniem - koniecznym i zrozumiałym. Z drugiej strony mordercza i niszcząca furia, jaką Izrael uwolnił, spotkała się z dużo bardziej wyważoną reakcją - pewnym zażenowaniem, jednak pobłażliwym i z grubsza życzliwym dystansowaniem się. Nieliczni, którzy krytykowali politykę Izraela, starannie unikali kwestionowania utartych założeń obejmujących współczucie i solidarność względem tego państwa. Podtekst dla tego typu wypowiedzi jest niemal zawsze taki sam: "Szczerze mówiąc, przesadzacie i krytyka waszych brutalnych metod jest nieunikniona, ale wynika ona z tego, że jesteśmy, jak zawsze, po waszej stronie i chcemy wam pomóc w walce z potworami, z którymi walczycie". Kraje obecnie określane mianem Globalnego Południa jednogłośnie potępiły destrukcję Gazy, podczas gdy Zachód, a w każdym razie zdecydowana większość jego rządów i mediów, ją zaakceptował lub nawet wspomógł, tylko pogłębiając rozziew pomiędzy zachodnimi elitami a opinią publiczną.
Dalsze strony wynikają z tej konstatacji. Tekst nie został zatem napisany z dystansem, przeciwnie - stanowi próbę dokonania wstępnej refleksji, nieukrywającej zdumienia, niedowierzania, zniechęcenia i gniewu, które ogarnęły mnie w ostatnich miesiącach. Można powiedzieć, parafrazując Sartre'a, że jest to tekst napisany w sytuacji. Nikogo nie powinien zmylić tytuł Gaza. W obliczu historii. Nie jestem specjalistą od Bliskiego Wschodu ani od konfliktu arabsko-izraelskiego, ani od Palestyny. Nie zamierzam analizować tej wojny, jej aktorów, różnych perspektyw czy jej wymiaru geopolitycznego. Inni zrobią to lepiej ode mnie, dysponując narzędziami i wiedzą, których ja nie posiadam. Przyświeca mi inny cel. Chciałem krytycznie przyjrzeć się politycznej i intelektualnej debacie, którą wywołał kryzys w Gazie, próbując rozplątać jego zawiłe sploty historii i pamięci. Krótko mówiąc, jest to krytyczna medytacja nad teraźniejszością i drogami jej historycznej interpretacji. Temat jest obszerny i zasługuje na bardziej wyczerpujące studium, niż te pospiesznie spisane notatki, ale sytuacja jest wyjątkowa. Historyk niekiedy może odstawić na bok swoje zastane nawyki i podjąć ryzyko, szczególnie jeśli nie ma złudzeń względem uprawiania nauki wolnej od sądów wartościujących - a ja ich nie mam.
Oczywiste jest, że ta wojna oznacza punkt zwrotny, nie tylko ze względu na jej geopolityczne konsekwencje, ale także ze względu na to, jak Palestyńczycy i Izraelczycy są postrzegani przez resztę świata. Rzecz jasna, ta wojna toczy się w teraźniejszości i nie jesteśmy jeszcze w stanie napisać jej historii. Historyzacja wielkich wydarzeń wymaga czasu, ustalonych i dostępnych źródeł, długoterminowej perspektywy i, co nieodzowne, krytycznego dystansu. W przyszłości wojna w Gazie niewątpliwie znajdzie swoich historyków. Na razie możemy jedynie ocenić, w jaki sposób w przestrzeni publicznej przeszłość jest wykorzystywana i zastanowić się, jakie narzędzia historia oferuje nam do badania teraźniejszości, a także rozważyć wątpliwe, czasami niegodne sposoby jej nadużywania. To główny problem, który zajmował mnie podczas pisania poniższego tekstu. Mój punkt widzenia jest wyrazem dysonansu, w tym sensie, że nie pokrywa się z aksjomatami tej małej części świata, znanej jako Zachód, która twierdzi, że ma monopol zarówno na władzę, jak i na moralność. Wobec tego chóru powszechnie deklarowanego konsensu, mój tekst ma działać jako "kontrapunkt" i stanowić odpowiedź na zaproszenie, które Edward W. Said wystosował do intelektualistów wiele lat temu, ubolewając, że ich głosy są słyszane coraz rzadziej, zagłuszane przez rosnący ryk mediów. Wszak gdy zmienimy nasz punkt widzenia i postawimy się w sytuacji tych, którzy doświadczają tej wojny, głosy dysonansu będą brzmiały jako całkiem oczywiste.
Niniejszy tekst powstał przez złączenie artykułu pierwotnie opublikowanego we włoskim dzienniku "Il Manifesto" w grudniu 2023 r. (później przedrukowanego w zaktualizowanej wersji anglojęzycznej w "Jacobin") oraz wywiadu udzielonego francuskiej gazecie "Mediapart", który następnie przetłumaczono na kilka języków. Reakcje, jakie oba teksty wywołały, zmotywowały mnie do napisania dłuższego eseju, wyjaśniającego niektóre z moich wcześniejszych spostrzeżeń.
Ithaca, Nowy Jork, 10 lipca 2024 r.