Gaza 2023: wojna totalna Netanyahu - Marcin Jerzy Lupa

Reflow text when sidebars are open.
14 maja 1948 roku. Kilka godzin przed wygaśnięciem brytyjskiego mandatu w Palestynie Dawid Ben Gurion stoi w niewielkiej sali Muzeum w Tel Awiwie. Za chwilę ma odczytać dokument, który ogłosi powstanie państwa Izrael - i niemal na pewno rozpocznie wojnę. Wieloletni przywódca Hagany staje przed najtrudniejszym wyborem swojego życia. Z jednej strony wie, że deklaracja niepodległości niemal natychmiast wywoła inwazję armii arabskich, z drugiej - zdaje sobie sprawę, że może to być jedyna realna szansa na stworzenie państwa żydowskiego. W jego gabinecie politycznym wrze. Część najbliższych współpracowników błaga, aby odłożyć deklarację na przyszłość, by - jak mówią - "nie ryzykować tego wszystkiego teraz"[3].
Mimo to Ben Gurion naciska guzik, którego wielu się obawia. Jak pisał Szmuel Josef Agnon, laureat literackiej Nagrody Nobla, wszyscy marzyli o państwie żydowskim - ale gdy nadeszła chwila próby, wielu wolało przełożyć to marzenie "na kolejne pokolenie", nie brać na siebie odpowiedzialności za jego cenę tu i teraz. Ben Gurion postąpił odwrotnie[4].
Choć zwolennicy Izraela i Palestyńczyków od dekad przekrzykują się w sporze o "historyczne prawa" do Palestyny, źródeł współczesnego konfliktu nie należy szukać wyłącznie w rywalizacji lokalnych społeczności ani w teologicznych narracjach. W znacznej mierze wyrastają one z decyzji podejmowanych w gabinetach europejskich mocarstw. Jednym z najważniejszych momentów był układ Sykes-Picot, który w trakcie I wojny światowej podzielił Bliski Wschód na strefy wpływów Wielkiej Brytanii i Francji, traktując region bardziej jako przedmiot imperialnej rywalizacji niż przestrzeń politycznych aspiracji jego mieszkańców[5].
Wkrótce potem brytyjska dyplomacja ogłosiła Deklarację Balfoura, popierającą ideę utworzenia w Palestynie "narodowego domu dla narodu żydowskiego". Dla Londynu był to przede wszystkim instrument polityczny - element szerszej strategii utrzymania wpływów w regionie i zabezpieczenia imperialnych interesów po zakończeniu wojny. W tym samym czasie Arabom składano obietnice niepodległości, które w praktyce pozostawały trudne do pogodzenia z wcześniejszymi ustaleniami między mocarstwami[6].
W kolejnych dekadach Palestyna stała się jednym z najbardziej niestabilnych punktów brytyjskiego imperium. Rosnąca imigracja żydowska, narastająca mobilizacja polityczna Arabów oraz sprzeczne obietnice składane przez Londyn doprowadziły do sytuacji, w której mandat brytyjski stopniowo tracił zdolność do utrzymania porządku. Gdy napięcia osiągnęły punkt krytyczny, Wielka Brytania zdecydowała się wycofać z Palestyny, przekazując sprawę przyszłości regionu Organizacji Narodów Zjednoczonych[7].
To właśnie w tej atmosferze napięcia i niepewności zapadła decyzja o ogłoszeniu niepodległości Izraela. Narodziny państwa żydowskiego nie zakończyły jednak konfliktu - przeciwnie, stały się początkiem nowego etapu rywalizacji, która z różnym natężeniem trwa do dziś.
O ile w momencie, gdy Benjamin Netanyahu rozpoczynał swoją karierę na najwyższych szczeblach izraelskiej polityki, proces pokojowy z Palestyńczykami wydawał się jedynie kwestią czasu, o tyle dziś "rozwiązanie dwupaństwowe", które rezolucja ONZ z 29 listopada 1947 roku wskazywała jako docelowe, znalazło się w głębokim impasie. Choć nadal pozostaje centralnym elementem retoryki państw arabskich, europejskich czy nawet samych Stanów Zjednoczonych, w praktyce jest dziś bardziej odległe niż kiedykolwiek w ciągu ostatniego półwiecza.
Aby zrozumieć, jak doszliśmy do momentu, w którym po 7 października 2023 roku idea państwa palestyńskiego została niemal całkowicie zamrożona - i nie wiadomo, czy za naszego życia powróci jeszcze jako realna opcja - warto prześledzić kolejne procesy pokojowe oraz decyzje polityczne, które kształtowały relacje między Izraelem a Palestyńczykami.
W takim właśnie świecie - ukształtowanym przez wojny o niepodległość, rywalizację mocarstw i permanentne poczucie zagrożenia - dorastało kolejne pokolenie izraelskich polityków. Jednym z nich był Benjamin Netanyahu.
Pod koniec XIX wieku dziadek Benjamina Netanyahu, Natan Milejkowski, został ciężko pobity przez antysemicki tłum. Według rodzinnej narracji doświadczenie to skłoniło go do decyzji o emigracji do Palestyny i zaangażowania w ruch syjonistyczny.
"Jestem tu dzisiaj jako premier Izraela dzięki obietnicy złożonej przez mojego Dziadka"[8].
Benjamin Netanyahu, 14 luty 2015
Natan Milejkowski, urodzony w 1879 roku w kresowym Krewie na terenie zaboru rosyjskiego, dorastał w realiach biedy typowych dla żydowskiej strefy osiedlenia. Według rodzinnej tradycji już jako dziesięciolatek trafił do słynnej jesziwy w Wołożynie, a nawet miał uzyskać tam ordynację rabiniczną. Jego życie potoczyło się jednak inaczej. Nie został rabinem - wybrał działalność wychowawczą i syjonistyczną, przemierzając koleją imperium jako charyzmatyczny mówca. W prostym jidysz, nawiązującym do stylu wędrownych rabinów, agitował na rzecz syjonizmu i sprzeciwiał się brytyjskiemu Planowi Uganda - propozycji z 1903 roku, by ustanowić państwo żydowskie w Afryce. Twierdził, że porzucenie Syjonu byłoby zdradą pokoleń, które żyły nadzieją jego odrodzenia[9].
W 1908 roku poślubił Sarę Lurie, również litewską syjonistkę, i osiadł w Warszawie jako nauczyciel hebrajskiego. W 1910 roku urodził im się syn Bencyjon, późniejszy ojciec Benjamina.
W niespokojnej dekadzie poprzedzającej I wojnę światową Milejkowski ograniczył podróże i poświęcił się publicystyce w prasie żydowskiej. W domu wprowadził rozmowy po hebrajsku - praktykę wówczas rzadką nawet wśród syjonistów - a swoje teksty zaczął podpisywać pseudonimem Netanyahu ("dany przez Boga"). Z czasem pseudonim ten stał się nazwiskiem jego dzieci, dając początek rodzinie, która miała odegrać znaczącą rolę w historii Izraela[10].
"(...) kiedy w 1920 roku opuścił Polskę, wiedział, że syjonizm w Polsce został zaszczepiony w sercach mas żydowskich i że odegrał w tym wielką rolę. Jego nazwisko było znane w najdalszych zakątkach polskiego żydostwa"[11].
W 1920 roku, gdy Liga Narodów przekazała Wielkiej Brytanii mandat nad Palestyną, kończąc tym samym czterysta lat panowania osmańskiego, Natan Milejkowski postanowił wreszcie zrealizować syjonistyczny ideał, o którym mówił przez dekady, i wyemigrował wraz z rodziną do Palestyny, gdzie podjął pracę jako nauczyciel oraz działacz syjonistyczny[12].
Natan Netanyahu Milejkowski zmarł w 1935 roku w wieku 55 lat. Mimo entuzjastycznych świadectw potomków pozostał jednak postacią marginalną w historii ruchu syjonistycznego, a jego przemowy przetrwały głównie w archiwach jidyszowej prasy. Paradoksalnie natomiast religijno-nacjonalistyczny syjonizm, który głosił, po dziesięcioleciach stał się jednym z dominujących nurtów ideowych Izraela. Choć jego wnukowie nigdy go nie poznali, symboliczna obecność dziadka silnie wpłynęła na ich polityczną wyobraźnię[13].
Dorastanie Bencyjona Netanyahu - najstarszego syna Natana i Sary - upływało pod znakiem nieustannych przeprowadzek. Urodzony w Warszawie, Bencyjon żył następnie w Palestynie, często zmieniając miejsce zamieszkania i edukacji. W 1928 roku dołączył do Nowej Organizacji Syjonistycznej - rewizjonistycznego ruchu Ze'eva Jabotinsky'ego, powstałego w opozycji do głównego nurtu Światowej Organizacji Syjonistycznej. Choć Natan i Jabotinsky należeli do tej samej generacji syjonistów rosyjskich, różniło ich niemal wszystko: pierwszy czerpał z religijnej tradycji i legend, drugi z europejskiego nacjonalizmu Garibaldiego i Piłsudskiego. Bencyjon przejął polityczne poglądy ojca, lecz nie jego religijność - odrzucił ją świadomie, wychowując swoich synów już w duchu świeckiego syjonizmu[14].
W centrum myśli Ze'eva Jabotinsky'ego - ideowego fundamentu izraelskiej prawicy, w tym także Benjamina Netanyahu - znajdowała się nienaruszalna integralność terytorialna Erec Israel. Jabotinsky uważał, że naród hebrajski został ukształtowany przez tę ziemię, a "lud Izraela i Erec Israel - jednym są". Dlatego - twierdził - nikt nie może nazywać się jego uczniem, jeśli nie uznaje zasady, że "Syjon cały jest nasz". Wszystkie inne elementy jego doktryny - wolny rynek, odrodzenie języka hebrajskiego czy liberalizm - pozostają ważne, lecz tracą sens bez akceptacji pełni terytorium jako podstawy żydowskiej suwerenności. Jabotinsky nie był jednak wyłącznie terytorialistą. Należał także do pierwszych syjonistycznych demokratów, przekonanych, że prawowite przywództwo rodzi się wyłącznie z powszechnego i bezpośredniego prawa wyborczego[15].
Ze'ev Jabotinsky zwrócił uwagę na Bencyjona Netanyahu dzięki jego publikacjom i w 1939 roku opisał go w liście do profesora Klausnera jako "młodego człowieka o wielu talentach". Choć nie mógł sfinansować jego projektu naukowego, szybko zaprosił go do Londynu. Tam - przygnębiony nadchodzącą wojną i obojętnością świata wobec losu europejskich Żydów - powierzył 29-letniemu Netanyahu reprezentowanie ruchu rewizjonistycznego w Stanach Zjednoczonych, przekonany, że właśnie tam rozstrzygną się losy narodu żydowskiego. Bencyjon odrzucił później propozycję dołączenia do Irgunu (żydowskiej rewizjonistycznej organizacji paramilitarnej powstałej w 1931 roku), wybierając działalność polityczną. Decyzja ta zepchnęła go z czasem na margines ruchu; po powstaniu Izraela to działacze podziemia, a nie polityczni emisariusze, stali się liderami rewizjonistów[16].
Warto na chwilę zatrzymać się przy związkach rewizjonistów z Polską. Irgun powstał jako organizacja odrzucająca politykę "powściągliwości" Hagany, a jego przywódca Ze'ev Jabotinsky szybko znalazł niespodziewanego sojusznika w Warszawie. Dzięki kontaktom z ministrem Józefem Beckiem oraz oficerami Wojska Polskiego otrzymał wsparcie finansowe, logistyczne i organizacyjne od Polski, która widziała w emigracji Żydów do Palestyny własny interes polityczny[17].
Kluczowe znaczenie miało jednak szkolenie wojskowe. Od 1937 roku oficerowie Oddziału II Sztabu Generalnego prowadzili kursy dla członków Irgunu m.in. w Rembertowie i na Podkarpaciu, ucząc taktyki partyzanckiej i metod działań dywersyjnych. Równolegle Polska wspierała przerzut ludzi i broni, tworząc realne zaplecze przyszłej siły zbrojnej żydowskiego podziemia. Projekt ten przerwał dopiero wybuch II wojny światowej, jednak jego konsekwencje okazały się długotrwałe - szczególnie wraz z pojawieniem się w Palestynie Menachema Begina, który po opuszczeniu armii Andersa (choć początkowo odmówił odejścia z Wojska Polskiego, nie chcąc zhańbić munduru), przejął kierownictwo Irgunu i przekształcił go w najbardziej bezkompromisową organizację żydowskiego podziemia[18].
Późniejszy legendarny premier Izraela, który w przedwojennej Polsce nosił imię i nazwisko Mieczysław Biegun i który doprowadził do pokoju z Egiptem, uważał się za ucznia Jabotinsky'ego, lecz w wielu kwestiach szedł dalej, przekształcając rewizjonizm w doktrynę bardziej konfrontacyjną i nacechowaną emocjonalnie. Kluczowe było dla niego przekonanie, że siła - zwłaszcza militarna - stanowi fundament bezpieczeństwa narodu i warunek jego politycznej podmiotowości. Towarzyszyła temu romantyczna wizja narodu żydowskiego oraz nieustępliwy imperatyw terytorialny, zgodnie z którym Izrael ma moralne prawo do całej historycznej ziemi[19].
Neorewizjonizm Menachema Begina opierał się na głębokiej nieufności wobec świata zewnętrznego, postrzeganego jako zasadniczo wrogi wobec Żydów, oraz na ostrej retoryce skierowanej zarówno przeciw Arabom, jak i żydowskim przeciwnikom politycznym. Istotnym elementem była także gotowość do ignorowania norm prawa międzynarodowego, jeśli stały w sprzeczności z interesem narodowym - co znalazło wyraz m.in. w polityce osadniczej na Zachodnim Brzegu. W ten sposób Begin nadał rewizjonizmowi bardziej bezkompromisowy charakter, który ukształtował izraelską prawicę na dekady[20].
Begin sformułował również nieformalną doktrynę, zgodnie z którą Izrael nie może dopuścić, aby państwa wrogie jego istnieniu rozwijały potencjał nuklearny zagrażający jego bezpieczeństwu. Koncepcja ta była później rozwijana przez kolejnych przywódców - w tym Benjamina Netanyahu - a jej kulminacją stał się atak na irański program nuklearny w czerwcu 2025 roku.
Po 1948 roku Menachem Begin, dotąd legendarny przywódca podziemia, znalazł się na politycznym marginesie, wypychany przez Dawida Ben Guriona i Mapai. Kierował partią Cherut (później częścią Likudu), opierając się głównie na dawnych bojownikach Irgunu. Gdy Bencyjon Netanyahu wrócił do Izraela i próbował dołączyć do ruchu jako ideolog, Begin nie dopuścił go do kierownictwa, rezerwując kluczowe stanowiska dla ludzi podziemia. Netanyahu pozostał outsiderem bez realnego zaplecza, a jego relacja z Beginem była w praktyce nieistniejąca[21].
Bencyjon - podobnie jak jego ojciec Natan - pozostawał postacią peryferyjną: politykiem o słabym wyczuciu, który konsekwentnie stawiał na przegrane opcje. Bibi okazał się jego przeciwieństwem. Przekształcił ideologię ojca w skuteczny kapitał polityczny i z pozycji, na które Bencyjon został niegdyś wypchnięty, doprowadził rodzinę z marginesu ruchu rewizjonistycznego do centrum władzy w państwie Izrael.
Benjamin Netanyahu przyszedł na świat 23 października 1949 roku w Tel Awiwie jako obywatel młodego państwa Izrael, choć - podobnie jak jego matka - posiadał również amerykański paszport. Jego rodzice wrócili z Nowego Jorku niespełna rok wcześniej, a imię otrzymał po dziadku ze strony matki; w rodzinie szybko zaczęto nazywać go "Bibi", dla odróżnienia od innych krewnych o tym samym imieniu. Na początku 1950 roku, kilka miesięcy po jego narodzinach, rodzina Netanyahu przeniosła się do Jerozolimy - miasta, którego status nie był wówczas uznawany nawet przez najbliższych sojuszników Izraela[22].
Dzieciństwo Bibiego i jego starszego brata Yoniego upływało w jerozolimskim "domu ormiańskim", przestronnej willi przejętej po arabskich właścicielach, pełnej ciszy, której wymagał pracujący w gabinecie ojciec. Bencyjon - rozczarowany brakiem posady akademickiej - prowadził intensywną pracę redaktorską nad Encyclopaedia Hebraica, często wyjeżdżał, a synom poświęcał czas tylko popołudniami, ucząc ich m.in. historii i gry w szachy. Cila, "oś rodziny", dbała o dom i codzienną dyscyplinę: szkoła, obiad, dwie godziny czytania i pracy własnej. Wakacje spędzali u rodziny w Petach Tikwa, gdzie zyskali swoje przydomki i gdzie - jak wspominają krewni - surowy, szczupły Yoni i bardziej krągły, energiczny Bibi stawiali pierwsze kroki i rozpoznawali świat[23].
Życie Bibiego wywróciło się do góry nogami, gdy w 1958 roku rodzina Netanyahu ponownie przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Ośmioletni chłopiec - wyrwany z sennej Jerozolimy i wrzucony w wir Nowego Jorku - musiał nauczyć się angielskiego od zera, a jego matka spędzała całe popołudnia, ćwicząc z nim wymowę: "Chcieli, żebyśmy doskonalili nasz angielski i uczyli się o Ameryce". Po roku rodzina uciekła z zatłoczonego Manhattanu na Long Island, lecz tęsknota Cili i dzieci za Izraelem szybko przeważyła nad ambicjami Bencyjona; w 1960 roku wrócili do Jerozolimy, gdzie Bibi rozpoczął naukę w prestiżowym liceum Leyada. Tam pozostawał w cieniu charyzmatycznego brata, jak sam pisał: "Yoni wyznaczył standard". Jednocześnie po raz pierwszy znalazł się w środowisku, które otworzyło mu drzwi do izraelskiej elity i dało krąg przyjaciół na całe życie - tym trudniejsza stała się dla niego decyzja o kolejnym wyjeździe do USA w 1962 roku, którą wspominał: "Rozpłakaliśmy się. Nasz świat się zawalił"[24].
W Filadelfii bracia Netanyahu trzymali się wyłącznie razem, szybko stając się wyróżniającymi uczniami w Cheltenham High School, choć pozostawali na uboczu życia szkolnego. Gdy w 1964 roku Yoni wrócił do Izraela, by wstąpić do elitarnej Brygady Spadochroniarzy, Benjamin pozostał w Stanach i to wtedy wykształcił swoją "podwójną tożsamość": w Ameryce był Benem - spokojnym, ambitnym, zakochanym w nauce, sporcie i szachach - zaś w Izraelu powracał do roli Bibiego, bardziej żywiołowego, towarzyskiego i zakorzenionego w dawnych relacjach. Bez brata, który nigdy nie odnalazł się w amerykańskim świecie, Bibi stał się kameleonem: szybko przejął język, styl i pewność siebie kosmopolity, nosił modne amerykańskie ubrania i mówił o popkulturze, nieznanej jeszcze w ówczesnej Jerozolimie. Jednocześnie utrzymywał świetną formę fizyczną, grając w piłkę i imponując masywną, atletyczną budową - cechą, która towarzyszyła mu później w dorosłym życiu i w izraelskich realiach od kibucu po piesze wędrówki po pustyni. Ameryka odcisnęła na Bibim trwałe piętno ideologiczne. Dzięki manichejskiemu światopoglądowi wyniesionemu z domu oraz niechęci do liberalnych, prodemokratycznych środowisk żydowskich, z którymi się zetknął, jego polityczne sympatie skręciły wyraźnie w stronę kapitalizmu, wolnego rynku i indywidualizmu. Pod koniec szkoły średniej wydawało się, że uległ woli ojca: złożył podanie na Yale i został przyjęty, lecz ostatecznie zwyciężył w nim "izraelski Benjamin" - głos Yoniego i zbliżająca się służba wojskowa okazały się silniejsze niż perspektywa prestiżowych studiów w USA[25].
8 maja 1972 roku terroryści z organizacji Czarny Wrzesień porwali samolot linii Sabena, zmuszając pilota do lądowania na lotnisku Lod w Tel Awiwie. Czworo porywaczy - dwóch mężczyzn i dwie kobiety - zagroziło wysadzeniem maszyny, domagając się uwolnienia 315 palestyńskich więźniów. Do akcji skierowano elitarną jednostkę Sayeret Matkal, dowodzoną przez przyszłego premiera Izraela i jednego z najbardziej odznaczonych żołnierzy Sił Obronnych Izraela (ang. Israel Defence Forces/IDF) - Ehuda Baraka[26].
Na zdjęciu z 9 maja 1972 roku widać Ehuda Baraka w białym kombinezonie, z pistoletem w dłoni, doglądającego jeńców opuszczających pokład samolotu linii Sabena. Fot. Ron Ilan / Government Press Office (Israel) / CC BY-SA 3.0Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sabena_Flight_571._I.jpgPlan operacji zakładał podstęp: żołnierze mieli podszyć się pod techników lotniczych, zbliżając się do uprowadzonego samolotu w białych kombinezonach, z bronią ukrytą przy pasach. Ich spokojny marsz miał uśpić czujność terrorystów, którzy sądzili, że to część przygotowań do lotu z uwolnionymi więźniami. Oddział, podzielony na pięć grup, zajął pozycje przy wejściach pokładowych i w ciągu kilku sekund przeprowadził abordaż, błyskawicznie eliminując zagrożenie i ratując zakładników. Brawurowa operacja Izotop zakończyła się w zaledwie 90 sekund po wejściu Sayeret Matkal do samolotu. Dwóch uzbrojonych porywaczy zostało wyeliminowanych, natomiast porywaczki odpowiedzialne za detonatory rozbrojono. W wyniku strzelaniny zginął jeden z zakładników, a dwóch innych odniosło rany[27].
Przez wyjście awaryjne nad lewym skrzydłem swoją grupę żołnierzy Sayeret Matkal poprowadził Benjamin Netanyahu. Ruszył na tył samolotu, gdzie pasażerowie wskazali jedną z terrorystek. Netanyahu chwycił ją za włosy - ku jego zdziwieniu peruka została mu w ręce. Odrzucił ją na bok i ponownie złapał kobietę, domagając się informacji o rozmieszczeniu ładunków wybuchowych. W tym momencie dołączył do niego inny żołnierz, który uderzył terrorystkę pistoletem w twarz. Broń przypadkowo wypaliła, a kula trafiła Bibiego w ramię. Przez lata w Izraelu krążyła anegdota, że został postrzelony w pośladek - dopiero późniejsze ujawnienie szczegółów operacji na lotnisku Lod skorygowało tę wersję, dodając epizodowi odcień ironii i legendy zarazem[28].
Gdy Bibi wylądował w Izraelu 1 czerwca 1967 roku, kraj żył w cieniu nadciągającej wojny: zaciemnione lotnisko, prowizoryczne kostnice w parkach, kopane masowo groby. Trzy dni przed wybuchem wojny sześciodniowej odnalazł Yoniego siedzącego pod drzewem pomarańczowym wraz z oficerami - spokojnych, skoncentrowanych i pewnych zwycięstwa, do którego przygotowywali się latami. Po wojnie, w której Yoni został ranny, Bibi zamierzał pójść w jego ślady i wstąpić do Brygady Spadochroniarzy, ale już podczas selekcji zwrócili na niego uwagę oficerowie prowadzący nabór do najtajniejszej formacji w armii: Sayeret Matkal.
Sayeret Matkal (Jednostka Rozpoznawcza Sztabu Generalnego), funkcjonująca oficjalnie jako "269", była wówczas najbardziej elitarną i najbardziej utajnioną jednostką w Izraelu - tak tajną, że przez 35 lat jej istnienie pozostawało objęte cenzurą. Stworzona jako instrument strategicznego wywiadu i operacji specjalnych, była narzędziem głębokiej penetracji wrogich terytoriów, przeprowadzania operacji o znaczeniu strategicznym i zbierania danych, od których zależało bezpieczeństwo państwa. Przed wojną sześciodniową jej zespoły działały w Egipcie, Syrii i Jordanii, budując dokładny obraz sił arabskich; w czasie wojny trzymano je w rezerwie na wypadek, gdyby konieczne były uderzenia na głębokie cele wroga[29].
Do selekcji zgłosiło się ponad 150 kandydatów - wybrano zaledwie trzydziestu. Potem przeszli czteromiesięczny trening podstawowy, kurs spadochronowy oraz niekończące się ćwiczenia nawigacyjne, marsze i działania w małych grupach za liniami wroga. To właśnie w tym środowisku Netanyahu błyszczał: wyróżniał się niespotykaną sprawnością fizyczną, wstawaniem przed świtem na dodatkowe biegi, ogromną siłą - to dlatego powierzono mu noszenie karabinu maszynowego plutonu - oraz żelazną dyscypliną, która kazała mu utrzymywać mundur w idealnym porządku nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. W ciągu następnych czterech i pół roku Netanyahu wykonywał zadania, których szczegóły do dziś pozostają utajnione. Nowe zespoły Sayeret Matkal, do których trafił, przygotowywano do operacji transgranicznych, głębokiego zwiadu i misji, które stały się legendą tej formacji, choć przez dekady nie wolno było o nich mówić[30].
Ranny Benjamin Netanyahu podczas uroczystości po operacji Sabena (1972) ściska dłoń prezydenta Zalmana Szazara. Fot. Ron Ilan / IDF Spokesperson's Unit / CC BY-SA 3.0 Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Netanyahu%27s_military_service_III.jpgPo operacji Izotop, z której wyszedł jedynie lekko ranny, Netanyahu wrócił do Sayeret Matkal, lecz zbliżający się koniec pięcioletniej służby zbiegł się z narastającą ambiwalencją wobec kariery wojskowej: wahał się między awansem i odejściem z elitarnej jednostki a studiami na Yale, z którymi utrzymywał regularny kontakt[31].
[1] United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs (OCHA), "Data on Casualties in the Occupied Palestinian Territory", https://www.ochaopt.org/data/casualties, dostęp 04.12.2025.
[2] Benjamin Netanyahu (@IsraeliPM), "Citizens of Israel, we are at war", X, 07.10.2023, https://x.com/IsraeliPM/status/1710583005230575705, dostęp 04.12.2025.
[3] Israel Ministry of Foreign Affairs, "Declaration of the Establishment of the State of Israel", 14.05.1948, https://www.gov.il/en/departments/general/declaration-of-establishment-state-of-israel, dostęp 04.12.2025.
[4] Yeshivat Har Etzion, "14 May 1948: Declaring the State", Israel and the Laws of the State, https://www.etzion.org.il/en/halakha/studies-halakha/laws-state-and-society/14-may-1948-declaring-state, dostęp 04.12.2025.
[5] James Barr, Linia na piasku: Konflikt, który ukształtował Bliski Wschód (Poltext 2021), s. 454-456.
[6] British Foreign Office, "The Balfour Declaration", 02.11.1917, The Avalon Project, Yale Law School, https://avalon.law.yale.edu/20th_century/balfour.asp, dostęp 04.12.2025.
[7] Barr, Linia na piasku, s. 455-456.
[8] Benjamin Netanyahu, "The Personal-National Story of Prime Minister Benjamin Netanyahu", YouTube, 14.02.2015, https://youtube.com/watch?v=kgoQfMcA_ek, dostęp 04.12.2025.
[9] Anshel Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie i czasy Beniamina Netanyahu (Wydawnictwo Sonia Draga 2019), s. 11-13.
[10] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 14.
[11] Benjamin Netanyahu, Bibi: My Story (Threshold Editions/Simon & Schuster 2022), s. 166.
[12] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 14-15.
[13] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 15.
[14] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 17-18.
[15] "Judaism", Israel Hayom, https://www.israelhayom.co.il/judaism/article/3442510, dostęp 04.12.2025.
[16] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 28.
[17] "Polski wkład w Izrael. Jak II RP angażowała się na Bliskim Wschodzie", Gazeta Prawna, https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/886096,polski-wklad-w-izrael-jak-ii-rp-angazowala-sie-na-bliskim-wschodzie.html, dostęp 04.12.2025.
[18] "Polski wkład w Izrael".
[19] Robert O. Freedman, ed., Israel Under Netanyahu: Domestic Politics and Foreign Policy (Routledge 2020), s. 20-21.
[20] Freedman, Israel Under Netanyahu, s. 21.
[21] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 46.
[22] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 44.
[23] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 51-52.
[24] Netanyahu, Bibi: My Story, s. 29-32.
[25] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 60.
[26] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 79.
[27] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 80-81.
[28] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 80-81.
[29] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 68-71.
[30] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 68-71.
[31] Pfeffer, Bibi. Burzliwe życie, s. 68-71.
11:00 rano, 7 października 2023 roku. Na trawniku przed masywnym kompleksem Ministerstwa Obrony w Tel Awiwie panuje napięta, nerwowa atmosfera. W świetle ostrego, południowego słońca Benjamin Netanyahu wychodzi przed kamery - w granatowej marynarce, z miniaturową flagą Izraela przypiętą do klapy i w białej koszuli lekko rozpiętej pod szyją. Jego twarz jest zmęczona, ale głos pozostaje pewny. Staje na chwilę w milczeniu, po czym wypowiada zdanie, które w jednej chwili definiuje nową rzeczywistość: "Obywatele Izraela, jesteśmy w stanie wojny"[2].
W jego głosie nie słychać drżenia. Twarz skupiona, ruchy oszczędne, gesty wyważone - to człowiek, który przez dekady uczynił z wystąpień medialnych jedno ze swoich najważniejszych narzędzi politycznych. Netanyahu, dawny ambasador i jeden z najbardziej doświadczonych komunikatorów w izraelskiej polityce, od lat wiedział, że w epoce kamer każde słowo i każdy gest mają znaczenie strategiczne. W tej chwili nie przemawiał jednak tylko do obywateli Izraela, lecz również do wrogów państwa i do całego świata.
Kilka godzin wcześniej bojownicy Hamasu przełamali granicę Strefy Gazy i rozpoczęli największy atak na terytorium Izraela od dziesięcioleci. W południowych miejscowościach trwały walki, dochodziło do masakr i porwań cywilów, a izraelskie służby bezpieczeństwa wciąż próbowały odzyskać kontrolę nad sytuacją. Obrazy chaosu szybko obiegały światowe media, wstrząsając społeczeństwem izraelskim i podważając poczucie bezpieczeństwa, które przez lata było fundamentem państwowej strategii.
Dla Benjamina Netanyahu był to moment szczególny. Polityk, który przez lata budował swój wizerunek jako strażnika bezpieczeństwa Izraela, stanął w obliczu wydarzenia podważającego jeden z głównych filarów tej narracji. Atak z 7 października nie był jedynie kolejną eskalacją konfliktu z Hamasem. Był wstrząsem strategicznym, który uderzył w samo serce izraelskiego systemu bezpieczeństwa - a tym samym w polityczne dziedzictwo najdłużej urzędującego premiera w historii państwa.
W kolejnych tygodniach i miesiącach Izrael rozpoczął szeroko zakrojoną operację wojskową w Strefie Gazy. Konflikt szybko przestał mieć wyłącznie lokalny charakter. Na północy rosło napięcie z Hezbollahem w Libanie, w regionie Morza Czerwonego aktywizowały się powiązane z Iranem ugrupowania, a sam Teheran coraz wyraźniej pojawiał się w strategicznym tle całej konfrontacji. Wojna, która rozpoczęła się jako odpowiedź na atak Hamasu, zaczęła przekształcać się w szerszy kryzys bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.
Jednocześnie konflikt ten stał się również próbą dla samego Netanyahu. Premier, który przez lata dominował na izraelskiej scenie politycznej, musiał zmierzyć się nie tylko z militarnymi konsekwencjami wojny, lecz także z narastającą presją wewnętrzną. Część opinii publicznej obarczała go odpowiedzialnością za systemowe błędy, które umożliwiły atak Hamasu. Ulice Tel Awiwu i Jerozolimy ponownie wypełniły się demonstrantami, a pytanie o polityczną przyszłość premiera powróciło z nową siłą.
Im dłużej trwała wojna, tym trudniej było oddzielić strategiczny interes państwa od politycznej przyszłości jego przywódcy. Decyzje podejmowane w Jerozolimie miały znaczenie nie tylko dla przebiegu konfliktu, lecz również dla układu sił wewnątrz izraelskiej polityki.
Czy Benjamin Netanyahu prowadził tę wojnę wyłącznie jako premier odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa, czy również jako polityk walczący o własne przetrwanie?
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Aby się do niej zbliżyć, trzeba cofnąć się w czasie i prześledzić drogę, która doprowadziła zarówno Izrael, jak i samego Netanyahu do momentu, w którym znalazł się przed kamerami w październikowe przedpołudnie 2023 roku.
Historia i polityka Bliskiego Wschodu, zwłaszcza po II wojnie światowej, przyprawiają wielu badaczy o ból głowy. Region ten nie tylko wydaje się mozaiką interesów i konfliktów trudnych do uchwycenia, ale też łatwo w nim zderzyć się z barierami światopoglądowymi, metodologicznymi i językowymi, których pokonanie w warunkach trwającego konfliktu jest tytanicznym wyzwaniem. Nie jest to rzadkością, że wydarzenia, które opinia publiczna przyswaja jako oczywiste fakty z przekazów medialnych, w rzeczywistości wynikają z niezwykle złożonej dynamiki politycznej, tarć narodowościowych, sporów terytorialnych, przekonań religijnych, zakulisowych decyzji mocarstw oraz głębokich traum społecznych, do których zrozumienia niezbędna jest szczegółowa wiedza z wielu dziedzin, od strategii militarnej po prawo międzynarodowe.
Będąc bacznym obserwatorem wydarzeń w Strefie Gazy od pamiętnego dnia 7 października 2023 roku, nie umiem wskazać jednej pracy wydanej w Polsce, która w sposób przystępny i rzeczowy przedstawiłaby polityczne tło i działania wojenne związane z wojną Hamasu z Izraelem, która na ten moment pochłonęła życie ponad 60 tysięcy ludzi, w znakomitej większości palestyńskich cywilów. Początkowy szok wynikający z okrucieństwa Hamasu przerodził się w jeszcze większą tragedię, napędzaną przekonaniem rządu Izraela o zasadności polityki odwetu i pacyfikacji Strefy Gazy jako rozwiązań słusznych politycznie i moralnie. Jako prawnikowi zajmującemu się prawem humanitarnym i prawami dziecka, trudno mi przejść obojętnie wobec tej hekatomby, mając jednocześnie świadomość zbrodni popełnionych przez Hamas. Tym bardziej ucieszyła mnie propozycja Marcina Lupy, absolwenta Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, który, mimo że zawodowo nie zajmuje się dziennikarstwem, od lat publikuje analizy i komentarze dotyczące Bliskiego Wschodu oraz polityki międzynarodowej. Jego inicjatywa stanowi interesującą próbę wypełnienia luki na polskim rynku wydawniczym.
Gdy rok temu rozmawialiśmy telefonicznie o założeniach przyszłej książki, w szczególności zainteresowała mnie koncepcja uczynienia Benjamina Netanyahu jej głównym aktorem. Autor nie musiał przekonywać mnie do tego, że bez zrozumienia politycznej kariery, poglądów, jak i osobowości długoletniego premiera Izraela nie sposób zrozumieć wydarzeń sprzed dwóch lat oraz ich dramatycznych następstw. Dla współczesnego czytelnika tragedia, którą rozpoczęła Czarna Sobota 7 października 2023 roku, może wydawać się jedynie kolejną odsłoną krwawego, niezrozumiałego i odległego konfliktu. A jednak, podobnie jak w przypadku innych wojen w historii ludzkości, kluczowe pozostają pytania o strony, ukryte motywacje, strategie przetrwania liderów i długofalowe konsekwencje działań podejmowanych przez ludzi uwikłanych w tę geopolityczną matnię. Macin Lupa idealnie oddaje te skomplikowane zależności, stawiając sobie za cel odpowiedź na proste pytanie - jaka jest rola i odpowiedzialność Netanyahu w wojnie Izraela z Hamasem.
Poza samą koncepcją i doniosłością tematu, zdecydowałem się wydać tę pracę w serii "Biblioteka Wojenna" z kilku powodów. Pierwszym z nich jest niewątpliwie jakość samej analizy, która pokazuje głęboką erudycję autora i biegłość, z jaką porusza się po meandrach bliskowschodniej polityki, o której rzadko można przeczytać w codziennej prasie w tak usystematyzowany sposób. Po drugie, Marcin Lupa udowadnia, że jest wnikliwym obserwatorem współczesnych procesów strategicznych. Nie ogranicza się jedynie do relacjonowania ruchów wojsk na froncie miejskim w Gazie, ale z precyzją rekonstruuje wieloletnią strategię premiera Netanyahu, opartą na iluzorycznym przekonaniu, że konflikt palestyński można bez końca kontrolować i marginalizować.
Autor trafnie ukazuje, że brutalna rzeczywistość wojny totalnej zdemolowała dotychczasowy status quo, a lokalne starcia w enklawie były i są ściśle powiązane z szerszą, bezwzględną grą interesów na Bliskim Wschodzie - od ambicji Iranu, przez bezsilność Hamasu, dylematy Hezbollahu, aż po rewolucyjne i kontrowersyjne plany administracji Donalda Trumpa. Dzięki temu książka zyskuje dodatkową głębię, wykraczając poza ramy klasycznej monografii wojskowej, i oferuje czytelnikowi pełny obraz epoki, w której prawo międzynarodowe, dyplomacja i potęga (a także słabość) militarna przenikają się na bezprecedensową skalę.
Dla osób, które po raz pierwszy mają styczność z tematem izraelsko-palestyńskim w formie monografii, mam też dobrą wiadomość. Marcin Lupa z dużą starannością odtwarza także historyczny i ideologiczny krajobraz, z którego wyrósł współczesny Izrael. Pokazuje korzenie polityczne rodów syjonistycznych, analizuje dziedzictwo rewizjonizmu Ze'eva Jabotinsky'ego oraz neorewizjonizmu Menachema Begina, łącząc je z osobistą historią rodziny Netanyahu. Pokazuje, jak romantyczny imperatyw terytorialny i głęboka nieufność wobec świata zewnętrznego ukształtowały mentalność ludzi, którzy dziś decydują o losach Bliskiego Wschodu. Połączenie chłodnej analizy militarnej z refleksją nad historycznymi procesami i osobistymi ambicjami głównych bohaterów, które doprowadziły do wybuchu wojny w październiku 2023 roku, stanowi jedną z wyraźnych zalet tej publikacji.
Wojna miejska w Strefie Gazy ujawniła również klasyczny paradoks współczesnych konfliktów zurbanizowanych, w których masowe uderzenia, mające w teorii "zmiękczyć" pozycje przeciwnika, w praktyce często stają się atutem w rękach obrońców. Autor ze starannością rekonstruuje realia walk w gęstej zabudowie, gdzie gruzy zniszczonych budynków błyskawicznie zamieniają się w naturalne barykady, punkty oporu oraz trudne do przebycia dla ciężkiego sprzętu wąskie gardła. W takich warunkach asymetria wiedzy topograficznej staje się kluczowym czynnikiem taktycznym - bojownicy Hamasu, doskonale znający labirynty miejskich uliczek, potrafią sprawnie omijać rumowiska, podczas gdy nacierające siły IDF zmuszone są do operowania w skrajnie dynamicznym i nieprzewidywalnym środowisku. Co więcej, Marcin Lupa zwraca uwagę na unikalną specyfikę Gazy, która nie jest "zwykłym" miastem, lecz wielowarstwową twierdzą przygotowywaną do obrony przez lata. Taktyka Hamasu opiera się bowiem na systematycznym "schodzeniu w dół", czyli przenoszeniu stanowisk bojowych z wyższych kondygnacji do piwnic, a przede wszystkim do potężnej, podziemnej sieci tuneli. Ta drobiazgowa analiza operacyjna, zestawiająca działania w Palestynie z historycznymi precedensami walk wielkomiejskich, pozwala czytelnikowi w pełni zrozumieć, dlaczego starcia w tym regionie okazały się tak krwawe, wyczerpujące i trudne do jednoznacznego rozstrzygnięcia pomimo olbrzymiej przewagi strony izraelskiej.
Choć poruszana tematyka nie należy do łatwych, wywołuje skrajne emocje i dotyka ogromu ludzkiego cierpienia po obu stronach barykady, książka ta będzie trzeźwiącą i wzbogacającą horyzonty lekturą dla wielu czytelników. Autorowi udało się bowiem w sposób klarowny i syntetyczny wyjaśnić procesy historyczne i mechanizmy współczesnej wojny na niewielkim obszarze, których ostateczne konsekwencje dla układu sił na świecie będziemy zgłębiać jeszcze przez wiele dekad. Możliwe jest również, że nigdy nie dowiemy się całej prawdy, ponieważ nikomu nie będzie na tym zależeć, a sama "prawda" będzie wyglądała zgoła inaczej w zależności od strony konfliktu.
Oddając czwarty tom "Biblioteki Wojennej" w ręce czytelników, mam nadzieję, że nie będzie to ostatnia praca Marcina Lupy w tej serii.
Jokohama, 16 czerwca 2026Michał A. Piegzik
Atak Hamasu na południe Izraela był wstrząsem - nie tylko ze względu na skalę przemocy, lecz przede wszystkim dlatego, że podważył głęboko zakorzenione przekonanie o możliwości kontrolowania sytuacji w Strefie Gazy. Przez lata utrwalał się paradoksalny obraz świata: demokracje, oglądane z zewnątrz, często wydają się słabsze, niż są w rzeczywistości, podczas gdy reżimy autorytarne sprawiają wrażenie stabilnych i skutecznych, ukrywając własne słabości za fasadą siły. Taki sposób postrzegania Izraela przez jego przeciwników najprawdopodobniej przyczynił się do błędnych kalkulacji, których kulminacją był atak Hamasu 7 października.
Czarna Sobota zburzyła dotychczasową logikę zarządzania konfliktem w Gazie - przekonanie, że można go ograniczać, kontrolować i stabilizować bez konieczności jego ostatecznego rozstrzygnięcia. Reakcja Izraela na najtragiczniejszy dzień dla Żydów od czasów Holocaustu była szybka, brutalna i zdecydowana. Zaskoczyła wrogów Jerozolimy, ale jednocześnie wstrząsnęła opinią międzynarodową. W jej następstwie konflikt rozlał się na cały region, osiągając skalę niespotykaną od dziesięcioleci i zmieniając Bliski Wschód w sposób, którego konsekwencje dopiero zaczynają się ujawniać.
Wojny nie wybuchają nagle. Są rezultatem długotrwałych procesów - decyzji politycznych, przesunięć strategicznych, błędnych kalkulacji oraz świadomych wyborów podejmowanych w określonych realiach.
W centrum tych wydarzeń znajduje się polityk budzący skrajne emocje - w Izraelu, w świecie zachodnim i na całym Bliskim Wschodzie. Polityka Benjamina Netanyahu przez dekady współkształtowała ramy funkcjonowania państwa Izrael. Bibi stał na czele rządu łącznie przez osiemnaście lat, a na izraelskiej scenie politycznej odgrywa kluczową rolę od początku lat 90. Historia Izraela w XXI wieku jest w dużej mierze spleciona z jego postacią, a ocena jego przywództwa pozostaje nierozerwalnie związana z losami państwa. Jako najdłużej urzędujący premier był współtwórcą strategii bezpieczeństwa opartej na przewadze militarnej, odstraszaniu oraz przekonaniu, że konflikt z Palestyńczykami można utrzymywać na poziomie możliwym do kontrolowania.
Niniejsza książka stanowi próbę zrozumienia, jak doszło do momentu Czarnej Soboty - chwili, w której ta strategia zawiodła. Jest także próbą odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób Netanyahu, znajdujący się w krytycznym momencie swojej kariery politycznej, zareagował na to załamanie oraz jak dążył do odzyskania inicjatywy strategicznej w regionalnym konflikcie, który ogarnął Izrael i stopniowo przekształcił układ sił na całym Bliskim Wschodzie.
Nie sposób przy tym abstrahować od ludzkiego wymiaru tej wojny. Konflikt w Strefie Gazy przyniósł ogromne straty wśród ludności cywilnej - zarówno po stronie izraelskiej, jak i palestyńskiej. Skala zniszczeń, śmierci i społecznej traumy sprawia, że analiza strategiczna nie może być oddzielona od jej konsekwencji prawnych, politycznych, społecznych i humanitarnych.
W pracy w przypadku nazw własnych pochodzących z języków nieposługujących się alfabetem łacińskim, w szczególności arabskiego i hebrajskiego, nieutrwalonych w języku polskim zastosowano angielską transkrypcję, zgodną z dominującą praktyką w literaturze anglojęzycznej. Nazwy te podlegają odmianie zgodnie z zasadami języka polskiego.
Książka opiera się na analizie źródeł prasowych, raportów instytucji badawczych oraz opracowań naukowych dotyczących konfliktu izraelsko-palestyńskiego i geopolityki Bliskiego Wschodu. Ze względu na trwający charakter konfliktu część danych - zwłaszcza dotyczących liczby ofiar oraz struktury strat - pozostaje przedmiotem sporów metodologicznych. W takich przypadkach przywołano różne interpretacje funkcjonujące w literaturze i debacie eksperckiej[1].
Książka powstała w czasie trwania konfliktu, którego ostateczne konsekwencje pozostają jeszcze nieznane.
Autor składa podziękowania dr. Mateuszowi Piątkowskiemu za wkład merytoryczny w opracowanie zagadnień z zakresu prawa międzynarodowego.