Gareth Bale - Santiago Siguero

Reflow text when sidebars are open.
Gareth Bale
Santiago Siguero
Tłumaczenie: NSGroup, www.NSGroup.info
Originally published in Spanish as GARETH BALE. EL CICLÓN DE GALES Copyright ? Santiago Siguero With the participation of Página Tres Agencia Literaria S.L. and Al Poste Ediciones
Copyright for the Polish edition ? by Wydawnictwo RM, 2017 All rights reserved.
Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 rm@rm.com.pl, www.rm.com.pl
Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.
Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.
Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.
ISBN 978-83-7773-321-9 ISBN 978-83-7773-751-4 (e-Pub) ISBN 978-83-7773-752-1 (mobi)
Redaktor prowadzący: Irmina Wala-Pęgierska Redakcja: Barbara Odnous Korekta: Michał Pęgierski Nadzór graficzny: Grażyna Jędrzejec Projekt okładki: Maciej Jędrzejec Zdjęcia na okładce i w książce: Shutterstock.com Opracowanie wersji elektronicznej: Marcin Fabijański Weryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec
W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: rm@rm.com.pl
PROLOG
Gareth to brytyjskie imię, oznacza ?rycerza', ?osobę szlachetną' lub - zgodnie z większością znaczeń - ?silną lancę'. Niezwykle rzadko imię tak wiernie odzwierciedla sportowe zdolności piłkarza jak w przypadku Walijczyka.
Lanca. W rzeczywistości Gareth Bale jest nowoczesną wersją dawnej lancy. Mówimy o czymś podobnym do pocisku odrzutowego. Jednak gdy imię to pojawiło się w starożytnej Brytanii, technologia nie była jeszcze tak daleko posunięta. Zgodnie z definicją ?lancy' - Gareth jest bronią szybkiego ataku, celną i śmiercionośną, zdolną przeniknąć zbroję przeciwnika i rozgromić go po zastosowaniu wachlarza ofensywnych manewrów. Strzela rzuty wolne jak Cristiano Ronaldo, główkuje jak klasyczny angielski napastnik, ataki kończy precyzyjnymi strzałami do bramki z lewej lub prawej strony, przeciska się przez obronę przeciwnika ze skutecznością pocisku. Można by powiedzieć, że Bale jest jak skrzyżowanie lancy, maczugi i młota - całego repertuaru śmiercionośnej średniowiecznej broni.
Silny. Bale jest niczym byk. Mierzy 186 cm wzrostu, waży 82 kilogramy i porusza się po boisku z zaskakującą zwinnością i szybkością. Góruje sprawnością fizyczną nad większością piłkarzy. Jego ciało kryje w sobie siłę gracza rugby, zdolności aerobowe średniodystansowego biegacza oraz umiejętności hokeisty do poruszania się po ograniczonym terenie. To nie przypadek. Rugby, lekkoatletyka i hokej kształtowały kondycję fizyczną Bale'a od najmłodszych lat. W Cardiff, stolicy Walii, gdzie spędził dzieciństwo, gra owalną piłką była traktowana niczym religia.
Mimo to Bale zawsze stawiał na pierwszym miejscu futbol. Trzeba przyznać, że grał w piłkę nożną skuteczniej niż w rugby. Szło mu w tej dyscyplinie lepiej niż w każdej innej - do tego stopnia, że nauczyciele wychowania fizycznego za każdym razem, gdy grał towarzysko z kolegami, byli zmuszeni narzucić mu specjalne utrudnienia. Lewonożnemu Bale'owi nakazywano grać prawą nogą i z pierwszej piłki. Kiedy Bale grał bez żadnych ograniczeń, natychmiast przechwytywał piłkę i biegł z nią do bramki, jakby był sam na boisku. Pierwsi trenerzy Garetha wspominają, że ograniczanie mu swobody gry było jedynym sposobem na to, by mecze rozgrywane w Whitchurch High School mogły być wyrównane. W sezonie 2012/2013 Bale przypominał tego chłopca, który niegdyś przerażał przeciwników - strzelił 26 goli, z tego wiele po sprytnych indywidualnych akcjach. Pomimo jego ofensywności, Tottenham Hotspur FC nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Mówi się, że był to jeden z powodów przejścia piłkarza do Realu Madryt.
Życie Bale'a obfitowało w wydarzenia, które składają się na typową biografię gwiazdy sportu: wcześnie odkryty talent (w wieku 9 lat został przyjęty do juniorskiej drużyny Southampton FC, w wieku 16 lat zadebiutował w dorosłym zespole), silny charakter, który pozwolił mu przezwyciężyć kontuzje w początkowych latach kariery (płaci ogromną cenę za przystosowanie organizmu do wymagań wielkiej rywalizacji), umiejętność pokazania talentu w ważnych momentach (mecz towarzyski z Brazylią w 2006 roku i przede wszystkim dwukrotne zmierzenie się z Interem Mediolan podczas rozgrywek Ligi Mistrzów w 2010 roku) oraz sezon eksplozji talentu (2012/2013, kiedy to dawny lewy obrońca daje się poznać jako jeden z najskuteczniejszych napastników w Lidze Mistrzów). Bale jako jeden z najlepszych piłkarzy świata jest obiektem pożądania największych europejskich klubów. Tak naprawdę zaledwie dwa lub trzy mogłyby się o niego starać. Wśród nich oczywiście znajduje się hiszpański Real Madryt.
Bale zawsze był świadomy swoich wyborów. Jego idolem z lat dziecięcych był Ryan Giggs, z którym grał w jednej drużynie na początku kariery; dziś jest nim Cristiano Ronaldo. Postać Portugalczyka i niemal mistyczne uwielbienie, którym fani darzą Real Madryt, uwiodły go dawno temu, jednak na spełnienie marzeń musiał poczekać aż do lata 2013 roku, gdy sfinalizowano jeden z najdroższych transferów w historii futbolu, jakim było jego przejście do hiszpańskiego klubu. Bale jest jednym z tych piłkarzy, którzy według Florentino Péreza, prezesa Realu Madryt od 2009 roku, mają szansę zrobić światową karierę. Rzeczywiście, z przeprowadzonych w czerwcu 2013 roku badań wynika, że słynny gest zwycięstwa Garetha: serce utworzone z kciuków i palców wskazujących obu dłoni, kojarzony z jego numerem 11 w Tottenhamie Hotspur, może przynieść piłkarzowi - po zarejestrowaniu tego gestu jako własnej marki - dochody w wysokości około 12 milionów euro rocznie. "Jedenaście serce" - chłopak, który ma dobrze poukładane w głowie, wiedzie ustabilizowane życie osobiste i odznacza się skromnością - może się pochwalić "galaktycznym" wizerunkiem również poza boiskiem. Jednak kibiców interesuje przede wszystkim to, jak Gareth radzi sobie z piłką. Dlatego w kolejnym rozdziale skupimy się właśnie na przestudiowaniu zdolności piłkarskich i kariery "silnej lancy", wciąż wysoko ocenianego europejskiego piłkarza, bez wątpienia zawodnika o dużym potencjale. Jest on jednym z tych talentów, które - jak mówi walijski trener John Toshack - "nie rodzą się na kamieniu".
Transfer Garetha Bale'a do Realu Madryt, przeprowadzony latem 2013 roku, był wielkim przedsięwzięciem handlowym. I jak każdej ogromnej transakcji tego typu - towarzyszyła mu aura opery mydlanej, z właściwymi jej kłótniami, sterowanymi przeciekami oraz próbami zrobienia przy okazji medialnej kariery przez czasem zupełnie przypadkowe osoby. Krótko mówiąc, raz transfer był już prawie rzeczywistością, a za chwilę wydawało się, że nigdy nie dojdzie do jego sfinalizowania. I tak w kółko.
W rzeczywistości przybycie Bale'a do Madrytu nie było jedynym negocjacyjnym serialem w sporcie tamtego lata. Podobnie przebiegało przejście Neymara do FC Barcelony. W tej transakcji brał udział także Real Madryt. Florentino Pérez przyznał, że klub rozważał możliwość zakontraktowania Brazylijczyka, którym zainteresował się, gdy ten był jeszcze dzieckiem. Obydwu transferom towarzyszyły liczne spekulacje, z których większość miała niewiele wspólnego z rzeczywistością. Mimo że w obu transferach widać podobieństwa, ich cele był zupełnie różne - ze względu na zażartą rywalizację między Barceloną i Realem. Neymar przeszedł do Barçy, aby razem z Leo Messim - uważanym w zasadzie jednogłośnie za najlepszego obecnie piłkarza na świecie - stworzyć znakomity tandem. Natomiast Bale miał się stać się w klubie "Los Blancos" symetryczną projekcją w polu gry Cristiano Ronaldo, piłkarza, którego nie tylko podziwia za szybkość, siłę i celność strzałów, ale któremu stara się również dorównać we wszystkim na boisku (niejednokrotnie z powodzeniem).
Wróćmy jednak do lata 2013 roku i przeciągającego się transferu Bale'a do Realu Madryt. Cała operacja była przygotowywana na czwartym piętrze części administracyjnej madryckiego stadionu Santiago Bernabéu, czyli w gabinetach zarządu klubu, zwanych powszechnie "szlachetnym piętrem" lub T4. Według niektórych źródeł, Real Madryt nawiązał kontakt z Bale'em w 2009, 2008, a być może nawet już w 2007 roku, kiedy piłkarz miał zaledwie 18 lat i dopiero zaczynał karierę. Plotki zamieniły się w fakty w 2010 roku, kiedy Gareth wystąpił w meczu przeciwko Interowi Mediolan w elitarnej scenerii Ligi Mistrzów i podczas późniejszego starcia w ćwierćfinale tych samych rozgrywek z Realem Madryt. Pierwszym trenerem, który zwrócił uwagę kierownictwa Realu Madryt na potrzebę zakontraktowania Bale'a, był José Mourinho.
Jednakże w klubie "Królewskich" pojawił się wówczas niemały problem. Po wybuchu talentu Bale'a w najbardziej prestiżowych rozgrywkach świata cena za jego umiejętności zaczęła gwałtownie rosnąć. Już nie tylko Real Madryt śledził postępy piłkarza. W Anglii zaczęto go widzieć w słynnym klubie Manchester United FC, a kibice "Czerwonych Diabłów" publicznie "prosili" o pozyskanie Bale'a do zespołu, przedstawiając wyniki ankiety przeprowadzonej na oficjalnej stronie internetowej klubu. Również londyński Arsenal FC nie ukrywał zainteresowania gwiazdą swojego rywala znad Tamizy, Tottenhamu Hotspur.
Niestety oferty Manchesteru United, Realu Madryt, Arsenalu, Barcelony czy Juventusu Turyn - wymieniając tylko nazwy najbardziej znaczących klubów - szybko zostały przez działaczy Tottenhamu odrzucone. Kierownictwo i trenerzy klubu doskonale zdawali sobie sprawę, jakiej klasy piłkarz rozwijał się pod ich troskliwą opieką. Znali każdy etap jego szybko rozwijającej się kariery, chociaż nie do końca wyobrażali sobie, gdzie mógłby znajdować się jej kres. Harry Redknapp, ówczesny trener Tottenhamu, pytany o plany wobec Bale'a, co zdarzało się coraz częściej, gdyż dobre występy piłkarza przysporzyły mu popularności, zawsze odpowiadał, że klub w trakcie ekspansji - jak Tottenham, który po pięciu dekadach powrócił do rozgrywek w Lidze Mistrzów - nie może sobie pozwolić na utratę takiego piłkarza. To, że drużyna ze stadionu White Hart Lane zdołała wejść do czwórki największych angielskich klubów, pozostawiając w tyle takich gigantów, jak Manchester City FC i Liverpool FC, było możliwe dzięki posiadaniu piłkarzy pokroju Garetha Bale'a.
W klubie doskonale zdawano sobie z tego sprawę. Dlatego po każdym sezonie nagradzano Bale'a dużo korzystniejszym kontraktem, nie uzależniając jego wynagrodzenia od liczby strzelonych bramek i rozegranych meczów. Nie przywiązywano także wagi do tego, czy Gareth kończył sezon z kontuzją, czy w szczytowej formie. Zresztą, on nigdy nie zawodził. Każdego roku w maju lub czerwcu piłkarz był zapraszany do gabinetu Daniela Levy'ego, aby odnowić umowę z klubem z północnego Londynu. Nawet w czerwcu 2013 roku, kiedy już przygotowywano jego transfer do Realu Madryt, Tottenham zapewniał publicznie, że pracuje nad nowym kontraktem dla swojego najlepszego zawodnika. Mimo że przyszłość Bale'a była już zapisana w białych barwach madryckiego klubu, Tottenham zaprzeczał, że pozbywa się swojej gwiazdy.
Logicznie rzecz biorąc, były to elementy gry przetargowej, którą są w istocie wielkie futbolowe transfery. Złożoność tego typu negocjacji doskonale pokazuje transfer Neymara z brazylijskiego klubu Santos FC do Barcelony, przy okazji którego padały kwoty do dziś przez wielu podawane w wątpliwość.
Liczby wymieniane w rozmowach o kontrakcie Garetha Bale'a też mogą przyprawić o zawrót głowy. Przy czym nie mówimy tu o jego 26 golach w sezonie 2012/2013 - albo nie tylko o nich. Tottenham, wobec coraz bardziej realnej możliwości utraty walijskiego piłkarza, wypuścił przeciek, że nie zamierza się zrzec Garetha Bale'a za sumę mniejszą niż Real Madryt zapłacił w 2009 roku za Cristiano Ronaldo, czyli 96 milionów euro. Za zachowanie twarzy przed swoimi kibicami klub zażądał co najmniej "jednego funta więcej". Podczas negocjacji mówiono o kwotach znacznie wyższych. Oczywiście - jak w każdej dobrej partii pokera - niektóre liczby okazały się elementami fałszywych strategii. Nawiązując do transferu Cristiano Ronaldo, jak dotąd najdroższego w historii futbolu, Tottenham chciał podkreślić umiejętności swojego zawodnika. Warunki postawione przez Daniela Levy'ego i porównywanie Walijczyka do piłkarza z Madery wprawiły działaczy "Los Blancos" w osłupienie. Cristiano Ronaldo przybył do Realu Madryt z Manchesteru United jako zdobywca Złotej Piłki (w tamtym czasie przyznawano trofeum według dawnego systemu głosowania, według wielu znacznie bardziej obiektywnego niż obecny), a także jako gwiazda Ligi Mistrzów i trzykrotny zdobywca mistrzostwa Anglii. Ponadto Cristiano strzelał po 30 goli w sezonie (w Realu Madryt średnia ta wzrosła powyżej 30), podczas gdy Bale dopiero się wybijał.
W tym, że mimo zawyżonych warunków, udało się sfinalizować transfer Bale'a, duże znaczenie miały, jak w większości tego typu przypadków, chęci piłkarza, który od zawsze marzył o włożeniu białej koszulki "Królewskich". I nie chodziło tym razem o puste słowa, które zwykle wypowiada się na konferencjach prasowych lub które PR-owcy piszą dla piłkarzy, by sportowcy niczym papugi powtarzali je w dniu prezentacji przed nowymi kibicami. W przypadku Bale'a jego podziw dla Realu Madryt był autentyczny. Stanowił rodzaj dziedzictwa po dziadku, który zaszczepił chłopcu szacunek do białych koszulek. Nosili je przecież tacy zawodnicy jak Puskás, Di Stéfano, Gento, Rial, Santamaría, Zárraga i reszta drużyny Realu Madryt, która w finale Pucharu Europy w 1960 roku, rozegranym na stadionie Hampden Park w Glasgow w Wielkiej Brytanii, zmiażdżyła 7:3 Eintracht Frankfurt. Przez następne kilkadziesiąt lat BBC retransmitowała ten mecz w okresie świąt Bożego Narodzenia jako prezent dla brytyjskich kibiców, otaczających madrycki klub - nazywany w Wielkiej Brytanii po prostu Realem - aureolą wyjątkowego w skali świata mistycyzmu i magii. Właśnie dlatego podczas negocjowania kontraktu Jonathan Barnett, agent Bale'a, mógł pokazać kierownictwu "Królewskich" zdjęcie dziesięcioletniego Garetha w koszulce Realu Madryt. Również inna fotografia, przedstawiająca walijskiego piłkarza jako małego chłopca otulonego kołdrą w barwach "Los Blancos" jest niezbitym dowodem na jego zafascynowanie madryckim klubem od dawna.
Jeszcze jeden czynnik pobudzał gorące pragnienie piłkarza do zmiany drużyny, co bez wątpienia przyczyniło się do sfinalizowania kontraktu. Otóż, po skosztowaniu kawioru Ligi Mistrzów w sezonie 2010/2011, Liga Europejska już Garethowi zwyczajnie nie wystarczała. Z drugiej strony również i Tottenham Hotspur zasmakował pozycji wśród europejskiej elity. Sezon w 2010 roku był najlepszym w historii klubu od lat sześćdziesiątych. Niestety w następnych latach, czyli w 2011, 2012 i 2013 roku Tottenham nie zdołał się zakwalifikować do Ligi Mistrzów, by ponownie zmierzyć się z najlepszymi. Nawet wspaniały gol Bale'a w ostatniej minucie meczu z Sunderlandem AFC nie wystarczył, by w 2013 roku znaleźć się w czwórce najlepszych drużyn ekstraklasy. Można powiedzieć, że "Spursi" w pewnym sensie przyczynili się do osłabienia pozycji Manchesteru City, ale w ten sposób ograniczyli również swoje możliwości kupowania zawodników, a także możliwości sportowe, dzięki którym mogli się mierzyć z gigantami rynku futbolowego. Niewykluczone, że dla Tottenhamu lepiej byłoby zachować Bale'ego w drużynie. Bądź co bądź to właśnie na tym piłkarzu opierała się strategia całego klubu.
Podobnie wcześniej Tottenham nie potrafił zatrzymać Rafaela van der Vaarta, który wrócił do Niemiec, by grać w zespole HSV Hamburg; o podobnym potencjale sportowym co "Spursi", lecz większych możliwościach finansowych. A latem 2012 roku po niezwykle trudnych rozmowach zamienił stadion White Hart Lane na Santiago Bernabéu Luka Modrić. Mimo że Daniel Levy udowodnił, jak twardym jest negocjatorem, Chorwat nie uległ i nalegał na transfer. Początkowo twierdzono, że piłkarz wywierał silną presję na Tottenham (działając na korzyść nowego zespołu) i odmawiał wyjazdu z drużyną na tournée po Stanach Zjednoczonych. W ten sposób zamierzał wymusić zgodę na jak najszybsze przejście do zespołu "Królewskich". W Anglii mówiono, że Bale nigdy nie zachowałby się w podobny sposób. Pamiętajmy, że w zasadzie został wychowany przez kierownictwo, trenerów i kibiców Tottenhamu i że zawsze cechowało go ogromne poczucie lojalności oraz wdzięczności wobec klubu, który w wielkim stopniu przyczynił się do jego rozwoju sportowego, ale też osobistego. Dopiero gdy Real Madryt zwrócił na niego uwagę, Gareth Bale uznał, że to jedna z tych niepowtarzalnych okazji w życiu, których nie wolno mu zaprzepaścić.